warm_and_fuzzy_logic
25.05.10, 16:21
Przejechalem w niedziele 10 km na rowerze szosowym.
Trasa dosc latwa, tylko musialem wjechac na jeden plaskowyz okolo 100 metrow
roznicy wzniesien, poza tym teren tylko lekko falisty.
Przy okazji sprawdzilem empirycznie ze duzy pies mysliwski jest w stanie
wyciagnac 36 km/h, ale jak to robi to na gryzienie i szczekanie juz nie ma
sily. Wytrzymal okolo 30 sekund, przy 38 zaczal odpadac.
Wytrzymanie takiej trasy nie jest bardzo duzym problemem, ale bardzo boli mnie
tylna czesc ciala. A wydawalo mi sie ze juz zainwestowalem w dobre siodelko i
rowerowe gacie z gabka....
Trasa zeszla mi o wiele duzej zeby niewymowna czesc ciala miala przewy.
Ogolnie wyczyn kolarstwa zawodowego to nie byl, ale mnie uszczesliwil.