porannakawa20
07.08.09, 07:36
Znowu go przyłapali na organizowaniu zbiórki jakiejś następnej finansowej.
Gdy sprawa wyszła na jaw - natychmiast się z tego wycofał i usiłuje głupa
rżnąć, że to nie on organizował.
Podobnie jak z zbiórką na Ratowanie Stoczni Gdańskiej. Do dziś stoczniowcy ze
zw. zawodowych wierzą, że pieniądze na ratowanie stoczni są u tusków w
Warszawie. I tam jeździli po pomoc, mijając Toruń.
Hłe, hłe!