Dodaj do ulubionych

Rozmowy z Bogiem

05.07.09, 22:39
Rozmowa 1)
Moze to niestosowne Panie,że tak z Tobą , do Ciebie sobie gadam... Tak sobie
gadam bez uniżoności nadmiernej, bez tych regułek wymyślonych przez ludzi. TAk
sobie gadam, jak do starego, dobrego Ojca.
Tak, tak, masz racje, ja tam gdzies w głebiach, w zakamarkach mam jednak do
Ciebie wciąż żal, pretensje, że nie chciałeś po mojej myśli, że tak strasznie
Ci tam była potrzebna moja Agatka...
Mówię wszystkim, że pogodziłam się z Twoją wolą, ale Ty sam potrząsasz moim
ramieniem i mówisz: To nie prawda... Jeszcze nie prawda... A ja taka
ciekawska, jak zwykle: co Ona tam robi, po co Ci tak była potrzebna, jakie tak
ważne sprawy, że nie mógł ktoś inny, z większym doświadczeniem, stażem... A
Ty... no tak masz znowu rację, nie wszystko musisz mi mówić. Panie, ja niby
wiem ,że jej dobrze u Ciebie, ale tak w razie czego przypominam Ci,że trzeba o
nią dbać, że trzeba pilnować, aby się nie przemęczała za bardzo, aby miała
dobry humor, żeby mogła od czasu do czasu nas odwiedzic, żeby miała duzo
nowych, ciepłych znajomości, zeby była bardzo szczęśliwa...
JA wiem, wiem.. wciąż tylko o coś proszę, ale sam kazałeś prosic, to i proszę:)
Panie, no tak, znów zapomniałam najpierw Ci podziękowac. Za to, że jednak
czuwasz nade mną, że znów mnie zasypałeś zajęciami na cały tydzien abym nie
rozpaczała, ze od nowa krzyż na ramiona pomagasz wkładac, ze dajesz Szymona do
pomocy... Ale nie mów mi, że to Twój pomysł z tymi zajęciami, na pewno Agatka
cię o to prosiła, juz ja to czuję.
Panie, czuję, że dobrze rozumiem, ze prawidłowo sobie układam to wszystko o
czym mówi Pismo Swięte. Czy to PAnie nie herezja z mojej strony, że tak mocno
inaczej patrze teraz na tych, którzy sprawuja nam Eucharystie. Bardziej
krytycznie, niezbyt dobrze mi z tym...
MAsz rację... nie powinnam oceniać, nikt nie ma prawa oceniać drugiego
człowieka. To przecież tez tylko słaby człowiek, z inną słabością niż moja,
ale tylko mały człowiek, jak pył, jak drobina wśród Twoich stworzen i całego
wszechswiata. Jeszcze mam tyle w mysli Panie, tyle spraw do Ciebie, a jutro
znów trzeba działac...
AHA, Panie ktos madry napisał, że człowiek w cierpieniu jest najbliżej Boga,
ze ludziom w cierpieniu zazdrości, że ich Bóg wybrał bo czuja to samo co On
odczuwał oddając za nich zycie. Ja staram sie tak myslec, ale czasem mam
watpliwosci... Może bys tak Panie pilnował lepiej, aby wątpliwosci było mniej
lub wcale, może bys tak nas trzymał wciąż blisko siebie i dał częściej
wytchnienie w tej drodze. Panie nie miej za złe, tylko tak skromnie proszę:)
Ja, Twoja słaba bardzo, marna owca:)
Halina-mama Agatki
Obserwuj wątek
    • osmiorniczka030 Re: Rozmowy z Bogiem 05.07.09, 23:58
      Witaj Halinko!

      Kiedy czytałam Twoją pierwszą "rozmowę" przyszedł mi do głowy pewien
      tekst. Nie wiem, kto jest jego autorem, ale w tych najcięższych
      chwilach zawsze go sobie przypominam:

      "Ślady na piasku"

      We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
      oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.

      Po każdym z minionych dni zostawały na piasku
      dwa ślady - mój i Pana.
      Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
      odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.

      I rzekłem:
      “Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą,
      przyrzekłeś być zawsze ze mną;
      czemu zatem zostawiłeś mnie samego
      wtedy, gdy mi było tak ciężko?”

      Odrzekł Pan:
      “Wiesz synu, że Cię kocham
      i nigdy Cię nie opuściłem.
      W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
      - ja niosłem Ciebie na moich ramionach...”

      Pozdrawiam.
      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem -do osmiorniczki 06.07.09, 11:33
        Osmiorniczko ja tez znam ten tekst. Madry, nadzwyczaj madry...
        Ja wiem, ze On byl i wtedy obok, kiedy Agatka odchodziła, ze to On
        pozwolił mi i dał siłe abym jej nie utrudniała. Ja wiem, ze On idzie
        zawsze ze mna, nawet wtedy kiedy jestem zła na niego , kiedy bym go
        chciała kopnąć tak po ludzku, kiedy nie chcę z nim rozmawiac, nawet
        wtedy jest przy mnie...I dziekuje mu, że pozwala mi miec te wiarę,
        że pozwal wracać, że drzwi nie zamyka... dziekuję mu przede
        wszystkim za ludzi, bo w każdym z nas jest jego cząstka. Mimo
        zawodów, mimo łez jakie ostatnio równiez przez ludzi,
        dziękuję mu właśnie za ludzi...
        Halina-mama Agatki
        • osmiorniczka030 Do Halinki 06.07.09, 15:01
          Witaj Halinko!

          Musze Ci powiedziec, ze jestes bardzo madra i silna osoba. Czytajac
          Twoje teksty, wiele razy zastanawialam sie, skad tyle sily i tyle
          wiary w osobie, ktora przeszla tak wielkie pieklo.

          Ja swoj stan wiary po smierci Taty zobrazowalabym w ten
          sposob: "lezalam, jak na pustyni", nic nie widzialam wokolo.
          Wszystko, w co do tej pory wierzylam, zamienilo sie w jednej chwili
          w pyl.

          Tak odczuwa wiele osob. Wiele osob nie ma pojecia, po co jeszcze tu
          sa i dokad maja isc. Wiele osob nie widzi zadnej drogi, a A Ty -
          pomimo swojego piekla - doskonale wiesz, ze jest tylko jedna droga -
          to nasza droga krzyzowa. Trzeba isc za Chrystusem i razem z Nim
          niesc swoj krzyz, a niekiedy razem z Nim dac sie ukrzyzowac. Ty na
          tej naszej drodze krzyzowej, jestes niezwykle dzielna. Jak Szymon
          Cyrenejczyk pomagasz nam niesc nasze krzyze. Jak sw. Weronika
          ocierasz nam lzy. A kiedy upadamy, podnosisz nas.

          Wszyscy jestesmy Hiobami. Nasza wiara na tym swiecie wystawiona
          zostaje na ciezka probe. Mysle, ze Ty doskonale tej probie
          sprostalas. Jestes tu taka nasza "forumowa mama". Teraz tu, na tym
          forum sa dziesiatki osob ktore czekaja na Twoja pomoc i ktorym od
          bardzo dawna wspaniale, pomimo ciezaru wlasnych cierpien codziennie
          pomagasz przez to wszystko przejsc. Mysle, ze to jest jedna z Twoich
          nowych "misji," ktora wyznaczyl Ci Pan Bog i wlasciwie ja
          odczytujesz. Bo kazdemu z nas ja wyznacza, stawiajac na naszej
          drodze roznych ludzi. Jestes naprawde wspaniala osoba. A watpic i
          upadac jest rzecza ludzka. Wazne, zeby wiedziec jak powstac i dokad
          dalej isc...

          Pozdrawiam serdecznie.

          • grazyna1965 Re: Do Halinki 06.07.09, 19:09
            Podpisuję się pod tym co napisała osmiorniczka..Halinko, jsteś nam
            bardzo ale to bardzo potrzebna. Pomimo, że sama tak ciężki krzyż
            dźwigasz to jeszcze starasz się pomóc nam, tym słabszym.Mnie
            pomagasz bardzo, każdym wpisem, kazdym wierszem, pomagasz swoją
            obecnością tutaj, na forum. Dziękuję Ci Halinko i mocno ściskam.
            Grażyna, mama Patryni
          • justynakm1 Re: Do Halinki 15.07.09, 14:56
            Może jestem smieszna, może dziecinna, może zbyt wcześnie: ale ja sie
            z Bogiem nie pogodzę, zawiodł mnie, nie okazał się wszechmocny ani
            miłościwy, nie uratował Kuby a dowaił Mu ciepienie jak Chrystusowi:
            Kubue z nakłuwali bok, aby wyciekała z Niego żółć. Zabrał MI Go,
            Jemu odebrał mnie, zniszczył nasze plany i marzenia i niech mi nikt
            nie mówi, ze Bóg szykuje dla mnie coś lepszego bo mnie pusty śmiech
            ogarnia!!!
            • halas1961 Re: Do Justynki 15.07.09, 15:49
              Justynko,
              W Twojej złości na Boga jest tak wielki, ogromny ból, nie do
              ogarnięcia... Nie uważam abys była smieszna, bo tak samo krzyczał
              mój mąz. Tak samo Justynko brat Agatki. Nie kłocil sie ze mna, nie
              przeszkadzał i nie przeszkadza mi koić bólu w wierze, w rozmowach z
              Bogiem. Ale tak samo jak Ty Jego obwinia za wszystko co się stało,
              choc juz teraz mniej, juz mniej...A ja nie nawracam go na siłe,
              pozwalam mu sie na Niego gniewac...
              Nie będę Ci mówiła ze Bóg szykuje dla Ciebie coś lepszego, bo tego
              nie wiemy...
              Napisze Ci tylko swoje mysli, tylko swoje, nie sądź, ze coś Ci
              sugeruję.
              Jeśli nie miałabym wiary, jesli nie, ze spotkam się z Agatką, może
              za krótki czas, a może jeszcze nie tak szybko, ale napewno się
              spotkam... Jesli bym tej wiary nie miała, jaki sens miałoby dalsze
              moje zycie, syn da juz sobie rade, mąz tez , dorosli ludzie... A
              jesli bym nie wierzyła...więc co... nie ma potem nic, nie ma mojej
              Agatki, nie ma naszej miłości, nic nie ma, wiec po co nadal zyć...
              inna sprawa tez, że ja zawze byłam głeboko wierząca, od zawsze.
              Nawet jak sie na Niego obraziłam kiedy okazalo się ze są przerzuty,
              nawet kiedy przestałam z nim rozmawiac, Ale wrociłam, wrociłam i nie
              żaluję. Zrozumiec i wytlumaczyc to co sie dzieje nie potrafie, nie
              staram sie nawet szukac wytlumaczenia, bo to nie na moj skromny,
              malutki możdżek, ale wiem ze nawet cierpienie jest po cos... ze
              zycia nie ma bez cierpienia.
              Justynko, wierzysz przeciez ze Kuba Cie nadal kocha, ze jego
              najistotniejsza część nadal zyje, ze Wasza miłośc trwa nadal, choc
              niedotykalna, niewidoczna dla postronnych... Jesli narazie innej
              wiary nie ma to za wszelka cene tej nie strac...
              Halina-mama Agatki
            • osmiorniczka030 Do: Justynki 15.07.09, 17:34
              Justynko!

              Rozumiem Twoj sprzeciw i lacze sie z Toba w wielkim bolu. Prosze Cie
              jednak o to, abys nie przekreslala Pana Boga w swoim zyciu.

              Zarowno zycie Twoje, jak i zycie Twojego drogiego Kuby oraz to, ze w
              ogole dane Wam bylo byc razem, to wielkie dary wlasnie od Boga. To
              On decyduje o wszystkim i to On ma wobec nas swoje plany. Tu, na
              Ziemi nie jestesmy w stanie ich zrozumiec. Jak to Halinka
              powiedziala - mamy za male mozdzki. Jestesmy jak "chomiki, ktore
              chcialyby sie nauczyc angielskiego"

              Sprobuj popatrzec na to z innej strony. Pan Bog zabiera nam naszych
              Bliskich, poniewaz ich misja tu na Ziemi sie juz skonczyla.

              Jesli zas chodzi o wielkie cierpienia Kuby - zapewniam Cie, ze im
              wieksze cierpienia na Ziemi, tym wieksza nagroda w Niebie. Dlatego
              mozesz byc spokojna - Twoj Kuba znowu jest silny, zdrowy i
              szczesliwy. Wlasnie dzieki Wszechmocy i Milosierdziu Boga nic juz go
              wiecej nie boli.

              Prosze Cie, nie odrzucaj Pana Boga. Wiem, ze jestes teraz na dnie.
              Mysle, ze powinnas robic wszystko, by polaczyc sie ze swoim Kuba po
              tamtej stronie. Kiedys zrozumiesz, ze jedyna droga prowadzi przez
              Chrystusa. "Ja jestem Droga, Prawda i Zyciem." Odrzucajac Pana Boga,
              odrzucasz szanse ponownego spotkania z Kuba.

              Pamietaj - nasze zycie nie jest doskonale. Nie zyjemy w Raju -
              wlasnie dlatego, ze Raj odrzucilismy. Stad smierc i cierpienie
              pojawily sie w naszym zyciu. Tu, na tym swiecie jestesmy tylko
              malymi mroweczkami, ktore w wielkich trudach - czesto pokonujac
              gory, bagna, lasy, pustynie i wyboiste drogi, czesto pod wiatr
              zmierzaja do swojego "mrowiska" pelnego radosci, milosci, wygod i
              przysmakow. Twoj Kuba juz tam jest.

              Myslisz, ze po tamtej stronie nie czeka na Ciebie nic lepszego... A
              ja Ci powiem, ze bardzo sie mylisz. Chociaz "ani oko nie widzialo,
              ani ucho nie slyszalo, jak wielkie rzeczy przygotowal Bog tym,
              ktorzy Go miluja," to jedno jest pewne. Po tamtej stronie czeka na
              Ciebie Twoj ukochany Kuba. To jest jedna z czekajacych na Ciebie
              nagrod. Dlatego musisz tak zyc, zeby na te nagrode zasluzyc. Kazdy
              musi umrzec, by... zyc, ale jakie to zycie bedzie, zalezy tylko i
              wylacznie od tego, ktora droga pojdziemy.

              Zycze Ci odnalezienia wlasciwej drogi.

              Pozdrawiam.
            • annubis74 Re: Do Halinki 16.07.09, 12:56
              Doskonalne Cię rozumiem, Justyno...
              moja wiara nie była najsilniejsza, ale przez okres choroby Mamy
              modliłam się nawet przez krótki czas snu... uwierzyłam, że On ja
              ocali... lekarze wyleczą ale On ocali... nie nadawałam się nigdy na
              Hioba, którego wiarę testuje się w tak okrutny sposób
              Moja cała wiara runęła w chwili śmierci mojej Mamy... ne potrafię
              się modlić... na pogrzebie... na mszach za jej duszę...
              i jeśli to Bóg tak wymyślił ten świat to jest obojętny wobec nas
              albo celowo okrutny... nie wierzę w próby... nie wierzę ze takie
              cierpienie uszlachetnia czy w inne bzdury... poza tym nie chodzi
              nawet o moje cierpienie... wszystko straciło sens...
    • bie-tka Re: Rozmowy z Bogiem 06.07.09, 00:12
      Droga Halinko, piekna ta twoja rozmowa z Bogiem, piekny Twój wiersz
      dla Naszych Dzieci. Dziękuję jak zwykle, bardzo bardzo bardzo mocno
      za tą Twoją pociechę, bo pocieszeniem są dla mnie Twoje słowa, nawet
      te że nic nie napiszesz...a w efekcie tak pieknie wyszło! Z całego
      serca DZIĘKUJĘ!
      Całkiem przypadkowo trafiłam wczoraj na ciekawą stronkę pewnego
      księdza-zakonnika. Z moich obserwacji wynika ze jest bardzo otwarty
      na bliźniego.Tak mi kiedys ktos powiedział ze jesli miałabym
      rozmawiac z jakimkolwiek kapłanem to tylko tym uduchowionym,
      ks.Rafał sprawia takie wrażenie.Miałam napisać do Niego sama, na e-
      mail, ale czytajac jego chistorię powołania okazało sie że służy w
      Twoim rodzinnym mieście. Postanowiłam więc nie pisac e-maila tylko
      poradzić sie Ciebie czy aby przeczucie mnie nie myli że mógłby
      przyjśc nam z duchowa pomocą, moze duchowym pocieszeniem. Jak
      znajdziesz chwilke, zajzyj na ta stronkę, poczytaj sama i wyraź
      swoja opinie. Wiem że próbowałaś juz wiele razy i tylko przyniosło
      to odwrotny od oczekiwanego skutek, ale może tym razem, hmmmm, sama
      juz nie wiem, ale może cos w tym jest że tak sobie na ta stronke
      trafiłam i że miasto i to Jego powołanie (bardzo pieknie o nim
      napisał)...Jesli nie masz juz cierpliwości i nerwów do ksiezy , to
      rozumiem, ale warto stronkę przynajmniej poprzegladac bo jest bardzo
      ciekawa, a za pocieszycielke i tak na forum "robisz" Ty i inni
      Forumowicze. Tak to jest ze syty głodnego nigdy nie zrozumie,
      doswiadczam tego codziennie niestety wiem ze Wy równiez. Jeszcze raz
      dziękuję za wszystkie piękne, pocieszjace, ciepłe słowa. Przytulam
      Cie mocno-Ela mama Adasia.

      Agatko...(*)
        • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 06.07.09, 10:31
          Kochani, temat"Rozmowy z Bogiem" mam nadzieje będzie żył. Mam
          nadzieję, że będziecie i Wy od czasu do czasu wpisywać swoje
          rozmowy z Bogiem w tym watku. Bo po to go założyłam. Elu, stonę
          ksiedza Rafała znam. Jakis czas temu ( chyba ze dwa miesiące)mnie
          poruszyła jego poezja. Napisałam do niego list na temat jego poezji,
          odczuwania i kilka innych pytań. Prosbe o kontakt ewentualny... O
          tym, że starcilam dziecko, ZE JESTEM W ZALOBIENIE PISAŁAM NIC. Do
          dnia dzisiejszego nie otrzymałam odpowiedzi. Dokonalam wpisu na jego
          stronie, jak i również znalazłam adres emailowy i wysłalam list na
          meila. KOsciól w którym pracuje odwiedzam, bo to bardzo znany
          kościół w centrum miasta...Myslę, że jesli nie chciał lub nie miał
          czasu nawiązać kontaktu to i dla naszego forum czasu nie znajdzie.
          Ale napiszę do niego, skoro Ty masz przeczucie:) Bo ja niestety
          dziwnie jestem przekonana, że to nie ten kapłan, jeszcze nie ten,
          choc tak pieknie pisał o swoim przezywaniu Euchrystii pzy Ołtazu,
          tak pieknie...
          Halina-mama Agatki
          • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 07.07.09, 00:14
            Osmiorniczko, Grażynko
            nie przeceniajcie mojej siły i wiary. Jesli komus slowem uda mi sie pomóc to
            moja zasluga niewielka, bo czasem czytajc o czyims smutku, tesknocie, zagubieniu
            naprawde nie ma slów, ale kidy zaczne pisac pierwsze zdania, nagle jakby ktos mi
            do glowy pakowal wszystko co mam powiedziec. Pewnie to tez zasluga Pana. Ja
            jestem, jak pislam wiele razy bardzo, bardzo skromna osoba, nie mam wyzszego
            wyksztalcenia, nie mam wielu, wielu innych rzeczy i umiejetnosci. Moze tylko
            zawsze od dziecka nadwrazliwa. Moze dlatego Stworca chce abym tu pisala. Same
            wiecie, ze moje slowa w wiekszosci powiazane sa z wiara, z Bogiem. Nie jest to
            forum katolickie, z cenzura, itd, itd. Czesto mam obawy, ze moze ktos ma dosc,
            albo go zamiast wyciszyc, wkurzaja wciaz te same powroty do jednego. Mimo to
            pisze, to i dla mnie terapia, lepsza niz psychiatra. To jest prawda, ze
            szczescie, usmiech u drugiego czlowieka sprowokowany jakims Twoim uczynkiem czy
            slowem bardziej cieszy niz gdy, ktos nam te radosc uczyni. A, nagmatwalam znow
            ,ale moze cos zrozumiecie. A w maju napisalam wiersz po czytaniu ksiegi Hioba.
            Masz tu Osmiorniczko, jak go tak lubisz, tego Hioba starego:):):)
            "Hiob- wzór wierności i wiary
            Hiob- tak realny, choć stary
            Hiob- w swojej wierze, miłości
            Dziś przyszedł do mnie w gości
            Hiob - wzór pokory i siły
            Stary, zmęczony - Hiob miły
            Hiob – mój towarzysz w rozpaczy
            Śmierć swoich dzieci zobaczył
            Hiob- opuszczony przez wszystkich
            Jakże dziś jest mi bliski.
            Hiob – kochający wciąż Boga
            Choć taka ciężka droga.
            Hiob – ukochany przez Pana
            Uśmiecha się do mnie od rana."

            I rozmowy z Bogiem, z Bogiem w tym wątku prowadźcie, a nie ze mna:)

            Mimo,że NIE zgadzam sie z tym co napisalyscie o moim pisaniu na forum, dziekuje
            i PROSZE USILNIE juz pochwalnych tekstów nie pisać:)
            Halina-mama Agatki
            • 999mamuska Re: Rozmowy z Bogiem 07.07.09, 07:48
              HALINKO,JAK NIE PISAĆ POCHWALNYCH TEKSTÓW,KIEDY TO TY WŁAŚNIE DAJESZ NAM WSZYSTKIM TAK WIELE SWOIMI WPISAMI.WYRAŻASZ NASZE UCZUCIA,OCIERASZ ŁZY,CHOCIAŻ SAMA WCIĄŻ PŁACZESZ.
            • osmiorniczka030 Hiob 09.07.09, 19:12
              Halinko!

              Dziekuje za "Hioba". To kawal naprawde dobrej poezji! Jakze pieknej
              i jakze bolesnej! Mowi sie, ze piekno powstaje w bolu.

              Mysle o zalozeniu takiego naszego kacika gdzies w sieci, zeby w
              jednym miejscu zgromadzic te wszystkie piekne teksty, ktore powstaja
              w naszych krwawiacych wciaz sercach. Ale to zadanie na pozniej, bo
              zaraz wyjezdzam.

              Jeszcze raz dziekuje za "Hioba". Naprawde mnie zachwyciłas. Zostawie
              sobie ten wiersz na pamiatke, bo to przeciez wiersz o mnie ;-)

              Pozdrawiam wszystkich.
          • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 13.10.09, 21:04
            Panie, czy Ty wiesz jak to jest kiedy się wraca z dalekiej drogi, ciężkiej drogi
            do domu. Kiedy człowiek błądzi i tak bardzo chciałby już spocząć, już sił nie ma
            tak umęczony, a drogi jak nie widział tak nie widzi... Czy Ty wiesz Panie jak to
            jest gdy się szuka i pyta a pytania bez odpowiedzi, albo mylnie droga wskazywana...
            Często myślę, że Ty wiesz, przeciez podobno wszystko wiesz...
            Ale czasem myślę, że może nie, bo przecież wciąż jesteś w tym samym swoim domu,
            niezmiennie, nie porzucasz, nie błądzisz, nie szukasz, więc może nie wiesz jak
            to jest...
            I czy rozumiesz co chcę powiedzieć, czy na pewno rozumiesz...
            Czy mógłbyś Panie na nas tu częściej okiem rzucić, konkretnie w to miejsce, na
            to forum. Tak dokładnie Ci piszę, żebyś się czasem nie pomylił...Tu na nas
            spojrzyj... Daj nam rozwagę Panie, żebyśmy jedni drugich nie ranili słowem,
            wszak nieraz lepiej zamilknąć... Daj nam Panie większą wrażliwość na drugiego
            człowieka, który tak samo, a może bardziej pogrążony w bólu...Daj nam Panie
            wyrozumiałość dla innych poglądów, ludzi...Mój dobry Boże daj nam pokorę, dużo
            pokory... abyśmy nie uważali, ze tylko to co my myślimy jest słuszne...Daj nam
            Panie mądrość abyśmy potrafili pomóc drugiemu człowiekowi swoim słowem,
            obecnością bez zbędnego narzucania swoich teorii, z taktem, umiarem ...Daj nam
            dobry Boże cierpliwość abyśmy wytrwali w wysłuchaniu drugiego człowieka...I
            spokój Panie, daj nam spokój...aby każdy czuł się tu bezpiecznie, aby nie było
            tak, że boi się odezwać...Proszę Cię Panie spojrzyj łaskawie na Nas wszystkich
            będących w tym miejscu, na wszystkich bez wyjątku...Otocz opieką i miłością, nie
            pozwól by miejsce gdzie ludzie szukają ukojenia stało się miejscem waśni i
            nieporozumień...
            Mam nadzieję Panie, że z pomocą naszych bliskich co już u Twego boku Ci się
            uda...Przecież taka sprawa to dla Ciebie "pestka":)
            Twoja od zawsze
            Halina-mama Agatki
      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 08.07.09, 11:01
        Rozmowa 2)
        Panie, chyba nie masz mi za złe, że nie codziennie wołam Panie,
        Panie... Mam nadzieję, że ciągłe zawracanie Ci głowy nie jest
        potrzebne. Mam nadzieję, że codzienne zwykłe czynności, trwanie w
        ciszy, kontemplacja to tez rozmowa z Toba. Rozmowa z drugim
        człowiekiem, wysłuchanie go, nawet wspólny smiech z byle czego to
        tez rozmowa z Tobą. Mam nadzieję Panie...że zwykłe uczciwe życie bez
        jakis heroicznych czynów, a przede wszystkim dostrzeganie drugiego
        człowieka, znalezienie dla niego ZAWSZE odrobiny czasu to tez
        rozmowa z Tobą...
        Tak szczerze mówiąc to mi się wydaje, że jestes mocno znudzony i
        nizadowolony jesli tylko wołamy, wołamy i wołamy do Ciebie, a poza
        tym nic wiecej...Nastawieni głównie na siebie, na swoje JA...
        Zamknieci w swoim śwatku, w swoim małym gronie, niezainteresowani
        tymi co "za płotem", pochłonięci zdobywaniem wciąż wiekszych
        pieniedzy, nowych awansów, itd, itd., pochłonięci tylko swoim
        cierpieniem, tylko swoją radością...
        Ty wiesz Panie, że i mnie to nie omija, dobrze wiesz... Nie lubię
        wtedy siebie, bardzo nie lubię... Oj, bo jaka ja zadowolona, jaka
        dumna bo ktos mnie pochwalił, bo o mnie mówił. Strasznie wtedy
        siebie nie cierpię... Tak ze Panie Ty mi lepiej juz nie podsyłaj
        chwalących. Juz mi wystarczy:) Juz wiem że dobrze robię, już sie nie
        będę wycofywać, dopóki oczywiście Ty pozwolisz, dopóki zechcesz...
        Wiesz, Moj Panie, jestem Ci wdzięczna, bardzo wdzięczna że jeszcze
        potrafię się cieszyc pięknem przyrody, że jeszcze mnie to cieszy, ze
        dostrzegam... Mimo tęsknoty za Agatka, mimo tego że nie mogę z nią
        dzielic tej radości z piękna jakie nam daleś...............
        Czuje Panie, że coś nie tak napisałam, cos nie tak jak jest
        naprawdę. Może o to dzielenie chodzi, moze ten zachwyt wciąż
        odczuwam właśnie dzięki Agatce, może...
        Panie, a jesli ktoś będzie urazony albo będzie mu przykro, ze tak tu
        na forum do Ciebie mówię. A jesli ktos jeszcze w głębokiej złości na
        Ciebie, w ogromnym do Ciebie żalu, niepogodzony o wiele bardziej
        niż ja ... Jeśli nepotrzebne te rozmowy z Toba na forum, pewnie
        dasz wyraźny znak, żeby nie pisac w tym watku.
        Ale tak mi się zdaje, że może dobrze by było dla niektórych
        wykrzyczec wszystkie pretensje, wszystkie żale, pytania do Ciebie...
        Może dobrze by było rownież takie zwykłe rozmowy jak moja pokazać
        innym. A może i odpowiedź sie znajdzie...
        Panie, ja wiem że Ty swiatłem, miłością nie do ogarniecia naszym
        pojmowaniem, ale pisze do Ciebie tak trochę naiwnie jak do
        człowieka, bo przeciez inaczej nie potrafie... myslę że nieraz to
        Cie śmieszy , ale wiesz że ja lubię jak ludzie sie usmiechają, więc
        może i Bóg niech sie uśmiechnie:)
        Aha, i pamietaj tam o mojej Agatce, żeby z dziadkami była blisko,
        żeby Wandeczkę pomogła wyciągnąc jesli jeszcze jest daleko, pamiętaj
        o Panu Józku o którym mało kto pamieta i o wujku moim ulubionym z
        którym śpiewalismy Ci piosenki...
        I o mnie Panie pamiętaj...Wiesz jak bardzo mi potrzebny jestes,
        wiesz że bez Ciebie ja nic, nic...
        Halina-mama Agatki
        • 999mamuska Re: Rozmowy z Bogiem 08.07.09, 18:19
          Przed chwilą napisałam wszystkie swoje żale do Boga-niestety,kiedy próbowałam
          wysłać dostałam odpowiedź,że moja sesja na serwerze wygasła.Widocznie tak miało
          być,żeby moje żale nie ujrzały światła dziennego.Pozdrawiam Was wszystkich.
    • 198-3mk Re: Rozmowy z Bogiem 08.07.09, 13:42
      Witaj Halinko. Jestem nowa na forum. Dzisiaj się zalogowałam a ta
      stronę znalazłam przypadkiem... A może nie...Może Bóg chciał abym
      znalazła pokrewne dusze...Mój syn Marcin, odszedł 29-listopada
      2005r. Walczył z chorobą nowotworowa 10-miesięcy:( Miał 22-
      lata.Ciesze się ze trafilam na tą strone. Uwazam że osoby które
      dotkneła ta sama tragedia mogą dużo zyskać na takim kontakcie.
      Szczególnie jesteś mi bliska Ty, i Grażynka,mama Patrycji.Mysle ze
      będziemy płakac za naszymi dzieciakami do końca naszego ziemskiego
      zycia... Ja płacze juz czwarty rok... Mogę Wam tylko powiedzieć ze
      ból zmiejsza swoje natężenie,ale tesknota nadal jest ogromna:(
      Pozdrawiam cieplutko... Przytulam Wasze zranione serduszka do
      swojego serca, i mam nadzieję że napiszecie do mnie.
      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 13.07.09, 10:05
        Rozmowa 3)
        A więc to tak działa Panie... Taki mi podarunek najcudniejszy od lat
        dałes. Pewnie pomyślałeś: " A niech nie mysli, ze ja jestem taki
        niesprawiedliwy, ze Agatke jej zabralem i tylko cos jej wciaz
        zabieram i zabieram." Dziekuje Ci Panie, dziekuje po tysiackroć.
        Dziekuje za ludzi, za ich smiech, za wdziecznosc, za ich
        podziekowania, ktorych az nadmiar byl, za kwiaty do nich, dziekuje
        ze tak sie pieknie bawili, dziekuje, ze ja sie potarfilam z nimi
        bawic, dzikeuje Ci Panie, ze tyle sie smniała, ze przetanczylam calą
        noc, ze Agatka sie cieszyla z mojej radosci. Dziekuje Ci Panie, ze
        nie czulam zmeczenia, ze tak wszystko pieknie sie udalo, ze
        wszystkim bez wyjatku 24 osobom sprawilam tak wielka radosc.
        Dziekuje Ci Panie. Jak to cudownie widziec usmiech i szczescie na
        twarzach innych ludzi i miec swiadomosc, ze to dzieki mnie miedzy
        innymi. Zadne pieniadze, zadny awans nie zastapi tego. Nie ma
        porownania do niczego innego, jaka to jest straszna radosc. A wiec
        Panie potrafie sie smiac, potrafie sie jeszcze cieszyc, jeszcze
        potrafie cos dla innych. Dawaj mi tu Panie nastepny pomysl. Szybko
        dawa:) A jeszcze udalo sie sprawic tym spotkaniem, ze ludzie chca
        sie spowrotem spotykac i rozmaiac z soba, teraz w jeszcze wiekszym
        gronie, z osobami z innej grupy. I juz plany na pazdziernik
        nastepnego takiego sptkania. Ludzie powinni sie spotykac, a nie
        tylko dzen dobry, dowidzenia. PAnie otwiersz oczy naet tym, ktorzy
        maja mocno zamkniete, A Agatka ...ja wiem ze byla obok i czulam ze
        to Ona chciala i pomogla mi nie plakac, mowic o swojej zalobie,
        mowic o niej, powiedziec tym ludziom : Ni bojcie sie rozmawiac ze
        mna, nie bojcie sie mowic o mojej coreczce, ja wiem ze Wy nie
        mozecie mnie zrozumiec, ze sie starcie, ze macie swoje sprawy, ale
        sie nie bojcie ... I to bylo potrzebne, przestali sie bac, a ja
        Panie jak wodzirej i gospodarz najwazniejszy tego spotkania...
        dziekuje Ci po raz kolejny. Nie przypuszczalam ze taka radoche miec
        bede z radosci innych ludzi....A jednak czasem mnie zaskoczysz PAnie
        i w drugą strone, no i krzyz lzejszy, jakbys dal Szymonów wielu,
        bardzo wielu...
        twoja niepoprawna owca:):):)
        Halina-mama Agtaki
      • annmaria Re: Rozmowy z Bogiem 13.07.09, 21:52
        Halina pisze Panie. A ja nawet nie wiem jak do Ciebie mowic nie wiem
        czy w ogole umiem do Ciebie mowic nie wiem jak sie nazywasz nie wiem
        gdzie jestes. Nie wiem rowniez czy slyszysz mnie wlasnie bo ja w
        zwatpieniu cala jesli jestes to wiesz ze jak juz to ja cala. Czasem
        gadam cos od rzeczy do Ciebie szczegolnie jak zla jestem jak ogarnia
        mnie zmeczenie i bol bol zycia ktore dzwigam bo obdarzyles mnie
        trudem z panskim gestem. Proba za proba kiedy podolam raz jeszcze
        podnosisz mi poprzeczke a ja skacze i skacze coraz wyzej i wyzej. W
        nadzieji skacze ze pochwalisz mnie w koncu. Tak sie juz do tego
        skakania przyzwyczailam ze posiedziec nie potrafie tylko hop wyzej
        lepiej dokladniej. Musze biec biec szybko przed siebie obijajac sie
        czasem o sciany musze biec bo liczy sie kazda sekunda a zycia
        marnowac nie wolno. Czasem zapominam gdzie biegne i po co ale nie
        przystane tylko przepowiadam sobie w mysli tak ma byc On tak chcial
        taki mam krzyz taki los. Sluchasz mnie w ogole? Przeciez ja nigdy sie
        nie skarze nigdy nie narzekam. Czasem tylko wrzeszcze na Ciebie na
        siebie na los na anioly.Wiem ze kiedy padam to sie podniose. Obolala
        potluczona zaplakana. Ale podnosze sie i wiesz to. Nie zadam niczego
        o nic nie prosze. Aniola tylko dawno spotkalam wiem ze Aniol od
        Ciebie byl. A czasem kiedy zagladam w oczy starych ludzi widze tam
        tamten brzeg. Niby tu a juz troche tam. Widze w tych oczach spokoj
        widze pogodzenie sie z tym co nadejsc. Mam w sobie sile nie wiem moze
        Ty mi ja dales mam w sobie milosc mam troske pamietanie. Czesto
        spogladam w niebo. Ciebie tam szukam chmurki szukam gdzie przysiadl
        moj Ojciec. Jesli jestes i czasu masz chwilke Ojcu powiedz zeby dbal
        o siebie powiedz mu rowniez ze kocham Go strasznie patrz a jednak
        prosze. Prosze bo Ojciec zadbac o siebie nie umie. A dobry to
        czlowiek dobry do kilku lez co teraz spadaja. No coz moze kiedys
        blizej sie poznamy. Moze kiedys ... Jesli jestes to Badz. A
        • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 20.07.09, 14:31
          Rozmowa 4)
          Panie,
          tyle razy sobie postanawiam, ze muszę mniej tu pisac i nic z tego
          nie wychodzi...Wciąż wracam tu i wracam jak w miejsce bezpieczne
          jakies, ale może to nie jest dobrze... Panie, czy nie sadzisz, ze
          można sie uzależnić od tego forum, od tego miejsca... Czy trwanie
          zbyt długie w tym miejscu nie jest ze szkodą dla mnie, dla
          innych...Ale znowu z drugiej strony nikt nie zrozumie lepiej, jak ci
          co przeżywają również odejście ukochanej osoby... NIe mam miejsca
          innego, gdzie moge gadac do woli wciaz o tym samym. Panie, tak do
          • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 20.07.09, 14:36
            Rozmowa 4)
            Panie,
            tyle razy sobie postanawiam, ze muszę mniej tu pisac i nic z tego
            nie wychodzi...Wciąż wracam tu i wracam jak w miejsce bezpieczne
            jakies, ale może to nie jest dobrze... Panie, czy nie sadzisz, ze
            można sie uzależnić od tego forum, od tego miejsca... Czy trwanie
            zbyt długie w tym miejscu nie jest ze szkodą dla mnie, dla
            innych...Ale znowu z drugiej strony nikt nie zrozumie lepiej, jak ci
            co przeżywają również odejście ukochanej osoby... NIe mam miejsca
            innego, gdzie moge gadac do woli wciaz o tym samym. Panie, tak do
            Ciebie wołam...Anusia mowi ,że nie wie jak Cię nazwać, jak do Ciebie
            się zwracac... I ja tak naprawdę nie wiem, nic nie wiem...
            Piszę "Panie" i chyba nie masz za złe...
            Panie, jestes tak bardzo mi potrzebny, Twoja siła, wsparcie,
            pocieszenie, Twoje ramie... Otrzyj łzy , otrzyj Panie... Naucz mnie
            jak lepiej kochać tych, ktorych kochać najtrudniej, tych którzy
            najbliżej mnie, do których tak często brak mi cierpliwości... Panie
            pomóż mi zwalczyc w sobie te złość, gdy słyszę: moja wnuczka to,
            tamto...gdy słyszę :Moja wnuczka wychodzi zamąż...
            a pierwsza wnuczka, a o pierwszej juz się nie mówi???
            Ja wiem, nie powinnam, nie powinnam...
            Ja wiem, Ona - ta pierwsza nie ma za zle, to tylko ja - jej matka,
            zazdrosna matka... Matka, ktora uwaza , ze Ona powinna byc dla
            calego swiata najwazniejsza, ze na pierwszym miejscu powinno sie
            mowic o niej... Glupia matka, ktorą tak boli byle co, ktora placze
            bez powodu, bo kolor bluzki taki podobny, bo slowa takie same, bo
            lody wisniowe...i co Panie, chyba zaskoczony nie jestes, ze słaba
            wiara, słabiutka skoro znów brak radości, skoro znów niepokój o to
            co jutro, skoro tyle myśli naraz, skoro wciąż z ukojenia, spokoju,
            ciszy powroty w niepokoj, bol, niepewnosc... No tak, masz rację po
            co o jutrze mysleć, może go wcale nie byc... Panie, pewnie w jakis
            tam sposób mnie za chwilę pocieszysz, pewnie Agatka nie pozwoli
            żebym zbyt długo na kolanach, bez pomocy... Ale trudną mi drogę
            wytyczyłeś, trudną...Wiem, wiem narzekac wstyd, kiedy dziecko moje
            krzyż dźwigało taki ciężki, taki bolesny, kiedy nigdy nie
            narzekało... No coz, dziś dzień żalu i narzekania, zalu i glupiej
            zazdrosci, ze palmy ktos ogladać jedzie, a Agatka nie zdążyła ...Tak
            wiem, wiem Agatka sie tym juz nie przejmuje, już nie takie palmy
            oglada, ale prosty, mały człowieczek taki jak ja, zwyklych ludzkich
            uczuc sie nie wyzbedzie, nie na jego sily...Tak czasem myslę, jakie
            jeszcze masz dla mnie podarunki, jakie jeszcze... Czasem z gorycza i
            żalem do Ciebie mówię...A Ty... no tak z ta swoja miłościa której mi
            się tak trudno nauczyc, w której tak trudno wytrwac... Ty, z ta
            swoja miłościa i ciągłą wiara we mnie wciąż obok, wciąz krok w krok
            ze mna... Czy odchodze, czy wracam, czy się na Ciebie obraże i sie
            nie odzywam... to Ty okno zawsze masz uchylone jak ksiądz Twardowski
            pisał. Ja wiem, ze dla mnie i drzwi szeroko otwarte, nie tylko okno.
            Moze zbyt ufam w Twoje miłosierdzie, w Twoją opieke... Może ktos
            powie, jaka głupia, dziecko jej zabrał, pozwolił zeby cierpiało,
            zeby patrzyla i nic zrobic prawie nie mogla... Na to pozwolil, a Ona
            mysli, ze On ja kocha, ze On JEST, ze miłosierny, ...
            A ja tak wlasnie myślę, tak własnie czuję, chociaz dyskutuje z Tobą
            Panie, chociaż zostawiam Cie czasem , chociaz dzis mi źle, to
            dziękuję Ci ze pozwalasz mi miec wciąz tę pewność ,ze jestes ze mną,
            ze pozwalasz mi mieć tę pewność...

            Halina-mama Agatki
            • annubis74 Re: Rozmowy z Bogiem 20.07.09, 16:56
              Ten wątek to Rozmowa z Bogiem
              ale ja nie chcę z nim rozmawiać
              może to głupie, może dziecinne
              ale jestem już tylko zwątpieniem w niego i gniewem i bólem
              ale Tobie Halinko chcę powiedzieć że choć w naszym
              postrzeganiu "bożego planu" strasznie nam do siebie daleko
              to czytając co piszesz podziwiam Cię...
              pewnie zazdroszczę tej namiastki spokoju...
              mimo wątpliwości...
              • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 24.07.09, 23:15
                I cóz Panie, pozegnalismy Go. Tak mało ludzi Go zegnało... Pisze do Ciebie, a
                tak jakbym to z nim miala pogadac. Prawie się nie znaliśmy, mimo ze jego Ojciec
                tak bliskie mial z nami kontaky, wszak rodzina...Pozrywał kontakty ze
                wszystkimi, zagubił się biedny, calkiem zagubił...Jak smutne to było pozegnanie,
                jak przygnebiajace. Pozegnanie Agatki nie bylo przygnebiajace, a przeciez miala
                23 lata tylko... Panie wierze,ze dasz mu szansę aby blisko Ciebie za jakis czas
                sie znalazł. Ty wiesz przeciez ,ze On nie całkiem ze swojej winy tak swoim
                zyciem pokierowal, nie całkiem ze swojej... Nieszczęśliwy to człowiek był, może
                bardziej niż ja, choc dzieci sam opuscił... Panie nie mysl, ze nadużywać chcę
                Twego miłosierdzia, ale przeciez widziałes jego syna, jaki madry, mily młody
                człowiek... Ze wzgledu a to dziecko...Jestes Dobrym Ojcem, daj mu możliwość
                dołaczenia do Twoich zastepów. Nie wierzę Panie, że uzależniałbys zbawienie od
                ilości mszy swietych odprawionych za tego który odszedł, zbyt kochasz swoje
                dzieci, aby i po smierci były podzielone na te biedniejsze, i na te które stac
                na wszystko. Wiesz, ze za niego mało kto sie pomodli, a msze zamówi może raz na
                wiele lat lub wcale... Ja zyc wiecznie nie bede, za wszystkich nie dam rady,
                choc bardzo bym chciala, bo i nawet środków na to nie mam, a sam wiesz, ze za
                darmo zaden z Twoich pasterzy mszy nie odprawi. O, chyba sie obrazisz teraz
                mocno na mnie Panie... Ale taka jest prawda i sam o tym wiesz lepiej i wiecej
                niz ja, szara mysz.
                Myslę Dobry Ojcze, ze zadanie juz mu tam takie dasz aby się zrehabilitował i
                może trochę moja modlitwa pomoze... Panie, jestem sama ale nie czuje sie bardzo
                samotna. To chyba tak dzis jakos po tym pozegnaniu... I jeszcze wiesz co mi po
                głowie krąży, ta kobieta pogubiona w swej rozpaczy. I Ci ludzie jak mnie
                denerwuja, przeciez widac ze Ona w gorszym niz Oni stanie... Zamiast jej otuchy
                dodac, cos podpowiedziec jak ma z cierpienia zaczac wychodzic to jeszcze dołuja
                potwierdzeniami, ze tak juz bedzie, ze sensu nie ma, itd, itd. Przerazilam sie,
                jak mozna myslec tylko o sobie. Trzeba bardzo uwazac nie tylko na to co sie mowi
                ale i co sie pisze. Tak latwo komus krzywde zrobic lub w jeszcze wieksze
                cierpienie wepchnac... Panie podpowiedz jak jej pomoc. Chyba moze niech tam nie
                pisze, sama nie wiem....mOze jutro cos mi pozwolisz wymyslic... Mało dzis
                uduchowioa ta rozmowa z Toba Panie...
                Jedna z twoich niepowtarzalnych lichych owiec:)
                Halina-mama Agatki
                • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 25.07.09, 00:01
                  Mój dobry Ojcze
                  dziękuję Ci, tak szybko mi do głowy włozyles co napisac tamtym ludziom:) Jak mam
                  wątpic:) i wyglada na to że za pasterzy sie nie obraziłeś:)
                  Halina-mama Agatki
                  • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 30.07.09, 14:44
                    I znowu do Ciebie wołam
                    I znowu u stóp Twoich Panie
                    Zraniona, juz pocieszona
                    z córką niezwykłym spotkaniem
                    Panie, mój Boże Ty Jesteś...
                    Tak czasem mi pokazujesz,
                    że Jesteś, naprawdę Jesteś,
                    że jednak się mną opiekujesz.
                    Tak wtedy jestem szczęśliwa,
                    szczęśliwa mimo, że boli.
                    Mimo, że teraz płaczę
                    zawsze dopełnię Twej woli.
                    Panie, mój dobry Panie
                    jak mam wyrazić co czuję.
                    Podpowiedz co mam napisać,
                    tak bardzo Ciebie miłuję.
                    Mi niepotrzebne dowody,
                    nieważne mi rozważania,
                    nieważne książki, świadectwa...
                    To Twoja siła trwania,
                    to Twoja miłośc, nadzieja...
                    To Ty i moja Agatka
                    I ja mój dobry Ojcze
                    Twa córka, a Jej matka...

                    Halina-mama Agatki
                    • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 09.08.09, 15:24
                      Z kim mam rozmawiac, z kim ...jesli wiem, ze i tak nikt odpowiedzi mi nie
                      udzieli, bo wiedzy w tym temacie nie ma. Nie ma najmniejszego sensu zawracac
                      glowy tym co i tak wlasciwie od tych tematow i od takich ludzi jak ja uciekaja
                      i omijaja z daleka. Bo, a nuz zaplacza sie w odpowiedziach, pogubia sie, naraza
                      sie na zachwianie swojego swietego spokoju, swojego wyciszenia ...A zreszta po
                      co we mnie ta gorycz i zal i tak nikt nie odpowie na moje pytania bo wiedze
                      posiada z ksiazek, a ksiazki przez ludzi przeciez pisane...badania jakies,
                      dociekania tez tylko przez ludzi...Wiec do Ciebie Panie, do Ciebie...Ostatnie
                      dni, tygodnie bardzo watpie Panie, wciaz na jakies proby jestem wystawiana,
                      wciaz na zdarzenia, ktore odebrac mi nadzieje chca...Wciaz od nowa pod górkę i
                      pod górkę...PAnie, a jesli jest inaczej, jesli moje grzechy moje zle , bardzo ,
                      bardzo zle dawne uczynki mimo tego, ze sie teraz staram ,nie pozwola na to abym
                      blisko Ciebie sie znalazla...jesli tak ma byc, po co sie staram, po co sie
                      wogóle wysilam, po co nadal chce zyc...to bez sensu, Panie..Jesli mam byc i tak
                      potepiona... cos w tym musi byc, za wiele tch zdarzen , za wiele, ta ksiazka,
                      ten opis piekla w niej... Panie, chyba jednak zbytnio pokladalam swoje nadzieje
                      w Twoim milosierdziu... Panie, dlaczego pozwalasz abym watpic zaczynala,
                      dlaczego Panie pozwalasz abym tracila chec do dalszego zycia i naprawiania tego
                      co we mnie zle, dlaczego pozwalasz...Jesli nie Ty, to kto mi pomoze, kto mnie
                      uratuje...Mimo tego, ze nie jestem czlowiekiem, takim jakbym sama chciala, wciaz
                      Ci ufalam, mimo tego zla calego w moim zyciu, w myslach moich nie opuszczalam
                      Cie nigdy, a raczej chyba Ty mnie nie opuszczales...Panie, a moze te zdarzenia,
                      to wszystko... ten niepokoj, to nie Twoja sprawa, moze to ten zly, zbuntowany
                      Aniol, ktorego diablem nazywaja mi podszeptuje to wszystko... Juz sama nie wiem
                      ,juz calkiem nic nie wiem...PAnie, uslysz moje wolanie, nie zostawiaj mnie samej
                      Panie, Ty wiesz ze ja zaluje, ze sie staram, ze slabo bardzo, byle jak ale sie
                      staram na ile potrafie...Panie, bo jesli Agatki juz mi nie pozwolisz
                      spotkac...Wybacz mi Panie, wybacz..................................
                      • grazyna1965 Re: Rozmowy z Bogiem 09.08.09, 23:41
                        Halinko, Twoja rozmowa z Bogiem brzmi jak moja. Tylko, że ja wciąż
                        pytam DLACZEGO to moja Patrynia musiała odejść. Ty już nie zadajesz
                        tego pytania, Ty prosisz o wiarę, o siłę przetrwania. Ja nie mogę
                        jeszcze nie pytać...więc pytam DLACZEGO Panie Boże pozwoliłeś żeby
                        moje jedyne dziecko, moja córunia odeszła? Co takiego zrobiła żeby
                        tak znienacka, nagle odejść, zostawić nas tutaj, musiała? Czy może
                        ja coś zrobiłam strasznego, że musialam na to zasłużyć? Na początku
                        obwinialam się, że bylam widocznie złą matką, ale to przecież
                        nieprawda. Mialam wiele wad, wile grzechów..może nie jestem
                        najlepszą żoną, może nawet nie jestem najlepszą córką, ale Boże Mój,
                        przecież bylam dobrą matką. Patrynia zawsze to mi mówiła patrząc na
                        mnie swoimi kochającymi oczami, w których mogłam wyczytać
                        wszystko.Miłość, czułość, wrażliwość, dobroć. To była tak cudowna
                        istota, która kochała życie, kochała ludzi, pochylała się nad cudzym
                        nieszczęściem. Więc pytam Cię Panie Boże DLACZEGO pozwoliłeś na to,
                        żeby odeszła stąd. Całe życie dobrze się uczyła, dążyła do tego żeby
                        robić coś dobrego w swoim życiu, rozwijała się..a nie dane Jej było
                        skończyć studiów. Dlaczego nie mogła poczuć co to jest miłość do
                        dziecka, DLACZEGO pozwoliłeś na to żebym nigdy nie była babcią. Jak
                        można pozwolic na to żeby matka stała nad grobem swojego dziecka?
                        Pozwoliłeś Panie Boże żeby odeszła, a tym samym pozwoliłeś mi umrzeć
                        za życia. DLACZEGO? Co chciałeś Panie Boże osiągnąć? Czego chciałeś
                        mnie nauczyć? Czemu ma służyć śmierć dziecka? Przecież mogłes mnie
                        Panie Boże wziąć do siebie, nie Patrynię. Ona miała tylko 23
                        lata,dopiero uczyła się życia, chciała tyle zrobić. Jej śmierć
                        zniszczyła wszystko w co wierzyłam, co kochałam. Po ci Panie Boże
                        taka cierpiąca matka? Jestem a jakby mnie było..więc po co to
                        wszystko?
                        Wiem, że i tak mi nie odpowiesz..dlatego błagam Cię tylko o
                        jedno.Pozwól mi się spotkać z moim dzieckiem, z moją Patrynią. O to
                        Cię tylko proszę Panie Boże.
                        Grażyna,mama Patryni
                        • edzia764 Re: Rozmowy z Bogiem 10.08.09, 10:12
                          Panie Boże ... wszyscy którzy mają jakieś problemy zwracają się do
                          Ciebie. Ja często z Tobą rozmawiam, ja zadaję Ci pytania ....
                          dzisiaj chcę do Ciebie napisać. Panie Boże powtarzam często, iż
                          śmierc mojego Męża to Twoja wola, że muszę to przyjąć z pokorą ....
                          ale Boże dlaczego !!!!!!! To pytanie pozostaje i pozostanie bez
                          odpowiedzi. Mogę sobie sama wytłumaczyć, iż Mąż wypełnił tu na tym
                          ziemskim padole zadanie wyznaczone przez Ciebie ... jak strudzony
                          pielgrzym do domu powrócił a Ty przyjąłeś Go z powrotem.... cóz mi
                          pozostało Panie mój ... chyba tylko przytoczyć słowa Św. Augustyna "
                          Panie nie pytam, dlaczego mi Go zabrałeś, lecz dziekuję za to, że
                          mnie NIM obdarowałeś "....
                          • edzia764 Re: Rozmowy z Bogiem 11.08.09, 12:59
                            Panie mój ..... dziś mija miesiąc, jak powołałeś mego Męża do
                            siebie ... jest mi bardzo ciężko, ale podjęłam walkę z żalem, bólem
                            i mam nadzieję, że z Twoją pomocą wygram ....
                            "Mój Mistrzu, przede mną droga,
                            którą przebyć muszę tak jak Ty
                            Mój Mistrzu, wokoło ludzie,
                            których trzeba kochać tak jak Ty,
                            Mój Mistrzu, niełatwo cudzy ciężar
                            wziąć w ramiona tak jak Ty
                            Mój Mistrzu, poniosę wszystko
                            jeśli bedziesz ze mną zawsze Ty .... "
                            Irena
                            • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 02.09.09, 15:14
                              Panie Boże
                              dzis do Ciebie wołam :"tak sie nie robi, tak sie nie robi..."żeby
                              matki swoje dzieci chowały. Odpowiadasz mi , ze to nie Ty, ze tak
                              zaplanowane było, zapisane, tyle lat miala przeznaczone, że
                              wymodliłam te lata bo miała odejść od razu. A ja mimo wszystko
                              krzyczę dzis "Tak nie wolno!!!!" Bo nie wiem co Ci mam powiedzić
                              wiecej, bo nie wiem jak mam zyć dalej. Mimo ,ze niby poukładałam
                              sobie, że innych pocieszałam... teraz nie wiem, nic nie wiem. Gdzie
                              jestes??? Czy mnie znów zostawiasz??? Panie Ty wiesz, ze staram sie
                              nigdy Cię nie oskarżać, ze staram się zawsze z Toba zgadzać, że
                              wszystko przyjmuję zwykle z pochylona głową. Może wtedy na początku
                              choroby za mało krzyczałam, za mało do Ciebie miałam zalu, moze
                              dlatego teraz wszystko wraca...A może to jakaś kara za moje życie,
                              za moje czyny...Ale dlaczego moja kara miałaby dosięgac mojego
                              dziecka. Wszystko mi sie pomieszało. Ja wiem, ze nie wolno
                              rozpatrywac odejścia bliskiej osoby w kontekscie kary za cos. Ale
                              czasem juz tak siebie obwiniam, bo zawsze wszystko potrafilam
                              mojejmu dziecku pomoc zalatwic. Nie bylo dla mnie spraw ktorych nie
                              mozna jakos zalatwic...a tu niestety zawiodlam . Nie wymodlilam, nie
                              udalo sie... Lekarzy, opieke, wszystko to zalatwilam najlepsze,
                              jakie tylko moglo byc, najnowoczesniejsze, ale zdrowia nie udalo sie
                              zalatwic, zycia nie udalo sie zalatwic... Panie jak nic nie znaczymy
                              wobec potego smierci... Jak nic nie mozemy, nic... jak bardzo
                              wszystko w Twoich rekach...Panie czy ja juz zwariowalam, czy Ty mnie
                              slyszysz Panie...
                              Halina-mama Agatki
                                • first.marionetka Re: Rozmowy z Bogiem 04.09.09, 12:02
                                  Wiem, że jesteś Boże, tylko dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać,
                                  mówisz tak cicho, że Cię nie słyszę............... wiem, że mnie
                                  niesiesz na swioch ramionach, bo sama nie byłabym w stanie iść dalej
                                  po tak wielkiej stracie, w tak wielkim bólu......... wiem, że na
                                  Twoich rękach są inne matki.......matki, które straciły swoje dzieci.

                                  Mów głośniej, bo mój słuch już nie ten i może dlatego, Cię Boże nie
                                  słyszę.

                                  Proszę , mów do mnie głośniej.......................................

                                  Od zawsze Twoje dziecko.
                                  • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 02.10.09, 10:51
                                    Boze, dzis nie bede sie z Toba sprzeczac, dzis slowami Jana od
                                    Biedronki, ale tak bardzo identycznymi jakimi sama bym chciala dzis
                                    do Ciebie:
                                    "Dziękuję Ci po prostu za to, że Jesteś
                                    za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
                                    za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
                                    za to, że Jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
                                    za to, że jesteś już odnaleziony
                                    i nie odnaleziony jeszcze
                                    że uciekamy od Ciebie do Ciebie
                                    za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie,
                                    ale wszystko dzięki Tobie
                                    za to, że to, czego pojąć nie mogę - nie jest nigdy złudzeniem
                                    za to, że milczysz.
                                    Tylko my - oczytani analfabeci
                                    chlapiemy językiem"

                                    Halina-mama Agatki
                                    • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 06.11.09, 21:45
                                      Napisałam kiedys dawno taki wiersz, chyba w 1999 roku...

                                      Przychodzę do Ciebie dziś Boże
                                      Wracam z bardzo daleka
                                      Ja wiem nie jestem w porządku
                                      Tak długo kazałam Ci czekać
                                      Dziękuję, ze na mnie czekałeś
                                      Że drzwi otworzyć zechciałeś
                                      Tak bardzo mi jesteś potrzebny
                                      By radość odzyskać i spokój
                                      By zgubić smutek i rozpacz
                                      Wyrzucić z serca niepokój
                                      Osłoń mnie Panie przed tymi,
                                      Którzy wciąż przykrość sprawiają
                                      I daj mi na trochę dłużej
                                      Tych, którzy szczerze kochają
                                      Otul mnie ciepłem, miłością
                                      Nie pozwól mi się oddalić
                                      Tak bardzo pragnę Panie
                                      Swą wiarę w ludzi ocalić
                                      Trzymaj mnie mocno za rękę
                                      Daj siłę by zawsze być sobą
                                      I żeby każdy dzień Panie
                                      Zaczynać i kończyć z Tobą.

                                      Halina-mama Agatki
    • luna67 Re: Rozmowy z Bogiem 06.11.09, 22:07
      Boze,

      nie nazywam ciebie po imieniu, bo imie jest tam potrzebne, gdzie mnogosc. A ze
      tys jeden, wiec mowie do ciebie Ojcze niebieski, prawdziwy.

      Przyjelam dzisiaj z pokora moja diagnoze, niech bedzie wola twoja, ale ty wiesz,
      ze bede walczyc....Ty mnie zreszta znasz.....
      • karnivora Re: Rozmowy z Bogiem 06.11.09, 23:13
        Masz obsuwe? ale kanal
        Trzym sie Boga Miłosiernego jak pijany płota / w pokorxze
        z czystym sercem i pozamiatanym sumieniem
        I pójdzie luxem!!!!!!
        Podwieszam sie do Twojej modlitwy namaxa





            • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 03.12.09, 21:46

              "Ty, Panie tyle czasu masz
              Mieszkanie w chmurach i błękicie
              A ja na głowie mnóstwo spraw
              I na to wszystko jedno życie.
              A skoro wszystko lepiej wiesz
              Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
              To powiedz czemu tak mi jest,
              Że czasem tylko siąść i płakać.

              Ja się nie skarżę na swój los
              Potulna jestem jak baranek
              I tylko mam nadzieję, że...
              Że chyba wiesz, co robisz, Panie.

              Ile mam grzechów? któż to wie...
              A do liczenia nie mam głowy
              Wszystkie darujesz mi i tak
              Nie jesteś przecież drobiazgowy.
              Lecz czemu mnie do raju bram
              Prowadzisz drogą taka krętą
              I czemu wciąż doświadczasz tak,
              Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

              Nie chcę się skarżyć na swój los
              Nie proszę więcej, niż dać możesz
              I ciągle mam nadzieję, że...
              Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

              To życie minie jak zły sen
              Jak tragifarsa, komediodramat
              A gdy się zbudzę, westchnę - cóż
              To wszystko było chyba... zamiast.
              Lecz póki co, w zamęcie trwam
              Liczę na palcach lata szare
              I tylko czasem przemknie myśl
              Przecież nie jestem tu za karę.

              Dziś czuję się jak mrówka, gdy
              Czyjś but tratuje jej mrowisko
              Czemu mi dałeś wiarę w cud
              A potem odebrałeś wszystko.
              Ja się nie skarżę na swój los
              Choć wiem, jak będzie jutro rano
              Tyle powiedzieć chciałam ci
              Zamiast... pacierza na dobranoc."

              Halina-mama Agatki
              • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 14.12.09, 12:00
                I cóz mój Panie, zaniedbałam moze ostatnio troche niektóre sprawy.
                Wiesz o czym piszę, ale za to inne sprawy do przodu. Tak mysle, ze
                moze za zle mi nie masz. Tak mysle, ze rozumiesz, nie dam rady
                wszystkiego, troszke odpoczac tez musze. Tak, tak juz widze jak z
                tyłu mój Aniól Stroz mnie po plecach chce klepnac i mowi:"daj spkoj,
                nie ma co sie tlumaczyc, zaniedbalas - twoja wina, gdybys chciala
                dalabys rade, nie ma co sie tlumaczyc" . Ma racje, ale coz slaby
                czlowiek ze mnie. Zgadzam sie na swoje slabosci, akceptuje je.
                Wytrwac w postanowieniach ciezko. Czy Tobie Panie moznaby tak wciaz
                nie przypominac, czy bez tych przypomnien moglbys czuwac i pilnowac
                aby wola silniejsza byla i zwatpienia mniej.
                A tak wogóle to Ci dziekuję Panie, za siłe, bo jak tak nieraz czytam
                stwierdzam, ze jednak dales mi sile. Moze bym jej nie chciala, bym
                nie chciala zeby sie zdarzyło to co sie zdarzylo, ale jesli jest jak
                jest to dziekuje Ci. Wsparcie wlasciwie mam tylko w Tobie... od
                zawsze, a mimo to jestem wciaz jako tako na powierzchni, a mimo to
                nie każe Ci Świąt odwoływac, niech sie cieszą Ci, którzy moga.
                Panie bądź przy mnie, pomagaj, wspieraj, dawaj tę siłę czasem nie
                chcianą. Panie czasem i mi tak bardzo ciężko, czasem ija bym chciała
                byc małym dzieckiem, ktore o nic nie musi zabiegac, które czuje się
                bezpieczne, spokojne...
                Halina-mama Agatki
                • edzia764 Re: Rozmowy z Bogiem 21.12.09, 21:24
                  Panie Boże ... myślałam, że jestem osobą silną, że w miarę upływu
                  czasu będzie lżej, ale to tylko myślałam ... rzeczywistość okazała
                  się inna. Okres przedświąteczny to okres wspomnień przynoszących
                  wielki ból, tęsknotę .... niemoc. Jak w takim stanie mam się cieszyc
                  z przyjścia na świat Dzieciątka, jak mam śpiewać te wesołe kolędy,
                  kiedy serce rozrywa wielki ból ... kiedy we mnie jest tylko krzyk
                  rozpaczy.
                  "O Jezu, mój Boże i Zbawicielu, we łzach z obolałym sercem do stóp
                  Twoich przychodzę po stracie mojego męża .... przyjmij moje
                  cierpienie i modlitwy .... Jezu zlituj sie nad Jego duszą. Tobie ją
                  polecam ... otwórz jej swoje serce, aby w nim zamieszkała na
                  wieki ....."
                  • annmaria Re: Rozmowy z Bogiem 21.12.09, 23:10
                    Boze kimkolwiek jestes Boze jesli jestes dobry i litosciwy obejmij
                    cieplym ramieniem mego Ojca teraz zwlaszcza gdy czas Swiat. Obejmij
                    Go prosze przytul i niech nie bedzie sam tam gdzie jest. Powiedz mu
                    Boze ze we mnie milosc wielka powiedz ze kocham i ze szanuje
                    dekalog. Powiedz Mu Boze ze dla mnie juz nigdy nic nie bedzie takie
                    same. Powiedz ze kocham powiedz ze tesknie. Powiedz ze slonce
                    zblaklo i snieg juz nie jest bialy. Powiedz ze u nas w porzadku. Ze
                    zdrowi jestesmy. I powiedz jeszcze zeby dbal o siebie zeby szalik
                    nosil bo latwo sie przeziebia powiedz ze rekawiczki tu u nas zostaly
                    bo pewno zabrac zapomnial. Powiedz Mu Boze jesli jestes ze czekam
                    spotkania i ze teraz w Wigilie talerz postawie. I kutie zrobie i
                    grzybowa. Powiedz Mu Boze ze nic juz nie czuje ze lzy nawet nie sa
                    slone. Ciebie Boze tez pozdrwiam moze kiedys naucze sie inaczej Z
                    Toba gadac. Boze. I miej nas w opiece. A
                    • kalincia Re: Rozmowy z Bogiem 23.12.09, 19:07
                      Boże, zaopiekuj się nim, trzymaj go za rękę i nigdy nie puszczaj..
                      jest taki młodziutki, jakbym mogła wolałabym sama się nim
                      zaopiekować, tu na ziemi..
                      ale jeśli nie mogę, to proszę, dbaj o niego . i pozwól mu czasem
                      zejść tu do nas, tak strasznie mi go brakuje..
                      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 30.12.09, 19:17
                        Nie chodzę na pasterkę...
                        Już na pasterkę nie chodzę
                        Nie witam Malusieńkiego
                        W tę noc mi nie po drodze
                        Nie witam Go ze śpiewem
                        Jak kiedyś gdy córka była
                        Nie witam Go z uśmiechem
                        I może tym zgrzeszyłam
                        Nie chodzę w noc wigilijną
                        do szopy, do kościoła
                        choć może On pod drzwiami
                        woła cichutko...mnie woła...
                        A ja iść nie potrafię
                        Bo cieszyć się nie umiem
                        Rozumiesz Boże to przecież
                        wiem...że ból mój rozumiesz
                        Więc na pasterkę nie chodzę
                        bo całą bym przepłakała
                        a Ty na uśmiech czekasz
                        gdy w żłobie dziecina mała
                        I kolędy już inne...
                        ach jakże inne śpiewam
                        Dla tych co nieobecni
                        co mają Twój skrawek nieba
                        A głosem mojej córki
                        powietrze drży przy wieczerzy...
                        drży od jej śmiechu, biegania
                        a talerz...cóż, pusty leży...
                        Miejsce naprawdę puste
                        jak puste nikt pojąć nie zdoła
                        Więc na pasterkę nie chodzę
                        choć wiem, że mocno mnie wołasz...
                        Halina-mama Agatki

                        • leo_king Re: Rozmowy z Bogiem 02.01.10, 21:08
                          Jeśli możecie i wola w was szczera, dajcie sobie i Bogu w was
                          szansę. Przeczytajcie książkę "Rozmowy z Bogiem"- Neale Donald
                          Welsch i będzie łatwiej, miliony ją już przeczytały i płomień w niej
                          zawarty ogarnia świat cały, kaŻde zbolałe serce przenika zrozumienie
                          i wielka miłość. Naprawdę polecam każdemu kto szuka szczerze
                          odpowiedzi jak jest i jest otwarty na miłość bez warunków,
                          kar,strachu, na słowa miłości prosto z serca płynące. Polecam z
                          miłującego wszelkie przejawy wiecznego życia serduszka :) Pozdrawiam
                          • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 17.01.10, 23:34
                            Już północ Panie niedługo
                            już za chwile dzień nowy
                            a ja nie w czasie zaczynam
                            z Tobą nocne rozmowy
                            trochę wiary mi w siebie
                            i w siły własne dziś trzeba
                            Wiec Panie zerknij przychylnie
                            ze swego boskiego nieba
                            Nie jestem całkiem w porządku
                            I nie wiem jak to się dzieje
                            Ty Panie pozwalasz upadać
                            i znowu dajesz nadzieję
                            Czekasz, czekasz za progiem
                            za drzwiami niedomkniętymi
                            i masz co do nas te pewność
                            że jednak powrócimy
                            że nie zbłądzimy tak całkiem
                            że sił nam starczy w tej drodze
                            Tak czuję ze wciąż w nas wierzysz
                            Mój umęczony Boże....
                            Halina-mama Agatki



                            • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem 18.01.10, 22:51
                              Halinko,motyw Boga,który w nas wierzy-piękny.Tyle poświęcamy czasu i słów na
                              zastanawianie się czy Bóg jest i jaki jest.A On?Czy w nas wierzy?Czy faktycznie
                              wierzy,że "nie zbłądzimy tak całkiem",czy wątpi momentami tak jak i my wątpimy?
      • first.marionetka Re: Rozmowy z Bogiem 18.01.10, 21:55

        Wciąż wydaje mi się, że wygłaszam monologi.
        Proszę Cię Boże, żebym wyraźnie usłyszała co do mnie mówisz.
        Nie wiem co mam robić , TY wiesz o czym teraz myślę.
        Proszę,przemów do mnie. Ja muszę wiedzieć jak dalej żyć.
        Mam sama wiedzieć jak żyć? jestem za słaba, żeby wiedzieć.
        O Boże, jak mi żle.......
        • agalt Re: Rozmowy z Bogiem 18.01.10, 23:16
          Marionetko,
          my wiemy, jak bardzo Ci źle.
          Ale jest tak:
          żeby usłyszeć trzeba ciszy w Tobie. Rozpacz to jeden huk, nawałnica
          myśli i uczuć, które zagłuszają wszystko. Odrętwienie też nam nie
          pomaga słyszeć, choć pomaga przetrwać. Twój Synek jest bliżej
          Ciebie, niz myślisz. Ale nasza rozpacz jest jak skorupa, przez którą
          nasi bliscy ani stąd ani STAMTĄD nie mogą się przebić.
          Piszę z adresu, który podawałam w formalnej korespondencji. Więc nie
          napiszę Ci tutaj skąd wiem, ale wiem.
          Przytulam Cię mocno
            • agalt Re: Rozmowy z Bogiem 19.01.10, 09:34
              Potrafisz, Marionetko:)
              Jeśli uwierzysz, że Twój synek jest naprawdę. I że chce na pewno coś
              Ci powiedzieć. Przecież tak bardzo go kochasz. Przecież chcesz go
              usłyszeć. Odpędzisz każdą niepotrzebną myśl. Potrafisz...
              Choć wiem, jak bardzo to trudne. Bo u nas niby prawie
              wszyscy "wierzący". A zapytaj kogoś, czy wierzy w niepokalane
              poczęcie Maryi, lub niepokalane poczęcie Jezusa. Na większości
              twarzy zobaczysz konsternację... No bo niby jak? Więc dużo
              ludzi "wierzy" wybiórczo. "Bo ja ufam Bogu, ale.." Ale nie
              bezgranicznie?
              Czy Ty chcesz rozmawiać z ludźmi, którzy Ci nie ufają?
              Przytulam Cie mocno
              • first.marionetka Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 10:41
                Zgadzam się , że ja wierząca nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć
                swoim umysłem. Ufam, ale...jest na pierwszym miejscu, tak dokładnie
                jest.
                To jest ta moja słabość, o którą nigdy bym się nie podejrzewała.
                Rozpacz, tęsknota, niezrozumienie powodują ogólne osłabienie i
                ogólne zagubienie. I wtedy już nic nie jest proste, normalne.
                Wiesz Agalt, wcześniej te aspekty wiary były aksjomatami, może nie
                wytłumaczalnymi ludzkimi zmysłami,ale w wierze chodzi o samo
                zawierzenie i nie miałam z tym problemów ufałam.
                Dziś jest więcej ale, niż zaufania.......... a może więcej bólu,
                który ogranicza poukładanie rozsypanych puzlli........
                • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Marionetki 19.01.10, 11:36
                  Marionetko kochana,
                  mnie tez jest bardzo źle bez J. 4 lutego minie 10 miesięcy, a ja nie
                  umiem sobie wyobrazić życia bez niego. Byłam z nim tak bezgranicznie
                  szczęsliwa. To była moja Połówka. Wiem, że nigdy juz nie spotkam
                  nikogo tak głęboko mądrego, pełnego spokoju, łagodności i
                  zrozumienia dla innych. A jednocześnie z łobuzerskim uśmiechem na
                  twarzy, skorego do żartów czy nawet wygłupów. Teraz zostały mi tylko
                  wspomnienia i zdjęcia, które przypominają mi jak bardzo byłam
                  szczęśliwa.
                  J wielokrotnie pięknie mi się śnił. Zaraz po śmierci parokrotnie był
                  w domu. Raz słyszał to syn mojej koleżanki, któremu troche pomagałam
                  przed maturą. Dom był pusty i nagle delikatny szczęk klamki, ciche
                  kroki do kuchni i w kuchni. Myślałam, że mój syn wrócił wcześniej ze
                  szkoły. Choc kroki były jakby w skarpetkach, tak jak zawsze chodził
                  J. Weszłam do kuchni - nikogo. Wróciłam do pokoju - znów odgłosy
                  kroków. Ponownie weszlam do kuchni i zobaczyłam, jak zamykaja sie
                  drzwi od szafki. Ucieszyłam się, powiedziałam "cześć" i poczułam
                  Jego uśmiech. Ja jestem sklerotyczka, wszystko robię w biegu, zawsze
                  zostawiam otwarte szafki. J próbował mnie tego oduczyć. Tłumaczył,
                  że kiedyś sie schylę i rozbiję głowę o takie otwarte drzwiczki.
                  Wróciłam do pokoju uśmiechnięta i zobaczyłam strach w oczach syna
                  koleżanki. Powiedział "Ciociu, jak chyba nie zamknąłem drzwi od
                  domu". Próbowałam mu tłumaczyć, że J nigdy nikomu nie zrobił ani nie
                  zrobiłby nic złego, ale...
                  W Święta miałam straszny kryzys. Parę dni temu kładłam sie spać.
                  Pustka w głowie. Nie odrętwienie, tylko jakby wszystkie łzy juz
                  wypłynęły. I usłyszałam "wreszcie, maleńka". "Dlaczego kazałeś mi
                  tak długo czekać?" "Ja tu jestem zawsze, ale nie mogłem sie przebić
                  przez Twoją rozpacz"
                  Twój Synek też na pewno jest przy Tobie. Pewnie sie nawet przytula i
                  mówi do Ciebie. Kiedys wypłaczesz wszystkie dni na dany dzień i tez
                  poczujesz jego bliskość. Nie chodzi o to, żeby nie było "ale", tylko
                  o to, żeby nie przesłaniały tego, co najważniejsze. A puzzle kiedys
                  ulożą sie same...
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • first.marionetka Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 13:53

                    Kochana Agalt,
                    On wie, że przy moim obecnym stanie ducha, wszelkie znaki wpędziły
                    by mnie w panikę.
                    Czuję głaskanie po włosach jak kładę się spać, ale nie daje mi to
                    spokoju, ukojenia.
                    Choć wtedy myślę, że jest blisko......
                    Później się zadręczam, że moim bólem Go ściągam w dół......
                    W niektórych snach czuję, że byliśmy w kontakcie, ale wiem to tylko
                    chwilę po obudzeniu i czuję, że jest to wymazywane z mojej
                    pamięci....

                    Kiedyś jak zasypiałam, obudziło mnie takie dziwne szarpnięcie
                    ciałem, wtedy pomyślałam, że może nasze dusze się kontaktuję w
                    sposób, który trudno opisać............... może, a może tylko
                    wymyślam, żeby było lżej.
                    Raz wyraźnie słyszałam " mamo", może dlatego , że nie jest lepiej
                    blokuję spokojny kontakt.
                    Wszystko w swoim czasie, a narazie nic nie jest proste.........
              • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem 19.01.10, 10:54
                Agalt dobrze mi się Ciebie czyta,bo w tym co piszesz jest dużo
                mądrości i jakiś wewnętrzny ład i spokój.Ale mimo,że Twoje słowa
                mądre często,to jednak nie zawsze da się je zastosowac w
                rzeczywistości,w jakiej teraz jestem.Jak się jest pod wpływem
                wstrząsu spowodowanego śmiercią to naprawdę nie da się tych
                wszystkich emocji odrzucic,wyciszyc.I,jak pisałam w innym wątku-
                wierzyc,że Oni są to jedno.A życ TU bez Nich i pogodzic się z ich
                stratą to zupełnie inna bajka.Ja podobnie jak Ty opłakuję ukochanego
                mężczyznę.Wierzę,że gdzieś tam jest,może nawet blisko,wierzę,że
                opiekuje się mną w jakiś anielski,nieznany mi sposób.Owszem,to daje
                jakąś maleńką pociechę.Ale nie zmniejsza
                rozpaczy,tęsknoty,żalu,niezrozumienia,mojego zagubienia w tym
                cholernym TU i TERAZ.Może z czasem uda mi się dojśc do takiego etapu
                na jakim Ty jesteś.Ale jak na ten moment jestem emocjonalnie tam
                gdzie Marionetka.
                • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 19.01.10, 12:02
                  Droga Tilio,
                  Ja naprawdę nie proponuję Ci odrzucenia emocji. Wręcz przeciwnie.
                  Zgadzam sie z Tobą, bo to chyba Ty gdzies napisałaś, że mamy prawo
                  sie wypłakać, wykrzyczeć. I tylko tak nasze emocje mogą zostac
                  wyciszone. Niestety, trzeba to PRZEŻYĆ, a nie zamaskować. W
                  przeciwnym razie to przecież byłoby tak, jakbys chciała gładzią
                  załatać walący się dom...
                  Ja wiem, że trzeba nam wyciszenia. Ale to proces, a nie
                  postanowienie noworoczne...
                  Mnie jest łatwiej, bo ja wiem, że im jest dobrze. Więc oplakuję nie
                  tyle ukochanego mężczyznę (bo trudno płakać, że jest mu dobrze), ile
                  własną stratę.
                  Pozdrawiam cieplutko
                  • dorrita79 Re: Rozmowy z Bogiem 19.01.10, 12:41
                    Panie Boże....piszę, choć wiem, że nie muszę, bo Ty wiesz co w sercu noszę.
                    Pamiętasz Boże mój ból i rozpacz sprzed 2 lat, 1,5 roku? Pamiętasz, gdy
                    odwróciłam się do Ciebie plecami i powiedziałam, że już w Ciebie nie wierzę?
                    Pewnie było Ci smutno z tego powodu, ale wierzę....że rozumiałeś mój ból. Wiele
                    się zmieniło od tego czasu. Zaczęłam stawać na nogi i zaczęłam mieć nadzieję, że
                    to wszystko miało sens. Nie wiem czy to moja racjonalizacja, czy może intuicja,
                    ale chcę wierzyć...że to wszystko było po coś. Może ja do końca nigdy tego nie
                    zrozumiem, ale być może kiedyś odkryjesz przede mną tą tajemnicę.
                    Od jakiegoś czasu Boże pragnę Cię bardziej, mocniej.... Tęsknię za Tobą, Twym
                    silnym ramieniem, którym możesz mnie ochronić. Tęsknie za poczuciem
                    bezpieczeństwa i pewnością, że nie jestem sama. Jeszcze we mnie tli sie jakiś
                    bunt, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, bo tak trudno mi zrozumieć,
                    dlaczego właśnie na mnie złożyłeś tak wielki krzyż, dlaczego me całe życie dotąd
                    wydaje się być ciągłą drogą krzyżową. Dwie siły walczą ze sobą: tęsknota do
                    Ciebie, do Ojca i poczucie krzywdy, że mnie zawiodłeś, zostawiłeś...
                    Ale gdzieś w głebi duszy wiem, że tylko z Tobą może mi być lepiej, raźniej i z
                    poczuciem sensu. Proszę, daj mi czas.
                    Jeszcze w grudniu, kiedy miałam nawrót depresji myślałam, że to wszystko jest do
                    bani. A dziś znowu wierzę, chcę i mam plany na życie. Obiecałam Ci kilka dni
                    temu, że będę starać się co dzień jakoś modlić. Może nieumiejętnie, krótko i
                    małozgrabnie, ale wiem, że ty mnie rozumiesz i czekasz cierpliwie
                    Dziękuję Ci Boże za wszystko, za dobre chwile, dobrych ludzi, wzruszające
                    sytuacje. Ale mam taką małą prośbę; zabierz jeśli możesz ode mnie niepewność
                    jutra;-)
                    Ucałuj ode mnie Kasie, Grzesia i Artusia, weź ich za mnie na kolana i powiedz
                    mi, że kocham i tęsknie. A jeśli czasem smucą się z mojego stanu ducha, to
                    powiedz im, że jestem tylko człowiekiem, słabym człowiekiem. I choć wiem, że im
                    tam u Ciebie 100000 razy lepiej niż tu na ziemi do i tak mi ich brakuje czasem i
                    nic na to nie poradzę.
                    A mamie przekaż, że ma odpoczywać i cieszyć się życiem.... bo tu, nie bardzo
                    mogła z tego korzystać. Powiedz, że cieszę się jej szczęsciem, ale brakuje mi
                    rozmów z nią. Tak bym chciała usłyszeć jej głos, może miałaby jakieś rady dla
                    mnie. Może mogłaby mi je we śnie przekazać? Jak Boże myślisz?
                    A ojcu....Ty wiesz co dla niego najlepsze. Po prostu uściskaj go ode mnie Boże.
                    AAAAAAAAA i wiesz co.....leniuch ze mnie niesamowity;-). Ale Ty to wiesz. Ale i
                    tak mnie kochasz, prawda?
                    JA Ciebie też uczę się kochać... daj mi czas.
                    Twoja córka
                  • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 13:30
                    Tak,to proces,nic się tu nie da przyspieszyc i nikt tego za mnie nie
                    przeżyje.Ja też płaczę nad moją stratą,a choc mam nadzieję,że Mu tam
                    dobrze to jednak chciałabym,żeby Mu było dobrze TU,ze mną.Nie ma we
                    mnie zgody na tę śmierc,nic na to nie poradzę.
                    Pozdrawiam również ciepło
                    • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 13:57
                      tilia7 napisała:

                      jednak chciałabym,żeby Mu było dobrze TU,ze mną.Nie ma we
                      > mnie zgody na tę śmierc,nic na to nie poradzę.

                      Obawiam się, że jeśli życie tak bardzo komus doskwiera, to taki ból
                      może uśmierzyć tylko Bóg...
                      Gdyby potrzeba było naszej zgody, to forum by nie istniało...
                      Cóż mogę Ci powiedzieć...? Może to, że czasem kochać kogoś bardzo,
                      znaczy pozwolić mu odejść..?
                      • first.marionetka Re: Rozmowy z Bogiem 19.01.10, 14:27

                        "jednak chciałabym,żeby Mu było dobrze TU,ze mną.Nie ma we
                        > mnie zgody na tę śmierc,nic na to nie poradzę" - jak ja świetnie
                        rozumiem to co piszesz Tilio.
                        Wiem, że trzeba zmienić myślenie, ale na dzień dzisiejszy dokładnie
                        tak myślę jak Ty.
                        Przypuszczam, że mojemu synowi nie jest dobrze z tym moim
                        myśleniem........ale, jestem na tym, a nie innym procesie żałoby.

                      • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 14:29
                        Agalt napisała:Może to, że czasem kochać kogoś bardzo,
                        > znaczy pozwolić mu odejść..?

                        Może.Ale ja nie jestem na to gotowa.I myślę,że może kochac kogoś to
                        znaczy...NIE pozwolic mu odejśc?Z pamięci,z serca...Żeby mół
                        byc "zawsze blisko"?Nie wiem,może Ty masz rację.Ale robię to,co
                        teraz robic mogę i to co czuję,że robic powinnam.Jak słusznie
                        napisałaś to proces.Tu,oprócz bólu,nie ma stałych,wszystko co chwilę
                        się zmienia.A jeszcze każdy z nas trochę inaczej przeżywa.
                        • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 14:56
                          Pisząc "pozwolić odejść", nie miałam na myśli odejścia z serca czy z
                          pamięci. Zresztą o tym, to juz wieszcz pisał "Precz z mej pamięci! -
                          Nie, tego rozkazu moja ni Twoja pamięć nie posłucha".
                          Ja nie wiem, czy mam rację. I tak naprawdę "mienie" racji nigdy mnie
                          specjalnie nie kręciło. Ja tylko wiem, że J by nie chciał, żebym
                          rozpaczała. Długo mogłam sie tą wiedzą wypchać. Ale staram się
                          myśleć, za co mogłabym być wdzięczna Bogu, gdybym chciała byc
                          wdzięczna. A potem doszłam do tego, że chciałabym. I znalazłam parę
                          rzeczy... więc staram się dziękować... Jest mi cholernie ciężko, bo
                          przez parę lat byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. A potem
                          nagle świat gdzieś runął... Ale wczoraj udało mi sie popatrzeć na
                          zdjęcie J z naszego pobytu w górach na 2 tygodnie przed diagnozą (bo
                          choroba musiała go juz wtedy zjadać, choc nie mieliśmy o tym
                          pojęcia) i po raz pierwszy udało mi się uśmiechnąć do Niego i
                          powiedzieć mu o tym, jak bardzo Go kocham, a nie poryczeć. Wiem, że
                          pewnie jeszcze nieraz będzie tak, że sie jednak poryczę. Ale
                          naprawdę się staram. I myslę, że Jemu jest wtedy lepiej.
                          • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt i Marionetki 19.01.10, 15:12
                            Myślę,że my nie musimy się martwic tym,że Oni tam cierpią z powodu
                            naszego cierpienia.Na pewno chcą,żeby nam było lepiej,to
                            oczywiste.Ale,jeśli tam gdzieś są,jeśli znają już całą tę
                            tajemnicę,to rozumieją też na pewno,że żałoba tu na ziemi przebiega
                            tak a nie inaczej.Jakkolwiek dobrze jest Im,nam tu bez nich jest źle
                            i mamy prawo płakac,mamy prawo dac sobie czas na tą rozpacz.Ciągle
                            się powtarza ten motyw,że nasze łzy sprawiają im ból.Może jakiś
                            sprawiaja.Ale gdyby tego płaczu tak całkiem zabrakło to chyba też
                            nie byliby szczęśliwi.

                            Agalt,doskonale rozumiem,bo ja też przez niecałe 4 lata byłam
                            najszczęśliwsza kobietą na świecie.Znalazłam wreszcie swoją drugą
                            połówkę i miałam nadzieję,że to już na zawsze...Więc teraz boli
                            bardzo.Ale ja też staram się umiec dziękowac za to,co było,bo
                            wiem,że otrzymałam dar-miłośc taką,na jaką ludzie czasem
                            bezskutecznie czekają całe życie.Też się staram choc czasem do niego
                            uśmiechac.Ale jeszcze długo to będzie uśmiech przez łzy.Nie,nie
                            tak.Jeszcze długo to będą przede wszystkim łzy...
                            • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt i Marionetki 19.01.10, 15:29
                              I jeszcze o tym naszym cierpieniu...Od wieków,we wszystkich
                              religiach,wszystkich wierzeniach,baśniach,mitach,legendach woda i
                              ogień mają zbawczą,oczyszczającą moc.Woda chroni przed złem-
                              zwłaszcza ta płynąca,wypłukuje "brud",oczyszcza,orzeźwia,jest "wodą
                              życia".Przez ogień mało kto potrafi przejśc,ale po symbolicznym
                              przejściu ognia zostaje tylko to co
                              najsilniejsze,najczystsze,najszlachetniejsze,najwyższej próby.W
                              ogniu ginie Feniks,żeby odrodzic się z popiołu.I ja tak myślę,że
                              jeśli przejdziemy to oczyszczenie przez łzy i przez ogień tych
                              wszystkich emocji,to może naprawdę wyjdziemy z tego "czyste" w
                              najpiękniejszym i najbardziej szlachetnym tego słowa znaczeniu.A
                              może te nasze łzy i Im pomagają się oczyścic-zwłaszcza,że to łzy
                              miłości-więc ich moc jest wielka:)Tak o tym myślę i to mi pomaga.


                              Uwielbiam "Władcę pierścieni"Tolkiena.Nie wiem czy znacie-jak nie to
                              polecam do przeczytania,bo to piękna i mądra książka,i nie zrażajcie
                              się,że fantastyka,nie szkodzi.W razie czego-film równie dobry,ale
                              trzeba słuchac treści i szukac głębszego sensu.

                              Tam jest taki dialog między głównym bohaterem Hobbitem Frodo a
                              czarodziejem Gandalfem-zawsze mnie ten dialog wzruszał i
                              skłaniał do refleksji.Frodo ma zanieśc Pierścień do Góry
                              Przeznaczenia i go zniszczyc-bo pierścień jest strasznie potężny i
                              zły.I on biedulek ten pierścień niesie,choc jest taki malutki i
                              słaby i nie umie sobie z nim poradzic.A jednocześnie jest w nim
                              jakaś siła,która mu to pozwala udźwignąc.Pierścień z dnia na dzień
                              robi się coraz cięższy i cięższy i zupełnie wyniszcza jego
                              psychikę.W pewnym momencie załamany i zagubiony mówi do Gandalfa:
                              -"Nie chciałem takiego brzemienia"
                              Czarodziej odpowiada:
                              -"Jak każdy.Ale to nie od nas zależy.My możemy zdecydowac tylko o
                              tym,co zrobimy z czasem, który został nam dany"

                              Myślę o tym cały czas,bo ja też nie chciałam takiego brzemienia.A
                              najgorsze,że nie wiem co zrobic z tym czasem...


                              • dorrita79 Re: Rozmowy z Bogiem do ...... 19.01.10, 16:20
                                Musze Ci powiedzieć Tilia, że jak Cię czytam ostatnio, to widzę w Tobie duuużo
                                zmianę na plus. Twoje wypowiedzi są już inne, niż jakiś czas temu. Widać, że
                                dojrzewasz, zmienia się Twoje podejście i myślenie (oczywiście jest to moja
                                opinia, której nie musisz brac pod uwagę).

                                Ja myślałam, że mój rok 2009 nie był dobrym rokiem, ale kiedy zrobiłam sobie
                                listę rzeczy, za które mogę być wdzięczna w tym 2009 wyszło mi aż 22 rzeczy:-).
                                Niektóre są małe i proste (na które normalni ludzie nie zwrócili by uwagi), ale
                                dla mnie tak ważne.

                                Ostatnio byłam właśnie w Woźniakowie załatwiać termin dla naszego spotkania i
                                byłam na rozmowie z tamtejszym księdzem, który jest kierownikiem tego miejsca.
                                Rozmawiałam z nim już 2 raz. To jest tak cudowny człowiek, że tego nie da się
                                opisać. Kiedy się siedzi z nim i rozmawia, w tle leci muzyczka, częstuje kawą
                                czy herbatą...a w powietrzu czuć taka atmosferę miłości, takie ogromne ciepło.
                                Uwielbiam tego Gościa;-)) I nie ważne jak wielkie ma się grzechy, co się myśli o
                                Bogu.... on nie ocenia a dodaje otuchy i wsparcia i wychodzi się od niego 100
                                razy lżejszym (i to nie tylko moja opinia).
                                Sciskam Was Kochane mocniutko
                                Dora
                                • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do ...... 19.01.10, 16:34
                                  Tak Dorotko,na pewno się zmieniam pod wpływem tych
                                  przeżyc,przemyśleń,czasu.Na pewno się jeszcze zmienię,bo to jednak
                                  długotrwały proces.Czy to są zmiany na plus?Nie wiem,może niektóre
                                  tak,więcej chyba na minus,przynajmniej w moim odczuciu.I mimo zmian
                                  nadal czuję się strasznie źle.

                                  Rozumiem Twój zachwyt tym panem zakonnikiem:)Tacy powinni byc
                                  duchowni.Taką miłością i akceptacją mogliby mnóstwo ludzi
                                  przyciągnąc do kościoła.Niestety to rzadkie przypadki i zwykle
                                  arogancja i znieczulica całkowita i straszenie ogniem piekielnym.A
                                  człowiek nie może byc dobry ze strachu.Jak jest dobry,bo się boi to
                                  nie jest tak naprawdę dobrym człowiekiem,tylko zwykłym tchórzem.Dla
                                  mnie ideał to zrozumiec,że Bóg jest bezgraniczną miłością i
                                  wybaczeniem.I byc dobrym mimo to,z wyboru.

                                  A we wszystkich planach życzę Ci powodzenia bardzo:)
                                  • dorrita79 Re: Rozmowy z Bogiem do ...... 19.01.10, 17:08
                                    tilia7 napisała:
                                    Czy to są zmiany na plus?

                                    -tak na plus

                                    Nie wiem,może niektóre
                                    > tak,więcej chyba na minus,przynajmniej w moim odczuciu.I mimo zmian
                                    > nadal czuję się strasznie źle.

                                    - ja też mam takie poczucie, że w większosci zmieniłam się na minus. Ale widać
                                    tak musi być, żeby kiedyś zrobił się z tego plus. W to wierzę. Trudno, żeby tak
                                    trudne zdarzenia dodawały nam skrzydeł. Wiadomo, że kosztują nas wiele bólu,
                                    cierpienia, tęsknoty, zazdrości, czasem i zawiści. To normalne. Gdyby było
                                    inaczej, wtedy można by się było zastanawiać o co chodzi, że coś jest nie tak
                                    >
                                    > Rozumiem Twój zachwyt tym panem zakonnikiem:)Tacy powinni byc
                                    > duchowni.Taką miłością i akceptacją mogliby mnóstwo ludzi
                                    > przyciągnąc do kościoła.

                                    - zgadzam się z Tobą. Niewiele jest takich księży z prawdziwego powołania. A
                                    tacy są potrzebni zwłaszcza takim ciężkim przypadkom jak ja, którzy na swej
                                    drodze odwrócili się od Boga. To bardzo ważne by mieć podejście, by nie zrazić,
                                    zranić i tak już mocno nadwątlonego ducha. To jak majstersztyk.
                                    W wawie też znam takiego jednego Dominikanina. Kiedyś miałam z nim rozmowę,
                                    właśnie wtedy gdy od Boga się odwróciłam a na księży prawi "plułam". I rozmowa z
                                    nim nie zamknęła mnie na wiara, a dała coś... co np dziś pozwala mi powoli
                                    zbliżać się do Boga.

                                    Niestety to rzadkie przypadki i zwykle
                                    > arogancja i znieczulica całkowita i straszenie ogniem piekielnym.


                                    - bo tak własnie jest. Ale musimy pamiętać, że to zwykli ludzie jak my. W każdy
                                    zawodzie są ludzie z powołania i z pomyłki i tak samo jest z księżmi. Ale musimy
                                    pamiętać, że bładzić jest rzeczą ludzką, i przez głupiego księdza nie powinniśmy
                                    sie zrażać do Boga


                                    Dla
                                    > mnie ideał to zrozumiec,że Bóg jest bezgraniczną miłością i
                                    > wybaczeniem.
                                    • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do ......Dorotki 19.01.10, 22:38
                                      Dorotko,też bym Cię chętnie uściskała na żywo,ale do Woźniakowa się na razie nie
                                      zapiszę.Nawet bym może się skusiła,ale u mnie źle i emocjonalnie i finansowo a
                                      czerwiec daleko bardzo,nie wiem co do tej pory będzie.Więc nie chcę podejmować
                                      zobowiązań.Ale dziękuję za osobiste zaproszenie i przytulam-na razie
                                      wirtualnie,ale równie serdecznie
                              • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 19.01.10, 19:23
                                To piękne i głęboko mądre, co piszesz...
                                I uświadomiłaś mi, co robię z moim czasem... Widzisz, Rodzice i J
                                pokazali mi, jak pięknie żyć. J pokazał mi, jak pięknie przejść na
                                tę drugą stronę. Ja chciałabym pokazać mojemu synowi, jak w
                                największym bólu znaleźć sens życia i nie poddać się rozpaczy.
                                Widziałam, jak bardzo cierpiał po śmierci J. Chcę go przygotowac na
                                moje odejście. Wierzę, że jeśli mnie sie uda choć troche oswoić ten
                                ból (nie zbagatelizować, nie wyprzeć, nie zamaskować), to jemu też
                                się uda.
                                • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 19.01.10, 22:35
                                  To dobrze,że wiesz,co z tym czasem zrobić,że masz cel.Może kiedyś swój też
                                  znajdę.Na razie nie widzę żadnego.Chyba,że samo szukanie jest sensem,ale w to,w
                                  tym bólu,trudno uwierzyć
                                  • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 20.01.10, 18:12
                                    Znajdziesz swój sens, lub on znajdzie Ciebie. Nie znamy się, ale
                                    kiedy czytam Twoje posty chodzi mi po głowie stale jedna piosenka.
                                    Choć w tej chwili to wydaje sie zupełnie bez sensu...
                                        • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 20.01.10, 19:26
                                          Nie, sorry. Napiszę Ci teraz, tylko proszę, nie ochrzaniaj mnie. Nie
                                          wiem, dlaczego takie skojarzenie. Może to przez "tilię", której tak
                                          bardzo brak na zamkowym dziedzińcu. Ale wtedy to mogłoby byc
                                          kilkaset innych piosenek. Twój Ukochany odszedł chyba mniej więcej w
                                          tym samym czasie, co mój J. Gdybym ja sie komus kojarzyła z ta
                                          piosenką, uważałabym, że jest nienormalny. Mogłam trzymać paszczę na
                                          kłódkę.
                                          www.youtube.com/watch?v=-lw7d9G2CzE
                                            • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 20.01.10, 22:22
                                              Swoją drogą zastanawiam się skąd takie skojarzenie.Bo do mnie ta piękna piosenka
                                              w ogóle nie pasuje,chyba tylko swoim smutkiem i rudymi włosami wykonawczyni.Ale
                                              poza tym nic.Nie ma nadziei,nie ma jak na razie nawet woli życia.Jestem
                                              starą,35-letnią kobietą,która ma wszystkiego serdecznie dość i najchętniej
                                              opracowałabym jakąś strategię,żeby nie żyć,nie odbierając sobie życia.Moja
                                              psycholog ostatnio spytała czy jest coś na co mam ochotę.Tak,jest.Przestać
                                              mówić.Zamilknąć,zniknąć,schować się w sobie samej tak daleko,żeby nikt mnie nie
                                              znalazł.
                                              • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 20.01.10, 22:34
                                                tilia7 napisała:
                                                > Jestem
                                                > starą,35-letnią kobietą

                                                No, teraz to pojechałaś po bandzie...:) Ja w sierpniu skończę 46...
                                                Dobranoc staruszko...

                                                PS. Wiem, że jak człowiek uważa, że jego życie się skończyło to się
                                                jakoś automatycznie czuje stary...
                                                • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Tilii 20.01.10, 22:44
                                                  Nie chodzi o wiek.Chodzi o uczucie zmęczenia i starości.Ja już któryś raz
                                                  "zaczynałam" życie na nowo-i osobiste i zawodowe.I kiedy znalazłam tego,którego
                                                  szukałam,rozsypało się znowu wszystko.A zawodowo jest w rozsypce totalnej.Uwierz
                                                  mi,że mimo dość młodego-powiedzmy-wieku,JESTEM starą,umęczoną kobietą.Nie mam
                                                  siły na nowe początki,a przede wszystkim nie mam już na nie chęci.Na ten moment
                                                  nie chcę już nic tylko dożyć jakoś do końca i byle to nie za długo trwało.

                                                  Dobrej nocy
                              • annubis74 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt i Marionetki 22.01.10, 15:16
                                Tilio, dla mnie "Władca Pierścieni" to piękna i mądra książka o
                                ludzkiej naturze (napisana pod wpływem doświadczeń wojennych),
                                fantastyka to tylko przykrywka. Niezwykle przejmujący jest koniec
                                kiedy Frodo opuszcza Shire i udaje się do Havens (nie znam polskiego
                                tłumaczenia). I wiadomo, że niby wszystko skończyło się dobrze, a
                                jednak po przebytych doświadczeniach nic już nie jest takie jak
                                było. My też już nigdy nie będziemy takie jak dawniej. I nic w
                                naszym życiu nie będzie takie jak było, nawet jeśli uda nam sie
                                wylizać rany i otrząsnąć z tego bólu
                                • tilia7 Re: Rozmowy z Bogiem do Annubis 22.01.10, 15:39
                                  Tak to piękna książka,dla mnie obok "Mistrza i
                                  Małgorzaty",najpiękniejsza.I mówię to z całą odpowiedzialnością
                                  polonistki i osoby,która nie tyle czyta,co pochłania książki.
                                  Wiele osób traktuje ją jako zwykłą bajkę a tam jest naprawdę
                                  niezwykła głębia i wszystki nasze ludzkie uczucia,troski,radości-
                                  motyw drogi i tego strasznego brzemienia,które przychodzi nam
                                  nieśc,przyjaźń,miłośc dla której warto wyrzec się
                                  wieczności,ofiara,walka z własną słabością i złem- i mnóstwo innych
                                  ważnych spraw.Ostatnia scena jest bardzo poruszająca.Można wygrac ze
                                  Złem,można wygrac nawet z samym sobą,ale cena jest straszna a
                                  zetknięcie ze Złem, z bólem na zawsze naznacza naszą duszę
                                  niezmywalnym piętnem.
                          • annubis74 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 22.01.10, 15:03
                            Agalt, ja wiem że moja Mama też nie chciałaby byśmy rozpaczali. Wiem
                            co by mi powiedziała: żebym się otrząsnęła, żebym pomyślała o sobie,
                            o mojej Córeczce, o moim mężu. Ostatnio zdałam sobie sprawę że żyję
                            z piętnem tej żałoby, ze kładzie się ona cieniem na moim życiu, na
                            życiu moich bliskich. Wiem że na dłuższą metę tak sie nie da. Ale
                            utknęłam w jakimś martwym pnkcie i nie wiem jak sie z niego wydostać.
                            Z jednej strony wiem że moja Mama w sumie miała dobre i szczęśliwe
                            życie, nie pozbawione trosk (jak każde życie) ale raczej dobre i
                            szcęśliwe - kochającego męża i dzieci, szczesliwy dom, ciekawe
                            rzeczy w życiu robiła. staram się tak myśleć i czasem jest lepiej, a
                            czasem tak strasznie mi jej brak, nie mogę się opanować i ryczę cały
                            dzień.
                            • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Annubis 22.01.10, 15:17
                              Droga Annubis,
                              Ja też nieraz ryczę całymi dniami. Od tygodnia próbuje sie uporać z
                              rzeczami, które mam do zrobienia. Ciężko...
                              Ale, moim zdaniem, rzecz nie w tym, żeby nie płakać. Tylko w tym,
                              aby pamietać, że:
                              "Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
                              Słusznym i zbawiennym jest
                              Iść i padać
                              Z padłych - wstawać
                              (...)
                              I tego trzymać się trzeba"
                              • annubis74 Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 26.01.10, 14:52
                                Agalt, to co napisałaś, mnie się świecko skojarzyło z wierszem
                                Staffa: "Kochać i tracić, pragnąć i żałować, padać boleśnie i znów
                                się podnosić, krzyczeć tęsknocie "precz" i błagać "prowadź". Oto
                                jest życie, nic a jakże dosyć". Może dlatego mi się skojarzyło, że
                                moja Mama bardzo lubiła ten wiersz.
                                Więc pewnie stanę na nogi... wiem, ze muszę choćby dla mojej
                                maleńkiej córeczki... ale czy to zabierze tęsknotę, tę szarpiącą
                                tęsknotę z mojego serca
                                • agalt Re: Rozmowy z Bogiem do Agalt 26.01.10, 20:20
                                  annubis74 napisała:

                                  > Więc pewnie stanę na nogi... wiem, ze muszę choćby dla mojej
                                  > maleńkiej córeczki... ale czy to zabierze tęsknotę, tę szarpiącą
                                  > tęsknotę z mojego serca
                                  Nie, nie zabierze. Ale z czasem sprawi, że ta tęsknota będzie
                                  bardziej wspominaniem pięknych chwil, które Wam sie zdarzyły, niż
                                  szarpiącym bólem. Z czasem będziesz pięknie opowiadać swojej
                                  córeczce o jej Babci i nie będziesz przy tym płakać tylko ze
                                  wzruszeniem sie uśmiechać. A Ona (Mama i Babcia) będzie patrzeć na
                                  Was ze spokojną milością (tak jak teraz) i odwzajemniac Wasze
                                  uśmiechy...
    • mala_1984 Re: Rozmowy z Bogiem 02.02.10, 13:48
      Ja juz postanowilam nie rozmawiac z Bogiem. Bo Bog tylko zada i zada nie dajac nic w zamian! NIC!!!! Modliłam się gorliwie przez ten cały czas od odejćia mamy chyba jednak w głebi czegoś oczekując... Poprawy samopoczucia, poprawy mojej sytuacji, która jest beznadziejna i co nowy dzien to gorsza... No gdzie ten Bóg milosierny, troskliwy, kochajacy.... NO GDZIE!?! Jak sie kocha swoje dziecko to chyba nie zostawia sie go, tylko chroni, otacza opieką, a kiedy cierpi, pragnie mu się pomóc. Bog... No tak ciągle tylko oczekuje, wymaga.... Co daje w zamian... Odbiera ukochane osoby, dając w zamian ogromne ilości bólu i cierpienia. Tak sie nie traktuje kochajacych dzieci. Nie bede juz wiecej o nic prosic, o nic sie modlic. To i tak nic nie daje. Mozna i trzeba liczyc tylko na siebie. Tylko.
      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem 02.02.10, 14:48
        Tak...czasem jest tak ze wydaje się, ze juz wszystkie drzwi i okna
        pozamykane, ze tylko liczyc na siebie, bo znikąd wsparcia i pomocy...
        Jednak zeby liczyc na siebie i sile w sobie odnalezc mi osobiscie
        potrzebny do tego jest Bóg . Mimo ze czesto wydaje sie, ze jest tak
        bardzo daleko, tak bardzo daleko...to jest mi potrzebny abym te sile
        w sobie odnalazla na nowo. Ktos powie, tak Ci sie wydaje, Ty po
        prostu tak jestes skonstruowana, ze wciaz od nowa sile znajdujesz.
        Ja jednak wierze i chce wierzyc ze to On mnie tak calkiem nie
        zostawia i to On te sile pomaga odzyskiwac.
        I co Panie dobrze mysle, machnalbys reka czy noga:) ze swojego nieba
        gdziekolwiek Ono jest, zebym sie bezpieczniej poczula. O nic wiecej
        nie prosze, tylko o to male poczucie bezpieczenstwa.
        Halina - mama Agatki
    • mocnakrysia Re: Rozmowy z Bogiem Do Halinki 02.02.10, 17:20
      Przepraszam Halinko ,nie chcę obrażać Twoich uczuć religijnych ale w tym
      momencie zgadzam się z Malą 1984. Już tu wcześniej wspominałam ze im bardziej
      chcę zbliżyć się do Boga ,bardziej starać się zrozumieć prawa boskie,bardziej go
      pokochać tym bardziej Bóg mnie od siebie odpycha zsyłając cierpienia i boleść.
      Wiem że strata rodziców jest nieporównywalna z Twoją stratą, ale cierpienie jest
      straszne. Dlaczego Bóg nigdy nie wysłucha ludzi którzy o coś żebrzą , proszą. U
      mnie zawsze jest odwrotnie . Dziś znalazłam różaniec mamy ,miałam się pomodlić
      ale odłożyłam na półkę. Po prostu się boję.
      • halas1961 Re: Rozmowy z Bogiem do Krysieńki 02.02.10, 19:26
        Kochana Krysiu
        W żadnym wypadku nie obrażasz moich uczuc, ponieważ ja jestem z tych co się
        rzadko obrazaja:) lub na chwile tylko.
        No cóz, ja nie potrafie wyjasnic jak to sie dzieje,ze wciaz staram sie Go(Boga)
        nie opuszczac tak calkowicie i chce byc blisko Niego. O i ja jak bym Go czasem
        zlapala za te świete szaty, za reke, jakbym go kopnela , jakbym mu nawrzucala.
        Nawet nie wiesz jak strasznie bardzo...i ja miewam takie mysli. Oczywiscie nie
        wyobrazam sobie Boga jak na obrazach (pan z broda), ale pisze tak aby
        zwizualizowac swoje uczucia targajace czasem mna wzgledem Niego:)
        Odejscie i straszna choroba mojego dziecka, mojego dziecka, ktore bylo i jest
        dla mnie calym swiatem. Patrzenie i towarzyszenie w bolu, cierpieniu dla matki
        jest przezyciem nie do ogarnięcia. Zrozumie to jedynie inna matka, ktora tego
        doswiadczyla. Czasem mysle, dlaczego Agatka nie odeszla nagle, od razu jesli
        odejsc miala, dlaczego musiala tak okrutnie cierpiec...przeciez nie powinna, nie
        zdazyla nikogo skrzywdzic. Dlaczego???Pytanie to zadaje bardzo rzadko, staram
        sie nie pytac, bo nie bedzie teraz na nie odpowiedzi.
        To o czym napisalam wyzej nie jest jedynym moim bolem doczesnego zycia. Ale o
        innych malo pisze lub wogole, bo ten bol przycmiewa te pozostale. A jednak sa
        tez inne. Moj tato tez odszedl w ogromnych cierpieniach, malo kto chyba widzial
        ranę, w ktorej pojawily sie w ciagu pol godziny larwy much, bo byl upal i nie
        wiadomo jak mucha chyba pod bandaz sie dostala. Przepraszam Was, ze pisze o
        takich drastycznych sprawach. W calym moim zyciu bylo bardzo wiele bolu, rowniez
        tego fizycznego, do ktorego sie chyba juz przyzwyczailam.
        Poczucia odrzucenia, samotnosci, braku akceptacji. A jednak ja widze te minione
        miłe chwile tez, choc ich bylo niewiele. Je widze przede wszystkim. Te chwile,
        keidy byl usmiech, kiedy warto bylo cierpiec. Tych ludzi dla ktorych warto bylo
        sie usmiechac. Mam szczescie do ludzi:), zawsze tak mówie, choc i niemilych
        spotkalam. Jest watek o sensie zycia. Zamierzalam juz kilka razy pisac cos w nim
        i za kazdym razem kasuje, bo zaczynalam opisywac wiele ze swojego zycia nie
        dotyczacego odejscia Agatki. I za kazdym razem wydawalo mi sie gdy napisalam, ze
        jednak to za wielkie odsloniecie swoich spraw, mysli, swojego najglebszego ja.
        Pisze tak moze niezbyt zrozumiale, bo jestem bardzo prostym czlowiekiem. Jedynie
        wrazliwosc mam nadmierną, co nieraz bardzo utrudnia zycie:) Ale nie chcialabym
        miec innej. Za tę wrazliwosc zawsze Bogu dziekowalam.
        Moj upadajacy i wciaz odradzajacy sie optymizm samą mnie czasem zadziwia.
        Wiem jedno, praw boskich nie ma sensu starac sie zrozumiec. Nie posiadamy takich
        mozliwosci aby je pojąć. Mysle ze zostana one przed nami odkryte po tamtej
        stronie tęczy (jak tu pieknie jedna osoba pisała). Co do pokochania Boga.
        Wiadomo, ze kazdego jest to sprawa indywidualna. Jesli jednak popatrzymy na to
        z rozwagą i sprobujemy Boga potraktowac nie jak kogos kto ma spelniac jedynie
        nasze zyczenia, ale jak Ojca, no nie wiem jak to napisac. Na przyklad dziecko
        kocha swoich rodzicow bez jakis warunkow. Poznalam dziewczyny 14, 18 letnie z
        osrodka wychowaczego. One w wielu przpadkach pochodza z rodzin z problemami,
        gdzie rodzice nie śa dla nich tacy jak powinni, a jednak kochaja tych rodzicow
        ponad wszystko. Moze to jest zly przyklad, ale ja np. poza malymi chwilami nigdy
        nie myslalam, ze to Bóg mi zeslal wszystkie te smutne, bolace zdarzenia w moim
        zyciu. Nigdy tak do tego nie podchodzilam. Pewnie ze prosze go o rozne sprawy
        przyziemne, nieraz rozwiazuja sie po mojej mysli, nieraz nie. Ale mysle, ze w
        skali zycia wiecznego Bog wie co dla mnie jest dobre lepiej ode mnie samej.
        Czasem po prostu staram sie mu oddawac swoje cierpienia i miec ufnosc, ze mnie
        jednak piluje i to co sie wydarza nie jest jakas kara czy zsylaniem zla na
        mnie, moja rodzine. Po prostu to przyjmuje, raz z buntem, raz ze spokojem. Tu na
        ziemi i tak wszystko przemija i my rowniez. I jeszcze jestem pewna, ze gdyby Bog
        nas opuscił nie dałabym rady byc silan za siebie, za cala rodzine w czasie
        choroby Agatki. Nie dalbym rady teraz zyc, robic tych roznych dziwnych rzeczy
        omktore sam sie nigdy nie posadzalma, nie mialabym tej odwagi. Bo to nie tylko
        moja agtak mnie wspiera, to rowniez On. I czasem kiedy watpic zaczynam jest mi
        o wiele , wiele gorzej niz wtedy gdy wiara moja stabilna i spokojna.
        Ps. Nikogo do wiary nie zamierzam tu nawoływac ani nawracac(zreszta wiecie o tym :)
        Halina-mama Agatki
        • mocnakrysia Re: Rozmowy z Bogiem Do Halinki 02.02.10, 19:45
          Bardzo ci Halinko dziękuję za ten wpis i zrozumienie. Widzę ze jesteś chodzącą
          dobrocią , wrażliwością i wyrozumiałością. Ja też ciągle podnoszę się i upadam i
          teraz nie mam sił na taką huśtawkę życia. Chciałabym trochę spokoju i
          normalności, życia bez lęku o swoich bliskich, stabilizacji ,dobrych ludzi na
          swojej drodze. Myślę że jedną taką osobę spotkałam ,co prawda w wirtualnym
          świecie, ale zawsze. Pozdrawiam Krysia.
          Myślę że jesteśmy w podobnym wieku i dlatego też tak dobrze mnie rozumiesz.
          Dziękuję.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka