szestow1
02.07.08, 10:24
Wczorajszy film z 1977-ego roku “Smierc studenta”o Pyjasie sprawiał
wrażenie jakby cały czas jego akcja toczyła się w reżyserii jakiegoś
sprawnego agenta SB. Fiński reżyser oraz opozycjoniści wykorzystani
w filmie nie dążyli do wyjaśnienia sprawy śmierci lecz do
przedstawienia odgórnej tezy, którą powtarzał Kuroń jako wypadek
przy pracy. Czyli bili Pyjasa i przez przypadek zabili. Uśmiechy
Kuronia i Blumsztajna bardzo znamienne dla tej tragicznej sytuacji.
Robili za gwiazdy filmowe. Wildstein był naiwny i przerażony, a
Maleszka mącił o rewolucji francuskiej. Lekarze oraz prokurator
rzekomo prowadzący sledztwo przedstawiali swoje tłumaczenia jak
wyuczone formułki, a fiński rezyser nie był dociekliwy i nie pytał.
Nie komentował. Cała ta robota sprawiała wrażenie jakby, ktoś wobec
światowej opinii chcial poprzez rzekomo niezalezny produkt z
Finlandii sprzedac bajkę o nieszczęśliwym wypadku i praworządnym
państwie. Ciekawa jest rola Kuronia w tym filmie i w pózniejszych
działaniach opozycyjnych. Ciekawe z czyich teczek wyczyścił archiwa
esbeckie Michnik dopuszczony do nich przez Kiszczaka. Czy to nie
było gdzieś archiwizowane przez odpowiedzialnych urzędników? Czy nie
zachowały się ślady tych Michnikowych akcji? Wiele by to rozjasniło
ze skrywanych tajemnic PRL-u i poczatku lat 90-tych. Mam cichą
nadzieję, że jakiś ambitny historyk do tych zamiecionych pod dywan
historii kiedyś dotrze.