Dodaj do ulubionych

NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE?

26.06.05, 00:04
No właśnie, pojawiają się tu wątki dotyczące narkomanów, a ja chciałabym
poznać Wasze zdanie - dlaczego bierzecie narkotyki? Pytanie, rzecz jasna, do
tych, którym zdarza się brać - dlaczego się na to decydujecie? Jakie
przesłanki WAMI kierują? Będę wdzięczna za wypowiedzi na temat.
Obserwuj wątek
    • wij_drewniak Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 26.06.05, 00:31
      > Jakie przesłanki WAMI kierują?
      Nie wiem czy pytanie wyrażone w języku przesłanek i wniosków, może być czytelne dla osób, do których jest skierowane.
      • lpr_rasta jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania 26.06.05, 14:50
        Ej bez kitu po tym masz takiego pałera w mózgu że wszystko ci wypasaiście
        idzie. Wnioski masz takie sensowne, że bajka. A poza tym w biblii pisze że
        należy korzystać z darów natury! A wszystko co sztuczne jest złe- i alkohol, i
        sztuczne ścierwa narkotyczne. Natomiast gandzia jest naturalna i zdrowa.
        Pozwala się odprężyć i zrelaksować, pozwala się nie poddawać.

        Peace!


        --------------
        LPR (Liga Polskich Rasta)- bo rasta też noszą berety!
        www.rasta-liga.prv.pl
        strona z mp3jkami i sznurkami do nich!
        • Gość: Beata Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.05, 02:52
          No zdrowa to napewno nie.
          • Gość: no Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 09:15
            no to lepiej z kolegami wypić tanie wino?? będzie zdrowiej??!-przynajmniej
            państwo sowbie zarobi!
            • Gość: trzeżwy Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 09:55
              bo jak patrze na to wszystko to do chodze do wniosku że świat bez narkotyków
              jest nie do przyjęcia
            • Gość: Beata Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.05, 13:13
              Nie musisz pic wcale, podobnie jak nie musisz brac tego syfu narkotycznego.
              • lpr_rasta Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania 28.06.05, 15:24
                rasta nie pije.
                Bless!

                --------------
                LPR (Liga Polskich Rasta)- bo rasta też noszą berety!
                www.rasta-liga.prv.pl
                strona z mp3jkami i sznurkami do nich!
        • flysss Re: jako rasta opotrzebuję gandę do wnioskowania 04.07.05, 11:32
          ok tylko ze jest pewne juz w tym momencie ze bardzo czeste uzywanie marihuany w
          wieku nastoletnim jest glowna przyczyna zachorowan na schizofrenie. ale spoko,
          tak trzymaj, nie poddawaj sie. bedziesz mial faze za free 24h na dobe
    • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 11:12
      hej!!
      jaram blanty gdy mam zejście, chce sie zrelaksować, z nudów lub dla samej ideii
      zapalanie... piguły jem na imprezach technicznych bo lepiej się odczuwam
      muzykę... kwasy jemy grupowo i wypuszczczamy się w teren bo jest zwała i
      konkretna jazda, widać i słychać rzeczy których nie ma... spiduje gdy się ucze,
      jade w dluga trase, robie porządki, ide na zakupy i mam pewną kochaną
      przyjaciólke z którą kocham spidowac,już samo patrzenia jak wciąga noskiem
      powodku u mnie miłe uczucie... ogólnie to ćpam dla przyjemności, może jestem
      narkomanem ale lubie to robić. więc komu to przeszkadza? nie mieszkam na
      dworcu,nie chodze w łachach wręcz przeciwnie pracuje, ucze się, otaczam sie
      pieknymi kobietami. ćpanie nie jest złe jeśli nikomu nie staje się krzywda bo to
      wybór tego co ćpa, gorzej jak odpie.. się głupie rzeczy. jednak jak w miare
      sie to kontroluje to nikt nie powinien się wtrącac. ćpanie powoduje że inaczej
      patrzy sie na świat i otaczające rzeczy, raz szybciej, raz kolorowo... lubie
      ćpać i pewnie będe to robić zawsze...
      • barwa1 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 11:26
        filipooo napisał:


        > lubie ćpać i pewnie będe to robić zawsze...

        ...pewnie nie potrwa to zbyt długo. Zwłaszcza, że masz przeświadczenie, że to
        kontrolujesz...
        Żałuj, że nie potrafisz żyć i widzieć tego co piękne na świecie, bez
        środków "znieczulających"... To mi przypomina zycie robota.
        • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 11:56
          a po co żyć długo?? lepiej krócej a dobrze. i skąd ty możesz wiedzieć czy to
          kontroluje czy nie... skoro piszesz że ja sam nie wiem? jesteś mądrzejsza
          odemnie, bo ćpam?
      • barwa1 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 12:32
        Napisałeś:

        jednak jak w miare
        > sie to kontroluje to nikt nie powinien się wtrącac.
        To rzeczywiście nie musi byc jednoznaczne z tym, że to kontrolujesz.
        Acha! Jestem mądrzejsza.
        • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 12:50
          po prostu to moja sprawa czy cpam czy nie. wcale nie jesteś mądrzejsza. niby
          dlaczego masz być??
          • barwa1 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 13:00
            Jestem mądrzejsza.
            Chyba za mocno przyćpałeś! Nigdy nie sugerowałam Ci (Boże broń!), że masz nie
            ćpać. A ćpaj sobie, ile chcesz!
            Przypomnę Ci:
            Padło pytanie: dlaczego ćpasz. Odpowiedziałeś radośnie o swoich doznaniach na
            haju. Pozwoliłam sobie wyrazić swoje współczucie dla kogoś, kto zachwyca się
            światem urojonym, a nie rzeczywistym. Nie podziałała na mnie zachęcająco wizja
            Twojego świata i to wyraziłam. Ty możesz dalej tkwić w przekonaniu, że Twój
            świat jest lepszy. Ćpaj dalej! Nikt Cię nie zaprasza do rzeczywistości. Sam
            wybierasz.
            Jestem mądrzejsza :))
            • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 13:07
              Nie jesteś mądrzejsza. I wole narkotyczny świat. Ten rzeczywisty mnie nudzi. I
              wcale za mocno nie przyćpałem. Nie współczuj mi bo nie potrzebuje tego. Ty
              wolisz rzeczywistość a ja haj bo widzę wszystko inaczej a nie tak jak wszyscy. I
              to ty tkwisz w przenonaniu ze rzeczywistość jest lepsza... Nie jesteś mądrzejsza.
              • barwa1 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 13:30
                Jestem.
                Nie powiedziałam, że świat rzeczywisty jest lepszy. Nigdzie zatem nie tkwię.
                Powiedziałam, że Twój urojony świat dla Ciebie jest lepszy. Kłamałam?
                Współczucie okazuje się ludziom nie dlatego, że tego potrzebują. Czasem ludzie
                sami nie rozpoznają swojego trudnego położenia. Także w Twoim przypadku nie
                miałam zamiaru zaspokoić Twoich potrzeb.
                Rzeczywiście możesz się czuć niezwykle oryginalny, bo wszystko widzisz inaczej
                niż inni. Obawiam się, że niezwykły i oryginalny możesz być jedynie dla siebie.
                Nikogo to nie wzrusza i pewnie nie obchodzi. Fajnie, że masz prawo żyć na
                haju...
                • Gość: isia Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 14:08
                  Aby być oryginalnym trzeba mieć nieprzecietną osobowość.
                  Co jest oryginalnego w braniu narkotykow kiedy w każdej dyskotece,
                  każdem prawie zgromadzeniu młodzieży wszyscy biorą.
                  Codziennie przed sklepem monopolowym stoją pijani
                  od rana do wieczora ludzie, są oryginalni?
                  Raczej żałośni.
                  Narkotyki likwidują ból fizyczny i dobrze, że istnieją.
                  Jeśli ludzie mają problemy ze sobą, powinni leczyć się
                  i nie chować głowy w piasek , czyli opary dymu,
                  udawając przed sobą, że są wyjątkowo oryginalni.
                  Oryginalny jest człowiek, który brał pił i potrafił się z tym uporać.
                  Takie osoby potrafią zaimponować każdemu.
                  A nie ludzie, którzy są przegrani.
                  • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 14:50
                    eeeeeee dobra już mi się odechcialo z wami gadać, nie wydaje mi się żeby miał
                    problem ze sobą, chyba ze nuda - to problem. i czemu to jest żałosne?? czemu
                    żałosne nie jest stanie w kościele, jezdzenie samochodem albo robienie prania??
                    tylko akurat ćpanie, ćpanie jest piękne jak sie potrafi ćpac
                    • Gość: isia Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 15:18
                      Stanie w kościele i myślenie "o niebieskich mogdałach" też może być żałosne
                      i nic nie daje, ale pójćie do kościoła niekoniecznie na mszę, ale by się
                      wyciszyć, pomodlić, przemyśleć pewne sprawy daje bardzo dużo każdemu.
                      Pranie jest koniecznością a nie przyjemnością.
                      Jazda samochodem może być przyjemnością lub koniecznością.
                      Jeśli bierzesz narkotyki z nudow to nasz problem ze sobą.
                      Dlaczego się nudzisz, jest tyle ciekawych rzeczy na świecie, mnóstwo wiedzy
                      którą możesz posiąść w każdej dziedzinie.
                      Nie ciekawi Cię świat? Poczytaj np. o uzależnieniach. Jest wiele ciekawych
                      ksiązek pisanych przez osoby które kiedyś przez to przeszły, jet wiele innych
                      ciekawych tematów, które warto poznać. Nie tylko książki które wszyscy znajomi
                      czytają, bo są na topie.
                      Nie pocieszaj się że jesteś wyjątkowo zdolny, bo potrafisz ćpać.
                      Przeczytaj proszę jeszcze raz to co napisałeś, a uśmiechniesz się tak jak ja,
                      gdy to czytałam.
                      Tak jak Ty potrafisz ćpać, to pewnie nikt nie umie.
                  • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 14:54
                    A z tym bólem to chyba nie tak...
                    • Gość: isia Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 15:28
                      Narkotyki uśmierzają ból fizyczny, który w nieuleczlnych chorobach
                      jest nie do zniesienia. Nieważne, że osoby nie można już wyleczyć,
                      ale poprzez narkotyki można zmiejszyć jej cierpienie.
                      Ty chyba naprawdę niewiele czytasz, skoro nie wiesz tak oczywistych rzeczy.
                      Albo ograniczyłeś się do jednej dziedziny wiedzy i dlatego jesteś taki ubogi
                      w wiedze.
                      • barwa1 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 15:33
                        ...miłość, przyjaźń, dobre słowo...Ciekawe dlaczego umieściłeś te słowa w
                        sygnaturce? Przecież to nudne, banalne, rzeczywiste...
                • veroniq Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 29.06.05, 19:27
                  mnie rusza wybujaly ton twojej wypowiedzi-ave!
                  • veroniq [...] 29.06.05, 19:29
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kleopatryx Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 28.06.05, 09:29
                Okazuje się jednak, że ona jest mądrzejsza. Co z tego, że na razie kontrolujesz
                ćpanie (to paradoks, że każdy ćpun ma przekonanie o kontroli, podczas gdy ogół
                odbiera go jako niekontrolującego :) Czy możesz mi podać przykład świra (sorry
                ćpuna), który kontrolował to zawsze? Niestety nie ma takiego przypadku :)
                Pomijam już fakt wątroby, naczyń kwrionośnych i mózgu - któr staja się ruderą o
                czym świadczyć może twój styl literacki.
                • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 28.06.05, 09:48
                  A co ma wspólnego wątroba ze stylem literackim?
                  • kleopatryx Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 29.06.05, 23:01
                    To było na inteligencję. Jego mózg jest już schorowany i ma kiepski styl. Ale
                    ty nie masz trudności, co? he he :)
            • Gość: lucki Re: Kilka uwag IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 27.06.05, 15:46
              A masz pewność, że na trzeźwo postrzegasz świat takim jakim jest rzeczywiście? Przecież to względne. Tak samo jak względne jest postrzeganie kolorów, różni ludzie mogą je różnie postrzegać, nawet na trzeźwo. Mylisz się więc pisząc, że świat na trzeźwo jest lepszy. Moim zdaniem nie jest, tylko bez "dopalacza" nie mamy odwagi przyznać się do tego, że coś jest naprawdę nie tak, a niektóre narkotyki wyzwalają w człowieku wielkie pokłady refleksji, samozastanowienia się.

              Wszystko jest dla ludzi, narkotyki też, byleby używać tego z umiarem.

              Co jest gorsze? Narkomania czy patologiczna otyłość społeczeństwa? Umij to w liczbach i odpowiedz sobie sama. Czy tak naprawdę narkotyki są tak wielkim złem jak objadanie się, palenie papierosów czy picie alkoholu?

              By odpowiedzieć jednak na pytanie, dlaczego z narkotykami się walczy, trzeba by zaprząc do tego politykę. A wtedy odpowiedzi nasuwają się same. Niestety odpwoiedzi mrożące krew w żyłach. Zreszta... już niedługo będzie głośno o panu Wachowskim, więc zobaczysz dlaczego wciąż lobbuje się za trzymaniem narkotyków w podziemiu. Wczoraj lub przedwczoraj był program o przerzucaniu kokainy z USA do Polski. Po przemycie cena 1 kg proszku wzrasta o... 600%. Gdyby wszystko było legalne, gram "trawki" kosztowałby w detalu ok. 8-10 PLN (wraz z podatkami i akcyzą). A dzisiaj, gdy jest nielegalny kosztuje 25-30 PLN. Już wiesz dlaczego się lobbuje za ustawami antynarkotykowimi? Smutne jest tylko to, że media karmią ludzi papką, że robi się to w trosce o zdrowie ich i ich dzieci. A tak naprawdę robi się to nie w trosce o czyjekolwiek zdrowie, a w trosce o zwiększenie wpływów z nielegalnego obrotu narkotykami. Bo co jest nielegalne jest drogie.

              lucki

              PS. Seks po ecstasy i na trzeźwo to tak jak jazda mercesesem klasy S i jazda maluchem. Zapewniam. I jak wezmę z dziewczyną raz na miesiąc, kwartał czy pół roku to nie umrzemy od tego, ani nie rzucimy swoich rodzin, ani nie zaniedbamy nauki czy pracy, wbrew temu co mówią "Wiadomości".

              Polecam Ci stronę: hyperreal.info/drugs/go.to/index

              Poczytaj trochę wiadomości naukowych o "prochach" i porównaniu ich do nikotyny czy alkoholu.
              • Gość: isia Re: Kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 17:15
                Chyba nie jest dobrze, że nie stać ludzi na głębszą refleksję nad życiem na
                trzeźwo. Czy widziałeś jak refleksyjni robią się ludzie pijani, szczególnie,
                gdy jadą tramwajem lub autobusem. Ile w ich głośnych wypowiedziach
                "mądrości życiowj".
                Ważne by do pewnych prawd dochodzić z czystym, wolnym umysłem,
                bo tylko wtedy wyciągniesz z tego odpowiednie wnioski dla siebie.
                Zamulony narkotykam umysł odczuwa szczęście tylko przez chwilę,
                a poźniej popada w głęboka depresję.
                Ważne by nauczyć się żyć tak by umieć cieszyć się chwilą obecną.
                Czy uważasz że ludzie w depresji są szczęśliwi? Jak wiadomo po pewnym okresie
                zażywania nakotyków każdego depresja dopadnie.
                Jak będzie wyglądało społeczeńswo obecnych 18 letnich narkomanów za kilkanaście
                lat. Społeczeństwo sfrustrowanych, wiecznie przygnębionych 30-40 latków, na
                lekach psychotropowych i narkotykach.
                Rozumiem, że narkotyki często zastępują viagrę, to nawet lepiej brzmi,
                zapalimy, niż poczekaj kochenie łykne tylko niebieską tabletkę bo mnie wcale
                nie podniecasz. Zauważ, że nie wszyscy mężczyźni mają problemy z potencją i
                większośc uprawia sex z kobietą którą nie tylko fizycznie pożądają ale i
                kochają. Wówczas dopalacze nie są potrzebne ani mężczyźnie ani kobiecie.
                • Gość: lucki Re: Wyjaśniam IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 27.06.05, 19:21
                  Chyba nie zrozumieliśmy się dokładnie, zwłaszcza w kontekście seksu po narkotykach, ale o tym jeśli pozwolisz napiszę niżej, bezpośrednio pod Twoimi słowami odnoszącymi się do tego aspektu.

                  >Chyba nie jest dobrze, że nie stać ludzi na głębszą refleksję nad życiem na
                  >trzeźwo. Czy widziałeś jak refleksyjni robią się ludzie pijani, szczególnie,
                  >gdy jadą tramwajem lub autobusem. Ile w ich głośnych wypowiedziach
                  >"mądrości życiowj".

                  Przede wszystkim, musimy odróżnić stan odurzenia po alkoholu i po narkotykach. Są to zupełnie dwa inne stany, zupełnie nieporównywalne ze sobą. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto mógłby cokolwiek stworzyć po upiciu się alkoholem. Widziałem natomiast ludzi, którzy po zażyciu narkotyków (narkotykami będę uznawał na potrzeby tego dyskursu wszelkie środki odurzające za wyjątkiem alkoholu i nikotyny - choć zupełnie nie zgadzam się z klasyfikowaniem np. marihuany jako narkotyku) mieli naprawdę całkiem ciekawe pomysły, które z pewnością byłyby nieosiągalne dla umysłu zupełnie trzeźwego. Po prostu inna percepcja, inne postrzeganie zjawisk, inne myśli.

                  >Ważne by do pewnych prawd dochodzić z czystym, wolnym umysłem,
                  >bo tylko wtedy wyciągniesz z tego odpowiednie wnioski dla siebie.

                  Oczywiście, zgadzam się w 100%. Dlatego zanim cokolwiek wezmę, sprawdzę w literaturze jakie może to nieść dla mnie zagrożenia. Wiem więc, by nie próbować heroiny, opium czy amfetaminy, bo to dość niebezpieczne narkotyki, które mogą wyrządzić krzywdę nawet po jednorazowym użyciu. Wiem także, że są w miarę bezpieczne narkotyki, których jednorazowe użycie, czy nawet używanie sporadyczne nie wyrządzi mi większej szkody (np. marihuana, haszysz, kokaina, LSD), bo są to narkotyki które nie uzależniają fizjologicznie i tylko od mojej silnej woli będzie zależało kiedy i ile ich wezmę.

                  >Zamulony narkotykam umysł odczuwa szczęście tylko przez chwilę,
                  >a poźniej popada w głęboka depresję.

                  To jest właśnie największe niebezpieczeństwo narkotyków: depresja, stany samobójcze czy tzw. czynnik amotywacyjny. Dlatego dawkuję sobie tego typu przyjemności tak samo, jak dawkuję sobie alkohol, czekoladę czy kawę. Wszystko z umiarem.

                  >Ważne by nauczyć się żyć tak by umieć cieszyć się chwilą obecną.
                  >Czy uważasz że ludzie w depresji są szczęśliwi? Jak wiadomo po pewnym okresie
                  >zażywania nakotyków każdego depresja dopadnie.

                  Ale dlaczego uważasz, że narkotyki trzeba zażywać ciągle? Pijesz alkohol ciągle? Ja nie. Tak samo nie używam narkotyków ciągle, ale okazjonalnie, np. joint zamiast wypicia z kolegami po pół litra wódki na głowę, tak jak to jest przyjęte w zwyczaju w polskim społeczeństwie, bez względu na klasę społeczną obywateli. Wybieram jointa, bo nie mam kaca, mam większą przyjemnośc psychiczną od THC niż od C2H5OH, nie jestem agresywny, nie zataczam się etc.

                  >Jak będzie wyglądało społeczeńswo obecnych 18 letnich narkomanów za >kilkanaście lat. Społeczeństwo sfrustrowanych, wiecznie przygnębionych 30-40 >latków, na lekach psychotropowych i narkotykach.

                  Nie wiem, jak będzie wyglądało takie społeczeństwo, zwłaszcza w obliczu tego, że o narkotykach nie mówi się w większości prawdy. Myślę, że nierozsądne zażywanie narkotyków może bardzo szkodzić. Dlatego stawiałbym na oświatę, a przede wszystkim... stawiałbym na mówienie o narkotykach prawdy. A przede wszystkim na taki system prawny, który przeciwdziałałby narkomanii. A dzisiejszy system prawny, gdzie handel narkotykami został sprowadzony do podziemia tylko sprzyja rozwojowi narkomanii w Polsce, wbrew temu co trąbią media.

                  >Rozumiem, że narkotyki często zastępują viagrę, to nawet lepiej brzmi,
                  >zapalimy, niż poczekaj kochenie łykne tylko niebieską tabletkę bo mnie wcale
                  >nie podniecasz. Zauważ, że nie wszyscy mężczyźni mają problemy z potencją i
                  >większośc uprawia sex z kobietą którą nie tylko fizycznie pożądają ale i
                  >kochają. Wówczas dopalacze nie są potrzebne ani mężczyźnie ani kobiecie.

                  Przede wszystkim nie wiem dlaczego uważasz, że narkotyki są dobre na potencję. Wprost przeciwnie, osłabiają popęd seksualny, ale... wzmacniają doznania. Ja nie mam problemów z erekcją, mam ją w zasadzie na zawołanie, na samą myśl o czymś mocno podniecającym. Ecstasy nie służy mi więc do osiągnięcia wzwodu (bo wiedzieć powinnaś, że po ecstasy i innych amfetaminopodobnych są problemy z erekcją), a służą mi do wzmocnienia intensywności doznań. Jednym słowem tak łopatologicznie: jeśli na trzeźwo orgazm=1, to uważam że po ecstasy orgazm=5, czyli jest 5 razy intensywniejszy.

                  Narkotyki więc nie zastępują viagry, bo nie wzmacniają erekcji, a wprost przeciwnie. Dlatego trzeba wiedzieć jaka dawka będzie odpowiednia i nie osiągnie się skutku różnego od zamierzonego (brak erekcji zamiast wzmocnienia doznań). Poza tym (to na marginesie): Viagra nie wzmacnia podniecenia. Ułatwia tylko osiągnięcie erekcji i nic ponadto. Podniecenie musi być jednak wywołane w sposób naturalny.

                  Ja wyszedłem z takiego założenia: jeśli mam coś krytykować, to najpierw sprawdzę, jak to działa. Nie przekonasz się więc jak wygląda seks po narkotykach, jeśli sama tego nie doświadczysz na własnej skórze. Ja absolutnie nie namawiam, bo kazdy ma swój rozum, swoją wolną wolę. Ja tylko piszę, że jakość seksu po ecstasy jest nieporównywalnie większa od jakości seksu na trzeźwo. Co nie znaczy, że nie uprawiam seksu na trzeźwo. Wprost przeciwnie, uprawiam najczęściej seks bez "dopalaczy". Ale raz na miesiąc, kwartał czy pół roku szalejemy z moją żoną i się "dopalamy" i wiemy że ten seks który będzie naszym udziałem będzie postokroć intensywniejszy niż ten bez "dopalacza". Wiemy jednak jakie zagrożenia niesie za sobą codzienne branie, dlatego czynimy to od święta. Podobnie jak od święta pijemy wódkę czy alkohol pod inną postacią.

                  Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem tym w głowie :)

                  pozdrawiam
                  lucki
                  • Gość: isia Re: Wyjaśniam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 20:49
                    Czytam od pewnego czasy wypowiedzi na Forum i bez przerwy ktoś narzeka
                    że jest w depresji, w dołky, w dole, jest mu żle w życiu, myśli o samobójstwie.
                    To raczej nie jest normą, że ludzie są w takim stanie psychicznym,
                    jak piszący na Forum. Skąd się te osoby biorą?
                    Czy to nie są przypadkiem osoby biorące narkotyki, uzależnione od alkoholu?
                    Skoro narkotyki nie są szkodliwe dlaczego osoby te mają taki skrzywiony obraz
                    świata. Nie przebywam na szczęście w otoczeniu takich osób na codzień,
                    a ludzie nktórych znam i z którymi utrzmuję przyjacielskie
                    stosunku są pogodni i nie mają problemów z psychicznych.
                    Nie mów więc że są nrkotyki które niszczą psychikę
                    i takie które są obojętne dla organoizmu.
                    Zażywanie każdego narkotyku doprowadzi do choroby psychiczne
                    wcześniej czy poźniej i prawie wszystkie uzależnieją.
                    Jeśli stan po narkotykach jest przyjemny będziesz chciał mieć
                    te doznania coraz częściej, a na pewno nie odmowisz ich sobie gdy wpadniesz w
                    kłopoty. Czy znasz akoholika który przyzna się do swej choroby.
                    Każdy uważa że on jest silniejszy od innych,
                    dla niedo wódka nie jest groźna i mówiąc to powoli stacza się w bagno.
                    Jeśli chodzi o podniecenie po narkotykach to współczuję Twojej żonie,
                    że tak mało dla ciebie znaczy i wolisz jej zamazany obraz bo tylko wtedy Cię
                    podnieca i masz przyzwoity orgazm.
                    Widocznie Twoje orgazmy nie są związane z bliskością Twojej partnerki,
                    z zapachem i ciepłem jej ciała ale z Twoimi urojeniami
                    i przy każdej partnece czułbyś pewnie to samo.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: lucki Re: Może przejdźmy do faktów jeśli pozwolisz IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 28.06.05, 00:34
                      Na początek jeśli pozwolisz, polecę Ci lekturę: "Psychologia zaburzeń - Carson, Butcher, Mineka". Z niej się dowiesz, że Twój stosunek do narkotyków zbudowany jest nie w oparciu o naukową wiedzę, co z zasłyszanych opowieści, z dzienników telewizyjnych czy z gazet, co ma się zupełnie nijak do rzeczywistości. A teraz do rzeczy:

                      >Czytam od pewnego czasy wypowiedzi na Forum i bez przerwy ktoś narzeka
                      >że jest w depresji, w dołky, w dole, jest mu żle w życiu, myśli o >samobójstwie. To raczej nie jest normą, że ludzie są w takim stanie >psychicznym, jak piszący na Forum. Skąd się te osoby biorą?

                      Upraszczasz bardzo i szukasz determinant takiego stanu rzeczy niekoniecznie w tych obszarach, które są za to odpowiedzialne. Skąd społeczny marazm, niechęć, ogólna społeczna depresja? Odpowiedź jest prosta: z jakości życia, która wciąż pozostawia bardzo wiele do życzenia. I to jest najprostsza odpowiedź. Taka jest zapewne rzeczywista determinanta takiego stanu w Polsce. Ale weź pod uwagę, że w wysoko rozwiniętych państwach także jest zjawisko narkomanii i jest w cale nie mniejszym wymiarze niż u nas. Tam ludzie biorą z dobrobytu, z ciekawości, z chęci poeksperymentowania, z niemożności przeżycia czegoś nowego na trzeźwo (bo niektórzy już doświadczyli bardzo wszystkiego).

                      >Czy to nie są przypadkiem osoby biorące narkotyki, uzależnione od alkoholu?
                      >Skoro narkotyki nie są szkodliwe dlaczego osoby te mają taki skrzywiony obraz
                      >świata. Nie przebywam na szczęście w otoczeniu takich osób na codzień,
                      >a ludzie nktórych znam i z którymi utrzmuję przyjacielskie
                      >stosunku są pogodni i nie mają problemów z psychicznych.

                      A gdzie Ty wyczytałaś, że narkotyki są nieszkodliwe? Mogą być tak samo szkodliwe jak tytoń, alkohol, cukier czy sól. Przesadzasz z cukrem, chorujesz na cukrzycę i umierasz. Przesadzasz z tytoniem, umierasz na raka. Przesadzasz z alkoholem, umierasz na martwicę wątroby, przesadzasz z solą, umierasz na zawał, przesadzasz z narkotykami, umierasz społecznie. Widzisz w tym jakąś większą różnicę? Ja nie. Jedynie taką, że z tytoniu, alkoholu, cukru i soli państwo może legalnie czerpać pożytki (choć... jeszcze 150 lat temu była prohibicja np. na czekoladę, uwierzysz?) I teraz sobie oblicz, co jest naprawdę gorsze: narkotyki czy np. tytoń. Jakie są społeczne skutki leczenia narkomana, a jakie są skutki leczenia nikotynowca czy grubasa. Co więcej kosztuje? Co jest gorsze, ćpun na Centralnym czy otyli ludzie, którzy codziennie przychodzą do lekarzy, generują koszty, blokują miejsca innym potrzebującym wizyty doktora? Odpowiedz sobie uczciwie sama, chwilkę się nad tym zastanawiając.

                      >Nie mów więc że są nrkotyki które niszczą psychikę
                      >i takie które są obojętne dla organoizmu.

                      Polecam Ci raz jeszcze wskazaną na początku listu lekturę. Dowiesz się jakie są rzeczywiste szkody z przyjmowania poszczególnych substancji psychoaktywnych i... jakie mogą być korzyści. Tak, tak, korzyści bowiem także są (np. marihuana jest środkiem leczniczym w 5 rodzajach epilepsji, opiaty to środki znieczulające, amfetaminą leczy się narkoleptyków /niekontrolowane zasypianie/ etc.) Dowiesz się z tej lektury także, że ogólnie substancje psychoaktywne dzielą się na uzależniające psychicznie i uzależniające fizjologicznie. Dowiesz się w końcu także, że nie jesteś w stanie zabić się marihuaną, a alkoholem bez najmniejszego problemu. Dowiesz się także, że paląc nawet 10 lat codziennie marihuanę, możesz ją odstawić (o ile masz silną wolę) w ciągu jednego dnia i nie będziesz miała żadnych somatycznych objawów po jej odstawieniu - w przeciwieństwie np. do ... nikotyny!!!

                      >Zażywanie każdego narkotyku doprowadzi do choroby psychiczne
                      >wcześniej czy poźniej i prawie wszystkie uzależnieją.

                      Przecież to bzdura i stereotyp. Poczytaj, przekonasz się. Do jakiej bowiem choroby psychicznej, może doprowadzić np. palenie trawki czy haszyszu? :)

                      >Jeśli stan po narkotykach jest przyjemny będziesz chciał mieć
                      >te doznania coraz częściej, a na pewno nie odmowisz ich sobie gdy wpadniesz w
                      >kłopoty.

                      Stereotyp iście z Tiny i Super Expressu. Serio. Powtórzę Ci raz jeszcze: narkotyki są dla ludzi, jak wszystko na tym świecie. Są jednostki głupie, które nie zdają sobie sprawy z objadania się czekoladą i cierpią na różnego rodzaju schorzenia, a w konsekwencji umierają. Są w końcu głupie jednostki, które zachłystują się działaniem narkotyków i biorą codziennie, tak jak grubas objada się codziennie tłustymi żeberkami i cukierkami. I nie ma tutaj żadnej różnicy: jeden dąży do swojej zagłady i drugi też. I jeden będzie musiał przemodelować swoje życie i drugi. I obaj w konsekwencji niszczą swój organizm. Jeden robi to w wysublimowany sposób np. amfetaminą, drugi robi to w powszechny sposób kotletami.

                      >Czy znasz akoholika który przyzna się do swej choroby.
                      >Każdy uważa że on jest silniejszy od innych,
                      >dla niedo wódka nie jest groźna i mówiąc to powoli stacza się w bagno.

                      Czy każdy, kto bierze narkotyki jest narkomanem? Czy każdy kto pije alkohol jest alkoholikiem? Ale tak właśnie się kreuje świadomość dotyczącą narkotyków i tak społecznie funkcjonuje określenie kogoś, kto nawet sporadycznie bierze środki psychoaktywne. Od razu jest narkomanem. A to bzdura. Narkotyki tak samo można sobie dawkować jak alkohol. O ile ma się pojęcie o zagrożeniach płynących z częstego używania "dopalaczy".

                      >Jeśli chodzi o podniecenie po narkotykach to współczuję Twojej żonie,
                      >że tak mało dla ciebie znaczy i wolisz jej zamazany obraz bo tylko wtedy Cię
                      >podnieca i masz przyzwoity orgazm.
                      >Widocznie Twoje orgazmy nie są związane z bliskością Twojej partnerki,
                      >z zapachem i ciepłem jej ciała ale z Twoimi urojeniami
                      >i przy każdej partnece czułbyś pewnie to samo.

                      Posłuchaj: odczuwanie orgazmu można zwiększyć poprzez działanie narkotyków i nie ma to absolutnie nic wspólnego z miłością. A wiesz dlaczego? To proste, o ile intersujesz się choć odrobinkę fizjologią człowieka. Substancje psychoaktywne powodują zwiększone wydzielanie dopaminy w ludzkim organiźmie, a dopamina odpowiada właśnie za zwiększone odczuwanie przyjemności i zmniejszone odczuwanie bólu. Nie osiągniesz więc takiego stanu bez "dopalenia" się. Chemia, zwykła chemia, której nie jesteś w stanie wyprodukować w odpowiednich ilościach na trzeźwo.

                      Mojej żonie wspólczuć nie musisz, bo mamy dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Używamy sporadycznie, razem i wspólnie cieszymy się, że możemy przeżyć stan, który na trzeźwo jest po prostu nieosiągalny. I choćbyś nie wiem jak kochała swojego partnera, nie wiem jak była mu oddana, to dopaminy w ilości pozwalającej na głębsze przeżycie orgazmu nie będziesz zdolna wytworzyć w takiej ilości na trzeźwo, w jakiej jest ona potrzebna by odczuć orgazm x 5. Taka prawda.

                      A zgubnośc narkotyków jest dlatego tak duża, że... ich zażywanie naprawdę jest przyjemne dla organizmu. Niestety jest sporo skutków ubocznych, których Ci co biorą regularnie nie zauważają, bądź zauważyć nie chcą. Dlatego trzeba sobie wszystko dawkować rozsądnie, z umiarem, tak jak jedzenie i picie, by nie być ani grubasem, ani alkoholikiem, ani narkomanem.

                      Życzę miłej lektury, o ile zdecydujesz się pogłębić swoją wiedzę w zakresie działania substancji psychoaktywnych.

                      lucki


                      Pozdrawiam.
      • Gość: anja debil? IP: *.icpnet.pl 13.07.05, 09:25
        "może jestem
        narkomanem"

        Nie no...stary! Wcale nie jesteś! Ależ skąd!
        LCD, marichuana, tabletki...
        Gdzie tam ty i narkoman!

        buehehe!
    • Gość: MIODOWICZ bo bez tego nudzi mi się na komisji - a tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 17:21
      wydaje mi się że wszystko mi wolno... heja!
      • Gość: isia Re: bo bez tego nudzi mi się na komisji - a tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 17:31
        Wiele wybitnych osób z krajów zachodnich,
        przekonało się do czego narkotyki doprowadzają.
        Nasze społeczęństwo jak zwykle zacofane
        Podnieca to co zachód 20 lat temu.
    • syn_rydzyka Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 27.06.05, 22:57
      Alkohol ogólnie dlatego, że lubię, częściowo z powodów tradycji i kultury, ale
      jak wie każdy użytkownik tej substancji, różnie bywa. Uważajcie, dzieciaki.
      Trawę i haszysz palę tylko dlatego, że lubię poczucie, uczucie. Dorosłym jestem
      i świadom spraw zdrowodnych, więc nie przesadzam. Tak samo, jak w przypadku
      alkoholu, nie ma sensu mówić o skutkach z tymi, którzy nie wiedzą.
      Papierosów nie palę, bo głupi nie jestem.
      Heroiny nie biorę, bo wiem, że życie bywa do dupy, ale bywa też super. Hera
      wszystko wyleczy, tak samo jak wybielacz czy zyklon B...
      Amfetaminy i extasy nie biorę, bo to nie moja jazda. Jak innym to się podoba i
      wiedzą, co robią (większość wie - bo od 20 lat miliony ludzi biorą E,
      kilkanaście z nich przezeń nie żyje) to proszę bardzo.
      Kwas i grzyby mam za sobą. Niestety. Uwielbiałem. Na liście rzecy, które każdy
      powinien robić choćby raz w życiu, grzyby powinny zajmować miejsce tuż
      po "czytać książki" czy "wędrować po górach". Prawie wszystkim nadchodzi jednak
      ten mistyczny czas, po którym jakoś skończyć z tym.
      • Gość: jaija Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.elblag.dialog.net.pl 28.06.05, 00:30
        Ja jestem ciekawa, dlaczego ktoś powołał się na nadmierną otyłość. O ile mi
        wiadomo, to grubas nie jest wyniszczony psychicznie, nie miewa depresji z
        powodu głodu narkotycznego, jego organizm nie domaga się dawki np. ciasteczek
        (kwestia psychiki i nastawienia), a jak nie dostanie, to nie umrze z bólu, itp.
        dlatego takie wykręty uważam za śmieszne.
        • Gość: lucki Re: Wyjaśniam odrobinkę IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 28.06.05, 00:44
          >Ja jestem ciekawa, dlaczego ktoś powołał się na nadmierną otyłość.

          Ja się powołałem i już Ci tłumaczę dlaczego: bo społeczne skutki leczenia otyłości są kilkudziesięciokrotnie wyższe niż leczenia narkomanów.

          >O ile mi wiadomo, to grubas nie jest wyniszczony psychicznie, nie miewa >depresji z powodu głodu narkotycznego, jego organizm nie domaga się dawki np. >ciasteczek (kwestia psychiki i nastawienia), a jak nie dostanie, to nie umrze >z bólu, itp.

          Grubasy nie są wyniszczone psychicznie? Zdradzę Ci tajemnicę. Jestem... psychologiem z wykształcenia i zawodu. I takich wyniszonych psychicznie grubasów mam na codzień bez liku. A to jeden ma depresję, a to drugi cierpi z powodu kompleksów, a to inny przestał być atrakcyjny dla partnera, a to inny stracił pracę z powodu swojego niereprezentatywnego wyglądu, i tak dalej i tak dalej. Otyłość to moim zdaniem największe zagrożenie współczesnego świata. I ludzie z powodu swojej słabości do jedzenia przeżywają dramaty, poddają się operacjom, terapiom etc. Porównanie więc narkomanii do patologicznej otyłości jest jak najbardziej zasadne.

          >dlatego takie wykręty uważam za śmieszne.

          A zastanów się głębiej nad tym co napisałem. I piszę to naprawdę jako osoba, która z tymi problemami styka się na codzień. Mam i wiedzę z tego zakresu i doświadczenie i przerażony jestem tym, jak ludzie nie mają umiaru w jedzeniu i jak wielką szkode sobie codziennie wyrządzają wrzucając w siebie jak w śmietnik kilogramy niezdrowego jedzenia. I uwierz mi, że to gorsze niż narkomania. I też spycha, choć w inny nieco sposób, bardziej zawoalowany, na margines społecznego życia.

          pozdrawiam
          lucki
          • Gość: isia Re: Wyjaśniam odrobinkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 08:32
            Czytałam Twoje wypowiedzi i dochodzę do wniosku,
            że jesteś wypalonym już człowiekiem. Aby wznieść się trochę
            wyżej potrzebujesz solidnego kopa i dlatego bierzesz.
            Dla człowieka "niewypalonego" wystarczą słabsze bodźce
            aby poczuł to samo co ty po narkotykach.
            Trudno Ci juz będzie bez nich żyć.
            Pozdrawiam.
    • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 28.06.05, 08:01
      jak byście nie zauważyli to temat był dlaczego bierzecie, a nie jakieś kreyńskie
      wywody na temat potencji czy bólu... a dlaczego "miłość przyjaźń dobre
      słowo"..."tego nauczyłem się żyjąć hardcorow" właśnie tego nauczyły mnie
      narkotyki szacunku...
      • barwa1 Do Filipooo 28.06.05, 11:24
        filipooo napisał:

        > jak byście nie zauważyli to temat był dlaczego bierzecie, a nie jakieś
        kreyński
        > e
        > wywody na temat potencji czy bólu...

        Filipooo! Jakbyś nie zauważył, to uprzejmie Ci zwrócę uwagę, że owe wywody są
        jak najbardziej związane z używaniem narkotyków. Narkotyki bowiem, jak to
        zostało powiedziane, wpływają na potencję oraz na ból. Są tacy, którzy biorąc
        narkotyki mają kłopoty z potencją, inni biorą narkotyki, aby uśmierzyć ból. Oto
        związki.

        > a dlaczego "miłość przyjaźń dobre
        > słowo"..."tego nauczyłem się żyjąć hardcorow" właśnie tego nauczyły mnie
        > narkotyki szacunku...

        Z tego wywodu nic nie zrozumiałam... A nie jestem na haju (??!!) A może
        dlatego nie zrozumiałam?
    • gomory Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 28.06.05, 10:36
      Zdarza mi sie sporadycznie zapalic trawe gdy mam ochote sie odprezyc w tancu.
      Po inne srodki w zasadzie nie siagam. Ot sprobowalem "dla towarzystwa", lub z
      ciekawosci.
      • barwa1 Do Luck'iego 28.06.05, 11:15
        Lucki!
        Twoje wypowiedzi rzeczywiście są niezwykle logiczne i poparte pewną wiedzą.
        Jednak moim zdaniem zapomniałeś, zachwalając umiar w używaniu narkotyków, o
        jednym "drobnym" fakcie: nigdy nie wiesz jak na nie zareaguje czyjś organizm.
        Cechy osobnicze mogą sprawić, jak pewnie wiesz, że pierwszy raz z np.
        amfetaminą uzależni na amen. Rozważanie jak często, ile, po co, wydaje mi się
        bez sensu. Tak czy inaczej alkohol, nikotyna, narkotyki uzależniają. Nie należy
        ich propagować. Masz rację, że należy ludzi edukować, by szkodliwość ww
        zmniejszać. Mmam świadomość, że zabranianie, karanie i inne bzdury nie dają
        porządanych efektów. Świadomość niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia może
        zdziałać więcej.
        Przyznam, że informacja o tym, że jesteś z wykształcenia psychologiem, poraziła
        mnie nieco. Mogłeś oszczędzić forumowiczom tego wyznania, bo naprawdę fakt
        używania przez Ciebie narkotyków (choć, jak twierdzisz, w sposób kontrolowany)
        nie licuje z etyką wykonywanego przez Ciebie zawodu... To moje zdanie.
        To, co piszesz o zwielokrotnionych po narkotyku doznaniach podczas zbliżeń,
        wzbudziło moją ciekawość. Zastanawiam się, po co zwiększać doznania? Czemu to
        ma służyć? Możesz mnie oświecić?
        Pozdrawiam


        • Gość: lucki Re: od lucki`ego IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 28.06.05, 15:13

          >To, co piszesz o zwielokrotnionych po narkotyku doznaniach podczas zbliżeń,
          >wzbudziło moją ciekawość. Zastanawiam się, po co zwiększać doznania? Czemu to
          >ma służyć? Możesz mnie oświecić?

          Nie rozumiem pytania "Po co zwiększać doznania?". A po co jesz kawior zamiast kaszanki? By doświadczyć ciekawych wrażeń poprzez zmysł smaku, prawda? Tak samo można zintensyfikować seksualne doznania. I to nie w sferze duchowej (bo miłości tabletką zastąpić się nie da), tylko w sferze fizjologicznej, poprzez wzyzwolenie neuroprzekaźników, które odpowiedzialne są za wzmocnienie odczuwania przyjemności. Słuzyć więc ma "dopalenie" się zintensyfikowaniu doznań, wzmocnieniu (kikukrotnemu) orgazmu oraz wzmocnieniu seksualnych możliwości (nie mylić ze skuteczniejszą erekcją - bo tutaj akurat przy "przedawkowaniu" bywa odwrotnie od oczekiwanego efektu).

          >Pozdrawiam

          Także pozdrawiam :)
          lucki
          • barwa1 Re: od lucki`ego 28.06.05, 15:20

            > Nie rozumiem pytania "Po co zwiększać doznania?". A po co jesz kawior zamiast
            k
            > aszanki? By doświadczyć ciekawych wrażeń poprzez zmysł smaku, prawda?

            Kawior i kaszanka to dwie różne sprawy. Ty mówisz o tym, że jeśli można mieć
            orgazm w skali=1, to po "dopaleniu" =5. Więc nie pytam Cię o zastąpienie
            kaszanki kawiorem, lecz jeśli mam kawior =1 to po co mi =5? Muszę zjeść 5 razy
            więcej, żeby co?
            Pozdrawiam

            Tak samo
            > można zintensyfikować seksualne doznania. I to nie w sferze duchowej (bo
            miłośc
            > i tabletką zastąpić się nie da), tylko w sferze fizjologicznej, poprzez
            wzyzwol
            > enie neuroprzekaźników, które odpowiedzialne są za wzmocnienie odczuwania
            przyj
            > emności. Słuzyć więc ma "dopalenie" się zintensyfikowaniu doznań, wzmocnieniu
            (
            > kikukrotnemu) orgazmu oraz wzmocnieniu seksualnych możliwości (nie mylić ze
            sku
            > teczniejszą erekcją - bo tutaj akurat przy "przedawkowaniu" bywa odwrotnie od
            o
            > czekiwanego efektu).
            >
            > >Pozdrawiam
            >
            > Także pozdrawiam :)
            > lucki
            • Gość: lucki Re: od lucki`ego IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 28.06.05, 16:19
              >>Nie rozumiem pytania "Po co zwiększać doznania?". A po co jesz kawior >>zamiast kaszanki? By doświadczyć ciekawych wrażeń poprzez zmysł smaku, >>prawda?

              >Kawior i kaszanka to dwie różne sprawy. Ty mówisz o tym, że jeśli można mieć
              >orgazm w skali=1, to po "dopaleniu" =5. Więc nie pytam Cię o zastąpienie
              >kaszanki kawiorem, lecz jeśli mam kawior =1 to po co mi =5? Muszę zjeść 5 razy
              >więcej, żeby co?

              Przyznam, że poczułem się nieco rozbawiony czytając to co napisałaś, bo bardzo dziwnie sobie zinterpretowałaś co chciałem Ci przekazać :) Porównując jedzenie kaszanki do kawioru chciałem pokazać, że kawior jest 5 x smaczniejszy (choć to oczywiście względne, ale opieram się na uogólnieniiu) od kaszanki, tak samo jak orgazm po "dopaleniu" jest 5 razy intensywniejszy niż bez "dopalacza":) Nie musisz więc jeść niczego 5 razy więcej :)

              Czy gdybyś mogła zażyć zupełnie bezpieczny dla zdrowia "dopalacz", który zintensyfikowałby przeżywanie przez Ciebie seksualnej rozkoszy kilkukrotnie, nie chciałabyś spróbować? Załóżmy, że to co przeżywasz ma wartość=1, a to co możesz przeżyć, dzięki jakiejś bezpiecznej substancji chemicznej (np. poppers - azotan butylu - dostępny w seks shopach, zupełnie bezpieczny środek) przyjmuje wartość intensywności=5, nie chciałabyś zobaczyć jak to jest, gdy jest 5 razy przyjemniej? Gdy orgazm jest 5 razy intensywniejszy, gdy każdy fuch frykcyjny jest po pięciokroć wyraźniejszy i przyjemny? Nie chciałabyś zobaczyć jak to jest (używając oczywiście bezpiecznego środka, a nie narkotyku)? Ja właśnie chciałem zobaczyć jak to jest i jestem skłonny ponosić niewielkie ryzyko raz na jakiś czas (powiedzmy raz na miesiąc, czasami kwartał, czasami pół roku), nawet uciekając się do wzmocnienia tych doznań nie poprzez powszechnie dostępne środki, ale poprzez substancje psychoaktywne. Nie zaryzykowałabyć z czymś 100% bezpiecznym, kupionym właśnie np. w seks shopie?

              >Pozdrawiam

              Ja także pozdrawiam
              lucki
              • Gość: jaija Re: od lucki`ego IP: *.elblag.dialog.net.pl 28.06.05, 23:41
                Uważaj, bo nie będziesz w stanie tego zrobić inaczej, jak po dopalaczu, a więc,
                kiedy będziesz kochał się codziennie, codziennie będziesz brał, bo przecież
                można CITIUS, ALTIUS, FORTIUS, prawda ;)?
                Psycholog biorący narkotyki!!! Nie udam się nigdy, choćbym miała depresję sama
                zwalczyć.
                • Gość: lucki Re: od lucki`ego IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 14:30
                  Skąd tak surowe oceny? Z Tiny? Dziennika Telewizyjnego? Faktu? Życia na gorąco?

                  Proponuję zgłębić dostępną literaturę, a nie opierać swój światopogląd na plotkach, ploteczkach i taniej sensacji, za którą media gonią w bardzo nieprzyzwoity sposób.

                  A jak będziesz miała depresję, której Ci nie życzę (ale... to przecież narkomani mają depresję, a nie zdrowi "nie biorący" ludzie, więc jakże może Ci się ta depresja przyplątać???:)) to jednak zgłoś się do psychologa i nie pozostawiaj jej nieleczonej. Życzę wszystkiego dobrego.

                  pozdrawiam
                  lucki
                  • Gość: jaija Re: od lucki`ego IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.06.05, 22:51
                    Skąd pomysł, że wyczytałam takie rzeczy w takich pismach? Swoich pacjentów też
                    tak z góry traktujesz albo będziesz traktował? Gwoli wyjaśnienia: czytam
                    Wyborczą, jeśliś ciekaw, dlatego przebywam na tym forum.
                    Fachowa literatura natomiast podaje różne rzeczy właśnie na temat uzależnień,
                    są pewne mechanizmy powodujące przyzwyczajenia do pewnych bodźców, ale
                    psychologowi tego chyba nie musze mówić? I jest też coś takiego jak mechanizmy
                    obronne, które stosujesz właśnie teraz, reagując złośliwością na to, co ktoś tu
                    mówi.
                    A poza tym, depresję, jak wiesz, bo przecież jesteś psychologiem, może mieć
                    prawie każdy. Mimo to, nie będę nabijała kabzy panom psychologom, wiedząc o
                    tym, że biorą jakieś prochy ;) Tak się rodzi brak zaufania do lekarzy, ale
                    trudno, sam zacząłeś.
                    Jeszcze jedno - ciekawe, jak wyleczyłbyś ludzi z uzależnienia narkotykowego?
                    Mówiąc im, że to be, ale "ja sam od czasu do czasu wezmę, mimo to nie jestem
                    uzależniony"?
                    • Gość: lucki Re: od lucki`ego IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 23:25
                      Zlituj się dziewczyno, proszę Cię. Jakże mam Cię nie posądzać o wiedzę a`la Tina, skoro piszesz że jestem lekarzem, a jestem tylko skromnym psychologiem :) Nie odróżniasz tak podstawowych rzeczy? Przykro mi. Nie zrozumiałaś także aluzji dotyczącej depresji, także mi przykro. Jakże mam więc wierzyć Ci, że masz jakąkolwiek ugruntowaną wiedzę dotyczącą substancji psychoaktywnych, skoro na każdym kroku popełniasz gafy?

                      Fachowa literatura nie podaje różnych rzeczy na temat uzależnień, stanowisko psychologii i medycyny jest w zasadzie w tej materii spójne. Co najwyżej różne bywają informacje płynące o... korzyściach z używania niektórych substancji psychoaktywnych, gdyż wciąż prowadzone są badania na temat szerszego wykorzystania niektórych narkotyków do leczenia pewnych schorzeń. I tutaj rzeczywiście występują pewne rozbieżności, ale wynikają one głównie nie z różnic w wynikach badań klinicznych, co z różnic w światopoglądzie osób, które zajmują się prowadzeniem tych badań (trochę jak z aborcją).

                      Nie tytułuj mnie więc proszę lekarzem (napisałas: ...tak się rodzi brak zaufania do lekarzy...), bo nim nie jestem.

                      Pytasz mnie, jak leczyłbym ludzi z uzależnienia narkotykowego? Odpowiadam: tak jak większość terapeutów zajmujących się tym problemem. Czyli najpierw ocena, czy mamy do czynienia z uzależnieniem psychicznym czy fizjologicznym i dobranie odpowiedniej terapii w zależności od rodzaju uzależnienia.

                      Pozdrawiam serdecznie
                      lucki

                      PS. Odnoszę nieodparte wrażenie, że używasz minimum 2 nicków w tym wątku.
                      • Gość: jaija Oj, Lucki IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.06.05, 23:23
                        Jasne, nie mam nic innego do roboty, tylko wykorzystywać kilka nicków, a do
                        tego latać po znajomych, bo wyda się, że z jednego kompa piszę posty do
                        Luckiego... jasne, stary, aż tak nie jestem stuknięta, bo temat tego nie wart.
                        Boleję nad tym, że w rozmowie ze mna zgrywasz lepszego, mądrzejszego, podważasz
                        mój zdrowy rozsądek, poniżasz mnie, zarzucając to, że wypisuję pod różnymi
                        nickami, że czytuję i cytuję szmatławe pisemka. Dlaczego? Czy aż tak bardzo
                        uraża Cię to, co wcześniej napisałam? Poczytaj kawałek dalej - Braineater ma
                        podobne zdanie do Twojego, ale wyraził się na ten temat znacznie ładniej i nie
                        obraził żadnej ze stron. A za lekarza uważam Ciebie, jako psychologa, bo w
                        końcu psycholog jest lekarzem dusz, prawda? :)
                        Pozdrawiam
                        • Gość: lucki Re: Przepraszam za pomyłkę IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.07.05, 16:09
                          Przepraszam, pomyliłem Ciebie z Beatą (vel Lidką, która rzeczywiście używa kilku nicków. Naprawdę nie było moim celem urażenie Ciebie. Zwykła ludzka pomyłka, za którą raz jeszcze przepraszam.

                          Pozdrawiam
                          lucki
                          • Gość: jaija Re: Przepraszam za pomyłkę IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.07.05, 00:05
                            :)
              • barwa1 Re: Do lucki`ego 30.06.05, 10:38
                Gość portalu: lucki napisał(a):



                > Przyznam, że poczułem się nieco rozbawiony czytając to co napisałaś, bo
                bardzo
                > dziwnie sobie zinterpretowałaś co chciałem Ci przekazać :)

                Dziwnie? A może myślę inaczej niż Ty, co nie oznacza, że chciałabym Cię
                rozbawić w tej sprawie.

                > orgazm po "dopaleniu" jest 5 razy intensywniejszy niż bez "dopalacza":) Nie
                mu
                > sisz więc jeść niczego 5 razy więcej :)

                Wiesz przecież napewno, że są inne sposoby na zwiększenie intensywności takich
                doznań. Dla mnie to jest kawior. Pytam Cię po co dopalać chemicznie? I Do czego
                ma Ci służyć 5 x kawior? Trochę mi to wygląda na potrzebę urozmaicenia zbyt
                nudnego życia. Ale mogę się mylić... :)

                > Czy gdybyś mogła zażyć zupełnie bezpieczny dla zdrowia "dopalacz", który
                zinten
                > syfikowałby przeżywanie przez Ciebie seksualnej rozkoszy kilkukrotnie, nie
                chciałabyś spróbować?

                Nie. Są inne sposoby bardziej mnie ciekawiące. A Ciebie nie zachęcam do zmiany
                upodobań, bo to Twoja sprawa. Byłam tylko ciekawa co takie dopalanie Tobie
                daje? Po co Ci to?

                Zastanawiam się też, skąd masz taką pewność co do bezpieczeństwa używanych
                przez Ciebie środków? Skąd bierzesz zaufanie do nich? Badania naukowe wciąż
                dowodzą, że bywają "niespodzianki". To co z wielką pompą odkrywano np. na
                początku XX wieku pod jego koniec okazywało się np. pomyłką... Weź chociaż
                sposoby odżywiania czy radosne modyfikowanie żywności. Teorie "jedynie słuszne"
                kiedyś, dziś stanowią jedynie fragment badanej rzeczywistości.
                Myślisz, że chemicy, biologowie i inni naukowcy wszystko już zbadali w zakresie
                substancji psychoaktywnych?
                Pozdrawiam



      • Gość: Do gomory Beata SPROBOWALAS I CIAGLE BIERZESZ. NIE OSZUKUJ SIE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.05, 13:16
    • Gość: Beata PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.05, 13:20
      No i nabijasz kase cwaniakom.
      • Gość: lucki Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 28.06.05, 15:17
        A z ciekawości jeśli pozwolisz zapytam, jaki masz współczynnik BMI (body mass index)? Później wytłumaczę, jeśli pozwolisz, dlaczego pytam.

        pzdr.
        lucki
        • Gość: Beata Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.05, 20:38
          Nie przeskakuj na inny temat. Nie mam problemu z otyloscia i nigdy nie mialam.
          Zawsze bylam i jestem szczupla. To ze sa inne zarazy oprocz narkotykow nie
          zmienia faktu ze sie trujesz. To kto na tobie zarabia, mafia czy rzad nie ma tu
          znaczenia.
          • Gość: lucki Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 14:31
            Z całym przekonaniem stwierdzisz, że dbasz o swoje zdrowie? Nie robisz niczego niezdrowego?

            lucki
            • Gość: Beata Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.06.05, 23:36
              Oddycham powietrzem wielkiego miasta, mimo iz mieszkam w dobrej willowej
              dzielnicy.
              • Gość: lucki Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 23:56
                Beatko, czy też Lidko, bo takiego nicka używasz w innym wątku!
                Jako, że widzę że gdzieś zza wielkiej wody piszesz, przeto przyjmuję za pewnik, że przyjęłaś standardy żywieniowe panujące tam i pewnie w niemniejszym stopniu wpychasz w swój początkowy odcinek układu pokarmowego produkty KFC, McDonalds`a czy im podobnych. A jeśli nawet nie czynisz tego Ty, to czyni to Twój mąż czy też Twoje dzieci. A jeśli i nawet nie oni, to pewnie czynią to obleśnie tłuści sąsiedzi, którym sadło aż wylewa się z tych dresów, w których paradują po własnych ogródkach. Tyle, że... media większy problem widzą w narkotykach (zastanów się głęboko dlaczego tak właśnie jest), a nie dostrzegają problemu społecznego, znacznie poważniejszego, bo generującego kilkudziesięciokrotnie wyższe koszty, jakim jest patologiczna otyłość. I tylko na tę subtelną różnicę chciałem zwrócić uwagę, że do jednego rodzaju śmierci dopuszcza się legalnie, inny zaś piętnuje się społecznie i medialnie.

                Już dawno zauważono, że gdyby narkotyki wyprowadzić z podziemia i je zalegalizować, to tak na "dzień dobry" ich cena winna spaść o jakieś 150 do 200%. I właśnie ich wysoka cena i prohibicja na nie jest moim zdaniem (jak i wielu polityków) głównym motorem do tego, by dostrzegać w narkotykach same negatywy. Trudna dostępność, wysoka cena, budowanie aureoli "zakazanego owocu" to młyn na wodę dla narkotykowych karteli, które lobbują nawet w amerykańskim kongresie, by absolutnie nie wyprowadzić "prochów" z podziemia do legalnego obrotu.

                pozdrawiam
                lucki
                • Gość: Lidka Re: PLACISZ DUZO ZA CHWILE UROJONEJ SZCZESLIWOSCI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.05, 00:32
                  Zgadzam sie z toba ze problem otylosci jest olbrzymi i powszechny na calej
                  niemal kuli ziemskiej. Nie przyjelam standardow z McDonaldsow czy innyc KFC.
                  Nie czyni tego rowniez moj maz, a dzieciom niestety raz na miesiac czy dwa
                  ustepuja,ale chodzi im glownie o nowe zabaweczki a nie o podle zarcie. Lubimy
                  chodzic do restauracji ktore serwuja naprawde dobre , domowe jedzenie i wcale
                  nie takie drogie jak ktos z ulicy moglby pomyslec. Potrafimy rowniez sami cos
                  dobrego upichcic. Ale powiedz mi szczerze, gdzie dzisiaj mozna sie uchronic
                  przed genetycznie zmodyfikowana zywnoscia, czy chemikaliami tak powszechnie
                  dzis uzywanymi do konserwowania zywnosci? A co do sasiadow to nie ma w moim
                  otoczeniu oblesnie grubych jak piszesz ludzi. Wielu zrywa sie o swicie i biega
                  zawziecie nawet w zimie. Ja wole biegac na mojej maszynie w domu, a na dworze
                  po prostu duzo chodze. Zreszta nigdy nie mialam problemu z nadwaga i mam
                  nadzieje ze tak juz zostanie. Co do naszego zasadniczego watku czyli
                  narkotykow, to jest to straszne swinstwo, szczegolnie dla mlodziezy. Poraza
                  mnie ich teoria ze narkotyk jest mniej szkodliwy niz papierosy i alkohol.
                  Osobiscie nie jestem za legalizacja. Niedawno w Kanadzie odkryminalizowano
                  marihuane i niestety ale spozycie wsrod mlodziezy wzroslo drastycznie . A
                  wiadomo jak wzrasta popyt to i podaz, wiec masowo powstaja tu tzw. marihuana
                  growing houses, a co za tym idzie wzrasta aktywnosc grup przestepczych.Taka
                  produkcja moze sie odbywac doslownie w domu obok.Myslisz ze tutejszy rzad nie
                  produkuje marihuany? Owszem, mysle ze przykladaja sie do przejecia tego
                  biznesu, ale oni produkuja to tak parszywie ze moga niejednego zatruc. Odbywa
                  sie to w jakis nieczynnych , zasyfionych uranem kopalniach. To juz chyba
                  wolalabym czysty towar gdybym miala zazywac. Zreszta legalizacja to dla mnie
                  przyzwolenie, niejako zaproszenie( tak jak to widac juz teraz) i powtorze
                  ciagle chodzi mi glownie o mlodziez, ktorej mowi sie w ten sposob:nie jestescie
                  silni na tyle aby sprostac swoim problemom na trzezwo. Jestescie slabi. To
                  rodzi pasmo nieszczesc : zazywanie, agresja, kradzieze , klotnie w domu,
                  nieszczescie dla calej rodziny. Zreszta i dorosli stanowia tu problem. Narkotyk
                  wydluza czas reakcji za kierownica. Rzad jest dla mnie tu jak taki kartel.
                  Ostatnio sluchalam w tv USA, ze obecnie walka z tym kosztuje ich bodajze 20
                  miliardow rocznie , po legalizacji wyszliby mniej wiecej tyle samo ale na plus.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: lucki Re: Trochę pragmatyzmu IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 01:36
                    Przykro mi to stwierdzić, ale w części swojego postu dotyczącego narkotyków mijasz się bardzo daleko z prawdą. Ale po kolei:

                    >Co do naszego zasadniczego watku czyli
                    >narkotykow, to jest to straszne swinstwo, szczegolnie dla mlodziezy. Poraza
                    >mnie ich teoria ze narkotyk jest mniej szkodliwy niz papierosy i alkohol.

                    Zgadzam się, że młodzież winna mieć ograniczoną możliwość zdobycia narkotyku. Podobnie jak z alkoholem i tytoniem!!! A czy narkotyki są mniej szkodliwe niż tytoń i papierosy? No właśnie próbowałem w tym wątku podsunąć fachową literaturę (Psychologia zaburzeń), byś mogła sobie sama na podstawie wiedzy naukowej wyrobić zdanie, co jest bardziej szkodliwe: marihuana czy np. alkohol. Używajmy także na potrzeby tego dialogu terminu "substancje psychoaktywne" a nie narkotyki, bo pojęcie "narkotyk" jest pojęciem niedookreślonym i różnie interpretowanym.

                    >Osobiscie nie jestem za legalizacja.

                    Osobiście jestem jak najbardziej za legalizacją wszelkich narkotyków. Dlaczego? Wyjasniam:

                    1. Sankcjonowanie używania substancji psychoaktywnych powoduje, iż obrót nimi schodzi do podziemia, wcale nie zmniejszając wolumenu obrotu.
                    2. Państwo może czerpać z akcyzy w sposób legalny środki, które mają służyć zwalczaniu narkomanii. Podobnie jak z akcyzy na alkohol przeznaczane są środki na walkę z alkoholizmem.
                    3. Wprowadzenie do publicznego obrotu pozwala ocenić skalę handlu.
                    4. Niweluje się w ten sposób handel nielegalny, bowiem spada cena, i świat przestępczy nie ma możliwości czerpania na taką skalę pożytków.
                    5. Możność kupienia substancji psychoaktywnej w sposób legalny, oficjalny, z podaniem producenta eliminuje z rynku "towar" "chrzczony", nieczysty, po prostu szkodliwy.

                    Mało?

                    >Niedawno w Kanadzie odkryminalizowano marihuane i niestety ale spozycie wsrod >mlodziezy wzroslo drastycznie.

                    A może nie wzrostło drastycznie, tylko ujawniła się skala spożycia, która wcześniej nie była mierzalna?

                    >A wiadomo jak wzrasta popyt to i podaz, wiec masowo powstaja tu tzw. marihuana
                    >growing houses, a co za tym idzie wzrasta aktywnosc grup przestepczych.

                    Litości, litości, litości. Nawet najwięksi przeciwnicy legalizacji marihuany wiedzą, że używanie THC nie prowadzi do zwiększenia się przestępczości!!! Na boga, wypisujesz takie stereotypy, które nijak się mają do rzeczywistosci.

                    >Taka produkcja moze sie odbywac doslownie w domu obok.Myslisz ze tutejszy rzad >nie produkuje marihuany? Owszem, mysle ze przykladaja sie do przejecia tego
                    >biznesu, ale oni produkuja to tak parszywie ze moga niejednego zatruc. Odbywa
                    >sie to w jakis nieczynnych , zasyfionych uranem kopalniach. To juz chyba
                    >wolalabym czysty towar gdybym miala zazywac.

                    Litości proszę po raz drugi. Spójrz na pkt 5 nieco powyżej. Chcesz mi wmówić, że "maryśka", którą mogę kupić od dilera jest czystsza od tej, którą mogę kupić w coffe-shopie w Holandii??? Widać, że nie mialaś z tym do czynienia. To, co kupuje się w nielegalnym obrocie jest "uzdatniane" poprzez dodawane chemii dla wzmocnienia efektu. Marihuana kupowana z legalnego źródła w Holandii jest tylko marihuaną, bez muchozoli i innych związków chemicznych, które mają uatrakcyjnić doznania "po". Bzdury więc okrutne pleciesz, przeokrutne.

                    >Zreszta legalizacja to dla mnie
                    >przyzwolenie, niejako zaproszenie( tak jak to widac juz teraz)

                    Legalizacja prostytucji to zaproszenie do korzystania z usług prostytutek? Dziwi mnie Twoja logika, a w zasadzie jej brak, niestety. Dlaczego nie legalizować narkotyków, skoro i tak jest popyt na nie i jest on realizowany poprzez nielegalny handel? Zastanawiałaś się może kiedyś, ile środków finansowych niepotrzebnie jest przeznaczanych na walkę z narkomanią? Np. na wydziały policji do zwalczania przestępczości narkotykowej? Wiesz jakie to pochłania koszty? Masz w ogóle wyobrażenie? A ja pytam po co, skoro można to zalegalizować, a środki przeznaczać nie na zwalczanie narkotyków, tylko na przykład na uświadamianie zagrożeń? Lepiej chyba zapobiegać (uświadamiać) niż leczyć (walczyć poprzez instrumenty prawne). A Ci, co mają brać i tak będą brali, nawet jak obłożysz narkotyki taką prohibicją jak alkohol w USA w latach 20-tych i 30-tych.

                    >Narkotyk wydluza czas reakcji za kierownica.

                    Oczywiście, że wydłuża. Podobnie jak alkohol. Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem prowadzenia alkoholu po jakiejkolwiek substancji psychoaktywnej, czy to alkoholu czy środkach powszechnie uznawanych za narkotyki. A

                    Ale czy... próbowałaś kiedyś usiąść za kierownicę po wypaleniu jointa? Spróbuj, wyjedź gdzieś za miasto, gdzie nie ma ludzi i nie wyrządzisz nikomu krzywdy i zobacz jak się jeździ po joincie. Gdyby ludzie siadali za kierownicę po wypaleniu jointa, zamiast po wypiciu wódki to... mielibyśmy o 90% mniej wypadków z powodu nietrzeźwości kierowców. A wiesz dlaczego? Bo jazda po joincie jest jazdą niezwykle rozważną. Nie masz ani inklinacji do tego by szybko jechać (wprost przeciwnie, jedziesz niezwykle ostrożnie), ani do tego by się przed kimś popisywać. Tak więc rzeczywiście reakcja jest nieco wydłużona, ale zachowawczość jazdy jest kilkukrotnie większa niż po spożyciu alkoholu, ba, nawet niż na trzeźwo.

                    >Rzad jest dla mnie tu jak taki kartel.
                    >Ostatnio sluchalam w tv USA, ze obecnie walka z tym kosztuje ich bodajze 20
                    >miliardow rocznie , po legalizacji wyszliby mniej wiecej tyle samo ale na >plus.

                    No właśnie, więc dlaczego płacić za coś, z czego można czerpać pożytki? Naprawdę wierzysz w to, że legalizacja narkotyków powoduje wzrost ich "spożycia"? Zapewniam Cię (na podstawie choćby informacji płynących z tych krajów, gdzie zalegalizowano marihuanę) że "spożycie" substancji psychoaktywnych wcale nie wzrasta. Owszem, w pierwszym okresie notuje się wzrost "spożycia", ale wynika to głównie z faktu iż wprowadzając substancje psychoaktywne do legalnego obrotu ma się w miarę pełny obraz wielkości owego "spożycia", czego określenie w przypadku nielegalności owych substancji jest praktycznie niemożliwe do właściwego ustalenia (wielkości przy nielegalności "narkotyków" są niedoszacowywane, bo i jakże zmierzyć skalę obrotu skoro nie ma takiej możliwości, bo handel nie jest legalny i nie jest mierzalny przez to samo).

                    Wreszcie na koniec wyjaśnię Ci, co jest w moim przypadku głównym motorem do zalegalizowania substancji psychoaktywnych i wprowadzenia ich do legalnego obrotu: jest to pragmatyzm, nic więcej. Zakazując aborcji, nie wyeliminujemy ich tylko zepchniemy ją do podziemia (tak jak to jest dzisiaj, gdzie oficjalnie w ubiegłym roku wykonano niecały 1000 zabiegów, podczas gdy szacuje się, że wielkość podziemia aborcyjnego w Polsce w ubiegłym roku to ok. 200 000 zabiegów - widzisz różnicę?). Zakazując używania "narkotyków" nie wyeliminujemy ich "spożywania", a zepchniemy jedynie (tak jak to jest dzisiaj) handel do podziemia, a w dodatku będziemy przeznaczali ogromne sumy na walkę z tym nielegalnym handlem. Wg mnie pragmatyka, to totalna głupota. A pieniądze, które wpływałyby do budżetu państwa z tytułu obrotu substancjami psychoaktywnymi możnaby pożytkować na uświadamianie młodzieży i na walkę z narkomanią. A dzisiaj środki na przeciwdziałania narkomanii są tak niewielkie, że nie wystarczają nawet na dziesiątą część potrzeb.

                    pozdrawiam
                    lucki
                    • Gość: Lidka Re: Trochę pragmatyzmu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.07.05, 04:44
                      lucki zwyczajnie bredzisz.
                      • Gość: lucki Re: Cóż za błyskotliwy komentarz :) IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.07.05, 13:19
                        Wiedziałem, że nie potrzebnie piszę, bo nawet nie będziesz starała się podjąć rękawicy, którą Ci rzuciłem. Ale wiedziałem to od początku, bo od początku widzę że brakuje Ci jakichkolwiek argumentów, poza stereotypami i uprzedzeniami.

                        Życzę więc Ci szczęśliwego życia w Twoim urojonym (na trzeźwo!!! w dodatku) świecie.

                        pzdr.
                        lucki
                        • Gość: isia Re: Cóż za błyskotliwy komentarz :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 16:32
                          Z osobą uzależnioną nie warto dyskutować,
                          można jedynie czekać aż zmieni zdanie.
                          Będzie wynajdywała tysiące argumentów, by udowodnić
                          że uzaleznienie jej nie dotyczy.
                          Zaprzeczanie jest również objawem choroby.
                          • Gość: lucki Re: Cieszę się, że masz wysokie mniemanie o sobie IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.07.05, 16:49
                            Z osobą uprzedzoną nie warto dyskutować,
                            można jedynie czekać aż zmieni zdanie.
                            Będzie wynajdywała tysiące argumentów, by udowodnić
                            że uprzedzenie jej nie dotyczy.
                            Zaprzeczanie jest również objawem stereotypu.

                            pzdr.
                            lucki
                            • Gość: isia Re: Cieszę się, że masz wysokie mniemanie o sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 17:59
                              Masz rację.
                              Jestem uprzedzona do narkotyków i zachwalanie ich na ogólnodostępnym Forum
                              świdczy o Tobie nienajlepiej.
                              Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele zła mogą poczynić Twoje wypowiedzi.
                              Niedługo pewnie zaczniesz zachwalać jak miło gdy człowiek pije alkohol do
                              nieprzytomności a po imprezie wymiotuje, śmierdzi wymiotami na odległość,
                              niekiedy nieświadomie załatwia się w majtki, nie wie co z nim się działo,
                              ośmiesza się przed luźmi i na koniec wpada w depresje.
                              A później jeszcze aby odebrać radość życia innym ludziom zakłada na Forum
                              pesymistyczne wątki.
                              O jak miło i przyjemnie!
                              Narkotyki wpływają niekorzystnie na świadomość i psychikę człowieka
                              i jesteś tego doskonałym przykładem.
                              Pozdrawiam i nie pisz już do mnie, nie mam ochoty na rozmowę.

                              • Gość: lucki Re: Isia się obraziła i tupnęła nóżką , hehehehe : IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.07.05, 19:04
                                Kulturą osobistą nie grzeszysz, przykro mi to stwierdzić.

                                Poza tym chciałem tylko uprzejmie zauważyć, że nie zachwalam narkotyków, a staram się być jedynie obiektywnym. Poza tym czytać koleżanko nie umiesz, bo wyraźnie pisałem o zagrożeniach, które z używania narkotyków płyną.

                                Ale cóż się Tobie dziwić, że nie rozumiesz tego co piszę, skoro 90% Polaków nie rozumie tego co czyta.

                                pozdrawiam i bez odbioru
                                lucki
                                • Gość: isia Re: Isia się obraziła i tupnęła nóżką , hehehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 00:38
                                  Nie obraziłam się, doszłam do wniosku że nie można na razie
                                  przekonać Cię do moich racji.
                                  Może następnym razem.
                                  Pozdrawiam Cię i życzę dobrego zdrowia.
                          • ianek70 Abstynenci mniej logiczni, niż ci biorący... 03.07.05, 20:52
                            Gość portalu: isia napisał(a):

                            > Z osobą uzależnioną nie warto dyskutować,

                            Więc jeśli Ci się nie chce z kimś dyskutować np dlatego, że na temacie się nie
                            znasz, można go po prostu uważać za uzależnionego od czegoś, bądź to
                            propagandy, religii czy Twojej osobistej definicji słówka "narkotyki".

                            > Zaprzeczanie jest również objawem choroby.

                            Czyli gdyby ktoś napisał, że Twoje argumenty są powierzchniowe i czerpane z
                            Superexpressu, tobyś nie zaprzeczyła, bo to dowód.
                            Jeśli każdy, kto zaprzecza, że jest narkomanem czy alkoholikiem, nim jest, to
                            skala problemu jest ogromna...
                            • Gość: isia Re: Abstynenci mniej logiczni, niż ci biorący... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 21:32
                              Masz rację Ianku70.
                              Potraktuj moje wypowiedzi jako rodzaj zabawy.
                              Trochę prawdy w nich jednak przekazałam.
                        • Gość: Lidka JAKI JEST TWOJ BMI LUCKI? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.05, 05:31
                          To ja niepotrzebnie wdalam sie w dyskusje z niedojrzalym gowniarzem(nie mam na
                          mysli twojego wieku). Stereotypy to twoja a nie moja specjalnosc:A jaki jest
                          twoj BMI lucki?
                          • Gość: lucki Re: Jak się jest ignorantem pozostaje obrażanie IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 03.07.05, 15:15
                            >To ja niepotrzebnie wdalam sie w dyskusje z niedojrzalym gowniarzem(nie mam na
                            >mysli twojego wieku). Stereotypy to twoja a nie moja specjalnosc:A jaki jest
                            >twoj BMI lucki?

                            Ty się wdałaś w jakąś dyskusję??? Nie schlebiaj sobie. Nie zauważyłem, byś spłodziła choć jedno merytoryczne zdanie w temacie, a mój "elaborat" próbujący Ci wytłumaczyć błędy Twojego rozumowania, w ogóle zignorowałaś. A zignorowałaś z prozaicznego powodu: w tym temacie jesteś po prostu ignorantką, która swoją wiedzę czerpie zapewne z tego co usłyszy od koleżanek lub z telewizji.

                            Poza tym, nie obrażam Cię, więc i Ty postaraj się zachować minimum kultury osobistej, choć wiem że może być Ci trudno obserwując Twoje "wypociny".

                            Moje BMI: 18,5. Zadowolona? (O ile wiesz co to jest w ogóle BMI i co obrazuje - i nie myl z IQ :) )

                            pzdr.
                            lucki

                            PS. To mój ostatni post w tym temacie, szkoda mi czasu na jałową polemikę.
                            • Gość: Lidka ELABORAT ??? DOPRAWDY SMIESZNE I ZENUJACE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.07.05, 02:45
                              Ty nie splodziles nic madrego , wrecz przeciwnie atakujesz zajadle wszystkich
                              naokolo ,operujesz wylacznie stereotypami. Musisz byc strasznie ograniczony.
                              Skonczyles chociaz podstawowke? Bo ja mam dwa fakultety wyzszej uczelni. W tym
                              jeden z dentystyki. Nie pozdrawiam.
                              • Gość: lucki Re: Uśmiałem się do łez :) IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 04.07.05, 11:25
                                Uśmiałem się do łez z Twojej głupoty :) Dwa fakuletety, ehh..... :) :) :) Ja mam słonia na złotym łańcuchu :) Ehh, nie myślałem że jesteś taka pusta :)

                                lucki
                                • Gość: Lidka Zabolalo cie niezle jak widac IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.07.05, 06:04
                                  No i wylazlo z ciebie cale buractwo. To ze ty jestes niewyksztalcony wcale nie
                                  znaczy ze inni sa tacy jak ty. Lecz kompleksy.
                                  • Gość: lucki Re: Wiocha wyszła z Ciebie :) Dwa fakultety, heheh IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 05.07.05, 11:54
                                    Buractwo dziewczynko to z Ciebie wyszło, bo licytujesz się jak wiejska przekupa o fakultety. Skromność jest cnotą i cechą ludzi wielkich, więc pozwól że dla siebie zatrzymam co i kiedy kończyłem. A tato kiedyś mi mówił, że nawet wśród osób z wyższym wykształceniem będę trafiał na takich, po których od razu będzie widać, że kupili dyplomy na targu. I z perspektywy czasu uważam, że miał świętą rację.

                                    Kończę z Tobą tę czczą polemikę. W temacie nie miałaś nic sensownego do napisania, tylko oskarżycielskie androny. Żałość, żałość, żałość.

                                    My tutaj w Polsce jak zdobędziemy podstawowe wykształcenie to wiesz, już się bardzo cieszymy, nie to co u Ciebie, dwa fakultety :) :) :) No głupek do kwadratu :) :) :)

                                    Nie odpisuj przekupo z dwoma fakultetami, bo ja Cię ignoruję od tej pory, szkoda mi na tak prostego człowieka czasu.

                                    bez odbioru
                                    lucki
                                    • filipooo Re: Wiocha wyszła z Ciebie :) Dwa fakultety, hehe 05.07.05, 12:47
                                      jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ale sie porobiło:):)
                                    • Gość: Lidka LUCKI BIERZESZ ZA DUZO DRAGOW .LECZ SIE CHLOPACZKU IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.05, 04:34
                                      • Gość: Lidka Re: LUCKI BIERZESZ ZA DUZO DRAGOW .LECZ SIE CHLOP IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.05, 04:37
                                        Ps. Juz raz obiecywales ze sie wiecej nie bedziesz blaznil. Mam nadzieje ze tym
                                        razem dotrzymasz slowa.
                                        • kate_82 Re: Lucki!!! 1:0 dla ciebie. 07.07.05, 09:05
                                          Gość portalu: Lidka napisał(a):

                                          > Ps. Juz raz obiecywales ze sie wiecej nie bedziesz blaznil. Mam nadzieje ze tym
                                          >
                                          > razem dotrzymasz slowa.

                                          Zdecydowanie 1:0 dla Lucki`ego. Przeczytałam z zainteresowaniem cały wątek i stwierdzam, że w przeciwieństwie do ciebie, facet wie o czym pisze. A ty po prostu bredzisz i obrażasz go nie mając żadnych atutów w ręku.
                                          Lucki, pozdrawiam ale i dziwię się, że masz cierpliwość dla takich zakutych głów jak Lidka.
                                          • Gość: Lidka Re: Lucki jestes strasznie zakuta pala i dzieciak IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.05, 21:32
                                            Lucki zakonspirowales sie bo glupio byloby ci znowu sie blaznic . Masz powazne
                                            problemy psychiczne i jakis uraz na tle wyksztalcenia, bo ciagle podnosic te
                                            kwestie zarzucajac innym albo ze nie sa wyksztalceni, albo ze dyplomy na
                                            targach kupuja. Moze ty i twoj tatus tak , ale inni nie.
                                            • Gość: isia Re: Lucki jestes strasznie zakuta pala i dziecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 21:48
                                              Zastanawiam się kim jest osoba podpisująca sie nickem Lidka.
                                              Kobietą? Mężczyzną?
                                              W jakim celu stworzono taką dziwną postać.
                                              Jeśli powedzieliśmy wszystko na temat narkotyków i każdy ma swoje odmienne
                                              zdanie, może lepiej zakończyć wątek i nie podtrzymywać go w nienaturalny sposób.
                                              • Gość: Lidka Re: Lucki jestes strasznie zakuta pala i dziecia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.07.05, 03:05
                                                A w jakim celu stworzono dziwna postac o nicku isia, badz lucki? Jesli ktos kto
                                                cie nie zna pisze o tobie beznadziejne i zlosliwe bzdury to masz prawo napisac
                                                ze nie jest to prawda i ze nie jest to w porzadku. A kim ty jestes droga
                                                isiu? Kobieta, czy mezczyzna? I po co tu napisalas skoro post nie byl
                                                skierowany do ciebie? Czy nie jest to czasami sztuczne podtrzymywanie przez
                                                ciebie tego watku?
                                                • Gość: lucki Re: Normalna wiejska przekupa i tyle n/txt IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 08.07.05, 06:15
                                                  • Gość: Lidka ZWYKLY OSZOLOM I ZAKUTA PALA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.07.05, 21:32
                                                    Nie dotrzymales slowa oszolomie. Szanuje ludzi ze wsi mimo iz pochodze z duzego
                                                    miasta i zyje w jeszcze wikszym. Kompleks wsi u luckiego?
                                          • Gość: lucki Re: Dziękuje. Ja także pzdr :) n/txt IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 08.07.05, 06:16
    • lpr_rasta Rasta zapoda mądrość z książki 28.06.05, 15:23


      "Jestem tylko posłańcem Jah i wykonuje powierzone mi przez Niego zadanie."
    • braineater Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 29.06.05, 10:41
      Odpowiedź jest nader prosta: a dlaczego nie?

      Dlaczego mam sobie odmawiać rzeczy towarzyszących ludzkiej kulturze od zawsze,
      dotkniętych prohibicją od niedawna?
      Dlaczego miałbym np uzależnić się od Fastfooda i telenowel, skoro mogę sobie w
      tym samym czasie zapalic i poczytać ksiązkę, albo i nie zapalic i poczytać?
      Dlaczego miałbym dac się odurzać kościelnymi rytuałami, skoro przezując garść
      grzybków dowiem się więcej o mistyce wypływającej z ludzkiej psychiki i
      pochodzeniu bogów, niż cały rocznik klerykow z seminarium?
      Dlaczego miałbym utrzymywac państwowy monopol na odurzenie, skoro mogę odurzać
      się o wiele zdrowiej, taniej i przyjemniej?

      Dlaczego?
      I naprawde przeczytajcie jeszce raz z uwagą posty lukisa, bo ma facet sporo
      racji.

      Pozdrowienia:)
      • fask Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 29.06.05, 16:50
        braineater napisał:

        > Odpowiedź jest nader prosta: a dlaczego nie?
        >
        > Dlaczego mam sobie odmawiać rzeczy towarzyszących ludzkiej kulturze od
        zawsze,
        > dotkniętych prohibicją od niedawna?
        > Dlaczego miałbym np uzależnić się od Fastfooda i telenowel, skoro mogę sobie
        w
        > tym samym czasie zapalic i poczytać ksiązkę, albo i nie zapalic i poczytać?
        > Dlaczego miałbym dac się odurzać kościelnymi rytuałami, skoro przezując garść
        > grzybków dowiem się więcej o mistyce wypływającej z ludzkiej psychiki i
        > pochodzeniu bogów, niż cały rocznik klerykow z seminarium?
        > Dlaczego miałbym utrzymywac państwowy monopol na odurzenie, skoro mogę
        odurzać
        > się o wiele zdrowiej, taniej i przyjemniej?

        Popieram i respect dla ciebie...
      • Gość: isia Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 21:12
        Dlaczego ludzie biorą narkotyki, bo w życie innego już im nie pozostało.
        Spróbowali wszystkiego, co jest dostępne i zycie przestało ich rajcować. Nie
        potrafia cieszyć się z tego że żyją, że pięknie jest na świecie, że kobiety
        założyły kolorowe króciótkie sukienki. Tym osobom nawet piękna pogoda już
        przeszkadza.
        Popadły w głęboką depresję i jedyne, co im pozostało to leczenie, którego boją
        się podjąć, bo znajomi uznają ich za psychopatów i odwrocą się. Moga też
        popełnić samobójstwo lub przeżywać każdegy dzień na prochach. I to jest
        najłatwiejsze.
        Nie potrafią żyć bez dopalaczy, chociaż nie przyznają się do tego nawet przed
        sobą. Jeśli nie narkotyki to chociaż piwo, aby nie patrzeć do lustra na trzeźwo.
        Obracam się wśród ludzi na co dzień zajmujących się osobami uzależnionymi,
        moje opinie nie są wyssane z palca ani wyczytane w kolorowych pismach.
        Panie Lucki prosze swoje teorie schować głęboko do szuflady
        Teoria i praktyka nie zawsze idą w parze.
        Jeśli potrzebna będzie pomoc terapeutów od uzależnień prosze
        dać znać na Forum, postaram się pomoc.
        Podejrzewam że dużo wody w Wiśle upłynie zanim wreszcie Pan się obudzi.
        Serdrcznie pozdrawiam i zdrówka.
        • Gość: lucki Re: Olaboga :) IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 21:52
          Wytłumaczę Ci coś raz jeszcze: nie każdy kto pije alkohol, jest alkoholikiem. Tak samo jak nie każdy kto używa narkotyków, jest narkomanem. Czy tak ciężko jest to pojąć? Naprawdę nie znasz ludzi, którzy raz na miesiąc zapalą sobie jointa lub raz na kwartał dopalą się "dropsem", by wyskoczyć na techno-party?

          Nie potrzebuję pomocy ani Twojej, ani nikogo innego z prostej przyczyny: nie jestem narkomanem. Częstotliwość przyjmowania przeze mnie substancji psychoaktywnych jest na tyle żadka, że o żadnym uzależnieniu mowy być nie może. Gdyby Twoje grono znajomych zajmujących się uzależnieniami usłyszało, że na terapię prowadzisz człowieka, który raz na miesiąc coś bierze, pospadałoby z krzeseł ze śmiechu.

          O uzależnieniu możemy bowiem mówić wtedy, gdy narkotyki stają się celem samym w sobie, a człowiek bez użycia narkotyków nie potrafi funkcjonować, zadniedbuje swoje życie prywatne czy zawodowe. Widzisz różnicę? Tylko na boga nie pisz, że u mnie to dopiero początek :) Używam sporadycznie od wielu lat, tak samo jak sporadycznie piję wódkę czy piwo. Wszystko dla ludzi, dla mądrych ludzi którzy wiedzą jak zrobić z tego użytek i nie zrobić sobie krzywdy.

          Pozdrawiam serdecznie
          lucki
          • Gość: lucki Re: Przepraszam za błąd IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 21:53
            winno być oczywiście "rzadka", a nie "żadka"

            Liczę na wyrozumiałość, wszak bezwzrokowe pisanie przynosi takie "kwiatki"

            pzdr.
            lucki
          • Gość: isia Re: Olaboga :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 22:34
            Pisałam już że kazda osoba uzależniona mówi, że jej uzależnienie nie dotyczy?
            To jest podstawowy objaw użaleznienia.
            Jeśli nie potrafisz bawić się bez dopalacza to już masz problem.
            Znasz osoby uzależnione, które nie zaniedbują pracy,
            piją lub biorą narkotyki wyłącznie w soboty i niedzielę.
            Przez cały tydzień udają normalnych, zdrowych ludzi którzy nie mają żadnych
            problemów ze sobą, a gdy nie muszą iść do pracy nie wychodzą z domu i upijają
            się lub ćpają.
            Wg ciebie nie są uzależnieni,bo kontroluja się.
            Powiedz to specjalistom, jeśli chcesz ich rozbawić.
            Albo osoby które nie piją, nie palą przez miesiąc,
            a później wpadają w kilkudniowy ciąg, wg Ciebie też nie są uzaleznione?
            Jesteś zabawny jeśli tak myślisz.
            • Gość: lucki Re: Pytanie IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 22:50
              Pytam raz jeszcze: czy biorąc narkotyki raz na miesiąc lub raz na dwa miesiące jestem uzależniony?

              lucki
              • Gość: isia Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 23:23
                A nie jesteś?
                • Gość: lucki Re: Pytanie drugie IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 29.06.05, 23:26
                  Pytanie drugie: czy człowiek używający alkoholu raz na miesiąc czy raz na dwa miesiące jest alkoholikiem?

                  lucki
                  • Gość: isia Re: Pytanie drugie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 00:16
                    Jeśli szuka okazji do wypicia a nie do porozmawiania z ludźmi, to tak.
                    • Gość: lucki Re: No to odpowiedź :) IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 00:21
                      No to odpowiadam Ci na poprzednie pytanie, "czy jestem uzależniony?": nie, nie jestem. Bo ani nie szukam okazji do wzięcia i rozmawiam z ludźmi.

                      Choć... zapewne zaraz podważysz to co napisałem, bo... uzależnieni ponoć nie zdają sobie z tego sprawy, czy tak? :) Ale jak widzisz, nie spełniam kryteriów, o których napisałaś Ty, więc jak to jest z tym moim uzależnieniem, he?:)

                      lucki
                      • Gość: Lidka Re: No to odpowiedź :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.05, 00:56
                        Wedlug mnie istotna jest tu kwestia wieku. Jesli jestes dojrzalym mezczyzna to
                        wolno ci sie truc czym chcesz. Jesli oczywiscie nie masz rodziny, bo wowczas to
                        inna para kaloszy. Jesli zas jestes mlodym czlowiekiem, nastolatkiem to dorosli
                        winni sa cie ochraniac w kazdy mozliwy sposob. Pozdrawiam
                        • Gość: lucki Re: No to odpowiedź :) IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 01:39
                          Absolutnie nie neguję tego co piszesz w kwesti dostępności substancji psychoaktywnych dla młodzieży. Winny być nawet nieco ostrzejsze kryteria dostępności niż w przypadku tytoniu czy alkoholu. Co nie zmienia mojego stanowiska w sprawie, że winno dążyć się do zalegalizowana obrotu tymi substancjami, bo absolutnie nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia, by wciąż handel nimi odbywał się nielegalnie.

                          lucki
    • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 29.06.05, 14:05
      a ja dzisiaj już szykuje melanżyk... wódeczka, feta, piguly, blanciki... i
      zaczynam pudrować nosek mniam mniam...
      • Gość: jaija Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.06.05, 22:56
        Świat realny jest tak barwny, tak żywy oraz inspirujący, że nie rozumiem, jak
        można brać dopalacze. Jak można chcieć bawić się "lepiej", jak i tak jest
        wspaniale? Po co? Dlaczego?
        Chyba dlatego, że ktoś tego nie dostrzega. Żal mi wobec tego takich osób.
    • syn_rydzyka Kolejny wątek bez sensu. 30.06.05, 01:23
      Przeróżni ludzie zażywają przeróżnych środków z przeróżnych powodów, starają
      się być szczerzy i wyjaśnić innym dlaczego.
      A jak zwykle moraliści, czyli niewtajemniczeni, czyli ignoranci, walczą między
      sobą o to, kto potrafi najbardziej kwiecistym językiem opisać stan umysłu
      ludzi, których nie znają i nie rozumieją.
      • braineater Re: Kolejny wątek bez sensu. 30.06.05, 08:31
        To nawet nie jest tak, bo jest to niestety kolejny temat skażony emocjami -
        isis, jaija mają swoje sprecyzowane poglądy anty, i mają do tego zupełne prawo,
        dopóki nie próbują narzucać swojej wizji świata, luckis i kilka innych osób w
        tym wątku, również mają mocno sprecyzowane poglądy pro i też wszystko w
        porządku, dopóki nie zmienia się to w gloryfikację narkotyków i innych uzywek -
        a takie wstawki, przyznaję niestety zauważyłem. I zdecydowanie jest to konflikt
        pomiędzy wiedzą medialną przeciwników, niestety wiedzą mocno zdemonizowaną a
        spokojnym dyskursem opartym na faktach i doświadczeniach. W związku z tym
        powstaje nierozwiązywalny węzeł gordyjski, bo temat uzywek, tak jak temat
        polityka czy religia nie nadaje się do racjonalnej dyskusji, ponieważ obie
        strony podchodzą do swoich wyborów w sposób wartościujący i emocjonalny, i na
        tych podstawach raczej nie da się osiągnąc kompromisu. Panie nie przekonaja nas
        do rezygnacji z narkotyków, bo nie udało im sie jeszce znaleźć żadnego mocnego
        argumentu anty, a my nie jesteśmy w stanie zmienić ich wizji świata, bo
        znalezienie równie mocnego argumentu pro, jest również praktycznie niemożliwe.
        Ciąg dalszy dyskusji miałby sens, gdyby udało się temat narkotyków
        odmitologizować i sprowadzić do czystych pojęc medycznych, najlepiej w
        tabelkach: czyli pozytywy/negatywy i wtedy ewentualnie można dojśc do jakiś
        sensownych wniosków. A tak, to wszystko jest po prostu kwestią indywidualnego
        wyboru i subiektywnych odczuć, i prowadzi tylko i wyłacznie do
        klasycznego "bicia piany" - ale w końcu po to chyba jest publiczne forum:)

        Pozdrowienia:)
    • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 30.06.05, 10:44
      No i jestem po melażu, czuje się doje..y:) Feciłem, chlałem wóde i śliczną
      dupeczke miałęm koło siebie mniam mniam... Skoro się dobrze bawiłem to w tym
      złego że sie naćpałem? Nie interesuje mnie zabawa na trzeźwo, tak jak niektórych
      nie interesuje zabawa na piździe, ale dlaczego niby mam być gorszy jak się
      naćpam? Bo jak się naspiduje to dużo chodze, dużo gadam, dużo wódki moge wypić i
      dużo innych rzeczy zrobić? Nie czaje tego, skoro mi się to podoba. Komuś innemu
      podoba się malowanie obrazów albo bieganie po stadione i nikomu nie robi
      krzydwy. To czemu moje ćpanie jest złe skoro też nikomu nie robie krzywdy?
      • Gość: lucki Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 14:05
        Nie gniewaj się filipooo, ale... Ty narkomanem jesteś, bo ćpanie stało się Twoim sposobem na wszystko, na całe życie. I to jest różnica pomiędzy Tobą a mną.

        lucki
        • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 30.06.05, 14:38
          każdy ma jakiś patent na zycie:)
        • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 30.06.05, 14:46
          bo ja mam to we krwi; wiesz filip z konopii... indyjskiej;P lubie ten inny
          świat, tajemniczy, czasem szybszy, czasem bardziej kolorowy, czasem kochany,
          czasem straszny, czasem... dzięki wszystkim za towar który nigdy się nie nudzi
          • Gość: lucki Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 15:57
            Nie żebym chciał Cię urazić. Słowo narkoman absolutnie wg mnie nie zostało użyte w pejoratywnym jego znaczeniu. Podkreśliłem jedynie fakt, że używając regularnie narkotyków i opierając swój świat wokół ich zażywania chcesz czy nie chcesz jesteś narkomanem, a więc osobą nadużywającą narkotyków. To nie miał być przytyk, absolutnie.

            Jeśli Cię stać na to, by ćpać, rodzina przez to nie cierpi, nie zaniedbujesz swoich obowiązków, pracy, nauki to ok, bierz ile chcesz, bo to Twój sposób na życie. Ale jeśli krzywdzisz przez to innych, to należałoby się zastanowić, czy nałóg którego jesteś uczestnikiem nie stanowi jednak problemu.

            pozdrawiam
            lucki73
        • Gość: kinia :...( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 14:50
          Przed chwilką zaczęłam czytać ten wątek na forum i... jestem zaskoczona tym, co
          sobie pomyślałam.
          Na początku czytania miałam taką myśl: Narkotyki biorą tylko ćpuny i to jest złe.
          Teraz, głównie po przeczytaniu wypowiedzi Lucki'ego, myślę sobie, że każdy z nas
          ma jakieś swoje przyzwyczajenia, gusta, smaki, kaprysy czy whatever... ;)
          Nawet ja po głębszym zastanowieniu robię wiele rzeczy, które są dla mnie
          szkodliwe (przede wszystkim źle się odżywiam i jestem od tego uzależniona).
          Lucki, masz rację w tym co mówisz (serio).
          Narkotyki są niebezpieczne, jeżeli stają się sposobem na życie. Tak samo
          papierosy i alkohol. Nie wiem co by tu jeszcze dodać... Rozumiem osoby, które
          korzystają z używek albo mają jakiegoś innego bzika (przepraszam za określenie).
          Ja sama jestem w pułapce ale nie narkotykowej :.........(
          Pozdrowienia dla Lucki'ego
          • Gość: lucki Re: :...( IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 16:00
            Cieszy mnie, że choć jedna osoba zrozumiała istotę tego co piszę :) i nie opiera swojej wiedzy li tylko na papce medialnej nakazującej myśleć, że każdy kto używa substancji psychoaktywnych jest od razu ćpunem. A przecież wcale tak nie jest.

            pzdr.
            lucki
            • Gość: Lidka Ha, ha , lucki nie pocieszaj sie , lecz sie lepiej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.07.05, 06:06
    • mammutka Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 30.06.05, 15:53
      ups.. ale temat..
      a zadam pytanie - testy na HIV to już sobie robiliście czy czekacie na coś??
      • Gość: lucki Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.06.05, 16:06
        Czy to pytanie ma coś wspólnego z treścią tego wątku?

        To nie te czasy już, że by "wziąć" trzeba się kłuć. Kłują się Ci, którzy biorą "brown", a to już kompletne dno, to właśnie tacy narkomani z Centralnego. Od zapalenia jointa HIV-a nie złapiemy :), ani od wzięcia jakiejś tabletki. Świat poszedł naprzód trochę :)

        Ale odpowiem na Twoje pytanie: tak robiłem sobie testy, ale nie dlatego, że używam sporadycznie substancji psychoaktywnych, ale dlatego że prowadziłem swego czasu dość frywolne życie erotyczne i tam upatrywałem możliwości zarażenia się wirusem HIV. Na szczęście wszystko jest ok, ale przyznać muszę że wyczekiwanie na wyniki to większy stres niż obrona pracy magisterskiej i wszystkie egzaminy na studiach razem wzięte.

        pzdr.
        lucki
        • Gość: Lidka Lucki to ty straszny szczun jestes. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.07.05, 04:46
    • Gość: lavinka z nielogu Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.05, 16:47
      Zazwyczaj nie mają odwagi odmówić, boją się stracić przyjaciół bo tylko ich
      mają na świecie nie mogąc liczyć na bliskość z rodziną....

      lav
    • facet123 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 01.07.05, 10:35
      Nie będę pisał, że narkotyki miękkie, jak np. marihuana, nie uzalezniają. Bo to
      porostu nie prawda. Owszem. Marihuana uzależnia. Uzależnia nie mniej i nie
      bardziej niż np. alkohol, czy papierosy.
      Nikt jakoś głośno nie krzyczy jednak o delegalizacji tytoniu i alkoholu.
      Każdy kto okazyjnie wypija sobie piwko, lamkę szampana czy wina i nie zamierza
      z tego rezygnować jest tak samo uzależniony od etanolu jak osoba która okazyjne
      wypala sobie jointa.
      • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 01.07.05, 10:40
        dilowanie rąk nie brudzi
        dzięki wszystkim za towar który nigdy sie nie nudzi...
        MAM STRASZNA KU..CE I DZISIAJ TAK SIE NAĆPAM ŻE O JA PIER....
      • Gość: lavinka z nielogu Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 10:52
        Zgadzam się. Z tego samego powodu nie pije i nie palę więc pod tym względem
        jestem na szczęście czysta. ;-)

        lav
      • Gość: fuunk Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.retsat1.com.pl 07.07.05, 19:04
        nie zgadzam sie z tym, ze marihuana uzaleznia tak jak alkohol czy tyton...pisze
        to na podstawie wlasnych doswiadczen - po 1,5 roku regularnego (codziennego)
        palenia trawy poczulem sie tym zle ( w sensie ogolnym, nic konkretnego) i
        odstawilem ja z dnia na dzien. Nie spowodowalo to u mnie zadnych negatywnych
        objawow. wyobrazasz sobie cos takiego z alkoholem?
        • xxx131 Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 07.07.05, 21:40
          Fuunk, masz chyba silna wole, po prostu siebie kontrolowales przez caly czas, nie wszyscy tak maja. Gdyby wszyscy tacy byli niebylo by problemu narkomani.
    • tripper Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 01.07.05, 13:39
      wszyscy mowia o tym, ze narkotyki to samo zlo, ale nie ma bata, branie
      narkotykow to po prostu PRZYJEMNOSC
    • gradiscaa tak trzymaj lucki :) 02.07.05, 10:48
      Lucki - gratuluje mądrego i racjonalnego podejścia do tematu, no i
      cierpliwości.. mi nie chciałoby się tłumaczyć i tłumaczyć...

      pozdrawiam :)
    • Gość: kanibal Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.05, 17:28
      biorę,bo lubię sobie od czasu do czasu wziąć dla odmiany.Po przeczytaniu tych
      długich strasznych wywodow odstręczających od wszystkiego,idę sobie wziąć i spo-
      kojnie popatrzeć w niebo.
      • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 05.07.05, 08:15
        o jaaaa wrócilem w koncu do rzeczywistości, od środy ciągne maraton cały
        czas:):) dawno nie zrobiłem sobie takiego mixu moje menu: ŚRODA - feta + wóda
        CZWARTEK - trawa + browary PIATEK - trawa + feta + browary SOBOTA - feta +
        jaranie NIEDZIELA - feta + jaranie + whisky PONIDZIAŁEK - samo jaranie DZISIAJ -
        narazie trzeźwy ale jaranie juz jest. pozdrow dla wszystkich jaraczy
        • Gość: fuuunk Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? IP: *.retsat1.com.pl 10.07.05, 09:14
          polecam Ci film grupy Sky Piastowskie "Ze zycie ma sens" - mi on dal duzo do
          myslenia, tobie tez powinien...
          • filipooo Re: NARKOTYKI - DLACZEGO BIERZECIE? 13.07.05, 08:36
            mam ten film!! i zawsze jak go ogladam to pózniej ide się naćpać, dlatego nie
            proponuj mi tego:) jak widze te ściechy to tak mnie ściska że szok:):)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka