Dodaj do ulubionych

Prawda o papieżu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 12:36
oto co napisał jerzy urban o papieżu:
"Nie jestem w żałobie po papieżu. Razi mnie totalny atak triumfującego
katolicyzmu. Mierzi obłuda wyrażana przez żałobnie wymodelowane minki
prezenterek TV. Razi Lis, który łzawi żłobiąc bruzdy na make-up. Boję się, gdy
ludzie ulegając presji stada nasiąkają fanatycznymi emocjami. Szczególnie się
lękam tego wtedy, kiedy klerykalizm sprzęga się z nacjonalizmem. Niech więc
Czytelnicy "NIE" nie pytają mnie, dlaczego nasz tygodnik śladem całej prasy
nie udaje, że życie kraju i świata stanęło, bo papież umarł.
Niektórzy ślą maile i SMS-y, że przestaną "NIE" czytać, skoro tygodnik nie
celebruje żałoby po papieżu. Odpowiadam im, iż postąpią trafnie. Jeśli
oczekują od nas sztuczności, fałszu, komedianctwa � znajdą gdzie indziej
dostatek tego pokarmu. Nie będę udawać sieroty po Wojtyle ulegając społecznej
presji. Nie poddam się już żadnej masowej psychozie z jakiegokolwiek powodu.
Brytyjski "Guardian" z 5 kwietnia br. przytoczył wypowiedź katolickiego
pisarza Grahama Greene�a, który powiedział kiedyś, że przyśniło mu się, iż
gazety doniosły w swoich nagłówkach: "Jan Paweł II kanonizował Jezusa Chrystusa".
Niektóre zagraniczne redakcje niechętne temu, co po śmierci papieża wyczynia
się w Polsce, dzwonią do mnie jako tego Polaka, który da im do druku wypowiedź
odmienną od stereotypowych łkań po Wojtyle. Wiedzą bowiem, że niedawno sąd
skazał mnie za znieważenie Jana Pawła II. Mniemają więc moi cudzoziemscy
rozmówcy, że śmierć papieża świadczy o słuszności felietonu "Obwoźne
sado-maso", za który mnie sądzono. Krytykowałem bowiem obwożenie po stadionach
i wystawianie na pokaz ledwo żywego człowieka. Redakcje te przypuszczają więc,
że teraz triumfuję, ponieważ przewidywałem, że otoczenie zamęczy Wojtyłę
znęcając się nad starcem pospołu z nim samym. Bzdura. Gdyby papież od lat nie
wstawał z łóżka, zapewne także by umarł. Ja pisałem o tym, że widowiska z
udziałem osoby niemogącej chodzić ani mówić rażą mnie pod względem
estetycznym. Nie udzielałem zaś porad medycznych. Nie moja to broszka.
Papież ogłaszał prawdy szlachetne, wzniosłe, natchnione, zawsze ładnie
brzmiące. Nie męczył wiernych zmuszaniem ich do myślenia. Moim zdaniem nigdy
nie powiedział niczego, co byłoby oryginalne i ciekawe. Przykładem tzw.
testament. Nie należał do elity mądrych rodaków, do której zaliczam takie
osoby jak np. Bronisław Łagowski, Zygmunt Bauman, Jacek Żakowski, Waldemar
Kuczyński, Aleksander Smolar, Wisława Szymborska, Jerzy Szacki, ale żadnego z
duchownych.
Papież stanowi wielkość sztukowaną, napompowaną przez kult, którym go
otoczono, nadymaną przez cmokierów. Jeśli kogoś moja ocena oburza, niech
znajdzie cytat z Wojtyły zawierający oryginalną myśl. Mówił banały swego czasu
pięknie modulowanym głosem. I wzorem innych przywódców ściskał dzieci i
chwalił pokój.
Nie wszystko, co głosił, godne jest szacunku jako frazesy gładkie, ale
poczciwe. Wywierał presję na świat zachodni przeciwdziałając przeznaczaniu
środków na ograniczenie urodzin w krajach najbiedniejszych. Ponosi więc
odpowiedzialność za utrwalanie nędzy i głodu w imię ideologicznego przesądu.
Wojując z kondomami utrudniał też zwalczanie klęski AIDS w Afryce. Na jego
szczęście ofiar tej polityki kościelnej nigdy nie uda się policzyć � tak jak
rachuje się straty w ludziach spowodowane przez niektórych innych przywódców.
Żałobę totalną przytłaczającą wszelkie inne przejawy życia publicznego
przeżywam w Polsce po raz drugi. Pierwsza nastała w marcu 1953 r.
Brałem w niej udział z przekonaniem. Już wkrótce tego przekonania żałowałem.
Nie znaczy to oczywiście, że porównuję Karola Wojtyłę do zbrodniarza Józefa
Stalina. Porównywalna jest jednak skala, w jakiej zamarło życie, psychoza
żałobna i presja wyznawców na jej rzecz. Nie wierzcie bowiem, młodzi, że
Stalina w Polsce opłakiwano głównie pod urzędowym przymusem. Czuliśmy żałobę
m.in. dlatego, że umierał stalinowski świat � wadliwy, ale znany � a otwierała
się przyszłość niewiadoma, która mogła być gorsza. Była lepsza. W każdym razie
śmierć Stalina oznaczała zmianę o historycznym dla świata wymiarze. Żaden
koniec pontyfikatu od setek lat nie miewa takiej doniosłości.
Żałoba po Stalinie uodporniła mnie na uleganie wszelkiej zbiorowości
zakażającej emocjami. Polacy dali się teraz ponieść nie tyle żalowi, ile
wymuszonej przez media przesadzie.
Jan Paweł II nazwany będzie w Polsce Wielkim, Świętym, najwybitniejszym
Polakiem w dziejach itd. Ocen tych nikt nigdy nie uzasadni inaczej niż
wykrzykując z egzaltacją ogólniki. W wielkość Wojtyły po prostu wypada wierzyć
z tytułu solidarności z całym plemieniem Polaków. Po śmierci Wojtyły potęga
kleru jeszcze wzrośnie w życiu społecznym i państwie dzięki utrwaleniu kultu
kariery jedynego w dziejach Polaka, który ją zrobił. Kult ten będzie
umiejętnie podsycany i zatruje życie publiczne prawicowym, zachowawczym
nacjonalizmem. Klerykalny nacjonalizm kult ten spożytkuje pomimo
proeuropejskiej, antybushowskiej w sprawie Iraku, internacjonalistycznej
orientacji Jana Pawła II, mimo niepopierania przezeń koncepcji państwa
wyznaniowego oraz otwartości wobec innych wierzeń i kultur. Mając lokalne
bóstwo Polacy wzmocnią swą religijną odrębność, a są wadowickiego wyznania. W
ślad za tym integrowanie się z Europą napotka dodatkowe opory. Mniemam, że
Wojtylizm stając się narodową religią pobudzi lokalną megalomanię i skłonność
do mesjanizmu. Ćwierćwiecze Karola Wojtyły na Watykanie nowoczesnej Polsce
bokiem wyjdzie.

Urban "
Obserwuj wątek
    • bragiel Felietonik Urbana 12.04.05, 12:47
      Jakimi kryteriami posługujesz się,pisząc iż jest to prawda o Papiezu?
      Możesz co najwyzęj napisac ,że jest spojrznie jakie pan Urban ma na Papieża.
      Bo to napisałes tak-jakby to była jakas obiektywna prawda o Papiezu.
      A to tylko głupawy felietonik ,pełen dziur logicznychi twierdzen wzajemnie
      sobie przeczących.Ot-Urban musiał coś napisać-wyszło mu miernie.Już nawet sam
      fakt ,iz Urban czepia sie wyglądu Papieża ,świadczy o niskich lotach urbanowej
      myśli.
      • Gość: Mala Re: Felietonik Urbana IP: 80.78.168.* 12.04.05, 12:49
        Racja bragiel :)
      • sprite36 Re: Felietonik Urbana 12.04.05, 13:02
        Masz rację, nie istnieje prawda obiektywna o żadnym człowieku. Nie istnieje też
        prawda o papieżu. Ale istnieją fakty i argumentacja. I kiedy przeciwstawiają
        sie one banałom, dewocji i tej zadziwiającej jednomyślności tłumu w sprawie
        papieża, to ja jestem za.

        pozdrawiam
        • Gość: demi77 A jak rozumiecie te slowa????????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:01
          "Krytykowałem bowiem obwożenie po stadionach i wystawianie na pokaz ledwo
          żywego człowieka. Redakcje te przypuszczają więc, że teraz triumfuję, ponieważ
          przewidywałem, że otoczenie zamęczy Wojtyłę znęcając się nad starcem pospołu z
          nim samym. Bzdura. Gdyby papież od lat nie wstawał z łóżka, zapewne także by
          umarł. Ja pisałem o tym, że widowiska z udziałem osoby niemogącej chodzić ani
          mówić rażą mnie pod względem estetycznym."

          Bo ja to rozumiem tak:
          skoro stary i schorowany to niech zniknie z oczu, bo to nieestetyczne i
          najlepiej niech juz lezy w lozku. Nikt nie zmuszal go, zeby wychodzil do
          wiernych, on sam chcial, bo czul taka potrzebe.
          Wyszla kolejna polska glupota - kult mlodosci i pieknosci i totalny brak
          szacunku dla osob starszyh i schorowanych. Akurat w tym przypadku (nie tylko w
          tym, ale nie we wszystkim) to Papieza bardzo szanuje, ze do konica byl
          wytrwaly. I to lepiej niech Urban skonczy i wstydu oszczedzi tymi swoimi
          uszami :PP

          Ok, co do tekstow (podkreslam TEKSTOW) Urbana ogolnie nic nie mam, bo czasem
          warto poznac inny punkt widzenia, aby nie pedzic tak slepo owczym pedem :)
          • Gość: demi77 aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:04
            niech ci piekni i mlodzi wiedza, ze tez kiedys beda starzy i (oby nie)
            schorowani, no chyba, ze wczesniej sobie w leb strzela :P
            • Gość: Basia Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:08
              Ja jestem stara i nie życzylabym sobie, aby mnie w razie mojej choroby
              wyatawiano na widok publiczny. Umieranie to sprawa intymna, nie medialna.
              • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:10
                rozumiem, ale on tego chcial (no chyba, ze sie poddal presji spoleczenstwa..
                juz sama nie wiem, ale wydaje mi sie, ze raczej nie), a poza tym media nie byly
                obecne przy samym umieraniu
                • filipooo Re: aha no i... 12.04.05, 15:12
                  ale zrobimły z tego wielki show
                • Gość: Basia Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:14
                  Jeśli nie były, to skąd te relacje? W czasie jegoo śmierci media były pełne
                  relacji.
                  Nie wiemy, jak to naprawdę było, czy chciał, czy nie miał nic do powiedzenia.
                  Być może chciał być gwiazda medialna do samego końca, któz to wie? Byc może nie
                  miał sił oponować?
                  Choroba, starośc i smierć nie są na pokaz.
                  To jest polityka, droga demi77.
                  • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:24
                    rozumiem, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o to, ze jesli czlowiek pomimo swojej
                    choroby nadal chce chce w zyciu dziaalc. Gdybys Ty juz jako satarsza i chora
                    osoba, ale nadal mialabys sile i chcialabys dzialac i uslyszlabys od takiego
                    Urbana "idz do lozka, bo to nieestetyczne patrzec na Ciebie", jakbys sie
                    poczula?
                    • sprite36 Re: aha no i... 12.04.05, 15:30
                      To może być wynik osobistych ambicji, a te jak wiadomo często bywają niezdrowe.
                      Jesli były mistrz świata w jakiejs medialnej dyscyplinie sportu chciałby dalej
                      występowac w wieku 80 lat , to czy chcielibyśmy go wciąż oglądać ? I czy
                      niechec byłaby nieetyczna ?
                      • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:37
                        nie porownuj wyczynow sportowac, czyli wysilku fizycznego, do umyslowej (w
                        wiekszosci) dzialanosci Papieza. A wysilek fizyczny polegal na tym, ze podszedl
                        do okna i pomachal reka.

                        Chcialam podkresli, ze nie chodzi mi o to czy to Papiez czy nie Papiez i w
                        ogole jaki Papiez jest wspanialy, tylko slowo"nieestetyczne" wobec starszego
                        czlowieka, ktora pomimo przeciwnosci, chcial nadal byc z wiernymi

                        Mozna wziac tez pod uwage jakiego Pana X, ktory nadal chcial opiekowac sie
                        swoimi papuzka - cokolwiek.

                        Kult mlodosci, sprawnosci i "piekna" (w cudzyslowiu, bo chociaz to jest pojecie
                        wzgledne) w Polsce panuje na wielka skale :)
                        • sprite36 Re: aha no i... 12.04.05, 15:51
                          Nie porównuję papieża do sportowca, a tym bardziej do byłego mistrza. Chodzi o
                          niezdrowe ambicje czowieka, który będąc kiedyś "na świeczniku" nie może się
                          pogodzić z tym, że jego czas już minał i na siłę trzyma się minionego wizerunku
                          własnej osoby. To jedno z mozliwych tłumaczeń działań starego człowieka.

                          Ja tam wolę pogodzonych z wiekiem staruszków, którzy spacerują sobie po parku.
                          W przeciwieństwie do takich, którzy nie mogąć chodzić, mówić i myśleć, próbują
                          wciąż np. kierować losem swojej rodziny.

                          pozdrawiam
                          • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:17
                            > Ja tam wolę pogodzonych z wiekiem staruszków, którzy spacerują sobie po
                            parku.

                            czyli tytpowe myslenie "mlodosci", ktorej wydaje sie ze jest wieczna -
                            wkladanie w ramy.

                            Caly czas klade akcent na stwierdzenie 'stary, schorowany =
                            nieestetyczny'.
                            Starszy czlowiek powinien wzbudzac szacunek, podziw, a nie pogarde i litosc.
                            Wielu mlodym wydaje sie, ze beda wiecznie mlodzi i dlatego z pogarda traktuja
                            starych ludzi. I tu powiem szczerze, miaalm nadzieje, iz starosc Papieza
                            cokolwiek zmieni, cokolwiek ruszy, ze czlowiek stary i schorowany tez moze
                            wzbudzac szacunek.
                    • po_godzinach Re: aha no i... 12.04.05, 15:36
                      Droga demi77, znam wielu starych ludzi zdrowych i sprawnych, którzy działają.
                      Tu jednak mowa jest o człowieku, który nie był ani sprawny, ani też zdrowy. Nie
                      jestem zwolenniczką wystawiania na pokaz swojej choroby (mówię to, jako osoba
                      stara), ponieważ chorobie należy się spokój i opieka. Mam wrażenie, że
                      pokazywanie umierania jest pewnego rodzaju barbarzyństwem, dotyczy ono
                      niektórych kultur pierwotnych, owszem, w innych umierającego człowieka
                      pozostawia się samego, aby odszedł w spokoju.
                      Uważam, że pan Urban, aczkolwiek nie jestem czytelniczką "Nie", ma dużo racji.
                      • po_godzinach Re: aha no i... 12.04.05, 15:38
                        Dodam jeszcze, że co prawda - nie dotknęła mnie ani choroba, ani niedołęstwo,
                        niemniej jednak tak sobie to wyobrażam.
                      • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:41
                        przeczytaj anjpierw prosze, c napisalam wyzej:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=22640506&a=22648950

                        > Tu jednak mowa jest o człowieku, który nie był ani sprawny, ani też zdrowy.

                        czyli czlowiek ani sprawny ani zdrowy, pomimo swoich checi, nie powinien juz
                        udzielac sie w zyciu spolecznym, tak?



                        > Uważam, że pan Urban, aczkolwiek nie jestem czytelniczką "Nie", ma dużo racji.

                        tez slyszalam o jego roznych madrych wypowiedziach, nie krytykuje calej jego
                        wypowiedzi, ukazanej tutaj.
                        • po_godzinach Re: aha no i... 12.04.05, 15:45
                          Kontaktuję się z pewnym niewidomym 80-latkiem, który potrzebuje pomocy, aby
                          mógł opowiadac ludziom różne ciekawe rzeczy - i nie widze w tym nic złego. tez
                          uważam, że człowiek sprawny i zdrowy ma prawo (oczywiście) udzielać społecznie.
                          Tu mowa jednak o człowieku, który ani sprawny, ani zdrowy nie był - jak
                          rozumiem?
                          Jakis czas temu skończyłam 30 lat )) i umiem sobie wyobrazic siebie w tej
                          sytuacji, tak mi sie przybajmnie wydaje.
                          • Gość: demi77 sory, blad sie wdarl ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:48
                            > Tu mowa jednak o człowieku, który ani sprawny, ani zdrowy nie był - jak
                            > rozumiem?

                            mialo byc - czy czlowiek ani sprawny ani zdrowy, pomimo swoich checi nie
                            powinien udzielac sie spolecznie :)
                            • po_godzinach Re: sory, blad sie wdarl ;) 12.04.05, 15:54
                              Gość portalu: demi77 napisał(a):

                              > > Tu mowa jednak o człowieku, który ani sprawny, ani zdrowy nie był - jak
                              > > rozumiem?
                              >
                              > mialo byc - czy czlowiek ani sprawny ani zdrowy, pomimo swoich checi nie
                              > powinien udzielac sie spolecznie :)



                              Jak zwykle - najlepsza we wszystkim jest równowaga).
                              Moim zdaniem człowiek ani zdrowy, ani sprawny (myślę tu o sobie, gdy będę
                              stara, chora i niesprawna, o mojej matce, gdy taka będzie), godzien jest mieć
                              opiekę, spokój i troskę przede wszystkim. Nie zawsze chęci chodzą w parze z
                              mozliwościami, poza tym. Każdy wiek ma swoje własne prawa i obowiązki, starość
                              i choroba takoż. A tu mieliśmy dodatkowo do czynienia ze śmiercią.
                              Wiem, że w kulturze panuje kult młodości, obawaiam sie jednak, że to, o czym
                              mówimy może spowodowac przegięcie w drugą stronę.
                              Każdy bowiem, kto się urodził, umrze. Nie jest to chyba dla nikogo
                              niespodzianką.
                              • Gość: demi77 Re: sory, blad sie wdarl ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:14
                                > Jak zwykle - najlepsza we wszystkim jest równowaga).

                                jak najbardziej :)




                                > Moim zdaniem człowiek ani zdrowy, ani sprawny (myślę tu o sobie, gdy będę
                                > stara, chora i niesprawna, o mojej matce, gdy taka będzie), godzien jest mieć
                                > opiekę, spokój i troskę przede wszystkim.

                                tak ja tego nie kwestionuje, co znaczy przykuc do lozka, bo to nieestyczny widok



                                > Nie zawsze chęci chodzą w parze z
                                > mozliwościami,

                                a jesli w danym przypadku chodza? jesli checi nie sa absuradalne, tylko jak
                                najbardziej racjonalne i nikt nie traci, nikt nie cierpi?




                                > poza tym. Każdy wiek ma swoje własne prawa i obowiązki, starość

                                owszem, ale lepszy stary i cos rabiacy niz mlody i pasozyt :)




                                > i choroba takoż. A tu mieliśmy dodatkowo do czynienia ze śmiercią.

                                wiem, ale ja caly czas klade akcent na stwierdzenie 'stary, schorowany =
                                nieestetyczny'.
                                Starszy czlowiek powinien wzbudzac szacunek, podziw, a nie pogarde i litosc.



                                > Wiem, że w kulturze panuje kult młodości, obawaiam sie jednak, że to, o czym
                                > mówimy może spowodowac przegięcie w drugą stronę.

                                to nie chce, zeby spowodowalo :) nie o to mi chodzi :)




                                > Każdy bowiem, kto się urodził, umrze. Nie jest to chyba dla nikogo
                                > niespodzianką.

                                a widzisz :) a tu jest pies pogrzebany :))
                                Wielu mlodym wydaje sie, ze beda wiecznie mlodzi i dlatego z pogarda traktuja
                                starych ludzi. I tu powiem szczerze, miaalm nadzieje, iz starosc Papieza
                                cokolwiek zmieni, cokolwiek ruszy, ze czlowiek stary i schorowany tez moze
                                wzbudzac szacunek.
                                • po_godzinach Re: sory, blad sie wdarl ;) 12.04.05, 16:23
                                  Wielu mlodym wydaje sie, ze beda wiecznie mlodzi i dlatego z pogarda traktuja
                                  starych ludzi. I tu powiem szczerze, miaalm nadzieje, iz starosc Papieza
                                  cokolwiek zmieni, cokolwiek ruszy, ze czlowiek stary i schorowany tez moze
                                  wzbudzac szacunek.


                                  Takich rzeczy nie da sie zrobic sztucznie. Kiedyś, gdy rodziny były
                                  wielopokoleniowe, dzieci od małego obcowały ze starością. To minęło
                                  bezpowrotnie. Zapłata za starość powinna byc mądrość, nie zawsze tak przeciez
                                  jest - wcale nie ma znaku równości między "stary" a "mądry".
                                  To, że młodym ludziom (do 30) wydaje się, że będą zawsze młodzi, nie dziwi
                                  mnie - starośc bowiem jest dla nich abstrakcją, to normalne. Nie rozdzierałabym
                                  szat.
                                  Jakoś nie rzuciło mi sie szczególnie w oczy, żeby młodziez traktowała starych
                                  ludzi z pogarda tylko dlatego, że są oni starzy. Sa wolontariusze opiekujący
                                  sie starymi ludźmi - np. Ale jeśli jest relacja wnuczek-babcia, dziecko samo
                                  czuje i wie, czy tę babcie kocha, czy nie, czy odwiedza ja tylko z obowiązku.
                                  To, czy ktos wzbudza szacunek, czy nie nie jest zalezne od wieku, tylko od
                                  zupełnie innych spraw, no i chyba nie ma na świecie nikogo, kto budziłby
                                  szacunek u WSZYSTKICH ziemian).
                                  • po_godzinach Re: sory, blad sie wdarl ;) 12.04.05, 16:30
                                    "czlowiek stary i schorowany tez moze
                                    wzbudzac szacunek."

                                    Jeszcze taka refleksja - czy człowiek stary i schorowany, a chorujący w łóżku
                                    nie może wzbudzac szacunku?
                                    • Gość: demi77 Re: sory, blad sie wdarl ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:36
                                      alez oczywiscie, ze moze :)
                                      ale zostawmy to nieszczesne lozko, tu chodzi o checi :)

                                      achh sama nie wiem.. oczywiscie, ze nic sztucznie nie powinno sie odbywac :)
                                      po prostu przyszly mi takie refleksje do glowy ;))

                                      Jak najbardziej uwazam, ze ten caly medialny cyrk wokol Papieza powinien miec
                                      granice, bo chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.
                                      Buduja jakies pomniki, jezdza na pilegrzymki, ale nie pomoga glodnemu dziecku,
                                      ktore tuz obok...
                                      • po_godzinach Re: sory, blad sie wdarl ;) 12.04.05, 16:39
                                        "ale nie pomoga glodnemu dziecku,
                                        ktore tuz obok..."


                                        E no, moja droga, to juz wiekszego wysiłku i zaangażowania wymaga )))


                                        Tak na marginesie, sytuacja starych ludzi w Polsce faktycznie nie jest do
                                        pozazdroszczenia. Mam nadzieję nie żyć tak długo).
                          • Gość: FranzMaurer Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 09:38
                            > Jakis czas temu skończyłam 30 lat )) i umiem sobie wyobrazic <
                            To Ty stara dupa jestes :)
                          • Gość: biala81 Re: aha no i... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.05, 22:53
                            skoro Urban jest takim estetą, to jakim cudem nie strzelił se jeszcze w łeb
                            patrząc codziennie w lustro???? a może już wszystkie popękały....?
              • Gość: a. Re: aha no i... IP: 217.149.242.* 12.04.05, 15:35
                Gość portalu: Basia napisał(a):

                > Ja jestem stara i nie życzylabym sobie, aby mnie w razie mojej choroby
                > wyatawiano na widok publiczny. Umieranie to sprawa intymna, nie medialna.



                Pewnie, i niech starzy ludzie w ogóle nie wychodza z domu. Po co razić w oczy
                pięknych i młodych. Takie myślenie doprowadza do coraz częstszej agresji wobec
                starszych ludzi - postrzega sie je jako niepotrzebne memento mori.
                • Gość: demi77 Re: aha no i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:00
                  mam nadzieje, ze powiesz tak sobie jak bedziesz stara/y :P
                  • Gość: a. Re: aha no i... IP: 217.149.242.* 12.04.05, 20:31
                    O mamo, kiepsko z moim stylem, skoro nie dostrzegłaś ironii w tym, co pisałam.
                    Muszę popracować nad stylem :0
                    Uważam, że nie powinniśmy unikać starości, brzydoty, inności, udawać, że tego
                    nie ma, sugerując tym, że starzy czy chorzy ludzie powinni się jakoś wstydzić
                    swojej starości i niedołężności.
                    • Gość: Sajko Paranoja... IP: 83.168.111.* 21.04.05, 10:42
                      Jestem w szoku... Czy wy naprawde nie rozumiecie tego co piszecie??? Co to ma
                      wspolnego z Wojtyla???
                      Po pierwsze - pokazywal sie publicznie, bo tak chcial, albo ktos chcial (nie
                      wierze, ze poprzedni rok byl dla Wojtyly w pelni swiadomy)...
                      Po drugie - juz dawno powinien byl umrzec, gratuluje lekarzom, ktorzy
                      przytrzymali go przy zyciu tak dlugo.

                      Po trzecie - mam ciotke, ktora ma Parkinsona, jest strasznie powykrzywiana i
                      wogole brzydka. Ale wiecie co? Jest tak strasznie madra... Chyba raz na tydzien
                      bede ja obwozil po calym swiecie i organizowal spotkania. Aha, nie
                      przychodzcie, i tak nic nie zrozumiecie (bardzo niewyraznie mowi - cierpi na
                      zanik miesni zuchwy)...

                      Po czwarte - niech ktos mi powie za co powinienem wielbic i szanowac Wojtyle.
                      Tylko nie uzywajcie ogolnikow typu - "bo byl wielki", "bo byl nasz", "bo byl
                      madry" i inne banaly. Podajcie mi konkretne przyklady tego, co zrobil.
                      Przekonajcie mnie...
                      • filipooo Re: Paranoja... 21.04.05, 11:29
                        Ja ich też nie widzę... same banalne ogólniki. Ja tez jestem wielki i z Polski i
                        mądrze gadam:) i autorytet i ... i
                        • pietrekj Re: Paranoja... 21.04.05, 12:02
                          Aha... Udało Ci się kiedy zainteresować tym kilkaset tysięcy ludzi naraz?
                      • pietrekj Odpowiadam 21.04.05, 11:36
                        Po pierwsze - nie widziałem go publicznie nieświadomego, nie zawsze oglądałem.
                        Po drugie - może tak, może nie, lekarze pewnie też nie wiedzą.
                        Po trzecie - gratuluję mądrości ciotce, współczuję choroby. Opowiedz jej o tym.
                        Pewnie coś Ci wytłumaczy.
                        Po czwarte bo powiedział "Niech zstąpi Duch Święty i odmieni oblicze ziemi, tej
                        ziemi". Nic wielkiego, problem w tym, że odmieniło się. Był wielki, mądry i
                        nasz. Straszne komunały, ale pokaż drugiego, o którym da się tak powiedzieć.
                        Jerzy Urban tez coś Karolowi Wojtyle zawdzięcza. Zawdzięcza mu mianowicie
                        możliwość zdobycia większej części tego majątku, który ma.
                        • filipooo Re: Odpowiadam 21.04.05, 11:39
                          A ile Watykan zarobił na jego śmierci?????
                          • pietrekj Re: Odpowiadam 21.04.05, 12:11
                            A ile stracił?
                        • Gość: Sajko Re: Odpowiadam IP: 83.168.111.* 21.04.05, 16:25
                          I widzisz... znowu ogolniki...
                          Ad. po pierwsze: To, ze nie widziales go nieswiadomego, nie znaczy jeszcze, ze
                          pokazywal sie z wlasnej woli, a tym bardziej nie znaczy, ze ten okres jego
                          zycia byl swiadomy (nie mowie o publicznych wystapieniach).
                          Ad. po drugie: Tu powinien byc twoj tekst pod tytulem: "bog tak chcial".
                          Lekarze nie wiedzieli? To co robili? Sprzeciwili sie bogu, bo walczyli o
                          niego :)
                          Ad. po trzecie: ja widze duza analogie obu osob, wiec szkoda, ze wspolczucie co
                          do choroby Wojtyly nie przekladalo sie na "nie przyjezdzaj, dbaj o siebie", a
                          wygladalo to tak: "papiez przyjezdza! zajebiscie! zrobimy sped! pomacha nam!
                          nie moze ruszac rekoma, ale pomacha!"
                          Ad. po czwarte: a ja mowie "idzcie i sie rozmnazajcie". Problem w tym, ze nie
                          pojdziecie i nie bedziecie sie rozmnazac. Wojtyla nie zmienil swiata, nie
                          zmienil oblicza jakiejkolwiek ziemi. Nie bardzo widze, zeby ludzie chodzili po
                          swiecie i sie do siebie przytulali "bo papiez tak mowil"... Nic tak naprawde
                          sie nie zmienilo, jest tak, jak bylo. Wojny trwaja, ludzie sie morduja za 10
                          zl. Na pewno powiesz, ze odmienilo sie oblicze ziemi naszej... Odmienilo sie,
                          bo Polak zostal wybrany, a nie dlatego, ze wykazal sie jakas super madroscia.
                          Wskazac ci drugiego? "Byl wielki, madry i nasz!" - Stalin, Mao... Jeszcze? Tez
                          byli ich...

                          Czyli nic sie nie zmienilo... ogolniki, banaly, nic nowego nie powiedziales :)
                          • pietrekj Odpowiadam na odpowiedź do odpowiedzi 22.04.05, 12:52
                            I. Tak naprawdę to nie pokazywał się z własnej woli tylko z woli Boga
                            (trafiłem?)
                            II. Niech tak będzie. "Bóg tak chciał" - jeśli tak to rozumiesz.
                            III. I słusznie. Róznica wynika ze stopnia "upublicznienia" obu osób i
                            posłannictwa, które przypadło im w udziale. Możemy zastosować formułę o Bogu by
                            zamknąć temat.
                            IV. Jak nie będziemy się rozmnażać to nie ma o czym mówić. A kto zmienił świat?
                            Możemy zastosować formułkę o Bogu.
                            Specjalnie powtórzyłem to co nazwałeś banałami bo to niebanalna prawda. Nawet
                            banany są dziś banalne. Wymienieni nie byli nasi. Ograniczmy się do Polaków.
                            Dla uszczegółowienia ogólników wprowadzę jeszcze jeden: kochał nas.
                            Poza tym filozofował sobie, będąc bliskim fenomenologii. Jak chcesz dyskutować
                            o szczegółach, szybko zejdziemy na poziom "co poeta miał na myśli mówiąc....".
                            Poniważ tego nie cierpię odpalę więc pytaniem: a głupi i mały był? A może
                            średni?
          • Gość: ja Re: A jak rozumiecie te slowa???????????????????? IP: 217.97.134.* 12.04.05, 15:26
            pitu-pitu, panie Jurku. Skoro Urban taki czuły na wrażenia estetyczne, to co
            musi czuć co rano patrząc w lustro...
          • Gość: Asia Re: A jak rozumiecie te slowa???????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:53
            Dobrze, ze Urban jest taki młody i piękny....
          • kr_kap Re: A jak rozumiecie te slowa???????????????????? 20.04.05, 11:51
            > Bo ja to rozumiem tak:
            > skoro stary i schorowany to niech zniknie z oczu, bo to nieestetyczne i
            > najlepiej niech juz lezy w lozku. Nikt nie zmuszal go, zeby wychodzil do
            > wiernych, on sam chcial, bo czul taka potrzebe.

            A ja to rozumiem tak:
            To było świadczenie przez papieża własnym życiem głoszonych poglądach, do
            ostatnich konsekwencji. Takie: wymagam od was tego, co sam daję (to dobrze
            wpisuje się w papieża poglądy na temat wartości życia jako takiego i niezgody na
            przykład na eutanazję). W katolicyźmie istnieje coś takiego, jak ofiarowanie
            cierpienia. Urbanowe podchodzenie do spraw religijnych od strony świeckiej
            jest strzelaniem poza tarczę. Jakkolwiek by nie wyglądało "obwożenie starego i
            chorego" po stadionach, dopóki sam papież tak decydował - a ufam, że tak - z
            pewnością miało inny wymiar i inną perspektywę, niż mogło wydawać się oglądającym.

            Poprzedni papież zresztą, zanim papież, był osobą, kóra po zakonnemu się
            umartwiała. Szczęśliwie papieża nie wybiera się w referendum, bo każdy fakt
            biograficzny kardynała-kandydata byłby plusem lub minusem w puli punktów
            wyborczych: za spanie na podłodze plus, za Hitlerjugend minus, za AIDS w
            Afryce minus, za błyskotliwość tekstów plus, i tak dalej.


    • filipooo Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 12:50
      A ja sie zgadzam i mam nadzieje ze nie bede juz widzial zadnych maratonów
      telewizyjnych z papieżem,nie bede musial czytac o nim w gazetach ani
      intenrnecie, i kazdy da mu spokojnie odejsc tam gdzie ma odejsc
      • bragiel Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 12:56
        filipooo napisał:

        > A ja sie zgadzam i mam nadzieje ze nie bede juz widzial zadnych maratonów
        > telewizyjnych z papieżem,nie bede musial czytac o nim w gazetach ani
        > intenrnecie, i kazdy da mu spokojnie odejsc tam gdzie ma odejsc

        A czy jets przymus czytania o Papiezu?Bez żartów.
        Nie chcesz-nie czytasz.Nie chcesz nie oglądasz filmów o Papiezu.
        Nie chcsez nie oglądasz progarmów o Papiezu.
        Nie chcesz-nie wchodzis naa strony internetowe o Papiezu.
        Przeciez to jest oczywiste.
        • filipooo Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 12:57
          w ostatni tygodniu 95% tv,radia,prasy i internet to papiez...
        • blinski Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:17
          no właśnie, masz wolny wybór - przecież możesz się schować do niedźwiedziej
          jamy, jeśli nie chcesz słyszeć o papieżu, nikt ci nie broni.
          :)
        • chocolate.coffee Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 14:35
          bragiel napisał:

          > filipooo napisał:
          >
          > > A ja sie zgadzam i mam nadzieje ze nie bede juz widzial zadnych maratonów
          > > telewizyjnych z papieżem,nie bede musial czytac o nim w gazetach ani
          > > intenrnecie, i kazdy da mu spokojnie odejsc tam gdzie ma odejsc
          >
          > A czy jets przymus czytania o Papiezu?Bez żartów.
          > Nie chcesz-nie czytasz.Nie chcesz nie oglądasz filmów o Papiezu.
          > Nie chcsez nie oglądasz progarmów o Papiezu.
          > Nie chcesz-nie wchodzis naa strony internetowe o Papiezu.
          > Przeciez to jest oczywiste.

          Jezeli przez tydzien jest w radiu, w telewizji zajmujac 100% czasu antenowego,
          to zaczyna mnie trafiac. Wchodze do sieci - kazdy portal (wiele pomniejszych
          stron rowniez)na szaro, 3/4 strony o Papiezu. Jest jeszcze gorzej. W dniu
          pogrzebu, w kraju rzekomo niewyznaniowym, forum wymiany mysli zamkniete. Bez
          komentarza. Ale jak wczoraj wstalam rano szczesliwa, ze juz po, ze juz nie
          bedzie czarno-bialego pogrzebowego swiata, na przystanku zobaczylam plakat z
          Papiezem...
          Zatem: jest przymus. W kraju rzekomo niewyznaniowym jest przymus.
    • peut-etre a co jest prawdą 12.04.05, 12:56
      Nie, nie chcę oceniać tekstu urbana. Zapewne znalazłoby się w nim sporo dziur,
      ale sporo dziur jest też w tekstach bałwochwalczo wielbiących papieża. Po prostu
      mi szkoda, że w całym kraju znalazł sie tylko jeden Urban który odważył sie
      napisać tekst który nie byłby hagiografią.
      Bo jedna rzecz niewątpliwie jest prawdziwa: zachłysneliśmy się tysiącami tekstów
      bałwochwalczych. przykro mi, że w żadnej gazecie, żadnej telewizji nie mogę
      zobaczyć, przeczytać, wyważonej dyskusji o tym kim był i co zrobił papież. Nie
      dyskusji w której wzdychamy do niego jak do świętego, i nie takiej w której
      nazywamy go "smutnym starcem".
      Dyskusji o tym co było piekne i wspaniałe i o tym co nie zostało zrobione, albo
      mogło byc zrobione lepiej.
      Jakas jedna wielka polityczna poprawnośc w kraju w którym możemy sie do woli
      obrażac, kraść, obrzucać kalumniami. byle tylko nie poiwiedzieć nawet małej
      rzeczy która poddawała by w wątpliwośc świętość papieża. Wielkiego człowieka -
      ale tylko człowieka czyniąc ego przecież błędy
      • Gość: a. Re: a co jest prawdą IP: 217.149.242.* 12.04.05, 13:06
        Tydzień po śmierci to nie jest właściwy czas na wyważoną dyskusję. Nie
        pozwalaąj na to świeże uczucia, i przyzwoitość, która każe o zmarłym mówić
        dobrze, póki nie stanie się on poniekąd postacią historyczną.
        Robienie z Urbana bohatera, który jako jedyny odważył sie powiedzieć "prawdę"
        (nazywanie tego prawdą jest po prostu głupotą), jest dość zabawne. A co miałby
        napisać? To z jego strony zwykły konformizm - co powiedzieliby jego zwolennicy,
        którzy u niego szukaja prawdy (ale zgodnej z ich wyobrażeniami).
    • Gość: antypapista Re: Prawda o papieżu IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 12.04.05, 13:00
      Pan Urban napisał najprawdziwszą prawdę,której zaślepieni tym śp.cielcem
      miernoty,nie dostrzegają.
      • Gość: a. Re: Prawda o papieżu IP: 217.149.242.* 12.04.05, 13:08
        No, widzę, ze rozmowa przybiera zwykłe tony. Brawo, antypapisto! Utwierdzasz
        mnie wmoich papistycznych prrzekonaniach. Twoje wypowiedzi przysporzą
        kościołowi wiernych, przez zwykłą chęć odcięcia się od twojej umysłowości.
      • bragiel Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:13
        Gość portalu: antypapista napisał(a):

        > Pan Urban napisał najprawdziwszą prawdę,której zaślepieni tym śp.cielcem
        > miernoty,nie dostrzegają.

        Tak.A szczególnie "najprawdziwszą prawdą" jest oskarzanie PApieża o
        rozprzestrzenianie się epidemii Aids.
        Bo to przcież nie człowiek decysuje czy chce z kims współzyc ryzykując
        zarazenie sie Aids...Prawda?
        Urban nie podał zadnego sensownego argumentu przeciwko PApiezowi,zadnej
        rozsadnej krytyki-same banały i bzdury .
        Owszem mozna krytykowac Papieża-ale robiąc to w sposób który jakos by trzymał
        sie kupy-a nie atakowac Papieża w stylu"Papiez ma na sumieniu wiele ofiar
        epidemii Aids"jak to zrobił Urban.
        Ktos w ogóle przeczytał ten felietonik Urbana?Czy po prostu przeciwnicy
        Papieza ,widząc że napisał to Urban nawet nie zadali sobie trudu,by przeczytać
        ów tekst i stwierdzili "Nie chcę mi się czytać,bo na pewno napisał to mądrze"
        • filipooo Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:17
          przeczytalem,nawet dwa razy zeby miec pewnosc ze za pierwszym razem nic mi sie
          nie przewidzialo i 100% popieram
        • sprite36 Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:23
          Człowiek decyduje z kim i czy w ogóle będzie współżył, ale :

          człowiek powinien mieć wiedzę o AIDS, powinien mieć dostęp do prezerwatyw,
          powinien żyć w nieprzeludnionym kraju, nie powinien żyć w nędzy...itd,itd

          Kościół , jako duży autorytet i silna organizacja ( szczególnie w Afryce )
          mógłby mieć na to wszystko duży, pozytywny wpływ. Mógłby....
          • peut-etre Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:31
            I to niestety prawda. A poza tym: człowiek nie jest idealny. A podejście
            Kościoła w skrócie do problemu AIDS jest takie - bądź wierny przykazaniom, albo
            giń. Przecież ludzie nie są idealni, nigdy nie byli. Wiadomo, że nie powinni ale
            pożądają i będa pożądać żony blizniego swego. Wiadomo że mają kilku albo
            kilkunastu partneró. Nie można na to zamknąc oczu i powiedzieć że nie powinni
            tego robić. Można dac im prezerwatywy i powiedzieć że to ich wybór. Bo przecież
            Bóg dał im wolną wolę.
            A zresztą... ilu Polaków opłakuje Papieża, a ilu na co dzień żyje zgodnie z tym
            co głosił?
            • Gość: bg Re: Prawda o papieżu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 18:19
              A założ se kondona na łeb
              • Gość: emilka Re: Prawda o papieżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 01:03
                To super propozycja dla wszystkich ogarniętych psychozą. Uśmiałam się
                nieprzytomnie, budząc wszystkich sąsiadów....
                Urbana czytałam i podziwiałam trafność spostrzeżeń. Szapo ba !!!!!!!!
                Ja osobiście to chciałabym kiedyś usłyszeć co takiego papież zrobił !!!!!!!
                Wiem, że mówił, nawoływał, wzywał, .... Ale to słowa. A czyny?
                Co zrobił????????
                Czy pomógł potrzebujacym?
                Czy stworzył jakąś fundację czy coś podobnego?
                Czy uszczknął choć maleńką cząstkę z nieprzeliczonych bogactw Watykanu, żeby
                pomóc biednym, chorym czy konającym z głodu dzieciom w Afryce?
                Czy może dał coś na ofiary tsunami?
                Czy tylko modlił się i wzywał do modlitw?
                Bo to akutat nie było niczym niezwykłym. Każdy z nas to robił.
                Ludzie!!!!Pomyślcie trochę!!!!!To naprawdę nie boli.
                Ps. Co powiecie o dzisiejszym meczu?(13.04) Jakże szybko czar prysnął.
                • kocham_zycie Re: Prawda o papieżu 14.04.05, 02:04
                  Gość portalu: emilka napisał(a):

                  > To super propozycja dla wszystkich ogarniętych psychozą. Uśmiałam się
                  > nieprzytomnie, budząc wszystkich sąsiadów....
                  > Urbana czytałam i podziwiałam trafność spostrzeżeń.

                  itd...

                  A Urban napisał:
                  "Ja pisałem o tym, że widowiska z
                  udziałem osoby niemogącej chodzić ani mówić rażą mnie pod względem
                  estetycznym. "

                  Urban esteta? Chyba nie ma w domu lustra. Na jego miejscu, z jego wyglądem dałabym sobie spokój z publicznymi wystąpieniami.
          • Gość: a. Re: Prawda o papieżu IP: 217.149.242.* 12.04.05, 13:34
            Dać prezwerwatywę to tylko pozór pomocy! Kupujesz pare milionów tanich gumek i
            masz spokojn e sumienie, ze zapobiegasz przeludnieniu. A tragiczna sytuacja
            ludzi staje sie drugorzędną sprawą. Nic nie da walka z bolesnymi objawami,
            jakimi jest przeludnienie i AIDS, jeśli nic sie nie robi z przyczynami - nędzą,
            nieuctwem. A z tym właśnie misjonarze katoliccy walczą w Afryce.
            • sprite36 Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:52
              Nie byłbym taki pewny co jest objawem , a co przyczyną.
              Jest takie stare powiedzenie :
              Dlaczegoś biedny ? boś głupi. A dlaczegoś głupi ? boś biedny...

              pozdrawiam
        • Gość: ona Re: Prawda o papieżu IP: *.if.uj.edu.pl 12.04.05, 14:13
          > Ktos w ogóle przeczytał ten felietonik Urbana?Czy po prostu przeciwnicy
          > Papieza ,widząc że napisał to Urban nawet nie zadali sobie trudu,by przeczytać
          > ów tekst i stwierdzili "Nie chcę mi się czytać,bo na pewno napisał to mądrze

          Rozumiem, ze zwolennicy papieza i kosciola tak postepuja? Nie chce im sie
          pomyslec, wiec slepo wierza w to, co inni naokolo glosza, ze "slowacki wielkim
          poeta byl".

          Pan Urban trafil w dziesiatke. Bardzo dobre podsumowanie.

        • Gość: antypapista Re: Prawda o papieżu IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 12.04.05, 14:30
          > Tak.A szczególnie "najprawdziwszą prawdą" jest oskarzanie PApieża o
          > rozprzestrzenianie się epidemii Aids.
          > Bo to przcież nie człowiek decysuje czy chce z kims współzyc ryzykując
          > zarazenie sie Aids...Prawda?

          Tak,człowiek decyduje z kim chce współżyć i ma prawo zabezpieczyć się,na
          wszelki wypadek,przed zarażeniem się wirusem Aids stosując prezerwatywę,której
          papcio zabraniał używać.Tym zakazem narażał osobnika na niebezpieczeństwo
          zarażenia się tym wirusem.To jest sensowny argument,którego Ty nie dostrzegasz
          bo nie chcesz tego dostrzec.
          Papcio często powtarzał,że Bóg jest bogaty w miłosierdzie.Oczywiście,że Ty w te
          bzdury wierzysz,bo chcesz wierzyć.A ja nie wierzę,bo na codzień tego
          miłosierdzia nie widzę.Przkładem może być świąteczne trzęsienie ziemi wywołujące
          tsunami.Ponad 200 tys.zabitych.Rzeczywiście,widać tu bogate miłosierdzie bozi.
          Takich przkładów mógłbym podać więcej,ale po co skoro to do nawiedzonych nie
          dociera.


          • Gość: echtom Papież a AIDS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 09:24
            Wytłumacz mi jedno - dlaczego ludzie, którzy ignorowali wezwania papieża do
            wstrzemięźliwości seksualnej, mieliby tak bardzo przejmować się jego zakazem
            stosowania prezerwatyw? To powinni również zignorować, a jeśli tego nie robili,
            prawdopodobnie powód odrzucenia prezerwatyw był inny.
            Dla wyjaśnienia - nie zgadzam się z poglądami papieża na antykoncepcję i
            pisałam o tym wielokrotnie na forum. Denerwuje mnie tylko obarczanie papieża
            winą za rozprzestrzenienie się AIDS, oparte na nielogicznym założeniu, że
            ludzie, którzy mieli gdzieś jego zasadniczą naukę, tak strasznie się przejęli
            właśnie prezerwatywami.
            • Gość: antypapista Re: Papież a AIDS IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 14.04.05, 19:13
              Naiwne pytania.
              Nie wszyscy wierzący wierzą w papieża a właściwie wierzyli w niego.Ci co
              ignorowali jego wezwania byli i są ludźmi trzeźwo myślącymi i nie zawracali
              sobie głowy bzdurami,o których ględził.

              > Dla wyjaśnienia - nie zgadzam się z poglądami papieża na antykoncepcję i
              > pisałam o tym wielokrotnie na forum. Denerwuje mnie tylko obarczanie papieża
              > winą za rozprzestrzenienie się AIDS, oparte na nielogicznym założeniu, że
              > ludzie, którzy mieli gdzieś jego zasadniczą naukę, tak strasznie się przejęli
              > właśnie prezerwatywami.

              I słusznie,że się nie zgadzasz,czy też nie zgadzałaś z jego poglądami.Widocznie
              należysz do tych trzeźwo myślących ludzi.Ale nie mogę zrozumieć twego
              zdenerwowania co do rozprzestrzeniania,się z jego winy AIDS.Pewnie,że
              nielogiczne byłoby obarczać go winą za działania ludnośći,którzy mieli gdzieś
              jego nauki i odrzucali prezerwatywy nie dlatego,że on tak kazał tytlko,że taka
              była ich wola.
              W większośći,zaślepieni w nim ludzie,słuchali jego bełkotu i dostosowywali się
              do jego zakazów i nakazów w tym i odrzucania prezerwatyw czym narażał ich na
              zarażenie się wirusem HIV i tu tkwi jego wina.



    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 13:34
      Nie w 100%, ale momentami sie zgadzam z tekstem p. Urbana. Az sama jestem
      zdziwiona, bo do moich ulubiencow go nie zaliczam, ale... Widzialam co sie
      dzialo w mediach. W tym wszystkim brakowalo mi jeszcze informacji o grupowych
      samobojstwach. Papiez byl wspanialym czlowiekiem, napewno dobrym czlowiekiem,
      ale byl rowniez tylko czlowiekiem, a kazdy czlowiek momentami jest zly,
      zmeczony, rozdrazniony, niesprawiedliwy itp. Z niektorymi Jego pogladami nie
      moglam sie zgodzic i nie zgadzam do tej pory (mimo szasunku jaki mam do jego
      osoby). I nie bede szalec razem z mediami, nie stane sie fanatykiem religijnym,
      nie bede czesciej biegala do kosciola, nie zaczne zyc w 100% wg jego slow i
      przykazan, nie bede go idealizowac. Bede tylko o nim pamietac, opowiem o nim
      swoim dzieciom. I to wszystko.
    • Gość: a. Re: Prawda o papieżu IP: 217.149.242.* 12.04.05, 13:36
      Jeszcze jedno skojerzenie: a "Izwiestia" też coś dorzuciła?
    • negatywista Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 14:39
      Nie jestem sympatykiem Urbana, ale w tym felietonie dość zgrabnie ujął w słowa
      to, co jest również i moją opinią na ten temat.
      • Gość: Lawa Re: Prawda o papieżu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 15:21
        de mortuis nihil nisi bene
        • Gość: adam a kiedy zmarł hitler, ten zakaz też obowiązywał? IP: 83.238.200.* 12.04.05, 16:31
    • osiba Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 15:17
      Ale ten Jerzy Urban to inteligentny i spostrzegawczy człowiek. Życzę Polsce ogarnietej psychozą
      -wiecej takich światłych ludzi.
      Dzięki friko za ten artykuł.
      • filipooo Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 15:20
        friko to ja:) friko z puerto rico:) mało kto odważył by się glosno,wszem i wobec
        oglosic to co urban
    • Gość: Thea Re: Prawda o papieżu IP: *.arcor-ip.net 12.04.05, 20:34
      Wiadomo, nie moze wybaczyc papiezowi przewrotu w Polsce i upadku socjalizmu w
      Europie.
    • rlena Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 20:47
      Urban epatuje pseudoniezaleznoscia w mysleniu, chce za wszelka cena zwrocic na
      siebie uwage, jak ..trzylatek. Wspolczuje ci, Urban.
    • Gość: Nie Zyd Re: Prawda o Urbanie: Zyd , antypolak, lajdak IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.05, 20:48
    • Gość: goyania Re: Prawda o papieżu IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.05, 22:09
      Odsuwamy sie od osob chorych, slabych, niepelnosprawnych bo nigdy nie
      nauczylismy sie zachowania w takich sytuacjach.

      Obraz swiata jaki wpajaja nam media, wzory, idealy, jest bardzo ograniczony -
      wrecz ubogi o PRAWDE zycia.

      Tracimy przyjaciol, gdy znajdziemy sie w potrzebie, gdy jestesmy smiertelnie
      chorzy, gdy nasze malzenstwo jest w kryzysie bo nikt tak naprawde nie wie, jak
      sie zachowac, czyja strone trzymac, co powiedziec.

      Bedac ciezko chora bardzo przezywalam, ze moi przyjaciele zaczeli mnie unikac.
      Pozniej dowiedzialam sie, ze nie umieli mi pomoc, byli sparalizowani ta
      sytuacja - a ja chcialam tylko, zeby ktos byl ze mna, pomoc musialam sobie
      sama.

      Ta sile dawala Papiezowi nasza obecnosc - JEGO rodzina.

      Widzac osoby niepelnosprawne albo sie gapimy, albo odwracamy wzrok - bo to
      razi "uczucia estetyczne" tak jak u p. J. Urbana.
      Prawda jest takze nieestetyczna, chora, brudna, ludzka.
      Jestesmy tylko ludzmi - niedoskonalymi goscmi na ziemi.

      Nie bojmy sie prawdy.
      Widzac czlowieka niepelnosprawnego usmiechnij sie - to tak duzo i nic nie
      kosztuje.

      Trzeba miec niezwykla osobowosc pozwalajac innym uczestniczyc w swoim
      cierpieniu!
      W gruncie rzeczy nikt z nas nie chce byc sam w trudnych chwilach, a jednak
      znikamy w zakamarkach swojego zycia by nikt nie widzial, ze jest nam zle.

      "Szukalem was, a wy przyszliscie do mnie"

      Kazdy ma kogos, kto ucieszy sie z naszego przyjscia!
      Ta prawde przyblizyl nam Papiez!
      Pozdrawiam

      • smutniak Re: Prawda o papieżu 12.04.05, 23:14
        Co to jest PRAWDA?Mozemy tylko przypuszczac.Czy rzeczywiscie ,,medialne
        istnienie Papieza az do samego konca" bylo jego wola,czy tylko manipulacja
        jego najblizszego otoczenia.Raczej wyglada to na ta druga wersje.
        Ktos za wszelka cene chcial jak najdluzej pozostac w Watykanie.W zlotym
        palacu.Podczas ostatniej pielgrzymki przeciez rodaci dlugo i bardzo na glos
        prosili Papieza o to,zeby zostal w kraju.Kazdy czlowiek w takim stanie
        w jakim juz wtedy JP2 byl,bylby wdzieczny za taka propozycje.Mysle,ze
        ktos inny wowczas zadecydowal,ze bedzie inaczej.
        • Gość: Nie Zyd Re: Prawda o Urbanie i jemu podobnych IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.05, 23:30
          Zapominasz ze Papiez jest glowa Kosciola a nie prywatna osoba i jego decyzja
          aby zgodnie z zasadami papiestwa pozostac z wiernymi az do smierci byla decyzja
          jego i Kosciola ktoremu sluzyl. Nie daj sie tak latwo manipulowac jakims marnym
          artykulem. Wszystko mozna odwrocic kota ogonem, moja droga. Nasza jednak
          powinnoscia jest nie pozwolic na to szczurom, ktore wylaza teraz z nor i
          atakuja Papieza oraz jego dzielo, bo nie moze juz sam sie bronic.
          • smutniak Re: Prawda o Urbanie i jemu podobnych 12.04.05, 23:46
            Gość portalu: Nie Zyd napisał(a):

            > Zapominasz ze Papiez jest glowa Kosciola a nie prywatna osoba i jego decyzja
            > aby zgodnie z zasadami papiestwa pozostac z wiernymi az do smierci byla
            decyzja
            >
            > jego i Kosciola ktoremu sluzyl. Nie daj sie tak latwo manipulowac jakims
            marnym
            >
            > artykulem. Wszystko mozna odwrocic kota ogonem, moja droga. Nasza jednak
            > powinnoscia jest nie pozwolic na to szczurom, ktore wylaza teraz z nor i
            > atakuja Papieza oraz jego dzielo, bo nie moze juz sam sie bronic.

            Nie mow do mnie moja droga,moj ty nie wiadomo kto.Jezeli myslisz ,ze
            twoim obowiazkiem jest obrona Papieza,to walcz i bron,ale mnie zostaw w
            spokoju.
            • Gość: Nie Zyd Po co wiec wchodzisz na forum? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.05, 23:51
              Jak ktos nie chce tu dyskutowac to niech sie nie odzywa, moja niedroga ,
              niewiadomo jaka.
              • smutniak Re: Po co wiec wchodzisz na forum? 13.04.05, 00:07
                Moze nie jaka,ale jaki,smutniak,czyli smutny.A tobie powiem jedno,ty bardziej
                kosciolwi szkodzisz,niz pomagasz.Twoj nick o tobie mowi wiecej, niz sobie
                sam myslisz.Biedny Nie Zydzie.Biedny nie wiadomo kto.
                • Gość: Nie Zyd Re: Po co wiec wchodzisz na forum? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.04.05, 00:14
                  No widzisz i pozostalo ci jedynie odreagowywac swoje kompleksy, nic wiecej ...
                  biedaku, smutniaku niwiadomo jaku.....
                • kuuba Re: Po co wiec wchodzisz na forum? 13.04.05, 00:21
                  smutniak napisała:

                  >Twoj nick o tobie mowi wiecej, niz sobie
                  > sam myslisz.Biedny Nie Zydzie.Biedny nie wiadomo kto.

                  Czrodziej jaki czy co? A mój nick co Ci mówi? Szkodzę kościołowi czy pomaga?
                  Dodam, że pochodzi od imienia, mojego.
                  • sprite36 Re: Po co wiec wchodzisz na forum? 13.04.05, 08:22
                    Twój nie mówi kompletnie nic. Za to "Nie Zyd" mówi bardzo wiele.
          • sprite36 Re: Prawda o Urbanie i jemu podobnych 13.04.05, 08:23
            Bojówki papieskie... Bardzo ciekawe, i jakie chrześcijańskie.
            • Gość: grzes Re: Prawda o Urbanie i jemu podobnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 15:35
              A ja się cieszę, ze w tym kraju sa takze tacy ludzie jak Urban, tak myślący i
              mający odwagę swoją prawdę artykułować!
      • Gość: ... Pie..sz paranoiku... IP: 83.168.111.* 21.04.05, 10:48
        Przestan wierzyc w boga. Zmien wiare - niech twoim bogiem bedzie papiez.
        Hahahahaha. Swiat sie konczy. Do glosu dochodza psychotycy. Ku..! Jeszcze
        swieta inkwizycje powolacie do zycia :-D
    • Gość: <> dużo ale głupio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 18:17
    • Gość: von Gateknienosze Re: Prawda o papieżu IP: 195.150.233.* 14.04.05, 11:25
      To jest ten prawdomówny rzecznik prasowy rządu PRL?? Ten który powiedział, że:
      "Rząd się zawsze wyżywi"? Jeżeli ktoś taki ma być dla mnie źródłem prawdy, to
      już wolę żyć w zakłamaniu!
      • Gość: antypapista Re: Prawda o papieżu IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 14.04.05, 16:00
        A czy skłamał mówiąc ,że"Rząd się zawsze wyżywi"?
        • palnick Re: Prawda o papieżu - Opus Dei. 14.04.05, 21:18
          Jan Paweł II popierał, w odróżnieniu od swych poprzedników, rozrost wpływów
          Opus Dei, półtajnej integrystycznej organizacji wewnątrz Kościoła, bo, jak
          powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną całkowicie
          mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Dzieło od 1982 r. zorganizowane
          jest w formie prałatury personalnej, czyli jest taką quasi-diecezją-
          biskupstwem, lecz bez określonego terytorium. Jest wszędzie i nigdzie. To
          prezent od naszego Rodaka, który jest ewenementem w Kościele. Wcześniejsi
          papieże odmawiali tego uprzywilejowania spośród innych organizacji katolickich
          (biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją, która
          podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi).

          Niedługo po śmierci założyciela, "wyniósł go na ołtarze". Beatyfikacja
          Josemarii Escriva de Balaguer y Albasa nastąpiła już w 17 lat po jego śmierci,
          jeszcze nikt nigdy nie został tak szybko beatyfikowany, czy ten człowiek
          wyróżniał się czymś szczególnym? Była to beatyfikacja władzy. "Portret Escrivy,
          jaki wielu kreśliło za jego życia i po śmierci, mógł budzić wątpliwości, a w
          każdym razie kazać dłużej się zastanowić kongregacji przeprowadzającej procesy
          beatyfikacji i kanonizacji. Czasem trwają one całe wieki. Proces beatyfikacyjny
          założyciela Opus Dei (zmarłego w 1975 r.) był nadzwyczaj krótki: dziesięć lat,
          co w działalności Kościoła oznacza parę minut. Przeprowadzano go w wielkim
          pośpiechu, mimo (dość licznych) świadectw, które w innych okolicznościach
          zainteresowałyby raczej "adwokata diabła" (...) Starzy członkowie Opus Dei
          (...) opisywali Josemarię Escrivę jako człowieka raczej megalomańskiego,
          zarozumiałego, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, antyfeministę, pronazistę
          i antysemitę. A przede wszystkim związanego niejedną nicią z reżimem
          frankistowskim. (...) Cud przypisywany Josemarii Escrivie (uzdrowienie kobiety
          chorej na raka) budził wątpliwości wielu ekspertów". (Bernardo Vali, La
          Republika, za: Forum).

          "Podczas gdy inni papieże - zwłaszcza Jan XXIII, ale Paweł VI również -
          podchodzili do Opus Dei z ostrożnością i sceptycyzmem, uchylając się od
          kanonicznego dowartościowywania tego stowarzyszenia, Jan Paweł II zaczął
          torować mu drogę. Od samego początku swojego pontyfikatu nie ukrywał sympatii
          dla Opus Dei, wspierał krok po kroku umacnianie się władzy w tej organizacji
          wewnątrz Kościoła, a teraz dopomógł jej w odniesieniu największego jawnego
          triumfu" (Matthias Mettner). Jak zauważa Bernardo Vali: "Może tu wchodzić w grę
          wdzięczność za pomoc uzyskaną w czasie gdy Wojtyła jako metropolita krakowski
          znajdował się na pierwszej linii walki z panującym jeszcze komunizmem.
          Prawdziwy monarcha nie zapomina. W homilii wygłoszonej w hołdzie Josemarii
          Escrivie, "wzorowemu kapłanowi", papież wspomniał (i pośrednio usprawiedliwił)
          o dobrach materialnych, których Opus Dei nie zaniedbuje, choćby dlatego, że
          działa wśród możnych i bogatych. Nie ma powodu, by potępiać posiadanie dóbr
          materialnych, "jeśli używa się ich właściwie, ku chwale Stwórcy i w służbie
          braciom". Nic nowego w Kościele trwającym od 2000 lat. Należy to do tradycji".
          • Gość: von Gateknienosze Re: Prawda o papieżu - Opus Dei. IP: 195.150.233.* 19.04.05, 19:18
            Jak zapewne wiesz betyfikacja w Kościele nie jest sprawą prostą. To nie
            średniowiecze. Przesunięcia w czasie betyfikacji w historii wiązały się z
            mniejszym dostępem do informacji, a bycie świętym nie ogranicza się jedynie do
            ogłoszenia tego przez papieża. Jeżeli Jan Paweł II zdecydował się na
            beatyfikację, to znaczy że miał do tego podstawy, w przeciwnym razie byłby
            idiotą, a za takiego go nie uważam. Św. Ignacy Loyola był również łotrem ale się
            nawrócił, podobnie było z Łotrem, który umierał z Chrystusem.
    • pietrekj Ludzie jemu chodzi tylko o kasę 14.04.05, 11:53
      Urban sam napisał komunały, tylko z drugiej strony. Jako cyniczny typ pisze to
      czego oczekują jego czytelnicy. Gloryfikowanie kogokolwiek w sutannie byłoby
      groźne dla jego dochodów. Powszechna żałoba po Janie Pawle II wynika z
      powszechnego zachwytu jego osobowością. Media komercyjne gloryfikujące Papieża-
      Polaka też robią to przede wszystkim dla odbiorców. Co innego jak oglądalność
      kierowało ludźmi z CNN? Oglądałem kilka zagranicznych stacji, tam tak samo
      dominował ten temat. Może BBC World jest adresowane do Polaków? Albo taki
      szmatławiec brukowo-katolicki jak The Times? Tam międzi innymi był ciekawy
      artykuł "the death of the giant" w trzech częściach wywodzący nauki JPII od
      czasów rozbiorów. Wiecie ile o Polsce w tych kilku dniach dowiedzieli się
      ludzie z zachodu?
      Darujcie sobie dyskusje o estetyce faceta, który do szarego garnituru zakłada
      różowe dodatki. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że kościół zrobił dla
      wszystkich potrzebujących w Afryce i inych częściach świata o wiele więcej niż
      wszyscy antyklerykałowie ziemscy razem wzięci. Kto zabrania J.U. kupić
      prezerwatyw za milion zł i rozdawać je w Nigerii? Ileż to AIDSów byłoby mniej.
      • Gość: emilka Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 12:52
        Odczepcie się od Urbana!!!!!!
        To wspaniały intelektualista, którego bystrośc i odwagę podziwiam zawsze i
        podziwiać będę, ale nie o niego przecież chodzi tylko o papieża. Nie jestem jego
        zwolenniczką, wręcz przeciwnie, ale popłakałam się kiedy dwa bodajże dni kazano
        mu konać na oczach całego świata (przynajmniej tak sądzimy, bo kiedy i jak umarł
        naprawde, nigdy się nie dowiemy).
        Dla mnie poprostu umierał człowiek (bo nie uważam ga za ojca, ani tym bardziej
        świętego). Dlaczego więc nie mógł umrzeć godnie i w spokoju???????????
        Dlaczego wszyscy musieliśmy śledzić każdy etap jego agonii???
        To nasłuchiwanie: Czy jeszcze oddycha?? Czy już nie?? Czy serce już stanęło czy
        jeszcze nie?? Może juz wyzionął ducha??
        To było przykre, by nie powiedzieć ochydne. Coś jak publiczna wiwisekcja !!!!!
        Takie odczłowieczenie. Brrrrrrr
        Kto odebrał mu prawo do człowieczeństwa?? Czy ci co go tak kochali??
        Dlatego własnie dwiema rękami podpisuję się pod artykułem Urbana.
        • pietrekj Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę 14.04.05, 15:26
          J. Urban inteligentny jest. Co nie znaczy, że jest intelektualistą. Nie ta
          kultura. Prowokacje nie są aktem odwagi.
          Papieżowi nie kazano umierać na oczach świata, to taka tradycja, że jest się
          nim dopóki się żyje, a jak świat tym się interesował świadczy, jak był
          postrzegany. Przepraszam ale ludzie umierają codziennie, musisz być bardzo
          zapłakana. Czy jak nie widzisz - nie płaczesz? Dla wierzącego to tylko coś w
          rodaju zmiany stanu skupienia... My się żegnamy na dłużej ale nie na zawsze.
          Śmierć spotka każdego, jest równie ważna jak narodziny. Ja mam to luksusowe
          przekonanie, że po niej spotka mnie coś jeszcze...
          Jesteś jak widzę wrażliwą osobą więc nie przeraża ciebie "humanizm" gazety NIE?
          Dla rozwiania wątpliwości są wierzący, ktorych nie uważam i ateiści, których
          podziwiam. To nie zależy od wyznania tylko od kalibru człowieka.
          • Gość: emilka Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:27
            Owszem ludzie umierają codziennie, ale nie w taki sposób. Umierają z godnością,
            w spokoju i to jest normalne. Dlatego nie jestem zapłakana bo nie jest mi
            przykro, że muszą tak brzydko umierać, że tak ich uprzedmiotowiono, odarto z
            godności. I nie jet mi ich szkoda tak jak szkoda mi było papieża.
            Też jestem osobą wierzącą i mam jeszcze bardziej luksusowe przekonanie niż Ty.
            Bo wierzę w to o czym mówiono także przy tej okazji, a mianowiecie "...w ciała
            zmartwychwstanie i żywot wieczny..." (poznajesz tę formułkę?) - obiecał to
            Jezus. Wiem, że nie tracimy bliskich na zawsze, bo odzyskamy ich. I bardzo
            czekam na tę chwilę........
            A dużo bardziej niż "humanizm" gazety NIE, przeraża mnie "humanizm" zbrodni,
            które kościół popełniał przez wieki w imię Chrystusa, przynosząc hańbę Bogu i
            odstręczjąc od niego ludzi. Wina krwi niewinnych ofiar, którą nosi na sobie jest
            nie do zmycia. I to jest to, czego trzeba się bać i modlić się, aby nigdy nie
            miało szansy wrócić. Oby Urban okazał się złym prorokiem.
            PS. Bardzo cenię takie stwierdzenia jak Twoje: "To nie zależy od wyznania tylko
            od kalibru człowieka". Tak 3maj.
            • pietrekj Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę 15.04.05, 11:06
              Cieszę się, że wierzymy w tego samego Boga, choć nasze ścieżki doń są być może
              trochę inne. Nurtuje mnie pytanie czy ta różnica nie jest powodem tej dyskusji.
              Zastanów się czy tak samo odebrałybyś wydarzenia z początku kwietnia, gdyby
              umierał człowiek tego kalibru (tak samo popularny, z tą samą charyzmą, a do
              tego całkiem dorzecznie dla Ciebie gadający) ale innego wyznania - Twojego. Nie
              ma religii ani ideologii bez krwi na rękach. JPII miał przynajmniej odwagę
              wyznać głośno winy swojego kościoła, i okazał skruchę sugerując innym to samo.
              To, że księża brali broń do ręki, było przyczyną dla której potępił Teologię
              Wyzwolenia. Czasopismo NIE nie odbiera nikomu życia na ziemi, wpisuje się
              natomiast w kult materii, a więc religii-bez-boga, a ludzie tak myślący mają na
              sumieniu dużo istnień moich i Twoich braci w wierze. Zwróć uwagę, że nikt z
              ludzi, tzw. niewierzących nie poczuwa się do zbrodni popełnianych w imię walki
              z religią (jakąkolwiek), natomiast oczekują, że jako katolik będę się kajał za
              to co robili kiedyś katolicy. U siebie nie widzą ani ciągłości ideologii, ani
              jej konsekwencji. Ja nikogo nie zabiłem ani nawet nie pobiłem, a przecież w
              jakiś sposób mam być odpowiedzialny za innych - oni nie, bo nie poczuwają się
              do wspólnoty. Niech tak będzie skoro musi, ludzie nie są doskonali, ja też.
              Mogę jedynie swoim życiem udowadniać co dla mnie znaczy być "dobrym", staram
              się. Zauważ że katolicy również zrobili dużo dobrego i ich zasługi są nie do
              przecenienia. Nie ma na ziemi rzeczy całkiem cacy i zupełnie bee. Stąd się
              wzięła dialektyka.
              Na szczęście pan Urban nie jest prorokiem. Ma jeszcze trochę czasu aby
              udowodnić takim jak ja, że myśli o poprawie świata a nie jedynie swojej
              osobistej sytuacji materialnej.
              • Gość: Lawa Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.04.05, 11:59
                Brawo. Pietrekj, napisałeś bardzo ładny i mądry tekst. Dzięki.
              • Gość: emilka Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 00:43
                Masz rację, gdyby w taki sposób umierał człowiek, którego działalnośc
                popierałabym, było by mi 1000 razy bardziej przykro
                Napisałeś" Nie ma religii ani ideologii bez krwi na rękach. JPII miał
                przynajmniej odwagę..."
                Nie zgadzam się. Religia, którą założył Chrystus nie ma krwi na rękach. On nie
                pozwolił nawet użyć miecza w jego obronie, sprawie jak najbardziej słusznej. Jak
                można np. przeczytać w "The Rise of Christianity" "Do czasów Marka Aureliusza
                żaden chrześcijanin nie został żołnierzem, żaden żołnierz, gdy stał się
                chrześcijaninem, nie pozostał w służbie wojskowej" oraz "Niemożliwością było,
                aby Chrześcijanin mógł zostac żołnierzem..." Jest religia, której wyznawcy
                kierują się takimi samymi zasadami. Którzy np. w Niemczech za to, że nie poparli
                Hitlera i nie wstąpili do wojska byli skazywani na śmierć lub torturowani i
                zamykani w obozach. Mój dziadek np. za to siedział w Oświęcimiu (był Ślązakiem).
                W tym czasie Kościół katolicki zachęcał młodych niemców by umierali za ojczyznę
                jako żołnierze. Kardynał Pacelli (późniejszy papiez Pius XII) podpisał konkordat
                z Hitlerem. Poparł go też Pius XI. podczas wojny biskup rzymski milczał, A
                biskupi katoliccy w Niemczech prosili Boga o pobłogosławienie wojsk niemieckich.
                Kler po obu stronach udzielał błogosławieństwa żołnierzom, którzy potem zabijali
                swych współwyznawców. (Czyich modlitw miał wysłuchac Bóg?) A Jezus powiedział
                jednoznacznie:" Daję wam nowe przykazanie, abście się wzajemnie mołowali...Po
                tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami: jeśli będzie miłość miedzy
                wami." Czy to miłość powodowała "chrześcijańskie" krucjaty, w których wybito
                setki tysięcy ludzi.Inkwizycję - zapoczatkowaną i popieraną przez papiestwo
                (żaden z 80-ciu kolejnych papieży jej nie potępił). Okrutne rzezie tysięcy
                "heretyków", których jedyną zbrodnią często było posiadanie Biblii. Spory
                teologiczne rozsądzane posyłaniem na stos (m.in. tłumaczy Biblii[W. Tyndale]). A
                niezliczone rzesze ludzi których pod groźbą śmierci zmuszano do przyjęcia
                katolicyzmu. I wszystko to w imię Boga !!!!!!! Czyż nie pasuje do tego opis z
                księgi Objawienia 18:24 "Tak, znaleziono w niej krew proroków i świętych i tych
                wszystkich, którzy zostali pozabijani na ziemii". Niestety w oczach Boga tak to
                wygląda. I przyznanie się do winy przez jednego człowieka wcale jej nie zmywa. I
                każdy, kto należy do tej religii popiera ją i jej postępki i część tej winy
                bierze na siebie.
                Jak pisałam wcześniej znam tylko jedną religię, której wyznawcy miłują się
                wzajemnie i nie zabijają swoich braci, tylko dlatego, że znaleźli się po drugiej
                stronie frontu. We wszytkich krajach konsekwentnie stosowali i stosują sie do
                przykazania "nie zabijaj" nawet jeśli byli za to skazywani na śmierć, a do dziś
                są za to więzieni. Należę do tej religii i cieszę się z tego , że nikt na
                świecie, w czasie żadnego konfliktu czy wojny nie zginął z ręki mojego
                współwyznawcy.
                • pietrekj Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę 18.04.05, 13:48
                  Przepraszam za zwłokę w odpowiadaniu, ale trochę mam na głowie różnych spraw.
                  Każdy ciężko chory wygląda gorzej niż zdrów jak ryba młodzieniaszek, czy przez
                  to jest gorszy i ma się ukrywać, rezygnować z tych, których kocha? Po co te
                  paraolimpiady, kto kalekom każe próbować swoich sił w sporcie, przecież jasne,
                  że to nie dla nich a tylu zdrowych razi. Jeżeli umiera lub choruje ktoś kogo
                  lubisz i szanujesz, czyż nie nasłuchujesz wieści o nim, powodowana miłością a
                  nie wścibstwem?
                  Mam wrażenie, że mieszasz trochę dokonania katolików i protestantów, którzy
                  ogarnięci tym samym szaleństwem, rzucali się sobie do gardeł z Bogiem na ustach
                  i nienawiścią w sercu. To niestety jest czysto ludzkie. Gdyby Hitler z
                  katolikami tak bardzo się lubili jak piszesz, pewnie mielibyśmy trochę mniej
                  świętych.
                  Nie piszesz jakie jest Twoje wyznanie lecz jeżeli poczuwasz się do wspólnoty z
                  reformacją, to zrewiduj sumienie, skoro "winy ojców przechodzą na synów". Mam
                  nadzieję, że conajmniej tak samo dobrze jak nasze drzazgi znasz Swoją belkę.
                  Szanuję np. Świadków Jehowy za konsekwencję w odrzucaniu przemocy, nie zgadzam
                  zaś np. z ich ortodoksją w przypadku konieczności transfuzji, nie tylko z tym
                  zresztą. W paru innych przypadkach religii/sekt zamroczyło ludzi tak bardzo, że
                  czują się wywyższeni nad innych, zawłaszczając sobie wyłączność na prawo do
                  zbawienia. 3maj się dogmatu miłości, zrozumiesz wiele rzeczy.
                  • Gość: emilka Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 18:03
                    Napisałeś PIETREK:
                    Gdyby Hitler z
                    > katolikami tak bardzo się lubili jak piszesz, pewnie mielibyśmy trochę mniej
                    > świętych.
                    Zeby nie być gołosłowną skopiowałam kilka naprędce wybranych cytatów ze stronki
                    HITLER A PAPIESTWO, którą także przed chwilą znalazłam wpisując googlowi: Hitler
                    wyznanie
                    noctur.magma-net.pl/czytelnia/hitleryzm/hitler.html
                    "Adolf Hitler miał katolickich rodziców, był ochrzczony jako katolik i tak też
                    został wychowany i wykształcony. Nigdy go jednak nie ekskomunikowano, co nie
                    omieszkano czynić innym, za drobne odstępstwa dogmatyczne (czyli herezje).

                    W przeciwieństwie do powyższego - pod koniec lat czterdziestych - Pius XII nie
                    ociągał się przed publicznym potępieniem komunizmu, a w 1947r. Święte Oficjum
                    (czyli Inkwizycja) wydała dekret, nakładający ekskomunikę na tych, którzy
                    popierali partie komunistyczne."

                    "Państwo watykańskie, w roku 1933, jako pierwsze uznało nazistowską dyktaturę,
                    mimo, iż Adolf Hitler już 30 stycznia 1933 roku zagroził wytępieniem rasy
                    żydowskiej w Europie."

                    "Poparcie dla Hitlera ze strony niemieckich biskupów katolickich nie ustało
                    bynajmniej w chwili wybuchu wojny, lecz było odtąd wyrażane jeszcze gorliwiej. W
                    wielu wypowiedziach zwracali się oni do narodu niemieckiego, by okazywał
                    Hitlerowi posłuszeństwo i z determinacją mu służył."

                    "Kiedy Eduardo Senatro, korespondent L'Osservatore Romano w Berlinie, zapytał
                    Piusa XII, czy nie zaprotestuje przeciwko eksterminacji żydów, papież
                    odpowiedział, według reportera: "Proszę nie zapominać, że w armii niemieckiej
                    służy wiele milionów katolików. Czy mam ich doprowadzić do konfliktu sumienia?"

                    "Dwa lata później, za jego pośrednictwem - Watykan zawarł konkordat z Badenią, a
                    20 lipca 1933 z Trzecią Rzeszą. zob.zdjęcie
                    3 marca 1939 został wybrany papieżem i przyjął imię Piusa XII. "

                    "biskupi niemieccy uważają za swój obowiązek popieranie przywódcy Rzeszy
                    Niemieckiej wszystkimi środkami, jakie Kościół ma do dyspozycji. [...] Musimy
                    zmobilizować wszystkie siły duchowe i moralne Kościoła, aby umocnić ufność w
                    Führera."
                    List pasterski biskupów niemieckich z dnia 3 stycznia 1937r.

                    "Papież Pius XI powiedział wicekanclerzowi Franz von Pappen (który w 1933
                    wydatnie przyczynił się do wynegocjowania konkordatu, między Watykanem a
                    Hitlerem [co nastąpiło dokładnie 20 lipca 1933], a w 1959 r został papieskim
                    szmbelanem), iż: "jest bardzo zadowolony z tego, że Rząd niemiecki ma na czele
                    człowieka, który bezkompromisowo sprzeciwia się komunizmowi ..."

                    "Pierwszą głową państwa, którą Pius XII poinformował o swojej elekcji (wyborze
                    na papieza), w 1939r., był Führer - mający już za sobą siedem lat, naznaczonych
                    terrorem, a niebawem będący okrzykniętym jednym z największych zbrodniarzy
                    wszechczasów"

                    Pietrek wejdź tam i zobacz jakie sa fakty, jeśli ich dotąd nie znałeś.
                    Podobie jak powyższch faktów tak też nie mieszam dokonań katolików i protestantów.

                    Celowo nie pisałam jakiego jestem wyznania, bo nie chciałam dyskutować o
                    "wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami Bożego narodzenia". Nie o tym jest
                    to forum. Chciałam tylko podzielić się swoimi odczuciami jak wszyscy. Ale tak
                    się jakoś to rozwinęło.
                    Wydaje mi się, że równie dobrze jak te drzazgi znam swoją belkę (a może
                    odwrotnie). I broń BOże nie chcę się wywyższać, pisze tylko jakie są fakty.
                    Jestem Świadkiem Jehowy (o, to najgorsza opcja - prawda?)i rozumiem Twoje
                    obiekcje co do transfuzji, ale nie jest to nasza ortodoksja, tylko biblijna .
                    To tak gwoli (hi,hi, co to za słowo)jasności. A dogmatu miłości trzymam się jak
                    mogę najlepiej.
                    • pietrekj Re: Ludzie jemu chodzi tylko o kasę 19.04.05, 10:51
                      Jeżeli nie boisz się takich lektur, polecam książkę Vittorio Messoriego "Czarne
                      karty w historii kościoła". Znajdziesz tam inne spojrzenie, a także fakty z
                      czasów hitlryzmu, których zapewne nie znasz. Jeżeli Ci się nie chce nie
                      zmuszam, nie uważam się za powołanego do prostowania Twoich ścieżek.
                      Przypominam tylko raz jeszcze o katolikach zamęczonych na śmierć przez III
                      Rzeszę.
                      Wobraź sobie, że kiedyś regularnie czytywałem "Strażnicę". Znam kilku Świadków.
                      Wiem skąd wywodzicie zakaz transfuzji. Nie zgadzam się z taką wykładnią - mogę
                      więc uważać Was za dzieciobójców (stosująć Twoją retorykę)?
                      Jesteś chrześćjanką, zbrodnie chrześćjan obciążają Ciebie w takim samym stopniu
                      jak mnie, jesteś Polką - co sądzisz o sumieniu naszego narodu? Gdzie jest
                      granica odpowiedzialności? Dlaczego można obciążać winą innowierców? Kto jest
                      innowiercą?
                      Napisałem o wywyższeniu bo czyż mogą według Ciebie w tych 144 000 (bodajże)
                      ludzie z innych wyznań np katolicy?
                      Dużo pytań - przepraszam, nie umiem inaczej narysować Ci co myślę.
    • mamalgosia Re: Prawda o papieżu 14.04.05, 13:54
      nie rozumiem, dlaczego w tytule wątku pojawiło się słowo prawda. chyba autor
      zapomniał o cudzysłowiu
      • rist1 Re: Prawda o papieżu 14.04.05, 15:22
        Pisano tu wczesniej,że choroba i smierć nie jest na pokaz. Żyjemy w takich
        czasach, że wszystko jest na pokaz. I wszystko jest na sprzedaż.
        Tuż przed smiercią papieża, mogliśmy przez dwa tygodnie uczestniczyć w innej
        śmierci - kobiety, która odłączono od aparatury.
        Z całym obojetnym okrucieństwem pokazywano jej twarz, postać, spekulowano kiedy
        umrze, dziś czy za kilka dni. Myslę, że gdyby przed wypadkiem, gdy była piekna
        i zdrowa, zapytano ją, czy zgodzi sie, aby pokazywano ją w takim stanie
        milardom ludzi na świecie, nigdy nie wyraziłaby zgody. Myslę, że nikt z nas
        nigdy również nie wyraziłby na to zgody w stosunku do swojej osoby.
        Czy papież miał do końca świadomość? Nie wiem.
        Wiem natomiast, że tak samo jak wokół ofiar wypadku gromadzą się gapie
        tak "umieranie na ekranie" będzie miało swoich widzów.
        • Gość: emilka Re: Prawda o papieżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 15:43
          O tu się nie zgodzę!!
          Twarz tej kobiety mignęła tylko kilka razy, wiem bo zwracałam szczególną uwagę.
          I lakonicznie tylko mówiono, że żyje bez jedzenia już enty dzień. Potem tylko
          stwierdzono, ze zmarła. To zwykłe informacje i to jest normalne. Zero porównania
          z takim "rozkawałkowywaniem" śmierci jp2 jakie widzieliśmy. Świętoszkowatym
          czychaniem na każdy najmniejszy nowy objaw i wałkowanie starych.
          Pewnie, że takie umieranie na ekranie będzie miało swoich widzów, ale to czy
          wogóle zaistnieje nie zależy od tychże widzów.
          Ktoś inny o tym zadecydował i pozwolił na to, a w jakim celu łatwo się domyślić.
      • palnick Smutna prawda o papieżu 14.04.05, 16:52

        Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz;

        JPII zwalczał teologię wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, czyli tzw. Kościół
        ubogich, który odżegnuje się od bogatych, a działa w imieniu i na rzecz
        ubogich. To wskutek interwencji Rzymu zostało wstrzymane działanie
        programu "Słowo i Życie" Stowarzyszenia Zakonników Ameryki Łacińskiej, którego
        celem była "alfabetyzacja biblijna" prowadzona z perspektywy ludzi ubogich.
        Cóż, Kościół nie raz wzbraniał dostępu wiernym do "Pisma Świętego", czy Jan
        Paweł II zamierza wpisać się w tę tradycję? Karol Wojtyła, jako gorący
        antykomunista, nie potrafił trzeźwo oceniać faktów - duchowni, którzy stawali w
        obronie biedoty, byli dla niego marksistami, czyli zwolennikami komunizmu,
        czyli wrogami. Posądzanie tego ruchu, "w którym wiara i sprawiedliwość
        społeczna łączą się w jednej gorącej pasji" (Valli, La Republica), o ciągoty
        marksistowskie, jest jednak niesprawiedliwe. Jak pisze Matthias Mettner: "Jest
        to zarzut z gruntu fałszywy nie tylko w swej ogólnej formie. Zarzuty o marksizm
        to oszczerstwo dla Kościoła wyzwolenia, jeśli zważyć najistotniejszą dla niego
        sprawę - "pierwszoplanowy wybór na rzecz ubogich", jego wiarę, że Bóg jest
        przede wszystkim po stronie uciemiężonych i objawia się w obliczach ludzi
        ubogich, podkreślenie "ewangelizacyjnego potencjału", jaki stanowią ubodzy dla
        Kościoła, profetyczną analizę i obwinienie kapitalistycznego systemu
        gospodarczego o miliony przypadków śmierci głodowej, o masową nędzę i krzyczącą
        niesprawiedliwość (...) W okresie posoborowym te siły w Kościele, które się
        angażowały po stronie sprawiedliwości społecznej i praw człowieka, mogły się
        powoływać na najwyższy autorytet kościelny. "Uległo to zmianie - ku
        nieskrywanej radości wojskowych - z chwilą objęcia urzędu przez Jana Pawła II i
        powołania kardynała Ratzingera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Teraz
        wrogowie społecznie zaangażowanych sił w Kościele sami się powołują na
        najwyższy urząd nauczycielski Kościoła""

        Warto wspomnieć choćby o sprawie Arnulfa Romero. Przybył on do Watykanu
        niedługo po obiorze Karola Wojtyły na stanowisko papieża, aby prosić go o pomoc
        i poparcie, "przybywał z kraju nękanego wojną domową, groziła mu śmierć i
        bardzo chciał wytłumaczyć Karolowi Wojtyle wybranemu na papieża pół roku
        wcześniej, że reżim salwadorski ponosi winę za wiele krzywd i zbrodni, między
        innymi za zamordowanie księdza Octavia Ortiza. "Zabili go mówiąc, że jest
        partyzantem" - wyjaśniał Romero papieżowi owego dnia i pokazał mu zdjęcie
        zamordowanego kapłana. Odpowiedź była sucha: "A może nim był?" Romero przyniósł
        grubą teczkę materiałów na ten temat. Ale Wojtyła go powstrzymał: "Nie mam
        czasu na czytanie tylu papierów". Zachęcił Romero przede wszystkim, by
        utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem (na żołdzie "14 rodzin").
        A Romero przybył, by ujawnić jego nieprawości." (Valli, La Republica, 13 maja
        2001: Kto rządzi za Spiżową Bramą). Rok później Romero zginął od salwy karabinu
        maszynowego w czasie mszy, trzymając uniesioną hostię... Zabili go ci, z
        którymi Karol Wojtyła nakazał bratanie. W Salwadorze oraz wśród zwolenników
        teologii wyzwolenia na całym świecie uznawany jest de facto za świętego
        męczennika. Mimo tego Watykan czynił nieskończone przeszkody aby nie stał się
        on świętym. Papież nie wyraził słowa skruchy, bowiem zależało mu przede
        wszystkim aby "wyrwać z korzeniami "teologię wyzwolenia", która była inspiracją
        dla znacznej części kleru w Ameryce Łacińskiej i widział w Oscarze Arnulfo
        Romero wyraziciela tej tendencji skażonej, według niego, marksizmem. Papież
        opierał się na własnych przekonaniach (a także uprzedzeniach) i informacjach
        przekazywanych mu przez watykańską biurokrację." (Valli). Proces beatyfikacyjny
        rozpoczął się w 1994 r. W międzyczasie zdążono wyświęcić założyciela Opus Dei.
        Kościół latynoamerykański odbiera to bardzo żywo, "rana spowodowana przez
        sprawę Romero jest głęboka, bolesna i jeszcze nie zabliźniona" (Valli)

        Jan Paweł II rozbija obóz teologii wyzwolenia przede wszystkim obsadzając
        odchodzących biskupów powolnymi sobie (Opus Dei), potępiającymi poglądy
        większości latynoamerykańskiego Kościoła, tym samym "niweczy jedność całego
        kontynentu realizowaną przez siebie polityką nominacji" (Rik Deville, "Ostatnia
        dyktatura..."). Dziś, z dłuższej perspektywy czasu, nawet katolicy przyznają,
        że papież się pomylił, że uczynił o jeden krok za daleko w swym
        antykomunistycznym zapale. Jak pisze Agnieszka Zakrzewicz na łamach Polityki
        (nr 52/2000): "Nie zrozumiał w porę, że iberoamerykańska utopia komunistyczna
        nie ma nic wspólnego z reżimami bloku komunistycznego, że jest również głosem
        zniewolonych mas, które tam walczyły z dyktaturami prawicowymi. Dzisiaj, kiedy
        wspólnoty ewangeliczno- rewolucyjne nie są już tak silne i przede wszystkim
        uzbrojone, nie tylko papież, ale i biskupi latynoamerykańscy zdają sobie
        sprawę, że w teologii wyzwolenia było przysłowiowe ziarno prawdy".
      • filipooo Re: Prawda o papieżu 15.04.05, 01:32
        Nie, nie zapomniałem!!!
    • filipooo Re: Prawda o papieżu 15.04.05, 01:45
      Nie, nie zapomniałem o cudzysłowie!!!
      • Gość: Szpaku Re: Prawda o papieżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 22:18
        a kimze jestes, ze dajesz sobie prawo do uznawania ze znasz prawde o papiezu??
    • Gość: ja Re: Prawda o papieżu IP: *.petrus.com.pl 15.04.05, 19:54
      Ja pisałem o tym, że widowiska z
      udziałem osoby niemogącej chodzić ani mówić rażą mnie pod względem
      estetycznym
      Niech Urban przyjrzy się sobie - jest obrzydliwym, prymitywnym staruchem.
      Gdyby najważniejsze były względy estetyczne - jego należałoby odizolować od
      reszty natychmiast.
      • smutniak Re: Prawda o papieżu 18.04.05, 17:54
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > Ja pisałem o tym, że widowiska z
        > udziałem osoby niemogącej chodzić ani mówić rażą mnie pod względem
        > estetycznym
        > Niech Urban przyjrzy się sobie - jest obrzydliwym, prymitywnym staruchem.
        > Gdyby najważniejsze były względy estetyczne - jego należałoby odizolować od
        > reszty natychmiast.

        Ale Urbana nikt po swiecie nie wozi i nie pokazuje tlumom.
    • jeanvangerard Re: Prawda o papieżu 17.04.05, 21:08
      A co nie? pewnie że tak - bo sam pogżeb pokazywany w telewizji to jedno wielkie
      Muppet Show.Ilośc a nie jakość.Ile będzie wiecej osób na pożegnaniu Ojca
      Świetego.Liczby i Liczby.Tu było tyle a tu tyle.:)
      • Gość: tim Re: Prawda o papieżu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.05, 10:15
        Coż, "Muppet Show" Jima Hensona niósł nieco inne emocje niż pogrzeb Jana Pawła
        II. Na co wskazuje ilość obecnych ludzi na pogrzebie? Moim zdaniem, wskazuje na
        szacunek dla zmarłego człowieka, który - jak widać - dla wielu był kimś ważnym.
        To, co dla niektórych wydaje się mało istotne, a dla mnie ma ogromne znaczenie
        to dobre emocje ludzi w tym czasie - głębsze i płytsze emocje, ale dobre.

        Pozdrawiam.
        • sprite36 Re: Prawda o papieżu 18.04.05, 10:33
          Kiedy byłem młodszy jeździłem czasem do znajomych na wieś na sobotnie imprezy.
          W niedzielę rano, choć jestem ateistą i najczęściej byłem strasznie skacowany,
          szedłem na mszę do lokalnego kościoła. Frekwencja wynosiłą tam 100%. Z mojej
          strony był to konformizm, a właściwie ukłon w stronę konformizmu moich
          znajomych, któzy tam żyli i nie chcieli łamać społecznych norm.

          Obserwując to co działo się w okresie agonii i pogrzebu papieża, przypomniały
          mi się te stare czasy. Media zrobiły taką "propagandę", że obojętność wobec
          tych zdarzeń była zachowaniem aspołecznym. Frekwencja w kościołach i na placach
          bardzo wzrosła. Ale ilu z tych ludzi było tam z potrzeby serca ???
    • Gość: Kagan Re: Prawda o papieżu IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 19.04.05, 11:55
      Bravo Urban... Nic dodac, nic ujac!
      • palnick Prawda o papieżu. Urban może a ksiądz? 19.04.05, 14:30
        Ksiądz ukarany za krytykę Papieża

        PAP za "Rzeczpospolitą" 19-04-2005, ostatnia aktualizacja 19-04-2005 07:12

        PRZEGLĄD PRASY. Zakaz kontaktów z mediami i prowadzenia wykładów dostał od
        prowincjała jezuita ks. Stanisław Obirek za krytykę papieża -
        informuje "Rzeczpospolita".

        W wywiadzie dla belgijskiego "Le Soir" udzielonym dwa dni po śmierci papieża,
        ks. Obirek mówił, że Jan Paweł II zachowywał się "trochę jak proboszcz
        wiejskiej parafii", wymagając nade wszystko od swoich współpracowników porządku
        i dyscypliny, a teologom katolickim "groził palcem".

        Obirek twierdził, że "pod wieloma względami ten papież był paradoksalny (...).
        Dla rzeczników kultury nowoczesnej (...) jego nauczanie było pełne niezwykle
        irytujących elementów". Zdaniem jezuity w efekcie "powstał obraz katolicyzmu
        egzotycznego, niemal kuriozalnego dla tych, którzy myślą w kategoriach
        cywilizacji"

        Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" od poglądów ks. Obirka zdystansował się
        jego prowincjał, ks. Krzysztof Dyrek S.J. Ukarał on jezuitę upomnieniem i
        zakazał wypowiadania się w prasie, radiu i telewizji. Ks. Obirek nie może też
        prowadzić wykładów w jezuickiej Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej
        Ignatianum.
        ---------------
        No proszę! Miał odwagę powiedzieć to samo co ja tu piszę :)
    • Gość: Agata Re: Prawda o papieżu IP: 195.217.253.* 19.04.05, 18:05
      Felieton mierny. Infantylny wrecz.

      Jezeli Pan Urban jest takim estata, ze drazni go widok schorowanego czlowieka,
      ktory mimo choroby pragnie byc z ludzmi do konca, to moze niech sam sie zamknie
      w domu i nie pokazuje swiatu, bo do urodziwych raczej nie nalezy. Raczej do
      tych oblesnych.

      Papiez i tak wyzej stoi swoimi "pustymi frazesami" o pokoju niz Szanowny Pan
      Urban, ktory potrafi tylko ziac jadem, nienawiscia do wszystkiego wokol i
      zawzietoscia, w zamian nie majac nic do zaoferowania, ani ludziom, ani
      spoleczenstwu, ani swiatu.

      Roznica miedzy Papiezem i Urbanem jest taka, ze Papiez mimo wszystko darzyl
      kazdego czlowieka szacunkiem (tak, tak tym "pustym" i "frazesowym") - nawet
      Szanownego Pana Urbana. Ten felieton utwierdza mnie w przekonaniu, ze sa
      ludzie, ktorzy pewnych rzeczy nigdy nie zrozumieja.
      • Gość: malgosia Re: Prawda o papieżu IP: *.acn.waw.pl 19.04.05, 21:45
        tak i niestety ciagna za soba, tymi tekstami pod publiczke, innych

        a urban to wielka kupa gó..a
      • filipooo Re: Prawda o papieżu 20.04.05, 07:53
        Do garów!!!a nie filozofować!!
      • smutniak Re do Agaty 20.04.05, 11:11
        to powiedz mi,czy darzyl szacunkiem rowniez ofiary pedofilii w Ameryce?
        Przez wiele lat staral sie o ukrycie faktow.
        • Gość: Agata Re: Re do Agaty IP: 195.217.253.* 20.04.05, 11:51
          Z takimi argumentami nie sposob polemizowac...
    • Gość: Agata Re: A dlaczego nie przybrał imienia ADOLF H. II IP: 195.217.253.* 20.04.05, 12:20
      Twoja wiedza mnie poraza...
      • profanum_x Re: A dlaczego nie przybrał imienia ADOLF H. II 20.04.05, 12:22
        skoro tak Cię poraża to się baaaaardzo zacieszam.
    • Gość: dorota Re: Prawda o papieżu IP: *.chello.pl 20.04.05, 13:08
      Notka ta swiadczy o braku szacunku i inteligencji pana Urbana.

      Prostota niektorych wypowiedzi Jana Pawla II, swiadczy jednynie o tym, ze
      przemawial on do calego ludu, a nie tylko do inteligentnych osob.

      Jesli chodzi o estetyke, to proponuje panu Urbanowi kupic sobie lusterko,
      przejrzec sie w nim i nie wychodzic z domu.
    • Gość: pozdro Re: Prawda o papieżu IP: *.icpnet.pl 20.04.05, 17:57
      urban małym człowiekiem jesteś i tyle - kto zna tych twoich co wymieniasz jako
      wielkich polaków?? kto ich zna... chyba tylko ludzie twojego pokroju... na twój
      pogrzeb nikt nie przyjdze a potem będą s..ć na twój grób... a może go skopią od
      razu... a może będziesz na tyle przezorny że sie zabezpieczysz i każesz od razu
      spalić urban jesteś dla mnie nikim... dla ciebie nie ma miejsca w świecie XXI
      wieku dla ciebie nie będzie miejsca nawet w piekle... po śmierci pogrążysz się
      w mękach niebytu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka