oleandra20
30.05.11, 10:30
Witam,
Chciałabym przeprowadzić małą sondę jak paląco-niepalące pary podchodzą do problemu palenia w domu. Niedługo się przeprowadzam z moim partnerem do nowego mieszkania, w którym nie ma balkonu, więc zastanawiam się jak rozwiążemy kwestie palenia. Teraz też mieszkamy razem, ale w domu, więc wychodzi sobie na patio i nie ma problemu. W nowym domu jednak stwierdził, że skoro nie ma balkonu, to będzie sobie otwierał okno, np. w kuchni, i tam palił! Na mój kategoryczny sprzeciw (i tak będzie śmierdziało, dym i tak wleci, popiół też), zostałam nazwana egoistką, nieliczącą się z innymi, dostałam też wykład o tym, że drugą osobę należy tolerować z jego wadami i słabościami (oczywiście, ale palenie to inna kategoria moim zdaniem, niż bycie np. nieuporządkowanym) i, że i tak ustępuje mi sporo (bo nie pali w salonie czy w sypialni), więc i ja powinnam ustąpić. Tak go to dotknęło, że się na mnie obraził...
Dodam, że rzuciłam palenie 120 dni temu, i tak, jestem egoistką, skoro tyle mnie kosztowało rzucenie, nie chcę palenie w moim otoczeniu!
Jak Wy porządkujecie tę kwestię? Co jest ważniejsze: wolność nie-palącego to komfortu życia w czystym otoczeniu, czy wolność palącego do palenia na swoim terytorium. Czy rzeczywiście, palenie przez okno to nic wielkiego i to ja robię z igły-widły?
Czekam na cenne komentarze!