Gość: Rabin
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.12.03, 12:24
Rebe: jak pogodzisz, naiwna d_nutko wspolistnienie milosiernego,
wszechpoteznego i wszechwiedzacego Boga oraz cierpienia?
d_nutka katoliczka: wcale nie pogodzę, bo pogodzić tego się nie da.
R: Slusznie, nie da sie pogodzic, ergo twoj bog nie jest milosierny, albo
tez nie jest wszechmocny - tertium non datur, stad twoj bog jest bogiem
falszywym, ulomnym... :(
D: po prostu miłosierdzie, wszechmoc i wszechwiedza Boga chyba nie jest
z "tego swiata" jak to mówi Jezus.
R: Po prostu twa koncepcja boga jest wewnetrznie sprzeczna, nielogiczna... :(
Jesli twego boga nie obowiazuje logika, to skad twa wiara, ze oddajac mu
czesc bedziesz zbawiona?
D: ale cierpienie jak najbardziej jest z "tego swiata"
R: Oczywiscie ze jest, i dowodzi, ze twoj bog to bog falszywy! :(
D: a pogodzić ze sobą "obydwa światy" może chyba jedynie ten wszechmocnym :)
R: Juz ci udowodnilem, ze twoj bog, tolerujac zlo i cierpienie, nie jest
wszechmocny (albo jest wszechmocny i jednoczesnie jest psychopata, co sie
lubuje w zadawaniu innym, slabszym istotom, cierpien)... :(
D: czyż nie tak?
R: Niestety, twoj bog jest albo ulomny, albo psychopata - terium non datur...
:(