Dodaj do ulubionych

No nie poznaję kolegów...

21.08.03, 19:36
Dawno nie było tak gorącego tematu, jak wczorajszo-dzisiejsza historia o
fałszerzu dokumentów, któremu się straszna krzywda stała. Nie chodzi mi o
recenzowanie poziomu Wyborczej, która dając takie historie na pierwszą stronę
potwierdza kierunek swojej ewolucji w stronę tabloidu. Chodzi mi o coś
zupełnie innego.

KOMENTARZE W KILKU WĄTKACH JASNO POKAZUJĄ, ŻE NIEPRAWDĄ JEST JAKOBY POLACY
POPIERALI DALSZE ZAOSTRZANIE PRAWA KARNEGO I POLITYKI KARNEJ.

Na poziomie wysokiej abstrakcji oczywiście większość głośno krzyczy, że prawo
karne powinno być jeszcze ostrzejsze. Większość deklaruje się jako zwolennicy
polityki "zero tolerancji" a więc reakcji (raczej surowej) na każde bez
wyjątku przestępstwo lub wykroczenie. Dlaczego tak jest? Bo na wysokim
poziomie abstrakcji ludzie widzą jakiegoś
- "abstrakcyjnego" złodzieja
- "abstrakcyjnego" gwałciciela
- "abstrakcyjnego" pirata drogowego
- czy właśnie "abstrakcyjnego" oszusta albo fałszerza

Wszystko wygląda całkiem inaczej, kiedy zobaczy się konkretnego żywego
człowieka. Co wtedy widać?
- Widać konkretną kobiecinę, która ukradła batonik za 69 groszy (autentyk).
- Widać konkretnego lokatora, który nie mógł dojść do porozumienia z
wynajmująca i przywłaszczył sobie muszlę klozetową i zlew (autentyk).
- No i właśnie widać konkretnego "biednego chłopaka", który sfałszował
legitymacje szkolną.
Pomijam fakt, że mówienie w tym wypadku u "biednym chłopaku" to grube
nadużycie. Facet ma 21 lat a więc od czterech lat w pełni odpowiada karnie za
swoje czyny. Poza tym z "wywiadu" jakim go Wyborcza zaszczyciła na pierwszej
stronie jasno wynika, że to albo cyniczny cwaniak i manipulator albo
kompletny idiota (ja stawiam na to drugie). Mniejsza jednak o to.
W każdym razie gdy zobaczy się konkretnego człowieka, przychodzi świadomość,
że sprawcy przestępstw i wykroczeń to nie jakieś osobne plemię, lecz nasi
sąsiedzi, koledzy, krewni, znajomi...
Czy jest coś, co jeszcze skuteczniej obnażałoby rzekome poparcie dla "zero
tolerancji" i poparcia dla pomysłów Kaczyńskiego i jemu podobnych - nawet
tych najbardziej paranoicznych?
Tak - jest coś takiego - jeśli to nam samym zdarzy się wejść w konflikt z
prawem.
Z powodów zawodowych widziałem już bardzo wielu takich.
1) Głośno krzyczy, ze w jego mieście panuje bałagan i nikt z tym nic nie
robi. Kiedy jako właściciel domu zostanie przez sąd grodzki ukarany za
nieodśnieżenie chodnika - wielkie oburzenie.
2) Opowiada, że za jazdę po kielichu trzeba zabierać prawo jazdy do końca
życia. Sam miał 0,25 promila, bo wypił poprzedniego dnia i był pewien, że
wytrzeźwiał. Zaraz mu głupota przechodzi.
3) Złodziejom obcinałby ręce. Potem czyta o kobiecie z batonikiem za 69
groszy. Teraz oburzony na sąd (za co?)
4) Wypisuje na forum epistoły, że tymczasowe aresztowanie powinno być
automatyczne, co najwyżej żeby wyjątkowo sąd mógł nie stosować aresztu ale z
drobiazgowym uzasadnieniem. Potem pojawia się historia o fałszerzu z Wesołej
i nagle widać ile warte były jego wczorajsze poglądy.
Ludzie, zastanówcie się nad sobą. Miejcie własne poglądy, nie dajcie się
manipulować. A przede wszystkim zainteresujcie się trochę prawem - we własnym
interesie, bo te dzisiejsze dyskusje pokazują, że pojęcie o prawie jest u nas
wyjątkowo marne.

mn
Obserwuj wątek
    • Gość: XXL Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.echostar.pl 21.08.03, 19:46
      Mnie zastanawia to, że 95% postów grzmi pomstuje na sędzów i prawo.
      A on "tylko" dokonał fałszerstwa, oszukał PKP i nie stawiał się na rozprawy.
      Przecież to skandal !!! Toż sędzia powinien osobiście się do
      oskarżonego udać i przeprosić za zamieszanie.
      Koronnym argumentem jest to, że inni kradną więcej i nie siedzą.

      Kurcze, jak od takiego społeczeństwa wymagać przestrzegania prawa.


      • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 19:50
        Gość portalu: XXL napisał(a):

        > Mnie zastanawia to, że 95% postów grzmi pomstuje na sędzów i prawo.
        > A on "tylko" dokonał fałszerstwa, oszukał PKP i nie stawiał się na rozprawy.
        > Przecież to skandal !!! Toż sędzia powinien osobiście się do
        > oskarżonego udać i przeprosić za zamieszanie.
        > Koronnym argumentem jest to, że inni kradną więcej i nie siedzą.
        >
        > Kurcze, jak od takiego społeczeństwa wymagać przestrzegania prawa.

        Exactly - jak mawiają Anglicy...
        Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same osoby - w
        jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a tu nagle
        taki zwrot o 180 stopni.

        mn

        • Gość: XXL Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.echostar.pl 21.08.03, 19:56
          mn7 napisała:

          > Exactly - jak mawiają Anglicy...
          > Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same osoby - w
          > jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a tu nagle
          > taki zwrot o 180 stopni.

          I jeszcze jedno !
          Nieznajomość prawa, i tu też wsród internautów jest porażająca.
          Bo gość poszedł siedzieć nie za fałszerstwo tylko za niestawianie się
          się na przesłuchania i rozprawę (bez żadnego usprawiedliwienia).


          • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 20:01
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            > mn7 napisała:
            >
            > > Exactly - jak mawiają Anglicy...
            > > Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same osoby -
            > w
            > > jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a tu nag
            > le
            > > taki zwrot o 180 stopni.
            >
            > I jeszcze jedno !
            > Nieznajomość prawa, i tu też wsród internautów jest porażająca.
            > Bo gość poszedł siedzieć nie za fałszerstwo tylko za niestawianie się
            > się na przesłuchania i rozprawę (bez żadnego usprawiedliwienia).
            >

            To wynika z powszechnego nieodróżniania kary od środka zapobiegawczego. 90%
            nawet przytomnych skądinąd ludzi myśli, że tymczasowe aresztowanie jest "za
            coś" i wielce zdumini, że ktoś stoi pod powaznym zarzutem, a odpowiada z wolnej
            stopy i vicewersa.
            Jakiś czas temu na tym forum "badacz" (taki nick) zebrał kilkanaście wyjątkowo
            bzdurnych mitów o prawie karym (mozna to chyba jakoś znaleźć wyszukiwarką),
            posłał na forum i prosił o ustosunkowanie się (czy to prawda). Były
            odpowiedzi, że wszystkie te zdania sa prawdziwe, albo że wszystkie z wyjątkiem
            3-4.

            mn
          • Gość: wikul Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.acn.waw.pl 21.08.03, 21:08
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            > mn7 napisała:
            >
            > > Exactly - jak mawiają Anglicy...
            > > Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same osoby -
            > w
            > > jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a tu nag
            > le
            > > taki zwrot o 180 stopni.
            >
            > I jeszcze jedno !
            > Nieznajomość prawa, i tu też wsród internautów jest porażająca.
            > Bo gość poszedł siedzieć nie za fałszerstwo tylko za niestawianie się
            > się na przesłuchania i rozprawę (bez żadnego usprawiedliwienia).



            Nie chcę delikwenta bronić ale myślę że popadasz w drugą skrajność posądzając
            go o wyrachowanie i złe intencje . Powyżej napisałeś i ja się z tym zgadzam ,
            jaka marna jest wiedza prawnicza Polaków . Tym większa jest rola pracowników
            aparatu sprawiedliwości w krzewieniu tej wiedzy a zwłaszcza w uświadamianiu
            obowiązków i uprawnień . Widziałem go w telewizorze i miałem raczej wrażenie
            że nie orientował się w powadze sytuacji .


            • Gość: XXL Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.echostar.pl 21.08.03, 21:23
              Gość portalu: wikul napisał(a):

              > Nie chcę delikwenta bronić ale myślę że popadasz w drugą skrajność posądzając
              > go o wyrachowanie i złe intencje . Powyżej napisałeś i ja się z tym zgadzam ,
              > jaka marna jest wiedza prawnicza Polaków . Tym większa jest rola pracowników
              > aparatu sprawiedliwości w krzewieniu tej wiedzy a zwłaszcza w uświadamianiu
              > obowiązków i uprawnień . Widziałem go w telewizorze i miałem raczej wrażenie
              > że nie orientował się w powadze sytuacji .

              Nie o wyrachowanie, o pewne typowe, powszeche cwaniactwo.
              I głupotę. A co mi zrobią. Mam ich w d..... To takie typowe,
              dostał mandat, kurna nie zapłacę.

              Ten dorosły przecież człowiek wiedział co robi fałszując legitymacje.
              Wiedział co robi jak czytał pouczenie na wezwaniu do sądu.
              A teraz gra pierwszego naiwnego.
              Takich wiejskich cwaniaczków jest u nas tysiące. I takie jest
              poszanowanie prawa.

              A tu bach, sąd poszedł z grubej rury.
              I nagle płacz, on nie wiedział, nie myślał, że tak może być.

              Ja się sędziemu też nie dziwię, przy tym nawale spraw, pracy
              ci ludzie nie mają po prostu czasu by każdą sprawę traktować
              indywidualnie. Jak miał jakieś dane z wywiadu środowiskowego,
              czy od przesłuchanych świadków o rodzinie, to jak się uporczywie
              nie stawiał na rozprawy to poszeł na łatwizną i zarządził
              areszt tymczasowy by mieć pewność.

              • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 21:31
                Idę o zakład, że nie przeczytał pouczenia, a jeśli nawet, to ni w ząb nic z
                tego nie zrozumiał. W końcu te pouczenia są pisane takim językiem, że nic z
                nich nie wynika, roi się od paragrafów i nawet ja z wykształceniem prawno-
                administracyjnym czasem wolę sięgnąć po odpowiednią ustawę i sama dojść do
                meritum niż dociekać z pisma, co sąd miał na myśli.
                • Gość: XXL Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.echostar.pl 21.08.03, 21:39
                  tuhanka napisała:

                  > Idę o zakład, że nie przeczytał pouczenia, a jeśli nawet, to ni w ząb nic z
                  > tego nie zrozumiał. W końcu te pouczenia są pisane takim językiem, że nic z
                  > nich nie wynika, roi się od paragrafów i nawet ja z wykształceniem prawno-
                  > administracyjnym czasem wolę sięgnąć po odpowiednią ustawę i sama dojść do
                  > meritum niż dociekać z pisma, co sąd miał na myśli.

                  Nie opowiadaj, tam jest tylko kilka zdań.
                  Że jak się nie stawi na wezwanie to może zostać ukarany
                  karą grzywny lub aresztu. Potem są dopiero powołane paragrafy.
                  Trudno tego nie zrozumieć.
                  Jest nakaz - trzeba iść.
                  A nie jest on takim kompletnym matołem.
                • Gość: Andrzej Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 21:47
                  tuhanka napisała:

                  > Idę o zakład, że nie przeczytał pouczenia, a jeśli nawet, to ni w ząb nic z
                  > tego nie zrozumiał. W końcu te pouczenia są pisane takim językiem, że nic z
                  > nich nie wynika,

                  Nieprawda - w tej chwili pouczenia w procedurze karnej są pisane jak krowie na
                  granicy.

                  roi się od paragrafów i nawet ja z wykształceniem prawno-
                  > administracyjnym czasem wolę sięgnąć po odpowiednią ustawę i sama dojść do
                  > meritum niż dociekać z pisma, co sąd miał na myśli.

                  Może w postępowaniu administracyjnym. Nie w k.p.k.

                  Andrzej
                  • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 21:50
                    Faktycznie mam do czynienia z procedurą cywilną i administracyjną. Zastosowałam
                    porównanie per analogiam. Ale i tak wiem, że ludzie pouczeń nie czytają, a
                    analfabetyzm funkcjonalny dotyka nawet ludzi z wyższym wykształceniem :(
                    • Gość: Andrzej Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 21:58
                      tuhanka napisała:

                      > Faktycznie mam do czynienia z procedurą cywilną i administracyjną.
                      Zastosowałam
                      >
                      > porównanie per analogiam. Ale i tak wiem, że ludzie pouczeń nie czytają, a
                      > analfabetyzm funkcjonalny dotyka nawet ludzi z wyższym wykształceniem :(

                      Tutaj widac jeszcze coś innego - zjaiwisko, które się uczenie nazywa "wyuczona
                      bezradność" - bardzo typowe dla naszych rodaków. Przychodzi jakieś pismo - a co
                      mi tam. Jest jakies pouczenie - co będe czytał, jeszcze mi głowa spuchnie.
                      Krążą różne mrożące krew w żylakach historie - na przykład o kobiecie omyłkowo
                      pozwanej o zapłate za jakiś towar. Do domu przychodzi nakaz zapłaty - buch do
                      szuflady. Potem jakieś pismo od komornika - buch do szuflady, moze nawet bez
                      czytania (przecież to nie o mnie chodzi...). Potem zjawia się komornik i
                      oczywiście niebywałe oburzenie: jak sad śmiał wydać nakaz, skoro to o mnie nie
                      chodziło. Nie wiem jak Ty, ale ja dostawszy coś takiego przede wszystkim
                      zadzwoniłbym do sadu zapytac co jest grane.
                      Podobnie tutaj - jak to napisął XXL - dali mi jakiś "mandat" (nota bene nie był
                      to mandat), nie zapłacę kurna, co mi zrobią.
                      Potem najłatwiej grać skrzywdzone niewiniątko.
                      Zgadzam się raczej z mn, który uważa, ze to nie kombbinator tylko kompletny
                      idiota, ale nie wykluczam, że rację ma XXL - zbyt wielu takich "naiwnych
                      niewiniątek" w życiu widziałem.

                      Andrzej

                      • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 13:25
                        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                        > tuhanka napisała:
                        >
                        > > Faktycznie mam do czynienia z procedurą cywilną i administracyjną.
                        > Zastosowałam
                        > >
                        > > porównanie per analogiam. Ale i tak wiem, że ludzie pouczeń nie czytają, a
                        >
                        > > analfabetyzm funkcjonalny dotyka nawet ludzi z wyższym wykształceniem :(
                        >
                        > Tutaj widac jeszcze coś innego - zjaiwisko, które się uczenie
                        nazywa "wyuczona
                        > bezradność" - bardzo typowe dla naszych rodaków. Przychodzi jakieś pismo - a
                        co
                        >
                        > mi tam. Jest jakies pouczenie - co będe czytał, jeszcze mi głowa spuchnie.
                        > Krążą różne mrożące krew w żylakach historie - na przykład o kobiecie
                        omyłkowo
                        > pozwanej o zapłate za jakiś towar. Do domu przychodzi nakaz zapłaty - buch do
                        > szuflady. Potem jakieś pismo od komornika - buch do szuflady, moze nawet bez
                        > czytania (przecież to nie o mnie chodzi...). Potem zjawia się komornik i
                        > oczywiście niebywałe oburzenie: jak sad śmiał wydać nakaz, skoro to o mnie
                        nie
                        > chodziło. Nie wiem jak Ty, ale ja dostawszy coś takiego przede wszystkim
                        > zadzwoniłbym do sadu zapytac co jest grane.
                        > Podobnie tutaj - jak to napisął XXL - dali mi jakiś "mandat" (nota bene nie
                        był
                        >
                        > to mandat), nie zapłacę kurna, co mi zrobią.
                        > Potem najłatwiej grać skrzywdzone niewiniątko.
                        > Zgadzam się raczej z mn, który uważa, ze to nie kombbinator tylko kompletny
                        > idiota, ale nie wykluczam, że rację ma XXL - zbyt wielu takich "naiwnych
                        > niewiniątek" w życiu widziałem.
                        >
                        > Andrzej
                        >

                        Masz rację. Jakoś rzadko zwraca uwagę na fakt, że ten "Radek", popełniwszy
                        przestępstwo zachowywał się tak, jakby w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy.
                        Przychodzi jedno wezwanie, drugie, on olewa. Rozprawa - nawet mu do głowy nie
                        przyjdzie żeby przynajmniej skombinowac jakieś usprawideliwienie. Tak jakby to
                        był jakiś film a nie realne życie! Gdybym ja wyciął taki numer, tobym się chyba
                        pod ziemię chciał zapaść ze wstydy. A ten jeszcze się chwali dziennikarzowi a
                        za jaego pośrednictwem całej Polsce swoją bezdenną głupotą.

                        mn
                      • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:02
                        Andrzeju, ja oczywiście zaraz pobiegłabym wyjaśniać, najlepiej osobiście, bo
                        doskonale wiem, jaki bałagan biurokratyczny mogą zrobić urzędnicy (w tym
                        urzędnicy sądowi). Ile razy musiałam składać wnioski o prostowanie "oczywistych
                        pomyłek" to moje (właśnie muszę wysłać kolejny, bo sąd rejestrowy zrobił błąd w
                        dokumentacji). Ale ja akurat wiem, jak sobie z tym radzić. Młody Falisz
                        najwyraźniej nie ma o tym pojęcia.
                        • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:07
                          tuhanka napisała:

                          > Andrzeju, ja oczywiście zaraz pobiegłabym wyjaśniać, najlepiej osobiście, bo
                          > doskonale wiem, jaki bałagan biurokratyczny mogą zrobić urzędnicy (w tym
                          > urzędnicy sądowi). Ile razy musiałam składać wnioski o
                          prostowanie "oczywistych
                          >
                          > pomyłek" to moje (właśnie muszę wysłać kolejny, bo sąd rejestrowy zrobił błąd
                          w
                          >
                          > dokumentacji). Ale ja akurat wiem, jak sobie z tym radzić. Młody Falisz
                          > najwyraźniej nie ma o tym pojęcia.

                          Przepraszam że się wtrącam. O czym nie ma pojęcia? Że należy wykazać MINIMUM
                          dbałości o swój interes, zwłaszcza gdy się popełniło przestępstwo? Do tego
                          trzeba mieć jakąś wiedzę specjalistyczną? W historii o kobiecie z nakazem
                          zapłaty różnica była taka, że ona w ogóle żadnego towaru nie kupowała, a ten
                          przecież wiedział, że coś od niego chcą i chcieć będą.

                          mn

                          • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:18
                            Nie ma pojęcia, jak się poruszać w zbiurokratyzowanym, nieprzyjaznym systemie,
                            a po drugie, ktoś tu pisał o wyuczonej bezradności. On pewnie nawet niezbyt
                            dobrze rozumiał, czego od niego chcą. I on, i jego rodzice sądzili, że skoro
                            mandat jest zapłacony, to kara była i jest OK. Zapewne nie odróżniali kary
                            administracyjnej, jaką jest mandat, od osobnej odpowiedzialności karnej - zlało
                            się to dla nich w jedną rzecz.
                            • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:23
                              tuhanka napisała:

                              > Nie ma pojęcia, jak się poruszać w zbiurokratyzowanym, nieprzyjaznym
                              systemie,

                              o biedactwo ...

                              > a po drugie, ktoś tu pisał o wyuczonej bezradności. On pewnie nawet niezbyt
                              > dobrze rozumiał, czego od niego chcą. I on, i jego rodzice sądzili, że skoro
                              > mandat jest zapłacony, to kara była i jest OK. Zapewne nie odróżniali kary
                              > administracyjnej, jaką jest mandat, od osobnej odpowiedzialności karnej -
                              zlało
                              >
                              > się to dla nich w jedną rzecz.

                              Nie pogniewaj sie na mnie, ale po studiach administracyjnych powinnaś odróżniać
                              mandat (występuje w prawie wykroczeń) od opłaty podwyższonej na PKP a jedno i
                              drugie od kar administracyjnych.

                              Co do meritum (pominąwszy pomieszanie terminologii) masz rację - przecież
                              odróżnianie odpowiedzialnosci karnej i cywilnej wygląda fatalnie.
                              Oglądasz "Klan"? Tam dr Lubicz był "oskarżony o przestępstwo z art. 445 k.c."
                              polegające na spowodowaniu śmierci pacjentki. Potem była "rozprawa"
                              przypominajaca raczej targowisko.

                              mn
                              • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:29
                                Sorry, w ferworze dyskusji pomyliłam się, bo potocznie używa się nazwy mandat -
                                i jak widzisz, nawet mnie się zdarzyło "chlapnąć", bo nie pomyślałam.
                                Oczywiście masz rację, że to nie jest w świetle prawa mandat, bo kary nie
                                nakłada organ administracji państwowej lub samorządowej. To czego wymagać od
                                tzw. prostych ludzi? A "Klanu" i właściwie prawie wcale telewizji nie oglądam
                                :)
                                • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 22.08.03, 14:30
                                  tuhanka napisała:

                                  > Sorry, w ferworze dyskusji pomyliłam się, bo potocznie używa się nazwy
                                  mandat -
                                  >
                                  > i jak widzisz, nawet mnie się zdarzyło "chlapnąć", bo nie pomyślałam.
                                  > Oczywiście masz rację, że to nie jest w świetle prawa mandat, bo kary nie
                                  > nakłada organ administracji państwowej lub samorządowej. To czego wymagać od
                                  > tzw. prostych ludzi? A "Klanu" i właściwie prawie wcale telewizji nie oglądam
                                  > :)

                                  Żałuj, córko, żałuj .... :)))


            • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 22:48
              Gość portalu: wikul napisał(a):

              > Gość portalu: XXL napisał(a):
              >
              > > mn7 napisała:
              > >
              > > > Exactly - jak mawiają Anglicy...
              > > > Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same oso
              > by -
              > > w
              > > > jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a t
              > u nag
              > > le
              > > > taki zwrot o 180 stopni.
              > >
              > > I jeszcze jedno !
              > > Nieznajomość prawa, i tu też wsród internautów jest porażająca.
              > > Bo gość poszedł siedzieć nie za fałszerstwo tylko za niestawianie się
              > > się na przesłuchania i rozprawę (bez żadnego usprawiedliwienia).
              >
              >
              > Nie chcę delikwenta bronić ale myślę że popadasz w drugą skrajność posądzając
              > go o wyrachowanie i złe intencje .

              Jeśli to było do mnie to pomyłka - ja uważam, że to po prostu kretyn.


              > Powyżej napisałeś i ja się z tym zgadzam ,
              > jaka marna jest wiedza prawnicza Polaków . Tym większa jest rola pracowników
              > aparatu sprawiedliwości w krzewieniu tej wiedzy a zwłaszcza w uświadamianiu
              > obowiązków i uprawnień .

              To prawda, ale sąd nie może zabawiac się w adwokata jednej ze stron (tej
              nieporadnej) bez obawy przekroczenia cienkiej granicy obiektywizmu i
              bezstronności.

              mn

          • Gość: Andrzej Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 22:15
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            > mn7 napisała:
            >
            > > Exactly - jak mawiają Anglicy...
            > > Mnie zastanawia jedno - że bardzo często są to dokładneie te same osoby -
            > w
            > > jednym wątku pomstują, że sądy takie strasznie (rzekomo) łagodne, a tu nag
            > le
            > > taki zwrot o 180 stopni.
            >
            > I jeszcze jedno !
            > Nieznajomość prawa, i tu też wsród internautów jest porażająca.
            > Bo gość poszedł siedzieć nie za fałszerstwo tylko za niestawianie się
            > się na przesłuchania i rozprawę (bez żadnego usprawiedliwienia).
            >
            >
            W innych wątkach kilka osób próbowało to tłumaczyć z uporem godnym lepszej
            sprawy i bez skutku. Gdyby tę historię napisac odwrotnie, tzn zmanipulowac w
            drugą stronę, to i komentarze byłyby przecież typu "rękę mu odciąć" i "niech
            zgnije w pierdlu"...

            Andrzej
    • Gość: soko Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 20:00
      polacy nie powinni się interesować prawem bo by jeszcze bardziej kombinowali :-)
      A może tak w gimnazjach czytanki KC? Np w ramach lekcji WoŚ?
      • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 20:03
        Gość portalu: soko napisał(a):

        > polacy nie powinni się interesować prawem bo by jeszcze bardziej
        kombinowali :-
        > )
        > A może tak w gimnazjach czytanki KC? Np w ramach lekcji WoŚ?

        W kilku dużych miastach jest program polegający na tym, że studenci prawa
        chodzą do szkół średnich i prowadzą lekcje dotyczące postaw prawa (oczywiście
        za darmo). Było o tym w "Polityce". To jest kropla w morzu.
        Świadomość prawna w Polse jest po prostu rozpaczliwa. A to zwiększa chociażby
        podatnośc na demagogię.

        mn

    • Gość: prawdziwy katolyk Co wy od nas chceta... IP: *.Red-81-34-19.pooles.rima-tde.net 21.08.03, 20:02
      ..przeca my lud boży, nadwislańsko-katolycki i taki to nasz prąbany
      g/eno/ówno/typ.
      • Gość: wikul Re: Co wy od nas chceta... IP: *.acn.waw.pl 21.08.03, 21:12
        Gość portalu: prawdziwy katolyk napisał(a):

        > ..przeca my lud boży, nadwislańsko-katolycki i taki to nasz prąbany
        > g/eno/ówno/typ.



        Chyba pomyliły ci się wątki .
    • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 20:32
      Nie należę do bywalców tego forum i przyciągnęła mnie tu sprawa Falisza. Choć
      wyrok jeszcze nie zapadł i w myśl domniemania niewinności Radosław Falisz jest
      wciąż w świetle prawa niewinny (czytaj: nieskazany prawomocnym wyrokiem sądu),
      to zastosowany środek zapobiegawczy jest nieadekwatny do zaistniałej sytuacji
      (nawet nie do kalibru popełnionego występku). Sędzia nie wykorzystał środka,
      jakim jest przymusowe doprowadzenie na rozprawę, a z ostatnich wypowiedzi
      rzecznika Sądu Okręgowego w Kielcach wynika, że nadal sędzia prowadzący sprawę
      nie ma zamiaru aresztu uchylać. Ujawnił się przy tym brak konsekwencji
      Wysokiego Sądu. Z jednej strony areszt, "bo oskarżony nie stawiał się na
      wezwanie", z drugiej strony, kiedy oskarżony jest już w areszcie, nie zostaje
      doprowadzony na rozprawę, "bo obecność oskarżonego nie jest wymagana". Skoro
      obecność nie jest wymagana, to wynika z tego logicznie, że nie ma przesłanek do
      utrzymania aresztu tymczasowego, którego uzasadnieniem było niestawiennictwo na
      rozprawach. Zaś wsadzanie chłopaka (bo inaczej nie umiem go nazwać mimo
      świadomości, że w tym wieku ponosi on pełną odpowiedzialność karną - widać, że
      jest społecznie jeszcze niezupełnie dojrzały, nieświadomy) z prawdziwymi
      kryminalistami (rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia itp.) uważam za
      bardziej demoralizujące - a może to też spowodować uraz psychiczny na zawsze.
      Czy sędzia zapłaci wtedy za leczenie Radka z nerwicy, której może już się
      nabawił w areszcie? Przecież nie. Zupełny brak odpowiedzialności ze strony
      funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości.
      Dodam jeszcze, że NIGDY nie byłam zwolenniczką zaostrzania przepisów karnych,
      wprost przeciwnie - uważam, że prawo w Polsce jest zbyt restrykcyjne. Nie
      możesz więc zarzucić mi braku konsekwencji. Zaostrzanie kar pachnie na kilometr
      populizmem. Areszt jako środek zapobiegawczy albo karę więzienia powinno
      stosować się W OSTATECZNOŚCI, po wyczerpaniu innych środków typu - grzywna,
      nakaz prac społecznie użytecznych, dozór policyjny, ustanowienie kuratora,
      zatrzymanie paszportu... Tutaj nie wykorzystano wszystkich możliwości
      przewidzianych prawem. Na dodatek z informacji GW wynika, że nawet nie dołożono
      odpowiedniej staranności przy powiadamianiu oskarżonego o rozprawach oraz
      informowaniu go o konsekwencjach. Naganne jest też zachowanie policjantów,
      którzy odradzali Faliszowi występowanie o adwokata z urzędu.
      • Gość: soko Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 20:39
        W Krakowie starszy pan niezadowolony z wyroku sądu napisał list do sędziego i
        stwierdził że tenże jest stronniczy, czy nawet przekupiony. Poszedł do pierdla
        na pół roku. No a pamiętacie G.Piotrowskiego i jego małpy w cyrku? Już nie wiem
        ile dostał ale jedno jest pewne: Są równi i równiejsi. Sędziowie nie ponoszą
        żadnej odpowiedzialności za to co robią a nie sądzę, żeby znalazł się drugi
        Kaczyński co miał odwagę osobiście interweniować w takich przypadkach.
        • tuhanka Re: No nie poznaję kolegów... 21.08.03, 20:44
          No tak, bo starszy pan "dopuścił się obrazy sądu". Sorry, mam konstytucyjne
          prawo do krytyki, a jak sędzia nie chce tego przyjąć do wiadomości, to niech
          poczyta konstytucję i obowiązujące Polskę konwencje praw człowieka. Można
          decyzje sądu krytykować i komentować, byleby rozsądnie i kulturalnie - i żaden
          sędzia nie ma prawa za to wsadzać, bo to ociera się o łamanie praw człowieka i
          Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu taką decyzję od razu uchyli (inna sprawa,
          że na satysfakcję parę ładnych lat się poczeka). Tylko że za uchylanie takich
          bezprawnych decyzji sądowych odszkodowania zapłaci państwo polskie, czy de
          facto my - podatnicy.
          • Gość: Andrzej Re: No nie poznaję kolegów... IP: *.visp.energis.pl 24.08.03, 17:01

            Jest dosyć wątpliwe, czy miałby podstawy do dostania odszkodowania. Można
            dyskutować, czy to n ie było strzelanie z armaty do wróbla, ale jednak
            aresztowanie było uzasadnione i zastosowane prawidłowo.

            • mn7 Re: No nie poznaję kolegów... 24.08.03, 21:13
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              >
              > Jest dosyć wątpliwe, czy miałby podstawy do dostania odszkodowania. Można
              > dyskutować, czy to n ie było strzelanie z armaty do wróbla, ale jednak
              > aresztowanie było uzasadnione i zastosowane prawidłowo.
              >

              Odpowiedzialno0ść Państwa jest tu oparta na zasadzie ryzyka, więc w wypadku,
              gdyby okazało się, że jest niewinny - może wtedy. Nic jednak na to nie wskazuje
              a skoro samo aresztowanie było prawidłowe - odszkodowanie nam raczej nie grozi.

              mn

      • loel Re: No nie poznaję kolegów... 24.08.03, 23:57
        tuhanka napisała:


        >[...] to zastosowany środek zapobiegawczy jest nieadekwatny do zaistniałej
        sytuacji
        > (nawet nie do kalibru popełnionego występku).
        W tej sytuacji kaliber występku nie miał znaczenia.

        >Sędzia nie wykorzystał środka,
        > jakim jest przymusowe doprowadzenie na rozprawę, a z ostatnich wypowiedzi
        > rzecznika Sądu Okręgowego w Kielcach wynika, że nadal sędzia prowadzący
        sprawę
        > nie ma zamiaru aresztu uchylać. Ujawnił się przy tym brak konsekwencji
        > Wysokiego Sądu. Z jednej strony areszt, "bo oskarżony nie stawiał się na
        > wezwanie", z drugiej strony, kiedy oskarżony jest już w areszcie, nie
        zostaje
        > doprowadzony na rozprawę, "bo obecność oskarżonego nie jest wymagana". Skoro
        > obecność nie jest wymagana, to wynika z tego logicznie, że nie ma przesłanek
        do
        >
        > utrzymania aresztu tymczasowego, którego uzasadnieniem było niestawiennictwo
        na
        >
        > rozprawach.
        Skąd masz informacje że była to rozprawa? Wiadomo tylko że odbyło się jakieś
        posiedzenie, nie na każdym obecność oskarżonego jest obowiązkowa, na
        rozprawie - tak. Skoro delikwent już jest aresztowany to sprawa nie może pójść
        trybem uproszczonym.




        Zaś wsadzanie chłopaka (bo inaczej nie umiem go nazwać mimo
        > świadomości, że w tym wieku ponosi on pełną odpowiedzialność karną - widać,
        że
        > jest społecznie jeszcze niezupełnie dojrzały, nieświadomy) z prawdziwymi
        > kryminalistami (rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia itp.) uważam za
        > bardziej demoralizujące - a może to też spowodować uraz psychiczny na
        zawsze.
        > Czy sędzia zapłaci wtedy za leczenie Radka z nerwicy, której może już się
        > nabawił w areszcie? Przecież nie. Zupełny brak odpowiedzialności ze strony
        > funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości.
        > Dodam jeszcze, że NIGDY nie byłam zwolenniczką zaostrzania przepisów
        karnych,
        > wprost przeciwnie - uważam, że prawo w Polsce jest zbyt restrykcyjne. Nie
        > możesz więc zarzucić mi braku konsekwencji. Zaostrzanie kar pachnie na
        kilometr
        >
        > populizmem. Areszt jako środek zapobiegawczy albo karę więzienia powinno
        > stosować się W OSTATECZNOŚCI, po wyczerpaniu innych środków typu - grzywna,
        > nakaz prac społecznie użytecznych, dozór policyjny, ustanowienie kuratora,
        > zatrzymanie paszportu... Tutaj nie wykorzystano wszystkich możliwości
        > przewidzianych prawem. Na dodatek z informacji GW wynika, że nawet nie
        dołożono
        >
        > odpowiedniej staranności przy powiadamianiu oskarżonego o rozprawach oraz
        > informowaniu go o konsekwencjach. Naganne jest też zachowanie policjantów,
        > którzy odradzali Faliszowi występowanie o adwokata z urzędu.

        Po pierwsze wątpię że sędzia zdecydował o raszcie jeśli w aktach nie miał
        zwrotek wezwań - taka decyzja byłaby do uchylenia.
        Po drugie zauważ że mamy tu do czynienia z sytuacją w której sędzia w ogóle
        nie dostaje od oskarżonego szansy żeby go potraktować łagodnie. Trudno
        ustanowiać dozór czy kuratora w stosunku do osoby o której nie wiadomo czy się
        np. nie ukrywa. Co do doprowadzenia - wiąże się z ryzykiem że go nie zastaną i
        znów trzeba by było odraczać.
    • Gość: wikul Re: No nie poznaję kolegów... - do mn7 IP: *.acn.waw.pl 21.08.03, 20:43
      Witam !
      Zawarłeś w swoim poscie wiele trafnych spostrzeżeń ale myslę że zbyt surowo
      oceniasz tzw.opinie publiczną . Gdyby opierać się na tym forum , mozna by dojść
      do wniosku że co najmniej połowa Polaków to antysemici . Na szczęście tak nie
      jest . Podobnie było przed referendum akcesyjnym z ocena przystapienia do UE .
      Co do podwójnej moralności w ocenach masz oczywiście rację . Ja dodałbym jeszcze
      że istnieją w Polsce wykroczenia i przestepstwa całowicie bagatelizowane ,
      negowane czy rozgrzeszane .
      Oczywiście wiedza prawnicza Polaków (na takim zwykłym poziomie dla zrozumienia
      mechanizmów i podstawowych pojęć) jest więcej niż skromna . Ale to pół biedy .
      Chyba gorsze jest udawanie że się tą wiedzę posiada lub co gorsza bezgraniczne
      poleganie na własnej intuicji .
      Pozdrawiam
      • Gość: obserwator Re: poznaję kolegów po brodach... IP: *.Red-81-34-18.pooles.rima-tde.net 21.08.03, 22:08
        Gość portalu: wikul napisał(a):

        > Witam !
        > Zawarłeś w swoim poscie wiele trafnych spostrzeżeń ale myslę że zbyt surowo
        > oceniasz tzw.opinie publiczną . Gdyby opierać się na tym forum , mozna by
        dojść
        >
        > do wniosku że co najmniej połowa Polaków to antysemici . Na szczęście tak nie
        > jest . Podobnie było przed referendum akcesyjnym z ocena przystapienia do UE .
        > Co do podwójnej moralności w ocenach masz oczywiście rację . Ja dodałbym
        jeszcz
        > e
        > że istnieją w Polsce wykroczenia i przestepstwa całowicie bagatelizowane ,
        > negowane czy rozgrzeszane .
        > Oczywiście wiedza prawnicza Polaków (na takim zwykłym poziomie dla
        zrozumienia
        > mechanizmów i podstawowych pojęć) jest więcej niż skromna . Ale to pół biedy .
        > Chyba gorsze jest udawanie że się tą wiedzę posiada lub co gorsza
        bezgraniczne
        > poleganie na własnej intuicji .
        > Pozdrawiam

        Masz rację - to niemożliwe, żeby połowa Polaków była przeciwko sobie!
      • mn7 do wikula 21.08.03, 22:45
        Gość portalu: wikul napisał(a):

        > Witam !
        > Zawarłeś w swoim poscie wiele trafnych spostrzeżeń ale myslę że zbyt surowo
        > oceniasz tzw.opinie publiczną . Gdyby opierać się na tym forum , mozna by
        dojść
        >
        > do wniosku że co najmniej połowa Polaków to antysemici . Na szczęście tak nie
        > jest . Podobnie było przed referendum akcesyjnym z ocena przystapienia do UE .

        To przecież jasne, że to forum nie jest reprezentatytwne. Przy odpowiedniej
        dozie krytycyzmu pozwala jednak to i owo zaobserwować. A poparcie dla
        Kaczyńskiego było bezspornie duże.

        > Co do podwójnej moralności w ocenach masz oczywiście rację .

        W sumie nie o to mi nawet chodziło lecz o to, że zewnętrznie prezentowane
        postawy sa oparte na emocjach a nie na rozsadku. Problemem jest postrzeganie
        przestęców jako obcego plemienia zewnętrznego względem "zdrowego"
        społeczeństwa, które się ma "bronić" przed nimi. Jest to oczywista bzdura, bo
        po pierwsze, przestęstwa sa tak rózne że nie ma i nie może być
        żadnego "typowego" przestęcy, a po drugie - dlatego, że łamanie parwa zdarza
        się w zasadzie kazdemu.

        > Ja dodałbym jeszcz
        > e
        > że istnieją w Polsce wykroczenia i przestepstwa całowicie bagatelizowane ,
        > negowane czy rozgrzeszane .

        No choćby właśnie fałszerstwo dokumentu!

        > Oczywiście wiedza prawnicza Polaków (na takim zwykłym poziomie dla
        zrozumienia
        > mechanizmów i podstawowych pojęć) jest więcej niż skromna .

        I tak oględnie to ujmujesz. Populiści mogą hasac bezkarnie wciskając ludziom
        dowolną ciemnotę

        Ale to pół biedy .
        > Chyba gorsze jest udawanie że się tą wiedzę posiada lub co gorsza
        bezgraniczne
        > poleganie na własnej intuicji .

        Własnie. A gdyby tak mniej intuicji a więcej krytycyzmu w myśleniu - od razu
        byłoby lepiej

        Pozdrawiam

        mn
    • wielki_czarownik Ja to widzę inaczej. 21.08.03, 22:18
      Sprawa wygląda tak. Ludzie podejrzewani o ciężkie przestępstwa nie dostają
      aresztu i czmychają z Polski (patrz sprawa Wagon S.A.), lub też całkowicie
      ignorują prawo i publicznie olewają i ośmieszają sądy (patrz posłowie wiadomej
      partii). I tym ludziom nic się nie dzieje! Oskarżony o grube wyłudzenia poseł
      ma głęboko gdzieś sąd, na rozprawy się nie stawia i chodzi wolny. Wielu
      oskarżonych (np. w sprawie kopani Wujek) nie przychodziło na rozprawy i co?
      Nic! A tu mamy małego, w zasadzie prawie nieszkodliwego oszuścika (bo powiedz -
      na ile on oszukał? na 200 zł??) i sąd bez ostrzeżenia wali z ciężkiej
      artylerii. Nie mówię, że bezzasadnie. Ale mi to kojarzy się z następującą
      sytuacją: Policjant daje mandat za picie piwa na ławce w parku nie reagując na
      to, że tuż obok kogoś biją. Może zabierzmy się najpierw za tych największych
      zbójów i potem schodźmy w dół. Bo teraz wynika taka sytuacja. Jan Nowak siedzi
      w areszcie a Jan Kowalski z Samoobrony mimo analogicznej sytuacji chodzi wolny.
      Nie uważasz, że to wygląda tak jakby w Polsce byli równi i równiejsi?
      • mn7 Re: Ja to widzę inaczej. 21.08.03, 22:39
        wielki_czarownik napisał:

        > Sprawa wygląda tak. Ludzie podejrzewani o ciężkie przestępstwa nie dostają
        > aresztu i czmychają z Polski (patrz sprawa Wagon S.A.), lub też całkowicie
        > ignorują prawo i publicznie olewają i ośmieszają sądy (patrz posłowie
        wiadomej
        > partii).

        To złe i przykre, ale na tle całego systemu - jednak marginalne.

        > Ale mi to kojarzy się z następującą
        > sytuacją: Policjant daje mandat za picie piwa na ławce w parku nie reagując
        na
        > to, że tuż obok kogoś biją.

        To prawda.

        > Może zabierzmy się najpierw za tych największych
        > zbójów i potem schodźmy w dół.

        Nie, na pewno nie, bo to by oznaczało usprawiedliwienie postawy: coż z tego, że
        ukradłem - inni kradną więcej.

        > Nie uważasz, że to wygląda tak jakby w Polsce byli równi i równiejsi?

        Często tak jest, ale nie o tym pisałem. Pisałem - przecztaj sobie dokładnie - o
        powierzchowności krwiożerczych poglądów prezentowanych m.in. na tym
        forum. "Zero tolerancji" dobre abstrakcyjnie, złe, gdy ktos sobie uswiadomi
        konkretne sytuacje.

        mn

        • wielki_czarownik Zero tolerancji 21.08.03, 22:44
          Z całego serca to popieram. Pod warunkiem, że dotyczy wszystkich, a nie ludzi
          biednych, bezpartyjnych i bez pleców. A tak to niestety wygląda w tym przypadku.
          Pozdr.
          • mn7 Re: Zero tolerancji 21.08.03, 22:45
            wielki_czarownik napisał:

            > Z całego serca to popieram.

            No to się zdecyduj, bo powyżej napisałeś coś odwrotnego.

            Pozdrawiam
            mn
            • wielki_czarownik Re: Zero tolerancji 21.08.03, 22:55
              Cały czas to popieram. Tylko mówię że nie podoba mi się fakt, że gówniarza się
              zamyka (zero tolerancji), a wielkiego oszusta nie (100% tolerancji). Gdyby
              Hojarska i inni tacy siedzieli dzisiaj za kratkami i czekali na rozprawy, to
              złego słowa bym o tej sprawie nie powiedział. Bo wtedy byłoby sprawiedliwie -
              wszyscy są równi wobec prawa i wszyscy tak samo odpowiadają. Nieważne kim są,
              kogo znają i ile zarabiają. A dzisiaj widać, że im ktoś ma grubszy porfel i im
              ma więcej władzy tym więcej tolerancji dla niego ma wymiar sprawiedliwości. I
              tu jest główny problem tego kraju - równi i równiejsi.
              Pozdr.
              • basia.basia Re: Zero tolerancji 21.08.03, 23:00
                wielki_czarownik napisał:

                > Cały czas to popieram. Tylko mówię że nie podoba mi się fakt, że gówniarza
                się
                > zamyka (zero tolerancji), a wielkiego oszusta nie (100% tolerancji).

                I mnie się nie podoba. Co więcej, uważam że to jest demoralizujące a ponieważ
                to się nie dzieje od wczoraj, to się ludzie nauczyli kombinować i kręcić tak
                by nie podpaść i się wykręcić.
                I nic się nie zmieni, jeśli "trąd w pałacu sprawiedliwości" będzie trwał nadal.
                • prawdziwy.oszalom.z.r.m Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:07
                  basia.basia napisała:

                  > wielki_czarownik napisał:
                  >
                  > > Cały czas to popieram. Tylko mówię że nie podoba mi się fakt, że gówniarza
                  >
                  > się
                  > > zamyka (zero tolerancji), a wielkiego oszusta nie (100% tolerancji).
                  >
                  > I mnie się nie podoba. Co więcej, uważam że to jest demoralizujące a
                  ponieważ
                  > to się nie dzieje od wczoraj, to się ludzie nauczyli kombinować i kręcić tak
                  > by nie podpaść i się wykręcić.
                  > I nic się nie zmieni, jeśli "trąd w pałacu sprawiedliwości" będzie trwał
                  nadal.
                  Basiu czy wiesz, że to nie przypadek, że pierwsze przykazanie Dekalogu domaga
                  się od nas wiary w jedynego Boga i odrzucenia pogaństwa. Jest ono bowiem
                  fundamentem wszystkich innych przykazań oraz prawd wyznawanej przez nas wiary.

                  Wbrew pozorom pogaństwo nigdy nie umarło.
                  • tuhanka Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:20
                    Ty naprawdę jesteś oszołomem. A co ma judeochrześcijański Dekalog oraz
                    pogaństwo wspólnego z tą sprawą?
                    • mn7 Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:23
                      tuhanka napisała:

                      > Ty naprawdę jesteś oszołomem. A co ma judeochrześcijański Dekalog oraz
                      > pogaństwo wspólnego z tą sprawą?

                      Nic, po prostu kolejnemu mądremu inaczej wątki się pomyliły.

                • tuhanka Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:14
                  Prof. Ewa Łętowska jakąś dekadę temu w pewnej znakomitej książce poświęconej
                  demokratycznemu państwu prawnemu podała świetny przykład, jak to konstytucja
                  ZSRR gwarantowała całą masę swobód obywatelskich, z których wszystkie były
                  łamane. Także i nasza konstytucja gwarantuje całą masę rzeczy, tylko, że choć
                  nawet można stosować ją bezpośrednio, to realia są inne. Choć obywatele są
                  różni wobec prawa i nie mogą być dyskryminowani z żadnej przyczyny, to de facto
                  jest i dyskryminacja, i "równi i równiejsi" ("Folwark zwierzęcy" George'a
                  Orwella się kłania). Bo taka jest właśnie sytuacja, jeśli znacznie groźniejsi
                  przestępcy, którzy mają kasę i plecy, chodzą na wolności i śmieją się w kułak z
                  wymiaru sprawiedliwości, a młody człowiek, dotychczas niemający konfliktu z
                  prawem, za nieudolne podrobienie z biedy i chęci zaoszczędzenia paru złotych
                  szkolnej legitymacji, która nie jest jakimś superważnym dokumentem, a potem
                  niestawiający się na rozprawy, bo nie ma pojęcia o tym obowiązku
                  (prawdopodobnie z powodu wyuczonej bezradności), ląduje w areszcie z groźnymi
                  bandytami, prawdopodobnie recydywistami. Wymiar sprawiedliwości dzieli ludzi na
                  lepszych i gorszych, a więc łamana jest konstytucja oraz stojące ponad prawem
                  krajowym ratyfikowane przez Polskę konwencje praw człowieka.
                  • mn7 Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:19
                    tuhanka napisała:

                    > Prof. Ewa Łętowska jakąś dekadę temu w pewnej znakomitej książce poświęconej
                    > demokratycznemu państwu prawnemu podała świetny przykład, jak to konstytucja
                    > ZSRR gwarantowała całą masę swobód obywatelskich, z których wszystkie były
                    > łamane. Także i nasza konstytucja gwarantuje całą masę rzeczy, tylko, że choć
                    > nawet można stosować ją bezpośrednio, to realia są inne. Choć obywatele są
                    > różni wobec prawa i nie mogą być dyskryminowani z żadnej przyczyny, to de
                    facto
                    >
                    > jest i dyskryminacja, i "równi i równiejsi" ("Folwark zwierzęcy" George'a
                    > Orwella się kłania). Bo taka jest właśnie sytuacja, jeśli znacznie groźniejsi
                    > przestępcy, którzy mają kasę i plecy, chodzą na wolności i śmieją się w kułak
                    z
                    >
                    > wymiaru sprawiedliwości, a młody człowiek, dotychczas niemający konfliktu z
                    > prawem, za nieudolne podrobienie z biedy i chęci zaoszczędzenia paru złotych
                    > szkolnej legitymacji, która nie jest jakimś superważnym dokumentem, a potem
                    > niestawiający się na rozprawy, bo nie ma pojęcia o tym obowiązku
                    > (prawdopodobnie z powodu wyuczonej bezradności), ląduje w areszcie z groźnymi
                    > bandytami, prawdopodobnie recydywistami. Wymiar sprawiedliwości dzieli ludzi
                    na
                    >
                    > lepszych i gorszych, a więc łamana jest konstytucja oraz stojące ponad prawem
                    > krajowym ratyfikowane przez Polskę konwencje praw człowieka.


                    Zrozum dziewczyno, że on jest dorosły i ponosi pełną odpowiedzialnośc za swoje
                    czyny. To on a nie ktokolwiek inny ponosi odpowiedzialność za to, że musiał być
                    aresztowany. Dlaczego szukasz ciągle winy poza nim? To, że "prawdziwi"
                    przestępcy unikają odpowiedzialnosci to oczywiście bardzo bardzo źle i musi się
                    to zmienić, ale to nie ma NIC DO RZECZY w tym wypadku.
                    Obrona tego biednego "Radka" takimi argumentami to metoda "a u was biją
                    Murzynów..." To są dwie różne rzeczy - można o bezkarnosci niektórych
                    przestępców także podyskutować, ale jako argument w obronie tego fałszerza to
                    się nie nadaje.

                    mn

                    • tuhanka Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:26
                      Doskonale wiesz, że środek jest niewspółmierny do sytuacji, że przesłanki do
                      aresztowania ustały (choć nie chcesz tego przyznać), więc nie idź tak w zaparte
                      (jesteś kolegą tego sędziego, może sam jesteś sędzią, że tak bronisz tej
                      decyzji?). Ja nie mogę patrzeć na krzywdę ludzką, a taka się właśnie dzieje,
                      gdy tymczasem niebezpiecznych bandytów nie wsadza się do aresztu, tylko po 72
                      godzinach wypuszcza się z "dołka". Właśnie moja koleżanka, którą próbowano
                      zgwałcić i grożono śmiercią złożyła zażalenie na takową decyzję sądu. A czym
                      komu zagrażał Radek Falisz? Zwłaszcza, że jego obecność na rozprawach JUŻ NIE
                      JEST WYMAGANA?
                      • mn7 Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:29
                        tuhanka napisała:

                        > Doskonale wiesz, że środek jest niewspółmierny do sytuacji, że przesłanki do
                        > aresztowania ustały (choć nie chcesz tego przyznać), więc nie idź tak w
                        zaparte
                        >
                        > (jesteś kolegą tego sędziego, może sam jesteś sędzią, że tak bronisz tej
                        > decyzji?).

                        ani jedno ani drugie

                        Ja nie mogę patrzeć na krzywdę ludzką, a taka się właśnie dzieje,
                        > gdy tymczasem niebezpiecznych bandytów nie wsadza się do aresztu, tylko po 72
                        > godzinach wypuszcza się z "dołka". Właśnie moja koleżanka, którą próbowano
                        > zgwałcić i grożono śmiercią złożyła zażalenie na takową decyzję sądu. A czym
                        > komu zagrażał Radek Falisz? Zwłaszcza, że jego obecność na rozprawach JUŻ NIE
                        > JEST WYMAGANA?

                        Nie krzycz na mnie - mój pogląd na merytoryczną zasadność utrzymywania aresztu
                        jest podobny do twojego. Chodzi mi o trochę inne kwestie, czemu dałem wyraz w
                        poście początkowym.

                        Pozdrawiam
                        mn
                        • tuhanka Re: Zero tolerancji 22.08.03, 14:32
                          Nie było moim zamiarem krzyczeć, po prostu chciałam wyakcentować pewną frazę, a
                          kapitalikami było najprościej. Cieszę się, że przynajmniej w niektórych
                          kwestiach się zgadzamy :)
                          Również pozdrawiam.
                        • Gość: DJ M Re: Zero tolerancji IP: *.rene.com.pl 25.08.03, 00:09
                          mn7 napisała:

                          > tuhanka napisała:
                          >
                          > > Doskonale wiesz, że środek jest niewspółmierny do sytuacji, że przesłanki
                          > do
                          > > aresztowania ustały (choć nie chcesz tego przyznać), więc nie idź tak w
                          > zaparte
                          > >
                          > > (jesteś kolegą tego sędziego, może sam jesteś sędzią, że tak bronisz tej
                          > > decyzji?).
                          >
                          > ani jedno ani drugie
                          >
                          > Ja nie mogę patrzeć na krzywdę ludzką, a taka się właśnie dzieje,
                          > > gdy tymczasem niebezpiecznych bandytów nie wsadza się do aresztu, tylko po
                          > 72
                          > > godzinach wypuszcza się z "dołka". Właśnie moja koleżanka, którą próbowano
                          >
                          > > zgwałcić i grożono śmiercią złożyła zażalenie na takową decyzję sądu. A cz
                          > ym
                          > > komu zagrażał Radek Falisz? Zwłaszcza, że jego obecność na rozprawach JUŻ
                          > NIE
                          > > JEST WYMAGANA?
                          >
                          > Nie krzycz na mnie - mój pogląd na merytoryczną zasadność utrzymywania
                          aresztu
                          > jest podobny do twojego. Chodzi mi o trochę inne kwestie, czemu dałem wyraz w
                          > poście początkowym.
                          >
                          > Pozdrawiam


                          -----------------------
                          Twój post jak to ładnie ująłeś początkowy, dowodzi, ze wogóle nie zrozumiałeś o
                          co toczy się dyskusja i co jest przedmiotem oburzenia. Nie zrozumiałeś, chyba
                          tak jak nie zrozumiał ten gość sytuacji która go zastała. Jesteś więc albo
                          idoiota albo ignorant. Stawiam na to drugie.
                          Pozdrawiam
                          • mn7 Re: Zero tolerancji 25.08.03, 12:18
                            Gość portalu: DJ M napisał(a):

                            > Twój post jak to ładnie ująłeś początkowy, dowodzi, ze wogóle nie zrozumiałeś
                            o
                            > co toczy się dyskusja i co jest przedmiotem oburzenia.

                            Wręcz przeciwnie, zrozumiałam doskonale i wydobyłem jeden - poboczny ale bardzo
                            interesujący - aspekt. Że te same osoby prezentują skrajnie odmienne postawy w
                            zależności od tego, czy słyszą o abstrakcji czy o konkretnym żywym człowieku.

                            > Nie zrozumiałeś, chyba
                            > tak jak nie zrozumiał ten gość sytuacji która go zastała.

                            Sama go "zastała"? On z tym nie miał nic wspólnego?

                            > Jesteś więc albo
                            > idoiota albo ignorant. Stawiam na to drugie.

                            Masz częsiowo rację. To znaczy idiotą na pewno nie jestem. Nie jestem jednak
                            tez ignorantem. Życzę Ci, abyś kiedyś zbliżył się chociaz do mojego poziomu
                            kompetencji i rozumienia prawa i mechanizmów życia społecznego.

                            > Pozdrawiam

                            Pozdrawiam

                            mn
                      • loel Re: Zero tolerancji 25.08.03, 00:24
                        tuhanka napisała:

                        > Doskonale wiesz, że środek jest niewspółmierny do sytuacji, że przesłanki do
                        > aresztowania ustały (choć nie chcesz tego przyznać), więc nie idź tak w
                        zaparte

                        Nie wiadomo czy ustały, może nie wiemy wszystkieg?
                        Kto się nie stawiał poprzednio, może nie stawiać się dalej.
                        >
                        > (jesteś kolegą tego sędziego, może sam jesteś sędzią, że tak bronisz tej
                        > decyzji?). Ja nie mogę patrzeć na krzywdę ludzką, a taka się właśnie dzieje,
                        > gdy tymczasem niebezpiecznych bandytów nie wsadza się do aresztu, tylko po
                        72
                        > godzinach wypuszcza się z "dołka". Właśnie moja koleżanka, którą próbowano
                        > zgwałcić i grożono śmiercią złożyła zażalenie na takową decyzję sądu.
                        Sąsy popełniają błędy, w sprawie Radka moim zdaniem nie było błęu.

                        >A czym komu zagrażał Radek Falisz? Zwłaszcza, że jego obecność na rozprawach
                        >JUŻ NIE JEST WYMAGANA?
                        Zagrażał tokowi postępowani swoim niestawiennictwem.
                        Jego obecność na rozprawie JEST WYMAGANA. Nawet jeśli odbyło się jakieś
                        posiedzenie, nie mogła to być rozprawa na której obecniość oskarżonego jest
                        obowiązkowa. Facet już siedzi i spraw nie może pójść trybem uproszczonym.
    • mn7 Dosia, to sobie poczytaj 27.08.03, 13:45

      Dosia, to sobie poczytaj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka