Dodaj do ulubionych

Afirmative Action - na czym to polega

22.10.04, 22:08
Affirmative Action, to program prowadzony od lat w Stanach Zjednoczonych,
ktorego celem jest wyrownianie startow zyciowych, a wiec i szansy sukceu
ludzi nalezacych do tzw. visible minorities (widoczne mniejszosci), a wiec
ludnosci o odmiennym kolorze skory.Polega on na dawaniu preferencji tym
ludziom przy naborze pracownikow do firmy pod warunkiem rownych kwalifikacji
oraz istanwieniu pwnych kwot osobowych, tzn. ze w mediach, pzrykladowo, musi
sie znajdowac penien procent ludzi ciemnoskorych. Przy okazji kwoty te
obejmuja juz, ale w ramach innego programu - liczbe kobiet, zeby nie bylo
dyskryminacji wg plci. Na ekranach TV praktycznei w kazdej stacji jest jakis
pzrystojny, dobrze wyksztalcony i inteligentny czarnoskory dziennikarz, badz
dziennikarka. Jedna nawet prowadzila niedawno debate przedwyborcza..

Jak zwykle nei wszystkich ludzi zadowala Affirmative Action, ale tez trzeba
uczciwie ozryznac,ze czasami soswana jest biurokratycznie, bez prawdziwego
wgladu w rzeczywiste kwalifikcje. Takei pzrypadki zdarzaja sie i z pewnoscia
beda sie jeszcze wielokrotnie zdarzac. Ludzie prawicy powoluja sie na takei
pzrypadki, jako arguemnty do zniesienia Affirmative Action. Szcegolnei czesto
slyszalo sie o tym w mediach na przykladach kandydatow na strazaka Starzacy w
USA i w Kanadzie nie tylko zwalczaja pozary, ale sa pierwsi na miejscy
wypadkow drogowych. Przeciwnicy progarmu nazywaja zatrudnianei czarnoskorych
obywateli "reverse discrimination" (dyskryminacja odwrotna). Pzrypomnijmy
sobie, ze w Polsce tez bylo wiele niezadowolenia z tzw "punktow za
pochodzenie", wiec trudno sie dziwic,ze zawsze znajda sie niezadowoleni.
Czasami wymogi robocze, zwlaszca w stacjach TV i wielkich sieciach, jak CBS
prowadza do sytuacji komicznych. Reporterka jakiejs stacji TV miala napisac
reportaz o spzredazy jedzenia koszernego w okresie jakichs swiat zydowskich.
Ale, zeby miec, jak w kazdym przypadku, "zrownowazona" kwote respondentow,
ktorzy cos powiedza do mikrofonu, trzea zeby pewien okreslony procent byl
luzdi ciemnoskorych. A skad oni wiedza i znaja sie na jedzeniu koszernym?

Jednak Affirmative Action z pewnoscia pomaga w dziele dzwigneicia sie
ludnosci czarnoskorej, ktorej do lat 60-tych, pomimo zneisienianeiwolnictwa,
traktowano jak ludzi trzeciej kategorii, w wielu stanach bez prawa glosu, bez
prawa wsiadania do tych samych autobusw, chodzenia do tych samych szkol,
itd.Charakterystyczne, ze demokratyczny kandydat na prezydenta USA John
Kerry, zapytany o Affirmative Action, wyraznie opowiedzial sie za kontynuacja
tego programu. Moim zdaniem, pomimo niedoskonalosci,wynikajacej ze zwyklych
ludzkich cech,program Affirmative Action spelnia pozyteczne zadanie spoleczne
i sumaryczny bilans tej akcji jest pozytywny. Pomyslalem sobei, ze moze ktos
zechce podyskutowac dalej na ten temat. Pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • czarek1 Errata. Affirmative przez 2 f, przepraszam, sorry 22.10.04, 22:09

      • jofin . Affirmative Action 22.10.04, 22:41
        W Polsce cos podobnego bylo, moze jest i obecnie, ale dotyczylo osob
        niepelnosprawnych. Jezeli jakis pracodawca zatrudnial okreslona liczbe osob
        niepelnos[rawnych , to mial chyba jakies odliczenia od podatku. Chyba cos
        takiego. Nie pamietam juz szczegolow.

        Stany chyba sa jedynym krajem na swiecie, dajace takie przywileje osobom
        ciemnoskorym.

        W Polsce nie wydaje mi sie, aby taka akcja byla potrzebana. Tak sie sklada, ze
        jak na razie, zdecydowana wiekszosc Afrykanczykow przyjezdza do Polski, by
        studiowac. Wiec, gdy szukaja w Polsce pracy, sa to z reguly ludzie wyksztalceni
        przez polskie uczelnie. Problem tylko pozostaje po stronie pracodawcow, ktorzy
        jednak sposrod kilku kandydatow z podobnym wyksztalceniem zdecydowanie chetniej
        wybiora Polaka anizeli czarnego. Taka polska mentalnosc. Moze ewentualnie
        przyjma go ale na zdecydowanie gorsze i mniej platne stanowisko, bo przeciez on
        i tak bedzie zadowolony, ze jakakolwiek prace w Polsce znalazl. I...uwierz mi
        naprawde dla wielu pracodawcow w tej kwestii ni ma o czym mowic. Pracodawcy
        czuja sie jak najbardziej w porzadku.
        Jakos trudno mi wyobrazic sobie w Polsce punkty "za pochodzenie".Bedzie kolejny
        strajk.

        • czarek1 Re: . Affirmative Action 22.10.04, 23:08
          Ja bynajmniej nie popieram "punktow za pochozdenie", tak, jka to mialo meijsce
          w PRL. Zreszta, to pochodzenie czesto sprowadzalo sie do pochodzenia z
          rodzin "utrwalaczy wladzy ludowej" (Klania sie ostatnia afera Uniwersytecie
          Gdanskim). Co do Polski, tez uwazam, ze nie ma potrzeby wprowadzac wlasnej
          odmiany Affirmative Action. natomiast przytocze pewna historie, ktora czytalem
          rok temu w jakiejs Gazecie. Dziewczyna - dziecko zwiazku Polki z czarnsokorym
          studentem opowiedziala, jak jej ojca nei zaakceptowala rodzina matki i nie
          pozwolila jej sie z nim pobrac. W efekcie on w koncu wyjechal. Dziewczynka
          wyrosla i skonczyla studia stomatologiczne.Mowila po polsku bez akcentu
          (urodzona i wychowna w Polsce). Miala wspaniale referencje z Akademi Medycznej
          i umowila sie na rozmowe z jakas firma (spoldzielnia?) dentystyczna, ktora
          chciala ja natychmiast zatrudnic. Jednak, jak sie pokazala, natychmiast
          powiedziano jej, ze miejsce to juz zostalo zajete. Nie dostala w Polsce pracy i
          w koncu poleciala za ocean do ojca.
          • jofin Re: . Affirmative Action 22.10.04, 23:13
            I wyobraz sobie, ze sytuacja tej dziewczyny / nie mam tu na mysli sytuacji
            rodzinnej/ nie jest wyjatkiem. powiedzialabym, ze jest to raczej regula.
            Niestety.
            • czarek1 Re: . Affirmative Action 22.10.04, 23:29
              Smutne, ale prawdziwe. Musze dyskusje narazie przerwac i pedzic. Odezwe sie
              pozniej.
            • czarek1 Jeszcze jedno 23.10.04, 11:40
              O ile antysemityzm wsrod pewnych Polakow da sie "wytlumaczyc" zawiscia za
              umiejetnosc radzenia sobie, zacietrzewieniem religijnym, wiara w to, ze Zydzi
              zawsze szkodza Polsce, itp., co powoduje brak toleracji w Polsce w stosunku do
              ciemnoskorych? Ich jest tak malo, ze gospodarczo nie sa w zaden sposob w stanie
              wplynac na gospodarke, nie dochrapali sie zadnych lepszych stanowisk. Nie
              zagrazaja Polakom w sensie politycznym, gdy w pjeciu niektorych, Zydzi wszyscy
              gremialnei knuja spisek pzreciwko Polsce. Nie ubieraja sie inaczej od Polakow
              (Zydzi czasydzcy przed wojna ubierali sie w sposob wyraznie rozniacy sie od
              reszty obywateli Polski ( o ile komus to moglo przeszkadzac). Wiec pozostaje
              TYLKO kolor skory i jezyk. Co wiec jest tak bardzo odstraszajacym czynnikiem?
              Slyszalem juz wypowiedz (i to od osoby wyksztalconej),ze "czarnuchy wydzielaja
              pot, ktory starsznie smierdzi" i ze ponoc to jest "naukowo udowodnione" Naukowo
              udowodnione jest, ze kazdy, jak sie nie umyje, to smierdzi, bez wzgledu na
              kolor skory. Ale w koncu nie kazdy takie brednie powtarza. Wiec co powoduje to
              uprzedzenie do ludzi o odmiennym kolorze skory w Polsce? Przy okazji, czy taka
              sama niechec wykazuje sie w Polsce do Chinczykow i Japonczykow, Filipinczykow,
              etc.? Ciekawe, ze w USA i w Kanadzie sa liczni Polacy, ktorzy, jakkolwiek sami
              bedac imigrantami, czesto slabo znajacymi jezyk, zyjacymi w kraju
              wielokulturowym i multietnicznym, nie wyrazaja sie inaczej,
              jak "asfalt" "Czarnuch" i wyrazaja chec, by ci, takimi mianami okreslani
              trzymali sie od nich z daleka? Chcialbym kiedys zrozumiec psychologie tego
              nastawienia.
              Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
              • jofin Re: Jeszcze jedno 23.10.04, 13:38
                Temat rzeczywiscie frapujacy, trudny i zarazem smutny. Chetnie porozmawiam, ale
                wyglada na to, ze weekend bede miala zajety. Moze w tygodniu znajde chwilke
                czasu , by cos tutaj wtracic.
                A swoja droga to ciekawe, ze w Polsce nawet zwykly chlop, ktory Afrykanczyka na
                oczy nie widzial jest w stanie wypowiadac z przekonaniem takie durne slogany.
                NIe wiem, jak dawno wyjechales z Polski, ale rozwazajac ten watek, sprobuj
                sobie przypomniec filmy, ksiazki, dotykajace sprawy Afryki, na ktorych zostales
                wychowany. Te moje rozwazania o "Murzynku Bambo" naprawde nie byly takie
                wymyslone z powietrza.
                Obraz Afryki jaki jest kreowany przez szkole,media ma naprawde wiele znaczenia
                w rozwazanych przez Ciebie pytaniach.

                Przypomnialam sobie opowiadane mi przez znajomego zdarzenie. Studiowal w
                Polsce, gdzies na politechnice i oczywiscie po studiach szukal pracy. Mial
                karte stalego pobytu, wiec jakby sprawy prawne nie mialy tutaj znaczenia.
                Wysylal listy do roznych firm. M.In. wyslal swoje cv do jednej z nowo otwartych
                na rynku polskim firmy zagranicznej. Najpierw wyslal po polsku, a pozniej cos
                go tknelo i po paru dniach wyslal to samo cv po angielsku. Po tygodniu, czy
                dwoch przyszla odpowiedz odmowna z tej firmy. Poczekal pare dni, zadzwonil
                telefon z powyzszej firmy z zaproszeniem na rozmowe. Zarzad w tej firmie byl
                amerykanski. I po pierwszej rozmowie natychmiast zostal przyjety, poniewaz
                rozmowe przeprowadzali Amerykanie. W tym czasie, poki zarzad byl amerykanski
                sporo jeszcze innych Afrykanczykow znalazlo w tej firmie prace. Gdy zarzad
                przeszedl w rece Polakow - nie slyszalam o zadnym.
                Taka polska rzeczywistosc.
                • jofin Re: I jeszcze jedno 23.10.04, 14:06
                  Kiedys weszlam sobie na forum Polonii angielskiej. Jeden z Polakow
                  poszukujacych tam pracy opowiadal historie, jak to pracodawca przyjal "murzyna"
                  a nie jego. Ilez tam bylo poczucia wyzszosci, pretensji i oburzenia. Jak
                  to "murzyn" moze byc lepszy do niego -Polaka?
                  • czarek1 Re: I jeszcze jedno 23.10.04, 15:42
                    Bardzo czesto slyszy sie ty wsrod Polonii, ze ciezko dostac prace, bo ma
                    sie "nieodpowiedni kolor", a dzieciom trudno dostac sie na studia, bo trzeba (z
                    dodatkiem wypowiedzianym tonem porozumiewawczym) inne nazwisko. Tam nie przyjma
                    na ...ski, tylko, na ...baum. Wiadomo, swoj przyjmie swojego. Niedawno, zorka
                    naszych dobrych znajomych, o nazwisku bardzo polskim, wlosy blond, niebeiskie
                    oczy, dostala sie na medycyne. Bo Ja sam mam mam bialy kolor skory i jakos nie
                    tylko przyjeto mnei do pracy, ale sciagnieto skadinad, bo liczyly sie
                    kwalifikacje. Niedawno jedna z tutejszych gazet polonijnych o ukierunkowaniu
                    takim samym, jak Radio Maryja, drukowalo ankiete wsrod Polakow w okolicach
                    Toronto, co im sie podoba, co nie. Wsrod odpowiedzi bylo wiele takich,ze jest
                    tu "za duzo koloru". Na szzcescie nie wszyscy sa tacy.
                    • czarek1 Czy wszyscy spia? 24.10.04, 21:46
                      W Polsce, w Szwecji i gdziekolwiek indziej? Od dwoch dni nikt nic nie dodal do
                      Forum, nikt nie jest skory do dyskusji. Moze ja troche towarzystwo rozruszam.
                      Kilkanascie lat tetmu mieszkalismy w Phoenix, w stanie Arizona. Tam, oprocz
                      domkow jednorodzinnych mneij zamozna ludnosc wynajmuje tzw. apartamenty
                      (apartments). To nie sa mieszkania czynszowe w blokach, jak typowo w Europie,
                      tylko raczej kilkanascie (czasem nawet kilkadziesiat) mieszkan skupionych wokol
                      basenu, oczywiscie z parkingiem na samochody, najwyzej parter i jedno pietro,
                      czesto pierwszym takim meiszkaniem przy bramei wjazdowej jest biuro wynajmu.
                      Otoz znalismy pewna pare Polakow, ktora dzierzawila i zawiadowala takim
                      kompleksem. Kiedys ujrzelismy ich w telewizji wieczornej. Do biura zapukal
                      dziennikarz - ciemnoskory, przedstawiajac sie, jako potencjalny lokator. Zza
                      zywoplotu kamera z czulym mikrofonem nagrywala cala scene. Nasi znajomi
                      odpowiedzieli, ze nie ma ani jednego mieszkania wolnego. dziennikarz
                      podziekowal i odszedl. Po pietnastu minutach pzrszedl inny dziennikarz, z tej
                      samej stacji, tylko bialy i znow ukryta kamera nagrywala. Mieszkanie bylo
                      natychmiast. Wowczas pojawil sie ponownie tenn pierwszy dziennikarz i kamera
                      tez juz sie ujawnila. Ci Polacy azczeli starsznei kzryczec,ze oni maja prawo
                      wynajac komu chca, i ze to jest prowokacja. Nie widzielismy sie juz potem, a
                      oni wyjechali. Z tego, co slyszalem ten czlowiek jest dzis bardzo schorowany.
                      Wspolczuje mu, ale jednoczesnie, nie moge zrozumiec, skad takie straszne
                      uprzedzenie? Ten ciemnoskory dziennikarz wygladal barzdo przyzwoicie, dobzre
                      ubrany, inteligentna twarz, mowil wyksztalconym jezykeim. Czego sie ci ludzie
                      bali? -
                      Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
                      • jofin Re: Czy wszyscy spia? 24.10.04, 22:01

                        W takim razie moze sobie przeczytaj, jak spostrzegana jest Kanada oczami
                        Polakow, wlasnie pod katem wieloetnicznosci i..bardzo jestem ciekawa, co o tym
                        myslisz
                        polityka.onet.pl/162,1181761,1,0,2467-2004-35,artykul.html
            • ijaw Re: . Affirmative Action 24.10.04, 21:54
              Otóż, Jofin, nie ma w tym względzie żadnej reguły, moi znajomi nie mają
              problemów z pracą i nikt im nie wskazuje drzwi na widok ich ciemnej skóry. Nie
              mogę ujawniać bliższych danych, ale mogę Cię zapewnić, że kilka osób pracuje
              zgodnie ze swymi oczekiwaniami i wykształceniem. Są przypadki dyskryminowania w
              pracy przez głupie odzywki, ale o tym już rozmawialiśmy.
              Każdy też może zobaczyć występującego w TVP specjalistę od finansów,
              ciemnoskórego, nazywającego się chyba Mugabe, (przepraszam za ewentualną
              pomyłkę). Chcę zwrócić uwagę, że w Polsce jest ogromne bezrobocie i wielu
              Polaków, (jasnej karnacji)ze znakomitym wykształceniem spotyka się z podobnym
              traktowaniem jak wspomniana przez Ciebie dziewczyna. Nie zaprzeczam, oczywiście,
              że istotnie w tym przypadku mogła przeważyć karnacja, ale wcale nie musiała.
              • ijaw Re: . Affirmative Action- jeszcze jedno 24.10.04, 23:05
                Pan, specjalista od finansów, o ktorym wspomniałam w poście wyżej, pojawia się
                często jako ekspert w programie "Plus minus" w TVP 1, po 22, myślę, że powtarza
                to Polonia
              • jofin Re: . Affirmative Action, ciag dalszy 26.10.04, 13:45
                Mam chwilke czasu, wiec odpowiem.
                Bardzo ciesze sie Ijaw, ze Twoi znajomi bez zadnych problemow znalezli prace w
                Polsce i sie w tej pracy swietnie realizuja. Nie zmienia to jednak faktu
                doswiadczen innych ciemnych osob, o ktorych doswiadczeniach wczesniej
                wspomnialam. Ciesze sie, ze Polska choc powoli zmienia sie ku lepszemu
                traktowaniu obcokrajowcow /tak przynajmniej wynika z twoich postow/. Niemniej
                jednak mam wrazenie, ze zadna z nas w swoich wypowiedziach nie moze byc
                obiektywna, poniewaz problem odczuc dyskryminacji jest co by tu nie mowic
                odczuciem subiektywnym. A tutaj w gre wchodzi jeszcze na dodatek opowiadanie o
                osobach trzecich.
                Nie wiem, czy znasz sie troche na statystyce. Ale istnieje w niej pojecie tak
                zwanej krzywej Gaussa. Sprobujmy zatem te zasade rozkladu normalnego zastosowac
                do naszych dyskusji. Poniewaz zauwazylam, ze nasze wypowiedzi prezentuja dwa
                skrajne stanowiska, wiec przyjmijmy, ze obraz rzeczywistych, najczesciej
                spotykanych doswiadczen osob ciemnoskorych lezy posrodku.

                Forum, jak wczesniej juz wspomnialam, sluzy do dyskusji i do scierania sie
                roznych pogladow, wypowiedzi, doswiadczen. Jezeli jego tematyka jest
                Dyskryminacja rasowa, to nie widze powodu, aby nie poruszac na nim spraw
                bolesnych. Wiem, ze chcialabys widziec Polske, tak samo jak i ja, jako kraj
                otwarty na innych, ale to nie znaczy, ze mamy przymykac oczy na to, ze tak
                czesto niestety, serca ludzi wciaz sa jeszcze zamkniete.
                • ijaw Re: . Affirmative Action, ciag dalszy- Jofin 26.10.04, 19:29
                  Ja nie mam nic przeciwko odmiennym opiniom, i moje odpowiedzi dla Ciebie nie są
                  wynikiem niedojrzałej przekory. Nie zmieniam faktów i nie naginam niczego by
                  lepiej prezentował się obraz Polski. Odrzućmy raz na zawsze wszelkie podejrzenia
                  mnie o stronniczość, fanatyzm, i wszelkie -izmy. Rozumiem Cię Jofin i sama
                  ubolewam niekiedy, że prowadząc forum o dyskryminacji rasowej jestem może bez
                  wyrazu, to znaczy nie robię zgiełku krzykiem i potępianiem w czambuł wszystkich,
                  za wszystko i za nic. Zakładając forum także zastanawiałam się, jak ze swą
                  empatią, wybaczaniem zrobię akcje przeciwko innym, tu: okazującym wrogość w
                  stosunku do innych. Nienawiść nie jest moją specjalnością, podsycanie do niej
                  także. Mam naturę, ktora umożliwia mi widzenie tematu często w wielu wymiarach.
                  I dlatego możesz czuć się torpedowana przeze mnie, choć nie czynię tego
                  bezmyślnie, ani dla zasady, ani dla podtrzymania dyskusji. Oczywiście, mówimy o
                  dyskryminacji, powinniśmy być drapieżni???
                  To dobrze, że mamy odmienne stanowiska, bo jest możliwa dyskusja, której
                  najistotniejsze są wyniki, które przełozone na czyny w obronie praw ludzkich
                  uwieńczą nasze zmagania.
                  Na nic nie przymykam oczu! Widzę to co widzę, Ty widzisz inaczej i co innego. Na
                  tym polega życie, różnorodność, i to bywa inspiracją, podstawą nowych działań.
                  Chcę by serca ludzi otworzyły się na całą, możliwą szerokość.
                  pozdrawiam Cię Jofin,
    • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 22:11
      Odnośnie programu - powiem, że w obecnej sytuacji w Polsce nie miałby żadnego
      zastosowania. Ze względu na małą grupę ciemnoskórych, legalnie przebywających w
      kraju, i co ważne, chyba w takim układzie, ze statusem obywatela.
      Może w jakiejś przyszłości będą potrzebne? i tutaj takie programy, może.
      Nie jestem zwolennikiem przenoszenia pomysłów amerykańskich na polski grunt.
      W odniesieniu do Polski nie mogą mieć zastosowania idee, którymi sie
      posługujesz, USA miały swój wkład w utrzymywaniu niewolnictwa, więc mają
      obowiązek wyrównywania poziomu.
      • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 22:31
        Nie mialem zamiaru proponowania tego programu dla Polski. Raczej poddac pod
        dyskusje to, co sie stosuje w Ameryce,. Ale slusznie napisalas, ze Ameryka
        uprawila niewolnictwo, a pozniej dyskryminacje ludzi niby wolnych, wiec musi
        nadrobic za lata pogardy i ucisku.
        • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 23:12
          Ludzie zapatrzeni w Amerykę jak w obrazek, zechcieliby wyciągnąć praktyczne wnioski.
          Niestety...
          • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 23:23
            Moja intencja bylo zapoznac Dyskutantow z problemami dyskryminacji w innej
            czesci swiata. W Ameryce jest duzo dobrych rzeczy, ale tez i wiele takich,
            ktore mnie draznia. Sami Amerykanie - zwykili ludzie - sa bardzo bezposredni i
            serdeczni. Kraj jest najwiejkszym supermocarstwem swiata i aktualna
            administracja zachowuje sie tak, jakby miala prawo dyktowac swiatu, co jest
            dobre, a co nie. Ale to bynajmneij nie wszystkim sie podoba.Co mnei razi, to
            bardzo niski poziom edukacji w szkolach. Uniwersytety, to co innego.
            Pozdrawiam:-)))
            • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 23:31
              Oj, ja Twych intencji nie rozpoznałam ;))
              Ach, ta Ameryka, tęsknią do niej, naśladują ją.

              A mają pieniądze to dyktują światu warunki. Kasa to jest kasa...
              pozdrawiam
              • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 24.10.04, 23:44
                Ziemia obiecana. Wspanialy swiat. Duzo w tym prawdy. Ale tez potrafi to byc
                kraj bezwzgledny. Wiem, cos o tym, bo sam kiedys znalazlem sie w jednej chwili
                na bruku bez pracy. A programow socjalnych nie bylo... Moje szczescie, ze
                znalazlem przejs, na stale. To byly trudne, ciezkie dni... Nie mozna
                generalizowac, bo znalam Amerykanow wspanialych i arogantow, ktorzy w Warszawie
                rozpychali sie, uwazajac, ze maja prawo do wszystkiego, bo mieli pieniadze.
                Ameryka, jako kraobraz jest cudowna i roznorodna. Ludzi naprawde wyksztalconych
                jest malo. Wiekszosc jest bardzo prosta. Ja swoim technikom musialem czesto
                poprawiac ich pisany angielski.
    • grezi Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 12:37
      sympatyczny programik dla leni... do tworzenia absurdów, także
      • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 15:08
        grezi napisała:

        > sympatyczny programik dla leni... do tworzenia absurdów, także

        Upraszczasz, nie każdy leżący jest leniem. Jeśli Twą cnotą jest zaradność, to
        ciesz się. Wiele osób nie pracuje nie z własnej woli, trzeba im czasami podać
        pomysł, pieniądze na początek. Nie za wiele, bo w jakimś punkcie zgadzam się z
        Tobą, nadmiarna pomoc socjalna może pogłębić bierność i wzmóc oczekiwania.
        • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 15:21
          Ozcywiscie, wykorzystywanie programow socjalnych jest znane i to nei tylko w
          USA, czy w Kanadzie, bo i w Polsce. Jak inaczej nazwac proceder uzyskiwania
          lipnycc zwolnien lekarskich, zeby nie dostac wypowiedzenia z pracy i pobeuranei
          pieneidzy za nic. W USA tez sa liczni naciagacze, ktorzy wola zyc z zapomogi i
          nei cnei robic. Ale jest tez rzesza ludzi, ktorzy uczciwie szukaja pracy i
          dostac jej nie moga, bo pracodawca jest uprzedzony do innego koloru skory i nei
          chce zatrudnic. Wlasnei tym ludziom, jesli ktos nie poda reki, to moga nigdy
          nie wyjsc z degrengolady, w ktora wpadli nei z wlasnej winy.

          Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
          • grezi Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 15:59
            kto chce sam sobie pomoże... to fakt, socjal SZKODZI, uzależnia, braki wyzalają
            energię twórczą, tak sądzę
            • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:07
              Affirmative Action to absolutnnie NIE to samo,co Welfare, czyli zasilek dla
              najbiedniejszych. To jest program, w ramach ktorego pomaga sie ciemnoskorym
              Amerykanom dostac prace, w warunkach, kiedy jeszcze panuje uprzedzenie rasowe,
              utrudniajace im zdobycie zatrudneinia.

              Zadam Ci proste pytanie: Czy gdybys mieszkal w USA i mial takie wyksztalcenie,
              jakie aktualnie posiadasz, wolalbys byc bialym, czy czarnoskorym? Czy moglbys
              rowniez wzbogacic odpowiedz o wytlumaczenie, dlaczego akurat tak, a nie
              inaczej? Pozdrawiam.
              • grezi Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:13
                jakie to ma znaczenie?
                biały, czarny człowiek, w USA chyba wszystko jedno?
                demokracja, nie ma rasizmu
                mogę być biała
                • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:21
                  A dlaczego nie akurat czarna? Widzisz, z ta demokracja, to nie jest tak
                  oczywiste. Niby prawa sa zapisane, ale wykonanie w wielu przypadkach jest
                  calkiem inne. Prawa jedno, nastwienie ludzkie, to co innego. Wiedzialas, co
                  piszesz i slusznie napisalas, ze mozesz byc biala. W przeciwnym przypadku
                  chybabys sie szybko z eksperymentu wycofala.
                  • grezi Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:22
                    dałes wybór, więc wybrałam, poza tym przywyczajenie, ot co
                    • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:32
                      Ale skoro sama napisalas, ze wszystko jedno, to proponuje (NIE ZMUSZAM!!!)
                      jednak byc ciemnoskora. Na jakis zcas. Na probe. Czemu nie? Pzreciez wszystko
                      jedno.
                      • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 22:26
                        czarek1 napisał:

                        > Ale skoro sama napisalas, ze wszystko jedno, to proponuje (NIE ZMUSZAM!!!)
                        > jednak byc ciemnoskora. Na jakis zcas. Na probe. Czemu nie? Pzreciez wszystko
                        > jedno.


                        Nie do mnie wszak te propozycje, ale mam pytanie, czy wiesz w jaki sposób to
                        osiągnąć? Mogłabym spróbować. Chyba nie szkodzi kto?
                        • jofin Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 22:34
                          Sprobuj "pochodzic" przez jakis czas z jakims np. Afrykanczykiem. Moze czesc
                          odczuc przejdzie na Ciebie.
                          • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 22:48
                            Jofin, odczucia znam, tzn, teraz trochę mniej mam czasu, ale tu chodzilo o
                            wybór i pytałam się go, tzn, Czarka, czy zna jaki sposób. Ale dzięki i miło Cie
                            widzieć dzisiaj.
                        • czarek1 Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 22:53
                          Mozna siegnac do techniki barwienia skory (Michael Jackson osiagnal to w
                          przeciwnym kierunku), malowania, smarowania pastami (tak zrobil pewien
                          dziennikarz)ale wlasciwie pytanie powinno bylo brzmiec: Jesli wszystko jedno,
                          to kim wolisz sie urodzic: ciemno, czy bialoskora? Jeszcze nikt nei
                          odpowiedzial mi, ze woli ten pierwszy wariant. Ja na to zwykle zadaje pytanie:
                          a dlaczego, skoro wszystko jedno? I tu dopiero zaczyna byc ciekawie.

                          Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
                          • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 22:56
                            Okej, ciemnoskóra ja wole!!!
            • ijaw Re: Afirmative Action - na czym to polega 25.10.04, 16:27
              grezi napisała:

              > kto chce sam sobie pomoże... to fakt, socjal SZKODZI, uzależnia, braki wyzalają
              >
              > energię twórczą, tak sądzę

              Gdyby wszyscy tak potrafili nie byłoby nędzy, może podjęłabyś się wolontariatu,
              na przykład, w tym względzie?
              • jofin Re: Afirmative Action ciag dalszy 26.10.04, 13:56
                Rzeczywiscie przeniesienie Afirmative Action na grunt polski nie zadaloby
                egzaminu i nie ma wg mnie najmniejszego sensu. Znaczna wiekszosc obcokrajowcow
                zamieszkujacych >Polske posiada lub zdobywa wyksztlacenie wyzsze i z tego, jak
                ich znam, sa przyzwyczajeni do wyzwan.
                Ja bym zmienila troche kruczki w polskim prawie dot. studentow zagranicznych.
                Nie wiem, czy wiecie, ale obcokrajowcy studiujacy w Polsce nie maja prawa do
                pracy. Zdobycie tego prawa, jest procederem dosyc zlozonym i najlatwiej udaje
                sie to tym, ktorzy decyduja sie na nauczanie j. obcego.Jak wiadomo nie wszyscy
                ten talent nauczania posiadaja. W wiekszosci krajow europejskich, wszyscy
                studiujacy maja prawo do pracy. W ten sposob wiekszosc ludzi zarabia na studia.
                A poza tym bylaby to doskonala okazja zarowno dla ciemnoskorego studenta, jak i
                dla pracodawcy "oswojenia" sie ze soba. Nie mowiac o tym, ze koszty studiow w
                Polsce dla wielu Afrykanczykow sa ogromne i zdecydowanie popraawiloby ich
                sytuacje finansowa /choc domyslam sie, ze sa Polacy, ktorzy tym ostatnim wcale
                nie sa zainteresowani, a wrecz temu przeciwni/
                • ijaw Re: Afirmative Action ciag dalszy 26.10.04, 19:37
                  jofin napisała:

                  > Ja bym zmienila troche kruczki w polskim prawie dot. studentow zagranicznych.
                  > Nie wiem, czy wiecie, ale obcokrajowcy studiujacy w Polsce nie maja prawa do
                  > pracy. Zdobycie tego prawa, jest procederem dosyc zlozonym i najlatwiej udaje
                  > sie to tym, ktorzy decyduja sie na nauczanie j. obcego.Jak wiadomo nie wszyscy
                  > ten talent nauczania posiadaja. W wiekszosci krajow europejskich, wszyscy
                  > studiujacy maja prawo do pracy. W ten sposob wiekszosc ludzi zarabia na studia.

                  Pewnie w ten sposób chroni się rynek pracy przed cudzoziemcami. Ale byloby
                  dobrze, gdyby studenci mieli prawa do pracy bez względu na kraj, z którego
                  pochodzą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka