Dodaj do ulubionych

Bicie dzieci

12.05.10, 12:26
Nowe prawo prawem, ale bicie dziecka, człowieka o wiele słabszego, jest najgorszym kurewstwem. Kto się pieni na moje zdanie niech pomyśli tak: pogardliwie mówi się "damski bokser". A człowiek który bije dziecko, to kto?
Każda przemoc jest zła, ta wobec dziecka to upadek.
Obserwuj wątek
    • king.james Re: Bicie dzieci 12.05.10, 12:29
      Zgadzam się. Niech to do ludzi wreszcie dotrze, że bicie dzieci pokazuje niemoc
      bijących, jest ich porażką. A jeśli komuś się nie chce wysilić i "popracować"
      nad dzieckiem, to nie powinien mieć dzieci.

      Nie chcę porównywać dzieci do zwierząt, ale analogicznie jest z tresowaniem
      chociażby psów. Biciem sami kopiemy sobie dołki, a są skuteczne metody do
      układania bez przemocy.
      • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 12:32
        Dzięki... dokładnie tak. Szlag mnie trafia kiedy coś takiego widzę. Niech sobie
        zwolennicy bicia wyobrażą, że ich szef zatrudnia takiego boksera-szafę i za
        każdą pomyłkę w pracy mają wpiernicz. Przepraszam, ale inaczej nie mogę tego
        wyrazić.
        • king.james Re: Bicie dzieci 12.05.10, 12:50
          Zwłaszcza, że niepożądane zachowania u dzieci biorą się tylko i wyłącznie stąd,
          że im nikt nie pokazał (albo był w tym niekonsekwentny), jak mają postępować.

          A ponieważ winę za to ponoszą rodzice, to... w papę im!!!
          • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:32
            Tak, tak, tak. Porażka na którą się samemu zapracowało. I każdy rodzic wie o
            tym, że to jego wina, więc lepiej głową w mur ale od dziecka wara!
    • kolczasty_nemo Re: Bicie dzieci 12.05.10, 12:43
      > ..... ale bicie dziecka, człowieka o wiele słabszego, jest najgorszym
      kurewstwem
      . Kto się pieni na moje zdanie

      "Pienię" się..:)

      Trochę mi to "kurewstwo" nie pasuje..
      Bicie nie ma usprawiedliwienia, takiego to bym....
      Może czas powrócić do dobrze działającego prawa.."bicie za bicie".
      Wiem, zaraz się odezwą różni "obrońcy" ale ja tak bym zrobił..
      • flissy Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:04
        Jestem za jak najsurowszym karaniem za takie przestępstwo.
        • kolczasty_nemo Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:10
          Flissy... pręgierz na Rynku i publiczna chłosta aż taki sk.... padnie.
          Nazwisko w prasie itd...
          • flissy Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:20
            Dokładnie tak,,,przypomina mi sie gdy czytałem o KL Sachsenhausen,tam była tak wymyślna tortura,która nie przynosiła aż tak wielkiego uszczerbku fizycznego,ale była za to wyczerpująca psychicznie i wielu więźniów traciło przez nią zmysły,,,polegało to na tym że wystawiono więźnia przed blok z założonym na głowę wiadrem,każdy przechodzący esesman lub więzień funkcyjny miał prawo go uderzyć,kopnąć,,,podobno oczekiwanie na cios i odgłos kogoś zbliżającego się doprowadzał skazańca do szału,,,,,,postawić teraz takiego zwyrodnialca gdzieś w miejscu publicznym a każdy kto by chciał by go walił.
      • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:30
        O moje słownictwo chodzi? Tylko o to?
        • kolczasty_nemo Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:37
          Słowa są ważne..:)
          • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:41
            Oki przepraszam, poniosło mnie, sama nie wiem jakiego słowa użyć??? Zwyrodnienie?
            • kolczasty_nemo Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:54
              Myślę, że brakuje właściwego określenia i chyba dobrze..
              Gdyby takie było to dla wielu mogłoby się to stać przyzwoleniem lub
              usprawiedliwieniem...

              Nie powinno być przyzwolenia/ usprawiedliwienia dla przemocy wobec słabszych..
              • evelina78 Re: Bicie dzieci 13.05.10, 15:54
                Ale istnieje słowo "morderstwo" i wiele innych...
    • lambert77 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:30
      Uściślijmy mówimy o klapsie bo człowiek nerwowo nie wytrzymał z powodu buntu dwu
      trzy cztero pięcio sześcio siedmio latka czy jakiejś innej histerii czy może
      mówimy o biciu dziecka bo zupa była za słona bo płakało bo nie płakało bo szło
      bo nie szło generalnie dla własnej przyjemności??
      • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:35
        Klaps tak by zabolało? Bicie aby sprawić ból jest dla mnie wykluczone. Nerwy jak
        mi puszczą to jest mój problem, nie dziecka.
        • lambert77 :) 12.05.10, 14:02
          oczywiście masz rację. Problem w tym, że za dużo ludzi zaczyna się mieszać do
          tego jak ja wychowuję swoje dziecko. Na ten przykład wczoraj musiałem użyć
          przymusu bezpośredniego mój syn jest dosyć uparty i kiedy on już powie nie to
          nawet świat mógłby się walić Nie znaczy Nie :) a z bliża się dopiero do lat 4.
          Nie pomagają negocjacje nie pomaga się odwoływanie do jego moralności dobrego
          serduszka i takie tam pierdoły. Nie pomogły groźby i wizja kary. Więc wciągnełem
          smyka za rękę po schodach na siłę do domu. Wczoraj to się nawet specjalnie nie
          darł (normalnie przy takiej akcji to słyszą go ludzie w całym bloku). W myśl
          nowej ustawy dręczyłem psychicznie dziecko... baaaa nawet dopuściłem się
          przemocy fizycznej wobec dziecka. Jestem bandyta niegodny miana rodzica. Powinni
          mi odebrać dziecko i skierować mnie na jakieś leczenie :). Kiedy ja byłem w
          wieku mojego syna słowo ojca to była rzecz święta. Ojca słowo ucinało każdą
          dyskusję. Jego spojrzenie wystarczyło i słów nie trzeba było. Czy byłem bity??
          Zależy jak na to spojrzeć. Kiedy wybiłem bratu jedynki oberwałem, kiedy brat
          oberwał kamieniem w nos oberwałem. A tak sobie nie przypominam żeby w domu
          stosowano przemoc a jednak szanowałem ba szanuję nadal ojca i odczuwam pewien
          lęk przed nim bo w końcu to ojciec. No cóż trafiło mi się dziecko uparte z
          własnym zdaniem i pomysłami jednak czasami .... czasami dziecko ma wykonać
          polecenie bez dyskusji bez gdybania. Kiedy krzyknę stop dziecko ma się zatrzymać
          chociażby wszystko wokół się waliło i paliło. Dlatego czasami się wściekam kiedy
          muszę negocjować z dzieckiem prostą rzecz. Wszystko kończy się albo jego płaczem
          bo nie będzie bajki (polecenie nadal niewykonane) albo moim wkurwem bo mam
          ochotę mu przyłożyć (polecenie nadal niewykonane). Oczywiście ktoś powie czego
          oczekuję od 4 latka?? Przecież to dziecko... no właśnie ktoś ma pomysł czego mam
          oczekiwać :)??
          Dlatego ostrożny byłbym przy stawianiu pod pręgierzem rodziców.
          • evelina78 Re: :) 12.05.10, 14:35
            Tak mam jak Ty: samego spojrzenia Ojca się bałam, a nigdy mnie nie uderzył, nigdy. Mama zresztą też nie. Sama świadomość, że go np. zawiodłam, zdenerwowałam, była karą.
            A co myślisz, jak ja moją małą mam zabrać ze środka jezdni kiedy się uprze i nie chce iść, albo kiedy ją ciekawi, co jest na torach metra? Jasne, że trzeba zdecydowanie podnieść, mocno trzymać i w ten sposób "ograniczyć wolność" ale to nie jest to samo co bicie! Siłą wciągnąłeś po schodach i dobrze. :-) Fajnie piszesz i wcale Ciebie nie potępiam, tylko tych co tłuką dzieci, często nawet po głowie.
            Czego oczekiwać? A może zbyt wiele oczekujesz. Kiedyś czytałam, że zwierzęta w bardzo wysokim stopniu ignorują swoje małe, ingerują wtedy, kiedy już inaczej się nie da. może od nich się warto uczyć? Wcale nie żartuję, może zbyt histerycznie analizujemy każdy napad buntu u dziecka? Jak nasi dziadkowie reagowali???
            • lambert77 Re: :) 12.05.10, 14:53
              Nie powiem że syn nigdy nie dostał klapsa bo skłamałbym. Nigdy napewno nie
              zrobiłem tego w gniewie ( co może zabrzmieć jeszcze gorzej) Raz dostał w sklepie
              kiedy mimo próśb szorował całym sobą ladę w mięsnym a zabrać musiałem ze sobą
              inaczej nie byłoby co żreć w domu. To był odruch skoro nie pomogła prośba ani
              groźba to dostał w dupę klapsa. To nawet nie było uderzenie ot pacnięcie
              przypominające że jestem. Pomogło. A tak ... szczerze mówiąc to raczej
              doprowadzał mnie do płaczu swoim zachowaniem. Przyznam się raz nie wytrzymałem i
              sam się poryczałem musiałem wziąść coś na uspokojenie. Młody miał taki dzień że
              po prostu sam siadłem w kącie i zacząłem płakać gdybym tego nie zrobił to pewnie
              sięgnąłbym po pas i mu spuścił lanie. Powtarzam rozumiem ludzi którym się wyrwie
              bo są już bezsilni kiedy dali się zapędzić w kozi róg dziecku i ze zwykłego
              zmęczenia sytuacją bądź ze strachu ( i takie są przypadki) dają dziecku klapsa.
              Za to nie mam litości dla wszelkiej maści pijących sukinsynów, którzy na dzień
              dobry tłuką swoje własne dzieci lub tych których chore ambicje doprowadzają do
              sytuacji kiedy nastolatek popełnia samobójstwo. Sukinsynów bym sterylizował i
              wystawiał na widok publiczny. Dotyczy to również kobiet bo może się o tym nie
              mówi ale wśród kobiet też jest wiele takich co nie ma najlżejszej ręki.
              • evelina78 Re: :) 12.05.10, 16:07
                Kobiety biją, jeszcze jak! Tak, że boli, to widać przecież. Wcale kobiet nie bronię, zdarzają się typy 'blachary' co leją równo, chętnie po twarzy i głowie, własne dziecko.
                Pacnięcie, o to chodzi, bez bólu. Rozumiem Ciebie, sama mam takie dni ale zrozum, to jest mój problem, nie dziecka! Mam koszmarny dzień, szef mi na nerwy włazi, jego też uderzę? Nie, prawda? A co robić jak się mały tak buntuje, tego nie wiem. W domu próbuję ignorować, aż się znudzi i zajmie sobą. A w sklepie to na ręce (na razie jeszcze daję radę), łapię co najważniejsze i wychodzę. Ale lekko nie ma.
            • lambert77 Oczekiwania ... 12.05.10, 15:07
              Co do tego czego oczekuję od dziecka... wiesz sam nie wiem. Rozumiem to, że
              dziecko w tym wieku potrzebuje towarzystwa rodziców potrzebuje rozwijać swoje
              zdolności czy uczyć się nowych staram się jak mogę być zawsze kiedy potrzeba
              pomagać bądź nie przeszkadzać (oczywiście w granicach rozsądku - kiedy próbuje
              dobrać się do gniazdka czy włazi na regał przeszkadzam mimo jego
              niezadowolenia). Kiedy idziemy na plac zabaw wie że ze mną może prawie wszystko
              hulaj dusza piekła nie ma, poza ekstremum czyli skakaniem z wysokości biciem
              dzieciaków (na szczęście nadal mu się nie zdarza). I wtedy nawet się słucha.
              Ustalamy zawsze zasady wyjścia i powrotu ale czasami on ma zły dzień ja mam tez
              zły dzień (Na Boga jesteśmy tylko ludźmi) no i wtedy jest akcja na całego. Ja
              tracę cierpliwość ( o co siebie nigdy bym nie podejrzewał) on w tym momencie
              dostaje dodatkowego kopa i jego upór osiąga maksimum i co zrobić?? usiąść i
              płakać chyba tylko :)
              Nie nie wydaje mi się żebym wymagał dużo od dziecka. Podstawą jest sprzątanie
              zabawek wieczorem i chyba to mnie doprowadza do szału. W przeciwieństwie do
              innych (znaczy żona teściowa) nie czuję potrzeby wymuszania sprzątania na już
              zaraz po zabawie. Dla mnie może mieć pierdolnik cały dzień bo wiem że każda
              zabawka mu się przyda zaraz ;) ale wieczorem ma posprzątać w czym mu pomagam. No
              i wtedy się zaczyna. Zmęczę się nie mogę nie chcę albo zwyczajne Nie. Negocjacje
              co do sprzątania czasami kończyły się przyniesieniem worka na śmieci i
              wrzuceniem wszystkich zabawek do worka. Mieliśmy taką akcję z pół roku temu
              dziecko do dzisiaj mi to wypomina. Oczywiście "elfy" mu zwróciły te zabawki ale
              młody zapamiętał i wie że za długo nie może przeciągać negocjacji co do
              sprzątania :) Czasami chce coś czego ja nie akceptuję i słyszy poprostu Nie...
              nauczyłem się nie dyskutować z nim. Ja wiem że powinienem ale czasami dochodziło
              do sytuacji kiedy on mnie przegadywał i ustępowałem a chyba nie tędy droga :)
              Dzieci są wyjątkowo skomplikowane
              • evelina78 Re: Oczekiwania ... 12.05.10, 16:16
                To co piszesz to eskalacja napięcia: on czuje, że masz zły dzień. I jakoś nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, że tylko o sprzątanie zabawek chodzi. ;-) A mycie rąk, a jedzenie, a ubranie znienawidzonej kurtki czy czapki? Negocjacje jak równy z równym, nie oszukujmy się, nie jest to taki układ, bo to my jesteśmy dorośli i my mamy odpowiedzialność. Tłumaczę dlaczego TAK lub NIE ale nie negocjuję.
      • king.james Re: Bicie dzieci 12.05.10, 13:49
        lambert77 napisał:

        > Uściślijmy mówimy o klapsie bo człowiek nerwowo nie wytrzymał z powodu buntu dw
        > u

        Rozumiem, że dopuszczasz w takim razie np. uderzenie przez dziecko Ciebie,
        zrzucenie wazonu, rozbicie laptopa, skopanie kota itd. itp., bo dziecku nerwy
        puściły i ma prawo się wyładować? Logiki w tym nie widzę.
        • lambert77 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 14:04
          za skopanie kota i owszem wazon i laptop to mój błąd bo nie powinien mieć do
          niego dostępu.
    • poeme28 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 18:40
      Najbardziej denerwujące dla mnie jest twierdzenie: "ale ja tylko
      lekko biję". Dla dorosłego człowieka może to być odczuwalne
      jako "lekko", ale dla dziecka z pewnością już nie. Poza tym, jak
      widzę, że niektóre matki "trzepią" dziecko z całej siły po pupie, to
      mam ochotę sama nasłać na nie kogoś większego, kto by im tak wlał,
      ciekawe, co by wtedy powiedziały.
      • evelina78 Re: Bicie dzieci 12.05.10, 22:24
        Wtedy by się darły bo 'nie bije się słabszego'... masakra.
    • milleniusz Ja biłem 13.05.10, 21:32
      Ale potem mi przeszło.
      • evelina78 Re: Ja biłem 14.05.10, 09:18
        To jak byłeś mały?
        • milleniusz Re: Ja biłem 14.05.10, 10:01
          Mały, nie mały, ważne, żeby wybierać takie mniejsze od siebie, bo inaczej może
          się to źle skończyć. :]
    • woda.na.mlyn Re: Bicie dzieci 14.05.10, 16:30
      www.youtube.com/watch?v=DqksrGc_3CE
      :DDD
      • milleniusz Re: Bicie dzieci 14.05.10, 16:33
        Piękne. Ale nie na temat. Rozumiem, że koleś leżący dorosły był już. :D
        • woda.na.mlyn Re: Bicie dzieci 14.05.10, 16:40
          No nie, dopiero po pasach na dupę miał zostać oficjalnie, nomen
          omen, pasowany na dorosłego :D
          • milleniusz Re: Bicie dzieci 14.05.10, 16:55
            woda.na.mlyn napisał:

            > No nie, dopiero po pasach na dupę miał zostać oficjalnie, nomen
            > omen, pasowany na dorosłego :D

            A no tak. No to kryminał. Ale ten drugi chyba też był nieletni, więc posiedzi
            tylko do osiemnastki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka