lernakow
11.03.10, 15:27
Dziś wycięto dla mnie mały las.
To znaczy - wycięto wcześniej, ale dziś mi go wręczono. Z okazji zameldowania się. Na sam meldunek dostałem trzy druczki, w których musiałem trzy razy napisać to samo. Do tego druczki na zmianę dowodu osobistego, na zmianę prawa jazdy (po co?! czy moje uprawnienia do kierowania pojazdami w jakimkolwiek stopniu zależą od miejsca zamieszkania?), na przerejestrowanie samochodu. Stos papierów, w których powtarzają się te same informacje.
Tymczasem sam meldunek powinien wymagać: numeru pesel, potwierdzenia wymeldowania z miejsca A i tytułu prawnego do miejsca B. Przy czym potwierdzenie wymeldowania powinno być w systemie, więc i z tego można zrezygnować. Pozostaje dowód (do spisania numeru pesel i stwierdzenia tożsamości) i tytuł prawny do lokalu. Wszystkie informacje powinny iść zintegrowanym systemem informatycznym administracji państwowej i samorządowej. A jeżeli przyjmiemy, że musi być papier i podpis, to wszystko to, co wypisywałem ręcznie powinno się drukować automatycznie po wprowadzeniu tego, co pani wprowadzała. Mniej roboty, mniej czasu, mniejsze kolejki, mniej papieru, mniej błędów.
Przecież to jest robota na pół roku dla kilkuosobowego zespołu: zebrać wszystkie druczki i formularze, stworzyć listę danych podawanych w jakiejkolwiek sytuacji w jakimkolwiek urzędzie, wyeliminować powtórzenia. Stworzyć zintegrowany system, w którym każdy urząd ma dostęp do tych danych, które go dotyczą. Wprowadzić formularze minimum - tak, by człowiek musiał podawać tylko te dane, które się zmieniają i tylko jeden raz.
Dlaczego żaden rząd jeszcze tego nie zrobił? Przecież opracowanie tego to koszt mniejszy, niż wyremontowanie jednej najmniejszej ulicy.