bernardo
11.06.08, 07:23
Dwunastego czerwca Irlandczycy, jako jedyny naród Unii Europejskiej
wypowiedzą się za przyjęciem, lub odrzuceniem traktatu lizbońskiego.
We wszystkich pozostałych krajach obywatele zostali tego prawa
pozbawieni. Biurokraci europejscy lękają się demokracji
bezpośredniej - czyli podważają fundamenty liberalnego państwa.
Czyżby nie wierzyli w siłę swych argumentów? Czyżby lękali się
powtórki z Francji czy Holandii?
.
Można być za traktatem, można być przeciw, ale sztuczki formalne i
lęk przed głosem swoich obywateli oznacza, że idea europejska zbacza
na manowce. Nie może być tak, że społeczeństwo nie ma prawa
wypowiedzieć się w najbardziej żywotnych kwestiach, nie może być
tak, że głosuje się aż do skutku, i nie może być tak, że suweren nie
ma nic do powiedzenia.
.
Jeżeli Bruksela lęka się własnych obywateli i żywi nadzieję, że po
przepchnięciu traktatu wbrew woli mieszkańców UE jakoś to będzie -
to jest w błędzie.
.
Czy nie ma alternatywy? Jeszcze dziś politycy rwą szaty i szantażują
obywateli europejskim Armagedonem, ale jeśli traktat upadnie, to już
od jutra będą mówić, że nic się nie stało, że trzeba wypracować nowe
rozwiązania, a najlepiej zmienić Irlandii konstytucję.
.
Czy traktat jest korzystny dla Europy? Czy jest korzystny dla Polski?
.
Na pewno jest korzystny dla krajów dominujących w UE, ale czy np.
polityka międzynarodowa która może być przez te państwa narzucana
Europie jest faktycznie dla niej korzystna? Jakimż wstydem i hańbą
dla Niemiec i całej Europy jest przypadek byłego kanclerza Niemiec
Gerharda Schrodera pracującego w KGBowskiej firmie Gazprom? W
kolejce czekał już Romano Prodi. Czy takich przypadków ma być
więcej? Czy taka ma być wspólna Europa?
.
Dla Unii Europejskiej przyjęcie traktatu wbrew woli jej mieszkańców
może mieć fatalne następstwa. UE może zostać rozsadzona przez „bunt”
obywateli „Starej Unii” - zniechęceni Niemcy, Francuzi czy Holendrzy
kiedyś powiedzą dość. Nadzieje na to, że traktat się przyjmie, a
później „jakoś to będzie” mogą okazać się płonne, a przyjęcie tej
strategii przez Brukselę bardzo ryzykowne. To w „Starej Unii” widzę
potencjalny rozsadnik wypaczonej idei europejskiej, a nie w
nowoprzyjętych krajach. To nie rządy Kaczyńskich są/były dla UE
zagrożeniem, ale rządy Schroderów doprowadzają UE na skraj
kompromitacji i śmieszności.
.
Dla Europy będzie więc lepiej jeśli niechciany traktat upadnie teraz
(co wymusi zmianę polityki integracyjnej), niżby za 5-10 lat w
krajach „Starej Unii” zwyciężyć miały radykalne antyunijne poglądy.
.
Dla Polski korzystne jest obalenie traktatu lizbońskiego a
szczególnie obalenie go niepolskimi rękami - i nie chodzi tylko o
nicejski sposób liczenia głosów, ale o szereg zbędnych regulacji i
przedwczesną integrację polityczną, która może skutkować
niekorzystnymi dla Polski działaniami UE - zwłaszcza w Europie
Wschodniej.
.
Jak pisałem już wielokrotnie jestem zwolennikiem integracji
europejskiej, ale opartej na ekonomicznych, kulturowych i
społecznych fundamentach, a nie na chciejstwie lewicowej
biurokracji. Integracja musi być procesem powolnym i w pełni
dobrowolnym, zgodnym z wolą obywateli.
.
Pełny tekst ze zdjęciami:
bernardo.salon24.pl/78704,index.html
Również:
bernardo.salon24.pl/18777,index.html
bernardo.salon24.pl/68326,index.html