enrque111
10.08.11, 14:49
Zabijanie dzieci nienarodzonych, pomimo że jest lukratywnym przemysłem, to również wspierane jest przez różne, nie tylko biznesowe lobby, głównie te, które szermują szczytnymi hasłami: "praw człowieka", "praw kobiet", "wolnością", "postępem" itp.
Do niedawna w USA "postęp" szedł tak daleko, że dokonywano nawet zabijania dzieci przez częściowe urodzenie - nie wątpię, że nasi rodzimi hunwejbini postępu gotowi są o to walczyć z wytrwałością i męstwem godnym lepszej sprawy.
Aborcję przez częściowe urodzenie wymyślono w USA w 1983 r. do usuwania „zbyt dużych” płodów – z reguły między 20. a 24. tygodniem. Polega ona na rozszerzeniu macicy, wyciągnięciu prawie całego dziecka (bez głowy), następnie wyssaniu mózgu z głowy po to, by łatwiej przedostała się przez narządy rodne. Dokonywano ich także w trzecim trymestrze, i nie tylko z powodów medycznych (co przyznał jeden z pionierów tej metody Martin Haskell). Dane organizacji broniących prawa kobiet do aborcji mówią, że przed zakazem takich aborcji było od 2 do 3,5 tysiąca rocznie. Organizacje antyaborcyjne przedstawiają dużo wyższe liczby. Jednakże, czy płód zabije się „na życzenie” w 10, czy 25 tygodniu ciąży i jaką metodą, jak pisze Marcin Bosacki, stanowi bardziej różnicę estetyczną niż moralną.
wyborcza.pl/1,76842,6220277,Plusy_Busha.html