Dodaj do ulubionych

Czy łatwo być ateistą??

    • Gość: Samf JAK MOZESZ TAK PISAC? POJDZIESZ DO PIEKLA! IP: *.dhcp.samfundet.no 16.07.05, 22:31
      JAK MOZESZ TAK PISAC? POJDZIESZ DO PIEKLA!
      BEDZIESZ SIE TAM SMAZYL W SMOLE.
      NATYCHMIAST SIE NAWROC TY ATEISTO!
      Powinni cie zwolnic z pracy - to kara za twoje grzechy!
    • Gość: Samf PYTANIE DO KATOLIKOW IP: *.dhcp.samfundet.no 16.07.05, 22:33
      Co czujecie w chwili smierci?
    • Gość: RaV Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 23:05
      prawdziwy ateista nie jest sie w stanie przejac zdaniem innych ludzi poniewaz ma
      na tyle ugruntowany swoj swiatopoglad ze zdanie reszty o nim samym nie ma dla
      niego wiekszego znaczenia... bo tylko on sam i jego sumienie sa dla niego autorytem.
    • Gość: magdalenka201 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 23:31
      Dla mnie latwo,bo nie przejmuje sie czy ktos akceptuje moja "niewiare".Jesli
      ktos sie odsuwa i dziwi ze jestem ateistka ,to jego problem nie moj.Mam to po
      prostu w d....Grunt to byc w porzadku do siebie i innych i byc dobrym
      czlowiekiem.Nie jest wazne kto w co wierzy,wazne jakim jest czlowiekiem.
      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 23:37
        >Grunt to byc w porzadku do siebie i innych i byc dobrym
        > czlowiekiem.Nie jest wazne kto w co wierzy,wazne jakim jest czlowiekiem.
      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 23:39
        >Grunt to byc w porzadku do siebie i innych i byc dobrym
        > czlowiekiem.Nie jest wazne kto w co wierzy,wazne jakim jest czlowiekiem.

        Definicja "dobrego czlowieka" jest wzgledna w ateizmie. Np. Stalin, kiedy
        ktos zaatakowal Lysenke ze niszczyl dobrych genetykow, byl bardzo oburzony.
        To takij charoszyj czielowiek!!! Dobry czlowiek!!
        • marecki997 Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.07.05, 23:44
          Ksiądz Tiso także twierdził, że mordując Żydów zbawia Słowację. Dekalog mu w tym
          wcale nie przeszkadał.
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 00:59
            Jakis dowod ze ksiadz Tiso mordowal Zydow. Albo dowod ze prawo kanoniczne
            pozwala ksiezom sprawowac jakiez rzady?

            marecki997 napisał:

            > Ksiądz Tiso także twierdził, że mordując Żydów zbawia Słowację. Dekalog mu w ty
            > m
            > wcale nie przeszkadał.
            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:14
              Za Wikipedia:

              "Tiso himself - like many people in Central Europe at that time - had definite
              anti-Semitic views (as some of his own letters from the end of World War II
              suggest), but as an (active) Catholic priest he opposed violence
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:19
                "In general, opinions differ widely on his role in the Jewish deportations from
                Slovakia. He definitely did not initiate or organize these activities. He also
                granted 2,000 presidential exceptions from the anti-Semitic Jewish Code. (The
                exact number remains in dispute, as does the question whether this is a
                relatively high or low number.)"

                Pomimo calej powojennej propadandy ateistyczno-komunistycznej, nie dalo
                sie mu przylepic gwna. Sa takie proby wobec Piusa XII ktoremu Zydzi po wojnie
                osobiscie dziekowali za ocalenie.
                • funix siódme echo po kisielu... 17.07.05, 02:15
                  Taaaak, to się nazywa „propadanda ateistyczno-komunistyczna”...

                  pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Tiso
                  Jozef Tiso (urodzony 13 października 1887 w Wielkiej Bytczy - stracony 18
                  kwietnia 1947), słowacki ksiądz, polityk i lider Słowackiej Partii Ludowej.

                  Skończył szkołę średnią w Żylinie i zdecydował się pójść do seminarium. 14 lipca
                  1910 roku został wyświęcony na księdza, a rok później obronił doktorat z
                  teologii. Powierzono mu pracę duszpasterską w kilku małych słowackich parafiach.
                  W roku 1914 został powołany jako kapelan do armii austriackiej. Służył w Styrii,
                  skąd jednak pod koniec roku, ze względu na ciężką chorobę, został wycofany w
                  poźniejszym okresie został osobistym sekretarzem biskupa Nitry Viliama Batthanyiego.

                  Tiso wystartował w 1920 roku z ramienia Partii Ludowej w wyborach
                  parlamentarnych. Wygrał, lecz zdecydował się oddać swój mandat innemu
                  kandydatowi przekładając duszpasterstwo nad politykę. W ciągu kilku lat stworzył
                  w Nitrze bardzo silny ośrodek ludowców i stamtąd w 1925 roku po raz kolejny
                  został wybrany do parlamentu, razem z 22 innymi członkami partii. Mimo, że w
                  organizacji silną pozycję mieli działacze przedprzewrotowi (tzn. weterani partii
                  sprzed 1918 roku), to właśnie księdzu Tiso powierzył Andrej Hlinka przewodzenie
                  parlamentarnemu Klubowi Słowackiemu. Słowacka Partia Ludowa weszła do
                  utworzonego po wyborach rządu Antona Svehla, a Tiso objął w nim tekę Ministra
                  Zdrowia. Przeprowadził wiele reform w słowackiej służbie zdrowia, ale w 1928
                  roku ludowcy opuścili rząd.

                  Podczas kongresu w Rużomberku w 1930 roku wybrany został jednym z
                  wiceprzewodniczących partii i był jej głównym ideologiem domagał się oddzielnej
                  słowackiej administracji, słowackiego parlamentu a także sądowniczej i
                  kulturowej autonomii.

                  Po śmierci Andreja Hlinki w 1938 roku został jego następcą i w imieniu partii
                  przystąpił do rokowań z rządem, na temat sprawy autonomii i praw Słowaków.
                  Kolejny kryzys rządowy ułatwił mu negocjacje. Był to okres konferencji
                  monachijskiej i nacisków społeczności międzynarodowej na Czechosłowację w
                  związku z separatystycznymi żądaniami Niemców sudeckich. W obliczu kolejnego
                  kryzysu gabinetowego i wykorzystując postanowienia Układu Monachijskiego,
                  zdecydowano się na utworzenie autonomicznego słowackiego rządu, na czele którego
                  stanął ks. Tiso.

                  Tiso zdecydował sie współpracowac z Hitlerem i w latach w latach 1939–45 pełnił
                  funkcję prezydenta całkowicie zależnej od Niemiec Republiki Słowackiej.
                  Wprowadził w kraju rządy totalitarne - zniesione zostały wolność sumienia, słowa
                  i prasy, zakazano działalności partii opozycyjnych.

                  We wrześniu 1939 Republika Słowacka dokonała agresji na Polskę. Ciekawostką
                  jest, że jedna ze słowackich dywizji nazwana została imieniem Janosika,
                  słowackiego zbójnika grasującego w XVIII wieku na terenie Rzeczypospolitej.
                  Gorliwość Słowaków została nagrodzona - w listopadzie część południowych ziem
                  Polski została włączona w skład Słowacji.

                  Nie tylko był współodpowiedzialny za wywózkę słowackich Żydów do obozów
                  koncentracyjnych, ale nawet płacił rządowi niemieckimu za "pomoc w rozwiązywaniu
                  tego problemu" - o ile w roku 1939 na terenie Słowacji mieszkało ok. 90 tysięcy
                  Żydów, to już w roku 1945 było ich niewiele ponad 30 tysięcy.

                  We wrześniu 1944 roku w Słowacji wybuchła komunistyczna rewolta. Po przejściu
                  części wojsk, na czele z ministrem wojny Ferdinandem Catlosem, na stronę
                  rebeliantów, Ks. Tiso, zdając spobie sprawę, że jego siły zbrojne nie zdołają
                  stłumić powstania, zdecydował się zdemobilizować armię Republiki i poprosić
                  Niemców o pomoc w zaprowadzeniu porządku w kraju. W konsekwencji, na terytorium
                  Słowacji wkroczyły Wehrmacht i SS bezwzględnie tłumiąc powstanie. Zniszczono
                  kilkadziesiąt miast i zamordowano tysiące ludzi. Kilkanaście tysięcy Słowaków
                  zostało aresztowanych i osadzonych w niemieckich obozach koncentracyjnych

                  Po wojnie Jozef Tiso został skazany na śmierć za zdradę i udział w zbrodniach
                  wojennych i stracony. Niemniej jednak w ostatnich latach, szczególnie wśród
                  słowackiego duchowieństwa, można było zaobserwować próby rehabilitacji
                  dyktatora, ukazania go jako postaci tragicznej, człowieka zastraszonego a nawet
                  uznania męczennikiem za wiarę.
                  • funix Re: siódme echo po kisielu... 17.07.05, 02:25
                    de.wikipedia.org/wiki/Jozef_Tiso
                    Es wird gefragt, ob es christlich sei, was mit den Juden gemacht wird, ob das
                    menschlich sei, ob es keine Plünderei sei... Ich frage: Ist es christlich, wenn
                    eine Nation ihren ewigen Feind loswerden will? ... Dass das jüdische Element das
                    Leben der Slowaken bedroht hat, davon müssen wir niemanden überzeugen. Es würde
                    noch schlimmer aussehen, wenn wir uns von ihm nicht rechtzeitig gereinigt
                    hätten. Und wir haben es auf Gottes Anweisung getan: Slowake, wirf weg,
                    entledige dich deines Schädlings... (Jozef Tiso, Holíč, 16. 8. 1942, bei der
                    Deportation von Juden nach Auschwitz)

                    Unsere Schuld liegt in der Dankbarkeit und Treue den Deutschen gegenüber, die
                    nicht nur die Existenz unserer Nation und deren natürliches Recht auf
                    Unabhängigkeit und nationale Freiheit anerkannt und gebillligt haben, sondern
                    uns auch gegen die Tschechen und Juden, die Feinde unserer Nation, geholfen
                    haben. Wir sind uns aber sicher, dass diese „Schuld“ in den Augen der Katholiken
                    unsere größte Tugend ist. (Tiso, Brief an den Vatikan, 19.12.1944)

                    Es heißt, alles, was Tiso getan hat, habe er unter dem Druck der Deutschen
                    getan. Aber nach dem Tode Hitlers, als der neue Staatschef Admiral Dönitz kurz
                    an die Macht kam, war Tiso der Erste und höchstwahrscheinlich der Einzige, der
                    diesem ein Gratulationstelegramm mit dem Ausdruck der Treue geschickt hat. Diese
                    Tatsache wurde beim Prozess besonders negativ aufgenommen; Tiso hatte dieses
                    Telegramm noch nach seiner Flucht aus Bratislava, von Österreich aus
                    abgeschickt: er hatte gehofft, dass es noch zu einem Konflikt zwischen Ost und
                    West kommen wird.... (Staatsanwalt Dr. Žabkay nach dem Tiso-Prozess)
                  • Gość: Echo Re: siódme echo po kisielu... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 02:50
                    Ja nie bronie Tiso, uwazam ze nie powinien byl wziasc pozycji politycznej.
                    Ale twierdzenie mareckiego ze mordowal Zydow to czysta halucynacja.
                  • Gość: Echo Re: siódme echo po kisielu... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 02:54
                    W anglojezycznej wikipedii pisze zupelnie cos innego. A juz ze placil? Tiso
                    odwazyl sie WSTRZYMAC transporty Zydow. Ja mysle ze ten artykul pisal jakis
                    specjalista od "polskich obozow koncentracyjnych" a nie historyk.
                  • piezo1 Re: siódme echo po kisielu... 17.07.05, 13:17
                    Mechanizm wybielania ten sam co z naszym patronem biskupem Św. Stanisławem
        • ateistazwyboru Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.07.05, 23:48
          przykład znów od czapy, totalnie bez sensu. Uczepiła się Pani tego
          komunicmu jak rzep psiego ogona.
      • piezo1 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 12:40
        Zawsze powtarzam młodszemu bratu:
        "nie musisz być chrześcijaninem, bądź dobrym człowiekiem - większość ludzi
        nawet tego nie potrafi!"
    • lugo Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.07.05, 23:43
      Oczywiscie ze latwo, szczegolnie w miescie (zobacz kogo bardziej promuja
      media). Idac dalej, jeszcze latwiej byc EGOista.
      • ateistazwyboru Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.07.05, 23:49
        Media promują ateistów? A jakieś konkrety?
        Bo ja co i rusz na jakiś program katolicki trafiam.
        • lugo Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 00:27
          Chyba zbyt czesto ogladasz Telewizje 'Trwam' albo czytasz "Nasz Dziennik" Bo
          innych mediow tego typu nie widze. Oczywiscie w tygodnikach oraz w dziennikach
          czy w TV pojawiaja sie rozczulajace spędy typu jakas tam msza rocznica albo
          pogrzeb Papieza ale potem jest typowa sieczka w stylu: gej jest ok bo to jest
          trendy, albo jestes wolnym czlowiekiem, uzywaj zycia, rob tak jak uwazasz (brak
          norm - wazny jestes tylko Ty! i Twoje potrzeby! Wierzysz w Boga? Ok, ale nie
          badz konserwą i oszołomem, kosciol jest zacofany, zobacz co jest na Zachodzie,
          badz bardziej liberalny, dopasuj się, badz nowoczesny)- to proponuja
          dzisziejsze, najpoczytniejsze media
          Dla wierzacego najlepiej schowac sie ze swoimi pogladami do kanalu (cieszysz
          sie z tego, no nie?)
          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 00:40
            A ja widzę codziennie. Papież kichnął, papież pozdrowił Polaków (zawsze to
            robi, ten nowy też, po kiego grzyba robic z tego temat wydania??)Rozmowa o
            aborcji - ksiądz ekspertem. Rozmowa o gejach - też ksiądz (ekspert? tu bardziej
            uwierzę) Chyba tylko w temacie rybek akwariowych sukienkowcy się nie
            wypowiadają. Czy ja muszę to oglądać w publicznej telewizji? Dlaczego
            dziennikarze używają określenia "ojciec święty". Prywatnie mogą, ale nie w
            telewizji polskiej, Polaków - a np. dla mnie WOjtyła nie był żadnym ojcem, ani
            tym bardziej świętym. Wierzący niech modlą się w kościołach, ponoć do tego te
            przybytki służą. To "niekatolicy" muszą się chować z poglądami. Czy taka
            dyskusja jak na tym forum byłaby możliwa w publicznej TV? Nigdy!
            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:06
              Telewizja pokazywala i bedzie pokazywac co ludzie chca ogladac.
              Amerykanska telewizja ma swoje notowania i lewicujace radiostacje
              jak CBC, CNN leca glowa w dol. Kanada miala dosc CDC i pomimo sprzeciwu
              obrazonej lewicy, dopuscila FOX News. Podobnie z Polska. Komercyjne
              radiostacje czy nawet ateista Kwasniewski zawsze podpierali sie papiezem.
              Najbardziej mnie oburza ze polska telewizja jest abonentowa. Katolicy placa
              ale wszyscy inni chca dostep. Powtarzam, gdyby zrobic 20-minutowe programy
              dla wszystkich mniejszosci wtedy nie byloby czasu dla wiekszosci.


              > Gość portalu: terry napisał(a):

              > A ja widzę codziennie. Papież kichnął, papież pozdrowił Polaków (zawsze to
              > robi, ten nowy też, po kiego grzyba robic z tego temat wydania??)Rozmowa o
              > aborcji - ksiądz ekspertem. Rozmowa o gejach - też ksiądz (ekspert? tu bardzie
              • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:12
                A skąd wiesz co ludzie chcą oglądać? A może wypada powiedzieć że papieża, a tak
                naprawdę retransmisje mszy i uroczystości religijnych mają znikomą oglądalność,
                wyobraź sobie. Pewnie, nie ma sensu dawać po 20 minut wszystkim - miłosnikom
                rybek akwariowych itp. Dlatego po katolicku nie damu nikomu, tylko katolom. Tak
                jest sprawiedliwie, prawda? Ale, ale, Echo - nie odpowiedziałaś mi na pytanie:
                W jakim celu Twoi znajomi na rozmowie o pracę w świeckiej instytucji wspominali
                o tym że są wierzący? Teraz też nie odpowiesz?
                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:30
                  Oczywiscie ze odpowiedzialam!!
                  ------
                  Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net
                  Gość: Echo 16.07.2005 21:31 + odpowiedz

                  > Ale pozwól mi zrozumieć w jakim celu Twoi znajomi na rozmowie o pracę (zakładam
                  >
                  > że w świeckiej instytucji) wspominali o swojej religijności. Po co? Wytłumacz.

                  Nie wiem dlaczego ateistyczne lewuski pod kilku nickami atakuja religie na tym
                  forum. Po co? Wytłumacz. Po prostu lewactwo to pewna agenda polityczna ktora
                  nie powinna miec miejsca na uczelniach. Podobnie feminazistki nie powinny
                  rozdawac kondomow 12latkom i mowic o urokach skrobanek, za ktore biora pieniadze
                  tylko dlatego ze robia to w szkolach placonych przez podatnika. Oczywiscie, ze
                  musza wykazywac czujnosc klasowa bo religijni rodzice czesto nie toleruja ich
                  ingerencji w seksualna indoktrynacje wlasnych dzieci. Po prostu ateisci czuja
                  sie lepiej wsrod ateistow (jak wynika z dyskusji) i dlatego usiluja pod
                  rozmaitymi pseudopretekstami wyeliminowac ludzi religijnych chocby ze nie sa w
                  stanie, jak uwazasz, prowadzic badan genetycznych. Oczywiscie ateisci (np
                  Lysenka) byli w stanie...
                  jak sam uwa
                  Ktos ponizej zastanawial sie czy ateisci to nie ukryci satanisci. Zapewne
                  lewicowi ateisci dyszacy nienawiscia do naszej cywilizacji sa dla mnie symbolem
                  samobojczej agresji.
                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:35
                    Echo - wypuntkuj mi proszę słowa, które mówią dlaczego Twoi znajomi wspomnieli
                    na rozmowie o swojej religijności. Bo ja ich nie widzę.
                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:46
                      Pytanie o religie jest bezprawne. Ale idzie to mniej wiecej tak. Prosi sie o
                      referencje, a nastepnie patrzy sie na zyciorys czy nie ma znajomego nazwiska.
                      Nastepnie dzwoni sie do kolegi (ateistycznego oczywiscie) z zapytaniem: czy ta
                      osoba nie ma jakichs przekonan ktore moglyby naruszyc sielanke. Np. "Prof" Word
                      Churchill zapytalby, co Pan/Pani sadzi o moim pogladzie ze ci co zgineli w Nowym
                      Yorku to male Eichmany ktore na to zasluguja. Albo, a Pani z Polski? A ten
                      papiez to potworny konserwatysta ktory tfuj!! nie zgadza sie na aborcje. Wtedy
                      albo ktos bez szkieletu pokiwa glowa, albo ktos taki jak ja zrobi mu maly wyklad
                      ze papiez to (o dziwo!!!) katolik i ze na aborcje nie moze sie zgodzic. Od tej
                      chwili masz negatywne punkty. Moga Cie jeszcze zaprosic na kolacje i powiedziec
                      ze Bush to gorszy terrorysta niz bin Laden. I znow, jesli uwazasz ze to ponizej
                      pasa, to masz przerypane.
                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:49
                        Echo - Ty naprawdę wierzysz w jakiś spisek paskudnych, wrednych ateistów którzy
                        uwzięli się na Ciebie? A co doktor mówi? Odstawiłaś leki? Chyba nie dotrzymam
                        Ci dalej towarzystwa w rozmowie. Nie lubię paranoików.
                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:56
                          Nazywaj to paranoja. Dzisiaj uczelnie maja bardziej konserwatywna mlodziez niz
                          profesorow. 99% pracownikow niektorych uczelni to lewactwo, pomimo ze wsrod
                          najlepszych studentow sa mniejszoscia. Sa na to dane statystyczne.

                          > Echo - Ty naprawdę wierzysz w jakiś spisek paskudnych, wrednych ateistów którzy
                          >
                          > uwzięli się na Ciebie? A co doktor mówi? Odstawiłaś leki? Chyba nie dotrzymam
                          > Ci dalej towarzystwa w rozmowie. Nie lubię paranoików.
                      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:52
                        Idealny przyklad takiego dzialania pokazuje wyzej niejaki marecki:
                        Tiso mordowal Zydow. Gdyby marecki byl na komitecie przyznajacym prace
                        a ktos mu powiedzial co mysli o takiej ateistycznej gadzinowie, to napewno
                        pracy nie dostanie. Tak wiec jesli ktos sie nie zgodzi ze stwierdzeniem
                        ze Pius XII to nazista, wtedy zachodzi podejrzenie religijne konotacje. I znow
                        masz przerypane. Doswiadczylam tego wiele razy (nie tylko na sobie i nie tylko
                        na katolikach). Ale w tzw. "swieckich" szkolach najbardziej niszczyli ludzi co w
                        cos wierzyli, np. w zwykla uczciwosc w ocenie historii.
              • ateistazwyboru Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 01:14
                > nawet ateista Kwasniewski zawsze podpierali sie papiezem.

                Kwachu robił to nie z miłości do Karola tylko pod publiczkę, to jasne. Swoją drogą SLD i Kwachu strasznie się zeszmacili pokazując publicznie ciągle na jakiejś mszy. Bleeee


                > Najbardziej mnie oburza ze polska telewizja jest abonentowa. Katolicy placa
                > ale wszyscy inni chca dostep.
                Nie rozumiem, co chciałaś przez to powiedzieć? Abonament nie jest tylko dla katolików.

                > Powtarzam, gdyby zrobic 20-minutowe programy
                > dla wszystkich mniejszosci wtedy nie byloby czasu dla wiekszosci.
                Trudno w katotelewizji zrobić programy dla mniejszości. To nie przejdzie.
                • istna Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 01:23
                  Dziwię się, że żaden forumowicz-katolik jeszcze nie napisał, że ta pani
                  reprezentuje wyłącznie swoje własne poglądy osoby skrzywdzonej i chorej...
                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:33
                    Staram się to zrozumieć, choc czasem mnie ponosi i niepotrzebnie używam
                    brzydkiego słowa. Echo została kiedys skrzywdzona i teraz najeża się, siedzi
                    zamknięta w pancernej skorupie i strzyka jadem. Ale to już jej problem, my tu
                    nie poradzimy. Mam nadzieję że chociaż zastanowi się czasem i nie skreśli od
                    razu innego człowieka dlatego że nie jest jej współwyznawcą.
                    • istna Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 01:41
                      Po co więc wdajesz się w dyskusję, skoro sam widzisz, że nie ma szans na
                      zrozumienie? (o przekonaniu nawet nie wspominam). Tylko ją podkręcasz, potem
                      będzie mogła opowiadać, jak to ją ateiści prześladowali na forum..
                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:45
                        Te forum to jedno z niewielu miejsc gdzie taką dyskusje w szerszym gronie mogę
                        toczyć. Lubię dyskusje, uważam że każda rozmowa wzbogaca, nawet jeśli żadna ze
                        stron nie przekona tej drugiej.
                        • istna Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 01:50
                          Też lubię.
                          Ale w tym wypadku to nie dyskusja, lecz...
                          ALE skoro ci to sprawia przyjemność, to wystarczający powód. Eh, my ateiści;)
                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:33
                  Jezeli katolikow jest 97% jak podajecie, wiec jestem za tym zeby 3% czasu
                  telewizyjnego rozdzielic miedzy kilka tysiecy mniejszosci i grup zainteresowan.
                  • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 01:38
                    Acha, to wychodzi kilkanascie minut na rok. Mysle, ze telewizja duuuzo
                    wiecej poswieca czasu ateistom i homoseksualistom (nie opluwajcie mnie
                    ze tylko te dwie grupy wymieniam, bo to odpowiedz na konkretna sugestie).
                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 17.07.05, 01:38
                    Te 97% to dane podawane przez księży. Ilu jest naprawdę katolików tego nikt nie
                    wie, bo nikt w naszym tolerancyjnym kraju nie odważył się przeprowadzić takich
                    badań.
                    • piezo1 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 13:02
                      Zamiast bulić z budżetu na kler można by zrobić dobrowonlną składkę, podatek...
                      Przychodzi facet i mówi:
                      "jeśli jesteś katolikiem i zależy Ci na istnieniu katolickich świątyń, imprez
                      itp., a jak wiesz to kosztuje, to podpisz tę deklarację, że... procent swego
                      rocznego dochodu przeznaczasz dla Kościoła".
                      Człowiek, któremu nie zależy na istnieniu katolickich świątyń (trzeba je
                      budować, remontować, oświetlać, ogrzewać zimą...) nie jest chyba katolikiem, co?
                      I dlatego ten tekst w cudzysłowiu pokazałby ilu naprawdę jest w Polsce
                      katolików.
                      • istna Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 13:06
                        Przypominam ci, że pewna grupa specyficznych katolików (wyznania toruńskiego)
                        utrzymuje datkami radiostację, telewizję, uczelnię, jakieś wydawnictwa i
                        fundacje... A z tego co zostaje starczyło na maybacha:)
                      • marecki997 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 13:11
                        Gdyby wprowadzić podatek, to Kościół zyska dodatkowe, wydajne i stabilne źródło
                        zasilania, a publiczne pieniądze nadal w postaci darowizn trafiały będę do parafii.
            • Gość: Lugo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.chello.pl 21.07.05, 23:59
              Dla relaksu wlacz sobie MTV, albo Tele5, Polonie 1 wieczorkiem czyli fajny
              seksik bez zadnego papieza. Totalny luzik bez gadki o Bogu i warosciach. a tak
              powaznie, wbij sobie kolo do glowy ze nie zyjesz tu sam ze swoimi
              antyreligijnymi pogladami. Nie podoba sie sie? Holandia czeka wlasnie na
              Ciebie. Buduj sobie egoistyczny raj bez autorytetow i moralnosci. Jasne,
              najfajniej by bylo gdyby ekspertami w sprawach etycznych i moralnych byly
              jedynie Szyszkowska, Sroda i Dunin. Maly przykladzik: Po miescie swobodnie
              mozna chodzic sobie z koszulka z odwroconym krzyzem albo z pentagramem. Nie
              znam kolesia ktory by za to oberwal po gebie wiec co ty pleciesz o tym ze nie
              katolicy (ateisici) musza sie kryc po katach.
              • Gość: ozeip Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 13:17
                Ateiści też mają autorytety. Tylko na podstawie innych kryteriów uznają te
                autorytety.
                Dla katolika autorytetem w.s. pożycia seksualnego jest ksiądz (mnóstwo księży
                prowadzi różne terapie, pisze artykuły i książki o seksie). Czy ksiądz może
                być takim autorytetem, skoro obowiązuje go celibat?!
          • Gość: Widz Próbujesz sciemniać. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 07:01
            Czy ktoś w Polsce słyszał w mediach, że mamy od ponad roku pierwszą kobietę
            pastor w kościele protestanckim? Ile osób wie, jak ma na imię Patriarcha
            Kościoła Prawosławnego w Polsce? Czy w mediach mówi się o historycznych
            rocznicach Kościoła Protestanckiego? Ilu ludzi w Polsce zna prawdziwy, nie
            sfałszowany przez sensacyjne artykuły i audycje obraz Buddyzmu w Polsce, jego
            początków i pierwszych zwolenników z okresu dwudziestolecia międzywojennego?
            A ile jest poważnych programów przedstawiającyych światopogląd ateisty?
            Skromne, od czasu do czasu informacje o wydarzeniach w kościołach innych wyznań
            (zwykle prawosławnych) przy coniedzielnych mszach katolickich w TVP, to jawna
            ignorancja innych wyznań. We wszystkich telewizjach regionalnych TVP jest
            przynajmniej jeden program katolicki dziennie i szereg audycji jawnie
            propagujących katolicyzm.
            • Gość: Ecce Re: Próbujesz sciemniać. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 07:17
              >A ile jest poważnych programów przedstawiającyych światopogląd ateisty?

              Nie wiem czy byly powazne ale przez cale moje zycie w PRLU bylam takimi
              programami szpikowana. DLatego moze sie ludzie odreagowuja?

              Program o kobiecie-pastorze moze wzbudzilby jakies zainteresowanie w Cieszynskim.
              A ile programow maja buddysci o katolikach? Ja koniecznie chcialabym coniedzielny
              program o czcicielach szatana, o islamie, o kazdej sekcie w USA (od mormonow
              po galaz dawidowa adwentystow dnia siodmego). Kto w Polsce wie, ze mormoni
              poswiecili ten kraj jako teren misyjny jeszcze za PRLu? A czy mamy nabozenstwa
              zorastrian w telewizji? Nie mamy. Do tego jeszcze dochodzi gnostycyzm i new age
              (wrozenie z kart, seanse spirytystyczne). To wszystko po dodaniu daje 90% czasu
              antenowego. Reszte powinnismy oddac katolikom.
              • Gość: Ecce Re: Próbujesz sciemniać. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 07:20
                O zapomnialam. Poradnik malego terrorysty, zrob-to-sam program nt. materialow
                wybuchowych i szczegolowe opisy 40-1000 letnich oorgazmow z 72 dziewicami tez by
                sie przydaly.
    • euronymous85 no... wg. mnie nie problem :) 17.07.05, 02:03
      mnie juz to pospolicie... WALI...
      ehhh przejmowal sie nie bede... lipa... ale zawsze sie przyznaje... zalezy kto i
      jak, ale przyznaje sie w ten sposob, zeby ten ktos nie uciekl odrazu :)
      a co do dziecka i slubu :> heh :) jesli moja Przyszła... bedzie chciala, to
      dziecko zostanie ochrzczone... jesli bedzie chciala slubu... to slub bedzie :)
      milosc to juz inna sprawa... wezme z Nia slub z milosci... Ona by tego chciala...
      w sumie to juz omowilismy to :] i jest wszystko jasne... oczywiscie podpisze
      papierek, ze nie bede szantazowal zony, zeby przestala praktywac wiare, czy
      cus... [to samo z dzieckiem...] nawet na poczatku bede go wysylal do kosciola z
      Mamusia... ja z Nimi chyba sie nie wybiore... nawet mi sie tam siedziec nie chce
      a co dopiero stac... a pozniej powiem Małemu co o tym calym shicie mysle :P
      mniejsza z tym... chrzest czy slub - dla mnie nic zlego... ja w boga nie wierze,
      ale moja zona, lub dziecko moze... tolerancja :)
      po prostu ogolnie mowiac... da sie z tym zyc :D ateizm mam przy sobie codziennie
      :) co dzien mysle o tym, co dzien COŚ jest z nim zwiazane... czy jak przechodze
      obok kosciola :) czy jak gadam z tesciowa <lol2>:D
      ale athe jest powodem do dyskryminacji... ale nie cza tego chowac, tylko cza
      umiejetnie 'pokazac' :) mi tam 'jakos' sie udaje ;)
      odszczepieniec? owszem... :/
      trza wyluzowac :) pozdrawiam i powodzenia :)
      • Gość: Echo Re: no... wg. mnie nie problem :) IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 02:59
        Gdybys jeszcze potrafil pisac pelnymi zdaniami. Poza tym pokazujesz hipokryzje
        do kwadratu plus ukryta agende ze bedziesz dziecko przekabacal na jedynie
        sluszna ateistyczna wiare. Jak pisze ze to samo robia lewuski na uczelniach to
        zaraz pytanie ale dlaczego mieliby to robic. No dlaczego planujesz przekabacac
        dziecko
        jezeli ci i tak wszystko wisi???
    • Gość: nanook Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: 212.182.102.* 17.07.05, 04:22
      To "droga krzyżowa" przez męke, gdy ma się do czynienia z
      pseudochrześcijanami-katolikami.
      • Gość: Ateista Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 05:10
        Nielatwo. Za PRLu musial chodzic na zebrania partyjne, sledzic
        katoli, zastraszac. A teraz panie sie nie da. Za Stalina mozna bylo
        chocia do kicia wrzucic a tera sie nie da. Katole sa nieznosne. Nie zastraszaja,
        do kicia nie wrzucaja, modla sie. To sie ZYC NIE DA.
        • marecki997 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 09:04
          Chorą osobą jesteś, Echo. Współczuję ci. Ale czy ty w ogóle nie śpisz? Siedzisz
          na forum 24 godziny na dobę? A może dyżury jakieś prowadzicie?
          • Gość: Jako Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 10:34
            Wiecie jaki problem macie moi kochani Rodacy... przejmujecie cie sie rzeczam
            ktore was nie dotycza, krytykujecie cos o czym nie macie pojecia, szykanujecie
            ludzi ktorych nie znacie. Zaluje ze Polska to statystycznie 90 proc katolikow,
            przed wojna, kotolicyzm byl jednym z wielu. byli pomimo wszystko bardziej
            tolerancyjni. Jestem Ateista ale to nie jest powod ani do chwaly a ni do
            narzekan. Jestem i koniec. Wole wierzyc w siebie, w swoje mozliwosci, mam byc
            szczery?? Swoje dzieci wychowam na Katolikow, jak dla mnie najlepsze zrodlo
            wiedzy kto jest zly a kto dobry, Polacy zajmucie sie soba badzcie blizej
            innych.dajmy sobie spokuj z zawiscia, obluda , chamstwem, malomiasteczkowoscia.
            Robcie tak aby wasze zasady mogly pomuc innym. Po co komu religia jak co krok
            90 proc polakow lamie jej fundamentalne zasady. Polacy nie wazne jakim metodami
            ludzie bede w kraju szczesliwi, wazne ze tacy beda... pozdrowienia
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 16:19
            > Chorą osobą jesteś, Echo. Współczuję ci. Ale czy ty w ogóle nie śpisz? Siedzisz
            > na forum 24 godziny na dobę? A może dyżury jakieś prowadzicie?

            Ktos sie podszywa pod moj nick
            • piezo1 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 16:21
              Albo łżesz, Echo (nie sądzę), albo ktoś faktycznie wali poniżej pasa.
              • Gość: tingel-tangel Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.toya.net.pl 17.07.05, 17:02
                Nawet jeśli ktoś się podszywa, to i tak co najmniej jedna z osób (Echo albo
                sobowtór) jest naprawdę bardzo produktywna.
              • hleb Re: Czy łatwo być ateistą?? 23.08.05, 13:31
                Ktoś sie podszywa pod twój nick i na dodatek pod twoje IP
    • Gość: jarj bardzo łatwo IP: *.iweb.pl 17.07.05, 08:42
      Nie mam źadnych problemów z tego powodu
      • Gość: wolnosc Re: bardzo łatwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 10:01
        jestem katolikiem ale jak ktos wierzy w budyzm to sie tym nie przejmuje ludzei
        wierzcie w co chcecie niewiem dlaczego robi sie takie afery?
        • marecki997 Re: bardzo łatwo 17.07.05, 10:35
          Ale po to jest dyskusja, żeby takie problemy wyjaśniać. Z tego co ja
          zaobserwowałem, bycie ateistą, agnostykiem, lub osobą wyznania
          niechrześcijańskiego jest w Polsce o wiele łatwiejsze niż bycie katolikiem, a
          zwłaszcza katolikiem niepraktykującym. Coraz częściej zdarza się, że proboszcz
          jest butny i arogancki, rozmawia z parafianami jak pan z plebsem, stara się ich
          upokorzyć i każe im się poniżyć niczym krzyżacy Jurandowi ze Spychowa. Aby mój
          kuzyn mógł być łaskawie dopuszczony do bierzmowania przoboszcz zażądał, aby jego
          rodzice przez 2 tygodnie chodzili codziennie do kościoła i przymusowo się u
          niego odmeldowywali. W odniesieniu do osób nieuczestniczących w coniedzielnych
          nabożeństwach bardzo popularne jest również nieudzielanie zgody na pochówek na
          cmentarzu parafialnym, a o pogrzebie z udziałem duchovnego rodziny mogą tylko
          pomarzyć. No, chyba że dobrze zapłacą, to skrzywi sie, ale przyjdzie. Ale jeden
          przyszedł pijany i odśpiewał "w żłobie leży" a później tłumaczył że "coś mu się
          pomyliło" - głośna sprawa, nawet delikatne wobec duchowieństwa Fakty TVN się tym
          zajęły.
    • Gość: atheist JA jestem ateistą IP: *.fn.pl 17.07.05, 11:19
      A kościoły wszelkiej maści są dla mnie wyłącznie ładnymi budynkami o walorach
      zabytkowych i nic ponad to. Wiara od zawsze służyła po to, aby podporządkować
      sobie ludzi, kontrolować ich i wydoić z pieniędzy. Kościół (przynjamniej
      współczesny) to biznes jak każdy inny z takim tylko wyjątkiem, że zwolniony z
      podatków a więc podejrzewam, że bardzo dochodowy. A ludzi karmią jakimiś
      bzdetami od 2005 lat tymi samymi już się niedobrze robi jak się tego słucha. Dla
      mnie wiara w to, że istnieje jakaś ponadnaturalna istota obserwująca nasz świat
      to taki sam zabobon jak wiara w czarownice, ufo, przesądy itp. bo nie wynika z
      żadnych racjonalnych przesłanek i od paru tysięcy lat nikt nie znalazł dowodów
      istnienia takiej istoty zwanej bogiem; zapewne nigdy nikt ich nie znajdzie bo
      bóg to po prostu fikcja.
      • marecki997 Re: JA jestem ateistą 17.07.05, 11:32
        Nikt nie znalazł dowodów, bo nikt ich nie szuka. Wiara polega na wierzeniu, a
        nie na naukowym udowadnianiu swoich racji.
    • Gość: adam81w nie jest latwo ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 11:44
      nie jest latwo sie przyznac . jest ostracyzm . jest dyskryminacja . wszytsko co
      sie tylko da zeby zmusic czlowieka do robienia tegio co robia ci ktorym sie
      wydaje ze robia jedynie sluszne rzezcy . szkoda ze nie potrafia zrozumiec ze
      mam prawo zyc po mojemu i zadnemu ksiedzu czy komukolwiek nic do tego .
    • Gość: Sylwuśka Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 11:46
      Mimo że moja rodzina i ja jesteśmy niewierzący to rodzice wysłali mnie jednak
      do bierzmowania. No cóż .... w końcu wszyscy z mojej klasy do niego przystąpili
      nie wypadałoby przecież żebym ja nie przystąpiła ....Później na spotkaniu z
      rodzicami innych uczniów byłoby im wstyd...
      • Gość: nowak11 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.05, 11:56
        Cała moja rodzina nie chodzi do kościoła, łącznie z synem, który w tym roku
        miał "zapisać się" na przyszłoroczne bierzmowanie. Nie chce być bierzmowany,
        rozmawialiśmy o tym, uznaliśmy, że byłaby to fikcja... Może kiedyś... Mieszkamy
        w małym miasteczku, na małym osiedlu; ludzie wiedzą kim jesteśmy. Nie dano mi
        nigdy odczuć, że jestem gorszy... Mam znajomych wśród księży. Tak do końca nie
        wiem, czy aby trochę sztucznie ten temat (ostracyzm ateistów) nie jest w
        Polsce wywoływany.
        • Gość: Ecce Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 16:28
          > nigdy odczuć, że jestem gorszy... Mam znajomych wśród księży. Tak do końca nie
          > wiem, czy aby trochę sztucznie ten temat (ostracyzm ateistów) nie jest w
          > Polsce wywoływany.

          Oczywiscie ze jest to sztuczny temat. Marecki obraza sie na ksiedza chociaz
          nie jest praktykujacym katolikiem i powinien go olac. Geje chca specjalnych
          przywilejow. Jeszcze rok temu byly na tym forum szczekanki jak to ateistyczna
          partia "Racja" ma juz milion czlonkow. I co? Czy ktos widzial te czlonki
          w jakich sondazach? Nie? A wiec trzeba zrobic irytujacy halas, nabluzgac na
          katoli i moze ktos zauwazy ten TLUM:)
          • piezo1 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 17:31
            Znam dobrze partię Racja. Zapewniam, że osoby należące do tej partii to w
            większości ludzie tolerancyjni, spokojni, którzy nie wojują. Może gdyby robili
            więcej szumu byłoby Racji więcej w mediach? Ale też jak się ogłaszać, skoro
            nawet prywatne media odmawiają umieszczania ogłoszeń za które Racja chce
            zapłacić, zapłacić jak każda inna partia? To jest temat na pogawędkę! Jak to
            jest, że mówi się, nawet wykazuje w sondarzach takie grupy jak Unia Wolności, a
            ugrupowania sześciokrotnie liczniejsze, jak APP Racja, pomija się - jakby to
            były ugrupowania marginalne (100- krotnie mniej liczne od UW) lub wręcz
            nieistniejące? Jak to jest, że w środku Europy, w XXI wieku APP RAcja nie może
            przez 3 miesiące założyć w banku konta, zaś jedynym uzasadnieniem odmowy jest
            słowo "antyklerykalna" w nazwie partii?!
            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 20:27
              No widzisz, mialam "racje". To nie klamstwo o milionie czlonkow, ani nieudolnosc
              organizacyjna i brak inspirujacych idei sa zrodlem waszych porazek. To jest tylko
              i wylacznie spowodowane nietolerancja "katoli" albo innych ciemnych sil.
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.07.05, 19:24
            Ja wiem co mnie irytuje. Wychowalam sie w ateistycznej rodzinie.
            Niestety z przywilejami na koszt katolikow. Jeszcze dziesiec lat temu
            polowa mojego rodzenstwa to byli ateisci. Teraz tylko 2 braci (z dziesieciorga
            mojego rodzenstwa). Nigdy nikomu w rodzinie nie przyszlo do glowy
            zeby ich dyskryminowac ani naciskac. Tymczasem, na tym forum nie chodzi o
            tolerancje, bo te maja. Ateisci chca zeby miec poliyczna agende. Ci co po prostu
            sa ateistami nie narzekaja. Najbardziej agresywni sa ci co twierdza ze w jakis
            niewytlumaczalny sposob sa lepsi, ze katolicy to glupole (tak jakby byli
            madrzejsi), ze maja "krew na rekach" (tak jakby nie slyszeli o ateistycznych
            wyczynach), ze Bog wie co. Otoz, dajcie sobie spokoj. Nauczcie sie tolerowac
            wiekszosc, a moze wiekszosc nauczy sie was szanowac (to tylko dotyczy tych
            agresywnych).
            • po_godzinach Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 20:59
              "Najbardziej agresywni sa ci co twierdza ze w jakis
              > niewytlumaczalny sposob sa lepsi"

              Najwyraźniej piszesz tu o sobie.

              Nie Twój katolicyzm budzi sprzeciw, tylko Twoja osoba, Twoja agresja, Twoje
              uproszczenia, Twoja arogancja, Twoja pycha - których nie dostrzegasz.

              Twoja nienawiść - krótko mówiąc.
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: 64.163.149.* 17.07.05, 21:32
                Mnie jest wszystko jedno jak ktos reaguje wobec mnie. Staram sie jak
                moge zeby wami potrzasnac. Ale inni katolicy prawie sie nie wypowiadaja
                a wy ciagle o katolach. Dlatego musze podwyzszyc chyba poziom agresji.
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: 64.163.149.* 17.07.05, 21:32
                Mnie jest wszystko jedno jak ktos reaguje wobec mnie. Staram sie jak
                moge zeby wami potrzasnac. Ale inni katolicy prawie sie nie wypowiadaja
                a wy ciagle o katolach. Dlatego musze podwyzszyc chyba poziom agresji.
                • po_godzinach Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.07.05, 21:37
                  Językiem agresji niczego nie załatwisz. Nikt nie rozmawia z terrorystą.
                  Sama dobrze wiesz, że agresja rodzi agresję.

                  Jeśli chcesz być skuteczna, powinnaś zmienić strategię.

                  Choc nie po drodze mi z Tobą w kwestii wiary w niektórych sprawach zgadzam się
                  z Tobą (solidaryzm społeczny), niemniej jednak - językiem pomówień i ataku nie
                  będę rozmawiała.
                  • Gość: marecki997 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.toya.net.pl 17.07.05, 21:59
                    To akurat nie jest Echo, bo chociaż Echo stworzyła już mnóstwo postów to jednak
                    (tak jak Ecce, jp i ateista) jest z dsl.snfc21.pacbell.net , a to Echo jest
                    dziełem innej osoby.
    • Gość: Samf Czyli jednak trudno byc ateista. IP: *.dhcp.samfundet.no 17.07.05, 21:19
      Na kazdym kroku ateisci sa dyskryminowani i daje im sie do zrozumienia, ze sa
      gorsi. Ja np. nie chce chodzic do kosciola na pasterke, ale presja rodziny jest
      tak silna, ze glupio nie isc.
      Poza pasterka w ogole nie chodze do kosciola, chociaz oczywiscie jestem
      ochrzczony, bylem u komunii i bylem bierzmowany - bo wszyscy byli.
      Czy w tej Polsce to sie kiedys skonczy?
      • Gość: Echo Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: 64.163.149.* 17.07.05, 21:41
        Powiedz im ze jestes z Norwegii, luteranin a oni nie maja pasterki:)
        Jaka ta twoja rodzina jest nietolerancyjna. uff!!!
        Czy ty przypadkiem niczego nie odziedziczyles co by wyjasnialo
        twoja ateistyczna nahalnosc?
      • Gość: Echo Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: 64.163.149.* 17.07.05, 21:41
        Powiedz im ze jestes z Norwegii, luteranin a oni nie maja pasterki:)
        Jaka ta twoja rodzina jest nietolerancyjna. uff!!!
        Czy ty przypadkiem niczego nie odziedziczyles co by wyjasnialo
        twoja ateistyczna nahalnosc?

        >Ja np. nie chce chodzic do kosciola na pasterke, ale presja rodziny jest
        > tak silna, ze glupio nie isc.
      • Gość: Echo Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: 64.163.149.* 17.07.05, 21:41
        Powiedz im ze jestes z Norwegii, luteranin a oni nie maja pasterki:)
        Jaka ta twoja rodzina jest nietolerancyjna. uff!!!
        Czy ty przypadkiem niczego nie odziedziczyles co by wyjasnialo
        twoja ateistyczna nahalnosc?

        ---
        Ja np. nie chce chodzic do kosciola na pasterke, ale presja rodziny jest
        > tak silna, ze glupio nie isc.
      • Gość: P.S.J. Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: *.itpp.pl 18.07.05, 10:02
        > ochrzczony, bylem u komunii i bylem bierzmowany - bo wszyscy byli.

        Głupota :) powiem więcej, jakieś 1/3 moich znajomych, którzy mniej lub bardziej
        okazjonalnie zachodzą do kościoła (z własnej woli, bo presja rodziny w moim
        środowisku, o ile występuje, to kończy się gdzieś tak koło 12 -15 roku życia),
        nie było bierzmowanych, bo albo czasu nie mieli, albo akuratnie ochoty.

        > Na kazdym kroku ateisci sa dyskryminowani i daje im sie do zrozumienia, ze sa
        > gorsi.

        To miłe. Ja np. w ciągu ponad dwóch dekad swego życia ANI RAZU nie byłem
        zapytany przez osobę trzecią, czy chodzę do kościoła, jak często itp.
        • ozeip Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 12:30
          Poznałem dziewczynę w restauracji. Miała 21 lat, było lato. Zacząłem spotykać
          się z nią. Szybko zorientowałem się, że ona jest ateistką (Ja agnostyk).
          Zacząłem bywać w jej domu. Mieszkała z rodzicami i 2 braćmi (starszy i młodszy).
          Jej rodzice to bezkrytyczni katolicy. We wszystkich z nimi rozmmowach jak ognia
          unikam tematu religii, wiary... Niestety przy każdej okazji słychać z ich ust
          pytania-sugestie w rodzaju: byliście w Kościele (bo dziś Wielkanoc,
          niedziela...)? To oni poruszają sprawy wiary, choć kilkakrotnie prosiliśmy
          ich, by tego nie robili. Poza tym są wspaniałymi ludźmi: przyjaznymi, chętnymi
          do pomocy - wszystko, o ile nie uznają kogoś za złego człowieka. A synonimem
          zła jest dla nich np. świadek Jehowy.
          Wspomnę jeszcze, że mą dziewczynę (jesteśmy razem od 5 lat) spotkałem w
          restauracji w niedzielę. Była w restauracji, bo rodzice przymusowo wysłali ją
          do kościoła na mszę, jak co tydzień; ona do kościoła nie poszła, ale nie mogąc
          wrócić przed końcem mszy do domu, poszła do restauracji. Mało tego, to była
          wyjątkowa niedziela - tym razem rodzice nie wysłali za nią młodszego brata,
          żeby nadzorował, czy aby na pewno skierowała swe kroki do kościoła!
          Przypominam: ona miała już wtedy 21 lat. Byłem też świadkiem rozmów, które
          świadczyły o ich poglądach na temat chodzenia na msze. Mianowicie lepiej nich
          idzie do kościoła niechętnie lub nawet pod przymusem (to jej nie zaszkodzi;
          może się nawróci; w najgorszym wypadku na Sądzie Ostatecznym zostanie łagodniej
          oceniona, bo przecież bywała w kościele!) niż miałaby do kościoła nie chodzić!
          I zawsze jej powtarzano, że mieszka u nich w mieszkaniu, więc to ona musi się
          dostosować do ich reguł. W żaden inny sposób nie dawano jej odczyć, że np. jest
          niekochana - wręcz przeciwnie, praktycznie wszystko wskazywało, że jest oczkiem
          w głowie rodziców. Z wszelkich kontaktów z jej rodzicami wnioskuję, że osobę
          duchowną uważają za CAŁKOWICIE NIEZDOLNĄ DO WYRZĄDZENIA ZŁA. Biblię w domu
          mają, ale jak przystało na prawdziwych katolików, nie przeczytali jej nigdy
          (nawet podobno nie zaczęli), choć są już po pięćdziesiątce.
          Później mieliśmy piękny ślub i wesele (ta oprawa to ich zasługa - doceniam),
          ale oczywiście bez ślubu konkordatowego nie mogło się obyć. No, i to całowanie
          chlebka (chleb i sól)... Jako prezent ślubny potraktowałem ich duży wkład w
          przygotowanie wesela. Jednak prezentem materialnym od nich był... ładnie
          oprawiony, jak dla mnie kiczowaty, obraz Matki Boskiej - nie wiem w jakiej
          wersji: płaczącej, stojącej, blizgającej czy innej, bo przeciez jest tych matek
          trochę...
          Obraz musieliśmy powiesić w nowym mieszkaniu (nie je nie pije - niech sobie
          wisi, mnie tez to wisi). Pokoje są azylami - nie ma prawa w nich stać, wisiec
          żadne dewocjonalium. Więc obrazek powiesiłem w zacienionym przedpokoju, nad
          drzwiami do mieszkania - jest to miejsce, w które mój wzrok trafia raz na
          kwartał i to przez przypadek. Ale jest wilk syty i owca cała... Teściowie, gdy
          przyjeżdżają to cieszą się, że obrazek wisi, a ja prawie nie wiem, że wisi,
          więc mi to zbytnio niie przeszkadza. Natomiast nie starczyłoby tu miejsca, by
          opisać, co by się stało, gdybyśmy otwarcie, wprost, powiedzieli, że nas
          katolickie bajki nie interesują.
          Mamy tylko jeden dylemat. Gdy urodzi się dziecko (teściowie nie mogą się
          doczekać) to w jakiej wierze, niewierze, je wychowywać? Ja agnostyk, żona
          ateistka. Teściowie na pewno będą chrzanić dzieciakowi o bozi, jeśli będzie
          niedziela - prowadzić będą do kościółka...
          Pozdrawiam
          • p.s.j Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 12:39
            A to współczuję. Naprawdę. Ja bym się wściekł z takimi teściami.
            • ozeip Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 12:52
              Nie no, wiesz, wściekać się to przesada. Mnie ta ich religia ani ziębi, ani
              parzy. Rzecz głównie w tym ,że ciągle trzeba umiejętnie, trzeźwo formułować
              wypowiedzi, aby nie pojawiły się domysły, żeśmy BEZBOŻNICY. Sądzę, że dużo
              łatwiej przełknęliby, że jesteśmy, na przykład, muzułmanami (bo w islami tez
              jest (jakiś) bóg) niż wieść, że nie wierzymy w ŻADNEGO bożka! Dla nich
              bezbożnik to prawie antychryst. A jehowcy są źli - pewnie dlatego, ż ewiedzą co
              mówią i znają podstawy swej religii (Biblię) na pamięć. Tymczasem prawie żaden
              katolik nie przeczytał uważnie Biblii, a tym bardziej Kodeksu Prawa
              Kanonicznego oraz Katechizmu. Katolik wierzy - nawet nie próbuje sprawdzić czy
              ta wiara jest zgodna z tym, co sam zakłada...
              "Wierzący sam najlepiej wie, kiedy najlepiej nie myśleć, nie zastanawiać się i
              nie odpowiadać sobie samemu na samoczynnie pojawiające się pytania." (W.
              Wytwicki)
              • p.s.j Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 12:57
                > mówią i znają podstawy swej religii (Biblię) na pamięć. Tymczasem prawie
                żaden
                > katolik nie przeczytał uważnie Biblii, a tym bardziej Kodeksu Prawa
                > Kanonicznego oraz Katechizmu. Katolik wierzy - nawet nie próbuje sprawdzić
                czy
                > ta wiara jest zgodna z tym, co sam zakłada...


                Wiesz to z jakiś badań statystycznych, czy tak ci się po prostu wydaje? :))
                mówię o tym, że Katolik (bo katolik to inaczej śledź marynowany, i ciężko
                wymagać od niego biegłości w piśmie) Biblii nie czyta.
                • ozeip Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 13:14
                  Jeśli człowieku jeszcze nie zauważyłeś: w tym państwie można się obracać
                  głównie wśróg katolików. Więc trochę ich znam. Może inaczej - ilu znanych przez
                  Ciiebie katolików przeczytało którąś z tych ksiąg (nie wliczaj księży)?
                  • p.s.j Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 13:18
                    Widzisz, nigy ich o to nie pytałem. Z łatwości operowania cytatami z Biblii
                    mógłbym wnioskować, że co najmniej dwóch moich przyjaciół przeczytało ją dość
                    dokładnie. natomiast nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie, ilu w %
                    przeczytało... i tym bardziej dziwię się, że ty podejmujesz się tego z taką
                    łatwością.
                    • ozeip Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 13:29
                      Bo nie chodzi tu o konkret w stylu: 52% zamiast 48% lecz o ogólniki w stylu
                      mniejszość (np.10-20%) lub większość (80-90%)
                      • p.s.j Re: Czyli jednak trudno byc ateista. 18.07.05, 13:33
                        No tak, ale nie mając ŻADNYCH danych na ten temat nie możemy określić liczby
                        polskich Katolików, którzy czytali Biblię, nawet z "dość dużym" przybliżeniem
                        do 50%, czyż nie?
              • Gość: Echo Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 16:50

                >Wiesz to z jakiś badań statystycznych, czy tak ci się po prostu wydaje? :))
                >mówię o tym, że Katolik (bo katolik to inaczej śledź marynowany, i ciężko
                >wymagać od niego biegłości w piśmie) Biblii nie czyta.

                Jakie to nieagresywne. Nie jestem wystarczajaco dlugo katoliczka zeby
                nauczyc sie pokory. A wiec, jest bardzo wielu katolikow co czyta biblie
                albo co niedziele slyszy cytaty z biblii. Katolik skromnie uwaza ze "pismo nie
                jest do indywodualnej interpretacji". Tacy Jehowici (za calym szacunkiem)
                i inne protestanckie sekty owszem czytaja biblie i pokazuja czarno na bialym
                ze Chrystus nie jest Bogiem. Inne protestanckie sekty doczytuja sie ze Chrystus
                jesli nie byl homoseksualista to zapewne popieral "malzenstwa" homoseksualne.
                Cale twoje poczucie wyzszosci, sledziu marynowany, jest dla mnie niezrozumilale.
                • Gość: P.S.J. Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: *.itpp.pl 19.07.05, 09:36
                  Czemu do mnie od razu per "śledziu marynowany" i to z poczuciem wyższości? To
                  przecież właśnie ja wskazałem mojemu interlokutorowi, że powinno pisać
                  się "Katolik", bo "katolik" ma zupełnie inne znaczenie i oznacza marynowanego
                  śledzia, a nie członka Kościoła Rz.-Katolickiego. Czego mój interlokutor zdawał
                  się nie zauważać. Ja go wyprowadzam na prostą, ale żeby od razu twierdzić ,że
                  się wywyższam? Wolne żarty.

                  No i chyba przyznasz, że katoliki (w przeciwieństwie do Katolików) Biblii nie
                  czytają.
                • Gość: ozeip Re: Czyli jednak trudno byc ateista. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 14:26
                  Według świadków Jehowy chrystus był bogiem, więc nie przesadzaj (szczeguły
                  dotyczą tylko ewent. hierarchii bogów)
      • ozeip Przykład dyskryminacji: 18.07.05, 12:36
        Poznałem dziewczynę w restauracji. Miała 21 lat, było lato. Zacząłem spotykać
        się z nią. Szybko zorientowałem się, że ona jest ateistką (Ja agnostyk).
        Zacząłem bywać w jej domu. Mieszkała z rodzicami i 2 braćmi (starszy i młodszy).
        Jej rodzice to bezkrytyczni katolicy. We wszystkich z nimi rozmmowach jak ognia
        unikam tematu religii, wiary... Niestety przy każdej okazji słychać z ich ust
        pytania-sugestie w rodzaju: byliście w Kościele (bo dziś Wielkanoc,
        niedziela...)? To oni poruszają sprawy wiary, choć kilkakrotnie prosiliśmy
        ich, by tego nie robili. Poza tym są wspaniałymi ludźmi: przyjaznymi, chętnymi
        do pomocy - wszystko, o ile nie uznają kogoś za złego człowieka. A synonimem
        zła jest dla nich np. świadek Jehowy.
        Wspomnę jeszcze, że mą dziewczynę (jesteśmy razem od 5 lat) spotkałem w
        restauracji w niedzielę. Była w restauracji, bo rodzice przymusowo wysłali ją
        do kościoła na mszę, jak co tydzień; ona do kościoła nie poszła, ale nie mogąc
        wrócić przed końcem mszy do domu, poszła do restauracji. Mało tego, to była
        wyjątkowa niedziela - tym razem rodzice nie wysłali za nią młodszego brata,
        żeby nadzorował, czy aby na pewno skierowała swe kroki do kościoła!
        Przypominam: ona miała już wtedy 21 lat. Byłem też świadkiem rozmów, które
        świadczyły o ich poglądach na temat chodzenia na msze. Mianowicie lepiej nich
        idzie do kościoła niechętnie lub nawet pod przymusem (to jej nie zaszkodzi;
        może się nawróci; w najgorszym wypadku na Sądzie Ostatecznym zostanie łagodniej
        oceniona, bo przecież bywała w kościele!) niż miałaby do kościoła nie chodzić!
        I zawsze jej powtarzano, że mieszka u nich w mieszkaniu, więc to ona musi się
        dostosować do ich reguł. W żaden inny sposób nie dawano jej odczyć, że np. jest
        niekochana - wręcz przeciwnie, praktycznie wszystko wskazywało, że jest oczkiem
        w głowie rodziców. Z wszelkich kontaktów z jej rodzicami wnioskuję, że kler
        rzymskokatolicki uważają za CAŁKOWICIE NIEZDOLNY DO WYRZĄDZENIA JAKIEGOKOLWIEK
        ZŁA (z łaciny taka niezdolność to chyba 'impotencja' - tak?).
        Biblię w domu mają, ale jak przystało na prawdziwych katolików, nie
        przeczytali jej nigdy (nawet podobno nie zaczęli), choć są już po
        pięćdziesiątce.
        Później mieliśmy piękny ślub i wesele (ta oprawa to ich zasługa - doceniam),
        ale oczywiście bez ślubu konkordatowego nie mogło się obyć. No, i to całowanie
        chlebka (chleb i sól)... Jako prezent ślubny potraktowałem ich duży wkład w
        przygotowanie wesela. Jednak prezentem materialnym od nich był... ładnie
        oprawiony, jak dla mnie kiczowaty, obraz Matki Boskiej - nie wiem w jakiej
        wersji: płaczącej, stojącej, blizgającej czy innej, bo przeciez jest tych matek
        trochę...
        Obraz musieliśmy powiesić w nowym mieszkaniu (nie je nie pije - niech sobie
        wisi, mnie tez to wisi). Pokoje są azylami - nie ma prawa w nich stać, wisiec
        żadne dewocjonalium. Więc obrazek powiesiłem w zacienionym przedpokoju, nad
        drzwiami do mieszkania - jest to miejsce, w które mój wzrok trafia raz na
        kwartał i to przez przypadek. Ale jest wilk syty i owca cała... Teściowie, gdy
        przyjeżdżają to cieszą się, że obrazek wisi, a ja prawie nie wiem, że wisi,
        więc mi to zbytnio niie przeszkadza. Natomiast nie starczyłoby tu miejsca, by
        opisać, co by się stało, gdybyśmy otwarcie, wprost, powiedzieli, że nas
        katolickie bajki nie interesują.
        Mamy tylko jeden dylemat. Gdy urodzi się dziecko (teściowie nie mogą się
        doczekać) to w jakiej wierze, niewierze, je wychowywać? Ja agnostyk, żona
        ateistka. Teściowie na pewno będą chrzanić dzieciakowi o bozi, jeśli będzie
        niedziela - prowadzić będą do kościółka...
        I jak tu być sobą, ateistką, jeśli nie chce się zerwać stosunków z rodzicami
        (zwłaszcza, że reszta rodziny ze strony żony mieszka w górach)?
        Pozdrawiam
        • Gość: Echo Re: Przykład dyskryminacji: IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 16:55
          Czy Ty jestes dorosly? Ja, wbrew rodzicom nawrocilam sie na katolicyzm
          i co z tego wynika? Ze cie niby dyskryminuja? Naprawde lzy mi ciurkiem
          leca. Toz to oboz koncentracyjny ci zgotowali!!! Jesli jestes dorosly
          i masz charakter, sprawe stawiasz na swoim. Ta dyskusja miala byc o ateistach
          nie oportunistach. Chociaz po wypowiedziach takich jak twoja zaczynam tracic
          poczucie roznicy.
          • Gość: Echo Re: Przykład dyskryminacji: IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 17:00
            Wielu ateistow ma pasozytnicze podejscie. CO prawda deklaruja sie ze maja
            w nosie katolickie wartosci ale chetnie ozeniliby sie z kobietami ktore
            na takich wartosciach byly wychowane.

            Czy np. lubicie kobiety wyzwolone? Grzech nie istnieje. Spie z kim chce.
            Ma juz herpes i skrobanki za soba. Z powazaniem dla mojej plci, spotykam
            takich wiele wsrod nawroconych z ateizmu.
          • po_godzinach Drogie Echo, 18.07.05, 17:03
            chciałam Ci podziękować.

            Dzięki Tobie po raz pierwszy w życiu zobaczyłam, co znaczy nienawiść. Co
            znaczy - człowiek chory z nienawiści. Człowiek nawiedzony.
            Po raz pierwszy zetknęłam się bezpośrednio z fanatykiem fundamentalistą.. Już
            wiem, co powoduje, że terroryści rzucają bomby - Ty jesteś taką potencjalną
            terrorystką.

            Gdyby nie Ty, pewnie nigdy nie dowiedziałabym sie tego.

            • Gość: terry Re: Drogie Echo, IP: *.aster.pl 18.07.05, 18:00
              Po_godzinach - nic dodać nic ująć. Ja już zarzuciłem dyskusję z tą żałosną
              katoliczką.
            • Gość: Echo Re: Drogie Echo, IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 18:09
              Alez to sa fakty, ja wcale nie robie tego emocjonalnie. Osobiscie pomagalam
              wielu kobietom ktore przeszly podobne historie. Zamiast, jak fundamentalisci,
              bombardowac kliniki aborcyjne, dawalam pieniadze ktorych mi nie zbywalo zeby
              mogly urodzic dzieci. Jedne sie decydowaly urodzic inne nie. Wiele tych co mialo
              aborcje nie moga miec wiecej dzieci. Czuje ich desperacje.

              Otoz, skad znam te kobiety? Po latach bledow, przyszly do kosciola katolickiego.
              To jest jeszcze jeden przyklad katolikow a raczej katoliczek, ktorych wielu nie
              podalo by jako wzor do nasladowania. Ja natomiast je bardzo szanuje, tym wiecej
              ze nie cierpie hipokrytow na ktorych ktos sie krzywo patrzy bo sa ateistami. Czy
              nie widzisz ze to nonsens?.

              A miedzy nami. Zaczynam Cie lubiec! Cos w Tobie jest co mi mowi ze jestes
              czlowiekiem po ktorym "nie splywa". Nie oceniaj mnie po retoryce. Gdy czytam
              Fallaci, to tez mnie odrzuca bo widze sama siebie. Ale po odrzuceniu wszystkich
              emocji, ludzie widza ze to prorokini ktora ma racje.

              Serdecznie pozdrawiam,

              Echo
              • Gość: Echo Re: Drogie Echo, IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 18:12
                I jeszcze jedno. Juz nawet uczciwi ateisci pisza ze temat w stylu
                "ciezko jest ateistom w katolandzie" to temat nadymany. Zadna argumentacja
                tego nie zmieni.

                Wylaczam sie z dyskusji

                Echo
                • po_godzinach Re: Drogie Echo, 18.07.05, 18:18
                  Różnica między nami polega na tym, że mnie jest wszystko jedno - skąd kto
                  przychodzi, jego przeszłość i doświadczenie, wiara bądź jej brak - ważne jest,
                  żeby był dziś przyzwoitym człowiekiem. Dla mnie to wystarczy.

                  Tez pozdrawiam.
                  • Gość: Echo Re: Drogie Echo, IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 18:28
                    > Różnica między nami polega na tym, że mnie jest wszystko jedno - skąd kto
                    > przychodzi, jego przeszłość i doświadczenie, wiara bądź jej brak - ważne jest,
                    > żeby był dziś przyzwoitym człowiekiem. Dla mnie to wystarczy.

                    Dla mnie roznica polega na tym, ze bycie "przyzwoitym czlowiekiem" to ciezka
                    praca. Nawet przy wpojonych zasadach to ciezka praca. Dlatego szukalam jakiegos
                    systemu ktory pomoglby mi sprostac tej pracy. Wybralam katolicyzm ze wzgledu
                    na madrosc Ewangelii sprawdzona przez 2 millenia. Przyznaje, trudno mi
                    nadstawiac drugi policzek. W mojej mlodosci wypelnionej socjalizmem slyszalam
                    jednego lektora ktory tak sparafrazowal Ewangelie: "A jesli ktos cie uderzy w
                    jeden policzek... trzasnij go w twarz." Oczywiscie, ze dzis tego nie aprobuje.
                    Ale jeszcze bardziej nie aprobuje agresywnych hipokrytow ktorych pod dostatkiem
                    na tym forum. Patrze jak spedzilam weekend i zaluje ze cokolwiek napisalam.
                    Dlatego sie wylaczam.
                    • Gość: Echo Do po_godzinach: IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.07.05, 18:39
                      Zanim odejde, zostawie Ci wolny cytat z Ewangelii ktory pasuje do Ciebie
                      jak ulal: "niedaleko jestes od królestwa niebieskiego." Doceniam Twoja wrazliwosc!.
        • Gość: lavinka z nielogu Re: Przykład dyskryminacji: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 14:58
          Z tego co napisałeś wynika,że mimo wszystko źle was nie traktują. Zatem wnusia
          też nie będą.

          lav
    • rauberin Re: Czy łatwo być ateistą?? 18.07.05, 18:36
      Cóż.. ja jestem ateistką i jakoś nie spotkałam się do tej pory z jakimś
      ostracyzmem z tego powodu. Raczej nigdy nie było to problemem, bo w końcu to
      tylko moja sprawa w co wierzę i nikomu nic do tego :-)
    • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 22.07.05, 09:32
      Właśnie wpadłem na prosty pomysł jak nie ukrywając się ze swoim ateizmem nie
      budzić wśród otoczenia niemiłych skojarzeń (bo niestety w Polsce ateizm kojarzy
      się z brakiem moralności).

      Otóż na pytanie, czy się jest wierzącym odpowiadać, że wyznaje się "świecki
      humanizm" - brzmi lepiej a znaczy dokładnie to samo. Do tego niektórzy
      najbardziej niebezpiczni bo ograniczeni katolicy nie skojarzą, że chcą widzieć
      w tobie wroga.
      • ejkuraczek Re: Czy łatwo być ateistą?? 22.07.05, 10:01
        facet123 napisał:

        > Właśnie wpadłem na prosty pomysł jak nie ukrywając się ze swoim ateizmem nie
        > budzić wśród otoczenia niemiłych skojarzeń (bo niestety w Polsce ateizm
        kojarzy
        >
        > się z brakiem moralności).

        To gadanie,że katolicy kojarza ateistów z niemoralnościa to jakas bzdura.
        Katolicy wskazuja na zlo: aborcje, eutanazje itd. ,a ze ktoś się zt m złem
        utozsamia to już jego problem. Zresztą nie wiem czemu tak Cię boli ,że katolicy
        maja swój system wartości? Możesz sam sobie na to odpowiedziec?

        >
        > Otóż na pytanie, czy się jest wierzącym odpowiadać, że wyznaje się "świecki
        > humanizm" - brzmi lepiej a znaczy dokładnie to samo. Do tego niektórzy
        > najbardziej niebezpiczni bo ograniczeni katolicy nie skojarzą, że chcą
        widzieć
        > w tobie wroga.


        sam sobie robisz wrogów nazywając katolików ograniczonymi, nie mów,że katolicy
        maja Cie za wroga, to nie katolicy Cię obrażają ,tylko Ty ich
        • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 02.08.05, 14:01
          > To gadanie,że katolicy kojarza ateistów z niemoralnościa to jakas bzdura.

          Nie czytasz chyba uważnie postów. wielokrotnie toczyły się na tym forum
          dyskusje z katolikami którzy twierdzili, że moralność jest dana od boga, a
          ateiśći odrzucając boga odrzucają też moralność.

          > sam sobie robisz wrogów nazywając katolików ograniczonymi, nie mów,że katolicy

          Znów nie czytasz uważnie/ napisałem "najbardziej niebepieczni, bo ograniczeni"
          co oznacza, że nie pisałem generalnie o wszystkich katolikach. Ateiści też
          bywają ograniczeni.
          • dupek.jak.kazdy.facet Re: Czy łatwo być ateistą?? 02.08.05, 14:05
            facet123 napisał:

            > Nie czytasz chyba uważnie postów. wielokrotnie toczyły się na tym forum
            > dyskusje z katolikami którzy twierdzili, że moralność jest dana od boga, a
            > ateiśći odrzucając boga odrzucają też moralność.

            Nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przeczytać wątek "Kodeks moralny ateistów".
    • public_enemy Re: Czy łatwo być ateistą?? 27.07.05, 19:33
      Przeczytałem sobie treść tego wątku, spokojnie i bez nerwów drugi raz ale to co
      tu wyczynia pani genetyk z juesej to w pale sie nie mieści. Dowiedziałem się że
      jako niewierzący (czy tam ateista, jak zwał tak zwał) jestem gejem, komunistą,
      nazistą, nihilistą (o to akurat się nie gniewam, hehe), itd. itp. Wypowiedzi
      tej pani obrazują w całej rozciągłości poglądy katolików (a zwłaszcza katolików
      na emigracji, mieliśmy pare przykładów jak koleś z Urugwaju czy szef polonii w
      kraju Dżordża Dablju). Ja z wiary wyleczyłem się będąc nastolatkiem oglądając
      ludzi przychodzacych do kościoła co niedziele z przyzwyczajenia, nie twierdze
      że mam racje, bo może się mylę, może ci co wierzą maja racje. Staram się
      postępować w życiu według jednej chrześcijańskiej zasady "szanuj bliźniego jak
      siebie samego" (lub jak kto woli: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe), ale
      zdecydowana większośc katolików w Polsce niestety nie zna tej zasady. I tyle
      • dupek.jak.kazdy.facet Re: Czy łatwo być ateistą?? 02.08.05, 14:15
        Nie bierz wypowiedzi kilku osób tak bardzo do siebie. I nie uogólniaj na
        wszystkich katolików. Na przykład agrest też ma poglądy katolickie, czasem nawet
        powiedziałbym że ortodoksyjne, ale to przemiła osoba i zawsze stara się
        wytłumaczyć wszystko w kulturalny i rzeczowy sposób. Jest też kilka innych osób,
        podobnie się wypowiadających, ale tylko ją jedną w tej chwili jestem wstanie
        wymienić.

        A co do zasady "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" (to raczej do wątku "kodeks
        moralny ateistów" by pasowało) to trochę wygląda na minimalizm. Ale dekalog to
        też minimalizm. Nie wolno zapominać o tym, by postępować tak, by innym sprawiać
        przyjemność i udzielać pomocy tym, którzy jej potrzebują.
        • dupek.jak.kazdy.facet Re: Czy łatwo być ateistą?? 02.08.05, 14:26
          Aha, nie mogę sobie przypomnieć wszystkich nicków rozsądnie się wypowiadających
          katolików, ale oprócz a.g.r.e.s.t.u jeszcze mika74 mi się przypomniała.
          Przepraszam tych których pominąłem.
    • chaynik Re: Czy łatwo być ateistą?? 23.08.05, 23:39
      ateistazwyboru napisał:


      Zdecyduj sie czy Polska to na wskors katolicki kraj czy tylko pseudokatolicki.

      > Czy ludzie nie patrzą na ateistę jak na jakiegoś odszczepieńca?

      Ja na nich nie patrze bo nie maja swojego ateizmu wypisanego na czole.
    • Gość: Antychryst Czy teraz będzie łatwiej czy trudniej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:22
      Teraz czyli w okresie rozkwitu katoprawicy?
      • Gość: Echo Fanatyzm ateistyczny sie szerzy IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 07:39
        na tym forum i nikt wam nie przeszkadza.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=34204418&a=34376470

        • 0golone_jajka Re: Fanatyzm ateistyczny sie szerzy 05.01.06, 00:01
          powtarzasz się Echo (sic!)
    • wmro Re: Czy łatwo być ateistą?? 05.01.06, 12:53
      Generalizując można przyjąć, że nie jest łatwo być ateistą. Znam wielu, którzy
      deklarują wolność osobistą w wielu kwestiach, również wyznaniowych, ale mimo
      deklaracji podchodzą do ateisty jak "do jeża".
      Wiele zalezy od środowiska, w którym żyjemy.
      A i od postawy życiowej samego ateisty równie wiele zależy - jeśli jest
      człowiekiem żyjącym godnie i z zasadami moralnymi, to myślę, że i ocena takiej
      osoby przez wierzących jest przychylniejsza.

      Inną niełatwą stoną ateizmu jest indywidualizm i samotność w poszukiwaniu
      odpowiedzi na trudne pytania.
      • renebenay Re: Czy łatwo być ateistą?? 06.01.06, 19:40
        Osobiscie nie mam nic przeciw ateiscie czy katolikowi-u mnie liczy sie czlowiek
        z jego slabosciami i zaletami.Bylem w przeszlosci za PRL dyskryminowany poprzez
        srodowisko dlatego ze,nie chodzilem do kosciola bo akurat byly jagody,grzyby i
        ryby braly.Nazwano mnie "zydem" bo nie poszedlem na procesje bozego ciala a
        moja rodzina w czesci tez nie byla lepsza.Majac okazje wyjechalem do Francji i
        tutaj nikt sie nie interesowal tym co robie albo jak
        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 06.01.06, 19:52
          >Bylem w przeszlosci za PRL dyskryminowany poprzez
          >
          > srodowisko dlatego ze,nie chodzilem do kosciola bo akurat byly jagody,grzyby i
          > ryby braly.Nazwano mnie "zydem" bo nie poszedlem na procesje bozego ciala a
          > moja rodzina w czesci tez nie byla lepsza.Majac okazje wyjechalem do Francji

          Jak mogles byc przesladowany skoro PRL zachecala do ateizmu? Zreszta wyglada
          ze zostales dobrze wynagrodzony, bo w latach 70-tych nie mozna bylo wyjechac
          do Francji chyba ze sie mialo dobre uklady w sferach partyjnych.
          • renebenay Re: Czy łatwo być ateistą?? 06.01.06, 21:56
            Przesladowany nie bylem ani nie mialem zadnch powiazan z ludzmi z PZPR,ZSL albo
            innych organizacji.W domu byla raczej szeroka wolnosc myslenia i swoboda
            wypowiedzi-matka praktykujaca a ojcic traktowal zawsze wiare z przymruzenie oka
            ale mimo wszystko wymagal od nas szacunek obojetnie kto by to byl.Moi bracia
            byli roznie nastawieni a ze, bylem najmlodszy to mialem wiecej
            wolnosci.Przestalem chodzic do kosciola krotko po komuni i to byla moja wlasna
            decyzja--poprostu koniec i basta.Ile otrzymalem za to batow od matki,od ojca
            ciezkich slow a od braci to lepiej nie mowic.Lubialem grac w pilke ale nagle
            braklo dla mnie miejsca--tez niektorzy sasiedzi byli ze mna nie w porzadku.W
            koncu jednego dnia uslyszalem od mojego stryjka ze, jestem zydem bo nie ide na
            procesje bozego ciala.Odczuwalem pewna dyskryminacje w wielu sprawach i w
            rezultacie zajalem sie szkola jak potrzeba,jak byly jagody to zbieralem jagody
            a jak grzyby to grzyby i rowniez zajalem sie klusownictwem ryb.Wszysko co
            zbieralem czy zlapalem zostawalo w domu--to byla taka moja kontrybucja dla nas
            wszystkich.Taka laba trwala do wojska a potem juz pracowalem nawet z osobista
            satysfakcja.Jednego dnia przyjechala do nas z Francji bardzo daleka kuzynka
            mojego ojca i pozostali u nas chyba tydzien.Byla to 5-cio osobowa rodzina
            ktora niestety musialem sie zajac i w podziekowaniu zaprosili mnie na swieta do
            siebie kolo Paryza.Otrzymalem pisemne zaproszenie z Francji i oczywiscie
            potwierdzone przez konsulat polski w Paryzu--z tym zlozylem wniosek o wydanie
            paszportu i po 3 miesiacach otrzymalem odpowiedz negatywna--podstawa:z powodu
            waznych spraw panstwowych.Dziwne ze,jednego dnia staje sie osoba potwornie
            wazna w tym kraju.Nie zgodzilem sie z decyzja i napisalem super odwolanie,3-4
            dni przed swietami przychdzi do mnie facet z milicji i mowi ze,moge jechac a ja
            mu odpowiedzialem ze,teraz jest juz za pozno i lepiej skorzystam z paszportu w
            lecie przyszlego roku,tj1973.Oto moja i bardzo banalna historia.Pozdrowienia.
            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 07.01.06, 12:21
              Cala ta "dyskryminacja" to baty od rodzicow i jakies glupie paplanie
              wujka? Rozczarowujesz mnie. Kazde dziecko ktore dostanie klapsa w dzisiejszych
              czasach musi byc ofiara "dyskryminacji." W szkolach w USA dzieci byly
              indoktrynowane ze jesli dostana klapsa to natychmiast musza dzwonic na policje.
              Nie stosowalismy "batow" ale pamietam jak moja 9-letnia wowczas corka dostala
              klapsa od meza za oklamywanie. Pobiegla do telefonu i zrobila jak ja instruowali:
              wykrecila 911. Przyjechala policja, social worker etc. i spisali protokol.
              Zostalismy wezwani do sadu i sedzia po prostu wyrzucil cala sprawe po wstepnych
              przesluchaniach. Mysle ze caly Zachod juz bardzo daleko sie posunal w
              "antydyskryminacji". Uczniowie moga pobic nauczycieli a ich jednyna obrona jest
              "byc milymi" a szczegolnie nie dawac zlych ocen. Podobnie jest z szantazem
              homoseksualistow: nie wystarczaja im partnerstwa domowe, oni musza
              przedefiniowac malzenstwo. Kazdy wie ze stosunki doodbytnicze nie maja zadnej
              wartosci z socjalnego punktu widzenia ale mniejszosc walczy z "dyskryminacja"
              stosunkow doodbytniczych i chce przedefiniowac instytucje malzenstwa. Nastepnym
              etapem juz jest poligamia (np. w Holandii) i zoofilia (niedawno milionerka
              zawarla "malzenstwo" z delfinem w Izraelu. To jest przyklad kiedy tolerancja
              nie wystarcza i mniejszosci religijne, polityczne, seksualne usiluja
              terroryzowac wiekszosc. Np. Mozna dowolnie pluc na chrzescijanstwo ale zrobienie
              karykatur Mahometa w Danii zamienilo sie w naciski miedzynarodowe zeby przestac
              "obrazac islam." Dlaczego naciski? Ano bo chrzescijanie nie groza smiercia czy
              morduja wspolobywateli za swobode wypowiedzi. Zachodnia demokracja wykazuje
              zadziwiajaca nienawisc do wiekszosci i jest gotowa podporzadkowac sie agresywnym
              mniejszosciom. Dla mnie Twoja filozofia jest, z calym szacunkiem, dekadencka.
              Jestes zdecydowanie mniej agresywny niz dyzurni antychrzescijanie na tym forum
              ale pod pozorem "tolerancji" ukrywasz tumiwisizm.
    • Gość: beautiful_joanna Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.pipex.com 05.01.06, 20:04
      Oczywiscie wszystko zalezy od srodowiska. W miastach jest latwiej, zwlaszcza
      duzych, na wsi... hmmm
      Powiedzmy delikatnie, ze nikt nie przyjmuje do wiadomosci moich swiatopogladow,
      ze uwazane sa one za fanaberie, glupoty, no bo przeciej ja bylam ochrzczona, to
      jestem chrzescijanka :P
      A moj 12-letni braciszek, powiedzial, ze on nikomu nie powie, ze ja jestem
      ateistka, bo by sie koledzy z niego smiali i ze sie za mnie wstydzi... ot, i
      katolickie pranie mozgow, od lat najmlodszych...
      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być katolikiem na tym forum?? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 05.01.06, 20:15
        Oczywiscie ze nie! Dlaczego? Z powodu nagromadzenia sie
        tutaj ateistycznej nietolerancji i agresji (chrytianofobii).
        • Gość: MAGIC JOHNSON Re: Czy łatwo być katolikiem na tym forum?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 23:58
          iiii-gooool.blog.pl/
          Polecam wszystkim myślącym, ateistom jak najbardziej, a nawet zwłaszcza! :)
        • chrismura Re: Czy łatwo być katolikiem na tym forum?? 11.03.06, 18:48
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Oczywiscie ze nie! Dlaczego? Z powodu nagromadzenia sie
          > tutaj ateistycznej nietolerancji i agresji (chrytianofobii).
          Drecza cie ludzie majacy wiecej oleju w glowie? Nie mylic z wyksztalceniém.
    • donq Re: Czy łatwo być ateistą?? 06.01.06, 23:52
      Bardzo latwo. Wystarczy przeczytac z odpowiednim entuzjazmem kilka pozycji
      klasykow tematu, nauczyc sie na pamiec listy grzechow Kosciola i przyswoic sobie
      odpowiednie slownictwo.

      A czemu cie interesuja opinie sasiadow? Konformista jestes?

      DonQ
    • dorianne.gray Re: Czy łatwo być ateistą?? 07.01.06, 16:42
      Łatwo być ateistą. Nie wiem, czemu to miałby być jakiś wyczyn.
      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 07.01.06, 18:34
        Nie tylko latwo, to wrecz latwizna!!! Prawie modne zeby pokazac sie kolegom
        jak to sie jest do przodu wobec tzw. "katoli." Pogarda dla czlowieka i ludzkich
        wartosci zawsze byla tania w ateistycznym swiecie od Hiltlera przez Lenina po
        Pol Pota.
        • palnick Re: Czy łatwo być ateistą?? 28.02.06, 21:38
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Nie tylko latwo, to wrecz latwizna!!! Prawie modne zeby pokazac sie kolegom
          > jak to sie jest do przodu wobec tzw. "katoli." Pogarda dla czlowieka i
          ludzkichwartosci zawsze byla tania w ateistycznym swiecie od Hiltlera przez
          Lenina po Pol Pota.
          ------
          Skąd na tym forum faszystowskie echo?
        • Gość: poprawka Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.crowley.pl 07.03.06, 19:53
          Hitler to akurat do smierci byl katolikem (a KK nigdy go nie ekskomunikowal).
          Zreszta nie przypadkowo swoim zolnierzom podarowal pasy Gott Mit Uuns, a do SS
          ateistow nie przyjmowano, nazista musial wierzyc w Boga.
          • Gość: Antyecho Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 17:33
            Echo jak zwykle wszystko co złe utożsamia z niekatolicyzmem, a tymczasem jak zwykle jest odwrotnie
    • karolinadonner Re: Czy łatwo być ateistą?? 10.03.06, 03:01
      Nie przeczytalm wszystkich odpowiedzi, moze wiec kogos powtorze, ale zastanawia mnie poza spolecznym aspektem bycia ateista jak Tobie sie z tym zyje? Bo jesli bylbys swiecie :) (przepraszam za wyrazenie nie na miejscu) przekonany o swoich racjach i prawie wyboru nie martwiloby cie chyba co na to inni
      • danab71 Re: Czy łatwo być ateistą?? 10.03.06, 07:00
        nie dbam o to, co pomysla o mnie inni w związku z moją niewiarą... nie dbam o
        to, ze gro ludzi chodzi do kościoła, a ja nie chodze... nie dbam o to, jak zyja
        inni - wiem, jak ja zyje...
        jestem osobą niewierząca, nie chodze do kościola, nie wyznaje wiary w boga, nie
        uznaje zwierzchnictwa i nieomylnosci kosciola - mowie o tym jasno i normalnie,
        to dla mnie nie jest powod do wstydu czy przemilczania - kazdy ma swoje poglady
        i swoje zycie...
        nie jesy mi z tym trudno...
        • karolinadonner Re: Czy łatwo być ateistą?? 10.03.06, 12:27
          Nie mam patentu na racje i nie zakladam ze tak bedzie, ale mysle ze z wiekiem zetesknisz za Bogiem, a skoro nie uznajesz chrzescijanstwa powinienes wtedy poczytac o innych drogach, np modnym ostatnio buddyzmie. Nie chcialabym Cie urazic i wiem ze mnie bedzie trudno zroumiec Ciebie, a Tobie trudno bedzie zrozumiec mnie, ale zycie bez cienia watpliwosci musi byc puste. Utkwilo mi zdanie mojego wykladowcy z flozofii, ktory kiedys powiedzial: jezeli w Boga wierzysz a go nie ma - nic tracisz, jezeli zas w niego nie wierzysz, a on istnieje - stracisz wszystko.
          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 11.03.06, 16:31
            Karolinodonner!

            Nie masz patentu na rację i myślę że z wiekiem zrozumiesz że boga nie ma, może
            powinnaś zastanwoić się nad sobą, nad tym po co ci taka imaginacja. Lepiej się
            czujesz wierząc w aniołki? Myślisz że coś będzie po śmierci? Będzie to samo co
            było przed narodzeniem.. Co zyskujesz wierząc? Naiwne przekonanie że zabierzesz
            coś ze sobą do grobu. Proste wytłumaczenie tajemnic świata. No i uległość wobec
            facetów w czarnych skuienkach. Aha, i jeszcze wyższośc, tę zabawną dumę
            katolicką przejawiającą się w mysleniu: "biedni ci niewierzący.."
            • karolinadonner Re: Czy łatwo być ateistą?? 11.03.06, 20:13
              Gość portalu: terry napisał(a):

              > Karolinodonner!
              >
              > Nie masz patentu na rację i myślę że z wiekiem zrozumiesz że boga nie ma,

              mysle ze sie tak nie stanie

              > może powinnaś zastanwoić się nad sobą, nad tym po co ci taka imaginacja.

              to nie imaginacja


              Lepiej się
              > czujesz wierząc w aniołki? Myślisz że coś będzie po śmierci? Będzie to samo co
              > było przed narodzeniem..

              A co bylo?

              Co zyskujesz wierząc? Naiwne przekonanie że zabierzesz >
              > coś ze sobą do grobu. Proste wytłumaczenie tajemnic świata. No i uległość wobec > facetów w czarnych skuienkach. Aha, i jeszcze wyższośc, tę zabawną dumę
              > katolicką przejawiającą się w mysleniu: "biedni ci niewierzący.."


              Wiesz, nie bede tu pisac czym jest moja wiara i w co wierze, ograniczanie jej do aniolkow i facetow w czarnych sukienkach, jest dost dosc plytkie.

              Nie chodzi o to co zabierzesz do grobu, chodzi o to w jakim stanie umyslu umrzesz, ze spokojem czy ze strachem, nie z powodu tego co tam czeka, lecz z powodu tego jak zyles.

              Bog to rowniez stan umyslu, ktorego byc moze nigdy nie zaznasz, z wlasnego wyboru - masz prawo. Ja sie nad soba zastanowilam dosyc dawno temu, poznalam wiele roznych wiar, mieszkam w wielokultorowym miescie, spotykam sie z tym na co dzien, pozwolilo mi to otworzyc oczy, na cos, na co byc moze zbyt jestes negatywnie nastawiony, a moze po prostu, nie bierzesz takiej ewentualnosci pod uwage, moze wiec rowniez sie nad soba zastanow.
              • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 11.03.06, 20:56
                Karolinodonner - jesteś słaba.. Boisz się, potrzebujesz pana i bata nad sobą
                więc uciekłaś w religię. Współczuję Ci. Ale, w odróżnieniu od katolików, nie
                zamierzam Cię do niczego przekonywać. Tak samo jak Ty nie masz najmniejszej
                szansy mnie przekonać do steku bzdur religijnych. Żyję i umrę spokojny nie
                bojąc się że jakiś brodaty patafian będzie mnie osądzał. Żyję dla siebie i dla
                bliskich mi osób, a religijna imaginacja zwana bogiem mnie interesuje tak samo
                jak bajka o kransoludkach.
          • Gość: Antychryst Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 17:35
            jezeli w Boga wierzysz a go n
            > ie ma - nic tracisz, jezeli zas w niego nie wierzysz, a on istnieje - stracisz
            > wszystko.

            Jeśli podstawą wiary ma być jakaś interesowność a nie wiara sam z siebie to ja dziękuję za taką wiarę.
            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.03.06, 17:45
              Ateizm to rodzaj lenistwa moralnego. Wszyscy wiedza ze latwiej jest byc leniem
              niz pracowitym. Ateizm to przyjmowanie negatywnych sklonnosci czlowieka do korupcji
              za "naturalne". Stad mamy tyle "naturalnej" korupcji wsrod ateistycznej lewicy.
              Ateizmu praktycznego nauczali w armii PRL: "kiedy zolnierz jest winien? Ano jak
              go zlapia!".

              Ateizm filozoficzny juz przerabialismy u Sartra, ktorego glownymi cechami byl
              pesymizm i rozpacz. Wplyw ateizmu filozoficznego i praktycznego widac juz bardzo
              dobrze w Europie zachodniej. Pesymizm, rozpacz i wymieranie. Ateizm nieublaganie
              otwiera droge islamowi, bo sam jako filozofia powoduje rozklad biologiczny i za
              najwiekszego wroga uwaza nie religie, ale chrzescijanstwo a szczegolnie Kosciol
              Katolicki na ktorym zbudowana jest Europa.
              • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 11.03.06, 17:58
                Gość portalu: Echo napisał(a):
                Ateizm to przyjmowanie negatywnych sklonnosci czlowieka do korupcji za "naturalne".

                czy wobec tego uczciwy ateista (przeciwnik korupcji itd) juz nie jest ateistą?
                • chrismura Re: Czy łatwo być ateistą?? 11.03.06, 18:27
                  Gość portalu: parisparis1 napisał(a):

                  > Gość portalu: Echo napisał(a):
                  > Ateizm to przyjmowanie negatywnych sklonnosci czlowieka do korupcji
                  za "natural
                  > ne".
                  >
                  > czy wobec tego uczciwy ateista (przeciwnik korupcji itd) juz nie jest ateistą?
                  Ja wiem .Wszystko co negatywne,lewica i ateisci.Katolicy sa zawsze
                  nieomylni.Jeszcze niedawno,bladzilem,pytalem,ale teraz jestem szczesliwy
                  mowiac.Jestem ateista,z bydlem nie chce miec nic wspolnego.
                  • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 11.03.06, 18:36
                    chrismura napisał:
                    Ja wiem .Wszystko co negatywne,lewica i ateisci.Katolicy sa zawsze
                    nieomylni.Jeszcze niedawno,bladzilem,pytalem,ale teraz jestem szczesliwy
                    mowiac.Jestem ateista,z bydlem nie chce miec nic wspolnego.

                    A czy to nie jest też generalizowanie, tak jak to robi Echo?
                    czy bycie/nie bycie osobą moralną/niemoralną naprawdę jest uzależnione od
                    bycia/nie bycia katolikiem/ateistą?
                    • chrismura Re: Czy łatwo być ateistą?? 11.03.06, 18:45
                      Gość portalu: parisparis1 napisał(a):

                      > chrismura napisał:
                      > Ja wiem .Wszystko co negatywne,lewica i ateisci.Katolicy sa zawsze
                      > nieomylni.Jeszcze niedawno,bladzilem,pytalem,ale teraz jestem szczesliwy
                      > mowiac.Jestem ateista,z bydlem nie chce miec nic wspolnego.
                      >
                      > A czy to nie jest też generalizowanie, tak jak to robi Echo?
                      > czy bycie/nie bycie osobą moralną/niemoralną naprawdę jest uzależnione od
                      > bycia/nie bycia katolikiem/ateistą?
                      Masz racje,nie chcialem dotknac ludzi myslacych.Nie mylic z fanatykami.
              • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 11.03.06, 21:00
                Echo - biedna, skrzywdzona istoto, dalej strzykasz żółcią? Opowiedz jeszcze o
                tym stalinowskim genetyku i o swoich przyjaciołach gnębionych za katolicyzm.
                Pośmieję się z przyjemnością ;-)) A poważnie, to religia jest lenistwem! Bo nie
                musisz wytężać się by przemyśleć świat, dostajesz go ot tak - jak sobie
                zarządzi jeden eunuch z Watykanu z drugim. A Ty biedna katoliczko łykasz ich
                propagandę i cieszysz się jak głupia. W sumie to Ci współczuję.. Z dala od
                kraju, przekonana o spisku wrednych, złych ateistów, napisz że chociaż w
                rodzinie Ci się układa bo inaczej pomyślę że jesteś zupełnym zerem.
                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 06:33
                  >napisz że chociaż w
                  > rodzinie Ci się układa bo inaczej pomyślę że jesteś zupełnym zerem.

                  O rodzinie juz pisalam. Mam meza od ponad 30 lat (pierwszy i jedyny), mam czworke
                  doroslych dzieci po studiach. Jeden syn po doktoracie i jedna corka robi doktorat.

                  Finansowo: przychod roczny na moja rodzine mam ponad 1 milion PLN co po podatkach
                  daje jakies 65000 PLN na miesiac albo $20 000.00/miesiac. Nie jest to malo
                  nawet w USA ale nie jestem bogata. Mam troche nieruchomosci tutaj i w Polsce.

                  Zawodowo: jestem w miare wyedukowana i mam ok. 100 publikacji w czasopismach
                  naukowych.

                  Swiatopogladowo: bylam wychowana jako ateistka ale na studiach zaczelam sie
                  fascynowac religia i idealami wyzszymi niz zycie. Pamietam jak pierwszy raz
                  zaczelam rozmawiac z profesorem filozofii na KULu o nawroceniu, ten mi
                  powiedzial ze bez Boga nie da sie ani zbudowac ani utrzymac cywilizacji.
                  Teraz wiem ze bez Boga nie moglabym zbudowac wlasnego zycia. A co sie dzieje z
                  cywilizacja bez Boga? Wystarczy zobaczyc na Francje i reszte Europy Zachodniej.

                  • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 06:42
                    Nie chcialabym zeby Polska poszla droga francuska do upadku. Ty to nazywasz
                    "zgorzknieniem" Na razie Polska ma jeszcze poklady wiary ktore moze
                    przetlumaczyc na zywotnosc: wiecej dzieci, wiecej marzen, wiecej przyszlosci.
                    Moze nawet zarazi Europe Zachodnia swoja zywotnoscia?
                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 12:19
                    No to sie cieszę, widzę że tylko w sprawach religijnych masz fioła i
                    odreagowujesz przeszłość. To może lepiej zająć się mężem, zamiast zbawiać świat
                    i nawracać na jedyną słuszną...? Idź do psychologa, daj sobie spokój z
                    węszeniem wszędzie spisku "wrednych, niemoralnych, złych ateistów". Nikt Ci nie
                    zabrania wierzyć, ale powiedz choć słowo o wyższości religiji nad ateizmem, a
                    tylko znów się ośmieszysz brakiem argumentów. Aha - co do publikacji, z czasów
                    moich studiów pamiętam tylu nawiedzonych profesorów (nawet profesorów
                    zwyczajnych - uwaga! zaraz padnie zarzut że to komuniści ;-)że dorobek naukowy
                    sam w sobie nie jest dla mnie wyznacznikiem wartości człowieka. Zbyt wiele
                    widziałem pustych, splagiatowanych, nikomu niepotrzebnych prac. Echo, echo..
                    Wyobraź sobie raz w życiu że ateizm może wynikać z przemyśleń, z awersji do
                    narzucanych odgórnie, niesprawdzalnych praw. Że mozną kochać życie takie, jakim
                    ono jest, bez bajeczek o bogu i łzawej historii ukrzyżowania tego "narodzonego
                    z dziewicy".
                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 17:06
                      >Zbyt wiele
                      >widziałem pustych, splagiatowanych, nikomu niepotrzebnych prac. Echo, echo..

                      Bylam cytowana ponad 4000 razy (wg. citation index). To ci cos powinno
                      powiedziec o poziomie.

                      >Wyobraź sobie raz w życiu że ateizm może wynikać z przemyśleń, z awersji do
                      >narzucanych odgórnie, niesprawdzalnych praw.

                      Alez oczywiscie. Ateizm moze wynikac z niesprawdzalnych zalozen, ale daje
                      sprawdzalne wyniki. Sprawdzalnym wynikiem chrzescijanstwa byla cywilizacja
                      europejska. Sprawdzalnym wynikiem ateizacji Europy jest jej upadek.

                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 17:42
                        To zbytnia religijność doprowadza państwo do upadku. W Polsce kler się
                        szarogęsi, dostaje kasę z budżetu Państwa (więc pośrednio także ode mnie, choć
                        mam w dupie kult wojtyły i całego duchowieństwa). Religia jest dla słabych
                        ludzi, niemyślących, chowających się za bajeczkami cwanych facetów w czarnych
                        sukienkach. Religia propaguje obłudę (na pokaz to wszyscy są katolikami, a po
                        cichu kradną, kombinują jak inni - tylko potem idą się wyspowiadać i problem z
                        głowy), wyższość wobec innych światopoglądów (bez boga to tylko zło,
                        niemoralność i podejrzane pochodzenie - takie jest zdanie katolickiej,
                        prymitywnej większości w Polsce). Katolicyzm nie wychwala pracy,
                        przedsiębiorczości - przeciwnie, prędzej wielbłąd przez ucho igielne itd...
                        Jeśli ktoś się dorobi to NA PEWNO jest złodziejem albo żydem. A katolik może
                        pić, bić żonę, nie pracować, ale jeśli chodzi do kościoła co niedziela to jest
                        prawym obywatelem. Religia zamyka drogę do dyskusji - bo wprowadza dogmaty.
                        Religia służy do manipulacji - vide rydzyk, który kieruje słowa do starszych,
                        opuszczonych, zgorzkniałych osób i stwarza wrażenie ich opiekuna. A potem mówi
                        jak mają głosować, każe sobie przysyłać pieniądze na rozbuchane inwestycje
                        medialne, łamie prawo zezwalając na antysemickie i oszczercze wypowiedzi w
                        publicznym medium. Chrześcijaństwo jest w sumie dość prymitywne. Pełne
                        nielogiczności i ślużalcze, wymagające bezwzględnego posłuszeństwa (te
                        wszystkie całowania w pierścień, nawet kaczyński jako Głowa Państwa ucałował
                        pierścień papieża - czyli polski przywódca korzy się przed przywódcą innego
                        państwa. Chrześcijaństwo uzurpuje sobie prawo do wpływania na OGÓŁ
                        społeczeństwa, nawet tego innej wiary i niewierzącego, bezczelnie mówiąc ustami
                        swych opasłych funkcjonariuszy że "to dla naszego dobra, zaznamy łaski wiary
                        itp." Popatrz Echo jak katabasy kościelne traktują zakonnice - jak przynieś,
                        podaj, pozamiataj. Nigdy nie widziałem księdza w autobusie czy tramwaju. Wożą
                        tłuste dupska limuzynami (tak, tak, wysokiej klasy - widzę co stoi pod plebanią
                        koło mnie), natomiast zakonnice zasuwają jak woły. Chrześcijaństwo pełne jest
                        śmiesznych symboli, maczania gałęzi w wodzie i mamrotania zaklęć przy
                        jednoczesnym brzyganiu wodą w mieszkaniu, polewaniu nowego samochodu itp. Czy
                        nie masz dysonansu poznawczego, gdy ubrany w pozłacane stroje papież siedzi w
                        przebogatej Kaplicy Sykstyńskiej i pieprzy coś o głodzie w Afryce? Teraz w
                        Polsce katolski rząd dofinansowuje świątynię opatrzności dziesiątkami milionów
                        złotych, gdy tymczasem pielęgniarki nie mogą się doczekać wylaty po 203 PLN na
                        osobę! A lekarze negocjują podniesienie opłat o 30 groszy od pacjenta!
                        Katolicyzm zakłada interesowność - będę dobry bo w niebie spotka mnie nagroda.
                        A bez tego to nie łaska? Rozumiem że wszystkie przestępstwa w kraju popełniają
                        ateiści i różnowiercy? A katolicy to święci ludzie? Religia to dla większości
                        zbiór tradycyjnych formułek, klepanych bezmyślnie w kościele. I strach przed
                        czym co ludzie powiedzą. Na szczęście mieszkam w Warszawi i wisi mi czy
                        sąsiedzi krzywo spojrzą że nie mam zamiaru chrzcić dziecka albo pisać na
                        drzwiach jakieś lityery kredą. Katolicy w Polsce to ciemny motłoch - idealny do
                        formowania przez różnych rydzyków i kaczyńskich, kurskich. To barany, które
                        pójdą tam gdzie im ksiądz-pasożyt każe.
                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 18:33
                          Moge ogolnie sie zgodzic ze pewien procent polskiego kleru w pogoni za osobistym
                          dostatkiem odzwierciedla bardziej marzenia biednych niz Ewangelie.

                          >Religia jest dla słabych
                          > ludzi, niemyślących, chowających się za bajeczkami cwanych facetów w czarnych
                          > sukienkach.

                          Mowisz o religii marksistowsko-leninowskiej czy religii heroicznej milosci
                          Chrystusa? Nie uwazam sie za osobe niemyslaca...

                          >Katolicyzm nie wychwala pracy,
                          > przedsiębiorczości - przeciwnie, prędzej wielbłąd przez ucho igielne itd...

                          Katolicyzm jest religia ktora zbudowala wiecej
                          uniwersytetow niz wszystkie inne religie do kupy. A jaki wplyw to ma na
                          gospodarke? Vide katolicka Irlandia. Do dobrej ekonomii potrzebni sa tez mlodzi
                          ludzie. "Myslacy" ateisci masowo wyskrobali albo zapobiegli ich narodzeniu.
                          Wynik? Upadek "myslacej" Europy ktora gdzies rozminela sie z zyciem w imie
                          dogmatow ateistyczno-hedonistycznych.

                          >Religia zamyka drogę do dyskusji - bo wprowadza dogmaty.

                          Cos tak jak geometria zamyka droge do dyskusji wprowadzajac postulaty (pewniki).
                          Sprawdzianem religii sa owoce. Nie mozesz zaprzeczyc ze cywilizacja europejska
                          powstala na chrzescijanstwie. Co powstalo na ateizmie Stalina czy Pol-pota?
                          Ten ostatni byl edukowany na Sorbonie ktora jest wierna idealom ateizmu.
                          Ateizm rowniez opiera sie na dogmacie ze swiat materialny to wszystko co
                          istnieje i ze powstal albo z niczego albo istnial od zawsze. Dogmaty, dogmaty,
                          dogmaty!!! Religia wychodzi poza swiat materialny i przynajmniej chrzescijanstwo
                          opiera sie na czlowieku ktory powiedzial ze pochodzi z tego swiata. Ja mu wierze.

                          > Religia służy do manipulacji - vide rydzyk, który kieruje słowa do starszych,
                          > opuszczonych, zgorzkniałych osób i stwarza wrażenie ich opieku

                          Ateizm tym zgorzknialym ludziom nie ma nic do zaoferowania poza eutanazja.

                          Chrześcijaństwo jest w sumie dość prymitywne. Pełne
                          > nielogiczności i ślużalcze, wymagające bezwzględnego posłuszeństwa (te
                          > wszystkie całowania w pierścień, nawet kaczyński jako Głowa Państwa ucałował
                          > pierścień papieża - czyli polski przywódca korzy się przed przywódcą innego
                          > państwa. Chrześcijaństwo uzurpuje sobie prawo do wpływania na OGÓŁ
                          > społeczeństwa, nawet tego innej wiary i niewierzącego, bezczelnie mówiąc >ustami

                          Widzisz, nie wiem czy w sumie jestes dosyc prymitywny bo piszesz prymitywnie.
                          Myslisz ze ten pocalunek pierscienia Rybaka to poddanie sie polskiej armii
                          gwardii papieskiej bez jednego strzalu? O czym my dyskutujemy? Nikt go nie
                          zmuszal do calowania pierscienia. Protokol watykanski tego nie wymaga.


                          >Czy
                          > nie masz dysonansu poznawczego, gdy ubrany w pozłacane stroje papież siedzi w
                          > przebogatej Kaplicy Sykstyńskiej i pieprzy coś o głodzie w Afryce?

                          Mialabym problem gdyby ktos sprzedal albo zniszczyl Kaplice Sykstynska. Mialabym
                          tez problemy gdyby KK nie byl najwiekszym zrodlem zagranicznej pomocy dla
                          Afryki. Mam problemy gdy ateistyczni aktywisci z ONZ nie rusza paluszkiem jak
                          w Darfurze morduja setki tysiecy ludzi, ale za to lataja z kondomami po Afryce
                          ni zauwazajac ze ludzie nie maja nic do jedzenia.

                          > Polsce katolski rząd dofinansowuje świątynię opatrzności dziesiątkami milionów
                          > złotych, gdy tymczasem pielęgniarki nie mogą się doczekać wylaty po 203 PLN na
                          > osobę!

                          Slyszalam ze to chodzi o budowe muzeum. To juz Polakow nawet na muzea nie stac.
                          Niedawno byl watek zeby przerobic koscioly na silosy. Podejrzewam ze to
                          niektorzy barbarzyncy byliby gotowi zrobic z Kaplica Sykstynska. Bylam w
                          Watykanie. To naprawde male miasteczko, mniejsze niz wiekszosc polskich malych
                          miasteczek. Sprzedanie miasteczka razem z grobami rodzicow mogloby zniszczyc
                          moja chec nie tylko do pomagania komukolwiek, ale wrecz do zycia... Ateisci tego
                          nie zrozumieja.

                          >Rozumiem że wszystkie przestępstwa w kraju popełniają
                          > ateiści i różnowiercy? A katolicy to święci ludzie? Religia to dla większości
                          > zbiór tradycyjnych formułek, klepanych bezmyślnie w kościele. I strach przed
                          > czym co ludzie powiedzą.

                          To juz przerabialismy:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38046685&a=38126200










                          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 19:19
                            Gdyby nie tak nielubiani przez Ciebie ateiści i ludzie sprzeciwiający się
                            oficjalnemu stanowsku katoli, to do dziś uważalibyśmy że Ziemia jest płaska.
                            Świątynia opatrzności jako muzeum to wybieg tego przygłupa Gleempa, bo w
                            budżecie nie wolno finansować świątyń to nazwali to muzemum. Mieszkam niedaleko
                            tego przybytku - aktualnie jest w fazie pierwszego piętra - wielki, betonowy
                            bunkier na polach wilanowskich, z dala od cywilizacji. Pewnie że Polaków stać
                            na to. Na Ursynowie jest 7 kościołów i ani jednego ogólnodostępnego szpitala.
                            Ale co tam, po co szpital? Ważne żeby barany miały gdzie się modlić.
                            Co nam dało chrześcijaństwo? Owszem - architekturę, zbiór baśni w formie tzw.
                            biblii, ileś zwyczajów często przejmowanych z wcześniejszych obrzędów (choinka,
                            malowanie jajek itp.) Filozofia katolicka jest już wynaturzeniem, bo nauka może
                            byc ograniczona tylko faktycznymi danymi, a nie przekonaniami eunucha z
                            Watykanu (nieomylnego podobnież, czyż nie jest to pyszne?). Pytam się wprost -
                            czy widok papieża w kipiącej od ozdób kaplicy i mówiącego jednocześnie jak
                            współczuje umierającym z głodu Afrykańczykom nie budzi w Tobie konfuzji? Nie
                            czujesz że coś tu jest nie na miejscu? I nie łącż ciągle ateizmu ze Stalinem i
                            Pol-potem, bo mówimy tu o istniejącym od zawsze światopoglądzie, opisanym
                            dobrze przez starożytnych Greków.
                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 19:34
                              > Gdyby nie tak nielubiani przez Ciebie ateiści i ludzie sprzeciwiający się
                              > oficjalnemu stanowsku katoli, to do dziś uważalibyśmy że Ziemia jest płaska.

                              Czyzby Kopernik i Galileusz byli ateistami? Albo chociaz Kolumb? Toz to wszystko
                              zacofani katolicy!!!


                              aussiethule.blogspot.com/2006/03/closing-of-civilization-in-europe.html
                              • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 19:46
                                Owszem, byli, ale chyba nie do końca skolo osmielili się zakwestionować dogmat
                                o nieomylności papieża który twierdził że ziemia jest płaska.
                                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 19:57
                                  > Owszem, byli, ale chyba nie do końca skolo osmielili się zakwestionować dogmat
                                  > o nieomylności papieża który twierdził że ziemia jest płaska.

                                  W ktorym miejscu i ktory papiez tak twierdzil? Moze sie troche dotlenisz bo widze
                                  ze zaczynasz schodzic do pulapu na ktorym trudno dyskutowac.

                                  Moge ci napisac w ktorym miejscu nieomylna ateistyczna doktryna niesmiertelnego
                                  sojuzu atakowala genetyke i mechanike kwantowa. A bylo to w XX wieku, po 200
                                  latach ateistycznego Oswiecenia.
                                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 20:10
                                    Nie wiem który papież, zwisa mi to. Oficjalna doktryna kościoła z czasów
                                    Kopernika i Galileusza mówiła coś odwrotnego do ich odkryć. I nie podawaj mi
                                    socjalistycznych ideologii walki z religią. Dlaczego wciąż dla Ciebie ateizm =
                                    komunizm? Rozumiem że byłaś krzywdzona przez poprzedni ustrój, ale wzbij się na
                                    wyżyny obiektywizmu i przyznaj że ateizm opisano po raz pierwszy w starożytnej
                                    Grecji. Jakże więc do tysiącletniej tradycji ma się krótki epizod
                                    komunistyczny? Czy ja z epizodu wypraw krzyżowych w historii kościoła mam
                                    wysnuć analogiczne spostrzeżenie że katolik = morderca arabów?
                                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 20:30
                                      > Nie wiem który papież, zwisa mi to. Oficjalna doktryna kościoła z czasów
                                      > Kopernika i Galileusza mówiła coś odwrotnego do ich odkryć.

                                      Oficjalna doktryna byla zapozyczona z Ptolemeusza ktory twierdzil ze Ziemia
                                      jest srodkiem Wszechswiata (ale zacofane byly te greckie filozofy, nieprawda?).

                                      >Jakże więc do tysiącletniej tradycji ma się krótki epizod
                                      > komunistyczny?

                                      Nie w tysiacletniej, tylko co najwyzej 200-letniej(od OSwiecenia). I nie "krotki
                                      epizod" bo jego warianty trwaja w postaci Chin, Kuby i ich milosnikow po lewej
                                      stronie Zachodu. Te "epizody ateizmu" doprowadzily do wymordowania wiecej ludzi
                                      niz wszystkie wojny religijne razem. Najgorsze jest to ze o ile chrzescijanstwo
                                      zostawilo tamte czasy za soba, ateistyczne lewactwo zamienilo sie w fanatyczne
                                      lewactwo ktore w tragiczny sposob podcina galaz na ktorej siedzi. Kocha
                                      rozmaitych Saddamow, nie pisnie zlego slowa o Darfurze ale na KK to cala geba.
                                      Ja bym ich wyslala do Arabii Saudyjskiej na re-edukacje i wtedy doceniliby
                                      wielkosc chrzescijanstwa.
                                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:06
                                        Kocha Saddamów? Jasne, odpowiem w Twoim stylu: A katole kochają Torquemadę i
                                        chętnie paliliby ludzi na stosie, torturowali i niszczyli nieprawomyślne
                                        książki. Jeśli ateizm istnieje od 200 lat, to katolicyzm istnieje od 15 lat -
                                        bezsens za bezsens. Ja bym wysłał katoli w kazamaty zamków krzyżackich, żeby
                                        popatrzyli jak niegdys nawracano ludzi. No Echo, nie krępuj się. Dalej, cytuj
                                        swojeo idola - Stalina.
                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 17:45
                        Gość portalu: Echo napisał(a):

                        >>> Alez oczywiscie. Ateizm moze wynikac z niesprawdzalnych zalozen.

                        Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Ateizm wynika z AWERSJI DO
                        NIESPRAWDZALNYCH ZAŁOŻEŃ. Kiepsko u Ciebie z logiką Echo. Wynikiem katolicyzmu
                        zawsze jest bieda, narzekanie i tylko bogaty kościół na wzgórzu.
                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 18:01
                          > Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Ateizm wynika z AWERSJI DO
                          > Ń.

                          ATEIZM OPIERA SIE NA NIESPRAWDZALNYCH ZALOZENIACH (dogmatach), tak jak kazda
                          religia.

                          >Wynikiem katolicyzmu
                          > zawsze jest bieda, narzekanie i tylko bogaty kościół na wzgórzu.

                          Zadaniem katolicyzmu nie jest gospodarka tylko budowanie czlowieka. Na tych
                          podstawach mozna budowac reszte. Dopiero teraz, gdy degryngolada moralna
                          czlowieka w niektorych krajach Zachodu siega zenitu, wyludnienie, zlewicowanie
                          i islamizacja postepuja: www.brusselsjournal.com/node/890,

                          Dopiero teraz widac ze tylko nieliczne kraje jak katolicka Irlandia maja jeszcze
                          na czym budowac.





                          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 19:09
                            Atezim opiera się na jednym niesprawdzalnym założeniu - że pewnych rzeczy nie
                            wiemy. I ateista nie boi się tego przyznać. Natomiast religia wtłacza do głów
                            cała masę bajek - w Polsce to katolicyzm czyli halucynacje pasterzy
                            mezopotamskich sprzed tysięcy lat. Katolicy mają wymówkę na wszystko, czego nie
                            rozumieją - bo bóg tak chciał i już. Kiedyś zaćmienia słońca też kapłani
                            tłumaczyli motłochowi ingerencją boga. Być może kiedyś naukowo dowiedziemy skąd
                            wziął się wszechświat, czy ma granice i co jest poza nimi. Ale na pewni nie
                            udowodnisz istnienia brodatego eunucha zwanego bogiem, krwawej istoty która
                            jakoby wsłanego syna posłała na śmierć. To jakiś s.k.u.r.w.y.s.y.n. ten bóg.
                            (cenzura, proszę nie wycinać przekleństwa - ktoś kto własne dziecko posyła na
                            pewną śmierć zasługuje na takie słowa). Nie udowodnisz nic, bo biblia jest
                            tylko zbiorem baśni i umiejętnej propagandy kleru, wtłaczanej na jej karty
                            przez wieki.

                            Mówisz o budowaniu człowieka. Katolicyzm od początku wtłacza w człowieka
                            poczucie winy - urodziłeś się w grzechu, cierp, pokutuj, spowiadaj się,
                            umartwiaj. A jak coś osiągniesz to natychmiast rozdaj, bo bogaty = zły!
                            Oczywiście, nie dotyczy to urzędników firmy pt. kościół. Kler ma byc bogaty,
                            ale ciemnemu ludowi nic do tego. Ksiądz to Pan pełną gębą i klękajcie, całujcie
                            pierścień barany.

                            Rozwój Irlandii ma tyle współnego z katolicyzmem, co ja z rosyjskim baletem.
                            Przez lata to był biedny kraj, dopiero pomoc diaspory w USA oraz wejście do
                            Unii Europejskiej uruchomiło mechanizmy ekonomiczne pozwalające umiejętnie
                            budować potęgę gospodarczą. Wolę gdy człowiek na zachodzie Europy rozwija się
                            (także duchowo), uczy się, pracuje, zamiast spędzać czas w kościele i
                            szczytować przy każdej wzmiance o wojtyle jak u nas.
                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 19:30
                              Poczytaj troche. Rece opadaja...

                              aussiethule.blogspot.com/2006/03/closing-of-civilization-in-europe.html
                              • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 19:42
                                Tak, tak, zagłada nadchodzi. Tylko wiara nas uratuje, ech... Co za brednie.
                                Twoja religijność, Echo, jest aż chorobliwa. Mądrze jest bronić własnych
                                poglądów, ale gdy w interlokutorach dostrzega się całe zło świata to już
                                zakrawa na paranoję. Wracaj do Polski, zrobisz karierę bo główny polityke
                                obecnie to wypisz, wymaluj Ty. Te same przekonanie o nadchodzącym katakliźmie,
                                ta sama ślepa, naiwna wiara. Wracaj Echo, może dostaniesz jakieś ministerstwo?
                                Nie ważne czy się nadajesz, musisz być tylko wierna i posłuszna. Ale jako
                                katoliczka to już taka jesteś.
                                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 19:54

                                  > Tak, tak, zagłada nadchodzi. Tylko wiara nas uratuje, ech... Co za brednie.
                                  > Twoja religijność, Echo, jest aż chorobliwa. Mądrze jest bronić własnych
                                  > poglądów, ale gdy w interlokutorach dostrzega się całe zło świata to już
                                  > zakrawa na paranoję. Wracaj do Polski, zrobisz karierę bo główny polityke
                                  > obecnie to wypisz, wymaluj Ty. Te same przekonanie o nadchodzącym katakliźmie,
                                  > ta sama ślepa, naiwna wiara. Wracaj Echo, może dostaniesz jakieś ministerstwo?
                                  > Nie ważne czy się nadajesz, musisz być tylko wierna i posłuszna. Ale jako
                                  > katoliczka to już taka jesteś.

                                  Zauwaz ze to nie jest "moja" religijnosc. Nawet ateistka po_godzinach doznala
                                  olsnienia jak to samo napisal ortodoksyjny Zyd z Harvardu. Jade do Polski w
                                  kwietniu. Wlasnie remontuja moj dworek ktory kupilam kilka lat temu. Piekne
                                  miejsce! Ciesze sie ze Polska wywinela numer ateistom z PRLu. Mam nadzieje
                                  ze to samo zrobia z obecnymi ateistami, zwolennikami dekadencji Zachodu. Mam
                                  nadzieje ze Polska nie podzieli losu ateistycznej Francji czy Holandii.
                                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 20:05
                                    Jasne. Opisz mi jeszcze przypadek kogoś kto doznał olśnienia, zrozumiał włsane
                                    błędy i przyjął wiarę, teraz już szczęśliwy i spełniony. To mi przypomina te
                                    zakonnicę, która to rzekomo doznała cudu za pośrednictwem bałwana wojtyły i
                                    ozdrowiała. Tylko dziwne że nie ujawniono szczegółów sprawy, ekspertyz kilku
                                    lekarzy itp. Katolicyzm karmi sie takimi historiami. Że ktoś, gdzieś tam pojął
                                    wielkość religii itp. Co za bajki. Żałosna się robisz z tym wspominaniem
                                    ateizmu sojalistycznego. Poczytaj trochę mądrych książek, dowiedz się że ateizm
                                    to nie wymysł Twojego kochanego pol-pota czy stalina. Ale nie.. nie przyznasz
                                    tego. Zaraz znów napiszesz że ateizm to komunzim, sojalizm itp. Aha, nie
                                    zapomnij w swoim dworku zbudować kaplicy! I zaproś księdza na parapetówkę,
                                    oczywiście rozumiem że nie poskąpisz grosza na pobliską parafię? Aha, nie
                                    przyaltuj na początku kwietnia, bo będzie smuta z powodu rocznicy zejścia
                                    wojtyły i nawet gdybys zasłabła na ulicy to nikt Ci nie pomoże, wszyscy będą
                                    się modlili.
                                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 20:41
                                      > Jasne. Opisz mi jeszcze przypadek kogoś kto doznał olśnienia, zrozumiał włsane
                                      > błędy i przyjął wiarę, teraz już szczęśliwy i spełniony.

                                      Przychodzi na mysl kardynal Newman i wielu innych. W tym roku w samym USA
                                      ponad 1500 pastorow protestanckich wstepuje do KK.

                                      Co do duzych grzesznikow to nie wspomne Magdaleny czy jednego z lotrow na
                                      krzyzu. Wspomne natomiast handlarza niewolnikow o nazwisku Newton John
                                      ktory doznal olsnienia i zmienil zycie na zawsze.

                                      www.anointedlinks.com/amazing_grace.html
                                      Wiekszosc ludzi buduje zycie bez olsnien. Podobnie jak edukacja postepuje
                                      bez olsnien. Dopiero po latach umiesz czytac i pisac. Podobnie jest z regularna
                                      spowiedzia i proba naprawy zycia. Efekty dopiero widac po latach jak sie porowna
                                      cala cywilizacje chrzescijanska z katedrami, filozofami, rzezba, muzyka,
                                      malarstwem, uniwersytetami etc. do reszty cywilizaji ktore na cos takiego nie
                                      wpadly...

                                      Na co wpadl Pol-pot, Stalin, ojcowie PRLu juz wiemy. Ci ostatni wpadliby na
                                      duuuzo wiecej gdyby nie KK.
                                      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 20:51
                                        > Na co wpadl Pol-pot, Stalin, ojcowie PRLu juz wiemy. Ci ostatni wpadliby na
                                        > duuuzo wiecej gdyby nie KK.

                                        Albo chocby ateisci wspolczesni. Ano wpadaja na aborcje bez ograniczen,
                                        "malzenstwa" homoseksualne i inne "racjonalne" pomysly zniszczenia spolecznosci.
                                        Robia to przy tym z niezrownanym fanatyzmem... Wpadli tez nie od dzis na
                                        eliminacje wszelkiej religii z Europy. Z lagodnym chrzescijanstwem prawie sie im
                                        udalo. Ale wobec islamu bija czolami o ziemie.
                                        • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:16
                                          Gardzę fanatycznymi muzułmanami na równi z fanatycznymi katolami. Jeden pies. I
                                          jedni i drudzy mają równo nasrane pod świętojebliwym sufitem. Ale oczywiścei
                                          Echo, ajko ateista muszę Ci się przyznać że każdy dzień zaczynam od zrobienia
                                          sobie aborcji, później porywam i jem na śniadanie katolickie niemowlę a
                                          następnie oddaję się wyuzdanej kopulacji homoseksualnej. My, ateiści, tak po
                                          prostu mamy.
                                          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:21
                                            > Gardzę fanatycznymi muzułmanami na równi z fanatycznymi katolami. Jeden pies. I
                                            >
                                            > jedni i drudzy mają równo nasrane pod świętojebliwym sufitem. Ale oczywiścei
                                            > Echo, ajko ateista muszę Ci się przyznać że każdy dzień zaczynam od zrobienia
                                            > sobie aborcji, później porywam i jem na śniadanie katolickie niemowlę a
                                            > następnie oddaję się wyuzdanej kopulacji homoseksualnej. My, ateiści, tak po
                                            > prostu mamy.

                                            Nie rozumiesz jak dziala statystyka:( Ty spedziles dzisiaj pol dnia zeby
                                            walczyc o "wartosci racjonalne" ktore juz wiemy do czego doprowadzily...
                                            • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:28
                                              Echo - stosujesz prymitywne chwyty erystyczne. Wartości, które "wiemy do czego
                                              doprowadziły". Jacy "wiemy"? Kto? Ty i kto jeszcze? Do czego doprowadziły? Do
                                              czego złego może doprowadzić racjonalne myślenie? Racjonalne - to znaczy
                                              nieagresywne, pozyteczne, swobodne i nienarzucajace nikomu swoich przemysleń...
                                              Za to ideologia religijna prowadzi do wojen religijnych, podziałów między
                                              wyznaniami, nienawiści przez sam fakt różnej wiary, ekspansjonizmu i nawracania
                                              mieczem.
                                              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:43
                                                > Za to ideologia religijna prowadzi do wojen religijnych, podziałów między
                                                > wyznaniami, nienawiści przez sam fakt różnej wiary, ekspansjonizmu i nawracania
                                                >
                                                > mieczem.

                                                Prawda jest taka ze "ideologia" jest drogwskazem dla ludzkiego zycia.
                                                Ludzie zawsze prowadzili wojny. "Ideologia" milosci blizniego chyba mniej
                                                prowadzi do wojen niz ideologia walki rasowej, walki klasowej czy walki z
                                                niewiernymi.

                                                Do wojen dochodzi nie tylko z powodu ideologii ale z powodu chaosu zwiazanego z
                                                upadkiem cywilizacji ktore juz w nic nie wierza i niczym nie sa inspirowane.
                                                Lewicowa ideologia zawsze chce zniszczyc status quo, niezaleznie czy to jest
                                                dobre dla przetrwania czy nie.
                                          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:30
                                            > Gardzę fanatycznymi muzułmanami na równi z fanatycznymi katolami. Jeden pies. I
                                            >
                                            > jedni i drudzy mają równo nasrane pod świętojebliwym sufitem.

                                            Czyzby twoj patron ateista Milosevic nie mial podobnych pogladow? Niech
                                            odpoczywa w pokoju...
                                            • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:35
                                              Echo - a Twój patron Stalin? Jak świętowałaś rocznicę jego śmierci? Może
                                              nazwałaś syna imieniem Pol-pota? Przecież to drugi Twój patron.
                                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:08
                                        A ja wspomnę Stanisława Nowaka który zrozumiał że katolicyzm to stek bzdur i
                                        atał się ateistą. W tym samym roku w Polsce ponad 5000 osób dokonało aktu
                                        apostazji. Gdyby nie kk to żyłoby wielu mądrych ludzi, których kiedys spalono,
                                        zapędzono do udziału w krucjatach, wybito w imię wiary.
                                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:19
                                          >Gdyby nie kk to żyłoby wielu mądrych ludzi, których kiedys spalono,
                                          > zapędzono do udziału w krucjatach, wybito w imię wiary.

                                          Np. Lavoisier, Monsieur. Zgilotynowany przez ateiste Robespierra. Przy calym
                                          okrucienstwie krucjat, gdyby gnostycyzm (np. katarzy) wygrali w Europie i
                                          glosili swoje teorie ze materia jest zlem, zapewne rozwinela by sie nauka!!!
                                          Podobnie jak w Indiach o Persji gdzie glosili ze materia jest zludzeniem.

                                          Co do krucjat na Bliski Wschod to zwolnily one militarna inwazje islamu
                                          pomogly odbic Hiszpanie i daly Europie oddech przed inwazja imperium
                                          Ottomanskiego ktore zniszczylo bezpowrotnie cywilizacje Bizancjum. TEraz ateista
                                          Zapatero z powrotem sciaga muzulmlan do Hiszpanii. Za kilka lat bedziemy mieli
                                          nowa Francje...
                                          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:34
                                            Fanatyczni muzułmanie to tacy sami idioci jak ich katoliccy odpowiednicy.
                                            Ściąganie muzułmanów do Europy to temat na inny wątek, też uważam że to błąd.
                                            Natomiast wszystko mi opada gdy widzę pochwałę krucjat jako zabezpieczenia
                                            przed arabami. Co za debilizm!!! Zresztą w czasach średniowiecznych to arabowie
                                            wymyślili łazienkę, chustkę do nosa... A w tym samym czasie katolika królowa
                                            Hiszpanii ślubowała pół roku bez mycia się, a katolicki motłoch tropił
                                            czarownice. Zresztą pewnie najlepiej powstrzymała arabów krucjata dziecięca,
                                            czyż nie?
                                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:51
                                              >Zresztą w czasach średniowiecznych to arabowie
                                              >
                                              > wymyślili łazienkę, chustkę do nosa... A w tym samym czasie katolika królowa
                                              > Hiszpanii ślubowała pół roku bez mycia się, a katolicki motłoch tropił

                                              Arabowie nic nie wymyslili. Lazienki mieli juz Rzymianie. Brakowalo pieniedzy ktre
                                              sciagali od niewiernych. W Hiszpanii przed Arabami byli germanscy barbarzyncy
                                              Wizygoci. W ogole katolicyzm zwyciezyl glownie wsrod barbarzyncow i zaminil ich
                                              w swiatowa cywilizacje. Islam podbil czesc cywilizacji rzymskiej, egipska,
                                              grecka, perska, mezopotamska. W co islam zamienil te wielkie cywilizacje? O
                                              czyim debilizmie tutaj mowimy?
                                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 21:24
                                          A ja wspomnę Stanisława Nowaka który zrozumiał że katolicyzm to stek bzdur i
                                          > atał się ateistą. W tym samym roku w Polsce ponad 5000 osób dokonało aktu
                                          > apostazji. Gdyby nie kk to żyłoby wielu mądrych ludzi, których kiedys spalono,
                                          > zapędzono do udziału w krucjatach, wybito w imię wiary.

                                          A czy Stanislaw Nowak czy inny Kowalski zrobil oprocz tego cos dobrego albo
                                          istotnego dla przezycia cywilizacji w ktorej sie urodzil i wychowal?
                                          Moze pisuje mity do jakichs emocjonalnych anty-czasopism? Przybliz mi te wielka
                                          postac.
                                          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 21:37
                                            Stanisław Nowak nie był księdzem Panem - jakże mógłby się równać do świętego
                                            człowieka kościoła, prawda? Przecież kler to sól tej ziemi, najznamienitsi
                                            obywatele, elita - no dalej, Echo, przyznaj to.
                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 19:32
                              Poczytaj troche. Rece opadaja. Sa tam myslacy ludzie ktorzy
                              nawet wspominaja Polske...

                              aussiethule.blogspot.com/2006/03/closing-of-civilization-in-europe.html
              • ateistazwyboru katolik, a też skorumpowany 12.03.06, 13:50
                Ateizm to przyjmowanie negatywnych sklonnosci czlowieka do koru
                > pcji
                > za "naturalne".

                Nie bardzo rozumiem co ma korupcja wspólnego z wiarą lub niewiarą w bogów??
                Skoro w Polsce mamy 95% katolików, a korupcja jedna z większych w Europie to coś tu jest nie tak.
                • Gość: Echo Re: katolik, a też skorumpowany IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 17:15
                  > Nie bardzo rozumiem co ma korupcja wspólnego z wiarą lub niewiarą w bogów??
                  > Skoro w Polsce mamy 95% katolików, a korupcja jedna z większych w Europie to co
                  > ś tu jest nie tak.

                  Zauwaz ze ateistyczni wladcy PRLu usilowali zniszczyc polskich katolikow na 2
                  sposoby: (1) usilowali podwazyc ich religie; (2) poprzez destrukcje systemu
                  ekonomicznego wymuszali korupcje. W PRLu nie kupowalo sie wielu rzeczy ale sie
                  "zalatwialo". Byly specjalne sklepy dla rownych i rowniejszych. Korupcja byla
                  niezbedna dla przezycia. Pani X "zalatwiala" papier toaletowy, pani Y w
                  podziekowaniu znajdowala buciki dla dziecka spod lady.

                  Niszczyc zasady na ktorych funkcjonuje zdrowe spoleczenstwo jest latwo i szybko.
                  Odbudowa z barbarzynstwa jest bardzo trudna i dlugotrwala. Ale znow slysze ze
                  PRL dawal ludziom ateistyczny postep... Rece opadaja.
            • karolinadonner Re: Czy łatwo być ateistą?? 11.03.06, 20:01
              Oczywiscie ze nie, podstawa wiary nie ma byc jakas interesownosc, to zdanie mialo byc zacheta do rozwazenia tematu wiary, do okrycia / pielegnowania jej. Oczywiscie nie zmuszam :)
    • Gość: maniek.27 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.lublin.mm.pl 12.03.06, 21:43
      Na wsi bez watpienia bardzo trudno a w mieście nie.
      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 23:14
        Ateisci nie sa posylani do gulagow jak kiedys posylali chrzescijan wiec jest im
        stosunkowo latwo. Nie sadze ze ktos ich wyrzuca z pracy za ateizm, ze nie moga
        dostac pozyczki z banku etc. A ze jest jakas dezaprobata? Oczywiscie ze jest.
        Ludzie instynktownie czuja, co intelektualisci otwarcie mowia, ze ateizm
        zostawil w Europie Zachodniej przerazajaca proznie duchowa w ktora wdziera sie
        islam.

        Ateistow mozna latwo zastraszyc, bo jedyne co maja to zycie tu i teraz. Z tego
        samego powodu hedonizm jest wybranym stylem zycia ateisty jak to uczciwie
        przyznal Nancyboy Redykolkowi. Przyznam ze bardzo sobie cenie obu dyskutantow bo
        dotarli do sedna sprawy. Tak ma wygladac dyskusja. Najczestszym argumentem
        ateistow jest osobista obrona: alez ja tego nie robie, ja mam dzieci, ja nie
        posylam chrzescijan na Kolyme. Zgoda. Nie ma po temu warunkow w dzisiejszych
        czasach. Gdyby byly, co mogloby powstrzymac ateiste ktory dzien i w nocy sleczy
        na tym forum zeby zakladac coraz to nowe watki antykatolickie?

        Zyjcie sobie jak chcecie! Nikt was nie przesladuje, moze stracyzuje, ale to jest
        nadelikatniej jak tylko mozna odpowiedziec na to ciagle bebnienie o postepowych
        kondomach, aborcji, "malzenstwach" homoseksualnych. Przeszkadza wam I komunia i
        ze rodzice ja organizuja, szukacie duchowych przywodcow w postaci Stanislawa
        Nowaka bo wam wstyd sie przyznac do Marksa czy Lenina (o Stalinie nie wspomne).
        Obliczacie ilu was jest na forum, ilu juz katolikow wystapilo z KK. Caly czas
        tesknota zeby zniszczyc jeszcze resztki chrzescijanstwa w Europie. Brak
        wyobrazni do czego to prowadzi. Ciagle proby zaprzeczania jakoby depopulacja
        Europy miala cos wspolnego z zanikiem wiary i upowszechnianiem ateizmu.
        Pojedzcie do Amsterdamu. Przerazajace miasto. A jeszcze 25 lat temu czulam sie
        tam jak w domu. Europa sie wali. Polacy to widza. Moze ich katolicyzm nie jest
        najwyzszych lotow ale gdy Titnic tonie nie mozna wybrzydzac ze szalupy sa
        przeladowane, albo ze deska ktora sie zlapalo w wodzie nie jest dobrze
        pomalowana. TO JEST DESKA RATUNKU!
        • Gość: Ateista Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 23:20
          Ja mam dzieci ale ani mi w głowie posyłać kogokolwiek na Kołymę. Nawet Ciebie - zajadłą antyateistkę, która pierwsza by chętnie wybiła wszystkich inaczej myślących.
          > Europa sie wali. Polacy to widza. Moze ich katolicyzm nie jest
          > najwyzszych lotow ale gdy Titnic tonie nie mozna wybrzydzac ze szalupy sa
          > przeladowane, albo ze deska ktora sie zlapalo w wodzie nie jest dobrze
          > pomalowana. TO JEST DESKA RATUNKU!

          Nic się nie wali. Może jedyni8e poza wiarą. Ale zabobonna wiara jest przeciwieństwiem postępu naukowo-technicznego i masowej edukacji oraz dobrobytu społeczeństw. Możesz się pielić, ale nic na to nie poradzisz. Epoka chrześcijaństwa w krajach rozwiniętych minęła. Brak już na nie popytu. Teraz nowy Jezus może nayczać w trzecim świecie - tam jego słowa padną na żyzny grunt.
          A katolicyzm to jest GROBOWA DESKA!
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.03.06, 23:45
            > Nic się nie wali. Może jedyni8e poza wiarą.

            Alez wiara sie nie wali! Islam kwitnie! Za 50 lat bedzie w Europie tyle ateizmu
            i wolnosci wyznania co w Arabii Saudyjskiej!
          • karolinadonner Re: Czy łatwo być ateistą?? 13.03.06, 19:16
            Gość portalu: Ateista napisał(a):
            Epoka chrześcijaństwa w krajach rozwiniętych minęła. Brak już na nie popytu. Teraz nowy Jezus może nayczać w trzecim świecie - tam jego słowa padną na żyzny grunt.

            Tos mnie rozbawil :)
            Widze ze niewiele wiesz o trzecim swiecie, niewiele chyba wiesz co dzieje sie poza twoim pdworkiem
        • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 12.03.06, 23:46
          Echo,
          Czy wśród swoich przyjacioł nie masz żadnych ateistów ...?
          poruszasz się w świecie koncepcji i ideologii,
          poznaj żywych ludzi, porzekonaj się, że mają serca i uczucia...takie jak Ty.

          przeraża mnie ton i sposób w jaki o nich mowisz, wszytskie te Twoje
          generalizacje i kategoryczne (negatywne)oceny moralne. Czy ideologia jest dla
          Ciebie wazniejsza od żywego czlowieka (choćby i ateisty)? :-(
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.06, 00:03
            Mam kilku kolegow ateistow. Akurat jeden z nich chrzci sie na Wielkanoc.
            Mielismy duzo takich dyskusji. Ogolnie, przyznaja mi racje ze ateizm nie
            inspiruje do zycia sredniego czlowieka, ale sami siebie widza powyzej sredniej i
            wierza ze ich praca jest wystarczajacym substytutem. Ten co sie chrzci, osiagnal
            chyba wszystkie zaszczyty naukowe poza Noblem. Trzy lata temu pojechal na sabbatical
            do Europy. Wrocil wstrzasniety. Pierwsze slowa jakie uslyszalam "Europa jest
            martwa". O to spieralismy sie przez 15 lat ale nie uwierzyl zanim nie zobaczyl.
            A ze jest intelektualista, zaraz polapal sie w przyczynach i skutkach.
            • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 00:18
              Echo,
              tak jak Ci pisałam - mam przyjacioł ateistow - uczciwych i
              prawych, nie mają sklonności do korupcji, nie są hedonistami. Kim zatem są wg
              Ciebie?
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.06, 02:51
                > Echo,
                > tak jak Ci pisałam - mam przyjacioł ateistow - uczciwych i
                > prawych, nie mają sklonności do korupcji, nie są hedonistami. Kim zatem są wg
                > Ciebie?

                Ateistami ktorzy do konca nie przemysleli ani nie zuzyli potencjalu
                swojej "religii"
                • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 07:45
                  nie Echo, są po prostu ludźmi którzy nie pasuja do Twojej koncepcji ateizmu.
                  BTW widzialaś kiedyś czlowieka który (poki żyje) do konca by przemyślał jakąś
                  religię (jakakolwiek by ona nie byla)?
                  • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.06, 07:51
                    Przeczytaj sobie ponizej. Nie interesuja mnie niektorzy ateisci czy katolicy.
                    Interesuja mnie implikacje doktryny dla zycia ludzkiego.

                    Chrzescijanstwo wiemy jakie mialo wplyw na cywilizacje Europy.
                    Z ateizmem jest trudniej. Programowa ateizacja zaczela sie od Rewolucji
                    Francuskiej i jej wcieleniem byly swieckie rezymy w tym sowiecki.
                    Masowa ateizaja Europy zaczela sie gdzies od lat 60-tych. Idzie reka w reke
                    z jej rozkladem.
                    • Gość: parisparis1 Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 21:54
                      Gość portalu: Echo napisał(a):
                      Nie interesuja mnie niektorzy ateisci czy katolicy.
                      > Interesuja mnie implikacje doktryny dla zycia ludzkiego.

                      myslę, że jednak interesują Cię NIEKTORZY ateiści - ci, którzy ilustrują Twoja
                      wersję ateizmu i ugruntowują Twój pogląd w tym względzie
                      (choć moim zdaniem nawet i w odniesieniu do nich jest to bardzo powierzchowna i
                      ocena). Resztę zauważasz, jak Ci się ich palcem pokaże, ale nawet wtedy tak ich
                      nicujesz, żeby poslużyli Twojej doktrynie.
                      Dlaczego własciwie tak Ci zależy na zawłaszczeniu moralności wylącznie dla
                      chrześcijaństwa (czy też religiii)?
            • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 01:05
              Tak Echo - za to religia bardzo inspiruje do życia. Patrzę na katolicyzm i
              przekonuję się że to ideologia dla psychicznych. Te ciągłe umartwianie się,
              straszenie sądem ostatecznym, te wyuczone, klepane w kościołach formułki. Stek
              pustosłowia o "ubogacaniu" ducha. Żałosne. Zamiast iść na spacer z dziećmi,
              zrobić coś pozytecznego tłumy ludzi co niedziela dymają do kościołów i ziewają
              na mszach. Ale - dobrzy katolicy. Są, przyszli, znaczy wszystko w porzadku. Co
              Ci daje religia? Ułudę jakiegoś życia po śmierci. Przekonanie o własnej
              wartości (co potwierdza moję opinię o religii jako odpowiedzi na zagubienie
              słabych jednostek). Lepiej Ci Echo jak wyklepiesz paciorek? Albo jak wsuniesz
              wafelka w kościele? Czujesz się lepsza bo nazywasz się katoliczką?

              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.06, 02:55
                Nie masz pojecia o katolicyzmie. Poczytaj troche.
                Jesli znasz angielski, polecam blogi niedawnego konwertyty
                na katolicyzm z anglikanizmu. Nazywa sie Alvin Kimel.
                Sprobuj zrozumiec nie co robia niektorzy katolicy czym jest katolicyzm.
                Ja nie interesuje sie co robia niektorzy ateisci tylko
                jakie sa konsekwencje ateizmu na zycie ludzkie.

                catholica.pontifications.net/
                • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 03:17
                  Per analogiam - nie masz pojęcia o ateiźmie, albo inaczej - masz spaczony jego
                  ogląd. Wybacz Echo, ale muszę teraz pracować. Jutro chętnie dokończę dyskusję.
                  • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 13.03.06, 08:26

                    Pozwolicie, że się wtrące. Widzę, że Echo ciągle kontynnuje dyskusje w tej
                    samej formie - nie tylko nie zgadza się z wizją świata ateisty (do czego każdy
                    ma prawo), ale konsekwentnie miesza wszystkich ateistów z błotem, stwierdza, że
                    to ludzie albo źli, albo przynajmniej niedouczeni, skrzywdzeni, czy wręcz
                    psychiczni (a to już świadczy o pewnej paranoi). Ciągle powraca do argumentu
                    reżimu komunistycznego i rewolucji francuskiej (nie chce mi się tu pisać
                    dlaczego są to kiepskie argumenty, może ktoś inny to zrobi).

                    Echo, ja też mógłbym zrezygnować z argumentów rzeczowych i zamiast tego wrzucić
                    wszystkich wierzących do jednego worka z Ojcem Dyrektorem i Osamą Ben Ladenem -
                    tym samym dyskusja rzeczowa byłaby skończona, bo krytyka wspomnianych osób
                    narzuca się sama - tak samo jak narzuca się krytyka Stalina do którego Ty
                    porównujesz praktycznie wszystkich niewierzących.

                    Zrozum, że tak jak pisał któryś przedmówca, ludzie niewierzący różnią się
                    nieznacznie od wierzących - nie są ani gorsi, ale lepsi, poprostu mają inną
                    wizję świata. To czy są gorsi czy lepsi nie zależy od wyznania, ale od
                    wewnetrznego poczucia moralności (tu mógłbym przytaczać zbrodnie popełnione
                    przez wierzących, tak jak Ty przytaczasz zbrodnie ateistów).
                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.03.06, 16:08
                      Nie wiem facecie skad sie biora nieporozumienia. Rzeczywiscie pokazuje czasami
                      stalina czy robespierra ale nie po to zeby twierdzic ze ateista Iksinski jest zly.
                      Mnie interesuja implikacje filozoficzne ateizmu dla przezycia cywilizacji
                      europejskiej i calego Zachodu. Wy to ciagle bierzecie osobiscie.
                      Oczywiscie ze ateista moze nie byc w stanie uwierzyc. Dla mnie wiara to dar
                      ktory trzeba rozwijac i poglebiac. Tak jak z kazda dziedzina. Ateizm to jest
                      rezygnacja
                      z szukania glebszych odpowiedzi na fundamentalne ludzkie pytania. Sartr to
                      doskonale wiedzial i stad jego pesymizm. Jednak sprawa jest duzo glebsza:
                      czy z ateizmu na masowa skale da sie wyzyc? Patrzac na Europe Zachodnia uwazam
                      ze sie NIE DA. Oczywiscie Ty i inni chcecie mi powiedziec ze nie jestescie
                      odpowiedzialni za upadek Europy. Ale w innych watkach czytam ze kontracepcja
                      jest bez negatywnych konsekwencji, aborcja powinna byc na zadanie, malzenstwa to
                      dowolny zwiazek kogokolwiek z kimkolwiek. Wszystkie te watki ida reka w reke
                      z bezwzglednymi atakami na chrzescijanstwo ktore jest ZNAKIEM SPRZECIWU wobec
                      smierci i rozkladu cywilizacyjnego.

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38358258&a=38412325
                      • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 13.03.06, 17:07
                        Ależ jest dokładnie odwrotnie! To religia jest oznaką rezygnacji - wierzący już
                        nie szuka, nie docieka, on WIE i wierzy w wizję świata wg. kleru. Ateista zaś
                        wciąż zadaje sobie pytania i nie wzbrania się przed twórczym fermentem. Do
                        niczego ten świat by nie doszedł, gdyby nie ludzie którzy odważyli się wyjść
                        poza kanon przekonań i zastałych prawd. Trzeba szukać nowych rozwiązań aby
                        świat szedł do przodu. I nie ustawać w wątpliwościach. Gdy ja uznam że wiem już
                        wszystko, to będzie znak pychy i stagnacji. Ludzie w Europie (całej, nie tylko
                        zachodniej, czy ja dzielę USA na midwest, dirty south i tym podobne?) żyją,
                        rozwijają się normalnie. Kiepsko wygląda zać sprawa w religijnych państwach -
                        popatrz na arabskie przykłady.

                        Co Ty ciągle z abocją? Kto powiedział że ma być na żądanie? Przecież nikt nie
                        mówi że to jest zabawa i widzimisię. Ale nie może też być tak, że, jak teraz w
                        Polsce, lekarz zabrania zrobić aborcji zgwałconej dziewczynce albo zagrożonej
                        oślpnięciem matce, bo ma takie a nie inne przekonania. Aborcja jest zawsze
                        dramatem, ale są sytuacje gdy trzeba ją zxastosować (np. gdy mówimy o
                        zgwałconej 13-latce) Trzeba oczywiście gdy dziewczyna sama tego chce. Kościół
                        pieprzy o ochronie życia, ale nie mówi co potem z tymi niekochanymi, biednymi,
                        chorymi dziećmi urodzonymi np. z ciężkimi wadami genetycznymi. Zreszta szczytem
                        bezczelności jest gdy w sprawie aborcji wypowiadają się księża, którzy
                        osobiście nie mają przeżyć związancyb z dziećmi, ale za to usta pełne
                        moralności i wyższości. Spasione, katolickie wieprze.
                        • chrismura Re: terry,brawo. 13.03.06, 19:06
                          Chyle czola,podziwiam.Wreszcie ktos potrafi dac po nosie pani echo.Ale, ona i
                          tak tego nie zrozumie,ze mozna byc dobrym czlowiekiem,bez napychania pieniedzmi
                          kieszeni Kleru.echo chcialbym zobaczyc twoja gebe.
                          • Gość: terry Chris IP: *.aster.pl 13.03.06, 19:35
                            Dzięki, chociaż nie jest moim celem dopieczenie Echu. Dyskusja jest
                            przyjemnością, rzadko mam okazję do tak obszernych wywodów na tematy
                            filozoficzne. A Echo pozdrawiam, może zrozumie że świat nie jest tak czarno-
                            biały jak Jej się wydaje.
                            • chrismura Re: Chris 13.03.06, 19:57
                              Gość portalu: terry napisał(a):

                              > Dzięki, chociaż nie jest moim celem dopieczenie Echu. Dyskusja jest
                              > przyjemnością, rzadko mam okazję do tak obszernych wywodów na tematy
                              > filozoficzne. A Echo pozdrawiam, może zrozumie że świat nie jest tak czarno-
                              > biały jak Jej się wydaje.

                              Nie ma za co.Ja juz od ponad 3 miesiecy probuje wytlumaczyc tej pani,
                              ze aby byc dobrym czlowiekiem nie trzeba codziennie czytac Pisma Swietego,
                              ani co niedziela biegac do Kosciola.Szacunek i mile pozdrowienia.
                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 14.03.06, 02:44

                          >Ale˝ jest dok_adnie odwrotnie! To religia jest oznakà rezygnacji - >wierzàcy ju˝
                          >nie szuka, nie docieka, on WIE i wierzy w wizj´ Êwiata wg. kleru.

                          Chrzescijanin jest czlowiekiem ktory podaza za slowami Chrystusa
                          a nie kleru. Dam Ci probke: “Proscie a bedzie wam dane, szukajcie a znajdziecie,
                          kolaczcie a otworza wam”. Czy te slowa definiuja postawy rezygnacji w stylu “nic
                          sie panie nie da zrobic” czy raczej opisuja bardzo
                          niegdys zywotna cywilizace Zachodu ktora byla w ciaglym poszukiwaniu nowosci,
                          optymizmie, pelna dzieci i przyszlosci???. Ateisci maja inny problem: PO CO???

                          >Ateista zaÊ
                          >wcià˝ zadaje sobie pytania i nie wzbrania si´ przed twórczym >fermentem. Do
                          >niczego ten Êwiat by nie doszed_, gdyby nie ludzie którzy odwa˝yli si´ >wyjÊç
                          >poza kanon przekona_ i zasta_ych prawd. Trzeba szukaç nowych >rozwiàza_ aby
                          >Êwiat szed_ do przodu. I nie ustawaç w wàtpliwoÊciach. Gdy ja uznam ˝e >wiem ju˝
                          >wszystko, to b´dzie znak pychy i stagnacji.

                          Myslisz ze sw. Tomasz z Akwinu czy Luter byli “pelni pychy i stagnacji” czy
                          raczej pokory (glownie Tomasz) i eksplozywnej energii (obaj).
                          Co powiesz nt. Lysenki czy innych bonzow ateistycznych systemow? Czy tego
                          chcesz czy nie chcesz, dynamiczna cywilizacja polega na wewnetrznym dialogu
                          gdzie zadna ze stron nie jest gora bo zadna nie ma dowodow na sprawy ostateczne
                          i musi sie zadowolic zasadami wiary/niewiary wg. ktorej zyje. Owszem ateista
                          moze poszukiwac ale jedna odpowiedz juz ZNA: zycie pochodzi z nicosci i obraca
                          sie w nicosc.
                          To jest dogmat, bez zadnych dowodow, ale ateisci w to swiecie wierza.
                          Chrzescijanin wierzy ze zycie ma wiekszy sens jako dazenie do Boga, Tworcy
                          wiekszych wartosci. Ktore z tych zalozen ma wieksza wizje, jest bardziej
                          optymistyczne i ma bardziej pozytywny wplyw na czlowieka? Filozofia/religia
                          ateistyczna skazuje nas na dryfowanie od impulsu do impulsu bez wiary ze to w
                          koncu ma sens. No bo jaki? Jesli zalozysz ze taki sens istnieje, zaczynamy
                          uzywac slowa WIARA (w cos lepszego), tylko w co?. Absolutne wartosci wg.
                          ateistow nie istnieja. Ba, nawet fakty nie istnieja tylko opinie (Nietzsche,
                          Derrida). Jak nisko zeszla ta cala filozofia Zachodu!!!!!

                          >Ludzie w Europie (ca_ej, nie tylko
                          >zachodniej, czy ja dziel´ USA na midwest, dirty south i tym podobne?) >
                          >popatrz na arabskie przyk_ady.

                          Religia religii nierowna. Ja nie jestem za moralnym relatywizmem
                          w stylu “wszystkie religie sa jednakowe.” Nawet nie wszystkie ateizmy
                          sa jednakowe chociaz maja wspolna wiare w brak wiekszego celu i sensu
                          istnienia. Dlatego ateisci zawsze szukaja celow zastepczych. Szukaja uczciwie,
                          bo czegos im brakuje ale nie chca czy nie moga wierzyc ze to cos istnieje.
                          Popatrz na Zachod: towarzystwa umilowania pieskow i kotkow, ochrona drzew, hare
                          Krishna itp. Wiedzial to sw. Pawel, a raczej dowiedzial sie w drodze do
                          Damaszku kiedy szukal podobnych drobiazgow. Znalazl cos o wiele wiecej!!!
                          Ratzinger rozumie problem i zaproponowal ze nawet jesli ateisci nie sa w stanie
                          wierzyc to zeby postepowali “jakby Bog istnial.” Jedni postepuja inni nie. Co
                          ich moze naklonic/powstrzymac? Vide Dostojewski.

                          >Polsce, lekarz zabrania zrobiç aborcji zgwa_conej dziewczynce albo >zagro˝onej
                          >oÊlpni´ciem matce, bo ma takie a nie inne przekonania. Aborcja jest

                          Lekarz niczego nie moze zabronic co jest zgodne z prawem. Moze sie nie zgodzic
                          wykonywac aborcji i ma do tego swiete prawo wbrew rozmaitym fanatykom
                          aborcyjnym. Polskie ustawodawstwo nie zabrania aborcji w skrajnych przypadkach
                          ktorych jest naprawde niewiele. Ja zyje w USA gdzie kazdy ma prawo do aborcji
                          bez zadnych przyczyn. Podobne jest prawo europejskie ktore nie stawia
                          praktycznie zadnych ograniczen.

                          Ostatecznie ateista latwiej zgodzi sie na aborcje (chocby jak to SLD nazwala “z
                          powodow spolecznych”), bo nie ma nic swietego w ludzkim zyciu. Ze rozwijajacy
                          sie czlowiek to wielki potencjal raz w nieskonczonosci? Odp.: mamy za duzo
                          porzuconych i niechcianych dzieci.
                          Pytanie: gdzie w Europie mamy ZA DUZO dzieci? Reszte juz wypisalam w setkach
                          postow na tym forum. Aborcja na zadanie to nie moj wymysl. Poczytaj ateistyczne
                          feministki. Poczytaj ateistow na tym forum jak usiluja przedefiniowac zycie
                          ludzkie i czynia to z niemalym fanatyzmem ale nawet wg. ich kryteriow nie wiedza
                          jak rozroznic czlowieka od nie-czlowieka operujac jednostkami czasowymi w
                          tygodniach czy nawet dniach. I tak im to nie przeszkadza ze w dzien aborcji
                          moze to byc ktos kto czuje bol i umiera pomimo ze ma fantastyczne zdrowe cialo i
                          cala szanse na piekne zycie przed soba. Ze to jest ZLO? A co to jest zlo?

                          >Spasione, katolickie wieprze.

                          Piszesz o Macharskim czy Ratzingerze ??? To moze wywolac podziw Chrismury ale ja
                          nie chce sie znizac do tego poziomu. Nie bede sie wiecej wypowiadac w tym watku.

                          • chrismura Re:Kochana echo! 14.03.06, 09:35
                            Pisz lepiej te twoje rozprawy naukowe,zajmij sie mezem,wnukami,zacznij kochac
                            Ludzi,obojetnie jakiego wyznania czy koloru skory,sa tego warci.Pozdrowienia.
                          • chrismura P.s. 14.03.06, 09:36
                            Nawet mojego poziomu.
                      • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 14.03.06, 09:24
                        > Jednak sprawa jest duzo glebsza:
                        > czy z ateizmu na masowa skale da sie wyzyc?

                        Czy to znaczy, że traktujesz religię utylitarnie? Twierdzisz, że religia jest
                        lepsza od ateizmu, dlatego, że świeckie społeczności upadają wobec społeczności
                        wierzących?
                        Bo fakt że upadają uważam za wielce prawdopodobny i z tym się nie będę spierał.
                        Jednak nie jest to dla mnie argumentem na to religia jest "lepsza" od ateizmu.
                        To, że świeckie społeczeństwo może zostać zdominowane przez religijne wynika ze
                        znanego faktu, że miłujące pokój i tolerancyjne społeczeństwo zawsze ulegnie
                        wobec tego bardziej agresywnego, wojowniczego i bujniej się rozmnażającego.
                        To co mówisz to argument w stylu: banda tępawych osiłków pokona grupę
                        intelektualistów w walce wręcz - prawda to, ale na co to ma być w sumie
                        argument?

                        Skoro ideą państwa świeckiego jest tolerancja wobec wszelkich wierzeń i stylów
                        życia na tyle na ile nie szkodzą one otoczeniu, a jednocześnie są to zwykle
                        państwa cywilizowane w ktrórym standard życia jest wysoki, to oczywiste jest,
                        że państwo takie jest doskonałym "pastwiskiem" dla ludności napływowych z
                        krajów mocno religijnych, np. muzułmańskich. I to jest właśnie główne
                        zagrożenie dla świeckiej europy - że idee tolerancji zostaną paskudnie
                        wykorzystane przrz muzułmanów których za 50, czy 100 lat będzie tyle, że
                        przestaną wykorzystywać tolerancję (która uprzywilejowuje mniejszości), ale
                        demokrację (która faworyzuje większość). Wykorzystają ją tylko raz - do tego
                        aby zdobyć demokratycznie władzę. I to będzie tym samym koniec i tolerancji, i
                        demokracji.
                        Jak widzisz Echo, zdaję sobie sprawę z zagrożenia, ale nie zgodzę się, że
                        jedynym lekarstwem na zalew barbarzyńców jest "autobarbaryzacja" - Ja uważam,
                        że z barbarzyńcami trzeba walczyć cywilizując ich, a nie barbaryzując siebie.

                        > Ale w innych watkach czytam ze kontracepcja
                        > jest bez negatywnych konsekwencji, aborcja powinna byc na zadanie, malzenstwa
                        > to dowolny zwiazek kogokolwiek z kimkolwiek.

                        Twoje ulubione argumenty, podsumeję krótko:
                        1. Aborcja co by złego o niej nie mówić, nie jest powodem realnego zmniejszenia
                        przyrostu naturalnego, dlatego że ludzie którzy CHCĄ dziedzi poptostu z niej
                        nie skorzystają, a nawet część tych co nie chce się na nią nie zdecyduje.
                        2. Małżeństwa homoseksualne również nie zmienią proporcji między gejami a
                        hetero, a tym samym nie zachwieją przyrostu naturalnego, bo homoseksualizm jest
                        wrodzony a nie nabyty. Nie wiem jak z Twoją seksualnością, ale mojej
                        seksualności żadne parady czy regulacje prawne nie zmnienią.


                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 14.03.06, 09:37
                          >Jak widzisz Echo, zdaję sobie sprawę z zagrożenia, ale nie zgodzę się, że
                          >jedynym lekarstwem na zalew barbarzyńców jest "autobarbaryzacja" - Ja uważam,
                          >że z barbarzyńcami trzeba walczyć cywilizując ich, a nie barbaryzując siebie.

                          Jest duzy blad w Twoim rozumowaniu. Nie da sie "ucywilizowac" ludzi ktorym nie
                          ma sie do zaoferowania wartosci dla ktorych warto zyc i za ktore warto umrzec.
                          Ateistyczna cywilizacja nie widzi nic za co warto umrzec. Zabic owszem: chocby
                          dla krotkoterminowej wygody, ale nie umrzec!

                          Chrzescijanstwo cywilizowalo Europe, nie na odwrot. A barbarzynstwa "swieckiego"
                          Sojuzu sa Ci chyba znane. Czy traktuje religie utylitarnie? Wiem ze prawda,
                          droga i zycie sa ze soba scisle powiazane.
                          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 14.03.06, 10:30
                            Echo bredzi w menopauzie, na starość wylała jej się cała żółć. Pochylmy sie z
                            troską nad tą nieszczęśliwą kobietą. Cała radość jej życia to przekonywanie
                            wszystkich naokoło że ateizm je "be" a katolicyzm "cacy". Echo paradoskalnie
                            niczym się nie różni od propagandystów socjalizmu lat 50-tych. Z równym zapałem
                            broni swoich absurdalnych racji, nie reaguje na argumenty tylko stosuje metodę
                            wielokrotnego powtarzania formułek w nadziei że ktoś uzna je za prawdziwe.
                            Stosuje proste chwyty: "Wszyscy wiemy", "To oczywiste".. Maluje obraz zgniłej
                            moralnie Europy i tylko na jej wschodzie , hen, rozkwita chrześcijańska Polska,
                            prawdziwe antemuralis christianis. Polska zbawi świat swym katolickim ludem i
                            jego jedynie słusznymi prawami. Bo świat jest zły i błądzi. Tylko Echo idzie
                            prostą drogą. Świat jest zły, promuje aborcje i faszyzm, a katolicy są dobrzy.
                            Echo przypomina mi Kurskiego z PiSu. Ten też na pytanie "Która godzina?"
                            odpowiada "Zapytaj się swojego przyjaciela Stalina lub Berii". Tacy ludzie jak
                            Echo kochają mieć przeciwnika. Popadają w paranoję każdego dnia upewniając się
                            że ONI SAMI mają rację, a cały świat robi im na złość. Niedobry ten świat.
                            Paskudny. Złośliwy. Tak się uwziął na Echo.
                            • Gość: Sarmata Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.girinst.org 14.03.06, 18:24
                              Nie wiem, ale wydaje mi sie ze Echo dysponuje spojna wizja swiata.
                              Natomiast tytul tego watku jest mniej wiecej ze "świat się uwziął na ateistow".
                              Echo wyjasnia tylko dlaczego swiat moze kojarzyc ateizm i dekadencje
                              i robi to przekonywujaco nie piszac o upasionych "wieprzach ateistycznych"

                              > że ONI SAMI mają rację, a cały świat robi im na złość. Niedobry ten świat.
                              > Paskudny. Złośliwy. Tak się uwziął na Echo.
                              • Gość: terry Do Sarmaty IP: *.aster.pl 14.03.06, 18:42
                                Faktycznie, świat paranoiczki Echo jest wyjątkowo spójny. Wszelkie zło to
                                ateizm, katolicyzm nas zbawi i kto dobry i mądry to jest katolikeim, a tko zły
                                i lubi aborcje to ateista. Nie pisze o wieprzach, za to o faszystach, lewakach,
                                komunistach, mordercach nienarodzonych dzieci. Doczytaj Sarmwato wątki, a nie
                                wybiórczo cytujesz co akurat Ci wygodnie.
                          • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 14.03.06, 15:58

                            > Jest duzy blad w Twoim rozumowaniu. Nie da sie "ucywilizowac" ludzi ktorym nie
                            > ma sie do zaoferowania wartosci dla ktorych warto zyc i za ktore warto umrzec.

                            "Wartości dla których warto umrzeć" - Powiedz, czy przeciętny chrześcijanin
                            żyjący w Ameryce lub Europie (w każdym razie w cywilizowanym swiecie) byłby
                            gotów umrzeć w obronie jakiegoś chrześcijańskiego dogmatu? Nie sądzę. Jeżeli
                            byłby gotów umrzeć to za obronę porządku i bezpieczeństwa swojego kraju i
                            swoich bliskich. A to jest wartość uniwersalna, nie należna żadnej religii.

                            Problem leży nie w tym, że ateiści nie są skorzy do umierania w imię obrony
                            dogmatów, ale w tym, że fundamentaliści religijni są do tego chętni. Wartości
                            oferowane przez świeckie, tolerancyjne społeczeństwo są obiektywnie tak samo
                            warte umierania za nie - oczywiście tylko w sytuacji realnego zagrożenia, jak
                            wojna, gdy jest to konieczne.

                            Wartości oferowane przez chrześcijaństwo są tylko wartościami pozornymi
                            (nieweryfikowalnymi). Skoro takie pozorne wartości (obietnica życia wiecznego i
                            nagrody w niebie) są wstanie trafić ludziom do przekonania, to tym bardziej
                            trafią do przekonania tak namacalne wartości jak tolerancja, wolność i
                            demokracja.

                            Aha. Ateistyczna cywilizacja widzi rzeczy za które warto umrzeć - prosty
                            przykład: Kraj staje w obliczu wojny. Każdy obywatel posiadający zdolność
                            służby wojskowej powinien wziąść udział w obronie kraju - dlaczego? Bo jak nie
                            weźmie to agresor zwycięży i uciepi na tym lub zginie nie tylko on, ale jego
                            rodzina. Czy lepiej żyć będąc pokonanym, poniżonym i ze swiadomością, że ponosi
                            się pośrednią winę za zgubę swoich bliskich, czy zaryzykować życie w obronie
                            kraju? Skoro i tak nie ma się nic do stracenia - rozsądny człowiek wybierze to
                            drugie i to niezależnie od wiary lub jej braku.
                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 14.03.06, 16:11
                              >Problem leży nie w tym, że ateiści nie są skorzy do umierania w imię obrony
                              >dogmatów, ale w tym, że fundamentaliści religijni są do tego chętni.

                              Niestety, ateisci pozbawiajac sie dzieci i filozofii posiadania dzieci, musza
                              sprowadzac tych co maja dzieci i troche zywotnosci. W Ameryce to sa Meksykanie
                              ktorzy fundamentalistami nie sa. Na nieszczescie dla Europy, jedyne dostepne
                              dookola dzieci to dzieci fundamentalistow ktorzy zyja z terroru.

                              > Problem leży nie w tym, że ateiści nie są skorzy do umierania w imię obrony
                              > dogmatów, ale w tym, że fundamentaliści religijni są do tego chętni.

                              Dogmat ktorego brakuje ateistom: warto zyc dla przyszlosci - bo przyszlosc istnieje.

                              >Wartości
                              > oferowane przez świeckie, tolerancyjne społeczeństwo są obiektywnie tak samo
                              > warte umierania za nie - oczywiście tylko w sytuacji realnego zagrożenia, jak
                              > wojna, gdy jest to konieczne.

                              Tak sie zdarza ze nie znasz ludzkiej natury. Ateistyczni Francuzi masowo
                              wylegali na ulice po napasci na Polske w 1939 z haslami "nie chcemy umierac za
                              Danzig". Dzisiaj na oko widza ze Europa umiera ale walcza z... katolicyzmem
                              bo z islamem nie warto (grozi smiercia).

                              > Wartości oferowane przez chrześcijaństwo są tylko wartościami pozornymi
                              > (nieweryfikowalnymi). Skoro takie pozorne wartości (obietnica życia wiecznego

                              Alez sa weryfikowalne tu i teraz. Im szybciej Europa pozbywa sie chrzescijanstwa
                              na ktorym jest zbudowana, tym szybciej sie barbaryzuje i umiera... Po owocach!!!
                              Po owocach poznaje sie wartosci.




                              • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 14.03.06, 16:45
                                > ... musza
                                > sprowadzac tych co maja dzieci i troche zywotnosci. W Ameryce to sa Meksykanie
                                > ktorzy fundamentalistami nie sa. Na nieszczescie dla Europy, jedyne dostepne
                                > dookola dzieci to dzieci fundamentalistow ktorzy zyja z terroru.

                                Właśnie tak jest. Tylko, że to nie jest argument na rzecz religii. Znanym
                                faktem jest, że im warunki życia gorsze, tym ludzie bardziej się rozmnażają.
                                Czy to znaczy, że tam gdzie zapanował dobrobyt należy na siłę obniżać standard
                                życia aby podbić przyrost naturalny?

                                > Dogmat ktorego brakuje ateistom: warto zyc dla przyszlosci - bo przyszlosc
                                > istnieje.

                                W to akurat wierzę i większośc ateistów też. Skąd pomysł, że ateistom brakuje
                                takiego przekonania?


                                > Alez sa weryfikowalne tu i teraz. Im szybciej Europa pozbywa sie
                                > chrzescijanstwa na ktorym jest zbudowana, tym szybciej sie barbaryzuje i
                                > umiera... Po owocach Po owocach poznaje sie wartosci.

                                Inaczej - im szybciej Europa się cywilizuje, tym lepszym kąskiem staje się dla
                                barbarzyńców.
                                • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 14.03.06, 17:09
                                  >Tylko, że to nie jest argument na rzecz religii.

                                  Skoro Meksykanie nie sa juz krwiozerczymi Aztekami to jednak to cos ma wspolnego
                                  z religia, w szczegolnosci z katolicyzmem. Niestety podobno Arabowie
                                  nie szczedza pieniedzy zeby zaszczepic islam w Meksyku, jak kiedys Sowieci
                                  nie szczedzili pieniedzy zeby zaszczepic "rewolucyjne ruchy" w Ameryce Lacinskiej.
                                  Wiekszosc "swiatopogladowo neutralnych" ateistow nie widzi w tym zadnego zagrozenia.

                                  > > Dogmat ktorego brakuje ateistom: warto zyc dla przyszlosci - bo przyszlos
                                  > c
                                  > > istnieje.
                                  >
                                  > W to akurat wierzę i większośc ateistów też. Skąd pomysł, że ateistom brakuje
                                  > takiego przekonania?

                                  Akurat mieszkalam wsrod ateistow w Niemczech. Wiekszosc mlodych ludzi miala
                                  poglad "po co rodzic dzieci do tego bezsensownego swiata." Wtedy bylam mloda i
                                  nie rozumialam smiertelnej grozby w ich wypowiedziach. Znam feministki
                                  holenderskie ktore nazywaja dzieci "human trash" (ludzkie smieci). Jak myslisz z
                                  czego to wynika jak nie z braku wizji na przyszlosc. Ty wierzysz ze w przyszlosc
                                  czyli nie do konca jestes ateista bo w cos wierzysz. Prawdziwi ateisci jak
                                  pisalam to np. Nietzsche czy Derrida ktorzy kwestionuja ze nawet fakty istnieja.

                                  >Inaczej - im szybciej Europa się cywilizuje, tym lepszym kąskiem staje się dla
                                  > barbarzyńców.

                                  Europa sie cywilizowala i wypierala barbarzyncow sprzed bram Wiednia. Ameryka
                                  jest niezle ucywilizowana i nie ma problemow z barbarzyncami katolickimi
                                  (Latino) ale ma problemy z barbarzyncami ateistycznymi (aborcjonistki,
                                  eutanazisci, ACLU - zwalaczajace religie z niezrownanym fanatyzmem, defetysci -
                                  "11 wrzesnia nie jest problemem, Bush jest terrorysta" bo obalil Taliban i
                                  Sadddama. Moze Bush jest nieefektywny ale jak Sobieski czy krzyzowcy usiluje cos
                                  robic. Ateistyczna Europa nic nie chce robic: czeka az sie zawali sama. Co
                                  najwyzej chce przyspieszyc zawalenie, podcinajac ostatnia deske ratunku:
                                  chrzescijanstwo.


                                  • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 15.03.06, 07:59
                                    > Wiekszosc "swiatopogladowo neutralnych" ateistow nie widzi w tym zadnego
                                    > zagrozenia.

                                    Poprostu ateiści praktycznie wcale nie starają się "nawrócić" innych na swój
                                    światopogląd. Może to ich wada, faktycznie.

                                    > Akurat mieszkalam wsrod ateistow w Niemczech. Wiekszosc mlodych ludzi miala
                                    > poglad "po co rodzic dzieci do tego bezsensownego swiata (...)

                                    Widocznie swoje zdanie operasz na przypadkach ateistów, którzy oprócz tego, że
                                    są ateistami są też depresytjnymi dekadentami, feministkami i nie wiem czym
                                    jeszcze. Z samego ateizmu nic takiego nie wynika. Najlepszym przykładem jest
                                    to, że jeśli zapytasz się przeciętnego, nie fundamentalistycznego wiernego (np.
                                    przeciętnego polaka katolika) "po co żyjesz?", to prawdopodobnie nie
                                    odpowie "dla Boga". Odpowie, że żyje dla swojej rodziny, aby cieszyć życiem
                                    swoim i swoich bliskich. Więc można żyć prawdziwie nie stawiając boga i religii
                                    na pierwszym miejscu.

                                    > Ty wierzysz w przyszlosc
                                    > czyli nie do konca jestes ateista bo w cos wierzysz. Prawdziwi ateisci jak
                                    > pisalam to np. Nietzsche czy Derrida ktorzy kwestionuja ze nawet fakty
                                    > istnieja

                                    Widzę już na czym polega problem - Wg Twojej definicji ateizmu jest to
                                    ideologia która odrzuca wszystko - boga, sens życia, moralność i nie wiem co
                                    jeszcze. To nieprawda. Ateizm to nie wyznawanie żadnej religii i żadnego boga,
                                    oraz przekonanie, że byt taki nie istnieje. Koniec. Przykłady dekadenckich
                                    filozofów negujących wszystko są tu tak samo nie na miejscu jak przykład ascety
                                    który wyzbył się bliskich i godnego życia aby "służyć bogu" gnijąć w jakiejść
                                    śmierdzącej jaskini - czy to wg ciebie godny reprezentant wierzącuch ludzi?

                                    > Ateistyczna Europa nic nie chce robic: czeka az sie zawali sama. Co
                                    > najwyzej chce przyspieszyc zawalenie, podcinajac ostatnia deske ratunku:
                                    > chrzescijanstwo.

                                    Zgadzam się, że Europa nie idzie ku dobremu, ale utylitarno-polityczne
                                    traktowanie chrześcijaństwa jako lekarstwa na jej problemy nie przemawia do
                                    mnie. Przypomina to trochę początki chrześcijaństwa - wiesz przecież dlaczego
                                    przyjeło się ono w Europie - właśnie z powodów politycznych. Była to w miarę
                                    spokojna religia, która podbudowywała autorytet władcy i pozwalała w swoim
                                    imieniu podbijać i "cywilizować" odszczepieńców. Teraz żyjemy w cywilizowanym
                                    świecie i z zalewem islamu powinniśmy walczyć w sposób cywilizowany, a nie za
                                    pomocą opium dla ludu.


                                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.03.06, 17:14
                                      > > Wiekszosc "swiatopogladowo neutralnych" ateistow nie widzi w tym zadnego
                                      > > zagrozenia.
                                      >
                                      > Poprostu ateiści praktycznie wcale nie starają się "nawrócić" innych na swój
                                      > światopogląd. Może to ich wada, faktycznie.

                                      Alez, z tego co widze na tym forum jest wielu wojujacych ateistow, tyle ze nie
                                      wojuja z "religia pokoju". Za PRLu misjonarstwo ateistyczne tez mi bylo znane.
                                      Natomiast katolicy moga nawracac tylko przykladem. Nie wolno im jak jehowitom
                                      czy mormonom chodzic od domu do domu.

                                      > Widocznie swoje zdanie operasz na przypadkach ateistów, którzy oprócz tego, że
                                      > są ateistami są też depresytjnymi dekadentami, feministkami i nie wiem czym
                                      > jeszcze. Z samego ateizmu nic takiego nie wynika. Najlepszym przykładem jest
                                      > to, że jeśli zapytasz się przeciętnego, nie fundamentalistycznego wiernego (np.
                                      >
                                      > przeciętnego polaka katolika) "po co żyjesz?", to prawdopodobnie nie
                                      > odpowie "dla Boga". Odpowie, że żyje dla swojej rodziny, aby cieszyć życiem
                                      > swoim i swoich bliskich. Więc można żyć prawdziwie nie stawiając boga i religii
                                      >
                                      > na pierwszym miejscu.

                                      Teoretycznie mozna, ale praktycznie widzac Niemcy, Francje etc. widze ze
                                      odrzucajac Boga odrzucili zycie. Tylko muzulmlanie tetnia tam zyciem. Takie sa
                                      fakty.

                                      >Teraz żyjemy w cywilizowanym
                                      > świecie i z zalewem islamu powinniśmy walczyć w sposób cywilizowany, a nie za
                                      > pomocą opium dla ludu.

                                      Powodzenia!!! Na razie ten cywilizowany sposob to strach przed dzialaniem,
                                      zaprzestanie wyglaszania opinii etc. Nie wiem czy w ten sposob mozna
                                      cos "ucywilizowac"

                                      Niedawno w czasie karnawalu w Dusseldorfie odbyla sie tradycjna parada
                                      antykatolicka ktora zgodnie z polityczna poprawnoscia zostala przemianowana
                                      na "parade sekularna". Niesione byly glownie wizerunki papieza w lozku ze
                                      znanymi homoseksualistami: czyli radocha na 100 fajerkow. Ktos ich zapytal
                                      dlaczego nie nabijaja sie z innych religii. Odpowiedz: "ze wzgledow
                                      bezpieczenstwa". Chrzescijanstwo jest w miare spokojna religia jak piszesz ale
                                      krzykacze i podrzynacze graja pierwsze skrzypce. Przyszlosc Europy ateistycznej
                                      moze nalezec do podrzynaczy. Tak sie zdarza, ze ateizm ich jakos nie bierze.
                                      O ile chrzescijanie interpretowali swoja wiare, islamisci podazaja za manualem.






                                      • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.03.06, 09:47

                                        > Alez, z tego co widze na tym forum jest wielu wojujacych ateistow, tyle ze nie
                                        > wojuja z "religia pokoju". Za PRLu misjonarstwo ateistyczne tez mi bylo znane.

                                        Na tym forum jest wielu oszołomów z jednej i drugiej strony tego sporu, więc
                                        nie uogulniajmy. Ideą państwa neutralnego światopoglądowo jest właśnie brak
                                        jakiegokolwiek misjonarstwa, wojowania czu nawracania. Idea jest taka, że każdy
                                        może wierzyć w co mu się podoba - jedyną zasadą jest to, że państwo nie
                                        faworyzuje żadnego z wierzeń. Czy to naprawdę takie straszne?
                                        Oczywiście podany przez ciebie przykład PRL to nie jest państwo neutralne, tak
                                        samo jak Chiny - tam nie ma neutralności światopoglądowej, bo państwo
                                        faworyzuje ateizm i komunizm.
                                        Jeżeli przez "religię pokoju" (w cudzysłowach) rozumiesz islam, to ateiści
                                        krytykują go o wiele silniej niż inne religie, właśnie dlatego, że w nim nie ma
                                        nawet mowy o rozdziale kapłaństwa od państwa. Być może na tym forum dyskutuje
                                        się więcej o katolizyźmie, ale to dlatego, że dyskutanci mieszkają w Polsce, a
                                        tu mamy jeszcze niewielu muzułmanów.

                                        > Teoretycznie mozna, ale praktycznie widzac Niemcy, Francje etc. widze ze
                                        > odrzucajac Boga odrzucili zycie. Tylko muzulmlanie tetnia tam zyciem. Takie sa
                                        > fakty.

                                        To, że odrzucili życie, to twoja interpretacja. A co do tętniących życiem
                                        muzułmanów, to prawda, ale na co to jest wg Ciebie argument? Bo wg mnie jest to
                                        argument na to, że prymitywne kultury żyjące w niższym standardzie życia
                                        rozmnażają się bujniej.

                                        > Powodzenia!!! Na razie ten cywilizowany sposob to strach przed dzialaniem,
                                        > zaprzestanie wyglaszania opinii etc. Nie wiem czy w ten sposob mozna
                                        > cos "ucywilizowac"

                                        Nie jestem jakimś opętanym euro-patriotą. Widzę, że Europa jest czasem zbyt
                                        zachowawcza i nie podoba mi się to. Np. afera wokół karykatur mahometa została
                                        zupełnie bezsadanie nagłoszona przez media co wywołało obawy i przeprosiny.
                                        Być może, jak już pisałem, główną wadą państwa nutralnego światopolgądowo jest
                                        właśnie zbytnia spolegliwość wobec różnych religii, która przez muzułmanów może
                                        być bardzo paskudnie wykorzystana. Przez chrześcijan zresztą też - patrz radio
                                        maryja.
                                        Ale przecież kiedy tylko próbuje się na tym forum podnieść głosy o ograniczeniu
                                        wolność religii (znaczy katolicyzmu) poprzez odseparowywanie go od państwa to
                                        odrazu Ty i inni zaczynają krzyczeć o "przymusowej sekularyzacji", Stalinie
                                        itp. Niestety nie ma nic za darmo. Jeżeli chcemy powstrzymać zalew islamu to
                                        trzeba odrazu jasno powiedzieć, że miejsce religii jest w życiu prywatnym i
                                        duchowym, a nie publicznym i państwowym. Francja wprowadziła tego typu
                                        ustalenia, ale po tym jak nasprowadzała sobie mnóstwo muzułmanów w ramach
                                        taniej siły roboczej. I to jest źródło problemu. Nie można wpuścić wilka między
                                        owce i twierdzić, że winą owiec jest to, że są łagodne. Jeżeli winny nie jest
                                        wilk to przynajmniej ci którzy go wpuścili do zagrody.
                                        • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.03.06, 05:37
                                          > Na tym forum jest wielu oszołomów z jednej i drugiej strony tego sporu, więc
                                          > nie uogulniajmy. Ideą państwa neutralnego światopoglądowo jest właśnie brak
                                          > jakiegokolwiek misjonarstwa, wojowania czu nawracania. Idea jest taka, że każdy
                                          > może wierzyć w co mu się podoba - jedyną zasadą jest to, że państwo nie
                                          > faworyzuje żadnego z wierzeń.

                                          Idea idea a rzeczywistosc rzeczywistoscia. Poczynajac od ministra do spraw
                                          ateizacji w czasie Rewolucji Francuskiej, po Sowietow i Chiny nie widze tej
                                          neutralnosci. W USA cala lewica finansuje niekonczace sie procesy a to ze dzieci
                                          zaspiewaly Cicha Noc w szkole (mimo ze nie uzywaly slow), a to ze modlily sie
                                          publicznie przed meczem etc. Na Zachodzie widze selektywne ataki ateistycznego
                                          lewactwa na chrzescijanstwo przy rownoczesnych peanach na rzecz wielkiej religii
                                          pokoju. Nie byloby z tym nic zlego gdyby lewactwo nie nadawalo tonu legislacji
                                          europejskiej i potrwa to troche zanim Europa wroci do jakiejs rownowagi.
                                          Niestety, robi sie pozno. Ci co maja najgwaltowniejsze reakcje przeciw Europie,
                                          maja teraz najbardziej przekonywujace argumenty: podrzynanie i bombienie.
                                          Ateisci BOJA sie krytykowac a jesli juz to z ukrycia (np. Rushdi).

                                          > To, że odrzucili życie, to twoja interpretacja. A co do tętniących życiem
                                          > muzułmanów, to prawda, ale na co to jest wg Ciebie argument? Bo wg mnie jest to
                                          > argument na to, że prymitywne kultury żyjące w niższym standardzie życia
                                          > rozmnażają się bujniej.

                                          Owszem jesli moga czerpac soki z umierajacej cywilizacji. W Afryce nie moga nic
                                          bujniej bo nie ma z czego czerpac i to pomimo ogromnych zasobow naturalnych. Nie
                                          ma organizacji zeby je uzyc dla dobra ludzi. Europa sluzy do hodowania czegos co
                                          rozwija sie aby ja zabic.

                                          > Być może, jak już pisałem, główną wadą państwa nutralnego światopolgądowo jest
                                          > właśnie zbytnia spolegliwość wobec różnych religii, która przez muzułmanów może
                                          >
                                          > być bardzo paskudnie wykorzystana. Przez chrześcijan zresztą też - patrz radio
                                          > maryja.
                                          > Ale przecież kiedy tylko próbuje się na tym forum podnieść głosy o ograniczeniu

                                          Skrajnosci rodza skrajnosci. Ameryka przesunela sie na prawo po ekscesach z lat
                                          60-tych, po tym jak Clinton uzyl prezydentury do majstrowania cygarem gdzie nie
                                          trzeba a nie zauwazyl Bin Ladena. Skrajna lewica jest rownie fanatyczna. Popatrz
                                          na jakies antyklerykalne partie postepu. Niestety Europa nie zezwala na religie
                                          w szkolach publicznych ale na skrajnie lewicowa ideologie i owszem zezwala
                                          "bo to nie religia." Skutki dla rozmiekczania mozgow sa katastrofalne.

                                          >Francja wprowadziła tego typu
                                          > ustalenia, ale po tym jak nasprowadzała sobie mnóstwo muzułmanów w ramach
                                          > taniej siły roboczej. I to jest źródło problemu. Nie można wpuścić wilka między
                                          > owce i twierdzić, że winą owiec jest to, że są łagodne. Jeżeli winny nie jest
                                          > wilk to przynajmniej ci którzy go wpuścili do zagrody.

                                          Jeszcze raz powtarzam: prawdziwie neutralne swiatopogladowo panstwo powinno
                                          traktowac jednakowo ideologie i religie. Szczegolnie ze dwa rodzaje ideologii:
                                          lewicowa i faszyzm maja historie powiazan z agresywnym ateizmem."Neutralnosc"
                                          wobec religii i pelne pole do popisu dla skrajnego lewactwa bez przeciwwagi
                                          w innej ideologii jest po prostu samobojstwem.












                                          • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.03.06, 12:35
                                            No to się gubię w Twojej linii rozumowania. Z jednej strony mówisz, że ateiści
                                            mają za mało inicjatywy i ich stanowisko jest zbyt mało stanowcze wobec
                                            agresywnie rozwijających się społeczności religijnych, a z drugiej strony
                                            krytykujesz ich nawet za te drobne objawy propagowania modelu państwa
                                            neutralnego światopoglądowo jak protesty przeciw symbolom religijnym w urzędach
                                            (choć procesy o piosenki religijne w szkole to faktycznie przesada).

                                            Muszę przyznać, że z tej dyskusji wypłynął dla mnie ciekawy wniosek. Do tej
                                            pory wydawało mi się, że państwo neutralne światopoglądowe powinno jak najmniej
                                            ingerować w sfery religii - jedynie pilnować aby nie miała ona wstępu do
                                            prawodastwa i urzędów państwowych. Jednak teraz widzę, że takie nastawienie
                                            zostanie przez fundamentalistów religijnych paskudnie wykorzystane. Dlatego, że
                                            oni nie chcą tolerancji ani wolności dla innych. Oni chcą aby ich wiara, ich
                                            światopogląd był "jedynym właściwym". Aby oni narzucali co wolno, a co nie
                                            (niezależnie od zasady, że dozwolone jest to, co nie szkodzi innym i nie
                                            narusza ich wolności). Np. Europejczycy w krajach takich jak Francja czy Niemcy
                                            rozumieją istotę państwa neutralnego światopoglądowo - nawet ci wierzący
                                            (protestanci, ale katolicy też) nie czują się jakoś ubezwłasnowolnieni tym, że
                                            w urzędach nie wiszą krzyże. Problem natomiast jest z ludnością napływową -
                                            islamscy imigranci nie dojrzeli do idei państwa nie-wyznaniowego i dlatego będą
                                            wykorzystywać każdą lukę prawną, będą naginać pojęcie wolności do tego, aby
                                            przemycić swoją religię z życia prywatnego, do publicznego i państwowego.
                                            Dlatego dochodzę do wniosku, że błędem państw Europejskich jest zbytnia
                                            uległość wobec muzułmanów. Jest to oczywiście błąd wtórny, po pierwszym błędem
                                            było sprowadzenie ich w takiej ilości. Zgodze się że był to pewnego rodzaju
                                            ekonomiczny konformizm bo pracodawcy zawsze bardziej opłaca się zatrudnić
                                            imigranta i nie będzie on dywagował nad długoterminowymi konsekwencjami takiego
                                            rozwiązania.Tak czy inaczej, stało się i teraz Europa musi sobie jakoś z tym
                                            poradzić. Możliwe że sobie nie poradzi, ale niezależnie od tego, nie zgodzę się
                                            na zwalczanie jednego rodzaju zła innym rodzajem zła, bo to by był właśnie
                                            konformizm.

                                            > W Afryce nie moga nic bujniej bo nie ma z czego czerpac i to pomimo ogromnych
                                            > zasobow naturalnych. Nie ma organizacji zeby je uzyc dla dobra ludzi. Europa
                                            > sluzy do hodowania czegos co rozwija sie aby ja zabic.

                                            To, że w afryce panuje nędza to w zdycydowanej większości wina ludzi, a nie
                                            warunków naturalnych. Wbrew pozorom władcy państw Afrykańskich żyją w wielkim
                                            dostatku, a nadmiar pieniędzy wykorzystują do utrzymywania się przy władzy
                                            poprzez zatrudnianie wojska do swojej ochorny i wzbudzania waśni rasowych.
                                            Afrykańczycy będąc zawsze w tyle za Europą i Afryką nie radzą sobie z
                                            wynalazkami takimi jak państwowość, regulanre wojsko i rząd - wykorzystują je w
                                            sposób skrajnie destrukcyjny. Jeżeli teraz będą próbować taki model przywieźć
                                            ze sobą do Europy to faktycznie jest ona zagrożona.

                                            > antyklerykalne partie postepu

                                            To jakiś wyszukany przez Ciebie dziwoląg - po za sejmem i marginalny.

                                            > Niestety Europa nie zezwala na religie
                                            > w szkolach publicznych ale na skrajnie lewicowa ideologie i owszem zezwala
                                            > "bo to nie religia." Skutki dla rozmiekczania mozgow sa katastrofalne.

                                            Nauka o demokracji, tolerancji, wolności i samodzielnym myśleniu to dla ciebie
                                            zmękczanie mózgu? Dla mnie zmiękczanie mózgu to indoktrynacja religijna, która
                                            uczy, że nie wolno wierzyć w coś innego niż to co mówi ksiądz, bo to "złe".
                                            Jeżeli faktycznie gdzieś wkłada się ateizm dzieciom do głów to jestem przeciw.
                                            Jeżeli w ogóle, to szkoła powinna ograniczyć się do stanowiska, że wiara w boga
                                            jest sprawą prywatną i jej konsekwencje można dowolnie wdrażać we własnym życiu
                                            i własnych wyborach, natomiast państwo i prawodastwo kieruje się zasadami nauki
                                            i racjonalizmu.

                                            > Jeszcze raz powtarzam: prawdziwie neutralne swiatopogladowo panstwo powinno
                                            > traktowac jednakowo ideologie i religie

                                            Z tym się zgadzam. Ateizm nie powinien być traktowany przez państwo jako
                                            ideologia nadrzędna. W ogóle sprawy religii nie powinny być poruszane w szkole,
                                            a program powinien być oparty na nauce, a nie wierzeniach. Ludzie którzy
                                            odebrali tego typu wykształćenie poradzą sobie bez problemu w państwie
                                            neutralnym światopoglądowo i będą mogli wyznawać dowolną religię nie czując
                                            dyskomfortu. Dyskomfort będą czuć tylko ludzie z mentalnością fundamentalizmu
                                            religijnego. Jak napisałem wyżej wniosek jest taki, że nie można iść na
                                            ustępstwa wobec takich ludzi, bo będą oni zawsze chcieli więcej.
                                            Piszesz o indoktrynacji lewicowej - Jeżeli gdzieś taka jest, to jestem jej
                                            przeciwny, ale nie sądze żeby obecnie uczono gdzieś w europie, że Marks miał
                                            rację albo, że wolny rynek jest złem. Możliwe, że przez indoktrynację rozumiesz
                                            cywilizowanie napływowych muzułmanów - faktycznie, oni już są zindoktrynowani
                                            więc przedstawianie im idei neutralności światopoglądowej może nosić znamiona
                                            indoktrynacji. W takiej sytuacji wg mnie lepiej w ogóle nie podejmować się
                                            takiego zadania. Jeżeli ktoś nie potrafi zaakceptować zasad panujących w
                                            państwie nie powinien do niego przyjeżdżać.


                                            • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.03.06, 17:12
                                              > No to się gubię w Twojej linii rozumowania. Z jednej strony mówisz, że ateiści
                                              > mają za mało inicjatywy i ich stanowisko jest zbyt mało stanowcze wobec
                                              > agresywnie rozwijających się społeczności religijnych, a z drugiej strony
                                              > krytykujesz ich nawet za te drobne objawy propagowania modelu państwa
                                              > neutralnego światopoglądowo jak protesty przeciw symbolom religijnym w urzędach
                                              >
                                              > (choć procesy o piosenki religijne w szkole to faktycznie przesada).
                                              >

                                              Ateisci sa bardzo selektywni. Atakuja glownie chrzescijanstwo. A co do piosenek
                                              to tylko przytaczam fakty.


                                              > Muszę przyznać, że z tej dyskusji wypłynął dla mnie ciekawy wniosek. Do tej
                                              > pory wydawało mi się, że państwo neutralne światopoglądowe powinno jak najmniej
                                              >
                                              > ingerować w sfery religii - jedynie pilnować aby nie miała ona wstępu do
                                              > prawodastwa i urzędów państwowych. Jednak teraz widzę, że takie nastawienie
                                              > zostanie przez fundamentalistów religijnych paskudnie wykorzystane.

                                              Problem jest w tym ze chrzescijanstwo jast religia z ktora latwo walczyc. Islam
                                              nie jest religia, albo jest religia i agresywna ideologia do kupy. Przyciemnione
                                              mozgi europejskich elit, wyedukowanych na wojnie z chrzescijanstwem, tego nie
                                              chca widziec. Islam sam siebie nazywa "calosciowym sposobem zycia". Dlatego
                                              calosciowo walczy z europejskim sposobem zycia.

                                              >Problem natomiast jest z ludnością napływową -
                                              > islamscy imigranci nie dojrzeli do idei państwa nie-wyznaniowego i dlatego >będą

                                              Islam jest panstwem, wladza, prawo, ideologia i religia. Czy Ty tez tego nie
                                              rozumiesz?

                                              > rozwiązania.Tak czy inaczej, stało się i teraz Europa musi sobie jakoś z tym
                                              > poradzić. Możliwe że sobie nie poradzi, ale niezależnie od tego, nie zgodzę się
                                              >
                                              > na zwalczanie jednego rodzaju zła innym rodzajem zła, bo to by był właśnie
                                              > konformizm.

                                              Juz pisalam, panstwo nie moze zezwalac na ideologie w szkolach.

                                              > Z tym się zgadzam. Ateizm nie powinien być traktowany przez państwo jako
                                              > ideologia nadrzędna. W ogóle sprawy religii nie powinny być poruszane w szkole,

                                              Jesli zatem ktos sobie nosi krzyzyk na szyi czy jarmulke to neutralnemu
                                              panstwu powinno to byc obojetne. Jesli uczniowie chca chodzic do szkoly
                                              gdzie nauczaja religii, powinni byc w stanie to robic za podatki swoich
                                              rodzicow. Tymczasem "neutralne" panstwo wymaga zeby rodzice za to placili
                                              osobno, a tzw. "swieckie" szkoly otwiera szeroko dla lewackiej indoktrynacji
                                              antyreligijnej (jak np. zwalczanie "Cicha Noc" czy innych koled).

                                              > a program powinien być oparty na nauce, a nie wierzeniach. Ludzie którzy
                                              > odebrali tego typu wykształćenie poradzą sobie bez problemu w państwie
                                              > neutralnym światopoglądowo i będą mogli wyznawać dowolną religię nie czując
                                              > dyskomfortu. Dyskomfort będą czuć tylko ludzie z mentalnością fundamentalizmu
                                              > religijnego.

                                              Na calym swiecie sa tysiace szkol i uniwersytetow katolickich ktore poziomem
                                              przewyzszaja wiele analogicznych instytucji swieckich. W USA Hindusi, Zydzi,
                                              muzulmlanie, protestanci etc. walcza zeby poslac dzieci do szkol katolickich
                                              bo te oprocz nauki daja im jeszcze wartosci moralne ktore lewactwo chce
                                              przepedzic ze szkol i nazywa "fundamentalizmem" katolickim.











                                              • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 20.03.06, 09:23
                                                > Ateisci sa bardzo selektywni. Atakuja glownie chrzescijanstwo. A co do
                                                > piosenek to tylko przytaczam fakty.

                                                To tylko Twoje wrażenie. Na tym forum wypowiadają się ludzie dla których jedyną
                                                religią z jaką mają styczność jest chrześcijaństwo. Dlatego Ci z nich którzy są
                                                ateistami krytykują włąśnie tę religię.
                                                Ogólnie, to dla mnie jest oczywiste, że jeżeli chodzi o tolerancję, ideę
                                                wolności i rozdział kościoła od państwa chrześcijaństwo jest obecnie o wiele
                                                bardziej cywilizowaną religią niż islam

                                                > Jesli zatem ktos sobie nosi krzyzyk na szyi czy jarmulke to neutralnemu
                                                > panstwu powinno to byc obojetne

                                                Mi to by nie przeszkadzało. Co innego dla mnie krzyż na ścianie w szkole - bo
                                                to sugeruje faworyzowanie danego wyznania przez instytucję jaką jest szkoła, a
                                                co innego krzyżyk na szyi ucznia - co do tego to nie mam nic przeciwko.
                                                Prawdopodobnie chodzi Ci o Francję, która zakazała nawet tego.
                                                Myślę, że taka ostra polityka tego kraju to odpowiedź na równie ostre i
                                                agresywne zachowania muzułmanów - sama piszesz, że dla nich jest wszystko albo
                                                nic. Nie pojmują religii w sferze tylko prywatnej a nie publicznej. Gdyby nie
                                                oni, tego typu ostre regulacje nie byłyby konieczne.

                                                > Jesli uczniowie chca chodzic do szkoly
                                                > gdzie nauczaja religii, powinni byc w stanie to robic za podatki swoich
                                                > rodzicow.

                                                Tylko dlaczego do szkoły? Przecież napisałem, że szkoła nie powinna mieć z tym
                                                nic do czynienia. Co za problem zrobić z religii zajęcia poza szkolne. Co do
                                                opłat za nie to jaknajbardziej mogą iśc z podatków rodziców tych dzieci, ale
                                                żeby było sprawiedliwie, to powinien to być tzw. podatek wyznaniowy - podatnik
                                                płaci (lub nie, zależnie od zadeklarowanego wyznania lub jego braku) a państwo
                                                utrzymuje z tego wskazany związek wyznaniowy.
                                                Inaczej mógłbym zarejestrować związek wyznaniowy (zdaje się, że w Polsce
                                                wystaczy do tego kilkanaście osób) i co? Miałbym mieć prawo do finansowania
                                                zajęć dla tych tych kilkinastu osób z podatków wszystkich polaków?

                                                > Na calym swiecie sa tysiace szkol i uniwersytetow katolickich ktore poziomem
                                                > przewyzszaja wiele analogicznych instytucji swieckich.

                                                Bardzo dobrze. Niech sobie będa prywatne szkoły i uczelnie katolickie, tak samo
                                                jak i inne. Mi chodzi tylko o to aby państwo świeckie miało świeckie szkoły.
                                                Wiem, że szkoły katolickie często reprezentują wysoki poziom. Wg mnie jest to
                                                zasługa przyjętego modelu nauczania - konsekwentny, surowy nauczyciel
                                                wymagający szacunku. Jeżeli czytałaś moje inne posty dot. spraw edukacji, to
                                                wiesz, że jestem zwolennikiem surowej szkoły, której dobre wyniki mogą być
                                                siągnięte nawet kosztem ograniczenia wolności uczniów.
                                                Niestety jest tak, że propagowanie idei wolności i niezależności już w szkole,
                                                wśród młodych ludzi nie doprowadzi do niczego dobrego - wykorzystają oni tę
                                                wolnośc do tego żeby się nie uczyć, nie szanować nauczyciela i ogólnie ułatwiać
                                                sobie życie. Poprostu dzieci trzeba traktowac nieco inaczej niż dorosłych.
                                                (Apropos: Jestem zdecydowanym przecuwnikiem 'wychowania bezstresowego' i
                                                różnych innych nowoczesnych wynalazków w szkolnictwie). Nie widzę jednak
                                                powodu, aby wraz z surowością i autorytetem nauczyciela konieczne było
                                                przemycanie indoktrynacji religijnej. (za to jest odwrotnie - szkoła katolicka
                                                napewno będzie surowa i konsekwentna). Sam chodziłem do jednego z nalejlepszych
                                                liceów w swoim mieście którego nauczyciele słynęli na cały region ze swojej
                                                surowości, a nie manifestowali jednocześnie swojego wyznania.
                                                Rozumiem jednak, że jeżeli jedyną gwarancją szkolnictwa na poziomie jest szkoła
                                                katolicka to rodzice posyłają do niej dzieci.



        • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 14.03.06, 20:25
          > Ateisci nie sa posylani do gulagow jak kiedys posylali chrzescijan wiec jest im
          > stosunkowo latwo.

          Ja nikogo do gułagu nie posłałem. Wypraszam sobie takie uogólnianie.

          > A ze jest jakas dezaprobata? Oczywiscie ze jest.
          > Ludzie instynktownie czuja, co intelektualisci otwarcie mowia, ze ateizm
          > zostawil w Europie Zachodniej przerazajaca proznie duchowa w ktora wdziera sie
          > islam.

          Mimo, że jestem ateistą, nie czuję żadnej pustki ani próżni duchowej, wręcz
          przeciwnie.

          > Ateistow mozna latwo zastraszyc, bo jedyne co maja to zycie tu i teraz.

          Instynkt samozachowawczy jest powszechny i nie zależny od wiary lub jej braku.

          Poza tym mamy życie tu i teraz, ale to mocne spłycenie. Tyle to miałby ateista
          samotnie zawieszony w pustce.
          To co także mamy, to otaczający świat, a także ludzkość.

          > Z tego samego powodu hedonizm jest wybranym stylem zycia ateisty jak to
          uczciwie przyznal Nancyboy Redykolkowi

          Błędnie uogólniasz. Hedonizm może i jest stylem życia pewnej części ludzi (ile z
          nich to ateiści, ile nie [np. sataniści] nie wiem).
          Ja nie jestem bynajmniej hedonistą mimo mojego ateizmu.

          > Najczestszym argumentem
          > ateistow jest osobista obrona: alez ja tego nie robie, ja mam dzieci, ja nie
          > posylam chrzescijan na Kolyme. Zgoda. Nie ma po temu warunkow w dzisiejszych
          > czasach. Gdyby byly, co mogloby powstrzymac ateiste ktory dzien i w nocy sleczy
          > na tym forum zeby zakladac coraz to nowe watki antykatolickie?

          A co by powstrzymało Katolika w czasach krucjat i stosów by spalić takiego ateistę?
          Możemy się na wzajem prześcigać w takich gdybaniach. Ale to do niczego nie prowadzi.
          Mamy inne czasy, innych ludzi, inną świadomość, inne wychowanie, inną technikę,
          inne społeczeństwa, inną ludzkość.
          Więc takie gdybanie nie jest uprawnione.
          Ateiści są źli, bo kiedyś byli tacy źli ateiści co do gułagów posyłali, więc
          dzisiejsi ateiści w innych warunkach też tacy by byli? Ten argument nie ma
          sensu, bo to samo można powiedzieć o Katolikach, murzynach, białych, niskich,
          grubych, wysokich i chudych oraz wszystkich innych ludziach o pewnych cechach.
          To że byli ludzie źli o takich cechach jest faktem. I co z tego?

          > Zyjcie sobie jak chcecie! Nikt was nie przesladuje, moze stracyzuje, ale to
          > jest nadelikatniej jak tylko mozna odpowiedziec

          Mnie jakoś nikt nie ostracyzuje. A spora część wie, że nie wierzę.

          > na to ciagle bebnienie o postepowych kondomach, aborcji,
          > "malzenstwach" homoseksualnych.

          To nie są moje ulubione tematy.
          Bardziej lubię naukę, kognitywistykę, komputery.
          Nie można powiedzieć, że ciągle na ten temat "bębnię".
          W wirtualu trochę czasem bębnię, w realu praktycznie wcale.

          Do kondomów nic nie mam - środek antykoncepcyjny jak każdy.
          Jest mi obojętny, przy czym nie używam (są inne środki).

          Co do aborcji to tutaj nie będę omawiał swoich poglądów. Po krótce: uważam, że
          obie odpowiedzi radykalne ("tak"/"nie" bez względu na wszystko i na moment
          ciąży) nie są dobrymi (optymalnymi z punktu widzenia i kobiety i nienarodzonego
          dziecka) rozwiązaniami.

          Małżeństwa homoseksualne - są mi obojętne. Co do związków homoseksualnych i
          pewnych praw z tym związanych, to moim zdaniem powinni je mieć.
          Co do samych "małżeństw", to jest to rzecz bardziej kulturowa/religijna.
          Mi by ani nie przeszkadzały ani szkodziły. Przy czym religijne to by była moim
          zdaniem hipokryzja. A niereligijne, cywilne - są mi obojętne.

          > Przeszkadza wam I komunia i ze rodzice ja organizuja, szukacie duchowych
          > przywodcow w postaci Stanislawa Nowaka bo wam wstyd sie przyznac do Marksa
          > czy Lenina (o Stalinie nie wspomne).

          Wypraszam sobie łączenie ateizmu - czyli także mojego podejścia do sprawy Boga
          (bo to nie jest światopogląd, tylko jego element) - z Marksem, Leninem, a co
          gorsze ze Stalinem.
          Nie szukam duchowych przywódców i takich nie mam.
          Sceptycznie podchodzę do autorytetów - bo są ludźmi, popełniają jak każdy błędy,
          a także jak ludzie nie zawsze mogą mieć dobre intencje.
          Największym "autorytetem" dla mnie jest logiczne i jasne myślenie oraz to, "co
          mam w sercu".

          > Obliczacie ilu was jest na forum, ilu juz katolikow wystapilo z KK. Caly czas
          > tesknota zeby zniszczyc jeszcze resztki chrzescijanstwa w Europie. Brak
          > wyobrazni do czego to prowadzi.

          Główny argument w ustach polityków na różne okazje (np. na okazję zbudowania
          świątyni za publiczne pieniądze) to statystyka, że 19 z 20 Polaków to Katolicy i
          dlatego to musi się wszystkim podobać.
          Podobne argumenty ma Kościół gdy chce mieszać się do życia każdego (nie tylko
          samych Katolików).
          Stąd to, że ja także uważam, że to dobrze, że Katolicyzm nie jest aż tak powszechny.
          Poza tym nie ukrywam, że wolałbym gdyby religii zinstytucjonowanych i
          zhierarchizowanych nie było, bo takie religie prowadzą do tego, że pewni ludzie
          są kierowani przez innych (i mam powody przypuszczać, że w każdym przypadku nie
          ma to nic wspólnego z prawdą lub ich dobrem, w przypadku dawnych religii które
          nie dotrzymały do naszych czasów, a także pewnych współczesnych sekt i religii
          wiadomo jawnie, że nie miało i nie mam powodu przypuszczać, że z którąkolwiek
          religią jest inaczaj - może przykład sekt jest zbyt drastyczny, a Katolicyzm
          współczesny jest bardzo łagodną religią i opartą co najmniej na pewnych dobrych
          chęciach, a często i nawet działaniach [choć z praktyką przeciętnie gorzej niz z
          teorią], ale ktoś jednak ma wyraźną korzyść z istnienia wiernych).
          Ale główną wartością jaką cenię poza prawdą jest wolność. Dlatego nie jestem za
          zmuszaniem kogokolwiek do odejścia od np. Kościoła czy wiary, ani nawet
          specjalnym do tego namawianiem. I nie przeszkadza mi to, że inni wierzą. Moja
          dziewczyna na przykład wierzy.

          > Ciagle proby zaprzeczania jakoby depopulacja
          > Europy miala cos wspolnego z zanikiem wiary i upowszechnianiem ateizmu.

          A czemu miałaby mieć?
          Można wykazać statystycznie, że zawały serca wywołują plamy na Słońcu, a spadek
          liczby piratów powoduje globalne ocieplenie. Korelacje takie występują, ale są
          przypadkowe. Podobnie prawdopodobnie jest z "depopulacją" a ateizmem.
          Poza tym czy na prawdę potrzebujemy rozmnażania się jak króliki?
          Nasza planeta może tego "nie udźwignąć" że tak powiem. Ekologicznie.
          Powinniśmy raczej utrzymać pewien stabilny poziom - by liczba ludzi nie spadła
          nagle, co by było katastrofalne społeczno-ekonomicznie, ani nie wzrosła nagle,
          co by było katastrofalne ekologiczno-społecznie, raczej wahała się na pewnym
          poziomie jaki Ziemia może utrzymać bez bardzo groźnych efektów (te groźne i tak
          będą, ale Ziemia, a w szczególności życie wytrzymały gorsze rzeczy niż ludzkość
          - np. 800 mln lat temu zamarzła jak lodowa kulka, wszystkie oceany na kilometr
          wgłąb - nie dbając o Ziemię bardziej prawdopodobne że zabijemy siebie jako
          gatunek i wiele innych gatunków niż całe życie).

          > TO JEST DESKA RATUNKU!

          Ja wolę swoją własną tratwę.
          Jakoś nie tonę.
          • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 14.03.06, 21:24
            Łatwo, na przekór różnym kaczyńskim. Mogą się nadymać i straszyć, mogą krzyczeć
            że "salon, "układ" atakuje. Kit im w ucho! Mamy prezydenta k.a.c.z.ą m.e.n.d.ę
            i jego równie "uczciwego" niedorobionego braciszka.
          • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.03.06, 00:32
            >Ja nikogo do gułagu nie posłałem

            Dyskusja jaka usilowalam prowadzic dotyczy implikacji filozofii
            ateistycznej a nie poszczegolnych ateistow.

            Poszczegolni ateisci moga wyznawac najdziwniejsze krzyzowki
            swiatopogladowe ale tylko niektorzy sa w stanie przemyslec
            swoj swiatopoglad do konca. Dlatego ja tylko usiluje podkreslac
            wspolne dogmaty dla roznych ateistow. Np. buddysci
            sa w zasadzie ateistami mimo ze niektorzy nazywaja buddyzm religia.
            Zachodni ateista, moze wierzyc jak buddysci ze swiat jest zludzeniem
            ale moze nie wierzyc w reinkarnacje etc. Podobnie chrzescijanie moga byc
            protestantami, katolikami czy ortodoksami ale ciagle maja pewien
            wspolny rdzen wierzen. Ponadto indywidualni chrzescijanie moga sie bardzo
            roznic pogladami na religie. Mnie to nie interesuje! Interesuje mnie
            jaka jest doktryna i jakie ma implikacje. I dyskutuje tylko ten aspekt.
            Inaczej to sie zamienia w personalne wycieczki.

            Dobrze ze napisales ze nikt cie nie przesladuje za ateizm bo juz tyle
            lez wylano tutaj z powodu przesladowan ze zaczynalo byc mokro:)
            • wicio2004 Re: Czy łatwo być ateistą?? 15.03.06, 08:11
              Wspólnym rdzeniem ateistów, jak sama nazwa wskazuje, jest odrzucenie idei istnienia boga. Ateista nie pozwala by obce mu pomysły rodem z bajek wpływały na jego życie. I NIE ZNACZY TO, że jest niemoralny, zły itd itp. System wartości nie wypływa z wiary. Często wręcz jest jej przeciwny.
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.03.06, 16:56
                >System wartości nie
                > wypływa z wiary. Często wręcz jest jej przeciwny.

                System wartosci jest albo absolutny i odwoluje sie do Absolutu (Boga), albo
                wzgledny gdzie kazdy sobie zeglarzem i okretem. Dobrze to widac na podstawie
                wojny o aborcje. Jedna strona odwoluje sie do swietosci zycia ludzkiego a druga
                do widzimisie jak to widac z hasel femininistycznych: "wezcie lape z mojego krocza".
                • Gość: Absolut Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:09
                  > System wartosci jest albo absolutny i odwoluje sie do Absolutu (Boga), albo
                  > wzgledny gdzie kazdy sobie zeglarzem i okretem.

                  Czyli jest tyle systemów wartości ile/ilu bogów?
                  • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 15.03.06, 23:40
                    > Czyli jest tyle systemów wartości ile/ilu bogów?

                    Niby tak, bo są różnice.
                    Problem w tym że zwykle albo kosmetyczne albo w spornych kwestiach.
                    W najważniejszych, istotnych chociażby z punktu widzenia tworzenia społeczności,
                    różnic praktycznie nie ma. Wszędzie jest nie zabijaj, wszędzie kradzież jest
                    potępiana, zdrada podobnie. I tak dalej.

                    To pozwala sądzić, że etyka nie zależy od religii, choć religie mają skłonność
                    do przywłaszczania jej, a także dodawania swoich religijno-kulturowych wstawek
                    (w rodzaju "nie będziesz miał innych bogów..." czy "będziesz dzień święty
                    święcił" itp.).
                    • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 16:48
                      Pomijasz podstawowy fakt ze etyka religijna skupiala sie na przetwaniu ludzkiego
                      zycia co tzw "etyka swiecka" ma geboko w du...

                      Przyklady: forsowanie "malzenstw" homoseksualnych czy aborcji w imie wygody.
                      • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 19.03.06, 21:21
                        Ludzie mają wrodzony pęd do rozmnażania się. Gdyby nie mieli, dawno byśmy
                        wymarli jako gatunek.
                        A więc nie ma powodu by homoseksualiści i inne takie rzeczy zaszkodziły życiu
                        gatunku ludzkiego.
                        To zadne zagrożenie. I nie nowość w naturze (np. mocno wadliwe połączenia genów
                        samoczynnie ulegają naturalnemu usunięcia - naturalnej "aborcji" na wczesnym
                        etapie, a homoseksualizm występuje u wielu gatunków, a jak wiadomo te gatunki
                        nie mają zahamowań etycznych przed homoseksualizmem i jakoś się rozmnażają).
                        No i dla dobra ludzkości lepiej byłoby zatrzymać pęd do zwiększania liczby
                        ludzi, by się liczba ustabilizowała. Ziemia ma skończoną powierzchnie i
                        skończone zasoby, jak będzie nas za dużo, to natura sama to ureguluje - zapanuje
                        powszechny głód (i możliwe że do tego nadmierne zniszczenie środowiska
                        spowoduje, że Ziemia nie będzie tak miłym miejscem do życia).
                  • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 06:31
                    > Czyli jest tyle systemów wartości ile/ilu bogów?

                    Nie. Monoteizm polega na tym ze ludzie zgadzaja sie co do atrybutow jedego Boga.
                    Poganstwo polega na wielu bozkach ktore wplywaja na zycie jednostek. Ateizm jest
                    rodzajem neo-poganstwa gdzie kazdy sobie moze wymyslic system wartosci jaki mu
                    sie podoba i zmienic go kiedy mu jest wygodnie.
                    • Gość: acani Re: echo!!!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.03.06, 07:19
                      Ty jestes gorsza od rozwolnienia.Obiecywalas,a nie dotrzymalas.Prosze,badz
                      konsekwentna.
                      • Gość: Echo pacani!!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 07:57
                        Nieprzyjemne moze to co pisze ale niektorych stac na powazna
                        dyskusje. Tu nic nie ma dla ciebie. Zbyt trudne!!
                        • Gość: acani Re: pacani!!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.03.06, 08:18
                          Typowa reakcja.Zostan z Bogiem.
                    • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.03.06, 10:09

                      > Ateizm jest rodzajem neo-poganstwa gdzie kazdy sobie moze wymyslic system
                      > wartosci jaki mu sie podoba i zmienic go kiedy mu jest wygodnie.

                      Proszę jedynię o odrobinę racjonalizmu. Przecież wierzący też może zmienić
                      interpretację pisma świętego kiedy mu wygodnie (patrz: wielokrotne zmiena
                      doktryny katolickiej na przestrzeni 2000 lat).
                      Przwda jest taka, że każdy jest wolny i nawet osoba uznająca się za
                      chrześcijanina może (bo kto jej zabroni) wymyślać sobie niestworzone rzeczy w
                      celu usprawiedliwienia swoich zachcianek i uczynków.

                      Różnica jest taka, że wierzący w tym wymyslaniu musi gdzieś wtykać boga, a
                      ateista nie. To, że takie wymyślanie może prowadzić do upadku moralnego to
                      zupełnie inna sprawa.
                      • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 16:53
                        > Proszę jedynię o odrobinę racjonalizmu. Przecież wierzący też może zmienić
                        > interpretację pisma świętego kiedy mu wygodnie (patrz: wielokrotne zmiena
                        > doktryny katolickiej na przestrzeni 2000 lat).

                        Podaj przyklady, bo ja nie znam wielokrotnej "zmiany doktryny katolickiej".
                        Ba, nie znam nawet jednokrotnej. Owszem sa nawoywania zeby KK poblogoslawil
                        kondomy, aborcje, malzenstwa homoseksualne, rozwody etc. i narzekania jaki to KK
                        jest zacofany.
                        • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 16.03.06, 18:15

                          > Podaj przyklady, bo ja nie znam wielokrotnej "zmiany doktryny katolickiej".

                          Nie chce mi się teraz wyszukiwać konkretnych źródeł, a wiem, że sprawdzisz je
                          sumiennie, więc narazie podam jeden przykład:

                          - Celibat księży (wprowadzony jakoś około 1000 lat temu), przedtem kapłani
                          mogli mieć żony, ale stwierdzono, że wygodniej będzie jak majątek księży nie
                          będzie miał spadkobierców.
                          • Gość: Sarmata Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.girinst.org 16.03.06, 19:17
                            > - Celibat księży (wprowadzony jakoś około 1000 lat temu), przedtem kapłani
                            > mogli mieć żony, ale stwierdzono, że wygodniej będzie jak majątek księży nie
                            > będzie miał spadkobierców.

                            Ciekawa dyskusja. Nie chce sie wtracac, ale celibat to sprawa dyscypliny nie
                            doktryny. Sa cale koscioly: Unicki, Chaldejski, Maronicki etc. gdzie ksieza
                            katoliccy sa zonaci. Podobnie jest wielu bylych pastorow protestanskich ktorzy
                            sa zonaci i wyswieceni na ksiezy. Gdyby to byla sprawa doktryny nie byloby
                            takiej mozliwosci.
                            • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 17.03.06, 12:45
                              Jeżeli chodzi o doktrynę to też był zmiany. Nie jestem w tych sprawach
                              specjalistą, ale kwestie takie jak istnienie czyśća czy niepokalane poczęćie
                              zostały zdaje się ustalone przez któregoś z papieży długo po śmierci Jezusa.
                              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.03.06, 16:51

                                > Jeżeli chodzi o doktrynę to też był zmiany. Nie jestem w tych sprawach
                                > specjalistą, ale kwestie takie jak istnienie czyśća czy niepokalane poczęćie
                                > zostały zdaje się ustalone przez któregoś z papieży długo po śmierci Jezusa.

                                Czysciec zawsze byl czescia doktryny a Ojcowie Kosciola pisali o niepokalanym
                                poczeciu juz w pierwszych wiekach. Jedyne to ze zostalo to uznane za dogmat w
                                XIX wieku. Kosciol ma wiele koncepcji ktore wynikaja z rozwazan teologicznych
                                ale nie wszystkie staja sie doktryna. Raz stana sie doktryna, pozostaja nia na
                                zawsze.

                                Jak to napisal sw. Augustyn: "Jesli cos zdecydowano -jednosc, jesli nie
                                zdecydowano - wolnosc, a ponad wszystko wielkodusznosc"
                                • facet123 Re: Czy łatwo być ateistą?? 20.03.06, 09:27

                                  > Jedyne to ze zostalo to uznane za dogmat w XIX wieku

                                  Właśnie o to mi chodzi. Ludzie, długo po Jezusie wielokrotnie zarządzali, że
                                  pewne stwierdzenie, które przedtem podlegało dyskusji, od dzisiaj będzie
                                  dogmatem. Rozumiem, że dogmaty moga pochodzić z pisma świetego, to jest tego co
                                  wierni uznają za słowo pochodzące bezpośrednio od boga. To, że dogmaty
                                  wyprodukował kościół na podstawie swojej "dogłębnej analizy" jest dla mnie
                                  argumentem na rzecz tego, że to ludzie preparują (tworzą) religię.
                • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 15.03.06, 23:36
                  > System wartosci jest albo absolutny i odwoluje sie do Absolutu (Boga), albo
                  > wzgledny gdzie kazdy sobie zeglarzem i okretem.

                  Moim zdaniem bardzo upraszczasz i spłycasz sprawę.
                  Tak by było gdyby istniał tylko jeden byt (ja) stojący przed decyzją czy ufać
                  Bogu i temu że istnieje czy też tylko sobie.
                  Ale tak nie jest, istnieje jeszcze coś takiego jak:
                  - świat zewnętrzny
                  - społeczeństwo
                  - rodzina
                  - własne chęci i pragnienia
                  - własne uczucia
                  - własne sumienie i empatia

                  To nie są rzeczy obojętne. To wszystko razem definiuje i nadaje pewne ramy
                  etyczne wspólne dla każdego człowieka poza wyjątkami patologicznymi.
                  Być może nie są to bardzo ścisłe ramy, ale są one takie same dla
                  profesora-ateisty z uniwersytetu w mocno zlaicyzowanym kraju i dla dzikusa z
                  plemienia wierzącego w duchy przodków. I w obu przypadkach prowadzą do bardzo
                  zbliżonych w zasadniczych sprawach norm etycznych, mimo różnic kulturowych i
                  środowiskowych. To zostało naukowo potwierdzone.
                  A więc nie jest tak, że każdy sobie żeglarzem i okrętem - że ktoś bez religii
                  (absolutu) jest wolny jak ptak w kwestiach etyki.
                  Oczywiście może tak być, ale to rzadkie przypadki - wynikające z patologii (w
                  wychowaniu lub biologicznej). I do takiej patologii można doprowadzić człowieka
                  i na gruncie religijnym (islamscy terroryści) i niereligijnym. A może też być
                  doprowadzony przez otoczenie i brak wychowania ze strony rodziny (np.
                  chuliganeria, wychowanie na ulicy etc.)
                  Normalny, normalnie wychowany człowiek, czy to religijny czy też ateista, czy to
                  wychowywany przez religijne osoby czy to przez ateistów, ma pewne normy etyczne,
                  których nie przekracza. I nie wszystkie one wynikają z przykazań w jakiejś
                  formie. Wiele tworzy się spontanicznie - poprzez obserwacje, naśladowanie, czy
                  też poprzez empatię i uczucia - tyle, że rodzice muszą o to zadbać, samo bez
                  wsparcia rodzicielskiego i wychowawczego się nie zrobi.
                  A zwykła higiena umysłowa wymaga tego, by te normy starać się zrozumieć i
                  zaakceptować będąc sobą.
                  Ja jako ateista nie widzę potrzeby walki z etycznymi normami typowymi dla
                  normalnego człowieka (przy czym nie widzę sensu w normach o podłożu czysto
                  religijnym lub kulturowym - jak niechęć do homoseksualistów czy
                  antykoncepcja=zło), czyli takimi, jakie przekazali mi rodzice oraz takimi jakie
                  wytworzyły się u mnie dzięki umiejętności współczucia, empatii, a także
                  rozumowania. Widzę czemu są potrzebne, widzę co dają i je akceptuję.
                  Nie potrzebuję do tego żadnego absolutu nad głową.

                  > Dobrze to widac na podstawie wojny o aborcje.
                  > Jedna strona odwoluje sie do swietosci zycia ludzkiego a druga do
                  > widzimisie jak to widac z hasel femininistycznych:
                  > "wezcie lape z mojego krocza".

                  Akurat to są kwestie nieoczywiste. Dla mnie oczywiste są np. kwestie (nie
                  wliczający tych religijnych) zawarte w dekalogu czy w prostym przesłaniu "nie
                  czyń drugiemu co Tobie nie miłe".
                  Natomiast nie widzę np. nic złego w antykoncepcji czy homoseksualiźmie, gdyż nie
                  widzę, kogo by to miało krzywdzić i w jaki sposób.

                  Aborcja jest już nieco bardziej kłopotliwa, podobnie eutanazja. Moim zdaniem to
                  złożony problem. I ani odpowiedź "nie" ani "tak" nie jest dobra, stąd ta walka
                  między skrajnymi opcjami.
                  Obie strony mają wiele racji, a najlepsze rozwiązanie moim zdaniem leży gdzieś
                  po środku, problem w tym, że wymaga kompromisu z obu stron. Dlatego prawie nikt
                  nie dostrzega tego rozwiązania.
                  Obrońcy życia zaciekle bronią życia od początku, kiedy to jest złączenie dwu lub
                  potem paru komórek (który to zlepek nota bene często podlega naturalnej
                  "aborcji" gdyż często jest po prostu z organizmu wydalany i nie wiele to się
                  różni od miesiączki, nie jest to nawet zwykle zauważane przez kobietę), a
                  zwolennicy aborcji zwykle bronią prawa kobiety do aborcji do końca, czyli
                  aborcji w prawie każdym stadium (a przynajmniej w dłuższym okresie niż ja bym
                  się z nimi zgodził).
                  A rozwiązanie jest proste: aborcja do tygodnia lub dwu możliwa normalnie, do
                  miesiąca w specjalnych okolicznościach, przy czym czym później tym bardziej
                  specjalne musiałyby to być okoliczności. Później tylko przy silnym zagrożeniu
                  zdrowia / życia matki (na początku oba, później tylko to drugie czyli gdyby
                  donoszenie ciąży skończyło się śmiercią matki).
                  Być może z innymi czasami - nie znam się na tyle by je określić. Przy czym idea
                  jest taka, żeby tym bardziej chronić byt im bliżej jest bycia czującym i
                  świadomym. W końcu nie jest tak, że następuje zapłodnienie i od razu to jest już
                  człowiek z świadomością, czuciem, ktoś wierzący powiedziałby "duszą". Proces
                  powstawania tego wszystkiego jest liniowy - z prawie niczego organizuje się
                  zarówno ciało jak i umysł (który zaczyna organizować się dopiero po pewnym
                  czasie). I podobne powinno być moim zdaniem podejście.
                  Moim zdaniem na pewno należy chronić nie narodzone dziecko, które już czuje (np.
                  ból, dotyk etc.) - tak jak człowieka - i aborcja na nim jest już morderstwem (tu
                  aborcja byłaby moim zdaniem uzasadniona tylko gdyby bez niej wiadomo było, że
                  zginą i matka i dziecko, ale i tak byłaby to ciężka decyzja - ja nie chciałbym
                  musieć takiej podejmować).
                  Z drugiej strony moim zdaniem nie ma sensu chronienie bardzo wczesnego "zlepka
                  komórek", przynajmniej nie kosztem zdrowia lub życia lub przyszłości lub
                  wolności matki.
                  Po pewnym czasie należałoby zrezygnować z ochrony wolności (i nie zważać na "bo
                  nie chcę"), potem przyszłości (i nie zważać na "bo to był gwałt" czy "bo nie mam
                  jak wychować"), a potem zdrowia (gdy płód zaczyna czuć - przy czym tu pewnie
                  stopniując zależnie od zagrożeń).
                  • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 16.03.06, 01:59
                    v0lrath napisał:

                    >>>>> Natomiast nie widzę np. nic złego w antykoncepcji czy homoseksualiźmie,
                    gdyż nie widzę, kogo by to miało krzywdzić i w jaki sposób.

                    v01rath, ja wiem dlaczego katolikom tak bardzo przeszkadza homoseksualizm. Oni
                    uznają nadrzędną rolę prokreacji, stąd seks ma być bez zabezpieczenia, a
                    homoseksualizm jest zboczeniem bo nie prowadzi do ciąży. Przy czym tym
                    ograniczonym łbom nie przyjdzie nawet na myśl że kwestia orientacji seksualnej
                    jest wrodzona i nie ma związku z widzimisię człowieka. Katolicyzm stawia,
                    podobnie jak komunizm, na ingerencję w suwerenne życie człowieka. Dlatego tak
                    mnie mierzi. Jeśli jesteś homoseksualny to cierp, nie ujawianj się, idź się
                    leczyć a najlepiej ożeń się i naprodukuj dzieciaków to ci przejdzie ochota na
                    głupoty - takie jest myślenie statystycznego katolika. W ogóle ingerencja kleru
                    w politykę, w życie społeczne ogółu (niezależnie od tego że nie wszyscy są
                    katolami) posuwa się coraz bardziej. Takie działanie "dla twojego dobra zmusimy
                    cię do naszych poglądów, bo ty nie wiesz co dobre, a my wiemy". Obserwuję
                    wypowiedzi dostojników kościelnych i bardzo mało tam skromności. Dużo pychy i
                    przekonania o posiadaniu patentu na rację.
                  • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 17:10
                    >Wiele tworzy się spontanicznie - poprzez obserwacje, naśladowanie, czy
                    >też poprzez empatię i uczucia - tyle, że rodzice muszą o to zadbać, samo bez
                    >wsparcia rodzicielskiego i wychowawczego się nie zrobi.

                    Dzieki za wypowiedz. Problem w tym ze fakty sa bardzo inne.

                    Zacznijmy od rodzicow: jesli nie bedzie zdrowej rodziny, nie bedzie kto mial
                    zadbac. Wiekszosc ateistow nie ma problemu z "nowoczesnymi" tendencjami w
                    rodzinie, nawet jesli wychowali sie w normalnej rodzinie katolickiej. Teraz
                    jestem ciekawa jak beda sie zachowywac wychowani w "plynnej" rodzinie albo przez
                    dwoch homoseksualistow. Wiekszosc wychowana w takich rodzinach to ateisci.
                    Poniewaz nie mieli normalnej rodziny wiec goraco popieraja aborcje czy
                    kontracepcje (po co dziecko ma byc niechciane). Zgodzisz sie ze rozklad rodziny
                    i brak wartosci ida w parze. Na szczescie, biologia zadbala zeby takie
                    patologiczne zmiany "w imie wolnosci" nie trwaly dlugo. Rozbite rodziny
                    produkuja rozbite dzieci albo nie chca dzieci wcale. Jedyny sposob na
                    przywrocenie zdrowia spolecznosci, to poparcie rodziny skladajacej sie z matki i
                    ojca i doskonale rozumiejacej ze celem takiego zwiazku jest posiadanie dzieci.
                    Co do tych innych "malzenstw" moge tylko przytoczyc komentarz Mleczki:
                    "obywatelu nie pieprz bez sensu".
                    • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 20.03.06, 00:18
                      > Zacznijmy od rodzicow: jesli nie bedzie zdrowej rodziny, nie bedzie kto mial
                      > zadbac. Wiekszosc ateistow nie ma problemu z "nowoczesnymi" tendencjami w
                      > rodzinie, nawet jesli wychowali sie w normalnej rodzinie katolickiej.

                      Nie znam osobiście większości ateistów ani wystarczającej liczby ateistów na
                      tyle, by powiedzieć jaki stosunek do rodziny ma większość.
                      Dla mnie wartości rodzinne są ważne. I nie ma to nic a nic wspólnego z religią.

                      > Teraz jestem ciekawa jak beda sie zachowywac wychowani w "plynnej" rodzinie

                      Co to jest "płynna rodzina"?

                      > albo przez dwoch homoseksualistow.

                      Nie popieram adopcji przez pary homoseksualne ponieważ nie ma jeszcze
                      wystarczających dowodów, że nie jest to złe dla dzieci (i nie mówię tu o
                      "zarażeniu" homoseksualizmem, bo to irracjonalny pogląd - raczej chodzi o to, że
                      dziecko być może powinno mieć do prawidłowego rozwoju ojca i matkę).
                      Chociaż z drugiej strony uważam, że to byłoby prawdopodobnie lepsze niż brak
                      rodziców i wychowanie w domu dziecka. No i jeśli samotne matki i ojcowie mogą
                      wychowywać dzieci, to nie wiem w czym mogłoby być gorsze wychowanie przez np.
                      dwie mamy. Na pewno nie tym, że zarażą dziecko homoseksualizmem, bo to nie jest
                      choroba ani coś zaraźliwego.

                      > Poniewaz nie mieli normalnej rodziny wiec goraco popieraja aborcje czy
                      > kontracepcje (po co dziecko ma byc niechciane).

                      Nie bardzo wiem o kim mówisz. Podaj przykłady. Albo naukowe badania.

                      > Zgodzisz sie ze rozklad rodziny i brak wartosci ida w parze.

                      Zgodzę się.
                      Przy czym ma się to nijak do ateizmu bo ateizm to nie brak wartości.
                      To tylko brak relgijnych wartości.
                      Jak pokazuje historia gatunku ludzkiego oraz przykład wielu ludzi - wcale nie są
                      one konieczne ani do tworzenia normalnej rodziny ani społeczeństwa ani z
                      etycznego punktu widzenia. W Czechach większość społeczeństwa to ateiści. I
                      jakoś nie wydają się mieć dużych z tego powodu problemów.

                      > Jedyny sposob na przywrocenie zdrowia spolecznosci, to poparcie rodziny
                      > skladajacej sie z matki i ojca

                      Odchodzisz daleko od tematu - ateizmu. Od homoseksualizmu też. Bo ja nic nie mam
                      do tego co robią w łóżku ani jakie mają prawa w związkach. Za to adopcja dzieci
                      przez nich to sprawa na wielu płaszczyznach dyskusyjna i moim zdaniem na razie
                      należałoby się z tym wstrzymać chociażby ze względu na:
                      - brak rzetelnych badań na ten temat
                      - nastawienie otoczenia, które prześladowałoby takie dziecko i negatywnie
                      wpływało na jego psychikę
                • Gość: terry Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.aster.pl 16.03.06, 02:12
                  Jaki ten świat Echo jest prosty, zło i dobro, oba naprzeciw siebie. Jesteś
                  bardzo graniczoną kobietą, muszę Ci powiedzieć. Reagujesz histerycznie na
                  argumenty, co potwierdza moją tezę że weszłaś w fazę klimakterium. Skrzywdzono
                  Cię w młodości, a Ty pielęgnujesz nienawiść do tej pory. Musisz mieć strasznie
                  smutne życie. Niby rodzina, praca, ale w środku wciąż wołanie o spokój ducha.
                  Biedna jesteś, ale wcale mi Ciebie nie szkoda bo sama nic nie robisz by
                  zostawić smutny rozdział przeszłości za sobą. Idź, walcz dalej, nawracaj aż
                  ktoś wreszcie da Ci po gębie.
            • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 15.03.06, 22:52
              > Dyskusja jaka usilowalam prowadzic dotyczy implikacji filozofii
              > ateistycznej a nie poszczegolnych ateistow.

              Wiem.
              Jednak ja takich implikacji nie widzę.
              Napewno nie lepiej uzasadnionych niż moje stwierdzenie o krucjatach i paleniu.

              Poza tym ateizm to nie jest światopogląd.
              To element światopoglądu - ten dotyczący stosunku do sacrum, religii, wiary, bogów.
              Reszta może być różna jak różni są ludzie.
              Współczśni ateiści w głównej mierze (jeśli nie liczyć młodych gniewnych
              zbunotwanych, których wcale nie jest tak wiele i są demonizowani) nie
              przypominają ani trochę osób o poglądach radykalnych (niszczyć, palić i
              zabijać...) ani osób zagubionych czy żyjących bez etyki.
              Argument o gułagach i Stalinie lub duchowej pustce jest nietrafiony.
              • Gość: Echo Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 06:26
                > Współczśni ateiści w głównej mierze (jeśli nie liczyć młodych gniewnych
                > zbunotwanych, których wcale nie jest tak wiele i są demonizowani) nie
                > przypominają ani trochę osób o poglądach radykalnych (niszczyć, palić i
                > zabijać...) ani osób zagubionych czy żyjących bez etyki.
                > Argument o gułagach i Stalinie lub duchowej pustce jest nietrafiony.

                Ateisci nigdy nie zyja w prozni. Polscy ateisci przypominaja polskich katolikow.
                Maja religijne zony, tesciow etc. Czuja sie nieco wyzej i lepiej jak ktos
                zapyta: a pan to niewierzacy? Ale zyja podobnie jak ludzie co wierza w
                przyszlosc. Dopiero gdy sie ich uzbiera krytyczna liczba, zaczynaja byc
                widocznym ciezarem dla cywilizacji. Rodzaj II zasady termodynamiki mowi ze aby
                zycie sie nie degradowalo, potrzebna jest ciagla odnowa i inspiracja. Ciagle
                odwolywanie sie do wyzszych standartow. St. Excupery raz powiedzial iz pomimo
                zycie jest najwyzszym dobrem, trzeba zyc jakby istnialo cos wiekszego niz zycie.
                Ratzinger napisal ze nawet jesli ateisci nie moga wierzyc w Boga, powinni zyc
                jakby Bog istnial. Inaczej beda biegac za bozkami, beda wzruszac ramionami na
                zbrodnie aborcji czy zaglade wlasnej kultury i cywilizacji...
                • Gość: Ateista aborcja mniejszą zbrodnią niż życie kaleki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 10:35
                  >beda wzruszac ramionami na
                  > zbrodnie aborcji

                  Skoro o aborcji mowa, to uważam (i większość ludzi na świecie myśli podobnie)
                  że większą zbrodnią jest pozwolić "żyć" bardzo kalekiemu dziecku, pozwolić doświadczyć cierpienia fizycznego i psychicznego, niż zakończyć jego męki zanim w ogóle się tak naprawdę zaczną.
                  • Gość: Echo Re: aborcja mniejszą zbrodnią niż życie kaleki IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.03.06, 16:44
                    > Skoro o aborcji mowa, to uważam (i większość ludzi na świecie myśli podobnie)
                    > że większą zbrodnią jest pozwolić "żyć" bardzo kalekiemu dziecku, pozwolić dośw
                    > iadczyć cierpienia fizycznego i psychicznego, niż zakończyć jego męki zanim w o
                    > góle się tak naprawdę zaczną.

                    Mowisz o tych 99% zdrowych dzieci zamordowanych w imie wygody?
                    Jest cos w Ewangelii o drzazgach i belkach. Poczytaj, a dobrze ci zrobi.
                    • Gość: Ateista Re: aborcja mniejszą zbrodnią niż życie kaleki IP: 194.29.144.* 17.03.06, 16:54
                      Potępiam zabijanie w imie wygody.
                      Potępiam skazywanie upośledzonych na nędzne życie.
                • chrismura Re: Czy łatwo być ateistą??Echo,Ty tutaj? 16.03.06, 11:26
                • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 20.03.06, 00:36
                  > Czuja sie nieco wyzej i lepiej jak ktos zapyta: a pan to niewierzacy?

                  Ja jakoś się nie czuję.
                  Czuję się nijak, jak przy pytaniu o wiek czy o to czy lubię kolor niebieski.

                  A może nawet poczułbym się zmieszany - gdyby ktoś bliski zapytał tonem
                  oskarżycielskim i wyrażającym potępienie wobec ateizmu.
                  Ale nikt mnie tak nie pyta.

                  > Ale zyja podobnie jak ludzie co wierza w przyszlosc.

                  Wierzę w pszysłość. Przyszłość swoją, moich bliskich i przyszłość ludzkości tu
                  na Ziemii (lub ogólniej w Wszechświecie).

                  > Dopiero gdy sie ich uzbiera krytyczna liczba, zaczynaja byc
                  > widocznym ciezarem dla cywilizacji. Rodzaj II zasady termodynamiki mowi ze aby
                  > zycie sie nie degradowalo, potrzebna jest ciagla odnowa i inspiracja.

                  Ciekawa teoria. Tylko jakoś mnie nie przekonuje ten rodzaj "II zasady
                  termodynamiki". Wolę oryginalną wersję, która jest dobrze potwierdzona.

                  > St. Excupery raz powiedzial iz pomimo zycie jest najwyzszym dobrem,
                  > trzeba zyc jakby istnialo cos wiekszego niz zycie

                  Dla mnie czymś większym niż moje własne życie jest ludzkość.
                  Za to nie ma czegoś ważniejszego niż życie ogólnie.

                  > Ratzinger napisal ze nawet jesli ateisci nie moga wierzyc w Boga, powinni zyc
                  > jakby Bog istnial.

                  Czemu?

                  > Inaczej beda biegac za bozkami, beda wzruszac ramionami na
                  > zbrodnie aborcji czy zaglade wlasnej kultury i cywilizacji...

                  Nie wierzę w istnienie Boga, więc nie wierzę w karę po śmierci, ale nie wierzę
                  też że cokolwiek, co zrobię, może być tak po prostu wybaczone (spowiadam się i
                  już...). Nie mam ucieczki przed sumieniem.
                  I nie wierzę, że jak coś zrobię, to trafię do nieba, ani że życie po śmierci czy
                  Bóg są ważniejsze od życia. Dlatego życie - to na Ziemi, tak moje jak i innych
                  ludzi (w końcu jak umrę, to ludzie nadal żyć będą), stanowi największą wartość.
                  • v0lrath Re: Czy łatwo być ateistą?? 20.03.06, 00:40
                    > Za to nie ma czegoś ważniejszego niż życie ogólnie.

                    Oczywiście muszę tutaj dodać: życie czujące/samoświadome.
                    Nie żywię aż takich uczuć do bakterii, glonów czy roślin (choć wiele z nich
                    zasługuje na to, by je chronić).
    • Gość: A CZŁOWIEKIEM ?? Re: Czy łatwo być ateistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 16:49
      łatwo ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka