31.10.04, 22:56
Z joe monstera.
Powiedzenie „Polak potrafi” nabiera w seksie nowego znaczenia.
64 proc. badanych za najatrakcyjniejszą technikę seksualną uważa pocałunek w
usta. 63 proc. – pieszczenie piersi. Dotykanie narządów płciowych to
najlepsza zabawa dla 51 proc. badanych. Seks oralny najbardziej lubi 40 proc.
Seks grupowy – tylko 2 proc.*. Ale jest też inna grupa osób. To tzw.
kombinatorzy. Nie wykazani w statystykach, gdyż na razie stanowią mniejszość.
Ich czyny chwalimy gwoli ośmielenia większości lubiącej głównie buziaczki.

Zbigniew i Krystyna z Poznania pojechali na wycieczkę do Tajlandii. Trafili
do jednego z licznych lokali rozkoszy. Podczas pokazu tańca erotycznego
Azjatka wkładała sobie do pochwy różne ostre narzędzia, przynajmniej tak to
wyglądało. Gdy małżeństwo wróciło do kraju, postanowiło przenieść tajskie
praktyki do domowego zacisza.


Chirurdzy mieli potem wiele problemów ze zszyciem pochwy. Wcześniej
wyciągnęli z niej żyletkę.

Pan Andrzej i pani Anna są miłośnikami filmów pornograficznych. Czerpiąc
przykład z filmów pan Andrzej uważał, że sam akt seksualny powinien trwać co
najmniej półtorej godziny. Żona powinna mieć takie orgazmy jak gwiazdy porno.
By osiągnąć ten cel, pan Andrzej kupił w seksszopie olbrzymich rozmiarów
gumowego penisa. Gdy tracił wzwód, używał nowego zakupu. Gdy odzyskiwał
wzwód, odkładał gumowego przyjaciela. I tak w kółko. Żona miała orgazmy, ale
wciąż nie takie! Po kilku godzinach zabawy była tak wyczerpana, że w stanie
totalnego wycieńczenia trafiła do szpitala.



Pani Monika i pan Piotr prowadzili dużą hurtownię. Kasa szybko się mnożyła.
Pan Piotr kupił luksusowy samochód. W trakcie podróży nakłonił żonę do seksu
oralnego. Osiągnął orgazm tak wielki, że stracił panowanie nad kierownicą.
Samochód uderzył w drzewo. Kochankom właściwie nic się nie stało, poza tym,
że pan Piotr wyszedł z pojazdu z nadgryzionym członkiem. Potem rozwiódł się z
żoną obarczając ją winą za... rozwalony samochód.



Pan Michał i pani Dorota zakupili lateksowe wdzianka w seks-szopie. Do
zestawu dostali pejcz. Żona miała grać osobę poniżaną, on miał górować. Po
kolejnym razie pejczem w panu Michale odżyły żale z przeszłości. Z urazami
ciała i ogólnymi potłuczeniami pani Dorota trafiła do szpitala.



Pan Roman z Gliwic bardzo lubił wyjeżdżać swoim dużym Fiatem za miasto. Gdy
znajdował się wystarczająco daleko od cywilizacji, zdejmował spodnie i siadał
na lewarku od zmiany biegów – tak by gałka weszła w odbyt. Pewnego dnia
uprawiał seks z gałką tak namiętnie, że ta odkręciła się i została w środku.
Pan Roman poczuł wstyd. Zamiast iść do lekarza jeszcze raz wprowadził do
odbytu lewarek i próbował go wkręcić w gałkę. W wyniku tych zabiegów trafił
na pogotowie. Z gałką w dupie i przebitym jelitem grubym w trzech miejscach.



Pełniący posługę w jednym z nadmorskich miast ksiądz Karol czuł się bardzo
samotny. Kupił samozadowalacz i w trakcie długich wieczorów wprowadzał go do
odbytu. Któregoś dnia miłość ze sztucznym przyjacielem okazała się za bardzo
namiętna nawet jak na przyzwyczajony tyłek księdza. Wibrator wszedł za
głęboko i w żaden sposób nie można go było wyciągnąć. Plotka niesie, że
chirurdzy, którzy przyszli z pomocą, twierdzili, że w trakcie zabiegu
sztuczny członek wciąż wibrował...



Pan Edward zgłosił się na pogotowie z telefonem komórkowym w odbycie. Komórka
w trakcie zabiegu co rusz dzwoniła. W dodatku wibrowała. Lekarze podeszli ze
zrozumieniem do usprawiedliwień mężczyzny, że telefon wbił mu się w tyłek,
gdy poślizgnął się w łazience.



Pani Monika i pan Przemysław również postanowili skorzystać z telefonu
komórkowego. Mąż wsuwał go do pochwy małżonki dzwoniąc przy tym z drugiego
aparatu. Aparat, który był w pani Monice, wibrował. W trakcie uniesienia
seksualnego komórka weszła za głęboko. Musiał interweniować ginekolog. Pani
Monika przemilczała sposób, w jaki telefon wszedł do jej pochwy. Odkryła się
dopiero przed seksuologiem, gdy jej strach przed seksem trwał dłużej niż dwa
lata.



PS. Miasta, z których pochodzą bohaterowie eksperymentów, oraz ich imiona
zostały zmienione.



* Badanie przeprowadzone na próbie 2743 osób. Dane pochodzą z książki prof.
Zbigniewa Izdebskiego i prof. Antoniny Ostrowskiej pt. „Życie seksualne
Polaków”, wyd. Muza S.A., Warszawa 2003.
Obserwuj wątek
    • czaroffnica24 Re: na deser 01.11.04, 15:06
      Pan Roman z Gliwic <pokłon> ;))))))))))))))

      Pan Edward <brawo>
    • burakzbielawy Re: na deser 01.11.04, 15:37
      Endrju i Anka też nie źle, no i oczywiście ksiądz Karol rulezzzzzz:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka