mn7
21.08.03, 19:36
Dawno nie było tak gorącego tematu, jak wczorajszo-dzisiejsza historia o
fałszerzu dokumentów, któremu się straszna krzywda stała. Nie chodzi mi o
recenzowanie poziomu Wyborczej, która dając takie historie na pierwszą stronę
potwierdza kierunek swojej ewolucji w stronę tabloidu. Chodzi mi o coś
zupełnie innego.
KOMENTARZE W KILKU WĄTKACH JASNO POKAZUJĄ, ŻE NIEPRAWDĄ JEST JAKOBY POLACY
POPIERALI DALSZE ZAOSTRZANIE PRAWA KARNEGO I POLITYKI KARNEJ.
Na poziomie wysokiej abstrakcji oczywiście większość głośno krzyczy, że prawo
karne powinno być jeszcze ostrzejsze. Większość deklaruje się jako zwolennicy
polityki "zero tolerancji" a więc reakcji (raczej surowej) na każde bez
wyjątku przestępstwo lub wykroczenie. Dlaczego tak jest? Bo na wysokim
poziomie abstrakcji ludzie widzą jakiegoś
- "abstrakcyjnego" złodzieja
- "abstrakcyjnego" gwałciciela
- "abstrakcyjnego" pirata drogowego
- czy właśnie "abstrakcyjnego" oszusta albo fałszerza
Wszystko wygląda całkiem inaczej, kiedy zobaczy się konkretnego żywego
człowieka. Co wtedy widać?
- Widać konkretną kobiecinę, która ukradła batonik za 69 groszy (autentyk).
- Widać konkretnego lokatora, który nie mógł dojść do porozumienia z
wynajmująca i przywłaszczył sobie muszlę klozetową i zlew (autentyk).
- No i właśnie widać konkretnego "biednego chłopaka", który sfałszował
legitymacje szkolną.
Pomijam fakt, że mówienie w tym wypadku u "biednym chłopaku" to grube
nadużycie. Facet ma 21 lat a więc od czterech lat w pełni odpowiada karnie za
swoje czyny. Poza tym z "wywiadu" jakim go Wyborcza zaszczyciła na pierwszej
stronie jasno wynika, że to albo cyniczny cwaniak i manipulator albo
kompletny idiota (ja stawiam na to drugie). Mniejsza jednak o to.
W każdym razie gdy zobaczy się konkretnego człowieka, przychodzi świadomość,
że sprawcy przestępstw i wykroczeń to nie jakieś osobne plemię, lecz nasi
sąsiedzi, koledzy, krewni, znajomi...
Czy jest coś, co jeszcze skuteczniej obnażałoby rzekome poparcie dla "zero
tolerancji" i poparcia dla pomysłów Kaczyńskiego i jemu podobnych - nawet
tych najbardziej paranoicznych?
Tak - jest coś takiego - jeśli to nam samym zdarzy się wejść w konflikt z
prawem.
Z powodów zawodowych widziałem już bardzo wielu takich.
1) Głośno krzyczy, ze w jego mieście panuje bałagan i nikt z tym nic nie
robi. Kiedy jako właściciel domu zostanie przez sąd grodzki ukarany za
nieodśnieżenie chodnika - wielkie oburzenie.
2) Opowiada, że za jazdę po kielichu trzeba zabierać prawo jazdy do końca
życia. Sam miał 0,25 promila, bo wypił poprzedniego dnia i był pewien, że
wytrzeźwiał. Zaraz mu głupota przechodzi.
3) Złodziejom obcinałby ręce. Potem czyta o kobiecie z batonikiem za 69
groszy. Teraz oburzony na sąd (za co?)
4) Wypisuje na forum epistoły, że tymczasowe aresztowanie powinno być
automatyczne, co najwyżej żeby wyjątkowo sąd mógł nie stosować aresztu ale z
drobiazgowym uzasadnieniem. Potem pojawia się historia o fałszerzu z Wesołej
i nagle widać ile warte były jego wczorajsze poglądy.
Ludzie, zastanówcie się nad sobą. Miejcie własne poglądy, nie dajcie się
manipulować. A przede wszystkim zainteresujcie się trochę prawem - we własnym
interesie, bo te dzisiejsze dyskusje pokazują, że pojęcie o prawie jest u nas
wyjątkowo marne.
mn