Gość: Niom
IP: *.pl / 193.24.200.*
19.03.05, 13:29
Taką dziwną historię wczoraj przezyłam u lekarza.
Moje nazwisko konczy się na "mann" i w ogóle jest obcobrzmiace, ale bardzo
ładne, niebanalne, ale niepretensjonalne i fajnie się komponuje z imieniem.
Podoba mi się, jestem z niego dumna i prawdę powiedziawszy zawsze od ludzi
słyszałam opinie, że naprawdę fajnie się nazywam itd.
Lekarka wypisujac kartę zapytała, czy jestem żydówką (??) Lekko zdziwiona,
odpowiedziałam, ze nie. Wtedy zapytała, czy z powodu nazwiska nie miałam
problemów w szkole itd. Powiedziałam, że nie - wrecz przeciwnie. Wszystkim
się zawsze podobało.
Prawde mówiąc, jestem bardzo zaskoczona tą rozmową i tymi pytaniami. Nie mam
zielonego pojecia, czy mam przodka Żyda, czy nie i nigdy się nad tym nie
zastanawiałam. A gdybym nawet zebrała się na przesledzenie drzewa
genealogicznego od strony ojca i znalazłyby się jakieś korzenie zydowskie to
co? Mam się tego wstydzić? A ja sądziłam, że antysemityzm jest tylko na
polskiej zakutej wsi, a nie wśród światłych lekarzy.