Gość: gerth IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 20:09 Sitwa adwokacka trzyma sie dobrze. To inteligentni i przebiegli ludzie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: źrenica MOŻE TYLKO BY W WARSZAWIE ?! IP: *.toya.net.pl 20.11.03, 20:12 TO JEDNA Z NIEWIELU SPRAW, W KTÓRYCH NIE ZGADZAM SIĘ Z PAMPERSAMI - OBECNY STAN FAKTYCZNY JEST GWARANTEM WYSOKIEGO POZIOMU PALESTRY I RADCÓW PRAWNYCH. INNĄ KWESTIĄ JEST SKANDALICZNA POLITYKA I KONEKSJE ADWOKATURY WARSZAWSKIEJ, RZUCAJĄCA CIEŃ NA POZOSTAŁYCH, IDEOWYCH PRAWNIKÓW Odpowiedz Link Zgłoś
inaww Do "żrenicy" 20.11.03, 20:27 Po pierwsze: nie krzycz (nie pisz wersalikami)! Po drugie: kompetentnych i uczciwych prawników W CAŁEJ POLSCE można policzyć na palcach rąk niemal - już tu, na forum przetoczyły się gorące dyskusje na ten temat i nie udawaj, że nie wiesz o ogólnie negatywnej opinii o fachowości i uczciwości - szczególnie adwokatów... Korporacje nie służą klintom, tylko swoim członkom i nie powinny być JEDYNYMI sędziami we własnej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Korporacje adwokackie sa zlodziejskimi bandami IP: *.solnet.ch 20.11.03, 20:47 Inaww, masz racje. Jedyna szansa jest dopuszczenie wszystkich po zdaniu egzaminow panstwowych prawa do wykonywania prawa. Punkt. Na pewne stanowiska moze byc wymagane jakies, z gory zdefiniowane doswiadczenie, ale kazdy adwokat po zdaniu prawa musi moc wykonywac swoj zawod. Gdyby uslugi adwokackie byly dostepne do wiekszej ilosci obywateli, zycie mialoby zupelnie jakosc. One nie sa dostepne z powodu zlodziejskich stawek adwokatow zoragnizowanych w korporacje, broniace i blokujace rozwoj zawody adwokata: w wyniku czego jest zbyt malo uslug adwokackich na rynku. Podobna sytuacja jest zreszta z hydraulikami. Mam nadzieje, ze projekt PiS przejdzie. W najgorszym razie, ludzie beda sie meczyc jeszcze dwa lata do nastepnych wyborow. Mam nadzieje, ze dadza wystarczajaca ilosc glosow miedzy innymi po to, aby bylo ich stac poradzic sie adwokata mieszkajacego na rogu. inaww napisała: > Po pierwsze: nie krzycz (nie pisz wersalikami)! > Po drugie: kompetentnych i uczciwych prawników W CAŁEJ POLSCE > można policzyć na palcach rąk niemal - już tu, na forum > przetoczyły się gorące dyskusje na ten temat i nie udawaj, że > nie wiesz o ogólnie negatywnej opinii o fachowości i uczciwości - > szczególnie adwokatów... Korporacje nie służą klintom, tylko > swoim członkom i nie powinny być JEDYNYMI sędziami we własnej > sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ość Ten prezydent /i jego ludzie/ zawsze za sitwą! IP: *.zabrze-roosvelta.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 22:07 inaww napisała: > Po pierwsze: nie krzycz (nie pisz wersalikami)! > Po drugie: kompetentnych i uczciwych prawników W CAŁEJ POLSCE > można policzyć na palcach rąk niemal - już tu, na forum > przetoczyły się gorące dyskusje na ten temat i nie udawaj, że > nie wiesz o ogólnie negatywnej opinii o fachowości i uczciwości - > szczególnie adwokatów... Korporacje nie służą klintom, tylko > swoim członkom i nie powinny być JEDYNYMI sędziami we własnej > sprawie. Mam wielką przyjemność, przynajmniej raz, w pełni zgodzić się z opinią inaww-a. PS. Czy ten beszczelny typ od prezydenta ma patent na jedyną wyrocznię, wykładnię i stanowienie pokrętnego tzw. prawa ? A propos beszczelnych typów prezydenta ; jak widać TEN prezydent ma dobrą ręke do promowania "szczególnie beszczelnych typów". Sam też nie raz obnażał swoją beszczelność oraz pogardę dla prawa i Obywateli, o zakłamaniu nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Thommas Stanowisko Rzadu - Druk Sejmowy 1694 IP: *.ceu.hu 20.11.03, 22:04 Przeczytajcie sobie druk sejmowy nr 1694 - stanowisko Rzadu do proponowanych zmian ustaw o adwokatach, radcach i notariuszach, ktore "otworzylyby" dostep do tych zawodow. NOZ SIE W KIESZENI OTWIERA!!! orka.sejm.gov.pl/Druki4ka.nsf/0/D51569E3BD42AC3AC1256D9D0024A2F6/ $file/1694-x.pdf Jak sie okazuje adwokatow wcale nie ma za malo i generalnie problem w ocenie towarzysza Millera nie istnieje... No coz, tak myslalem, ze projekt PiSu nie ma wiekszych szans w Sejmie. Zobaczymy tylko jak nasza palestra poradzi sobie z konkurencja ze strony prawnikow unijnych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłum Czy to Kossakowskiego powiesili w WARSZAWIE ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 22:52 za Targowicę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: MOŻE TYLKO BY W WARSZAWIE ?! IP: *.505.15.tuwien.teleweb.at 21.11.03, 04:47 Gość portalu: źrenica napisał(a): > TO JEDNA Z NIEWIELU SPRAW, W KTÓRYCH NIE ZGADZAM SIĘ Z > PAMPERSAMI - OBECNY STAN FAKTYCZNY JEST GWARANTEM WYSOKIEGO > POZIOMU PALESTRY I RADCÓW PRAWNYCH. INNĄ KWESTIĄ JEST > SKANDALICZNA POLITYKA I KONEKSJE ADWOKATURY WARSZAWSKIEJ, > RZUCAJĄCA CIEŃ NA POZOSTAŁYCH, IDEOWYCH PRAWNIKÓW Ideowi adwokaci nie istnieja(chyba ze w teorii).Jest to legalna organizacja przestepcza ktora czlowieka zepchnela do maszynki tuczacej ta kaste.Skandaliczna polityka wynika ze skandalicznej wspolpracy dwoch wyzutych z zasad klas jaka sa politycy i prawnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PiotrP Re: Adwokacki koń trojański IP: 80.55.5.* 20.11.03, 20:13 I pracujacy metodami mafijnymi/kartelowymi. Zmowy, Szantaze itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: Do wszystkich idiotów IP: *.chello.pl 20.11.03, 21:09 Palancie, Demokratycza wymiana poglądów i dyskusja nad kilkoma projektami to dla ciebie metody mafijne?? Na Białoruś!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Do idioty IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 21:19 Gość portalu: Saul napisał(a): > Palancie, > > Demokratycza wymiana poglądów i dyskusja nad kilkoma >projektami to dla ciebie metody mafijne?? Na Białoruś!!!! To niesłyszałeś jak adwokaci i radcy prawni mowią o tej ustawie PiS. Same k... i ch.... lataja w powietrzu, bez daleszej argumentacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: Do idioty IP: *.chello.pl 20.11.03, 21:27 Akurat słyszałem - jest dużo bardzo rozsądnych argumentów - np. że nadzór państwowy jest najwyższym stopniem korupcji. Nikt tak się w tym kraju nie korumpuje jak urzędnicy Ministerstw decydujący o prawach i obowiązkach obywateli (np. do wykonywania zawodu -patrz zezwolenia i koncesje). Poza tym z demokracją w tym kraju może być różnie - a chciałbyś żeby cię w sprawie politycznej (np. za wyrażanie nieprawomyślnych poglądów) bronił adwokat z państwowego nadania, który zachowa się tak jak mu każe minister?? Wreszcie - wszyscy moi znajomi, którzy chcieli i się starali podostawali się na różne aplikacje - a wielu było naprawdę z nizin społecznych, bez znajomości i układów. - mam wrażenie że cała sprawa z ustawą PIS jest czyjąś manipulacją i służy wykorzystaniu zawiści jako mechanizmu napędzającego wyborczą koniunkturę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Czołowi manipulatorzy J. Okolski b. Dziekan Prawa IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 21:35 Józef Okolski.: Środowisko prawnicze boi się nie tylko integracji z UE, ale w ogóle boi się konkurencji. Nawet nie chce dopuścić absolwentów wydziałów prawa. Wprawdzie korporacje zasłaniają się tym, że spełniają misję, służą państwu i społeczeństwu. Tłumaczą, że nie potrzeba tak dużo adwokatów, radców prawnych czy notariuszy, ale moim zdaniem jest to tylko egoistyczna obrona samorządów przed konkurencją. Niedawno dyskutowano szeroko ustawę o dopuszczeniu zagranicznych prawników, którzy będą mogli prowadzić praktykę prawniczą w Polsce. Polscy prawnicy na zasadzie wzajemności będą mogli wykonywać zawód w innych krajach. Uważam jednak, że nie spowoduje to masowej migracji prawników ani w jedną, ani w drugą stronę. Będą to raczej marginalne przypadki. Ci zagraniczni prawnicy, którzy mieliby przyjechać do Polski, już by tu przybyli wraz z pojawieniem się zagranicznych kancelarii. Inni z pewnością nie przyjadą do Polski tylko po to, by prowadzić swoje kancelarie w Toruniu, Białymstoku czy Lublinie. Sądzę, że są to przedwczesne obawy i w ogóle niepotrzebne. Istnieje natomiast problem kompetencji w pracach samorządów korporacji prawniczych. Brak kontroli z zewnątrz i brak czynników, które by ograniczały zakres władzy samorządów, powoduje, że zaczynają się one kierować własnym, partykularnym interesem. Profesor Andrzej Zoll w podobnym wywiadzie do „Edukacji Prawniczej” wskazał na czynnik genetyczny jako ten, który decyduje o dostaniu się na aplikację adwokacką. Jest to olbrzymi i realny problem. Wskazałbym, że jest to pewne ograniczenie dopuszczalności do zawodu. Gdyby dokładnie prześledzić historię, to ta teza z pewnością byłaby możliwa do obronienia. Sądzę, że lepszy jest model amerykański, gdzie młody prawnik kończy studia i praktycznej wiedzy uczy się sam. A potem trzeba zdać państwowy egzamin. Ten, kto zdaje, jest dopuszczany do wykonywania zawodu. Adwokaci nie mogą decydować o tym, kto ma być adwokatem. System bardziej demokratyczny stara się znaleźć inne rozwiązania. EP: Czyli system odbywania aplikacji powinien zostać poddany reformie w kierunku kontroli i dostępności!? J.O.: Gruntownej rewizji. I chociaż sam jestem adwokatem, który nie wykonuje zawodu, muszę stwierdzić, że ten system jest niedobry. Aplikacja jest zbyt długa, zły jest też system dopuszczania do jej odbywania. Na przykład władze samorządu notarialnego z jednej strony deklarują otwartość, a z drugiej zamykają drogę do notariatu; w Warszawie w jednym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Rozbitek intelektulany prof. Zoll IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 21:37 W czasie debaty w fundacji Batorego 25 kwietnia 2002 r., Prof. A. Zoll jasno wyraża się jak prawdziwy manipulator Białoruski: „Zdecydowanie opowiadam się za zorganizowaniem jednej aplikacji dla wszystkich zawodów prawniczych: pozakorporacyjnego egzaminu państwowego, oczywiście z udziałem przedstawicieli korporacji. Osoba po jego zdaniu i ukończeniu aplikacji miałaby otwarty dostęp do wykonywania wszystkich zawodów prawniczych. Mogłaby zgłosić się do izby adwokackiej prosząc o wpis i otworzyć kancelarię lub też zgłosić się do izby notarialnej. Oczywiście miałaby także uprawnienia w zakresie wykonywania zawodu prokuratora czy sędziego, ale po wypełnieniu wszystkich niezbędnych procedur (w przypadku sędziego: powołanie przez krajową radę sądowniczą, następnie mianowaniem przez prezydenta). Ten model bardzo dobrze funkcjonuje w wielu krajach europejskich i - sądzę - lepiej zabezpiecza właściwe wykonywanie poszczególnych zawodów prawniczych.” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Andrzej - mądry inaczej? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 21.11.03, 19:25 Co konkretnie w tej bardzo roządnej wypowiedzi jest twoim zdaniem manipulacją? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Andrzej - mądry inaczej? IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 19:46 Gość portalu: lolo napisał(a): > > Co konkretnie w tej bardzo roządnej wypowiedzi jest twoim zdaniem manipulacją? To pytanie należy zadać Saulowi, ponieważ On zarzuca, że to jest jakaś manipulacja przeciw Adwokaturze, i na dodatek Białoruska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangoo Re: Do idioty IP: Zaphod:* / 172.17.245.* 20.11.03, 21:57 Gość portalu: Saul napisał(a): > Akurat słyszałem - jest dużo bardzo rozsądnych argumentów - np. że nadzór > państwowy jest najwyższym stopniem korupcji. Nikt tak się w tym kraju nie > korumpuje jak urzędnicy Ministerstw decydujący o prawach i obowiązkach > obywateli (np. do wykonywania zawodu -patrz zezwolenia i koncesje). Poza tym z > demokracją w tym kraju może być różnie - a chciałbyś żeby cię w sprawie > politycznej (np. za wyrażanie nieprawomyślnych poglądów) bronił adwokat z > państwowego nadania, który zachowa się tak jak mu każe minister?? Wreszcie - > wszyscy moi znajomi, którzy chcieli i się starali podostawali się na różne > aplikacje - a wielu było naprawdę z nizin społecznych, bez znajomości i > układów. - mam wrażenie że cała sprawa z ustawą PIS jest czyjąś manipulacją i > służy wykorzystaniu zawiści jako mechanizmu napędzającego wyborczą koniunkturę. Chyba w różnych krajach żyjemy. Mam kilkunastu znjomych prawników po studiach, a na aplikacje - najróżniejsze - dostali się tylko ci, którzy mają porządne plecy - np.: mama - przewodnicząca sądu, tatuś - adwokat etc. A nie lepiej pozostawić sprawę tzw. wolnej ręce rynku - niech KAŻDY absolwent prawa ma możliwość zdawania egzaminu państwowego (nie korporacyjnego), a o tym, czy będzie miał klientów, niech decyduje rynek - będzie dobry, poradzi sobie. Nie będzie miał klientów - może np: paść barany w Mongolii. Ostateczni nie ma obowiązku bycia adwokatem czy notariuszem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: Do idioty IP: *.chello.pl 20.11.03, 22:13 Kangoo, Tak!! Wolna ręka rynku jak najbardziej za!! Ale na Boga nie kontrola Ministerstwa!! Toż to całkowity brak przejrzystości będzie. Zróbmy tak, jak w Szwecji że każdy może udzielać porad i już, jak spożywczak, ale nie zastępujmy kontroli sprawowanej przez bądź co bądź niezależnych adwokatów kontrolą sprawowaną przez urzędasa na etacie i z politycznego nadania bo będziemy mieć chamów z Samoobrony i SLD w Sądach , adwokaturze, notariacie i zdechniemy ze zgnojenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Do idioty IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 22:16 Tak!! Wolna ręka rynku jak najbardziej za!! Ale na Boga nie kontrola Ministerstwa!! No widzisz grzybku, przejzałeś na oczy. Czy nadzór Sądu Najwyższego pasowałby ekscelencji? Oczywiście chodzi o egzamin koncowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: Do idioty - BARDZO DOBRY POMYSŁ IP: *.chello.pl 20.11.03, 22:38 BARDZO DOBRY POMYSŁ - nikt go wcześniej nie wysunął. Najmniejsze szanse na korupcję i wysoki prestiż. Może polansować ten pomysł?? Powiało kulturą - podziwiam kolegę, bez urągania i konstruktywnie. Grzybku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikelos genialnie, po prostu genialnie! gosciu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 22:27 mozesz mi panie madralinski adwokacie adwokatow wytlumaczyc, jak to sie dzieje ze wiekoszosc jakze odpowiedzialnych zawodow radzi sobie bez korporacji (taki inzynier co mostek nad rzeka budowal, lekarz, czy inni), jakos tak sie smiesznie dzieje, ze Panstwo doskonale sobie z tym tematem radzi, i jakos nie mamy czerwonych mostow, a i opozycja nie ma problemow z dostepem do profesjonalnej sluzby zdrowia. jak ktos madry powiedzial, jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze! a w tym przypadku olbrzymie. za przyklad moge ci dac oplate dla notariusz, za jego 30 min. roboty ponad 2000zl, kilka umow dziennie i gosc po jakze ciezkim miesiacu moze sie dorobic domu na Mazurach.. tego nawet nie mozna nazwac skandalem, to jest zwyczajne oszustwo i zlodziejstwo, na ktore spokojnie zgadzaja sie nasze tzw. elity prawnicy wszelkiej masci sa MAFIA (organizacja przestepcza powiazana z polityka) bo jesli branie ponad 2000zl za podpis nie jest przestepstwem, to ja juz nie wiem co jest! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: genialnie, po prostu genialnie! gosciu IP: *.chello.pl 20.11.03, 22:46 nie wiem czy to do mnie, ale wiem że kolega życia nie zna. Lekarze też mają korporację (Izby Lekarskie?)- słyszałeś o specjalizacjach??, inżynierowie - np. Stowarzyszenie Arcitektów - wiesz jak trudno zrobić uprawnienia i ile lat?? Oj ta prpopaganda. PS nie mówię że to dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Kopernik też była kobietą? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 21.11.03, 19:29 Gość portalu: mikelos napisał(a): > mozesz mi panie madralinski adwokacie adwokatow wytlumaczyc, jak > to sie dzieje ze wiekoszosc jakze odpowiedzialnych zawodow radzi > sobie bez korporacji (taki inzynier co mostek nad rzeka budowal, budować mosty może każdy kto skończył studia inżynierskie??? > lekarz, czy inni), Lekarzem też można być ot tak - przez samo ukończenie studiów? Człowieku, co ty wygadujesz??? Co to za przykłady? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawnik Ministerstwo Sprawiedliwosci IP: *.ceu.hu 20.11.03, 22:45 Dziwne, ze np. w przypadku egzaminu sedziowskiego, organizowanego przez Min. Spr. nie ma korupcji... To moze jednak da sie? Nawet jak beda jakies przypadki (a w Polsce to nieuniknione), to w dalszym ciagu nie bedzie to tak, jak jest teraz, ze spoza ukladu nikt nie ma nawet szansy, zeby sie dostac. Niech uwalaja nawet polowe zdajacych, ale niech kazdemu bedzie dane przynajmniej sprobowac zdac ten egzamin. Rozumiesz o co mi chodzi? 7 tys. adwokatow w 38-milionowym kraju? Przeciez to paranoja. W samej Warszawie powinno ich byc ze 30 tys. Zostaliby najlepsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo 1,5 % ? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 21.11.03, 19:32 Czyli adwokaci mają stanowić 15 % mieszkańców Warszawy? Jak rozumiem, żeby nie wyjść z wprawy mieliby się dla sportu procesować nawzajem ze sobą. A utrzymywać się z zasiłku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: 1,5 % ? IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 20:01 Gość portalu: lolo napisał(a): > > Czyli adwokaci mają stanowić 15 % mieszkańców Warszawy? Jak rozumiem, żeby nie wyjść z wprawy mieliby się dla sportu procesować nawzajem ze sobą. A utrzymywać się z zasiłku? Wydaje się, że nie o to chodzi tylko o to, że nie mogą adwokaci organizować konkursów na aplikacje, i jako korporacja organizowac samodzielnie egzaminów, gdyż w pierwszym przypadku i drugim naruszaja prawa do wyboru i wykonywnia zawodu, a nadto nie mieści to się w koncepcji państwa prawa i państwa demokratycznego. Zazwyczaj jesli dbamy o czyjeś prawa i praworządność istnieje rozdział kompetencji np. jeden organ robi to tj.zbiera dowody, a drugi podejmuje decyzje. Natomiast ile osób będzie w końcu w stanie utrzymać się to nie jest kryterium ważne z punktu wiedzenia prawa, a ekonomii. Tymczasem ekonomią nie zajmują się prawnicy tylko doradztwem prawnym. I jeszcze jedno, prawa absolwentów są naruszane w ten sposób, ze tylko mała część może w zgodzie z prawem po studiach świadczyć pomoc prawną i kształcić się, a przecież ustawa przed 1997 r. mówiła co innego, że każdemu przysługuje wpis kto spełnia przesłanki ustawowe wśród których nie było wymogu egzaminu pisemnego i ustnego. Tak więc jeśli limity były 20 osób, a kończyło studia 700 rocznie to biorąc pod uwagę, ilość osób przyjmowanych do innych zawodów prawniczych zostawało bez pracy i szans 500 osób czyli mamy 70% wskaznik osób odrzuconych i z góry skazanych na półbyt. I właśnie o to chodzi, że adwokaci nie mają prawa przedkładać swojego interesu intersom tych pokrzywdzonych osób, a tego nie da sie zrobić w ramach obecnego systemu naboru i aplikowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawnik Egzamin panstwowy IP: *.ceu.hu 20.11.03, 22:38 Tylko wprowadzenie egzaminow panstwowych, uprawniajacych do wykonywania zawodu moze oczyscic to srodowisko, kiedy obecni bossowie znajda sie w mniejszosci... Nie rozumiem, dlaczego wszyscy mowia o tym jak o zlu, ktorego absolutnie nie mozna zaakceptowac. Tzn rozumiem - chodzi o kase i konkurencje z "mlodymi, gniewnymi i... wyksztalconymi". Przeciez w wiekszosci kancelarii to wlasnie absolwenci "odwalaja" cala robote, a szanowny mecenas tylko podpisuje papiery i faktury dla klientow. Glupie sa tez argumenty Rzadu o niedopuszczeniu do zawodu osob posiadajacych tytul doktora lub osob po egzaminie sedziowskim. W stosunku do doktorow wysuwa sie zarzut braku doswiadczenia, ktory mozna latwo obalic wprowadzajac obowiazek co najmniej 2 letniej pracy w kancelarii przed uzyskaniem wpisu na liste. Natomiast aplikacja sadowa daje w tej chwili najlepsze przygotowanie prawnicze, a z egzaminem sedziowskim zaden inny nie moze sie rownac. Juz teraz sedziowie z 3-letnim stazem moga odchodzic do palestry, wiec argument, ze zmiana przepisow spowoduje odejscie sedziow mnie nie przekonuje. Poza tym Panstwo i tak nie zapewnia etatow w sadach dla wszystkich aplikantow po egzaminie tylko dla kilku, wiec co maja robic pozostali, swietnie wyszkoleni, wyedukowani i znajacy praktyke dzialania sadow mlodzi prawnicy?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Aplikanci sądowi IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 22:48 P:Poza tym Panstwo i tak nie zapewnia etatow w sadach dla wszystkich aplikantow po egzaminie tylko dla kilku, wiec co maja robic pozostali, swietnie wyszkoleni, wyedukowani i znajacy praktyke dzialania sadow mlodzi prawnicy?... A: Akurat dzisiaj nad tym tez się zastanawiałem. Myśląc o propozycji F. Zolla rozwiązania problemu aplikacji i wykonywnia zawodu. Poza tyma adwokaci akurat zgadzają się że sędzią powinien zostać człowiek z wykształceniem i praktyką czy tez statusem naukowym, a nie zaraz po aplikacji; ale tego wszystkiego nie da się zrobic w ramach obecnego systemu aplikowania, ktory jest sam w sobie pelen sprzecznosci, juz wspanialomyslnie pomijam to, ze niezgodny z konstytucja (w przypadku radcow i adwokatow). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saul Re: Egzamin panstwowy IP: *.chello.pl 20.11.03, 22:50 Szkoda cię, Wierzysz że na sądowej nie ma korupcji?? W Warszawie są rody sędziowskie po 3 pokolenia + żony i siostrzeńcy, a przy skierowaniach asesorów do wydziałów decydują wyłącznie znajomości - nie masz to sądzisz w Grodzkim na Bemowie gdzie psy dupami szczekają. I to jest zaznaczam za państwowe a nie za prywatne jak u adwokatów pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Egzamin panstwowy IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 23:07 Ja w to nie wierzę. Sadze, ze prawnicza chu ---za ma wymiar prawie astralny. Osobiscie jeszcze bardziej nie lubie sedziow niz adwokatow. Nic bardziej nie wk----wia niz skorumowany sedzia. Czlowiek czuje sie na sali sadowej wobec takich przypadkow jak idiota. A poza sala jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maksior Re: Adwokacki koń trojański IP: *.hrz.tu 20.11.03, 20:15 Korporacje to sqrwysynstwo najwyzszej proby - zblizamy sie do tych pieknych czasow, kiedy latwiej bylo zostac mistrzem cechowym przez ozenek z wdowa po rzemieslniku, anizeli przez wykazanie sie swymi umiejetnosciami. Wystarczy spojrzec na Niemcy - system dziala od wielu lat i to skutecznie, a rzetelne egzaminy panstwowe (polowa akademikow i polowa praktykow w komisji, egzaminy sa dwa w odstepie 2 lat, kiedy sie jest referendarzem) sprawiaja, ze byle lachudra ze znajomoscia paru paragrafow nie ma szans. Sumujac: lepszy i dostepne seny prawnikow... Maksior Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki osioł trojański IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 20:31 Stanowisko adwokatury jest szkodliwe dla Polski. W innych krajach europejskich poza Francją, o wstępie na aplikacje decyduje zwykłe oświadczenie woli zainteresowanego. Ponieważ aplikacje można odbywać w dowolnym kraju europejskim zaszkodzi to młodym absolwentom, którzy nie są polskimi aplikantami a chcieliby odbywać aplikacje w jendym z krajów unii europejskiej, gdyż w polsce jest egzamin, a w prawie wspólnotowym obowiązuje zasada wzajemności. W rezultacie ani Polacy nie będa aplikować za granicą, ani osoby z zagranicy w Polsce. Stracą na tym wszyscy nie wyłączając radców prawnych i adwokatów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan A znacie to "Boże chroń mnie przed adwokatami..... IP: 81.219.160.* 20.11.03, 20:49 ....i lekarzami. To stara prawda życiowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j.owczarek pogoda dla bogaczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 20:55 adwokaci mają rację, jeśli spojrzeć na sprawę z pewnego dystansu nie sposób patrzeć jak zamykają się takie zawody, jak taksówkarze, taksówkarze wożący na lotnisko, rewidenci księgowi,pracownicy urzędów, izb skarbowych, celnicy, księża (sic!) itp. itp. a ogólniej, wszystkie zawody w których (na razie) kasa nie zależy od jakości usługi, tylko od układu w tym kontekście korporacja adwokacką należy proletaryzować na końcu J.O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej pogoda dla bogaczy IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 21:02 Z punktu widzenia swojej kieszeni i potrzeby zapewnienia przyszlosci dzieciom i krewnym maja jak najbardziej racje! Tyle, ze taki partykularyzm to tyle co anarchia, a anarchia to tyle co slabe panstwo, a slabe panstwo to rychle rozbiory. Tyle wiemy z historii Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
ich1 Najprostsze rozwiązanie problemu 20.11.03, 21:42 Aż dziw, że nikt na to nie wpadł. Osoba która zda egzamin sędziowski na ocenę co najmniej dobrą, uzyskuje prawo wpisu na listę adwokatów, pod warunkiem, że zwróci koszty aplikacji sądowej. Jak policzyć koszty aplikacji sądowej? Ależ proszę bardzo: kwota przeznaczona przez sąd na szkolenia przez trzy lata podzielona przez liczbę aplikantów. I jescze jedno: przestańmy sobie opowiadać, że adwokat to zawód do którego potrzebne są jakieś specjalne kwalifikacje moralne. Wręcz przeciwnie, zbyt wysoko podniesiona poprzeczka w kwestii etyki jest tylko zbędnym balastem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: źrenica I TO BY BYŁO NA TYLE.... (wersaliką)-... PO PACHY... IP: *.toya.net.pl 20.11.03, 22:06 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom A jak to wyglada w innych panstwach... IP: *.ceu.hu 20.11.03, 22:28 Otoz prawie we wszystkich panstwach "zachodnich", a takze w bylych "demoludach", gdzie do niedawna byly podobne rozwiazania, jak w Polsce obecnie egzaminy sa panstwowe i dopuszczani sa do nich wszyscy, po spelnieniu okreslonych warunkow - najczesciej jest to 3 letnia praca w kancelarii albo sadzie. Dzieki temu w samym tylko Budapeszcie jest obecnie 3 razy wiecej adwokatow niz w calej Polsce!!! Takie reguly obowiazuja w Czechach, Slowenii, Serbii, Chorwacji, na Wegrzech i Bulgarii - o pozostalych panstwach nie wiem. Problemem moze byc znalezienie dobrej pracy, klientow, czy zalozenie kancelarii, ale to sa problemy wtorne, bo prawnikowi nie odmawia sie wykonywania zawodu tylko dlatego, ze nie ma tatusia, wujka, krewnego, czy znajomego w tym fachu albo po prostu "nie dal w lape" komu trzeba. Co prawda w Czechach poziom zdajacych egzamin panstwowy wynosi ok 60%, ale wciaz jest to nieporownywalnie wiecej niz w Polsce, gdzie na aplikacje przyjmowanych jest kilka, kilkanascie albo najwyzej kilkadziesiat absolwentow prawa w poszczegolnych okregach. W samym stanie Nowy Jork, tylko w 2003 roku egzamin adwokacki zdalo ok. 11.000 prawnikow! Podobnie jest wszedzie i to rynek decyduje, kto pozostaje w zawodzie i potrafi sie odnalezc w jego wykonywaniu, a kto po prostu rezygnuje i zmienia zawod. Dlaczego nie zrobic panstwowego egzaminu, na ksztalt egzaminow w sasiednich panstwach, czy chociazby polskiego egzaminu sedziowskiego? Zamiast pisania dwoch wyrokow kandydat musialby rozwiazac kilka kazusow, w tym napisac np. pozew, apelacje, czy opinie dla klienta. Oprocz tego bardzo szczegolowe i obszerne testy, bo tylko one w sposob obiektywny sprawdzaja wiedze - niech to bedzie np. 300 pytan ze wszystkich podstawowych dziedzin prawa. Niech ten egzamin bedzie trudny i niech go zdaje nawet tylko te 60%, ale niech kazdy ma szanse. A argument korporacji, ze przyszli adwokaci musza miec praktyke mozna wybic im z reki wprowadzajac wymog 2-3 letniej pracy w kancelarii, czy firmie prawniczej. Czy to byloby naprawde takie zle rozwiazanie?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikelos obudz sie stary!!! to jest Polska... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 22:37 porownujesz nas z cywilizowanymi krajami.. nie ta liga kolego, szukaj godnych porownan w Rosji, na Bialorusi czy Czeczenii... i dlugo to sie nie zmienii.. Polacy jak narod nie potrafia myslec, ktos im moze tluc przez 4 lata, ze sa okradani to przez panstwo, to przez jakies dziwaczne mafijne korporacje, ale co bedzie jak przyjda wybory, jak zwykle wygra partia gloszaca sprawiedliwosc spoleczna plakac sie chce.. koniec kropka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej A jak to wyglada w innych panstwach... IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 23:00 >A argument korporacji, ze przyszli adwokaci musza miec >praktyke mozna wybic im z reki wprowadzajac wymog 2-3 letniej >pracy w kancelarii, czy firmie prawniczej. No, oczywiście tylko kto dostanie prace w takiej kancelarii... Tak czy inaczej nawet gdyby zmieniono ustawę to i tak zostanie pewien realny układ sił. A co do rozróżnienia na bosów i resztę pozadali to też nie jest pewien czy tak jest, przecież władze korporacji sa wyłaniane w drodze wyborów, a reprezentaci tak dobierani aby najlepiej chronic interesy materialne. Kto wierzy politykom, ze wszystko sie zmieni wraz ze zmiana ustawy jest naiwny. W grucie rzeczy sprawa jest dosc powazna ponieważ społeczeństwo nie przyzwyczajone do korzystania z prawników (dobrym testem na to byłoby powodzenie lub niepowodzenie niezaleznych i dzialajacych bez ukladow kancelarii np. doradcow prawnych - moim zdaniem szybko moga upasc). Wazne jest co z tego wyniknie czy chaos, czy jakas proba porozumienia. Oczywiste jest jedno, ze w trakcie transformacji jest okres przejsciowy, gdzie nikt nie bedzie zadowolony. Pytanie tylko jak dlugo by on trwał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo lepsza kiła czy cholera? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 21.11.03, 19:38 Byłoby to bardzo dobre rozwiązanie - z tym, że równie odległe od obecnej, patologicznej sytuacji, jak i od korupcjogennych pomysłów PiS. Tymczasem dyskusja toczy się tutaj tak, jakby to były jedyne dwa możliwe warianty Kto ośmiela się krytyowac pomysły PiS od razu dostaje etykietkę obrońcy aktualnego systemu. Niektórzy sprawiają wrażenie, jakby lubili wybór między kiłą a cholerą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej kiła czy cholera? IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 20:08 Gość portalu: lolo napisał(a): > > Byłoby to bardzo dobre rozwiązanie - z tym, że równie odległe >od obecnej, patologicznej sytuacji, jak i od korupcjogennych >pomysłów PiS. Tymczasem dyskusja toczy się tutaj tak, jakby >to były jedyne dwa możliwe warianty Kto ośmiela się krytyowac >pomysły PiS od razu dostaje etykietkę obrońcy aktualnego >systemu. Niektórzy sprawiają wrażenie, jakby lubili wybór > między kiłą a cholerą. Oczywiście szczawie powinni się zastanowić nad sobą,idą jak stadko za tym kto im zamajta obietnicą gruszek na wierzbie, a tymczasem polityk to narzędzie w ręku ludzi chcących coś zmienić. Trzeba uważać, zeby nie odwrócić tej zdrowej sytuacji na odwrotną, a uwaga polega na dopuszczeniu dyskusji, a nie blatowaniu przeciwnika. Należy jednak uczynić jedno zastrzeżenie, że zwolennicy korporacji pojawiali się raczej w charakterze propagadzistów i purystów językowych a nie dyskutantów. A jak już dyskutowali to tylko o buchalterii, a nie prawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inż. A co z architektami i inżynierami bud. IP: *.ks.k.pl 20.11.03, 23:01 Zaorać tą całą korporacyjną hołotę razem z SLD. Kaczyński na prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Papuas A co z architektami i inżynierami bud. IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 23:08 Gość portalu: inż. napisał(a): > Zaorać tą całą korporacyjną hołotę razem z SLD. > Kaczyński na prezydenta. Tak jest na dozywotniego w Papua Nowa Gwinea!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek !!!!!!!!sk..syny IP: *.pronet.lublin.pl / 192.168.0.* 20.11.03, 23:04 skurwysyństwo rośnie w siłę, aż ręce opadają!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Adwokacki koń trojański IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 23:20 Durny kraj durnych wyborców. Ale chyba tak jest wszędzie. Przykazania dla naiwnych, kasa i korporacja dla umoczonych w gnoju cwaniaków jak Towarzysz Kalisz i s-ka. Tylko kałasznikow rozwiąże ten problemik. Howgh! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łuki Re: Adwokacki koń trojański IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.03, 23:28 Prawnicy to banda MUŁÓW!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łysy Re: Adwokacki koń trojański IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 23:41 w tym roku skończyłem prawo dziennie 4.5 na dyplomie bede glosowal na PiS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aplikant Ludzie o czym wy mówicie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 23:44 Do wszystkich którzy jadą na adwoakturę: 1.Na aplikacji adwokackiej w Warszawie, ogromna część ludzi to ludzie spoza Warszawy, często z malych miejscowości, niezamożni, też ludzie, którzy skończyli studia poza Warszawą. 2. Wam się wydaje, że w tym zawodzie to tylko kokosy i kasa za nic ? A komu chcialoby się po studiach ganiac ciągle z rozprawy na rozprawe i po aresztach, komisariatach a potem jeszcze do późnego wieczora przyjmowac z patronem klientów ( niekoniecznie panów w drogich garniturach,ale np. starszą panią, którą potrącil samochód), miec do czynienia z klientami z urzędu, którzy często są narkomanami, psycholami, mieć codziennie przed oczami brutalny obraz najczarniejszej nędzy i rozpaczy w PL, z którym ludzie wykonujący tzw. normalną pracę nie mają nic do czynienia. A tak pracuje bardzo duża część aplikantów adwokackich. Moi koledzy po SGH zarabiają często większe pieniądze niż aplikanci adwokaccy a mają pracę 9-17, w ladnym czystym biurze, na luzie, nie umniejszając w niczym ich pracy. A tak czy siak wszyscy zarabiamy jak to mlodzi ludzie w Polsce- niezbyt wiele. To jest po prostu bardzo trudny, wyczerpujący i stresujący zawód, który się robi bo się po prostu lubi, a nie dla kasy. Choć pewien mniejszy niż większy procent adwokatów od spraw gospodarczych zarabia duże pieeniądze. Poziom etyczny wśród adwokatury jest taki sam jak w calym spoleczeństwie- adwokaci są też ludźmi- są uczciwi i nieuczciwi. O wiele więcej jest uczciwych niż nieuczciwych, ale tak jak w calym spoleczeństwie ludzi nieuczciwych jest w trudnych czasach i tak więcej niż powinno. A o nieuczciwych się slyszy. Więc o co chodzi tutaj z jakąś sitwą, która broni interesów itp. ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Ludzie o czym wy mówicie ? IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 23:51 >Więc o co chodzi tutaj z jakąś sitwą, która broni interesów >itp. ? Nie wiem ja tu tylko zmywam talerze. Dowiedz się u Zolla, Okolskiego, Mazowieckiego. Kaczorom tez cos nie nielezy. Na liscie plac w GW jest pozycja aplikant adwokacki zarobek 0 PLN. Kurde niestarwnosc ich gnebi. Czy chcieliby za takie pieniadze pracowac, po zdanym egzaminie po podejsciu po raz dziesiąty. Chlop juz lysy a tu 0 PLN. Kobicie juz rece opadna od sprzatania po domach i mycia sraczy, zeby utrzymac takiego darmozjada... I czego tu zazdroscić lepiej myc talerze. Kurde. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. Re: Adwokacki koń trojański IP: *.fema.pl / 192.168.2.* 21.11.03, 00:19 Poziom i uczciwość prawników polskich sięgnęła dna. Nalezy ograniczyć korporacjonizm, dopuścić jak najwięcej nowych ludzi, stworzyć warunki dla możliwie największej i uczciwej konkurencji. Być może wyłoni się jakieś nowe pokolenie uczciwych, rzetelnych, odważnych prawników. Niestety przezwisko "rozbitek intelektualny" nadane prof. Zollowi przez jednego z internautów jest w dużej mierze słuszne. Dalsze forowanie korporacjonizmu może prowadzić do katastrofy kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Na czy miałoby polegać ograniczenie korporacjonizmu? IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 00:52 Nie bardzo rozumiem jakie środki działania masz na myśli, nowelizacja ustaw korporocyjnych zaproponowana przez PiS nie ogranicza korporacjonizmu ani nie zmienia modelu systemu aplikowania. Nie jest wcale wykluczone, ze na jej podstawie nie wchodziłoby o wiele wiecej osób do zawodu niż obecnie, gdyż egzamin koncowy, by wykaszał nadmiar, a poza tym mogłoby się okazac, że i tak zdają tylko ci co zdaja obecnie. Warto jeszcze dodać, że aplikacje organizowałyby samorządy, no i mogłbo im się nie chcieć zrobić tego porządnie ze wzgledu na ilosc osób i ich jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbynio Sitwa adwokacka tak jak paliwowa IP: *.telkab.pl 21.11.03, 00:29 Obie trzymają się dobrze. A wogóle to czy ktoś może zliczyć sitwy w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raphael Czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego dopuszczenie... IP: *.comnet.krakow.pl 21.11.03, 00:57 ..."wszystkich" ma obnizyć jakość. Przecież tu będą działaś prawa rynku: do złego adwokata nikt nie przyjdzie. Podobnie jak do złego dentysty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego dopuszcze IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 01:08 Obawiam się, że nie ma żadnego projektu, zakładającego dopuszczenie wszystkich do zawodu. Zaszło chyba jakieś nieporozumienie. Co innego jest dopuszczenie wszystkich do aplikacji, a co innego do zawodu adwokata lub radcy prawnego. Korporacje po prostu nie chcą i nie mogą kształcić wszystkich, którzy chcą, a jednocześnie nie chcą powierzenia organizacji i przeprowadzania aplikacji państwu. Wydaje się, że obowiązek dopuszczenia wszystkich do aplikowania jest zgodny z konstytucją, a obecny zapis o wpisie po przeprowadzeniu konkursu nie jest. I na to pytanie prawne powinien odpowiedzieć Trybunał Konsytucyjny. Jesli odpowie pozytywnie - adwokaci i radcowie zbankrutują, gdyż będą musieli wpisać wszystkich i zapłacić odszkodowania. W ten sposób może dojść do unifikacji zawodu adwokata i radcy prawnego. Ale unifikacja nie oznacza, że nie powstanie samorząd zawodowy czyli korporacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybik Izba Architektoniczna - też korporacja.. IP: *.devs.futuro.pl 21.11.03, 08:53 Architekci pozazdroscili prawnikom i zrobili podobną korpooracją. Zabronili wykonywania zawodu architektom nie bedacymi członkami Izby. Za członkowstwo trzeba płacić paru cwaniakom za ich etaty. Ta ustawa też powinna być zaskarzona do Trybunału Konstytucyjnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ROBAK Re: Adwokacki koń trojański IP: *.dip.t-dialin.net 21.11.03, 01:23 Każdy wykonywany zawód powinien być wynagradzany za wykonane zlecenie po spełnieniu określonych warunków - Tu jest mowa głównie o rzetelności zawodowej i sui generis gwarancji. Mandant adwokacki nie daje żadnej rękojmi rzetelności wdrożenia i zaangażowania obrońcy w procesie. Te ostatnie znajdują sie w sferze werbalnej. Spór o wartości kilkuset złotych, staje się przedmiotem mniejszego adwokackiego zainteresowania, kiedy istnieją inne propozycje np. sporządzenia umowy nabycia praw majątkowych, za które to czynności prawnik otrzymuje honorarium w zależności od wartości sprawy co dzieje się bez konieczności wysiadywania w korytarzach sądowych. Znamiennym jest, że każdy (prawie) adwokat przy pierwszej wizycie z klientem a priori przewiduje korzystne położenie i przedstawioną sprawę jako słuszną, akceptując obronę, podsuwa o długim tescie blankiet pełnomocnictwa, (jakiego nota bene nikt nie czyta) i pobiera zaliczkę. Później ukazują się (niemal zawsze) dalsze nowe okoliczności, o jakie obrońca na początku nie indagował czym teraz obarcza mandanta. A klient nie może znać wszystkich faktorów istotnych dla sprawy. Takie musi solidny mecenas już na wstępie przewidywać i zabiegać o nie pytaniami. Kiedy później wyrok staje się niekorzystny, klientowi serwuje się wyjaśnienia w rodzaju: bo był młody "niedoświadczony sędzia", by były "nieprzewidziane fakty" itp., uzupełniając: "ale moralnie... to pan jest wygrany".Czasem pada propozycja założenia rewizji czy odwołania... a przegrywającemu nasuwają się inne wątpliwości. Jeżeli każdy konflikt może być przued sądem pod względem rzetelności, zaangażowania i wykonania umowy przedmiotem sporu, to tę ewentualność należałoby dopuścić przede wszystkim wobec zleceń zawodów obrońców (i lekarzy). Istniejąca sytuacja przypomina słynne powiedzonko. "czy się stoi czy się leży..." Prawo równe dla wszystkich powinno wiązać też zawód prawniczy. Systemowi adwokatury trzeba nadać taką formę aby powstała jak jak najdalej idąca okoliczność możliwości wykluczania lekceważenia obowiązków zawodowych. Sądzę, iż zwiększona konkurencja wśród prawników mogłaby dać szanse ambitnym. Nadmieniam: na Hińskim dworze cesarskim, lekarz otrzymywał swoje honorarium tylko wtedy, kiedy członkiowie jego załogi cieszyli się zdrowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 01:27 Projekt PIS można, tak jak autorka, oraz jak większość zabierających głos w tym miejscu, oceniać jak inicjatywę poselską mającą na celu otwarcie, zamkniętych dotychczas, korporacji prawniczych. Można ją także oceniać jako próbę pozbawienia korporacji ich niezależności. Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie chcę nikomu narzucać swojego, adwokackiego, punktu widzenia, chciałbym tylko aby moje racje zostały wysłuchane. 1. Cokolwiek możecie Państwo powiedzieć dzisiaj o adwokaturze to nie można jej odmówić jednego - jej niezależności. Nie jest to żaden prezent - tę niezależność adwokatura ciężko sobie wywalczyła. Można nawet powiedzieć, że jej dzisiejsze kłopoty to jej stan naturalny - stan napięcia pomiędzy nią, a strukturami Państwa istniał zawsze. Niezależnie czy Państwo miało charakter konserwatywny, liberalny, czy socjalistyczny zawsze, mniej lub bardziej, chciało uzyskać wpływ na to kto zostaje adwokatem. To co się dzisiaj dzieje z inicjatywą PIS jest wyrazem tej powszechnej tendencji. Trudno się dziwić administracji państwowej - zawsze miała trudności z tolerowaniem ludzi od niej całkowicie niezależnych. W projekcie PIS nie to budzi, u nas adwokatów, największe zastrzeżenia, że ma być nas więcej i, że musimy pogodzić się z konkurencją. To już nastąpiło. Sprzeciw budzi sposób w jaki projektodawcy mają całą rzecz zorganizować. 2. Państwo ma decydować kto zostanie aplikantem adwokackim i kto zostanie adwokatem. Przyznając sobie takie prawo, jednocześnie uchyla się od obowiązku zapewnienia odpowiednich środków koniecznych od wprowadzenia własnych rozwiązń w życie. Projektodawcy bez żenady przyznają, że środków na ten cel nie ma i nawet się tym nie zajmują. (Jest to fakt, który sam w sobie świadczy o niekonstytucyjnośći projektu). Oznacza to, że osoba przyjęta na aplikację nie będzie miała realnych szans jej ukończenia - chyba, że zostanie przyjęta (na podst. umowy o pracę) do działającej Kancelarii. Projekt PIS zakłada, że ci, którzy nie będą w stanie znaleźć takiej kancelarii zostaną automatycznie aplikantami Dziekana Izby. Patron z 2.000 aplikantów! Aplikantów tych trzeba wyszkolić - za co? Niezależnie od tego, co słyszę na temat niskiego poziomu kompetencji adwokatów, to istnieje jeden, jedyny sposób szkolenia aplikanta adwokackiego - występowanie w sądzie. (Dlatego przyznanie, automatycznie, doktorom praw uprawnień adwokackich może skończyć się tylko nieszczęściem. Były doktorant, bez jakiegokolwiek kontaktu z sądem, nie ma ŻADNYCH kwalifikacji do prowadzenia cudzych spraw sądowych). Powracając do aplikacji - aplikant, któremu nie da się możliwości występowania w sądzie nie będzie w stanie zdać egzaminu adwokackiego. Koniec. Kropka. Trzy lata nadziei i wyrzeczeń zmarnowane. W demokratycznym państwie nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do zatrudnienia pracownika. Nie ma zatem możliwości zmuszenia adwokatów do przyjmowania pracowników - wielu nie ma zresztą na to środków. Skutkiem wprowadzenia ustawy w życie będzie powstanie "prawniczego proletariatu". Do czego zdolni będą tacy rozgoryczeni, zdesperowani, prawnicy trudno przewidzieć. Powstaje w tym miejscu pytanie - czy taki stan będzie w interesie wszystkich obywateli? 3. Podsumujmy. Administracja państwowa (mówiąc wprost - partie polityczne) decydować będzie kto zostanie adwokatem. Jednocześnie, będzie miała do czynienia z tłumem, źle opłacanych, sfrustrowanych, skonflikotowanych prawników, gotowych do podjęcia się każej sprawy. Zostanie zachwiana obecna równowaga pomiędzy strukturami państwowymi a samorządnymi korporacjami, których nominalna samorządność pozostanie kompletną fikcją. Dodajmy do tego takie zjawiska jak powstanie systemu "korepetycji", niewątpliwie zaimportowanego z Uniwerstetów i pojawienia się nowego gatunku adwokatów - polityków. Czy taki system jest rzeczywiście w interesie obywateli? Czy interes absolwentów prawa jest na pewno, w tym miejscu, tożsamy z interesem zwykłych ludzi, którzy systematycznie wykorzystywani są przez różne państwowe (i nie tylko) instytucje? Proszę przynajmniej zastanowić się nad słusznością powyższych argumentów. 4. Do internauty Toma - to co Pan proponuje oczywiście może być przedmiotem poważnej dyskusji. Wiele z Pańskich postulatów zostało w projekcie "adwokackim" zrealizowanych. Proszę zajrzeć na stronę www.adwokatura.org.pl - jest tam projekt naszej ustawy. Na pewno nie jest to projekt doskonały ale próbuje przynajmniej pogodzić dwie wartości - otwartość korporacji i jej niezależność. Jedna tylko prośba - proszę uwzględnić odmienność kultury prawnej w USA i w Europie. To zupełnie inne planety. 5. Na koniec uwaga do Pani Ewy Siedleckiej. Szanowna Pani Redaktor. Niezależność adwokatury jest takim samym filarem demokracji jak niezależna prasa. Proszę zwrócić uwagę, że kłopoty adwokatury zbiegają się obecnie z kłopotami dziennikarzy. Tak było w I poł. lat 90-tych kiedy to władze państwowe próbowały osłabić tajemnicę, najpierw adwokacką, później dziennikarską. Dlatego z przykrością czytam takie, uwłaczające mi osobiście, tytuły jak "Adwokaci mafii", "Adwokaci diabła", "Zamiatanie śmieci pod dywan", "Polska Zjednoczona Partia Prawników" czy nawet "Adwokacki koń trojański". Z faktu, że z pewnością istnieją adwokaci, którzy przeszli na "Ciemną Stronę", czy z faktu, że popełniamy błędy nie wynika jednak, że ktokolwiek ma prawo nazywać mnie śmieciem czy adwokatem mafii. Mniejsza zresztą o moją osobę. Ten skrajnie trudny zawód wykonują jeszcze ludzie, którym ten kraj zawdzięcza bardzo wiele, a w szczególności bardzo wiele zawdzięczają im ci, którzy stanowią elitę władzy w RP - tymczasowo (przeważnie) w opozycji. Nasi starsi koledzy są pozostałością tego co w tym kraju było zawsze najlepsze - tradycyjnej polskiej inteligencji. Tej inteligencji, której zaplecze intelektualne, czy to co, nazywamy formacją duchową tkwi jeszcze w okresie międzywojennym. Nikt nie ma prawa tak o nich mówić! Proszę o tym pamiętać. Z poważaniem adw. Artur Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 10:14 Niezależność nie jest związana z podmiotem, który dopuszcza do wykonywania zawodu, ale z faktem czy po dopuszczeniu do zawodu podmiot ten ma wpływ na dopuszczonego, a z projektu PiS nie wynika w ogóle taki wpływ! Ograniczenia niezaleznosci to inny mechanizm, i jest to bardzo dyskusyjna sprawa, bowiem np. sądownictwo dyscyplinarne może ale nie musi służyć ograniczeniu niezalezności, pewien realny układ sił może służyć etc. Jeśli zaś chodzi o stanie na straży tradycji to trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie tylko adwokatura z racji nazwy jest spadkobiercą, ale każdy wykonujący zawód prawnik jest spadkobiercą. I czy jest godny tego czy nie wynika tylko z jego zachowania. A tutaj jest bardzo różnie. Gdyby udało się wziąść to co najcenniejsze w środowisku adwokackim, i przenieść do bardziej współczesnej i mniej elitarnej struktury byłoby więcej spadkobierców. A co do projektu PiS, wbrew temu co Pan pisze nie jest to projekt nie do zrealizowania, pod warunkiem zmiany zasad finansowania aplikacji, ale jego główna słabość tkwi w tym, że nie można narzucić niechcianych uczniów rozgoryczonym patronom. Dlatego też wydaje mi się, że sama aplikacja powinna zostać przeniesiona poza kompetencje adwokatury i radców prawnych. Sądze, że rację co do modelu ma prof. A. Zoll. Rzecznik Praw Obywatelskich, który z racji tradycji rodzinnych, funkcji i dorobku naukowego, a także postawy moralnej; nie moze byc posądzany o nierozsądek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 16:05 > Niezależność nie jest związana z podmiotem, który dopuszcza do > wykonywania zawodu, Ma i to wielki - tym bardziej, że dotyczy zawodu o tak specyficznym charakterze. Adwokatura tym różni się od innych prawniczych profesji, że jej naturalnym przeznaczeniem jest konflikt z Państwem. Sędziowie, prokuratorzy, w części także radcowie prawni, a nawet pracownicy Uniwersytetów są, w mniejszym lub większym stopniu funkcjonariuszami publicznymi. W każdym razie to Państwo reprezentują. Z adwokaturą jest inaczej. Jej przeznaczeniem jest ciągły konfilkt z Sądem, Prokuraturą, Policją, Gminą, administarcją celną, skarbową itd. Dlatego to Państwo nie może, moim zdaniem, decydować o tym kto ten zawód wykonuje. > Ograniczenia niezaleznosci to inny > mechanizm, i jest to bardzo dyskusyjna sprawa, bowiem np. > sądownictwo dyscyplinarne może ale nie musi służyć ograniczeniu > niezalezności, pewien realny układ sił może służyć etc. Zgoda - są także inne czynniki, które wyznaczają zakres niezależności danej instytucji czy grupy zawodowej. Na przykład można wyobrazić sobie, że administracja niemiecka albo skandynawska uszanuje niezależność adwokatury. Czynnikiem, który musimy wziąć w naszej dyskusji pod uwagę jest to, że jest to polska administracja. Z jej bagażem upartyjnienia, totalitarnej przeszłości itp. > powiedzieć jasno, że nie tylko adwokatura z racji nazwy jest > spadkobiercą, ale każdy wykonujący zawód prawnik jest > spadkobiercą. I czy jest godny tego czy nie wynika tylko z jego > zachowania. Chciałbym powiedzieć, że z przyjemnością się z Panem spieram ale w tym miejscu muszę zwrócić uwagę, że nie twierdziłem, iż jedynie adwokatura jest spadkobiercą tradycji. Moja wypowiedź dotyczyła tego, że wśród jej członków są tacy spadkobiercy i, że należy im się od dziennikarzy odrobina szacunku. Natomiast tego, że wszyscy praktykujący prawnicy są spadkobiercami tej tradycji, to nie jestem pewien. Są bowiem tacy, którzy się tej tradycji sprzeniewierzyli. Niestety, nigdy nie zostali z tego rozliczeni. > nie jest to projekt nie do zrealizowania, pod warunkiem zmiany > zasad finansowania aplikacji, ale jego główna słabość tkwi w > tym, że nie można narzucić niechcianych uczniów rozgoryczonym > patronom Ale właśnie nie bardzo wyobrażam sobie jak taki system miałby być zorganizowany. Zasady finansowania aplikacji należą do najważniejszych elementów tego systemu. Pytanie jest następujące: KTO za to zapłaci? Państwo przyjmuje na aplikacje sędziowską i prokuratorską, i Państwo za to płaci. Państwo chce przyjmować na adwokacką i nie chce za to płacić. > Gdyby udało się wziąść > to co najcenniejsze w środowisku adwokackim, i przenieść do > bardziej współczesnej i mniej elitarnej struktury byłoby więcej > spadkobierców. To samo dotyczy środowiska akademickiego, sędziowskiego, prokuratorskiego itp. > Dlatego też wydaje mi się, że sama aplikacja powinna > zostać przeniesiona poza kompetencje adwokatury i radców > prawnych. Pozwolę sobie wyrazić odmienną opinię. Jeżeli przeczyta Pan na tej stronie wypowiedzi przedstawicieli środowiska sędziowskiego to zobaczy Pan, że ich wyobrażenia o tym, w jaki sposób nasz zawód powinien być wykonywany są zupełnie odmiennie niż adwokatów. Dlatego zderzenie tych wyobrażeń z rzeczywistością jest często, w przypadku zmiany zawodu, tak bardzo bolesne. Chodzi mi o to, że nie można wykształcić przyszłego adwokata poza środowiskiem adwokackim. Proponuje Pan przeniesienie aplikacji poza naszą korporację. Powstaje pytanie - gdzie? Do sądów,prokuratury, na uczelnie? Proszę wybaczyć - tam ich zawodu adwokata nie nauczą. Mają po prostu inne zadania do wykonania. Są takie umiejętności, których po prostu nie można nabyć słuchając nawet najlepszego wykładu. Dla aplikanta, którego pierwsza konfrontacja z sądem wiąże się z bardzo silnym napięciem, niezwykle ważną rzeczą jest umiejętność poradzenia sobie ze stresem. Mogą mu pomóc tylko ci, którzy taki stres przeżyli - starsi koledzy. To tylko przykład ale takich przykładów jest cały szereg. > prof. A. Zoll. Rzecznik Praw Obywatelskich, który z racji tradycji rodzinnych, > funkcji i dorobku naukowego, a także postawy moralnej; nie moze > byc posądzany o nierozsądek. Profesor Zoll jest wielkim autorytetem, znakomitym prawnikiem i uczonym. Nikt go w tym miejscu nie może posądzać o nierozsądek. Może jednak nie mieć racji. Bardzo uważnie staram się śledzić jego wystąpienia i nie ze wszystkimi tezami Profesora jestem w stanie się zgodzić. Choćby o postulacie zwiększonego wpływu środowiska uniwersyteckiego na korporacje prawnicze. Już o tym pisałem - jestem przekonany, że pomysł "upaństwowienia" aplikacji adwokackiej ma swoje źródło także i w tym, iż uczelnie kształcą zbyt dużą liczbę absolwentów, z którymi nie bardzo wiadomo co zrobić. Są to często ludzie, którzy kosztem dużego wysiłku zdobyli wykształcenie i, do których świadomości dociera fakt, że są w punkcie wyjścia. Presja jaką wywierają zmusza uczelnie do szukania rozwiązań. Takim, tymczasowym środkiem mogą być korporacje - jeżeli uczelnie uzyskają na nie wpływ lepiej będą sobie radzić z problemem. Fakt, iż w kraju potrzeba w rzeczywistości więcej sędziów, prokuratorów i komorników nie ma w tej sytuacji znaczenia bo nie o reformę wymiaru sprawiedliwości chodzi. Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie chcę atakować uniwersytetów i uczonych, wśród których jest wielu moich przyjaciół. Nie znaczy to także, że odmawiam im prawa krytyki korporacji. Mój zarzut jest taki, iż system kształcenia uniwersyteckiego w RP sam wymaga pilnej reformy. Uważam, że nie można unikać konieczności posprzątania swojego podwórka drogą importowania problemów do kogo innego. To, z czym się nie mogę pogodzić to fakt, że postulaty reformowania adwokatury najgłośniej formułują dwa środowiska - Akademików i polityków. Same dotknięte poważnymi schorzeniami. To nie jest jedynie moje przekonanie - można mi zarzucić jednostronność. O głębokim kryzysie w jakim znalazły się Uniwersytety można przeczytać w jedym z numerów pisma "Res Publica". Nie muszę dodawać, że jest to teza postawiona przez samych uczonych. Właśnie dlatego uważam, że prof. Zoll mimo bezdyskusyjnych zalet, o jakich Pan pisze, może się mylić. Sam działa w bardzo szczególnych okolicznościach. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.11.03, 19:07 )Niezależność a wykonywanie zawodu zaufania społecznego Proszę Pana postawił chciałbym zwrócić Pana uwagę na zależność pomiędzy niezależnością, samorządnością, a zaufaniem publicznym. Otóż, jeśli zgodził się Pan, co do istoty zaufania społecznego, że dobro organizacji zawodowej jest podporządkowane interesom ogółu, to powinien Pan i zgodzić się, że muszą istnieć ustawowe gwarancje realizacji interesów ogółu. A jakie gwarancje są zawarte w ustawie o adwokaturze i projekcie jej nowelizacji? Moim zdaniem żadne adwokatura tak naprawdę odpowiada wobec Boga i historii! Osobiście jestem przeciwnikiem rozciągania tytułu zawód zaufania publicznego na zbyt wiele zawodów. Ta kwestia jest w Polsce kształtowana przez orzecznictwo, a więc orzecznictwo ustala kryteria uznania za zawód zaufania publicznego. Sąd Najwyższy uznał, że Adwokatura nie jest zawodem zaufania publicznego, gdyż istotą tego zawodu jest reprezentowanie prywatnych interesów stron w jakimś sporze. Trybunał Konstytucyjny odnosząc się do art. 65 ustawy o adwokaturze natomiast stosował pojęcie zawodu zaufania publicznego wobec adwokatury, co zostało natychmiast podniesione w sejmie przez posła SLD. Nie analizując wszystkich możliwych kryteriów chciałbym wyrazić swoje przekonania, że moim zdaniem zawody zaufania publicznego to zawody, wykonujące zlecone zadania państwa rozumianego jako władztwo, i adwokatura takim zawodem nie jest. W mojej opinii adwokatura jest zawodem, samoregulującym się tzn. opierającym się na normach prawa wewnętrznego, a właściwie na czymś więcej – na pewnych standardach postępowania. W tym kontekście na jej cechy wskazałbym samorządność i niezależność, ale i otwartość w tym sensie, że można do niej dość swobodnie przestępować. Tak było moim zdaniem w przedwojennej Polsce, gdzie było wielu adwokatów pochodzenia żydowskiego w sytuacji, gdy państwo polskie prowadziło politykę nacjonalistyczną, a więc wynika m in. z tego faktu, że przed wojną państwo traktowało zawód adwokata jako wolny zawód, a nie zawód zaufania publicznego. W taki sam sposób na ten zawód patrzą współcześnie Niemcy. Zbliżająca się tam kolejna reforma studiów wyższych oraz aplikacji ustawia adwokaturę niemiecką jako pierwszy stopień na drodze do kariery prawniczej. Adwokatem może być każdy kto zdał aplikację państwową, ale nie każdy może być sędzią, prokuratorem czy komornikiem. Do tych zawodów jeszcze potrzeba dalszych kwalifikacji i powołania przez urząd. Tak wiec nowoczesna adwokatura nie jest zawodem elitarnym. Zawodem elitarnym była przed wojną, ale elitarność ta wiązała się z pochodzeniem społecznym adwokatów, podobnie zresztą jak pracowników naukowych uniwersytetów (chociażby z tego względu, że dopiero profesorom płacono). Tak więc jeśli nawet zgodziłbym się z Panem, że to nie państwo ma decydować kto ten zawód wykonuje, a to nie obejmuje akurat moim zdaniem sytuacji, gdy mamy komisje egzaminacyjną np. złożoną z sędziów SN jak w USA, tylko gdy adwokatów mianuje Minister Sprawiedliwości – a takiego kuriozalnego projektu jeszcze nie ma – to w żadnym przypadku nie zgodziłbym się, aby o wstępie do tego zawodu mieli decydować sami adwokaci. Proszę przy tym zauważyć, że adwokat nie tylko reprezentuje strony w sądzie, i wobec Państwa, ale i udziela pomocy prawnej w obrocie gospodarczym i pozagospodarczym. Niestety musi być jakiś podmiot do którego mogą wstąpić wszyscy zainteresowani. I rozumiem tragiczną sytuację adwokatów, bowiem wypada cały czas z wyliczanki ene due rabe, że pada na WAS!!! (oczywiście po unifikacji z radcami, brrrr…) )Uszanowanie niezależność adwokatury. Rzeczywiście istnieje kwestia instrumentalnego traktowania zawodu prawnika przez państwa niedemokratyczne. Tutaj moim zdaniem tkwią przyczyny choroby adwokatury, chyba dużo nieświerzych jaj zostało podrzuconych do szacownego grona przez cały czas trwania PRL! Należy jednak zaznaczyć, że w logice PRL zawód adwokata był zawodem zaufania publicznego, a nadzór nad nim sprawowało państwo, które dodatkowo jeszcze było zainteresowane w ograniczaniu liczby praktykujących adwokatów. Tak więc krok w stronę demokracji dla adwokatury to krok w stronę zdecydowanego powiększenia swoich szeregów. Im was więcej będzie tym trudniej was będzie kontrolować. Elitą zarobkową i pod względem wiedzy będą jednak tylko niektórzy. Wynika z tego raczej, że słabsi intelektualnie i ekonomicznie adwokaci wywierają wpływ na władze adwokatury (które wbrew większości dyskutantów uważam za postawione na lepszym poziomie moralnym niż ogół, odwrotnie niż w przypadku radców prawnych, gdzie władze ….) aby ją zamknąć, i uchronić. )Są bowiem tacy, którzy się tej tradycji sprzeniewierzyli. Powiem więcej w początku lat 90 siątych najwięcej głosów krytycznych wobec adwokatury płynęło od adwokatów starszego pokolenia, i gdzieś te głosy się rozmyły pod koniec lat 90. Doszło w końcu dziś do odwrócenia sytuacji, gdzie w sytuacji zaniku wewnętrznej autorefleksji, adwokatura zetknęła się z masową krytyką z zewnątrz. A muszą Panu powiedzieć, ze ja sam w dużej mierze uczyłem się krytykanctwa z wypowiedzi adwokatów (jest artykuł publikowany w GW w roku 1994 z wywiadem adw. Dariusza Okolskiego (chyba syna Pana dziekana J. Okolskiego, który powinien Panem przeczytać, i pogratulować swojemu koledze niezależności i najlepszych cech polskiego inteligenta). )Ale właśnie nie bardzo wyobrażam sobie jak taki system miałby być zorganizowany. ) […. Państwo chce przyjmować na )adwokacką i nie chce za to płacić. Wypadałoby, ze trzeba by było przekonać państwo, aby jednak zapłaciło. Z drugiej strony radcowie prawni, zapewniam Pana, potrafiliby na aplikacjach zbić niezły majątek, bowiem z obecnych aplikantów wyremontowali sobie wszystkie siedziby, a także kupili kilka nowych bardzo ekskluzywnych. (to się chyba nazywa płacić fryzowe). )Chodzi mi o to, że nie można wykształcić przyszłego adwokata poza środowiskiem adwokackim. Proponuje )Pan przeniesienie aplikacji poza naszą korporację. […] Są takie umiejętności, których )po prostu nie można nabyć słuchając nawet najlepszego wykładu. Moim zdaniem osoby uczestniczące w aplikacji po studiach musiałby zostać gdzieś zatrudnione, lub samozatrudnić się. Tak wiec wykłady adwokatów z dziedziny praktyki można połączyć z pracą i przebywaniem w środowisku. Zresztą obecnie w kilku przynajmniej kancelariach, pracują osoby bez aplikacji i po aplikacji. Jest jeszcze druga strona medalu wielu osobom wygodniej uczyć się od kogoś w konfrontowaniu się z kimś. Walka niedoświadczonej osoby z starym lisem bywa czasami bardziej wychowująca niż współpraca. )Właśnie dlatego uważam, że prof. Zoll mimo bezdyskusyjnych zalet, o jakich Pan )pisze, może się mylić. Sam działa w bardzo szczególnych okolicznościach. Podobnie jak Pan krytycznie odnoszą się do tego co uczelnia wyższa ma obecnie do zaoferowania studentom, ale z drugiej strony wiem, że prawnika kształtuje praca – obecność na rynku. Młody człowiek musi więc być możliwie szybko dopuszczony do pracy, i powiedziałbym, że ciągła praktyka i permanentne szkolenie zawodowe to w istocie to co jest najważniejsze w tym zawodzie. Absurdem z tego punktu widzenia jest sytuacja, gdy o dwadzieścia miejsc ubiega się tysiąc osób. A jeszcze większym absurdem jest to, że tak naprawdę prawników jest i za dużo i jest ich brak np. w sejmie, w ministerstwach. Kancelarie te największe w Polsce to są łupinki orzeszka ze śmiesznymi ludzikami w środku, rzuconymi na środek oceanu, a czasami w oko cyklonu; bo cóż to jest 60 osób zatrudnionych w największej kancelarii w Polsce, podczas gdy w Anglii mamy 25000 samych partnerów. Dochód Globalny polski to 100 mld dolarow a Wlk Brytanie 500. 60x5=300. Gdyby w Anglii tak samo podchodzono do spraw aplikacji jak w Polsce ich najwięks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 21:24 > istnieć ustawowe gwarancje realizacji interesów ogółu. A jakie gwarancje są > zawarte w ustawie o adwokaturze i projekcie jej nowelizacji? Moim zdaniem > żadne adwokatura tak naprawdę odpowiada wobec Boga i historii! Trudno mi powiedzieć, jak miałaby wyglądać kwestia odpowiedzialności adwokatury jako całości, jako grupy ludzi wykonujących pewien zawód. Sądzę, że Pańskie rozważania dotyczące tego, czy adwokatura jest zawodem zaufania pulicznego, czy nim nie jest, mogą okazać się pomocne. Jeżeli adwokatura jest takim zawodem, czyli zawodem, który realizuje pewne funkcje państwowe z zakresu, przywołajmy klasyczne pojęcia - imperium, to nad taką konstrukcją odpowiedzialności adwokatury można się zastanowić. Jeżeli jednak jest tak, jak pan twierdzi, że adwokatura zawodem zaufania nie jest - to można jedynie mówić o odpowiedzialności samych adwokatów (dyscyplinarnej, cywilnej, karnej itp.). Przyznaje jednak, że całej sprawy nie mam jeszcze przemyślanej. > obejmuje akurat moim zdaniem sytuacji, gdy mamy komisje egzaminacyjną np. > złożoną z sędziów SN jak w USA, tylko gdy adwokatów mianuje Minister > Sprawiedliwości Wcale nie jestem pewien czy sędziowie są odpowiednimi kandydatami na członków takiej komisji, z tych samych powodów, dla których adwokaci nie są właściwymi kandydatami na członków komisji egzaminacyjnej sędziów. Pisałem już o tym. > adwokatury, chyba dużo nieświerzych jaj zostało podrzuconych do szacownego > grona przez cały czas trwania PRL! Jak Panu z pewnością wiadomo, minister miał prawo wpisu na listę adwokatów bez konieczności oglądania się na samorząd adwokacki. Skwapliwie z tego prawa korzystał. Przyna Pan jednak, że adwokatura, jako jedyna, próbowała się z tego rozliczyć. > Elitą zarobkową i pod względem wiedzy będą jednak tylko niektórzy. Wynika z > tego raczej, że słabsi intelektualnie i ekonomicznie adwokaci wywierają wpływ System zamkniętej, "limitowanej", adwokatury sprzyja najsłabszym - w ich interesie jest zachowanie status quo. Czy jednak mają oni aż taki wpływ na postawę władz adwokatury? - tego nie wiem. > krytyką z zewnątrz. A muszą Panu powiedzieć, ze ja sam w dużej mierze uczyłem > się krytykanctwa z wypowiedzi adwokatów (jest artykuł publikowany w GW w roku > 1994 z wywiadem adw. Dariusza Okolskiego Nie tylko on - w podobnym tonie wypowiadał się publicznie np. senator Piesiewicz, a prywatnie bardzo wielu adwokatów. > przypadku nie zgodziłbym się, aby o wstępie do tego zawodu mieli decydować > sami adwokaci To kto jeszcze? Pozwoli Pan, że zadam jeszcze jedno pytanie - jestem po prostu ciekaw Pańskiej odpowiedzi: czy adwokaci powinni mieć wpływ na nabór do innych, prawniczych zawodów? > Wypadałoby, ze trzeba by było przekonać państwo, aby jednak zapłaciło. Nie możemy przekonać o tym aby wypłacało w terminie nasze wynagrodzenia. Cóż dopiero aby płaciło za naszych aplikantów! Obawiam się, że to niewykonalne. Co do innych rzeczy poruszonych w Pańskim stanowisku to nie mam zasadniczych uwag - z większością się zgadzam. Niestety Pańskie rozważania dotyczące liczebności i siły angielskich kancelarii nie zmieściły się już na stronie. Z tego co zdołałem przeczytać to wszystko prawda tyle tylko, że przywołuje Pan jako przykład jedno z najbardziej rozwiniętych państw świata, kraj o niezwykle bogatej i nieprzerwanej tradycji prawnej. Obawiam się, że właściwym punktem porównania dla naszego kraju są kraje Ameryki Łacińskiej. Jeżeli już mamy szukać takich porównań z krajami Europy Zachodniej to należy wskazać na Hiszpanię, Portugalię i południowe Włochy. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.11.03, 22:15 > istnieć ustawowe gwarancje realizacji interesów ogółu. Moim zdaniem gwarancjami realizacji interesów ogółu na osobami zaufania publicznego jest tylko i wyłącznie nadzór! I jest to nadzór na osobami prawnymi, proszę zauważyć, że osobom prawną zaufania publicznego jest nie tylko organ samorządu zawodowego, ale i np. Bank Powszechny czy inny, gdzie pozycja (dobro) samego banku jak i akcjonariuszy jest także w interesie ogółu poddawana reglamentacji prawnej, gdzie poszczególne prawa są ograniczane, nie tylko przez instytucję nadzoru. Tak wiec Adwokatura i Radcowie Prawni interpretując prawo w kierunku uznania swojego zawodu za zawód zaufania publicznego, faktycznie dążą sami do podporządkowania korporacji państwu, a pośród organów państwa wymienię nie tylko, sejm (kluby polityczne), organy administracji, ale i władzę sądowniczą, która interpretuje zapisy ustaw korporacyjnych (i zapewniam Pana, że te interpretacje są na dzień dzisiejszy w stylu i duchu najlepszych osiągnięć PRL). Z drugiej strony wolny zawód oznaczałby niezależność i samorządność, i poddanie się sądownictwu dyscyplinarnemu i karnemu, ale wówczas upadnie zupełnie w świetle konstytucji RP jakakolwiek linia obrony przed gwałtownym zwiększeniem liczby aplikantów i osób uprawnionych do wykonywania zawodu. Tak, więc ja widzę wyraźnie zależność pomiędzy otwarciem się adwokatury i utrzymaniem niezależności. >Wcale nie jestem pewien czy sędziowie są odpowiednimi kandydatami na członków >takiej komisji, z tych samych powodów, dla których adwokaci nie są właściwymi >kandydatami na członków komisji egzaminacyjnej sędziów. Nie przeczę, że jest bardzo widoczny układ (niekoniecznie korupcyjny), pomiędzy sądami a różnymi kręgami interesów, ale nie sądzę, że sięga on aż do Sądu Najwyższego. >Przyzna Pan jednak, że adwokatura, jako jedyna, próbowała się z tego >rozliczyć. Nie przyznam, bowiem nie znam tych faktów. A poza tym pozostaje w kręgu intelektualnego oddziaływania Tygodnika Powszechnego, a tutaj o adwokaturze dobrze się nie pisze, z bardzo nielicznymi wyjątkami, i w stylu jak Pan mógł zostać adwokatem. Może to Pana zdumieć, ale wiele osób ma po prostu opory, aby zdawać na jakąkolwiek aplikacje, bo już samo podejście jawi w kategoriach upadku moralnego. A już zdawanie do radców prawnych to jest traktowane jako moralne samozatracenie się i samobójczy skok w otchłań i pustkę. Po prostu człowiek staje się we własnych oczach zupełnym zerem. >Czy adwokaci powinni mieć wpływ na nabór do innych, >prawniczych zawodów? Moim zdaniem nie powinni, ale to jeszcze nie oznacza, że moi przyszli konkurenci mają nieograniczone prawo selekcji. Dzisiaj nie ma koleżeństwa jest konkurencja! I to bardzo ostra. Moim zdaniem na aplikacje nie mają adwokaci prawa w ogóle egzaminować, a egzamin końcowy na adwokata powinien być w formie testu organizowanego w siedzibie sądu najwyższego. >Obawiam się, że właściwym punktem porównania dla naszego kraju są kraje Ameryki Łacińskiej. Jeżeli już mamy szukać >takich porównań z krajami Europy Zachodniej to należy wskazać na Hiszpanię, >Portugalię i południowe Włochy. Owszem może i tak jest, ale być nie musi, bowiem mamy sąsiada który jest mistrzem jeśli chodzi o organizację społeczną. Kim będziemy naprawdę zależy od nas. Z wyrazami Szacunku akr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.tpnets.com 25.11.03, 13:34 > zwiększeniem liczby aplikantów i osób uprawnionych do wykonywania zawodu. > Tak, więc ja widzę wyraźnie zależność pomiędzy otwarciem się adwokatury i > utrzymaniem niezależności. Taka zależność, jak można rozumieć polega na tym, że im większa liczba aplikantów i adwokatów tym większa ich niezależność. Muszę przyznać, że ja tej zależności nie widzę. Myślę, że możnaby było przeprowadzić analogiczne rozumowanie wobec Uniwersytetów - im większa liczba studentów i nauczycieli tym większa niezależność uczelni. Proszę mnie zrozumieć - nie chcę wykazać, że jest dokładnie odwrotnie, sądzę, iż byłoby mi to równie trudno udowodnić, jak udowodnienie Pańskiej tezy. Po prostu nie bardzo dostrzegam, w jaki sposób kryterium ilościwe, w tym konkretnym przypadku, może mieć zastosowanie. > Nie przeczę, że jest bardzo widoczny układ (niekoniecznie korupcyjny), > pomiędzy sądami a różnymi kręgami interesów, ale nie sądzę, że sięga on aż do > Sądu Najwyższego. Nie chodziło mi o to. Wielokrotnie podkreślałem, że korupcja nie jest problemem polskich sędziów. Nie znaczy to oczywiście, że jej zupełnie nie ma. Nie jest to jednak problem o takiej skali jak w innych dziedzinach - administracji, służbie zdrowia, oświacie, policji itp. Tym bardziej nie ośmieliłbym się nawet sugerować takich praktyk sędziom SN. Miałem na myśli to, że sędziowie są odpowiednimi egzamitorami dla sędziów, a adwokaci dla adwokatów. > Nie przyznam, bowiem nie znam tych faktów. Chodzi o autolustrację. Niezależną od procedur sądowych, opartą o przepisy o odpowiedzialności dyscypilnarnej. Było o tym głośno dlatego uznałem, że Pan o tym słyszał. > intelektualnego oddziaływania Tygodnika Powszechnego, a tutaj o adwokaturze > dobrze się nie pisze, z bardzo nielicznymi wyjątkami, i w stylu jak Pan mógł > zostać adwokatem. Może to Pana zdumieć, ale wiele osób ma po prostu opory, > aby zdawać na jakąkolwiek aplikacje, bo już samo podejście jawi w kategoriach > upadku moralnego. A już zdawanie do radców prawnych to jest traktowane jako > moralne samozatracenie się i samobójczy skok w otchłań i pustkę. Rzeczywiście jestem zdumiony! Rozumiem, że wymagania etyczne Redaktorów Tygodnika są bardzo wysokie - nie stają oni przed praktycznymi dylematami typu: jak skutecznie bronić w procesie wielokrotnego mordercy ale gwarancje oskarżonych, nawet tych najbardziej odrażających, mają przecież uzasadnienie moralne. Może źle zrozumiałem - może te opory moralne wynikają z niskiej oceny konkretnych adwokatów. Co to jednak ma do rzeczy? - samemu można ten zawód wykonywać zgodnie z zasadami, choć trudno ustrzec się błędów. Dlaczego cudzy, zły przykład może stać na przeszkodzie w wykonywaniu jakiegokolwiek zawodu? Sytuacja polskiej służby zdrowia to po prostu katastrofa a bardzo wielu lekarzy ma bardzo wiele na sumieniu. Jest to powód aby z przyczyn etycznych odradzać komuś wykonywanie tego pięknego zawodu? > Po prostu człowiek staje się we własnych oczach zupełnym zerem. Co takiego? To pycha, wynikająca z megalomanii, pycha. Rzeczywiście w tej sytuacji możliwość jakiegokolwiek porozumienia jest z góry skazana na porażkę. Z kimś takim jak ja nie można po prostu się porozumieć. Oczywiście powyższe uwagi Pana nie dotyczą. Mam wrażenie, że w wielu punktach jesteśmy nawet zgodni. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.11.03, 14:31 >nie bardzo dostrzegam, w jaki sposób >kryterium ilościwe, w tym konkretnym przypadku, może mieć zastosowanie. Proces upowszechnienia wyższego wykształcenia jak i wolnych zawodów rozpoczął się w krajach rozwiniętych od końca lat 70-tych. W roku 90 odbywałem kurs na Uniwersytecie w Cambridge, i zapewniam Pana, że wykładowca, który mnie zaprosił wstydził się wszystkiego co wiązało się z pozostałością stanowych podziałów społecznych w społeczeństwie angielskim. Nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy uczelniami a wolnymi zawodami. Im uczelnie i zawody są liczniejsze tym większe mają znaczenie. Podobnie im państwo ma więcej ludzi z wyższym wykształceniem, tym lepiej dla tego państwa. Jeśli chodzi o adwokaturę i radców prawnych to problem dotyczy nie tyle reprezentacji ile pomocy prawnej. Gdybyśmy założyli, że do wstępu na aplikację wystarcza dyplom wydziału prawa i adm., niekaralność, ale bez postępowania kwalifikacyjnego to absolwenci mieliby tak jak aplikanci prawo do samodzielnego udzielania porad, ale reprezentowania w sądzie w substytucji radcy lub adwokata. Ponadto wszelki konsulting byłby poddany kontroli korporacyjnej, zasadą przydatności do zawodu. Tak więc na podstawie ustawy o radcach i adwokaturze można by było wprowadzić pewien ład na rynku. A na straży tego ładu stałyby tak adwokatura jak i radcowie prawni. I państwo nie miałoby nic do powiedzenia! Niestety dziś, i to nie z przyczyn leżących po stronie uniwersytetów, sądów, partii politycznych, czy absolwentów sytuacja jest inna. Tak wiec po rezultatach działań można domyśleć się, że adwokatura i radcowie w sposób nieodpowiedzialny społecznie zaczęli manipulować ustawą. A w ramach logiki ładu korporacyjnego jaką Pan prezentuje rozwiązania Pan nie znajdzie. Logika elitarności jest logiką słabego, a nie mocnego, podobnie jak obrona zagrożonej twierdzy, wszelkim środkami (nie jesteśmy tak dalece niedouczeni procedury administracyjnej, aby nieoriętować się jak dalece bezprawny sposób orzecznictwo NSA w sprawach wpisów naruszyło prawa absolwentów prawa do wykonywania zawodu). >Rzeczywiście jestem zdumiony! [..]Może źle zrozumiałem - może te opory moralne wynikają z niskiej oceny >konkretnych adwokatów. [..] powód aby z przyczyn etycznych odradzać >komuś wykonywanie tego pięknego zawodu? Niestety cale środowisko jest nisko oceniane, głównie z punktu widzenia etycznego; widzi się nielicznych sprawiedliwych w masie konformistów . Natomiast zawód owszem jest piękny, ale jest to piękno występujące głownie jako ideał, a nie praktyka. > Po prostu człowiek staje się we własnych oczach zupełnym zerem. To nie jest pycha lecz rezultat niezwykle brutalnego i amoralnego postępowania Krajowej Rady Radców Prawnych. Wybór A. Kalwasa na trzecią kadencję jest przecież tak naprawdę ogłoszeniem wojny na zniszczenie, to nie jest osoba zaufania publicznego, aczkolwiek w tym wszystkim trzeba mu przyznać, że jest to bezprawie cywilizowane tj. nikt nie stosuje przymusu fizycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.03, 00:19 > Uniwersytecie w Cambridge, i zapewniam Pana, że wykładowca, który mnie > zaprosił wstydził się wszystkiego co wiązało się z pozostałością stanowych > podziałów społecznych w społeczeństwie angielskim. Ponieważ miał się czego wstydzić. Tak samo jak brytyjskiej spuścizny imperialnej. W Polsce pozostałości podziałów stanowych istniały jeszcze przed wojną - zróżnicowane w zależności od regionu. Oczywiście wojna i komunizm zniosły je zupełnie. Nie jest to obecnie problem, z którym musimy, jako naród, się uporać. Inaczej Brytyjczycy. Nic zatem dziwnego, że Pański gospodarz odczuwał wyrzuty sumienia. Jesteśmy obecnie społeczeństwem egalitarnym, w olbrzymiej większości, chłopskiego pochodzenia. Naszym problemem są raczej zaszłości o egalitarnym, a nie elitarnym, charakterze. Zachowań postrzeganych jako elitarne powszechnie się nie toleruje, a polityka ma zdecydowanie populistyczne zabarwienie. Dlatego Pański przykład uważam za chybiony. > Podobnie im państwo ma więcej ludzi z wyższym > wykształceniem, tym lepiej dla tego państwa. To wcale nie jest takie pewne. Może w Wlk. Brytanii jest inaczej ale w Polsce "więcej" oznacza "gorzej". Jest to pułapka w jaką wpadły, lub chciały wpaść, polskie Uniwersytety. Co bardziej przenikliwi profesorowie już na początku lat 90-tych przestrzegali czym może się skończyć taka radosna "komercjalizacja" uczelni. W każdym razie przestrzegał przed tym mój profesor. Jeżeli bowiem gwałtownej "scholaryzacji" nie towarzyszą żadne, zasadnicze, zmiany struktualne to nie można się dziwić, że uczelnie zaczęły sprzedawać marzenia a przestały kształcić. To się po prostu nie mogło udać, gdy struktura pracownicza przypomina odwróconą piramidę - wąską, złożoną z asystentów i szeroką - z profesorów. Pisanie doktoratów to nie Wyścig Pokoju, chyba że kosztem gwałtownego obniżenia wymagań, a praca na sześciu etatach, to żadna praca. Jeżeli zasadniczym zadaniem uczelni jest zarabianie pieniędzy to naturalnym tego efektem jest to, że ważni są ci, którzy pieniądze takie przynoszą. Niekoniecznie jednak zasługują oni na dyplom wyższej uczelni. Tak samo jak większość szkół prywatnych nie zasługuje na miano Uczelni Wyższych. Dlatego, między innymi, nie przekonują mnie Pańskie argumenty dotyczące umożliwienia wszystkim absolwentom wykonywanie zawodu adwokata czy radcy prawnego. Wielu z nich po prostu nie zasługuje na miano absolwenta Wyższej Uczelni. Bardzo wielu z nich nie miałoby najmniejszych szans na przedostanie się przez sito egzaminów w latach 80-tych. W tych latach łódzki Wydział Prawa kończyło 120 - 150 osób. Teraz wielokrotnie więcej. Jest to jednak Wydział, który próbuje zachować odpowiednie standardy. Jak jest w szkolach prywatnych - proszę poczytać w ministerialnym raporcie. W sieci znajdzie Pan kila stron, na których osoby anonimowe zgłaszają różne pretensje wobec przedstawicieli różnych zawodów. Taki dział posiada strona www Pana Kłaczyńskiego, na której różni, niezadowleni obywatele zgłaszają uwagi wobec adwokatów. Strona nie zawiera niestety działu poświęconego np. sędziom czy prokuratorom - ale mniejsza o to. Można wyobrazić sobie stronę o podobnym przeznaczeniu, na którą np. anonimowo, wpisywać się będą studenci. Strona może dotyczyć wrażeń z tego, co im proponują państwowe i prywatne uczelnie. Zapewniam Pana, że nie byłyby to wspomnienia z Cambridge. Miałby Pan niepowtarzalną okazję zapoznania się z bieżącą wysokością stawek za korepetycje, niezapomniane opisy bójek, do jakich dochodzi w kolejkach do egazminów, skarg na poziom ćwiczeń i wykładów, i jeszcze całą masę niezwykle interesujących rzeczy. Tego po prostu nie można zbyć twierdzeniem, że nie jest się zadowolonym z tego co proponują wyższe uczelnie. Jest to bardzo poważny problem, który wymaga bardzo poważniej reformy, wcale nie mniejszej niż ta, którą się w tych samych uczelniach postuluje wobec adowkatury. Także dlatego jestem przekonany, że pracowników akademickich należy trzymać z daleka od wszelkich egzaminów na aplikację. Powinni zrobić najpierw porządek u siebie. Dopiero później mogą reformować innych. W tej sytuacji nie jest decydujące, że wśród nich są wspaniali prawnicy tacy jak prof. Zoll ponieważ nie tylko z takich ludzi składa się środowisko akademickie. Podobnie jak adwokackie. Dlatego Pańskie uwagi dotyczące powszechności wykształcenia, praw absolwentów do wykonywania zawodu itp.są może słuszne wobec Wlk. Brytanii - ale mają się nijak wobec rzeczywistości z jaką mamy do czynienia. > Natomiast zawód owszem jest piękny, ale jest to piękno występujące głownie > jako ideał, a nie praktyka. Pisząc o tym, że to piękny zawód miałem na myśli zawód lekarza. Mój zawód nie jest "piękny" w tym sensie, że jego zadaniem jest pomoc przy rozwiązywaniu sporów, a nie ratowanie ludzkiego życia. > lecz rezultat niezwykle brutalnego i amoralnego postępowania > Krajowej Rady Radców Prawnych. Wybór A. Kalwasa na trzecią kadencję jest > przecież tak naprawdę ogłoszeniem wojny na zniszczenie, Teraz muszę przyznać, że ja nie jestem zbyt dobrze poinformowany - o jaką wojnę na wyniszczenie chodzi, z kim? Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.03, 01:28 > przecież tak naprawdę ogłoszeniem wojny na zniszczenie, >Teraz muszę przyznać, że ja nie jestem zbyt dobrze poinformowany Szanowny Panie Mecenasie! Adwokatura nie była pierwszym adresatem skarg do NSA w sprawie o wpis na listę aplikantów. Pierwszym adresatem była Samorząd Radcowski. Skargi te pojawiły się już w latach osiemdziesiatych, i sąd ten zastosował dwutorowe podejście do realizacji praw do wykonywania zawodu radcy prawnego. Wobec aplikantów sędziowskich uznawał, że normy prawa korporacyjnego nie mogą kształtować sytuacji prawnej kandydata na aplikanta czy też kandydata na radę prawnego, a wobec absolwentów prawa ten sam sąd uznał, że normy wewnętrzne korporacji mogą kształtować prawa i obowiązki aplikantów. Pan Mecenas Andrzej Kalwas to wielce czarujący przeciwnik, przepis prawa materialnego nie jest dla niego żadną przeszkodą, a wręcz przeciwnie raczej przesłanką dodatnią, aby każda sprawa została roztrzygnięta po jego myśli. A przy tym przed NSA nie można mu udowodnić, żadnego karygodnego naruszenia etyki zawodowej, a przeciez pozostawianie wniosków bez rozpatrzenia, nieodpowiadanie w terminach ustawowych na pisma, oraz fałszowanie dat; a także niewykonywanie wyrokow sądu jeżeli już takie się pojawią, no cóż kwalifikowałoby go jednoznacznie jako osobe wobec ktorej nalezy wytoczyć postępowanie dycyplinarne, gdyby nie to że jest po prostu nie winny z definicji. I Pan Mecenas się tym nie przejmuje, bo ma bardzo wesoły charakter i w bardzo wesołym kraju żyje i wie że MISTRZ nie musi wiedzieć, ale musi znać (tajniki sukcesu)! Jednak jest pewna cena, która trzeba zapłacić za tą ogólną wesołość, otóż ceną Tą jest tolerowanie korupcji. Niemożności zreformowania niczego, czy też udowodnienia pewnym osobom czegokolwiek. Słowem ceną jest słabość Państwa, brak instynktu państwowego jego obywateli, niski poziom kultury prawnej. A jezeli tak jest to nie ma możliwości dialogu, ponieważ nie ma pola do prowadzenia dialogu, gdyż w rodzimym języku posłgujemy się słowami, których znaczenie jest definiowane w zalezności od partykularnego interesu. To jest właśnie sytuacja o której Alexis de Tocqueville powiedziałby Panu, gdyby mógł, że zmiana już się dokonała, ale jeszcze nie widzi Pan jej efektu, choć w gruncie rzeczy powinien Pan rozumieć, że w tym układzie nie ma mowy o niezależności, bo po prostu opiera się on na bardzo głębokiej zależności. Te wszystkie rzeczy o których Pan pisał, że charakteryzują adwokaturę, ich po prostu już nie ma. Nie wiem dokładnie kiedy nastąpił zupełny rozkład, ale ciała i ducha adwokatury już nie ma. Jakby powiedział Szekspir pozostały tylko słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokacki koń trojański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.11.03, 01:56 >Jesteśmy obecnie społeczeństwem egalitarnym, w olbrzymiej >większości, chłopskiego pochodzenia. To prawda jesteśmy społeczeństwem chłopskim ale nie zgodziłbym się, że argument odnoszący się do stanów jest nie na miejscu. Może niedługo już w ciemną listopadową noc, żak żałośnie zaniesie się na ulicy Bedanrskiej i w Alejach Ujazdowskich: "Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór, teraz ostał ci się jeno sznur...". Wyczuwam, że są w takim nastroju... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rye Re: Adwokacki koń trojański IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.11.03, 01:39 "Adwokatura tym różni się od innych prawniczych profesji, że jej naturalnym przeznaczeniem jest konflikt z Państwem. Sędziowie, prokuratorzy, w części także radcowie prawni, a nawet pracownicy Uniwersytetów są, w mniejszym lub większym stopniu funkcjonariuszami publicznymi. W każdym razie to Państwo reprezentują. Z adwokaturą jest inaczej. Jej przeznaczeniem jest ciągły konfilkt z Sądem, Prokuraturą, Policją, Gminą, administarcją celną, skarbową itd. Dlatego to Państwo nie może, moim zdaniem, decydować o tym kto ten zawód wykonuje." Dlaczego nie ? Może dlatego, że Państwo jeszcze przed przyjęciem absolwenta na aplikację a priori będzie wiedziało, że określony kandydat jest zanadto wykształcony oraz zbyt przebojowy i potem nieźle Państwu da w kość w konfliktach z prokuratorami i gminami, i dlatego przyjmowani będą kandydaci ze wszech miar mierni. To nam Szanowny Pan chciał powiedzieć ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Projekt NRA - kpina w zywe oczy! IP: *.ceu.hu 21.11.03, 15:34 Panie mecenasie - ten projekt to kpina w zywe oczy! O jakich postulatach pan mowi, ktore zostaly tam uwzglednione??? Cyba nie o tym, ze egzamin ma na celu "sprawdzenie i ocene poziomu... wiedzy ogólnej, kultury osobistej... a także zainteresowań intelektualnych i społecznych." To znaczy, ze jak ktos jest wybitnym prawnikiem, ale: nie ma pojecia o malarstwie, operze itp., zaklada wieczorem ciemna koszule do garnituru i zapina jednorzedowa marynarke na wszystkie guziki, a ponadto nie interesuje sie np. literatura Mlodej Polski, ale woli czytac fantasy i sience-fiction, to moze nie zdac egzaminu na aplikacje, bo "nie przejdzie weryfikacji"??? Przepraszam za kolokwializm, ale czy Pan sobie jaja robi??? Adwokaci to swiete krowy i maja nieslychanie wysokie mniemanie o sobie - najczesciej zupelnie bezpodstawnie. Pracuje w wymiarze sprawiedliwosci i powiem tylko jedno - bardzo czesto widzac aplikanta adwokackiego, a raczej slyszac jego "wywody" przed sadem nie zastanawiam sie jakim cudem zostal przyjety do palestry (bo to wiem - mam znajomych aplikantow i adwokatow, wiec nie czarujmy sie wzajemnie), ale zastanawiam sie, jakim cudem ten delikwent w ogole skonczyl studia prawnicze!!!??? Przypomne tylko wypowiedz dziekana Lawrowskiego z Krakowa, ktory w oficjalnym wywiadzie powiedzial, ze gdyby mial do wyboru dwoch kandydatow o takiej samej wiedzy, ale jeden bylby dzieckiem adwokackiem, a drugi nie, to przyjalby pierwszego!!! I to jest wykonywanie zawodu zaufania spolecznego w demokratycznym panstwie prawa? Nawet nie powiedzial, ze staralby sie przyjac obu... Niektore izby w ogole nie przeprowadzaja konkursow czasami - mimo, ze taki obowiazek naklada na nie ustawa! To jest ignorowanie prawa panie mecenasie! I tonie przez poszczegolnych adwokatow, ale przez organy tej korporacji. Bedac w przeszlosci aplikantem sedziowskim mialem zajecia z dziekanem jednej z ORA nt. roli adwokatow w postepowaniu przed sadem itp. To bylo 1,5 godziny prania mozgu, ze jako przyszli sedziowie powinnismy zasadzac dla adwokatow maksymalne stawki, bo oni sie musza duzo napracowac!!! I to jest ten zawod zaufania publicznego? Potrzebujecie katarsis, panie mecenasie. Cala Polska tego potrzebuje - takze te rzesze obywateli, ktorzy nie przychodza do kancelarii, bo ich po prostu nie stac, a potem przegrywaja sprawy, ktore mogliby wygrac. Niestety, sedziowie nie sa od udzielania porad prawnych i nic na to nie moga poradzic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Projekt NRA - kpina w zywe oczy! IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 16:25 Jako zywo kpina, zwlaszcza rozdział o aplikacjach. Nie lepiej przeczytać konstytucje, zanim się cos takiego napisze? Nie ma możliwości delegowania na korporacje prawa do organizowania konkursu. Po prostu nie ma! A jednak coś takiego od lat funkcjonuje w praktyce, no ale to już kryminał, i to o na prawdę przygnębiającym scenariuszu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ich1 Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.ists.pl / *.ists.pl 21.11.03, 22:03 1.Proszę mi łaskawie wyjaśnić, jaki jest sens przepisów uniemożliwiających osobom, które nie są adwokatami lub radcami prawnymi reprezentowania przedsiębiorców przed sądami w sprawach gospodarczych. Przecież przedsiębiorca jest podmiotem, który działa na własne ryzyko, wymagania wobec niego są dużom wyższe niż wobec innych uczestników obrotu, zatem powinien on mieć pełną swobodę przy wyborze z czyich usług chce korzystać. 2. Co adwokatów obchodzi, czy młodzi adwokaci będą mieli pracę, czy nie? Doprawdy, rzadki przykład altruizmu wśród ludzi parających się zarabianiem pieniędzy. 3. Jak Pan ocenia poziom usług świadczonych w ramach tzw. "urzędówek"? Nie uwazą Pan, że to jeden wielki skandal? 4. Od kiedy to prestiż jest dziedziczny? Pisze Pan: " Nasi starsi koledzy są pozostałością tego co w tym kraju było zawsze najlepsze - tradycyjnej polskiej inteligencji." Iluż to żyje w Łodzi adwokatów, którzy działali przed wojną? Warto przy tym zauważyć, że adwokaci roszczący sobie prawo do monopolu na tradycje polskiej inteligencji jest dość groteskowe. To samo można powiedzieć (i tak samo gołosłownie), o sędziach, oficerach wojskowych, wyższych urzędnikach. Rozmawiał Pan ostatnio z młodymi aplikantami? Umówmy się: taka rozmowa przygodą intelektualną nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.03, 12:52 > 1.Proszę mi łaskawie wyjaśnić, jaki jest sens przepisów uniemożliwiających > osobom, które nie są adwokatami lub radcami prawnymi reprezentowania > przedsiębiorców przed sądami w sprawach gospodarczych. Taki sam jak ten, który uniemożliwia im reprezentowanie w sprawach karnych i rodzinnych. Nie mają przygotowania do występowania przed sądem. Nie ma innej drogi niż aplikacja - tego nie kwestionują nawet zwolennicy projektu PIS. Ciekawy tylko jestem dlaczego Pański postulat dotyczy jedynie spraw gospodarczych a nie np. spraw z ubezpieczeń społecznych? Byłbym wdzięczny o wyjaśnienie. > Jak Pan ocenia poziom usług świadczonych w ramach tzw. "urzędówek"? Nie > uwazą Pan, że to jeden wielki skandal? Różnie. Specyfika tych spraw jest często taka, że nie pozostawia żadnego pola manewru dla adwokata. Dostaje on sprawę wniesioną przez kogo innego, niejednokrotnie oczywistą. Wielokrotnie musi działać wbrew własnej ocenie - np. wnosić wątpliwe środki odwoławcze ponieważ takie jest żądanie klienta z urzędu. Ten ostatni, z reguły, nie ponosi kosztów postępowania - wymagania ma zatem niezwykle wysokie. Skandalem jest niewątpliwie to, że nie płaci się przez klikanaście miesięcy wynagrodzenia za wykonaną pracę . Nie płaci tego Sąd, który ma stać na straży praworządności i który rozstrzyga spory - także o niewypłacone wynagrodzenia (a także za to skazuje - jest odpowiedni przepis w kk). Dotyczy to także wynagrodzeń biegłych, ławników itp. Nie jest to oczywiście zarzut po adresem sędziów, którzy nie mają na to żadnego wpływu. Cały system jest zły - rozwiązaniem byłoby np. wprowadzenie biur obrońców (pełnomocników) z urzędu. > 4. Od kiedy to prestiż jest dziedziczny? Proszę mi łaskawie wskazać miejsce, w którym wyrażałbym tak absurdalne przekonanie? > Iluż to żyje w Łodzi adwokatów, którzy działali przed wojną? Znów jest Pan nieuważny - nie napisałem, że są to ludzie, którzy wykonywali zawód przed wojną tylko, że są spadkobiercami przedwojennej, polskiej, inteligencji. Jest ich coraz mniej ale zapewniam Pana, że są. Nie jestem upoważniony do podawania nazwisk ale jest ich znacznie więcej niż w jakiejkolwiek innej korporacji prawniczej. Aby wszystko było jasne - nie mam pretensji o to, że pisze się o adwokatach źle. Mam pretensje, że się o nich piszę wyłącznie źle oraz, że się o nich pisze wyłącznie obraźliwie. > Warto przy tym zauważyć, że adwokaci roszczący sobie prawo do monopolu na > tradycje polskiej inteligencji jest dość groteskowe. Nie wiem Drogi Panie z kim mam przyjemność ale mogę się domyślać, że z kimś, kto ma wykształcenie prawnicze. Dlatego pozostaje mi wyrazić ubolewanie, że albo Pan nie czyta tekstów, które Pan ocenia, albo nie rozumie tego, co w nich jest napisane. Groteskowe jest to, że zadaje Pan samemu sobie pytania, po czy udziela Pan na nie odpowiedzi. Oczywiście Pańskie prawo - ale co to ma wspólnego z moją wypowiedzią? Gdzie napisałem, że adwokaci roszczą sobie prawo do monopolu na tradycje polskiej inteligencji? Napisałem, że w adwokaturze są jeszcze ludzie, którzy są jej spadkobiercami. Tak jak są jeszcze tacy ludzie np. na Uniwersytetach. Mało tego, z mojej wypowiedzi jasno wynika, że sam się z tej tradycji wykluczyłem. Pochlebiam sobie, że należę do polskiej inteligencji ale ubolewam nad tym, że nie jest to inteligenacja o przedwojennych korzeniach. > Rozmawiał Pan ostatnio z młodymi aplikantami? Umówmy się: taka > rozmowa przygodą intelektualną nie jest. Ostatnio nie rozmawiałem, ale jestem ciekaw ich spostrzeżeń po rozmowie z Panem. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.11.03, 17:46 K: nie mam pretensji o to, że pisze się o adwokatach źle. Mam pretensje, że się o nich piszę wyłącznie źle oraz, że się o nich pisze wyłącznie obraźliwie. A: Moim zdaniem są to nieuzasadnione pretensje. Od pewnego czasu w pismach adresowanych do masowego czytelnika pisze się źle, natomiast w tych które są adresowane do prawników - ton jest o wiele bardziej wyważony. Podobnie wypowiedzi posłów reprezentujących poszczególne kluby w sejmie były bardzo oględne. Kiedyś czytałem, że Adwokat musi mieć specjalne predyspozycje do wykonywania tego zawodu tj. skórę musi mieć grubą jak słoń, ale wrażliwość primabaleriny, w kontekście zawodu zaufania publicznego chodzi tutaj o to, że od adwokata oczekuje się szczególnego humanizmu w sprawach społecznych jak i w sprawie każdego człowieka tj. nie tylko klienta adwokackiego, ale generalnie. Osoba zaufania publicznego jest więc w jeszcze bardziej kłopotliwej sytuacji niż dajmy na to osoba publiczna, bowiem jej rola i jej interesy służyć mają i ustępować dobru ogólnemu. Niestety w aspekcie dobra ogolnego sądzi sie coraz powszechnej, że adwokatura jest gruboskórna. Społeczeństwu i Państwu nie są potrzebne dwie korporacje adwokacka i radcowska. Osobiście też jestem przeciwny aplikacjom korporacyjnym, a to z tego powodu, że wszystkim absolwentom prawa niezależnie od tego czy pracują w służbie cywilnej czy w obrocie gospodarczym czy organiazacjach społecznych; przydałoby się dobrze zorganizowane szkolenie zawodowe. I tego nie da się zrobić inaczej jak w ramach jednolitej aplikacji tak jak wyobraża to sobie prof. A. Zoll. W przeciwnym przypadku, nie da się podnieść ogólnej kultury prawnej naszego społeczeństwa. Ponadto gdybyśmy popatrzyli na prawo do wykonywania zawodu nie tyle adwokata, radcy czy notariusza, co generalnie prawnika; to w obecnym systemie widać jasno, że to prawo jest drastycznie ograniczone. Poza wszelkim sporem jest fakt, że duży procent prawników nigdy nie bedzie wykonywać zawodu prawnika, a jezeli będzie to często na takim poziomie, (i to całkowicie bez swojej winy), że można z powodzeniem powiedzieć, ze to jest wegetacja intelektualna. I o to tylko chodzi, że nie jest możliwe unowocześnienie organizacji życia społecznego, przy zachowaniu status quo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.03, 04:01 >Kiedyś czytałem, że Adwokat musi mieć specjalne predyspozycje do > wykonywania tego zawodu tj. skórę musi mieć grubą jak słoń, ale wrażliwość > primabaleriny, w kontekście zawodu zaufania publicznego chodzi tutaj o to, że > od adwokata oczekuje się szczególnego humanizmu w sprawach społecznych jak i w > sprawie każdego człowieka tj. nie tylko klienta adwokackiego, ale generalnie. > Osoba zaufania publicznego jest więc w jeszcze bardziej kłopotliwej sytuacji > niż dajmy na to osoba publiczna, bowiem jej rola i jej interesy służyć mają i > ustępować dobru ogólnemu. Zgadzam się z Paniem absolutnie. Zawód zaufania publicznego oznacza w pierwszym rzędzie obowiązki. Nie jest to w RP postawa powszechna i adwokatura, niestety, nie jest tu wyjątkiem. Jest to zjawisko o bardziej uniwersalnym charakterze - zaangażowanie z lat 80-tych ustąpiło takim postawom jak ucieczka w prywatność w latach 90-tych. (oczywiście nie wszyscy adwokaci byli zaangażowani w to, co się działo w latach 80-tych, tak samo, jak nie wszyscy adwokaci dali się porwać komercjalicacji lat 90-tych). Jeżeli jednak przywołuję przykład polskiej, międzywojennej, inteligencji to nie robię tego przypadkowo. Jest to wzór do którego powinniśmy się odwoływać. Niestety nie robimy tego w sposób należyty dlatego: >Niestety w aspekcie dobra ogolnego sądzi sie coraz > powszechnej, że adwokatura jest gruboskórna. Po raz kolejny muszę się z Panem zgodzić. Rozumie Pan, że za to, co napisałem powyżej, nikt mnie po główce nie pogłaszcze. Jestem jednak przekonany, że tylko uczciwe stawianie sprawy może adwokaturze pomóc. To nie jest tak, że nie jesteśmu bez winy. >Społeczeństwu i Państwu nie są > potrzebne dwie korporacje adwokacka i radcowska. Osobiście też jestem > przeciwny aplikacjom korporacyjnym, a to z tego powodu, że wszystkim > absolwentom prawa niezależnie od tego czy pracują w służbie cywilnej czy w > obrocie gospodarczym czy organiazacjach społecznych; przydałoby się dobrze > zorganizowane szkolenie zawodowe. Co do pierwszej Pańskiej tezy mógłbym z Panem dyskutować. Praktyka sądowa ma jednak zupełnie inny charakter niż praktyka, nazwijmy ją, pozasądowa. Być może nieprzemyślane (moim, subiektywnym, zdaniem) zrównanie obu korporacji przyczyniło się do dzisiejszego zamieszania. Ale niewątpliwie jest to teza warta dyskusji. Nie będę się upierał, że mam tutaj bezwzględną rację. Chodzi mi tylko o to, aby tej, powszechnej aplikacji, nie organizowali politycy i profesorowie wyższych uczelni - a taki system przewiduje projekt PIS. Efekt będzie łatwy do przewidzenia - "korepetycje", fikcyjne apilikacje, dziwne egzaminy, kancelarie adwokackie w instytucjach państwowych itp. >I tego nie da się zrobić inaczej jak w > ramach jednolitej aplikacji tak jak wyobraża to sobie prof. A. Zoll. W > przeciwnym przypadku, nie da się podnieść ogólnej kultury prawnej naszego > społeczeństwa. Pan profesor Zoll pomija jednak jedną ważną okoliczność. Jest nią coraz bardziej chory system kształcenia uniwersyteckiego. Projekt PIS przewiduje nadawanie praw do wykonywania zawodu adwokata doktorom praw. Problem polega na tym, że nadaje je ludziom, którzy nie posiadają żadnego przygotowania do wykonywania tego zawodu. Studia uniwersyteckie, jak sam Pan wie doskonale, nie czynią nikogo adwokatem czy prokuratorem. Nie jest to zresztą ich zadaniem. Mają dostarczyć jedynie "aparatu pojęciowego" przyszłym adwokatom i prokuratorom. Ci ostatni, uczą sie podstaw swojego zawodu na aplikacji. Doktor praw, niezależnie od swoich osobistych predyspozycji, nie ma szans na uzyskanie takich kwalifikacji. Trzeba także z przykrością zauważyć, że poziom doktoratów systematycznie się obniża. Nie można oprzeć się wrażeniu, żę są to coraz częściej rozbudowane prace magisterskie pisane nie w rok - ale w cztery lata. W ogóle poziom kształcenia uniwersyteckiego pozostawia wiele do życzenia. Uniwersytety stały się przedsięwzięciami komercyjnymi - przykład katedry prawa cywilnego na UJ, gdzie jest bodaj sześciu profesorów, a nie ma komu prowadzić wykładów, jest doskonałym przykładem tej tendencji. Prof. Zoll powinien zastanowić się nad tym problemem, tym bardziej, że jest to jego macierzysta uczelnia. Jeżeli nasi uniwersytetcy koledzy chcą mieć wpływ na to, kto zostanie adwokatem, to może zasadny jest postulat odwrotny - może także my powinniśmy mieć wpływ na program nauczania na Uniwersytetach? W końcu Uniwersytety to placówki publiczne, w przeciwieństiwe do adwokatury, utrzymujące się także z pieniędzy podatników. Może warto zweryfikować sposób w jaki pieniądze te są wydawane. Może warto, aby programy nauczania zweryfikować pod kątem ich praktycznej przydatności. Może nasza, praktyków, obecność okazałaby się korzystna dla studnetów? Może ich o to zapytać? Może chcą na zajęciach posłuchać adwokata - na czym np. polega taktyka procesowa, jak zwracać uwagę na sposób w jaki jest formułowany protokół rozprawy, jak radzić sobie z nieprzychylnym sądem, jak pisać apelację itp. Uniwersytety organizują spotkania, na których politycy zabiegają o głosy studentów m.in. atakując adwokaturę. Może zorganizować spotkanie, na którym zapytamy Uniwersytety jak zagospodarowane zostały dziesiątki tysięcy dolarów z zagranicznych grantów? Rozgadałem się - proszę wybaczyć. Chodzi mi o to, że jeżeli nasi koledzy chcą z takim zapałem reformować adwokaturę to winni pamiętać o reformie swojego własnego podwórka. Nawet jeżeli pełnią funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. > że wszystkim > absolwentom prawa niezależnie od tego czy pracują w służbie cywilnej czy w > obrocie gospodarczym czy organiazacjach społecznych; przydałoby się dobrze > zorganizowane szkolenie zawodowe. Z pewnością. Niewątpliwie czytał Pan wypowiedzi na tej stronie młodych sędziów lub aplikantów sędziowskich. Z tych wypowiedzi wynika bardzo silne przekonanie o własnej intelektualnej przewadze nad adwokatami i radcami prawnymi. Po części jest to uzasadnione - sędzia, jako recenzent cudzej pracy, posiadający dodatkowo wąski zakres specjalizacji, ma naturalną przewagę na adwokatem. Jeżeli dodamy do tego to, że ma absolutną władzę na sali rozpraw (jak czegoś nie wie to zarząda przerwę i szuka starszych kolegów lub odracza rozprawę) to powszechne poczucie wyższości jest w pewnym sensie zrozumiałe. Prawdziwą wartość każdego prawnika poznać jednak można po sytuacjach niestandartowych - jeżeli przyjdzie mu się zmierzyć z problemem nowym, na który nie ma odpowiedzi w orzeczeniu Sądu Najwyższego lub komentarzu do danego kodeksu. Często ci wspaniali fachowcy zaczynają się gubić. Sędziowie karni w sprawach przestępstw gospodarczych, prokuraturzy stosujący cywilnoprawne instytucje, wspaniali obrońcy w kwestiach odszkodowawczych, popełniają błędy jakie nie przystoją aplikantom. Dlatego dość obcesowo potraktowałem sędziego (lub aplikanta sędziowskiego), który wypisał całą litanię pretensji pod adresem adwokatów. Tak się bowiem składa, że mam pewne pojęcie o prawie nowoczesnych technologii. To co w kraju potrafią robić, w tej dziedzinie, sędziowie i prokuratorzy (w pewnym zakresie i obrońcy) to połączenie filmu grozy i operetki. Proszę sobie wyobrazić, że słyszałem o kilku procesach, w których skazano oskarżonych za przestępstwa komputerowe w sytuacji, w której nie było nawet przepisów o sposobie zabezpieczania dowodów cyfrowych. Wniesienie w tych sprawach skarg do Trybunału Europejskiego postawiłoby polski wymiar sprawiedliwości w bardzo kłopotliwej sytuacji. Dlatego pozostaje mi tylko zgodzić się z Panem. Wykonywanie zawodu prawnika to także ciągła nauka. Niezależnie od korporacji. >o to tylko chodzi, że nie jest możliwe unowocześnienie > organizacji życia społecznego, przy zachowaniu status quo. Chyba się powtarzam, ale nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod tym spostrzeżeniem Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.11.03, 12:01 Gość portalu: a.kmieciak napisał(a): > W ogóle poziom kształcenia > uniwersyteckiego pozostawia wiele do życzenia. Uniwersytety stały się > przedsięwzięciami komercyjnymi - przykład katedry prawa cywilnego na UJ, gdzie > jest bodaj sześciu profesorów, a nie ma komu prowadzić wykładów, jest doskonałym > przykładem tej tendencji. Prof. Zoll powinien zastanowić się nad tym problemem, > tym bardziej, że jest to jego macierzysta uczelnia. Panie mecenasie, Nie zamierzam odnosić się do meritum Pana argumentów, ale musze zareagować, jeśli jedno ze swych twierdzeń ilustruje Pan przykładem całkowicie chybionym, wymagającym sprostowania. Podaje Pan przykład Katedry Prawa Cywilnego UJ, gdzie jest "sześciu profesorów ale nie ma komu prowadzić wykładów". Otóż różne zarzuty padają w głośnym ostatnio konflikcie ale - dalibóg - nikt nie twierdzi, że "nie ma kto prowadzić wykładów"! Wykłady są 4 (nie licząc specjalizacyjnych) - prawo cywilne Cz. I i cz II na prawie oraz na administracji. Na wszystkie mieli obsadę, mieli też obsadę na oblegane przez studentów proseminaria i seminaria. W całym konflikcie nie chodzi więc o jakikowiek "brak czasu" tylko o wymagania egzaminacyjne, które dziekan uznaje za zbyt wysoie, skoro prawie połowa studentów oblewa ten egzamin. Tłem konfliktu jest natomiast przekoanie, ze to fama "cywila nie do zdania" powoduje spadek zainteresowania kandydatów studiami zaocznymi Skoro studia te sa bezwzględnie konieczne dla utrzymania wydziału (i nie chodzi tu o jakąkolwiek chciwość, tylko o zapewnienie pieniędzt na bieżące działanie wydziału) to śrubując wymagania cywiliści obietywnie szkodzą interesowi wydzału, odstraszając zaocznych. Prosze w przyszłości nie sięgac tak łatwo po tak chybione przykłady Natomiast co do prof. Zolla - jako praktyk nie śledzi Pan - jak widać - dysusji środowiskowych, ale akurat Zoll jest od dawna bardzo zaangażowany w sprawę reformy kształcenia (także zresztą aplikacji) i zgłasza w tej mierze różne propozycje. Z poważaniem lolo PS. > Może warto, aby programy nauczania zweryfikować > pod kątem ich praktycznej przydatności. Może nasza, praktyków, obecność > okazałaby się korzystna dla studnetów? Niewiele wyżej ma Pan za złe jednemu z wydziałów, że jego profesorowie są praktykami. > Uniwersytety organizują spotkania, na których politycy zabiegają o głosy > studentów m.in. atakując adwokaturę. Prosże o konkrety - na którym z uniwersytetów były spotkania o charakterze politycznym Jeśli to prawda - a nie mam podsatw by panu nie wierzyć - to jest to sytuacja skandaliczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka IP: *.tpnets.com 24.11.03, 18:42 > Otóż różne zarzuty padają w głośnym ostatnio konflikcie ale - dalibóg - nikt > nie twierdzi, że "nie ma kto prowadzić wykładów"! Wykłady są 4 (nie licząc > specjalizacyjnych) - prawo cywilne Cz. I i cz II na prawie oraz na > administracji. Na wszystkie mieli obsadę, mieli też obsadę na oblegane przez > studentów proseminaria i seminaria. W całym konflikcie nie chodzi więc o > jakikowiek "brak czasu" tylko o wymagania egzaminacyjne, które dziekan uznaje > za zbyt wysoie, skoro prawie połowa studentów oblewa ten egzamin. Szanowny Panie. Informację na temat tego konfliktu posiadam z prasy, nie ukrywam, że ten argument przyszedł mi do głowy spontanicznie, pod wpływem ostatniej publikacji w "Polityce". Przyznaje, że być może nie został użyty w sposób przemyślany. W końcu jest to spór, w którym każda ze stron ma swoje racje. Jeżeli ktoś poznaje je za pomocą prasy, to jednak nie powinien pozwalać sobie na jego rozstrzyganie. Proszę zatem o potraktowanie tego incydentu jako efektu polemicznego zaangażowania autora. Sam konflikt jest jednak faktem. Niezależnie kto w nim mam rację, to jest to spór o model kształcenia uniwersyteckiego. Z tym ostatnim nie jest zatem najlepiej. > środowiskowych, ale akurat Zoll jest od dawna bardzo zaangażowany w sprawę > reformy kształcenia (także zresztą aplikacji) i zgłasza w tej mierze różne > propozycje. Zaangażowanie Profesora jest mi znane, tak samo jak zaangażowanie samego UJ. Na razie tylko tam dostrzega się publicznie rzeczy, których gdzie indziej nawet nie próbuje się dostrzegać. > Niewiele wyżej ma Pan za złe jednemu z wydziałów, że jego profesorowie są > praktykami. Nie mam tego za złe. Mam za złe, że nie potrafią tych dwóch (a często trzech, czy czterech) rzeczy pogodzić. > Prosże o konkrety - na którym z uniwersytetów były spotkania o charakterze > politycznym. Na warszawskim. Oczywiście, fromalnie, tematem tych spotkań była kwestia dostępu do zawodów prawniczych. Spotkania te miały jednak charakter zwykłej, politycznej, agitacji. Jeżeli nawet organizowali je studenci to nie zmienia to faktu, że Uniwersytet ponosi za to odpowiedzialność. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ich1 Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.ists.pl / *.ists.pl 24.11.03, 00:42 ad1. Służę odpowiedzią, ale napiszę tylko to z z czego sam Pan zdaje sobie świetnie sprawę: w przypadku spraw karnych, z zakresu ubezpieczeń społecznych czy nawet rodzinnych mamy do czynienia z orzeczeniami, które wywołują dla strony nieodwracalne skutki, które mogą zaważyć na całym jej życiu. Dotyczy to dziedzin życia, na których niekoniecznie osoby te muszą się znać i nie można im czynić zarzutu z ich igorancji. Dlatego nie należy dopuścić, by reprezentował je niewykwalifikowany pełnomocnik. Zupełnie inaczej sprawa ma się z przedsiębiorcami: przegranie procesu może dla nich oznaczać duże kłopoty finansowe, w najgorszym razie upadłość. Zatem jest to dla nich ryzyko, z jakim stykają się każdego dnia i żadne przepisy nie zabraniają im wiązania się z podejrzanymi kontrahentami. Dlaczego zatem w postępowaniu przed sądem nakazuje im się korzystanie z pomocy wykwalifikowanych usługodawców? Ad 2. No tak, skandalem nie jest to, że adwokaci w 4 przypadkach na 5 traktują "urzędówkę" jak dopust boży i nie wywiązują się ze swoich podstawowych obowiązków, skandalem jest to, że nie płaci im się za to. Czy słowo "hipokryzja" coś Panu mówi? Nie odpowiedział mi Pan na pytanie o źródła wielkodusznej troski o pracę dla przyszłych młodych adwokatów. Jak rozumiem przez przeoczenie. Nie szkodzi - proszę mnie tylko nie pouczać o konieczności uważnego czytania tekstu. Ad 4. Kiedy pisałem o dziedzicznośći prestiżu i przedwojennej inteligencji chodziło mi o odpowiedź na Pański wielce napuszony elaborat do p. Siedleckiej. Powoływanie się adwokatów na tradycje inteligenckie jest dla mnie zabawne, ponieważ obecnie rola adwokatów jest zupełnie inna niż w czasach dawno minionych - obecnie to po prostu ciężko pracujący ludzie, którzy zazwyczaj są tak pochłonięci zarabianiem pieniędzy, że ich zainteresowania nijak nie pozwalają zakwalifikować ich do "inteligencji" (w tradycyjnym tego słowa rozumieniu). Pisze Pan, że "w adwokaturze są jeszcze ludzie, którzy są jej spadkobiercami". Ciekawe jest użycie słówka "jeszcze". Czyżby groziło im wymarcie? I wreszcie sprawa zasadnicza: nie jest problemem niezależność adwokatury, a jedynie użytek jaki z niej czynią. A praktyka jest niestety zasmucająca. Dzieci i krewni adwokatów niekiedy ( rzadko lub często - myślę,że wie Pan to lepiej ode mnie) prezentują żenujący poziom wiedzy na tematy prawne, ale także z zakresu tzw. wiedzy ogólnej, a mimo to bez większych problemów zdają egzaminy na aplikacje adwokackie. Nikt już nawet nie udaje, że punkty za pochodzenie nie odgryają żadnej roli. Ciekawe, kiedy adwokaci przyznają, że są rozstrzygające. I jeszcze jedna rzecz - anonimowość poglądów należy do podstawowych cech tego forum. Zrezygnował Pan z niej dobrowolnie, co oczywiście budzi szacunek, ale proszę nie czynić innym zarzutu, że tak nie postępują. Wypowiadanie się na tym forum nie jest niczyim obowiązkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 14:12 ) reprezentował je niewykwalifikowany pełnomocnik. Zupełnie inaczej sprawa ma ) się z przedsiębiorcami: przegranie procesu może dla nich oznaczać duże kłopoty ) finansowe, w najgorszym razie upadłość. Zatem jest to dla nich ryzyko, z jakim ) stykają się każdego dnia i żadne przepisy nie zabraniają im wiązania się z ) podejrzanymi kontrahentami. Dlaczego zatem w postępowaniu przed sądem nakazuje ) im się korzystanie z pomocy wykwalifikowanych usługodawców? Wobec tej odpowiedzi pozostaje mi tylko stwierdzić, że się nie zgadzam z zawartą w niej argumentacją - muszę także przyznać, że także nie bardzo ją rozumiem. ) No tak, skandalem nie jest to, że adwokaci w 4 przypadkach na 5 ) traktują "urzędówkę" jak dopust boży i nie wywiązują się ze swoich ) podstawowych obowiązków, skandalem jest to, że nie płaci im się za to. Nie płaci się wszytkim - niezależnie od ich starań. Jest to skandal i już. Nie odpowiadam za innych - mogę tylko powiedzieć, że sam się staram. Niestety zazwyczaj mam bardzo wąskie pole manewru. Powtórze jeszcze raz, to co już w tym miejscu mówiłem. System pomocy z urzędu jest zły. Rozwiązaniem mógłby być system publicznych biur obrońców (pełnomocników) z urzędu. Jest to jednak rozwiązanie kosztowne i nasze Państwo się do niego nie pali. ) Nie odpowiedział mi Pan na pytanie o źródła wielkodusznej troski o pracę dla ) przyszłych młodych adwokatów. Jak rozumiem przez przeoczenie. Nie szkodzi - ) proszę mnie tylko nie pouczać o konieczności uważnego czytania tekstu. Niczego w Pańskiej wypowiedzi nie przeoczyłem. Pozwoli Pan jednak, że zachowam przywilej mówienia i pisania tego co uważam za konieczne. Odpowiedź na Pańskie pytanie o, niespotykany w naszym zawodzie, altruizm czy wielkoduszność, jest trudna ponieważ, ze sposobu w jaki pytanie to zostało postawione, wynika, że wyklucza Pan, po prostu, takie motywacje. Jest zatem zwykłą zaczepką, którą najlepiej pominąć milczeniem. Skoro jednak jest Pan do niej mocno przywiązany to Panu odpowiem tak: moja pierwotna wypowiedź dotyczyła prawdopodobnej sytuacji, w której masy źle wykształconych, uzależnionych od administracji, prawników staną się przyczyną kłopotów, przy których te dziesiejsze nie są takie poważne. Nie ma w mojej wypowiedzi nic z altruizmu. Mógłbym powiedzieć o obywatelskim zaangażowaniu ale pewnie stałoby się to pretekstem do dalszych złośliwości. Problem po prostu polega na tym, że pozwala Pan sobie na osobiste wycieczki wobec kogoś kogo Pan nie zna. Nie zna Pan człowieka, ani jego systemu wartosci, ani jego życiorysu ale zadaje Pan takie pytania typu: "skąd u kogoś takiego jak Pan altruizm?". Zarzuca Pan innym niskie standardy intelektualne ale sam posługuje się rażącymi uproszczeniami i uprzedzeniami. Nie przyjmuje Pan do wiadomości, że motywacje innych są różne tak, jak różni są ludzie, niezależnie od zawodu, który wykonują. To tyle w tym wątku. ) Ad 4. Kiedy pisałem o dziedzicznośći prestiżu i przedwojennej inteligencji ) chodziło mi o odpowiedź na Pański wielce napuszony elaborat do p. Siedleckiej. Ten "elaborat" to kilka linijek. "Napuszony" - no cóż - możliwe, szkoda tylko, że nie odniósł się Pan do jego treści. Chodzi w nim o to, że w korporacji adowokackiej są ludzie, z których dokonań, w poprzednim ustroju, polskie środowisko prawnicze może być dumne, a którym się zwyczajnie ubliża. Inne korporacje prawnicze nie mogą (raczej) tego o swoich członkach powiedzieć. ) Powoływanie się adwokatów na tradycje inteligenckie jest dla mnie zabawne, ) ponieważ obecnie rola adwokatów jest zupełnie inna niż w czasach dawno ) minionych - obecnie to po prostu ciężko pracujący ludzie, którzy zazwyczaj są ) tak pochłonięci zarabianiem pieniędzy, że ich zainteresowania nijak nie ) pozwalają zakwalifikować ich do "inteligencji" (w tradycyjnym tego słowa ) rozumieniu). Aha. Moja odpowiedź będzie trochę dłuższa. W I poł. XIX wieku żył pewien francuski arystokrata - nazywał się Alexis do Tocqueville. Napisał m.in. książkę: "Stary ustrój i rewolucja". Teza tej książki jest taka: powszechne przekonanie, iż Rewolucja Francuska zniszczyła stary ustrój, przewróciła do góry nogami każdy przejaw życia społecznego, jest błędne. Stary ustrój niszczyła już monarchia, Rewolucja tylko ten proces zakończyła. Mało tego, bardzo wiele monarchii, którą obaliła, zawdzięcza. Zawdzięcza jej centralizację i rosnącą ingerencję Państwa w każdy przejaw życia obywateli. Tak jak za Ludwika XIV, decyzje w republikańskiej Francji zapadają w Paryżu i tylko tam. Stany, stowarzyszenia, prowincje, parlamenty tracą coraz bardziej na znaczeniu na rzecz paryskiego rządu i jego administracji. Nie ma już wolności politycznej - jest równość. Obywatel nie ma jest już poddanym, ale ma Pana - jest nim Państwo. Ot - kolejny napuszony elaborat. Dlaczego go napisałem? Chciałem w ten sposób osiągnąć dwa cele. Pierwszy to taki, że chciałem Panu wykazać, że publiczne formułowanie opinii typu "że ich zainteresowania nijak nie pozwalają zakwalifikować ich do "inteligencji" (w tradycyjnym tego słowa rozumieniu." - jest jednak ryzykowne. Jak każde uproszczenie. Drugie to takie, że poza jednym wyjątkiem nikt nie zadał sobie trudu krytki tezy postawionej w mojej pierwszej wypowiedzi. Może jest fałszywa? Może ograniczenie samorządności adwokatury leży jednak w interesie obywateli? Może ktoś podejmie się tego zadania? Póki co, to wypowiedzi kierowane pod moim adresem można podzielić na dwie grupy: pierwsze to obelgi, które jedynie źle świadczą o ich autorach, drugie to rozważania o sprawach z urzędu, o niskim poziomie merytorycznym adwokatów, słabości aplikantów itp. Są to sprawy niewątpliwie ważne ale drugorzędne. Nie ma mowy o sprawach zasadniczych. W tej całej dyskusji o adwokaturze w ogóle nie ma miejsca na takie rozważania. Nikogo, łącznie z liberalnymi politykami, nie obchodzą prawdopodobne skutki wprowadzenia ustawy PIS w życie. Mam na myśli skutki jakie dotyczyć będą obywateli - nie adwokatów. Jeżeli Państwo ma decydować o tym kto będzie, a kto nie będzie, adwokatem to adwokatury nie będzie w ogóle. Szczególnonie, że będzie to nasze Państwo. Z jego korupcją, klientelizmem, protekcją itp. Czy jest to sytuacja korzystna dla zwykłego obywatela - nie tylko dla absolwenta wydziału prawa? To jest pytanie, jakie w dyskusji starałem się postawić. Także dlatego przywołałem osobę Tocquevilla. Ponieważ on o tym właśnie pisał: Amerykanie tylko dlatego pozostali jednak wolnym narodem, że zachowali niezależność stowarzyszeń i korporacji, niezależność samorządów - tych terytorialnych i tych zawodowych. Uważam, że zamach na niezależność adwokatury jest kolejną próbą zawłaszczenia przez państwową administrację kolejnego obszaru życia obywateli. Czy nie widzicie Państwo tych potencjalnych zagrożeń czy nie chcecie ich zauważyć? Prasa jest pełna informacji o lokalnych politykach uzyskujących maturę w miesiąc i kończących studia w jeden rok. Czy macie wątpliwości, że te obyczaje przeniosą na aplikację adwokacką czy radcowską, a później do sal sądowych? Czy moje przewidywania co do pojawienia się nowej klasy polityków-adwokatów jest takie absurdalne? Będą jednocześnie funkcjonariuszami państwowymi i adwokatami. Rozumie Pan co to znaczy dla szarego obywatela? To bardzo źle znaczy. Co jakiś czas dyskutujemy w kraju o takich fundamentalnych rzeczach jak kara śmierci, aborcja, Konstytucja. Poziom tych dyskusji pozostawia sporo do życzenia. Jest albo wrzask albo publicystyka. Dyskusja o ustrojowej pozycji adwokatury jest też dyskusją na temat części naszego porządku konstytucyjnego. Byłoby dobrze aby na temat tego porządku mieć coś do powiedzenia. Pan wybaczy - Pańskie wypowiedzi, przynajmniej na razie, dowodzą, że niewiele ma Pan na ten temat do powiedzenia. A szkoda. ) Pisze Pan, że "w adwokaturze są jeszcze ludzie, którzy są ) jej spadkobiercami". Ciekawe jest użycie słówka "jeszcze". Czyżby gro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.11.03, 16:29 K: Nikogo, łącznie z liberalnymi politykami, nie obchodzą prawdopodobne skutki wprowadzenia ustawy PIS w życie. Mam na myśli skutki jakie dotyczyć będą obywateli - nie adwokatów. Jeżeli Państwo ma decydować o tym kto będzie, a kto nie będzie, adwokatem to adwokatury nie będzie w ogóle. Szczególnonie, że będzie to nasze Państwo. Z jego korupcją, klientelizmem, protekcją itp. Czy jest to sytuacja korzystna dla zwykłego obywatela - nie tylko dla absolwenta wydziału prawa? To jest pytanie, jakie w dyskusji starałem się postawić. A: Myślę, że nie bardzo Pan rozumie w jakiej roli występuje tutaj PiS. Z politycznego punktu wiedzenia chodzi tutaj o odebranie inicjatywy grupom społeczenym, i przeniesienie całego problemu na formum polityczno- parmalentarne, gdzie PiS chciałby doprowadzić do sytuacji przetargu, w swojej walce o wladze z reprezentami korporacji prawniczych. Nie jest jednak jasne dlaczego przedstawiciele PiS-u zaczeli obrażać na tak dużą skalę adwokatów i radców prawnych - doprowadzając do sytuacji, gdzie wszelka dyskusja przestała być możliwa, a po obu stronach barykady stoją dwie wrogie sobie grupy. Być może chodziło o to, że PiS chciał uzyskać większe wpływy wśród młodzierzy prawniczej, obiecując im w gruncie rzeczy gruszki na wierzbie. W ogóle jestem zdumiony jak działają młodzierzówki partyjne w państwie demokratycznym. One nie dyskutują tylko wysłuchują tego co mają im do powiedzenia liderzy partyjni. W rezultacie to trochę wygląda jakby konkurowało o wladzę ze sobą kilka partii marksistowsko-leniowskich. Nie ma Pan co się martwić o wprowadzenie w życie ustawy PiS, bowiem jej autorzy, oraz ci którzy ją taktycznie poparli, nie liczą się wogóle z taką możliwością. Reszta przymułków jest po prostu manipulowana. Pana teza o tym, że to Państwo będzie decydować o tym kto będzie adwokatem i radcą prawnym jest nieuzasadniona. W najgorszym przypadku, gdyby komisje egzaminacyjne chciały działać nierzetelnie, i ograniczyć ilość osób wykonujących zawod stosownie do sytuacji rynkowej, o tym kto może aplikować a kto nie decydowałyby pewne środowiska tj. krag ludzi z administracji państwowej, sądów, korporacji, uczelni wyższych. Tak wiec trzeba by było z nimi uzgadniać listę przyjętych. W sumie mielibyśmy coś takiego jak zmiana systemu politycznego po roku 1989 niby zasadnicza zmiana, a jednak... gdziś z radosnych trzewi klasy równiejszej niż inni dochodzi zdecydowane i miarowe chrum, chrum. Jak widać nie uważam obecnej sytuacji w adokaturze i u radców prawnych jako sytuacji, gdzie mamy do czynienia z samorządnością, i nie myślę, aby to się zmieniło w przyszłości. I nie jest to tylko moja ocena. Pan profesor J. Okolski w wywiadzie dla miesięcznika edukacja prawnicza wypowiedział taką opinię; "Istnieje natomiast problem kompetencji w pracach samorządów korporacji prawniczych. Brak kontroli z zewnątrz i brak czynników, które by ograniczały zakres władzy samorządów, powoduje, że zaczynają się one kierować własnym, partykularnym interesem. Profesor Andrzej Zoll w podobnym wywiadzie do „Edukacji Prawniczej” wskazał na czynnik genetyczny jako ten, który decyduje o dostaniu się na aplikację adwokacką. Jest to olbrzymi i realny problem. Wskazałbym, że jest to pewne ograniczenie dopuszczalności do zawodu. Gdyby dokładnie prześledzić historię, to ta teza z pewnością byłaby możliwa do obronienia. [..]Adwokaci nie mogą decydować o tym, kto ma być adwokatem. System bardziej demokratyczny stara się znaleźć inne rozwiązania. EP: Czyli system odbywania aplikacji powinien zostać poddany reformie w kierunku kontroli i dostępności!? J.O.: Gruntownej rewizji. I chociaż sam jestem adwokatem, który nie wykonuje zawodu, muszę stwierdzić, że ten system jest niedobry. Aplikacja jest zbyt długa, zły jest też system dopuszczania do jej odbywania". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.tpnets.com 24.11.03, 18:09 > parmalentarne, gdzie PiS chciałby doprowadzić do sytuacji przetargu, w swojej > walce o wladze z reprezentami korporacji prawniczych. Nie jest jednak jasne > dlaczego przedstawiciele PiS-u zaczeli obrażać na tak dużą skalę adwokatów i > radców prawnych - doprowadzając do sytuacji, gdzie wszelka dyskusja przestała > być możliwa, a po obu stronach barykady stoją dwie wrogie sobie grupy. Mówiąć szczerze jestem po prostu wstrząśnięty poziomem agresji. Także i sposób w jaki jest cała sprawa przez PIS prowadzona, jest dla mnie kolejnym argumentem, jaki przemawia przeciwko projektowi tej partii. Jeżeli w ten sposób można prowadzić spór o kształt polskiej adwokatury to do czego mogą się posunąć ci ludzie w innych sporach? Powyżej piszę o groźbie "upaństwowienia" adwokatury. Powinienem raczej pisać o groźbie jej upartyjnienia. > W najgorszym przypadku, gdyby komisje > egzaminacyjne chciały działać nierzetelnie, i ograniczyć ilość osób > wykonujących zawod stosownie do sytuacji rynkowej, o tym kto może aplikować a > kto nie decydowałyby pewne środowiska tj. krag ludzi z administracji > państwowej, sądów, korporacji, uczelni wyższych. Tak wiec trzeba by było z > nimi uzgadniać listę przyjętych. Osobiście nie jestem politykiem, z polityką jednak miałem w życiu do czynienia i sądzę, że miałem wiele okazji aby przyjrzeć się jej mechanizmom, zwłaszcza w lokalnym wydaniu. Niby wiadmo, że Rzeczpospolita jest upartyjniona ale to, co mogłem osobiście zaobserwować przekroczyło moje wyobrażenia. Na poziomie dawnego województwa, powiatu czy gminy odbywa się brutalny podział łupów. W miejscowościach, w których urzędy są największymi pracodawcami w razie zmiany ekipy często wszyscy dotychczasowi pracownicy idą na bruk. Mógłbym o tym mówić bardzo długo ale podam Panu tylko jeden przykład: po to aby dostać posadę w lokalnym oddziale banku trzeba, rzecz jasna, dać łapówkę. Ktoś, kto nie pracował od wielu miesięcy oczywiście nie ma na nią pieniędzy. Można się zawsze jednak dogadać - zatrudniony będzie przecież otrzymywać wynagrodzenie. Pracuje przez pół roku bez wynagrodzenia i sprawa będzie załatwiona. Mamy więc przykład takiej współczesnej formy pańszczyzny. Jest to przykład skrajny ale prawdziwy. Obawiam się, że nie docenia Pan skali w jakiej przestrzeń naszego życia publicznego została zawłaszczona przez partie i koterie. Przynależność do partii jest często przypadkowa - nie są w tym wypadku ważne barwy czy ideologia. Nawiasem mówiąc, partyjny stempel obecny jest także w wymiarze sprawiedliwości. Nie jest tak widoczny ale jest. Nie ma go natomiast, na razie, w adwokaturze. > J.O.: Gruntownej rewizji. I chociaż sam jestem adwokatem, który nie wykonuje > zawodu, muszę stwierdzić, że ten system jest niedobry. Aplikacja jest zbyt > długa, zły jest też system dopuszczania do jej odbywania". Możliwe - jak jednak ulepszyć aplikację, jednocześnie trzymając administrację z daleka? Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.11.03, 19:34 >Jak jednak ulepszyć aplikację, jednocześnie trzymając administrację z >daleka? Po prostu podemując w porę madrą decyzję. W roku 1989 trzeba było aby adwokatura otwrzyła się na reformę, a nie tylko na pozyskwanie pieniędzy z transformacji gospodarczej (źródełko które zreszta szybko wyschło). W stanie prawnym do 1997 r. wpis na listę aplikantów adwokackich miał charakter deklaratoryjny. Trzeba było zreformować się i wpisywac wszystkich chetnych. W ten sposób przez 10 lat adwokatura zmarginalizowałaby pozycje radców prawnych, i w końcu mogła wchłonąc radców do siebie, na swoich zasadach. Adwokatura zostałaby potężną korporacją, w pełni niezależną, samoregulującą się. Nikt by adwokatury nie ruszył, a zwłaszcza administracja i politycy. Teraz siedzicie umoczeni po uszy w łapce biznesmenów, administracji i polityków, ktorzy rozgrywają waszą kartą stosownie do swoich intersów, wykorzystując pieniądze frustracje społeczeństwa, które znalazło się w kryzysie na skutek ciężkiej sytuacji państwa i gospodarki. A można było temu zapobiec. Jak mówi polski przysłowie: "Polak mądry po szkodzie". Obowiązkiem Adwokata jest znać perfekcyjnie jezyk ojczysty, a w tym polskie przysłowia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Pytania do pana mecenasa A. Kmieciaka cd. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 19:51 > przysłowie: "Polak mądry po szkodzie". Obowiązkiem Adwokata jest znać > perfekcyjnie jezyk ojczysty, a w tym polskie przysłowia... I polską poezję. Także pewien wiersz, w którym przysłowie to ma swoją kontynuację. Obawiam się, że także prawdziwą. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: les Re: Adwokacki koń trojański IP: *.atl.client2.attbi.com 21.11.03, 01:36 sprawdza sie moje powiedzenie, juz o tym pisalem ,wszystkich adwokatow ustawic do 2 odlicz 2 rozwalic . glowe daje ze nie trafi sie jeden niewinny.sluzbe zdrowia do 3 odlicz 3 rozwalic. i jest o tak!!!!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zal Panie adwokacie Kmieciak IP: *.proxy.aol.com 21.11.03, 05:28 Czlonkow korporacji - klanow- zwlaszcza prawniczych trzeba koniecznie przewietrzyc. Jesli jest tak swietnie, to dlaczego wymiar sprawiedliwosci jest w takim stanie, skorumpowany, w rozkladzie niedostepny dla przecietnego obywatela. Na pewno sam zna na Pan przypadki, ze swojego srodowiska ktore nie zawsze sie kojarza z przestrzeganiem prawa- moze sie myle.A jesli tak, to co Pan mogl zrobic? Moze Pan nie odpowiedziec. Mam ciagle obawy o sedziego, prokuratora czy adwokata, ktorzy wywodza sie z komuny szczegolnie o mentalnosc tych ludzi, o zle pojeta solidarnosc zawodowa w tym srodowisku, pojda w zaparte poszkodowany nie ma szans.Czekaja za ktos z bezradnosci machnie reka. Znam takie przypadki. Czy rzeczywiscie chodzi o troske korporacji, co potem zrobia ci, ktorych rzekomo bedzie za duzo na rynku, czy tez chodzi o partykularne interesy, tych, ktorzy juz sa i mlodych nie chca dopuscic. Mlode lata to najlepszy czas by sie uczyc. Szkoda je marnowac.Czy rzeczywiscie potrzebuja koropracje, by byli kontrolowani, przeciez to wolne zawody i kazdy ponosi odpowiedzialnosc za to co robi. A gdzie wy stara gwardia zdobywaliscie doswiadczenie,jak w wiekszosci dawano wam szanse stania sie adwokatem ,notariuszem, radca itd? Zechce Pan wejsc na strone www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/regiony/katnews/katnews_3.shtml i co by poradzil Pan temu nieszczecnemu polskiemu obywatelowi, ktoremu sie odmawia prawa do sadu, bo wystapil przeciwko mezowi pani sedzi- ktora w tym sadzie pracuje- a jej maz jest policjantem oskarzonym o falszywe zeznania. Sad odmawia przeprowadzenia sprawy, bo zaden sedzia nie chce podjac sie sprawy. by nie szkodzic kolezance. Przeniesc sprawy do innego sadu tez nie mozna, bo mozna to poczynic na rozprawie a sad w Bielsku- Bialej sie nie kwapi by taka sie odbyla. Za miesiac sprawa sie przedawni. Jak jest ktos z ich srodowiska w sprawie unmoczony, to sprawe w sadzie Bielsku - Bialej czy innym ukreca. Tak to wyglada w rzeczywistosci - ze obywatel ma prawo do sadu, zapewnione przez konstytucje no i co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Panie adwokacie Kmieciak IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 16:29 Na Pańskie pytanie dotyczące informacji z Superekspresu niestety muszę z przykrością odpowiedzieć, że trafiło pod niewłaściwy adres - ale kilka linków niżej są aktywni sędziowie - może oni Panu będą w stanie sensownie odpowiedzieć. Deklarują zresztą, że mają wyższe kwalifikacje. Z poważaniem A.Kmieciak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Praworządny Re: Adwokacki koń trojański IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.03, 06:18 Trzeba wreszcie skończyć z mafią adwokacką. A tymi sługusami mafii. Normalny czlowiek za normalne pieniądze bardzo rzadko może liczyć na rzeczową pomoc tych ludzi. Zawsze się spieszą, zawsze są nieprzygotowani i przeważnie nieprofesjonalni. Zdarzało mi się ich widzieć w akcji, to zgroza. jest paru wybitnych, ale tych wynajmuje mafia albo kler, aby wydrzeć nienależne dobra, a naró. A naród mają oni w dupie. Rozpieprzyć korporację i nałożyć kaganiec papugom!!!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: someone Re: Adwokacki koń trojański IP: *.mosar.pl 21.11.03, 08:00 Od przyszłego roku będę studiowała prawo (mam nadzieję). Prawda jest taka, że nie mając rodziny, która się tym zajmuje, nie mam zbyt dużych szans na aplikację :/ Powinni coś z tym zrobić i to szybko, bo niekompetentnych ludzi, bez powołana do tego zawodu, za to chcących zbijać kasę na nieszczęściu innych jest coraz więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Los Re: Adwokacki koń trojański IP: *.visp.energis.pl 21.11.03, 08:10 Pracuję w sądzie i to z własnego wyboru i naprawdę cieszę się, że nie jestem członkiem tych tzw. "elitarnych" korpracji prawniczych (adwokaci,radcy prawni). Praca adwokatów i radców jest w większości wypadków, jaka jest, czyli mizerna. Beznadziejne przygotowanie do sprawy, pozbawione sensu wnioski dowodowe, idiotyczne pytanie i oczekiwanie właściwie tylko na to, że sąd wszystko za nich zrobi. Niektórzy np. zapomnieli, ze od paru już lat proces cywilny jest kontradyktoryjny i to do stron należy prowadzenie procesu, ale po co o tym pamiętać, skoro i tak jesteśmy przecież nie do ruszenia. Konkurencja jest praktycznie żadna i tk też już pewnie zostanie. Po co dopuszczać nowych do zawodu, to byłoby niebezpieczne. Lepiej przecież, żeby adwokatenm czy radcą orawnym został znajomy, członek rodziny. Nieważne czy rozgarnięty, czy nie. Niestety tak będzie, dopóki samorządy prawnicze nie zostaną poddane choćby minimalnej konroli państwa (to co teraz moze zrobić Minister Sprawiedliwości albo sądy w celu zdyscyplinowania adwokatów i radców prawnych nie ma praktycznie żadnego znaczenia). No cóż, ale jak widać lobby jest silne i projekt ustawy,który dawał szanse na zmiany przepadnie. Tak to już w naszym kraju bywa, że liczą się przede wszystkim partykularne interesy jakichś tam grup. Może Państwo adwokaci i rady prawni opamiętają się i zaczną wykonywać swoje zawody w sposób rzetelny, kiedy ich klienci pojdą do sądu po odszkodowanie za złe prowadzenie sprawy, a to robi do tej pory niewiele osób. Oczywiście nie mozna generalizować, są pełnomocnicy przygotowani, posiadający szeroką wiedzę merytoryczną, szkoda tylko, że jest ich tak mało. Lekarstwem na to, byłaby właśnie większa konkurencja, na którą pozwoliłaby ustawa PiS-u, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a.kmieciak Re: Adwokacki koń trojański IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 16:43 Szanowny Panie. Niestety nie jestem w stanie sprawdzić czy jest Pan rzeczywiście sędzią, (nie jest Pan bowiem łaskaw się przedstawić.) Jeżeli tak, to polecam pańskiemu osądowi problem jaki ma pewien obywatel kilka pozycji wyżej. Co do Pańskich uwag to zapewniam Pana, że rejestr grzechów akwokackich jest równie obszerny jak rejestr krzywd sędziowskich. Są różni sędziowie i różni adwokaci. Pan jak widzę ceni swoje kwalifikacje - to dobrze zawsze jest miło publicznie wyrazić gratulacje pod własnym adresem. Zapewniam Pana jednak, że pogląd zwyklego obywatela na pracę sądów jest jeszcze gorszy niż na pracę adwokatów. Jest to przekonanie często krzywdzące ale powszechne. Jednej tylko rzeczy nie rozumiem - postuluje Pan nadzór Ministra nad adwoktami. Nadzór ten przydałby się wobec sądów. Inaczej zaległości w ich pracy nie osiągnęłyby tak monstrualnych rozmiarów. P.S. Dodatkowo, poza świętami, 6 tygodniami urlopu, mieliście Państwo, decyzją waszych prezesów wolne: 2.05, dzień w okresie Bożego Ciała, Wniebowstąpienia i 10.11.03. Zabieracie akta do domu - gdzie Waszej pracy nikt nie nadzoruje. Pojawiacie się w sądzie 2,3 dni w tygodniu. RP przegrywa sprawy w Trybunale. Jeszcze? Możemy się tak boksować jeszcze tydzień ku uciesze internautów. Odpowiedz Link Zgłoś
inaww Adwokaci i nauka "zrób to sam" 21.11.03, 18:52 Telekomunikacja Polska we Wrocławiu dopuściła się w stosunku do duuuużej grupy obywateli (lat temu 9) przestępstwa jednostronnego odstąpienia od pisemnych umów, zmieniając zasady płatności. Umowy - przez 4 lata co miesiąc chyba po 20 połączeń miejscowych bezpłatnych, w rozliczeniach zsumowano te bezpłatne "jednostki rozliczeniowe" z 4 lat i odliczono je w ciągu kilku miesięcy, a potem podniesiono ceny. Zmieniono równocześnie zasady rozliczania "jednostek rozliczeniowych" czyli impulsów. W umowach - 1 impuls = jedno połączenie miejscowe bez liczenia czasu, w rozliczeniach 1 impuls = 3- minutowe połączenie miejscowe. O zmianach zasad rozliczania TP NIE POINFORMOWAŁA swoich klientów którzy mieli ulgi dostać wzamian za przedpłaty na założenie telefonów czyli swego rodzaju pożyczki dla TP. W rachunkach nie podawano cen ani specyfikacji a jedynie sumę należności. I - klienci nie zostali poinformowani o wcześniejszym ZAMIARZE DOKONANIA TAKICH ZMIAN ani nie pytano ich, czy się zgadzają na odstąpienie od umów. Abonenci którzy odliczali sobie od kwoty do zapłaty te bezpłatne impulsy - zostali zaskoczeni żądaniem spłaty odliczonej kwoty i odsetek za zwłokę, popartym grożbą oddania sprawy do sądu. Nie mam wykształcenia prawniczego, więc poszłam do kilku kolejnych "zespołów adwokackich". Na pytanie o to czy któryś z adwokatów SPECJALIZUJE SIĘ W SPRAWACH UMÓW CYWILNYCH usłyszałam w odpowiedzi że KAŻDY adwokat zna się na prawie, ale po krótkim zreferowaniu przeze mnie o co chodzi kolejni "znający się na prawie" adwokaci stwierdzali że to nie do wygrania, rzeczoznawcy w sądach to pracownicy TP i w ogóle co to za kwota trochę ponad 1000 złotych?... Mój argument, że ja jestem tylko jedną z oszukanych kilku (może nawet kilkunastu) tysięcy osób i że występuję nie tylko we własnym imieniu - był grochem o zamykane za mną drzwi. Pani adwokat która w swoim gabinecie wyraziła mi uznanie, że już jestem zorientowana nieżle w sprawach umów cywilnych i poradzę sobie sama w sądzie "udzieliła mi porady" (za 80 zł, bez pokwitowania!) nabazgrała mi na kartce schemat(!) pozwu do sądu, ale widząc, że nie ociekam złotem - odmówiła przyjęcia sprawy. Wywalczyłam (ach te dyskusje z radcami prawnymi TP!) tylko to, że nie było sądu, nie zapłaciłam "zaległości" z odsetkami, ale straciłam ulgowe impulsy na następne 3 lata, sporo nerwów i zaufanie do prawników. Zdobyłam za to sporą biblioteczkę różnych wyciągów z kodeksów cywilnych kilka Dzienników Ustaw i przekonanie, że prawnicy to ignoranci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Adwokaci i nauka IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 20:13 Dobry przykład. W USA kancelaria by biegała po klientach po pełnomocnitwa, aby taką sprawę prowadzić za procent od wygranej. System kontynetalny jest inny - nie wypada... obsługiwać biednego klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Adwokaci i nauka 24.11.03, 21:32 Gość portalu: Andrzej napisał(a): > Dobry przykład. W USA kancelaria by biegała po klientach po > pełnomocnitwa, aby taką sprawę prowadzić za procent od > wygranej. System kontynetalny jest inny - nie wypada... > obsługiwać biednego klienta. Ave, w systemie polskim nie ma pozwów zbiorowych, ani odszkodowań za straty moralne. Biegający adwokat nabawiłby się jedynie odcisków, a nie pieniędzy. Klienci nie chcą się też dzielić odszkodowaniami. Pamiętaj, że w USA adwokat zgarnia połowę odszkodowania .... T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej No to co ze dostaje połowę kasy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.11.03, 22:24 Gdyby nikt nie wziął sprawy nie dostałbyć NIC! To ja mu bedę żałował 50%. Ja bych mu nawet w niektórych przypadkach dał mu 85% Albo i 100% za białogłowę, którą nie mógłbym odzyskać z bisurmańskiego raju. Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano, Drugie do hordy dalekiej zagnano; Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!) Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: No to co ze dostaje połowę kasy 25.11.03, 19:04 Gość portalu: Andrzej napisał(a): > Gdyby nikt nie wziął sprawy nie dostałbyć NIC! > To ja mu bedę żałował 50%. Ja bych mu nawet w niektórych przypadkach dał mu 85% > Albo i 100% za białogłowę, którą nie mógłbym odzyskać z bisurmańskiego raju. Ave, ale tam tyle biorą za prowadzenie spraw niewątpliwych, ryzykownych zwykle nie biorą. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Re: No to co ze dostaje połowę kasy IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 26.11.03, 18:15 O tym nie wspominając że umowa z adwokatem powinna być jednak umową starannego działania a nie rezultatu. Tak w ogóle - nie mówię o szczegółowych rozwiązaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Drodzy Państwo IP: *.chello.pl 21.11.03, 10:37 Rozumiem gorączkę dyskusji, mam jednak prośbę o pochamowanie się w wyrażaniu opinii generlizujących, które obrażają. Jestem aplikantem adwokackim, który na studiach starał się porządnie uczyć, do egzaminu adwokackiego mocno zakuwał i za pierwszym razem go zdał. Nie tylko nie jestem spokrewniony z żadnym prawnikiem, ale jestem pierwszym pokoleniem w rodzinie, które ma wyższe wykształcenie. Nikt mi nie zabroni mieć poczucia rzetelnie wykonywanej pracy w okolicznościach, gdy każdą najbardziej przykrą sprawę z urzędu (a jest tego mnóstwo) wykonuję z równą staranością jak sprawy z wyboru. Mogę z pełną odpowiedzialnością i uczciwością to o sobie powiedzieć. I czuję się prawdziwie upokorzony, gdy patrzy się na mnie - a spotykam się z tym często - jako na osobę, która czy to po znajomościach, czy koneksjach rodzinnych, wspina się po drabinie kariery. A propos projektu PiS - brakuje mi jednego zasadniczego elementu, żeby uznać go za godny rozważań. Otóż zbyt dużo słyszy się na temat legitymacji moralnej członków ugrupowania w zakresie "czystości" drogi kariery urzędniczej obowiązującej w mieście stołecznym. Jeżeli na poziomie urzędu miasta w zakresie obsady stanowisk obowiązuje klucz partyjny, wizualizuje mi się optymistyczny obraz adwokata po wejściu w życie projektu PiS: adwokat a sali sądowej: "W całej rozciągłości popieram spiżowe słowa prokuratora!" Marcin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ich1 A na egzaminie nie sprawdzali ortografii? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 21.11.03, 21:34 "pochamowanie się w wyrażaniu" A stylistyki? "Otóż zbyt dużo słyszy się na temat legitymacji moralnej członków ugrupowania w zakresie "czystości" drogi kariery urzędniczej obowiązującej w mieście stołecznym", "wizualizuje mi się optymistyczny obraz adwokata" Na pewno nie masz w rodzinie adwokata? Odpowiedz Link Zgłoś