douglasmclloyd
18.01.02, 19:27
HOMO ECONOMICUS
Felieton pani profesor Anny Raźny
Przekazywany przez wszystkie stacje telewizyjne w pierwszy dzień Nowego Roku
widok Europy bądź szalejącej z radości bądź niepewnej z powodu wprowadzenia
nowej waluty euro mógł nas utwierdzić w przekonaniu, że w jej krajach dominuje
homo-economicus - człowiek żyjący ekonomią. W przeciwieństwie do takich typów
antropologiczno-socjologicznych - jak homo-festivus - człowiek świętujący, czy
homo-politicus - człowiek politykujący, wyrażający skłonność do świętowania czy
polityki homo-economicus nie wyraża skłonności do ekonomii, lecz całkowite
uzależnienie od niej. To jest ten typ człowieka, dla którego w mentalności jest
kształtowany człowiek globalny. Specjaliści z nowej inżynierii dusz, inżynierii
globalistycznej, kolejnej po niemieckiej socjalistyczno-narodowej oraz
pokomunistycznej przygotowali starannie strategię formowania nowego człowieka.
Wiedzą o tym doskonale, że człowiek globalny, człowiek bez właściwości, żyjący
poza prawdą, poza transcendencją i poza Bogiem może pojawić się na gruncie
świadomości obojętnej na wysokie wartości duchowe, w tym etyczne. Pozostającą w
takim stanie świadomość można bowiem łatwo przepoić każdą ideą, którą z kolei
można zastąpić następną zmieniającą się wraz ze wzrostem globalizacji.
Niezależnie od owych idei np. idei tolerancji, demokracji, walki z terroryzmem
w pierwszej fazie kształtowania człowieka globalnego, jego świadomość jest
uzależniania od takich pojęć i kategorii, które są przeciwieństwem wysokich,
absolutnych i bezwzględnych wartości duchowych. Są to kategorie ekonomiczne
zysków i strat, stóp procentowych, poziomu PKB, inflacji, deflacji, wskaźników
giełdowych. Można byłoby tych pojęć i kategorii przytoczyć o wiele więcej
poprzez nieokreślane w przyszłość całego społeczeństwa i pojedynczego
człowieka, regionów i kontynentów. Z nich wyrósł homo-economicus - ten, który w
pierwszy dzień Nowego Roku całował euro i od niego uzależnił swe życie. Homo-
economicus zna na pamięć dziesiątki pojęć i terminów ekonomicznych, jednak
zapytany o prawdę, dobro i zło moralne czy społeczne, o sens życia ludzkiego -
milczy. Nie zna podstawowych kategorii poznania, etyki filozofii człowieka.
Jest analfabetą w sprawach kultury, dobra wspólnego podstawowych zasad
funkcjonowania wspólnoty narodowej, kulturowej religijnej. Homo-economicus
zdominował nie tylko elity rządzące w 15 krajach Unii Europejskiej, ale również
w krajach do niej kandydujących, także w Polsce. Nie można znaleźć wyróżnika
bardziej adekwatnego do świadomości polskich polityków dążących do integracji z
Unią Europejską. W dążeniu tym zjednoczyli się zarówno ludzie lewicy jak i
prawicy. Wyjątek stanowią politycy z Ligi Polskich Rodzin i pewna ich ilość z
Samoobrony.
Unia Europejska jest wspólnym ideałem, wspólna jest świadomość i język, wszyscy
razem stanowią zbiorowy typ homo-economicusa, który zniewala Polaków wizją
dobrobytu określoną w kategoriach dotacji unijnych, jakie mają być rekompensatą
za utratę suwerenności Polski.
Uważna analiza tych obiecywanych przez homo-economicusa dotacji pozwala odkryć
jego nicość dążeń do Unii. Analizę taką przeprowadził w artykule "Suwerenność
za 20 dychy" Marian Miszalski w świątecznym numerze "Najwyższego czasu".
Zwrócił przede wszystkim uwagę na rozbieżności utajnianych przed Polakami
informacji na ten temat. "Rzeczpospolita", która dotarła do odpowiedniego
raportu Unii, mówi o 15 miliardach euro w ciągu trzech lat od 2004 roku,
zaś "Gazeta Wyborcza" o 3 miliardach euro dotacji. A więc w pierwszej wersji
stracimy suwerenność za 15 mld euro, w drugiej za 3 - komentuje redaktor
Miszalski i przyjmuje za bardziej wiarygodną wersję "Gazety Wyborczej".
Pisze: " i tak sobie policzyłem. Mamy w Polsce około 17 milionów podatników,
dzieląc 3 miliardy euro przez tę liczbę uzyskujemy 176 euro na głowę
przeciętnego podatnika, co daje około 704 zł na głowę podatnika, rozłożone na 3
lata. Wychodzi po 235 zł rocznie na głowę przeciętnego podatnika. Może lepiej
zrzucić się i nie spełniać tych warunków. W końcu za niespełna 20 zł
miesięcznie przez 3 lata uratowalibyśmy suwerenność. Jesteśmy ponoć
patriotycznym narodem" - kończy z goryczą w tonie autor.
A my zapamiętajmy: po 235 zł rocznie, przez 3 lata może otrzymać lub niepolski
podatnik od Unii Europejskiej po wejściu do jej struktur. Dla takiej sumy, nie
zagwarantowanej zresztą żadną umową sprzedał Polskę rządzący w niej homo-
economicus, rujnując nas wcześniej doszczętnie poprzez wyprzedaż majątku
narodowego, bankructwo tysięcy przedsiębiorstw, blisko 3 milionowe bezrobocie,
radykalne zubożenie społeczeństwa, upadek kultury.
Pora ażeby ludziom ze świadomością homo-economicusa wystawić polski rachunek
strat. Nie pozwólmy, czego Państwu w Nowym Roku życzę, aby nas dalej łudzili
mirażami zysków jakie nas czekają w Unii Europejskiej. Szczęść Boże.
Trudno uwierzyc, iz pani Razny jest profesrorem. Jak juz to domyslam sie, ze
profesorem z zakresu robot praktyczno-technicznych, ewentualnie wf.