ogniemi
25.02.08, 16:00
Przegląd tygodnia
Proszę o więcej niezależnych i krytycznych sądów - powiedział
wczoraj premier Donald Tusk, podsumowując pierwsze sto dni działań
swojej ekipy.
Podziękował mediom za różne, nierzadko nieprzychylne opinie na temat
działalności swojego rządu. Podtrzymał jednocześnie deklaracje o
nadchodzącym cudzie gospodarczym. Z jego wypowiedzi wynika jednak,
że jeden cud już się niepostrzeżenie dokonał. I to w ramach
natychmiastowych prac nad pozostawionym przez poprzedników projektem
budżetu.
Sprawa wygląda następująco: w pierwszym kroku po objęciu władzy
wszyscy nowi ministrowie dokonali "brutalnego przeglądu" planowanych
przez ich resorty wydatków. Dzięki twardym decyzjom udało się
zredukować je o 3,5 miliarda złotych. Z tego - cytując dokładnie
pana premiera - 2,5 mld złotych poszło na podwyżki dla nauczycieli,
a 1,5 miliarda złotych na obniżenie deficytu budżetowego.
Podsumowując: z 3,5 miliarda udało się zrobić cztery. Czy to nie
zakrawa na cud?
Przyszłoroczny plan wydatków państwa ma być jeszcze
bardziej "okrutny" dla rządowych biurokratów, więc zobaczymy, o ile
wtedy spadnie deficyt budżetowy i jak to będzie liczone. Może znowu
jakieś cuda?
Cięcie wydatków na administrację państwową bardzo mi się podoba. I
rację ma premier mówiąc, że przyzwoita władza, która oszczędza
najpierw na sobie, ma prawo powiedzieć domagającym się podwyżek
związkowcom "tyle nie damy, bo nas na to nie stać". W porządku.
Tylko niech to będzie policzone tak, żeby dwa plus dwa równało się
cztery, a nie tylko kształtowało się w tych okolicach.
Justyna Piszczatowska
Tekst z kolumny nr 2 Gazety Giełdy Parkiet