ciekawostka1
28.04.05, 14:12
Wsiadam do autobusu. Miejsc siedzących sporo. Patrze na nie z wdzięcznością,
bo przez jakieś rewolucje żołądkowe całą noc nie spałam. Modliłam się - można
by żec - by jak najszybciej dojechać do domu.
Autobus zatrzymuje się na następnych przystankach zbierając ludzi coraz to
więcej i więcej. Zrobiło się dosyć tłoczno i duszno. Otworzyłam okno nad
moim siedzeniem z nadzieją, że powietrze mnie chociaż troche ochłodzi i da
chociaż odrobinę ulgi. W tym momencie zauważyłam, że obok mojego siedzenia
stoi starsza pani. Zero miejsc siedzących w okolicy. Pomyślałam jednak, że
ten jeden raz nie ustąpie miejsca. Nie miałam siły siedzieć, nie wspominając
już o staniu. W tym momencie usłyszałam na swój temat wiele, wiele
obraźliwych słów - z ust tej pani oczywiście. Razem ze swoją towarzyszką
stwierdziły, że młode kobiety w tych czasach są "niewychowane, niekulturalne
i rozwydrzone - nie to co chłopcy".