Dodaj do ulubionych

Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo.

19.11.12, 19:39
Nieubłagany postęp posuwa się coraz dalej i wciąż do przodu, przekraczając nowe granice. Po zwycięskiej batalii, która doprowadziła do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób psychicznych, a w dalszej tego konsekwencji do zrównania związków homoseksualnych z małżeństwem osób heteroseksualnych, oraz nadania dodatkowych przywilejów osobom dotkniętych tym zboczeniem – przyszła kolej na kolejne dewiacje seksualne.

W „postępowych” mediach pojawiają się informacje, mające na celu przygotowanie opinii publicznej na dalsze zmiany w sferze obyczajowej i prawnej. Ostatnio (GazWyb. 15.11.2012 r.) ukazały się newsy o tym, że kazirodztwo nie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu, zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej”.

W Europie kazirodztwo nie wszędzie jest karalne, jeśli nie jest owocem przemocy – we Francji (kara została zniesiona przez rewolucję) oraz Holandii i Hiszpanii. W Danii lewackie ugrupowanie (mające swoich przedstawicieli w parlamencie) o nazwie "Lista Jedności" dąży do dekryminalizacji kazirodztwa, a jego przedstawiciel głosi, że karanie za związki seksualne pomiędzy bliskimi krewnymi to „staroświeckie i groteskowe podejście do spraw seksu i rodziny”.

Duński profesor prawa Vagn Greva również nie widzi w kazirodztwie nic zdrożnego, lecz przyznaje że Duńczycy na razie nie są gotowi na taką zmianę prawa, dodając, że „mieliśmy tak samo gorącą debatę, kiedy legalizowano związki homoseksualne. Podnosiły się wówczas głosy, że doprowadzi to do załamania społeczeństwa. Dziś małżeństwa homoseksualne wydają się czymś normalnym i naturalnym. Nie widzę absolutnie żadnej różnicy między legalizacją związków homoseksualnych a dopuszczeniem związków kazirodczych”.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jojo Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.12, 20:14
      Jest broń straszniejsza bron.....glupota,takich jak ty!
    • Gość: kappa kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 19.11.12, 21:12
      Ty, a z kim miał dzieci Kain? A wnuki Noego skąd się wzięły?
      • enrque111 Re: kozirodztwo? 20.11.12, 18:07
        Gość portalu: kappa napisał(a): 21:12 (Nieubłagany…)

        > Ty, a z kim miał dzieci Kain? A wnuki Noego skąd się wzięły?

        Z tak sformułowanego pytania wnoszę, że nie miałbyś nic przeciwko współżyciu z własną córką ?
        Widzę żeś człek prosty i nie uczony, więc należą się ci większe względy, więc jeśli chodzi o twoje głupawe pytanie, to informuję, że są dwie koncepcje teologiczne odnoszące się do tego problemu. Jedna z nich twierdzi, że pierwsi ludzie nie posiadali żadnych defektów genetycznych, więc mogli rozmnażać się w kręgu najbliższej rodziny, a dopiero później Bóg zabronił współżycia kazirodczego (Księga Wyjścia). Druga (mniej popularna) głosi, iż poza Adamem i Ewą (którzy byli pierwszymi ludźmi) Bóg stworzył również innych ludzi.
        • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.12, 19:14
          enrque111 napisał:

          informuję, że są dwie koncepcje teologi
          > czne odnoszące się do tego problemu. Jedna z nich twierdzi, że pierwsi ludzie n
          > ie posiadali żadnych defektów genetycznych, więc mogli rozmnażać się w kręgu na
          > jbliższej rodziny, a dopiero później Bóg zabronił współżycia kazirodczego (Księ
          > ga Wyjścia).

          Ciekawe rzeczy prawisz, ale jak zwykle mózgu nie włączasz. Taka hipoteza zakłada, że w kazirodztwie można się rozmnażać, byleby nie mieć, jak to infantylnie ująłeś, "defektów genetycznych". Idąc dalej- w kazirodztwie nie ma nic złego, byle się nie rozmnażać. Jeśli faktycznie jest taka religina koncepcja, to jest ona głupsza niż ty sam.

          >Druga (mniej popularna) głosi, iż poza Adamem i Ewą (którzy byli p
          > ierwszymi ludźmi) Bóg stworzył również innych ludzi.

          To już ciekawiej brzmi, ale nie odpowiada na pytanie jak ludzie rozmnożyli się po potopie. Pełna dziur i sprzeczności ta twoja religia.
          • enrque111 Re: kozirodztwo? 20.11.12, 19:39
            Gość portalu: kappa napisał(a):

            > enrque111 napisał:
            >
            > informuję, że są dwie koncepcje teologi
            > > czne odnoszące się do tego problemu. Jedna z nich twierdzi, że pierwsi lu
            > dzie n
            > > ie posiadali żadnych defektów genetycznych, więc mogli rozmnażać się w kr
            > ęgu na
            > > jbliższej rodziny, a dopiero później Bóg zabronił współżycia kazirodczego
            > (Księ
            > > ga Wyjścia).
            >
            > Ciekawe rzeczy prawisz, ale jak zwykle mózgu nie włączasz. Taka hipoteza zakład
            > a, że w kazirodztwie można się rozmnażać, byleby nie mieć, jak to infantylnie u
            > jąłeś, "defektów genetycznych". Idąc dalej- w kazirodztwie nie ma nic złego, by
            > le się nie rozmnażać. Jeśli faktycznie jest taka religina koncepcja, to jest on
            > a głupsza niż ty sam.

            Ależ oczywiście, że związki kazirodcze mogą mieć dzieci, na co są liczne dowody. Defekty genetyczne są faktem, więc jest to główny powód nienormalności takich związków. Naturalny (u zdrowego człowieka) mechanizm odrazy wobec stosunku kazirodczego również świadczy o tym, że jest to zboczenie. Co w tym głupiego mój biedny łaskawco ?

            > >Druga (mniej popularna) głosi, iż poza Adamem i Ewą (którzy byli p
            > > ierwszymi ludźmi) Bóg stworzył również innych ludzi.
            >
            > To już ciekawiej brzmi, ale nie odpowiada na pytanie jak ludzie rozmnożyli się
            > po potopie. Pełna dziur i sprzeczności ta twoja religia.

            :) Wszystko na świecie jest ciekawe, trzeba mieć tylko chęć do nauki :)
            Zapewne po potopie ludzie rozmnażali się podobnie jak i przed potopem, ale kombinuj dalej, może w końcu dotrzesz do prawdy :)
            • k_a_p_p_a Re: kozirodztwo? 20.11.12, 20:05
              enrque111 napisał:

              >
              > Ależ oczywiście, że związki kazirodcze mogą mieć dzieci, na co są liczne dowody

              ??? a któż tym się nie zgadza??

              > Defekty genetyczne są faktem, więc jest to główny powód nienormalności takich
              > związków.

              Jeśli dziecko urodzi się chore, to związek jest nienormalny, a jeśli zdrowe, to normalny? Zabawna jest twoja logika. To wiedz, że zdecydowana większość dzieci pochodzących z kazirodztwa jest zdrowa.

              :) Wszystko na świecie jest ciekawe, trzeba mieć tylko chęć do nauki :)
              Więc śmiało, zobaczysz, jak złożony i ciekawy jest świat, jeśli otrzesz się choć o edukację. Odstaw Frondę, idź gdzieś do szkoły wieczorowej, maturę może nawet zrobisz, teraz nie jest to trudne nawet dla osób z takim defektem mózgu jak ty:)


              > Zapewne po potopie ludzie rozmnażali się podobnie jak i przed potopem, ale komb
              > inuj dalej, może w końcu dotrzesz do prawdy :)

              > Zapewne po potopie ludzie rozmnażali się podobnie jak i przed potopem, ale komb
              > inuj dalej, może w końcu dotrzesz do prawdy :)

              A co tu jest do kombinowania? Po potopie przeżyła ponoć jedna rodzina, ludzkość według tej doktryny musi pochodzić więc ze związków kazirodczych.
              Podobnie wszystkie zwierzęta według tej idiotycznej doktryny muszą pochodzić ze związków kazirodczych. Jeśli sam bóg tak to zaplanował, to kazirodztwo jest nie tylko zgodne z prawem naturalnym, ale i jest elementem bożego planu.

              • kalllka papka 20.11.12, 20:27
                to taki chwyt seamantyczny, kappo?
                (...) teraz nie jest to trudne nawet dla osób z takim defektem mózgu jak ty( :.)


                bojsieboga kap, ojcu- dzieciom (po maturze) niepodobna robic 'podobnych ( henjutkowi)
                wielbladow logicznych.


              • enrque111 Re: kozirodztwo? 21.11.12, 19:30
                k_a_p_p_a napisał:

                > enrque111 napisał:
                >
                > >
                > > Ależ oczywiście, że związki kazirodcze mogą mieć dzieci, na co są liczne
                > dowody
                >
                > ??? a któż tym się nie zgadza??

                Przecież ty sam wyraziłeś taką wątpliwość :)

                > > Defekty genetyczne są faktem, więc jest to główny powód nienormalności ta
                > > kich związków.
                >
                > Jeśli dziecko urodzi się chore, to związek jest nienormalny, a jeśli zdrowe, to
                > normalny? Zabawna jest twoja logika. To wiedz, że zdecydowana większość dzieci
                > pochodzących z kazirodztwa jest zdrowa.

                Wyciągasz błędne wnioski, co często się zdarza osobnikom, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Napisałem, że defekty genetyczne są głównym powodem, który wskazuje na nienormalność związków kazirodczych – należy więc wnioskować, że nie jedynym. To, że niekiedy z takich stosunków rodzą się zdrowe dzieci nie oznacza, że w dalszym pokoleniu defekty genetyczne nie będą występowały. Jest wiele badań naukowych, które dowodzą, że w społecznościach hermetycznych, gdzie dochodzi często do związków pomiędzy członkami bliskiej rodziny występują różne schorzenia natury genetycznej – to są fakty. Poza tym każdy normalny człowiek ma naturalną odrazę zarówno do współżycia z osobnikiem innego gatunku, tej samej płci, jak i współżycia z członkiem najbliższej rodziny, świadczy to zatem o istnieniu mechanizmu biologicznego, który zapobiega wyginięciu gatunku poprzez zachowania nienaturalne, dewiacyjne.

                > > :) Wszystko na świecie jest ciekawe, trzeba mieć tylko chęć do nauki :)
                >
                > Więc śmiało, zobaczysz, jak złożony i ciekawy jest świat, jeśli otrzesz się cho
                > ć o edukację. Odstaw Frondę, idź gdzieś do szkoły wieczorowej, maturę może nawe
                > t zrobisz, teraz nie jest to trudne nawet dla osób z takim defektem mózgu jak ty:)

                :) Z twej uciesznej tyrady wnoszę, że uczyniłeś to wszystko, co z takim entuzjazmem mi zalecasz ? …….. trudno zatem się dziwić, że jawisz się jako krotochwilny bęcwał, który ledwie poprawnie zdanie potrafi sklecić, a pojęcie o świecie czerpie z przesiadywania na forach internetowych o dość wątpliwej konduity :)

                > > Zapewne po potopie ludzie rozmnażali się podobnie jak i przed potopem, ale komb
                > > inuj dalej, może w końcu dotrzesz do prawdy :)
                >
                > A co tu jest do kombinowania? Po potopie przeżyła ponoć jedna rodzina, ludzkość
                > według tej doktryny musi pochodzić więc ze związków kazirodczych.

                Zapewne kombinowanie jest również dla ciebie zbyt trudne, co w świetle wcześniejszych twoich wynurzeń staram się zrozumieć. Wyjaśnij jednakże co masz na myśli (jak na ciebie to jest zbyt górnolotne słowo), pisząc o ”tej doktrynie” ? Czyżbyś uważał, że potop jest jakąś doktryną, a może doktryną są związki kazirodcze ?

                > Podobnie wszystkie zwierzęta według tej idiotycznej doktryny muszą pochodzić ze
                > związków kazirodczych. Jeśli sam bóg tak to zaplanował, to kazirodztwo jest ni
                > e tylko zgodne z prawem naturalnym, ale i jest elementem bożego planu.

                Napisałem ci, jak niemocie, że wśród teologów są różne opinie na temat rozmnażania pierwszych ludzi. Jedna z nich (którą uważam osobiście za najwłaściwszą, a nie jest to żadna doktryna, ani tym bardziej dogmat) głosi, że nie byli oni skażeni defektami genetycznymi, więc nic nie stało na przeszkodzie związkom wśród najbliższej rodziny, dopiero z czasem (w wyniku grzechów) ludzkość uległa skażeniu i takie związki zostały przez Boga zakazane, a było to dla zaspokojenia twojej ciekawości już po potopie. Nie wiem zaś nic o jakimś bogu, który jak piszesz coś „zaplanował”, więc może coś o tym opowiesz ?
                • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 21.11.12, 23:21
                  enrque111 napisał:

                  > k_a_p_p_a napisał:
                  >
                  > > enrque111 napisał:
                  > >
                  > > >
                  > > > Ależ oczywiście, że związki kazirodcze mogą mieć dzieci, na co są l
                  > iczne
                  > > dowody
                  > >
                  > > ??? a któż tym się nie zgadza??
                  >
                  > Przecież ty sam wyraziłeś taką wątpliwość :)

                  Bzdura.

                  > Wyciągasz błędne wnioski,

                  To są oczywiste wnioski z tego co bredzisz.

                  > Napisałem, że defekty genetyczne są [i]głównym powodem[/
                  > i], który wskazuje na nienormalność związków kazirodczych – należy więc w
                  > nioskować, że nie jedynym.

                  Wiem co chciałeś napisać. Twoje gołosłowne tezy są tyle warte co kocie gó... na chodniku.

                  >To, że niekiedy z takich stosunków rodzą się zdrowe
                  > dzieci nie oznacza, że w dalszym pokoleniu defekty genetyczne nie będą występow
                  > ały.
                  Jest wrecz odwrotnie. To niekiedy z takich związków rodzą się dzieci z defektem. Zdecydowana większość rodzi się zdrowe.

                  >w dalszym pokoleniu defekty genetyczne nie będą występowały.

                  Ty eniu unikaj wypowiedzi na temat genetyki. Wielokrotnie dałeś dowody, że nie masz o niej zielonego pojęcia.

                  Jest wiele badań naukowych, które dowodzą, że w społecznościach hermetyczn
                  > ych, gdzie dochodzi często do związków pomiędzy członkami bliskiej rodziny wyst
                  > ępują różne schorzenia natury genetycznej – to są fakty.

                  Śmiało, poproszę o jedno takie badanie.

                  >człowiek ma naturalną odrazę zarówno do współżycia z osobnikiem
                  > innego gatunku, tej samej płci, jak i współżycia z członkiem najbliższej rodzin
                  > y, świadczy to zatem o istnieniu mechanizmu biologicznego, który zapobiega wygi
                  > nięciu gatunku poprzez zachowania nienaturalne, dewiacyjne.

                  Patrzaj no eniu, a zwierzęta takiego mechanizmu nie mają. Pewnie są sprzeczne z naturą:))

                  > wśród teologów są różne opinie na temat rozmnaża
                  > nia pierwszych ludzi. Jedna z nich (którą uważam osobiście za najwłaściwszą, a
                  > nie jest to żadna doktryna, ani tym bardziej dogmat) głosi, że nie byli oni ska
                  > żeni defektami genetycznymi, więc nic nie stało na przeszkodzie związkom wśród
                  > najbliższej rodziny,

                  Nie zrozumiałeś, więc napiszę jeszcze raz- z twojego teologicznego wywodu wynika, że nic nie stoi na przeszkodzie związkom kazirodczym w rodzinach wolnych od defektów genetycznych.

                  >Nie wiem zaś nic o jakimś bogu, który jak piszesz coś „zaplanował”, więc może coś o tym >opowiesz ?

                  O, enio się wyparł:)))
                  • enrque111 Re: kozirodztwo? 22.11.12, 18:20
                    Gość portalu: kappa napisał(a):

                    > enrque111 napisał:
                    >
                    > > > > Ależ oczywiście, że związki kazirodcze mogą mieć dzieci, na co są liczne
                    > > > dowody
                    > > >
                    > > > ??? a któż tym się nie zgadza??
                    > >
                    > > Przecież ty sam wyraziłeś taką wątpliwość :)
                    >
                    > Bzdura.

                    To fakt.

                    > > Wyciągasz błędne wnioski,
                    >
                    > To są oczywiste wnioski z tego co bredzisz.

                    A co ja „bredzę” ?

                    > > Napisałem, że defekty genetyczne są [i]głównym powodem[/
                    > > i], który wskazuje na nienormalność związków kazirodczych – należy
                    > > więc wnioskować, że nie jedynym.
                    >
                    > Wiem co chciałeś napisać. Twoje gołosłowne tezy są tyle warte co kocie gó... na
                    > chodniku.

                    Twoje zdanie najmniej się tu liczy :)

                    > > To, że niekiedy z takich stosunków rodzą się zdrowe dzieci nie
                    > > oznacza, że w dalszym pokoleniu defekty genetyczne nie będą występowały.

                    > Jest wrecz odwrotnie. To niekiedy z takich związków rodzą się dzieci z defektem
                    > . Zdecydowana większość rodzi się zdrowe.

                    To nie ma znaczenia – ze zdrowej puli genetycznej w większości przypadków mogą rodzić się zdrowe dzieci, jednakże w łańcuchu dalszego rozmnażania się w obrębie osób pokrewnych defekty pojawiają się coraz częściej, aż opanowują całą populację – dowody są w postaci hermetycznie zamkniętych społeczności (stąd były napady plemion prymitywnych na sąsiednie szczepy – chodziło tam o kobiety, a nie o ziemię czy inne dobra). Zacznij się uczyć, a nie przesiadywać bezmyślnie przed komputerem :)

                    > >w dalszym pokoleniu defekty genetyczne nie będą występowały.
                    >
                    > Ty eniu unikaj wypowiedzi na temat genetyki. Wielokrotnie dałeś dowody, że nie
                    > masz o niej zielonego pojęcia.
                    >
                    > Jest wiele badań naukowych, które dowodzą, że w społecznościach hermetyczn
                    > > ych, gdzie dochodzi często do związków pomiędzy członkami bliskiej rodzin
                    > y wyst
                    > > ępują różne schorzenia natury genetycznej – to są fakty.
                    >
                    > Śmiało, poproszę o jedno takie badanie.

                    Nie mam zamiaru dla takiego jak ty prymitywa się wysilać i szukać, ale podam jeden powszechnie znany dowód – dynastia Habsburgów dotknięta była chorobami genetycznymi z powodu częstych związków małżeńskich wśród jednej rodziny.

                    > >człowiek ma naturalną odrazę zarówno do współżycia z osobnikiem
                    > > innego gatunku, tej samej płci, jak i współżycia z członkiem najbliższej rodzin
                    > > y, świadczy to zatem o istnieniu mechanizmu biologicznego, który zapobieg
                    > > a wyginięciu gatunku poprzez zachowania nienaturalne, dewiacyjne.
                    >
                    > Patrzaj no eniu, a zwierzęta takiego mechanizmu nie mają. Pewnie są sprzeczne z
                    > naturą:))

                    :)) Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie mają ? :))

                    > > wśród teologów są różne opinie na temat rozmnaża
                    > > nia pierwszych ludzi. Jedna z nich (którą uważam osobiście za najwłaściwszą, a
                    > > nie jest to żadna doktryna, ani tym bardziej dogmat) głosi, że nie byli o
                    > > ni skażeni defektami genetycznymi, więc nic nie stało na przeszkodzie związkom
                    > > wśród najbliższej rodziny,
                    >
                    > Nie zrozumiałeś, więc napiszę jeszcze raz- z twojego teologicznego wywodu wynik
                    > a, że nic nie stoi na przeszkodzie związkom kazirodczym w rodzinach wolnych od
                    > defektów genetycznych.

                    To ty nie zrozumiałeś (czemu się wcale nie dziwię, zważywszy na prymitywizm) – nigdzie nie stwierdziłem, że ”nic nie stoi na przeszkodzie”, ponieważ stoi: grzech, który spowodował defekty genetyczne takich związków, a w konsekwencji zakaz Boga, a w dalszej kolejności zakaz prawny.

                    > >Nie wiem zaś nic o jakimś bogu, który jak piszesz coś „zaplanował;, więc może coś o tym >opowiesz ?
                    >
                    > O, enio się wyparł:)))

                    Czego się „wyparł” biedaku umysłowy ?
                    • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.12, 18:36
                      enrque111 napisał:

                      > > Bzdura.
                      >
                      > To fakt.

                      Miło, że zgadzasz się ze mną:)

                      >
                      > A co ja „bredzę” ?

                      To ja pytam, co ty bredzisz:)))

                      > To nie ma znaczenia – ze zdrowej puli genetycznej w większości przypadków
                      > mogą rodzić się zdrowe dzieci, jednakże w łańcuchu dalszego rozmnażania się w
                      > obrębie osób pokrewnych defekty pojawiają się coraz częściej, aż opanowują całą
                      > populację

                      Tak? A skąd się biorą defekty?

                      > dowody są w postaci hermetycznie zamkniętych społeczności (s
                      > tąd były napady plemion prymitywnych na sąsiednie szczepy – chodziło tam
                      > o kobiety, a nie o ziemię czy inne dobra). Zacznij się uczyć, a nie przesiadywa
                      > ć bezmyślnie przed komputerem :)

                      To te z sąsiedztwa były bez defektów, choć też z "hermetycznie zamkniętych społeczności"?
                      A z drugiej strony- cóż to za "hermetycznie zamknięte społeczności" które co i rusz łapią sobie nowe kobitki.Ty wiesz co to znaczy hermetycznie zamknięte?

                      > Nie mam zamiaru dla takiego jak ty prymitywa się wysilać i szukać,

                      Użyłeś nieuku sformułowania "badania naukowe". Jak zwykle posługujesz się pojęciami których nie rozumiesz i przytaczasz opinie, których nie potrafisz dowieść ani uzasadnić.

                      >
                      > :)) Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie mają ? :))

                      :DDDDDDDDDDDDDD

                      >nigdzie nie stwierdziłem, że ”nic nie stoi na przeszkodzie”
                      > ;
                      , ponieważ stoi: grzech, który spowodował defekty genetyczne takich związków, a w >konsekwencji zakaz Boga, a w dalszej kolejności zakaz prawny.

                      Toć o tym piszę, gamoniu- z tego co tu wymyślasz jasno wynika, że te osobniki co nie mają defektów są bez grzechu i mogą się rozmnażać jak chcą.

                      > > O, enio się wyparł:)))
                      >
                      > Czego się „wyparł” biedaku umysłowy ?

                      Wiary, eniu, wiary się wyrzekłeś.
                      • enrque111 Re: kozirodztwo? 28.11.12, 21:00
                        Gość portalu: kappa napisał(a):

                        > enrque111 napisał:
                        >
                        > > > Bzdura.
                        > >
                        > > To fakt.
                        >
                        > Miło, że zgadzasz się ze mną:)

                        :) Miłe jest to, że opacznie pojmujesz moje słowa :)

                        > > A co ja „bredzę” ?
                        >
                        > To ja pytam, co ty bredzisz:)))

                        Nie pytasz, lecz mi imputujesz „bredzenie”, więc to uzasadnij lub zamilcz.

                        > > To nie ma znaczenia – ze zdrowej puli genetycznej w większości przy
                        > padków
                        > > mogą rodzić się zdrowe dzieci, jednakże w łańcuchu dalszego rozmnażania s
                        > ię w
                        > > obrębie osób pokrewnych defekty pojawiają się coraz częściej, aż opanowuj
                        > ą całą
                        > > populację
                        >
                        > Tak? A skąd się biorą defekty?

                        Ze źle zmutowanych genów, które w przypadku powtarzającego się kazirodztwa nawarstwiają się, kumulują i prowadzą do wynaturzeń.

                        > > dowody są w postaci hermetycznie zamkniętych społeczności (s
                        > > tąd były napady plemion prymitywnych na sąsiednie szczepy – chodził
                        > o tam
                        > > o kobiety, a nie o ziemię czy inne dobra). Zacznij się uczyć, a nie przes
                        > iadywa
                        > > ć bezmyślnie przed komputerem :)
                        >
                        > To te z sąsiedztwa były bez defektów, choć też z "hermetycznie zamkniętych społ
                        > eczności"?

                        Nawet jeśli miały „defekty”, to były one inne i nie mogły się kumulować, jak w przypadku kazirodztwa.

                        > A z drugiej strony- cóż to za "hermetycznie zamknięte społeczności" które co i
                        > rusz.Ty wiesz co to znaczy [i]hermetycznie zamknięte[/
                        > i]?

                        Skoro łapią sobie nowe kobitki, to nie są hermetyczne – nie o takich pisałem :)

                        > > Nie mam zamiaru dla takiego jak ty prymitywa się wysilać i szukać,
                        >
                        > Użyłeś nieuku sformułowania "badania naukowe". Jak zwykle posługujesz się pojęc
                        > iami których nie rozumiesz i przytaczasz opinie, których nie potrafisz dowieść
                        > ani uzasadnić.

                        Podałem i uzasadniłem, jeśli mało ci dowodów, to sam poszukaj więcej – ja nie mam zamiaru wykonywać za ciebie całej pracy bibliograficznej.

                        > > :)) Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie mają ? :))
                        >
                        > :DDDDDDDDDDDDDD

                        Zacięła ci się klawiatura ?

                        > >nigdzie nie stwierdziłem, że ”nic nie stoi na przeszkodzie”
                        > > ;
                        , ponieważ stoi: grzech, który spowodował defekty genetyczne takich
                        > związków, a w >konsekwencji zakaz Boga, a w dalszej kolejności zakaz prawny
                        > .
                        >
                        > Toć o tym piszę, gamoniu- z tego co tu wymyślasz jasno wynika, że te osobniki c
                        > o nie mają defektów są bez grzechu i mogą się rozmnażać jak chcą.

                        Nie mogą, ponieważ wszyscy mają grzech – gdyby było inaczej kazirodztwo byłoby powszechne i nie powodowało degeneracji społecznej.

                        > > > O, enio się wyparł:)))
                        > >
                        > > Czego się „wyparł” biedaku umysłowy ?
                        >
                        > Wiary, eniu, wiary się wyrzekłeś.

                        :) Z czego to wnosisz ??? :)
                        • bookworm Re: kozirodztwo? 29.11.12, 13:13
                          > > Tak? A skąd się biorą defekty?
                          >
                          > Ze źle zmutowanych genów, które w przypadku powtarzającego się kazirodztwa nawa
                          > rstwiają się, kumulują i prowadzą do wynaturzeń.

                          Prawidłowe źródło wiedzy to podręczniki do biologii i biotechnologii, a nie fronda, mutanci x i żółwie mutanci.
                          Nawarstwianie się zmutowanych genów?, kumulowanie się zmutowanych genów?
                          to ile razy kazirodztwo moze się powtórzyć, a ile razy nie może, żeby sie mutacje nawarstwiły :) - troszkę chyba nie rozumiesz co to są mutacje, co?

                          > > > ;[/i], ponieważ stoi: grzech, który spowodował defekty genetyczne t
                          > akich
                          > > związków, a w >konsekwencji zakaz Boga, a w dalszej kolejności zakaz
                          > prawny
                          > > Toć o tym piszę, gamoniu- z tego co tu wymyślasz jasno wynika, że te osob
                          > niki c
                          > > o nie mają defektów są bez grzechu i mogą się rozmnażać jak chcą.
                          >
                          > Nie mogą, ponieważ wszyscy mają grzech – gdyby było inaczej kazirodztwo b
                          > yłoby powszechne i nie powodowało degeneracji społecznej.

                          Skoro grzech spowodował defekty genetyczne, a wszyscy mają grzech to dlaczego nie wszyscy mają defekty? Grzech niektórym daje defekty, a niektórym nie daje?
                          Jeśli ktoś ma defekty, a nie jest ze związku kazirodczego to stało się dlatego, że wszyscy mają grzech, tak?
                          Powtórzę: Wszyscy mają grzech ale u jednych (nie wiadomo dlaczego) nawet w związkach niekazirodczych pojawia się defekt, a u innych (również ciężko poznać teologiczny powód) którzy są efektem związków kazirodczych defektów nie ma.

                          to jedni mają jakis silniejszy grzech, a inni słabszy? Kto decyduje o sile grzechu?

                          Strasznie ten grzech niesprawiedliwy.

                          Kto ten grzech w ogóle wymyślił, tylko nie wmawiaj mi, że kochający bóg stworzyłby taką jawną niesprawideliwość.
                          • enrque111 Re: kozirodztwo? 30.11.12, 20:32
                            bookworm napisał:

                            > > > Tak? A skąd się biorą defekty?
                            > >
                            > > Ze źle zmutowanych genów, które w przypadku powtarzającego się kazirodztw
                            > > a nawarstwiają się, kumulują i prowadzą do wynaturzeń.
                            >
                            > Prawidłowe źródło wiedzy to podręczniki do biologii i biotechnologii, a nie fro
                            > nda, mutanci x i żółwie mutanci.

                            Niewątpliwie, czyżbyś mniemał, że wady genetyczne biorą się z frondy, czy jakichś mutantów ?

                            > Nawarstwianie się zmutowanych genów?, kumulowanie się zmutowanych genów?

                            Oczywiście, czyżbyś nie czytał w swoich „fachowych” publikacjach o ”chowie wsobnym”, czy ”puli genowej” ?

                            > to ile razy kazirodztwo moze się powtórzyć, a ile razy nie może, żeby sie mutac
                            > je nawarstwiły :) - troszkę chyba nie rozumiesz co to są mutacje, co?

                            Musisz jeszcze dużo się uczyć, aby zacząć rozumieć pojęcia i mechanizmy, o których z takim „znawstwem” starasz się wypowiadać :))

                            > > > > ;[/i], ponieważ stoi: grzech, który spowodował defekty genetyczne takich
                            > > > > związków, a w konsekwencji zakaz Boga, a w dalszej kolejności zakaz prawny
                            > > >
                            > > > Toć o tym piszę, gamoniu- z tego co tu wymyślasz jasno wynika, że te osobniki
                            > > > co nie mają defektów są bez grzechu i mogą się rozmnażać jak chcą.
                            > >
                            > > Nie mogą, ponieważ wszyscy mają grzech – gdyby było inaczej kazirodztwo
                            > > byłoby powszechne i nie powodowało degeneracji społecznej.
                            >
                            > Skoro grzech spowodował defekty genetyczne, a wszyscy mają grzech to dlaczego n
                            > ie wszyscy mają defekty? Grzech niektórym daje defekty, a niektórym nie daje?

                            Kazirodztwo powoduje defekty genetyczne. Wszystkie społeczności ludzkie, pomimo że nie potrafiły tego odpowiednio nazwać, doskonale o tym wiedziały, surowo zabraniając współżycia z najbliższymi członkami rodziny. Nie ma znaczenia, czy defekty genetyczne wystąpią od razu (zazwyczaj nie), czy po dłuższym czasie, w kolejnej generacji związków kazirodczych – zależy to zapewne od odpowiedniej puli genetycznej danego osobnika.

                            > Jeśli ktoś ma defekty, a nie jest ze związku kazirodczego to stało się dlatego,
                            > że wszyscy mają grzech, tak?

                            Oczywiście, wszyscy ludzie są grzeszni, skażeni grzechem, co nie znaczy że wszyscy zapadają na te same dolegliwości zdrowotne :)

                            > Powtórzę: Wszyscy mają grzech ale u jednych (nie wiadomo dlaczego) nawet w zwią
                            > zkach niekazirodczych pojawia się defekt, a u innych (również ciężko poznać teo
                            > logiczny powód) którzy są efektem związków kazirodczych defektów nie ma.

                            Wyjaśniłem to powyżej, przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz to kolejny, a jeśli nadal będziesz miał dysonans poznawczy, to zapytaj kogoś starszego i mądrzejszego :)

                            > to jedni mają jakis silniejszy grzech, a inni słabszy? Kto decyduje o sile grzechu?

                            Skala „grzechu pierworodnego”, a więc obiektywnej skłonności do zła jest dla każdego człowieka taka sama, natomiast przez swoją postawę każdy może popełniać tzw. „grzechy powszednie”, a te zależą już od indywidualnych zachowań danego osobnika. Każde odstępstwo od praw Boskich skutkuje wcześniej, czy później nieprzyjemną a niekiedy bolesną reakcją, nawet w którymś kolejnym pokoleniu.

                            > Strasznie ten grzech niesprawiedliwy.

                            Cóż to jest wg ciebie „sprawiedliwość” ?

                            > Kto ten grzech w ogóle wymyślił, tylko nie wmawiaj mi, że kochający bóg stworzy
                            > łby taką jawną niesprawideliwość.

                            Nie ma żadnego boga (kochającego lub nie) – jest tylko Jeden Bóg.
                            Grzech zaś nie został ”wymyślony” lecz "spowodowany".
                        • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 29.11.12, 21:09
                          enrque111 napisał:

                          > > To ja pytam, co ty bredzisz:)))
                          >
                          > Nie pytasz, lecz mi imputujesz „bredzenie”, więc to uzasadnij lub zamilcz.

                          Jak nie, sokoro tak? Pytam, co ty głupku bredzisz:))

                          > Ze źle zmutowanych genów, które w przypadku powtarzającego się kazirodztwa nawa
                          > rstwiają się, kumulują i prowadzą do wynaturzeń.

                          Inbred nie zwiększa frekwencji niepożądanych genów.
                          Tłumaczyłem jak dziecku- nie zajmuj się genetyką, to nie dla amatorów bez matury.

                          > Nawet jeśli miały „defekty”, to były one inne i nie mogły się kumulować, jak w przypadku >kazirodztwa.

                          A, zapewne inne grzechy powodują inne mutacje:))
                          Eniu, a potrafisz wytłumaczyć skąd się biorą "źle zmutowane" geny u zwierząt? Też z grzechów?

                          > Podałem i uzasadniłem,
                          Bzdura, nie podałeś żadenego przykładu badań naukowych.
                          >jeśli mało ci dowodów,
                          Nie podałeś ani jednego:))

                          >to sam poszukaj więcej – ja
                          > nie mam zamiaru wykonywać za ciebie całej pracy bibliograficznej.

                          Ty stawiasz tezę, na tobie spoczywa ciężar dowodu, to elementarne, eniu.

                          > Nie mogą, ponieważ wszyscy mają grzech – gdyby było inaczej kazirodztwo b
                          > yłoby powszechne i nie powodowało degeneracji społecznej.

                          Przyznaję, tego bełkotu nie rozumiem. Chodziłeś do szkoły specjalnej z supaarim?

                          Spróbuję z innej strony- wytłumacz mi eniu jak to jest, że dla populacji i jej zdrowotności wręcz wskazany jest pewien stopień pokrewieństwa krzyżujących się osobników? Zapewne nie słyszałeś, ale istnieje zjawisko gwałtownego obniżenia zdrowotności potomstwa dwojga odległych genetycznie rodziców, pochodzących z różnych, odległych geograficznie populacji. Nazywa się to outbreeding depression.
                          A słyszałeś eniu o liniach wsobnych zwierząt laboratoryjnych liczących 20 i więcej pokoleń rozmnażanych w ścisłym pokrewieństwie(brat- siostra lub rodzice-dzieci), które charakteryzują się znacznie lepszą zdrowotnością niż te z rozmnażania losowego? Czyżby grzech zanikał w przypadku konsekwentnego, długotrwałego kazirodztwa?
                          Myśl, eniu, myśl. Moje pytania nie są prośbą o informację, ja ciebie eniu egzaminuję i widzę, żeś kompletny tuman.



                          • bimota Re: kozirodztwo? 30.11.12, 12:40
                            Teraz to ty troche manipulujesz...

                            > Inbred nie zwiększa frekwencji niepożądanych genów.

                            Geny "zle" to niekoniecznie recesywne...

                            Zapewne nie słyszałeś, ale istnieje zjawisko gwałtownego obniżenia z
                            > drowotności potomstwa dwojga odległych genetycznie rodziców, pochodzących z ró
                            > żnych, odległych geograficznie populacji. Nazywa się to outbreeding depression.

                            Z jednej skrajnosci przechodzisz w druga... Depresja inbredowa tez wystepuje...
                          • enrque111 Re: kozirodztwo? 30.11.12, 20:47
                            Gość portalu: kappa napisał(a):

                            > enrque111 napisał:
                            >
                            > > > To ja pytam, co ty bredzisz:)))
                            > >
                            > > Nie pytasz, lecz mi imputujesz „bredzenie”, więc to uzasadnij
                            > lub zamilcz.
                            >
                            > Jak nie, sokoro tak? Pytam, co ty głupku bredzisz:))

                            Jak tak, skoro nie ? Powiedz niemoto, co uważasz za „bredzenie” :)))

                            > > Ze źle zmutowanych genów, które w przypadku powtarzającego się kazirodztw
                            > > a nawarstwiają się, kumulują i prowadzą do wynaturzeń.
                            >
                            > Inbred nie zwiększa frekwencji niepożądanych genów.
                            > Tłumaczyłem jak dziecku- nie zajmuj się genetyką, to nie dla amatorów bez matury.

                            Powinieneś zacząć od siebie, ponieważ sprawy które poruszasz, zdecydowanie przerastają twoją zdolność pojmowania. Poczytaj sobie fachową literaturę, zapytaj starszych i mądrzejszych, zastanów się, przemyśl a być może coś zrozumiesz …… np. o wzroście homozygotyczności.

                            > > Nawet jeśli miały „defekty”, to były one inne i nie mogły się
                            > > kumulować, jak w przypadku kazirodztwa.
                            >
                            > A, zapewne inne grzechy powodują inne mutacje:))
                            > Eniu, a potrafisz wytłumaczyć skąd się biorą "źle zmutowane" geny u zwierząt?
                            > Też z grzechów?

                            Zapewne, ale nie spowodowanych przez zwierzęta, lecz przez ludzi. Niszczenie środowiska jest faktem, który z całą pewnością odbija się na kondycji fauny i flory, a czymże jest zachłanność, jeśli nie grzechem ? – a ona stoi za dewastacją przyrody, czyż nie ?

                            > > Podałem i uzasadniłem,
                            > Bzdura, nie podałeś żadenego przykładu badań naukowych.

                            Poczytaj moje wcześniejsze wpisy, a jeśli czegoś nie rozumiesz to pytaj :)

                            > >jeśli mało ci dowodów,
                            > Nie podałeś ani jednego:))

                            Ależ podałem.

                            > > to sam poszukaj więcej – ja
                            > > nie mam zamiaru wykonywać za ciebie całej pracy bibliograficznej.
                            >
                            > Ty stawiasz tezę, na tobie spoczywa ciężar dowodu, to elementarne, eniu.

                            Toteż podałem przykłady m.in. stwierdzony naukowo przypadek rodziny Habsburgów.

                            > > Nie mogą, ponieważ wszyscy mają grzech – gdyby było inaczej kazirodztwo
                            > > byłoby powszechne i nie powodowało degeneracji społecznej.
                            >
                            > Przyznaję, tego bełkotu nie rozumiem. Chodziłeś do szkoły specjalnej z supaarim ?

                            Sądzę, że wielu rzeczy nie rozumiesz, po prostu brak ci wykształcenia, nawet specjalnego :)

                            > Spróbuję z innej strony- wytłumacz mi eniu jak to jest, że dla populacji i jej
                            > zdrowotności wręcz wskazany jest pewien stopień pokrewieństwa krzyżujących się
                            > osobników? Zapewne nie słyszałeś, ale istnieje zjawisko gwałtownego obniżenia z
                            > drowotności potomstwa dwojga odległych genetycznie rodziców, pochodzących z ró
                            > żnych, odległych geograficznie populacji. Nazywa się to outbreeding depression.

                            Być może tak jest faktycznie, ale równie dobrze wcale tak nie jest, natomiast jest faktem, że rozmnażanie wsobne prowadzi do degeneracji. Skoro jednak jesteś tak bardzo przekonany, że dla populacji i jej zdrowotności pokrewieństwo jest wskazane, to zacznij współżyć z własną matką, siostrą lub córką, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś :))))

                            > A słyszałeś eniu o liniach wsobnych zwierząt laboratoryjnych liczących 20 i wię
                            > cej pokoleń rozmnażanych w ścisłym pokrewieństwie(brat- siostra lub rodzice-dzi
                            > eci), które charakteryzują się znacznie lepszą zdrowotnością niż te z rozmnażan
                            > ia losowego? Czyżby grzech zanikał w przypadku konsekwentnego, długotrwałego ka
                            > zirodztwa?

                            Owszem, słyszałem ale o całkiem innych rezultatach, niż te, które przedstawiasz – prowadzi to zwykle do spadku żywotności potomstwa, obniżenia żywotności genetycznej, a w efekcie powoduje depresję wsobną, skrócenie długości życia, zwiększenie podatności na infekcje i wiele poważnych schorzeń o podłożu dziedzicznym.
                            Ucz się zamiast wypisywać brednie.

                            > Myśl, eniu, myśl. Moje pytania nie są prośbą o informację, ja ciebie eniu egzam
                            > inuję i widzę, żeś kompletny tuman.

                            :) To właśnie ja obnażam cały czas twoje nieuctwo i tępotę umysłową :)
                            • massaranduba Re: kozirodztwo? 30.11.12, 22:01
                              enrque111 napisał:

                              > natomiast j
                              > est faktem, że rozmnażanie wsobne prowadzi do degeneracji.

                              Powiedz to hodowcom psow rasowych. A wlasnie, ennio, ty wiesz skad sie wziely rasy psow, bo nie wydaje mi sie, zebys byl w posiadaniu tej tajemnej wiedzy ?
                              Tylko dzieki wysokiej homozygotycznosci mozna otrzymac osobniki w typie rasy, jednorodne, o cechach rasy wysoko odziedziczalnych. Sila rzeczy wiec rasy psow musialy powstac na bazie niewielkiej grupy zalozycielskiej, gdzie osobniki byly krzyzowane przy bliskim stopniu pokrewienstwa. Oczywiscie, ze inbred niesie tez zagrozenia (nieumiejetnie stosowany prowadzi np. do zawezenia puli genowej), ale paradoksalnie poprzez takie skojarzenia, wady powstajace w populacji mozna ujawniac i dazyc do ich wyeliminowania.
                              • enrque111 Re: kozirodztwo? 01.12.12, 09:43
                                massaranduba napisała:

                                > enrque111 napisał:
                                >
                                > > natomiast j
                                > > est faktem, że rozmnażanie wsobne prowadzi do degeneracji.
                                >
                                > Powiedz to hodowcom psow rasowych. A wlasnie, ennio, ty wiesz skad sie wziely r
                                > asy psow, bo nie wydaje mi sie, zebys byl w posiadaniu tej tajemnej wiedzy ?
                                > Tylko dzieki wysokiej homozygotycznosci mozna otrzymac osobniki w typie rasy, j
                                > ednorodne, o cechach rasy wysoko odziedziczalnych. Sila rzeczy wiec rasy psow m
                                > usialy powstac na bazie niewielkiej grupy zalozycielskiej, gdzie osobniki byly
                                > krzyzowane przy bliskim stopniu pokrewienstwa. Oczywiscie, ze inbred niesie tez
                                > zagrozenia (nieumiejetnie stosowany prowadzi np. do zawezenia puli genowej), a
                                > le paradoksalnie poprzez takie skojarzenia, wady powstajace w populacji mozna u
                                > jawniac i dazyc do ich wyeliminowania.

                                To wszystko jest bardzo ciekawe i zajmujące, co tutaj próbujesz nieudolnie przedstawić, lecz poczytaj co na ten temat mówią fachowcy, a przekonasz się, że prawda jest całkiem inna i przeczy twoim wywodom:
                                www.ferretta.pl/zdrowie/wady-genetyczne/inbred/
                            • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 30.11.12, 22:52

                              enrque111 napisał:

                              > Powinieneś zacząć od siebie, ponieważ sprawy które poruszasz, zdecydowanie prze
                              > rastają twoją zdolność pojmowania. Poczytaj sobie fachową literaturę, zapytaj s
                              > tarszych i mądrzejszych, zastanów się, przemyśl a być może coś zrozumiesz ̷
                              > 0;… np. o wzroście homozygotyczności.

                              Jesteś eniu żałośnie przewidywalny. Masz wstręt do wiedzy i tupet iście papieski. Przecież ty głupku dobrze wiesz, że tykasz spraw o których nie masz zielonego pojęcia. Dowodzisz swej ignorancji każdym zdaniem. Ja tu z tobą nie dyskutuję, nawet nie egzaminuję cię, ale zwyczajnie ośmieszam.

                              > > > Nawet jeśli miały „defekty”, to były one inne i nie mog
                              > ły się
                              > > > kumulować, jak w przypadku kazirodztwa.
                              > >
                              > > A, zapewne inne grzechy powodują inne mutacje:))
                              > > Eniu, a potrafisz wytłumaczyć skąd się biorą "źle zmutowane" geny u zwier
                              > ząt?
                              > > Też z grzechów?
                              >
                              > Zapewne, ale nie spowodowanych przez zwierzęta, lecz przez ludzi.

                              Zaiste, boskie wytłumaczenie. Człowiek zawinił, osły mutują:)))

                              > > >jeśli mało ci dowodów,
                              > > Nie podałeś ani jednego:))
                              >
                              > Ależ podałem.

                              Ależ nie.

                              > > Ty stawiasz tezę, na tobie spoczywa ciężar dowodu, to elementarne, eniu.
                              >
                              > Toteż podałem przykłady m.in. stwierdzony naukowo przypadek rodziny Habsburgów.

                              Nawet nie wiesz, jaką bzdurę powielasz. Problem Habsburgów dotyczy milionów ludzi rasy czarnej i rasy żółtej nie pochodzących ze związków kazirodczych i nie mających nic wspólnego z "grzechem" Habsburgów. Sio ciemnoto, do książek. Nawet nie przechodziłeś obok nauki, nie rozpoznałbyś jej, nawet gdyby kopnęła cię w dupę.

                              > Owszem, słyszałem ale o całkiem innych rezultatach, niż te, które przedstawiasz

                              Wierzę, że coś słyszałeś:))

                              > – prowadzi to zwykle do spadku żywotności potomstwa, obniżenia żywotnośc
                              > i genetycznej, a w efekcie powoduje depresję wsobną, skrócenie długości życia,
                              > zwiększenie podatności na infekcje i wiele poważnych schorzeń o podłożu dziedzi
                              > cznym.
                              > Ucz się zamiast wypisywać brednie.

                              Bla, bla, bla. Inbreeding depression nasila się w 6-7 pokoleniu rozmnażanym wsobnie, po czym zanika, a dalsze pokolenia są zdrowsze niż średnia populacji rozmnażanej losowo. Zapewne grzech wtedy zanika:))
                              Wbij sobie do pustego łba- inbreeding depression nie jest efektem powstawania mutacji, ale ich ujawnienia poprzez wzrost homozygotyczności.
                              Powyższe napisałem nie dla ciebie, bo nic z tego nie zrozumiesz, ale dla innych czytelników wątku.

                              • enrque111 Re: kozirodztwo? 01.12.12, 09:39
                                Gość portalu: kappa napisał(a):

                                > Jesteś eniu żałośnie przewidywalny. Masz wstręt do wiedzy i tupet iście papiesk
                                > i. Przecież ty głupku dobrze wiesz, że tykasz spraw o których nie masz zieloneg
                                > o pojęcia. Dowodzisz swej ignorancji każdym zdaniem. Ja tu z tobą nie dyskutuję
                                > , nawet nie egzaminuję cię, ale zwyczajnie ośmieszam.

                                Gratuluję dobrego samopoczucia, charakterystycznego dla głupków i ignorantów :)
                                Jak dotąd, to sam się wielokrotnie ośmieszyłeś, pomijając już fakt, że twoje poglądy zdradzają skłonność do obcowania płciowego z własną matką lub córką ..... a może z obiema na raz :)

                                > > > A, zapewne inne grzechy powodują inne mutacje:))
                                > > > Eniu, a potrafisz wytłumaczyć skąd się biorą "źle zmutowane" geny u
                                > zwier
                                > > ząt?
                                > > > Też z grzechów?
                                > >
                                > > Zapewne, ale nie spowodowanych przez zwierzęta, lecz przez ludzi.
                                >
                                > Zaiste, boskie wytłumaczenie. Człowiek zawinił, osły mutują:)))

                                :) Poczytaj co twój kumpel pisze o kształtowaniu ras psów, a przekonasz się, że znalazłeś się bardzo blisko prawdy :)))

                                > > > >jeśli mało ci dowodów,
                                > > > Nie podałeś ani jednego:))
                                > >
                                > > Ależ podałem.
                                >
                                > Ależ nie.

                                Ależ tak.

                                > > > Ty stawiasz tezę, na tobie spoczywa ciężar dowodu, to elementarne,
                                > eniu.
                                > >
                                > > Toteż podałem przykłady m.in. stwierdzony naukowo przypadek rodziny Habsb
                                > urgów.
                                >
                                > Nawet nie wiesz, jaką bzdurę powielasz. Problem Habsburgów dotyczy milionów lud
                                > zi rasy czarnej i rasy żółtej nie pochodzących ze związków kazirodczych i nie
                                > mających nic wspólnego z "grzechem" Habsburgów. Sio ciemnoto, do książek. Nawet
                                > nie przechodziłeś obok nauki, nie rozpoznałbyś jej, nawet gdyby kopnęła cię w
                                > dupę.

                                A cóż "problem Habsburgów" ma do rasy czarnej i rasy żółtej ? Podałem ten przykład, jako odzwierciedlenie, opisanych naukowo wynaturzeń i degeneracji, spowodowanej częstymi małżeństwami wśród jednego rodu, a więc obrazującego skutki kazirodztwa. Ile ty masz lat, skoro tego nie rozumiesz ?

                                > > Owszem, słyszałem ale o całkiem innych rezultatach, niż te, które przedst
                                > awiasz
                                >
                                > Wierzę, że coś słyszałeś:))

                                Wnoszę, że ty w tej materii jesteś jak tabula rasa :))))

                                > > – prowadzi to zwykle do spadku żywotności potomstwa, obniżenia żywo
                                > tnośc
                                > > i genetycznej, a w efekcie powoduje depresję wsobną, skrócenie długości ż
                                > ycia,
                                > > zwiększenie podatności na infekcje i wiele poważnych schorzeń o podłożu d
                                > ziedzi
                                > > cznym.
                                > > Ucz się zamiast wypisywać brednie.
                                >
                                > Bla, bla, bla. Inbreeding depression nasila się w 6-7 pokoleniu rozmnażanym wso
                                > bnie, po czym zanika, a dalsze pokolenia są zdrowsze niż średnia populacji rozm
                                > nażanej losowo. Zapewne grzech wtedy zanika:))

                                Skoro tak, to przedstaw kto, kiedy i na jakiej grupie badawczej doszedł do imputowanych przez ciebie wyników ???
                                Zakładam, że niestety (jak zwykle w takich przypadkach) nie doczekam się sensownej odpowiedzi :)

                                > Wbij sobie do pustego łba- inbreeding depression nie jest efektem powstawania m
                                > utacji, ale ich ujawnienia poprzez wzrost homozygotyczności.
                                > Powyższe napisałem nie dla ciebie, bo nic z tego nie zrozumiesz, ale dla innych
                                > czytelników wątku.

                                To wszystko bardzo piękne i szlachetne co czynisz, bądź tylko bardziej sensowny i opieraj się na faktach, a nie na pseudonaukowych dywagacjach, patykiem po wodzie pisanych.
                                • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 01.12.12, 16:13

                                  enrque111 napisał:

                                  > Ależ tak.
                                  Ależ nie:))

                                  > A cóż "problem Habsburgów" ma do rasy czarnej i rasy żółtej ?

                                  Wspólną mutację, ale to dla ciebie za trudne.

                                  Podałem t
                                  > en przykład, jako odzwierciedlenie, opisanych naukowo wynaturzeń i degeneracji,

                                  Podałeś jakiś przykład, błędnie, nie podałeś żadnego naukowego źródła

                                  > spowodowanej częstymi małżeństwami wśród jednego rodu, a więc obrazującego sku
                                  > tki kazirodztwa. Ile ty masz lat, skoro tego nie rozumiesz ?

                                  Bzdura. To przykład dziedziczenia mutacji w linii męskiej. Mutacji częstej również w rasach żółtej i czarnej, nie mającej nic wspólnego z kazirodztwem.

                                  > Skoro tak, to przedstaw kto, kiedy i na jakiej grupie badawczej doszedł do impu
                                  > towanych przez ciebie wyników ???
                                  > Zakładam, że niestety (jak zwykle w takich przypadkach) nie doczekam się sensow
                                  > nej odpowiedzi :)

                                  Grupie badawczej?? Nieuku, to fakt powszechnie znany każdemu, kto kiedykolwiek miał coś wspólnego z podręcznikiem genetyki:))
                                  Tak się hoduje linie homozygotyczne zwierząt laboratoryjnych od dziesiątków lat. Nie po to, by badać wpływ grzechu kazirodztwa na zdrowotność potomstwa, ale by uzyskać jednorodne populacje do badań, głównie farmaceutycznych. W takich populacjach wszystkie osobniki są homozygotyczne i praktycznie takie same, populacje mają minimalną zmienność w granicach 1 procenta. Tak samo reagują na badany czynnik. To elementarne, ale wiem że nie zrozumiesz. Zbyt wiele trudnych, nowych dla ciebie słów.







                                  • Gość: BIMOTA Re: kozirodztwo? IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.12, 17:48
                                    > Grupie badawczej?? Nieuku, to fakt powszechnie znany każdemu, kto kiedykolwiek
                                    > miał coś wspólnego z podręcznikiem genetyki:))

                                    Ale wytlumacz dlaczego tak sie dzieje...
                                    • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.interwan.pl 01.12.12, 19:30
                                      Gość portalu: BIMOTA napisał(a):

                                      > > Grupie badawczej?? Nieuku, to fakt powszechnie znany każdemu, kto kiedyko
                                      > lwiek
                                      > > miał coś wspólnego z podręcznikiem genetyki:))
                                      >
                                      > Ale wytlumacz dlaczego tak sie dzieje...

                                      W każdej populacji każdy osobnik jest nosicielem jakieś genów powodujących wady rozwojowe. Przeróżne. Niekorzystne dla organizmów mogą też być kombinacje genów samych w sobie nie powodujących wad, ale szkodliwe gdy wystąpią w jednym organizmie. Rozkład tych genów jest losowy i często niemożliwy do określenia, gdyż w cheterozygotach maskowany "zdrowym" genem dominującym. Uproszczony, minimalny model:

                                      Każda cecha warunkowana jest parą alleli
                                      Aa, Bb, Cc itd. Szkodliwa wersja genów to a,b,c. Zajmijmy się genem A i jego recesywną wersją a. Każdy osobnik może posiadać wersję AA, Aa lub aa.
                                      Gdy "choroba" warunkowana jest genem dominującym "chore" osobniki mają genotyp AA lub Aa, zdrowe aa. Cecha jest jawna i łatwa do eliminacji. Wystarczy nie rozmnażać osobników z objawami "choroby", by zlikwidować ją w populacji w ciągu jednego pokolenia. To w uproszczeniu właśnie przypadek Habsburgów. Choroba wygasła w rodzie wraz ze śmiercią ostatniego męskiego potomka rodu.
                                      Gorzej jest, gdy cecha jest warunkowana recesywną wersją genu. Wtedy "chory" jest osobnik o genotypie aa. Wyeliminowanie takiego genu z populacji jest praktycznie niemożliwe, gdyż noszą go w sposób losowy i niewidoczny różne, "na oko" zdrowe osobniki.
                                      Choroba ujawnia się dopiero, gdy spotykają się wersje aa, i taka sytuacja jest znacznie bardziej prawdopodobna, gdy osobniki są ze sobą spokrewnione.
                                      Gdy rozmnażamy osobniki ze sobą spokrewnione w sposób wielokrotnie następujący, zazwyczaj jest to krzyżowanie ojciec-córka, ojciec- wnuczka, ojciec- prawnuczka itd następuje wzrost homozygotyczności w tak tworzonym rodzie i wzrasta szansa na spotkanie się genów aa, bb, cc itd powodujących przeróżne schorzenia i wady. Jeśli założyciel rodu był nosicielem wielu takich szkodliwych cech, ród wymiera, ale wraz z rodem wymierają również szkodliwe wersje genów. Jeśli założyciel rodu nie miał wielu szkodliwych wersji genu, część jego rodu wymiera(jest poddawana selekcji) a wraz z nią szkodliwe geny, ale te osobniki, które przetrwają można uznać za wolne od nosicielstwa szkodliwej wersji genu. Dzieje się tak po 6-7 pokoleniach rozmnażanych wsobnie pokoleniach. Co "nosiło w sobie" chorobę wymarło, choroba została w rodzinie, że tak powiem. Paradoksalnie- dla gatunku to dobrze, czyż nie?
                                      W naturze taka sytuacja nie zdarza się, choćby ze względu na następstwo pokoleń. Trudno wyobrazić sobie by prprapradziadek zapładniał swoje prapraprawnuczki. Co innego w laboratorium.
                                      Tak wyhodowane linie zwierząt laboratoryjnych są potrzebne po to, by mieć jednolitą genetycznie populację, takie niby jednojajowe bliźnięta.
                                      W laboratoriach utrzymuje się też celowo linie "chore", np linie z wrodzoną skłonnością do występowania nowotworów, a to po to, by testować lekarstwa na nowotwory.
                                      • Gość: BIMOTA Re: kozirodztwo? IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.12, 12:49
                                        Ale ilosc chorych jest wieksza i to sie przeciwnikom kazirodztwa nie podoba. No i nie wszystkie choroby powoduja nieplodnosc...
                                      • pytajnik007 Re: kozirodztwo? 04.12.12, 20:26
                                        >Trudno wyobrazić sobie by prprapradziadek zapładniał swoje prapraprawnuczki.

                                        ?


                                        [4742-9274-333-36282-29282-23-0832-2]
                                  • enrque111 Re: kozirodztwo? 03.12.12, 17:10
                                    Gość portalu: kappa napisał(a):

                                    > enrque111 napisał:
                                    >
                                    > > Ależ tak.
                                    > Ależ nie:))

                                    :) Co – nie ?

                                    > > A cóż "problem Habsburgów" ma do rasy czarnej i rasy żółtej ?
                                    >
                                    > Wspólną mutację, ale to dla ciebie za trudne.

                                    Z twoich dziecinnych odpowiedzi wnoszę, że właśnie dla ciebie jest to zbyt trudne, chociaż niekiedy nadymasz się na pseudonaukową kazuistykę :)))
                                    Nadal nie odpowiedziałeś co wspólnego mają Habsburgowie z rasą czarną i żółtą, gdyż „mutacje” zachodzą w każdej rodzinie i dla nikogo zdrowego na umyśle nie jest to dziwne :)

                                    > Podałem t
                                    > > en przykład, jako odzwierciedlenie, opisanych naukowo wynaturzeń i degene
                                    > racji,
                                    >
                                    > Podałeś jakiś przykład, błędnie, nie podałeś żadnego naukowego źródła

                                    Gdybym podał go błędnie, to z pewnością nie omieszkałbyś mi tego wytknąć, a skoro tego nie uczyniłeś, to znaczy że nie posiadasz najmniejszych argumentów :)

                                    > > spowodowanej częstymi małżeństwami wśród jednego rodu, a więc obrazująceg
                                    > o sku
                                    > > tki kazirodztwa. Ile ty masz lat, skoro tego nie rozumiesz ?
                                    >
                                    > Bzdura. To przykład dziedziczenia mutacji w linii męskiej. Mutacji częstej równ
                                    > ież w rasach żółtej i czarnej, nie mającej nic wspólnego z kazirodztwem.

                                    :) Zakładam na granicy pewności, że i na tą bajkę nie znajdziesz żadnego naukowego potwierdzenia :) …….. mam oczywiście na myśli „rasę żółtą i czarną” a nie Habsburgów, którzy oczywiście cierpieli na schorzenia genetyczne w linii męskiej, ale przenoszone były one również przez kobiety (wolne od tych schorzeń).

                                    > > Skoro tak, to przedstaw kto, kiedy i na jakiej grupie badawczej doszedł d
                                    > o impu
                                    > > towanych przez ciebie wyników ???
                                    > > Zakładam, że niestety (jak zwykle w takich przypadkach) nie doczekam się
                                    > sensow
                                    > > nej odpowiedzi :)
                                    >
                                    > Grupie badawczej?? Nieuku, to fakt powszechnie znany każdemu, kto kiedykolwiek
                                    > miał coś wspólnego z podręcznikiem genetyki:))

                                    :) Nie pajacuj, tylko odpowiedz na pytanie.

                                    > Tak się hoduje linie homozygotyczne zwierząt laboratoryjnych od dziesiątków lat
                                    > . Nie po to, by badać wpływ grzechu kazirodztwa na zdrowotność potomstwa, ale b
                                    > y uzyskać jednorodne populacje do badań, głównie farmaceutycznych. W takich pop
                                    > ulacjach wszystkie osobniki są homozygotyczne i praktycznie takie same, populac
                                    > je mają minimalną zmienność w granicach 1 procenta. Tak samo reagują na badany
                                    > czynnik. To elementarne, ale wiem że nie zrozumiesz. Zbyt wiele trudnych, nowyc
                                    > h dla ciebie słów.

                                    Pseudonaukowy twój bełkot, z którego nic nie wynika absolutnie mnie nie wzrusza.
                                    Fakty zaś są bezwzględne – inbredowanie zwierząt hodowlanych prowadzi zawsze do znacznego osłabienia odporności fizycznej i psychicznej organizmu oraz schorzeń o podłożu genetycznym, co potwierdzają nie tylko badania naukowe, ale również sami hodowcy zwierząt. Link obrazujący ten problem podałem w którymś ze swoich poprzednich wpisów dla jednego z twoich kumpli, równie jak ty zainteresowanych współżyciem z własną matką lub córką.
                                    • Gość: kappa Re: kozirodztwo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.12, 21:08
                                      enrque111 napisał:
                                      > Nadal nie odpowiedziałeś co wspólnego mają Habsburgowie z rasą czarną i żółtą,
                                      > gdyż „mutacje” zachodzą w każdej rodzinie i dla nikogo zdrowego na
                                      > umyśle nie jest to dziwne :)

                                      Eniu, biedne dziecko garbatego żyda i murzyńskiej prostytutki, od jakiegoś czasu tłumaczę ci właśnie, że że mutacja jaka dziedziczyła się w linii męskiej Habsburgów to nic niezwykłego, a w rasie żółtej i czarnej wręcz pospolita cecha osobnicza, nie uważana nawet za wadę.
                                      Prognatyzm (łac. prognathia) - nadmierne wysunięcie kości trzewioczaszki (żuchwy lub szczęk).
                                      U człowieka współczesnego traktowany jako objaw chorobowy. W rozwoju ewolucyjnym człowieka ta cecha stopniowo zanikała (przodkowie człowieka cechowali się znacznym prognatyzmem - znacznemu wysunięciu ku przodowi podlegały kości szczęk i żuchwy). W procesie antropogenezy kości te ulegały stopniowemu cofaniu, tak, że u obecnie żyjących ludzi[potrzebne źródło] występuje jedynie niewielkie wysunięcie kości szczęki i żuchwy ku przodowi czyli tzw. ortognatyzm. Prognatyzmem odznacza się znaczna liczba ludzi odmiany czarnej.

                                      > Gdybym podał go błędnie, to z pewnością nie omieszkałbyś mi tego wytknąć, a sko
                                      > ro tego nie uczyniłeś, to znaczy że nie posiadasz najmniejszych argumentów :)

                                      Przecież nabijam się z tego przykładu od kilku postów:)))

                                      > :) Zakładam na granicy pewności, że i na tą bajkę nie znajdziesz żadnego naukow
                                      > ego potwierdzenia :) …….. mam oczywiście na myśli „rasę żółtą
                                      > i czarną” a nie Habsburgów, którzy oczywiście cierpieli na schorzenia ge
                                      > netyczne w linii męskiej, ale przenoszone były one również przez kobiety (wolne
                                      > od tych schorzeń).

                                      pl.wikipedia.org/wiki/Prognatyzm
                                      > Pseudonaukowy twój bełkot, z którego nic nie wynika absolutnie mnie nie wzrusza

                                      Twoja opinia znaczy tyle co kocie gó... na chodniku


                                      > Fakty zaś są bezwzględne – inbredowanie zwierząt hodowlanych prowadzi zaw
                                      > sze do znacznego osłabienia odporności fizycznej i psychicznej organizmu oraz s
                                      > chorzeń o podłożu genetycznym, co potwierdzają nie tylko badania naukowe,

                                      Nie podałeś przykładu żadnego "badania naukowego" ciemniaku. Nawet w życiu nie stałeś blisko nauki.
                                      • enrque111 Re: kozirodztwo? 05.12.12, 15:46
                                        Gość portalu: kappa napisał(a):

                                        > enrque111 napisał:
                                        > > Nadal nie odpowiedziałeś co wspólnego mają Habsburgowie z rasą czarną i żółtą,
                                        > > gdyż „mutacje” zachodzą w każdej rodzinie i dla nikogo zdrowego na
                                        > > umyśle nie jest to dziwne :)
                                        >
                                        > Eniu, biedne dziecko garbatego żyda i murzyńskiej prostytutki, od jakiegoś czas
                                        > u tłumaczę ci właśnie, że że mutacja jaka dziedziczyła się w linii męskiej Habs
                                        > burgów to nic niezwykłego, a w rasie żółtej i czarnej wręcz pospolita cecha oso
                                        > bnicza, nie uważana nawet za wadę.

                                        Oczywiście, że cechy szczególne o których wspominasz nie są czymś niezwykłym :)
                                        Zapewne znalazłoby się w niejednym rodzie kilka takich cech, które byłyby podobne lub tożsame z cechami niektórych nacji żyjących na Ziemi. Problem Habsburgów nie dotyczy jednak tylko prognatyzmu, ale przede wszystkim zaniku możliwości rozrodczych oraz rozwoju ciężkich chorób umysłowych.

                                        > Prognatyzm (łac. prognathia) - nadmierne wysunięcie kości trzewioczaszki (żuchw
                                        > y lub szczęk).
                                        > U człowieka współczesnego traktowany jako objaw chorobowy. W rozwoju ewolucyjny
                                        > m człowieka ta cecha stopniowo zanikała (przodkowie człowieka cechowali się zna
                                        > cznym prognatyzmem - znacznemu wysunięciu ku przodowi podlegały kości szczęk i
                                        > żuchwy). W procesie antropogenezy kości te ulegały stopniowemu cofaniu, tak, że
                                        > u obecnie żyjących ludzi[potrzebne źródło] występuje jedynie niewielkie wysuni
                                        > ęcie kości szczęki i żuchwy ku przodowi czyli tzw. ortognatyzm. Prognatyzmem od
                                        > znacza się znaczna liczba ludzi odmiany czarnej.

                                        Sam więc widzisz, że to co u jednych jest wadą genetyczną, u innych populacji może być jedynie, nic nie znaczącą normą, podobnie jest z chorymi na tzw. „zespół Downa”, którzy charakteryzują się „mongolskim” wyrazem twarzy, który na Dalekim Wschodzie nikogo nie dziwi :)

                                        > > Gdybym podał go błędnie, to z pewnością nie omieszkałbyś mi tego wytknąć, a skoro
                                        > > tego nie uczyniłeś, to znaczy że nie posiadasz najmniejszych argumentów :)
                                        >
                                        > Przecież nabijam się z tego przykładu od kilku postów:)))

                                        :) Nabijać się to w tym wypadku mogę tylko ja z twojej głupoty :)

                                        > > :) Zakładam na granicy pewności, że i na tą bajkę nie znajdziesz żadnego naukowego
                                        > > potwierdzenia :) …….. mam oczywiście na myśli „rasę żółtą i czarną”
                                        > > a nie Habsburgów, którzy oczywiście cierpieli na schorzenia genetyczne
                                        > > w linii męskiej, ale przenoszone były one również przez kobiety (wolneod tych schorzeń).
                                        >
                                        > pl.wikipedia.org/wiki/Prognatyzm

                                        Podtrzymuję to, co napisałem w tej kwestii powyżej – u „rasy czarnej i żółtej” nie stanowi to żadnego schorzenia :)

                                        > > Pseudonaukowy twój bełkot, z którego nic nie wynika absolutnie mnie nie wzrusza
                                        >
                                        > Twoja opinia znaczy tyle co kocie gó... na chodniku

                                        To nie jest moja opinia, lecz świata nauki, a że się z nią nie zgadzasz, to już twój problem.

                                        > > Fakty zaś są bezwzględne – inbredowanie zwierząt hodowlanych prowadzi zawsze do
                                        > > znacznego osłabienia odporności fizycznej i psychicznej organizmu oraz
                                        > > schorzeń o podłożu genetycznym, co potwierdzają nie tylko badania naukowe,
                                        >
                                        > Nie podałeś przykładu żadnego "badania naukowego" ciemniaku. Nawet w życiu nie
                                        > stałeś blisko nauki.

                                        Mylisz się, nawet zamieściłem link odnoszący się do tych ustaleń :)
                                        Ty natomiast, poza durnymi dywagacjami nie masz nic.
                                        • bookworm Re: kozirodztwo? 05.12.12, 16:03
                                          > Sam więc widzisz, że to co u jednych jest wadą genetyczną, u innych populacji m
                                          > oże być jedynie, nic nie znaczącą normą, podobnie jest z chorymi na tzw. „
                                          > ;zespół Downa”, którzy charakteryzują się „mongolskim” wyraze
                                          > m twarzy, który na Dalekim Wschodzie nikogo nie dziwi :)

                                          Czy ty rozumiesz czym jest Zespół Downa? Jeżeli Twój Bóg istnieje, to w tym momencie powienien Cię spopielić jednym strzałem z pioruna, a potem pozwolić by robaki toczyły w wieczności piekła Twoje plugawe, zwęglone truchło.
                                          Niestety nie istnieje i nic takiego nie będzie miało miejsca, więc powiem Ci tylko, jesteś złym, głupim człowieczkiem, podważającym w każdy możliwy sposób mity o katolickim miłosierdziu.
                                          • enrque111 Re: kozirodztwo? 05.12.12, 21:52
                                            bookworm napisał:

                                            > > Sam więc widzisz, że to co u jednych jest wadą genetyczną, u innych popul
                                            > acji m
                                            > > oże być jedynie, nic nie znaczącą normą, podobnie jest z chorymi na tzw.
                                            > „
                                            > > ;zespół Downa”, którzy charakteryzują się „mongolskim”
                                            > wyraze
                                            > > m twarzy, który na Dalekim Wschodzie nikogo nie dziwi :)
                                            >
                                            > Czy ty rozumiesz czym jest Zespół Downa? Jeżeli Twój Bóg istnieje, to w tym mom
                                            > encie powienien Cię spopielić jednym strzałem z pioruna, a potem pozwolić by ro
                                            > baki toczyły w wieczności piekła Twoje plugawe, zwęglone truchło.
                                            > Niestety nie istnieje i nic takiego nie będzie miało miejsca, więc powiem Ci ty
                                            > lko, jesteś złym, głupim człowieczkiem, podważającym w każdy możliwy sposób mit
                                            > y o katolickim miłosierdziu.

                                            Widzę, że poza bezsilnym złorzeczeniem żadnych merytorycznych argumentów nie posiadasz.
                                            Tak więc, kolejny raz przekonałem się, że wszelkiej maści ateiści, jak przystało na bezrozumnych mikrocefali, odurzonych lewackimi bredniami i wypranych z logiki - mocni są jedynie we wzajemnym wspieraniu się w głupocie, przeciwko prawdzie, rozsądkowi i rzetelnej wiedzy :)
                    • Gość: BIMOTA Re: kozirodztwo? IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.12, 00:16
                      > To nie ma znaczenia – ze zdrowej puli genetycznej w większości przypadków
                      > mogą rodzić się zdrowe dzieci, jednakże w łańcuchu dalszego rozmnażania się w
                      > obrębie osób pokrewnych defekty pojawiają się coraz częściej, aż opanowują całą
                      > populację – dowody są w postaci hermetycznie zamkniętych społeczności

                      JAk bys jeszcze wytlumaczyl jak te defekty z hermetycznej spolecznosci opanowywaly cala populacje... I co ? Cala populacja to kazirodcy ?

                      > Nie mam zamiaru dla takiego jak ty prymitywa się wysilać i szukać, ale podam je
                      > den powszechnie znany dowód – dynastia Habsburgów

                      Z calej historii ludzkosci macie tylko 2 przyklady: Habsburgowie i jakis tam rod Faraonow...
        • bookworm Re: kozirodztwo? 21.11.12, 10:38
          > Widzę żeś człek prosty i nie uczony, więc należą się ci większe względy, więc j
          > eśli chodzi o twoje głupawe pytanie, to informuję, że są dwie koncepcje teologi
          > czne odnoszące się do tego problemu. Jedna z nich twierdzi, że pierwsi ludzie n
          > ie posiadali żadnych defektów genetycznych, więc mogli rozmnażać się w kręgu na
          > jbliższej rodziny, a dopiero później Bóg zabronił współżycia kazirodczego (Księ
          > ga Wyjścia). Druga (mniej popularna) głosi, iż poza Adamem i Ewą (którzy byli p
          > ierwszymi ludźmi) Bóg stworzył również innych ludzi.

          Jaki jest sens pisać Świętą Księgę objawioną, która ma z jednej strony stanowić fundament religii, a z drugiej jest pełna nieścisłości, plugastwa i daje przywilej jednej kaście do tworzenia własnych - dowolnych interpretacji - lub jak to nazwałeś koncepcji teologicznych. O tym o czym piszesz nie ma w Biblii ani słowa (ani o jednej koncepcji ani o drugiej) - wygląda to na zwykłą próbę usprawiedliwienia/wytłumaczenia kazirodztwa i innych nieścisłości.

          Za parę lat okaże się, że kościół w ramach kolejnej "koncepcji teologicznej" będzie wyjaśniał, że niepokalane poczęcie było efektem zapłodnienia in vitro, ale tylko "jeden raz" Bóg na ten proceder oko przymknął (tak jak na kazirodztwo dzieci Adama i Ewy, Noego, Lota itd.) a potem to już zabronił - oczywiście nie on zabronił, tylko jego przedstawiciele na ziemi, mający wyłączne prawo do interpretacji i przekazywania "tego co Bóg miał na myśli".

          Jeszcze później się okaże, że w przypadku kleryków pedofilia nie jest zakazana, bo to wymysł lewaków, którzy zgodnie z jakimiś wydumanymi psychologicznymi koncepcjami, zrobili sobie fazy rozwoju psychiki dziecka i stwierdzili, że pedofilia może wpłynąć negatywnie na rozwoj psychiczny dziecka, a przecież w całej Biblii o zakazie pedofilii ani słowem nie wspomniano, co więcej termin pedofilia w dyskursie naukowym zaistniał dopiero pod koniec XIX wieku, a do 1930r w Watykanie wiek przyzwolenia wynosił 12 lat (sic!).
      • opornik4 Re: kozirodztwo? 30.11.12, 08:48
        kappa napisał(a):

        > Ty, a z kim miał dzieci Kain? A wnuki Noego skąd się wzięły?

        Kolejny mądry inaczej?
        A od kiedy to Biblia jest dla Ciebie autorytetem?
        Poza tym - gdybyś chodził na lekcje religii, to byś się dowiedział, jak należy interpretować Pismo Swięte.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: kozirodztwo? 30.11.12, 09:35
          Dlaczego akurat w tym przypadku nie można interpretować Biblii dosłownie?
    • misiu-1 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 19.11.12, 22:06
      Polska na razie idzie pod prąd postępu. Od roku obowiązuje nowela do ustawy o ochronie zwierząt, penalizująca zoofilię. Na naszą obronę można podnieść argument, że "legalizacja" zoofilii nie jest najbliższym celem lewicy. Bliżej w kolejce do normalizacji stoi pedofilia.
      • enrque111 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 18:09
        misiu-1 napisał:

        > Polska na razie idzie pod prąd postępu. Od roku obowiązuje nowela do ustawy o o
        > chronie zwierząt, penalizująca zoofilię. Na naszą obronę można podnieść argumen
        > t, że "legalizacja" zoofilii nie jest najbliższym celem lewicy. Bliżej w kolejc
        > e do normalizacji stoi pedofilia.

        Zapewne. Postępactwo ma już swoje plany zdegenerowania społeczeństwa, na zoofilię przyjdzie czas nieco później :)
    • obraza.uczuc.religijnych To powrót do Tradycji 20.11.12, 08:03
      Konserwały będą więc wniebowzięci, bo cholerny postęp w XiX wieku narzucił im narrację, że kazirodztwo jest be.
    • Gość: smok Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.jjs.pl 20.11.12, 10:06
      enrque111 napisał:

      > Nieubłagany postęp posuwa się coraz dalej i wciąż do przodu, przekraczając nowe
      > granice.

      Na tym polega postęp na przejściu z niższego do wyższego etapu to po prostu rozwój,a więc zmiana na leprze, a nie jakieś przekraczanie granic rozsądku :)

      Po zwycięskiej batalii, która doprowadziła do wykreślenia homoseksual
      > izmu z listy chorób psychicznych,

      kto te batalię przeprowadził i z kim? 5% osób homoseksualnych z resztą?:)

      a w dalszej tego konsekwencji do zrównania zw
      > iązków homoseksualnych z małżeństwem osób heteroseksualnych, oraz nadania dodat
      > kowych przywilejów osobom dotkniętych tym zboczeniem

      To znaczy jakich przywilejów i gdzie? Małżeństw pary tej samej płci jest legalne zaledwie w 21 krajach i w mieście Meksyk nie przesadzajmy wiec z uogólnieniami:)

      – przyszła kolej na
      > kolejne dewiacje seksualne.

      orientacja to nie jest dewiacja nie zależnie do tego co ty sam na ten temat uważasz. To nie jest kwestia poglądów czy tolerancji, to kwestia udokumentowana naukowo, a nie kwestia sporna światopoglądowo:)

      > W „postępowych” mediach pojawiają się informacje, mające na celu pr
      > zygotowanie opinii publicznej na dalsze zmiany w sferze obyczajowej i prawnej.
      > Ostatnio (GazWyb. 15.11.2012 r.)

      Konkretnie pojawiła się informacja o dońskim rodzeństwu przyrodnim, którzy maja różne matki i którzy żyją ze sobą od kilku lat i mają syna. Gazeta przedstawia konkretny przykład i opisuje na tym specyficznym jednak przykładzie, że zgodnie z kodeksem karnym pełnili oni przestępstwo obyczajowe i grozi mi do 6 lat wiezienia.

      ukazały się newsy o tym, że kazirodztwo nie je
      > st niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki se
      > ksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu,

      Czyżby? zarówno w kontekście religijnym jak i obyczajowym jest naganne i o tym GW pisze wyraźnie. Gazeta wspomina jedynie o tym, że w bardzo specyficznym przypadku kazirodztwa czyli gdy jest ono pomiędzy rodzeństwem przyrodnim w Szwecji doszło do dekryminalizacja związków miedzy rodzeństwem przyrodnim. W gazecie jest to wyraźnie podkreślone, że nie nikt nie jest za legalizacją kazirodztwa, przeciwnie, ale są specyficzne przypadki (chociażby gdy rodzeństwo wychowuje się z dla od siebie i poznajamiają się i zakochują dopiero w dorosłym wieku). Mimo to, że w sąsiadującej z Dania Szwecji prawo pozawala na wiązane się ze sobą rodzeństwa przyrodniego, to w Danii nie ma na to zgody i zmian w prawie nie będzie.

      > zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych
      > mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej&
      > #8221;
      .
      Pado słowo "czasem" a wiec rzadko, ale zdarza się. :)

      > W Europie kazirodztwo nie wszędzie jest karalne, jeśli nie jest owocem przemoc
      > y – we Francji (kara została zniesiona przez rewolucję) oraz Holandii i H
      > iszpanii

      Kazirodztwo jest nielegalne na całym świecie, kiedy dotyczy osoby dorosłej i dziecka. Kodeksy prawne traktują je jako przemoc seksualną. Związek między dorosłym rodzeństwem nie jest karany nie tylko Francji, Holandii i Hiszpanii ale także w Belgii, Luksemburgu czy Portugalii. Liberalne przepisy w kwestii kontaktów między spokrewnionymi mają także Turcja, Argentyna, Brazylia i wiele stanów USA. W Szwecji rodzeństwo niemające jednego wspólnego rodzica może zawrzeć związek małżeński.

      W Danii lewackie ugrupowanie (mające swoich przedstawicieli w parlame
      > ncie) o nazwie "Lista Jedności" dąży do dekryminalizacji kazirodztwa, a jego pr
      > zedstawiciel głosi, że karanie za związki seksualne pomiędzy bliskimi krewnymi
      > to „staroświeckie i groteskowe podejście do spraw seksu i rodziny̶
      > 1;
      .
      Lista Jedności to nie ugrupowanie a koalicja trzech radykalnie lewicowych partii mająca obecnie aż 12 posłów w 179-osobowym duńskim parlamencie. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że szans na przegłosowanie delegalizacji stosunków miedzy dorosłym rodzeństwem przyrodnim, nie ma żadnych. Zwłaszcza, że "Sprzeciwia się jej zarówno rządząca koalicja socjaldemokratów, socjalistów i socjalliberałów, jak też opozycyjni konserwatyści i liberałowie"


      > Duński profesor prawa Vagn Greva również nie widzi w kazirodztwie nic zdrożnego
      Nie dokładnie, profesor został zapytany, czy nie obawia się negatywnych konsekwencji społecznych w związku z liberalizacja prawa. Odpowiedział "Skoro jest to legalne we Francji od ponad 200 lat oraz dopuszczalne w kilku innych krajach i nie doprowadziło do żadnej katastrofy - poza obawami ludzi - dlaczego w Danii miałoby się wydarzyć coś złego?".
      Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, żadnej katastrofy nie odnotowano we Francji od 200 lat:)












      • misiu-1 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 10:35
        Gość portalu: smok napisał(a):

        > Na tym polega postęp na przejściu z niższego do wyższego etapu to po prostu rozwój,a
        > więc zmiana na leprze, a nie jakieś przekraczanie granic rozsądku :)

        Fałsz. Postęp nie zawsze oznacza zmianę na lepsze i rozwój. Bomba atomowa to niewątpliwy postęp w stosunku do maczugi. Stań nad brzegiem przepaści i uczyń postęp o krok.

        > kto te batalię przeprowadził i z kim? 5% osób homoseksualnych z resztą?:)

        Nie. 1% osób homoseksualnych przy wsparciu lewicowej międzynarodówki przeciwko w większości milczącej lub zagłuszonej reszcie.

        > To znaczy jakich przywilejów i gdzie? Małżeństw pary tej samej płci jest legalne zaledwie
        > w 21 krajach i w mieście Meksyk nie przesadzajmy wiec z uogólnieniami:)

        Przywilejów podobnych do tych, jakimi cieszą się małżeństwa. Małżeństwa tej samej płci nie istnieją.

        > orientacja to nie jest dewiacja nie zależnie do tego co ty sam na ten temat uważasz.
        > To nie jest kwestia poglądów czy tolerancji, to kwestia udokumentowana naukowo, a nie
        > kwestia sporna światopoglądowo:)

        Dewiacja pozostanie dewiacją, niezależnie od tego, jaką nazwę wymyślą dla niej sprzedajni lub sterroryzowani naukowcy.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 12:17
          A kto wprowadził homoseksualizm na listę chorób psychicznych?
          • lepian4 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 16:30
            Wybitni psychiatrzy stworzyli takowa liste w oparciu o liczne badania medyczne. Zaczelo sie to od Richarda von Krafft-Ebing. W 1886 roku wydal Psychopathia Sexualis. Skonczylo na liscie Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, zwanej potocznie DSM. Kuriozalnie kilkunastu psychiatrow, rowniez homoseksualnych postanowilo ow naukowy dorobek przeglosowac.

            Wczesniej religie potepily sodomie, jako grzech, ale nie ma to wiekszego znaczenia.
            Paradoksalnie w Afryce nie ma do nia dzisiejszego pojecia, opisujacego homoseksualizmu. Jest to o tyle smieszne, ze murzynki maja trydycyjnie juz rozbujana seksualnosc, praktycznie bez wiekszych ograniczen, a pedalstwa nigdy do niczego nie potrzebowali. Jest to sprzeczne z homopropaganda, ktora glosi, ze nawet zwierzeta- pingwinki w Zoo- sa homoseksualne

            • obraza.uczuc.religijnych Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 21.11.12, 08:20
              Kuriozalne, że kilku psychiatrów w 1886 r. wpisało homoseksualizm na listę chorób psychicznych a zastraszona większość milczała.
              No i poza tym skoro w 1886 r. powiedzieli że to choroba psychiczna to już zmiany być nie może, bo to co powiedzieli w 1886 r. to świętość.
              Na szczęście zastraszona większość przestała milczeć i w 1973 r. przegłosowała że ci z 1886 r. nie mieli racji.
        • Gość: smok Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.jjs.pl 20.11.12, 21:09
          misiek obiecałeś, że spuścisz mnie na drzewo? ile jest warte twoje słowo? Ja z tobą prowadzić dyskusji na ten sam temat nie zamierzam na nowo, poczytaj sobie archiwum jak jesteś ciekawy :)
          • misiu-1 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 23:44
            Spuściłem cię na drzewo razem z twoimi uwagami w tamtym wątku, tak jak obiecałem. To przecież nie oznacza wcale, że nie będę komentował twoich postów, jeśli uznam to za stosowne. I zwisa mi jak kilo kitu na agrafce, czy zamierzasz dyskutować, czy nie.
      • enrque111 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 18:18
        Gość portalu: smok napisał(a):

        > orientacja to nie jest dewiacja nie zależnie do tego co ty sam na ten temat uwa
        > żasz. To nie jest kwestia poglądów czy tolerancji, to kwestia udokumentowana na
        > ukowo, a nie kwestia sporna światopoglądowo:)

        Słowo "orientacja" zaczęto lansować, aby wytresować społeczeństwa w duchu "tolerancji", czyli akceptacji zboczeń i dewiacji. Cokolwiek byśmy nie powiedzieli, to faktem jest, że homoseksualizm, pedofilia, zoofilia i kazirodztwo jest dewiacją, a więc czynnością seksualną odbiegającą od normy.
        Ty się biedaku umysłowy nauką nie podpieraj, gdyż homoseksualizm został wykreślony z listy chorób psychicznych w wyniku demokratycznego głosowania (niewielką liczbą głosów), a nie w wyniku rzetelnych badań naukowych :)))
        • Gość: smok Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.jjs.pl 20.11.12, 22:12
          > Ty się biedaku umysłowy nauką nie podpieraj, gdyż homoseksualizm został wykreśl
          > ony z listy chorób psychicznych w wyniku demokratycznego głosowania (niewielką
          > liczbą głosów), a nie w wyniku rzetelnych badań naukowych :)))

          Powołujesz się na głosowanie American Psychiatric Association, które polegało na głosowaniu, ale w oparciu o badania współczesne. W 2012 Badanie literatury porównując homoseksualizm z parafilii potwierdził, że homoseksualizm jest wystarczająco odmienna od parafilii, aby uznać go za kompletnie niezwiązaną z parafiliami konstrukcję. Trzeba być faktycznie ograniczonym umysłowo, aby podejrzewać , że nauka nie opiera się na badaniach empirycznych (zarówno ilościowych jak i jakościowych) tylko na subiektywnych ocenach naukowców:).
          Czy pozostałe pytania pozostawiłeś bez odpowiedzi bo nie potrafisz ich udzielić?
          Przypomnę wiec, że nie wyjaśniłeś kto przeprowadził zwycięską batalię i z kim?
          Jakie przywileje maja osoby homoseksualne i w jakim kraju?
          Z pewnością jesteś na tyle sprawny umysłowo, aby uzasadnić wygłaszane przez siebie teorie.:))
          • enrque111 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 21.11.12, 19:44
            Gość portalu: smok napisał(a):

            > > Ty się biedaku umysłowy nauką nie podpieraj, gdyż homoseksualizm został wykreśl
            > > ony z listy chorób psychicznych w wyniku demokratycznego głosowania (niewielką
            > > liczbą głosów), a nie w wyniku rzetelnych badań naukowych :)))
            >
            > Powołujesz się na głosowanie American Psychiatric Association, które polegało n
            > a głosowaniu, ale w oparciu o badania współczesne.

            W oparciu o jakie „badania współczesne” ? Czyżby przed głosowaniem były przeprowadzone na ten temat jakieś badania ? To po co było głosowanie, skoro rzekomo już wtedy nauka głosiła, że homoseksualizm nie jest dewiacją ?

            > W 2012 Badanie literatury po
            > równując homoseksualizm z parafilii potwierdził, że homoseksualizm jest wystarc
            > zająco odmienna od parafilii, aby uznać go za kompletnie niezwiązaną z parafil
            > iami konstrukcję.

            Trudno z twego bełkotu wyłuskać sens, ale domyślam się, że powołujesz się na jakieś badania z 2012 r., które rzekomo nie stwierdzają, że homoseksualizm jest dewiacją ? Skoro tak to przedstaw wyniki tego badania, kto je sformułował i za czyje pieniądze, oraz na jakiej próbie osobniczej oparto tuszone wnioski ?
            Fakty zaś są takie, że homoseksualizm został wykreślony z listy chorób w latach '90 przez głosowanie - przewagą 8% głosów ! Nastąpiło to pod silnym naciskiem homoseksualnego lobby a nie w wyniku jakichś „badań naukowych”.


            > Trzeba być faktycznie ograniczonym umysłowo, aby podejrzewać
            > , że nauka nie opiera się na badaniach empirycznych (zarówno ilościowych jak i
            > jakościowych) tylko na subiektywnych ocenach naukowców:).

            Nauka być może w większości wypadków tak, ale cała hucpa wokół dewiantów homoseksualnych od samego początku z nauką nie miała nic wspólnego :)

            > Czy pozostałe pytania pozostawiłeś bez odpowiedzi bo nie potrafisz ich udzielić ?
            > Przypomnę wiec, że nie wyjaśniłeś kto przeprowadził zwycięską batalię i z kim?

            Zwycięską batalię przeprowadzili pederaści z psychiatrami. Od zamieszek w Stonewall w 1969 r., gdy to aktywiści gejowscy uznali, że teorie psychiatryczne są główną przyczyną piętna społecznego, którego doświadczają, więc postanowili użyć tech¬nik społecznego protestu w celu zmi¬any diagnozy homoseksualizmu. W 1970 r. aktywiści wtargnęli na doroczne spotkanie Amerykańskiego Towarzystwa Psy¬chi¬a¬trycznego (APA) w San Francisco. Jeden z psy¬chi¬a¬trów został przez nich nazwany wulgarnie i obelżywie, innego porów¬nali do nazisty, a psy¬chi¬a¬trię określili jako narzędzie tor¬tur i opresji. Zapanował chaos. Więk¬szość psy-chi¬a¬trów opuś¬ciła spotkanie. Od tej pory homoseksualiści i ich akolici systematycznie zakłócali wszystkie konwencje i spotkania psychiatrów. Ta hucpa trwa aż do grudnia 1973 r., gdy Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psy¬chi¬a¬trycznego głosuje za usunię¬ciem homosek¬su¬al-izmu z DSM i zastąpi¬e¬niem go zaburze¬niem ori¬en¬tacji sek¬su¬al¬nej.. To również nie zadowala dewiantów, którzy wywierają presję psychiczną na lekarzy, brylując w mediach i manifestując przed każdym spotkaniem psychiatrycznym, aż wymusili ref¬er¬en¬dum, które objęło 10 tysięcy z 17 tys. członków APA. 58 procent (5 854) poparło decyzję Zarządu o wykreśle¬niu homosek-su¬al¬izmu z DSM, a 37,8 proc. (3 810) zagłosowało prze¬ci¬wko, a po latach jeden z uczestników tego sławetnego głosowania - dr Robert Spitzer, powiedział, że zagłosował na tą opcję pod wyraźnym wpływem i naciskiem lobby homoseksualnego.

            > Jakie przywileje maja osoby homoseksualne i w jakim kraju?

            Czy nie nazwałbyś przywilejem możliwości adoptowania dziecka przez osobę samotną, bądź przez parę o skłonnościach pedofilskich ? Czy nie nazwiesz „przywilejem” dotacji państwowej dla jakiejś organizacji ? Czy nie nazwiesz „przywilejem” możliwości dziedziczenia po obcej osobie ? Czy nie nazwiesz „przywilejem” możliwości publicznego wyrażania swoich przekonań wbrew woli i przekonaniu większości społeczeństwa ?

            > Z pewnością jesteś na tyle sprawny umysłowo, aby uzasadnić wygłaszane przez sie
            > bie teorie.:))

            Co zaś do ciebie, to mam duże wątpliwości, czy będziesz w stanie pojąć moje uzasadnienia :)
            • Gość: smok Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.jjs.pl 22.11.12, 01:37
              > W oparciu o jakie „badania współczesne” ? Czyżby przed głosowaniem
              > były przeprowadzone na ten temat jakieś badania ? To po co było głosowanie, sko
              > ro rzekomo już wtedy nauka głosiła, że homoseksualizm nie jest dewiacją ?
              Badania prowadzono odkąd medycyna zaczęła się interesować nie tylko ciałem ludzkim, ale i ciałem. Już Zygmunt Freud zaprzeczał aby homoseksualizm był parafilią/dewiacją klasyfikował go jako coś zupełnie innego, a mianowicie formę infantylizmu psychoseksualnego. Psychoanaliza nie była jednak metodą dającą się zweryfikować doświadczalnie, więc nie można jej zaliczyć do nauki, a jedynie do pseudonauki lub paranauki. Dopiero w połowie XX wieku,placówki zdrowia psychicznego rozpoczęły sformalizowane badania nad klasyfikacją "parafii seksualnych" i podział ich na kategorie. Anil Aggrawal w 1952 roku w pierwszym wydaniu Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM) wprowadził kategorię, która obejmowała konkretny typ zachowań patologicznych, takich jak homoseksualizm, transwestytyzm, fetyszyzm i sadyzm. Pedofilii, nekrofila, zoofila od pierwszego wydania (DSM) były traktowane jako inna kategoria. Kinsey w swoich przełomowych badań empirycznych zachowań seksualnych wśród dorosłych Amerykanów, wykazał, że znaczna liczba jego uczestników badania przyznała, że miała epizody homoseksualne zakończone orgazm po ukończeniu 16 roku życia. Ponadto raport Kinseya i współpracowników ujawnił, że 10% mężczyzn biorących udział w ich próbki i 2-6% kobiet (nie zależnie od stanu cywilnego) miały okres wyłącznie homoseksualny przez co najmniej 3 lata, w wieku od 16 do 55. Jego badania wykazały, że o wiele więcej niż wcześniej podejrzewano dorosłych Amerykanów dopuściło się zachowań homoseksualnych, albo doświadczył fantazji seksualnej z udziałem tej samej płci. To stwierdzenie poddało w wątpliwość powszechne założenie, że homoseksualizm był praktykowany tylko przez margines społecznych wyrzutków. Większość współcześnie publikowanych badań empirycznych wyraźnie odrzuca pogląd, że homoseksualizm sam w sobie jest wskaźnikiem lub jest skorelowany z psychopatologią. Jednym z pierwszych i najbardziej znanych badań opublikowanych w tym zakresie przeprowadził psychologa Evelyn Hooker (1957) . Badanie było innowacyjne w kilku istotnych aspektach. Po pierwsze, zamiast po prostu przyjąć powszechny pogląd,że homoseksualizm jest patologią, formułował obiektywne pytania czy homoseksualiści i heteroseksualiści różniły się w psychologicznej regulacji. Po drugie, zamiast studiowania zgłaszających się do gabinetów psychiatrycznych homoseksualistów, próbę badawczą stanowili homoseksualni mężczyźni, którzy normalnie funkcjonowali w społeczeństwie i akceptowali swój homoseksualizm. Po trzecie, że do badania wprowadzono procedurę, która nakazywała ekspertom ocenić badanych bez uprzedniej wiedzy o ich orientacji seksualnej. Metoda ta eliminowała ważne źródło błędu, którym dotknięte były poprzednie badaniach homoseksualizmu, eliminowała na czynnik wyprzedzeniowy i dawał obiektywne wyniki. Zasada nie wtajemniczania badaczy uprzednio o orientacji badanych ustalona przez Hooker została powielana przez wielu innych badaczy, przy użyciu różnych metod badawczych. Freedman na przykład w 1971, rozpoczął studiowanie kobiet homoseksualnych i heteroseksualnych. Zamiast testów projekcyjnych, przeprowadził obiektywnie testy osobowościowe kobiet. Jego wnioski były podobne do wniosków Hooker, czyli że homoseksualizm nie jest jednostka chorobową i że homoseksualizm nie jest nierozerwalnie związany z psychopatologią. APA na podstawie m.i.n tych wyników badań usunięto homoseksualizmu z DSM w 1973 roku. Głosowanie obyło się dopiero po tym na skutek ostro protestujących psychiatrów związania ze środowiskami katolickimi, którzy ignorowali obiektywne badania bowiem górę wzięły u nich religijne przekonania. Przeciwnicy złożyli wówczas petycję do Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, aby przegłosować tą sporną kwestię, głosowanie odbyło się w 1974. Decyzja o usunięciu homoseksualizmu ze spisu DSM podjęta rok wcześniej decyzją zarządu został ostatecznie ratyfikowana.
              Nie powołuj się więc na fakty bo ich najwidoczniej nie znasz.

              domyślam się, że powołujesz się na ja
              > kieś badania z 2012 r., które rzekomo nie stwierdzają, że homoseksualizm jest d
              > ewiacją ?

              Artykuł na który się powołuję publikuje wyniki badań podniecony kwestii czy homoseksualizm jest parafilią? jakie są dowody Za i Przeciw. Porównano główne korelaty oraz cechy homoseksualizmu i parafilii, w tym częstości występowania, stosunek płci, początek i przebieg, kolejności urodzenia, rozwój fizyczny, psychiczny i IQ poznawczej neuropsychologicznej profil i neuroanatomii. Istniejące dotąd odkrycia sugerują, że homoseksualizm ma wzorzec korelatów w dużej mierze odrębny od zidentyfikowanego wśród parafilii. Wniosek wynikający z badań: jeśli homoseksualizm uznać za parafilię to byłoby to szczególny przypadek odrębny od pozostałych dziś zdefiniowanych w tej kategorii, czyli stosunkowo unikalny wśród nich taksonometrikali które są spólne dla parafilii.
              Jeśli to dla ciebie bełkot, to najwyraźniej nie interesowałeś się badaniami, nie rozumiesz ich ale zajmujesz autorytatywne stanowisko w kompletnie nieznanej ci dziedzinie. To takie typowe dla biedaków umysłowo ograniczonych do tego zakompleksionych.

              > Czy nie nazwałbyś przywilejem możliwości adoptowania dziecka przez osobę samotn
              > ą, bądź przez parę o skłonnościach pedofilskich ?

              Pytanie brzmi jakich przywilejów doczekali się homoseksualiści? umiesz odpowiedzieć konkretnie na to proste pytanie? pytam o "przywileje" i o "osoby homoseksualne", jeśli nie znasz znaczenia tych słów sprawdź w słowniku, bo najwyraźniej dla tego masz problem z udzieleniem odpowiedzi.

              Czy nie nazwiesz „przyw
              > ilejem” dotacji państwowej dla jakiejś organizacji ?
              dla jakiej organizacji? Kościoła katolickiego, jego duchownych i organizacji katolickich?
              Oczywiście to są wyjątkowe przywileje względem innych organizacji i kościołów i związków religijnych w tym kraju, nie zgodne z konstytucja. Tych przywilejów jest długa lista, jak zechcesz chętnie wymienię:). ale co to ma wspólnego z organizacjami społecznymi działającymi na rzecz człowieka, które otrzymują dotacje na swoją działalność taką samą jak inne? gdyby były jakieś wyjątkowe dotacje skierowane do organizacji działających na rzecz równego traktowania i GLBT to można było mówić o przywilejach tak jak ma to miejsce w odniesieniu do KK.

              Czy nie nazwiesz 
              > 222;przywilejem” możliwości dziedziczenia po obcej osobie ?
              Partner z którym przeżyło się wiele lat, prowadziło wspólnie gospodarstwo domowe nie jest sobą obcą w sensie prawnym zarówno legalne związki partnerskie jak i małżeństwa jednopłciowe uprawną partnerów do dziedziczenia. To nie jest przywilej, bo dokładnie takie same prawa mają osoby żyjące w zalegalizowanym związku partnerskim pomiędzy parą mieszaną. Masz problem z dyskryminowaniem par homoseksualnych, ale fakt przyznania im w nielicznych krajach równych praw co parom hetero nie oznacza dla nich specjalnych korzyści, których pary hetero nie maja, a jedynie zrównania praw bez względu na orientację partnerów. Używaj słowa "przywilej" we właściwy sposób, sprawdź też przy okazji w słowniku definicję "uzasadnienie". Używaj słów, które znasz i rozumiesz, jeśli chcesz być zrozumiany, a nie bełkotać. A jak coś kopiujesz z netu to rób to umiejętnie, bo to co zamieściłeś jest kompletnie nie czytelne.

        • obraza.uczuc.religijnych Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 21.11.12, 08:22
          A został umieszczony na liście w wyniku nierzetelnych badań czy też w wyniku demokratycznego głosowania niewielką liczba głosów?
    • 10iwonka10 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 12:11
      >>>zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej”. >>>

      To nieprawda. Pakistanczycy czesto zawieraja malzenstwa w rodzinie ( kuzyni) i niestety ma to nieciekawe skutki. Ogladalam kiedys reportaz pokazujacy jak duzo rodzi sie tam niepelnosprawnych dzieci. Ale jest to gora lodowa bo kazdy boi sie tykac tego tematu aby ich nie urazic.

      Natomiast malzenstwa mieszane/miedzyrasowe to czesto bardzo dobra mieszanka genetyczna.
      • bimota Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 15:17
        A rozumiesz slowo "czasami" ?

        Ogladalam kiedys reportaz pokazujacy jak du
        > zo rodzi sie tam niepelnosprawnych dzieci.

        Masz statystyki ? i przydaly by sie jeszcze pokazujace jak duzo sie rodzi "nadsprawnych"...

        > Natomiast malzenstwa mieszane/miedzyrasowe to czesto bardzo dobra mieszanka gen
        > etyczna.

        Istotniejsze jest czy czesciej od niemieszanych...
    • znj2 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 18:15
      Teraz to będzie fajnie!
    • kalllka Re: Nieubłagany podstep 20.11.12, 19:47
      Enrique Iglesias wydal na swiatlo dzienne, jaki nowy hint?
    • 8ar8ara A dzieci Adama i Ewy? 20.11.12, 20:36
      enrque111 napisał:

      > Nie widzę absolutnie żadnej różnicy między legalizacją związków homoseksualnyc
      > h a dopuszczeniem związków kazirodczych”[/i].

      A dzieci pierwszych rodzicow Adama i Ewy? Musialy przeciez uprawiac kazirodztwo, by sie rozmnazac - uprawiac seks albo miedzy soba, albo ze swoimi rodzicami. Potem jeszcze wnuki Adama i Ewy uprawialy radosne kazirodztwo. I nikt tam tego nie wykreslal z zadnej listy...
      • kalllka Re: A dzieci Adama i Ewy? 20.11.12, 20:39
        osiem arow, wie, ze zapis biblijny byl doslowny?
        • 8ar8ara Re: A dzieci Adama i Ewy? 20.11.12, 20:42
          kalllka napisała:

          > osiem arow, wie, ze zapis biblijny byl doslowny?

          To znaczy, ze co? Ze nie wszyscy pochodza od Adama i Ewy???
          • kalllka Re: A dzieci Adama i Ewy? 20.11.12, 20:44
            nie wiem.
            • 10iwonka10 Re: A dzieci Adama i Ewy? 21.11.12, 11:29
              A teorie Darwina ze od malpy pocodzimy? Malp duzo to mniejsza szansa na kazirodztwo :-)
              • 8ar8ara Re: A dzieci Adama i Ewy? 22.11.12, 18:46
                10iwonka10 napisała:

                > A teorie Darwina ze od malpy pocodzimy? Malp duzo to mniejsza szansa na kaziro
                > dztwo :-)

                No wlasnie :) Podobno pierwotni ludzie mogli krzyzowac sie z szympansami tak jak pies moze krzyzowac sie z wilkiem.
            • 8ar8ara Re: A dzieci Adama i Ewy? 22.11.12, 18:44
              kalllka napisała:

              > nie wiem.

              Wg Biblii wszyscy. Bog stworzyl tylko Adama i Ewe, dlatego sa nazywani pierwszymi rodzicami.
    • jureczek_barbarzynca Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 20.11.12, 23:03
      Przecież wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami.
    • bimota Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 22.11.12, 13:45
      Wg jakiej def. kazirodztwo nazywamy dewiacja ? Od jakiej normy odbiega ?
      • enrque111 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 22.11.12, 18:23
        bimota napisał:

        > Wg jakiej def. kazirodztwo nazywamy dewiacja ? Od jakiej normy odbiega ?

        Od normy unikania współżycia z najbliższymi krewnymi.
        Z pytania wnoszę, że nie miałbyś nic przeciwko posuwaniu własnej matki lub córki ?
        • Gość: kappa Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.12, 18:39
          enrque111 napisał:

          > bimota napisał:
          >
          > > Wg jakiej def. kazirodztwo nazywamy dewiacja ? Od jakiej normy odbiega ?
          >
          > Od normy unikania współżycia z najbliższymi krewnymi.
          > Z pytania wnoszę, że nie miałbyś nic przeciwko posuwaniu własnej matki lub córki ?

          Ty, a Jezus? Jezus to potomstwo boga z własną matką.
        • Gość: BIMOTA Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.12, 00:09
          Ale gdzie ty ta norme widzisz ? Sam ja wymysliles ?
    • black-emissary Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 29.11.12, 11:46
      enrque111 napisał:
      > nadania dodatkowych przywilejów osobom dotkniętych tym zboczeniem

      1. Udowodnij, że orientacja homoseksualna jest zboczeniem.
      2. Wskaż owe dodatkowe przywileje.
      • enrque111 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 30.11.12, 20:28
        black-emissary napisała:

        > enrque111 napisał:
        > > nadania dodatkowych przywilejów osobom dotkniętych tym zboczeniem
        >
        > 1. Udowodnij, że orientacja homoseksualna jest zboczeniem.

        Na szczęście nie muszę tego robić, ponieważ uczynili to już ludzie nauki i lekarze, poza tym sama logika wskazuje, że homoseksualizm jest zboczeniem od normy, a więc dewiacją. Gdyby w społeczności ludzkiej homoseksualizm był normą, to należałoby uznać za dewiację stosunki heteroseksualne. Proste.

        > 2. Wskaż owe dodatkowe przywileje.

        Czyż nie jest przywilejem np. dziedziczenie , uzyskiwanie informacji o chorobie kogoś w szpitalu, możliwość adoptowania dzieci ?
    • Gość: Katia Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. IP: *.229.149.194.optikomp.pl 29.11.12, 23:45
      A co powiecie na to: www.mowimyjak.pl/styl-zycia/religia/jakie-sa-trzy-zelazne-zasady-katolickiego-wychowania-seksualnego,124_48891.html

      czyli wychowanie katolickie i doktryna katolicka co robia z naszymi dziećmi. Boże chroń nasze dzieci i te nienarodzne też.
      • bookworm Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 30.11.12, 09:09
        Ksiądz uczy rodziców jak wychowywać dzieci - metody i podział ról.
        Trudno się dziwić, że wyszło absurdalnie.
    • opornik4 Re: Nieubłagany postęp forsuje kazirodztwo. 30.11.12, 08:46
      " Ostatnio (GazWyb. 15.11.2012 r.) ukazały się newsy o tym, że kazirodztwo nie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu, zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej”. "

      Prawdę mówiąc tego rodzaju związki wydają się być bardziej normalne, aniżeli jednopłciowe.

      " Dziś małżeństwa homoseksualne wydają się czymś normalnym i naturalnym.
      Nie widzę absolutnie żadnej różnicy między legalizacją związków homoseksualnych, a dopuszczeniem związków kazirodczych
      "

      "Postępowcy" nie widzą też nic zdrożnego w pedofilii.
      Od dłuższego już czasu zabiegają, aby to zboczenie zostało wykreślone z listy chorób i zostało zdekryminalizowane.
      • obraza.uczuc.religijnych Co za bezczelna manipulacja w wykonaniu sekcijan 30.11.12, 09:28
        opornik4 napisała:

        > " Ostatnio (GazWyb. 15.11.2012 r.) ukazały się newsy o tym, że kazirodztwo n
        > ie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosun
        > ki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym
        > tabu, zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewniony
        > ch mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłuże
        > j”.
        "

        To nie były żadne newsy o tym, że kazirodztwo nie jest niczym złym, po prostu ukazał się artykuł przedstawiający rożne spojrzenia na konkretną sprawę w Danii. Sekcijanie jak widać nie potrafią żyć bez kłamstwa.

        > " Dziś małżeństwa homoseksualne wydają się czymś normalnym i naturalnym.
        > Nie widzę absolutnie żadnej różnicy między legalizacją związków homoseksualnych
        > , a dopuszczeniem związków kazirodczych
        "
        >
        > "Postępowcy" nie widzą też nic zdrożnego w pedofilii.
        > Od dłuższego już czasu zabiegają, aby to zboczenie zostało wykreślone z listy c
        > horób i zostało zdekryminalizowane.

        I tu kolejne kłamstwa, już osobiste kłamstwa sekcijanki opornik.
        • opornik4 Re: Co za bezczelna manipulacja w wykonaniu sekci 02.12.12, 02:00
          obraza.uczuc.religijnych napisał:

          > opornik4 napisała:
          >
          > > " Ostatnio (GazWyb. 15.11.2012 r.) ukazały się newsy o tym, że kazirod
          > ztwo n
          > > ie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a
          > stosun
          > > ki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kultu
          > rowym
          > > tabu, zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokre
          > wniony
          > > ch mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć
          > dłuże
          > > j”.
          "
          >
          > To nie były żadne newsy o tym, że kazirodztwo nie jest niczym złym, po prostu u
          > kazał się artykuł przedstawiający rożne spojrzenia na konkretną sprawę w Danii.
          > Sekcijanie jak widać nie potrafią żyć bez kłamstwa.

          Ja tylko zacytowałam jednego z interlokutorów, ewentualne uwagi kieruj do niego.

          > > "Postępowcy" nie widzą też nic zdrożnego w pedofilii.
          > > Od dłuższego już czasu zabiegają, aby to zboczenie zostało wykreślone z l
          > isty c
          > > horób i zostało zdekryminalizowane.
          >
          > I tu kolejne kłamstwa, już osobiste kłamstwa sekcijanki opornik.

          " Organizacja B4U-ACT była sponsorem zeszłotygodniowej imprezy w Baltimore, w której udział wzięli pro-pedofilscy działacze i specjaliści od zdrowia psychicznego. W trakcie konferencji dyskutowano na temat atrakcyjności seksualnej dzieci i zastanawiano się, w jaki sposób można doprowadzić – podobnie jak w przypadku homoseksualizmu – do wykreślenia pedofilii z listy zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (APA).

          Wśród panelistów konferencji znaleźli się m.in.: Fred Berlin z Johns Hopkins University School of Medicine, Renee Sorentino z Harvard Medical School, John Sadler z University of Texas Southwestern Medical Center, John Breslow z London School of Economics and Political Science.

          W dyskusji na temat pedofilii głos zabrało około 50 osób. Prawie wszyscy paneliści zgodzili się, że pedofile są „niesprawiedliwie piętnowani i demonizowani przez społeczeństwo” i że „dzieci z natury nie są w stanie wyrazić zgody” na seks z osobą dorosłą, dlatego powinno się dopuścić do takiego aktu bez ich zgody. Omówiono także argumenty dorosłych osób na rzecz dopuszczalności kontaktów seksualnych z dziećmi. "

          (2012 r.)

          forum.fight-club.pl/topics12/konferencja-zwolennikow-legalizacji-pedofilii-vt6080.htm


          • opornik4 Re: dodam jeszcze 02.12.12, 02:02
            Organizacje i partia polityczna – w imię praw dziecka?


            Od ponad 30 lat w USA działa organizacja „pozytywnych pedofilów” – NAMBLA (North American Man/Boy Love Association). Jest to stowarzyszenie, które propaguje seks z dziećmi i przekonuje, że nawet kilkulatki lubią seksualne zabawy. NAMBLA walczy (na ra-zie bezskutecznie) o legalizację związków pedofilskich w Ameryce. Zgodnie z ich sposobem myślenia, kiedyś odmawiano prawa do wolności Murzynom i wszyscy się dziwili, że Czarni mają duszę. Potem nie chciano wprowadzić praw wyborczych dla kobiet, bo myślano, że nie będą w stanie podjąć odpowiedzialnej decyzji. Teraz – zdaniem NAMBLA – ostatnią grupą ludzi, której odmawiamy podstawowych praw są dzieci. Małoletni powinni mieć prawo do swobodnego dysponowania swoją seksualnością; trzeba zatem znieść wszelkie ograniczenia inicjacji seksualnej i zalegalizować związki pedofilskie oraz adopcję dzieci przez pedofilów.
            Strona internetowa amerykańskiej organizacji NAMBLA:



            Swoich amerykańskich kolegów prześcignęli w skuteczności Holendrzy, których par-tia „Dobroczynność, Wolność i Różnorodność”(NVD) działa już legalnie. Jak można prze-czytać w Internecie, władze holenderskie nie odmówiły jej zarejestrowania, pomimo prote-stów nawet ze strony miejscowych środowisk liberalnych, które uznały, że ich liberalizm kończy się tam, gdzie zaczyna się molestowanie seksualne dzieci.
            NVD domaga się zmniejszenia wieku inicjacji seksualnej dzieci do 12 lat, traktując to jako pierwszy etap do jej całkowitego zniesienia. To wszystko w imię praw dziecka oraz dla-tego, iż – zdaniem przywódcy tej partii, Ada van der Berg – wysoka granica możliwości le-galnego współżycia wzmaga tylko wśród małoletnich zainteresowanie współżyciem z doro-słymi. Ponadto powołuje się on na przykłady wzięte z historii Średniowiecza, kiedy to dziewczynki w wieku 12 lat mogły już wychodzić za mąż. Innymi pomysłami NVD jest puszczanie filmów pornograficznych w telewizji, wprowadzenie do przedszkoli edukacji seksualnej, nie-karalność posiadania dziecięcej pornografii oraz zalegalizowanie zoofilii.


            www.hli.org.pl/pl/wd/konferencja-w-trosce-o-rodzine/wyklady/bilicki_poz.pedofilia.pdf
          • obraza.uczuc.religijnych Re: Co za bezczelna manipulacja w wykonaniu sekci 06.12.12, 08:30
            Zacytowałaś a więc zaakceptowałaś te kłamstwa. Dlaczego? Nie interesuje cię prawda?
            A ten zacytowany fragment co ma wspólnego z postępowcami?
    • Gość: sing dyskusje z kobietami IP: 89.171.136.* 01.12.12, 19:07
      Moja dyskusja z dziewczyną o książce Fuckdoll Korwina-Litwińskiego:
      Ona: chłam dla mizoginów
      Ja: bardzo dobra sensacja
      Ona: Ten co ją napisał nienawidzi kobiet pewnie ty też
      Ja: jakoś jesteś przy mnie ty
      Ona: A może wolisz facetów
      • donbas Re: Lilith -pierwsza żona Adama 12.12.12, 13:47
        jedno ze źrodel: Wilkipedia
        Mozna cos więcej poczytać a nad tekstami biblijnymi też warto się zastanawiać. Z poniższego przytoczonego tekstu mozna wnioskować, że Adam płodził dzieci nie tylko z Ewą. Jesli byli stworzeni tez inni ludzie (np. kobiety jak Lilith) to i mężczyźni rownież. Oznaczałoby to, że mogło wcale nie być związków kazirodczych.
        Cyt:

        Lilith – w folklorze żydowskim upiorzyca groźna dla kobiet w ciąży i niemowląt w pierwszych tygodniach ich życia[1][2]; uważana za pierwszą żonę biblijnego Adama, wywodząca się najprawdopodobniej z tradycji mezopotamskiej.

        Niektórzy też interpretują ustęp Księgi Rodzaju 1,27 – "I stworzył Bóg człowieka na wyobrażenie swoje: na wyobrażenie Boże stworzył go: mężczyznę i białogłowę stworzył je" – jako że Ewa została dopiero stworzona z żebra Adama, miał on żonę przed Ewą i to mogłaby być Lilith. Ta rozbieżność wyjaśniana jest często niedbałym połączeniem dwóch biblijnych opisów kosmogonicznych: Rdz 1,26 i 2,7.

        Imię Lilith występuje również w Rękopisach z Qumran – w ustępach opartych na Księdze Izajasza oraz w różnych miejscach Talmudu i Zoharu.

        Pierwszy jasny opis Lilith jako żony Adama zawiera anonimowe dzieło średniowieczne Alfabet Ben-Siry. Według tekstu została stworzona mniej więcej w tym samym czasie, co Adam – lecz nie z żebra. Nie zgodziła się ze służalczą rolą (prawdopodobnie podczas stosunku płciowego) i porzuciła męża. Opuściwszy Raj, urodziła Liliny (Dżiny w wersji islamskiej) poczęte z Adamem, które również porywały dzieci. Adam błagał Boga o przyprowadzenie Lilith z powrotem. Zostały za nią wysłane trzy anioły: Senoy, Sansenoy i Semangelof. Zagroziły one zabijaniem setnej części dzieci Lilith każdego dnia, póki ta nie powróci do Raju. Lilith w odpowiedzi obiecała, że będzie składać ofiary z potomków Adama i Ewy (będą jedynie ocaleni ci, który noszą amulet z imionami trzech wspomnianych aniołów). Do Raju nigdy nie powróciła. Wstąpiła do piekieł, gdzie została kochanką najwyższego szatana w hierarchii piekła.

        Historia biblijnej Lilith jest podobna do mezopotamskiego mitu, w którym demon zabijał dzieci. Noszenie amuletów z imionami trzech aniołów stało się powszechnym zwyczajem chronienia dzieci w średniowiecznej tradycji żydowskiej.

        Legenda ta została omyłkowo dodana do anglojęzycznej księgi rabinicznej – autor uznawał każde starożytne dzieło czytane w społeczności żydowskiej za pracę rabiniczną. Jednakże – pomimo powszechnego przekonania – Alfabet Ben-Sira nie jest źródłem religijnym. Jest raczej zbiorem satyrycznych (wręcz perwersyjnych) opowiadań o postaciach Biblii i Talmudu. Współcześni historycy nie są pewni co do pierwotnego zamiaru dzieła, jednak mogło ono być po prostu zbiorem historii antychrześcijańskich albo satyrą na judaizm.

        Niektóre midrasze podają, iż wężem który skusił Ewę do skosztowania zakazanego owocu była w istocie Lilith, a nie sam szatan
        • donbas Re:do dowolnej interpretacji jeszcze o Lilith 12.12.12, 14:03
          Lilith demoniczna feministka

          Ulepiona z gliny lub ze szlamu i brudu, przepiękna albo wyjątkowo szkaradna, kusicielka i złośnica – jeśli prawdą jest, że kobiety składają się z przeciwieństw, to Lilith jest kobietą stuprocentową!

          Historia jej życia przypomina fabułę współczesnego romansu. Jako partnerka Adama – to Lilith miała być jego pierwszą żoną – nie chciała uznać jego wyższości, uważała się za równą mu pozycją. Nie była, w odróżnieniu od swej następczyni, stworzona z jego żebra. Według jednej z wersji opowieści, została powołana do życia równocześnie z mężczyzną, według innej, co prawda powstała później, lecz w wyniku niezależnego aktu boskiej kreacji.
          Ciekawy wariant mitu o stworzeniu mówi, że Adam, nazywając zwierzęta i widząc, że wszystkie mają partnerów, pozazdrościł im miłości i cielesnych uciech. Na jego prośbę Bóg ulepił z błota Lilith – byłaby więc ona tworem samotności i pożądania. Być może stąd pochodzi jej erotyczna władza nad śpiącymi samotnie mężczyznami. Nie dziwi też ciąg dalszy mitycznej opowieści – swą niezależność pierwsza żona Adama manifestowała, między innymi, żądając równouprawnienia w dziedzinie seksu. Związek zakończył się burzliwie – w trakcie awantury Lilith wykrzyczała tajemne imię Boga, a następnie z łopotem skrzydeł odleciała nad Morze Czerwone.
          Adam, zamiast cieszyć się, że złośnica zniknęła z jego życia, zaczął prosić Boga, by skłonił Lilith do powrotu. Ten wysłał do niej trzech aniołów – Senoja, Sansenoja i Semangelofa. Posłańcy zastali ją w objęciach demona, a może nawet kilku demonów, z którymi zdążyła doczekać się rzesz potomstwa. Boscy wysłannicy próbowali użyć mocnych argumentów: szantażowali ją, że zabiją jej dzieci – Lilith zagroziła tym samym potomstwu Adama. Brak jednej wersji, mówiącej o szczegółach owych negocjacji, dość, że do raju już nigdy nie powróciła.
          Niemniej jednak można powiedzieć, że w końcu życie jej się dobrze ułożyło – spotkała upadłego anioła, Samaela, który podzielał jej poglądy na rolę kobiety w związku, zatem została jego żoną, a zarazem królową piekieł. Wraz z mężem miała przyczynić się do upadku rajskiej pary, uwodząc ponownie Adama, a może nawet przychodząc do Ewy w postaci węża – zresztą kabaliści przedstawiali ją czasem z wężowymi splotami zamiast nóg. W Talmudzie bywa przedstawiana jako żona Arymana, perskiego boga ciemności, chaosu i zła, w Kabale zaś – Asmodeusza.

          Kwestia potomstwa Lilith jest niezbyt jasna. Niektóre legendy mówią, że miała z Adamem setki dzieci, że zaludniła ziemię. Inne zgadzają się, co prawda, co do adamowego ojcostwa i mnogości dzieci, jednak przypisują im naturę demoniczną. Czasem za jedyne dziecko Lilith i Adama uznawany jest Kain. Rzucałoby to specyficzne światło na jego zbrodnię – czyżby niekochany pasierb zabił z zazdrości ukochanego syna ojca i macochy?
          Jeden z wariantów opowieści o pierwszych rodzicach mówi, że po zbrodni Kaina Adam stracił pociąg fizyczny do Ewy. Przez 130 lat żył w celibacie, by w końcu związać się ponownie z pierwszą żoną, Lilith. Jednak według innych wierzeń Lilith doczekała się licznego demonicznego potomstwa dopiero po porzuceniu pierwszego męża, a są wreszcie opowieści przypisujące jej bezpłodność.
          Jako pierwsza żona Adama Lilith wydaje się pochodzić z tradycji biblijnej, judeochrześcijańskiej. Jednak pochodzenie tej postaci jest znacznie starsze, jej pierwowzory odnajdujemy w Mezopotamii. Są nimi prawdopodobnie demony burzowego wiatru – lilu, lilitu i ardat lili. Te dwa ostatnie miały konotacje seksualne. W eposie o Gilgameszu lilitu jest demonem zamieszkującym drzewo zasadzone przez Inannę, odpowiednik Wenus, którego to demona pokonuje tytułowy bohater. Lilith jest też kojarzona z akadyjską Lamasztu i grecką Lamią – żeńskimi demonami o wampirycznych cechach.
          W Biblii imię Lilith pojawia się tylko raz, w Księdze Izajasza, w związku ze zniszczeniem Edomu. Z kolei przekonaniu o istnieniu wcześniejszej od Ewy, żony Adama mógł dać początek podwójny opis stworzenia, jaki odnajdujemy w Księdze Rodzaju. W pierwszym z nich mowa jest o uczynieniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga, pada tam sformułowanie: „mężczyzną i białogłową stworzył je”.
          W drugim opisie Ewa zostaje wykreowana z żebra Adama.
          Miałoby to sugerować, że w obu fragmentach chodzi o dwie różne kobiety – choć bibliści uznają to raczej za efekt połączenia ze sobą dwóch wcześniejszych mitów. Bardziej rozbudowane wersje legendy o Lilith odnaleźć można za to w judaistycznym piśmiennictwie pozabiblijnym. Jako pierwsza, namiętna żona Adama, Lilith została na przykład wyraźnie opisana w hebrajskiej Księdze Zohar. Jeszcze więcej szczegółów przynosi średniowieczny anonimowy Alfabet ben Sira, a także Talmud.
          W folklorze żydowskim roi się od sposobów ochrony dzieci przed demoniczną Lilith, która ma je jakoby porywać lub mordować. Odstraszały ją płonące świece i amulety z imionami trzech aniołów, wysłanych do niej przez Boga. By obronić przed nią rodzące, rysowano na ścianie koło, w którym pisano „Adam, Ewa, Lilith – precz!”. Ale działanie Lilith nie zawsze bywa złowrogie – gdy malec uśmiecha się przy świetle księżyca lub w szabat, znaczy to że Lilith się z nim bawi.
          Długowłosa, skrzydlata demonica o kobiecych kształtach, uwodząca we śnie mężczyzn, skupia w sobie większość negatywnych cech przypisywanych kobietom. Jej seksualność stanowi zagrożenie, zarzuca się jej rozpustę i lubieżność, nadmierną płodność lub zupełny jej brak. Ma też zabierać męskie nasienie tracone w wyniku polucji lub stosunków pozamałżeńskich, a następnie zapładniać nim kobiety. Czyżby była to zapowiedź in vitro? A poważnie: lubieżność, bezpłodność i manipulacje nasieniem wskazują na sprzeciw wobec konieczności podporządkowania sfery seksualno-prokreacyjnej planom boskim. Współgra to z domniemaną przyczyną rozpadu związku Lilith i Adama.

          Niepełne człowieczeństwo, cechy zwierzęce lub demoniczne – takie zarzuty stawiano kiedyś kobietom. Dotyczyło to też Lilith. Według jednej z legend, dopiero stosunki seksualne z Adamem sprawiły, że demoniczna początkowo Lilith zyskała ludzkie przymioty. Człowieczeństwo Lilith kwestionuje też opowieść łącząca ją z królową Saby: król Salomon, pełen podejrzliwości wobec jej wybitnej inteligencji, podstępem skłonił ją do podkasania sukni – okazało się, że królowa-Lilith ma owłosione nogi zakończone kopytkami. Jak mało która postać z mitów i tradycji, Lilith nadaje się na ikonę feminizmu. W opowieściach o niej widać główne lęki i stereotypy związane z wizerunkiem kobiety wyzwolonej, niezależnej. Choćby stosunek do dzieci.
          Mityczna Lilith miała albo je zabijać, albo bawić się z nimi, a nawet porywać, by móc je wychować. Przypomina to postawy przypisywane feministkom – mają one odżegnywać się od roli matki i żywić do dzieci stosunek niechętny, w głębi duszy zazdroszcząc jednak innym kobietom macierzyństwa i tłumiąc poczucie niespełnienia. Wyzwolenie seksualne, swoboda intelektualna, niechęć wobec podporządkowania się patriarchalnej męskiej dominacji – cechy te sprawiają, że dziś Lilith nie ma już cech demona, jest po prostu dojrzałą, mądrą, pełnokrwistą kobietą.

          Czarny Księżyc
          W astrologii Lilith – zwana Czarnym Księżycem – to planetoida krążąca pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Przyjmuje się, że rządzi znakiem Koziorożca, który znajduje się dokładnie naprzeciwko Raka będącego pod wpływem Księżyca. Patrząc na położenie Lilith w horoskopie, możemy zajrzeć w głąb duszy, odkryć to co najbardziej ukryte, ciemne i mroczne, co rani i sprawia ból – to czego często nawet sobie nie uświadamiamy. Lilith, podobnie jak Księżyc, symbolizuje żeński aspekt naszej psychiki i znacznie silniej działa w horoskopach kobiet. U mężczyzn Czarny Księżyc może oznaczać problemy w relacjach z kobietami, na przykład matką, żoną, córką itp.
          Żródło:<a href="
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka