no_co_ty
10.08.08, 13:29
W dniu rozpoczęcia Olimpiady Prezydent Saakaszwili postanowił zostać nowym
Miloszeviciem. Zamiast szukać politycznego porozumienia ze zbuntowaną Abchazją
i Płd.Osetią wywołał krwawy konflikt kosztujący życie setek niewinnych ludzi.
Oskarżany we własnym kraju o łamanie demokracji i fałszerstwa wyborcze chciał
poprawić swoją pozycję. W tym celu rozpętał wojnę nie zakładając, że będzie
jej główną ofiarą.
A przecież mógł to łatwo przewidzieć. W Osetii mieszka tylko 25% Gruzinów,
reszta to Rosjanie i to z paszportami Federacji Rosyjskiej. Na podstawie
mandatu ONZ stacjonują tam rosyjskie wojska, gotowe na każdy przejaw agresji
odpowiedzieć ogniem. Wreszcie ciągle żywe są wspomnienia z niedawnej
przeszłości, kiedy to po rozpadzie ZSRR Gruzini siłą zajęli terytorium Osetii.
W wyniku walk zginęło prawie 3000 Osetyńców.
Na co liczył Saakaszwili? Na neutralność Rosji? Na sprawność własnej armii? Na
wsparcie USA? Niezależnie, jakie były to nadzieje okazały się iluzją. Gruzja
przegrała definitywnie swoje roszczenia do Abchazji i Osetii. Przegrała
nadzieje na wstąpienie do NATO. Wzmocniła tylko obawy, że cały pakt mógłby
zostać wrzucony w kaukaski kocioł i w militarny konflikt z Rosją. Przegrał i
tak nadwyrężony wizerunek gruzińskiego prezydenta. A kto wygrał? Wygrała
Rosja, która ma w ręku świetny argument: tym razem to Gruzja zaatakowała pierwsza.
Razem z Saakaszwilim przegrał też prezydent Kaczyński. I nie tylko chodzi o
bliskie związki z politykiem, który okazał się awanturnikiem, ale o krach
koncepcji porozumienia energetycznego Saakaszwili – Juszczenko – Kaczyński,
które polski prezydent chciał zbudować.
Oświadczenie Polski i państw bałtyckich nie ma większego znaczenia. Nie
zostało podpisane przez żaden kraj „starej” Unii Europejskiej, ani żaden kraj
„starego” NATO. Zamiast tego wiceszef niemieckiego MSZ zdążył już powiedzieć,
że "atakując Południową Osetię Gruzja złamała międzynarodowe prawo”. Minister
Gernot Erler dodał też, że „całkowicie rozumie reakcję Rosjan”, bo to
rosyjskie siły pokojowe zostały zaatakowane przez Gruzinów, a nie odwrotnie.
Gruzja wycofała już swoje wojska z terenu Osetii. To krok w dobrym kierunku
wieszczący koniec niepotrzebnej wojny. Piękny przykład nadszedł też z Pekinu.
Dwie dziewczyny: Rosjanka i Gruzinka uścisnęły się wzruszone na podium
olimpijskim odbierając zdobyte medale. Pojednanie jest trudne, ale przecież
możliwe.
wiadomosci.onet.pl/blogi/leszek-miller.blog.onet.pl,335337543,,blog.html
Panie Leszku, respect.