Dodaj do ulubionych

Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych

IP: *.waveform.net 20.12.01, 15:14
Znana jest w psychologii umyslowo chorych choroba -EGOCENTRYCYZM. Osoba
uwielbia
siebie sama i nie widzi nic innego poza siebie sama.

Nauki badajace wszechswiat i idace na osiedlenia czlowieka i spotkanie
ludzkosci zyjacej we wszechswiece, tlumacza teorie odrzucenia istnienia Boga
ktrotkowzrocznym umyslem chorych psychologicznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: stern Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 16:03
      Gość portalu: anachnu napisał(a):

      > Znana jest w psychologii umyslowo chorych choroba -EGOCENTRYCYZM. Osoba
      > uwielbia siebie sama i nie widzi nic innego poza siebie sama.
      >
      > Nauki badajace wszechswiat i idace na osiedlenia czlowieka i spotkanie
      > ludzkosci zyjacej we wszechswiece, tlumacza teorie odrzucenia istnienia Boga
      > ktrotkowzrocznym umyslem chorych psychologicznie.

      chorych psychicznie jeśli już :-)

      po drugie, czy chcesz udowodnić, że osoby niewierzące są chore psychicznie?

      1) nie wydaje mi się - odrzucenie istnienia Boga to jeden z możliwych
      światopoglądów - uzasadnionych mniej lub bardziej rzeczowo
      2) po co to stwierdzenie? Żeby upokorzyć niewierzących? To prowokacja?
      Bo z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego!
    • Gość: basia Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.01, 23:56
      mysle ze twoj sposob sformulowania mysli moze prowokowac (jak widac odp.sterna)
      tu chyba chodzi tylko o to ze nie rozwinales mysli
      uwazam ze bardziej sluszne jest stwierdzenie ze odrzucenie boga prowadzi do
      choroby umyslowej. brak celu, brak sensu zycia, smierc to koniec i tylko
      koniec.pustka. ja bym zwariowala. jezeli zas chodzi o egocentryzm nie sadze
      zeby byl tym najwazniejszym czynnikiem raczej strach przed uczuciami przeciez
      bog to milosc w czystej formie a egocentryk tez chce byc kochany:)
      kazdy z nas poza tym jest egocentrykiem w jakims stopniu. czy nie sadzisz ze
      czynienie dobra to takze egocentryzm? to pytanie puszczam w przestrzen.
      pozdrowionka. rozumiem skad ta wypowiedz i nie zaprzeczam ale tez sie pod nia
      nie podpisuje. nie w doslownym brzmieniu.
      • Gość: stern Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.12.01, 12:20
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > mysle ze twoj sposob sformulowania mysli moze prowokowac (jak widac odp.sterna)
        > tu chyba chodzi tylko o to ze nie rozwinales mysli
        > uwazam ze bardziej sluszne jest stwierdzenie ze odrzucenie boga prowadzi do
        > choroby umyslowej. brak celu, brak sensu zycia, smierc to koniec i tylko
        > koniec.pustka. ja bym zwariowala.

        jeśli tak to - ja się podpisuję.

        Przy okazji Kagan - nie masz strony w sieci?
        Opublikuj tam swe rewelacje dowody io wstawiaj odsyłacze,
        zaoszczędzi się miejsce na serwerach, a Ty nie będziesz musiał robić copy - paste.

        BTW:
        Co z moimi odpowiedziami na pytania? przekonałem Cię? :-)
        • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 22.12.01, 07:08
          Gość portalu: stern napisał(a):
          Przy okazji Kagan - nie masz strony w sieci?
          Opublikuj tam swe rewelacje dowody io wstawiaj odsyłacze,
          zaoszczędzi się miejsce na serwerach, a Ty nie będziesz musiał robić
          copy - paste.

          Kagan:
          Musisz bardzo malo wiedziec, jesli moje dowody na sprzecznosc idei
          Boga sa dla Ciebie rewelacja...
          Te dowody sa znane conajmniej od XVIII w., a wiele z nich bylo juz
          znane starozytnym, tyle ze jak tluszcza chrzescijan z podpuszczenia
          tamteszego biskupa podpalila biblioteka aleksandryjska i zmordowala
          z zimna krwia bibliotekarke (dzialo sie to na poczatku naszej ery),
          to dowody te staly sie jakby mniej znane. Sporo ma tu tez
          do wytlumaczenia terror kosciola, ktory przy pomocy takich
          instytucji jak Sw. Inkwizycja fizycznie likwidowal ateistow,
          agnostykow i innych wolnomyslicieli ("wolny" w znaczeniu
          "free", a NIE "slow").

          S: Co z moimi odpowiedziami na pytania? przekonałem Cię? :-)
          K: NIE dales mi zasnej odpowiedzi. ten twoj belkot o
          metajezykach itp. mial zaciemnic sprawe...
          Czekam wiec na zwiezle i logicznie porawne argumenty...

          • Gość: stern Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 03:35
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Kagan:
            > Musisz bardzo malo wiedziec, jesli moje dowody na sprzecznosc idei
            > Boga sa dla Ciebie rewelacja...

            szczerze mówiąc zawsze będę siedziwił, gdy jakiś naukowiec będzie próbował
            przedstawić dowód na (nie)istnienie Boga. :-)

            > K: NIE dales mi zasnej odpowiedzi. ten twoj belkot o
            > metajezykach itp. mial zaciemnic sprawe...

            aha,
            rozumiem, ze jak Ty coś piszesz to to jest poprawne metodologicznie i słuszne,
            ale jeśli pisze coś ktoś, kto reprezentuje inne stanowisko to jest to bełkot
            (to też przykład na katolicką agresję? właściwie jeśli podałeś Basię jako
            przykład w styuacji, gdy łagodziła spór to i mnie teraz możesz)

            > Czekam wiec na zwiezle i logicznie porawne argumenty...

            a proszę Cię bardzo:

            1) człowieknie jest w stanie poznać Boga - nasz ograniczony umysł nam na to nie
            pozwala (w ludzkim języku są problemy ze zdefiniowaniem "zwykłego" Wszechmocny)
            2) Z powyższego wynika, że naukowe stwierdzenie (nie)istnienia Boga nie jest
            możliwe - z przyczyn jak wyżej
            3) pewne grupy ludzi opierając się na pewnych historycznych wydarzeniach,
            pismach, przekazach, doświadczeniach wierzą że Bóg istnieje i pozwala się
            człowiekowi poznac poprzez w/w.
            4) informacje jakie wspomniane grupy ludzi posiadaja/rozpowszechniaja na temat
            Boga biora sie z danych uzyskanych w sposob opisany w 3) - nie maja one
            natomiast prawie zadnego waloru naukowego (pomijam rzeczy sprawdzalne naukowo -
            jak np. cuda, poniewaz nie udowadniaja one wprost istnienia Boga, a jedynie
            stwierdzaja, ze nauka nie jest w stanie wszystkiego wyjasnic.
            Byc moze to co teraz uznajemy za cuda, zostanie za kilka(nascie) lat wyjasnione
            naukowo
            5) dyskusja o (nie)istnieniu Boga podpierana naukowymi argumentami jest imho
            pozbawiona sensu - z w/w powodow i z powodow wymienionych chocby przez Agnostyka
            kwestia istnienia Boga to problem wiary

            pozdrowienia
            marcin

            ps. mimo wszystko doczytaj o metajezyku :)
            • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 29.12.01, 09:08
              Kagan: Musisz bardzo malo wiedziec, jesli moje dowody na sprzecznosc idei
              Boga sa dla Ciebie rewelacja...
              S: szczerze mówiąc zawsze będę siedziwił, gdy jakiś naukowiec będzie
              próbował przedstawić dowód na (nie)istnienie Boga. :-)
              K: A nie dziwisz sie, jak ktos przedstawia dowod na jego rzekome istnienie?
              Bo przeciez gdyby boga NIE bylo, to jaki sens mialyby te wszystkie
              katolickie czy ogolnie chrzescijanskie uczelnie czy wydzialy teologii?

              K: NIE dales mi zasnej odpowiedzi. Ten twoj belkot o metajezykach itp. mial
              zapewne zaciemnic sprawe...
              S: aha, rozumiem, ze jak Ty coś piszesz to to jest poprawne metodologicznie
              i słuszne, ale jeśli pisze coś ktoś, kto reprezentuje inne stanowisko to jest
              to bełkot (to też przykład na katolicką agresję? właściwie jeśli podałeś
              Basię jako przykład w styuacji, gdy łagodziła spór to i mnie teraz możesz)
              K: NIE dla tego, ze to ty pisales, ale dla tego, ze to bylo obiektywnie
              BEZ SENSU. Co tu maja do rzeczy metajezyki? Rownie dobrze moglibysmy
              dyskutowac np. o postmodernizmie...

              K: Czekam wiec na zwiezle i logicznie porawne argumenty...
              S: a proszę Cię bardzo:
              1) człowiek nie jest w stanie poznać Boga - nasz ograniczony umysł nam na to
              nie pozwala (w ludzkim języku są problemy ze zdefiniowaniem "zwykłego"
              Wszechmocny)
              Odp. Jesli istnieje Bog przyjazny ludziom (a tak twierdza katolicy),
              to powinien on im pomoc w zrozumieniu swej istoty, tak jak dobry nauczyciel
              objasnia uczniom np. tajniki rachunku rozniczkowego i calkowego (calculus).
              2) Z powyższego wynika, że naukowe stwierdzenie (nie)istnienia Boga nie jest
              możliwe - z przyczyn jak wyżej
              Odp. Tylko wtedy, jesli tzw. boga NIE ma, bo jesli on jest, i to taki
              jak twierdza katolicy, to powinnismy dostac od niego pomoc w zrozumieniu
              jego istoty. Samo niezrozumienie przez ludzi istoty tzw. boga jest
              wiec najlepszym dowodem na jego NIEistnienie...
              3) pewne grupy ludzi opierając się na pewnych historycznych wydarzeniach,
              pismach, przekazach, doświadczeniach wierzą że Bóg istnieje i pozwala się
              człowiekowi poznac poprzez w/w.
              Odp. To TYLKO wierzenia. Ja tak samo moge wierzyc np. w kosmitow, ze
              kiedys odwiedzili Ziemie, i, co wiecej, mam NA TO wiecej znacznie
              dowodow niz religianci na rzekome istnienie ich tzw. boga...
              4) informacje jakie wspomniane grupy ludzi posiadaja/rozpowszechniaja na
              temat Boga biora sie z danych uzyskanych w sposob opisany w 3)
              - nie maja one natomiast prawie zadnego waloru naukowego (pomijam rzeczy
              sprawdzalne naukowo - jak np. cuda, poniewaz nie udowadniaja one wprost
              istnienia Boga, a jedynie stwierdzaja, ze nauka nie jest w stanie
              wszystkiego wyjasnic.
              Odp. P. punkt 3 mej odp.
              S: Byc moze to co teraz uznajemy za cuda, zostanie za kilka(nascie) lat
              wyjasnione naukowo
              K: Sam sobie odpowiedziales...

              5) dyskusja o (nie)istnieniu Boga podpierana naukowymi argumentami jest
              imho pozbawiona sensu - z w/w powodow i z powodow wymienionych chocby przez
              Agnostyka. Kwestia istnienia Boga to problem wiary.
              Odp. Istnienia TAK, ale jego nieistnienie to FAKT, wiec w nieistnienie
              tw. boga NIE wierzy sie, ale sie to WIE na podstawie racjonalnych
              (empirycznych, naukowych, obiektywnych) przeslanek, wymienionych
              przeze mnie na tym forum (p. moj watek o dowodach na NIEistnienie tzw. boga).
              pozdrowienia
              marcin
              NAWZAJEM, Kagan
              p.s. A o metajezykach to ja wiedzialem jak chodziles w pieluchach...
              HAPPY NEW YEAR!
              • Gość: stern Re: Odrzcenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 02:42
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > K: A nie dziwisz sie, jak ktos przedstawia dowod na jego rzekome istnienie?

                a ktoś przedstawia

                > Bo przeciez gdyby boga NIE bylo, to jaki sens mialyby te wszystkie
                > katolickie czy ogolnie chrzescijanskie uczelnie czy wydzialy teologii?

                zdaje się, że teologia to filozofia oparta na konkretnych aksjomatach,
                nie widzę w tym niczego dziwnego

                > K: NIE dla tego, ze to ty pisales, ale dla tego, ze to bylo obiektywnie
                > BEZ SENSU.

                oj, a tak się starałem :-(

                > Co tu maja do rzeczy metajezyki? Rownie dobrze moglibysmy
                > dyskutowac np. o postmodernizmie...

                czy ja wiem,
                "bełkot" o metajęzykach wyjasniał dlaczego nie można odpowiedzieć na postawione
                przez Ciebie pytanie (nie można ocenić wartości logicznej tamtego stwierdzenia)

                > Odp. Jesli istnieje Bog przyjazny ludziom (a tak twierdza katolicy),
                > to powinien on im pomoc w zrozumieniu swej istoty, tak jak dobry nauczyciel
                > objasnia uczniom np. tajniki rachunku rozniczkowego i calkowego (calculus).

                po co?

                > Odp. Tylko wtedy, jesli tzw. boga NIE ma, bo jesli on jest, i to taki
                > jak twierdza katolicy, to powinnismy dostac od niego pomoc w zrozumieniu
                > jego istoty. Samo niezrozumienie przez ludzi istoty tzw. boga jest
                > wiec najlepszym dowodem na jego NIEistnienie...

                a może ludzki umysł nie jest w stanie tego dokonać?

                > Odp. To TYLKO wierzenia. Ja tak samo moge wierzyc np. w kosmitow, ze
                > kiedys odwiedzili Ziemie, i, co wiecej, mam NA TO wiecej znacznie
                > dowodow niz religianci na rzekome istnienie ich tzw. boga...

                ozywiście, że to "tylko" wiara,
                a kto twierdzi inaczej???

                > Odp. P. punkt 3 mej odp.

                oczywiście, że tak

                > K: Sam sobie odpowiedziales...

                na co?
                a czy to oznacza, że Boga nie ma???
                nie wydaje mi się

                > Odp. Istnienia TAK, ale jego nieistnienie to FAKT, wiec w nieistnienie
                > tw. boga NIE wierzy sie, ale sie to WIE na podstawie racjonalnych
                > (empirycznych, naukowych, obiektywnych) przeslanek, wymienionych
                > przeze mnie na tym forum (p. moj watek o dowodach na NIEistnienie tzw. boga).

                fakt?
                sprawdzalny naukowo?
                filozoficzne twierdzenia oparte na analizie znaczenia słów to już są dowody
                naukowe???
                qrcze naprawdę jestem zacofany :-)
                • Gość: Kagan Re: Odrzcenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 01.01.02, 04:24
                  K: A nie dziwisz sie, jak ktos przedstawia dowod na jego rzekome
                  istnienie?
                  Bo przeciez gdyby boga NIE bylo, to jaki sens mialyby te wszystkie
                  katolickie czy ogolnie chrzescijanskie uczelnie czy wydzialy teologii?

                  S: zdaje się, że teologia to filozofia oparta na konkretnych aksjomatach,
                  nie widzę w tym niczego dziwnego
                  K: To czemu sa osobne wydzialy? To tak, jakby byly osobne wydzialy dla
                  neopoztywistow, pitagorejczykow, sofistow, cynikow, crenaikow,
                  epikurejczykow, septykow, neoplatonczykow, nomimalistow (moj ulubiony
                  Occam), sensualistow, heglistow (marksisci mieli kiedys osobne katedry,
                  z powodow podobnych do tych dla ktorych maja je teraz teologowie),
                  empiriokrytycystow, pragmatystow, intuicjonistow, fenomenologow,
                  egzystencjalistow, czy tez zwolennikiow innego mego ulubienca, B.
                  Russell'a ("wszystko to sa zjawiska o podlozu materialnym").

                  K: O co tu maja do rzeczy metajezyki? Rownie dobrze moglibysmy
                  dyskutowac np. o postmodernizmie...
                  S: czy ja wiem, "bełkot" o metajęzykach wyjasniał dlaczego nie można
                  odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie (nie można ocenić wartości
                  logicznej tamtego stwierdzenia)
                  K: Occam sie znow klania, nie trzeba bylo wprowadzac bytow zbednych!

                  K: Jesli istnieje Bog przyjazny ludziom (a tak twierdza katolicy),
                  to powinien on im pomoc w zrozumieniu swej istoty, tak jak dobry nauczyciel
                  objasnia uczniom np. tajniki rachunku rozniczkowego i calkowego (calculus).
                  S: po co?
                  K: Aby mieli racjonalne podstawy do swej wiary.

                  K: Tylko wtedy, jesli tzw. boga NIE ma, bo jesli on jest, i to taki
                  jak twierdza katolicy, to powinnismy dostac od niego pomoc w zrozumieniu
                  jego istoty. Samo niezrozumienie przez ludzi istoty tzw. boga jest
                  wiec najlepszym dowodem na jego NIEistnienie...
                  S: A może ludzki umysł nie jest w stanie tego dokonać?
                  K: Z Boza pomoca wszystko jest mozliwe...

                  K: To TYLKO wierzenia. Ja tak samo moge wierzyc np. w kosmitow, ze
                  kiedys odwiedzili Ziemie, i, co wiecej, mam NA TO wiecej znacznie
                  dowodow niz religianci na rzekome istnienie ich tzw. boga...
                  S: Oczywiście, że to "tylko" wiara, a kto twierdzi inaczej???
                  K: Tylko czemu sie ja narzuca innym? Pisalem dziesiatki razy:
                  gdyby religia byla sprawa prywatna, to ja bym siedzial cicho.
                  A tak, to sie musze bronic przed jej inwazja...
                  (...)
                  K: Istnienia TAK, ale jego nieistnienie to FAKT, wiec w nieistnienie
                  tw. boga NIE wierzy sie, ale sie to WIE na podstawie racjonalnych
                  (empirycznych, naukowych, obiektywnych) przeslanek, wymienionych
                  przeze mnie na tym forum (p. moj watek o dowodach na NIEistnienie tzw. boga).
                  S: fakt? sprawdzalny naukowo?
                  filozoficzne twierdzenia oparte na analizie znaczenia słów to już są dowody
                  naukowe???
                  K: Takie fakty, jak chocby brak dowodow na istnienie boga poza sama
                  biblia, czyli ze jedynym dowodem na istnienie boga jest sama biblia,
                  ale ona jest wewnetrznie sprzeczna, wiec? No bo pokaz mi jakies
                  inne obiektywne dowody na to istnienie boga, wtedy mnie przekonasz...
                  Kagan
                  • Gość: stern Re: Odrzcenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 13:58
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > K: To czemu sa osobne wydzialy?

                    bo nauka popularna :-)

                    > S: czy ja wiem, "bełkot" o metajęzykach wyjasniał dlaczego nie można
                    > odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie (nie można ocenić wartości
                    > logicznej tamtego stwierdzenia)
                    > K: Occam sie znow klania, nie trzeba bylo wprowadzac bytow zbednych!

                    zbędnych?
                    ok, zostawmy to

                    > K: Aby mieli racjonalne podstawy do swej wiary.

                    nie uważasz, że racjonalne podstawy wiary stworzyłyby naukę a nie wiarę,
                    btw czytałeś encyklikę "fidelis et ratio" JP II?
                    Tam jest zdaje się (nie czytałem, więc tylko przypuszczam) wyjasnienie paru
                    interesujących Cię kwestii.

                    > K: Z Boza pomoca wszystko jest mozliwe...

                    :-)

                    > S: Oczywiście, że to "tylko" wiara, a kto twierdzi inaczej???
                    > K: Tylko czemu sie ja narzuca innym? Pisalem dziesiatki razy:
                    > gdyby religia byla sprawa prywatna, to ja bym siedzial cicho.

                    narzuca?
                    w jaki sposób? wiesz co mówi na ten temat choćby nasza Konstytucja?

                    > K: Takie fakty, jak chocby brak dowodow na istnienie boga poza sama
                    > biblia, czyli ze jedynym dowodem na istnienie boga jest sama biblia,
                    > ale ona jest wewnetrznie sprzeczna, wiec? No bo pokaz mi jakies
                    > inne obiektywne dowody na to istnienie boga, wtedy mnie przekonasz...

                    co znaczy słowo "wiara"?
                    btw, nie mam najmniejszego zamiaru Cię przekonywać,
                    to Twoje poglądy, nie mam prawa ich zmieniać

                    • Gość: Kagan Re: Odrzcenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 17:16
                      Gość portalu: stern napisał(a):
                      K: To czemu sa osobne wydzialy?
                      S: bo nauka popularna :-)
                      K: To czemu NIE ma osobnych wydzialow np. dla wyznawcow teorii,
                      ze ziemia jest plaska, albo dla eksperow od krasnoludkow?
                      Prawie wszyscy interesuja sie krasnoludkami, one takie zreszta fajne...

                      S: czy ja wiem, "bełkot" o metajęzykach wyjasniał dlaczego nie można
                      odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie (nie można ocenić wartości
                      logicznej tamtego stwierdzenia)
                      K: Occam sie znow klania, nie trzeba bylo wprowadzac bytow zbednych!

                      S: zbędnych?
                      K: Tak, bo mozna sobie pradzic, i to niezle, bez nich...
                      S: ok, zostawmy to
                      K: ZGODA!

                      K: Aby mieli racjonalne podstawy do swej wiary.
                      S: nie uważasz, że racjonalne podstawy wiary stworzyłyby naukę a
                      nie wiarę, btw czytałeś encyklikę "fidelis et ratio" JP II?
                      Tam jest zdaje się (nie czytałem, więc tylko przypuszczam) wyjasnienie
                      paru interesujących Cię kwestii.
                      K: Encykliki sa pisane takim jezykiem, ze przypominaja mi oficjalne
                      protokoly posiedzen KC PZPR. Ma do nich wiec naturalna alergie...

                      K: Z Boza pomoca wszystko jest mozliwe...
                      S: :-)
                      K: :-)

                      S: Oczywiście, że to "tylko" wiara, a kto twierdzi inaczej???
                      K: Tylko czemu sie ja narzuca innym? Pisalem dziesiatki razy:
                      gdyby religia byla sprawa prywatna, to ja bym siedzial cicho.

                      S: narzuca? w jaki sposób? wiesz co mówi na ten temat choćby nasza
                      Konstytucja?
                      K: Konstytucja to tylko swistek paieru. Liczy sie jej wykonanie.
                      Konstytucja USA zaczyna sie od slow "We, the People".
                      Ale ilu tych "People" tak naprawde decyduje? Setka? Z pewnoscia
                      mniej niz tysiac, a glosuje mniez niz polowa uprawnionych.
                      Reszta wie dobrze, ze ich glosy sie NIE licza, bo i tak wygra
                      tzw. establishement, czesc z nich zwie sie "demokratami",
                      a czesc "republikanami", co do reszty, to praktycznie brak roznic...

                      K: Takie fakty, jak chocby brak dowodow na istnienie boga poza sama
                      biblia, czyli ze jedynym dowodem na istnienie boga jest sama biblia,
                      ale ona jest wewnetrznie sprzeczna, wiec? No bo pokaz mi jakies
                      inne obiektywne dowody na to istnienie boga, wtedy mnie przekonasz...

                      S: co znaczy słowo "wiara"? btw, nie mam najmniejszego zamiaru Cię
                      przekonywać, to Twoje poglądy, nie mam prawa ich zmieniać.
                      K: Masz prawo, byle NIE sila...

    • krzys52 Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. 21.12.01, 00:32
      ...a co o tym sądzisz? Także Basia. :O)
      ..
      K.P.
      ..
      .........................................


      Gość portalu: anachnu napisał(a):

      > Znana jest w psychologii umyslowo chorych choroba -EGOCENTRYCYZM. Osoba
      > uwielbia
      > siebie sama i nie widzi nic innego poza siebie sama.
      >
      > Nauki badajace wszechswiat i idace na osiedlenia czlowieka i spotkanie
      > ludzkosci zyjacej we wszechswiece, tlumacza teorie odrzucenia istnienia Boga
      > ktrotkowzrocznym umyslem chorych psychologicznie.

      • Gość: basia Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 22:43
        misiu
        ja nie pisalam ze odrzucenie istnienia boga to produkt chorych umyslow tylko
        ze od tego mozna zwariowac
        czytaj uwazniej
        ps. fajnie by bylo gdyby pegazy istnialy
        kto wie moze nad tym pomysle i dla radosci sobie uwierze
        • krzys52 Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. 22.12.01, 03:24
          Gość portalu: basia napisał(a):

          > misiu
          > ja nie pisalam ze odrzucenie istnienia boga to produkt chorych umyslow tylko
          > ze od tego mozna zwariowac
          > czytaj uwazniej
          > ps. fajnie by bylo gdyby pegazy istnialy
          > kto wie moze nad tym pomysle i dla radosci sobie uwierze
          ..
          ............................................
          Troche obawiam sie, ze nie tym Misiem jestem...ale co tam. Nie bedzie. :O)
          ..
          Czytałem uważnie i wcale nie miałem zamiaru przypisywania Twojej wypowiedzi tego
          sensu o który mnie posądziłaś. Zrozumiałem Ciebie tak jak sobie tego życzyłaś.
          Po prostu chciałem byś, i Ty, dla odmiany spojrzała na moje ujęcie problemu
          wiary - i skomentowała je.
          A że to uczyniłaś - dziękuje. :O)
          Pzdr.
          K.P.

          • Gość: basia Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 01:13
            moze jeszcze na jakis temat powinnam spojrzec?:)
            dzieki w kazdym razie za pamiec
            a wiesz ze te moja wypowiedz kagan cytowal jako przyklad agresji katolikow?
            prawda ze niesprawiedliwy?:(
            • Gość: Kagan Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. IP: *.vic.bigpond.net.au 29.12.01, 07:31
              Gość portalu: basia napisał(a):

              > moze jeszcze na jakis temat powinnam spojrzec?:)
              > dzieki w kazdym razie za pamiec
              > a wiesz ze te moja wypowiedz kagan cytowal jako przyklad agresji katolikow?
              > prawda ze niesprawiedliwy?:(

              Basiu! Juz ci tlumaczylem, ze jesli to bylas NIE ty, to byla to
              robota Szatana! Ewe i Adama sprowadzil na manowce, to czemu i nie Kagana?
              Przeciez Cie juz przeprosilem, i robie to jeszcze raz!
              I AM VERY, VERY SORRY INDEED!
              Happy New Year
              Kagan
              • Gość: basia Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 02:16
                ok
                • Gość: Kagan Re: Odrzucenie istnienia Pegazów - produkt...itd. IP: *.vic.bigpond.net.au 30.12.01, 03:14
                  Gość portalu: basia napisał(a):

                  > ok

                  Mam nadzieje, ze podobne nieporozumienia sie NIE powtorza!
                  HAPPY NEW YEAR & Apage Satanas!
                  Kagan
    • Gość: Agnostyk Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.215.158.179.Dial1.Washington1.Level3.net 21.12.01, 03:38
      Kagana stwierdzenia:
      1. Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
      2. A swoja droga, to jesli Bog istnieje, i jest taki potezny, to czemu nigdy
      nie dal on niezbitego dowodu na swe istnienie?

      Agnostyka odpowiedz:
      1. Bog to produkt umyslow ludzkich, to czy chorych czy zdrowych zalezy jak
      to zdefiniujemy, wiec okreslenie jest niewlasciwe, logika watpliwa.
      2. Po co Bog ma dawac dowody swego istnienia, komu i czemu to jest
      potrzebne, jezli to komus potrzebne to znajduje odpowiedz, wierzy lub nie.

      Do anty-Kaganowcow- Agnostyka statystyka
      1. 1% populacji ludzkiej posluguje sie logika przy rozumowaniu
      2. 9% populacji ludzkiej posluguje sie logika i wiara przy rozumowaniu
      3. 90% populacji ludzkiej posluguje sie tylko wiara

      Wnioski:
      1. Kagan i ci co generalnie sie z nim zgadzaja naleza do 1% i z nimi
      dyskusja jest mozliwa
      2. Aktywni obroncy Wiary i Boga naleza do 9% i dyskusja jest tylko
      czesciowo mozliwa
      3. Bezkrytycznie wierzacy, cala reszta, z nimi dyskusja jest niemozliwa

      Rada
      Zasegreguj sie do grupy i
      -jezeli sadzisz ze jestes 1% to dyskutuj z Kaganem,
      -jezeli jestes 9% to gdy chcesz dyskutowac zastosuj z Kaganem regule “ja moge
      sie mylic on moze miec racje”,
      - jezeli nalezysz do 90% to nie dyskutuj problemu bo go nigdy nie zrozumiesz,
      wiara i rozum/logika nie ida w parze.
      • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 21.12.01, 08:30
        Gość portalu: Agnostyk napisał(a):
        Kagana stwierdzenia:
        1. Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
        2. A swoja droga, to jesli Bog istnieje, i jest taki potezny, to czemu nigdy
        nie dal on niezbitego dowodu na swe istnienie?
        Agnostyka odpowiedz:
        1. Bog to produkt umyslow ludzkich, to czy chorych czy zdrowych zalezy jak
        to zdefiniujemy, wiec okreslenie jest niewlasciwe, logika watpliwa.
        2. Po co Bog ma dawac dowody swego istnienia, komu i czemu to jest
        potrzebne, jezli to komus potrzebne to znajduje odpowiedz, wierzy lub nie.

        Kagana odpowiedzi:
        1. To byla przeciez prowokacja, jakbym napisal tylko, ze
        "Bog to produkt umyslow ludzkich", to by na pewno na tym forum
        nie bylo > 100 postow w 48 godzin..
        To byl chwyt marketingowo-socjologiczny, nie na prozno przeciez pobieralem
        nauki w d. SGPiS (teraz SGH) i nie zmarnowalem, jak widac tych 20
        lat na tzw. zachodzie... Wiem, jak sprowokowac rodakow do dzialania...
        2. J.w. czyli tez rodzaj prowokacji, ale nieco bardziej subtelnej...
        Dobrze zdaje sobie sprawe, ze jesli Bog istnieje, to jestesmy mu
        zupelnie obojetni, bardziej obojetni niz np. los mrowek brazylijskich
        dla bacy z Tater... Jesli Bog pozwala np. aby sieroty w domu dziecka
        prowadzonym przez anglikanow byly systematycznie torturowane, i to
        jeszcze w latach 80tych ub. wieku, i aby to uszlo na sucho owczesnemu
        biskupowi (dzis Pan Gubernator Generalny Zwiazku Australijskiego, czyli
        glowa Federacji Australijskiej), to znaczy, ze ma nas gorzej w tzw.
        d. niz ja np. tych pseudouchodzcow co to podpalaja sypialnie i swietlice
        w swym obozie, gdzie dostaja za darmo papu, ubranie i nawet rozrywki...

        Z reszta sie zgadzam, wiec wycinam...
        Kagan z pozdrowieniami dla Agnostyka i jemu podobnych!
        • Gość: basia Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 23:06
          racz sie nie zaslaniac prowokacja bo to dosc dziecinne
          i jakzes taki madry odpowiedz mi na posta w wymyslonym przez ciebie watku.
          widze bowiem ze konczysz dyskusje gdy brak ci argumentow.
          • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 22.12.01, 03:18
            Gość portalu: basia napisał(a):
            racz sie nie zaslaniac prowokacja bo to dosc dziecinne
            i jakzes taki madry odpowiedz mi na posta w wymyslonym przez ciebie watku.
            widze bowiem ze konczysz dyskusje gdy brak ci argumentow.

            Kagan:
            1. Nabralas sie na moja prowokacje, a teraz jest ci glupio.
            Ale nie tylko ty sie nabralas, wiec nie masz sie czego wstydzic!
            2. O jakim 'poscie' piszesz, jest ich ponad setke, a ja P. Bogiem
            NIE jestem...
            3. Dyskusji bynajmniej NIE koncze, ale przyznasz, ze sie watek tak
            rozrosl, ze NIE jestem w stanie kazdemu odpowiedziec!
            4. I wciaz czekam na racjonalny argument ze strony "Zastepow P. Boga"...
            Kagan

            • Gość: basia Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 01:22
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Kagan:
              > 1. Nabralas sie na moja prowokacje, a teraz jest ci glupio.
              > Ale nie tylko ty sie nabralas, wiec nie masz sie czego wstydzic!

              raczej glupio mi nie jest
              i chyba troszke zaslaniasz sie ta "prowokacja" bo kazda rozmowa to po czesci
              prowokacja i jak widze ty takze dales mi sie sprowokowac:)

              > 2. O jakim 'poscie' piszesz, jest ich ponad setke, a ja P. Bogiem
              > NIE jestem...

              a jednak

              > 3. Dyskusji bynajmniej NIE koncze, ale przyznasz, ze sie watek tak
              > rozrosl, ze NIE jestem w stanie kazdemu odpowiedziec!

              widze ze sie starasz

              > 4. I wciaz czekam na racjonalny argument ze strony "Zastepow P. Boga"...

              i znowu chcesz mnie obrazic
              mam tylko cicha nadzieje ze na przyszlosc uszanujesz moja wiare
              nie kazdy na tym forum kto podaje sie za katolika jest nim i nie ze wszystkimi
              mozesz mnie utozsamiac. zreszta piszac tak do kogokolwiek urazisz uczucia tych
              ktorzy wierza
              zamknie ci to droge do dalszej dyskusji


              ps. czy udalo mi sie ciebie ponownie "sprowokowac"?

              • Gość: Kagan Odrzcenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 27.12.01, 05:26
                Kagan:
                1. Nabralas sie na moja prowokacje, a teraz jest ci glupio.
                Ale nie tylko ty sie nabralas, wiec nie masz sie czego wstydzic!
                B: raczej glupio mi nie jest (To dobrze, K.)
                ...i chyba troszke zaslaniasz sie ta "prowokacja" bo kazda rozmowa to po
                czesci prowokacja i jak widze ty takze dales mi sie sprowokowac:)
                K: Ale ty mi odpowiadasz, wiec ja jestem jakby nieco wiekszym prowokatorem.
                Chodzi mi o to, ze A) Bog to twor naszych umyslow, B) niekoniecznie
                chorych, a raczej slabych, bo jestesmy dopiero pierwszym w pelni
                rozumnym tworem ewolucji (przynajmniej na Ziemi), wiec moze sie jakos
                podciagniemy, i wyrosniemy z wieku niemowlecego, w ktorym mamy
                sklonnosci do zabobonow, w tym religijnych...

                K: 2. O jakim 'poscie' piszesz, jest ich ponad setke, a ja P. Bogiem
                NIE jestem...
                B: a jednak (?)
                K: Nigdy NIE mialem az takich ambicji. Zreszta pochodzenie mam
                niekoszerne...

                K: 3. Dyskusji bynajmniej NIE koncze, ale przyznasz, ze sie watek tak
                rozrosl, ze NIE jestem w stanie kazdemu odpowiedziec!
                B: widze ze sie starasz
                K: Dobrymi checiami jest podobno pieklo wybrukowane...

                K: 4. I wciaz czekam na racjonalny argument ze strony "Zastepow P. Boga"...
                B: i znowu chcesz mnie obrazic; mam tylko cicha nadzieje ze na przyszlosc
                uszanujesz moja wiare nie kazdy na tym forum kto podaje sie za katolika
                jest nim i nie ze wszystkimi mozesz mnie utozsamiac. zreszta piszac tak do
                kogokolwiek urazisz uczucia tych ktorzy wierza zamknie ci to droge do dalszej
                dyskusji ps. czy udalo mi sie ciebie ponownie "sprowokowac"?
                K: Coz zlego o wspomniemiu o "zastepach P. Boga"? Jesli to jest
                obrazliwe, to jak mam Was tytulowac? Zawsze Majacy Racje? Ci, za
                Ktorymi, Stoi Pan Niebieski? Rycerze Niepokalanej? Zastepy Wojtylowe?
                Jak widzisz, sprowokowalas mnie jakby nieco...
                HAPPY NEW YEAR!
      • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych IP: *.vic.bigpond.net.au 21.12.01, 08:56
        Gość portalu: Agnostyk napisał(a):
        Kagana stwierdzenia:
        1. Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
        2. A swoja droga, to jesli Bog istnieje, i jest taki potezny, to czemu nigdy
        nie dal on niezbitego dowodu na swe istnienie?
        Agnostyka odpowiedz:
        1. Bog to produkt umyslow ludzkich, to czy chorych czy zdrowych zalezy jak
        to zdefiniujemy, wiec okreslenie jest niewlasciwe, logika watpliwa.
        2. Po co Bog ma dawac dowody swego istnienia, komu i czemu to jest
        potrzebne, jezli to komus potrzebne to znajduje odpowiedz, wierzy lub nie.

        Kagana odpowiedzi:
        1. To byla przeciez prowokacja, jakbym napisal tylko, ze
        "Bog to produkt umyslow ludzkich", to by na pewno na tym forum
        nie bylo > 100 postow w 48 godzin..
        To byl chwyt marketingowo-socjologiczny, nie na prozno przeciez pobieralem
        nauki w d. SGPiS (teraz SGH) i nie zmarnowalem, jak widac tych 20
        lat na tzw. zachodzie... Wiem, jak sprowokowac rodakow do dzialania...
        2. J.w. czyli tez rodzaj prowokacji, ale nieco bardziej subtelnej...
        Dobrze zdaje sobie sprawe, ze jesli Bog istnieje, to jestesmy mu
        zupelnie obojetni, bardziej obojetni niz np. los mrowek brazylijskich
        dla bacy z Tater... Jesli Bog pozwala np. aby sieroty w domu dziecka
        prowadzonym przez anglikanow byly systematycznie torturowane, i to
        jeszcze w latach 80tych ub. wieku, i aby to uszlo na sucho owczesnemu
        biskupowi (dzis Pan Gubernator Generalny Zwiazku Australijskiego, czyli
        glowa Federacji Australijskiej), to znaczy, ze ma nas gorzej w tzw.
        d. niz ja np. tych pseudouchodzcow co to podpalaja sypialnie i swietlice
        w swym obozie, gdzie dostaja za darmo papu, ubranie i nawet rozrywki...

        Z reszta sie zgadzam, wiec wycinam...
        Kagan z pozdrowieniami dla Agnostyka i jemu podobnych!
    • laik Re: Refleksja 21.12.01, 12:58
      Założenia:
      1. Bóg istnieje od początku świata (podobno)
      2. Ludzie wyleżli z jaskiń i zaczeli się porozumiewać coś koło 5 tys lat temu.
      Pytania:
      1. Uwzględniając powyższe, jak to się stało, że od paru tysięcy lat Bóg nie dał
      żadnego znaku isnienia ludziom których podobno tak miłuje, znaku, który nasi
      przodkowie mogliby przekazać nam? Mógłby dać taki znak nawet z czystej
      przyzwoitości za te modły, ofiary itd.
      2. To jak to jest, wszyscy (a co najmniej większość) wierzą w coś czego
      rzeczywistej obecności nigdy nie stwierdzono?

      Mamy rok 2001. 2000 lat temu Grecy i Rzymianie głęboko wierzyli w swoich
      bogów. Z dzisiejszej perspektywy ich wierzenia wydają się nam interesujące
      aczkolwiek utopijne. Czy przypadkiem za 2000 lat ludzie nie będą uczyli się w
      szkołach "Drugie tysiąclecie naszej ery charakteryzowało się znaczną
      religijnością opartą na wierze w boskość Żyda zwanego Jezusem Chrystusem"

      Zakładając ten scenariusz za realny, jak myślicie, jak oni ocenią to wszystko
      co niektórzy z nas zrobili w imię wiary?

      Laik
      • Gość: camel za 2000 IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.01, 13:18
        za jakies 2000 lat, ludzie podreptaja do swiatyn, zloza w ofierze IBMowi kilka
        procesorow i twardych dyskow, zdefragmentuja swoje grzechy i zainstaluja sobie
        nowy system WINy 4000, zeby juz nie grzeszyc.


        camel
        • Gość: Crotalus Re: za 2000 IP: 157.25.121.* 21.12.01, 13:34
          Na pewno ten co twierdzi, że nie ma Boga jest chory umysłowo. Można wierzyć, że
          Boga nie ma, ale nie można tego twierdzić.
          • Gość: Crotalus Re: za 2000 IP: 157.25.121.* 21.12.01, 13:45
            Gość portalu: Crotalus napisał(a):

            > Na pewno ten co twierdzi, że nie ma Boga jest chory umysłowo. Można wierzyć, że
            >
            > Boga nie ma, ale nie można tego twierdzić.

            Od razu uprzedzam pytanie Krzysia Wszechwiedzącego o pegazach. To co nie istnieje
            dla nas nie musi w ogóle nie istnieć.

            • krzys52 Lecą Pegazy?! 22.12.01, 04:01
              .......Crotalusie
              ....Czy chcesz powiedzieć przez to, że poprawniej jest wierzyć w nieistnienie
              tego wszystkiego czego nikt nigdy na oczy nie widział, raczej niż po prostu
              twierdzić że tego nie ma?
              ....W którym miejscu zaczyna się wiedza? W którym miejscu się kończy?
              ..
              Zwolennicy kreacjonizmu, a więc teorii niezbyt naukowej o kreowaniu wszechświata
              itd., w stosunkowo krótkim czasie, od lat drepcą za paleontologami w poszukiwaniu
              zastygłych w lawie odcisków stóp ludzkich obok odcisków łap dinozaurów. Bo jeśli
              wszystko było kreowne, jak wyżej, to takie odciski muszą się gdzieś znajdować.
              Cierpliwości.
              Z pegazami sprawy się mają podobnie. Za kazdym razem gdy udaję się w plenerek
              sprawdzam (losowo) pod krzakiem czy za kamieniem, lub też uważnie obserwuję
              korony drzew - w poszukiwaniu Pegazów. Kilkadziesiąt lat systematycznie i na
              naukowa modłę podchodzę do tego problemu. Przez pierwszych czterdziesci lat gotów
              byłem, jak na zdyscyplinowanego badacza przystało, powściągliwym być i stawiać
              sprawę tak właśnie jak proponujesz: dotychczasowy brak danych pozwala mi wierzyć,
              że Pegazow nie ma. Tylko jak długo można, Crotalusie?! Jak długo można?!
              ....Obiecuje zatem sobie, a Ciebie i Basię na świadków biorę, że jak następnym
              razem udam się w plenerek i obecności Pegazów nadal nie stwierdzę, to ogłoszę, że
              Pegazów NIE MA.
              ....I co Ty na to?
              Pzdr.
              K.P.

              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Gość portalu: Crotalus napisał(a):
              >
              > > Na pewno ten co twierdzi, że nie ma Boga jest chory umysłowo. Można wierzy
              > ć, że
              > >
              > > Boga nie ma, ale nie można tego twierdzić.
              >
              > Od razu uprzedzam pytanie Krzysia Wszechwiedzącego o pegazach. To co nie istnie
              > je
              > dla nas nie musi w ogóle nie istnieć.
              >

              • Gość: basia Re: Lecą Pegazy?! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 03:04
                krzys52 napisał(a):


                > ....Czy poprawniej jest wierzyć w nieistnienie
                > tego wszystkiego czego nikt nigdy na oczy nie widział, raczej niż po prostu
                > twierdzić że tego nie ma?

                wiesz ja sadze ze dobre zycie polega na jak najdluzszym niepodejmowaniu
                wiazacych decyzji wiec z tymi pegazami poczekam


                > Cierpliwości.
                > Z pegazami sprawy się mają podobnie. Za kazdym razem gdy udaję się w plenerek
                > sprawdzam (losowo) pod krzakiem czy za kamieniem, lub też uważnie obserwuję
                > korony drzew - w poszukiwaniu Pegazów. Kilkadziesiąt lat systematycznie i na
                > naukowa modłę podchodzę do tego problemu. Przez pierwszych czterdziesci lat got
                > ów
                > byłem, jak na zdyscyplinowanego badacza przystało, powściągliwym być i stawiać
                > sprawę tak właśnie jak proponujesz: dotychczasowy brak danych pozwala mi wierzy
                > ć,
                > że Pegazow nie ma.

                moze sprobuj je jakos przykusic. ponoc przepadaja za rodzynkami w czekoladzie
                na pocieszenie codziennie odnajsuja sie nowe gatunki zwierzat badz niezwierzat
                niektore i na tym forum zostaly zdemaskowane (nie roszcze sobie oczywiscie praw
                do tych zaslug ale obserwacja dosc ciekawa sam pewnie sie z takimi spotkales):)

                Tylko jak długo można, Crotalusie?! Jak długo można?!

                spekuluje ze to chwilowe zalamanie nie odbierze ludzkosci tych uroczych
                perspektyw przyjazni z pegazami

                > ....Obiecuje zatem sobie, a Ciebie i Basię na świadków biorę, że jak następnym
                > razem udam się w plenerek i obecności Pegazów nadal nie stwierdzę, to ogłoszę,
                > że
                > Pegazów NIE MA.

                ja swiadczyc nie bede! nigdy! szukaj dalej lub czekaj.(jak to bylo z ta gora i
                mahometem?)



                pozdrowionka.
                basia
                ja wierze w powodzenie twojej misji

          • Gość: Kagan Problem z Crotalusem IP: *.vic.bigpond.net.au 22.12.01, 07:22
            Gość portalu: Crotalus napisał(a):
            Na pewno ten co twierdzi, że nie ma Boga jest chory umysłowo.
            Można wierzyć, że Boga nie ma, ale nie można tego twierdzić.

            Kagan:
            Niestety, mozna wierzyc tylko w to, na co NIE ma naukowych (empirycznych czy
            logicznych) dowodow istnienia, np. w Boga, krasnoludki, pegazy, nimfy
            wodne czy nieopokalane poczecie niejakiego Jeszu ok. 2000 lat temu...
            Natomiast jesli cos obiektywnie NIE istnieje (bo NIE ma na to
            obiektywnych dowodow), to w takowe nieistnienie NIE wierzy sie,
            albowiem jest ono naukowo (obuiektywnie, empirycznie) udowodnione,
            jest to nieistnienie bowiem obiektywna prawda, niezalezna od tego,
            czy Crotalus ja przyjmnie do wiadomosci czy tez nie, podobnie jak
            istnienie tego forum...
            Jesli ktos stawia teze, ze "Bog istnieje", to musi ja udowodnic
            "ponad wszelka watpoliwosc". Jesli ktos zas stawia teze, ze "Bog NIE
            istnieje", to wystarczy, ze przedstawi 1 (jeden) dowod na to nieistnienie.
            Obronca jest tu, w odroznieniu od sytuacji znanej ze sztuki i nauki
            prowadzenia wojen, w trudniejszej sytuacji, bo on(a) musi odeprzec
            WSZYSTKIE mozliwe ataki, zas atakujacy wystarczy, ze wykona jeden
            jedyny pomyslny atak...
            Tak wiec wystarczy, jak powiem, ze NIE moze byc Boga wszechmogacego,
            i jednoczesnie milosiernego, w sytuacji, gdy istnieje zlo.
            Poniewaz zlo istnieje obiektrywnie (polecam np. wycieczke
            do Auschwitz, czy chocby na Pawiak), to ja ma teze udowodnilem.
            I kto jest tu "gagga", mily Crotalusie?
            Kagan


    • Gość: Agnostyk Do Dyskutantow tego Watku IP: *.157.61.244.Dial1.Washington1.Level3.net 21.12.01, 19:30
      Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych
      Gość portalu: anachnu 20-12-2001

      Nauki badajace wszechswiat i idace na osiedlenia czlowieka i spotkanie
      ludzkosci zyjacej we wszechswiece, tlumacza teorie odrzucenia istnienia Boga
      ktrotkowzrocznym umyslem chorych psychologicznie.

      Teza moze byc zastosowana z powodzeniem w odwroty sposob. Problem jest jednak z
      tym, ze nie wiadomo tak naprawde co to jest umysl chory psychicznie, taki sobie
      belkot. Majacy na celu wskazac, ze jak ktosc odrzuca Boga to jest z nim zle.
      Wiec trzeba to potepic, dokladnie sie przyjzec, upewnic sie, odizolowac,
      osadzic, posadzic, a najlepiej zabic. Tak jak to robili wspolczesnie
      Talibowie. Zycze powodzenia w tym zamiarze.

      Gość portalu: basia 20-12-2001

      uwazam ze bardziej sluszne jest stwierdzenie ze odrzucenie boga prowadzi do
      choroby umyslowej. brak celu, brak sensu zycia, smierc to koniec i tylko
      koniec.pustka. ja bym zwariowala.

      Jezeli rzeczywiscie prowadzi to tego co piszesz, ale nie kazdego chyba sie
      zgodzisz, to wiara Ci jest do istnienia bardzo potrzebna. Lepiej wiec wierzyc
      niz zwariowac, dlatego Bog dla Ciebie istnieje taki jaki Ci jest potrzebny. Nie
      jest to zadna choroba ani zdrowie tylko potrzeba wiary.
      Natomiast sa tacy co tej potrzeby nie maja albo nie zgadzja sie z okreslaniem
      Boga ktory wszysko moze ale nie chce tego nam pokazac. Oni tez sa zdrowi.

      Gość portalu:Kagan

      Dobrze zdaje sobie sprawe, ze jesli Bog istnieje, to jestesmy mu
      zupelnie obojetni, bardziej obojetni niz np. los mrowek brazylijskich dla bacy z
      Tater... Jesli Bog pozwala np. aby sieroty w domu dziecka prowadzonym przez
      anglikanow byly systematycznie torturowane, i to jeszcze w latach 80tych ub.
      wieku, i aby to uszlo na sucho owczesnemu biskupowi (dzis Pan Gubernator
      Generalny Zwiazku Australijskiego, czyli glowa Federacji Australijskiej), to
      znaczy, ze ma nas gorzej w tzw.d. niz ja np. tych pseudouchodzcow co to
      podpalaja sypialnie i swietlice w swym obozie, gdzie dostaja za darmo papu,
      ubranie i nawet rozrywki...

      Zakladasz, ze jezeli Bog isnieje to powinien byc milosierny i sprawiedliwy.
      Wiec Bog jest lub nie jest takim jakim widza to ludzie. Zyciem ludzi na Ziemi
      zajmuja sie ludzie a nie Bog, przeciez to nie mozliwe zajmowac sie wszystkim na
      raz i tak szczegolowo. Musi to prowadzic do takiej bardzo prostej koncepcji Boga-
      Dobra i Szatana- Zla. Obaj walcza wsciekle i raz zwycieza jeden raz drugi.
      Jezeli stalo sie zlo to musial zwyciezyc Szatan. Jezeli Ci pasuje ta prosta
      logika dwuwartosciowa to nalezysz faktycznie do 90% i daj sobie spokoj z
      dyskusja.
      Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie nic, a moze to dziecko
      Szatana ten Gubernator?


      • Re: Refleksja
      laik@poczta.gazeta.pl

      Założenia:
      1. Bóg istnieje od początku świata (podobno)

      ludzkiego, bo tylko czlowiek moze to odkryc.

      2. Ludzie wyleżli z jaskiń i zaczeli się porozumiewać coś koło 5 tys lat temu.
      Pytania:
      1. Uwzględniając powyższe, jak to się stało, że od paru tysięcy lat Bóg nie dał
      żadnego znaku isnienia ludziom których podobno tak miłuje, znaku, który nasi
      przodkowie mogliby przekazać nam? Mógłby dać taki znak nawet z czystej
      przyzwoitości za te modły, ofiary itd.

      Bog jest nie po to aby dawac znaki kazdemu. Kto chce i potrzebuje wiary ten
      znaki znajduje i nawet rozmawia z Bogiem (jak moja corka). Jak ktos chce aby go
      Bog milowal to go miluje. A jak ktos chce aby Bog sie nim nie zajmowal to sie
      nim nie zajmuje.

      2. To jak to jest, wszyscy (a co najmniej większość) wierzą w coś czego
      rzeczywistej obecności nigdy nie stwierdzono?

      Mamy rok 2001. 2000 lat temu Grecy i Rzymianie głęboko wierzyli w swoich
      bogów. Z dzisiejszej perspektywy ich wierzenia wydają się nam interesujące
      aczkolwiek utopijne. Czy przypadkiem za 2000 lat ludzie nie będą uczyli się w
      szkołach "Drugie tysiąclecie naszej ery charakteryzowało się znaczną
      religijnością opartą na wierze w boskość Żyda zwanego Jezusem Chrystusem"

      Zakładając ten scenariusz za realny, jak myślicie, jak oni ocenią to wszystko
      co niektórzy z nas zrobili w imię wiary?

      Wniosek jest prosty, kazdy wierzy lub nie po swojemu i uszanujmy to, nie
      narzucajmy swojej wiary/niewiary innym, ale pomagajmy innym znalezc droge do
      zdrowia psychicznego,rownowagi psychicznej. Jezeli ktos potrzebuje wiary to
      wskazmy gdzie jej szukac,w jakim kosciele moglby sie czuc najlepiej. Jezeli
      ktos watpi w Boga to pomozmy mu rozwijac ta watliwosc bo to prowadzi do rozwoju
      umyslu ludzkiego. Wiara w duzym stopniu to ogranicza. Szanujmy obie postawy bo
      racje moga byc po obu stronach.

      • za 2000
      Gość portalu: camel 21-12-2001

      za jakies 2000 lat, ludzie podreptaja do swiatyn, zloza w ofierze IBMowi kilka
      procesorow i twardych dyskow, zdefragmentuja swoje grzechy i zainstaluja sobie
      nowy system WINy 4000, zeby juz nie grzeszyc.


      Perspektywa intersujaca, ale juz nie bedzie twardych dyskow a procesorami beda
      ciala ludzkie,ktore beda uruchamiane przez dotyk lub wypowiadane slowa. Grzechy
      znikna poniewaz wmatowane zostana scany, ktore przy drobnym crashu naprawia
      system tak jak pan Bog chce.


      Gość portalu: Crotalus 21-12-2001

      Na pewno ten co twierdzi, że nie ma Boga jest chory umysłowo. Można wierzyć, że
      Boga nie ma, ale nie można tego twierdzić.

      Raczej ten co ciagle lata i powtarza, ze Bog isnieje ma jakis mentalny problem.
      Jak Bog dla ciebie istnieje i jest z tym Ci dobrze to sie ciesz, zloz Bogu
      ofiare I pomodlij sie, natomiast nie wnioskuj, jak ktos uwaza inaczej, to jest
      chory, on jest poprostu inny, nie rozumiesz tego, ze ludzie moga byc
      rozni?



      • Gość: basia Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 23:03
        Gość portalu: Agnostyk napisał(a):

        > Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych
        >
        >

        >
        > > Jezeli rzeczywiscie prowadzi to tego co piszesz, ale nie kazdego chyba sie
        > zgodzisz, to wiara Ci jest do istnienia bardzo potrzebna. Lepiej wiec wierzyc
        > niz zwariowac, dlatego Bog dla Ciebie istnieje taki jaki Ci jest potrzebny. Ni
        > e
        > jest to zadna choroba ani zdrowie tylko potrzeba wiary.
        > Natomiast sa tacy co tej potrzeby nie maja albo nie zgadzja sie z okreslaniem
        > Boga ktory wszysko moze ale nie chce tego nam pokazac. Oni tez sa zdrowi.

        przede wszystkim inaczej pojmuje boga
        nie mysle czy jest wszechmocny wiem natomiast ze wobec nas ma jakis plan ze to
        co pozornie zle niekoniecznie takie jest na koncu
        a BOGA NIE PROSI SIE BY NIE ZSYLAL NAM RZECZY PRZYKRYCH , OKRUTNYCH, ZLYCH A O
        SILE BY JE PRZETRWAC

        >
        > Gość portalu:Kagan
        >
        > Dobrze zdaje sobie sprawe, ze jesli Bog istnieje, to jestesmy mu
        > zupelnie obojetni, bardziej obojetni niz np. los mrowek brazylijskich dla bacy
        > z
        > Tater... Jesli Bog pozwala np. aby sieroty w domu dziecka prowadzonym przez
        > anglikanow byly systematycznie torturowane, i to jeszcze w latach 80tych ub.
        > wieku, i aby to uszlo na sucho owczesnemu biskupowi (dzis Pan Gubernator
        > Generalny Zwiazku Australijskiego, czyli glowa Federacji Australijskiej), to
        > znaczy, ze ma nas gorzej w tzw.d. niz ja np. tych pseudouchodzcow co to
        > podpalaja sypialnie i swietlice w swym obozie, gdzie dostaja za darmo papu,
        > ubranie i nawet rozrywki...

        >
        > Zakladasz, ze jezeli Bog isnieje to powinien byc milosierny i sprawiedliwy.
        > Wiec Bog jest lub nie jest takim jakim widza to ludzie. Zyciem ludzi na Ziemi
        > zajmuja sie ludzie a nie Bog, przeciez to nie mozliwe zajmowac sie wszystkim na
        >
        > raz i tak szczegolowo. Musi to prowadzic do takiej bardzo prostej koncepcji Bog
        > a-
        > Dobra i Szatana- Zla. Obaj walcza wsciekle i raz zwycieza jeden raz drugi.
        > Jezeli stalo sie zlo to musial zwyciezyc Szatan. Jezeli Ci pasuje ta prosta
        > logika dwuwartosciowa to nalezysz faktycznie do 90% i daj sobie spokoj z
        > dyskusja.
        > Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie nic, a moze to dziecko
        > Szatana ten Gubernator?

        chodzi o to ze nie wszystkich ludzi ktorzy podpisuja sie "katolik" mozna uznac
        za wymiernosc wiary
        sa ludzie ktorzy bladza sa ludzie ktorzy krzywdza
        katolik prawdziwy katolik to ten ktory krzywdzi najmniej jak to mozliwe i kocha
        najbardziej jak umie
        >
        >

        >

        • Gość: Kagan Do Dyskutantow tego Watku IP: *.vic.bigpond.net.au 22.12.01, 03:11
          Gość portalu: basia napisał(a):
          Kagan:
          Dobrze zdaje sobie sprawe, ze jesli Bog istnieje, to jestesmy mu zupelnie
          obojetni, bardziej obojetni niz np. los mrowek brazylijskich dla bacy
          z Tater... Jesli Bog pozwala np. aby sieroty w domu dziecka prowadzonym
          przez anglikanow byly systematycznie torturowane, i to jeszcze w latach
          80tych ub. wieku, i aby to uszlo na sucho owczesnemu biskupowi (dzis Pan
          Gubernator Generalny Zwiazku Australijskiego, czyli glowa Federacji
          Australijskiej), to znaczy, ze ma nas gorzej w tzw.d. niz ja np. tych
          pseudouchodzcow co to podpalaja sypialnie i swietlice w swym obozie, gdzie
          dostaja za darmo papu, ubranie i nawet rozrywki...

          B: Zakladasz, ze jezeli Bog isnieje to powinien byc milosierny i
          sprawiedliwy.
          K: To NIE moje zalozenie, zajrzyj do katechizmu, tam jest wyraznie napisane,
          ze Bog jest milosierny i sprawiedliwy.
          B: Wiec Bog jest lub nie jest takim jakim widza to ludzie.
          Zyciem ludzi na Ziemi zajmuja sie ludzie a nie Bog, przeciez to nie mozliwe
          zajmowac sie wszystkim na raz i tak szczegolowo.
          K: Czyli, ze w/g ciebie Bog NIE jest wszechmogacy, bo NIE jest w stanie
          zajmowac sie wszystkim na raz. Czyli, ze jak mu zabierzemy atrybuty
          wszechmocy, sprawiedliwosci czy milosierdzia, to czym On wlasciwie
          jest? Supermanem? Bo na pewno NIE Bogiem...
          B: Musi to prowadzic do takiej bardzo prostej koncepcji Boga -
          Dobra i Szatana- Zla. Obaj walcza wsciekle i raz zwycieza jeden raz drugi.
          Jezeli stalo sie zlo to musial zwyciezyc Szatan. Jezeli Ci pasuje ta
          prosta logika dwuwartosciowa to nalezysz faktycznie do 90% i daj sobie spokoj
          z dyskusja.
          K: Popelniasz herezje manichejska, oparta zreszta na wierzeniach
          staroperskich (Dobry Bog Ahura Mazda i zly Bog-Szatan Ahryman,
          rownorzedny A. Mazdie).
          Patrz Zarathustra (prorok Ahury Mazdy - a propos, czy nie przypadkiem
          mamy samochody marki Mazda i Akura - te ostanie to luksusowe Hondy
          w USA?). Niestety, ale ta herezja b. dobrze tlumaczyla istnienie
          zla, ale ponieweaz odbierala Bogu atrybut wszechmocy, to byla
          (i jest do dzisiaj) mocno zwalczana przez chrzescijanstwo...
          A propos: jest wciaz sporo zwolennikow doktryny Zararthustry, byl nim
          zapewne Nietzsche ("Tako Rzecze Zarathustra"), byc moze R. Strauss
          (poemat symfoniczny o tym samym tytule) czy slynny dyrygent Zubin Metha
          (zreszta Pers), ktory czesto dyryguje orkiestra grajaca ow poemat Straussa...
          B: Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie nic,
          a moze to dziecko Szatana ten Gubernator?
          K: Bardzo prawdopodobne, wszyscy prawie politycy to niejako
          dzieci Sztatna, bo rwa sie do wladzy, choc nie maja pojecia o
          jej wykonywaniu (od Bieruta, przez Gomulke, Gierka, Jaruzela,
          Mazowieckiego, Walese, Buzka do naszych obecnych wladcow z SLD,
          ze by zostac tylko przy Polsce, a za granica: polglowek Bush jr.,
          sadysta Stalin, zlodziej Kohl, kolaborant nazistowski Mitterand,
          polsparalizowany ex prezydent Indonezji Wahid, ludozerca Bokassa,
          czy nawet ostatni prezydent Argentyny, co uzywal tamtejszego ZOMO
          przeciw ludziom, ktorych najpierw okradl, itp. itd.).
          A Pan Gubernator to arcybiskup anglikanski, wiec duchowny wysokiego
          stopnia, uwazajacy sie za posrednika miedzy P. Bogiem a ludzmi...
          W kosciolach widzialem nieraz napis, ze to jest "Dom Bozy". A ja sie
          pytam, jesli Bog jest nieskonczony, to jest On wszedzie w takim samym
          stopniu, w zadnym kosciele NIE moze byc go wiecej. Mimo to, klechy
          wciaz oglupiaja ludzi, wnamwiajac im, ze "Boga jest 'wiecej' w
          kosciele niz poza nim", i ze "kaplan to posrednik miedzy Bogiem a
          czlowiekiem"...
          Kagan z pozdrowieniami.

          • Gość: Agnostyk Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.244.82.37.Dial1.Washington2.Level3.net 22.12.01, 09:08
            Gość portalu: Kagan 22-12-2001 03:11


            K: To NIE moje zalozenie, zajrzyj do katechizmu, tam jest
            wyraznie napisane,
            ze Bog jest milosierny i sprawiedliwy.

            No jaki ma byc? Niemilosierny i Niesprawiedliwy. Jak wtedy przebiegalyby nauki
            morale?
            Czlowiek musi miec rozgraniczenia dobra I zla I ktos nad tym musi czuwac. Gdyby
            tego
            Nie bylo to pojawilby sie chaos i czlowiek uleglby samozniszczeniu.

            K: Czyli, ze w/g ciebie Bog NIE jest wszechmogacy, bo NIE
            jest w stanie
            zajmowac sie wszystkim na raz. Czyli, ze jak mu zabierzemy
            atrybuty
            wszechmocy, sprawiedliwosci czy milosierdzia, to czym On
            wlasciwie
            jest? Supermanem? Bo na pewno NIE Bogiem...

            Jak Bog jest wszystkim, wiec jest niczym. Jak przypisujemy mu wszystkie cudowne
            atrybuty
            Wtedy latwo dojdziemy do sprzecznosci bo jedne drugich kasuja w odniesieniu do
            warunkow
            Zycia na Ziemi. Wiec balans moze wyjsc na zero. Aby tego nie bylo rozpatruje
            sie atrybuty
            oddzielnie i wszystko wtedy gra. A Bog jesli istnieje to przyglada sie temu
            wszystkiemu i dziwi
            jak to wszystko sie komplikuje.


            K: Popelniasz herezje manichejska, oparta zreszta na wierzeniach
            staroperskich (Dobry Bog Ahura Mazda i zly Bog-Szatan Ahryman,rownorzedny A.
            Mazdie). Patrz Zarathustra (prorok Ahury Mazdy - a propos, czy nie przypadkiem
            mamy samochody marki Mazda i Akura - te ostanie to luksusowe Hondy w USA?).
            Niestety, ale ta herezja b. dobrze tlumaczyla istnienie zla, ale ponieweaz
            odbierala Bogu atrybut wszechmocy, to byla (i jest do dzisiaj) mocno zwalczana
            przez chrzescijanstwo...

            A co to mnie obchodzi co tam zwalcza chrzescijanstwo. Wszelkie wiary wzajemnie
            sie
            zwalczaja od wiekow, nic w tym nowego. Dzisiaj chrzescijanstwo walczy nie
            bronia, na ogol,
            wiec nie wyrzadza tych krzywd co kiedys. Oczywiescie krzywdzi tych ktorym wpaja
            dogmaty
            wiary, ale gdyby tego nie robila to starcilaby sens istnienia. Pozwol im zyc.


            B: Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie
            nic,
            a moze to dziecko Szatana ten Gubernator?

            K: Bardzo prawdopodobne, wszyscy prawie politycy to niejako dzieci Sztatna, bo
            rwa sie do wladzy, choc nie maja pojecia o jej wykonywaniu (od Bieruta, przez
            Gomulke, Gierka, Jaruzela, Mazowieckiego, Walese, Buzka do naszych obecnych
            wladcow z SLD, ze by zostac tylko przy Polsce, a za granica: polglowek Bush
            jr., sadysta Stalin, zlodziej Kohl, kolaborant nazistowski
            Mitterand,polsparalizowany ex prezydent Indonezji Wahid, ludozerca Bokassa, czy
            nawet ostatni prezydent Argentyny, co uzywal tamtejszego ZOMO przeciw ludziom,
            ktorych najpierw okradl, itp. itd.). ..

            Jestes negatywnie nastawiony do politykow czy tam przedstawicieli jakiejs
            wladzy. Niestety ktos tych ludzi najpierw wybiera, a ze moga oni byc zle
            wybrani to nie wina tych ludzi. Porzadni do wladzy sie nie pchaja
            Bo to moze byc wstertny kawalek chleba wiec ludzie wbieraja mozliwie
            najlepszych. W historii ludzkosci
            Spolecznosci zawsze potrzebuja wladzy wiec ja maja, czy sinieje innego typu
            organizajca spolecznosci
            Ludzkiej? Czy masz lepsze praktyczne rozwiazania? Napewno nie masz. Wiec po co
            ten atak na politykow. Lepiej sie zastanowic nad tym jak ludzkosc moze sie
            bronic przed wybieraniem sadystow, wariatow, bandytow itp. na wladcow.
            Propaganda Demokratow wymalowala Busha jako polglowka, ktory moze nie wyglada na
            madrego jakim “powinien byc” president USA, chociaz absolutnie nie mozna
            powiedziec ze jest polglowiekm, ale za to jest sympatycznym czlowiekiem o dobrym
            sercu. Wyglada na to, ze nie jest dzieckiem szatana. I to tez ci sie nie
            podoba. Slowem wladca powinien byc Bogiem, ale poniewaz tez go nie ma wiec mamy
            to co mamy.

            A Pan Gubernator to arcybiskup anglikanski, wiec duchowny wysokiego stopnia,
            uwazajacy sie za posrednika miedzy P. Bogiem a ludzmi... W kosciolach widzialem
            nieraz napis, ze to jest "Dom Bozy". A ja sie pytam, jesli Bog jest
            nieskonczony, to jest On wszedzie w takim samym stopniu, w zadnym kosciele NIE
            moze byc go wiecej. Mimo to, klechy wciaz oglupiaja ludzi, wnamwiajac im,
            ze "Boga jest 'wiecej' w kosciele niz poza nim", i ze "kaplan to posrednik
            miedzy Bogiem a czlowiekiem".

            Mam wrazenie, ze nie mozesz zrozumiec potrzeby wiary przez ludzi.
            Jezeli to uznasz i przywolisz ludziom wierzyc to wtedy
            Twoja agresja na wizje Boga nie bedzie taka ostra.
            Gdy chcesz wierzyc wtedy szukasz wiary i odwolujesz sie
            do tego co jest. Pojecie Boga w kazdej religii jest tam jakos
            ustalone i chociaz tego ludzie nie rozumieja to w co wierza.
            Napierw sie wierzy a potem zaczyna rozumiec w ramach wiary.
            Dlatego Twoja proba podwazania dogamatow i okreslen przyjetych
            dla wiary nie ma zadnego sensu. Nie mozesz podwazyc potrzeby
            wiary a tym samym sprzecznosci w swierdzeniach wiary. To co dla
            Ciebie jest nielogiczne dla wierzacego madre i swiete, inczej czlowiek
            wierzacy starcilby wiare. Chyba nie jest celem calej dyskusji aby
            wierzcego nawracac na nie-wiare. Dlatego tez Bog milosierny, sprawiedliwy,
            nieskonczone dobro, milosc itp. to sa pojecia wiary, do ktorej racjonale
            oparte na logice myslenie nie przystaje. Dlatego zawsze mozna wsadzic
            kij w mrowisko wykrzykujac, ze Bog nie moze byc wszechmogacy bo
            nie moze stworzyc kamienia ktorego nie moglby podniesc.
            Mozna natomiast dyskutowac samo pojecie Boga i nowe pojecia z nim
            zwiazane, nowe odkrycia i przyczyny ze takiego a nie innego Boga ludzie
            potrzebuja.
            • Gość: POL Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.proxy.aol.com 22.12.01, 11:41
              Na przestrzeni tysiacleci na tej malenkiej planecie Ziemi istnialo/istnieje
              wielu Bogow i bozkow a w zwiazku z tym i wierzen.Wiare jaka by nie byla
              wykorzystywano do podporzadkowania /zastraszenia ludzi przewaznie gdy lokalna
              wladza nie dawala sobie rady(np.Egipt-zacmienia slonca).Kazda wiara dla
              podkreslenia swojej wiargodnosci i wyzszosci nad inna ma przygotowany"pakiet"
              cudow,objawien itd.Wiare przyjmowano dobrowolnie i pod przymusem a egzekwowano
              czasami b.brutalnie.Trwaly wojny i trwaja w imie wiary az stala sie ona orezem
              fanatykow.Niektorzy twierdza ,ze to ten sam Bog tylko inaczej"widziany".Skoro
              wiec wszyscy wierzymy w tego samego Boga stosujemy sie do jego podstawowych
              zalecen jak nalezy zyc, postepowac ,skad tyle zla na tym swiecie.Wiara w cos w
              kogos napewno jest ludziom potrzebna ale tylko w pozytywnym tego slowa
              znaczeniu.Pytanie tego watku: czy istnieje Bog - dla tych co w niego wierza
              napewno tak.
              • Gość: POLAK Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: 172.16.2.* 22.12.01, 12:05
                Gość portalu: POL napisał(a):

                > Na przestrzeni tysiacleci na tej malenkiej planecie Ziemi istnialo/istnieje
                > wielu Bogow i bozkow a w zwiazku z tym i wierzen.Wiare jaka by nie byla
                > wykorzystywano do podporzadkowania /zastraszenia ludzi przewaznie gdy lokalna
                > wladza nie dawala sobie rady(np.Egipt-zacmienia slonca).Kazda wiara dla
                > podkreslenia swojej wiargodnosci i wyzszosci nad inna ma przygotowany"pakiet"
                > cudow,objawien itd.Wiare przyjmowano dobrowolnie i pod przymusem a egzekwowano
                > czasami b.brutalnie.Trwaly wojny i trwaja w imie wiary az stala sie ona orezem
                > fanatykow.Niektorzy twierdza ,ze to ten sam Bog tylko inaczej"widziany".Skoro
                > wiec wszyscy wierzymy w tego samego Boga stosujemy sie do jego podstawowych
                > zalecen jak nalezy zyc, postepowac ,skad tyle zla na tym swiecie.Wiara w cos w
                > kogos napewno jest ludziom potrzebna ale tylko w pozytywnym tego slowa
                > znaczeniu.Pytanie tego watku: czy istnieje Bog - dla tych co w niego wierza
                > napewno tak.


                WIDZE,ZE PRUBOWALES PODSZYC SIE TROCHE POD MOJ NICK......??
                • Gość: POL Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.proxy.aol.com 23.12.01, 03:04
                  Gość portalu: POLAK napisał(a):

                  > Gość portalu: POL napisał(a):
                  >
                  > > Na przestrzeni tysiacleci na tej malenkiej planecie Ziemi istnialo/istniej
                  > e
                  > > wielu Bogow i bozkow a w zwiazku z tym i wierzen.Wiare jaka by nie byla
                  > > wykorzystywano do podporzadkowania /zastraszenia ludzi przewaznie gdy loka
                  > lna
                  > > wladza nie dawala sobie rady(np.Egipt-zacmienia slonca).Kazda wiara dla
                  > > podkreslenia swojej wiargodnosci i wyzszosci nad inna ma przygotowany"paki
                  > et"
                  > > cudow,objawien itd.Wiare przyjmowano dobrowolnie i pod przymusem a egzekwo
                  > wano
                  > > czasami b.brutalnie.Trwaly wojny i trwaja w imie wiary az stala sie ona or
                  > ezem
                  > > fanatykow.Niektorzy twierdza ,ze to ten sam Bog tylko inaczej"widziany".Sk
                  > oro
                  > > wiec wszyscy wierzymy w tego samego Boga stosujemy sie do jego podstawowyc
                  > h
                  > > zalecen jak nalezy zyc, postepowac ,skad tyle zla na tym swiecie.Wiara w c
                  > os w
                  > > kogos napewno jest ludziom potrzebna ale tylko w pozytywnym tego slowa
                  > > znaczeniu.Pytanie tego watku: czy istnieje Bog - dla tych co w niego wierz
                  > a
                  > > napewno tak.
                  >
                  >
                  >
                  > WIDZE,ZE PRUBOWALES PODSZYC SIE TROCHE POD MOJ NICK......??
                  nie podszywam sie to czysty zbieg okolicznisci uzywam nik POL

            • Gość: Kagan Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.vic.bigpond.net.au 23.12.01, 10:41
              K: To NIE moje zalozenie, zajrzyj do katechizmu, tam jest
              wyraznie napisane, ze Bog jest milosierny i sprawiedliwy.
              A: No jaki ma byc? Niemilosierny i Niesprawiedliwy.
              Jak wtedy przebiegalyby nauki morale?
              Czlowiek musi miec rozgraniczenia dobra I zla I ktos nad tym musi czuwac.
              Gdyby tego Nie bylo to pojawilby sie chaos i czlowiek uleglby samozniszczeniu.
              K: W Biblii jest wyraznie napisane, ze jest ZAZDROSNY (Exodus 20:5).
              Reszta to wymysly rozumkow katolickich...
              A mpralnosc (etyka) moze istniec i bez sankcji metafiycznej.
              Ostatecznie w rozmodlonej ameryce jest znacznie wiecej przestepstw per
              capita, i sa one znacznie bardziej brutalne, niz np. w areligijnej
              Skandynawii, W. Brytanii czy nawet sasiednich Czechach...

              K: Czyli, ze w/g ciebie Bog NIE jest wszechmogacy, bo NIE
              jest w stanie zajmowac sie wszystkim na raz. Ale jak mu zabierzemy
              atrybuty wszechmocy, sprawiedliwosci czy milosierdzia, to czym On
              wlasciwie jest? Supermanem? Bo na pewno NIE Bogiem...
              A: Jak Bog jest wszystkim, wiec jest niczym.
              Jak przypisujemy mu wszystkie cudowne atrybuty
              Wtedy latwo dojdziemy do sprzecznosci bo jedne drugich kasuja w
              odniesieniu do warunkow Zycia na Ziemi.
              Wiec balans moze wyjsc na zero. Aby tego nie bylo rozpatruje
              sie atrybuty oddzielnie i wszystko wtedy gra.
              A Bog jesli istnieje to przyglada sie temu wszystkiemu i dziwi
              jak to wszystko sie komplikuje.
              K: Czyli ze Bog sprowadza sie do zera, wiec de facto go NIE MA!
              Czy Cie dobrze zrozumialem? P. tez moj post w "moim" watku na
              temat nieistnienia nieskonczonosci...

              K: Popelniasz herezje manichejska, oparta zreszta na wierzeniach
              staroperskich (Dobry Bog Ahura Mazda i zly Bog-Szatan Ahryman,rownorzedny A.
              Mazdie). Patrz Zarathustra (prorok Ahury Mazdy - a propos, czy nie przypadkiem
              mamy samochody marki Mazda i Akura - te ostanie to luksusowe Hondy w USA?).
              Niestety, ale ta herezja b. dobrze tlumaczyla istnienie zla, ale poniewaz
              odbierala Bogu atrybut wszechmocy, to byla (i jest do dzisiaj) mocno zwalczana
              przez chrzescijanstwo...
              A: A co to mnie obchodzi co tam zwalcza chrzescijanstwo.
              Wszelkie wiary wzajemnie sie zwalczaja od wiekow, nic w tym nowego.
              Dzisiaj chrzescijanstwo walczy nie bronia, na ogol,
              wiec nie wyrzadza tych krzywd co kiedys.
              Oczywiscie krzywdzi tych ktorym wpaja dogmatywiary, ale gdyby tego nie
              robila to starcilaby sens istnienia. Pozwol im zyc.
              K: Uwazam pranie mozgow niewinnych i naiwnych dzieci za rodzaj pedofilstwa,
              tyle ze "intelektualnego". Co ty na to?
              A swoja droga dognaty Zarathustry lepiej tlumacza rzeczywistosc niz
              dogmaty chrzescijanstwa, judaizmu i islamu razem wzietych...

              (Cut-o politykach)
              A: Jestes negatywnie nastawiony do politykow czy tam przedstawicieli jakiejs
              wladzy. Niestety ktos tych ludzi najpierw wybiera, a ze moga oni byc zle
              wybrani to nie wina tych ludzi. Porzadni do wladzy sie nie pchaja
              Bo to moze byc wstertny kawalek chleba wiec ludzie wbieraja mozliwie
              najlepszych.
              K: System wybierania jet taki, ze szanse na wybor maja tylko przedstawiciele
              elit. W USA prezydentem moze zostac tylko milioner z poarciem aparatu
              "demokratow" czy "republikanow", nawet w Australii do wyjatkow naleza
              poslowie niezalezni. A poslowie partyjni glosuja NIE tak, jak tego chce
              ich elektorat, ale jak kaze boss partii. Tak wiec tzw. demokracja
              burzuazyjna to taka sama lipa jak tzw. demokracja ludowa. I tu i tam
              rzadza elity, ktorych nikt NIE wybiera. Elity te dochodza do wladzy
              sila (Bolszewicy czy junty wojskowe) albo przekupstwem (w tzw.
              krajach demokratycznych sa one bowiem albo przedstawicielami wielkiego
              biznesu, albo na ich utrzymaniu).
              A: W historii ludzkosci Spolecznosci zawsze potrzebuja wladzy wiec ja maja,
              czy sinieje innego typu organizajca spolecznosci Ludzkiej? Czy masz lepsze
              praktyczne rozwiazania? Napewno nie masz. Wiec po co
              ten atak na politykow. Lepiej sie zastanowic nad tym jak ludzkosc moze sie
              bronic przed wybieraniem sadystow, wariatow, bandytow itp. na wladcow.
              K: Oczywiscie, ze mam lepsze rozwiazanie (zreszta nie moje, p. np. ksiazki
              A.C. Clarke'a) a mianowicie losowanie poslow z puli ludzi wyksztalconych,
              zdrowych i niekaranych, bo kazdy facet czy babka, ktory chce wladzy jest
              automatycznie podejrzany o tebdencje dyktatorskie lub korupcjogenne...

              A: Propaganda Demokratow wymalowala Busha jako polglowka, ktory moze nie
              wyglada na madrego jakim “powinien byc” president USA, chociaz absolutnie
              nie mozna powiedziec ze jest polglowiekm, ale za to jest sympatycznym
              czlowiekiem o dobrym sercu. Wyglada na to, ze nie jest dzieckiem szatana.
              I to tez ci sie nie podoba.
              K: Jakim "dobrym sercu"? Czy wiesz ilu ludzi poslal on na smierc bedac
              gubernatorem Texasu, wbrew Exodus 20:13, a przeciez ostentacyjnie obnosi
              sie on ze swym chrzescijanstwem... A rozpoczecie przez niego wojny,
              w ktorej wiekszosc ofiar to niewinni cywile (ostatnio jego pacholki
              wymordowaly ok. 40 niewinnych Afganow, A w TV pokazali Afganow, ktorzy
              twierdza, ze US Army jest gorsze nawet od Ruskich)!
              A: Slowem wladca powinien byc Bogiem, ale poniewaz tez go nie ma wiec
              mamy to co mamy.
              K: Wladca powinien byc:
              1. Uczciwy
              2. Madry
              3. Sprawny
              Wcale NIE musi byc Bogiem...

              (CUt - o koscioach i klechach)
              A: Mam wrazenie, ze nie mozesz zrozumiec potrzeby wiary przez ludzi.
              Jezeli to uznasz i przywolisz ludziom wierzyc to wtedy Twoja agresja
              na wizje Boga nie bedzie taka ostra.
              K: Uwazam, ze zorganizowana reluigiaodbiera czlowiekowi czlowieczenstwo,
              ze robi z niego automat klepiacy zdrowaski i wykonujacy polecenia chytrego
              a bezwzglednego kleru. Ja NIE ma NIC przeciwko wierze, ja jestem przeciwko
              zorganizowanej religii, bo ona de facto odala czlowieka od Boga
              (jesli On istnieje), i robi z nich slugi klechow...
              A: Gdy chcesz wierzyc wtedy szukasz wiary i odwolujesz sie
              do tego co jest. Pojecie Boga w kazdej religii jest tam jakos
              ustalone i chociaz tego ludzie nie rozumieja to w co wierza.
              Napierw sie wierzy a potem zaczyna rozumiec w ramach wiary.
              K: W religii NIE ma NIC do zrozumienia! Tu sie albo wierzy,
              albo NIE! A czy ty nie jestes aby ksiedzem? Bo zaczynasz
              "preaching"...
              A: Dlatego Twoja proba podwazania dogamatow i okreslen przyjetych
              dla wiary nie ma zadnego sensu. Nie mozesz podwazyc potrzeby
              wiary a tym samym sprzecznosci w swierdzeniach wiary. To co dla
              Ciebie jest nielogiczne dla wierzacego madre i swiete, inaczej czlowiek
              wierzacy starcilby wiare. Chyba nie jest celem calej dyskusji aby
              wierzcego nawracac na nie-wiare.
              K: A czemu nie? Jesli klechy moga propagowac religie, to ja moge
              propagowac poglady antyereligijne. Chyba na tym polega wolnosc slowa,
              czyzbys byl innego zdania?
              A: Dlatego tez Bog milosierny, sprawiedliwy, nieskonczone dobro, milosc itp.
              to sa pojecia wiary, do ktorej racjonale oparte na logice myslenie nie
              przystaje. Dlatego zawsze mozna wsadzic kij w mrowisko wykrzykujac,
              ze Bog nie moze byc wszechmogacy bo nie moze stworzyc kamienia ktorego nie
              moglby podniesc.
              K: Przeciez sa cale wydzialy teologii, ktore "naukowo" (naukawo)
              rozpatruja tzw. nature boska. Jesli to wolno teologom, to wolno
              i mnie! I przyznaj sie, czy ty nie jestes aby jakims teologiem,
              zlym, ze laik wtraca sie w twa dzialke i obnaza pustke twych doktryn?
              A: Mozna natomiast dyskutowac samo pojecie Boga i nowe pojecia z nim
              zwiazane, nowe odkrycia i przyczyny ze takiego a nie innego Boga ludzie
              potrzebuja.
              K: Mozna tez dyskutowac, czy ludzie potrzebuja boga? Wedlug mnie
              NIE, bo ten "bog" to rodzaj narkotyku: pomaga na krotka mete,
              ale na dluzsza jest SZKODLIWY!
              Pozdrawiam...
          • Gość: basia Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 03:11
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > B: Zakladasz, ze jezeli Bog isnieje to powinien byc milosierny i
            > sprawiedliwy.
            > > B: Wiec Bog jest lub nie jest takim jakim widza to ludzie.
            > Zyciem ludzi na Ziemi zajmuja sie ludzie a nie Bog, przeciez to nie mozliwe
            > zajmowac sie wszystkim na raz i tak szczegolowo.
            >> B: Musi to prowadzic do takiej bardzo prostej koncepcji Boga -
            > Dobra i Szatana- Zla. Obaj walcza wsciekle i raz zwycieza jeden raz drugi.
            > Jezeli stalo sie zlo to musial zwyciezyc Szatan. Jezeli Ci pasuje ta
            > prosta logika dwuwartosciowa to nalezysz faktycznie do 90% i daj sobie spokoj
            > z dyskusja.
            > raussa...
            > B: Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie nic,
            > a moze to dziecko Szatana ten Gubernator?
            >

            KAGAN JA TEGO NIE PISALAM.
            basia
            zwracaj uwage na to jak i kogo cytujesz
            • Gość: Kagan Re: Do Dyskutantow tego Watku IP: *.vic.bigpond.net.au 29.12.01, 07:28
              Gość portalu: basia napisał(a):

              > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              >
              > > B: Zakladasz, ze jezeli Bog isnieje to powinien byc milosierny i
              > > sprawiedliwy.
              > > > B: Wiec Bog jest lub nie jest takim jakim widza to ludzie.
              > > Zyciem ludzi na Ziemi zajmuja sie ludzie a nie Bog, przeciez to nie mozliw
              > e
              > > zajmowac sie wszystkim na raz i tak szczegolowo.
              > >> B: Musi to prowadzic do takiej bardzo prostej koncepcji Boga -
              > > Dobra i Szatana- Zla. Obaj walcza wsciekle i raz zwycieza jeden raz drugi
              > .
              > > Jezeli stalo sie zlo to musial zwyciezyc Szatan. Jezeli Ci pasuje ta
              > > prosta logika dwuwartosciowa to nalezysz faktycznie do 90% i daj sobie spo
              > koj
              > > z dyskusja.
              > > raussa...
              > > B: Co ma Pan Gubernator do Boga gdy nalezysz do 1%, prawie nic,
              > > a moze to dziecko Szatana ten Gubernator?
              > >
              >
              > KAGAN JA TEGO NIE PISALAM.
              > basia
              > zwracaj uwage na to jak i kogo cytujesz

              K: Jesli tak, to PRZEPRASZAM BARDZO!
              Pewnie to byla robota Szatana... Zarzucil mnie mnostwem postow i
              pokrecil nadawcow... Ale czemu P. Bog mu NA TO pozwolil?
              HAPPY NEW YEAR, Basiu!
              Kagan
    • jorgus Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo chorych 21.12.01, 23:30
      To niezupełnie tak. Choroba psychiczna to nie jest chyba tylko błędne
      rozumowanie, czy też odrzucenie tego rozumowania. Jest to zupełnie coś innego.
      Tak mi się wydaje, ale mogliby sie na ten temat bardziej szczególowo
      wypowiedzieć psychiatrzy, ja psychologię nie uważam za naukę, bo nie opiera się
      na nieopodważalnych aksjomatach, więc nigdy nie miałem do niej serca.
      Jeżeli chodzi o Boga to można rzeczywiscie tylko wierzyć w jego istnienie.
      Twierdzenie, że Bóg jest, nie wytrzyma ciosu brzytwy Ockhama. Temat ten, jak
      widzę pobudził nawet Laika do poważniejszej wypowiedzi. Co do mnie jestem osoba
      wierzącą, a mianowicie wierzę, że Boga nie ma.I ta wiara daje mi niezwykłą
      siłe. Jak każda silna wiara zresztą. Nie znaczy to oczywiście, że neguję cały
      system wartości, który ludzkość stworzyła na bazie wiary i religii, różnych
      religii. Ale ten system wartości nie jest raz dany, tylko podlegał i podlega
      ewolucji . Pojawiają się nowe zjawiska -klonowanie,terroryzm na światową skalę,
      życie w kosmosie, które nie zostały jeszcze zwartościowane. Odpowiedzi, których
      udziela Kościół, a raczej jego hierarchowie są w dużym stopniu
      niesatysfakcjonujące i gołym okiem widać, że cała ta akcja protestacyjna
      przeciw antykoncepcji, klonowaniu itp. ma jedynie na celu odsunięcie problemu,
      a nie jego rozwiązanie. Ludzkość musi wymyśleć nowy dekalog, żeby mogły się w
      nich znaleźć nowe grzechy. Przecież Kościól nie może poradzić sobie z teorią
      Darwina, a co dopiero mówić o strawieniu współczesnej nauki.
      • Gość: marx Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt pychy! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 01:38
        Co może powiedzieć płaszczak (dwuwymiarowiec ) o trójwymiarowcu? Czy dla
        czterowymiarowca ma znaczenie czas? I jakie stąd płyną wnioski?
        Czterowymiarowiec może determinować działanie trójwymiarowca!
        Bóg nie jest ograniczony żadnym wymiarem!!!!!! A zatem?
        • Gość: Kagan Do Marx'a IP: *.vic.bigpond.net.au 24.12.01, 06:04
          Gość portalu: marx napisał(a):
          Co może powiedzieć płaszczak (dwuwymiarowiec ) o trójwymiarowcu? Czy dla
          czterowymiarowca ma znaczenie czas? I jakie stąd płyną wnioski?
          Czterowymiarowiec może determinować działanie trójwymiarowca!
          Bóg nie jest ograniczony żadnym wymiarem!!!!!! A zatem?

          1. Plaszczak moze powiedziec o nas wiele, moze tez stworzyc komputerowy
          model trojwymiarowcow. A czy wiesz co to sa rzuty? Czy wiesz jak
          sie przedtawia bryly trojwymiarowe na dwuwymiarowej kartce papieru?
          Pewnie NIE, wiec sie NIE wymadzrzaj, a najpierw sie poducz!
          2. Czwarty wymiar przestrzenny to NIE jest czas, ale kolejny
          wymiar przestrzeni. Mozna stworzyc model matematyczny (komputerowy)
          przestrzeni o dowolnej ilosci wymiarow (jedyne ograniczenie to dostepna
          pamiec komputera i jego szybkosc).
          3. Jesli Bog nie jest ograniczony zadnym wymiarem, to znaczy,
          ze powinien byc tez w wymiarze nieistniejacym. Co ty NA TO?
          MERRY X-MAS!
          • Gość: marx Re: Do Kagana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 21:43
            ɭ. Plaszczak moze powiedziec o nas wiele, moze tez stworzyc komputerowy
            model trojwymiarowcow.>

            Tu pierwsz wpadka! Komputer jest wytworem trójwymiarowca i sam jest
            trójwymiarowy. Dla płaszczaka jest narzędziem niedostępnym.

            > A czy wiesz co to sa rzuty? Czy wiesz jak
            sie przedtawia bryly trojwymiarowe na dwuwymiarowej kartce
            papieru?
            Pewnie NIE, wiec sie NIE wymadzrzaj, a najpierw sie poducz!>

            NA SGPIS-ie tego zakresu matematyki Ciebie nie uczyli, którą poznałem. Rzuty
            brył na płasczyznę wykonuja moje córki w szkole podstawowej.




            ɮ. Czwarty wymiar przestrzenny to NIE jest czas, ale kolejny
            wymiar przestrzeni. Mozna stworzyc model matematyczny
            (komputerowy)
            przestrzeni o dowolnej ilosci wymiarow (jedyne ograniczenie
            to dostepna
            pamiec komputera i jego szybkosc).>

            Ciekawe jak sobie wyobrazasz czwarty wymiar odrzucając czasoprzestrzeń?
            Polecam książkę James A. Coleman-a "Relativity for The Layman" dla
            liźnięcia praw fizyki relatywistycznej, przecież nie mogłeś tego mieć na SGPIS-
            ie.

            > 3. Jesli Bog nie jest ograniczony zadnym wymiarem, to
            znaczy,
            ze powinien byc tez w wymiarze nieistniejacym. Co ty NA TO?>

            Świetnie ujeli to przed dwoma tysiącami lat " Na początku było SŁOWO.... .
            W jakim wymiarze umieściłbyś SŁOWO?


            PS. Kagan więcej pokory! Nie ośmieszaj się udawadnianiem brakiem istnienia
            Boga przy swoich głębokich dziurach w wiedzy powszechnej.
            [Pociesz się tym , że profesorowie Sorbony udowodniali inż. Eiflowi, że
            konstrukcja jego wieży zapadnie się pod własnym ciężarem, czy też w latach
            dwudziestych w książce " Stu uczonych przeciw Einsteinowi" zaciekle zwalczało
            teorię względności. Teraz z perspektywy czasu humorystycznie jest czytać
            załamanie się ich prymitywnego poczucia oczywistości.

            Pozdrawiam i życzę wszystkiego nalepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia
            gdzie przed dwoma tysiącami lat, SŁOWO stało się CIAŁEM.

            MARX



            • Gość: Kagan Do Marx'a IP: *.vic.bigpond.net.au 25.12.01, 06:28
              K: Plaszczak moze powiedziec o nas wiele, moze tez stworzyc komputerowy
              model trojwymiarowcow.
              M: Tu pierwsz wpadka! Komputer jest wytworem trójwymiarowca i sam jest
              trójwymiarowy. Dla płaszczaka jest narzędziem niedostępnym.
              K: Skad wiesz, ze jest niemozliwy komputer dwu, czy nawet jednowymiarowy?
              Jesli istnieja inteligentne plaszczaki czy nawet liniowce, to z def.
              moga miec oni tez swoje komputery...

              K: A czy wiesz co to sa rzuty? Czy wiesz jak sie przedtawia bryly
              trojwymiarowe na dwuwymiarowej kartce papieru?
              Pewnie NIE, wiec sie NIE wymadzrzaj, a najpierw sie poducz!
              M: NA SGPIS-ie tego zakresu matematyki Ciebie nie uczyli, którą poznałem.
              Rzuty brył na płasczyznę wykonuja moje córki w szkole podstawowej.
              K: Wez wiec od nich nauki. P.s. A skad ta pewnosc, ze niczego sie
              poza SGPiSem NIE nauczylem?

              K: Czwarty wymiar przestrzenny to NIE jest czas, ale kolejny
              wymiar przestrzeni. Mozna stworzyc model matematyczny (komputerowy)
              przestrzeni o dowolnej ilosci wymiarow (jedyne ograniczenie
              to dostepna pamiec komputera i jego szybkosc).
              A: Ciekawe jak sobie wyobrazasz czwarty wymiar odrzucając czasoprzestrzeń?
              K: Wyobrazam sobie n-wymiarowa czasoprzestrzen: n-1 wymiarow przestrzennych
              (niektore moga byc bardzo "scisniete", wiec trudne do obserwacji), plus
              n-ty wymiar czyli czas. Wielu fizykow uwaza zas, ze nasz wszechswiat
              ma conajmniej 10 wymiarow przestrzennych, tyle ze tylko 3 sa mozliwe
              do obserwacji. To tak jak np. kabel oceanicny: ma on wlasciwie tylko
              jeden istotny wymiar (dlugosc, bo jego srednica jest miliony razy
              mniejsza od jego dlugosci), ale to wcale NIE oznacza, ze jest on
              jednowymiarowy...

              M: Polecam książkę James A. Coleman-a "Relativity for The Layman" dla
              liźnięcia praw fizyki relatywistycznej, przecież nie mogłeś tego mieć na
              SGPIS-ie.
              K: Koles, ja fizyke studiowalem conajmniej na poziomie politechniki.
              A tobie polecam "The Arrow of Time" by Coveney & Higfield, na poczatek...
              Swoja droga zaluj, ze NIE studiowales na SGPiS, mialbys wtedy bardziej
              otwarty umysl...

              K: Jesli Bog nie jest ograniczony zadnym wymiarem, to znaczy,
              ze powinien byc tez w wymiarze nieistniejacym. Co ty NA TO?
              M: Świetnie ujeli to przed dwoma tysiącami lat " Na początku było SŁOWO... .
              W jakim wymiarze umieściłbyś SŁOWO?
              K: Slowo istnieje teoretycznie jako bezwymiarowa abstrakcja w umysle ludzkim,
              ale tak naprawde to proces, zachodzacy w trojwymiarowym (conajmniej)
              umysle ludzkim. Jest to wiec zjawisko materialne, NIE istniejace
              poza materialnym wszechswiatem. NIE moglo wiec ono istniec przed
              powstaniem swiata, bo NIE bylo wtedy mozgu, ktory mogl by je
              pomyslec... Zanim nasz wszechswiat powstal, istnialo tylko, trudne
              zreszta do oszacowania, prawdopodobienstwo jego zaistnienia, NIC wiecej...
              ZADNE slowo wtedy NIE moglo wiec istniec!

              M: PS. Kagan więcej pokory! Nie ośmieszaj się udawadnianiem brakiem istnienia
              Boga przy swoich głębokich dziurach w wiedzy powszechnej.
              [Pociesz się tym , że profesorowie Sorbony udowodniali inż. Eiflowi, że
              konstrukcja jego wieży zapadnie się pod własnym ciężarem, czy też w latach
              dwudziestych w książce " Stu uczonych przeciw Einsteinowi" zaciekle zwalczało
              teorię względności. Teraz z perspektywy czasu humorystycznie jest czytać
              załamanie się ich prymitywnego poczucia oczywistości.
              K: Teoria wzglednosci ma tez swe luki, NIE wyjasnia ona np. istoty
              grawitacji, ktora obserwujemy przeciez na kazdym kroku, oprocz tego
              jest ona deterministyczna, zas natura naszego wszechswiata jest
              przeciez probabilistyczna. Einstein tez byl ograniczony przez swa
              nierozumna wiare w Boga, i w to, ze "nie gra on w kosci"...
              A tobie tez by sie nieco pokory przydalo: zamiast ponizac innych,
              spojrz krytycznie na samego siebie...
              MERRY XMAS!

              M: Pozdrawiam i życzę wszystkiego nalepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia
              gdzie przed dwoma tysiącami lat, SŁOWO stało się CIAŁEM. MARX
              K: Wyjsnij mi, jak sie podobno NIESKONCZONY Bog zmiescil w ciele
              noworodka Jeszu (max 5-6 kg, bo nigdzie NIE wyczytalem, ze Jeszu
              byl ponadnormalnie ciezkim noworodkiem, zreszta wtedy normalny porod
              NIE bylby mozliwy)...
      • Gość: HA1 Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo cho IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.12.01, 22:38
        Jesli idzie o klonowanie etc. to chodzi o to zeby czlowiek nie niszczyl czlowieka
        w imie wlasnego widzimisie.

        Dla mnie ewolucja jest procesem kreacji ktora nigdy sie nie skonczyla.
        Pojecie Boga ktory lepi czlowieka z gliny bylo adresowane do ludzi kilka tysiecy
        lat temu. Kreacja zlozonosci jest bardziej skomplikowana i dopiero od czasow
        Darwina zaczynamy ja lepiej rozumiec.

        Co do brzytwy Ockhama: alternatywa jest istnienie nieskonczonej liczby
        Wszechswiatow z ktorych tylko jeden mial wszystkie stale fizyczne tak dopasowane
        zeby moglo powstac zycie (anthropic theory). To dopiero nie wytrzymuje brzytwy
        Ockhama!!!!.

        Oczywiscie zaraz sie odezwie jakis prymityw POLACK i zacznie mnie wyzywac ze nie
        mam podstawowki i wszystko to wyczytalem w Rycerzu Niepokalanej. So be it!!!


        jorgus napisa?(a):

        > To niezupe?nie tak. Choroba psychiczna to nie jest chyba tylko b?e˛dne
        > rozumowanie, czy tez˙ odrzucenie tego rozumowania. Jest to zupe?nie cos´
        innego.
        > Tak mi sie˛ wydaje, ale mogliby sie na ten temat bardziej szczególowo
        > wypowiedziec´ psychiatrzy, ja psychologie˛ nie uwaz˙am za nauke˛, bo nie opiera
        sie˛
        >
        > na nieopodwaz˙alnych aksjomatach, wie˛c nigdy nie mia?em do niej serca.
        > Jez˙eli chodzi o Boga to moz˙na rzeczywiscie tylko wierzyc´ w jego istnienie.
        > Twierdzenie, z˙e Bóg jest, nie wytrzyma ciosu brzytwy Ockhama. Temat ten, jak
        > widze˛ pobudzi? nawet Laika do powaz˙niejszej wypowiedzi. Co do mnie jestem
        osoba
        >
        > wierza˛ca˛, a mianowicie wierze˛, z˙e Boga nie ma.I ta wiara daje mi niezwyk?a˛
        > si?e. Jak kaz˙da silna wiara zreszta˛. Nie znaczy to oczywis´cie, z˙e neguje˛
        ca?y
        > system wartos´ci, który ludzkos´c´ stworzy?a na bazie wiary i religii, róz˙nych
        > religii. Ale ten system wartos´ci nie jest raz dany, tylko podlega? i podlega
        > ewolucji . Pojawiaja˛ sie˛ nowe zjawiska -klonowanie,terroryzm na s´wiatowa˛
        skale˛,
        >
        > z˙ycie w kosmosie, które nie zosta?y jeszcze zwartos´ciowane. Odpowiedzi,
        których
        >
        > udziela Kos´ció?, a raczej jego hierarchowie sa˛ w duz˙ym stopniu
        > niesatysfakcjonuja˛ce i go?ym okiem widac´, z˙e ca?a ta akcja protestacyjna
        > przeciw antykoncepcji, klonowaniu itp. ma jedynie na celu odsunie˛cie
        problemu,
        >
        > a nie jego rozwia˛zanie. Ludzkos´c´ musi wymys´lec´ nowy dekalog, z˙eby mog?y
        sie˛ w
        > nich znalez´c´ nowe grzechy. Przeciez˙ Kos´ciól nie moz˙e poradzic´ sobie z
        teoria˛
        > Darwina, a co dopiero mówic´ o strawieniu wspó?czesnej nauki.

        • Gość: Kagan Re: Odrzycenie istnienia Boga-produkt umyslowo cho IP: *.vic.bigpond.net.au 25.12.01, 06:38
          Gość portalu: HA1 napisał(a):
          Jesli idzie o klonowanie etc. to chodzi o to zeby czlowiek nie niszczyl
          czlowieka w imie wlasnego widzimisie.
          K: Zgoda! Zreszta H.G. Wells napisal byl dawno "Wyspe Dr. Moreau"
          (czy cos podobnego), gdzie przestrzegal przed inzyniera genetyczna.
          Patrz tez Mary Shelley "Frankenstein". Niestety, mamy teraz nadmiar
          doktorow Frankensteinow, ktorzy sa chetni produkowac niezliczona ilosc
          monstrow, najgorzej, ze za nasze pieniadze...
          Na "moim" uniwerku (Monash), chca np. klonowac dzieci, aby dostraczaly
          one starszemu rodzenstwu czesci zamiennych...

          H: Dla mnie ewolucja jest procesem kreacji ktora nigdy sie nie skonczyla.
          Pojecie Boga ktory lepi czlowieka z gliny bylo adresowane do ludzi kilka
          tysiecy lat temu. Kreacja zlozonosci jest bardziej skomplikowana i dopiero
          od czasow Darwina zaczynamy ja lepiej rozumiec.
          K: 100% zgoda, wiec "no comments"...

          H: Co do brzytwy Ockhama: alternatywa jest istnienie nieskonczonej liczby
          Wszechswiatow z ktorych tylko jeden mial wszystkie stale fizyczne tak
          dopasowane,zeby moglo powstac zycie (anthropic theory).
          To dopiero nie wytrzymuje brzytwy Ockhama!!!!.
          K: Raczej sporej liczby, kazdy odzielony od innego nieprzenikalna tzw.
          domain wall, ale zdecydowanie NIE nieskonczonej, bo powstanie wszechswiatow
          (BIG BANG) odbywa sie w czasie, wiec jest skonczone...
          I moze byc przeciez ɭ wszechswiat, gdzie mozliwe jest zycie, a nawet
          inteligencja... Tyle, ze to czysto akademicka dyskusja, bo prawa
          "superfizyki" NIE pozwalaja na przekroczenie owego "domain wall" do
          innego wszechswiata (tam po prostu obowiazuja zupelnie inne
          prawa fizyki).

          H: Oczywiscie zaraz sie odezwie jakis prymityw POLACK i zacznie mnie wyzywac
          ze nie mam podstawowki i wszystko to wyczytalem w Rycerzu Niepokalanej.
          So be it!!!
          K: Don't worry!
          MERRY XMAS!

          • Gość: marx Re: Do Kagana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.12.01, 10:12
            Chaos w świecie jest pozorny! Nawet piasek na pustyni układa się w pewien
            "porządek" bo jest zdeterminowany... .

            Odpwiedź jest prosta , o czym już pisałem; na początku było SŁOWO...... a ONO
            zmieści się we wszystkim .
            Zawsze mam podziw dla geniuszu "starożytnych", za ich precyzję.
            • Gość: Kagan Do Marx'a IP: *.vic.bigpond.net.au 27.12.01, 05:16
              Gość portalu: marx napisał(a):
              Chaos w świecie jest pozorny! Nawet piasek na pustyni układa się w pewien
              "porządek" bo jest zdeterminowany... .

              Kagan: A niektore ziarenka ukladaja sie na obraz tzw. Matki Boskiej
              czy jego syna Jeszu... Sa takie testy psychologiczne (Rorschach Inkblot
              Test - Murphy & Davidshofer "Psychological Testing" 4th ed. pp.383-6).
              Ludzie widza w tych plamach rozne "znajome" ksztalty, co wcale
              NIE znaczy, ze one tam sam obiektywnie, bo kazdy widzi w tej samej
              plamie cos innego. Niestety, nawet Einstein NIE byl w stanie
              uwierzyc w stochastyczny chrakter swiata, wiec nic dziwnego, ze
              rozni religijnie uzaleznieni pseudanukowcy ("naukAwcy") widza
              rozne prawidlowosci tam, gdzie rzadzi jeno czysty przypadek...
              Errare humanum est, i NIC na to NIE poradzimy!
              A czy slyszales np. o tzw. lancuchach Markowa? Tego bardzo NIE
              lubia religianci, ale te lancuchy istnieja jak najbardziej,
              i (co "gorsza") maja mnostwo praktycznych zastosowan...

              > Odpwiedź jest prosta , o czym już pisałem; na początku było SŁOWO......
              > a ONO zmieści się we wszystkim .
              > Zawsze mam podziw dla geniuszu "starożytnych", za ich precyzję.

              Kagan: Slowo NIE moglo byc zanim NIE zaistnial KTOS, kto to
              slowo wypowiedzial (wyartykulowal). Kolejny absurd religii...
              A twoi wspolwyznawcy spalili przeciez najwieksza biblioteke swiata,
              i to z podpuszczenia swego biskupa, oraz zamordowali bibliotekarke.
              Tak wiec lepiej NIE wspominaj starozytnych medrcow, bo to gorsza
              hipokryzja niz papiez-wasal i sluga USA/Izraela mowiacy o pokoju...
              HAPPY NEW YEAR!
              Kagan
    • Gość: Kagan Chyba "odrzUcenie "? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 08:37
      • pius01 Odrzucmy Kagana! 28.01.02, 04:21
        Zauwazylem, ze osobnik podpisujacy sie"Kagan" pisze swe klamstwa z roznych adresow w Australii.
        Proponuje wiec, aby zablokowac, przynajmniej tymczasowo, wszystkie adresy z Australii, aby sie ten
        zboczeniec wiecej nie dostal na to forum! Z Australii i tak pisze malo ludzi, wiec niewielka niewygoda
        byla by tym zablokowaniem spowodowana. Mozna by zreszta zrobic wyjatki dla niektorych adresow,
        tak, aby "Kagan", ta sliska gnida, sie nie mogl znow przeslizgnac na to forum!
        Co Wy na to?
        Prosze napisac na pius01@poczta.gazeta.pl
        Hej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka