Dodaj do ulubionych

palenie w domu

30.05.11, 10:30
Witam,

Chciałabym przeprowadzić małą sondę jak paląco-niepalące pary podchodzą do problemu palenia w domu. Niedługo się przeprowadzam z moim partnerem do nowego mieszkania, w którym nie ma balkonu, więc zastanawiam się jak rozwiążemy kwestie palenia. Teraz też mieszkamy razem, ale w domu, więc wychodzi sobie na patio i nie ma problemu. W nowym domu jednak stwierdził, że skoro nie ma balkonu, to będzie sobie otwierał okno, np. w kuchni, i tam palił! Na mój kategoryczny sprzeciw (i tak będzie śmierdziało, dym i tak wleci, popiół też), zostałam nazwana egoistką, nieliczącą się z innymi, dostałam też wykład o tym, że drugą osobę należy tolerować z jego wadami i słabościami (oczywiście, ale palenie to inna kategoria moim zdaniem, niż bycie np. nieuporządkowanym) i, że i tak ustępuje mi sporo (bo nie pali w salonie czy w sypialni), więc i ja powinnam ustąpić. Tak go to dotknęło, że się na mnie obraził...

Dodam, że rzuciłam palenie 120 dni temu, i tak, jestem egoistką, skoro tyle mnie kosztowało rzucenie, nie chcę palenie w moim otoczeniu!

Jak Wy porządkujecie tę kwestię? Co jest ważniejsze: wolność nie-palącego to komfortu życia w czystym otoczeniu, czy wolność palącego do palenia na swoim terytorium. Czy rzeczywiście, palenie przez okno to nic wielkiego i to ja robię z igły-widły?

Czekam na cenne komentarze!
Obserwuj wątek
    • pierwsza.obrotowa A jak? 30.05.11, 10:44
      A jak smakuje pocałunek takiego partnera-palacza? Pachnie?
      Jeśli to tolerujesz, to znaczy, że też palisz :(
      • voxave Re: A jak? 30.05.11, 10:47
        Bądz człowiekiem--niech pali w oknie--wiele lat tak sie zachowywalam--teraz na szczęście juz nie pale od 4 lat .
      • oleandra20 Re: A jak? 30.05.11, 11:03
        sorry, a co mam zrobic? zwlaszcza, ze, jak wspomnialam, jestem nie-palaczem od 4 miesiecy dopiero?
        • yoma Re: A jak? 31.05.11, 15:45
          Zajdź w ciążę, przy płodzie chyba palić nie będzie?

          IMHO tak ważną kwestię dla związku jak rzucanie palenia nalezy jednak podejmowac wespół...
    • ikcort Re: palenie w domu 30.05.11, 11:20
      Ja w życiu bym się nie związał z kimś, kto pali szlugi. Zresztą chyba każdy facet mający choćby resztki szacunku do samego siebie popielniczki skreśla na wstępie.

      A Ty, Oleandra, jesteś na dobrej drodze: już za 14 lat i 245 dni ryzyko zachorowania na raka płuca będziesz miała porównywalne z niepalącymi. Pozdrawiam! :)
    • bling.bling Re: palenie w domu 30.05.11, 11:24
      chyba nikt tu ci nic mądrego nie sprzeda. To klasyczny konflikt bez łatwego wyjścia. Najłatwiejsze by było gdyby i twój chłopak też rzucił palenie, co jak sądzę nie jest jednak opcją rozważaną obecnie. Zwłaszcza jeśli palenie jest manifestacją suwerenności. A ty też jako nuworysz niepalenia też nie zrezygnujesz ze swojego sukcesu łatwo jakim było rzucenie. Więc mamy klincz.
      Ja polecam niepalenie jako wolny od nałogu już od prawie trzech lat.
      • karbat Re: palenie w domu 30.05.11, 11:48
        -bylem kiedys w bloku u znajomego, ktory ma pietro nizej, sasiada palacza balkonowego ,
        caly smrod wpadal do mieszkania . syfilis totalny .
        -w innym bloku, ide po schodach i wiedze powystawiane buty na korytarzu,
        dokarmiano tez w nim koty w piwnicach .... syf nie do zniesienia .
        -blok, klatka , mozna stwierdzic co sie gotuje w ktorym mieszkaniu , syf plamisty ,
        a jak sie cos przypali ... otwiera sie drzwi na klatke .
        -kolega mi opowiadal jak u niego w bloku slychac , szczekanie psa za sciana,
        jak jego sasiad z gory " leje do muszli " , jak wieczorem idzie pralka , trzaskanie
        drzwiami na klatce ....
        wesole jest zycie w bloku .... i za te atrakcje ludzie placa ciezkie pieniadze ...
    • oleandra20 Re: palenie w domu 30.05.11, 11:44
      Ja tez polecam niepalenie, nie chce nawet wyliczac wszystkich plusow rzucenia. On mowi, ze kiedys rzuci, ale jeszcze nie teraz. Ja to rozumiem, sama dojrzewalam do tej decyzji dlugo, i przeszlam przez kilka prob rzucenia, az w koncu ta, (wydaje sie, ze - oby, oby), zakonczyla sie sukcesem.

      Prawda jest tez taka, ze w przypadku prawie wszystkich par palaco-niepalace jakie znam, palacy zawsze "wygrywaja" i pala w domu, najczesciej tylko w salonie i kuchni, nie w sypialni, i to pewnie dlatego moj luby sie tak zdenerwowal (nazywajac mnie dyktatorem). Probowalam go przekonac, ze, w tym konflikcie (okno czy ulica), moja strone wezma na pewno niepalacy, a jego palacy, i, ze to konflikt nieunikniony, ale on sie uparl, ze jego strone wezma zarowno palacy, jak i racjonalni i i nieegoistyczni niepalacy (czyli, ze ja jestem malo racjonalna i egoistyczna).

      Poniewaz kwestia mojego niepalenia to "nowosc" w naszym 5 letnim zwiazku, trzeba to jakos uregulowac. Dlatego chce zasiegnac opinii zarowno palacych jak i niepalacych. Jestem dyktatorem, czy nie?
      • voxave Re: palenie w domu 30.05.11, 13:12
        Jak juz powiedzialam w poscie powyżej nie bądz egoistka---sama dojrzewalas do niepalenia--jemu tez daj szanse aby sam podjąl decyzję--na razie niech ograniczy ilośc---pali w oknie przy silnym wydmuchiwaniu na zewnątrz --ja bylam palaczem kilkadziesiąt lat--podchody robilam wiele razy aby pozbyć sie tego nalogu--jestem bez papierosa 4 lata ale po nocach mi sie śni że pale --taka jestem wtedy szczęśliwa ...rano budze sie wystraszona ze znowu...ale tak było fajnie
        Powodzenia w tej bitwie :)
    • nienarzekam7 Dzień bez papierosa 31.05.11, 15:57
      Dzisiaj obchodzimy Światowy dzień bez Papierosa/Tytoniu - czy naprawdę w ten dzień palacze powstrzymują się od dymka?

      swolniak.blogspot.com/2011/05/swiatowy-dzien-bez-tytoniu.html
      • mjot1 Re: Dzień bez papierosa 31.05.11, 19:17
        nienarzekam7 napisała:
        > Dzisiaj obchodzimy Światowy dzień bez Papierosa/Tytoniu - czy naprawdę w ten dz
        > ień palacze powstrzymują się od dymka?

        No a po kie licho?
        A wracając do tematu „sie powtórze”:
        Wiadomo, że palenie zabija. A już palenie bierne potwornością jest nad potwornościami, bowiem zabija powoli.
        By odpłacić pięknym za nadobne, jednocześnie zgodnie z obowiązującymi u nas normami moralnymi zachowując sumienie czyściutkie masz metody dwie:
        "Starotestamentową" i "nowotestamentową". Wybór należy do Ciebie ;-)
        Swoją drogą to nie wyobrażam sobie bym we własnym domu dobrowolnie wolności swej się pozbawiał. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że z własnego domu wychodzi się na balkon czy korytarz po to by zapalić. Cóż to u licha za przedziwna forma własności?
        Nie wspominając już o „dobrosąsiedzkich”? stosunkach.
        • oleandra20 Re: Dzień bez papierosa 01.06.11, 00:22
          tak, ale na ile "palenie w oknie" przyczynia sie do mojego biernego palenia a na ile jest moim "widzimisie" (wg mojego partnera), bo smierdzi, bo popiol, bo zimno w zimie, goraco w lecie itp. ???
          • minniemouse Re: Dzień bez papierosa 01.06.11, 02:59
            tak, ale na ile "palenie w oknie" przyczynia sie do mojego biernego palenia a na ile jest moim "widzimisie" (wg mojego partnera), bo smierdzi, bo popiol, bo zimno w zimie, goraco w lecie itp. ???

            rozumiem ze potrzebujesz poparcia dla twojego argumentu.
            no wiec nie jest to tylko widzimisie bo faktem jest ze wlatujacy do chalupy dym smierdzi,
            spadajacy popiol tez pozostaje, w zimnie od otwartego okna zimno a od goraca - goraco.

            jeszcze dodam ze osoby odzwyczajajace sie od nalogow nie powinny miec w otoczeniu
            zachowania i przedmiotu utrudniajacego z zerwaniem nalogu.

            Minnie
    • Gość: 109 kropek Sto dziewięć kropek IP: 66.90.73.* 31.05.11, 20:19
      .............................................................................................................
      • pocoo Re: Ten cholerny smród... 01.06.11, 08:00
        Kiedy mieszkalam w Gdańsku, miałam mieszkanie bez balkonu więc palił w nim papierosy kazdy palacz łacznie z nami .Zużywałam olbrzymią ilość odświezaczy antytabakowych i okien nie zamykałam prawie nigdy.Przeprowadziłam się i ...mimo,ze zmieniłam całe umeblowanie mieszkania ,zaczął przeszkadzać mi smród.Potworny ,cholerny smród,który wydobywał się z książek.Dobrze,że było lato i miałam duży balkon więc przez prawie 3 miesiace likwidowałam z masy ksiązek (otwieralam,przewracalam strony,cudowalam)ten pieprzony smród.Nigdy więcej nie pozwoliłam zapalić papierosa w mieszkaniu nikomu.Obecnie mam bibliotekę odddzielnie a i tak,kiedy zimą mój mąz w garażu (pietro nizej) zapali papierosa ja ten smród czuję.Ze wstydem przyznaję,ze też palę te cholerne papierosy (nigdy na ulicy i nigdy w pomieszczeniu zamkniętym).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka