Dodaj do ulubionych

Buta i nieomylność Państwa

12.01.14, 18:40
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dramat-w-Suwalkach-nastolatek-popelnil-samobojstwo-w-Miejskim-Centrum-Interwencji-Kryzysowej,wid,16320560,wiadomosc.html?ticaid=11202b&_ticrsn=3

Takie są skutki ingerencji państwowej w sprawy ludzi.

Zaraz znajdę drugi dobitny przykład.
Obserwuj wątek
    • karkowiak2plus A to kolejny kwiatek: 12.01.14, 18:44
      www.tvn24.pl/polska-i-swiat,33,m/przymusowe-aborcje-w-chinach,360985.html
    • piwi77.0 Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 18:59
      karkowiak2plus napisał:

      Takie są skutki ingerencji państwowej w sprawy ludzi.

      Nie przesadzajmy. Państwo powinno ingerować gdy rodzina ma poważny problem. Oczywiście, że każda taka ingerencja jest ryzykowna i skutki mogą być czasem jak te w tym przypadku. Możliwe, że ktos popełnił tu błąd, ale możliwe też, że błędu nie było żadnego. Samobójstwa po prostu czasem się zdarzają i trudno szukać zawsze winnych.
      • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 19:13
        Nie Piwi.
        Zawsze ktoś jest winny .

        Państwo to jest taki twór,który najpierw tworzy warunki do gegrengolady społeczeństwa,a następnie stara się zapobiec skutkom własnej działalności.
        Zastanów się jak wielka administracja czuwa nad tzw pomocą społeczną.Ilu jest nieomylnych urzędników parających się poprawą warunków i jakie są rezultaty ich pracy. A prawda jest taka,że są to absolwenci najgorszych kierunków studiów. Jakieś socjologie. Czy to jest jakaś nauka?
        • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 19:58
          karkowiak2plus napisał:

          > Nie Piwi.
          > Zawsze ktoś jest winny .
          >
          > Państwo to jest taki twór,który najpierw tworzy warunki do gegrengolady społecz
          > eństwa,a następnie stara się zapobiec skutkom własnej działalności.

          Rownie dobrze mogla byc winna matka, ktora byla niewydolna wychowawczo (jak wynika z zalinkowanego artykulu).
          • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 20:39
            Niewydolna wychowawczo?
            A co to za termin?
            Aż dziw bierze,że nie dostrzegł tego jej prawie dorosły syn.
            Massi...... Nie dostrzegasz,że to Państwo tworzy jakąś dziwną terminologię na własny użytek by z butami wchodzić w nasze sprawy?

            I nie pisz mi ,że matka była winna śmierci własnego dziecka,bo nawet gdyby była ostatnim garkotłukiem,to na pewno kochała ze wzajemnością swojego syna.
            • snajper55 Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 20:59
              karkowiak2plus napisał:

              > I nie pisz mi ,że matka była winna śmierci własnego dziecka,bo nawet gdyby była
              > ostatnim garkotłukiem,to na pewno kochała ze wzajemnością swojego syna.

              Tak, tak. Ta która kisiła własne dzieci w beczkach też je pewnie kochała.

              S.
              • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:30
                Nie. Ta jest morderczynią.
                A Państwo wspólnikiem,gdyż zakazało aborcji.
                • snajper55 Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 23:00
                  karkowiak2plus napisał:

                  > Nie. Ta jest morderczynią.
                  > A Państwo wspólnikiem,gdyż zakazało aborcji.

                  A ty myślisz, że ona by poszła do lekarza aby ciążę usunąć? Państwo nie zakazuje antykoncepcji, a ona kisi. Nie wszystkiemu winne jest państwo. Najczęściej to człowiek jest winny, a nie państwo.

                  S.
            • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:06
              karkowiak2plus napisał:

              > Niewydolna wychowawczo?
              > A co to za termin?
              > Massi...... Nie dostrzegasz,że to Państwo tworzy jakąś dziwną terminologię na w
              > łasny użytek by z butami wchodzić w nasze sprawy?

              Oczywiscie jak najbardziej mozna byc niewydolnym wychowawczo i to zarowno ignorujac podstawowowe potrzeby dziecka jak i zalewajac go nadmiarem rodzicielskiej troski (casus matki wyreczajacej we wszystkm, karmiacej dziecko do skrajnej otylosci ), wiec nie jest to wcale takie glupie okreslenie.
              Nie wiem co nazywasz wchodzeniem w nasze sprawy. Czy jesli bede alkoholiczka zaniedbujaca wlasne dzieci, albo bede je bila, ponizala, maltretowala, czy to wciaz sa moje sprawy ?

              > I nie pisz mi ,że matka była winna śmierci własnego dziecka,bo nawet gdyby była
              > ostatnim garkotłukiem,to na pewno kochała ze wzajemnością swojego syna.

              Mozna kogos kochac z wzajemnoscia ,we wlasnym mniemaniu oczywiscie i rownoczesnie te osobe krzywdzic. Jedno drugiego nie wyklucza.
              • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:36
                massaranduba napisała:


                >

                > Oczywiscie jak najbardziej mozna byc niewydolnym wychowawczo i to zarowno ignor
                > ujac podstawowowe potrzeby dziecka jak i zalewajac go nadmiarem rodzicielskiej
                > troski (casus matki wyreczajacej we wszystkm, karmiacej dziecko do skrajnej oty
                > losci ), wiec nie jest to wcale takie glupie okreslenie.

                Tak Massi. Masz rację.Ale.......
                Ale czy masz prawo ingerować w te sprawy?
                Gotować za taką matkę?


                > Nie wiem co nazywasz wchodzeniem w nasze sprawy.

                Właśnie to.

                Czy jesli bede alkoholi
                > czka zaniedbujaca wlasne dzieci, albo bede je bila, ponizala, maltretowala, czy
                > to wciaz sa moje sprawy ?

                Jeśli znajdziesz na taką matkę paragraf to wsadź ją do więzienia. Proste?
                To jest sprawa dla sądu,a nie dla panienek z opieki społecznej.
                >
                > > I nie pisz mi ,że matka była winna śmierci własnego dziecka,bo nawet gdyb
                > y była
                > > ostatnim garkotłukiem,to na pewno kochała ze wzajemnością swojego syna.
                >
                > Mozna kogos kochac z wzajemnoscia ,we wlasnym mniemaniu oczywiscie i row
                > noczesnie te osobe krzywdzic. Jedno drugiego nie wyklucza.

                Tak......wiem o tym ......
                • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:51
                  karkowiak2plus napisał:

                  > Jeśli znajdziesz na taką matkę paragraf to wsadź ją do więzienia. Proste?
                  > To jest sprawa dla sądu,a nie dla panienek z opieki społecznej.

                  Jak wsadze matke do wiezienia, to dziecko i tak pozostanie bez opieki, wiec pogotowie opiekuncze czeka je tak czy tak.
                  W skrajnych przypadkach interwencja jest naprawde konieczna i nie ma czasu na sad i wyrok, bo kilka dni zwloki moze zawazyc na zyciu dziecka. A potem, jak sam pewnie wiesz, wszyscy sa oburzeni i dopytuja "gdzie byla, u ku... nedzy, ta opieka spoleczna jak rodzice zakatowali swoje dziecko ".
                  • qqazz Ten problem łatwo rozwiązać 12.01.14, 23:16
                    likwidując zasiłki socjalne i przymus emerytalny.


                    pozdrawiam
                    • karkowiak2plus Re: Ten problem łatwo rozwiązać 12.01.14, 23:39
                      Dokładnie tak.
                      Reszta ułoży się sama.
                      A margines i tak będzie.
                  • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 23:35
                    massaranduba napisała:

                    > karkowiak2plus napisał:

                    >
                    > Jak wsadze matke do wiezienia, to dziecko i tak pozostanie bez opieki, wiec pog
                    > otowie opiekuncze czeka je tak czy tak.

                    Tak. W tym wypadku obowiązek powinien spoczywać na Państwie. Jest to jasne nawet dla mnie.



                    > W skrajnych przypadkach interwencja jest naprawde konieczna i nie ma czasu na s
                    > ad i wyrok, bo kilka dni zwloki moze zawazyc na zyciu dziecka.

                    Jakich kilka dni? Sąd powinien być natychmiastowy i nieuchronny. W tym kierunku należy zmierzać.

                    A potem, jak sam
                    > pewnie wiesz, wszyscy sa oburzeni i dopytuja "gdzie byla, u ku... nedzy, ta op
                    > ieka spoleczna jak rodzice zakatowali swoje dziecko ".

                    Nie rozumiesz chyba nic z tego co piszę.
                    Z tego co piszę od dłuższego czasu w wielu różnych kwestiach.
                    Jestem zatwardziałym przeciwnikiem mnożenia elementów wykonawczych Państwa.
                    A Opieka Społeczna to taka paramilitarna policja rodzinna.
                    Dostrzegasz to teraz?
                    • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 13.01.14, 00:23
                      karkowiak2plus napisał:

                      karkowiak2plus napisał:
                      > Nie rozumiesz chyba nic z tego co piszę.
                      > Z tego co piszę od dłuższego czasu w wielu różnych kwestiach.
                      > Jestem zatwardziałym przeciwnikiem mnożenia elementów wykonawczych Państwa.
                      > A Opieka Społeczna to taka paramilitarna policja rodzinna.
                      > Dostrzegasz to teraz?

                      Karkowiak, a powiedz mi kto sie za tym dzieckiem ujmie, jesli panstwo ma sie nie wtracac, a ludzie z otoczenia ignoruja placz zza sciany ? Jaka jest szansa, ze ktos w ogole dostrzeze krzywde tego dziecka, jesli ono samo sie nie poskarzy ? Piszesz o naduzyciach, o bezprawnym, wedlug Ciebie, odbieraniu dzieci, ale czy czasem patologiczni rodzice sami tez sytuacji nie prowokuja, nie przyczyniaja sei do tego, ze odbiera sie im dzieci ? Nadal uwazasz, ze to panstwo jest winne ?
                      • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 13.01.14, 00:29
                        Tak Massi. Nadal tak uważam.
                        Na temat katowania dzieci wszyscy tu piszący mają podobne zdanie. Kością niezgody jest sposób w jaki można ograniczyć ten niecny proceder.
                        Ale tylko ograniczyć,gdyż margines zawsze będzie. Możemy go jednak znacznie ukrócić przez pozwolenie na większe swobody.
                        I zmiejszenie obciążeń fiskalnych.
              • qqazz Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:53
                To twoje dzieci i twoja sprawa, nikt ci sie nie powinien mieszać a im pomagać na siłę, skoro skazujesz je na margines to twój wybór, one zreszta tez moga dokonywac swoich i same chciec się wyrwać spod twojej "opieki", z biedy i patologii tez mozna sie wydostać a los marginesu to powinna być najlepsza przestroga dla innych.


                pozdrawiam
                • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 22:06
                  qqazz napisał:

                  > To twoje dzieci i twoja sprawa, nikt ci sie nie powinien mieszać a im pomagać n
                  > a siłę,

                  Mylisz sie, moje dzieci nie sa moja wlasnoscia. Jestem zobowiazana do zapewnienia im nalezytej opieki, ale prawa do wlasnosci od nikogo nie dostalam. Mam dolozyc wszelkich staran, zeby je wychowac i zaopiekowac sie nimi nalezycie, bo one same, poki sa niepelnoletnie, same o siebie zadbac nie moga. Rodzic nie ma wladzy absolutnej. I bardzo dobrze, ze tak jest, bo dziecko obronic sie nie moze, ani przed glodem, ani przed upokorzeniem, ani ponizeniem, ani zaniedbaniem.

                  > z biedy i patologii
                  > tez mozna sie wydostać a los marginesu to powinna być najlepsza przestroga dla
                  > innych

                  Pod warunkiem, ze zdazy zanim nie zatlucze go krewki tatus, albo nie sponiewiera pijana mamusia.
                  • qqazz Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 22:56
                    W starożytnym Rzymie pater familiae miał władzę absolutną nad wszystkimi członkami rodziny, nie tylko dziecmi ale tez braćmi, siostrami, wujkami etc. i jakoś brak jest danych żeby tej władzy nadużywano. Zdaje mi sie nawet, że dzisiaj kiedy koncepcja władzy rodzicielskiej jest mniej wiecej taka jak piszesz a przemoc zakazana jest tej przemocy sporo wiecej niz w czasach kiedy prawo do jej stosowania wobec członków rodziny łącznie z prawem karania smiercia było powszechne.


                    pozdrawiam
                    • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 23:29
                      qqazz napisał:

                      > Zdaje mi sie nawet, że dzisiaj kie
                      > dy koncepcja władzy rodzicielskiej jest mniej wiecej taka jak piszesz a przemo
                      > c zakazana jest tej przemocy sporo wiecej niz w czasach kiedy prawo do jej stos
                      > owania wobec członków rodziny łącznie z prawem karania smiercia było powszechne

                      Jesli czlowiek w swietle prawa nie przedstawia zadnej wartosci, to w sumie kogo obejdzie jego krzywda czy smierc ?
                      Jeszcze niedawno, calkiem legalnie, mozna bylo i w Polsce stluc dzieciaka na oczach przechodniow i jeszcze glupkowato sie tlumaczyc, ze rodzic tylko dal klapsa. Kara mu za to nie grozila.
                      Wladza rodzicielska to przede wszystkim obowiazek opieki, a nie jak sie niektorym wydaje, beztroskie dysponowanie czyims zyciem w poczuciu calkowitej bezkarnosci.
                      • karkowiak2plus Do Massi. 13.01.14, 00:03
                        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,16-latek-popelnil-samobojstwo-Gdybym-tam-byla-nie-doszloby-do-tego,wid,16320771,wiadomosc.html?ticaid=112030&_ticrsn=3

                        Czy jako matka i kobieta wierzysz tej matce i kobiecie w to co wypowiedziała przed kamerą?
                        Czy nie uważasz,że system zabił jej dziecko?
    • qqazz Re: Buta i nieomylność Państwa 12.01.14, 21:56
      Nie wiem czemu w ogóle państwo ma sie czyms takim zajmowac, choc rozumiem sytuacje u rodzin zyjacych z opieki społecznej, kto utrzymuje ten ma prawo, więc tutaj państwo może traktować takie rodziny jako własnosć, tylko czemu mozna im zabierac dzieci a juz np. nie mozna kierować do robót publicznych zeby odpracowali zasiłki?


      pozdrawiam
      • aiwom2 bite i gwałcone dzieci 12.01.14, 23:32
        qqazz napisał:

        > Nie wiem czemu w ogóle państwo ma sie czyms takim zajmowac, choc rozumiem sytua
        > cje u rodzin zyjacych z opieki społecznej, kto utrzymuje ten ma prawo, więc tut
        > aj państwo może traktować takie rodziny jako własnosć, tylko czemu mozna im zab
        > ierac dzieci a juz np. nie mozna kierować do robót publicznych zeby odpracowali
        > zasiłki?

        A w przypadku pobitego dziecka - interwencja państwa, jeśli już w ogóle powinna być, to powinna polegać na dostarczeniu rodzicom tłuczka, żeby je szybciej zakatowali i żeby się krócej męczyło? A w przypadku gwałconych dzieci prze pijanego ojca państwo ma dostarczyć prezerwatywy? Rodzice podobno wiedza najlepiej co ich dziecku trzeba...
        fakty.interia.pl/polska/news-kolejne-pobite-dziecko-beda-zarzuty-dla-rodzicow,nId,840585
        wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Gwalcona-przez-ojca-Alicja-opowiada-o-koszmarze,wid,10338335,wiadomosc.html
        > pozdrawiam

        Co ty tak maniakalnie pozdrawiasz? Jakas nerwica kompulsywno-obsesyjna?
        • karkowiak2plus Re: bite i gwałcone dzieci 12.01.14, 23:47
          Degeneracja o której piszesz pochodzi właśnie od takich pseudoprewencyjnych działań .
          A wiesz,że dzień pracy w opiece społecznej rozpoczyna się od rytualnego żłopania kawy?
          Najprościej spowodować by Policja wchłonęła najlepsze elementy opieki społecznej w swoje szeregi i w razie czego na sygnał obywatelskiego sygnału interweniowała natychmiast
          • aiwom2 Re: bite i gwałcone dzieci 13.01.14, 01:31
            karkowiak2plus napisał:

            > Degeneracja o której piszesz pochodzi właśnie od takich pseudoprewencyjnych dzi
            > ałań .

            Od jakich konkretnie działań pochodzi ta degeneracja?

            > A wiesz,że dzień pracy w opiece społecznej rozpoczyna się od rytualnego żłopani
            > a kawy?
            > Najprościej spowodować by Policja wchłonęła najlepsze elementy opieki społeczne
            > j w swoje szeregi i w razie czego na sygnał obywatelskiego sygnału interweniowa
            > ła natychmiast

            A konkretnie?
        • qqazz Re: bite i gwałcone dzieci 12.01.14, 23:53
          Łyknij sobie relanium albo coś.
          Może pomoże.


          pozdrawiam
          • aiwom2 Re: bite i gwałcone dzieci 13.01.14, 01:29
            qqazz napisał:

            > Łyknij sobie relanium albo coś.
            > Może pomoże.

            Ty się lepiej naucz czytać i myśleć logicznie zamiast wypisywać dyrdymały

            >
            > pozdrawiam

            i maniakalnie pozdrawiac.
    • aiwom2 placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:23
      karkowiak2plus napisał:

      > wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dramat-w-Suwalkach-nastolatek-popelnil-samobojstwo-w-Miejskim-Centrum-Interwencji-Kryzysowej,wid,16320560,wiadomosc.html?ticaid=11202b&_ticrsn=3
      >
      > Takie są skutki ingerencji państwowej w sprawy ludzi.
      >
      > Zaraz znajdę drugi dobitny przykład.

      "Placówka opiekuńczo-wychowacza" - co to właściwie takiego?
      • qqazz Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:32
        To taki prawie poprawczak a czasem nawet gorzej.


        pozdrawiam
        • aiwom2 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:34
          qqazz napisał:

          > To taki prawie poprawczak a czasem nawet gorzej.

          Jak rodzice zaniedbują, to się trafia do poprawczaka? A to "jeszcze gorzej" to co takiego?

          > pozdrawiam
          • qqazz Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:51
            To kwestia otoczenia które się zmienia, generalnie czesto pełno tam, młodocianych narkomanów, złodziei, galerianek i przeróżnego margiesu wśród którego dziecko jedynie zaniedbane ma duzą szanse na przyspieszoną demoralizację.


            pozdrawiaqm
            • aiwom2 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 01:27
              qqazz napisał:

              > To kwestia otoczenia które się zmienia, generalnie czesto pełno tam, młodociany
              > ch narkomanów, złodziei, galerianek i przeróżnego margiesu wśród którego dzieck
              > o jedynie zaniedbane ma duzą szanse na przyspieszoną demoralizację.

              Ale dlaczego "dziecko jedynie zaniedbane" ma w ogóle trafić do poprawczaka?

              >
              > pozdrawiaqm
      • szuwary4 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:51
        Interwencje naszego państwa w takich wypadkach, to niestety ale -nie tak znów rzadkie -przypadki "pomocy " polegającej na kierowaniu z deszczu pod rynnę. Przypomnijcie sobie te dzieci zatłuczone w rodzinach zastepczych, gwałcone, bite i poniewierane w owych "zbawiennych" placówkach opiekuńczo-wychowawczych... Nie mówię oczywiscie, że to norma, ale zdarza się to na tyle często, że zasadność i sens owych interwencji, może nieraz budzic watpliwości.
        • karkowiak2plus Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 12.01.14, 23:55
          Brawo.
          Za "z deszczu pod rynnę".

          Najciekawsze są rodziny zastępcze dostające relatywnie dużą kasę za utrzymanie cudzych dzieci.
          Przecież te środki nie spadają z nieba. To jest ułamek tego co Państwo zajumało wcześniej rodzinom. Rodzinom,które pod wpływem biedy stają się coraz bardziej patologiczne.
        • aiwom2 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 01:33
          szuwary4 napisała:

          > Interwencje naszego państwa w takich wypadkach, to niestety ale -nie tak znów r
          > zadkie -przypadki "pomocy " polegającej na kierowaniu z deszczu pod rynnę. Prz
          > ypomnijcie sobie te dzieci zatłuczone w rodzinach zastepczych, gwałcone, bite i
          > poniewierane w owych "zbawiennych" placówkach opiekuńczo-wychowawczych... Nie
          > mówię oczywiscie, że to norma, ale zdarza się to na tyle często, że zasadność
          > i sens owych interwencji, może nieraz budzic watpliwości.

          Co więc najlepiej zrobić?
          • szuwary4 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 08:30
            Po pierwsze: nie wsadzać wszystkich do jednego wora. Zapaśc finansowa może sie zdarzyć każdemu wskutek niepomyślnego splotu okoliczności, jak też być wynikiem np. alkoholizmu rodziców i to bez chęci wyjścia z nałogu. Tylko w tym drugim wypadku decydowałabym się zabrać dzieci z tego powodu, że cierpią skrajną biedę. Jeśli zas chodzi o te pierwsze naturalne rodziny to sadzę, że dużej liczbie z nich, nawet połowa tej kwoty, którą kasują rodziny zastepcze pomogłaby stanąć na nogi.
            Po drugie: Wziąć pod uwagę, że w przypadku rodziców i dzieci, ma się doczynienia z ludźmi połączonymi szczególną więzią emocjonalną i przyglądnąc się trochę tej relacji. Brak uczuć i oschłość, bywa bowiem bardziej niszczący -zwłaszcza dla dziecka- niż niedostatki materialne. Rozwaliło mnie przy czytaniu artykułu na omawiany temat , ze pracownicy placówki nie zauważyli jak ogromne poruszenie wywołała w chłopcu wiadomość, o rozdzieleniu go z matką i rodzeństwem. Nie zauważyli? A w ogole próbowali cos w tym wzgledzie zauważyc... czy tez potraktowali go jak zwierzątko, które wystarczy wywieżć na miejsce lepszego wypasu... ?
            Interwencje państwa bywają potrzebne, ale w tak delikatnej materii nie mozna działać z automatu. Ja widzę trzy takie przypadki.
            1. Pijaństwo rodziców połączone ze skrajnym zaniedbywaniem i agresją wzgledem dzieci, bo juz w przypadku samego pijaństwa to taka zrywna do odbierania tych dzieci nie byłabym. Są bowiem ludzie co permanentnie używaja a i nadużywają alkoholu
            a jednak potrafia zaspokoić potrzeby swoich dzieci na tyle (choć obserwatorom z zewnatrz może sie wydawać, iż niedostatecznie), że te nie zamieniłyby tych swoich niedoskonałych rodziców na żadną placówke opiekunczo -wychowawczą. W tym wypadku należaloby się pytac i liczyć ze zdaniem dzieci.
            2. Agresja, ktora moze skutkować uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym i psychicznym, nie mówiąc juz o zagrożeniu życia.
            3. Kazirodcze stosunki seksualne.
            • karkowiak2plus Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 10:53
              szuwary4 napisała:


              Bardzo rozważna i przemyślana opinia.

              > Po pierwsze: nie wsadzać wszystkich do jednego wora. Zapaśc finansowa może sie
              > zdarzyć każdemu wskutek niepomyślnego splotu okoliczności, jak też być wynikiem
              > np. alkoholizmu rodziców i to bez chęci wyjścia z nałogu. Tylko w tym drugim w
              > ypadku decydowałabym się zabrać dzieci z tego powodu, że cierpią skrajną biedę.

              I słusznie,ale to nie powinno się odbywać na zasadzie odbierania dzieci tylko takich rodziców należy najpierw prawomocnie skazać na karę więzienia,a pozbawione opieki dzieci skierować do właściwej placówki.Odebranie dzieci i pozostawienie na wolności wyrodnych rodziców spowoduje kolejne nadmierne rozmnażanie. Nie może być państwowych regulacji dotyczących rozmnażania,ale.....ale w więzieniu ciężko się rozmnożyć.Kumasz czaczę?

              > Jeśli zas chodzi o te pierwsze naturalne rodziny to sadzę, że dużej liczbie z
              > nich, nawet połowa tej kwoty, którą kasują rodziny zastepcze pomogłaby stanąć
              > na nogi.
              > Po drugie: Wziąć pod uwagę, że w przypadku rodziców i dzieci, ma się doczynien
              > ia z ludźmi połączonymi szczególną więzią emocjonalną i przyglądnąc się trochę
              > tej relacji. Brak uczuć i oschłość, bywa bowiem bardziej niszczący -zwłaszcza d
              > la dziecka- niż niedostatki materialne. Rozwaliło mnie przy czytaniu artykułu
              > na omawiany temat , ze pracownicy placówki nie zauważyli jak ogromne poruszenie
              > wywołała w chłopcu wiadomość, o rozdzieleniu go z matką i rodzeństwem.

              A mnie wcale to nie zdziwiło.Większość pracowników takich placówek to wyrobnicy bez pasji,wykształcenia i innych pożądanych zalet.Zazwyczaj to pociotki wójtów i innych notabli.

              Nie zau
              > ważyli? A w ogole próbowali cos w tym wzgledzie zauważyc... czy tez potraktowal
              > i go jak zwierzątko, które wystarczy wywieżć na miejsce lepszego wypasu... ?
              > Interwencje państwa bywają potrzebne, ale w tak delikatnej materii nie mozna dz
              > iałać z automatu. Ja widzę trzy takie przypadki.


              > 1. Pijaństwo rodziców połączone ze skrajnym zaniedbywaniem i agresją wzgledem d
              > zieci, bo juz w przypadku samego pijaństwa to taka zrywna do odbierania tych dz
              > ieci nie byłabym. Są bowiem ludzie co permanentnie używaja a i nadużywają alk
              > oholu
              > a jednak potrafia zaspokoić potrzeby swoich dzieci na tyle (choć obserwatorom z
              > zewnatrz może sie wydawać, iż niedostatecznie), że te nie zamieniłyby tych swo
              > ich niedoskonałych rodziców na żadną placówke opiekunczo -wychowawczą. W tym wy
              > padku należaloby się pytac i liczyć ze zdaniem dzieci.

              A ja uważam to co napisałem powyżej,z tym zastrzeżeniem,że zgadzam się również na Twoje propozycje.Ogólnie są przemyślane.

              > 2. Agresja, ktora moze skutkować uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym i psychiczny
              > m, nie mówiąc juz o zagrożeniu życia.

              Sąd,sąd,sąd.
              I nie zabierać dzieci tylko wsadzać do pierdla.Ograniczenie praw rodzicielskich nie jest karą.Jeśli ograniczysz prawa rodzicielskie wyrodnemu ojcu,to ten będzie się śmiał z bezradności Państwa.

              > 3. Kazirodcze stosunki seksualne.

              Na to też jest paragraf.


              Pozdrówka
              • szuwary4 Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 17:18
                Masz rację. Zabranie dzieci to pomoc udzielona przez państwo ofierze przestępstwa a temu powinna towarzyszyć kara dla przestępcy (czyli rodziców dokonujących czynu podpadającego pod określony paragraf, których należaloby zgodnie z tym paragrafem ukarać). Dopiero zrealizowanie obydwu tych działań: pomoc dla ofiary, kara dla przestępcy - nadaje interwencjom państwa jakiś sens. Pozdrawiam.
                • karkowiak2plus Re: placówka opiekuńczo-wychowacza 13.01.14, 17:52
                  Nie inaczej.Nie inaczej.
                  A przy okazji można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jest wielu bezrobotnych,których można zatrudnić w domach dziecka,przytuliskach dla dzieci czy jakimkolwiek innym instrumencie zastępczym. I niekoniecznie muszą to być absolwenci uniwersytetów.W ten sposób zabezpieczymy zapuszczonym dzieciom minimum minimorum,dając jednocześnie bezrobotnym jako taki zarobek.Środki finansowe są marnotrawione i w konsekwencji przepijane przez margines społeczny.Sprawa polega na tym by ów margines był jak najwęższy.
                  Pozdrówka
    • rossdarty Re: Buta i nieomylność Państwa 14.01.14, 22:48
      karkowiak2plus napisał:

      > wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dramat-w-Suwalkach-nastolatek-popelnil-samobojstwo-w-Miejskim-Centrum-Interwencji-Kryzysowej,wid,16320560,wiadomosc.html?ticaid=11202b&_ticrsn=3
      >
      > Takie są skutki ingerencji państwowej w sprawy ludzi.
      >
      > Zaraz znajdę drugi dobitny przykład.

      Karkowiak, czytam Twoje wpisy już od kilku lat.
      Wydawałoby się że jesteś rozsądnym facetem. A tu raptem wyskakujesz z taką oceną...
      Niewątpliwie, polskiemu socjalowi, (nazwijmy to tak umownie), czyli organizacjom zajmującym się pomocą dla osób i rodzin najuboższych i patologicznie zagrożonych wiele brakuje porównując do innych europejskich krajów, zwłaszcza finansowo, nie mozna pominąć także osób niekompetentnych w instytucjach typu MOPS czy MOPR, ale nie zwalaj z tego powodu winy na cały Układ Warszawski... ops... Niezależną i Niezawistną III-cią, IV-tą , czy kolejną RP...
      Przepis jest przepisem, prawo - prawem, a urzędnik będzie sie trzymał kurczowo tego, za co go nie wyrzucą z roboty, czyli: przepisów GO obowiązujących.
      To, że niejedna tragedia miała podłoże własnie dzięki takiej postawie urzędniczej to kwestia bardziej złożona niz tylko odpowiedzialność urzędnika, czy odpowiedzialność Państwa...

      Zamiast stękać, kwękać i pomstować zrób coś od siebie: załóż własną organizację Poprawy Warunków Polaków, (PWP), założ Mobilną Organizację Walki z Tuskolandią, (MOWiT), lub sięgnij do własnej pomysłowości.

      A jeżeli będziesz żyć jeno w świecie baśni o Wiedźminie to ZAWSZE będzie Ci na tym świecie źle i nie wygodnie.
      • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 15.01.14, 15:33
        rossdarty napisał:


        >
        > Karkowiak, czytam Twoje wpisy już od kilku lat.
        > Wydawałoby się że jesteś rozsądnym facetem.

        Dziękuję. Wstęp całkiem całkiem.

        A tu raptem wyskakujesz z taką ocen
        > ą...

        To moja osobista ocena do której mam niewątpliwie prawo jako tutejszy forumowicz.

        > Niewątpliwie, polskiemu socjalowi, (nazwijmy to tak umownie), czyli organizacjo
        > m zajmującym się pomocą dla osób i rodzin najuboższych i patologicznie zagrożon
        > ych wiele brakuje porównując do innych europejskich krajów, zwłaszcza finansowo

        To nie o finanse chodzi bo krawiec kraje jak mu materiału staje.Zresztą pomoc finansowa nie jest najważniejsza. Najważniejsze są posunięcia systemowe.


        > , nie mozna pominąć także osób niekompetentnych w instytucjach typu MOPS czy MO
        > PR,

        I tu uderzyłeś w sedno.Za niekompetencję państwowych ośrodków odpowiada Państwo.

        ale nie zwalaj z tego powodu winy na cały Układ Warszawski... ops... Niezal
        > eżną i Niezawistną III-cią, IV-tą , czy kolejną RP...

        A kogo mam winić? Pomóż proszę je śli czujesz ,śe się zagubiłem.


        > Przepis jest przepisem, prawo - prawem, a urzędnik będzie sie trzymał kurczowo
        > tego, za co go nie wyrzucą z roboty, czyli: przepisów GO obowiązujących.

        Przyznałeś mi tym rację,że przepisy są do luftu. Wcześniej zauważyłeś,że ludzie tam pracujący są niekompetentni.
        Jaki wyciągniesz więc wniosek?

        > To, że niejedna tragedia miała podłoże własnie dzięki takiej postawie urzędnicz
        > ej to kwestia bardziej złożona niz tylko odpowiedzialność urzędnika, czy odpowi
        > edzialność Państwa...

        Na to się składa suma wszelkich poczynań Państwa. Powyżej ustaliliśmy,że szwankuje wszystko-tak-czy nie?

        >
        > Zamiast stękać, kwękać i pomstować zrób coś od siebie: załóż własną organizację
        > Poprawy Warunków Polaków, (PWP), założ Mobilną Organizację Walki z Tuskolandią
        > , (MOWiT), lub sięgnij do własnej pomysłowości.

        Tyle mojego co sobie pokwękam.
        >
        > A jeżeli będziesz żyć jeno w świecie baśni o Wiedźminie to ZAWSZE będzie Ci na
        > tym świecie źle i nie wygodnie.

        Aluzjiu poniał. Sygnaturka zostanie zmieniona-haha
        pozdrawiam.
        • rossdarty Re: Buta i nieomylność Państwa 15.01.14, 23:03
          No cóż... możemy sobie tylko postękać i pokwękać.
          Tzn, siebie już nie biorę pod uwagę, wylogowałem się z Polski. Choć zainteresowanie tym co dzieje się w tym (K)raju nad Wisłą pozostało jak widzisz. Wpadam tutaj czasami jak i na inne strony aby utwierdzić się w przekonaniu że jeżeli nie zgadzałem się ze stylem życia w Polsce, a na nic nie miałem wpływu to lepiej stąd, (z Polski) spływać...I że chociaż raz w moim życiu
          dokonałem trafnej decyzji...

          A co do tematu: sprawa która Cię tak oburzyła to typowa polska machina urzędnicza. Nie wymagaj jednak, aby na każdym urzędniczym stanowisku siedział człowiek z wykształceniem psychologa i aby zastanawiał się długo i dogłębnie jaki wpływ może mieć jego decyzja dla osób o wrażliwej ponad przeciętną osobowości...
          Każdy człowiek jest inny. Ma inną osobowość, charakter...
          Młodociani tym bardziej. Im hormony buzują, rzadko potrafią oddzielić emocje od racjonalnego myślenia.
          Postępowanie w sprawie nie uwzględnia tego i jest dla wszystkich jednakowe.
          A poza tym, jak w przypadku który Cię tak oburzył, ofiara została trafiona rykoszetem, choć postępowanie było jak najbardziej właściwe i skierowane dla dobra ofiary.
          Jeśli matka nie zapewnia dziecku właściwej opieki i wychowania przepisy nakazują matce dziecko odebrać.
          Zastanów się przez chwilę: czy to, że dzieciak odebrał sobie życie nie było skutkiem wychowania własnie w takim środowisku, w jakim się wychowywał?
          Więc kto zawinił? Czy ten, kto ukształtował dzieciaka, czy ten kto starał sie to naprawić nawet postępując w tzw. bezduszny sposób???
          Czy to na pewno urzędnicy i buta Państwa doprowadziła dzieciaka to takiego czynu???
          Oczywiście, wg. Twojego zdania.

          W UK odbiera się polskim emigrantom ok. 100 dzieci rocznie.
          wyborcza.pl/1,75478,13648936,Sluzby_socjalne_Wielkiej_Brytanii_rocznie_odbieraja.html
          Oczywisty dramat dla dzieci, ale w naszych oczach.
          Mieszkałem ponad półtora roku w pokoju podnajmowanym u takiej rodziny...
          Wielokrotnie sam miałem ochotę donieść odpowiednim służbom o traktowaniu chłopca przez jego ojca. Nygus żyjący dzięki benefitom na dziecko, od sierpnia 2012r. do końca ub. roku, czyli 2013 przepracował raptem trzy tygodnie...
          Histeria dziecka zaczęła się gdy matka podjęła pracę, a ojciec zajął się "wychowywaniem"...
          Uwierz, że wielokrotnie myślałem o tym, że dziecku byłoby lepiej w odpowiedniej rodzinie zastępczej...

          Problem w tym, że tacy jak Ty widząc efekty, piętnują je obwiniając...
          No właśnie. Kogo?
          Państwo? Przepisy? Urzędników???

          Sami sobie tworzymy własne zycie. Tworzymy je także naszym dzieciom. Ograniczamy je do naszego punktu myślenia.
          Nie zawsze jest to z korzyścią dla dzieci...
          • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 17.01.14, 19:52
            rossdarty napisał:


            >
            > A co do tematu: sprawa która Cię tak oburzyła to typowa polska machina urzędnic
            > za. Nie wymagaj jednak, aby na każdym urzędniczym stanowisku siedział człowiek
            > z wykształceniem psychologa i aby zastanawiał się długo i dogłębnie jaki wpływ
            > może mieć jego decyzja dla osób o wrażliwej ponad przeciętną osobowości...


            A czy Ty nie wymagasz,by pilot kierujący samolotem,którym latasz czasem do Polski (każdy pilot) bezpiecznie wylądował?By był gruntownie przeszkolony i profesjonalny?
            Ross....nie tylko od pilotów zależy ludzkie życie. Od urzędników też.

            > Każdy człowiek jest inny. Ma inną osobowość, charakter...
            > Młodociani tym bardziej. Im hormony buzują, rzadko potrafią oddzielić emocje od
            > racjonalnego myślenia.
            > Postępowanie w sprawie nie uwzględnia tego i jest dla wszystkich jednakowe.
            > A poza tym, jak w przypadku który Cię tak oburzył, ofiara została trafiona ryko
            > szetem, choć postępowanie było jak najbardziej właściwe i skierowane dla dobra
            > ofiary.


            Nie Ross. To nie był rykoszet. I nie był to wypadek przy pracy.
            W tym konkretnym przypadku bezpośrednią przyczyną targnięcia się na życie była decyzja administracyjna.

            > Jeśli matka nie zapewnia dziecku właściwej opieki i wychowania przepisy nakazuj
            > ą matce dziecko odebrać.
            > Zastanów się przez chwilę: czy to, że dzieciak odebrał sobie życie nie było sku
            > tkiem wychowania własnie w takim środowisku, w jakim się wychowywał?
            > Więc kto zawinił? Czy ten, kto ukształtował dzieciaka, czy ten kto starał sie t
            > o naprawić nawet postępując w tzw. bezduszny sposób???
            > Czy to na pewno urzędnicy i buta Państwa doprowadziła dzieciaka to takiego czyn
            > u???

            Tak Ross. Nadal tak uważam. Tej rodzinie należało pomóc inaczej.




            > Oczywiście, wg. Twojego zdania.
            >
            > W UK odbiera się polskim emigrantom ok. 100 dzieci rocznie.
            > wyborcza.pl/1,75478,13648936,Sluzby_socjalne_Wielkiej_Brytanii_rocznie_odbieraja.html
            > Oczywisty dramat dla dzieci, ale w naszych oczach.
            > Mieszkałem ponad półtora roku w pokoju podnajmowanym u takiej rodziny...
            > Wielokrotnie sam miałem ochotę donieść odpowiednim służbom o traktowaniu chłopc
            > a przez jego ojca. Nygus żyjący dzięki benefitom na dziecko, od sierpnia 2012r.
            > do końca ub. roku, czyli 2013 przepracował raptem trzy tygodnie...
            > Histeria dziecka zaczęła się gdy matka podjęła pracę, a ojciec zajął się "wycho
            > wywaniem"...
            > Uwierz, że wielokrotnie myślałem o tym, że dziecku byłoby lepiej w odpowiedniej
            > rodzinie zastępczej...
            >
            > Problem w tym, że tacy jak Ty widząc efekty, piętnują je obwiniając...
            > No właśnie. Kogo?
            > Państwo? Przepisy? Urzędników???
            >
            > Sami sobie tworzymy własne zycie. Tworzymy je także naszym dzieciom. Ograniczam
            > y je do naszego punktu myślenia.
            > Nie zawsze jest to z korzyścią dla dzieci...
            • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 17.01.14, 20:35
              karkowiak2plus napisał:
              > To nie był rykoszet. I nie był to wypadek przy pracy.
              > W tym konkretnym przypadku bezpośrednią przyczyną targnięcia się na życie była
              > decyzja administracyjna.

              Nieprawda. Kobieta byla matka czworki dzieci, ktore po kolei jej zabierano. Chlopiec pelnil w tej rodzinie role ojca i opiekuna, zamast swojej nieudolnej matki, ktora zrzucila na dziecko ciezar obowiazku ponad miare. Przeniesienie chlopca do osrodka bylo kolejna tragedia w zyciu, takim kamieniem, ktory dobil go do reszty.
              Owszem mozna bylo inaczej tej rodzinie pomoc, moze np. w odpowiednio wczesniej wytlumaczyc matce, ze dzieci, ktore sie beztrosko rodzi trzeba jeszcze samodzielnie wychowac ?
              • karkowiak2plus Re: Buta i nieomylność Państwa 17.01.14, 21:28
                Skoro chłopiec pełnił dorosłą rolę to po kiego grzyba decyzja administracyjna miała go cofać w rozwoju?
                • massaranduba Re: Buta i nieomylność Państwa 17.01.14, 21:50
                  karkowiak2plus napisał:

                  > Skoro chłopiec pełnił dorosłą rolę to po kiego grzyba decyzja administracyjna m
                  > iała go cofać w rozwoju?

                  Szesnastolatek nie jest dorosla osoba, nie ma ku temu predyspozycji psychicznych po prostu. W dodatku jest w wieku dojrzewania (mam nadzieje, ze masz dzieci i wiesz co nieco o tym zjawisku). Dziecko przezywalo od urodzenia dramat po dramacie, przez cale swoje zycie, a decyzja urzednikow przelala czare goryczy. Takie sa fakty.
                  Jesli widziales wypowiedz matki, to pewnie zauwazyles, ze kobieta zupelnie nie czuje sie winna. Niestety to typowe zachowanie nieudolnych rodzicow. Bo dobry rodzic w razie problemow z dzieckiem zawsze bierze wine na siebie, zawsze czuje sie winny, ze "nie dopatrzyl", "nie dopilnowal", "nie zapobiegl". Ta kobieta nie czuje sie winna, bo nie potrafi dostrzec rozmiaru krzywdy, na ktora skazala wlasne dzieci.
                  Decyzja byla zla, trzeba bylo zostawic chlopca z matka. Moze kobieta dorobilaby sobie jeszcze kilkoro dzieci, a najstarszy syn by sie nimi zaopiekowal. W koncu, jak twierdzisz, pelnil dorosla role, wiec wielka krzywda by mu sie nie stala, prawda ?
                  • karkowiak2plus Mam inne zdanie Massi 17.01.14, 22:29
                    massaranduba napisała:

                    > karkowiak2plus napisał:
                    >
                    > > Skoro chłopiec pełnił dorosłą rolę to po kiego grzyba decyzja administrac
                    > yjna m
                    > > iała go cofać w rozwoju?
                    >
                    > Szesnastolatek nie jest dorosla osoba,

                    O dorosłości nie świadczy metryka a stopień przystosowania do życia.

                    nie ma ku temu predyspozycji psyc
                    > hicznych po prostu.

                    Czyżbyś nie za bardzo ufała w przepisy określające i definiujące cały otaczający nas świat?

                    W dodatku jest w wieku dojrzewania (mam nadzieje, ze masz d
                    > zieci i wiesz co nieco o tym zjawisku).

                    Mam dzieci i coś nie coś wiem na ten temat. Nie mniej jednak nie ma to żadnego znaczenia.


                    Dziecko przezywalo od urodzenia dramat
                    > po dramacie, przez cale swoje zycie

                    Tego na pewno nie wiesz. Opierasz się na własnym subiektywnym odczuciu. Ja mogę domniemywać,że choć jego życie nie było usiane różami,to jego największym nieszczęściem była wymuszona przez urzędników rozłąka z matką.

                    , a decyzja urzednikow przelala czare gorycz
                    > y. Takie sa fakty.

                    To są tylko nadal spekulacje.

                    > Jesli widziales wypowiedz matki, to pewnie zauwazyles, ze kobieta zupelnie nie
                    > czuje sie winna.

                    Widziałem wypowiedź matki. Nie ważąc specjalnie słów to kobieta z pogranicza rynsztkoka.
                    Ma moralne prawo nie czuć się winna,gdyż winę ponosi system,a konkretnie jeden z jego elementów w postaci urzędniczyny,która idąc po najmniejszej linii oporu skrzywdziła szestnastolatka.


                    Niestety to typowe zachowanie nieudolnych rodzicow.

                    No wiesz?????? Massi.......od kiedy Ty wróżysz z fusów?
                    Bo dobry r
                    > odzic w razie problemow z dzieckiem zawsze bierze wine na siebie, zawsze czuje
                    > sie winny, ze "nie dopatrzyl", "nie dopilnowal", "nie zapobiegl".

                    Branie winy na siebie nie może być podstawowym kryterium w ocenianiu rodziców.


                    Ta kobieta ni
                    > e czuje sie winna, bo nie potrafi dostrzec rozmiaru krzywdy, na ktora skazala w
                    > lasne dzieci.

                    Ta kobieta nie czuje się winna,gdyż żyje w poczuciu braku decyzyjności. To właśnie jest przejawem braku jej rodzicielskich kompetencji.

                    > Decyzja byla zla, trzeba bylo zostawic chlopca z matka.

                    Nie Massi...to nie tak.
                    Zostawić?
                    Reprezentujemy Massi całkiem odmienne sposoby postrzegania tych spraw.
                    Zdanie,które napisałaś sugeruje,że pozostawienie dziecka pod opieką rodziców pozostaje w gestii urzędników. Dzieci nie są własnością Państwa.

                    Moze kobieta dorobilaby
                    > sobie jeszcze kilkoro dzieci

                    A co-zabronisz? Przecież może samostanowić o sobie-prawda? Ty jej odmówisz tego prawa?


                    , a najstarszy syn by sie nimi zaopiekowal. W konc
                    > u, jak twierdzisz, pelnil dorosla role,

                    ile sobie przypominam sama to zasugerowałaś ,a teraz się tego wypierasz.

                    wiec wielka krzywda by mu sie ni
                    > e stala, prawda ?

                    Tego niestety nie wiem.
                    • massaranduba Re: Mam inne zdanie Massi 18.01.14, 11:14
                      karkowiak2plus napisał:

                      > O dorosłości nie świadczy metryka a stopień przystosowania do życia.

                      W tym przypadku nastapila zamiana rol - dziecko staralo sie sprostac obowiazkom doroslego. Sytuacja calkowicie niedopuszczalna.

                      > Czyżbyś nie za bardzo ufała w przepisy określające i definiujące cały otaczając
                      > y nas świat?

                      Ja ufam w to, ze to rodzice pelnia role opiekuna, mentora i przewodnika zyciowego, a nie nieletnie dzieci.

                      > Mam dzieci i coś nie coś wiem na ten temat. Nie mniej jednak nie ma to żadnego
                      > znaczenia.

                      Moze Twoje byly wyjatkowe i burza hormonalna ich ominela ;-) Tak dla Twojej wiadomosci wiec- nastolatek wkraczajacy w doroslosc ma czesto zaburzone postrzeganie waznosci otaczajacych zjawisk. Krotko mowiac- trudna sytuacja, jaka mu sie przytrafia jest w jego pojeciu koncem swiata, a samobojstwo jedynym z niej wyjsciem.

                      > Tego na pewno nie wiesz. Opierasz się na własnym subiektywnym odczuciu. Ja mogę
                      > domniemywać,że choć jego życie nie było usiane różami,to jego największym nies
                      > zczęściem była wymuszona przez urzędników rozłąka z matką.

                      A ja domniemuje, ze chlopiec nie mial na kogo liczyc, bo zawiodl sie juz na wszystkich, zwlaszcza na nieudolnej matce, stad jego deperacki czyn.
                      Poniewaz mieszkam w kraju, gdzie (podobno) Jugendamt moze zabierac rodzicom dzieci z najblahszego powodu, to sprobowalam sobie taka sytuacje wyobrazic. Nawet spytalam moje dzieci co by zrobily gdyby je zabrano. Wiesz co odpowiedzialy ? Ze czekalyby z ufnoscia, az mama i tata po nie przyjada. Bo one przypisuja swoim rodzicom moc sprawcza, wierza, ze matka i ojciec sa po to, zeby je bronic, chronic i ratowac w razie klopotow. Ten chlopiec tego poczucia nie mial niestety.

                      > Ma moralne prawo nie czuć się winna,gdyż winę ponosi system,a konkretnie jeden
                      > z jego elementów w postaci urzędniczyny,która idąc po najmniejszej linii oporu
                      > skrzywdziła szestnastolatka.

                      Ma moralne prawo jak najbardziej czuc sie winna. Tylko, ze z obowiazku do bycia dobrym rodzicem o dziwo nikt jej nie rozlicza. Nie wydaje Ci sie to dziwne ?
                      I zeby nie bylo- urzednicy tez sa winni, ale wedlug mnie zawinili wtedy kiedy nie udzielili chlopcu pomocy psychologa. Nikt nie wyjasnil mu jego popapranej sytuacji i nie podal powodow dla ktorych odbieraja go matce. Dziecko to nie rzecz, ktora mozna bez slowa wyjasnienia wyslac w kosmos.

                      > Branie winy na siebie nie może być podstawowym kryterium w ocenianiu rodziców.

                      Ale tak dziala ten mechanizm. Rodzic zaangazowany w wychowanie ma pelna swiadomosc, ze tylko od niego zalezy jakim czlowiekiem bedzie jego dziecko w przyszlosci. Jesli w rodzinie ma miejsce patologia i dzieje sie zle do tego stopnia, ze interweniuja sluzby panstwowe, to kto jest winien wedlug Ciebie ?

                      > Dzieci nie są własnością Państwa.

                      Ale nie sa tez wlasnoscia rodzicow. Jesli jeden czlowiek (rodzic) mialby byc wlascicielem drugiego (dziecka), to nazywaloby sie to niewolnictwo, a nie rodzina.
                      Nigdy tez nie bedzie przyzwolenia na beztroskie zaniedbywanie dzieci przez matke i ojca, nigdy, wiec wykrzykiwanie jakim to nie jestem wlascicielem swojego dziecka mozna schowac sobie w buty.

                      > A co-zabronisz? Przecież może samostanowić o sobie-prawda? Ty jej odmówisz teg
                      > o prawa?

                      Jak dla mnie to ona moze sobie urodzic jeszcze dziesiatke, tylko niech je sama wychowa, niech nie obarcza tym obowiazkiem nieletniego dziecka, niech nie wyciaga reki po pomoc, zeby potem nie musiala oskarzac instytucji panstwowych, ze ja krzywdza. To sie nazywa ponoszenie konsekwencji wlasnych czynow.
                      • karkowiak2plus Re: Mam inne zdanie Massi 18.01.14, 22:48
                        massaranduba napisała:

                        > karkowiak2plus napisał:


                        > > Tego na pewno nie wiesz. Opierasz się na własnym subiektywnym odczuciu. J
                        > a mogę
                        > > domniemywać,że choć jego życie nie było usiane różami,to jego największym
                        > nies
                        > > zczęściem była wymuszona przez urzędników rozłąka z matką.
                        >
                        > A ja domniemuje, ze chlopiec nie mial na kogo liczyc, bo zawiodl sie juz na wsz
                        > ystkich, zwlaszcza na nieudolnej matce, stad jego deperacki czyn.


                        Ciepło,ciepło.......

                        > Poniewaz mieszkam w kraju, gdzie (podobno) Jugendamt moze zabierac rodzico
                        > m dzieci z najblahszego powodu,


                        Nie bierz tego za bardzo do serca ale w Twoim kraju tego typu sytuacje mają źródło w czasach,o których lepiej nie pisać ,by nie ranić uczuć.


                        >

                        >
                        > Ma moralne prawo jak najbardziej czuc sie winna. Tylko, ze z obowiazku do bycia
                        > dobrym rodzicem o dziwo nikt jej nie rozlicza. Nie wydaje Ci sie to dziwne ?

                        Nie. Nikt nie ma prawa rozliczać. Można co najwyżej egzekwować obowiązki rodzicielskie.





                        Nikt nie wyjasnil mu jego popapranej sy
                        > tuacji i nie podal powodow dla ktorych odbieraja go matce. Dziecko to nie rzecz
                        > , ktora mozna bez slowa wyjasnienia wyslac w kosmos.

                        Właśnie.
                        >
                        > > Branie winy na siebie nie może być podstawowym kryterium w ocenianiu rodz
                        > iców.
                        >
                        > Ale tak dziala ten mechanizm. Rodzic zaangazowany w wychowanie ma pelna swiadom
                        > osc, ze tylko od niego zalezy jakim czlowiekiem bedzie jego dziecko w przyszlos
                        > ci. Jesli w rodzinie ma miejsce patologia i dzieje sie zle do tego stopnia, ze
                        > interweniuja sluzby panstwowe, to kto jest winien wedlug Ciebie ?

                        Bez względu na wszystko rodzice
                        Myślałaś,że udzielę innej odpowiedzi?
                        >
                        > > Dzieci nie są własnością Państwa.
                        >
                        > Ale nie sa tez wlasnoscia rodzicow. Jesli jeden czlowiek (rodzic) mialby byc wl
                        > ascicielem drugiego (dziecka), to nazywaloby sie to niewolnictwo, a nie
                        > rodzina.
                        > Nigdy tez nie bedzie przyzwolenia na beztroskie zaniedbywanie dzieci przez matk
                        > e i ojca, nigdy, wiec wykrzykiwanie jakim to nie jestem wlascicielem swojego dz
                        > iecka mozna schowac sobie w buty.
                        >
                        > > A co-zabronisz? Przecież może samostanowić o sobie-prawda? Ty jej odmówis
                        > z teg
                        > > o prawa?
                        >
                        > Jak dla mnie to ona moze sobie urodzic jeszcze dziesiatke, tylko niech je sa
                        > ma wychowa
                        , niech nie obarcza tym obowiazkiem nieletniego dziecka, niech ni
                        > e wyciaga reki po pomoc, zeby potem nie musiala oskarzac instytucji panstwowych
                        > , ze ja krzywdza. To sie nazywa ponoszenie konsekwencji wlasnych czynow.


                        I to jest podstawowym powodem dla rewolucyjnych zmian w postrzeganiu tzw opieki społecznej.
        • rossdarty A co do zmiany sygnaturki 15.01.14, 23:17
          karkowiak2plus napisał:


          > Aluzjiu poniał. Sygnaturka zostanie zmieniona-haha
          > pozdrawiam.
          >
          >

          " Byc neutralnym to nie znaczy byc obojetnym i nieczulym. Nie trzeba zabijac w sobie uczuc. Wystarczy zabic w sobie nienawisc " ~ Geralt

          Sygnaturka tak, ale czy Ty się zmieniłeś???

          Też pozdrawiam:D
    • paco_lopez Re: Buta i nieomylność Państwa 14.01.14, 23:19
      wiesz co żebys ty sie potulny jak baranek wydawał jeszcze , to by wszystko w porzadku było. weź sobie poukładaj państwa według buty; od najbutniejszego do najbardziej pokornego wobec swoich obywateli i najbardziej szczodrego .
    • t-zorro Idźmy dalej 15.01.14, 20:12
      To zlikwidujmy pomoc społeczną i sądy rodzinne - a ingerencji państwa będzie jeszcze mniej. Chyba nie wiesz co mówisz
      • karkowiak2plus Re: Idźmy dalej 15.01.14, 21:49
        O nie! Co to ,to nie. Sądy muszą funkcjonować i to funkcjonować sprawnie.
        Dzieci mają prawo do właściwego ich traktowania. Właśnie sąd powinien stać na straży tych praw.
    • karkowiak2plus Kolejny dobitny przykład. 15.01.14, 21:45
      wiadomosci.wp.pl/kat,1019379,title,Gdanska-prokuratura-bada-czy-w-rodzinnym-domu-dziecka-dochodzilo-do-molestowania,wid,16331961,wiadomosc.html?ticaid=112076
      Państwo zabrało dzieci rodzicom i dało je pedofilom.
      Co się dzieje?
      Co się dzieje?
      • rossdarty Tracę dla Ciebie wyrozumiałość... 15.01.14, 23:23
        Na mózg Ci padło???
        • karkowiak2plus Re: Tracę dla Ciebie wyrozumiałość... 17.01.14, 19:55
          Nie Ross. Chyba nie. Wykazuję tylko jak omylna jest państwowa machina urzędnicza.
          O ile rodziców się nie wybiera,to rodziców zastępczych można,a nawet trzeba wybierać starannie.
    • privus Wybierasz takich posłów 17.01.14, 13:21
      to masz takie państwo.
      • karkowiak2plus Re: Wybierasz takich posłów 17.01.14, 19:34
        A TY jakich wybierasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka