mg2005
31.03.11, 10:17
Jedni z wielu "cichych bohaterów"...
blogbiszopa.blog.onet.pl/Zbawienna-epidemia,2,ID424340206,n
"Łazowski i Matulewicz szczepili ową bakterią wyłącznie Polaków. Według okupacyjnego prawa Żyd zarażony tyfusem był natychmiast zabijany, a jego majątek palony. Matulewicz znalazł sposób, by ratować od pewnej śmierci Żydów naprawdę cierpiących na tyfus. Do próbek krwi dodawał pewien odczynnik, który powodował, że wynik badania był niejasny.
Dzięki dwóm polskim lekarzom spora część żydowskiej społeczności Stalowej Woli przeżyła wojnę.
Dom Eugeniusza Łazowskiego był położony tuż przy granicy żydowskiego getta w Rozwadowie. Przemykał się tam nocami, by leczyć chorych.
Łazowski i Matulewicz wstrzyknęli fałszywy tyfus łącznie kilkunastu tysiącom ludzi. Przez większość wojny Niemcy nie ważyli się nawet postawić nogi na terenie objętym „zarazą”.