Dodaj do ulubionych

PSL chce zakazać używania słowa "chleb"

05.06.09, 10:30
Kuriozum. PSL chce zakazać używania słowa "chleb" w stosunku do pewnych
produktów (tych sztucznie ulepszanych). Sprawą zajmą się wkrótce posłowie z
podkomisji zdrowia publicznego.

Tak oto choroba sterowania nawet słownikiem przenosi się już od głowy ryby do
reszty. Parlament Europejski dyskutował niegdyś o krzywiźnie bananów, o
klasyfikacji marchewki (owoc czy warzywo), o definicji oscypka. Teraz PSL w
polskim Sejmie chce dyskutować o definicji chleba.

Jakoś przez setki lat dawaliśmy sobie radę bez głupków pitolących o definicji
chleba czy marchewki. A 7 czerwca wybierzemy następnych...

biznes.onet.pl/0,1984550,wiadomosci.html
Obserwuj wątek
    • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:32
      Dawaliśmy sobie radę i w efekcie mamy teraz wódkę z bananów :(
      • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:42
        Nie rozumiem o co chodzi. Możesz jaśniej?

        Nie słyszałem nigdy o wódce z bananów, ale jeśli taka jest, to co w tym złego?
        • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:49
          Proszę. Była dyskusja, żeby wódką można było nazywać tylko produkt na bazie
          destylatu zbóż, ziemniaków albo melasy. Nie przeszło i teraz wódką możesz
          nazywać każdy produkt wódkopodobny: z jabłek, bananów, mango i starych
          sznurówek. Nie wiem, jak ty, ale ja jestem konserwa i dla mnie wódka to powinna
          być wódka, a nie likierek z kiwi.
          • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:53
            yoma napisała:

            > Proszę. Była dyskusja, żeby wódką można było nazywać (...)

            No nie wątpię że była. W końcu pasibrzuchy biorą pieniądze za to, aby pitolić o
            bzdurach.

            > Nie przeszło i teraz wódką możesz
            > nazywać każdy produkt wódkopodobny:

            No i co z tego? Więc kupuj tylko wódkę z ziemniaków. Nikt ci nie narzuca zmian w
            słownictwie.

            > Nie wiem, jak ty, ale ja jestem konserwa i dla mnie wódka to
            > powinna być wódka, a nie likierek z kiwi.

            Więc nadal ją sobie tak nazywaj. Werdykt Parlamentu Europejskiego jest ci
            potrzebny do nazywania rzeczy? Jeśli tak, to współczuję niewolnictwa umysłowego.
            • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:55
              > Więc nadal ją sobie tak nazywaj. Werdykt Parlamentu Europejskiego jest ci
              > potrzebny do nazywania rzeczy? Jeśli tak, to współczuję niewolnictwa umysłowego

              Przecież tłumaczę jak krowie na rowie, że nie chcę, żeby nazywano czymś coś, co
              czymś nie jest, a ten swoje. Współczuję ograniczenia umysłowego.
              • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 11:17
                yoma napisała:

                > > Więc nadal ją sobie tak nazywaj. Werdykt Parlamentu Europejskiego jest ci
                > > potrzebny do nazywania rzeczy? Jeśli tak, to współczuję niewolnictwa
                > > umysłowego
                >
                > Przecież tłumaczę jak krowie na rowie, że nie chcę, żeby nazywano czymś coś

                No przecież tłumaczę jak krowie na rowie, że masz zapewne rozum i sama potrafisz
                podejmować decyzje w sklepie bez werdyktów PE. Potrafisz odróżnić wódkę z
                bananów od wódki z ziemniaków, więc w czym problem? Kupuj tylko tą z ziemniaków
                i nie zabraniaj innym nazywania wódką tego czegoś z bananów. Dla mnie niepojęte
                jest, jak można nazywać "homo sapiens" kogoś, kto potrzebuje PE do nazywania
                rzeczy, ale trudno - nie będę przecież odbierał wam ustawowo człowieczeństwa.

                Chcesz odgórnie narzucać INNYM używane przez nich słownictwo? Oczywiście
                potępiam takie totalitarne podejście, ale skoro tak, to bądź odrobinę
                konsekwentna i grzecznie przyjmij do wiaromości, że ci sami, którzy pitolą o
                upragnionej przez ciebie definicji wódki, zadecydowali, że marchewka to owoc.
                Nie bądź wywrotowcem!

                • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 13:40
                  Nie potrafię. Jak jest napisane na etykiecie wielkimi literami VODKA i
                  drobniutkimi z bananów, to drobnych nie przeczytam, bom ślepa. Po to homo
                  sapiens wymyślił język, żeby odpowiednie dał rzeczy słowo. I proszę nie mówić o
                  okularach, bo mojej wady wzroku okulary nie leczą.

                  > Chcesz odgórnie narzucać INNYM używane przez nich słownictwo?

                  To się nazywa odwracanie kotu ogona. Nie - chcę, żeby inni nie narzucali mi
                  swojego. A wywrotowcem mogę być, jeśli mi się tak podoba, nie jest to sprzeczne
                  z prawem.
                  • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 14:04
                    yoma napisała:

                    > Nie potrafię. Jak jest napisane na etykiecie wielkimi literami VODKA i
                    > drobniutkimi z bananów, to drobnych nie przeczytam, bom ślepa.

                    Skoro nie potrafisz, to kupując wódkę powinnaś poprosić kogoś o pomoc. Choćby
                    sprzedawcę. Ten raczej wie, co stoi na półkach. A ty zamiast poprosić o pomoc
                    sprzedawcę stojącego 1,5m od ciebie, domagasz się pomocy parlamentu w odległej
                    Brukseli (jakieś milion razy dalej)... Cóż to za pokaz bezradności i
                    nieudolności w rozwiązywaniu prostych problemów!

                    > Po to homo
                    > sapiens wymyślił język, żeby odpowiednie dał rzeczy słowo.

                    Ów homo sapiens radził sobie z tym znakomicie przez tysiące lat. Teraz przestał
                    sobie z tym radzić, skoro potrzebna mu pomoc parlamentarna?

                    > > > Chcesz odgórnie narzucać INNYM używane przez nich słownictwo?
                    > >
                    > > To się nazywa odwracanie kotu ogona. Nie - chcę, żeby inni nie
                    > > narzucali mi swojego.

                    Niczego na miłość boską nie odwracam! Przecież nikt ci niczego nie narzuca.
                    Jeśli nie chcesz nazywać wódką wyrobu z bananów, to nie nazywaj, zachowaj sobie
                    tą nazwę dla tej z ziemnaków. Ale dlaczego narzucasz swoją wolę producentowi?

                    Kto tutaj narzuca swoją wolę? Może wreszcie łaskawie zauważysz, że TY?

                    > A wywrotowcem mogę być, jeśli mi się tak podoba, nie jest to sprzeczne
                    > z prawem.

                    Oczywiście, tylko gdzie u ciebie konsekwencja? Po co ci te uchwały o słownictwie
                    wódkowym skoro sama deklarujesz pogardę i bunt wobec uchwał o słownictwie
                    marchewkowym?
                    • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 14:22
                      Pokaż mi, gdzie deklaruję pogardę i bunt:) Sam się czepiłeś marchewki jak pijany
                      płota (gdzie na Boga w moich postach marchew występuje?), pogardę i bunt sam
                      deklarujesz wobec tych, co nie chcą produktu chlebopodobnego nazywać chlebem,
                      kotu ogona odwracasz już do sześcianu (> Kto tutaj narzuca swoją wolę? Może
                      wreszcie łaskawie zauważysz, że TY?).

                      Pomoc parlamentu jest potrzebna, żeby nie wprowadzać konsumentów, jako słabszej
                      strony transakcji, w błąd. Skoro producenci sami nie umieją nazwać towaru
                      właściwie, mimo tego, że, jak twierdzisz, radzili z tym sobie przez tysiące lat...

                      I możesz nie odpowiadać, bo naprawdę nie mam ochoty ani nastroju na pyskówkę
                      bazarową, która niestety prezentujesz.
                      • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 14:50
                        yoma napisała:

                        > Pokaż mi, gdzie deklaruję pogardę i bunt:)

                        No litości! Wbrew ustaleniom PE (czy też może KE) głosisz "wywrotowe" opinie
                        jakoby marchewka była warzywem - posty z godzin 10:43, 10:50, 10:57.

                        Jednocześnie domagasz się, aby ta sama instytucja, której decyzję w sprawie
                        marchewki masz w nosie, wydała decyzję o definicji wódki. Gdzie tu sens i
                        logika, na Boga?

                        > Sam się czepiłeś marchewki jak pijany płota

                        Nie czepiłem się marchewki, lecz twojej niekonsekwencji.

                        > (gdzie na Boga w moich postach marchew występuje?)

                        Podałem gdzie. Mnie marchew nie interesuje, ale to, że posłowie zajmują się
                        takimi durnotami, a wy im przyklaskujecie.

                        > pogardę i bunt sam
                        > deklarujesz wobec tych, co nie chcą produktu chlebopodobnego nazywać chlebem,

                        Co ty mówisz? Przecież już kilka razy cię zachęcałem - nazywaj sobie rzeczy
                        według uznania. Ale nie zmuszaj do tego innych. To chyba proste, prawda?

                        > kotu ogona odwracasz już do sześcianu
                        > (> Kto tutaj narzuca swoją wolę? Może
                        > wreszcie łaskawie zauważysz, że TY?).

                        A gdzie tu się mylę? Przecież mamy jasność: ja chcę, aby państwo nie wtrącało
                        się w język. Ty chcesz regulować i narzucać innym swoją wolę nazewniczą. To
                        proste jak drut, a ty piszesz coś o kocie.

                        > Pomoc parlamentu jest potrzebna, żeby nie wprowadzać konsumentów,
                        > jako słabszej strony transakcji, w błąd.

                        1. Konsument jest stroną silniejszą, bo ma pieniądze i nikt mu transakcji nie
                        narzuca.
                        2. Jeśli ktoś cię oszuka, to rozwiązań jest wiele - zmiana sklepu, zmiana
                        producenta, sąd. A ty od razu do Brukseli...

                        > I możesz nie odpowiadać, bo naprawdę nie mam ochoty ani nastroju
                        > na pyskówkę bazarową, która niestety prezentujesz.

                        Na pewno potrafisz tą opinię uzasadnić, więc śmiało! Do dzieła.

                • 1normalnyczlowiek To gdzie chcesz sprzedawać te 5-miejscowe rowery 06.06.09, 15:10
                  zamurowany napisał: Dla mnie niepojęte jest, jak można nazywać "homo sapiens"
                  kogoś, kto potrzebuje PE do nazywania rzeczy

                  ---> ... na przykład Opla Astrę, w sklepie z rowerami czy w salonie samochodowym?
                  Bo chyba nie masz nic przeciwko temu by samochód nazywać rowerem?
                  Zgodnie z twoją teorią, to żaden problem odróżnić rower na dwóch kółkach od tego
                  czegoś na czterech, prawda?
                  Ciebie też można nazwać - skądinąd bardzo trafnie - małpą umiejącą mówić i pisać
                  - no bo i po co człowiekiem.
                  No a jak wspaniałe biznesy można robić z jakimiś krajem obłożonym embargiem na
                  handel bronią i sprzedawać im "Gołąbki Pokoju" na gąsienicach, zamiast czołgów...

                  > nie zabraniaj innym nazywania wódką tego czegoś z bananów.

                  > ale trudno - nie będę przecież odbierał wam ustawowo człowieczeństwa.

                  ---> Nawet jak na takiego bałwana, to masz specyficzne aspiracje ...
                  Nie ty dałeś i nie ty będziesz odbierał.

                  > Chcesz odgórnie narzucać INNYM używane przez nich słownictwo?

                  ---> Ależ skąd! Nikt tego nie chce, ja również, kretynie ze zlasowanym mózgiem!
                  PS. Według mojego słownictwa "kretyn", to bardzo miły człowiek a "zlasowany
                  mózg" mają mędrcy, rozumiesz debilu??? :)))
                  • zamurowany Re: To gdzie chcesz sprzedawać te 5-miejscowe row 06.06.09, 23:32
                    1normalnyczlowiek napisał:

                    > To gdzie chcesz sprzedawać te 5-miejscowe rowery
                    > na przykład Opla Astrę

                    Nie wiem do czego pijesz, ale nazwę dla auta wymyślił producent, a nie soc-poseł
                    Gosiewski czy też Pawlak. Ponadto Astra z gwiazdą wiele wspólnego nie ma, więc
                    pewnie i ona podpadnie za jakiś czas pod wasze lewackie regulacje.

                    > Bo chyba nie masz nic przeciwko temu by samochód nazywać rowerem?

                    Oczywiście że nie mam. Czy kupiłbyś rower przedstawiany jako samochód? Jeśli
                    tak, to tobie już żadna ustawa nie pomoże.

                    > Nawet jak na takiego bałwana, to masz specyficzne aspiracje ...

                    W dyskusji ci nie idzie, więc musisz się wyżyć. Ja to rozumiem.

                    > > Chcesz odgórnie narzucać INNYM używane przez nich słownictwo?
                    >
                    > Ależ skąd! Nikt tego nie chce, ja również

                    No to w takim razie ktoś się pod ciebie podszywał i wypisywał w twoim imieniu
                    głupoty w tym wątku.
              • ave.duce Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 06.06.09, 07:57
                Zamurowany.

                :p
                • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 06.06.09, 09:50
                  ave.duce napisała:

                  > Zamurowany.

                  Jak zwykle nic mądrego do powiedzenia nie masz. Dziękuję za udział w dyskusji.
                  • ave.duce Jak zwykle nic 06.06.09, 09:57
                    nie czumasz, ale co w tym dziwnego, jeśliś zamurowany ;)

                    :p
                    • zamurowany Re: Jak zwykle nic 06.06.09, 23:33
                      ave.duce napisała:

                      > Jak zwykle nic
                      > nie czumasz, ale co w tym dziwnego, jeśliś zamurowany ;)

                      Dziękuję twój za występ, poziomem od innych nie odbiegał.
                      • zamurowany Errata 06.06.09, 23:39
                        twój za -> za twój
      • klara551 Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 13:40
        A dlaczego PSL nie zajmie się wyrobami mięsnopodobnymi,takimi jak
        niby parówki,niby szynka,niby kiełbasa,w których jest KILKANAŚCIE
        procent mięsa,bo reszta to wypełniacze typu soja? Niech sobie będą
        na rynku,ale niech to nie nazywa się wędliną.Prawdziwa szynka,to do
        1,5 kg mięsa.A te szynkopodobne,nafaszerowane enzymai zlepiającymi
        okrawki,wodą soją i innymi świństwami mają wydajność 150
        procent,czyli z 1 kg okrawków otrzymujesz 1,5 kg wyrobu.Za komuny
        ćwiczyliśmy wyroby z krylem i to niestety zostało.
    • ajr-on Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:35
      zamurowany napisał:

      > Kuriozum. PSL chce zakazać używania słowa "chleb" w stosunku do
      pewnych produktów (tych sztucznie ulepszanych).

      Te produk ma się nazywać chlebowski.
      • 1normalnyczlowiek A karpiopodobnego karpia nazwiemy "karpiniuk" :) 06.06.09, 16:18
        ajr-on napisał: Ten produkt ma się nazywać chlebowski.

        ---> Danie dnia: Karpiniuk po ukraińsku z chlebowskim.
    • hummer I słusznie 05.06.09, 10:40
      zamurowany napisał:

      > Kuriozum. PSL chce zakazać używania słowa "chleb" w stosunku do pewnych
      > produktów (tych sztucznie ulepszanych).

      Pamiętam też wyroby czekoladopodobne, które z czekoladą miały tyle wspólnego, że
      były czarne.

      Przydałoby się jeszcze podobne rozwiązanie w stosunku do
      Masła, piwa, wędlin.
      • yoma Re: I słusznie 05.06.09, 10:42
        Popieram. Jakoś ostatnimi laty nie widziałam masła, które by miało ponad 60%
        masła w maśle.
      • zamurowany Re: I słusznie 05.06.09, 10:43
        hummer napisał:

        > Przydałoby się jeszcze podobne rozwiązanie w stosunku do
        > Masła, piwa, wędlin.

        I koniecznie podobne rozwiązanie w stosunku do ludzi. Bo czy można nazwać "homo
        sapiens" kogoś, kto popiera takie idiotyzmy?
        • hummer Nie wiem czy wiesz ale popierasz złodziei :) 05.06.09, 10:48
          zamurowany napisał:

          > hummer napisał:
          >
          > > Przydałoby się jeszcze podobne rozwiązanie w stosunku do
          > > Masła, piwa, wędlin.
          >
          > I koniecznie podobne rozwiązanie w stosunku do ludzi. Bo czy można nazwać "homo
          > sapiens" kogoś, kto popiera takie idiotyzmy?

          Płacisz jak za chleb, masło czy piwo, a ktoś Ci sprzedaje wyrób tylko do tego
          podobny. Zresztą taki "chleb" na drugi dzień bardziej jest podobny do pustaka.
          Zęby stałe człowiek ma tylko jedne. Jedzenia żal wyrzucić, więc je plaster
          pustaka, posmarowany niby masłem, na którym leży niby wędlina. I stówki nie ma :)

          Przecież tu chodzi tylko o nasze zdrowie, tak by Polacy wiedzieli co jedzą.
          • yoma Re: Nie wiem czy wiesz ale popierasz złodziei :) 05.06.09, 10:51
            No i proszę , jaka komuna była porządna - uczciwie pisała, że produkt
            czekoladopodobny jest czekoladopodobny :)
            • wos9 Ale przede wszystkim chleb był chlebem, masło było 05.06.09, 10:58
              masłem (nawet jeśli trudno je było rozsmarować), a szynka i inne
              wędliny (choć czasem trudno je było kupić) smakowały jak należy.
              Dziś wędliny bywają nie do odróżnienia, a prawdziwego masła od
              lat nie spotkałam.

              yoma napisała:

              > No i proszę , jaka komuna była porządna - uczciwie pisała, że
              produkt
              > czekoladopodobny jest czekoladopodobny :)
              • yoma Re: Ale przede wszystkim chleb był chlebem, masło 05.06.09, 11:00
                Jak zdobyć wodę na pustyni? Zawinąć w folię pół kilo polskiej szynki i położyć
                na noc przed namiotem. RAno wypić litr wody, ktory się zebrał na folii.
                • wos9 Re: Ale przede wszystkim chleb był chlebem, masło 05.06.09, 11:01
                  yoma napisała:

                  > Jak zdobyć wodę na pustyni? Zawinąć w folię pół kilo polskiej
                  szynki i położyć
                  > na noc przed namiotem. RAno wypić litr wody, ktory się zebrał na
                  folii.

                  Obecnej - tak.
                • zamurowany Magia 05.06.09, 11:37
                  yoma napisała:

                  > Jak zdobyć wodę na pustyni? Zawinąć w folię pół kilo polskiej szynki i położyć
                  > na noc przed namiotem. RAno wypić litr wody, ktory się zebrał na folii.

                  Tak na marginesie: jak ty to robisz, że z pół kilograma szynki uzyskujesz
                  kilogram wody?...
                  • hummer Przecież to proste :) 05.06.09, 11:47
                    zamurowany napisał:

                    > yoma napisała:
                    >
                    > > Jak zdobyć wodę na pustyni? Zawinąć w folię pół kilo polskiej szynki i po
                    > łożyć
                    > > na noc przed namiotem. RAno wypić litr wody, ktory się zebrał na folii.
                    >
                    > Tak na marginesie: jak ty to robisz, że z pół kilograma szynki uzyskujesz
                    > kilogram wody?...

                    w PRLu było to pół kilograma. Teraz tyle samo mięsa waży coś koło 2 kg. Dodaje
                    się jeszcze dodatkowo środków chłonących wodę tak, by producent nie był
                    "stratny" na masie :)

                    Wiesz, że obecnie możesz nazwać parówkę kiełbasą suchą krakowską? Brak norm.
                    Dawniej norm przestrzegały cechy rzemieślnicze.
                    • zamurowany Obaliłeś zasadę zachowania masy... 05.06.09, 11:53
                      Gratuluję, będziesz sławny. Właśnie obaliłeś zasadę zachowania masy. Zapewne nie
                      rozumiesz, o co chodzi, więc powtórzę:

                      ==
                      Jak z 0,5kg szynki wycisnąć 1kg wody?...
                      ==

                      Wychodziłoby na to że szynka po wyciśnięciu waży -0,5kg (minus pół kilograma):

                      [szynka polska] = [woda] + [szynka właściwa]
                      0,5kg = 1kg + (-0,5kg)

                      Najwyraźniej polska szynka jest zrobiona z antymaterii.
                      • hummer Re: Obaliłeś zasadę zachowania masy... 05.06.09, 11:57
                        zamurowany napisał:

                        > Gratuluję, będziesz sławny. Właśnie obaliłeś zasadę zachowania masy.

                        Aż się boję wyciskać mózgi co poniektórych :)
                        • zamurowany Re: Obaliłeś zasadę zachowania masy... 05.06.09, 12:05
                          hummer napisał:

                          > Aż się boję wyciskać mózgi co poniektórych :)

                          Śmiało Einsteinie, wyciskaj. Kłopot w tym, że więszkość ludzi oddała swoje
                          rozumy władzy, więc współczesne zsocjalizowane ludzkie mózgi służą już chyba
                          tylko do kontrolowania zwieraczy.
                          • 8macek Re: Obaliłeś zasadę zachowania masy... 05.06.09, 12:54
                            a kolega zamurowany to ma jakieś resztki poczucia humoru?
                            wie może kolega co to jest żart, dowcip?
                            • zamurowany Re: Obaliłeś zasadę zachowania masy... 05.06.09, 13:02
                              8macek napisał:

                              > a kolega zamurowany to ma jakieś resztki poczucia humoru?
                              > wie może kolega co to jest żart, dowcip?

                              No właśnie mam. I dlatego nie mogę się nadziwić, jak na pytanie o wyciśnięcie 1
                              kg wody z 0,5kg szynki można odpowiadać opisem technologii produkcji wędlin.
                              • hummer Tu masz jeden z artykułów 05.06.09, 13:05
                                zamurowany napisał:

                                > 8macek napisał:
                                >
                                > > a kolega zamurowany to ma jakieś resztki poczucia humoru?
                                > > wie może kolega co to jest żart, dowcip?
                                >
                                > No właśnie mam. I dlatego nie mogę się nadziwić, jak na pytanie o wyciśnięcie 1
                                > kg wody z 0,5kg szynki można odpowiadać opisem technologii produkcji wędlin.

                                fakty.interia.pl/polska/news/ile-kleju-zjemy-w-wielkanocnej-szynce,1077527
                                • zamurowany Re: Tu masz jeden z artykułów 05.06.09, 13:08
                                  No ale po co ten link podałeś i czemu miał on służyć?
                                  • 8macek Re: Tu masz jeden z artykułów 05.06.09, 13:15
                                    a po co w ogóle zadałeś pytanie o to jak z 0,5kg szynki można
                                    uzyskać 1kg wody w kontekscie przytoczonego przez yomę dowcipu?
                                    • zamurowany Re: Tu masz jeden z artykułów 05.06.09, 13:23
                                      8macek napisał:

                                      > a po co w ogóle zadałeś pytanie o to jak z 0,5kg szynki można
                                      > uzyskać 1kg wody w kontekscie przytoczonego przez yomę dowcipu?

                                      Bo wyciskanie 1kg wody i -0,5kg szynkowej antymaterii z 0,5kg szynki uznałem za
                                      bardzo fajny dowcip.
                                      • 8macek Re: Tu masz jeden z artykułów 05.06.09, 13:31
                                        jaaaasne.
                                        wobec tego życzę zdrowia.
                    • zamurowany sucha krakowska 05.06.09, 11:58
                      hummer napisał:

                      > Wiesz, że obecnie możesz nazwać parówkę kiełbasą suchą krakowską?
                      > Brak norm.

                      Aż mi głupio tłumaczyć, jak w życiu postępuje rozumny człowiek. Ale jak ktoś
                      jest zniewolony i rozum oddał w depozyt władzuchnie, to czasami trzeba.

                      Rozumny człowiek znalazłszy w sklepie parówkę opisaną jako "kiełbasa sucha
                      krakowska" zapamiętuje nazwę producenta i nie kupuje od niego niczego więcej. Bo
                      zakłada (słusznie), że producent chce naciągnąć i oszukać.

                      W efekcie producent plajtuje, bo rozumni ludzie przestali kupować jego wyroby.
                      Miejsce bankruta zajmuje uczciwa firma.

                      > Dawniej norm przestrzegały cechy rzemieślnicze.

                      Dobrowolne cechy rzemieślnicze to *BARDZO* dobra sprawa! Ale do ich istnienia
                      nie był chyba potrzebny chór wujów w Brukseli czy Warszawie, nieprawdaż?
                      • hummer Re: sucha krakowska 05.06.09, 12:08
                        zamurowany napisał:

                        > hummer napisał:
                        >
                        > > Wiesz, że obecnie możesz nazwać parówkę kiełbasą suchą krakowską?
                        > > Brak norm.
                        >
                        > Aż mi głupio tłumaczyć, jak w życiu postępuje rozumny człowiek. Ale jak ktoś
                        > jest zniewolony i rozum oddał w depozyt władzuchnie, to czasami trzeba.
                        >
                        > Rozumny człowiek znalazłszy w sklepie parówkę opisaną jako "kiełbasa sucha
                        > krakowska" zapamiętuje nazwę producenta i nie kupuje od niego niczego więcej. B


                        Problem w tym, że plajtuje ale uczciwy producent bo jego towar musi byś droższy.
                        Polak się cieszy, że kupił "wędlinę" tak tanio.

                        A liczba środków dodawanych do "polepszania" żywności serio umożliwia zrobienie
                        suchej krakowskiej z krowiego wymienia. Jednym z takich środków jest glutaminian
                        sodu. Jedni dodają, płynnej przyprawy do zup, rozmaitych producentów inni
                        lubczyku. Widzisz różnicę?

                        Niczym imć prezydent lubię dobrze zjeść. Dla mnie dobrze, to znaczy niedużo, ale
                        smacznie i zdrowo.
                        • zamurowany Re: sucha krakowska 05.06.09, 12:21
                          hummer napisał:

                          > Problem w tym, że plajtuje ale uczciwy producent bo jego towar musi
                          > byś droższy

                          Niby dlaczego plajtuje? Przecież chyba nie jesteś jedynym, który lubi zjeść
                          zdrowo, więc ów producent ma więcej klientów, prawda?

                          Plajtuje ten, który oszukuje - bo on traci klientów. No chyba, że ludziom nie
                          przeszkadza, że są nabierani... Ale jeśli im to nie przeszkadza, to dlaczego się
                          w to wstrącasz?

                          > Polak się cieszy, że kupił "wędlinę" tak tanio.

                          No to chyba dobrze! Kupił tanio i dzięki temu wystarczyło mu do pierwszego. Masz
                          coś przeciwko taniej żywności?

                          > A liczba środków dodawanych do "polepszania" żywności serio umożliwia
                          > zrobienie suchej krakowskiej z krowiego wymienia.

                          Poradzę po raz trzeci - nie kupuj takiej kiełbasy. I przekaż swoje spostrzeżenia
                          innym.

                          Ani ty, ani poseł Pawlak, ani jakiś eurogłąb z europarlamenu nie będziecie mnie
                          uczyć języka polskiego.

                          > Niczym imć prezydent lubię dobrze zjeść. Dla mnie dobrze, to znaczy niedużo,
                          > ale smacznie i zdrowo.

                          No ale czy to tego jedzenia potrzebna ci naprawdę pomoc władzuchny?

                          Nieprawdopodobne. Już widać w jakim kierunku to zmierza. Za jakiś czas będziemy
                          mieli Ministerstwo Odżywania i "darmową" służbę pokarmową. Bo Hummer i jemu
                          podobni nie potrafią jeść bez instrukcji z parlamentu.

                    • klara551 Re: Przecież to proste :) 05.06.09, 19:13
                      Do wyrobów dodaje sie środki wchłaniające wodę,enzymy zlepiające
                      okrawki,przetworzoną soję.I z 1kilograma mięsa masz 1,5 kg.
                      wyrobu.Czasami poczytaj skład na paczkowanych wędlinach,parówkach,to
                      zobaczysz,że jest w nich np. 15 proc. mięsa.O wędlinach luzem mówi
                      cena.
              • klara551 Re: Ale przede wszystkim chleb był chlebem, masło 05.06.09, 19:08
                To sprawdzaj zawartość tłuszczu.Jak jest min. 82 procent,to masło.a
                jak nie wierzysz,to rób sam.Mleko możma na bazarach kupić
          • zamurowany A gdzie tu złodziejstwo? 05.06.09, 11:00
            hummer napisał:

            > Nie wiem czy wiesz ale popierasz złodziei :)

            Brednia. Pokaż mi proszę, gdzie poparłem zabieranie cudzej własności bez zgody
            właściciela albo nie wymyślaj już więcej głupot.

            > Płacisz jak za chleb, masło czy piwo

            Płacę tyle ile się zgodziłem w sklepie.

            > a ktoś Ci sprzedaje wyrób tylko do tego podobny.

            Nikt cię nie zmusza być kupował "masło", które nie podchodzi pod twoją własną
            definicję "masła". Kup inne, 2 razy droższe, spełniające twoje własne kryteria.
            Czy naprawdę do podejmowania prostych decyzji w sklepie spożywczym jest ci
            potrzebna pomoc PE albo PSL? Jeśli tak, to współczuję.

            > Zresztą taki "chleb" na drugi dzień bardziej jest podobny do pustaka.

            To nie kupuj. Kup lepszy.

            > Przecież tu chodzi tylko o nasze zdrowie, tak by Polacy wiedzieli co jedzą.

            Taki bezradny już jesteś, że bez władzuchny nie wiesz co jesz? To przykre.
            • hummer Słyszałeś o maffi paliwowej 05.06.09, 11:07
              zamurowany napisał:

              > hummer napisał:
              >
              > > Nie wiem czy wiesz ale popierasz złodziei :)
              >
              > Brednia. Pokaż mi proszę, gdzie poparłem zabieranie cudzej własności bez zgody
              > właściciela albo nie wymyślaj już więcej głupot.

              Jechałeś na stację paliwową i tankowałeś coś paliwopodobnego nie spełniającego norm.

              Przykre jest tylko to, że potrzeba takiego prawa, by Polak nie okradał Polaka mało tego, by go nie truł.

              "

              Wiadomości
              PSL chce ograniczyć używanie nazwy "chleb"
              (IAR, dd/05.06.2009, godz. 06:28)
              Posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego chcą ustawowo zakazać używania nazwy "chleb" dla produktów z dodatkiem chemicznych polepszaczy - pisze "Dziennik". Sprawą zajmą się wkrótce posłowie z podkomisji zdrowia publicznego.

              Zdaniem przewodniczącego podkomisji Aleksandra Soplińskiego z PSL, problem jest ważny, gdyż osoby, które przez wiele lat jedzą chleb na polepszaczach, są bardziej narażone na raka jelita grubego, tyją i gorzej się czują. Chleb na zakwasie natomiast zawiera błonnik oraz pałeczki kwasu mlekowego, które zapobiegają nowotworom. Jest pozbawiony toksyn pleśniowych i związków rakotwórczych, które giną w procesie fermentacji - wyjaśnia poseł Sopliński."
              • zamurowany Re: Słyszałeś o maffi paliwowej 05.06.09, 11:22
                hummer napisał:

                > Jechałeś na stację paliwową i tankowałeś coś paliwopodobnego nie spełniającego
                > norm.

                W takiej sytuacji rozumni klienci przestają korzystać z takiej stacji paliwowej,
                w efekcie czego stacja paliwowa bankrutuje. W jej miejsce pojawia się nowa.

                Potrzebna jest ustawa do tego? Potrzebne pitolenie w PE?

                I powtórzę, bo zgrabnie zignorowałeś - nie podoba ci się "masło" w sklepie? To
                go nie kupuj. Kup inne, lepsze. Jesteś tak bezradny, że PSL oraz PE muszą ci
                pomagać w codziennych zakupach?
                • humbak Re: Słyszałeś o maffi paliwowej 05.06.09, 15:32
                  Pomijając już że machlojek z paliwami nie byłoby (a na pewno nie tak częst) gdyby nie ceny (wysokość których jest warunkowana przede wszystkim podatkami i parapodatkami).
                  A chleb baaardzo łatwo odróżnić od "chleba" bez naszych kochanych uszczęśliwiaczy.
      • ayran Re: I słusznie 05.06.09, 10:51
        hummer napisał:

        > Przydałoby się jeszcze podobne rozwiązanie w stosunku do
        > Masła, piwa, wędlin.

        Jesli uznać, że piwo produktuje się tylko z wody, słodu jęczmiennego
        i chmielu, to w Polsce piwo faktycznie nie powstaje. Byłbym
        zwolennikiemm zakazu nazywania piwem "piwa" z dodatkiem cukru
        buraczanego, syropu maltozowego, przeciwutleniaczy, oraz wody
        przepuszczanej przez chemicznie aktywne filtry, nawet jeżeli by się
        miało okazać, że piwo powstaje wyłącznie w Niewmczech.
    • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:43
      PS A z marchewką chyba nie ma problemu, bo nie ma żadnej wątpliwości, że nie
      jest to owoc. Czy nie o pomidor ci chodziło? :)
      • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:44
        yoma napisała:

        > PS A z marchewką chyba nie ma problemu, bo nie ma żadnej
        > wątpliwości, że nie jest to owoc.

        Wobec tego nie jesteś wystarczająco euroentuzjastyczna. Idź się popraw.
        Marchewka to owoc.
        • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:50
          A jednak korzeń, biologii nie oszukasz :)
          • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:55
            yoma napisała:

            > A jednak korzeń, biologii nie oszukasz :)

            Powtórzę: marchewka to owoc. Oczywiście nie według mnie, ale według głupków z
            Parlamentu Europejskiego. Idź się popraw z eurosocjalistyczną nowomową i nie
            grzesz więcej.
            • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 10:57
              Korzeń. A jeśli według oficjalnej nomenklatury owoc, to wcale nie nowomowa: już
              w przedwojennej polskiej ustawie o rybołówstwie w rozumieniu niniejszej ustawy
              rak był rybą :)
              • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 11:03
                yoma napisała:

                > A jeśli według oficjalnej nomenklatury owoc, to wcale nie nowomowa

                Nie radzę iść pod prąd, bo grzeszysz. Albo grzecznie przyznaj (za PE), że
                marchewka to owoc albo przygotuj się że cię wyzwą od pisiorów i rydzykowców za
                stawanie w poprzek postępowi europejskiemu.

                • ayran Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 11:18
                  zamurowany napisał:

                  > yoma napisała:
                  >
                  > > A jeśli według oficjalnej nomenklatury owoc, to wcale nie
                  nowomowa
                  >
                  > Nie radzę iść pod prąd, bo grzeszysz. Albo grzecznie przyznaj (za
                  PE), że
                  > marchewka to owoc albo przygotuj się że cię wyzwą od pisiorów i
                  rydzykowców za
                  > stawanie w poprzek postępowi europejskiemu.
                  >

                  Pleciesz głupoty. A orzech ziemny to twoim zdaniem owoc, czy nie?
                  Marchew to roślina, a nazywanie jadalnej częsci owocem czy też nie,
                  to kwestia zwyczaju i właściwości lokalnego języka. W orzechu
                  arachidowym jadalną częścią jest nasiono, a owocem strąk, w którym
                  nasiona się znajdują. A oliwka to twoim zdaniem owoc czy warzywo? A
                  orzech włoski to owoc czy pestka? A pomidor to owoc czy warzywo?
                  Skąd określenie "owoc pomidora"?
                  • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 11:30
                    ayran napisał:

                    > Pleciesz głupoty.

                    Ja?!?! Nie zrozumiałeś - ja przytaczam ustalenia Parlamentu Europejskiego. To PE
                    plecie głupoty, a nie ja. Ja mam rozum. Języka polskiego nauczyli mnie rodzice a
                    nie poseł Pawlak. Ich nauczyli ich rodzice. I według tych nauk, marchewka to
                    warzywo. Tak właśnie działa i tworzy się język - z pokolenia na pokolenie, a nie
                    w komisji sejmowej!

                    Natomiast głupki wybrane w demokratycznych wyborach narzucają nam jednak inną
                    wyrocznię - od 1 maja 2004 marchewka to owoc. Chcieliście UE i dyskusje o
                    słownictwie, to macie.

                    > A orzech ziemny to twoim zdaniem owoc, czy nie?

                    Nie wiem, niezbyt mnie to interesuje. Nie mam takich bzdurnych ciągot jak głupki
                    w PE czy PSL aby wszystko definiować i regulować.

                    > Marchew to roślina, a nazywanie jadalnej częsci owocem czy też nie,
                    > to kwestia zwyczaju i właściwości lokalnego języka.

                    Otóż to! I niech lokalny zwyczaj i język definiuje rzeczy, tak jak było od
                    tysięcy lat. A nie banda głupków w Brukselii czy Warszawie.

                    > A oliwka to twoim zdaniem owoc czy warzywo? A
                    > orzech włoski to owoc czy pestka? A pomidor to owoc czy warzywo?

                    Powtórzę - nie interesuje mnie to. Nie mam takich ciągot, aby wszystko regulować.

                    • ayran Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 12:32
                      zamurowany napisał:

                      > ayran napisał:
                      >
                      > > Pleciesz głupoty.
                      >
                      > Ja?!?! Nie zrozumiałeś - ja przytaczam ustalenia Parlamentu
                      Europejskiego. To P
                      > E
                      > plecie głupoty, a nie ja. Ja mam rozum. Języka polskiego nauczyli
                      mnie rodzice
                      > a
                      > nie poseł Pawlak. Ich nauczyli ich rodzice. I według tych nauk,
                      marchewka to
                      > warzywo.


                      To musisz miec pretensje do nich. Marchewka to popularna nazwa
                      jadalnej części marchwi, czyli korzenia.

                      Tak właśnie działa i tworzy się język - z pokolenia na pokolenie, a
                      ni
                      > e
                      > w komisji sejmowej!
                      >
                      > Natomiast głupki wybrane w demokratycznych wyborach narzucają nam
                      jednak inną
                      > wyrocznię - od 1 maja 2004 marchewka to owoc. Chcieliście UE i
                      dyskusje o
                      > słownictwie, to macie.
                      >
                      > > A orzech ziemny to twoim zdaniem owoc, czy nie?
                      >
                      > Nie wiem, niezbyt mnie to interesuje.

                      Ciekawe zatem, dlaczego akurat marchew (czy też marchewka) tak cię
                      pasjonuje.


                      Nie mam takich bzdurnych ciągot jak głupk
                      > i
                      > w PE czy PSL aby wszystko definiować i regulować.

                      Jakież znowu wszystko? O ile rozumiem, chodzi o stwierdzenie, że
                      produkt wytworzony za pomocą pewnych techologii opartych na
                      wykorzystaniu dodatkow chemicznych nie powinien być klasyfikowany
                      jako chleb. A stąd do "wszystkiego" bardzo daleka droga.

                      >
                      > > Marchew to roślina, a nazywanie jadalnej częsci owocem czy też
                      nie,
                      > > to kwestia zwyczaju i właściwości lokalnego języka.
                      >
                      > Otóż to! I niech lokalny zwyczaj i język definiuje rzeczy, tak jak
                      było od
                      > tysięcy lat.

                      Ale przecież ciebie to generalnie nie interesuje - poza marchewką
                      (czy też marchwią)


                      > A nie banda głupków w Brukselii czy Warszawie.
                      >
                      > > A oliwka to twoim zdaniem owoc czy warzywo? A
                      > > orzech włoski to owoc czy pestka? A pomidor to owoc czy warzywo?
                      >
                      > Powtórzę - nie interesuje mnie to. Nie mam takich ciągot, aby
                      wszystko regulowa
                      > ć.

                      Rozumiem. Pasjonuje cię marchewka.
                      • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 13:00
                        ayran napisał:

                        > To musisz miec pretensje do nich. Marchewka to popularna nazwa
                        > jadalnej części marchwi, czyli korzenia.

                        Do moich rodziców mam mieć pretensje o to, że nauczyli mnie iż marchewka to
                        warzywo, wbrew ustaleniom eurogłupków? Nie wierzę, że chciałeś to powiedzieć.

                        > > > A orzech ziemny to twoim zdaniem owoc, czy nie?
                        > >
                        > > Nie wiem, niezbyt mnie to interesuje.
                        >
                        > Ciekawe zatem, dlaczego akurat marchew (czy też marchewka) tak cię
                        > pasjonuje.

                        Nie pasjonuje mnie marchewka. Pasjonuje mnie durnota tych, którzy potrzebują
                        ustaw do definicji wódki, szynki, marchewki, chleba, banana i tym podobnych rzeczy.

                        > Jakież znowu wszystko? O ile rozumiem, chodzi o stwierdzenie, że
                        > produkt wytworzony (...)
                        > A stąd do "wszystkiego" bardzo daleka droga.

                        Nie tak daleka, wystarczy spojrzeć parę ruchów naprzód i widzieć konsekwencje
                        zamiast cieszyć się, że zamurowany podał na razie "tylko" 5 przykładów.

                        Jeśli się wkracza na tą drogę, to potem idzie z górki. W "1984" władza też
                        zaczynała od kształtowania języka.

                        Dzisiaj się godzisz, żeby władza ci definiowała, czym jest banan, chleb i
                        szynka, bo stąd jeszcze daleka droga do "wszystkiego". Jutro się zgodzisz aby
                        kombinowała przy słowie "małżeństwo", bo przecież jeden kroczek niczego nie
                        zmienia. Pojutrze przyjdzie czas na "rodzina" i "rodzic", potem na "własność",
                        "sprawiedliwość" i "człowiek". Tyle że jak się nie załapiesz w odpowiednie
                        definicje, to może być już ciut za późno.

                        Człowiek rozumny odrzuca takie kombinacje na samym początku. Język przez tysiące
                        lat kształtował się sam. Pomocy eurogłupków nie potrzebuje.

                        > > Otóż to! I niech lokalny zwyczaj i język definiuje rzeczy, tak jak
                        > > było od tysięcy lat.
                        >
                        > Ale przecież ciebie to generalnie nie interesuje

                        Interesuje mnie to, aby władza nie przejmowała kontroli nad językiem.
                        Klasyfikacji orzeszka włoskiego nie znam i mam to w nosie, klasyfikację
                        marchewki i banana znam i nie widzę powodu aby ją zmieniać pod dyktando jakichś
                        eurodurniów. Nie godzę się na to, aby władza cokolwiek w tej materii próbowała
                        narzucać.

                        > Rozumiem. Pasjonuje cię marchewka.

                        Odpowiadasz tylko po to żeby odpowiadać, czy masz jakiś konkretny cel?
                        • ayran Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 13:13
                          zamurowany napisał:

                          > ayran napisał:
                          >
                          > > To musisz miec pretensje do nich. Marchewka to popularna nazwa
                          > > jadalnej części marchwi, czyli korzenia.
                          >
                          > Do moich rodziców mam mieć pretensje o to, że nauczyli mnie iż
                          marchewka to
                          > warzywo, wbrew ustaleniom eurogłupków? Nie wierzę, że chciałeś to
                          powiedzieć.

                          I słusznie. Przeczytaj jeszcze raz: napisałem, że marchewka to nie
                          warzywo, tylko jadalna część marchwii (która warzywem jest)

                          >
                          > > > > A orzech ziemny to twoim zdaniem owoc, czy nie?
                          > > >
                          > > > Nie wiem, niezbyt mnie to interesuje.
                          > >
                          > > Ciekawe zatem, dlaczego akurat marchew (czy też marchewka) tak
                          cię
                          > > pasjonuje.
                          >
                          > Nie pasjonuje mnie marchewka. Pasjonuje mnie durnota tych, którzy
                          potrzebują
                          > ustaw do definicji wódki, szynki, marchewki, chleba, banana i tym
                          podobnych rze
                          > czy.
                          >
                          > > Jakież znowu wszystko? O ile rozumiem, chodzi o stwierdzenie, że
                          > > produkt wytworzony (...)
                          > > A stąd do "wszystkiego" bardzo daleka droga.
                          >
                          > Nie tak daleka, wystarczy spojrzeć parę ruchów naprzód i widzieć
                          konsekwencje
                          > zamiast cieszyć się, że zamurowany podał na razie "tylko" 5
                          przykładów.

                          Przykłady są chybione. Słowo "wódka" podlega ochronie na podobnej
                          zasadzie, jak słowo "szampan". Twoja sprawa, jesli chciałbyś nazywać
                          szampanem każdy owocowy napój z alkoholem i bąbelkami, mnie akurat
                          ta ochrona odpowiada. Szynka to z kolei część tuszy zwierzęcej -
                          jesli chcesz, żeby tym słowem okreslać inne części zwierząt
                          rzeźnych - to również twoja sprawa, ale nie oczekuj powszechnej
                          aprobraty tylko dlatego, że przy okazji puścisz kilka obelg w
                          kierunku jakichś urzędników.

                          >
                          > Jeśli się wkracza na tą drogę, to potem idzie z górki. W "1984"
                          władza też
                          > zaczynała od kształtowania języka.


                          Po pierwsze "1984" to powieść, a więc fikcja. Po drugie - jeśli
                          nawet chcesz traktować opisane tam sytuacje jako fakty - to nie było
                          tam opisu od czego się zaczęło, był natomiast opis stanu biezącego z
                          pubktu widzenia głownego bohatera.


                          >
                          > Dzisiaj się godzisz, żeby władza ci definiowała, czym jest banan,
                          chleb i
                          > szynka, bo stąd jeszcze daleka droga do "wszystkiego".

                          Mylisz definicję z klasyfikacją. W przypadku banana chodziło o to,
                          że owoc banana wolony od stanów patologicznych został
                          zakwalifikowany jako posiadający najwyższą klasę jakościową. Banany
                          o niższej klasie jakościowej to też banany, tylko o niższej jakości.



                          Jutro się zgodzisz aby
                          > kombinowała przy słowie "małżeństwo", bo przecież jeden kroczek
                          niczego nie
                          > zmienia. Pojutrze przyjdzie czas na "rodzina" i "rodzic", potem
                          na "własność",
                          > "sprawiedliwość" i "człowiek". Tyle że jak się nie załapiesz w
                          odpowiednie
                          > definicje, to może być już ciut za późno.


                          Proponuję żebys nie traktował swoich fantasmagorii jako opisów
                          rzeczywistości.


                          > Człowiek rozumny odrzuca takie kombinacje na samym początku. Język
                          przez tysiąc
                          > e
                          > lat kształtował się sam. Pomocy eurogłupków nie potrzebuje.
                          >
                          > > > Otóż to! I niech lokalny zwyczaj i język definiuje rzeczy, tak
                          jak
                          > > > było od tysięcy lat.
                          > >
                          > > Ale przecież ciebie to generalnie nie interesuje
                          >
                          > Interesuje mnie to, aby władza nie przejmowała kontroli nad
                          językiem.
                          > Klasyfikacji orzeszka włoskiego nie znam i mam to w nosie,
                          klasyfikację
                          > marchewki i banana znam i nie widzę powodu aby ją zmieniać pod
                          dyktando jakichś
                          > eurodurniów. Nie godzę się na to, aby władza cokolwiek w tej
                          materii próbowała
                          > narzucać.
                          >
                          > > Rozumiem. Pasjonuje cię marchewka.
                          >
                          > Odpowiadasz tylko po to żeby odpowiadać, czy masz jakiś konkretny
                          cel?


                          Może nie jest on jakoś nadzwyczajnie konkretny, ale też nie mniej
                          konkretny niż twój cel.
            • barnacle.bill.the.sailor Małe sprostowanie... 05.06.09, 11:36
              zamurowany napisał:

              > Powtórzę: marchewka to owoc. Oczywiście nie według mnie, ale według głupków z
              Parlamentu Europejskiego

              Nie z Parlamentu Europejskiego tylko z Komisji Europejskiej, ta bowiem w UE
              stanowi prawo (jak to w wyższym stadium demokracji)... ;)
    • hummer Nabijanie nas w butelkę. 05.06.09, 13:16
      ecoportal.com.pl/content/view/1587/246/
      Zajrzyjmy więc co jemy jako np. chleb:)

      "Trucie po polsku

      Kontrole stwierdziły, że to, co sprzedaje się u nas jako chleb i bułkę, jest w większości produktami chlebopodobnymi i bułkopodobnymi. Niektórzy producenci do chleba dodają startą bułkę, czasem gips i kreatynę otrzymywaną z ludzkich włosów, kupowanych w zakładach fryzjerskich."

      Parówki też nie lepiej wypadają
      "– W parówce może być mięso, ale nie jest to konieczne – twierdzi jeden z pracowników Inspekcji Handlowej. – Kiedy sprawdzamy towar, interesuje nas tylko, jaki skład podał producent. Jeśli po zbadaniu próbki jej skład zgadza się z zadeklarowanym, wszystko jest w porządku. Parówką może być na przykład kilka zmielonych składników, niekoniecznie pochodzenia zwierzęcego. Można tam dodać nawet papier toaletowy, byleby całość nie była szkodliwa dla zdrowia. Poza tym każdy ma prawo nazwać swój wyrób, jak mu się podoba. Akurat ten producent postanowił nazwać to coś parówką."

      Smacznego :)
      • zamurowany Re: Nabijanie nas w butelkę. 05.06.09, 13:34
        To chyba wszyscy mniej-więcej wiemy, więc po co o tym piszesz? Do czego są ci
        tutaj potrzebne słowotwórcze działania PE lub PSL? Bez tych radosnych regulacji
        nie potrafisz dokonać dobrego wyboru w sklepie?

        > "Poza tym każdy ma prawo nazwać swój wyrób, jak mu się podoba. Akurat
        > ten producent postanowił nazwać to coś parówką."

        I bardzo dobrze! Co ci w tym nie pasuje? Nie odpowiada, to nie kupuj. Ale są na
        świecie biedniejsi od ciebie i im takie jedzenie zapewne z konieczności odpowiada.

        • yoma Re: Nabijanie nas w butelkę. 05.06.09, 13:44
          > Do czego są ci
          > tutaj potrzebne słowotwórcze działania PE lub PSL?

          Do tego chociażby, że prawo zabrania wprowadzania konsumentów w błąd.
          • zamurowany Re: Nabijanie nas w butelkę. 05.06.09, 14:20
            yoma napisała:

            > > Do czego są ci
            > > tutaj potrzebne słowotwórcze działania PE lub PSL?
            >
            > Do tego chociażby, że prawo zabrania wprowadzania konsumentów w błąd.

            Jeżeli zapłaciłaś za szynkę, a sprzedawca podaje ci ser, to chyba potrafisz się
            odezwać i rozwiązać sprawę zamiast lecieć po pomoc do Mosk... przepraszam -
            Brukseli.

            Jeśli jednak owa szynka nie spełnia twoich standardów smakowych, lub za dużo
            jest w niej kleju, to rozwiązań też jest wiele: można np. po prostu kupować inną
            albo zmienić sklep.

            Popatrz, jakie to wszystko proste...
            • yoma Re: Nabijanie nas w butelkę. 05.06.09, 14:24
              Otóż to - zapłaciłam za szynkę, a nie za produkt złożony z papieru i kleju.
        • hummer Przecież chodzi o rozróżnienie produktów 05.06.09, 13:57
          zamurowany napisał:

          > To chyba wszyscy mniej-więcej wiemy, więc po co o tym piszesz? Do czego są ci
          > tutaj potrzebne słowotwórcze działania PE lub PSL? Bez tych radosnych regulacji
          > nie potrafisz dokonać dobrego wyboru w sklepie?
          >
          > > "Poza tym każdy ma prawo nazwać swój wyrób, jak mu się podoba. Akurat
          > > ten producent postanowił nazwać to coś parówką."
          >
          > I bardzo dobrze! Co ci w tym nie pasuje? Nie odpowiada, to nie kupuj. Ale są na
          > świecie biedniejsi od ciebie i im takie jedzenie zapewne z konieczności odpowia
          > da.

          Skoro lubisz spożywać błonnik w postaci papieru toaletowego (błonnik to celuloza, której nie trawimy niczym krowy) to nikt Ci tego nie zabroni. Ale Matka Polka będzie wiedziała kiedy karmi dziecko niestrawnym papierem toaletowym, a kiedy czymś naprawdę dobrym. Tu nie chodzi o zakaz handlowania gipsem w celach spożywczych dodawanym do pieczywa. Chodzi o umożliwienie kontroli produktów spożywczych pod względem ich zawartości. Bo obecnie takich norm nie ma, a Pecunia non olet.

          Oszczędności tych biedniejszych też nie są uzasadnione. Kupisz chleb i będziesz go jadł przez dwa tygodnie i to ze smakiem. Co z tego, że zapłaciłeś więcej ale dostałeś więcej jedzenia i wszystko zjadłeś. Możesz zaoszczędzić ale gipsem się nie najesz.
          • zamurowany Re: Przecież chodzi o rozróżnienie produktów 05.06.09, 14:12
            hummer napisał:

            > Ale Matka Polka będzie wiedziała kiedy karmi dziecko
            > niestrawnym papierem toaletowym

            Matka Polka też ma rozum i potrafi dokonywać wyboru w sklepie, więc nie musisz
            robić z niej idiotki.

            > Chodzi o umożliwienie kontroli produktów spożywczych pod względem
            > ich zawartości.

            Cechy rzemieślnicze przez wieki działały chyba dobrze. Państwo ani kombinacje
            przy słownictwie nie były im do niczego potrzebne.

            > Pecunia non olet.

            I właśnie dlatego władza wymyśla sobie stertę niepotrzebnych zajęć, aby
            wyciągnąć od ciebie trochę tej pecunii non oletowej.

            > Oszczędności tych biedniejszych też nie są uzasadnione.

            Pozwól ludziom samodzielnie decydować o ich pieniądzach i ich oszczędnościach.
            Jeśli im się nie będzie opłacało, to znajdą rzeczy bardziej opłacalne bez twojej
            słowotwórczej pomocy.

            • superspec Konserwatyści mówią że człowiek jest zły z natury 05.06.09, 14:19
              I ja się z nimi zgadzam.

              Jeśli kapitaliście pozwoli się na sprzedaż wapna jako chleba to będzie to robił.
              Po to mamy władzę ustawodawczą z wyboru aby nas broniła przed nieuczciwością
              wpisaną w naturę ludzką.
            • hummer Re: Przecież chodzi o rozróżnienie produktów 05.06.09, 14:23
              zamurowany napisał:

              > hummer napisał:
              >
              > > Ale Matka Polka będzie wiedziała kiedy karmi dziecko
              > > niestrawnym papierem toaletowym
              >
              > Matka Polka też ma rozum i potrafi dokonywać wyboru w sklepie, więc nie musisz
              > robić z niej idiotki.

              Nie dogadamy się, dobrym przykładem jest piwo.
              Dawniej otrzymywane z surowców jak wyżej. Obecnie dla polepszenia smaku dodaje się taniej żółci bydlęcej zamiast chmielu.

              Skąd matka Polka, chcąca sprawić przyjemność mężowi ma wiedzieć, że go żółcią poi?
    • zgred-zisko Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 13:52
      Należało by się chyba przyjrzeć, który z ważnych członków PSL ma piekarnię,
      piekącą tradycyjny chleb a któremu dokucza konkurencja. Może wtedy sprawa by się
      nieco rozjaśniła.
    • 1normalnyczlowiek Mądry pomysł.Ja zakazałbym używania słowa "mleko", 05.06.09, 14:20
      zamurowany napisał: PSL chce zakazać używania słowa "chleb"
      Kuriozum. PSL chce zakazać używania słowa "chleb" w stosunku do pewnych
      produktów (tych sztucznie ulepszanych).

      ---> ... "mięso", "szynka", dla produktów "ulepszonych" i wydał nakaz
      zamieszczania informacji - i to literami co najmniej równej wielkości, jak w
      nazwie produktu - jaka jest zawartość wody i innych wypełniaczy, jaka jest
      gramatura, data produkcji i ważności ...

      Ten ich pomysł nie ma NIC wspólnego z bezsensownymi pomysłami eurourzędników,
      tymi właśnie w stylu "prostowania bananów" - jest jak najbardziej zasadny
      merytorycznie.
      • zamurowany A ja zakazałbym słowa "człowiek" 05.06.09, 14:28
        1normalnyczlowiek napisał:

        > Mądry pomysł.Ja zakazałbym używania słowa "mleko" (...)
        > i wydał nakaz zamieszczania informacji (...)

        Zakazywać, nakazywać, regulować, sprawdzać - jak to cieplutko i
        socjalistycznie... I ile etatów dla kolesiów przy tym można stworzyć...

        A (żartując oczywiście) ja bym zakazał używania słowa "człowiek" wobec istot,
        które nie potrafią korzystać z własnego rozumu, ale opierają się na tym
        parlamentarnym. Jest to pomysł bardzo merytoryczny. Cóż w końcu znaczą te piękne
        słowa "homo sapiens"?


        • superspec Re: A ja zakazałbym słowa "człowiek" 05.06.09, 14:36
          > I ile etatów dla kolesiów przy tym można stworzyć...

          Dzięki takiej polityce zmniejsza się bezrobocie. Co nie jest złe bo na przykład
          Warszawa ma niską stopę procentowa ludzi bez pracy dzięki dużej liczbie urzędów.

          I nie dla kolesiów ale ludzi wykształconych w odpowiednim do zajmowanego
          stanowiska stopniu.
          • zamurowany Re: A ja zakazałbym słowa "człowiek" 05.06.09, 15:31
            superspec napisał:

            > > I ile etatów dla kolesiów przy tym można stworzyć...
            >
            > Dzięki takiej polityce zmniejsza się bezrobocie. Co nie jest złe bo
            > na przykład Warszawa ma niską stopę procentowa ludzi bez pracy
            > dzięki dużej liczbie urzędów.

            Proponuję, żebyś sobie to wstawił w syganturkę. Walka z bezrobociem przez
            tworzenie urzędów po to, aby zatrudnić w nich tych bezrobotnych jest jednym z
            najjaśniejszych osiągnięć eurosocjalizmu.

            > I nie dla kolesiów ale ludzi wykształconych w odpowiednim
            > do zajmowanego stanowiska stopniu.

            Czyli właśnie dla kolesiów. Oni zawsze są wykształceni odpowiednio.
            • superspec Za długie jak na sygnaturkę.:) 05.06.09, 18:22
              Liberałowie chcą nam wcisnąć traktat lizboński. Raczej więc powinniśmy mówić o
              euroliberałach.:)
              www.lewica.pl/?id=16614
              • zamurowany Re: Za długie jak na sygnaturkę.:) 05.06.09, 18:40
                Ponieważ przekomiczny pomysł walki z bezrobociem przez tworzenie urzędów jest
                tutaj trochę nie na temat, proponuję go przenieść w osobny wątek. Niech się
                pośmieją i inni, również ci którzy tu nie zbłądzili.

                • superspec Tutaj szaleje liberalna cenzura.:) 05.06.09, 18:55
                  Stolicę przed szybkim wzrostem bezrobocia chroni też sektor publiczny: jest tu
                  dużo szkół, uczelni, urzędów.
                  www.zw.com.pl/artykul/1,366428.html
                  • superspec Co jest? Nikt się nie chce ze mnie śmiać.:( 05.06.09, 19:33
                    forum.gazeta.pl/forum/w,28,96276384,96276384,Dzieki_urzedom_szkolom_i_uczelniom.html
        • 1normalnyczlowiek Udajesz głupka,czy PO prostu taki już jesteś? 05.06.09, 14:40
          zamurowany napisał: A ja zakazałbym słowa "człowiek"
          Zakazywać, nakazywać, regulować, sprawdzać - jak to cieplutko i
          > socjalistycznie... I ile etatów dla kolesiów przy tym można stworzyć...

          ---> Z kim się macałeś przez ścianę, skoro uważasz, że rzetelne informowanie
          klientów o produkcie, który kupują, wymaga dodatkowych nakładów, etatów ...???

          > A (żartując oczywiście) ja bym zakazał używania słowa "człowiek" wobec istot,
          które nie potrafią korzystać z własnego rozumu

          ---> To jako pierwszy powinieneś przyjąć imię Burek, pasujące do piesków Pawłowa.
          • zamurowany Coś ci się POmyliło 05.06.09, 15:18
            1normalnyczlowiek napisał:

            > Z kim się macałeś przez ścianę, skoro uważasz, że rzetelne informowanie
            > klientów o produkcie, który kupują, wymaga dodatkowych nakładów, etatów ...???

            No skoro tworzysz regulacje, to ktoś ich musi pilnować, prawda? Pytanie kto: wuj
            szychy z PO, szwagier kogoś z PiSu, bratanek barona SLD czy kochanka polityka PSL?

            Z satysfakcją zauważam, że do części "Zakazywać, nakazywać, regulować, sprawdzać
            - jak to cieplutko i socjalistycznie" nie odniosłeś się.
            • 1normalnyczlowiek Coś ci się POmyliło,bo regulacje już są 05.06.09, 15:37
              zamurowany napisał: No skoro tworzysz regulacje, to ktoś ich musi pilnować, prawda?

              ---> ... i te "złe" i te "dobre" - "pilnowacze również już są. Należy TYLKO (aż
              tylko?) wywiązywać się solidnie i uczciwie ze swoich obowiązków.

              > Z satysfakcją zauważam, że do części "Zakazywać, nakazywać, regulować,
              sprawdzać - jak to cieplutko i socjalistycznie" nie odniosłeś się.

              ---> Odniosłem się, ale nie doczytałeś! :)
              Nie jestem zwolennikiem nadmiernych regulacji, ale i nie jestem zwolennikiem
              dowolności w sposobach oszukiwania klientów.
              Chleb ma być chlebem - a nie papką mączną
              a mleko mlekiem - nie wodą o barwie mleka!

              Jak zwykle manipulację nazewnicwem robią osoby próbujące zakłamywać
              rzeczywistość (takie jak ty?). POmijacie istotę rzeczy, czyli to, że NAJPIERW
              było mleko "wyprodukowane" przez krowę, które zostało nazwane mlekiem a dopiero
              później "mleko" wyprodukowane przez mleczarnię - i to ten drugi produkt
              potrzebuje adekwatnej nazwy a nie ten pierwszy. Chyba, że ty jesteś z tych, co
              to jak widzą napis na płocie: DooPcia, to natychmiast rozpinają sPOdnie ...
              • zamurowany Więc po co następne? 05.06.09, 18:29
                1normalnyczlowiek napisał:

                > Coś ci się POmyliło,bo regulacje już są
                > ... i te "złe" i te "dobre"

                Proszę, wskaż jakąś dobrą.


                > "pilnowacze również już są.

                Ale skoro jest więcej do pilnowania, to pilnowaczy trzeba więcej. Przy tym
                wyżywi się zarówno PO, jak i PiS, SLD czy PSL.

                > Należy TYLKO (aż
                > tylko?) wywiązywać się solidnie i uczciwie ze swoich obowiązków.

                To zawsze trzeba. Ustawa o zakazie używania słowa "chleb" nic tu nie zmienia.

                > Nie jestem zwolennikiem nadmiernych regulacji, ale i nie jestem zwolennikiem
                > dowolności w sposobach oszukiwania klientów.

                Nie ma czegoś takiego jak dowolność w oszukiwaniu. Jak cię ktoś oszukał, to w
                ostateczności masz sąd.

                > Chleb ma być chlebem - a nie papką mączną
                > a mleko mlekiem - nie wodą o barwie mleka!

                I od tego masz:
                1) wolność wyboru produktu oraz sklepu
                2) sąd

                Ale nie, socjalista musi mieć urzędowo uregulowane nawet słownictwo. Wszystko
                trzeba równiutko uregulować. Ileż przy tym jest roboty urzędniczej dla kolesiów!

    • rydzyk_smigly PSL źle robi. 05.06.09, 14:21
      W końcu mimo narzuconej przez PE nazwy "Polskie Wino/Polish Wine" na bełta
      robionego z moszczu owocowego, spożycie jego ma się dobrze. Możliwe, że
      wskutek masowego wykupu tego zacnego trunku przez obcokrajowców, skuszonych
      niezwykle niską ceną jak na Wino.

      Bo mnie się wydaje, że pomysłodawcom bardziej o zdrowie idzie, co jest
      opisane w linku (ale szkoda, że nie zacytowane gdyż do linków mało kto
      zagląda) niż o swój peeselowski marketing. Całkowcie się z tym zgadzam,
      niby dlaczego np. papierosy mają być opisane wszelkimi znakami
      ostrzegawczymi a wyrób z mąki, wymieszany z tablicą Mendelejewa - nie.
      • zgred-zisko Re: PSL źle robi. 05.06.09, 14:42
        Chciałbym przypomnieć, że ilekroć jakaś partia pochyla się z troską nad losem
        konsumenta, to w końcu wychodzi o czyj interes tak na prawdę chodzi. Pozwolę
        sobie tylko przypomnieć, żelatynę, biopaliwa, sklepy wielkopowierzchniowe...
        Zawsze w tle były wielkie pieniądze ustawionych ludzi.
        • rydzyk_smigly Możliwe, ale ja na uczciwość 05.06.09, 14:52
          producenta nie liczę. Do wyboru jest więc trucie się lub jego ustawowe
          zmniejszenie, choćby kosztem nabicia kabzy lokalnemu kacykowi partyjnemu.
          Zdrowie to nie apteczka samochodowa.
      • 1normalnyczlowiek Dokładnie tak - jak "mawia" Janerka! :) 05.06.09, 14:42
        rydzyk_smigly napisał: Całkowcie się z tym zgadzam, niby dlaczego np.
        papierosy mają być opisane wszelkimi znakami ostrzegawczymi a wyrób z mąki,
        wymieszany z tablicą Mendelejewa - nie.

        ---> Producenci oszukują i na "składnikach" i na gramaturze.
    • piglowacki za mało tych "głupków" ... 05.06.09, 14:39

      ... i za cicho krzyczą.

      Unormowanie „krzywizna bananów” było próbą zablokowania importu tychże z krajów
      ameryki południowej, a preferowanie plantacji z byłych koloni krajów EU (inne
      odmiany). To o zwykły szmal chodziło i skończyło się ogólnoeuropejskim CŁEM
      cycuś na „te krzywe”.

      Dzisiaj w pl z 1 kg szynki z uboju w rzeźni na półki sklepowe potrafi trafić 2,5
      kg tej szynki.

      To samo z „ulepszaczami” (np. mączka bambusowa), które stanowią już poważny
      udział w „chlebie” (niedawno któraś z gazet duży tekst nt. opublikowała).

      A jaki to wszystko ma wpływ na zdrowie ……..

      = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

      „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już
      przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego
      konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową
      hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej
      zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.”
      - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)

      • zgred-zisko Re: za mało tych "głupków" ... 05.06.09, 14:59
        > Dzisiaj w pl z 1 kg szynki z uboju w rzeźni na półki sklepowe > potrafi trafić
        2,5 kg tej szynki.

        Kiedyś uważało się, że dobry wędliniarz potrafił z 1 kg szynki surowej uzyskać
        70 dag szynki gotowej. Teraz z kilograma szynki surowej otrzymuje się 1,5 a
        nawet więcej szynki gotowej. I nikt nie mówi, że to nie szynka. Choć szynki w
        szynce jest nie więcej niż 50 proc.
      • ayran Re: za mało tych "głupków" ... 05.06.09, 18:00
        iglowacki napisał:

        >
        > ... i za cicho krzyczą.
        >
        > Unormowanie „krzywizna bananów” było próbą zablokowania importu tyc
        > hże z krajów
        > ameryki południowej, a preferowanie plantacji z byłych koloni krajów EU (inne
        > odmiany). To o zwykły szmal chodziło i skończyło się ogólnoeuropejskim CŁEM
        > cycuś na „te krzywe”.


        Bzdury wypisujesz. Banany z Martyniki mają zbliżony procent owoców z nadmierną
        krzywizną jak banany z Kostaryki czy Ekwadoru. To czym próbowano (w dużej mierze
        skutecznie) za pomocą ceł na banany spoza UE (banany z Martyniki jako
        francuskiego terytorium zamorskiego były od cła wolne). Historyjka z "krzywizną
        bananów" to typowa urban legend - po prostu banany wykazujące patologiczne cechy
        budowy (np. nadmierną krzywiznę) zostały zaklasyfikowane jako produkt niższej
        kategorii niż banany z krzywizną mieszczącą się w granicach normy. Choćby
        dlatego, że taka sama skrzynia zapełniona bananami o małej krzywiźnie wazy
        więcej, niż skrzynia z bananami nadmiernie zakrzywionymi, bo w tej drugiej
        zwyczajnie jest więcej powietrza.
    • k.kiko PSL chce słusznie zakazać używania słowa "chleb", 05.06.09, 14:58
      bo przecież ten ulepszony mączny produkt na pewno
      chlebem nie jest!
    • mariner4 A ja bym zabronił używania słowa "obiad" 05.06.09, 15:19
      Należy używać słowa "obiat"
      Prezes chyba wie lepiej!
      M.
    • zamurowany Przyszpilenie 05.06.09, 15:33
      O, ktoś mnie przyszpilił. To miłe. Dziękuję!
    • wanda43 Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 15:38
      I bardzo słusznie. Chleb, to ja sobie sama piekę bez żadnych polepszaczy.
      Smaczny, zdrowszy i wcale nie pracochłonny.
      Fotki chlebka w moich zdjęciach. Polecam każdemu.
    • woda.woda Możesz mówic na stół szafa, 05.06.09, 16:30
      nikt ci tego nie zabrania.
      • hummer Ale nie wolno 05.06.09, 17:19
        woda.woda napisała:

        > nikt ci tego nie zabrania.

        sprzedawać stołów jako szaf. Bo klient ma prawo wiedzieć co kupuje.
        • zapijaczony_ryj_12345678912345 A może im zaproponować badania lekarskie 05.06.09, 17:42
          przedtem
          • hummer Nie rozumiem o co Ci chodzi? 05.06.09, 17:56
            zapijaczony_ryj_12345678912345 napisał:

            > przedtem

            Zakupy np. w Internecie nie są tylko przeznaczone dla tytanów intelektu.
        • zamurowany Oj nie wolno, nie wolno! 05.06.09, 18:18
          hummer napisał:

          > Ale nie wolno
          > sprzedawać stołów jako szaf. Bo klient ma prawo wiedzieć co kupuje.

          Rozumiem, że owa interwencja parlamentarna w język polski jest skierowana do
          tych, co w gazetach czytają tylko nagłówki (reszta nieważna), a w sklepie kupują
          na podstawie etykietek (bo po co oglądać szczegóły).

          Gdyby stół był w sklepie podpisany jako szafa, to ty byś to kupił i wieszał na
          tym stole ubrania, tak?... No bo napisali przecież: szafa.

          Cóż za niemoc, cóż za brak zaufania dla ludzkiego rozumu, cóż za nieporadność w
          rozwiązywaniu banalnych problemów. Jeszcze trochę a będziecie chodzić do
          (p)osłów po ustawy regulujące problemy sercowe.
          • hummer Co Ci mówi E-cośtam? 05.06.09, 18:48
            zamurowany napisał:

            > hummer napisał:
            >
            > > Ale nie wolno
            > > sprzedawać stołów jako szaf. Bo klient ma prawo wiedzieć co kupuje.
            >
            > Rozumiem, że owa interwencja parlamentarna w język polski jest skierowana do
            > tych, co w gazetach czytają tylko nagłówki (reszta nieważna), a w sklepie kupuj
            > ą
            > na podstawie etykietek (bo po co oglądać szczegóły).
            >
            > Gdyby stół był w sklepie podpisany jako szafa, to ty byś to kupił i wieszał na
            > tym stole ubrania, tak?... No bo napisali przecież: szafa.
            >
            > Cóż za niemoc, cóż za brak zaufania dla ludzkiego rozumu, cóż za nieporadność w
            > rozwiązywaniu banalnych problemów. Jeszcze trochę a będziecie chodzić do
            > (p)osłów po ustawy regulujące problemy sercowe.

            E-300 pijesz w piwie. Ale są inne zabawniejsze E-cośtam. Coś tam napisałem
            celowo razem. Skróty E-cośtam wprowadzono po to, by nie pakować współczesnego
            jedzenia w wielkie wory z napisami. Bo na normalnym opakowaniu nazwy ulepszaczy,
            by się nie zmieściły.
            • zamurowany No ale po co ty mi o tym mówisz? 05.06.09, 18:55
              Pytałem już chyba 3 razy o co ci chodzi z tymi pięknymi wykładami (bo nie mają
              żadnego związku z tematem), a ty dalej w kółko o zdrowej żywności. Życzę
              smacznego, ale ja nie jestem akurat głodny.

              Poza tym napisałem konkretne uwagi. Odnieś cię do nich i przestań zmieniać temat
              na wykłady o żywności.
              • hummer Zakładasz wątek o żywności 05.06.09, 19:08
                zamurowany napisał:

                > Pytałem już chyba 3 razy o co ci chodzi z tymi pięknymi wykładami (bo nie mają
                > żadnego związku z tematem), a ty dalej w kółko o zdrowej żywności. Życzę
                > smacznego, ale ja nie jestem akurat głodny.
                >
                > Poza tym napisałem konkretne uwagi. Odnieś cię do nich i przestań zmieniać tema
                > t
                > na wykłady o żywności.

                A chciałbyś dyskutować o samochodach? Nawet samochody sprzedaje się nie jako
                samochód ale markę. Nie sprzedasz Taty jako Mercedesa. A przy żywności się to
                próbuje robić.
                • zamurowany Założyłem wątek o manipulacji językiem 05.06.09, 19:20
                  Na wypadek gdybyś nie zauważył - założyłem wątek o urzędniczych manipulacjach
                  językiem. O tym, że przez tysiące lat świat żył bez urzędowej definicji
                  chleba/stołu/marchewki i się rozwijał. Teraz banda nierobów próbuje sobie
                  znaleźć bezsensowne zajęcie a kolegom posady. Za nasze pieniądze.

                  Nie interesuje mnie konkretnie marchewka ani żywność, ale to że domagacie się,
                  aby władza regulowała nawet to, jak macie mówić.

                  Pytałem: czy kupiłbyś stół podpisany jako szafa? Jeśli tak, to przykro mi -
                  tobie już żadna ustawa nie pomoże. Jeśli nie, to po co ci takie durne ustawy?

                  Dajecie tutaj przerażający popis niemocy, bezradności, braku zaufania do rozumu.
                  Nie potraficie rozwiązywać najprostszych problemów. Ty domagasz się jakichś
                  regulacji dla słowa "chleb", ostatno chyba też "piwo" zamiast załatwić sprawy
                  samemu. Co jest tym dziwniejsze, że masz najwyraźniej dużą wiedzę na ten temat.

                  Yoma dała popis jeszcze bardziej żałosny - woli domagać się interwencji i
                  definicji od parlamentu w odległej Brukseli zamiast po prostu zapytać sprzedawcę
                  w sklepie monopolowym... Istny obraz rozpaczy.

                  To jest właśnie różnica między homo sapiens a homo sovieticus. Pierwszy myśli,
                  drugi oddał rozum władzy.
                  • yoma [...] 05.06.09, 19:23
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ayran Re: Co Ci mówi E-cośtam? 05.06.09, 19:00
              hummer napisał:

              > E-300 pijesz w piwie.

              E-300 to kwas askorbinowy, czyli witamina C. Niektórzy barbarzyńcy dodają ja do
              piwa w funkcji przeciwutleniacza, poza tym pomaga też w utrwalaniu barwy -
              stosowany jest więc jako dodatek do "piw" ciemnych.
              • zamurowany Re: Co Ci mówi E-cośtam? 05.06.09, 19:07
                ayran napisał:

                > hummer napisał:
                >
                > > E-300 pijesz w piwie.
                >
                > E-300 to kwas askorbinowy, czyli witamina C.

                No popatrz, jacy wy obaj mądrzy jesteście i jak znacie się na rzeczy. Po co wam
                więc to urzędowe wtrynianie się w słownictwo oraz zastąpienie rodziców posłem
                Pawlakiem w procesie nauki języka polskiego u dzieci?

                Dajecie sobie radę z piwem bez pomocy eurogłupków z Brukseli czy też polgłupków
                z Warszawy. Brawo! Tak trzymać!
    • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 17:54
      Podsumowując dyskusję, najwyraźniej kolega (adekwatnie!) zamurowany jest
      producentem przysmaku śniadaniowego w bloku i płacze, że go nie będzie mógł
      wciskać jako szynki.
      • zamurowany Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 18:09
        yoma napisała:

        > Podsumowując dyskusję, najwyraźniej kolega (adekwatnie!) zamurowany jest
        > producentem przysmaku śniadaniowego w bloku i płacze, że go nie będzie mógł
        > wciskać jako szynki.

        Twoje podsumowanie jest równie wysokich lotów jak twoja reszta dyskusji. I
        równie "trafione" jak twoje argumenty.
      • hummer Biorąc pod uwagę dodawanie soli Ca2+ do chleba 05.06.09, 18:11
        yoma napisała:

        > Podsumowując dyskusję, najwyraźniej kolega (adekwatnie!) zamurowany jest
        > producentem przysmaku śniadaniowego w bloku i płacze, że go nie będzie mógł
        > wciskać jako szynki.

        Raczej przemysłu betoniarskiego. I pomyśleć, że zamki budowano kiedyś na zaprawie z jaj. :) Stoją do dziś. A gips trzyma wodę ale słaby jest. Choć to jedna z ludowych metod trucia szczurów. :) Szczury przeżyją, ludzie wyginą.
    • zamurowany Zabawy ze słownikiem - przykład ze Szkocji 05.06.09, 18:34
      Kiedyś czytałem (mam nadzieję, że nie przekręcę), że ministerka edukacji w
      Szkocji wpadła kiedyś na jeszcze bardziej diaboliczny pomysł regulacji
      słownikowych. Otóż wydała (albo chciała wydać - nie znam losów tego
      europostępowego pomysłu) zalecenie, aby nauczyciele w szkołach nie używali słów
      "mama" i "tata", bo mogą być obraźliwe. Obraźliwe dla dzieci, które nie mają
      mamy albo taty, lub mają 2 "matki" lub 2 "ojców". Zamiast tego, nauczyciele
      powinni mówić "opiekun", "nadzorca" lub inne takie europoprawne dyrdymały.

      Być może i ona też kiedyś nieśmiało zaczęła od fantazji słownikowych na temat
      chleba i marchewki...
      • 1normalnyczlowiek Próbujesz łączyć na siłę zupełnie różne sprawy, 06.06.09, 15:25
        zamurowany napisał: przykład ze Szkocji

        > Być może i ona też kiedyś nieśmiało zaczęła od fantazji słownikowych na temat
        chleba i marchewki...

        ---> ... by obronić bzdurne tezy z pierwszego postu.
        Czym innym są próby środowisk gejowsko/lewicowych (itp.) zamazywania granicy
        pomiędzy płciami, pomiędzy "tatą" i "mamą" a czymś zupełnie innym są próby
        oszukiwania ludzi przez producentów i handlarzy za pomocą mylących nazw
        produktów i usług.
        • zamurowany Fundamentalna różnica 06.06.09, 23:22
          1normalnyczlowiek napisał:

          > Próbujesz łączyć na siłę zupełnie różne sprawy
          > by obronić bzdurne tezy z pierwszego postu.

          Oczywiście, masz rację. Pomiędzy tymi dwiema sprawami jest jedna fundamentalna
          różnica - kombinacje przy pierwszym 1normalnyczlowiek popiera, bo są fajne, a
          kombinacji przy drugim 1normalnyczlowiek nie popiera, bo są niefajne. Moralność
          Kalego.

          Więcej istotnych różnic nie ma.
    • yoma Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 05.06.09, 19:24
      A ta koszmarna Unia ze swoim słowotwórstwem uznaje nawet, że rolnik to może być
      osoba prawna, a nawet, o zgrozo! grupa takowych. Zupełnie nie jakby nie
      wiedzieli, że rolnik to w gumofilcach obornik przerzuca na jakimś zamurowanym
      polu...
    • grand_bleu a co z miodem? 06.06.09, 10:37
      tym sztucznie ulepszanym?

      No posłowie, do roboty, w końcu za coś te pensje bierzecie! ;)
    • qqazz Generalnie jestem przeciwny tego typu zakazom 06.06.09, 11:38
      aministracyjnym, ale sa wyjątki i ten pomysł a przynajmniej sama koncepcja
      bardzo mi sie podoba, używanie nazwy chleb powinno dotyczyc tylko pieczywa z
      naturalnych składników, podobnie powinno sie zakazać używać np. nazwy szynka czy
      kiełbasa na określenie produktu z 20% zawartością mięsa. Produkty nienaturalne
      czyli np "pieczywo" z dodatkami pogarszaczy piekarskich czy pseudowędliny
      faszerowane konserwantami, białkiem sojowym, wodą i E621 powinny sie nazywać
      wyrobami "pieczywopodobnymi" i "wędlinopodobnymi" żeby mozna je było łatwo
      odróżnić od prawdziwych. Jak ktoś chce kupywać takie odpady jego sprawa, ale jak
      ktoś chce kupic normalne jedzenie teraz musi mozolnie czytać etykiete za
      etykietą w markiecie bo średnio jakieś 80-90% towaru to takie wyroby
      wędlinopodobne, pieczywa zaś w dużych sklepach zwykle ponad połowa jest imitacją
      na sztucznych spulchniaczach i pogarszaczach.



      pozdrawiam
      • 1normalnyczlowiek Przy okazji nazewnictwa robione są i inne wolty. 06.06.09, 16:11
        qqazz napisał: używanie nazwy chleb powinno dotyczyc tylko pieczywa z
        naturalnych składników, podobnie powinno sie zakazać używać np. nazwy szynka czy
        kiełbasa na określenie produktu z 20% zawartością mięsa.

        ---> W trakcie transformacji ustrojowej obiecywano (nie tylko u nas w Polsce),
        że będzie "więcej, lepiej, taniej" (podobnie jak przy okrągłym stole obiecywano
        demokrację, wolny rynek, wolność słowa). Każdy rozumował logicznie, więc sądził,
        że będzie "więcej" chleba, który będzie lepszy i tańszy ... No i ziściło się, bo
        jest więcej ... ale wyrobów chlebopodobnych i "przy okazji" ani lepszych, ani
        tańszych. Przedtem tłumaczono, że ceny muszą iść w górę, bo ... koszty
        produktów, produkcji, itp. itd. tylko że starano się nie mówić ani słowa lub
        wręcz ukrywać informacje o zawartości "mięsa w mięsie" lub "mleka w mleku". A
        ceny szły sobie w górę ... Kolejnym etapem były "produkty ekologiczne", no i
        teraz ostatnia wolta: "... chcecie jeść dobre produkty, to musicie
        odpowiednio za to zapłacić!" (a jak nie to zęby w ścianę!), "... chcecie się
        leczyć, to musicie za to odpowiednio zapłacić!" (a jak nie, to do piachu!). Taka
        "koncepcja" byłaby jeszcze do przyjęcia, gdyby wszyscy mieli możliwość
        "odpowiednio" zarobić, ale ...
        • qqazz Re: Przy okazji nazewnictwa robione są i inne wol 06.06.09, 23:28
          Jakosc kosztuje niestety, a tak na marginesie to koszt dobrej kiebasy w sklepie
          w duzym miecie zaczyna sie od 20 zl za kilo, porzadna wiejska kielbasa prosto ze
          swiniobicia na zamowienie kosztuje nawet ponizej 10 zl za kilo.



          pozdrawiam
    • isa.stern Re: PSL chce zakazać używania słowa "chleb" 06.06.09, 16:26
      pewnie wzorem wina, oscypka itp...;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka