Dodaj do ulubionych

Oligarchia a służby

26.05.08, 23:21
OLIGARCHIA A SŁUŻBY

Popularne jest dziś hasło "w Polsce rządzą służby"...i jest w tym
ziarenko prawdy. Współczesne slużby mają spory wpływ na władzę i
często działają jak "państwo w państwie". Jeszcze większy wpływ na
polityke mają ludzie dawnych peerelowskich specsłużb, zwłaszcza
wojskowych. Jednak w Polsce rządzi postkomunistyczna oligarchia a
nie specsłużby. Faktem jest, że byli generałowie i pułkownikowie
komunistycznego aparatu bezpieczeństwa (a także ich dzieci) są obok
byłych dyrektorów wielkich komunistycznych przedsiębiorstw, filarem
wpólczesnej oligarchii. Chociaż trzeba przyznać, że
najbardziej "wyrośli" oligarchowie związani z WSI (wcześniej z WSW i
Informacją Wojskową)Ale oczywiście tylko nieliczni ludzie z tamtych
układów zostali oligarchami. Natomiast wielu byłych i aktualnych
agentów wojskowych służb specjalnych przyjęli zapewne na
swoje "oligarchiczne dwory" jako swoją klientelę, dostającą od nich
wsparcie ale też służącą im. Ponieważ wojskowe służby specjalne
zostały zweryfikowane tylko powierzchownie, oligarchowie ci mieli
dalej bezpośredni wpływ na władzę. Ponoć w Cytadeli Warszawskiej
znalazły się teczki dotyczące Krauzego, Kulczyka, Solorza, Sołowowa
i Karkosika...Choć nawet bez tych teczek ich kariery wskazują na
taką właśnie przeszłość.
Trochę gorzej mieli oligarchowie, wywodzący się z byłej SB, bo w
postkomunistycznej bezpiece nastąpiły większe zmiany kadrowe. Poza
tym pewnie po macoszemu potraktował ich główny
reżyser "transformacji ustrojowej" Czesław Kiszczak, który, chociaż
był ich ministrem, to wywodził się ze służb wojskowych.
Natomiast byli nomenklaturowi dyrektorzy bardzo urośli w siłe w
pierwszych latach transformacji, ale potem jakby ustąpili miejsca
oligarchom z wojskowej bezpieki. Przykładem takiego oligarchy -
byłego nomenklaturowego dyrektora jest Edward Brzostowski.
Przechodząc przez różne szczeble zawodowe doszedł do stanowiska
dyrektora Kombinatu Rolniczo-Przemysłowego Igloopol. W latach 1983-
1988 pełnił funkcję wiceministra rolnictwa. Później był
współwłaścicielem i prezesem przedsiębiorstwa
wielobranżowego "Dexpol" w Dębicy.
Pamiętam, że na początku lat dziewięćdziesiątych jego Igloopol
przejmował różne zakłady i sklepy na pomorskich wsiach. Pewnie robił
to w całej Polsce. Pewnie jego błędem było to, że postawił na
sklepy. Akurat drobny handel detaliczny był jedyną dziedziną, gdzie
po przemianach zapanował prawdziwy wolny rynek. Drobni sklepikarze
wygrali z postkomunistycznym oligarchą. W ten sposób w jakimś sensie
zrewanżowali się za "bitwę o handel"

W 2001 Brzostowski został wybrany na posła na Sejm IV kadencji z
ramienia koalicji Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy, z
rekomendacji SLD w okręgu rzeszowskim. W listopadzie 2002 złożył
mandat poselski w związku z wyborem na burmistrza Dębicy.
W 2006 ubiegał się o reelekcję w wyborach samorządowych,
przegrywając w II turze z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości Pawłem
Wolickim (uzyskując 44,62% głosów).

I tak z zapowiadającego się lidera oligarchów w Polsce spadł
Brzostowski do roli lokalnego oligarchy dębickiego i to niezbyt
silnego, bo przegrywającego wybory samorządowe.
Inni nomenklaturowi dyrektorzy - szukam informacji...

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka