haen2010
08.02.19, 15:53
Porządny chleb pszenny na żytnim zakwasie opanowałem tak, że moje love przestała kupować swój "wiejski" i nawet wzięła próbki do oceny koleżanek w pracy. Pozytywne.
Mnie to wisi, bo mi też smakuje. Na moim chlebie piekarnie już nie zarobią. Ich problem.
Ale mam spory problem z kajzerkami. Żeby olewać te dziwne wypieki w sklepach. Rano owszem, wieczorem do dupy.
Upiekłem zgodnie z recepturą Pana Krysi i najlepszych piekarzy na You Tube. Było masło, mąka, drożdże i ciepła woda. Sól, ręczne wyrabianie ciasta. Stempel do kształtowania kajzerek za całe 12 PLN na allegro. Wyszły podpłomyki, bo w 250 C czekałem aż urosną ładnie w piecyku. Przedtem też oczywiście drożdże pracowały. Pod przykryciem tkanym ze lnu i w ciepłej kuchni.
Co mogłem spieprzyć? Bo chyba dam sobie spokój z chrupiącymi kajzerkami. Czwarte podejście i klęska.