Na moim piętrze ktoś zapomniał wyłączyć gaz z garnkiem na kuchence. Woda się
wygotowała, garnek się spalił i dopiero wtedy ktoś zareagował, gdy kłęby
duszącego, czarnego dymu wypełniły klatkę schodową!? Ludzie podnieśli alarm,
dzwoniliśmy, waliliśmy w drzwi... powoli wyszedł ten dym przez okna na klatce
i przestał się wydobywać od sąsiada??? Ale nikt nie otwiera? Przestraszył się,
czy co? Pewnie spał...?? Będę coś więcej wiedział jutro, jak dorwę Rysia...