Seks ludzi starych

15.07.15, 19:04
Seks ludzi starych - dlaczego budzi więcej zainteresowania niż seks ludzi młodych? Może powinien być zakazany? :)
www.plotek.pl/plotek/1,78649,18363025.html#MTstream
    • brum.pl1 Tu nie chodzi o seks... 15.07.15, 21:47
      Stary człowiek, laureat nagrody Nobla, z pozoru nobliwy staruszek zachowuje się jak ostatnia świnia. Nie, nie dlatego, że zdradza żonę. Nie dlatego, że ją porzuca po 50 latach wspólnego życia. Ale dlatego, że po tylu latach, gdy poznał nieco młodszą pindę, oznajmia żonie, że dopiero teraz czuje, czym jest szczęście. To co? Przez pół wieku z zoną nie zaznał szczęścia? Dopiero teraz poznał jego smak? Jeśli nawet tak jest, to powinien zamknąć mordę i nic nie mówić. A nie ranić kobietę, z którą spędził życie. To nie facet, to troki z kalesonów tak się zachowują. Wstyd!
      • snajper55 Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 04:02
        brum.pl1 napisał:

        > Stary człowiek, laureat nagrody Nobla, z pozoru nobliwy staruszek zachowuje się
        > jak ostatnia świnia. Nie, nie dlatego, że zdradza żonę. Nie dlatego, że ją por
        > zuca po 50 latach wspólnego życia. Ale dlatego, że po tylu latach, gdy poznał n
        > ieco młodszą pindę, oznajmia żonie, że dopiero teraz czuje, czym jest szczęście
        > . To co? Przez pół wieku z zoną nie zaznał szczęścia? Dopiero teraz poznał jego
        > smak?

        Całkiem możliwe.

        > Jeśli nawet tak jest, to powinien zamknąć mordę i nic nie mówić. A nie r
        > anić kobietę, z którą spędził życie.

        To zależy jak z nią to życie spędził. A może raczej ona z nim.

        > To nie facet, to troki z kalesonów tak się zachowują. Wstyd!

        Rozumiem. Według ciebie facet powinien cierpieć do śmierci ze strachu przed powiedzeniem prawdy. A może ze strachu przed żoną? Och, czyżby to zazdrość przez ciebie przemawiała?

        S.
        • brum.pl1 Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 07:16
          snajper55 napisał:

          > > Jeśli nawet tak jest, to powinien zamknąć mordę i nic nie mówić. A nie r
          > > anić kobietę, z którą spędził życie.

          > To zależy jak z nią to życie spędził. A może raczej ona z nim.

          W życiu trzeba mieć zasady. I ich konsekwentnie przestrzegać. Jeśli ich nie masz, nie jesteś facetem, a co najwyżej stułbią plamistą. Jeśli facet po 50 latach pożycia chce odejść, to niech zachowa się jak na faceta przystało i niech winą nie obciąża swojej kobiety. Kto tak robi?
          Stułbia plamista i tchórz.

          > > To nie facet, to troki z kalesonów tak się zachowują. Wstyd!

          > Rozumiem. Według ciebie facet powinien cierpieć do śmierci ze strachu przed pow
          > iedzeniem prawdy...

          Nic nie rozumiesz. Nie znasz też subtelnej a jednak zasadniczej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem...
          Facet powinien być facetem, a nie zwierzęciem. Mieć zasady, poczucie honoru i odpowiedzialności. Był nieszczęśliwy z żoną? Nie zaznał z nią szczęścia?
          To po co się kisił w tym związku przez 50 lat? Czyżby był tchórzem? Bał się opuścić rodzinne gniazdo? Dopiero teraz, gdy stał się sławny i bogaty odważył się powiedzieć "prawdę"?
          Dlaczego więc nie powiedział, że kręci go inna kobieta. Że ma w dupie wspólne lata, wspólne przeżycia rodzinne, że ma w dupie i swoją żonę i dzieci i rodzinę...tylko winą za rozstanie obarczył żonę. Bo niby nie zaznał u jej boku szczęścia. Bydlę i tyle.
          Powtórzę raz jeszcze, bo wiem, że wolno myślisz....
          Nie irytuje mnie fakt, że odszedł od żony.
          Wkurza mnie sposób, w jaki odszedł. A w zasadzie budzi wstręt. I tyle.
          • krzy-czy Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 12:01
            zawszeć to przyjemniej jest ukłuć siedemnastolatkę niż przechodzoną szśćdziesiątkę.
            • krzy-czy Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 12:02
              żeby nie było-napisałem to z własnego doświadzcenia.
              • sulziemi Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 12:13
                Pokazała ci legitymację szkolną?
                • krzy-czy Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 20:27
                  no.
          • kolter Re: Tu nie chodzi o seks... 17.07.15, 01:14
            brum.pl1 napisał:

            Nic nie rozumiesz. Nie znasz też subtelnej a jednak zasadniczej różnicy między
            > człowiekiem a zwierzęciem...

            no a ty jakim to byłeś czy jesteś zwierzęciem ??
      • massaranduba Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 20:49
        brum.pl1 napisał:

        > Ale dlatego, że po tylu latach, gdy poznał n
        > ieco młodszą pindę, oznajmia żonie, że dopiero teraz czuje, czym jest szczęście
        > . To co? Przez pół wieku z zoną nie zaznał szczęścia?

        Ja bym to nazwala syndromem kryzysowej narzeczonej. Wiazesz sie z kims bo jest dostepny, ale nie spelnia wszystkich twoich oczekiwan i czekasz. Czasem rok, a czasem piecdziesiat lat, az trafi sie ta wymarzona. I wtedy trafia cie piorun sycylijski, Feuer und Flamme, endorfinowy haj... " Kryzysowa narzeczona" oczywiscie idzie w odstawke. Calkiem mozliwe, ze tak bylo i w tym przypadku.
        • brum.pl1 Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 21:57
          massaranduba napisała:

          > Ja bym to nazwala syndromem kryzysowej narzeczonej. Wiazesz sie z kims bo jest
          > dostepny, ale nie spelnia wszystkich twoich oczekiwan i czekasz. Czasem rok, a
          > czasem piecdziesiat lat, az trafi sie ta wymarzona...

          A tej kryzysowej mówisz, że z braku laku będziesz z nią, ale jak się tylko pojawi na horyzoncie ta wyśniona i wymarzona, to kopniesz ją w zadek i odejdziesz.
          Czy też karmisz ją kłamstwami, że ją kochasz, że chcesz z nią spędzić życie, mieć z nią dzieci i razem się zestarzeć?
          Czy też nic nie mówisz, masz z nią troje dzieci, zajmujesz się pisarstwem, spełniasz się zawodowo i łajdaczysz się ile wlezie, bo przecież życie jest krótkie i nie wolno go marnować na godność, moralność, honor.
          Oszukuje łajza żonę, wyprawia złote gody, a kochankę ma w zasięgu ręki. Obrzydliwe to wszystko. Po prostu.
          • snajper55 Re: Tu nie chodzi o seks... 16.07.15, 23:44
            brum.pl1 napisał:

            > Oszukuje łajza żonę, wyprawia złote gody, a kochankę ma w zasięgu ręki. Obrzydl
            > iwe to wszystko. Po prostu.

            Tak, tak, życie dorosłych jest obrzydliwe. Dorośniesz, to się sam przekonasz jak bardzo.

            S.
            • brum.pl1 Re: Tu nie chodzi o seks... 17.07.15, 00:40
              snajper55 napisał:

              > > Oszukuje łajza żonę, wyprawia złote gody, a kochankę ma w zasięgu ręki.
              > > Obrzydliwe to wszystko. Po prostu.

              > Tak, tak, życie dorosłych jest obrzydliwe. Dorośniesz, to się sam przekonasz ja
              > k bardzo.

              Nie. To nie tak. Obrzydliwe życie mają obrzydliwi ludzie, niezależnie od wieku.
              • snajper55 Re: Tu nie chodzi o seks... 17.07.15, 15:50
                brum.pl1 napisał:

                > Nie. To nie tak. Obrzydliwe życie mają obrzydliwi ludzie, niezależnie od wieku.

                Ba, żeby to było takie sprawiedliwe... Ale nie jest. Często ludzie budzący w wielu obrzydzenie i wstręt mają całkiem udane, zgodnie ze swoją skalą wartości, życie. Weźmy takiego Wesołowskiego. 67 lat pedofilskiego raju na ziemi - bogactwo, szacunek, władza, chłopców do wyboru, do koloru...

                S.
                • opornik4 Re: Tu nie chodzi o seks... 18.07.15, 03:22
                  snajper55 napisał:

                  > Weźmy takiego Wesołowskiego. 67 lat pedofilskiego raju na ziemi - bogactw
                  > o, szacunek, władza, chłopców do wyboru, do koloru...

                  Nie kompromituj się facet.
                  P. Wesołowski ma lat 67, nie jest więc możliwe: "67 lat pedofilskiego raju na ziemi"

                  Sakrę biskupią otrzymał w 2000 roku, czli dopiero od tego czasu ewentualnie było: "bogactwo, szacunek, władza".
                  • kolter Re: Tu nie chodzi o seks... 18.07.15, 08:12
                    opornik4 napisała:

                    >
                    > Sakrę biskupią otrzymał w 2000 roku, czli dopiero od tego czasu ewentualnie było: "bogactwo, szacunek, władza".

                    musiał być juz prędzej zaradną szuja skoro wybrali go na ten stołek, szefem w tej firmie nie zostaje dupa wołowa co za darmo jeleniom sakramentów udziela
                  • snajper55 Re: Tu nie chodzi o seks... 18.07.15, 20:01
                    opornik4 napisała:

                    > snajper55 napisał:
                    >
                    > > Weźmy takiego Wesołowskiego. 67 lat pedofilskiego raju na ziemi - bogactw
                    > > o, szacunek, władza, chłopców do wyboru, do koloru...
                    >
                    > Nie kompromituj się facet.
                    > P. Wesołowski ma lat 67, nie jest więc możliwe: "67 lat pedofilskiego raju na z
                    > iemi"

                    Biskup Wesołowski jest pedofilem i jego życie jest życiem pedofila. Bez względu na to kiedy pierwszego chłopca zgwałcił.

                    > Sakrę biskupią otrzymał w 2000 roku, czli dopiero od tego czasu ewentualnie był
                    > o: "bogactwo, szacunek, władza".

                    W kościele katolickim bogactwo, szacunek i władza nie zaczynają się w chwili otrzymania sakry biskupiej.

                    S.
                    • astamanianka Re: Tu nie chodzi o seks... 18.07.15, 20:16
                      sakra-atrybut pedofila
          • massaranduba Re: Tu nie chodzi o seks... 17.07.15, 12:37
            brum.pl1 napisał:

            > A tej kryzysowej mówisz, że z braku laku będziesz z nią, ale jak się tyl
            > ko pojawi na horyzoncie ta wyśniona i wymarzona, to kopniesz ją w zadek i odejd
            > ziesz.

            Tego nie trzeba mowic, to sie po prostu czuje- albo sie jest dla kogos najwazniejszym, albo nie. Zreszta skad wiesz czy "kryzysowa narzeczona" tez nie byla z nim dlatego, ze miala z tego zwiazku profity- spokojne zycie, pomoc, codziennosc bez samotnosci.

            > Czy też nic nie mówisz, masz z nią troje dzieci, zajmujesz się pisarstwem, speł
            > niasz się zawodowo i łajdaczysz się ile wlezie

            Moge sie tylko domyslac, co to znaczy "lajdaczyc", ale powtarzam - nie ma pewnosci czy zona nie odplacala mu sie pieknym za nadobne.

            > bo przecież życie jest krótkie
            > i nie wolno go marnować na godność, moralność, honor.

            A to cos nowego :-) Malzenstwo nadal dla wielu ludzi jest transakcja. Jesli oboje wywiazuja sie z zobowiazan, to moga sobie tak trwac do smierci. Nie wiemy na co sie umawiali w chwili slubu, ale widac, ze przedsiebiorstwo funkcjonowalo dosyc sprawnie przez dlugie lata.

            > Oszukuje łajza żonę, wyprawia złote gody, a kochankę ma w zasięgu ręki. Obrzydl
            > iwe to wszystko.

            Uczucia nie sa racjonalne, nie zmienisz tego :-)
        • cyberros Kazda jest kryzysowa 18.07.15, 10:31
          massaranduba napisała:

          > brum.pl1 napisał:
          >
          > > Ale dlatego, że po tylu latach, gdy poznał n
          > > ieco młodszą pindę, oznajmia żonie, że dopiero teraz czuje, czym jest szc
          > zęście
          > > . To co? Przez pół wieku z zoną nie zaznał szczęścia?
          >
          > Ja bym to nazwala syndromem kryzysowej narzeczonej. Wiazesz sie z kims bo jest
          > dostepny, ale nie spelnia wszystkich twoich oczekiwan i czekasz. Czasem rok, a
          > czasem piecdziesiat lat, az trafi sie ta wymarzona. I wtedy trafia cie piorun s
          > ycylijski, Feuer und Flamme, endorfinowy haj... " Kryzysowa narzeczona" oczywi
          > scie idzie w odstawke. Calkiem mozliwe, ze tak bylo i w tym przypadku.

          Kazda jest kryzysowa, nie ma przecież idealnej. Chłop każdy tez jest kryzysowy. Nawet ta nowa narzeczona, czy nowy chłop są zawsze kryzysowe, wystarczy 1 rok, a zazwyczaj mniej, żeby szydło wyszło z worka.
      • cyberros Chyba jednak o seks 18.07.15, 10:33
        brum.pl1 napisał:

        > Stary człowiek, laureat nagrody Nobla, z pozoru nobliwy staruszek zachowuje się
        > jak ostatnia świnia. Nie, nie dlatego, że zdradza żonę. Nie dlatego, że ją por
        > zuca po 50 latach wspólnego życia. Ale dlatego, że po tylu latach, gdy poznał n
        > ieco młodszą pindę, oznajmia żonie, że dopiero teraz czuje, czym jest szczęście
        > . To co? Przez pół wieku z zoną nie zaznał szczęścia? Dopiero teraz poznał jego
        > smak? Jeśli nawet tak jest, to powinien zamknąć mordę i nic nie mówić. A nie r
        > anić kobietę, z którą spędził życie. To nie facet, to troki z kalesonów tak się
        > zachowują. Wstyd!

        Chyba jednak o seks, gdyby nie seks, to by tej nowej sobie nie przygruchał. Chyba, ze tylko głaszcze ja po włosach i kocha platonicznie?... Nie wiadomo przecie, czy może więcej...
Pełna wersja