piwi77.0
19.02.12, 16:21
Widziałem fragment w telewizji. Nestor i jego małżonka zajęli miejsca na stosownych tronach w otoczeniu śmietany, czyli najwyższych urzędników państwowych, kościelnych hierarchów i tych, którym blisko do koryta. Drętwe przemówienia były połączeniem patosu i familijnego stosunku z jubilatem. Był niesmacznie rechoczący premier (nie wiem czemu ale przypomniał mi się wtedy świętej pamięci A. Leper), smutne piosenki i listy szefów sąsiednich państw, których tamci z całą pewnością nigdy nie czytali. Może jeszcze coś było, ale przełączyłem, bo nie lubię uroczystości pogrzebowych, na których wolno tylko dobrze albo wcale. Pomyślałem sobie tylko, że nigdy nie chciałbym stanąć w centrum podobnej uroczystości i nigdy bym się nie zgodził aby coś takiego z powodu mojego jubileuszu organizowano. Przyglądałem się Dostojnemu Jubilatowi i zastanawiałem się, kim on właściwie jest, że jest mu w takiej sytuacji dobrze?