mjot1
25.04.10, 10:51
Jeżeli Jarosław wspaniały raczy kandydować na prezydenta a szeregi
PiS nadal trwać będą w bezmyślnej chwalbie „na cześć” to wygra.
I to bez wysiłku. W tej kampanii będzie mu darowane to, na czym
zawsze tracił mnóstwo punktów, czyli udział w różnistych debatach i
konferencjach, podczas których wyłaziła ta jego bezinteresowna
zawiść. Nie będzie musiał odpowiadać na podchwytliwe pytania.
Ot wymlaska do mikrofonu raz czy dwa jakąś tyradę i tyle. Jedyne, co
musi to jeździć od kościółka do kościółka i przewracając oczami
robić za bolesną kukłę i spadkobiercę idei bohaterskich zwłok.
A lud jak zwykle to kupi i łącząc się w bólu odda mu swój głos.
Prezes to partia, partia to prezes. I tak zostanie. Zasada ta w
naturalny sposób rozszerzona będzie na państwo i naród.
Jego wola będzie wolą narodu a głosem narodu będą wymlaski jego. A
gdyby naród odważył się mieć jakiekolwiek wątpliwości tym gorzej dla
narodu. Co to oznacza i jakie konsekwencje niesie dla naszej
kilkuletniej przyszłości niech każdy sobie odpowie sam.
To człowiek nieprzeciętny, wybitny. Wybitnie pamiętliwy i mściwy.
Jego miłości własnej nie mąci myśl o bliskich. On zawsze był sam.
Jedyne uczucia łączą go z królową matką, która go (u)kształtowała.
Jest niezłomny, twardy (i zimny) jak stal. Człowiek, który wszystko
i wszystkich ocenia pod kątem własnych jeno korzyści. To wyrachowany
satrapa jak Soso. Tyle że obecnie metody sprawowania władzy (czyt.
eliminowania osób niewygodnych) są inne, mniej drastyczne.
Wierni towarzysze partyjni łudzicie się, że gdy prezes zostanie
prezydentem to przed Wami nareszcie otworzą się szerokie horyzonty
możliwości, że oto lata chude mijają, że warto było czekać. To
bzdura! Ten człowiek nic nigdy nie oddał i nie odda dobrowolnie.
Wielu z Was walczyło onegdaj o wolność a przy tym człowieku zawsze
będziecie wasalami. Jesteście zgrają dworzan żrących się nawzajem o
kęs ciśnięty Wam łaskawie pod stół. Pomyślcie naiwniacy czy zawsze
wystarczająco gorliwie kadziliście wodzowi? Nigdy choćby i nieśmiały
odruch sprzeciwu (czyt. buntu) wami nie targnął?
Nigdy idei jasnej i czystej nie spaskudziliście prywatą? Nie
mitrężyliście czasu należnego wodzowi myślami o rodzinie o
przyszłości dzieci waszych?
Każdy ma coś na sumieniu i wiedzcie, że on o tym wie lepiej niźli
Wy. Jesteście mu potrzebni do czasu, bo każda współpraca wszelakie
umowy są przezeń tolerowane do chwili, gdy to on jest beneficjentem
jedynym. „Oddany współpracownik” po wykorzystaniu zostanie ciśnięty
jak zużyta szmata.
Apeluję. Członkowie i sympatycy PiS zatrzymajcie się na chwilę.
Postarajcie się wyhamować, stanąć z boku, ochłonąć z zacietrzewienia
i spojrzeć okiem trzeźwym. To właśnie Wy wierni towarzysze wielkiego
stratega znacie go najlepiej.
Za nami zmarnowane tyle lat... Czy wolno nam cisnąć w błoto kolejne?
Jak długo oczyszczać trzeba będzie szambo, jakie on z Polski
uczyni... Czy dożyjemy?
Macie przecie też jakieś uczucia i odczucia. Nie wstydźcie się ich
to ludzkie i normalne. Przecie kiedyś bywaliście na podwórkach,
przecie kiedyś razem z innymi mieliście cele, marzenia... Czyż dawni
koledzy, często przyjaciele to doprawdy wrogowie śmiertelni?
Stara prawda powiada, że przyzwyczajenie jest drugą naturą... Czy to
powód wystarczający by kraj nasz musiał być nienormalnym?
Nie jest normalne przecie, gdy opozycją są „kumple z podwórka” a
ideą nadrzędną ślepa, bezmyślna zawiść o coś, o czym nikt już nie
pamięta.
Nadarza się jedyna okazja by w końcu scena polityczna podzieliła się
na biel i czerwień. Bo jest też nadzieja że po odbiciu się od dna
(jakim jest wystawienie pajaca na kandydata) zrodzi się normalna
lewica. Zaprzepaścić szansę tę tak łatwo...
Zanim więc bałwochwalczo popłyniesz na falach bogoojczyźnianej
bezmyślności zastanów się, że prędzej czy później nadejdzie czas,
gdy trzeba będzie spojrzeć nie tylko w lustro, ale i własnym
dzieciom w oczy...
Że on Jarosław Wielki Bolesny dopnie swego jest pewne.
Zaiste rzadkość to by w ostatniej godzinie nie było obok nikogo, kto
padałby szklankę wody...
Czyż cel ten doprawdy Wam się też marzy?
Najniższe ukłony!
Nadziei skierką się łudząc M.J.