Dodaj do ulubionych

Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle.

21.11.09, 14:31
Słuchajcie, co mi się przydarzyło. NapRawdę nie moge w to uwierzyć.
Ok. tydzień temu zostałam zwolniona z pracy. Tzn zwolniona to zle
slowo, wlasciciele nie dali mi zadnej umowy, koniec koncow
pracowalam na czarno. Minelo dosc malo czasu, wiec ciagle na ta
umowe czekalam,ale ze nieslusznie zreszta podziekowali mi za
wspolprace, nie wiem jak by sie sprawa z umowa zakonczyla.
Aczkolwiek mam 99% pewnosci ze o zandej umowie nie byloby co marzyc.
Ale to niewazne. Wczoraj spotkalam sie z menagerka, i poniewaz
poczucie niesprawiedliwosci we mnie wrzalo, rozmowy nie nalezala do
przyjemnych, ale mimo wszytsko kulturalnych. Wzielam wyplate (
naparwde niewiele ok70zl), nie liczac, bylam zbyt zdenerwowana,
zreszta nie bylo tam przevciez co przeliczac. Podziekowalam, i
wyszlam. Nastepnego dnia robilam drobne zakupy, siegam do portfela,
a tam mam ok 900 zl...Nie wiem jakim cudem, czy nerwy, czy ton
rozmowy sprawil, ze nawet do glowy nie przyszlo mi zajrzec ile tak
naparwde biore od menagerki. Dotarlo do mnie, ze razem z malenka
wyplate za listopad, dostalam PO RAZ drugi wyplate za pazdziernik.
Menagerka byla na urlopie, a za pazdiernik wyplate wzielam od
wlascicielki, i chyba nie dogadaly sie...i wyszlo jak wyszlo. No i
tearz co robic? Z jednej strony potraktowali mnie bardzo
niesprawiedliwie, do tgeo oszczedzaja na pracownikach nie dajac im
umow, i tlumaczac sie 3mscznymi okresami probnymi, (o ktorych w
ogole nie informuja, nie daja niczego do podpisu!) wiec moglabym
spokojnie potraktowac to jako rekompensate, i kare jaka sami sobie
zafundowali, bo nie dajac umowy nie sa w stanie mi teraz niczego
udowodnic. Z drugiej strony jest sumienie. Jestem bardzo uczciwym
czlowiekiem, i wiem, ze powinnam pieniadze oddac bo mi sie
zwyczajnie nie naleza. Wokol mnie slysze glosy ze powinnam utrzec im
nosa,ze sami wpadli we wlasna pulapke, i oni sami odpowiadaja za
burdel jaki maja w papierach. Co o tym myslicie? Jestem ciekawa,
pomozcie. Aczkolwiek jak sklaniam sie ku wersji 'uczciwej' mimo iz
bardzo zalezli mi za skore i byloby dobra nauczka dla nich, gdybym
pieniedzy nie zwrocila.
Obserwuj wątek
    • dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 14:34
      managerka, a zeby bylo bardziej po polsku- menadżerka- zeby
      uprzedzić ataki straznikow jezyka polskiego! :)
    • lernakow Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 14:35
      Dziwny dylemat. Czy chcesz przez to powiedzieć, że Twoja uczciwość zależy od uczciwości osób trzecich?
      • dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 14:37
        Masz rację, dokladnie tak to brzmi..
      • truten.zenobi a dlaczego nie? 21.11.09, 21:45
        jeśli ktoś nie gra fair to niby w imię czego ja mam grać uczciwie
        zwłaszcza jeśli nie za bardzo jest możliwość rezygnacji z dalszej
        "gry"
        • lernakow Re: a dlaczego nie? 22.11.09, 11:12
          truten.zenobi napisał:

          > jeśli ktoś nie gra fair to niby w imię czego ja mam grać uczciwie
          > zwłaszcza jeśli nie za bardzo jest możliwość rezygnacji z dalszej
          > "gry"
          >
          Wiesz, dla mnie - w świetle nauk LaVeya - to jest zrozumiałe i naturalne (choć
          akurat sam tak nie postępuję). Ale niektórzy wyznają (czy też deklarują) inne
          systemy wartości, m.in. takie, w których własna moralność nie zależy od cudzej.
          • truten.zenobi Re: a dlaczego nie? 22.11.09, 13:28
            świat nie jest czarno-biały...
            ale to już dyskusja filozoficzna..
            w życiu myślę że równie ważny jest pragmatyzm, zdroworozsądkowa ocena
            sytuacji,
            Warto się kierować ideałami ale też trzeba myśleć o swoim
            interesie...

            gdyby nie "sumienie" to by nie było tej dyskusji... pewnie autorka
            wątku nie miała by dylematów co robić
    • piwi77 Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 14:45
      Nie będzie to czyste zagranie, ale ten faul z Twojej strony
      zrozumiem, zatrzymaj tę forsę.
    • szejk_szwejk Zachowaj się uczciwie! 21.11.09, 14:51
      Napisz do właścicieli firmy jaką to kwotę otrzymalaś jako ostatnią wypłatę,przypomnij że nie otrzymałaś od nich umowy o pracę,poproś o zaświadczenia że opłacili za Ciebie składki ZUS i zaliczki na podatek dochodowy w Urzędzie Skarbowym za czas zatrudnienia.Złóż oświadzcenie że nadpłaconą kwotę traktujesz jako zadośćuczynienie za bezpodstawne zwolnienie.Jeżeli właściciele firmy żądają zwrotu pieniędzy niech wystąpią na drogę sądową.Oczywiście wszystko na piśmie,wysłane listem poleconym za zwrotnym poświadczeniam odbioru.
      • dylematka Re: Zachowaj się uczciwie! 21.11.09, 14:59
        Ta ostatnia odpwiedz jest mi bardzo pomocna, ale tak naparwdę nie
        wiem dokładnie ile tych pieniedzy wzielam! Moze brzmi smiesznie, ale
        ja wiem tylko ile tego moze byc okolo- bo zadnych kwitów nie mam- w
        koncu nie doczekalam sie umowy, nawet o dzieło. Kwoty co do grosza
        nie jestem w stanie podac, po prostu nie pamietam ile DOKLADNIE
        wzielam tych pieniedzy w pazdzierniku. Powinnam to zapisywac, ale
        nie zapisalam i juz. Dodam jeszcze, ze wlasiociele oczywiscie nie
        uwzaja ze bezpodstawnie mi podziekowali za prace. Wg nich nie dalam
        sobie rady, a to ze w warunkach w ktorych NIKT nie dalby sobie rady
        w 100% ktorych oni wymagali, to juz inna kwestia. Ale ich zdanie
        mysle nie mialo zadnego znaczenia.
        • dylematka Re: Zachowaj się uczciwie! 21.11.09, 15:00
          tzn nie ma juz w tej sprawie zadnego znaczenia.
        • truten.zenobi socjotechnika w praktyce... 21.11.09, 15:20
          Wg nich nie dalam
          > sobie rady, a to ze w warunkach w ktorych NIKT nie dalby sobie rady
          > w 100% ktorych oni wymagali,

          nie przejmuj się pewnie nie oczekiwali że dasz radę ale stawiając
          wygórowane wymagania wywierali na Ciebie presję byś pracowała na 100%
          swoich możliwości. tyle że nikt tak nie może pracować bez końca stąd duża rotacja - jedynie najtwardsi zostają szefami a że widzą już
          bardzo dobrze jak system działa więc nie potrzebują studiować ekonomii i/lub zarządzania... ;)
      • truten.zenobi apo co iść na udry? 21.11.09, 15:14
        właśnie wymyśliłeś wariant trzeci jak sobie spieprzyć życie

        wariant
        1. oddajesz kasę, - pewnie nie wiele to zmieni ale sumienie masz
        czyste i nie palisz za sobą mostów,
        2. trzymasz kasę i siedzisz cicho, - pewne wyjdzie że dali ci za dużo
        kasy ale pewności nie ma kwas pozostanie - ale jest wysoce
        prawdopodobne że będzie też spięcie pomiędzy kierowniczką a jej
        szefową
        3. przyznajesz się na piśmie do zabrania kasy ale jej nie oddajesz..
        czyli jeśli byłaś zgłoszona ZUS mogą ciągać Cię po sadach..
        jesli nie to wyrobić ci odpowiednią opinię za twoimi plecami..
        tak czy inaczej dla nich to pewnie nie duża strata dla ciebie same
        problemy...
        • truten.zenobi Re: apo co iść na udry? 21.11.09, 15:30
          ad3.
          prosta sprawa. kierowniczka stwierdza że dała Ci za dużo swojej kasy
          więc żąda zwrotu
          oddasz - nic nie zyskałeś a w najlepszym wypadku się ośmieszyłeś
          nie oddasz - kwota dosyć spora a więc sprawa może się oprzeć o
          prokuratora.

          co z tego że masz jakieś roszczenia względem firmy... to twoja sprawa
          z tą firmą, a zwrot kasy to sprawa pomiędzy Tobą a kierowniczką
          • dylematka Re: apo co iść na udry? 21.11.09, 15:51
            Ale rownie dobrze moze przyjsc do mnie ktokolwiek z ulicy i
            powiedziec ze wisze mu 1000zl... Menadzerka nie ma dowodow na to ze
            prywatnie mi cokolwiek dala, ale juz dowod ze wyplacila mi 'wyplate'
            ma, podpisalam jakas nic nie znaczaca karteczke, ktora jest dla ich
            prywatnej informacji i po o aby sie nie pogubic, a nie odcinkiem
            majacym cokowliek wspolnego z prawem. A to ze podpisalam dwukrotnie
            wyplate za pazdziernik? No coz, a gdzie jest napisane ile powinnam
            za owy miesiac dostac? Na umowie? JAkiej? Moze dostalam wyplate za
            pazdziernik w dwoch ratach? Tgeo mi nie udowodnia. Dla jasnosci, nie
            pisze tgeo, zeby usrawiedliwic swoje przyszle ewentualne nieoddanie
            pieniedzy, tylko dla wyjasnienia konkretow sprawy. Jestem bardzo
            ciekawe jeszcze jakiegos glosu w dyskusji...
            • dylematka Re: apo co iść na udry? 21.11.09, 15:58
              Dodam tylko, ze na owych kartkach do podpisu sa kwoty jakie biore do
              reki. Pamietam ta kwote ok 70 zl, ale tej drugiej nie, po prostu w
              dosc stresujacej rozmowie, podpisalam te kartki nie myslac, gdybym
              zauwazyla to 800 zl, na 100% podnioslabym larum, ze cos nie gra,
              znam siebie na wylot, ale do glowy mi nie przyszedl taki scenariusz.
              Podobnie z liczeniem pieniedzy, nie liczylam, bo w zasadzie nie
              mialam czego przeliczqc, a ze atmosfera rpozmowa byla nieprzyjemna
              to mialam ochote rzucic im tymi pieniedzmi i sie nie pponizac. Moim
              glownym celem rozmowy nie byla wyplata tylko powiedzenie im tego, ze
              niesprawiedliwie mnie potraktowali. Malo tego, obiecalam ze tak tego
              nie zostawie! No i bęc, niechacy sprawiedliwosc doszla do glosu sama
              zanim jeszcze zaczelam cokolwiek robic... No, moze nie tyle
              sprawiedliwosc, co kara dla pracodawcow za oszczedzaniu na umowach
              dla pracownikow. Wpadli w wykopany przez siebie dol. Nie dajac
              umowy, pracownik niewiel im moze udowodnic, lacznie z tym ze dla
              nich w ogole pracowal, ale to dziala w obie strony, oni tez mi moga
              niewiele.
            • truten.zenobi Re: apo co iść na udry? 21.11.09, 21:02
              w 3 chodziło mi o wariant który proponuje Szejku
              tj nikt nic Ci nie musi udowadniać bo sama na piśmie się do tego
              przyznajesz.
              a co z tym papierem można zrobić zależy od szczegółów
              sytuacji(których ja nie znam) ich prawnika

              tak więc niech Szejku pisze sobie co chce ale ja bym w ten sposób nie
              wystawiał się na strzał..

              co do pokwitowań to zapewne mają jakąś moc prawną ale
              1. z tego co piszesz to niekoniecznie pokwitowałaś podwójną wypłatę
              2. nie wiadomo czy one ją trzymają
              3. w razie draki nie wiadomo czy są d dopuści to jako dowód.

              jeśli tak naprawdę boisz się o te kwity a nie chcesz oddawać to ja
              bym się nie przejmował.. zawsze możesz oddać jak cię o to poproszą
              a wcześniej nie wiele mogą Ci zrobić bo jakiekolwiek sankcje wymagały
              by dowodów że zagarnęłaś kasę w złej wierze.
              a dodatkowo jeśli są sami na bakier z stosowaniem sie do przepisów to
              pewnie będa wolelei siedzieć cicho...

              czyli moim zdaniem nie masz się czego obawiac jeśli chodzi o
              działania prawne...

              czyli cała sprawa to problem Twojego sumienia ( przy czym jesteś w
              tej komfortowej sytuacji że możesz być jednocześnie sędzią i katem;)
              ) i środowiska społecznego w jakim żyjesz.
          • Gość: Szejk_szwejk trutniu - nie strasz,nie strasz bo... IP: *.chello.pl 21.11.09, 16:37
            ...sie ze.rasz! Kierowniczka dokonała wypłaty w imieniu firmy a więc nie ze swoich pieniędzy tylko firmowych.W mojej wypowiedzi nie ma mowy o żadnych roszczeniach a jest tylko podziękowanie za rekompensatę z tytułu doznanej krzywdy.O prokuratora nic się nie oprze bo kwota nie została ukradziona a wypłacona dobrowolnie.Przyjm do wiadomości że opinie oszustów,którzy oszukują pracowników są nic nie warte wśród uczciwych pracodawców a z oszustami nie warto się zadawać.
    • kol.3 Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 16:59
      Dziwię się. Pracowałaś tyle czasu na czarno, bez umowy, powinnaś sprawę
      zgłosić do PIP. Dostałaś jakieś grosze i jeszcze masz wątpliwości co do
      własnej uczciwości? Ile w końcu oni zamierzali Ci płacić 70 zł? Co to
      za kwota?!
      • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 17:10

        Wcale nie pracowalam na czarno 'tyle czasu'. Raptem ponad miesiąc w
        sumie, więc miałam prawo miec jeszzce na ta umowe nadzieje. Caly
        czas zastanawialm sie, jak sie zabezpieczyli przed ewentualnymi
        pretensjami. No i po rozmowie z menadzerka juz wiem, jaka strategie
        sobie wymysili. Kiedy ironicznie powiedzialam, ze bede czekala na
        swoj pit11, i ze mam nadzieje ze panstwo x(wlasciciele) rozlicza sie
        z podatku, menadzerka oswiecila mnie, ze prosze Panstwa ja bylam
        ciagle na 3 miesiecznym okresie probnym i pit mi sie nie nalezy!!!
        Wszytsko byloby ok, gdyby nie to ze NIGDY nikt nie wspomnial o
        zadnym okresie probnym, poza pierwszymi 3 dniami, za ktore
        wlasciciele placili -uwaga beda wysokie kwoty!- 20 zl... Teraz nagle
        okazuje sie ze jednak 3 msce. Nie ma o czym mowic, ja niczego nie
        podpisywalam i o zadnych 3 mscach probnych bez papierku mowy byc nie
        moze. Az rece opadaja na bezczelnosc pracodawcow, placa taka, ze
        pusty smiech ogarnia! A najlepsze jest to ze wydaje im sie, ze
        wszyscy sa tacy glupi, nie znaja prawa, albo nie bedzie im sie
        chciaLO, ONI MOGA SPOKOJNIE LICZYC ZYSKI...I tu sie pomylili.
        • dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 19:39
          A moze Panstwo znaja jakie sprzyklady gdzie 'wsciekly' ekspracownik
          dochodzil swoich praw badz sytuacje tego typu zwiazane z relacja
          pracownik-pracodawca? Jakie skutki? We mnie odzywa sie jakis
          straznik praw, w zasadzie jedyne co chcialam osiagnac 'grozac'
          menadzerce ("ja tak tego nie zostawie!")to to, zeby moi 'nastepcy'
          byli w lepszej sytuacji. Nie chce tu robic z siebie Matki Teresy,
          tylko zastanawia mnie dlaczego tak malo sie slyszy o takich
          dzialaniach podczas gdy o naduzyciach ze str pracodawcow slyszy sie
          nagminnie. Czy naparwde jestesmy tak zastraszonym spoleczenstwem
          nieswiadomym sowich praw? Smutne
          • kol.3 Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 20:07
            Zgłoś sprawę do PIP.
            • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 21:11
              Zgłoszę. Zaluje tylko ze wyszla ta sprawa z pieniedzmi.
              Bo 'teoretycznie' ja jestem nie w porzadku a wystapie o kontrole nad
              tym czy oni sa w porzadku. Poza tym wiem, ze oni na pewno na rozne
              sposoby zabezpieczaja sie. Np wiem ze oczekiwali NIPu od pracownikow-
              ale nie slyszalam zeby ktos mial tam umowe, wiec byc moze maja
              przygotowane na wypadek kontroli...Ale z drugiej strony musieliby
              miec podpisy do tych umow... Nie wiem, oni na pewno sa jakos
              zabezpieczeni, lokal ma wielu gosci, jest na Starowce, ryzykowaliby
              w ten sposob??
              • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 21:12
                Ale zgłoszę.
          • truten.zenobi Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 21:41
            > tylko zastanawia mnie dlaczego tak malo sie slyszy o takich
            > dzialaniach podczas gdy o naduzyciach ze str pracodawcow slyszy sie
            > nagminnie.

            powiem Ci tak
            sprawy sa i ludzie je wygrywają tyle że jeśli prawo zadziałało to
            przecież nikt o tym w mediach nie wspomni "dobry news to żaden news"
            ;)
            z drugiej strony pomoc pip'y może wygladac tak:

            firma nie ma środków na wypłatę pracownicy skarżą się do pipy pipa
            karze pracodawce grzywną która ten woli zapłacić zamiast wypłat...


            moim zdaniem problem polega na czymś innym - tj na wysokim bezrobociu
            bardzo czesto ludzie bją sie cokolwiek zrobic bo nie maja szans na
            inną prace
            to niestety rozzuchwala różnych cwaniaczków
            efekt widać
    • angelfree Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 21:42
      Wiesz, jak mam taki problem, to zasatanawiam się wprost, z jakim
      rozwiązaniem będę mogła spać spokojnie, z jakim będę się dobrze
      czuła. To wbrew pozorom dość skuteczny sposób.
      • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 21:57
        Im dluzej o tej sytuacji mysle, tym bardziej mam ochote zatrzymac te
        pieniadze. Mowie to szczerze, choc glupio mi sie przyznawac, bo byc
        moze z boku wyglada to jakby wylazila ze mnie pazernosc. Gdybym byla
        przeciez tak nieskazitelnie uczciwie, nie rozpatrywalabym oddac nie
        oddac tylko juz kasa lezalaby na biurku menadzerki. Ale mam ta
        cholerna swiadomosc, ze pracowalam naprawde za grosze, niekiedy pod
        presja czasu, w stresie, malo tego odpowiadalam finansowo za
        swoje 'niedociagniecia'( np manko) spowodowane nie moim bledem-
        tylko brakiem jakiejkolwiek szansy na ogarniecie pracy. Pracodawca
        lamal wiele regul, na ktore przymykalam oko, choc glosno wyrazalam
        swoje poglady. Np wiem, ze byly podsluchy, jeden z kolegow bedac
        kiedys po cos w biurze mowil ze dokladnie slyszal rozmowy
        pracownikow z dołu. Wiem, ze jest to nielegalne i jest to jakis as w
        rekawie! Zastanawiam sie jak sprawe z podsluche ugryzc, czy w razie
        zgloszenia sprawy oni sa informowani o kontrolach? Jelsi tak,
        przeciez podlsuch zdejmuja i to wszytsko. Wlasciciele to ludzie z
        pieniedzmi, na pewno tu i tam swoje wtyki maja. No ale wlasnie, jak
        ktos ich w koncu nie 'wyda' to sie nie dowiemy!!
        • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 22:03
          Do tego dochodzi brak umow, pozne powroty pracownikow tez ich nie
          interesowaly, masz brac taksowke za swoje pieniadze...Wiele jest na
          nich haków! No tak, powody do nieodkrecania ich finansowej pomylki
          mozna mnozyc ale sumienia nie oszukam. Musze podjac decyzje. Mysle o
          tym, zeby jednak zaczekac az 'skapną sie' ze im brakuje pieniedzy i
          ciekawe czy odwaza sie zadzwonic po ich zwrot. Tzn czy menadzerka
          sie odwazy, bo wlasciciele jak zwykle, umyja od wszytskiego rece- to
          menadzerka ma ogarniac, oni tylko przeliczaja zyski.
          • angelfree Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 22:15
            To są moim zdaniem dwie kompletnie rożne sprawy. Jedna - czy
            chcesz oddać, czy zatrzymać pieniądze. Druga - czy chcesz na nich
            naslać PIP, podać do sądu pracy etc.

            To drugie może warto byloby zrobić w ramach nauczki,
            cywilizowania rynku pracy i ukrócania gangsterskich obyczajów, ale -
            sama musisz wiedzieć, czy chce Ci się walczyć. W każdym razie możesz
            sobie powiedzieć, że masz szczęście, że już tam nie pracujesz.
            • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 21.11.09, 22:27
              No więc tak. Jak dzis otworzylam przy kasie portfel, to myslalam ze
              zawalu dostane, po ekspresowym przypomnieniu ze- nie, nie ma takiej
              sily zebym takie pieniadze miala w gotowce i uswiadomieniu sobie
              skad jest kasa bylam gotowa po odejsciu od kasy dzwonic do
              menadzerki i umowic sie na zwrot kasy. Powaznie! Ale najpierw jednak
              zadzwonilam do mamy, ona jest cale zycie uczciwa jak nikt, a na
              dodatek orientuje sie w kwestiach prawnych. Nie chcialam robic
              niczego pochopnie. No i mama doradzila zaczekac, potem radzilam sie
              jeszcze paru osob i tak pewnosc ze chce oddac zmienila sie w ..no
              wlasnie w to co tu opisuje. A walczyc mi sie chce o to, nawet
              bardzo, mieszkam w tym miescie do cholery i nie moge na to patrzec i
              sluchac tych narzekan jak u nas zle, ale czy ktos choc raz wstal i
              ruszyl tylek w celu interwencji? Az sama sie sobie dziwie- ze mi sie
              chce. Chyba jednak czlowiek ma w sobie jakies altrusityczne odruchy,
              no bo jak to inaczej wytlumaczyc.
    • agulha Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 21.11.09, 23:47
      Współczuję sytuacji. Zwróć tylko uwagę na jedno - jeżeli zdecydujesz się na
      opcje: 1) oddać 2) walczyć, to oni mogą oskarżyć Cię o to, że oddałaś nie całą
      nadpłatę! Słyszałam kiedyś o takiej sytuacji: dziecko (nastolatek) bawiąc się
      znalazło gdzieś na ulicy czy tp. portfel z dokumentami, ale bez pieniędzy
      (prawdopodobnie tam właśnie złodzieje wyrzucali te fanty "w krzaki"). Matka
      przejęta dolą właściciela dokumentów (to było ze 20 lat temu, wyrobienie
      dokumentów to był większy problem) osobiście pofatygowała się oddać ten portfel.
      Co ją spotkało? "Ale tam były pieniądze!!", innymi słowy, podejrzenie, że ona te
      pieniądze ukradła...
      • Gość: dylematka Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.lublin.mm.pl 22.11.09, 09:01
        Ciezko powiedziec. Menadzerka pewna siebie powieiala podczas tej
        feralnej rozmowy zebym ich nie straszyla bo oni nie maja sie czego
        bac. No wiec odparlam ze w takim razie jak sam pwiedziala nie maja
        sie czego bac, skoro sa tacy fair. Ale nie oszukujmy sie ja wiem i
        ona wie ze owszem maja sie czego bac, i dlatego mysle ze nie
        bawiliby sie w wyciaganie ode mnie jakiesniedoplaconych 'nadplat'
        itp, jesli oddam kase. Oni nie takie pieniadze przeliczaja i chyba
        nie kalkuluje im sie o kilka groszy narazac sie na wyplyniecie paru
        niewuygodnych dla nich faktow..
      • truten.zenobi Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 22.11.09, 10:17
        > Co ją spotkało? "Ale tam były pieniądze!!", innymi słowy,
        podejrzenie, że ona t
        > e
        > pieniądze ukradła...

        ale znam tez inną historię
        gościu znalazł portfel z kasą i dokumentami.. namierzył właściciela
        gdy mu oddawał zaskoczony właściciel, że jest również kasa, dał ja
        znalazcy... - kasę już spisał na straty, a wyrabianie dokumentów to
        byłby spory problem wolał więc wynagrodzić uczciwego znalazcę bo i
        tak zaoszczędził masę czasu i nerwów.

        tak więc różnie w życiu bywa...
    • 0golone_jajka Nie oddawać, przecież nic nie ukradłaś 22.11.09, 12:27
      a że firma, która oszukiwała wszystkich (bo nas, podatników) i Ciebie się pomyliła, to Twoje szczęście. Zatrzymaj kasę.
    • happy.end Kodeks Pracy art. 29 par. 2 22.11.09, 14:01
      Pracodawca najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy przez pracownika ma dać na piśmie
      ustalenie stron co do umowy. Jako pracownik też powinnaś tego dopilnować.
      W ciągu 7 dni pracodawca ma określić dokładne warunki tj. czas pracy, długośc
      urlopu, wynagrodzenie, czas wypłąty itd. art. 29 par. 3 KP.

      W Polsce za zatrudnianie na czarno grozi grzywna do 30 tysięcy PLN plus
      opłacenie składek ZUS i podatku z odsetkami. Pracownik może zapłacić od 500 PLN
      do 5 tysięcy, pracodawca natomiast - co najmniej 3 tysiące PLN. Teoretycznie
      grożą pracodawcy dwa lata więzienia - za złośliwe lub uporczywe naruszanie praw
      pracownika.

      Jak zgłosisz sprawę Państwowej Inkwizycji Pracy, to też możesz oberwać po kieszeni.

      I Ty i pracodawca byliście nie fair wobec prawa i wobec nas podatników.
      • Gość: dylematka Re: Kodeks Pracy art. 29 par. 2 IP: *.lublin.mm.pl 22.11.09, 14:49
        Ok, ale przeciez sprawe moge zglosic anonimowo, pracodawca moze
        sobie mnie podejrzewac bo przeciez 'zagrozilam' jakimis
        konsekwencjami, ale jak udowodni ze u niego pracowalam? No ale ze
        faktem jest, ze nie powinnam tak dlugo zwlekac, to juz inna sprawa.
        Nie wiem, tylko glupota mna chyba kierowala i jakas glupia nawinosc
        ze 'umowa jest w drodze'. Kiedys pare lat temu jak mi kolezanka
        mowila ze pracuje bez papieru to nie uwierzylam, mowilam ze to chyba
        jakies cyrki, znany lokal, ze sie nie boją... I teraz juz jej wierze!
        • happy.end Re: Kodeks Pracy art. 29 par. 2 22.11.09, 15:44
          Gość portalu: dylematka napisał(a):
          > Ok, ale przeciez sprawe moge zglosic anonimowo

          Osobiście brzydze sie anonimami. Co chcesz uzyskać? Wiadomo, chodzi o zemstę. To dość częsty motyw zwalnianych pracowników.

          Sprawa nienależnych pieniędzy. Nie było umowy, to możesz je potraktować jako "odprawę", "odszkodowanie", czy jak to nazwiesz. Nie sądzę, zeby pracodawca ścigał cię za kilka stówek, jak gozi mu finansowa kara znacznie większa.

          Jeszcze na marginesie. Jak słyszę w Polsce słowo menedżer to mnie taki zakład pracy odrzuca.
          Ja jestem kierownikiem. :)

          • billy.the.kid Re: Kodeks Pracy art. 29 par. 2 22.11.09, 17:46
            specjalistA zarządzania zasobami ludzkimi- PERSONALNY.
        • kol.3 Re: Kodeks Pracy art. 29 par. 2 22.11.09, 19:49
          Kobieto, pomyśl logicznie. Jeśli nie miałaś umowy na piśmie, to w
          zasadzie nie było na piśmie określone ile zarabiasz, więc nie ma mowy o
          nadpłacie. Skoro nie zawarli umowy, to możesz iść z tym do PIP. Wątpię,
          żeby Ci coś zrobili, zgłaszasz sprawę. Ten kto straszył Cię w poście
          powyżej, to być może nieuczciwy pracodawca.
    • Gość: Ania Idz na zakupy IP: *.chello.pl 22.11.09, 17:46
      I kup sobie kieckę na sylwestra. Skoro tak Cię potraktowali, to olej ich!
      Moja kolezanka tez 2 miesiace czekala na umowę, któej się nie doczekala. poszla
      sie zwolnic, szef rzucil jej na stol 800zł i kazal sp...ać. Doslownie.

      W styczniu doniosla na niego do Skarbówki, ze nie przeslal jej PIT-a do
      rozliczen (jak dzwonila, to powiedzial jej, zeby sie z tego nie rozliczala, bo
      to na czarno bylo). Skarbowka sie tym zajela, a pani z ksiegowosci w tantej
      firmie przyjechala do domu kolezanki 40km, zeby zaniesc papierki do podpisania.
      W tym potwierdzenie odbioru tamtych 800zl.

      Kolezanka spytala gdzie w takim razie pieniadze, skoro ma podpisac ich odbior.
      Babka zamarla, ale bez slowa wyjela kase i jej dala, a wtedy kolezanka podpisala
      odbior kasy.

      Wobec sku...ysyństwa nie mam oporow moralnych.
      • Gość: dylematka Re: Idz na zakupy IP: *.lublin.mm.pl 22.11.09, 18:09
        Z jednej strony serce nakazuje mi naskarzyc do PIPu i skarbowki, z
        drugiej straszycie mnie kara, ze sama nie dopominalam sie glosno i
        wyraznie o umowe! Troche zglupialam, ale kusi mnie zeby ich 'wydac',
        w razie czego zaplace kare z tych 800 zl :) Swoja droga, ogarnia
        mnie uczucie dziekiej satysfkacji ze sie tak pomylili, akurat po tym
        jak mnie potraktowali i to akurat mi sie trafil z tgeo profil!! To
        sie nazywa zrzadzenie losu! :) A sytuacja z szefem który w jednym z
        powyzszych postow poinformowal ze pani pracowala na czarno strasznie
        mnie rozbawil- Ameryke chlop odkryl! :)
        • Gość: dylematka Re: Idz na zakupy IP: *.lublin.mm.pl 22.11.09, 18:11
          'trafil z tgeo profil'

          profit


    • Gość: martishia7 Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 18:27
      Do PIPy i skarbówki donieś, a pieniądze wydaj na jakiś zbożny cel. Karmę do
      schroniska, wielką orkiestrę albo coś takiego.
    • matylda1001 Re: Oddac pieniadze? Dylemat, z moralnością w tle 23.11.09, 01:12
      Kup sobie coś ładnego i nie zawracaj sobie głowy sumieniem. Zamiast
      traciś czas na PIP-y i Sądy rozejrzyj sie za następną pracą.
      • majenkir Re: 23.11.09, 01:28

        matylda1001 napisała:
        > Kup sobie coś ładnego i nie zawracaj sobie głowy sumieniem.
        Zamiast traciś czas na PIP-y i Sądy rozejrzyj sie za następną pracą.



        Amen!
        • Gość: dylematka Re: IP: *.lublin.mm.pl 23.11.09, 17:02
          Mam co robic, takze nie siedze od tamtej pory z zalozonymi rekami i
          nie obmyslam zemsty :) Ale dziekuje bardzo za wszystkie wpisy!
          Bardzo mi pomogly. Wstepnie odkladam kase do koperty, zaczekam
          jeszzce z decyzja. Pozdrawiam wszystkich i nie zycze nikomu takich
          sytuacji! Chyba ze komus marzy sie taka pomylka ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka