Dodaj do ulubionych

uwaga, mam pytanie

12.11.04, 18:36
Czy jest ateista tutaj, który nie wierzy ze względu na przeczytane prace
filozoficzne, analize osiagniec nauki, czy jet to po prostu niechec do
polskiego katolicyzmu spod znaku LPR i Radia Maryja? Jakie sa korzenie waszego
ateizmu? Bo ja nie jestem ateistka po wielu latach lektur, z żadnych innych
powodów.
Pozdrawiam
Kasia
Obserwuj wątek
    • ruda_szczurka Re: uwaga, mam pytanie 12.11.04, 18:45
      NIe wierze bo nie wierze. Pojecia Boga, stworcy swiata, nieba, piekla sa dla
      mnie jakas abstrakcja. Nie wierzylam zanim doroslam do etapu analizowania
      osiagniec nauki, zanim LPR zaczal krzyczec a Radio Maryja nadawac.
      Tak samo mozna zadac pytanie - dlaczego wierzysz? Kto chce ten wierzy a kto nie
      chce to nie wierzy i jedni drugich nigdy do konca nie zrozumieja.
      Wszelkie dyskusje na ten temat przypominaja dyskusje o aborcji - koncza sie
      awanturami ;)
      • blinski Re: uwaga, mam pytanie 12.11.04, 19:06
        podobnie ja - do pierwszej klasy podstawówki, gdzie miałem do czynienia z
        przedmiotem zwanym religia, nie znałem w ogóle pojęcia 'boga'. koleżanka mi coś
        tłumaczyła (pamiętam jak przez mgłę), że nie chodzenie do kościoła to grzech..
        a ja nawet nie za bardzo rozumiałem, co to znaczy 'chodzić do kościoła':).
        pierwszy raz byłem poświęcić święconki w 2. klasie podstawówki (byłem ciekawy
        jak jest w kościele:), potem przy komunii (trochę żałuje chrztu, jaki przy
        okazji musiałem wtedy przejść) ale z uwagi na koparkę lego technic którą miałem
        dostać w prezencie od babci wydawało mi się że to dobry deal:)
        potem jeszcze babcia prowadziła mnie do kościoła co niedzielę na rekolekcje dla
        bachorów, ale jedyne co z tego pamiętam to to, że razem z kumplami z osiedla
        przynosiliśmy w siatkach złożone już modele lego czy resoraki i bawiliśmy się
        po cichu, jeżdżąc nimi po ławach:)
        potem babcia uznała, że to nie ma sensu, i od tamtego czasu mój kontakt z
        kościołem ogranicza się do prowadzenia co parę lat babci do kościoła w
        wielkanoc na poświęcenie żarcia:)
        oto jakże ciekawa i wciągająca historia braku mojej wiary:) po prostu nie dane
        mi było być wierzącym, nie odnoszę się do owych wrogo (oczywiście, co zawsze
        podkreślam, jeśli nie próbują nachalnie mnie uświadamiać), najzwyczajniej w
        świecie ich pod tym względem nie rozumiem:)
        • ruda_szczurka Re: uwaga, mam pytanie 12.11.04, 23:17
          ja na religii bylam w podstawowce tylko raz...
          siostra zakonna prowadzila i pamietam jak dzis dyskusje na temat lubieznych
          aktorek odgrywajacych sceny lozkowe. w swoim monologu psy na nich wieszala...
          dzis we lbie mi sie nie miesci jak mozna z dziecmi na takie tematy rozmawiac i
          to w TAKI sposob....
          rozumiem, ze nie wszytskie zakonnice sa tak popierdzielone ale ten incydent
          skutecznie zniechecil mnie do spedzania "okienka" miedzy lekcjami na zajeciach
          z religii...
          • blinski Re: uwaga, mam pytanie 13.11.04, 14:34
            hehe, a 'mój' ksiądz (bolesław bolek sie nazywał:) był całkiem spoko:). lubiłem
            go, ale w ogóle nie pamiętam o czy mówił:)
            • Gość: lala Re: uwaga, mam pytanie IP: *.echostar.pl 17.11.04, 19:35
              A mój ksiądz mnie nie lubił, wybitnie, za to wodził oczami za moją koleżanką...
              • Gość: jcc Wiara w Boga lub bogow jest dobra IP: *.client.comcast.net 18.11.04, 02:42
                Amerykanskie statystyki mowia, ze wierzacy biali ludzie zyja 7 lat dluzej od
                niewierzacych bialych, a czarni o 14 lat dluzej (mysle, ze niewierzacy czarni
                umieraja wczesniej naduzywajac niezdrowych substancji). Lekarze wiedza, ze
                wiara ulatwia powrot do zdrowia. Czyli wiara pomaga w zyciu, bo latwiej jest
                przejsc przez trudne okresy w zyciu. Gdy wierzymy w Boga, to mamy do kogo
                zwrocic sie aby nam pomogl.

                W Polsce uczono mnie, ze wiara w boga jest naturalnym stanem czlowieka. Gdy
                rozmawialem z Chinczykiem i dowiedzialem sie, ze w Chinach okolo 95% ludzi nie
                wierzy w boga i nie odczuwa wcale takiej potrzeby to bylem tym bardzo
                zaskoczony. W Chinach mieszka ponad miliard ludzi. Zwykle ludzie wierza w to co
                im wdrozyli rodzice i/lub szkola.

                Dla formalnosci napisze, ze ateista to czlowiek, ktory wierzy, ze nie ma boga.
                Agnostyk to czlowiek, ktory wierzy, ze nie mozna stwierdzic czy bog jest czy go
                nie ma. A wierzacy w Boga czy bogow oczywiscie wierza w jego lub w ich
                istnienie. Ja sam wierze, ze nie mozna nic pewnego stwierdzic o istnieniu boga
                lub bogow czyli jestem agnostykiem.

                W Stanach jest okolo 1000 roznych religii czy sekt. W kraju gdzie jest wolnosc
                slowa niemal kazdy moze utworzyc swoj kosciol. Kiedys w Kalifornii prostytutka
                zalozyla kosciol. Do obrzadku wiernych nalezalo przespanie sie z nia jako
                glowna kaplanka i obowiazywala ofiara $50. Ale sedzia rozwiazal jej kosciol -
                wiec nie kazda wiara jest dozwolona w Stanach.
                • mfigaro Re: Wiara w Boga lub bogow jest dobra 18.11.04, 10:28
                  > Dla formalnosci napisze, ze ateista to czlowiek, ktory wierzy, ze nie ma boga.

                  Nie - nie zgadzam się z tą definicją. Jest ona niepełna. Ja jestem ateistą i nie
                  czuję bym wierzył w to że boga nie ma. Ja po prostu się bez niego obywam. To że
                  nie wierzę w jego istnienie nie znaczy że "wierzę w jego istnienie".
                  Często popełnia się ten błąd - twierdząc, że ateizm to po prostu wiara "na
                  odwrót" w nieistnienie boga, czy bogów.
                  "Wierzyć" - to stwierdzenie zbyt niejednoznaczne. Dla ludzi wierzących wiara
                  oznacza również praktyki religijne, czasem przekonywanie innych do swojego
                  światopoglądu. Często osoba wierząca wręcz żyje swoją wiarą - staje się ona
                  istotną częścią jej życia. I trudno tu o taką analogię w przypadku ateistów
                  których znam (choc zdaję sobie sprawę że różnie to może wyglądać w przypadku
                  róznych osób). Trudno powiedzieć, że ateista "kontempluje" nieistnienie boga,
                  zaś moi znajomi wierzący - często kontemplują jego "osobę".

                  Azeby dopelnic calosci obrazu - zacytuję za Wikipedią:

                  "Wyróżniamy trzy postacie ateizmu:

                  * dogmatyczny, przyjmujący nieistnienie boga na zasadzie aksjomatu
                  * sceptyczny stwierdzający że niemożliwe jest dowiedzenie zarówno istnienia
                  jak i nieistnienia boga (bliski agnostycyzmowi)
                  * praktyczny - polegający na obywaniu się bez boga i religii w życiu
                  codziennym."



          • Gość: 2cookie Re: uwaga, mam pytanie IP: *.wisla.chomont.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:30
            mylisz sie - wszystkie zakonnoce sa popierdzielone :P
    • kathy83 Re: uwaga, mam pytanie 12.11.04, 19:55
      Uah, przepraszam, miało być oczywiście " bo ja jestem ateistka" :))
      No i w wielu wypadkach mnie denerwuje, ze ateizm u wielu sprowadza sie
      do antyklerykalizmu.
    • Gość: Tomek_K. Taka sobie cytowana refleksja IP: 80.51.246.* 12.11.04, 20:28
      "Jesli ci się zdaje, że wiele rzeczy znasz i dobrze je rozumiesz, pamiętaj, że
      nieporównanie więcej jest takich, których nie pojąłeś"
    • 0golone_jajka Re: uwaga, mam pytanie 12.11.04, 20:47
      Ateistą jestem od połowy podstawówki. Tak miej więcej. Pod koniec podstawówki moje poglądy na te sprawy zostały ugruntowane. Wtedy nikt jeszcze nie słyszał o ZChN czy LPR.
      Jestem też antyklerykałem, gdyż nie podoba mi się to, że kościół katolicki wtrynia się w nieswoje sprawy.
      • Gość: g Re: uwaga, mam pytanie IP: *.chello.pl 13.11.04, 01:55
        Ja nie wierze poniewaz opieram sie wylacznie na nauce. Wizja boga nie pasuje do
        tego kompletnie.
        • Gość: mi Re: uwaga, mam pytanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 19:39
          Mam to samo. Za dużo się naczytałam książek i artykułów naukowych,
          nadowiadywałam różnych rzeczy, żeby dało się to pogodzić czy to z Biblią, czy z
          Koranem, bo oba te dzieła, też przeczytałam... Ale czasami zazdroszczę ludziom
          daru prawdziwej wiary. Są sytuacje, w których jest im łatwiej.
          • Gość: agnostyk Re: uwaga, mam pytanie IP: 212.122.214.* 17.11.04, 18:04
            Pytanie o Boga jest pytaniem uniwersalnym czego dowodzi właśnie istnienie Biblii
            Koranu i innych takich ksiag. Nie chodzi o uzgadnianie ich tresci z
            rzeczywistoscią. Jeśli Bóg istnieje może być zupełnie inny niż ten tam opisany.
            Wierzyć w Boga to znaczy wierzyć w Stwórcę i jego prawa. Nauka nie odpowiada na
            pytania o źródła ona tylko stara się wyjaśnić i opisać zjawiska zachodzące we
            Wszechświecie. Powszechne jest odrzucenie wiary albo przedstawianie jej w
            opozycji do nauki. Tymczasem rolą nauki nie jest odpowiadac na pytania o
            istnienie Boga.
            Pytanie to pozostanie bez odpowiedzi. Dzis wielu ludzi odrzuca istnienie Boga
            (czyli w praktyce wierzy, że Boga nie ma) podając jako uzasadnienie właśnie jego
            nienaukowość. Tymczasem istnienie Boga jest czyms NIEZALEZNYM i nauka nigdy go
            nie wykluczy ani nie potwierdzi.
            • Gość: guzik Re: uwaga, mam pytanie IP: 62.29.254.* 17.11.04, 18:53
              Myślisz, że mówisz jakieś madre rzeczy, a w rzeczywistości pie..sz głupoty,
              które nic nie znaczą...
              • Gość: mikron Re: uwaga, mam pytanie IP: *.desy.de 17.11.04, 19:08
                Kolega agnostyk napisal istotnie sensownie.
                Kazdy, kto interesuje sie chociaz w stopniu elementarnym filozofia,
                wie, ze nie istnieje "swiatopoglad naukowy"
                (chocby dlatego, ze swiatopoglad zawiara rowniez nakazy
                moralne, a nauka zajmuje sie jedynie zdaniami oznajmiajacymi).

                Kolega guzik natomiast najprawdopodobniej nie zrozumial kolegi agnostyka.
                W ogole pierwsze wrazenie jest takie, ze ten kolega malo rozumie,
                wiec dlatego z taka swada sie tu wypowiedzial.

                --mikron
                • Gość: Viking Zgoda mikron, slusznie podsumowales IP: *.ang.sth.bostream.se 17.11.04, 22:51
                  Uwazam, iz podstawa ateizmu sa wlasne przemyslenia (upraszczajac) podczas gdy
                  antyklerykalizm czesto wywolany jest przez nas wierzacych, ktorzy nie postepuja
                  wedlug tego co glosza. Warto zastanowic sie i nad tym.
                  Dla mnie osobiscie odrzucenie Boga jest nadaniem wlasnosci nadprzyrodzonych
                  materii, ktora sama z siebie mialaby rozwinac sie w niezwykle skomplikowany i
                  nadal trudny do poznania system zycia na Ziemi. Odkrywanie i poznawanie
                  rzeczywistosci caly czas odslania nowe horyzonty, czyli proces poznania moze
                  byc czyms nigdy nie zakonczonym. A wiec wiele przemawia za tym, ze istnieje
                  Ktos wiecej...
                  • xx909 Re: Zgoda mikron, slusznie podsumowales 17.11.04, 23:09
                    Nie rozumiem. Dlaczego?? i co przemawia?? Ktoś ?? Tatuś?? a może coś??
                    • Gość: Jurek Re: Zgoda mikron, slusznie podsumowales IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:42
                      Za Maybacha to ja też chętnie będę opowiadał ludziem różne bajki i wspólnie z
                      moim Bogiem będę Ich zbawiał od szelkiego zła.Upadły inne wielkie religie
                      przychodzi też koniec na następne.Najgorsze jest to,że jest wiele kościołów,ale
                      za to w żadnym z nich nie można liczyć na wsparcie Boga.
                  • Gość: Paweł Z. Re: Zgoda mikron, slusznie podsumowales IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 20:33
                    Nic nie przemawia za istnieniem Kogoś więcej i łatwo tego dowieść.
                    Człowiek zapewne nigdy nie osiągnie prawdy absolutnej, ale z tego, że nie wiemy
                    wszystkiego o świecie, nie wynika, że gdzieś za rogiem czai się Bozia. :-)
                • Gość: Paweł Z. Re: uwaga, mam pytanie IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 20:30
                  Hmmm, tak się składa, że jestem filozofem dyplomowanym, a z tym poglądem
                  zgodzić się nie mogę.
                  Najpierw trzeba by się zastanowić, co to jest "nauka".
                  Może być to system zdań oznajmujących, a może być to też pewna społeczna
                  praktyka służąca osiągnięciu poznania.
                  Neopozytywiści sądzili, że nauka to system prawdziwych zdań oznajmujących.
                  Problem polega na tym, że w rzeczywistości po pierwsze prawdziwość zdań może
                  zostać potwierdzona w przypadku systemów indukcyjnych. A większość ludzkiej
                  wiedzy to wiedza oparta na czerpanej z doświadczenia dedukcji. W tym przypadku
                  nie można dokonać weryfikacji teorii. Karl Popper sądził, że można dokonać jej
                  falsyfikacji, ale to też nieprawda. To, co nazywamy prawdziwą teorią, to
                  teoria, która w praktyce jest z powodzeniem stosowana. I tylko tyle - albo aż
                  tyle. Bowiem z braku obiektywnych kryteriów prawdziwości naukowcy często
                  stosują pewne "ideologie", których przejawem są określone "światopoglądy". Z
                  nich wynika uznanie pewnych teorii za prawdziwe lub fałszywe.
                  I tu dochodzimy do innej definicji nauki: rzecz w tym, że naukę uprawiają
                  ludzie, naukowcy. Naukowcy posiadają pewne procedury postępowania, narzędzia,
                  metodologie. Nauką można nazwać zespół teorii wraz z tymi wszystkimi dodatkami
                  metodologicznymi - i to wszystko z poprawką, że naukę uprawiają ludzie, a nie
                  roboty. Ludzie ci mają określony światopogląd. Nie widzę powodu, by nie nazwać
                  jakiegoś typowego dla nich podzbioru twierdzeń o świecie i sposobach
                  osiągnięcia poznania "światopoglądem naukowym".
                  Naukowy posiadają - rzecz jasna - pewną moralność. Myślę, że na ogół wyższą niż
                  przeciętna, z powodu wyższej samoświadomości i autokontroli - typowych cech
                  osób pracujących intelektem. W sumie możemy - z pewnym przymróżeniem oka -
                  powiedzieć, że da się powiedzieć, czym jest "moralność naukowa".
              • Gość: ikar Re: uwaga, mam pytanie IP: 195.* / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 19:20
                nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że wśród wierzących jest wielu ludzi,
                którym trudno zarzucić niski poziom intelektualny, niedostateczne wykształcenie
                czy brak wiedzy, także z różnych dziedzin nauki? Nie miałeś z tego powodu
                żadnych wątpliwości? Ja w każdym razie nigdy nie powiedziałbym, że Ty ....
                powiedzmy gadasz głupoty...
                • Gość: Paweł Z. Re: uwaga, mam pytanie IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 20:36
                  Opieranie się na autorytetach to metoda poznania stanowczo odrzucana przez
                  metodologię naukową.
                  Cóż mnie obchodzi, że ktoś wierzy w Boga, skoro ja nie widzę powodów, żeby w
                  niego wierzyć. Co więcej, uważam, że wiara w Boga nie jest świadectwem
                  wielkiego rozsądku.
            • Gość: beLLicose Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 18:57
              > Wierzyć w Boga to znaczy wierzyć w Stwórcę i jego prawa.

              A jakies są (rozumiem ze w tym kontekście uniwersalne) prawa Stwórcy?
        • Gość: jk Re: uwaga, mam pytanie IP: *.acn.waw.pl 17.11.04, 23:19
          > Ja nie wierze poniewaz opieram sie wylacznie na nauce. Wizja boga nie pasuje do
          > tego kompletnie.

          Otóż pasuje i to bardzo. Wyobraź sobie, że jakaś stała fizyczna różniłaby się od
          aktualnej o niewielki ułamek - być może wtedy świat byłby zupełnie inny lub nie
          byłoby go wcale, np. od razu po bigbangu skurczyłby się ponownie lub rozszerzał
          na tyle szybko, że cząsteczki nie mogłby się połączyć większe skupiska, albo
          wszystkie cząstki i antycząstki by się zanihilowały czy jak to tam się nazywa.

          Ponieważ jednak te stałe są takie jakie są, to może to być albo przypadek albo
          ingerencja "siły wyższej". Nie mówię tutaj o Bogu z biblii czy koranu, który
          jest sędzią sprawiedliwym, posłał swojego syna na ziemię itp itd. Mówię raczej o
          bogu, który stworzył świat taki jaki jest i teraz sobie ogląda co się tu dzieje,
          być może czasami interweniując, podobnie jak symuluje się niektóre procesy na
          komputerze.
          • mfigaro Re: uwaga, mam pytanie 18.11.04, 10:43
            > Wyobraź sobie, że jakaś stała fizyczna różniłaby się od
            > aktualnej o niewielki ułamek - być może wtedy świat byłby zupełnie inny lub
            > nie byłoby go wcale

            a skąd to przekonanie, że któraś stała _mogłaby_ być inna? że istnieje taka
            możliwość?

            pójdźmy dalej i załóżmy na chwilę - że istnieje taka możliwość - że w niektórych
            wszechświatach stałe te mogą być inne. Stąd - zarówno my jak i świat jaki
            obserwujemy powstanie tylko w tych warunkach na które mu te stałe pozwolą. W
            innych nie będzie nawet nikogo kto może zadać takie pytanie. Jeśli przyjmiemy
            istnienie tylko jednego egzemplarza wszechświata - to trudno w ogóle dywagować
            na temat "a czy te stałe mogły by być inne".
            Gdyby tak dywagować "a gdyby było inne to przecież..." i zastosować to do
            światopoglądu osób wierzących, można by dojść do absurdu typu:
            - a gdyby nasz bóg był odrobinę inny - stworzyłby nas i świat innymi
            - stąd pewnie istnieje jakiś superbóg który go stworzył
            - ale gdyby superbóg był odrobinę inny....
            i tak dalej... przypomina trochę żółwia podtrzymującego ziemię stojącego na
            żółwiu...
        • Gość: pak Re: uwaga, mam pytanie IP: 57.66.193.* 18.11.04, 08:30
          Czy moglbys podac kilka przykladow miejsc, w ktorych Bog nie pasuje do nauki;
          alno odwrotnie?

          Z gory dziekuje
          • Gość: Paweł Z. Re: uwaga, mam pytanie IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 20:39
            Brzytwa Ockhama to podstawowa zasada metodologii naukowej. Należy usuwać z
            systemu wiedzy byty niepotrzebne. Bóg jest niepotrzebny (nie można dowieść jego
            istnienia, moc heurystyczna twierdzeń o Bogu jest zerowa etc.) - do kosza z nim.
      • Gość: ogien W PIEKLO NIE TRZEBA WIERZYC ZEBY TAM TRAFIC! IP: 57.66.51.* 17.11.04, 19:01
    • Gość: beLLicose Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 17:37
      Ja jestem ateista(a raczej agnostykiem) z przekonań racjonalistycznych i
      empirycznych. A jeśli chodzi o polski papofilny katolicyzm to tak samo on mnie
      denerwuje jak fanatyczny islam - jest on irytujacy ze wzgledu na oddzialywanie
      tudziez spoleczne pojmowanie zagadnien wiary (z calym bagazem wypaczeń) ale nie
      odnosi sie do dogmatow wiary per se
    • Gość: esus Re: uwaga, mam pytanie IP: *.vo226.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 18:34
      Dlaczego? Hmm może to się wam wydać śmieszne ale do takiego wnioski skłoniło
      mnie bierzmowanie... najśmieszniejsze jest to że witałem na nim biskupa, czyli
      zostałem w pewnien sposób wyróżniony przez księdza, katechetów itd., a tak z
      tydzień wcześniej usiadomiłem sobie to, że właściwie to nie wierzę w to, czego
      mnie uczą na lekcjach religii. Nie miałem odwagi wycofać się, i tak biskupa
      witał, może jeszcze niezbyt pewny swych poglądów, ale na pewno ateista.
      Myślę wieć, że z czasem niektórzy dorastają do takich wniosków jak moje, do tego
      że religia to opium dla mas, że to nie jakiś bóg stworzył człowieka, tylko
      odwrotnie - ludzie stworzyli bogów. Chociaż muszę przyznać racje tym, którzy
      mówią, że życie z bogiem jest łatwiejsze - mam takie wrażenie, że mają oni
      jakieś wsparcie, przynajmniej psychiczne.
      Właściwie to nauka, i teksty z pogranicza nauki i filozofii utwierdziły mnie w
      moich przekonaniach. Chociaż czasem się zastanawiam, czy nie jest tak, że ktoś
      lub coś stoi za tym wszystkim, że przed "pierwotnym atomem" coś musiało być...
      ale jeżeli jest to istota, to na pewno przewrotna i w naszym pojęciu złośliwa
      Antylkerykalizm rodzi się u mnie z klerykalizmu, z wszelkich prób ingerencji w
      moje życie ze strony księży, czy to poprzez politykę, czy też w lokalnym
      środowisku małej miejscowości. Czasem mam wrażenie że rządzi nami
      "czarno-czerwona mafia", jak w piosence T.Love. Nie staram się narzucać swoich
      poglądów innym, i nie chcę żeby ktoś mi je narzucał.
      • Gość: nnn Re: uwaga, mam pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.04, 23:14
        zapewniam - życie z Bogiem jest łatwiejsze, duuużo:)
        nie będę pisała - dlaczego, Wy i tak nie wierzycie, jak sami o tym piszecie,
        co automatycznie wyklucza porozumienie
        a każdy, kto wie, o czym mówię;) - rozumie też czemu pozostawim te kwestię bez
        wdawania się się w dyskusję; każdy z nas wie swoje
        a nam z tym dobrze, z Bogiem - ma się rozumiec
        sprawa duchownych i ich kondycji - to rzecz zupełnie odrębna

        pozdrawiam "wtajemniczonych"
        • xx909 Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 23:49
          Też myśle że łatwiej jest żyć z pomocą. Może być Bóg. Kto co woli. Co komu w
          duszy gra ;). pozdro
          • Gość: nnn Re: uwaga, mam pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.04, 09:47
            dokładnie
            to jest przyznanie się przed sobą do własnej niemożności względem świata
            i korzystanie z pomocy, do którj człowiek ma dostęp
            obawiam się tylko, że stac na to ludzi obdarzonych minimalną ilością pokory,
            którzy potrafią przyznac, że sami z siebie tak naprawdę niewiele mogą

            najlepsze efekty przynosi współpraca:), wybór zespołu -
            sprawa każdego wedle uznania

            życzę udanego życia - mimo wszystko
    • Gość: JA ateizm IP: *.astral.lodz.pl 17.11.04, 18:35
      ludzie, powiedzcie mi wobec tego z czego się biorą olbrzymie procenty
      wierzących w tym kraju. ja tu czegoś nie rozumiem????
      • Gość: beLLicose Re: ateizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 19:01
        biorą się bardziej z presji kulturowej i społecznej niż z prawdziwej chęci
        obcowania z bogiem (jakimkolwiek)
      • Gość: Lelek Ach jacy wy wszyscy rowni, madrzy i oswieceni! IP: 57.66.51.* 17.11.04, 19:05
      • Gość: Lelek Szkoda tylko ze powtarzacie po sobie stare slogany IP: 57.66.51.* 17.11.04, 19:06
      • Gość: Paweł Z. Re: ateizm IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 20:57
        Bo w Polsce społeczeństwo nie jest społeczeństwem otwartym, ale
        tradycjonalistycznym. Można by zapytać także, skąd bierze się ogromna
        popularność Lecha Kaczyńskiego - odpowiedź byłaby taka sama.
        Polacy lubią dać łomot dziecku, bo sami w dzieciństwie dostawali po tyłku.
        Lubią silną władzę, bo sami chcieliby ją sprawować.
        Chodzą do Kościoła z potulności - wobec rodziców i innych krewnych, którzy
        mogliby się na nich obrazić, gdyby nie chodzili, a którzy w rzeczywistości są
        takimi samymi "pogańskimi katolikami" jak oni. Do łez wzruszają mnie
        teleturnieje, na których prowadzący zaginają zawodników na elementarnej wiedzy
        biblijnej lub podstaw wiedzy z historii Kościoła.
    • Gość: Kuba Re: uwaga, mam pytanie IP: *.rasz.edu.pl / *.edu.pl 17.11.04, 18:57
      Moj ateizm nie ma nic wspolnego z istnieniem, badz nie jakiejs organizacji,
      radia itp. Wynika z gleboko zakorzenionej wewnetrznej pewnosci, ze Bog nie
      istnieje. Tak samo jak jestem przekonany, ze krasnoludki nie istnieja, a UFO
      nie kieruje dzialaniami rzadu USA - udowodnic sie nie da, ale jednak wiem, ze
      to bajki (tyle, ze Bog to taka bajka b. skomplikowana, wieloplaszczyznowa i
      mocno zakorzeniona zarowno w strefie swiadomosci, jak i podswiadomosci).
      Sprowadzanie Boga do problemu leku przed smiercia to niezrozumienie tematu.
      I tyle.
      • Gość: ateoi Re: uwaga, mam pytanie IP: *.ds5.agh.edu.pl 17.11.04, 21:24
        Ale udowodnic nie istnienie Boga się da. Przynajmnie dla popólarnych religii.
        Nie chce mi sie tu wypisywać argumentow bo niektore sa dosc zlozone, a przez
        niedopatrzenie z mojej strony lub niezrozumieni z drugiej, mozna by je podważyć.
        Albo napisze :),
        Założenia(nie żebym matme studiował):
        1 mamy wiele religii na świecie.
        2. religia katolicka zakłada prawdziwosc tylko jednej filozofi (miłości czy
        śjakoś tak) oraz jednego Boga.
        3. Mamy inne religie (stare, nowe, oparte na innych zasadach (niektóre religie
        wschodu, religie indian ameryki),


        Pozbawiamy prawa do wiry inne osoby, a jezeli i one nas tego prawa pozbawiaja to
        co wtedy.

        Znaczy ze cos tu nie tak. Tak wiec to jest czesc eliminujaca niektore elementy
        ze zbioru wszystkich religii. Mozna sie klocic ze jest niby jede wspolny Bog,
        ale taka ewentualnosc jest wyzej odrzucona.
        Teza:
        Przynajmniej czesc religii zawiera bledy.
        wniosek:
        religia katolicka traktuje swoje zasady za niepodwazalne, wiec jesli tak jest a
        one same sobie zaprzeczaja to co wtedy? Brak logiki w świecie.

        Chciałbym zeby ktoś mi na to odpowiedzial tutaj, bo lubie tak sobie pogadać.
    • Gość: Jacek Re: uwaga, mam pytanie IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 17.11.04, 19:00
      "Bo ja nie jestem ateistka po wielu latach lektur.."

      Ja też nie jestem ateistą, choć mógłbym powiedzieć, że w Boga nie wierzę,
      na tej samej zasadzie jak nie wierzę, że 2+2=4, bo co tu jest do wiary,
      lub niewiary ??

      Są ludzie, którzy nie wierzą
      Są ludzie, którzy wierzą
      Są też i ludzie, którzy WIEDZĄ...

      pozdrawiam wszystkich niedowiarków
      Jacek
      • Gość: iposek Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 19:55
        Gość portalu: Jacek napisał(a):
        ...
        > Są ludzie, którzy nie wierzą
        > Są ludzie, którzy wierzą
        > Są też i ludzie, którzy WIEDZĄ...
        ...
        bogowie, chrońcie nas przed tymi którzy WIEDZĄ bo z nich właśnie rodzą się
        fanatycy.
        Osobiście uważam że wszystkie religie monoteistyczne są ze swej natury złe, z
        założenia prowadzą prędzej czy później do nietolerancji wobec "niewiernych",
        wojen religijnych i tym podobnych atrakcji.
        • Gość: Jacek Re: uwaga, mam pytanie IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 17.11.04, 20:16
          masz rację, popełniłem fatalny błąd pisząc te słowa...
          "Ten, który wie, nie mówi. Ten, który mówi, nie wie".
          integra.xtr.pl/teksty/Przebudzenie/249-30.htm
          • Gość: ja Re: uwaga, mam pytanie IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 17.11.04, 20:43
            "Fanatyzm jednego szczerze wierzącego, któremu wydaje się, że wie, powoduje o
            wiele więcej zła niż wspólny wysiłek dwustu łajdaków. Przerażenie ogarnia, gdy
            się widzi, co szczerze wierzący wyczyniają tylko dlatego, iż wydaje im się, że
            wiedzą."
        • Gość: irka Re: uwaga, mam pytanie IP: 195.* / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:11
          iposek, widzę, że Ty też WIESZ...
        • Gość: Manio Re: uwaga, mam pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:23
          Był,jest i nadal będzie Bóg,który jak każdemu z nas wiadomo nazywa się MAMONA.
      • Gość: Andronikos Re: uwaga, mam pytanie IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 17.11.04, 21:52
        > Ja też nie jestem ateistą, choć mógłbym powiedzieć, że w Boga nie wierzę,
        > na tej samej zasadzie jak nie wierzę, że 2+2=4, bo co tu jest do wiary,
        > lub niewiary ??
        >
        2+2=4 nie(jak i cala matematyka-patrz paradoks Russella} jest nienaruszalnym
        dogmatem aby przyjac ten wynik musisz milczaco zalozyc system dziesietny bo
        tylko przy tym zalozeniu ma on sens.Natomiast pojecie Prawdy nie stosuje sie do
        dorobku nauk empirycznych tu odsylam do Hume`a(XVIII w) i do dorobku
        neopozytywistow to co prawda koniec XIX wieku ale jak widze do widze nie jest
        to wiedza powszechna nawet wsrod naukowcow.
    • Gość: ateista :-) Re: uwaga, mam pytanie IP: *.fnal.gov 17.11.04, 19:19
      Kasiu,

      1. wiekszosc ateistow na swiecie nigdy nie slyszalo in nie uslyszy o LPR lub o
      radiu Maryja.
      2. istnieje ogromna roznica miedzy relgia a instytucja kosciola. Mozna byc
      wierzacym a niekoniecznie sluchac kaplanow
      3. jest ogromna roznica miedzy kosciolem katolickim jako instytucja a 'polskim
      katolicyzmem spod znaku LPR i Radia Maryja'

      Cala trudnosc polega zwykle na zadaniu wlasciwego pytania. Ale od czegos trzeba
      zaczac. Powodzenia..
      • Gość: iposek Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 20:03
        właśnie tak przez ciekawość słucham sobie jedynie słusznego radyja i mam takie
        nieodparte wrażenie że np. pojęcie "czcicielka Maryji" i wszelkie oddawanie
        hołdów tejże Maryji a nie bogu którego powiła to herezja czystej wody. BTW
        jeżeli mówią tam o niepokalanie poczętej to mam rozumieć że Maryja też rodziła
        się z dziewicy?????????
        • Gość: iiiiii Re: uwaga, mam pytanie IP: *.e / 213.25.195.* 17.11.04, 20:48
          Nie mogę!!! Ateista słuchajacy radia maryja!!!
        • Gość: pies Re: uwaga, mam pytanie IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 17.11.04, 20:49
          . BTW
          jeżeli mówią tam o niepokalanie poczętej to mam rozumieć że Maryja też rodziła
          się z dziewicy?????????


          Nie, kotku. W ogole niepokalane poczecie nie ma nic wspolnego z dziewictwem.
          NMP jest Niepokalanie Poczeta, tzn. nie zostala obciazona dziedzictwem
          Adamowym, tj. nie miala grzechu pierworodnego (original sinn) w przeciwienstwie
          do innych ludzi. Jest to dogmat ogloszony w Kosciele dosc pozno (XIX w), ale
          tradycja nazywania Maryji Niepokalanie Poczeta siega starozytnosci. Ten blad
          robia nawet najprawowierniejsi katolicy, wiec nic diwnego, ze ludzie z boku
          (lub szukajacy okazji zeby sie posmiec z ciemnoty niedouczonej Materializmu
          Naukowego) zadaja podchwytliwe pytanie czekajac na Wielka Konfuzje.
          Pozdrav
          • ruda_szczurka Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 20:54
            niestety nic mi nie rozjasnilo sie po Twoim poscie...
            pewnie dlatego, ze nie wiem co to do cholery ten grzech pierworodny,
            dziedzictwo adamowe...
            • Gość: pies Re: uwaga, mam pytanie IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 17.11.04, 21:19
              Na tym mniej wiecej polega problem. Nie masz zamiaru opanowac pojec, wiec nie
              masz zamiaru zrozumiec. Grzech pierworodny byc moze jest do cholery. Widac jest
              jakas inticja wiary w nieodwracalne skazenie natury ludzkiej (wspomniana
              cholera) wychodzaca przez pory i mimowolnie nawet u osob deklarujacych brak
              zainteresowania czyms innym niz dziewictwo na antenie. Najpiekniej o skutkach
              grzechu pierworodnego pisze (w roznych miejscach) prof. Kolakowski. Poczytaj
              Medrca, zastanow sie. Albo nie, to chyba nie jest dobra propozycja. Nie czytaj
              i nie zastanawiaj sie. Przeciez wiesz lepiej.
              • ruda_szczurka Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 22:43
                no wlasnie nie wiem lepiej wiec sie zapytalam. ale skoro nie chce ci sie
                wyjasnic...
        • Gość: Paweł Z. Re: uwaga, mam pytanie IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 21:04
          Z punktu widzenia Biblii religia katolicka to zbiór herezji.
          Katolicy, jak wiadomo, przeinaczyli nawet dekalog.
    • Gość: Konrad89 MAM PYTANIE IP: *.satbit.pl / *.satbit.com.pl 17.11.04, 20:22
      Jeżeli chodzi o mój stosunek do religi to znajduje się w nim pojęcie Boga, ale
      nie w takiej postaci jak to przedstawiaja chrześcijanie, muzułmanie, hinduiści,
      judaiści. Moje pojęcie Boga to siła, która była na początku jako moc sprawcza.
      Wytwory wspólnot religijnych traktuję jako psychologiczne procesy mające na
      celu ułatwienie zrozumienia pewnych procesów.
      Zawsze interesowało mnie jak ateiści odpowiadają na najprostrze pytanie: Co
      było na początku
      Pozdrawiam
      • Gość: guzik Re: MAM PYTANIE IP: 62.29.254.* 17.11.04, 20:51
        Nic. Pytanie "Co było na początku?" zaszywa w sobie założenie, że w ów
        "początek" istotnie był. A jego nie było tak naprawdę - czas płynie od zawsze.
        • Gość: pies Re: MAM PYTANIE IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 17.11.04, 21:07
          A skad ta wiedza? Przepyszne jest to "A jego nie bylo tak naprawde"
          Wiedza nasza ograniczona jest do reliktowych wspomnien o Big Bang-u. Przedtem -
          zasadniczo rozni sie od potem.
          Osobliwoscia jest to, ze Racjonalisci grzesza (exuise moi) stanowczo zbyt mala
          dawka pokory przy cytowaniu, a przy tym zarzucaja dogmatyzm Irracjonalistom.
          Jesli mowie: nie wiem, jak to jest naprawde, ale sklaniam sie do opinii,
          ze ..., gdyz wg zrodel a, b, i u jest wlasnie tak, choc moze byc inaczej, bo
          zrodla d, z, y nie sa do konca zgodne z poprzednio cytowanymi - to moze to
          nikogo nie porwie na barykady, ale jest pod wzgledem NAUKOWYM w porzadku.
          Jezeli mowie natomiast - czas biegl zawsze i mam co do tego pewnosc - to malo
          sie roznie od Savonaroli.
          • Gość: Scientist Re: MAM PYTANIE IP: *.ighz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:23
            Drogi Psiaku:),

            Podoba mi sie to co napisales. Zyczyl bym sobie aby bylo wiecej takich osob w
            naszym swiecie. Osobiscie uwazm, ze caly bog jest reakcja obronna naszego mozgu
            przeciwko rozpadowi, ktory nas wszystkich (istoty swiadome) czeka. [Nawiasem
            mowiac i wyjasniajac: swiadomosc o niczym nie decyduje. Jest to tylko waski
            strumien informacji przechodzacy z roznych czesci mozgu w proces swiadomy takze
            w roznych czesciach mozgowia]. Nie traktuj tego jako moj jakikolwiek proof na
            nie istnienie czegos co zwyklismy nazywac bogiem. Moge tylko powiedziec, ze
            gowno (czyt. malo) wiemy. Lepsze jednak to niz nic.

            Pozdrawiam!

            100% Agnostyk
            • Gość: zoppino Re: MAM PYTANIE IP: *.e / 213.25.195.* 17.11.04, 22:20
              Gość portalu: Scientist napisał(a): Osobiscie uwazm, ze caly bog jest reakcja
              obronna naszego mozgu> przeciwko rozpadowi, ktory nas wszystkich (istoty
              swiadome) czeka

              Chcialam tzlko nadmienic, ze wiara w nadprzyrodzone jest znacznie starsza niz
              mysl o niesmiertelnosci. To, o ile wiem, pojawilo sie u Izajasza. Pierwotne
              wierzenia byly raczej panteistyczne. Pzepraszam, mam klopot z klawiatura.
              • Gość: Gucio Re: MAM PYTANIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:37
                Zajmijcie się do jasnej anielki biedą,nędzą i bezrobociem-głodnymi dziećmi w
                tym państwie.Boga na razie zostawcie w spokoju,bo jak zwykle ma się On i
                zawsze miał się dobrze tylko o swoje owieczki nigdy nie dbał i nie będzie
                dbał,czy tego nie dostrzegacie śledząc cały okres rozwoju człowieka.Przecież
                Boga najpierw wymyślili szamani a potem kupili to z wiadomym skutkiem kapłani
                wszelkiej maści.To właśnie klerowi jest potrzbny Bóg,czy Bogowie - nie
                nam.Przecież wystarczy trochę oczy przemyć i zobaczyć jak żyją Ci co zawodowo
                trudnią się głoszeniem prawd Boskich a jak Ci co tego słuchaja-ano tak ,że 60%
                nas żyje na krawędzi ubóstwa.Tak to właśnie kapłani i Ich Bóg wspieraja Nas
                wspólnie w biedzie i nędzy.
          • Gość: ateoi Re: MAM PYTANIE IP: *.ds5.agh.edu.pl 17.11.04, 21:34
            A właściewie czemu czas biegnie od początku. Na poczatku XX wieku nie wiedziano
            czemu Słońce świeci, ale i tak ateiści istnieli. Dzisiaj juz to wiemy mniej
            więcej i nie jest to jakiś cud. Może kiedyś da się też zamodelowąć zjawisko
            społeczne religii. A co do struktury świata to prościej jest pozostać w 3D i
            czasie, chodz czasem dla ułatwienia trzeba dołożyć sobie jakiś wymiar (mowa tu o
            macierzy przekształceń liniowych, oraz dekompozycji).
          • Gość: guzik Re: MAM PYTANIE IP: 62.29.254.* 17.11.04, 22:07
            To, że czas biegnie zawsze twierdzę na podstawie obserwacji. Zauważyłeś jakieś
            przerwy w biegu czasu? Nie? Więc na jakiej podstawie mamy uważać, że czas nie
            biegł zawsze? Nic na to nie wskazuje. A, że nie wiemy co było przed Big-bangiem?
            Cóż, widocznie nasz aparat poznawczy jest jeszcze za słaby, aby się tego dowiedzieć.
            • Gość: Paweł Z. Re: MAM PYTANIE IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 21:10
              Nasz aparat poznawczy jest całkiem, całkiem.
              Na Twoje pytania odpowiada znakomicie np. teoria superstrun. Czas to tylko
              jeden z wymiarów. Pytanie o to, co było przedtem, nie ma sensu, ponieważ czasu
              przedtem nie było. Natomiast można wykazać matematycznie, że kurczący się
              Wszechświat zaczyna się w pewnym momencie znowu zwiększać (używając
              słów "kurczyć się" i "zwiększać" w znaczenie przenośnym).
          • blinski Re: MAM PYTANIE 17.11.04, 22:07
            hm.. bardzo często (przynajmniej na tym forum) wierzący pytają ateistów o
            początek świata:)
            choć nie jestem włądny wypowiadać sie za wszystkich ateistów, to wydaje mi się
            że tak naprawdę (oprócz ateistów-filozofów - nawet takich domowych:) i
            naukowców) mało którego ateistę to obchodzi.
            wierzący, dla których często jest to bardzo ważne - bo jest przeważnie dla nich
            jednym z dowodów na istnienie boga, często zadając takie pytanie spodziewają
            się usłyszeć jakiejś zbywającej i ch bzdury, by utwirdzić się w przekonaniu że
            ateiści są 'nielogiczni' czy 'błądzą'. i często tak jest:)) - ja też musiałbym
            się silić żeby wymodzić sobie jąkąś mądrą teorię na temat powstania świata,
            podobnie jak np. przy pytaniu o to, jak wielki jest wszechświat i czy się
            kończy. cholerka, nie mam pojęcia:)
            według mnie w ogóle bez sensu jest o tym myśleć - można się tylko pogrążyć, gdy
            zda sie sobie sprawę jak małym i nieważnym gówienkiem jest się w ogromie
            wszechświata i upływającego czasu. to są sprawy, co do których przeciętny
            człowiek może mieć pewność, że prochu nie wymyśli. jęsli jest się wierzącym -
            przyjmuje się dogmat, jeśli niewierzącym - lepiej nie zaprzątać sobie głowy
            takimi sprawami:)
          • Gość: Konrad89 Re: MAM PYTANIE IP: *.satbit.pl / *.satbit.com.pl 18.11.04, 20:24
            Bardzo mi przykro, ale cię nie rozumię
      • Gość: fizyk Co bylo na poczatku? do Konrada IP: *.fnal.gov 17.11.04, 21:09
        Konrad,

        bardzo ciekawe pytanie. Musisz tylko powiedziec: na poczatku czego?

        Jesli idzie o 'wszechswiat' jaki znamy i widzimy to rozwija sie on (tzn. rosnie,
        rozszerza) od prawie 15 miliardow lat. Calkiem dobrze wiemy (z obserwacji, a
        wiec niamal 'widzimy') jak zmienial sie sklad tego wszechswiata, od pierwotnej,
        nieprawdopodobnie goracej protoplazmy do galaktyk, gwiazd, planet etc..

        Na pytanie "skad" sie to wszystko wzielo nie znamy odpowiedzi, z raczej znamy
        kilka mozliwych odpowiedzi. Jedna z nich mowi: z niczego, czyli z prozni. Brzmi
        to jak zart lub igraszka slowna, choc naprawde jest to mozliwe, a nawet
        prawdopodobne. Calkowita energia naszego wszechswiata okazuje sie byc dokladnie
        rowna zeru. Fluktouacje prozni nieustannie prowadza do powstawania
        krotkozyciowych par czastek-antyczastek, ktore natychmias sie wzajemnie bez
        sladu anihiluja (choc mozemy zmierzyc zwiazane z tym efekty). Znamy mozliwe
        mechanizmy, ktore moglyby taka wirtualna pare 'rozdmuchac' do rozmiarow i
        stopnia komplikacji wszechswiata.

        Nasza wiedza poglebia sie ostatnio w tempie zawrotnym. Moze za 10-20 lat
        bedziemy mogli odpowiedziec na Twoje pytanie? Obiecywac nie mozna i nie nalezy.


        • Gość: fizyk nr 2 Co bylo na poczatku? do Konrada i fizyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 02:35
          Jestem przekonany, ze za jakis czas nauka odpowie ze 100-procentowa pewnoscia,
          jak powstal Wszechswiat. Moze sluszny okaze sie model inflacyjny (przejscie
          fazowe w prozni wyzwolilo jej energie i rozdelo zalazek Wszechswiata), moze
          model ekpyrotyczny (dwie brany pieprznely o siebie, skutkiem czego powstala
          znana nam czasoprzestrzen), a moze jeszcze jakis inny. Aby rozstrzygnac te
          kwestie, trzeba tylko dobrze poznac prawa fizyki. Pojawia sie jednak glebsze
          pytanie: skad te prawa fizyki w ogole sie wziely?! Odpowiedz, ze same z siebie,
          jakos mnie nie przekonuje...
        • Gość: Konrad89 Re: Co bylo na poczatku? do Konrada- do autora IP: *.satbit.pl / *.satbit.com.pl 18.11.04, 20:13
          Mam do ciebie pytanie
          Co jest twoja siłą napędową w zyciu?
    • Gość: ateio Re: uwaga, mam pytanie IP: *.ds5.agh.edu.pl 17.11.04, 21:03
      To proste. Nie ma co mowic że Bóg jest i domagać się od ateistów dowodów jego
      nieistenienia (chodz mam na to kilka argumentow których jeszcze nikt nie
      obalił). Załóżmy że go nie ma, i co świat ma prawo nadal działać :).
    • Gość: ateista rocznik 81 Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:20
      Urodziłem się w Polsce w XX wieku, zostałem więc ochrzczony w okresie
      niemowlęcym w kościele katolickim podobnie jak ponad 90% polaków, ok 9 lat
      później poszedłem do pierwszej komunii, pod koniec szkoły podstawowej zostałem
      bierzmowany, a na zakończenie szkoły średniej za reguralne chodzenie na religię
      od pani katechetki dostałem papier, który podobno zwalnia mnie z "nauk przed
      małżeńskich" przed ślubem kościelnym. Mimo to nie wierzę w boga i odkąd tylko
      sięgam pamięcią wstecz nigdy za bardzo nie wierzyłem. Nie wierzyłem, ale też
      nie sprzeciwiałem się. Nie czułem potrzeby sprzeciwiania się, bo i tak to co
      czuję w sobie, to należy do mnie i wydaje mi się że nikt nigdy tego nie zmieni
      choćby nie wiem jak się starał. Czy wezmę ślub kościelny? Nie wiem. Póki co to
      nie mam kandydatki na żonę, a jak już się znajdzie to pozwolę jej o tym
      zdecydować. A jak będę już miał dzieci to będę się starał do tego żeby w miarę
      dojrzewania same decydowały w kwesti religii.
      Właściwie to jest tak, nie wierzę ale przecież jest wielkanoc, są święta bożego
      narodzenia... Trudno zerwać z tradycją mimo, że nie wierzy się z samą ideą tych
      świąt. Może te święta utrzymują tak wysoki odsetek wierzących polaków?
      A dlaczego ja właściwie nie wierzę? Ostatnio zacząłem czytać "Krótką historię
      czasu" Stephena Hawkinga. Jest tam odpowiedź na pytanie, które zadałem sobie
      bardzo wcześnie, bo mniej więcej w czasie gdy rozpoczynałem naukę w
      podstawówce. I to nie odpowiedź na to pytanie była decydująca tylko już zadanie
      sobie tego pytania właśnie już w tak wczesnym wieku. Jakie to pytanie? Polecam
      lekuturę wspomnianej książki.

      pozdrawiam ;)
      • Gość: guzik Re: uwaga, mam pytanie IP: 62.29.254.* 17.11.04, 22:10
        Hawking na pytanie czy bóg istnieje odpowiedział, że nie. Dlaczego? Bo gdyby bóg
        istniał to niemiałby nic do roboty.
        • Gość: beLLicose jedno pytanie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 22:19
          ... jako kontra dla tych , ktorzy 'jedno pytanie' majace zalatwic wszystko
          zadają ateistom. Otoz "czy Bóg będać Wszechmogący może stowrzyć rzecz której sam
          nie jest w stanie ogarnąć"?
          • xx909 Re: jedno pytanie ... 17.11.04, 22:46
            Nauczyciel religii coś w tym stylu odparł(bardzo pewnie).
            Bóg nie może tylko zaprzeczyć samemu sobie. Jak by to znaczyło że jest
            wszechmogący. Nie wiem co znaczy to zdanie ale widzę jakieś "nie może".

            Bóg może tylko dużo umieć. Może mniej niż my teraz. Może teraz umie strasznie
            dużo no ale my się uczymy może powoli ale zawsze.
            • Gość: guzik Re: jedno pytanie ... IP: 62.29.254.* 17.11.04, 23:51
              To Albert Einstein (notabene wierzący) powiedział, iż Bóg nie jest wszechmocny,
              bo nie może stworzyć kamienia tak ciężkiego, żeby nie móŋł go podnieść (bo albo
              nie może go stworzyć, albo nie może go podnieść - innych możliwości nie ma, a
              oba warianty bezpośrednio obalają tezę o jego wrzechmocy).
              • Gość: Paweł Z. Re: jedno pytanie ... IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 21:16
                Te dowody na nieistnienie Boga są jednak tak samo bezużyteczne jak dowód na
                istnienie Boga Anzelma z Aosty. To są dowody - co najwyżej - na braki
                pojęcia "wszechmoc".
      • blinski Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 22:17
        wiesz co, może zachowywałbym się podobnie jak ty i poddawał się temu bez słowa -
        w końcu z natury jestem trochę wygodnickim leniem, ale..
        gdyby nie te zawyżone przez takich jak ty (nie odbieraj tego jako napaści, choć
        wiem że to tak brzmi) statystyki, wytrąciłoby być może się środowiskom
        wciskającym tzw. 'chrześcijańskie wartości' wszędzie gdzie się da argument o
        prawie całkowicie opanowanym przez katolików państwie z ręki. wiem, ty na to
        pewnie lejesz bo i tak nikt ci nie zabroni ani nie ukarze za bycie ateistą
        (całe szczęście), ale niektórzy mają dość..:)
      • Gość: jcc Wiare trzeba wpoic w dzieci! IP: *.client.comcast.net 18.11.04, 02:23
        Gość portalu: ateista rocznik 81 napisał(a):
        > A jak będę już miał dzieci to będę się starał do tego żeby w miarę
        > dojrzewania same decydowały w kwesti religii.

        To bedzies mial balagan w domu. Ja mam czworo dzieci. Najstarszy jest bardziej
        katolicki niz Jan Pawel II. Gdy go pytalem czy nie ma ochoty podlozyc bomby aby
        zabic tych wszystkich liberalow - odpowiedzial, ze czasem mysli, ze nie byloby
        to zle. Powiedzial, ze wie, ze to jest grzech i jeszcze ani bomby nie podlozyl
        ani nie zaciagnal sie do wojska na krycjate w Iraku. Corka jest agnostyczka. A
        pozostali czasem chodza do kosciola, a czesciej nie.
    • xx909 Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 22:08
      Jakie sa korzenie waszego ateizmu?

      Chrześcijaństwo mi się nie podoba. Nie podoba mi się to że człowiek niewierzący
      jest "niżej" od każdego innego. Jak by mi ktoś powiedział albo wierzysz albo do
      końca życia będziesz cierpiał to nie uznał bym go za miłosiernego.
      A nawet te całe encykliki (jeśli sie nie mylę to są te pisma które mówią
      prawdę) Podobno w jakiejś jest napisane że nierówności społeczne muszą być i są
      naturalne(chyba Marks coś sensownego mówił na ten temat).
      Mógłbym w to uwierzyć ale to mi się nie podoba.

      Nie będę pisał o tym co było w historii nie bede bo jeszcze kiepsko się
      orientuję ale podobno mordowano niewiernych tych "niższych". Podobno jedni
      drugich wyzywali od niewiernych(beszczelność jak to tak trzeba zabić) i sobie
      grali w wojny. Podobno kiedyś było kilku papieży bo interesy się nie zgadzały.
      Podobno pan Jezus nic nie mówił o czymś takim jak kościół biskupi i co tam
      jeszcze wymyślono.

      Mógłbym uwierzyć w to że była istota znana jako Jezus i byli sobie jej głupi
      uczniowie. To bo mi pasowało.

      Nie podoba mi się i nie pasuje jakoś ciemno pusto smutno :( i te wszystkie
      nieprzyjemne słowa.


      Lepiej napisać jasno szczęście radość miłość :) .

      Każdy(?) wybiera co woli.

      Ja wierzę w to co mi się podoba i ciągle się rozglądam.
    • Gość: beLLicose Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 22:17
      Hmm Kathy, wiec do jakich konlkuzji doszlas? ;) Jestemsy ateistami =
      antyklerykałami czy tez uzasadniamy swoja postawe mniej lub bardziej
      naukowo/racjonalnie?
    • Gość: ciekawy Re: uwaga, mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:00
      no i patrzcie! GW to jest siła! Ileż to trzeba wysiłku włożyć, aby doprowadzić
      węże do pierdzenia! No i udało się!
      • xx909 Re: uwaga, mam pytanie 17.11.04, 23:24
        Gość portalu: ciekawy napisał(a):

        > no i patrzcie! GW to jest siła! Ileż to trzeba wysiłku włożyć, aby
        doprowadzić
        > węże do pierdzenia! No i udało się!

        ssssyyy brbr. Zamknij oczy. A nas na stos, żeby już nie pierdziały.
        A przecież można mieć otwarte oczy. Znajdziesz racje po swojej stronie. W tobie
        jest siła ;).

        ps co znaczy GW. bez nerw.
    • Gość: Toprawdajestistot Re: uwaga, mam pytanie IP: *.udn.pl 17.11.04, 23:13
      Nauka zajmuje się budową modeli (logicznie) wyjaśniających
      obserwowane zjawiska (i ich wzajemne powiązanie)
      i na ich podstawie próbuje wyjaśnić zjawiska/zależnosci nie wyjasnione
      lub przewiduje ( o ile model jest dobry)
      istnienie zjawisk do tej pory nie zauważonych

      Fizycznie
      1. nie wiemy czym jest przestrzeń (szerokość, długość, wysokość)
      2. nie wiemy czym jest czas
      mówi się że ma też jak przestrzeń kilka swoich wymiarów
      (jak to rozumieć - nie wiem)
      i być może miał swój początek (14 mld lat temu,
      choć są koncepcje, że nie miał początku - przynajmniej w tym
      hm..czasie?)
      3. nie znamy znaczenia fizycznego innych wymiarów świata
      (mówi się ostatnio o łącznie 11 jego wymiarach)
      Czy wymiary tego świata (i ich fizyczne znaczenie)
      powstały w akcie kreacji 14mld lat temu?
      4. nie wiemy co to jest materia
      5. nie wiemy co to jest świadomość
      ( jak kupa latających cząstek może o sobie powiedzieć: ja człowiek)
      Cuda istnieją np cudem są ludzie obok mnie, cudem otoczenie

      Ale
      To prawda jest istotna
      Nie wiemy - to też element prawdy

      Że nie wiem, to nie oznacza od razu, że dam sobie ujajać duszę
      siłą tradycji,otoczenia, tupetu,..... że hm ..tak dla przykładu
      "Jest pięć świętych wróbelków w niebie a Przenajświętszy to Wróbelek Piąty
      Oto Wielka Tajemnica Wiary i Superprawda Niesamowita"
      a: Przecież jak w tysiącu wcieleniach to nie w trzech osobach
      jak Budda to nie Mahomet. Więc ktoś tu kłamie (80-90%ludzi!!!!). A fe!!!
      Tu należy nie tylko krzyknąć lecz wrzasnąć
      To świństwo to niemoralne. Jak tak można!!!
      Co to znaczy wierzyć?.Czy wierzyć to znaczy
      tak wspólnie,
      tak wysokościowo
      tak ogromnościowo
      hm klepać głupoty - patrz a:
      Co w tym takiego świątobliwego???

      Choć oczywiście
      Nie kradnij
      Nie zabijaj
      Nie czyń nikomu co i tobie byłoby niemiłe
      Pomagaj drugiemu
      itd to mi odpowiada

      Jeśli Bogiem nazwiemy całokształt rzeczy i spraw,
      które spowodowały istnienie mojej świadomości.
      To Bóg istnieje. Cząstką jego jest Ziemia i Słońce i rodzice też

      No ale cała reszta tego gadania- patrz a:
      Nie wierzę, lecz sądzę, że
      dużo z tego co się mówi w religiach jest do sprawdzenia/
      odkrycia naukowego jak np
      że ziemia lata ~koło Słońca raczej niż odwrotnie
      Wiele w nich gdybania
      i zbyt wiele z głoszonych prawd jest absolutnie nie do przyjęcia
      Stąd sądzę tak wiele wypowiedzi negatywnych na tym forum

      To prawda jest istotna
      Nie wiemy to też element prawdy i już.
      • Gość: ateoi Re: uwaga, mam pytanie IP: *.ds5.agh.edu.pl 17.11.04, 23:39
        Owszem, materia materia, ale jesl cos ma miec na nia wplyw to tez jest czyms.
        Ten wplyw da sie zmierzyć! Czyli da sie w ten obszar wjechac z logika. Dusza
        ludzka tez nie jest taka duchowa, bo przeciez mozna na nia wplywac chemicznie.
        Co do struktury swiata to trzeba zalozyc ze jest taka a nie inna, korzystac z
        tego. A jak sie cos nie bedzie zgadzac to trzeba modela poprawic( i dodac sobie
        nowy wymiar lub wlasciwosc). Do momentu jednak jak 3D i czas nam sprawiaja dosyc
        problemow nie ma sie co martwic. :)
    • Gość: darek_w1 Re: uwaga, mam pytanie IP: *.lan.pop.pl 18.11.04, 01:13
      Są trzy poziomy tego, co rozumieć można jako pytanie o wiarę w Boga. Najwęższy
      to wiara w kościół katolicki, jego kapłanów i ich nadprzyrodzone koneksje.
      Szerzej rozumiane pytanie to wiara ideały zawarte w podstawach chrześcijaństwa
      (od których KK w wielu miejscach dość daleko odszedł w imię realizacje swoich
      interesów kastowych). I najszerzej rozumiane to pytanie o ogólna wiarę w siłę
      nadprzyrodzoną będącą stworzycielem świata i źródłem wszystkiego co się w nim
      dzieje.
      Chrześcijaństwo i katolicyzm są kolejnymi piętrami pewnej konkretnej
      implementacji tej pierwotnej najgłębszej wiary. Analogicznie będą to źródła
      islamu i konkretne nurty religijne z niego wyrastające (sunnici, szyici,
      wahhabici) lub źródła buddyzmu i jego konkretne wersje.
      Ponieważ we wszystkich kulturach powstały jakieś formy religii należy przyjąć,
      że ta pierwotna wiara jest powszechna i jest ona albo podświadomym przejawem
      rzeczywistego istnienia Boga, albo naturalnym zjawiskiem psychologicznym u
      człowieka, rodzajem wrodzonego instynktu, analogicznego do np. instynktu
      macierzyńskiego, popędu seksualnego itp.
      Niezależnie od natury wiary pierwotnej ludzie starają się ją skonkretyzować,
      uporządkować i skodyfikować jako zestaw reguł. Jest to źródłem powstawania
      wszystkich religii. Wspólne ich źródło można zauważyć w postaci
      charakterystycznych podobieństw w obrębie podstaw większości religii takich jak
      zakaz zabijania, kradzieży, nakaz miłosierdzia dla bliźnich itp. Skoro więc
      wszystkie religie powstają jako _próby_ zebrania i skodyfikowania nakazów i
      zakazów wynikających z wiary pierwotnej stąd można wyciągnąć wniosek, że
      _żadna_ religia nie jest do końca prawdziwa i prawdopodobnie żadna taka nie
      będzie. Każda zawiera część pierwotnej prawdziwej wiary i mnóstwo deformujących
      ją dodatków typu "nie zabijaj - nie dotyczy pogan, niewiernych i bluźnierców".

      Pozostaje więc rozważenie natury wiary pierwotnej. Jak wspomniałem może być ona
      przejawem rzeczywistego istnienia Boga, niezależnie co lub kogo pod tym
      określeniem rozumiemy. Może być jednak także naturalnym zjawiskiem
      psychologicznym, do czego się ostatnimi czasy osobiście skłaniam. Natura
      wyposażyła nas w toku ewolucji w rozmaite instynkty i popędy. Są wśród nich
      także skomplikowane i rozbudowane systemy wartościowania, ocen, współpracy z
      innymi osobnikami grupy itp. Nie sa one wyłącznie tworem kultury ludzkiej czego
      dowodzą ostatnimi laty badania nad zachowaniami społecznymi małp. Odkryto tam
      zadziwiające stopniem komplikacji analogie do życia społecznego ludzi. Musi być
      więc mechanizm (instynkt), który preferuje pewne zachowania jak np altruizm czy
      współczucie. Zwierzęta stadne muszą wykazywać takie uczucia ponieważ życie w
      stadzie wymaga uwspólnienia terytorium, a więc powstanie interesu grupowego, a
      co za tym idzie więzi grupowej. Przejawem więzi będzie m.in. współczucie. W
      różnych formach występuje takie zjawisko u małp, słoni, delfinów. A skoro tak
      to współczucie u ludzi (miłość bliźniego), charakterystyczny element większości
      religii, jest zjawiskiem pochodzenia naturalnego, ewolucyjnego, a nie boskim
      nakazem.
      Samo stworzenie pojęcia Boga lub bogów w religiach politeistycznych również da
      się wywieść na podstawie psychologicznej i biologicznej. Człowiek jest
      wyposażony w naturalny instynkt poznawczy. W różnym nasileniu występuje on u
      większosci zwierząt, w szczególności u zwierząt młodych, które startując z
      pozycji tabula rasa muszą poznać i zbadać otaczający je świat bo jest to
      warunkiem konieczny późniejszego samodzielnego przetrwania. U ludzi instynkt
      poznawczy jest wyjątkowo głęboki i trwały. Człowiek napotyka jednak w swoich
      badaniach świata na bariery braku wiedzy. Człowiek pierwotny nie wie na czym
      polega np. zjawisko pioruna. Brak mu wiedzy. Instynkt poznawczy wymusza jednak
      na nim jakąś formę wytłumaczenia każdego zaobserwowanego zjawiska. Z braku
      wiedzy człowiek musiał stworzyć jakąś jej protezę i stworzył boga - władcę
      piorunów. Dzięki tej protezie instynkt poznawczy został zaspokojony mimo braku
      wiedzy o danym zjawisku. Z biegiem czasu jednak postęp nauki odkrywa naturę
      tych zjawisk i wypycha Boga z nich. Gdy odkryto nature wyładowań
      atmosferycznych przestano przypisywać im pierwiastek nadprzyrodzony, a obrazy
      Matki Boskiej Gromnicznej i gromnice w oknach zastąpiono piorunochronami. I to
      z dobrym skutkiem. Tak więc można przyjąć, że pojęcie Boga jest swoistą,
      naturalną z punktu widzenia psychologii protezą braku wiedzy, niezbędną dla
      zaspokojenia instynktu poznawczego człowieka. Naturalnym też zjawiskiem jest
      antagonizm nauki i religii, ponieważ postęp nauki wypycha Boga z dziedzin
      wcześniej dla niego zarezerwowanych i podważa traktowane jako objawione dogmaty
      zapisy w różnych "świętych" księgach.

      Na koniec jednak dodam, że cały ten wywód, choć pozwala przyjąć, że Bóg jest
      tworem czysto wirtualnym pochodzenia psychologicznego, to jednak wcale nie
      wyklucza możliwości jego rzeczywistego istnienia :-) Może więc jednak nie
      ateizm, a agnostycyzm?
      • Gość: ireneusz Re: uwaga, mam pytanie IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.11.04, 07:18
        Do Darka w1.
        Dzięki za pierwszą część, tj. do przedostatniego akapitu. To dobrze, że są tacy
        jak Ty, którym się chce tłumaczyć ludziom, którzy własciwie się tylko
        sprzeczają nie umiejąc się uczyć. Przeczytałem wszystkie głosy - twój jest
        dorzeczny i rozstrzygający. Za wyjątkiem ostatniego akapitu. Po co ten ukłon w
        stronę tamtej metodologii? Jej wyznawcy i tak Cię nie przyswoją! Co do meritum
        zaś, to po prostu wysiadła Ci logika (czemu się nie dziwię - można zwiędnąć po
        przeczytaniu choćby tylko paru głosów). Przecież cały twój wywód jest dowodem
        jak najbardziej rzeczywistego istnienia boga. Wskazałeś nawet gdzie: w psychice
        ludzkiej, gdzie jest dużo miejsca i różności się tam panoszą. I wcale nie
        wirtualnym, jeżeli to pojęcie (wirtualności) miałoby w danym przypadku zawężać
        czy pomniejszać. Drugi błąd zaś to alternatywa: ateizm albo agnostycyzm. Przy
        czym Ty skłaniasz się ku temu drugiemu i znowu sobie przeczysz. Udowodniłeś, że
        wiesz, a na końcu powiadasz: "a może jednak nie wiem?" Poza tym, na ateistach
        tyle nawieszano psów, że może lepiej się z nimi nie utożsamiać? A to, że ich
        palono od czasu do czasu, to może tylko takie zabiegi higieniczne były?
        Pozdrawiam Cię i jeszcze raz dziękuję (za to, że Ci się chciało). Irek
        • Gość: rickie Re: uwaga, mam pytanie IP: 195.* / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:31
          dobrze, że są na dyżurze tacy, jak ireneusz i potrafią jedynie słusznie ocenić
          głosy innych. "Już było tak dobrze, a na koniec wszystko się zepsuło". Widzisz -
          nie wszyscy są tacy pewni swoich racji, jak Ty...
      • Gość: wark Troszkę pokory IP: 212.160.138.* 18.11.04, 10:29
        Wydaję mi się że w żadnym z komentarzy (również w tych pochodzących od osób
        wierzących)nie zwrócono uwagi na konsekwencje wynikające z uznania
        wszechmocności i wszechwiedzy Boga - jak wiadomo jest to podstawowy dogmat
        wszystkich religii monoteistycznych. Jeśli świat rzeczywiście powstał i rozwija
        sie według jakiegoś z góry założonego planu to również nasze codzienne
        zachowania i poglądy są elementem tego planu. W efekcie również poglądy
        autorów postów o najbardziej nawet ateistycznej treści są elementem jakiegoś
        wielkiego planu, a fakt że posty o takiej a nie innej treści ukażą się na
        stronie GW był zaplanowany na wieki przed urodzeniem sie ich autorów.

        Powyższa konkluzja może na pierwszy rzut oka wydawać się absurdalna ale po
        głębszym rozważeniu okazuje się jak najbardziej logiczna. Socjolog i psycholog
        mając jakieś podstawowe dane o jednostce ludzkiej jest w stanie z dużym
        prawdopodobieństwem przewidzieć jej przyszłe zachowania - dla nikogo nie jest
        to cudownym zjawiskiem. Mając absolutną wiedzę o jednostce możnaby jej przyszłe
        zachowania przewidywać już bez pudła. I w konsekwencji - posiadając absolutną
        wiedzę o całym wszechświecie możnaby bezbłędnie przewidywać przyszłe losy i
        zachowania wszystkich składających się na ten wszechświat elementów. Istota
        posiadająca absolutną wiedzę o wszechświecie od momentu jego powstania -
        konstruująca układ elementów składających się na wszechświat w momencie jego
        powstania - znałaby losy wszystkich składników wszechświata do ostatniej chwili
        jego trwania.

        Rozważania o sile wynikającej z wszechwiedzy dla wielu moga się wydawać
        bełkotliwe. W końcu my wiemy już tak wiele a przewidywanie przyszłości
        niespecjalnie nam wychodzi. Czy jednak wrażenie to nie jest rezultatem
        przeceniania rozmiarów posiadanej przez nas obecnie wiedzy, niedoceniania
        ogromu przewagi tego, czego jeszcze nie wiemy nad tym, co już wiemy. Obawiam
        sie że powołując się z dumą na najświeższe odkrycia naukowe zachowujemy się jak
        mysz która zwiedziła cały pokój, była już za szafa i pod łóżkiem i uważa że
        wszystko wie o świecie. Kiedyś ta mysz wyjrzy przez okno i zobaczy że świat
        jest dużo większy niż jej się wydawało.

        Większość ludzi podświadomie zdaje sobie sprawę z ogromu naszej aktualnej
        niewiedzy. Myślę że religie powstały i istnieją ponieważ w jakiś sposób -
        często niezależnie od wiedzy i intencji kapłanów - dają jakąś próbę odpowiedzi
        na pytania których jeszcze nawet nie potrafimy postawić, mówią nam o zjawiskach
        i istotach o których istnienieniu jeszcze w tej chwili nie wiemy, co najwyżej
        podświadomie je przeczuwamy. Oczywiście odpowiedzi te są odpowiednie do naszego
        aktualnego poziomu rozwoju - często prymitywnie uproszczone, elementy mające
        jakiś związek z prawdą mieszają się tam z wytworami wyobrażni kapłanów i
        wiernych. Na razie jesteśmy jak trzyletnie dziatki którym pięciolatek próbuje
        wytłumaczyć założenia teorii względności Einsteina.
    • Gość: ubu_roy Re: uwaga, mam pytanie IP: *.nyc.rr.com 18.11.04, 03:32
      Ludzie znajduja sie na roznym poziomie ewolucji mozgu wiec ateizm nie jest dla
      kazdego. Jak ktos nie rozumie znaczenia religii dla zdrowia psychicznego
      spoleczenstwa i zadawalaja go prostackie odpowiedzi na skomplikowane pytania,
      jest konsumentem ideii i dobrze mu z tym to nigdy nie bedzie ateista, bo do
      tego potrzebne sa dwie rzeczy: uczciwosc wzgledem siebie i swojego umyslu, no i
      zdrowy mozg.
      • Gość: albert Re: uwaga, mam pytanie IP: 195.* / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:32
        myślisz, że z ateizmu można wyewoluować?
    • Gość: next Re: uwaga, mam pytanie IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.11.04, 07:30
      Ponieważ nie można naukowo udowodnić, że Bóg jest, nie można także
      udowodnić ,że Go nie ma. Zatem zarówno religia jak i ateizm jest wiarą bądź
      ideologią. W nauce (jeśli filozofia jest nauką) są dwa rodzaje redukcjonizmu:
      ontologiczny - zakładającu, że transcendencji nie ma i metodologiczny -
      mówiący, że nie można jej badać. Ten pierwszy jest rodzajem wiary. Mój znajomy
      zwykłmawiać: "Nie boję się ludzi, którzy wierzą, że Bóg jest. Nie bojęsię
      ludzi, ktorzy wierzą, że Boga nie ma. Boję się ludzi, którzy nie wierzą w nic."
      • blinski Re: uwaga, mam pytanie 18.11.04, 11:08
        no to twój znajomy lałby ze strachu na mój widok:))
        choć nie do końca: w kwestii boga nie wierzę w nic - ani że jest, ani że go nie
        ma - bo mnie to po prostu nie interesuje; ale wiara nie ogranicza się tylko do
        boga. można wierzyć w ludzi na przykład, w dobro, w uczciwość. oczywiście w
        granicach rozsądku;)
    • Gość: piotrgdynia Re: uwaga, mam pytanie IP: *.greenet.pl 18.11.04, 09:07
      To bardzo ciekawe pytanie. Ja nie wierzę w Boga.Boga wymyślili ludzie srosując
      ludzkie kryteria,a najważniejszy dowód to "ktoś musiał to ztworzyć, jakaś siła
      sprawcz musi za tym stać". Partzymy na Boga bez krytyki i próby zachowania
      proporcji. Czym mianowicie jest Ziemia we Wszechświecie -ziarnkiem piasku,
      dalej czym na tej Ziemi jest pojedyńczy człowiek.Bóg przecież nie jest dobry
      nawet w/g naszych ludzkich kryteriów, stworzył świat paskudny oparty na
      cierpieniu, znoju i przemijaniu. NIE WIERZĘ
    • Gość: Miki Ateiści to też WIERZĄCY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 09:26
      Ponieważ nie da się udowodnić, że Bóg istnieje, tak jak nie da się udowodnić,
      że Bóg nie istnieje, należy stwierdzić, że istnieja dwa rodzaje ludzi WIERZĄCYCH:

      - wierzących , że Bóg istnieje
      - wierzących, że Bóg nie istnieje.

      Ci ostatni wierzący to właśnie nikt inny, tylko ateiści!

      Fanatyzm obydwu grup ludzi wierzących może być przybierać postaci skrajne,
      jakkolwiek obecnie, wspólcześnie właśnie ateiści, czyli wierzący w nieistnienie
      Boga, są często bardziej sfanatyzowani /zwłaszcza na Zachodzie, gdzie
      religijność wstydzi się siebie samej:)/.

      Jedyne rozsadne podejście do sprawy Boga przez człowieka myślącego, to - moim
      zdaniem - powiedzenie "NIE WIEM", czyli bycie agnostykiem /ze wskazaniem na
      istnienie Boga, bo nieuprzejmie byłoby zbyt silnie wątpic!/, z jednoczesnym
      przyjeciem zasad moralanych Dekalogu, bo one mają sens!
      • blinski Re: Ateiści to też WIERZĄCY! 18.11.04, 11:11
        ateiści są bardziej sfanatyzowani? a wczym to się niby objawia? jakoś nie
        widziałem ateistów, którzy podkładaliby bomby pod kościołami czy świątyniami..
        oczywiście mówie o dzisiejszych czasach, a nie np. o komuniźmie gdzie ateizm
        był 'musowy'.
      • Gość: Ireneusz Re: Ateiści to też WIERZĄCY! - ale bzdura IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.11.04, 18:00
        Jasne, że wszyscy jesteśmy wierzącymi. To taka gatunkowa cecha. Lecz
        porównywanie, zestawianie czy przeciwstawianie teistów ateistom lub odwrotnie
        nie ma żadnego sensu, bo to jest sprawa gustowania w określonym systemie
        wierzeń i praktyk, ewentualnie rozpaczliwego usprawiedliwiania swojego
        stanowiska wobec własnych wątpliwości co do jego racjonalności (nie mówię
        rozumności, bo wszystko co ludzkie jest jakoś rozumne).
        Sytuację ilustruje "wyznanie wiary" polskiego ateisty:
        Jeżeli - co daj boże - Boga nie ma, to chwała bogu. Ale jeśli - co uchowaj
        boże - Bóg jest, to niech mnie ręka boska broni!
        Nie ma wyjścia... W każdym razie łatwego. Pozdrawiam wszystkich myślących,
        oczywiście tak jak ja, a do tego jeszcze tych paru, którzy mnie trawią.
        No dobrze, Rickiego też pozdrawiam, choć nie jestem pewien, czy nie przesadził
        z tą oceną mojej pewności siebie. Rickie, Przyjacielu, masz rację! Irek
    • Gość: Wojtek Re: uwaga, mam pytanie IP: *.cersanit.pl 18.11.04, 09:33
      Myślę, że wraz z poszerzaniem wiedzy o świecie i poczuciem bezpieczeństwa coraz
      trudniej jest uciekać w ułudę zagadek i sprzecznośći. To kwestia własnej odwagi
      pozwalającej człowiekowi - jednostce spojrzeć na swój nieunikniony los.
      Unicestwienia.
      Wszystkie religie świata, mimo różnic, mają jedną współną cechę -
      nieśmiertelność. Czyli odpowiedź na ogólnoludzką potrzebę, tworzącą się w toku
      rozwoju i wynikającą z lęku przed unicestwieniem. Kto z nas może sobie z
      łątwością powiedzieć: a potem nic, nie ma mnie, to koniec...tu rodzi się wiara.
      Może Ludziom potrzebna jest ta ułuda, dlatego nie wolno nikomu tego odbierać, a
      prawda nie jest tu najwyższą racją. Prawda w wiedzy o Bogu i nieskończoności
      nie istnieje. To moje agnostyczne spojrzenie.
    • Gość: dodi Re:ja i moja wiara... IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 18.11.04, 10:06
      Moja wiara to nic innego jak wielkie pragnienie obcowania z Bogiem, , czyli
      obcowania z Kimś który ma tyle miłości w sobie,że nie sposób tego wyrazić
      słowami. Marzę o spotkaniu z niezwykłą i kochaną postacią Boga. Mój Bóg jest
      Bogiem miłosiernym i najlepszym przyjacielem tutaj na tej ziemi i w przyszłości
      której dostąpimy WSZYSCY ZAZNACZAM,czekam na tę chwilę spotkania i choć bardzo
      trudno - staram się żyć w dzisiejszym świecie tak aby nie zawieść jego
      oczekiwań wobec mnie, upadam jak wielu ale wiem,że dla Niego Ważne jest, ze
      wstaję dźwigam się chwytając go za rękę prosząc prowadź mnie dalej bo bez
      Ciebie nic nie znaczę.Dla Boga nie istotny jest upadek człowieka, bo grzech
      jest jakby nam przypisany od samego początku, WAZNYM jest aby się podnieść z
      niego i iść lepszą drogą ta która prowadzi do DOBRA, ta która prowadzi do Boga.
      Kiedy sama chcę pokierować jakąś sprawą - nie wychodzi tak jakbym chciala,
      kiedy zawierzam Bogu swoje postępowanie i proszę go o obecnoś w danej chwili,
      wychodzi , chyba że moje postępowanie nie jest zgodne z wolą Boga. Wiem o
      tym,że tak jest wielokrotnie się przekonałam i Bóg pozwolił mi na to abym się
      przekonała o tym że my sami z siebie niewiele znaczymy na tym świecie, wciąż
      jesteśmy podtrzymywani przez Niego Jego Łaską która ma ogromną MOC Sprawczą.
      Podtrzymywani jesteśmy wszyscy wierzący niewierzący grzesznicy i sprawiedliwi,
      bo Bóg kocha wszystkich bardzo mocno i cierpliwie czeka jak dobry ojciec na
      nawrócenie nasze. Tak rozumiem wiarę i miłość.
      Sprawa Kościoła czy krerykalizmu jest odrębna sprawą , każdy z nas jest
      indywidualna jednostka i indywidualnie będzie kiedys odpowiadał za swoje czyny
      a klerycy myślę poniosą podwójną odpowiedzialność za wielu, bo zamiast uczyć
      tego że Bóg jest milością , dawać temu przykłady, często dzieje się inaczej
      niestety. Ale Ja kocham Boga i chodzę do kościła aby być blisko Niego przy mszy
      Świętej, nie myślę o księdzu, a jeżeli to modlę się za niego aby nie blądził w
      grzechu tylko szybko powrócił na drogę dobra i miłości.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka