Dodaj do ulubionych

koty w Serocku

08.09.12, 23:19
Dzisiaj byłem na spacerze na ul Radzymińskiej, Rybaki w Serocku i zobaczyłem ,że ilośc dzikich kotów przekracza monstrualne rozmiary. Czy urząd gminy ma jakieś pomysły w tym kierunku aby zlikwidowac taki stan rzeczy, gdyż jak rozmawiałem z kolegą który ma tam działkę to stwierdził ,że maja z tym kolosalny problem. Problemem jest tam para ,która przyjeżdza zawsze wieczorem niebieskim Citroenem i karmi koty wszystkim i wszedzie zaśmiecajac tackami ulice jak i posesje prywatne wstawiając pokarm za ogrodzenie. Ponoc są bardzo oporni na wszelkie argumenty a parokrotne wzywanie straży miejskiej nic nie pomaga. Powiem szczerze ,że byłem zszokowany jaka ilość kotów i miseczek znajduje sie na tych ulicach a smród kociego moczu nie jest tez zachęcajacy do spacerów. Wspólczuje mieszkańcom.
Obserwuj wątek
    • psychomaszyna Zostawcie koty w spokoju 09.09.12, 21:25
      Zdziwił mnie ten post niezmiernie. Niejednokrotnie byłem tam i nie zauważyłem żadnego smrodu. Faktem jest, że kotów jest sporo, ale mają do swojej dyspozycji opuszczoną działkę i tam spokojnie sobie żyję. I niech żyją dalej.
    • 4live Re: koty w Serocku 10.09.12, 13:46
      Jak dla mnie to tylko pogratulować ludziom którzy te koty dokarmiają. One same się tam nie znalazły i nie ich wina że tam mieszkają, a populacje wolno żyjących kotów ogranicza się poprzez kastracje i sterylizacje a nie przez likwidacje takiego stanu rzeczy.
      • cujas Re: koty w Serocku 11.09.12, 00:02
        Widzę ,że jesteście bardzo wyrozumiali jeżeli nie dotyczy to Was osobiscie. Argument ,że działka jest opuszczona i mozna tam smiecić tackami z kocim pokarmem a mieszkańców ulicy "uszczęśliwiać" niekontrolowana i śmierdzącą hodowlą jest żenujacy. W tym wypadku koci pokarm jest wstawiany w co druga posesje i nie ma znaczenia czy działka jest opuszczona czy też nie? nie wspomnę o ulicy /patrz Rybaki róg Sienkiewicza/. Facet z babka przybywa z centrum Serocka i skradaja sie co każdy wieczór o godz 22-23 jak złodzieje i robia swoje pakując pełne tacki jednorazowe żarcia za płoty posesji nie zważając na opór mieszkańców ulicy. Nie wiem czy wiesz ale zwierząt wolnozyjacych nie należy karmić /może jedynie przy silnych mrozach?/gdyz całoroczny zapewniony pokarm powoduje rozregulowanie "kociego myslenia" i ciagłą owulajcę takiej kotki a porody do 3-4 razy w roku to standard ? - powie Ci to każdy weterynarz. Czy widzieliscie kiedyś aby dzikie koty rodziły sie w zimę? a tutaj jest to norma co powoduje natychmiastową śmierc tych maleńst spowodowane wyziębieniem. O tym karmiacy "dobroczyńcy" juz pewnie nie mysla bo najwazniejsze jest , że "zrobiło sie dobry uczynek" Nadmieniam ,że pozostawiany 3 razy dziennie pokarm ściaga inne dzikie zwierzęta w postaci kun,lisów i innych gryzoni /szczurów/ gdyz opasłym kotom ani w głowie ruszyć tyłek za gryzoniem. Chcielibyscie takie atrakcje?. Uważam ,że wszystko ma swój umiar a tutaj został przekroczony i brak reakcji ze strony Urzedu, Strazy Miejskiej w stosunku do "smieciarzy" oraz bezmyslne karmienie w opcji all inclusiv spowoduje bardziej drastyczne podjecie środków przez mieszkańców tych ulic. Oni są naprawdę zmęczeni zaistniała sytuacją i zdesperowani aby zakończyc sprawe w "kazdy mozliwy" sposób. Pozdrawiam i zapraszam do adopcji kotów gdyż mi osobiscie tez zalezy aby znalazły swój dom.
        • 4live Re: koty w Serocku 11.09.12, 11:08
          Piszesz takie bzdury że aż głowa boli. To w końcu ci złodzieje i śmieciarze są tam raz dziennie czy trzy bo już sama nie wiem( Jak byś nie wiedział to takich ludzi nazywa się karmicielami) i proponuje zmienić weta bo takich głupot to dawno nie przeczytałam, koty wolno żyjące należy dokarmiać raz dziennie i każdy normalny weterynarz ci to powie. Nie wiem co znaczy ciągła owulacja kotki ale wiem że mają one ruję cztery i nawet więcej razy w roku i to że będą głodne tego nie zmieni. I tak jak napisałam wcześniej TYLKO kastracja i sterylizacja zmniejszy populacje wolno żyjących kotów. A mieszkańcom warto przypomnieć że zwierzęta również mają swoje prawa, a tam gdzie są nie znalazły się na własne życzenie tylko przez człowieka.
        • 4live Re: koty w Serocku 11.09.12, 13:40
          Dla zainteresowanych tematem.
          Dlaczego sterylizacja?
          Wyłapywanie i przewożenie części kotów w inne miejsca nie spełnia swej roli. W opuszczone miejsce przyjdą inne, szukające schronienia. Osiedlanie w nowym miejscu doprowadzi do nocnych walk jak i dalszego rozmnażania.
          Wywiezienie do schroniska oraz próby udomowienia w przypadku kotów wolno bytujących ma niewielką szansę powodzenia. Takie koty z uwagi na brak oswojenia źle znoszą życie w zamknięciu przez co chorują i w krótkim czasie prowadzi to, do ich śmierci. Poza tym liczba kotów wolno żyjących jest zbyt duża, więc nie ma szans aby nawet te bardziej ufne znalazły dom.
          Zaprzestanie lub ograniczenie karmienia nie przyniesie spodziewanego efektu. Koty wolno żyjące są zwierzętami terytorialnymi i nie odejdą daleko w poszukiwaniu pożywienia. Poza tym koty miejskie są w stanie znaleźć pożywienie choćby i w śmietnikach. Jednak niedokarmiane są bardziej osłabione i podatne na choroby i pasożyty. Warto mieć także świadomość, że brak dostatecznej ilości pożywienia i tak nie powstrzyma kotów od rozmnażania się, a jedynie do tego, że małe kotki będą przychodziły na świat bardzo osłabione, z niewielką szansą na przetrwanie do wieku dorosłego.
          Co się stanie jeśli zaprzestaniemy jakichkolwiek działań? Z pewnością problem nie zniknie. Stado kotów, które zamieszkuje dane terytorium będzie się powiększać nawet bez dokarmiania. Nastąpi naturalna selekcja w postaci chorób. Nie znikną takie problemy jak wysoka liczebność stada, hałas, smród i umierające koty
          • cujas Re: koty w Serocku 11.09.12, 16:34
            Wiekszej degrengolady wiejskiego znawcy nie słyszałem od dawna. Wygłaszaj takie leperiady takim samym nawiedzonym jak Ty. Totalne bzdury.
            • marynianka Re: koty w Serocku 11.09.12, 19:34
              Gmina Serock finansuje kastrację i sterylizację bezdomnych kotów, więc może w tym kierunku należy działać...W większych miastach karmiciele oprócz dożywiania zajmują się też tematem antykoncepcji w postaci tabletek podawanych w karmie albo kastracji.
            • 4live Re: koty w Serocku 12.09.12, 09:43
              Po pierwsze to jestem z Warszawy a po drugie to od ładnych paru lat współpracuje z fundacjami zajmującymi się bezdomnymi zwierzętami więc chyba bardziej znam temat niż ty wielki znawco.
              • mila_28 Re: koty w Serocku 12.09.12, 10:17
                Jeśli jesteś tak dobroduszny/a to może byś się bliżej zainteresował/a tymi kotkami i pomógł/a mieszkańcom. Gadać to kązdy potrafi. Sama nie lubię kotów więc domyślam się, co czują tamci mieszkańcy. Tym bardziej , że napewno mieszkają tam małe dzieci. Bałabym się, że dziecko chodzące sobie po mojej działce może zostać zaatakowane przez dzikie, brudne koty. Cieszę się , że u mnie żadnych kotów nie ma, ale współczuję mieszkańcom. I rzucanie komuś na działkę , czy wpychanie w cudzy płot tacek z jedzeniem nie jest delikatnie mówiąc fajne. Nikt śmietniska na swojej działce mieć nie chce.
                • 4live Re: koty w Serocku 12.09.12, 10:29
                  No właśnie się zainteresowałam. I nie skończyłam tylko na pisaniu. Mieszkańców też rozumiem ale samo dzwonienie do urzędu czy do straży miejskiej problemu nie rozwiąże.
                  • mila_28 Re: koty w Serocku 12.09.12, 12:31
                    Z tego co ktoś pisał to nieraz była zwracana uwaga tej parze, ale nadal to robią. A kto ma coś zrobić jak nie Straż, Urząd? To chyba nie powinno być tak, że mieszkańcy sami muszą łapać te koty i robić z nimi porządek.
                    • 4live Re: koty w Serocku 12.09.12, 13:16
                      Brak pokarmu sprawy nie załatwi więc dobrze że ktoś je dokarmia. One nie rozejdą się jak będą głodne.Będą tam nadal. I to niestety ludzie czy organizacje pozarządowe muszą te koty łapać sterylizować i wypuszczać w to samo miejsce i to pomoże ograniczyć ich populacje i wyeliminować parę problemów związanych z ich bytowaniem tam. Urząd może tylko dotować takie zabiegi i tak też robi.I może nie powinno tak być ale jest i na razie na zmiany się niestety nie zanosi.
                      • mila_28 Re: koty w Serocku 12.09.12, 16:10
                        Nie rozumiesz. Niech ta parka ludziom do ogródków nie wrzuca tego żarcia i nie robi komuś na działce bałaganu. Jak chce dokarmiać to niech dokarmia ale w inny sposób. I naprawdę - koty nie potrzebują jedzenia na tackach, talerzach i innych- można je zabierać a nie komuś zostawiać. Brak kultury i tyle.
                        • marynianka Re: koty w Serocku 12.09.12, 19:54
                          Jeżeli chodzi o straż miejską w Serocku to ich dzialalność ogranicza się chyba tylko do rynku, bo na wezwanie w sprawie błąkającego się psa stwierdzili ze nie ma środków na przyjazd i sprawdzenie psa u weterynarza, czy ma chipa, nie obchodziło ich czy pies kogoś pogryzie, tylko dzieki akcji obywatelskiej i życzliwej Pani weterynarz z Serocka udało się odnaleźć właścicielkę. Jak dla mnie to mieszkańcy powinni pomyśleć o referendum w sprawie likwidacji straży miejskiej, byłyby spore oszczędności.
                          Mieszkańcom Serocka pozostaje tylko dzialanie na własną rekę. Niestety nie wystarczy kota złapać, najpierw nalezy uzyskac pisemną zgodę urzednika na sterylizację bezdomnego zwierzęcia, dopiero wtedy weterynarz otrzyma środki na zabieg.
                          • 4live Re: koty w Serocku 13.09.12, 10:47
                            Ta pisemna zgoda to zwykły talon do lecznicy, który (przynajmniej w wawie) wystawiany jest od ręki w parę minut.
                        • 4live Re: koty w Serocku 13.09.12, 10:39
                          Ok, to rozumiem masz rację. Szczerze mówiąc to zazwyczaj karmiciele (tych których znam) dbają o porządek w miejscu w którym karmią koty właśnie ze względu na innych którym mogło by się to nie podobać. Może wystarczyłaby spokojna rozmowa z tymi ludźmi i wytłumaczenie im co jest nie tak.
                          • marynianka Re: koty w Serocku 13.09.12, 18:09
                            W Serocku trzeba napisac podanie i dopiero po sprawdzeniu kota czy jest bezdomny -wizji lokalnej można dostac zgodę (wiem bo pytałam w Gminie), na razie niepotrzebnie bo kotka pojawiła się raz i więcej nie wróciła.
                          • mila_28 Re: koty w Serocku 13.09.12, 23:07
                            No i weż pisz podania, biegaj do urzędu,łap koty, leć do lecznicy-z jakiej racji?? porąbane. A człowiek chce mieć tylko spokój i porządek na swoim terenie. Nie sądzę, żeby mieszkańcy zaczeli od krzyku. Dziwne to życie, ale cóż poradzić...
              • cujas Re: koty w Serocku 12.09.12, 19:47
                Twój argument ,że jesteś z Warszawy jest bardzo wymowny i swiadczy o Twojej osobie. Takich warszawistów /warszawiaków to ja uznaje jak jest przynajmniej od 3 pokoleń ale niestety większość wygineła w Powtaniu/to ja widze w lato dzień w dzień i kultura ich jest mniejsza niż najgorszego "chama" z Serocka. Jeżeli jesteś takim znawcą i wygłaszasz takie tyrady to proponije Ci wrócić do własnej wioski lub wioski mamusi, tatusia /babci/ i wprowadzać swoje teorie w praktykę. Myślę ,że wprowadzając swoją "wiedzę" w czyn to miejscowi by Ci łeb obcieli i w szyję nasr***. Czytaj człowiecze ze zrozumieniem bo po takich radach jakie Ty wygłaszasz nie dziwie sie ,że ludzie biora "sprawy we własne ręce" jak mawiał klasyk z bardzo złym skutkiem dla kotów. Problem główny polega na śmieceniu posesji przy tych ulicach jak i samej ulicy i za takie czyny Gmina ,Straż powinna bardzo dotkliwie ukarać parę "karmicieli". Ciekawe czy jakbyś miała czy miał dzieci to puszczałbyś na podwórko aby bawiły się w tych kocich gównach? Czy długo byś człowiecze wytrzymał w smorodzie jakie wydzielaja te koty a raczej ich uryna? Czy chciałbyś widzieć dzień w dzień jak psy na okolicznych posesjach zagryzają małe koty? Czy chciałbyś widziec małe koty przejechane przez samochody? - na ulicy Rybaki to standard. Myslę ,że jeżeli sprawa nie zostanie rozwiązana w najblizszym czasie to dyskusja będzie już bezprzedmiotowa bo mieszkańcy już ten problem sami rozwiążą nie dokońca w ludzki sposób - ale jakie mają wyjście? Może człecze z Warszawy wspólpracujący z fundacjami od paru lat pomożesz tym kociakom znajdując im inne miejsce zamieszkania?
                • d-kot11 Re: koty w Serocku 04.10.12, 23:25
                  Draaaaamat, oto kolejny przygłup nie zrozumiał boskiego cujasa, więc jako osobnik, który ma do czynienia od 1991 roku (doktorat) z czymś takim jak nauka, spieszę wyjaśnić, że wypracowanie mojego stanowiska, w tej sprawie, wiodło drogą prostej analizy: - pozyskanie wiadomości; - zdobycie faktów ( potwierdzone wiadomości); - grupowanie faktów; - wnioski i wypracowanie informacji; - podanie informacji na podstawie POTWIERDZONYCH FAKTÓW.

                  Na problem zwróciłem uwagę po drraaaaaamatycznym ogłoszeniu do luuuuudzi, że w określonym miejscu Serocka jest, meeeega problem.
                  Epatowanie się samą wiadomością i tworzenie na tej bazie emocjonalnego podejścia do wyczytanej informacji nie leży w mojej naturze.
                  W takiej sytuacji, ( potwierdzają to również poszczególne zapisy stanowisk i poglądów osób zabierających głos w sprawie), - może dojść jedynie do „pyskówek”. Nasz Internet jest nimi przepełniony. Wielu ma tego dość i wycofuje się z takich „dyskusji”.

                  „Czerwone światło”, w moim przypadku zapala się jeśli, pojawia się draaaaamatyczne wołanie o pomoc i GROŹBA (!), - „wzięciem sprawy we własne ręce”.
                  W takich przypadkach bardzo rzadko zainteresowany jest bezradny, a tylko poszukuje aprobaty do realizacji często podłego zamierzenia.

                  Niedaleko, za rzeką, w miejscowości Kania Polska przy pomocy mieszkańców i przedstawicieli Gminy, tak krytykowanych przez cujasa, - ujęto domorosłego „strzelca wyborowego”, który mordował strzałami z wiatrówki zwierzaki.
                  ”Wziął sprawę we własne ręce” i, … aktualnie zajmuje się nim prokuratura.

                  FAKTY z rejonu, tak silnie zapowietrzonego pobytem pary przemieszczającej się niebieskim Citroenem i moooooostrualną ilością kotów, opisałem w swoim stanowisku, ale mogę je jeszcze uzupełnić by wyraźniej zarysować „wrażliwość” cajusa i mili 28 ( wołanie luuuuuudzie, - ten sam dramatyczny styl pisania, a może i ta sama osoba).

                  Cujasie (milo 28) trzeba przestać działać zgodnie z „filozofią Kalego” i dostrzec, że w strefie waszego szczególnego zainteresowania:
                  - powyciągano prywatne pomosty pokryte szlamem i glonami oraz odchodami ptaków , które aktualnie gniją i cuchną o metr od pasa wyznaczonego do pieszych spacerów;
                  - ze studzienek kanalizacyjnych ulatnia się fetor padliny i fekaliów;
                  - w rejonie wspomnianych studzienek bezpośrednio do rzeki grubymi rurami odprowadzane są cuchnące ścieki bezpośrednio do Zalewu Zegrzyńskiego;
                  - zagrodzono dostęp do wody łańcuchami, pryzmami ziemi i „groźnymi” tablicami („ zamknięte, teren prywatny, wstęp wzbroniony”wink;
                  - dokarmianiem trudni się nie tylko wymieniana przez was para, ( czyni to łącznie osiem osób zatrudnionych jako dozorcy posesji);
                  - że nikt nie zbiera odchodów po spacerujących psach i ich kupska zalegają sobie spokojnie w rejonie miejsc wystawionych ławek;
                  - prywatne i niedostępne dla osób postronnych pomosty pokryte są odchodami ptaków (nikt z „prywatnych” ich nie myje, a powinien);
                  - na zapowietrzonej ulicy jest ograniczenie prędkości jazdy do 30 km/godz, a odbywają się tam „pokazy” osiągnięcia 100km/godz na pierwszych metrach po przekroczeniu spowalniaczy przez lokalne Chrysler’y, Tojoyty i Ople, celem, … popisania się (?), postraszenia durnego przechodnia (?), a w efekcie rozjechanie zwierzaka, a może jest to „swobodne polowanie” (taki rodzaj myślistwa ?).
                  ( spróbujcie rozjechać kota jadąc 25km/godz, który w popłochu czmychnie na najbliższe drzewo);
                  - przepisy gminne ustalają sposób postępowania w przypadku spacerowania ze zwierzakiem, a jak to wygląda u was (?).

                  Po ostatnim wpisie zorientowałem się, że nie można tej sprawy zaniechać.
                  Jeśli ktoś budzi potwory należy to zdecydowanie przerwać.
                  Wasza postawa skłoniła mnie do udania się na lokalny posterunek policji.
                  Właśnie jestem po rozmowie z Komendantem.
                  Zapoznałem go ze sprawą zagłodzonego psa, nagłego zniknięcia kociąt i zakopanej, w znanym mi miejscu, - martwej kocicy, a także wskazaniu wymienionych wcześniej w tekście nieprawidłowości.
                  Przeanalizowaliśmy również WSZYSTKIE wpisy internetowe.
                  Informuję, że rozpoczynam działania zgodnie z ustalonymi przez Komendanta procedurami.
                  Tigercat.







                  Draaaaamat, oto kolejny przygłup nie zrozumiał boskiego cujasa, więc jako osobnik, który ma do czynienia od 1991 roku (doktorat) z czymś takim jak nauka, spieszę wyjaśnić, że wypracowanie mojego stanowiska, w tej sprawie, wiodło drogą prostej analizy: - pozyskanie wiadomości; - zdobycie faktów ( potwierdzone wiadomości); - grupowanie faktów; - wnioski i wypracowanie informacji; - podanie informacji na podstawie POTWIERDZONYCH FAKTÓW.

                  Na problem zwróciłem uwagę po drraaaaaamatycznym ogłoszeniu do luuuuudzi, że w określonym miejscu Serocka jest, meeeega problem.
                  Epatowanie się samą wiadomością i tworzenie na tej bazie emocjonalnego podejścia do wyczytanej informacji nie leży w mojej naturze.
                  W takiej sytuacji, ( potwierdzają to również poszczególne zapisy stanowisk i poglądów osób zabierających głos w sprawie), - może dojść jedynie do „pyskówek”. Nasz Internet jest nimi przepełniony. Wielu ma tego dość i wycofuje się z takich „dyskusji”.

                  „Czerwone światło”, w moim przypadku zapala się jeśli, pojawia się draaaaamatyczne wołanie o pomoc i GROŹBA (!), - „wzięciem sprawy we własne ręce”.
                  W takich przypadkach bardzo rzadko zainteresowany jest bezradny, a tylko poszukuje aprobaty do realizacji często podłego zamierzenia.

                  Niedaleko, za rzeką, w miejscowości Kania Polska przy pomocy mieszkańców i przedstawicieli Gminy, tak krytykowanych przez cujasa, - ujęto domorosłego „strzelca wyborowego”, który mordował strzałami z wiatrówki zwierzaki.
                  ”Wziął sprawę we własne ręce” i, … aktualnie zajmuje się nim prokuratura.

                  FAKTY z rejonu, tak silnie zapowietrzonego pobytem pary przemieszczającej się niebieskim Citroenem i moooooostrualną ilością kotów, opisałem w swoim stanowisku, ale mogę je jeszcze uzupełnić by wyraźniej zarysować „wrażliwość” cajusa i mili 28 ( wołanie luuuuuudzie, - ten sam dramatyczny styl pisania, a może i ta sama osoba).

                  Cujasie (milo 28) trzeba przestać działać zgodnie z „filozofią Kalego” i dostrzec, że w strefie waszego szczególnego zainteresowania:
                  - powyciągano prywatne pomosty pokryte szlamem i glonami oraz odchodami ptaków , które aktualnie gniją i cuchną o metr od pasa wyznaczonego do pieszych spacerów;
                  - ze studzienek kanalizacyjnych ulatnia się fetor padliny i fekaliów;
                  - w rejonie wspomnianych studzienek bezpośrednio do rzeki grubymi rurami odprowadzane są cuchnące ścieki bezpośrednio do Zalewu Zegrzyńskiego;
                  - zagrodzono dostęp do wody łańcuchami, pryzmami ziemi i „groźnymi” tablicami („ zamknięte, teren prywatny, wstęp wzbroniony”wink;
                  - dokarmianiem trudni się nie tylko wymieniana przez was para, ( czyni to łącznie osiem osób zatrudnionych jako dozorcy posesji);
                  - że nikt nie zbiera odchodów po spacerujących psach i ich kupska zalegają sobie spokojnie w rejonie miejsc wystawionych ławek;
                  - prywatne i niedostępne dla osób postronnych pomosty pokryte są odchodami ptaków (nikt z „prywatnych” ich nie myje, a powinien);
                  - na zapowietrzonej ulicy jest ograniczenie prędkości jazdy do 30 km/godz, a odbywają się tam „pokazy” osiągnięcia 100km/godz na pierwszych metrach po przekroczeniu spowalniaczy przez lokalne Chrysler’y, Tojoyty i Ople, celem, … popisania się (?), postraszenia durnego przechodnia (?), a w efekcie rozjechanie zwierzaka, a może jest to „swobodne polowanie” (taki rodzaj myślistwa ?).
                  ( spróbujcie rozjechać kota jadąc 25km/godz, który w popłochu czmychnie na najbliższe drzewo);
                  - przepisy gminne ustalają sposób postępowania w przypadku spacerowania ze zwierzakiem, a jak to wygląda u was (?).

                  • mellaverde Re: koty w Serocku 05.10.12, 16:22
                    zaangażowanie godne podziwu i naśladowania.
                    jednak co do pomysłu, że lokalna policja, poza zapewnieniami, coś więcej zrobi w tym temacie, jestem, delikatnie rzecz ujmując, sceptyczna.

                    Panowie nie przejmują się większymi przestępstwami, zgrabnie umarzając sprawę za sprawą.
            • d-kot11 Re: koty w Serocku 27.09.12, 18:53
              Było tak ładnie i, - ...się narobiło. Wracam własnie ze spaceru z ulicy Rybaki.
              Pogoda płata ostatnio figle.
              Wyszedłem bo było ciepło i pięknie świeciło słońce, a tu ... .
              W ten rejon zawidła mnię również ciekawość. Mhm, - ..."monstrualnej ilości kotów i fetoru".
              Koty są, jest trzy siedliska. największa ilość to - osiem sztuk w jednym miejscu.
              Wszystkie spotkane miały ponacinane lekko lewe ucho. Znak kastracji lub sterylizacji. Faktycznie w rejonie posesji przy barze "Kotwica" poblokowane są przejścia i nie ma kociąt, które zwykle wysiadywały przy jezdni. Były tam: - dwa biało szare; - jeden bury oraz jeden czarny z białą muszką.
              Rozmawiałaem z dwoma paniami, które (podobnie jak ja) wybrały się na spacer. Powiedziały mi , że wsponiane zwierzaki zniknęły nagle jednego dnia jakieś cztery pięć dni temu, a przed dwoma dniami znalazły niopodal marwą kocicę, którą ostatecznie zakopał ich brat i mogą wskazać miejsce.
              No i jest nieładnie i cuchnie lecz nie kotami.
              Po rozmowach z mieszkańcami i nie tylko wnioskuję, że problemem Cujasa nie są koty. Ma on komples Śmieciarzy.
              Tak przy okazji, - normalny człowiek wie, że praca nie chańbi. I śmieciarz pracuje i zarabia uczciwie na swoje utrzymanie. Niech ktoś mi uzasadni, że jest gorszym gatunkiem człowieka lub godnym pogardy dlatego, że trudni się zbieraniem śmieci.
              Pogarda i kierowanie się emocjami doprowadziły do tego, że jeśli nie sam deklarujący się wzięciem sprawy we własne ręce dokonał tego ochydnego czynu na bezbronnych kociakach i ich matce, to może - obudził jakiegoś zwyrodnialca.
              Cujasie czy nie zauważyłeś, że w stefie twoich największych zainteresowań zagłodzono psa, który uwiązany na łańcuchu bez jedzenia i wody wył dniami i nocami, biorąc przy okacji lanie za hałas jaki czyni. Sąsiedzi wiele widzą i jeśli się z nimi rozmawia to można sporo się dowiedzieć. Sporo usłyszałem o: - topieniu kotów i zatłuczeniu kijem kota w worku, o "czarnej dziurze", w której znikają nagle zwierzęta. Wszystko to dzieje się w rejonie, który ogłosiłeś jako zapowietrzony.
              Tak ten rejon może być zapowietrzony brakiem tolerancji, okrucieństwem.
              Cujasie nie budź potworów.
              Zasięgnąłem też opini u Funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Zatrzymałem patrolującą parę.
              Pytałem ich wprost dlaczego nie interweniują na wymienionych śmieciarzy. Stwierdzili, że: -zawsze rząda interwencji jeden i ten sam osobnik i ... nie da sobie nic wytłumaczyć, a tylko wykrzykuje groźby lub uwagi do sposobu ich dzałania.
              Cujasie zrozum, że na twoją komendę nie mogą spałować lub zagazować każdego kogo im wskarzesz.
              Oczerniłeś Gminę i jej służby prządkowe. NIE PRAWDĄ JEST, ŻE NIE ZNAJĄ PROBLEMÓW ULICY RYBAKI. Prawdą, natomiast jest, że nie mogą łamać prawa bo ty nie kochasz śmieciarzy, a oni powinni ich odstrzelić bo tak sobie życzysz. Poprostu nikt nie zechce się wdawać z tobą w durne dyskusje.
              Poczytaj sobie Kodeks Prawa Cywilnego. Ustawę o ochronie zwierząt. Polecam Artykuł 13 i 14 wspomnianej ustawy.
              Do zainteresowanych.
              Humanizm, deklarowanie miłości do zwierząt, funkcjonują zgodnie z zasadami opisywanymi przez Panią Dorotę Sumińską nie tylko w Serocku.
              Przykładem wręcz instruktarzowym jest Cujas.
              Polecam artykuły tej Pani, Cajusa zostawmy w spokoju.
              Chyba, że ruszy w jego kierunku wymiar sprawiedliwości bo coś mi się wydaje, że są już pewne kwalifikacje.
              Tigercat.
              • mila_28 Re: koty w Serocku 27.09.12, 22:22
                Kolejna osoba, która nie zrozumiała o co chodzi Cujasowi ... Ludzie ! Czytajcie ze zrozumieniem ! Nikt nie naśmiewa się ze śmieciarzy , którzy zbierają śmieci , tylko z ludzi ktorzy robią syf w miejscu publicznym lub nie na swojej działce. Nikt nie wspomina o ludziach zarabiających na zbieraniu śmieci. To dwie różne sprawy .
                I nie chodzi o te kociska tylko o bałagan zostawiany przez tych ludzi. I tyle. Bo koty to stworzenia nierozumne i tyle , ale ludzie powinni troche myśleć, zastanawiać się i przede wszystkim nie robić złego ludziom, bo niektórzy zapędzajać się z tej miłości przesadnej do zwierząt stawiają je wyżej niż drugiego człowieka- a tak być nie powinno. To tak jak burzenie się , że czemu "bachor " może iść do restauracji z rodzicami a nie kot czy pies.. A przecież "bachor " to człowiek , a kot to kot.
                • mellaverde Re: koty w Serocku 05.10.12, 16:25
                  heheee...

                  bachor to człowiek a kot to kot....... ot mądrości życiowesmile

                  leże ze śmiechusmile
            • aceta Re: koty w Serocku 01.11.12, 16:11
              Cujas psychol
        • aceta Re: koty w Serocku 01.11.12, 16:09
          Cujas,jaki ty jesteś głupi i bezduszny,życzę ci,żeby cię szczury żywcem zeżarły.Że tacy podli ludzie chodzą po tym świecie.Wstydź się ty ....
    • forumowicz44 Re: koty w Serocku 11.09.12, 21:06
      w sprawie kotów - w Nowej Wsi ktoś wyrzucił ok 5 tyg. kotka. Czarny w białych skarpetkach i krawacie. Nie mogę go zatrzymać gdyż dwa moje koty mówią ok, ale dwa kolejne i pies są przeciwne. Kotek jest bardzo towarzyski, bardzo lubi być na rękach, głośno mruczy. Niestety za kilka dni - jeżeli nie znajdę nowego opiekuna - muszę odwieźć go do schroniska. Nie mogę ryzykować, że mu któryś zwierzak łomot spuści. Chętni do adopcji - muszą mieć dobre ręce - pls o telefon 609120403. Mogę kotka dowieźć.
    • alic-ja2 Re: koty w Serocku 26.09.12, 01:46
      Z uwagą śledziłem wymianę poglądów na temat zadany przez CUJAS'a. Umieszczane przez niego informacje są tendencyjne i nie przedstawiają stanu faktyczngo. Trudno o obiektywizm jeśli ktoś kieruje się emocjami i ma kompleks boga (WSZYSTKO WIE). Łatwo jest te objawy dostrzec wczytując się W "spokojną dyskusję", którą ponoć preferuje.
      Prawda o "zapowietrzonej" i strroryzowanej przez stada kotów ulicy Rybaki jest inna.
      To właśnie tym rejonem zainteresowany jest Burmistrz oraz Rada Miasta i Gminy. Działaność opisywanej pary śmieciarzy została ustanowiona przez wspomniane organa, a także nadzorowana jest przez Straż Miejską. UZGODNIONO dokarmianie zwierzaków ( nie tylko kotów) z właścielami posesji. Punktów karmienia jest trzy, więc nie co druga posesja.
      Kotów dokarmianych jest dwadzieścia cztery (24) z tego po zabiegach sterylizacji i kastacji jest dwadzieścia dwa (22). z uwagi na to, że dwie karmiące kocice z kociętami dołaczyły niedawno do grupy zasiedlającej posesje numer 19 abc. Nie rozdzielano matek i kociąt. Aktualnie kocica i male kocięta zostały wywiezione do kliniki w Warszawie. Kocica jest po zabiegach, kocięta natomiast oczekują na adopcję przez fundację KOTERIA. W tym tygodniu w piątek miała być dokonana podobna operacja z drugą kocicą i jej kocietami. To już przeszłość ponieważ miejsce, w którym wychodziły do jedzenia zostało szczelnie powiązane drutami i wysmarowane towotem, a co gorsze kocięta ( cztery) zniknęły nagle przedwczoraj i się nie pojawiają. Kocicę znaleźliśmy dzisiaj w nocy w stanie agonii. Prawdopodobnie została otruta.
      Zatem CAJUS' ie stało się to czym groziłeś.
      Życzę ci abyś sobie coś takiego pooglądał i bezradnie godził się na taki obrazek.
      Do działalności nocnej Śmieciarzy należy dodać, że robią to dlatego w takich godzianach ponieważ wcześniej spacerują ulicą bez smycz i kagańców pieski. Łatwo można uzmysłowić sobie sytuację, w której rozbykany pupil (często do 60 kilogramów) wpada w grupkę jedzących kotów. Zabawne, - prawda? Prośba o wzięcie psa na smycz to; - odpowiedź w postaci inwektyw lub wulgarne zalecenie do oddalenia się.
      Szanowni Państwo ta strona jest dla jej autora i niech na on niej pozostanie. Za dużo na niej kłamstw i jadu. Tu nic się nie rozwiąże. Chyba, że uzyska aprobatę do dalszego trucia zwierzaków. ŚMIECIARZ.
      • aceta Re: koty w Serocku 01.11.12, 16:13
        masz moje wsparcie,Aceta
    • aceta Re: koty w Serocku 01.11.12, 16:14
      ty człowieku idź do psychiatry,skoro ci koty przeszkadzają
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka