voxave
07.07.12, 09:16
Walczę ze wszystkimi kobietami karmiącymi koty w miejscach publicznych i wspólnych.Jestem nieprzejednanym wrogiem tworzeniem podwórkowego osadnictwa kociego.
I nakladkowego piwnicznego, tudzież strychowego niańczenia rodzin kocich.
Z tego jest bałagan i smród odchodow kocich ,jak również przyczynianie sie do dalszego rozwoju populacji.
Trzymam z tymi ludźmi którzy chca zyć bez kotów---i maja prawo.
Ale dzisiaj sama popełniłam przestępstwo przeciwko swoim zasadom.
Nakarmiłam bardzo chuda kotkę która okocila sie gdzieś w pobliżu nas.
Wyglądalam przez okno o dojrzalam ja jak idzie taki chudy szkielet, głodny ,jak bezradnie sie oglada za jedzeniem a przed chwila oddala ostatnia krople mleka małym .
Jej historie opowiedział mi mój mąż----pod budami budowlańcow(obok traw budowa marketu) okocila sie kotka---jak budy przenoslii dźwigiem w inne miejsce, kotka zaczęla przenosic małe.
Chyba wiem gdzie je przeniosla.
Zrzucilam z okna kawalki mięsa ale tak aby mnie nie zobaczyła ,nie chce aby sie do mnie przywiazała----bo wtedy juz koniec jak z liskiem, z Małego Księcia.
Człowiek to dziwne stworzenie miłosierny i jakże okrutny i nieprzewidywalny.
Będe musiala pomyślec jak sie tych kotow pozbyć :((((