IP: *.tele2.pl 31.07.02, 08:01
Tak jestem wściekła. Wracałam właśnie z pracy, z całą moją miesięczną
wypłatą. Odbieram ją osobiście, bo prof. Belka nieco przeholował.
Pilnowałm plecaka, jak oka w głowie. Może rzecywiście trochę się zagdałam z
koleżanką, ale mój plecak był pod ciągłą moją kontrolą, tak mi się
przynajmniej wydawało. Niestety, tłok, ścisk zamęt, jaki panował w
tramwaju.... i niestety mój portfel zniknął nie wiadomo gdzie, najpewniej w
kieszeni jakiegoś... A niech tam nie będę mimo wszystko się wyżywać.
To wydarzenie skłoniło mnie do reflesji: Czy kogoś jeszcze w tym kraju, gdzie
wiekszość to katolicy, obchodzi przykazanie Dekalogu: NIE KRADNIJ?
Czy w czasach rozwoju kapitalizmu i demokracji nie zostało zakopane głęboko
pod ziemią?
Jak to widzicie, czy dla Was jest ono istotne??
Czy to przykazanie nie zawiera tego całego aspektu kradzieży?
Czy postępuję dobrze, kiedy na targu kupuję płytę przegraną z oryginalnej,
która kosztuje mnie jedną czwartą tej oryginalnej.
Gdy mnie na to nie stać idę na targ i kupuję podrabiane dżinsy, żeby mieć w
czym chodzić.
To przecież wszystko to jest kradzież, gdyby nie było odbiorców, jej by nie
było.
Obserwuj wątek
    • Gość: mr_pope Re: Kradzież IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 16:09
      Postępujesz źle, kupując podrobione dżinsy i piracką płytę. Ale jak Horacy
      pisał "widzę, pochwalam, lecz wybieram gorsze". Pozdrawiam
      • Gość: Mirko Plyta z targu... IP: 65.206.44.* 31.07.02, 18:47
        A zastanawialas sie kiedys, ze niecale 20 lat temu, kiedy pojawily sie pierwsze
        plyty CD i kiedy jeszcze nie mozna ich bylo skopiowac inaczej niz na tasme to
        kosztowaly rownowartosc $15-20 a dzisiaj, kiedy kazdy moze sobie taka plyte
        skopiowac za rownowartosc 10 centow te plyty sa NADAL za tyle samo co 20 lat
        temu?
        Czy gdyby plyty kosztowaly jedna czwarta tego co kosztuja a z technicznego
        punktu widzenia masowej produkcji powinny byc nawet jeszcze tansze, tez
        jechalabys po nie na targ?
        Ci z targu to nie - tak jak Ty - zlodzieje. To szara strefa, ktorej istnienie
        wywoluje pazerny model korporacyjny "bialej" strefy.
        To nie to samo co gnojek z Twoja wyplata.
    • puchatekkubus to smutne... 03.08.02, 20:20
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Tak jestem wściekła. Wracałam właśnie z pracy, z całą moją miesięczną
      > wypłatą. Odbieram ją osobiście, bo prof. Belka nieco przeholował.
      > Pilnowałm plecaka, jak oka w głowie. Może rzecywiście trochę się zagdałam z
      > koleżanką, ale mój plecak był pod ciągłą moją kontrolą, tak mi się
      > przynajmniej wydawało. Niestety, tłok, ścisk zamęt, jaki panował w
      > tramwaju.... i niestety mój portfel zniknął nie wiadomo gdzie, najpewniej w
      > kieszeni jakiegoś... A niech tam nie będę mimo wszystko się wyżywać.
      > To wydarzenie skłoniło mnie do reflesji: Czy kogoś jeszcze w tym kraju, gdzie
      > wiekszość to katolicy, obchodzi przykazanie Dekalogu: NIE KRADNIJ?
      > Czy w czasach rozwoju kapitalizmu i demokracji nie zostało zakopane głęboko
      > pod ziemią?

      Nigdy chyba w Polce takiego przykazania nikt nie przestrzegal. Przed wojna
      watpie, po wojnie tez, obecnie jak jest widzimy.
      To ciekawe z socjologicznego punktu widzenia jak narod ktory rzekomo na wskros
      jest katolicki nie stosuje sie do podstawowego kodeksu katolika.
      Zreszta, nigdzie chyba nauki katolickie nie odnosza skutku - duzo bardziej
      prawozadne kraje to to panstwa o tradycji protestanckiej; poszanowanie dla
      pracy i cudzej wlasnosci.

      Mnie tez wlasnie okradli - we wlasnym biurze. Zrobil to ktos kogo choc raz
      widzialem a moze nawet mozna powiedziec 'znam'. Stracielem dokumenty (choc nie
      znajdowaly sie w portfelu) i mysle ze rownowartosc twojej pensji.

      Ciekawym przezyciem dla mnie byla kradziez jednej z akcesoriow mojego samochodu
      (strata niewielka ale jak wiele mowiaca). Samochod zaparkowany na nowym osiedlu
      gdzi z zalozenia mieszka 'polska klasa srednia'. To miniosiedle wiec mozna by
      sie spodziewac ze istnieja jakies wiezi miedzy ludzmi. Nic podobnego. Skoro tak
      wyglada polska klasa srednia to jak jest z reszta. Jest to dla mnie bolesne ze
      zyje wsrod takich ludzi (w skandynawi widzialem kioski samoobslugowe gdzie
      pieniadze lezaly w pudelku ogolniedostepnym, nie pilnowane).
    • nemonick Re: Kradzież 03.08.02, 20:50
      Wiekszosc to katolicy ???? Nie, niestety wiekszosc to ludzie ktorzy z racji
      tego, ze mieszkaja w katolickim kraju udaja ze tez nimi sa. Dlatego chodza do
      kosciola: "bo sasiadka tez idzie" albo zeby sie pokazac sa "katolikami". Jezeli
      Polska byla by rzeczywiscie krajem katolickim to mozemy zamkac
      wiezienia, "niebieskie linie" itp. Czy moze te instytucje sa specjalnie dla
      mniejszosci religijnych ????
    • rzulw Re: Kradzież 05.08.02, 03:57
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Tak jestem wściekła. Wracałam właśnie z pracy, z całą moją miesięczną
      > wypłatą. Odbieram ją osobiście, bo prof. Belka nieco przeholował.
      > Pilnowałm plecaka, jak oka w głowie. Może rzecywiście trochę się zagdałam z
      > koleżanką, ale mój plecak był pod ciągłą moją kontrolą, tak mi się
      > przynajmniej wydawało. Niestety, tłok, ścisk zamęt, jaki panował w
      > tramwaju.... i niestety mój portfel zniknął nie wiadomo gdzie, najpewniej w
      > kieszeni jakiegoś... A niech tam nie będę mimo wszystko się wyżywać.
      >
      Wiesz co ?
      w piątek spotkało mnie to samo, cała wypłata poszła w "inne ręce" i bez względu
      na to czy nazwiemy to piractwem czy złodziejstwem to łapy bym poucinał .....
      • rzulw Re: Kradzież 09.08.02, 01:43
        rzulw napisał:

        > Gość portalu: Kasia napisał(a):
        >
        > > Tak jestem wściekła. Wracałam właśnie z pracy, z całą moją miesięczną
        > > wypłatą. Odbieram ją osobiście, bo prof. Belka nieco przeholował.
        > > Pilnowałm plecaka, jak oka w głowie. Może rzecywiście trochę się zagdałam
        > z
        > > koleżanką, ale mój plecak był pod ciągłą moją kontrolą, tak mi się
        > > przynajmniej wydawało. Niestety, tłok, ścisk zamęt, jaki panował w
        > > tramwaju.... i niestety mój portfel zniknął nie wiadomo gdzie, najpewniej
        > w
        > > kieszeni jakiegoś... A niech tam nie będę mimo wszystko się wyżywać.
        > >
        > Wiesz co ?
        > w piątek spotkało mnie to samo, cała wypłata poszła w "inne ręce" i bez
        względu
        >
        > na to czy nazwiemy to piractwem czy złodziejstwem to łapy bym poucinał .....
        >
    • Gość: patrycja Re: Kradzież IP: 134.65.212.* 05.08.02, 13:10
      A mi znowu ukradli samochód. Znowu, bo 5 miesięcu temu ukradli go, znalazł się
      i zaledwie 3 miesiące temu skończyłam z różnymi formalnościami itp. Jeszcze o
      2:30 był, a rano... No cóż...
      Ukradli mi też kołpaki z nowego samochodu. W dniu, w którym odebraliśmy go z
      mężem z salonu.
      Okradli mi też piwnicę - trochę narzędzi. W sumie niewiele wartych, a jednak
      komuś się przydało! Po prostu koszmar. W trakcie remontu w mieszkaniu robotnicy
      ukradli jedną z żarówek z oprawką do lustra. Nie wiem, po co im była, natomiast
      mi rozkompletowali zestaw. Na szczęście udało się dokupić sam brakujący
      element. Ukradli też wtedy wentylator łazienkowy. Dowiedziałam się potem. że
      tego dnia zginęła im na dworcu torba z rzeczami - nie wzbogacili się na mnie.
      Z innych idiotyzmów - ukradli benzynę, a raczej próbowali, bo chyba za mało jej
      było na szczęście. I jeszcze kierunkowskaz wyrwali z poprzedniego samochodu.
      To wszystko w przeciągu 2 lat!
    • czajson Re: Kradzież 06.08.02, 00:53
      Ja też kiedyś byłem okradzony w tramwaju(tzn. prawie okradzony, bo nie miałem
      przy sobie żadnych pieniędzy). Wracałem z imprezy-była godzina 23:30. Wsiadłem
      do tramwaju(do pierwszego "wagonu"!!!) na Placu Wilsona. Trzech kolesi
      (wiekszych odemnie-to było 2 lata temu, teraz bym się nie dał:)) chciało mnie
      wyciągnąć z tramwaju i pobić. Na szczęście skończyło się na podaratym dowodzie
      osobistym(moim). Kieujący tramwajem nawet nie zareagował(a także pozostałe
      osoby w tramwaju - bo wszystkie miejsca były zajęte, więc było full ludzi)
      mimo, iż widział całe zdarzenie.
      A poza tym w zeszym tygodniu ukradli nowy samochod mojego sasiada jest mi go
      zal - bo go lubie.
      Wiec do wszystkich zlodzieji czytajacych ten list: Zeby was posralo i gnijcie
      w wiezieniach!

      PS. Cos mi sie zepsula i nie pisze ogonkow, za co wszystkich przepraszam
      (oprocz zlodzieji oczywiscie).
    • Gość: asspole Re: Kradzież IP: *.peaknet.net 07.08.02, 09:51
      no i wyglada na to, ze ten bogobojny i swietojebliwy narod.....kradnie jak na
      bogobojnych przystalo.
      • Gość: Jack Re: Kradzież IP: *.pl / *.gazeta.pl 08.08.02, 00:22
        Niestety tak...
        ... z 4 samochodów które miałem 2 opuściły mnie drogą kradzieży ...
        ale samochody się ubezpiecza - najgorsze jest chyba gdy okradają cię naruszając
        twą nietykalnosc - w tramwaju nożem przy krtani - to znam na szcęście tylko ze
        słyszenia...
        • grzestouwdi Re: Kradzież 08.08.02, 11:24
          a co powiecie o kradzieżach w pociągach, znam jednego gościa, którego w pociągu
          okradli 4 razy, za każdym razem na trasie tej samej relacji, gdy znał już ich
          pierwszy sposób to myślał, że już go nie okradną, ale oni mieli też inny
          sposób, wtedy myślał, że o kradzieżach w pociągu wie już wszystko ale za
          trzecim razem posłużyli się innym sposobem, był pewien , że sam już może zostać
          złodziejem - do razu czwartego. Teraz już nie jeździ pociągami, kupił sobie
          samochód, który pewnie i tak mu ukradną!
    • grzestouwdi Re: Do okradzionej Gosi 08.08.02, 15:57
      Napisz mi swojego e-maila na mój grzestouwdi@poczta.onet.pl
    • white.falcon Re: Kradzież 08.08.02, 16:28
      Tu już chodzi nie o samą kradzież - współczuję Ci bardzo. My sami czasem głupio
      kusimy los. Przykłady:
      1/ Jadąc pociągiem na trasie międzynarodowej moja sąsiadka z przedziału
      położyła przy sobie, obok poduszki paszport. Gdy się zorientowałam, że zasypia,
      zwróciłam jej uwagę, że nie zabezpieczyła drzwi. Jechałam na górnej półce, więc
      wątpię, by pomyślała, że jak ktoś się położył, to będzie złaził jeszcze raz w
      dół.
      2/ Sklep osiedlowy typu SAM - starsza Pani odkłada na bok portfel z pieniędzmi -
      przed chwilą płaciła ekspedientce - chyba cała emerytura lub renta - bo widać
      było. Zaczyna pakować zakupy do siatki. Gdy jej zwróciłam uwagę, to zostałam
      oszkalowana równo.
      3/ Młoda dziewczyna wysiadła z samochodu i biegnie do banku. Samochód ma
      opuszczoną szybkę po stronie kierowcy, a kluczyki są w stacyjce. Gdy ją
      zatrzymuję - robi awanturę, jakbym ja miała to reno jej ukraść, ale wraca do
      wozu.
      Przykłady można mnożyć. Może warto by zacząć zwracać uwagę na to, co robimy i
      co robią inni. Każdy może zapomnieć się lub mieć zły dzień, a ten, kto ma
      lepszy - niech pomoże innym. Tyle to możemy zrobić dla siebie. Bo ze
      złodziejami samemu walczyć jest ciężko i niebezpiecznie (vide post, w którym
      nóż do gardła komuś przystawili - brrr).
      Pozdrawiam:-)
      • Gość: kamil konsekwencje raczej niz zwracanie uwagi... IP: 212.160.114.* 08.08.02, 18:50
        white.falcon napisała:

        > Tu już chodzi nie o samą kradzież - współczuję Ci bardzo. My sami czasem
        >głupio kusimy los.

        Wiesz, nie mozna wciaz tylko myslec co zrobic by portfel nie byl w kieszeni a
        samochod zostal napewno zamkniety... co bedzie nastepnym krokiem, psychiatra?

        Sam widzialem scenke:
        Podjezdza samochod pod kiosk. Wysiada facet, zamyka, wlacza alarm. Udaje sie do
        odleglego o 2,5 metra kiosku. Portfel wyjmuje z najglebszej kieszeni. Placi.
        Nastepnie cala masa czynnosci by uruchomic samochod...
        Tak ma wygladac zycie w Polsce?(!)

        Dla porownania kiosk warzywny w Skandynawi:
        Pudelko z pieniedzmi gdzie kazdy kupujacy wrzuca banknoty badz monety. Reszte
        wybiera sam.

        Nic nie usprawiedliwia kradziezy, choc nawet sady takie uzasadnienia (co za
        skandal) staraja sie znalezc. Slychac przeciez bylo o usprawiedliwionym
        gwalcie 'bo wygladala na starsza' (tak wiec ok, mozna gwalcic?), 'nikla
        szkodliwosc spoleczna, czasowe tylko przywlaszczenie mienia'.... takich
        nikczemnych uzasadnien jest mnostwo.
        Nie tylko w Polsce ale na swiecie swiat staje sie coraz bardziej liberalny;
        wytlumaczyc mozna wszystko. Pobil kogos bo sam byl bity przez ojca, ukradl bo
        nie mial z czego zyc, zgwalcil bo mial zaburzenia emocjonalne....

        Nie chce ostrzejszych kar (modne haselko wyglaszane przez roznego
        rodzaju 'politykow') - chce egzekwowania kar.

        W Polsce jest okropnie. Okropnie bo okropni sa ludzie (milosc do cudzych
        rzeczy). To nie ostatnie wydarzenia - tak bylo zawsze odkad pamietam.
        • white.falcon Re: konsekwencje raczej niz zwracanie uwagi... 09.08.02, 17:19
          Zgadzam się z Tobą. Ale egzekwować ktoś musi - a ktosie właśnie są często
          bezradni, bo co z tego, że zatrzymają, coś wlepią, wykonają masę papierkowej
          roboty - nota bene niedługo wszystkie instytucje zaginą pod masą niepotrzebnych
          nikomu papierów (sama je codziennie produkuję, więc wiem - ale nie przeskoczę
          przepisów), dorzucą pracy sądowi po to, by... spodziewanego efektu nie było.A
          co z Ustawami - mam wrażenie, że są produkowane przez osoby, które nawet nie
          pofatygowały sie, by na własne oczy zobaczyć, jak wygląda ich wdrażanie w życie
          i dalej - poprawiają - nawet nie zapytując dokładnie tych, którzy nimi sie
          posługują na codzień, dlaczego muszą nagimnastykować się, by dostosować je do
          życia. Smutne to.
          Pozdrawiam:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka