mariner4
14.08.09, 08:41
Moja kuzynka urodziła dziecko w Londynie. Poszła załatwiać sprawy związane z
nadaniem polskiego obywatelstwa do ambasady polskie. Jest wymóg przyjscia z
noworodkiem.
W poczekalni tłum kobiet z małymi dziećmi. Ścisk i brak jakichkolwiek warunków
dla opieki nad maleństwami. Niegrzeczni urzędnicy. Przed budynkiem tłumek
kobiet z niemowlętami, które czekają na możliwość wejścia do budynku.
Zdumienie na twarzach przechodniów. Moja kuzynka była bliska z rezygnacji z
polskiego obywatelstwa malucha. Ale jednego sobie nie odmówiła. Znając
doskonale angielski mówiła przechodniom, że to jest polska norma traktowania
obywateli przez tępych polskich urzędników.
M.