haen1950
10.03.09, 09:08
Zarówno wizyta Barroso, jak i wystąpienie Tuska na inerwiev z
Mazowieckim ustawiły politykę polską na ostrzu noża. Chodzi o
kompetencje.
Barroso ostatni raz chciał namówić Kaczusia do podpisania traktatu i
wpisania się do struktur europejskich. Dostał odmowę.
Będą konsekwencje. Zbliżają się dwa najważniejsze kryzysowe szczyty,
pierwszy w Brukseli, drugi w Londynie. Kaczuś jest tam nieproszonym
intruzem. Jeżeli będzie wciskał się na chama, to spotka go gruba
nieprzyjemność. Myślę, że Barroso mu to szczerze powiedział, jest
dogadany w sprawie swej drugiej kadencji z Tuskiem. Kaczuś jest
zerem, jego poparcie jest nawet czymś ujemnym, nieprzyjemnym dla
każdego przyzwoitego faceta.
Dlatego ten szczyt w Brukseli będzie przesileniem w polityce. Jeżeli
Kaczory podejmą walkę na noże to przegrają wszystko. Odtąd będą
tylko bandą na usługach Rydzyka - nędznego, ale inteligentnego
katabasa.