Dodaj do ulubionych

Kapłani wszystkich religii łączcie się

18.09.05, 20:51
Kiedy czytam informacje o 'ekumenicznej' modlitwie w Gnieźnie, to przypomniało
mi się hasło z niedawnej epoki o "łączeniu się".
Wygląda na to, że kapłani poszczególnych religii chcą umacjacnić swoją pozycję
w społeczeństwie poprzez urządzanie ekumenicznych szopek dla ludzi, którzy nie
mają pojęcia o tym, czego uczą ich religie.

Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolicyzmem judaizmem czy z islamem.
Chrześcojaństwo, to wiara w Jezusa i w skuteczność jego doskonałej ofiary
złożonej raz na zawsze za grzech człowieka. To wiara, że Jezus jest naszym
arcykapłanem, który wstawia się za tymi, którzy w niego wierzą, przed obliczem
Ojca Świętego w niebie. To wiara, że modlitwy mają być zanoszone tylko w
imieniu Jezusa.
Katolicyzm, judaizm i islam odrzucają te prawdy, zatem jedność nie jest możliwa!

Aby była jedność, trzeba najpierw być jedno z Jezusem i Bogiem Ojcem.
Jezus nauczał, że tylko On jest drogą do Ojca w niebie; Ojcem Świętym nazywał
Boga w niebie; że mamy prosić w jego imieniu!
Kto to odrzuca, nie jest jedno z Jezusem i Ojcem.
Katolicy mogą być jedno ze sobą nawzajem, kiedy wzywają Marii i świętych,
kiedy biskupa Ryzmu nazywają Ojcem Świętym, jednak nie są tutaj jedno z Jezusem.

Kapłani ustanawiają obrzędy, których sprawowanie ma sprowadzać łaskę od pana
Boga. Obrzędy te to nic innego jak biała magia.
Do Boga przychodzi się na podstawie ofiary Jezusa, a nie obrzędów sprawowanych
przez kapłanów.

Obserwuj wątek
    • ateistazwyboru Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 10:37
      Kurde, a ja cały czas myślałem że katolicyzm to chrześcijaństwo...
      • Gość: husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 12:29
        ateistazwyboru napisał:

        > Kurde, a ja cały czas myślałem że katolicyzm to chrześcijaństwo...

        To źle myslałeś.
        Katolicyzm w doktrynie i praktyce jest antychrześcijaństwem
    • p.s.j Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 11:00
      > Chrześcojaństwo (...) To wiara, że Jezus jest naszym
      > arcykapłanem, który wstawia się za tymi, którzy w niego wierzą, przed obliczem
      > Ojca Świętego w niebie

      Kurczę, a ja myślałem, że to wiara, ze Jezus jest Bogiem.

      > Katolicyzm, judaizm i islam odrzucają te prawdy, zatem jedność nie jest
      możliwa
      > !

      Świadek Jehowy? :)

      > Kto to odrzuca, nie jest jedno z Jezusem i Ojcem.
      > Katolicy mogą być jedno ze sobą nawzajem, kiedy wzywają Marii i świętych,
      > kiedy biskupa Ryzmu nazywają Ojcem Świętym, jednak nie są tutaj jedno z
      Jezusem
      > .

      Albo Zielonoświątkowiec. W każdym razie po polsku mówi nie ten-teges za dobrze.
      • miriam11 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 11:18
        Husyta to ani Świadek Jehowy ani Zielonoświątkowiec. Zamiast szukać po omacku,
        może sobie wrzuć w google hasło "husytyzm" albo "husyci", co?
        • p.s.j Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 11:23
          A fakt, nie zwróciłem zupełnie uwagi na nicka... No tak, fakt bycia Czechem
          usprawiedliwia przedpiścę do takiego kaleczenia polskiej mowy :) dziękuję za
          zwrócenie uwagi.
          • miriam11 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 12:07
            p.s.j napisał:

            > A fakt, nie zwróciłem zupełnie uwagi na nicka... No tak, fakt bycia Czechem
            > usprawiedliwia przedpiścę do takiego kaleczenia polskiej mowy :) dziękuję za
            > zwrócenie uwagi.
            Proszę bardzo :-) BTW, husyta niekoniecznie musi być Czechem... w sumie to nie
            wiem, jaki to będzie ewangelik? Reformowany byłby od Kalwina, augsburski - od
            Lutra, a ci od Husa to ewangelicy jacy? Husyto, proszę o informację (i wcale się
            nie nabijam, sama jestem luteranką). W Polsce do jakiego kościoła chodzisz?
            • p.s.j Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 12:09
              > Proszę bardzo :-) BTW, husyta niekoniecznie musi być Czechem...

              ale podejrzewam, że husytów-nie-Czechów jest mniej więcej tylu, co
              czarnoskórych Żydów...
              • mg2005 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 12:38
                p.s.j napisał:

                > > Proszę bardzo :-) BTW, husyta niekoniecznie musi być Czechem...
                >
                > ale podejrzewam, że husytów-nie-Czechów jest mniej więcej tylu, co
                > czarnoskórych Żydów...

                Murzyńskich żydów i Żydów jest wielu,np.w Somalii i Etiopii,wielu z nich
                żyje w Izraelu.
                Na marginesie: termin "antysemityzm" do nich się nie odnosi,także nie
                odnosi się do Żydów wschodnio-europejskich -wywodzących się od Chazarów.
              • miriam11 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 13:20
                p.s.j napisał:

                > ale podejrzewam, że husytów-nie-Czechów jest mniej więcej tylu, co
                > czarnoskórych Żydów...
                A ja ciągle nie wiem, pod których ewangelików podciągnąć Husytę? Nie
                odpowiedział. Drogi Husyto, to jak to jest?
                • Gość: P.S.J. Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.itpp.pl 19.09.05, 13:22
                  Pod jedynych właściwych, zapewne :) - jak stwierdziłby na jego miejscu każdy
                  gorliwy wyznawca swej religii
                  • miriam11 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 13:30
                    Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                    > Pod jedynych właściwych, zapewne :) - jak stwierdziłby na jego miejscu każdy
                    > gorliwy wyznawca swej religii

                    P.S.J, cóż za nieekumeniczna wypowiedź ;-)
                    • Gość: P.S.J. Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.itpp.pl 19.09.05, 13:48
                      ja w ogóle jakiś taki sceptycznie do innych jestem...
                      • miriam11 Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 14:26
                        Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                        > ja w ogóle jakiś taki sceptycznie do innych jestem...
                        No generalnie zdrowe podejście. Tylko co z tym Husytą?!
                • Gość: husyta Gdzie zaszeregować husytę ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:56
                  miriam11 napisała:

                  > p.s.j napisał:
                  >
                  > > ale podejrzewam, że husytów-nie-Czechów jest mniej więcej tylu, co
                  > > czarnoskórych Żydów...
                  > A ja ciągle nie wiem, pod których ewangelików podciągnąć Husytę? Nie
                  > odpowiedział. Drogi Husyto, to jak to jest?


                  Pod jakich ewangelików podciągnąć husytę?
                  Podyskutuj, sama się przekonasz, jeśli masz choć trochę pojęcia o tym, jakie
                  zasady wiary istnieją w poszczególnych kościołach.

                  Powiem tylko tyle, że cenię Husa, Wycliffe'a, Lutra, Kalwina i wielu innych;
                  ale za ostateczny autorytet w sprawach wiary nie uznaję ich pisma, ale tylko
                  Biblię (46 skiąg ST i 27 ksiąg NT).
                  Uważam, że Jezus jest jedynym pośrednikiem do Ojca Świętego w niebie; że możemy
                  się modlić tylko w jego imieniu!
                  Uważam, że jedynym Ojcem Świętym, jest Bóg Ojciec w niebie ...

                  Do jakiej 'sekty' można mnie po tym wyznaniu zaszeregować?


                  • miriam11 Re: Gdzie zaszeregować husytę ... 20.09.05, 07:11
                    Husyto, po pierwsze, nie pytałam o sektę, tylko do którego z ewangelickich
                    kościołów w Polsce chodzisz. Zapytałam, bo nie wiem. Nie rozumiem, czemu
                    wywołało to Twoją agresję. Czy nie potrafisz mi po prostu odpowiedzieć na
                    pytanie? Ironię na temat czy wiem cokolwiek o wyznaniach ewangelickich to sobie
                    daruj - jak widać nie doczytałeś, że jestem luteranką, a więc "jakieś pojęcie"
                    mam. Nie każde pytanie jakie Ci ludzie zadają, jest od razu atakiem na Ciebie.
                    • husyta Re: Gdzie zaszeregować husytę ... 20.09.05, 09:00
                      Droga Miriam,
                      Twego postu nie potraktowałem jako atak na mnie, choć w pewnym sensie odwracał
                      on uwagę od tematu kleru. Moja przynależność denominacyjna nie jest istotna dla
                      dyskusji. Proponuję rozważać argumenty, a te są takie, że kler się jednoczy jak
                      kiedyś proletariusze i monopolizuje drogę do Boga.
                      Wstyd mi było zobaczyć na zdjęciach z Gniezna biskupa kościoła EA. W jakiej
                      'jedności' chce on brać udział? To nie jest jedność dla Jezusa, lecz przeciwko
                      niemu.
                      Myślałem, że Kościół EA uważa Jezusa za jedynego pośrednika do Ojca w niebie, a
                      tu miszmasz nawet z muzułmanami.
                      Uczestniczenie w tym obrzędzie było przytaknięciem herezji, jakoby chrześcijanie
                      i muzułmanie wierzyli w tego samego Boga.

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      • Gość: miriam11 Re: Gdzie zaszeregować husytę ... IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 20.09.05, 09:23
                        Husyto, o tę przynależność nieszczęsną pytałam jedynie z ciekawości. Co do
                        tematu głównego - wiesz, wielu luteran też z rezerwą odnosi się do niektórych
                        poczynań naszych duchownych. Również do tych osób należę (z rezerwą, a nie
                        duchownych :-) Osobiście nie mam nic przeciw wspólnemu działaniu np. na polu
                        charytatywnym, co do innych działań zachowuję daleko posunięty sceptycyzm.
                        Pozdrawiam i zmykam do pracy. Acha, to na pewno ja tyle że niezalogowana, z
                        braku czasu nie zdążyłam :-)
                        • Gość: husyta Re: Gdzie zaszeregować husytę ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 09:30
                          Podzielam twoje poglądy ...
                          Można wspólnie działać na polu charytatywnym czy w obronie moralności, jednak
                          moralność, która podoba się Bogu, jest możliwa tylko wtedy, "jeśli ktoś jest w
                          Chrystusie".
                          Naszym zadaniem nie jest umoralniać świat, ale wzywać go do upamiętania poprzez
                          nawrócenie się do Boga przez Jezusa Chystusa, i tylko Jego!

                          Przyjemnego dnia ...
      • Gość: husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 12:31
        > > Katolicyzm, judaizm i islam odrzucają te prawdy, zatem jedność nie jest
        > możliwa
        > > !
        >
        > Świadek Jehowy? :)


        No tak, jeśli ktoś odwoła się do Biblii, to od razu próba skojarzenia z
        pogardzanymi przez katolików świadkami Jehowy.
        • Gość: P.S.J. Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.itpp.pl 19.09.05, 12:55
          Jeżeli ktoś w sposób mocno naciągany (mówię o interpretacji) odwołuje się do
          Biblii, to pierwsze skojarzenie na naszej szer. i dł. geograficznej est,
          owszem, ze Świadkiem Jehowy.
          • Gość: husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:47

            Drogi PSJ,
            Na tej szerokości geograficznej katolicy nie mają pojęcia o Biblii i dlatego
            reagują pogardliwymi skojarzeniami, gdyż nie są na ogół zdolni do podjęcia
            dialogu na argumenty biblijne.
            Cokolwiek nie zgadza się z ich poglądami, jest traktowane jako 'naciągana
            interpretacja.'
            • Gość: P.S.J. mylisz się, ludzie ograniczeni w ogóle nie inter.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 20:39
              ...interpretują. Po prostu twierdzą "ja mam rację", a nie bawią się w
              odnajdywanie argumentów przemawiających za ich osądem. Aksjomat, nie dowód.
              • husyta Re: mylisz się, ludzie ograniczeni w ogóle nie in 20.09.05, 09:03
                Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                > ...interpretują. Po prostu twierdzą "ja mam rację", a nie bawią się w
                > odnajdywanie argumentów przemawiających za ich osądem. Aksjomat, nie dowód.


                Masz rację. Ale tak ich nauczono, że mają bezkrytycznie przyjmować i ślepo
                wierzyć w to, co mówi kler. A jak nie ... to anatema, do piekła z takim.
                • arcykr Re: mylisz się, ludzie ograniczeni w ogóle nie in 20.09.05, 09:10
                  husyta napisał:

                  > Ale tak ich nauczono, że mają bezkrytycznie przyjmować i ślepo wierzyć w to,
                  > co mówi kler.
                  "Mam nadzieję, że przedstawia ona pewien styl myślenia religijnego, który
                  pogłębia umiejętność radzenia sobie z rozmaitymi problemami religijnymi i
                  moralnymi, jakie mogą się w naszym horyzoncie pojawić. Było bowiem moim zamiarem
                  podejmować poszczególne pytania w sposób twórczy i samodzielny, a zarazem w jak
                  największej łączności z naszymi ojcami w wierze. Jest to styl myślenia
                  religijnego i moralnego typowo katolicki. (...)
                  Dlatego nie bójmy się pytań, dotyczących naszej wiary. Różne religijne
                  trudności, a nawet wątpliwości, zawierają bowiem w sobie obietnicę większego
                  zbliżenia do Chrystusa."
                  www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_00.htm
            • arcykr Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 20.09.05, 09:06
              Gość portalu: husyta napisał(a):

              > Na tej szerokości geograficznej katolicy nie mają pojęcia o Biblii
              Czyli np. o. Jacek Salij nie jest katolikiem lub żyje na Madagaskarze...
              • Gość: husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 11:53
                arcykr napisał:

                > Gość portalu: husyta napisał(a):
                >
                > > Na tej szerokości geograficznej katolicy nie mają pojęcia o Biblii
                > Czyli np. o. Jacek Salij nie jest katolikiem lub żyje na Madagaskarze...

                To przepraszam. Nie wiedziałem, że jest w Polsce katolik, który ma pojęcie o
                Biblii, ale szkoda, że tylko jeden.
                • arcykr Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 21.09.05, 13:27
                  Na jakiej podstawie twierdzisz, że tylko jeden?
    • po_godzinach Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 19.09.05, 11:48
      "Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolicyzmem "


      ???????
      • Gość: husyta Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolicyzmem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 12:35
        Niestety.

        Powiedz mi, na jakiej podsatwie człowiek ma być zbawiony:

        Na podstawie wiary
        1. w doskonałą ofiarę bezgrzesznego Jezusa, złożoną raz na zawsze,
        2. w skuteczność sakramentów sprawowanych przez katolickich kapłanów, których
        morale nie ma znaczenia ...
        • mala.mi74 Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic 19.09.05, 13:06
          Husyto:
          1.Jesli chodzi o pnk. 1 to w to samo wierzą katolicy
          2. Jeśli chodzi pnk 2 to własnie dlatego moralnośc księdza takiego czy takiego
          nie ma znaczenia bo jest to ofiara Chrystusa-jedna i zlożona raz na zawsze, my
          tylko w niej uczestniczymy ( w tej jednej ,złozonej raz na zawsze)

          Troche mnie martwi ,że niektórzy kierują się swoimi uprzedzeniami, niechecia i
          niedoczeniem, brakiem chęci dialogu, co utrudnia rzeczywiście rozmowy
          prowadzące do jedności i zrozumienia.
          Ekumenizm buduje się od dialogu, zrozumienia, wybaczenia , miłości wzajemnej a
          nie od siania niedouczonej propagandy.
          • Gość: husyta Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:45
            mala.mi74 napisała:

            > Husyto:
            > 1.Jesli chodzi o pnk. 1 to w to samo wierzą katolicy
            > 2. Jeśli chodzi pnk 2 to własnie dlatego moralnośc księdza takiego czy
            takiego nie ma znaczenia bo jest to ofiara Chrystusa-jedna i zlożona raz na
            zawsze, my tylko w niej uczestniczymy ( w tej jednej ,złozonej raz na zawsze)

            Widzę, że masz problemy z logiką.
            Jeśli ofiara Chrystusa była doskonała i złożona raz na zawsze, to nie można jej
            powtarzać. Jakiekolwiek jej powtórzenie, oznacza zaprzeczenie jej doskonałości
            i skuteczności.

            Po drugie, prawo tożsamości nie pozwala na to, aby ofiarę Jezusa utożsamiać z
            ofiarami mszalnymi. To nie jest jedno i to samo!
            Ofiara Jezusa została złożona raz na zawsze.
            Ofiary mszalne składane są codziennie w tysiącach katolickich świątyń.

            I właśnie wyrafinowana propaganda katolicka chciałaby wmówić niedouczonym
            ludziom, że ofiara mszalna jest jedną i tą samą ofiarą, którą złożył Jezus.
            W ten sposób kler, który jedynie może ofiarę mszalną sprawować, kreuje się na
            pośrednika do Pana Boga, twierdząc przy tym, że ważny jest ich urząd, bez
            względu na morale. To jest magia.
            Chrześcijaństwo, to wiara w skuteczność ofiary Jezusa, a nie w skuteczność
            obrzędów sprawowanych przez katolicki kler.

            Zaufaj Jezusowi, a wtedy kler nie będzie ci potrzebny w drodze do Pana Boga!

            • Gość: agrest Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: 217.149.242.* 19.09.05, 19:05
              Ofiara Jezusa we Mszy Świętej nie jest powtarzana, lecz wspominana,
              aktualizowana w danym czasie, uobecniana. I to na prośbę samego Chrystusa ("to
              czyńcie na moją pamiątkę").
              Husyto, Bóg jest miłością. Kler ma takie samo prawo do tej miłości, jak Ty.
              • Gość: husyta Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 09:13
                Gość portalu: agrest napisał(a):

                > Ofiara Jezusa we Mszy Świętej nie jest powtarzana, lecz wspominana,
                > aktualizowana w danym czasie, uobecniana. I to na prośbę samego Chrystusa ("to
                > czyńcie na moją pamiątkę").

                Przyjacielu, wchodzisz w konflikt z ustaleniami soboru Trydenckiego, którego
                konstytucja doktrynalna została zatwierdzona przez Vaticanum II w sprawie Mszy.
                Według tegoż, Msza jest ofiarą, a kto to odrzuca, niech będzie anatema.

                Sprawowanie Wieczerzy Pańskiej jest wspominaniem tego, co uczynił Jezus.
                KK wymyślił takie pojęcie jak uobecnianie. Możesz wyjaśnić ten termin?


                > Husyto, Bóg jest miłością. Kler ma takie samo prawo do tej miłości, jak Ty.

                Tak, zgadza się. Szkoda tylko, że ten kler chce być monopolistycznym kanałem
                Bożej łaski i miłości. Tak, Pan Bóg miłuje kler katolicki, ale zapewne
                nienawidzi wielu rzeczy, które tenże kler naucza i czyni.
                Jezus powiedział, że mamy się modlić tylko w Jego imieniu, że jeśli go miłujemy,
                to będziemy przestrzegać Jego przykazań.
                I co robi kler katolicki? JP2 ustanowił ponad 500 imion, prze które ludzie mają
                się modlić. Czy JP2 zachował nakaz Pana Jezusa? Czy to co uczynił JP2 było
                dowodem jego miłości do Jezusa?
                • Gość: agrest Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: 217.149.242.* 20.09.05, 10:26
                  Modlitwa do Świętych jest odpowiedzią na Jezusowe wezwanie: gdzie dwóch lub
                  trzech zbierze sie w Imię moje, tam ja będę między nimi. Dla katolika nie
                  powinno być specjalnej różnicy między kościołem pielgrzymującym a tymi, którzy
                  już połączyli się z Ojcem, stali sie z Nim jednością, nie zatracając przecież
                  swojej tożsamości. To naturalne, że w trudnej chwili proszę żyjących
                  przyjaciół: "módlcie się za mnie", i tak samo proszę tych przyjaciół, którzy,
                  mam nadzieję, sa najbliżej Jezusa.

                  Uobecnianie w tym przypadku to zetknięcie czegoś ponadczasowego z
                  rzeczywistością podlegającą czasowi.

                  Jezus nie powiedział: wspominajcie Mnie. Powiedział: to CZYŃCIE na moją
                  pamiątkę.

                  • Gość: husyta Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 13:39
                    Agrest:
                    Modlitwa do Świętych jest odpowiedzią na Jezusowe wezwanie: gdzie dwóch lub
                    trzech zbierze sie w Imię moje, tam ja będę między nimi.

                    H: Ciekawa interpretacja. Tylko nie wiem, jak ma wyglądać takie spotkanie
                    modlitewne, żywego z umarłymi.
                    Ponadto, "modlitwa do Świętych" jest zaprzeczeniem tego, czego Biblia uczy o
                    modlitwie. W Biblii nie mamy ani jednego przypdku "modlitwy do Świętych". Pan
                    Jezus modlił się do Boga Ojca; nakazał nam modlić się w Jego imieniu. Zatem
                    'modlitwa do Świętych" jest sprzeczna z nauką Jezusa i nauczaniem całej Biblii.

                    A: Dla katolika nie powinno być specjalnej różnicy między kościołem
                    pielgrzymującym a tymi, którzy
                    już połączyli się z Ojcem, stali sie z Nim jednością, nie zatracając przecież
                    swojej tożsamości.

                    H: Powinna być różnica i to zdecydowana. Biblia zabrania wzywania zmarłych. Tych
                    którzy to czynią, nazywa obrzydliwością dla Boga.
                    Posługujesz się eufemistycznym językiem, aby nie mówić o zmarłych ale "o tych,
                    którzy połączyli się z Ojcem..."
                    Jak chcesz przekazywać prośby zmarłym? Czy są wszechobecni? Czy są wszechwiedzący?


                    A: To naturalne, że w trudnej chwili proszę żyjących przyjaciół: "módlcie się za
                    mnie", i tak samo proszę tych przyjaciół, którzy, mam nadzieję, sa najbliżej Jezusa.

                    H: Proś żyjących, ale nie zmarłych. Wzywanie zmarłych jest obrzydliwością dla Boga.

                    PwP 18,9 Gdy tedy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, nie naucz
                    się czynić obrzydliwości tych ludów;
                    18,10 niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy
                    swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani
                    czarodziej,
                    18,11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych;
                    18,12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy

                    A: Uobecnianie w tym przypadku to zetknięcie czegoś ponadczasowego z
                    rzeczywistością podlegającą czasowi.

                    H: Mógłbyś to wyjaśnić?

                    A: Jezus nie powiedział: wspominajcie Mnie. Powiedział: to CZYŃCIE na moją
                    pamiątkę.

                    H: Co mamy czynić na jego pamiątkę? Sporzywać Wieczerzę Pańską pod postacią
                    chleba i wina, czy składać Panu Bogu ofiarę mszalną, do czego potrzebny jest
                    katolicki kapłan?

                    • Gość: agrest Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: 217.149.242.* 20.09.05, 14:33
                      Spotkanie żywego z umarłym wygląda tak samo, jak spotkanie żywego z Bogiem:
                      przecież zmarli zbawieni sa jednością z Bogiem. Pisałam. Kościół jest
                      mistycznym ciałem Chrystusa, a należymy do tego ciała zarówno my, na ziemi, jak
                      i zmarli dla ziemi, narodzeni dla nowego życia. To Chrystus jest płaszczyzną
                      tego spotkania. To co piszesz, sugeruje odrzucenie wiary w zmartwychwstanie.
                      Nie zarzucaj mi eufemizmów, bo Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem.
                      Kanonizowani są święci świętością Boga. Czcząc ich, wysławiam Tego, który przez
                      nich okazał swoją moc. Nie stanowią odrębnych źródeł mocy. Zauważ, że w
                      modlitwach do świetych zawsze pada wezwanie: módl się za nami, podczas gdy do
                      Boga: zmiłuj sie nad nami. Różnica jest oczywista.

                      Stary Testament przeczuwa dopiero tę prawdę o zbawieniu, którą przyniósł Jezus,
                      dlatego wzywanie zmarłych, poza płaszczyzną mistycznego ciała Chrystusa, jest
                      tam równoznaczne z niebezpieczeństwem kontaktu ze złymi duchami.

                      O Eucharystii nie zdążyłam teraz.
                      • husyta Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic 17.10.05, 20:30
                        Gość portalu: agrest napisał(a):

                        > Spotkanie żywego z umarłym wygląda tak samo, jak spotkanie żywego z Bogiem:
                        > przecież zmarli zbawieni sa jednością z Bogiem.

                        H: Przyjrzyj sie temu, co napisałeś. Czy umarły jest tożsamy z Bogiem?
                        Czy człowiek otrzymuje w chwili śmierci atrybuty Boga?
                        To co napisałeś, jest sprzeczne zarówno z logiką jak i z Biblią.

                        A: Pisałam. Kościół jest mistycznym ciałem Chrystusa, a należymy do tego ciała
                        zarówno my, na ziemi, jak i zmarli dla ziemi, narodzeni dla nowego życia. To
                        Chrystus jest płaszczyzną tego spotkania. To co piszesz, sugeruje odrzucenie
                        wiary w zmartwychwstanie.

                        H: Skaczesz do dalekich i nieuzasadnionych konkluzji z tym odrzucaniem wiary w
                        zmartwychwstanie.
                        OK, mogę przyjąć twoje pojmowanie Kościoła, jednak nie widzę możliwości
                        kontaktu z tymi, którzy zmarli wierząc w Jezusa i odeszli do Boga.
                        Katolicyzm po drodze do nieba wplecie jeszcze czyściec, ale to na razie osobny
                        temat.

                        A; Nie zarzucaj mi eufemizmów, bo Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem.
                        Kanonizowani są święci świętością Boga. Czcząc ich, wysławiam Tego, który przez
                        nich okazał swoją moc. Nie stanowią odrębnych źródeł mocy.

                        H: Tak, Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem, On umarł i zmartwychwstał. Nasze
                        zmartwychwstanie w ciele jest dopiero kwestią przyszłości.
                        Nie zgadzam się z twoim pojmowaniem kanonizowanych świętych, To jest nauczanie
                        KK, które nie ma uzasadnienia biblijnego. Dla przykładu taki Sarkander, który
                        był odpowiedzialny za wymordowanie proetstantów na Morawach, wątpię, czy
                        działał z mocy Bożej. Podobnie arcybiskup Stepinac, przywódca duchowy Chorwatów
                        siłą nawracających Serbów na katolicyzm podczas II wojny. Obaj byli
                        kanonizowani przez JP2.

                        A: Zauważ, że w modlitwach do świetych zawsze pada wezwanie: módl się za nami,
                        podczas gdy do Boga: zmiłuj sie nad nami. Różnica jest oczywista.

                        H: Cóż to za różnica. Biblia przecież bardzo mocno zabrania wzywania duchów
                        zmarłych. Oni się za ciebie nie są w stanie modlić. Jak chcesz im przekazywać
                        swoje prośby?
                        Katolicyzm uczynił z tego, co Biblia nazywa obrzydliwością, jedną z głównych
                        praktyk. Czyzby Jezus był głuchy i nie wystarczał wam za pośrednika do Ojca?

                        A: Stary Testament przeczuwa dopiero tę prawdę o zbawieniu, którą przyniósł
                        Jezus, dlatego wzywanie zmarłych, poza płaszczyzną mistycznego ciała Chrystusa,
                        jest tam równoznaczne z niebezpieczeństwem kontaktu ze złymi duchami.

                        H: A w Nowym Testamencie już tego niebezpieczeństwa nie ma?
                        Pokaż mi, w którym moemncie Pan Jezus odwołał przykazanie zabraniające wzywania
                        duchów zmarłych, choćby byli za życia najbardziej świętymi.
                        Czy Biblia nie mówi, że "odpoczną po pracach swoich"?
                        KK nie pozwala im na odpoczynek zamierzony dla nich przez Boga.

                        Objawienie
                        14,13 I usłyszałem głos z nieba mówiący: Napisz: Błogosławieni są odtąd
                        umarli, którzy w Panu umierają. Zaprawdę, mówi Duch, odpoczną po pracach
                        swoich; uczynki ich bowiem idą za nimi.
                        • Gość: agrest Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: 217.149.242.* 17.10.05, 21:04
                          Jesli umarły nie jest tożsamy z Bogiem, to czym/kim jest? Bóg jest wszystkim we
                          wszystkich. Czas zmartwychwstania nie ma tu nic do rzeczy. Czas jest elementem
                          naszej rzeczywistości, a nie Bożej. Odpoczynek w niebie? Wstawianie się za nami
                          jest, wierzę, zgodne z wolą Boga, a pełne jej pełnienie, bez żadnych wyrzeczeń
                          i przeszkód, jest istotą tego odpoczynku.

                          Nie ma niebezpieczeństwa wplątania się w złe moce, jeśli modlitwa odbywa się w
                          mistycznym ciele Jezusa, do którego należą zarówno żywi, jak i umarli. Ty nie
                          widzisz możliwości kontaktu między jednymi i drugimi, ja widzę. Pewnie wynika
                          to również z drugiego problemu: wiary lub niewiary w realną obecność Jezusa w
                          Eucharystii.

                          Konkluzja o głuchym Jezusie wydaje mi się co najmniej tak samo daleka, jak moja
                          o odrzuceniu wiary w zmartwychwstanie. Racz nie używać broni, na którą mi nie
                          zezwalasz.

                          • husyta Pytania i wątki, których nie podjąłeś 18.10.05, 10:45
                            Pytania i wątki, których nie tknąłeś:

                            Czy człowiek otrzymuje w chwili śmierci atrybuty Boga?
                            To co napisałeś, jest sprzeczne zarówno z logiką jak i z Biblią.

                            Biblia przecież bardzo mocno zabrania wzywania duchów
                            zmarłych. Oni się za ciebie nie są w stanie modlić. Jak chcesz im przekazywać
                            swoje prośby?
                            Katolicyzm uczynił z tego, co Biblia nazywa obrzydliwością, jedną z głównych
                            praktyk. Czyzby Jezus [...] nie wystarczał wam za pośrednika do Ojca?

                            Pokaż mi, w którym momencie Pan Jezus odwołał przykazanie zabraniające wzywania
                            duchów zmarłych, choćby byli za życia najbardziej świętymi.
                            • Gość: agrest Re: Pytania i wątki, których nie podjąłeś IP: 217.149.242.* 18.10.05, 11:44
                              Trudno mi cytować długi post zdanie po zdaniu i każde komentować.

                              Problem pierwszy. Zacytuję Anthony'ego de Mello.

                              "Był raz święty, który posiadał dar mówienia językiem mrówek. Zbliżył się do
                              takiej, która wyglądała na bardziej wykształconą, i zapytał:
                              - Jaki jest Wszechmogący? Czy jest w czymś podobny do mrówek?
                              Uczona mrówka odpowiedziała:
                              - Wszechmogący? Absolutnie nie. My, mrówki, jak widzisz mamy tylko jedno
                              żądło. Ale Wszechmogący ma dwa.
                              Kiedy zapytał ją, jakie jest niebo, uczona mrówka odpowiedziała uroczyście:
                              - Tam będziemy wszystkie jak On, każda z dwoma żądłami, chociaż mniejszymi.

                              A poważnie - św. Paweł tez coś podobnego pisał: Rz 8,17 ; 1Kor15, 42-49.

                              Problem drugi - modlitwy do świętych.
                              Pisałam, jak chcę im przekazywać prośby. W mistycznym ciele Jezusa. Tak jakbym
                              ja siedziała na jednym kolanie Jezusa, a oni na drugim. Stało sie możliwe po
                              wcieleniu, bo było ono takim właśnie udostępnieniem kolana ludziom żyjącym,
                              przebywającym w naszej rzeczywistości. Wcześniej nie było "legalnej" drogi.
                              Pan Jezus samym swoim wcieleniem i ustanowieniem Eucharystii sprawił, że co
                              kiedyś obrzydliwe, stało się dobre. Tak jak wykonywanie podobizn, zakazane w
                              ST, stało się możliwe, bo właśnie Bóg się wcielił, pokazał się ludziom jako
                              widzialna istota. A przecież Jezus nie mówił nigdy o tym bezpośrednio.
                              Czyżby Jezus nie wystarczał? ależ On w każdej takiej modlitwie jest obecny, i
                              cieszy się, że Dzieci Boże stanowią żywą wspólnotę.

                              Wiesz, Husyto, ja po prostu czuję, że Jezus działa w moim kościele, że Duch
                              Święty nie dopuściłby, by kościół trwał zbyt długo w błędzie. Nie umniejszając
                              Twoim przekonaniom (bliższy mi duch ekumenizmu niż gorliwej obrony wiary,
                              oczywiście z umiarem). Zajrzyj moze jeszcze do sw.Pawła: 1Kor 1,10-13; Rz14.
                              Wierzę też - ale to mój osobisty pogląd - że Bóg tak nam ludziom poplątał
                              poglądy, bo jest to jakoś potrzebne, bo dopiero w interakcjach z ludźmi
                              różniącymi się od nas może pełniej rozwijać się miłość i mądrość.

                              Dla jasności: JESTEM KOBIETĄ wodą ogniem burzą perłą na dnie.
                              • husyta Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 18.10.05, 21:08
                                Na początku przepraszam, że traktowałem cię jako rodzaj męski. Sugerował to
                                twój nick, a raz użyte słowo sugerujące rodzaj żeński, potraktowałem jako
                                lapsus bądź literówkę.

                                A: Trudno mi cytować długi post zdanie po zdaniu i każde komentować.

                                H: Własnie tego oczekiwałem, gdyż proponowane przeze mnie pytania są istotne
                                dla omawianego tematu. Ale trudno. Spróbuję wycisnąć coś z tego, co napisałaś
                                teraz.

                                A: Problem pierwszy. Zacytuję Anthony'ego de Mello.

                                "Był raz święty, który posiadał dar mówienia językiem mrówek. Zbliżył się do
                                takiej, która wyglądała na bardziej wykształconą, i zapytał:
                                - Jaki jest Wszechmogący? Czy jest w czymś podobny do mrówek?
                                Uczona mrówka odpowiedziała:
                                - Wszechmogący? Absolutnie nie. My, mrówki, jak widzisz mamy tylko jedno
                                żądło. Ale Wszechmogący ma dwa.
                                Kiedy zapytał ją, jakie jest niebo, uczona mrówka odpowiedziała uroczyście:
                                - Tam będziemy wszystkie jak On, każda z dwoma żądłami, chociaż mniejszymi.

                                A poważnie - św. Paweł tez coś podobnego pisał: Rz 8,17 ; 1Kor15, 42-49.

                                H: Chcesz powiedzieć, że ta bajka ma wyjaśniać jakąś prawdę biblijną? Otóż nie
                                wyjaśnia, a raczej komunikuje, że wolisz słuchać bajek, niż Słowa Bożego.
                                Prorokował o tym Paweł w 2 liście do Tymoteusza:
                                4,3 Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według
                                swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
                                4,4 i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

                                Bajka ta zupełnie nie nadaje się na ilustrację prawdy, o której pisał Paweł w
                                Rzymian 8,17, czy 1 Kor 15,42-49. Spójrz na cały kontekst tych wersetów.
                                Paweł nie pisze, że po zmartwychwstaniu otrzymamy wszystkie atrybuty Boga, co
                                sugerowałaby ilustracja z bajki, lecz że otrzymamy nieśmiertelne, nieskazitelne
                                grzechem ciała, i w tym będziemy podobni do Jezusa. Nie staniemy się Bogami!

                                Wyjaśnienie tego mamy w 1 Kor 15
                                15,50 A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa
                                Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone.
                                15,51 Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy
                                przemienieni
                                15,52 w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba
                                zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy
                                przemienieni.
                                15,53 Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to,
                                co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność.
                                15,54 A gdy to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co
                                śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo
                                napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie!
                                • husyta Kogo mamy wzywać, Jezusa, czy zmarłych? 18.10.05, 21:10
                                  A: Problem drugi - modlitwy do świętych.
                                  Pisałam, jak chcę im przekazywać prośby. W mistycznym ciele Jezusa. Tak jakbym
                                  ja siedziała na jednym kolanie Jezusa, a oni na drugim. Stało sie możliwe po
                                  wcieleniu, bo było ono takim właśnie udostępnieniem kolana ludziom żyjącym,
                                  przebywającym w naszej rzeczywistości. Wcześniej nie było "legalnej" drogi.

                                  H: Znowu używasz bajecznego obrazu, który nie wyjaśnia jakiejkowliek prawdy
                                  biblijnej. Twoje wyjaśnienie jest wielce mistyczne, lecz błędne.
                                  Popatrz jeszcze raz na ten obraz, który malujesz:
                                  Oto ty niby siedzisz na jednym kolanie Jezusa i prosisz ducha zmarłej osoby,
                                  która siedzi rzekomo na drugim kolanie, aby modlił się o ciebie.
                                  A tak bezpośrednio do Jezusa nie możesz się zwrócić?
                                  Przecież On powiedział:
                                  Mat 11,28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
                                  obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
                                  Dlaczego wolisz zwracać się do ducha zmarłego, zamiast do Jezusa?

                                  A: Pan Jezus samym swoim wcieleniem i ustanowieniem Eucharystii sprawił, że co
                                  kiedyś obrzydliwe, stało się dobre.

                                  H: Możesz to wyjaśnić? Co, obrzydliwego kiedyś, stało się dobre?

                                  A: Tak jak wykonywanie podobizn, zakazane w ST, stało się możliwe, bo właśnie
                                  Bóg się wcielił, pokazał się ludziom jako widzialna istota. A przecież Jezus
                                  nie mówił nigdy o tym bezpośrednio.

                                  H: Gdzie ty widzisz analogię między wykonywaniem MARTWYCH figur i obrazów z
                                  żyjącym Jezusem, który jest pokazany w Biblii jako „obraz Boga
                                  niewiedzialnego”. Bądźmy tutaj ostrożni z wczytywaniem w tekst Słowa Bożego
                                  dopuszczenia wykonywania odtąc obrazów kultowych. Figura mowy komunikuje nam,
                                  że Jezus objawił nam charakter Boga. Gdyby jego wygląd był tutaj tak ważny, to
                                  Pan Bóg zatroszczyłby się o to, aby został odpowiednio namalowany dla
                                  przyszłych pokoleń.

                                  Kolosan 1,15 On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego
                                  stworzenia,
                                  1,16 ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na
                                  ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy
                                  nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało
                                  stworzone.
                                  1,17 On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest
                                  ugruntowane,
                                  1,18 On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym
                                  z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy,
                                  1,19 ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia
                                  boskości
                                  1,20 i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało
                                  się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego.
                                  1,21 I was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a
                                  uczynki wasze złe były,


                                  A: Czyżby Jezus nie wystarczał? ależ On w każdej takiej modlitwie jest obecny,
                                  i
                                  cieszy się, że Dzieci Boże stanowią żywą wspólnotę.
                                  H: Nie każdej modlitwie. Mamy prosić w jego imieniu. Modlitwy winnych imionach
                                  nie są zgodne z jego wolą.

                                  A: Wiesz, Husyto, ja po prostu czuję, że Jezus działa w moim kościele, że Duch
                                  Święty nie dopuściłby, by kościół trwał zbyt długo w błędzie. Nie umniejszając
                                  Twoim przekonaniom (bliższy mi duch ekumenizmu niż gorliwej obrony wiary,
                                  oczywiście z umiarem).

                                  H: Chcesz powiedzieć, że twoje uczucia i życzenia są wykładnikiem prawdy? Pan
                                  Bóg wielokrotnie wzywał hierarchów kościoła KK do powrotu do Biblii, jednkze ci
                                  nie słuchali, a tych, którzy ich do upamiętania wzywali, palili na stosie.
                                  Dlatego w KK zostały błędy i herezje, traktowane jako prawda.

                                  A: Zajrzyj moze jeszcze do sw.Pawła: 1Kor 1,10-13; Rz14.
                                  Wierzę też - ale to mój osobisty pogląd - że Bóg tak nam ludziom poplątał
                                  poglądy, bo jest to jakoś potrzebne, bo dopiero w interakcjach z ludźmi
                                  różniącymi się od nas może pełniej rozwijać się miłość i mądrość.

                                  H: Na co chcesz zwrócić uwagę? Czy wolno jarzynę jadać, czy nie?
                                  W tej sprawie kopii kruszyć nie będę.
                                  Ale w kwestii przychodzenia do Boga, czy przez Jezusa, czy zmarłych, to raczej
                                  wolę zastosować się do słów Pawła do Tymoteusza:
                                  2 Tym 4,1-4
                                  Zaklinam cię tedy przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który będzie
                                  sądził żywych i umarłych, na objawienie i Królestwo jego;
                                  Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny,
                                  karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem.
                                  Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według
                                  swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
                                  i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.
                                  • Gość: agrest Re: Kogo mamy wzywać, Jezusa, czy zmarłych? IP: 217.149.242.* 19.10.05, 13:21
                                    > Oto ty niby siedzisz na jednym kolanie Jezusa i prosisz ducha zmarłej osoby,
                                    > która siedzi rzekomo na drugim kolanie, aby modlił się o ciebie.
                                    > A tak bezpośrednio do Jezusa nie możesz się zwrócić

                                    Oczywiście! Cały czas, zwracając sie do św. Franciszka czy św. Józefa, zwracam
                                    sie jednocześnie do Jezusa, prosząc ich o wstawiennictwo, traktując ich jako
                                    członków jednej wspólnoty, którzy wyprzedzili nas w zbawieniu.

                                    H: Możesz to wyjaśnić? Co, obrzydliwego kiedyś, stało się dobre?
                                    Owszem. Wyjaśniłam w następnym zdaniu. Gdybyś to doczytał, zamiast
                                    automatycznie wszystko wklejać i komentować na bieżąco, byłoby krócej.

                                    > H: Gdzie ty widzisz analogię między wykonywaniem MARTWYCH figur i obrazów z
                                    > żyjącym Jezusem, który jest pokazany w Biblii jako „obraz Boga
                                    > niewiedzialnego”. Bądźmy tutaj ostrożni z wczytywaniem w tekst Słowa Boże
                                    > go
                                    > dopuszczenia wykonywania odtąc obrazów kultowych. Figura mowy komunikuje nam,
                                    > że Jezus objawił nam charakter Boga. Gdyby jego wygląd był tutaj tak ważny,
                                    to
                                    > Pan Bóg zatroszczyłby się o to, aby został odpowiednio namalowany dla
                                    > przyszłych pokoleń.

                                    Zatroszczył się! Nie widziałeś nigdy podobizny Jezusa? Początki malarstwa
                                    chrześcijańskiego sięgają II wieku.

                                    > H: Chcesz powiedzieć, że twoje uczucia i życzenia są wykładnikiem prawdy? Pan
                                    > Bóg wielokrotnie wzywał hierarchów kościoła KK do powrotu do Biblii, jednkze
                                    ci
                                    > > nie słuchali, a tych, którzy ich do upamiętania wzywali, palili na stosie.
                                    > Dlatego w KK zostały błędy i herezje, traktowane jako prawda.

                                    Samo użycie wyrażenia "chcesz powiedzieć" sugeruje, ze ja tego nie powiedziałam.
                                    Nie moje życzenia i uczucia, ale owoce łaski, które widzę w kosciele
                                    katolickim. Choćby łaska uświadomienia sobie własnych błędów i moc
                                    podniesienia się z nich, oraz łaska podtrzymywania przez tyle lat, mimo
                                    wszystkich porażek i kryzysów. Jak również łaski, które sama otrzymuję,
                                    wyznając przecież wiarę katolicką. Nie rozumiem, czemu arbitralnie zakładasz,
                                    że w mojej modlitwie za pośrednictwem świętych Jezus nie jest obecny , skoro
                                    ja wielokrotnie czułam Jego łaskę i doznawałam pomocy.

                                    > H: Na co chcesz zwrócić uwagę? Czy wolno jarzynę jadać, czy nie?
                                    > W tej sprawie kopii kruszyć nie będę.
                                    Dla współczesnych Pawłowi sprawa jarzyny nie była tematem kulinarnym, tylko
                                    poważną kwestią, czy spożywanie pokarmów z ofiar pogańskich jest oddawaniem im
                                    czci, czy nie. Widzę, że uznajesz jedynie te fragmenty Biblii, które pasują do
                                    Twoich wywodów, a inne bagatelizujesz, traktując je wyłącznie literalnie, a nie
                                    ponadczasowo.

                                    W szermierce na fragmenty mogę Ci odpowiedzieć słowami Ewangelii: A kto by
                                    rzekł swemu bratu "Raka", podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu
                                    rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. (Mt 5,22)

                                    Husyto, cenię Twoją gorliwość i radykalność, bo wierzę, że wypływaja one z
                                    dobrych pobudek. Ale czy nie wzbogaciłaby Cię refleksja nad poglądami
                                    adwersarza, próba zrozumienia, że i on wierzy głęboko w swoje racje, bez
                                    przypisywania mu od razu złych intencji. Pomyśl, że kościół katolicki od lat
                                    wczytuje się w Ewangelię, a Jezus powiedział, że kto szuka, ten znajdzie. Czy
                                    naprawdę myślisz, że w oczach Boga wszystko, co katolickie, jest
                                    bezwartościowe?






                                    • Gość: Katolik papieski Re: Kogo mamy wzywać, Jezusa, czy zmarłych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:43
                                      Gość portalu: agrest napisał(a):
                                      > Husyto, cenię Twoją gorliwość i radykalność, bo wierzę, że wypływaja one z
                                      > dobrych pobudek. Ale czy nie wzbogaciłaby Cię refleksja nad poglądami
                                      > adwersarza, próba zrozumienia, że i on wierzy głęboko w swoje racje, bez
                                      > przypisywania mu od razu złych intencji. Pomyśl, że kościół katolicki od lat
                                      > wczytuje się w Ewangelię, a Jezus powiedział, że kto szuka, ten znajdzie. Czy
                                      > naprawdę myślisz, że w oczach Boga wszystko, co katolickie, jest
                                      > bezwartościowe?
                                      Husyta zamilkł.
                                      • husyta Husyta ni zamilkł. 20.10.05, 21:26
                                        Gość portalu: Katolik papieski napisał(a):

                                        > Gość portalu: agrest napisał(a):
                                        > > Husyto, cenię Twoją gorliwość i radykalność, bo wierzę, że wypływaja one
                                        > z dobrych pobudek. Ale czy nie wzbogaciłaby Cię refleksja nad poglądami
                                        > > adwersarza, próba zrozumienia, że i on wierzy głęboko w swoje racje, bez
                                        > > przypisywania mu od razu złych intencji. Pomyśl, że kościół katolicki od
                                        > lat wczytuje się w Ewangelię, a Jezus powiedział, że kto szuka, ten znajdzie.
                                        > Czy naprawdę myślisz, że w oczach Boga wszystko, co katolickie, jest
                                        > > bezwartościowe?

                                        > Husyta zamilkł.

                                        Husyta nie zamilkł, ale jak widzisz, wiele wątków się zrobiło i nie chcę tylko
                                        odbijać piłeczki, a wypowiedź agresty zasługuje na rzetelną odpowiedź.

                                        Po pierwsze dzieli się swoimi poglądami, po drugie, zarzuca mi często
                                        niewiedzę, a po trzecie, popełnia wiele sofizmatów, jak choćby przypisywanie mi
                                        jakiegoś poglądu a potem atakowanie go. Choćby to ostatnie zdanie:
                                        > Czy naprawdę myślisz, że w oczach Boga wszystko, co katolickie, jest
                                        > > bezwartościowe?

                                        Nie zamierzam komentować każdego sofizmatu, ale od czasu do czasu będę to
                                        musiał zrobić, aby zachęcić ją do formułowania argumentów.
                                        • Gość: agrest Re: Husyta ni zamilkł. IP: 217.149.242.* 22.10.05, 15:35
                                          po drugie, zarzuca mi często
                                          > niewiedzę,

                                          Gdzie?

                                          po trzecie, popełnia wiele sofizmatów, jak choćby przypisywanie mi
                                          >
                                          > jakiegoś poglądu a potem atakowanie go.

                                          Ty tez w tym celujesz: "chcesz powiedzieć, ze Eucharystia nie jest
                                          ofiarą?" "stawiasz na równi przypowieści ze swoimi bajkami" . Ale tak to juz
                                          jest w dyskusji, ze sami uważamy sie za gorliwych obronców prawdy, a u
                                          adwersarza widzimy agresję i ja sama tez zapewne temu ulegam.
                                    • husyta Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszechobec 20.10.05, 21:36
                                      > Oto ty niby siedzisz na jednym kolanie Jezusa i prosisz ducha zmarłej osoby,
                                      > która siedzi rzekomo na drugim kolanie, aby modlił się o ciebie.
                                      > A tak bezpośrednio do Jezusa nie możesz się zwrócić

                                      Oczywiście! Cały czas, zwracając sie do św. Franciszka czy św. Józefa, zwracam
                                      sie jednocześnie do Jezusa, prosząc ich o wstawiennictwo, traktując ich jako
                                      członków jednej wspólnoty, którzy wyprzedzili nas w zbawieniu.

                                      H: Ale powiedz mi, w jaki sposób oni mogą usłyszec twoje prośby? Oni zmarli!
                                      Aby mogli cię słyszeć, musieliby w jakis sposób być przy tobie obecni, słyszeć
                                      twoje słowa, słyszeć twoje myśli i intencje.
                                      A jeśli w tym samym czasiue wzywa ich kto inny, w innym mieście, to do kogo
                                      przychodzą najpierw?
                                      Aby to było możliwe, musieliby mieć atrybuty wszechwiedzy i wszechobecności.

                                      H: Możesz to wyjaśnić? Co, obrzydliwego kiedyś, stało się dobre?
                                      A: Owszem. Wyjaśniłam w następnym zdaniu. Gdybyś to doczytał, zamiast
                                      automatycznie wszystko wklejać i komentować na bieżąco, byłoby krócej.

                                      H: Twoje wyjaśnienie nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego! Pan Jezus nigdzie
                                      nie odwołał przykazania zabraniającego wzywania zmarłych. Czyniąc to,
                                      popełniasz obrzydliwość dla Boga.

                                      Prorok Ozeasz prorokował: Lud ginie, bo brak mu poznania .... (4 rozdział)

                                      Podobnie jest z katolikami: Giną, bo brak im poznania Boga!
                                      Czczą Boga własnych wyobrażeń, ale ni Boga Biblii!
                                      • Gość: agrest Re: Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszec IP: 217.149.242.* 22.10.05, 15:46
                                        Wierzę, że maja te atrybuty. Nie wiem jak konkretnie mogą słyszeć te prośby, bo
                                        rzeczywistość Boga nie da sie objąć rozumem, ale przecież nasze czas i
                                        przestrzeń nie stanowią dla nich przeszkody.

                                        Nie zauważyłam jak na razie, żeby katolicy ginęli.

                                        Pan Jezus za to dał początek nowej wspólnocie Dzieci Bożych, ludu odkupionego,
                                        powołanego do nowego zycia dzięki Jego zmartwychwstaniu. Pokonał śmierć.
                                        • husyta Re: Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszec 23.10.05, 23:13
                                          Gość portalu: agrest napisał(a):

                                          > Wierzę, że maja te atrybuty.

                                          Możesz podać jakiś fragment z Biblii, na bazie którego można sformułować
                                          pogląd, że zmarli, uznani przez KK za świetych, mają atrybuty wszechwiedzy i
                                          wszechobecności?
                                          >
                                          > Pan Jezus za to dał początek nowej wspólnocie Dzieci Bożych, ludu
                                          odkupionego, powołanego do nowego zycia dzięki Jego zmartwychwstaniu. Pokonał
                                          śmierć.

                                          H: Wspaniałe wyznanie wiary. Zatem zaufaj Jezusowi!
                                          Zaufanie oznacza też posłuszeństwo. Uhonoruj nauczanie Jezusa, że nikt nie
                                          przyjdzie co Ojca, jak tylko przez niego.
                                          Zostaw w końcu tych świętych. Może było coś w ich życiu, z czego możesz wziąć
                                          przykład, ale oni nie są w stanie orędować za tobą u Boga. Tylko Jezus!
                                          • Gość: agrest Re: Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszec IP: 217.149.242.* 24.10.05, 12:43
                                            > Możesz podać jakiś fragment z Biblii, na bazie którego można sformułować
                                            > pogląd, że zmarli, uznani przez KK za świetych, mają atrybuty wszechwiedzy i
                                            > wszechobecności?

                                            Ef 3,17-19

                                            > Zaufanie oznacza też posłuszeństwo. Uhonoruj nauczanie Jezusa, że nikt nie
                                            > przyjdzie co Ojca, jak tylko przez niego.


                                            To sie juz robi nudne. Juz kilka razy pisałam, że wiara w tzw. obcowanie
                                            świętych widzi je wyłącznie w Chrystusie, na płaszczyźnie wspólnoty zbawionych.
                                            • husyta Re: Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszec 24.10.05, 13:34
                                              Gość portalu: agrest napisał(a):

                                              > > Możesz podać jakiś fragment z Biblii, na bazie którego można sformułować
                                              > > pogląd, że zmarli, uznani przez KK za świetych, mają atrybuty wszechwiedzy i
                                              > > wszechobecności?
                                              >
                                              > Ef 3,17-19
                                              >
                                              Gdzie w tym fragmencie widzisz odpowiedź na powyższe pytanie?

                                              3,17 żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni
                                              i ugruntowani w miłości,
                                              3,18 zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i
                                              wysokość, i głębokość,
                                              3,19 i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie,
                                              abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą.
                                              • a.g.r.e.s.t Re: Czy zmarli mają atrybuty wszechwiedzy i wszec 26.10.05, 12:28
                                                > >
                                                > Gdzie w tym fragmencie widzisz odpowiedź na powyższe pytanie?


                                                W ostatnich słowach - abyście zostali wypełnieni całą pełnią Bożą. Moc Boża
                                                jest dostępna Jego stworzeń. Ale wydaje mi się, po przejrzeniu wątku o
                                                kościołach protestanckich i uwagach o odpuszczaniu grzechów i figuratywnym
                                                sensie Biblii, że nie osiągniemy porozumienia.
                                    • husyta Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku 20.10.05, 21:43
                                      > H: Gdzie ty widzisz analogię między wykonywaniem MARTWYCH figur i obrazów z
                                      > żyjącym Jezusem, który jest pokazany w Biblii jako „obraz Boga
                                      > niewiedzialnego”. Bądźmy tutaj ostrożni z wczytywaniem w tekst Słowa Boże
                                      > go
                                      > dopuszczenia wykonywania odtąc obrazów kultowych. Figura mowy komunikuje nam,
                                      > że Jezus objawił nam charakter Boga. Gdyby jego wygląd był tutaj tak ważny,
                                      to Pan Bóg zatroszczyłby się o to, aby został odpowiednio namalowany dla
                                      przyszłych pokoleń.

                                      A: Zatroszczył się! Nie widziałeś nigdy podobizny Jezusa? Początki malarstwa
                                      chrześcijańskiego sięgają II wieku.

                                      H: Drugiego wieku? Czyli około 100 lat po tym, jak Pan Jezus chodził po ziemi.
                                      I zachował się jakiś obraz przedstawiający wiernie Jezusa? Czy nie są to raczej
                                      ludzkie wyobrażenia o Jezusie?
                                      Wyobraź sobie, że ktoś, kto nigdy cię nie widział, namaluje cię za 100 lat.
                                      Jaka będzie wiarygodność takiego obrazu?
                                      • Gość: agrest Re: Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku IP: 217.149.242.* 22.10.05, 15:52
                                        No i co z tego? Przeciez z obrazami malowanymi przez pierwszych chrześcijan nie
                                        chodziło o pamiątkę wyglądu Jezusa, tylko przedstawiienie wizualne róznych
                                        sytuacji ewangelicznych, przekazanie jakichś prawd. Na przykład przedstawiano
                                        Jezusa jako Dobrego Pasterza, aby kontemplując obraz, rozważać sens słów
                                        Jezusa: ja jestem Dobrym Pasterzem. I o to chodzi z obrazami sakralnymi.
                                        • husyta Re: Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku 23.10.05, 23:16
                                          Gość portalu: agrest napisał(a):

                                          > No i co z tego? Przeciez z obrazami malowanymi przez pierwszych chrześcijan
                                          nie
                                          >
                                          > chodziło o pamiątkę wyglądu Jezusa, tylko przedstawiienie wizualne róznych
                                          > sytuacji ewangelicznych, przekazanie jakichś prawd. Na przykład przedstawiano
                                          > Jezusa jako Dobrego Pasterza, aby kontemplując obraz, rozważać sens słów
                                          > Jezusa: ja jestem Dobrym Pasterzem. I o to chodzi z obrazami sakralnymi.

                                          Nie mam nic przeciwko obrazom, ilustrującum jakieś rawdy biblijne. Jeśli jednak
                                          obrazy te otacza się jakimś kultem, to mamy do czynienia z bałwochwalstwem i
                                          animizmem.
                                          • Gość: agrest Re: Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku IP: 217.149.242.* 24.10.05, 12:48
                                            Kultem otacza się nie obrazy, lecz rzeczywistość, na jaką wskazują.
                                            • husyta Re: Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku 24.10.05, 13:38
                                              Gość portalu: agrest napisał(a):

                                              > Kultem otacza się nie obrazy, lecz rzeczywistość, na jaką wskazują.

                                              Nie wiesz o czym piszesz.

                                              A na jaką rzeczywistość niby wskazują obrazy kultowe?

                                              A inna sprawa, w którym momencie Pan Bóg odwołał przykazanie wykomnywania
                                              obrazów kultowych? Dlaczego to przykazanie zostało usunięte z dekalogu?

                                              Exodus:
                                              20,4 Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w
                                              górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią.
                                              20,5 Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg
                                              twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i
                                              czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą.
                                              20,6 A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i
                                              przestrzegają moich przykazań.
                                              • a.g.r.e.s.t Re: Wiarygodność obrazów Jezusa z II wieku 26.10.05, 12:52
                                                > A na jaką rzeczywistość niby wskazują obrazy kultowe?

                                                Na rzeczywistość tzw."tamtego świata"



                                                > A inna sprawa, w którym momencie Pan Bóg odwołał przykazanie wykomnywania
                                                > obrazów kultowych? Dlaczego to przykazanie zostało usunięte z dekalogu?
                                                >
                                                W momencie wcielenia Syna Bożego. W historii zbawienia czas ST był czasem
                                                uświadamiania ludziom transcendencji Boga wobec wszysrkich stworzeń (choć i
                                                wtedy Bóg nakazał stworzyć sylwety cherubów u Arki - 1Krl 6,23n). Nie tylko
                                                chronił przed bałwochwalstwem, lecz wskazywał na całkowitą niemożność wyrażenia
                                                istoty Boga czy nawet jej percepcji. Dla człowieka stanięcie twarzą w twarz z
                                                Bogiem musiałoby skończyć się śmiercią (Wj 33, 20). NT to zmienia - Bóg w
                                                osobie Jezusa staje sie człowiekiem i pokazuje nam swoje Oblicze. "Kto mnie
                                                widzi, widzi Tego, który mnie posłał"(J 12,45). Bóg pozwolił się pozwalać przez
                                                zmysły.

                                                Nic nie zostało usunięte z dekalogu, o ile ktoś nie zatrzymuje się na wersji z
                                                katechizmu dla dzieci. (Katechizm Kościoła Katolickiego, dz.II, s.470-471).

                                    • husyta Uczucia a prawda 20.10.05, 22:20

                                      Wiele piszesz o tym, co odczuwasz i właściwie traktujesz swoje uczucia jako
                                      potwierdzenie tego, w co wierzysz.
                                      Nie budujesz swojej wiary w oparciu o Pismo Święte, ale raczej o miksturę
                                      tekstów biblijnych, bajek, nauczanie KK i swoje uczucia. Typowy synkretyzm
                                      katolicki.

                                      Nie bazowałbym na uczuciach, które zmieniają się jak pogoda.
                                      Wole budowac swoją wiare w oparciu o Słowo Boże.
                                      To, w co wierzę, musi byc podparte na "Napisano:"

                                      Piszesz:
                                      "Nie rozumiem, czemu arbitralnie zakładasz, że w mojej modlitwie za
                                      pośrednictwem świętych Jezus nie jest obecny , skoro ja wielokrotnie czułam
                                      Jego łaskę i doznawałam pomocy."

                                      H: skąd wiesz, że to Jezus był, obecny, skoro wzywałaś świętych? Nie wątpię, że
                                      doznawałaś pomocy, ale wątpię, czy to była pomoc od Boga, raczej od kogoś, kto
                                      się pod Boga podszywał, abyś nadal trwała w tym stanie.
                                      Do Boga przychodzi się TYLKO przez Jezusa.

                                      > H: Na co chcesz zwrócić uwagę? Czy wolno jarzynę jadać, czy nie?
                                      > W tej sprawie kopii kruszyć nie będę.

                                      A: Dla współczesnych Pawłowi sprawa jarzyny nie była tematem kulinarnym, tylko
                                      poważną kwestią, czy spożywanie pokarmów z ofiar pogańskich jest oddawaniem im
                                      czci, czy nie. Widzę, że uznajesz jedynie te fragmenty Biblii, które pasują do
                                      Twoich wywodów, a inne bagatelizujesz, traktując je wyłącznie literalnie, a nie
                                      ponadczasowo.

                                      H: Tutaj pozwalasz sobie na sofizmat przypisania mi pewnego poglądu, a
                                      nastepnie goatakujesz. Nie bagatelizuję Słowa Bożego.Ale zastanów się:
                                      Jeśli miałabys zastosowac naukę z tego fragmentu Biblii do siebie, to powinnaś
                                      natychmiast zaniechać wzywania świętych, aby nie gorszyć słabszego brata, który
                                      wzywanie świętych na podstawie Biblii utożsamia z wzywaniem zmarłych, a co
                                      Biblia nazywa obrzydliwością.
                                      • Gość: agrest Re: Uczucia a prawda IP: 217.149.242.* 22.10.05, 16:03
                                        > Wiele piszesz o tym, co odczuwasz i właściwie traktujesz swoje uczucia jako
                                        > potwierdzenie tego, w co wierzysz.

                                        czy to nie jeden z sofizmatów, o których wspominałeś?

                                        Nie budujesz swojej wiary w oparciu o Pismo Święte, ale raczej o miksturę
                                        > tekstów biblijnych, bajek, nauczanie KK i swoje uczucia. Typowy synkretyzm
                                        > katolicki.

                                        Ale się uczepił bajek! Zauważ, ze zacytowałam de Mello po długim czasie, kiedy
                                        wykazywałeś absolutny brak dobrej woli zrozumienia mojej wiary we wspólnotę
                                        ludzi dopiero dążących do zbawienia i tych, którzy to zbawienie juz osiągnęli.
                                        Ponieważ zapuściliśmy się w pogranicze rejonów dostępnych rozumowi, starałam
                                        sie po prostu wyjaśnić, jak to rozumiem. Niesłusznie czynisz z tego zarzut, że
                                        w bajkach szukam potwierdzenia prawd wiary. To nie w tę stronę - bajka wyjaśnia
                                        juz istniejącą prawdę, a nie ją sankcjonuje.

                                        H: skąd wiesz, że to Jezus był, obecny, skoro wzywałaś świętych? Nie wątpię, że
                                        >
                                        > doznawałaś pomocy, ale wątpię, czy to była pomoc od Boga, raczej od kogoś,
                                        kto
                                        > się pod Boga podszywał, abyś nadal trwała w tym stanie.
                                        > Do Boga przychodzi się TYLKO przez Jezusa.
                                        Pisałam już nie raz, że świętych wzywa sie tylko w Jezusie. Ten sam zarzut
                                        stawiali Jezusowi faryzeusze: przez Belzebuba wyrzuca złe duchy.
                                        Nie wiem, czy ten ktoś, kto by się podszywał, byłby w stanie udzielać duchowego
                                        spokoju i siły do zwalczania pokus na p[rzykład. Po owocach ich poznacie.

                                        Jeśli miałabys zastosowac naukę z tego fragmentu Biblii do siebie, to powinnaś
                                        > natychmiast zaniechać wzywania świętych, aby nie gorszyć słabszego brata,
                                        który
                                        >
                                        > wzywanie świętych na podstawie Biblii utożsamia z wzywaniem zmarłych, a co
                                        > Biblia nazywa obrzydliwością.

                                        Oczywiście. Nigdy n ie modliłabym się w twojej przytomności do świętych, nie
                                        zachęcałabym cię do modlitw do świętych.
                                    • husyta Ocenianie motywacji a argumentacja 20.10.05, 22:52
                                      A: W szermierce na fragmenty mogę Ci odpowiedzieć słowami Ewangelii: A kto by
                                      rzekł swemu bratu "Raka", podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu
                                      rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. (Mt 5,22)

                                      H: Do czego chcesz to odnieść Ja traktuję katolików jako inteligentne istoty,
                                      które warto sprowokowac do myślenia w sprawach wiary. To hierarchia, choć tego
                                      głosno nie mówi, traktuje ludzi jak idiotów, którym nie wolno samodzielnie
                                      myśleć. Tutaj cały czas praktycznie komunikują ludziom "Raka". Natomiast z
                                      określaniem kogoś 'bezbożnikiem' to KK ma długą historię przyjmowania roli Pana
                                      Boga i już tu na ziemi palenia tych, którzy się z nim nie zgdzali.


                                      A: Husyto, cenię Twoją gorliwość i radykalność, bo wierzę, że wypływaja one z
                                      dobrych pobudek.

                                      H: Podejmujesz sie tutaj oceny moich pobudek, motywacji. Be careful. Pamiętaj,
                                      że motywacja a argumentacja, to dwie różne rzeczy. Skup się na argumentacji.

                                      A: Ale czy nie wzbogaciłaby Cię refleksja nad poglądami adwersarza, próba
                                      zrozumienia, że i on wierzy głęboko w swoje racje, bez przypisywania mu od razu
                                      złych intencji. Pomyśl, że kościół katolicki od lat wczytuje się w Ewangelię, a
                                      Jezus powiedział, że kto szuka, ten znajdzie. Czy naprawdę myślisz, że w oczach
                                      Boga wszystko, co katolickie, jest bezwartościowe?

                                      H: Oj, tak, wierzę, że katolicy szczerzę wierzą w to, co wierzą, jednak na
                                      podstawie Słowa Bożego mogę powiedzieć, że wierza błędnie.
                                      Nie zajmuję się przypisywaniem intencji; czasem je oceniam, jeśli widzę
                                      świadome działanie. Zajmuję się argumentacją, a ta, w oparciu o Biblię i
                                      materiał historyczny, jest bardzo niewygodna dla KK, jeśli idzie o poprawnośc
                                      doktryny chrześcijańskiej i ich owoców w historii.

                                      Wątpię w szczerośc hierarchów, jeśli idzie o szukanie prawdy ewangelii. Wierzę
                                      jednak, że w łonie KK, jest wiele osób, które szczerze szukają Boga w Piśmie
                                      Świetych; znam takich, którzy poprzez czytanie Biblii uwierzyli w Jezusa i
                                      wyszli z KK.
                                      • Gość: agrest Re: Ocenianie motywacji a argumentacja IP: 217.149.242.* 22.10.05, 16:13
                                        A co to ma do rzeczy? Hierarchia sama będzie odpowiadała za swoje czyny, a ty
                                        bedziesz za swoje.

                                        Nie wiem tez czemu tak często tu na forum ludzie upierają się wyzwalać mnie z
                                        niewoli mkoscioła, który rzekomo nie pozwala mi mysleć.

                                        A tobie wolno mysleć samodzielnie? A jak wymyslisz coś, czego nie ma w Biblii?
                                • Gość: agrest Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: 217.149.242.* 19.10.05, 12:41
                                  H: Chcesz powiedzieć, że ta bajka ma wyjaśniać jakąś prawdę biblijną? Otóż nie
                                  >
                                  > wyjaśnia, a raczej komunikuje, że wolisz słuchać bajek, niż Słowa Bożego

                                  Styl osobistego ataku nie podnosi poziomu dyskusji. Takich "bajek", zwanych
                                  przypowieściami, używał w swojej nauce Jezus, aby prawdy abstrakcyjne,
                                  metafizyczne udostępnić ograniczonemu ludzkiemu rozumowi.

                                  Paweł nie pisze, że po zmartwychwstaniu otrzymamy wszystkie atrybuty Boga, co
                                  > sugerowałaby ilustracja z bajki, lecz że otrzymamy nieśmiertelne,
                                  nieskazitelne
                                  >
                                  > grzechem ciała, i w tym będziemy podobni do Jezusa. Nie staniemy się Bogami!

                                  Nikt tego nie mówił! Nie staniemy sie Bogami w liczbie mnogiej, staniemy sie
                                  jednością z Bogiem.
                                  • husyta Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 19.10.05, 13:09
                                    Chcesz postawić znak równości pomiędzy przypowieściami Pana Jezusa a
                                    proponowanymi przez ciebie bajkami?
                                    • Gość: agrest Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: 217.149.242.* 19.10.05, 13:23
                                      Czemu? Chcę starym sprawdzonym sposobem wyjaśnić prawdę metafizyczną za pomocą
                                      obrazu.
                                      • husyta Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 20.10.05, 21:15
                                        Gość portalu: agrest napisał(a):

                                        > Czemu? Chcę starym sprawdzonym sposobem wyjaśnić prawdę metafizyczną za
                                        pomocą obrazu.

                                        Obrazy, jeśli już, to ilustrują, ale nie wyjaśniają.

                                        To na podstawie swego obrazu - bajki, chcesz interpretować Słowo Boże;

                                        A wracając do atrybutów Boga i zmarłych:
                                        Aby zmarli mogli wysłuchiwąc naszych modlitw, musieliby mieć atrybuy
                                        wszechobecności i wszechwiedzy.
                                        No bo jeśli postanowisz wzywać św. Franciszka, a w tym samym czasie będzie go
                                        wzywał baca na hali, to do kogo najpierw przyleci?
                                        Czy nauka Jezusa, aby prosić w Jego imieniu, katolikom nie wystarcza?
                                        • Gość: agrest Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: 217.149.242.* 22.10.05, 16:17
                                          > Obrazy, jeśli już, to ilustrują, ale nie wyjaśniają.

                                          Żonglerka słowna. Ilustrują, by wyjaśniać.

                                          > No bo jeśli postanowisz wzywać św. Franciszka, a w tym samym czasie będzie go
                                          > wzywał baca na hali, to do kogo najpierw przyleci?
                                          > Czy nauka Jezusa, aby prosić w Jego imieniu, katolikom nie wystarcza?
                                          >
                                          Bóg jest panem czasu i przestrzeni. Na pewno umożliwi świętemu Franciszkowi
                                          jednoczesne wysłuchanie mnie i bacy.
                                          • husyta Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 23.10.05, 23:24
                                            Gość portalu: agrest napisał(a):

                                            > > Obrazy, jeśli już, to ilustrują, ale nie wyjaśniają.
                                            >
                                            > Żonglerka słowna. Ilustrują, by wyjaśniać.
                                            >
                                            > > No bo jeśli postanowisz wzywać św. Franciszka, a w tym samym czasie będzi
                                            > e go
                                            > > wzywał baca na hali, to do kogo najpierw przyleci?
                                            > > Czy nauka Jezusa, aby prosić w Jego imieniu, katolikom nie wystarcza?
                                            > >
                                            > Bóg jest panem czasu i przestrzeni. Na pewno umożliwi świętemu Franciszkowi
                                            > jednoczesne wysłuchanie mnie i bacy.

                                            Bierzesz swoje religijne życzenia, za rzeczywistość. Kładziesz przed sobą
                                            jakieś dzieło sztuki, wytwór ludzkiej wyobraźni, przypisujesz temu czemuś
                                            cechy, które stworzył twój umysł, i cos takiego czcisz jako Boga.
                                            Nieważne, że taka religijnośc nie ma uzasadnienia biblijnego; ty w to wierzysz.
                                            Zatem wiara w wytwór własnego umysłu.

                                            Paweł głosił w Atenach,
                                            Dzieje 17,29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo
                                            jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego
                                            umysłu.
                                            17,30 Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa
                                            wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali,
                                            17,31 gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez
                                            męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z
                                            martwych.
                                            • Gość: agrest Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: 217.149.242.* 24.10.05, 12:45
                                              Dlaczego nie ma? Skoro aniołowie, nie będąc Bogiem, mogą pokonywać róznicę
                                              wymiarów, dlaczego nie mogliby tego z woli Boga robic zbawieni?
                                              • husyta Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 24.10.05, 13:30
                                                Gość portalu: agrest napisał(a):

                                                > Dlaczego nie ma? Skoro aniołowie, nie będąc Bogiem, mogą pokonywać róznicę
                                                > wymiarów, dlaczego nie mogliby tego z woli Boga robic zbawieni?

                                                Aniołowie nie są ani wszechobecni, ani wszechwiedzący.
                                                • a.g.r.e.s.t Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? 26.10.05, 12:52
                                                  Bóg może swojemu stworzeniu udzielić takiej wiedzy, jakiej potrzeba.
                                  • Gość: husyta Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 23:13


                                    A: Styl osobistego ataku nie podnosi poziomu dyskusji. ...

                                    H: Cały czas mnie atakujesz; kiedy wykazuję ci absurd twojego odwoływania się
                                    do bajek, uważasz, że cię atakuję. Nie ciebie! Pokazuję ci na na czym budujesz
                                    swoje poglądy.

                                    HPaweł nie pisze, że po zmartwychwstaniu otrzymamy wszystkie atrybuty Boga, co
                                    > sugerowałaby ilustracja z bajki, lecz że otrzymamy nieśmiertelne,
                                    nieskazitelne grzechem ciała, i w tym będziemy podobni do Jezusa. Nie staniemy
                                    się Bogami!

                                    A: Nikt tego nie mówił! Nie staniemy sie Bogami w liczbie mnogiej, staniemy sie
                                    jednością z Bogiem.

                                    H: To wróćmy do naszego pytania: w jaki sposób chcesz przekazywac swoje prośby
                                    modlitewne zmarłym?
                                    • Gość: agrest Re: Czy otrzymamy WSZYSTKIE atrybuty Boga? IP: 217.149.242.* 22.10.05, 16:19
                                      Nie buduję na bajkach swoich poglądów. Bajki pomagaja mi wytłumaczyć je tym,
                                      którzy nie mogą zrozumieć wprost. ale przepraszam, jesli czułes sie atakowany.


                                      > H: To wróćmy do naszego pytania: w jaki sposób chcesz przekazywac swoje
                                      prośby
                                      > modlitewne zmarłym?
                                      Poprzez modlitewne skupienie i przekazywanie mysli.


                          • mala.mi74 Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic 19.10.05, 11:54
                            Gość portalu: agrest napisał(a):

                            >
                            > Konkluzja o głuchym Jezusie wydaje mi się co najmniej tak samo daleka, jak
                            moja
                            >
                            > o odrzuceniu wiary w zmartwychwstanie. Racz nie używać broni, na którą mi nie
                            > zezwalasz.
                            >
                            Mysle,że jest tu pewien bardzo duży problem wielu religii protestanckich.
                            Mówiąc o Jezusie -jedynym Pośredniku w Zbawieniu( i tu maja rację ,bo to
                            wspólne dla chrześcijaństwa) idą dalej gdzie mówia,że nikt oprócz Jezusa nie
                            jest mi potrzebny w drodze do Boga. I tu sie myla bo po to Jezus powołala
                            wspolnotę apostolow, po to dał im szczegómna moc, po to modlił się o jedno w
                            nich, po to nakazywal milośc , po to powstawały gminy chrześcijańskie, aby tez
                            inni ludzie uczestniczyli w mojej drodze do Boga. Styl "zosia-samosia" w
                            chrześcijanstwie nie istnieje. Nawet sam Bóg jest relacją Ojca, Syba i Ducha św
                            i na tej relacji mamy budowac nasze relacje. Do boga mozna isc tylko w relacji
                            z drugim czlowiekiem, zwlaszcza, i otym mówi Biblia, w jedności wspólbraci w
                            wierze, z którymi jestesmy jedno w Ciele Chrystusa. I tutaj protestanci się
                            czerwienią, bo musieli by być "jedno" ,a tu co jeden kościoł, co jeden zbór -
                            to zupelnie inne "prawdy ewangeliczne"
                            • Gość: Ed Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.05, 17:42
                              Z Traktatu o świętej inkwizycji: "Heretyków należy ogniem i mieczem niszczyć,
                              gdyż łatwiej ich zwyciężyć niż przekonać."
                              (E. Potkowski: Heretycy i inkwizytorzy, Warszawa 1971, s. 108)

                              Jest to jasnym dowodem na to, że tak naprawdę Kościół katolicki poniósł moralną
                              klęskę, a nie raczej pozorne zwycięstwo w walce z ruchami heretyckimi. Zmusił
                              heretyków do uległości z jednej strony a drugiej zaś okrył się hańbą na następne
                              setki lat i potrzeba było dopiero wieku oświecenia i tolerancji, aby winny
                              kościół zaczął nieśmiało przyznawaqć się do grzechów jakie popełniał szerząc swą
                              jedynie słuszną rację i "prawdę" :((

                              Prócz rzezi podczas krucjat, wiele krwawych mordów dokonywano za przyzwoleniem
                              papieskim podczas procesów inkwizycyjnych. Głównym powodem stosowania tortur (z
                              formalno-procesowego punktu widzenia) był sposób oceny dowodów. Sama egzekucja
                              była urządzona bardzo uroczyście z kościelną oprawą. Wszystkie istniejące opisy
                              procesów o herezję były przedstawiane jako okrutne i krwawe tortury. Praktycznie
                              nikt, kto nie ukorzył się przez Kościołem, nie zdołał ujść z życiem.
                              (E. Potkowski: Heretycy i inkwizytorzy, s. 93- 107)
                    • Gość: agrest c.d. IP: 217.149.242.* 21.09.05, 09:07
                      Twoja alternatywa "Sporzywać Wieczerzę Pańską pod postacią
                      > chleba i wina, czy składać Panu Bogu ofiarę mszalną, do czego potrzebny jest
                      > katolicki kapłan?" jest dla mnie niezrozumiała. Co rozumiesz przez spożywanie
                      Wieczerzy Pańskiej pod postacią chleba i wina?

                      A uobecnianie ofiary Jezusa jest umożliwieniem ludziom żyjacym w naszej
                      rzeczywistości zaznania rzeczywistosci Boga, która choć przenika się z naszą,
                      nie jest dostępna naszym zmysłom. To dlatego komunię z Jezusem sakramentalnym
                      nazywa się czasem "przedsmakiem nieba".
        • Gość: Echo Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 21.09.05, 05:21
          > 1. w doskonałą ofiarę bezgrzesznego Jezusa, złożoną raz na zawsze,
          > 2. w skuteczność sakramentów sprawowanych przez katolickich kapłanów, których
          > morale nie ma znaczenia

          Oczywiscie ofiara Chrystusa jest raz na zawsze i msza jest ciaglym czerpaniem z
          tej wielkiej ofiary. Jak nie bedziesz chcial czerpac to Cie nikt nie zmusi.
          Przypomina mi sie historia o facecie ktory codziennie sie modli zeby wygrac w
          totolotka. Wreszcie pewnej nocy objawia sie Pan Bog i pyta: jak ja Ci mam pomoc
          jesli nie chcesz kupic losow.
          • Gość: Husyta Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 11:58
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > > 1. w doskonałą ofiarę bezgrzesznego Jezusa, złożoną raz na zawsze,
            > > 2. w skuteczność sakramentów sprawowanych przez katolickich kapłanów, któ
            > rych
            > > morale nie ma znaczenia
            >
            > Oczywiscie ofiara Chrystusa jest raz na zawsze i msza jest ciaglym czerpaniem
            z tej wielkiej ofiary. Jak nie bedziesz chcial czerpac to Cie nikt nie zmusi.
            > Przypomina mi sie historia o facecie ktory codziennie sie modli zeby wygrac w
            > totolotka. Wreszcie pewnej nocy objawia sie Pan Bog i pyta: jak ja Ci mam
            pomoc jesli nie chcesz kupic losow.


            Nie odpowiadasz na pytanie. W co trzeba wierzyć, w skuteczność ofiary Jezusa,
            czy w skuteczność ofiary mszalnej.

            Jeśli ofiara Jezusa jest doskonała, to msza, jako ofiara, nie ma racji bytu,
            gdyż zaprzecza doskonałości ofiary Jezusa.

            • Gość: Echo Re: Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolic IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 21.09.05, 16:22
              Msza jest sakramentalnym wlaczaniem sie w ofiare Chrystusa. Dzieki temu mozemy
              czerpac sile z ofiary Chrystusa.
              • husyta Ofiara mszalna jest zaprzeczeniem ofiary Chrystusa 18.10.05, 10:54
                Gość portalu: Echo napisał(a):

                > Msza jest sakramentalnym wlaczaniem sie w ofiare Chrystusa. Dzieki temu mozemy
                > czerpac sile z ofiary Chrystusa.


                Msza, jako ofiara, jest zaprzeczeniem ofiary Chrystusa.
                Jest narzędziem do panowania kleru nad sumieniami ludzi, których sie uczy, że
                do Pana Boga mogą przychodzić przez ofiarę mszalną, która może być sprawowana
                tylko przez prawidłowo ustanowionych kapłanów (katolickich), których morale nie
                ma znaczenia dla jej ważności.

                Chrześcijanin ufa, że ofiara Jezusa została złożona raz na zawsze. W drodze do
                Pana Boga nie jest mu potrzebna żadna inna ofiara, a tym samym żaden inny
                kapłan, gdyż Jezus jest arcykapłanem na wieki.

                Kler katolicki nigdy tego nie zaakceptuje, ponieważ straciłby na znaczeniu.
                A prostemu ludowi podaje się, że odrzucenie nauki katolicyzmu jest grzechem
                przeciwko Duchowi Świetemu, zatem nawet nie próbuje dociekać, jak się rzeczy
                mają.
                • mala.mi74 Re: Ofiara mszalna jest zaprzeczeniem ofiary Chry 19.10.05, 10:56
                  husyta napisał:

                  > Gość portalu: Echo napisał(a):
                  >
                  > >
                  > Msza, jako ofiara, jest zaprzeczeniem ofiary Chrystusa.
                  > Jest narzędziem do panowania kleru nad sumieniami ludzi, których sie uczy, że
                  > do Pana Boga mogą przychodzić przez ofiarę mszalną, która może być
                  sprawowana
                  > tylko przez prawidłowo ustanowionych kapłanów (katolickich), których morale
                  nie
                  >
                  > ma znaczenia dla jej ważności.
                  >
                  > Chrześcijanin ufa, że ofiara Jezusa została złożona raz na zawsze. W drodze
                  do
                  > Pana Boga nie jest mu potrzebna żadna inna ofiara, a tym samym żaden inny
                  > kapłan, gdyż Jezus jest arcykapłanem na wieki.
                  >
                  > Kler katolicki nigdy tego nie zaakceptuje, ponieważ straciłby na znaczeniu.
                  > A prostemu ludowi podaje się, że odrzucenie nauki katolicyzmu jest grzechem
                  > przeciwko Duchowi Świetemu, zatem nawet nie próbuje dociekać, jak się rzeczy
                  > mają.
                  "Prostemu ludowi"? Pycha z Ciebie bije kolego....
                  ps. o niewiedzy już nie mam siły pisac, nudzisz...
                  • mala.mi74 Re: Ofiara mszalna jest zaprzeczeniem pees 19.10.05, 11:06
                    mala.mi74 napisała:

                    >
                    > > Kler katolicki nigdy tego nie zaakceptuje, ponieważ straciłby na znaczeni
                    > u.
                    > > A prostemu ludowi podaje się, że odrzucenie nauki katolicyzmu jest grzech
                    > em
                    > > przeciwko Duchowi Świetemu, zatem nawet nie próbuje dociekać, jak się rze
                    > czy
                    > > mają.
                    > "Prostemu ludowi"? Pycha z Ciebie bije kolego....
                    > ps. o niewiedzy już nie mam siły pisac, nudzisz...

                    pees. co to jest grzech przeciwko Duchowi św. tez doczytaj...
                    chyba się zaziewammmm....
                    • husyta Grzechy przeciwko Duchowi Świetemu 19.10.05, 11:50
                      Polecam wątek, który kiedyś był wałkowany na tym forum,

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4019222&a=4085660
                      I wyluzuj się ze swoim emocjonalnym i pogardliwym językiem.
                      Piszesz jak typowa apologetka katolicka: jesli ktoś kwestionuje dogmaty
                      katolicyzmu, to jest niedouczony, pyszny i zarozumiały.

                      Podejmuj merytoryczną dyskusję choć na jeden argument.
                      • mala.mi74 Re: Grzechy przeciwko Duchowi Świetemu 19.10.05, 12:01
                        husyta napisał:

                        > Polecam wątek, który kiedyś był wałkowany na tym forum,
                        >
                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4019222&a=4085660
                        > I wyluzuj się ze swoim emocjonalnym i pogardliwym językiem.
                        > Piszesz jak typowa apologetka katolicka: jesli ktoś kwestionuje dogmaty
                        > katolicyzmu, to jest niedouczony, pyszny i zarozumiały.
                        >
                        > Podejmuj merytoryczną dyskusję choć na jeden argument.

                        JESLI KTOŚ KWESTIONUJE DOGMATY KATOLCKIE TO NAJPIERW POWINIEN JE ZNAC.
                        Merytoryczną dyskusję podejmuje ,tylko Ty masz kochany niestety masz niezle
                        zindoktrynowaną głowe. To czeste wsród neofitów(obojetnie jakiego wyznania),ale
                        z bezmysloscią i niewiedzą trudno dyskutowac.
                        Pozdrawiam.
                        ps. To co to sa grzechy przeciwko Duchowi świetemu???;o)
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • mala.mi74 Re: Grzechy przeciwko Duchowi Świetemu pees 19.10.05, 12:23
                          mala.mi74 napisała:

                          > husyta napisał:
                          >
                          > > Polecam wątek, który kiedyś był wałkowany na tym forum,
                          > >
                          > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4019222&a=4085660
                          > > I wyluzuj się ze swoim emocjonalnym i pogardliwym językiem.
                          > > Piszesz jak typowa apologetka katolicka: jesli ktoś kwestionuje dogmaty
                          > > katolicyzmu, to jest niedouczony, pyszny i zarozumiały.

                          Przypomniana mi to pewną wspólnotę charyzmatyczna ,z która mialam kontakt(
                          katolicką!), która tak zaczela tworzyć swoje zwyczaje i schemaciki,że zupelnie
                          zaponieli o przeslaniu ewngelicznym i zachowywali się wobec ludzi
                          skandalicznie. Kiedy im to wprost powiedziałam najpierw powiedzieli mi ,że nie
                          ten ton, potem nie te gesty, potem...Oczywiście upomnien nie przyjeli (ani
                          moich, ani niczyich) i teraz sa antyświadectwem dla wielu ludzi w samym
                          Kościele.
                          Na pocieszenie-faryzeuszy tez prawda bolala, dlatego nie potrafiąc mówić
                          merytorycznie ani przyznac się do bledów, wskazywali na ton Jezusa, gesty,
                          sugerując wielokrotnie jego chorobę psychiczna a nawet obłakanie. Nie mówiąc o
                          wypominaniu Mu herezji. Jakoś mi się tak kojarzą z Tobą(bo tez Słowem Bożym
                          walczyli).
                          Ale neofitom, w dodatku niedouczonym mozna to wybaczyc, więc nie przejmuj
                          sie ,tylko weź się za naukę, bo komuś krzywde zrobisz. A przede wszystkim sobie.
                          Pozdrawiam, wszystkiego dobrego.
                        • husyta Re: Grzechy przeciwko Duchowi Świetemu 19.10.05, 12:40
                          Podaję skorygowany link do tematu:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4019222&a=4019222
                          Przestudiuj je, szczególnie pierwsze trzy kategorie;
                          • mala.mi74 Re: 19.10.05, 14:33
                            husyta napisał:

                            > Podaję skorygowany link do tematu:
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4019222&a=4019222
                            > Przestudiuj je, szczególnie pierwsze trzy kategorie;

                            Masz doprawdy problem z tym pośrednictwem. Jeszcze raz: cale chrześcijanstwo
                            uznaje ,że jedynym Zbawicielem, Pośrednikiem w Zbawieniu, Bramą do Nieba jest
                            Jezus Chrystus. Bóg jest tez jedynym Dawca łask. Masz problem z rozrónieniem
                            pośrednictwa w zbawieniu a modlitwa wsawiennicza, a to sa zupelnie inne tematy.
                            Przykro mi ,że Ci ktoś w takich klamstawach ksztaltował poglądy.
                            Może na zakończenie: jesli uważasz,ze KK głosi
                            -innych zbawicieli,
                            - uznawanie innych bogów,
                            -to,że ofiara Chrystusa nie była doskonała
                            i inne rzeczy, które wydaje Ci się(!) głosi KK to wskaz dokumenty Kościola K.
                            to potwierdzajace, na to wskazujące. I potem pogadamy merytorycznie bo narazie
                            nie ma z czym.
                            Powodzenia i pozdrawiam.

                            >
                            • husyta Jezus Zmartwychwstały czy Eucharystyczny? 19.10.05, 18:37
                              mala.mi74 napisała:

                              > husyta napisał:
                              > > Przestudiuj je, szczególnie pierwsze trzy kategorie;
                              grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Mam nadzieję, że rzuciłaś okiem na podany
                              link.
                              >
                              >A:Masz doprawdy problem z tym pośrednictwem. Jeszcze raz: cale chrześcijanstwo
                              > uznaje ,że jedynym Zbawicielem, Pośrednikiem w Zbawieniu, Bramą do Nieba jest
                              > Jezus Chrystus. Bóg jest tez jedynym Dawca łask. Masz problem z rozrónieniem
                              > pośrednictwa w zbawieniu a modlitwa wsawiennicza, a to sa zupelnie inne
                              tematy.

                              H: Który Jezus wedłu ciebie i KK jest Pośrednikiem w Zbawieniu,
                              Zmartywchwstały, czy Eucharystyczny?
                              Nie mam problemu z rozróżnieniem pośrednictwa w zbawieniu a modlitwą
                              wstawienniczą, co mi imputujesz.
                              Twierdzę jedynie, że pośrednictwo w zbawieniu i modlitwie wstawiennniczej jest
                              możliwe tylko przez osobę Jezusa.
                              Ty się upierasz, że można prosić o wstawiennictwo duchy zmarłych, uznanych
                              przez papieży za świętych.
                              Ja z kolei uważam za Biblią, że wzywanie duchów zmarłcyh jest obrzydliwością
                              dla Boga. Nie podałaś ani jednego fragmentu z Biblii, który uzasadniałby takie
                              praktyki.

                              A:Przykro mi ,że Ci ktoś w takich klamstawach ksztaltował poglądy.

                              H: Znowu imputujesz, że ktoś w kłamstwach kształtował moje poglądy. Dzięki
                              Biblii wyplątałem się z kłamstw oferowanych przez katolicyzm jako jedynozbawcze
                              nauki.

                              A: Może na zakończenie: jesli uważasz,ze KK głosi
                              > -innych zbawicieli,
                              > - uznawanie innych bogów,
                              > -to,że ofiara Chrystusa nie była doskonała

                              H: Głosi, że Maria jest współodpkupicielką; ale poważniejszy problem jest tym,
                              że KK głosi innego Jezusa, jako Zbawiciela. Dla katolików, Zbawicielem jest nie
                              Jezus Zmartwychwstały, lecz Eucharystyczny, i że przyjmują łaski kiedy go
                              zjadają.
                              - Jeśli idzie o uznawanie innych bogów, to JP2 ogłaszał, że katolicy i
                              muzułmanie wierzą w tego samego Boga;
                              pobadto, te ekumeniczne spotkania z modlitwą o pokój dla świata, choćby w Asyżu
                              z przedstawicielami najróżniejszych religii świata, pokazuje, że KK nie wierzy
                              w to, iż tylko Jezus jest dawcą pokoju.

                            • husyta to,że ofiara Chrystusa nie była doskonała 19.10.05, 18:38
                              KK, poprzez codzinne sprawowanie ofiar mszlanych w tysiącach miejsc na całym
                              świecie, przez kapłanów, których morale nie ma znaczenia, pokazuje, że nie
                              uważa ofiary Jezusa za doskonałe dzieło zbawienia.
                              • ejkuraczek Re: to,że ofiara Chrystusa była doskonała 19.10.05, 22:51
                                husyta napisał:

                                > KK, poprzez codzinne sprawowanie ofiar mszlanych w tysiącach miejsc na całym
                                > świecie, przez kapłanów, których morale nie ma znaczenia, pokazuje, że nie
                                > uważa ofiary Jezusa za doskonałe dzieło zbawienia.

                                Rzeczywiście głupoty waśc piszesz. W Kościele Rzymskokatolickim nie ma innych
                                ofiar niż jedyna doskonala ofiara Jezusa ( kazda eucharystia jest uobecnieniem
                                jedynej doskonalej ofiary-nie jej dopełnieniem, czy jakąs dodatkowa ofiarą),a
                                kaplan nie jest innym ani dodatkowym kapłanem tylko wystepuje "Alter-Chrristus"
                                w Osobie Jezusa. Wielu protestantów o tym nie wie.
                                Pronuje sięgnąc do Katechizmu Koscioła Katolickiego,celem zweryfikowania swoich
                                wiadomości na ten temat.
                                • Gość: husyta Katechizm Katolicki o Eucharystii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 23:08
                                  chcesz powiedzieć, że eucharystia nie jest ofiarą?

                                  Czy wiesz co pisał o taki stanowisku Sobór Trydencki, którego konstytucja
                                  doktrynalan została zatwierdzona na 2 Soborze Watykańskim? Jak nie wiesz, to ci
                                  podpowiem.

                                  Najpierw jednak ajrzyj też do Katechizmu, do którego mnie odsyłasz. Nie znasz
                                  waść nauki KK.

                                  Artykuł 1367
                                  Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedyną ofiarą. "Jedna i ta sama jest
                                  bowiem Hostia, ten sam ofiarujący - obecnie przez posługę kapłanów - który
                                  wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest
                                  inny...". "W A skoro w tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej,
                                  jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu
                                  krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy, ofiara ta jest naprawdę
                                  przebłagalna".

                                  Art. 1367 komunikuje, że ofiara Eucharystii jest ‘naprawdę przebłagalna’. Takie
                                  podejście do tematu czyni z ofiary Chrystusa dzieło niedoskonałe. Eucharystia
                                  jest sprawowana codziennie w tysiącach miejsc na całym świecie, innymi słowy
                                  ten sam ryt jest powtarzany stale na nowo, a ty chcesz powiedzieć, że to nie
                                  jest powtarzanie, tylko uobecnianie? Cóż to za dziwoląg słowny
                                  to ‘uobecnianie’?

                                  Spójrzmy jeszcze na inne artykuły Katechizmu:
                                  1411 Tylko kapłani ważnie wyświęceni mogą przewodniczyć Eucharystii i
                                  konsekrować chleb i wino, aby stały się Ciałem i Krwią Pana.
                                  Artykuł 1411 czyni z kapłanów monopolistów w sprawowaniu Eucharystii, a tym
                                  samym jedynych pośredników do Boga.
                                  1414 Eucharystia jako ofiara jest także składana na wynagrodzenie za grzechy
                                  żywych i zmarłych, a także by otrzymać od Boga duchowe i doczesne dary.
                                  Artykuł 1414 zachęca do mszy za umarłych. Wprawdzie nic tu nie ma o
                                  pieniądzach, ale czy msze są odprawiane za darmo?
                                  Jeszcze jeden artykuł, 1400, który komunikuje katolikom, czego brakuje
                                  protestantom – nie maja kapłaństwa. Nie mają, bo jedynym kapłanem dla nich jest
                                  Jezus Chrystus.

                                  1400 Wspólnoty eklezjalne powstałe w wyniku Reformacji, odłączone od Kościoła
                                  katolickiego, "nie przechowały... właściwej i całkowitej rzeczywistości
                                  eucharystycznego Misterium, głównie przez brak sakramentu kapłaństwa"219. Z
                                  tego powodu dla Kościoła katolickiego interkomunia eucharystyczna z tymi
                                  wspólnotami nie jest możliwa ....

                                  • ejkuraczek Re: Katechizm Katolicki o Eucharystii 20.10.05, 23:17



                                    Ja : kazda eucharystia jest uobecnieniem
                                    jedynej doskonalej ofiary-nie jej dopełnieniem, czy jakąs dodatkowa ofiarą


                                    Ty: > chcesz powiedzieć, że eucharystia nie jest ofiarą?
                                    i
                                    Takie
                                    > podejście do tematu czyni z ofiary Chrystusa dzieło niedoskonałe

                                    Po pierwsze: naucz sie czytac. Po drugie: nie wmawiaj ludziom, ze wierza w cos
                                    w co nie wierza. Po trzecie: jak nie masz dobrej woli do zrozumienia tak
                                    podstawowych rzeczy albo umiejetności czytania to nie zawracaj ludziom du..

                                    >
                                    >
                                    > Artykuł 1367
                                    > Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedyną ofiarą. "Jedna i ta sama jest
                                    > bowiem Hostia, ten sam ofiarujący - obecnie przez posługę kapłanów - który
                                    > wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest
                                    > inny...". "W A skoro w tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej,
                                    > jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na
                                    ołtarzu
                                    > krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy, ofiara ta jest naprawdę
                                    > przebłagalna".
                                    >
                                    > Tylko jeden artykul znalazłes w KKK o Eucharystii? Mało. Czytaj dalej.
                                    Przeczytasz tam ,ze Ofisra Chrystusa jest Ofiara Eucharystii (a nie jakiegos
                                    kapłana).Jest jedna i ta sama Ofiara ( a nie powtorki ,dopelnienia czy inne
                                    ofiary), jest ofiarą przeblagalna i doskonała ( gdzie napisane jest ,ze
                                    niedoskonala?), i jest uobecnieniem (trudne słowo) jedynej, doskonałej ofiary
                                    Jezusa , a nie jej powtórką czy dopelnieniem, czy jakąs dodatkowa przebłagalna
                                    ofiara.Chrystuds ofiarywuje siebie przez i w posłudze kaplanów ale i calego
                                    ludu ,ktore sa Jego mistycznym Ciałem.
                                    Kościoły protestanckie wcale nie sa tak daleko od tego, tyle ,ze one
                                    te "pamietke ostatniej wieczerzy" traktuja symbolicznie,a katolicy realnie
                                    uobecniejąc i uczestnicząc w tej jednej doskonałej ofierze Chrystusa,
                                    przyjmujac Jego Ciało i Krew realnie a nie symbolicznie do spozycia ażeby miec
                                    życie w sobie :Porównaj:J, 6,22-71 (przeczytaj ten fragment uwaznie i zastanów
                                    sie jak realizujesz go w swoim zyciu).

                                    Kto miał zrozumiec juz zrozumiał...
                                    A Ty zacznij pisac pamietnik bo już wszystkich znudziłes na tym forum i
                                    monologujesz.
                                    • husyta Re: Katechizm Katolicki o Eucharystii 21.10.05, 20:56
                                      Na początku proponuję artykuł
                                      Ofiara mszy

                                      Słowo i Życie 1/2002
                                      www.webmedia.pl/siz/02-1/ofiara.htm
                                      A teraz odnośnie tego, co piszesz.

                                      Wyjaśnij mi to trudne słowo uobecnianie, bo to straszny dziwoląg, który nie
                                      wiadomo co znaczy.

                                      Zarzucasz mi brak umiejętności czytania.
                                      Chciałbym zrozumieć, jak od strony logicznej - a w szczególności prawa
                                      tożsamości, chcesz ofiare Jezusa na krzyżu uczynić tożsamą z ofiarą mszalną, i
                                      mówic, że to jest jedna i ta sama ofiara.

                                      Przytoczyłem kilka artykułów a katechizmu KK o Eucharystii, ty zauważyłeś tylko
                                      jeden. Może nie czytałeś uważnie.

                                      Jeśli idzie o sugerowany fragment z ewangelii Jana, to chciałbym zwrócić
                                      szczególnie uwage na wersety:
                                      6,54 Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go
                                      wskrzeszę w dniu ostatecznym.
                                      6,55 Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest
                                      prawdziwym napojem.
                                      6,56 Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim.

                                      Czy słowa Jezusa należy tutaj traktować literalnie czy figuratywnie?

                      • Gość: Katolik papieski Re: Grzechy przeciwko Duchowi Świetemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:48
                        Może przeczytaj swoje wypowiedzi heretyku.
                        • husyta Czuję się zaszczycony być nazwany heretykiem 20.10.05, 21:05
                          Gość portalu: Katolik papieski napisał(a):

                          > Może przeczytaj swoje wypowiedzi heretyku.

                          A za którą wypowiedż spotkał mnie zaszczyt bycia nazwany heretykiem?

                          Może ją przytoczysz, aby bliźniego z grzechu śmiertelnego wybawić.
    • arcykr Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 20.09.05, 09:03
      husyta napisał:

      > Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolicyzmem judaizmem czy z islamem.
      > Chrześcojaństwo, to wiara w Jezusa i w skuteczność jego doskonałej ofiary
      > złożonej raz na zawsze za grzech człowieka.
      Ofiara ta nie jest w Kościele katolickim powtarzana lecz uobecniana.

      > To wiara, że modlitwy mają być zanoszone tylko w imieniu Jezusa.
      Uzasadnij to.

      > Obrzędy te to nic innego jak biała magia.
      Przecież Pan Jezus sam sprawował obrzędy.

      > Do Boga przychodzi się na podstawie ofiary Jezusa, a nie obrzędów sprawowanych
      > przez kapłanów.
      A jak rozumiesz słowa "to czyńcie na moją pamiątkę"?
      • Gość: husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 09:26
        arcykr napisał:

        > husyta napisał:
        >
        > > Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z katolicyzmem judaizmem czy z islame
        > m.
        > > Chrześcojaństwo, to wiara w Jezusa i w skuteczność jego doskonałej ofiary
        > > złożonej raz na zawsze za grzech człowieka.
        > Ofiara ta nie jest w Kościele katolickim powtarzana lecz uobecniana.
        >
        > > To wiara, że modlitwy mają być zanoszone tylko w imieniu Jezusa.
        > Uzasadnij to.

        Jan 14,13 I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec
        był uwielbiony w Synu.
        14,14 Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.
        14,15 Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.


        >
        > > Obrzędy te to nic innego jak biała magia.
        > Przecież Pan Jezus sam sprawował obrzędy.

        Zgoda. Problem polega na tym, że Jezus sprawował obrzędy ustanowione przez Boga.
        Religie, w tym KK, sprawują obrzędy, które zostały ustanowione przez ludzi, a
        które mają zobowiązać Boga do okazania ludziom przychylności przez sam fakt ich
        sprawowania - ex opere operato.

        >
        > > Do Boga przychodzi się na podstawie ofiary Jezusa, a nie obrzędów sprawow
        > anych przez kapłanów.
        > A jak rozumiesz słowa "to czyńcie na moją pamiątkę"?

        Szeroki temat. Po pierwsze, poprzez swoją ofiarę na krzyżu, Jezus zlikwidował
        system ofiarny Starego Testamentu, zatem zlikwidował też system kapłański.
        Kapłaństwo NT polega na rozgłaszaniu cech Boga, a nie sprawowaniu jakichkolwiek
        ofiar. Zatem kapłaństwo w wydaniu katolickim nie ma racji bytu.

        Po drugie, Wieczerza Pańska nie jest ofiarą, lecz tylko wspominaniem ofiary
        Jezusa. Człowiek dostępuje zbawienia na podstawie wiary w skuteczność dzieła
        krzyża, a nie w skuteczność ofiary mszalnej.
        Traktowanie Mszy jako ofiary jest zaprzeczeniem ofiary krzyża. Mmsza czyni z
        kleru pośredników zbawienia. Ludziom w drodze do Boga potrzebny jest ksiądz, a
        nie Pan Jezus, chociaż katolik jest nauczany, że poprzez przyjęcie opłatka z
        ręki katolickiego księdza, którego morale nie ma znaczenia, przyjmuje Pana Jezusa.

        Pewnie się w tym temcie jeszcze rozyskutujemy.
        • Gość: Echo Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 20.09.05, 16:42
          >
          > Szeroki temat. Po pierwsze, poprzez swoją ofiarę na krzyżu, Jezus zlikwidował
          > system ofiarny Starego Testamentu, zatem zlikwidował też system kapłański.
          > Kapłaństwo NT polega na rozgłaszaniu cech Boga, a nie sprawowaniu jakichkolwiek
          > ofiar. Zatem kapłaństwo w wydaniu katolickim nie ma racji bytu.

          Jak wiec rozumiesz "cokolwiek zwiazecie na Ziemi bedzie zwiazane w niebie,
          a cokolwiek rozwiazecie ... etc?"


          > Po drugie, Wieczerza Pańska nie jest ofiarą, lecz tylko wspominaniem ofiary
          > Jezusa. Człowiek dostępuje zbawienia na podstawie wiary w skuteczność dzieła
          > krzyża, a nie w skuteczność ofiary mszalnej.
          > Traktowanie Mszy jako ofiary jest zaprzeczeniem ofiary krzyża. Mmsza czyni z
          > kleru pośredników zbawienia. Ludziom w drodze do Boga potrzebny jest ksiądz, a
          > nie Pan Jezus, chociaż katolik jest nauczany, że poprzez przyjęcie opłatka z
          > ręki katolickiego księdza, którego morale nie ma znaczenia, przyjmuje Pana Jezu
          > sa.
          >
          > Pewnie się w tym temcie jeszcze rozyskutujemy.

          Jesli Chrystus powiedzial "to jest cialo moje" to chyba mial na mysli cialo
          mistyczne. Potem sw. Pawel nazywa Kosciol cialem mistycznym Chrystusa. Nie
          powiedzial nic ze to jest na wzor mojego ciala czy cos w tym sensie. Eucharystia
          (msza) jest ciaglym czerpaniem z ofiary Chrystusa dla odnowy czlowieka. Dlatego
          KK wymaga od katolikow bardzo powaznego zastanowienia sie nad swoim zyciem zanim
          siegnie po Eucharystie. Widzisz, o ile ofiara Chrystusa byla jednorazowa,
          czerpanie z tej ofiary trwa. Dlaczego? Poniewaz trwa niedoskonale zycie ludzkie.
          Poniewaz ludzie nie sa doskonali i jesli odrzuca ciagla samoodnowe w oparciu o
          ofiare Chrystusa, wtedy czesto przechodza w moralny relatywizm i w koncu w
          ateizm jak wiekszosc husytow w Czechach.
          • Gość: Husyta Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżnięci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 12:04
            Po spaleniu Husa, kolejni papieże wysłali łącznie na Czechy pięć krucjat w celu
            eksterminacji Husytów. Ci, którzy przetrwali, przyjęli Reformację, jednak
            dzieła eksterminacji protestantów w Czechach dopełniły doborowe oddziały
            Lisowczyków w roku 1620, wysłane tam przez króla polskiego, a które sprowadził
            na Czechy Sarkander, kanonizowany przez JP2 w 1995 roku.

            O innych rzeczach potem.
            • Gość: Ed Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.05, 01:43
              Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(
              • husyta Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 08:45
                Gość portalu: Ed napisał(a):

                > Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(

                Podobnie było z Waldensami. Tych wymordowano z niesamowitą okrutnością.

                Do innych osiągnięć katolicyzmu należy też eksterminacja hugenotów, czyli
                francuskich protestantów.
                • Gość: Katolik papieski Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 09:48
                  husyta napisał:

                  > Gość portalu: Ed napisał(a):
                  >
                  > > Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(
                  >
                  > Podobnie było z Waldensami. Tych wymordowano z niesamowitą okrutnością.
                  >
                  > Do innych osiągnięć katolicyzmu należy też eksterminacja hugenotów, czyli
                  > francuskich protestantów.
                  Wszyscy ci heretycy zasłużyli sobie na to.
                  • Gość: Ed Re: W imię milości i katolickiego Boga IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.05, 09:53
                    > > Gość portalu: Ed napisał(a):
                    > >
                    > > > Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(
                    > >
                    > > Podobnie było z Waldensami. Tych wymordowano z niesamowitą okrutnością.
                    > >
                    > > Do innych osiągnięć katolicyzmu należy też eksterminacja hugenotów, czyli
                    >
                    > > francuskich protestantów.
                    > Wszyscy ci heretycy zasłużyli sobie na to.

                    Nie ma to, jak "prawdziwny" katolicyzm ;((
                    • husyta Re: W imię milości i katolickiego Boga 19.10.05, 11:54
                      Gość portalu: Ed napisał(a):

                      > > > Gość portalu: Ed napisał(a):
                      > > >
                      > > > > Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(
                      > > >
                      > > > Podobnie było z Waldensami. Tych wymordowano z niesamowitą okrutnoś
                      > cią.
                      > > >
                      > > > Do innych osiągnięć katolicyzmu należy też eksterminacja hugenotów,
                      > czyli
                      > >
                      > > > francuskich protestantów.
                      > > Wszyscy ci heretycy zasłużyli sobie na to.
                      >
                      > Nie ma to, jak "prawdziwny" katolicyzm ;((


                      A jak PiS dorwie się do władzy, to wprowadzi katolickie prawo i sparwiedliwość
                      • Gość: Ed Re: W imię milości i katolickiego Boga IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.05, 17:21
                        husyta napisał:

                        > A jak PiS dorwie się do władzy, to wprowadzi katolickie prawo i sparwiedliwość

                        Czego można się po nim spodziewać, pokazał już niejednokrotnie łącznie z
                        moralnością leżącą gdzieś chyba między pisuarami :((
                • mala.mi74 Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 10:53
                  husyta napisał:

                  > Gość portalu: Ed napisał(a):
                  >
                  > > Na Katarów też polowali do ostatniego przez 150 lat :(
                  >
                  > Podobnie było z Waldensami. Tych wymordowano z niesamowitą okrutnością.
                  >
                  > Do innych osiągnięć katolicyzmu należy też eksterminacja hugenotów, czyli
                  > francuskich protestantów.

                  A ciekawe czemu w obronie Katarów czy Waldensów( to nie byli protestanci, tylko
                  heretycy, którzy zbrojnie występowali przeciwko ludnosci) nie stanęli
                  sprawiedliwi husyci czy humnitarni ateiści???? hm?
                  >
                  >
                  >
                  • husyta Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 11:53
                    mala.mi74 napisała:

                    > A ciekawe czemu w obronie Katarów czy Waldensów( to nie byli protestanci,
                    tylko
                    >
                    > heretycy, którzy zbrojnie występowali przeciwko ludnosci) nie stanęli
                    > sprawiedliwi husyci czy humnitarni ateiści???? hm?
                    > >

                    Czy wiesz, w jakim czasie i w jakiej przestrzeni działy się te wydarzenia:
                    eksterminacja katarów, waldensów, husytów, hugenotów?
                    • mala.mi74 Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 11:56
                      husyta napisał:

                      > mala.mi74 napisała:
                      >
                      > > A ciekawe czemu w obronie Katarów czy Waldensów( to nie byli protestanci,
                      >
                      > tylko
                      > >
                      > > heretycy, którzy zbrojnie występowali przeciwko ludnosci) nie stanęli
                      > > sprawiedliwi husyci czy humnitarni ateiści???? hm?
                      > > >
                      >
                      > Czy wiesz, w jakim czasie i w jakiej przestrzeni działy się te wydarzenia:
                      > eksterminacja katarów, waldensów, husytów, hugenotów?

                      wiem, dlatego kpie.

                      gdybyś zył w tamtym wieku pewnie grzebalabys w dziełach św. Hieronima czy św.
                      Augustyna w jednym z klasztorów KATOLICKICH...czego Ci z serca zyczę
                      >
                      >
                      >
                      • husyta Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 12:42
                        mala.mi74 napisała:

                        > wiem, dlatego kpie.

                        Na nic więcej cię nie stać; jeszcze nie widzuiałem u ciebie merytorycznego
                        argumentu, tylko zarzuty, że mi brak poznania ...

                        >
                        > gdybyś zył w tamtym wieku pewnie grzebalabys w dziełach św. Hieronima czy
                        św. Augustyna w jednym z klasztorów KATOLICKICH...czego Ci z serca zyczę
                        > >

                        Wolałbym wśród Waldensów poznawać Pismo Święte ...
                        • mala.mi74 Re: Husyci nie przeszli na ateizm, zostali wyrżni 19.10.05, 13:34
                          husyta napisał:

                          > mala.mi74 napisała:
                          >
                          > > wiem, dlatego kpie.
                          >
                          > Na nic więcej cię nie stać; jeszcze nie widzuiałem u ciebie merytorycznego
                          > argumentu, tylko zarzuty, że mi brak poznania ...
                          Moj drogi, jesli ktos kogoś morduje to na pewno nie jest katolikiem, bo
                          katolicyzm jest przeciwko mordowaniu. No chyba,że mi udowodnisz,że KK zniósł V
                          przykazanie. Czekam na dokument to potwierdzający.
                          A rola Kościola w średniowieczu byla zupelnie inna, inna tez struktura i
                          zadania, inni ludzie w Nim się "kręcili" i rózni wykorzystywali do swoich
                          politycznych czesto celów. Przenoszenie mentalności i rzeczywistości tamtych
                          czasów na rzeczywiśtośc wpsółczesnego czlowieka to już nie nieznajomośc
                          katolicyzmu a nieznajomośc i niezrozumienie historii.

                          grzebalabys w dziełach św. Hieronima cz
                          > y
                          > św. Augustyna w jednym z klasztorów KATOLICKICH...czego Ci z serca zyczę
                          > > >
                          >
                          > Wolałbym wśród Waldensów poznawać Pismo Święte ...
                          Bo ważniejsza jest dla Ciebie nienawiśc do katolicymu niż wiernośc Bogu.
                          Jezus obiecał swoim uczniom,że bedzie wsród nich az do skończenia swiata, a
                          waldensi jak szybko się pojawili tak i szybko znikneli. Cos krucho u nich chyba
                          było z obecnościa Jezusa wsród nich. Jedynym KOściołem, która trwa od czasów
                          Jezusa do dnia dzisiejszego jest Kosciól Katolicki i na nim spelnia się
                          obietnica asystencji Ducha św.- i jest to fakt,a nie moje widzi-misie.
                          Pozdrawiam.

                          >
                          • Gość: * Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:54
                            mala.mi74 napisała:

                            > ... A rola Kościola w średniowieczu byla zupelnie inna, inna tez struktura i
                            > zadania, inni ludzie w Nim się "kręcili" i rózni wykorzystywali do swoich
                            > politycznych czesto celów. Przenoszenie mentalności i rzeczywistości tamtych
                            > czasów na rzeczywiśtośc wpsółczesnego czlowieka to już nie nieznajomośc
                            > katolicyzmu a nieznajomośc i niezrozumienie historii. ...

                            Może powiesz wszystkim, jak według twego rozumienia historii zmieniła się rola
                            i funkcja Koscioła katolickiego?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=27057651&a=27073506
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22944087&a=23116980
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=957503&a=26587468
                            Do tego możesz sobie dolożyć galerię zdjęć dostojników kościelnych otaczających
                            Hitlera dostępną w internecie.
                            • mala.mi74 Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) 19.10.05, 14:03
                              Gość portalu: * napisał(a):

                              > mala.mi74 napisała:
                              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=27057651&a=27073506
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22944087&a=23116980
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=957503&a=26587468
                              > Do tego możesz sobie dolożyć galerię zdjęć dostojników kościelnych
                              otaczających
                              >
                              > Hitlera dostępną w internecie.
                              Rozumiem ,że jak zrobia mi zdjęcie z komunistą to znaczy,ze samam jestem
                              komunistą,jesli z buddystą to znaczy,że jestem buddystką. Oczywiście to ,że z
                              Tobą rozmawiam oznacza,że jestem niewierząca, a jak się z Toba spotkam,to
                              znaczy,że sama zwalczam Kościół. Ahaaa.
                              • Gość: * Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:36
                                Jak widzę nie wiele jesteś w stanie rozumieć nie rozrużniając głoszonego
                                Kościoła od głupoty ludzi sterujących tym kościołem.
                                • mala.mi74 Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) 19.10.05, 16:30
                                  Gość portalu: * napisał(a):

                                  > Jak widzę nie wiele jesteś w stanie rozumieć nie rozrużniając głoszonego
                                  > Kościoła od głupoty ludzi sterujących tym kościołem.

                                  Och, kochany, co jak co ,ale głupote to ja akurat bardzo szybko wychwytuję.
                                  Przez co dostaje mi się ...i z prawa ...i z lewa...
                                  • Gość: * Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:38
                                    Jeżeli najbliżsi fizycznie muszą wybijać Ci z głowy głupoty z braku innych
                                    mozliwości, to jesteś już o krok od nawiedzenia. Jeszcze trochę, a będziemy
                                    mieli kolejną apokalipsę małej mili na 74 wiorsty :))
                                    • mala.mi74 Re: Katolickie ewolucje wiecznie do źródeł ;)) 19.10.05, 16:45
                                      Gość portalu: * napisał(a):

                                      > Jeżeli najbliżsi fizycznie muszą wybijać Ci z głowy głupoty z braku innych
                                      > mozliwości, to jesteś już o krok od nawiedzenia. Jeszcze trochę, a będziemy
                                      > mieli kolejną apokalipsę małej mili na 74 wiorsty :))

                                      a gdzie ja napisalam ,że "najblizsi"??? I gdzie ,że "fizycznie"???
                                      mamy omamy????
                                      mala mila(??)
                                      ps. a może Cie grypa bierze,co?
                  • husyta Jak wyrżnięto Waldensów 19.10.05, 13:01

                    Chcesz stanąć w obronie zbrodni na Husytach czy Waldensach?

                    Polecam link do książki
                    www.ellen.terramail.pl/r4.html
                    (Ellen White jest adwentystką, która bardzo rzeczowo przedstawia prześladowania
                    Waldensów)

                    Fragment:
                    Gdy Rzym postanowił zniszczyć tę znienawidzoną sektę, rozpoczął od rzucania
                    klątwy, która potępiła waldensów jako heretyków, wydając na nich tym samym
                    wyrok śmierci. Nie oskarżano ich o nieróbstwo, rozwiązłość czy nieuczciwość,
                    lecz głoszono, że ich pobożność i świętość jest pozorna, przez co zwodzą "owce
                    prawdziwej trzody Bożej". Dlatego papież zarządził, "aby tę
                    obrzydliwą i upartą sektę przestępców, w razie gdyby sprzeciwiała się
                    uroczyście wyrzec swych herezji, zgnieść jak jadowite węże" (Wylie, XVI, l).
                    Czy pyszny władca rzymski zdawał sobie sprawę z tego, że kiedyś usłyszy
                    ponownie te słowa? Czy wiedział, że są one zapisane w księgach niebios, że
                    kiedyś na sądzie będą świadczyć przeciwko niemu? Jezus powiedział: "Cokolwiek
                    uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście" (Mat.
                    25,40).

                    Bulla papieska żądała, aby wszyscy wyznawcy Kościoła przyłączyli się do wypraw
                    krzyżowych przeciwko heretykom. Jako zachętę do tego okrutnego dzieła
                    ogłoszono, że "uczestnicy otrzymują uwolnienie od wszystkich kar kościelnych,
                    od grzechów głównych i pospolitych. Zwolniono ich od złożonych przysiąg,
                    zalegalizowano prawo do własności, które w przeszłości nabyli nielegalnie, a
                    każdemu, kto był zabił heretyka, przyrzeczone darowanie wszystkich grzechów.
                    Bulla ta unieważniała wszelkie umowy zawarte z waldensami, nakazywała sługom
                    waldensów opuszczenie ich domów, zakazywała udzielania tym ludziom
                    jakiejkolwiek pomocy i upoważniała każdego do zagarnięcia ich majątku" (Wylie,
                    XVI, l). Dokument ten wyraźnie ukazywał prawdziwe motywy postępowania
                    papiestwa, był to ryk smoka a nie głos Chrystusa.

                    Przywódcy Kościoła nie chcieli dostosować swoich charakterów do wspaniałego
                    wzoru zakonu Bożego, lecz stworzyli własny, wygodny dla nich, wzór postępowania
                    i zapragnęli zmusić wszystkich do życia zgodnego z wolą Rzymu. Europa stała się
                    widownią najstraszliwszych tragedii. Zepsuci i bluźnierczy kapłani wykonywali
                    dzieło szatana, który ich inspirował. Nie znali miłosierdzia. Ten sam duch,
                    który ukrzyżował Chrystusa i zabił apostołów, który pobudził krwiożerczego
                    Nerona przeciwko wierzącym w dniach jego panowania, objawiał się w tych, którzy
                    chcieli zetrzeć z ziemi umiłowanych przez Boga ludzi.

                    Prześladowania, trwające przez wiele wieków, znoszone były cierpliwie i
                    wytrwale przez pobożny lud, który chciał uczcić tym Zbawiciela. Nie zważając na
                    podjęte przeciwko nim wyprawy krzyżowe, ani na prześladowania i nieludzkie
                    tortury, jakie im groziły, waldensi w dalszym ciągu szli głosić kosztowną
                    prawdę. Ścigano ich aż do śmierci, jednak ich krew zraszała wysiane ziarno,
                    które wschodziło i przynosiło owoc. W ten sposób już na setki lat przed
                    narodzeniem Lutra świadczyli oni o prawdzie. Rozproszeni w wielu krajach,
                    wysiali nasienie reformacji, która zrodziła się za dni Wiklifa, rozszerzyła
                    swój zasięg za czasów Lutra i aż do końca czasu będzie prowadzona przez tych,
                    którzy gotowi są cierpieć "z powodu zwiastowania Słowa Bożego i świadczenia o
                    Jezusie" (Obj. 1,9).
                    • husyta Jeszcze kilka słów o Waldensach 19.10.05, 13:07

                      Polecam link:
                      www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/leksykon/leks_w.htm
                      oraz wklejam fragmencik z poprzedniego linku:

                      W Polsce o waldensach słyszymy już w 1257 r., gdy pojawili się na pograniczu
                      polsko-czeskim. Na początku XIV w. stanowili oni dosyć dużą siłę w miastach
                      śląskich. Walkę z waldensami podjął Kościół Katolicki przy pomocy wprowadzonej
                      w tym czasie w Polsce inkwizycji. Podejrzanych o herezję ścigano,
                      przeprowadzano procesy i wydawano wyroki nakładające kary kościelne, głównie
                      ekskomunikę (klątwę), następnie zaś palono żywcem na stosie. Na początku XIV w.
                      waldensi rozpowszechnili swe wpływy również w Małopolsce, gdzie tępili ich
                      inkwizytorzy, korzystający z poparcia Władysława Łokietka. Mimo prześladowań
                      musieli jednak przetrwać i szerzyć dalej swe nauki, skoro w 1327 roku papież
                      Jan XXII polecił dominikanom zorganizować urząd inkwizytora w Królestwie
                      Polskim ze względu na istnienie silnych ruchów heretyckich. Waldensi działali
                      również na Pomorzu Zachodnim. Ich działalność na ziemiach polskich przetrwała
                      do XV w, kiedy to połączyli się z husytami.
                    • Gość: Katolik papieski Re: Jak wyrżnięto Waldensów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:00
                      husyta napisał:
                      > Chcesz stanąć w obronie zbrodni na Husytach czy Waldensach?
                      To nie była zbrodnia, ale prawny wyrok na który sobie zasłużyli.
                      > Polecam link do książki
                      > www.ellen.terramail.pl/r4.html
                      > (Ellen White jest adwentystką, która bardzo rzeczowo przedstawia
                      prześladowania
                      >
                      > Waldensów)
                      Sekciarska heretycka propaganda nas nie interesuje.
                      • husyta Re: Jak wyrżnięto Waldensów 20.10.05, 21:09
                        Gość portalu: Katolik papieski napisał(a):

                        > husyta napisał:
                        > > Chcesz stanąć w obronie zbrodni na Husytach czy Waldensach?
                        > To nie była zbrodnia, ale prawny wyrok na który sobie zasłużyli.

                        A czym zasłużyli na eksterminację?


                        > > Polecam link do książki
                        > > www.ellen.terramail.pl/r4.html
                        > > (Ellen White jest adwentystką, która bardzo rzeczowo przedstawia
                        > prześladowania Waldensów)
                        > Sekciarska heretycka propaganda nas nie interesuje.

                        Kogo reprezentujesz, kiedy piszesz 'nas'?

                        Na jakiej podstawie uważasz kogoś za sekciarza? Jakie są cechy sekt?
        • arcykr Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 21.09.05, 13:34
          > > > To wiara, że modlitwy mają być zanoszone tylko w imieniu Jezusa.
          > > Uzasadnij to.
          >
          > Jan 14,13 I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojcie
          > c
          > był uwielbiony w Synu.
          > 14,14 Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.
          > 14,15 Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.
          Nie uważam tego uzasadnienia za wystarczające. Jezus nie powiedział, że spełni
          tylko modlitwy kierowane bezpośrednio do niego.

          > Religie, w tym KK, sprawują obrzędy, które zostały ustanowione przez ludzi, a
          > które mają zobowiązać Boga do okazania ludziom przychylności przez sam fakt ich
          > sprawowania - ex opere operato.
          Dotyczy to sakramentó. Który według ciebie sakrament nie został ustanowiony
          przez Boga?

          > > > Do Boga przychodzi się na podstawie ofiary Jezusa, a nie obrzędów s
          > prawow
          > > anych przez kapłanów.
          > > A jak rozumiesz słowa "to czyńcie na moją pamiątkę"?>
          > Szeroki temat.
          Sam go zacząłeś.

          Po pierwsze, poprzez swoją ofiarę na krzyżu, Jezus zlikwidował
          > system ofiarny Starego Testamentu, zatem zlikwidował też system kapłański.
          > Kapłaństwo NT polega na rozgłaszaniu cech Boga, a nie sprawowaniu jakichkolwiek
          > ofiar.
          Niby czemu?
          >
          > Po drugie, Wieczerza Pańska nie jest ofiarą, lecz tylko wspominaniem ofiary
          > Jezusa.
          Uzasadnij to.

          Człowiek dostępuje zbawienia na podstawie wiary w skuteczność dzieła
          > krzyża, a nie w skuteczność ofiary mszalnej.
          Warunkiem zbawienia jest miłość a msza jest ucztą miłości.

          > Traktowanie Mszy jako ofiary jest zaprzeczeniem ofiary krzyża.
          Dlaczego?

          Mmsza czyni z
          > kleru pośredników zbawienia. Ludziom w drodze do Boga potrzebny jest ksiądz, a
          > nie Pan Jezus, chociaż katolik jest nauczany, że poprzez przyjęcie opłatka z
          > ręki katolickiego księdza, którego morale nie ma znaczenia,
          Nie ma na szczęście znaczenia dla ważności sakramentu.
          Dalej nie wytłumaczyłeś, jak rozumiesz słowa "to czyńcie na moją pamiątkę".
          • husyta Re: Kapłani wszystkich religii łączcie się 24.10.05, 13:49


            > Jan 14,13 I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby
            Ojciec był uwielbiony w Synu.
            > 14,14 Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.
            > 14,15 Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.

            Arcykr: Nie uważam tego uzasadnienia za wystarczające. Jezus nie powiedział, że
            spełni tylko modlitwy kierowane bezpośrednio do niego.

            H: Stosujesz tutaj chyba jezuickie rozumowanie:
            Mimo że tekst jasno mówi, że Pan Jezus odpowie, kiedy będziemy prosić w jego
            imieniu. Ty, po jezuicku chcesz wczytać w ten tekst interpretację, że Jezus
            tutaj nie zabrania wzywania innych imion, a skoro nie zabrania, to może dopuszcza..
            I na podstawie takiej scholastycznej ekwilibristyki, chcesz dowieść, że wolno
            wzywać zmarłych świętych.

            Otóż nie można, z dwóch powodów.
            Po pierwsze, na pośrednika między Bogiem a ludźmi Pan Bóg ustanowił Jezusa;
            Po drugie, Biblia zabrania wzywania zmarłych.
          • husyta Kapłani łączcie się - sakramenty 24.10.05, 13:52
            Religie, w tym KK, sprawują obrzędy, które zostały ustanowione przez ludzi, a
            > które mają zobowiązać Boga do okazania ludziom przychylności przez sam fakt
            ich sprawowania - ex opere operato.

            Arykr: Dotyczy to sakramentów. Który według ciebie sakrament nie został
            ustanowiony przez Boga?

            Mogę ci powiedzieć, które Pan Bóg ustanowił:
            Chrzest i Wieczerzę Pańską.
          • husyta wspominanie tego, co Pan Jezus uczynił 24.10.05, 14:02
            H: Do Boga przychodzi się na podstawie ofiary Jezusa, a nie obrzędów
            sprawowanych przez kapłanów.
            Arcykr: A jak rozumiesz słowa "to czyńcie na moją pamiątkę"?
            Szeroki temat. Sam go zacząłeś.

            H: Szeroki temat.
            Paweł tak opisuje Wieczerzę Pańską:
            1 Kor 11,23-28
            Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy,
            której był wydany, wziął chleb, a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie,
            jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją.
            Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi
            mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją.
            Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską
            zwiastujecie, aż przyjdzie.
            Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien
            będzie ciała i krwi Pańskiej.
            Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z
            kielicha tego pije.

            Pan Jezus ustanowił ten obrzęd, jedzenia chleba i picia wina, aby wspominać to,
            co On miał uczynić następnego dnia, a mianowicie złożyć siebie w ofierze na
            Krzyżu Gogoty.
            Chleb symbolizował jego ciało, krew symbolizowała jego krew. Przyjmowanie chleba
            i wina oznacza akceptację i wspominanie tego, co Pan Jezus uczynił dla naszego
            zbawienia.
          • husyta Zgodnie z intencją kościoła 24.10.05, 14:14

          • husyta Zgodnie z intencją kościoła - tekst 24.10.05, 14:15
            Zgodnie z intencją kościoła


            H: Po pierwsze, poprzez swoją ofiarę na krzyżu, Jezus zlikwidował system ofiarny
            Starego Testamentu, zatem zlikwidował też system kapłański. Kapłaństwo NT polega
            na rozgłaszaniu cech Boga, a nie sprawowaniu jakichkolwiek ofiar.

            Arcykr: Niby czemu?

            H: Skoro ofiara Jezusa była doskonała, złożona raz n zawsze, to system ofiarny
            Satrego Testamentu stracił rację bytu. Kapłani mogli pójść do domu. Nie byli już
            potrzebni, bo ofiary nie były juz potrzebne.

            >
            H: Po drugie, Wieczerza Pańska nie jest ofiarą, lecz tylko wspominaniem ofiary
            Jezusa.

            Arcykr: Uzasadnij to.

            H: Uzasadniłem w poprzednim poście. Jeśli byłaby ofiarą, to oznaczałoby to, że
            ofiara Jezusa na krzyżu nie była doskonała i potrzebuje uzupełnienia.


            H: Człowiek dostępuje zbawienia na podstawie wiary w skuteczność dzieła krzyża,
            a nie w skuteczność ofiary mszalnej.

            Arcykr: Warunkiem zbawienia jest miłość a msza jest ucztą miłości.

            H: Jak miłosć? Agape, fileo, eros?

            H: Traktowanie Mszy jako ofiary jest zaprzeczeniem ofiary krzyża.

            A: Dlaczego?

            H: Msza czyni z kleru pośredników zbawienia. Ludziom w drodze do Boga potrzebny
            jest ksiądz, a nie Pan Jezus, chociaż katolik jest nauczany, że poprzez
            przyjęcie opłatka z ręki katolickiego księdza, którego morale nie ma znaczenia,

            A: Nie ma na szczęście znaczenia dla ważności sakramentu.

            H: Według Katechizmu Katolickiego, dla ważności sakramentu morale szafarza jest
            nieistotne; ważna jest jednak intencja, aby był on udzielony zgodnie z intencją KK.
            I tutaj jest powazny problem, który rodzi pytanie: Jak katolik może się
            dowiedzieć, czy sakrament był mu udzielony zgodnie z intencją kościoła? A jeśli
            intencją księdza było otrzymanie datku „co łaska”? Czy wtedy sakrament był ważny?
            Czy obecny papieże był ochrzczony zgodnie z intencją KK? A jeśli ksiądz, który
            go chrzcił, czynił to z intencją otrzymania pieniędzy, to by oznaczało, że
            obecny papież, edług nauki KK, nie byłby nawet chrześcijaninem.
    • edico Re: Proletariusze wszystkich religii łączcie się 18.10.05, 08:45
      Powstanie Związek Religijnych Republik Radzieckich
      • Gość: Ed Re: ZSRR Watykanu? :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.05, 20:05
        edico napisał:

        > Powstanie Związek Religijnych Republik Radzieckich

        Tak na dobrą sprawę, to już samo to założenie wynika z Kodeksu Prawa
        Kanonicznego. Chyba że chodzi o włączenie do tego światowego związku kolejnych
        religii, schizm itp., któr4e po "właściwej" korekcie odzwierciedlą chińskie
        mundurki, tylko w nieco innym wydaniu ;))
    • Gość: m Rozmowa o inkwizycji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 22:06
      Rozmowa o inkwizycji
      z ks. dr GRZEGORZEM RYSIEM, historykiem Papieskiej Akademii Teologicznej w
      Krakowie, rozmawia Iwona Budziak

      - Gdy mówi się o jakichś zdarzeniach historycznych, warto patrzeć na nie z
      punktu widzenia współczesnych im ludzi. Czy i na inkwizycję trzeba tak
      spojrzeć? Czy na tym polega obiektywizm?

      - Nie można historii Kościoła uprawiać ahistorycznie, tzn. nie można przenosić
      np. na wiek XIII, XIV własnych kategorii myślenia (poza wszystkim to błąd
      metodologiczny). Podkreśla to także Ojciec Święty w tekstach, które wzywają do
      oczyszczenia pamięci. W tym oczyszczaniu pamięci musi być uwzględniony kontekst
      historyczny. Z drugiej strony nie można wszystkiego uzasadnić tylko i wyłącznie
      kontekstem historycznym; wtedy wpadamy w błąd charakterystyczny dla marksizmu,
      podkreślającego, że jest baza, która determinuje nadbudowę, warunki historyczne
      przesądzają o wszystkim i można nimi wytłumaczyć każdą, nawet największą
      zbrodnię. A przecież jest pytanie o wolność człowieka, o jego odczytanie
      Ewangelii itd. Przyczyny historyczne pomagają zrozumieć, jak doszło do
      zjawiska, ale one wcale nie wyznaczają pełnej jego oceny.

      - No właśnie. Kiedy Kościół się rodził, gdy depozyt wiary był mocno utrwalony i
      Ewangelia "płynęła w żyłach" każdego chrześcijanina, patrzenie na ludzi inaczej
      myślących, inaczej wierzących było zupełnie inne niż w zaledwie kilka wieków
      później. Co takiego się stało, że Kościół usankcjonował przemoc w szerzeniu i
      obronie wiary?

      - Kościół przez wieki nie jest taki sam, bo nie ci sami tworzą go ludzie. Było
      kilka przełomowych momentów w jego historii, kiedy Kościół wchodził w zupełnie
      inne od tego, w którym wyrósł, środowisko. Tak było na przełomie IV i V wieku,
      gdy Europa z rzymskiej stała się barbarzyńska. Kościół wychowany na starożytnej
      tradycji rzymskiej schrystianizował barbarzyńców, ale równocześnie sam się
      zbarbaryzował, bo już nie Rzymianie, a barbarzyńcy go tworzyli. Owszem,
      Rzymianie mieli spadkobierców jak Grzegorz Wielki, ale on miał za partnerów w
      Europie ludzi, których etos był zupełnie inny. Byli zauroczeni walką, która
      stanowiła dla nich wartość samą w sobie, dla nich obligatoryjnym zachowaniem
      była zemsta rodowa. Wchodząc do Kościoła wnieśli to, co płynęło w ich żyłach.
      Kościół starożytny, który był pacyfistyczny mówił: jeżeli ktoś chce być
      żołnierzem, nie będzie ochrzczony. Od V wieku przez jakiś czas Kościół próbował
      pokazywać, że wojna jest czymś złym, karał pokutą, nieraz nawet roczną ludzi,
      którzy na wojnie kogoś zabili. Po kilku wiekach okazało się, iż to wszystko
      przynosi znikome rezultaty i że trzeba schrystianizować rzemiosło wojenne, by
      zamiast rozbójnika mieć chrześcijańskiego rycerza.

      - I co się dzieje?

      - Dzieje się tak, że Kościół staje się barbarzyński, a barbarzyńcy stają się
      chrześcijanami.

      - Wśród tych barbarzyńców są takie wyspy ludzi myślących, powiedzmy bardziej
      tradycyjnie, czasem buntują się przeciw takiemu relatywistycznemu Kościołowi.
      Czy walka z nimi są to korzenie inkwizycji?

      - To jest alternatywa dość pozorna, bo nie jest tak, że w XIII w mamy po jednej
      stronie katarów a po drugiej inkwizytorów, bo pośrodku są jeszcze Franciszek i
      Dominik, więc "alternatywa" jest potrójna. Są także ludzie krytycznie
      nastawieni do Kościoła, do jego episkopatu, np. św. Bernard, którzy jednak nie
      zrywają z Kościołem tylko próbują go zmieniać od środka.

      - Czy w takich warunkach rozwarstwienia w patrzeniu na Kościół rodzi się duch
      inkwizycji, zaczyna się walka o Kościół w sposób siłowy? Jakie są korzenie
      inkwizycji?

      - One sięgają momentu, gdy spróbowano postawić znak równości między Kościołem a
      państwem. Czyli wieku IV, gdy cesarz stał się chrześcijaninem. Ma on do
      Kościoła podejście czysto instrumentalne. Chrześcijaństwo jest mu potrzebne
      jako element jednoczący państwo. Wcześniej takim elementem była religia
      pogańska i wtedy ( jak to było za czasów Decjusza) ginęli chrześcijanie. Po
      Decjuszu cesarzem jest Konstantyn, który jest jego odwrotnością: postępuje tak
      samo, tylko teraz chrześcijaństwo ma zapewnić jedność państwa.

      - Czyli chodzi nie o Ewangelię, tylko o władzę.

      - Cesarzowi o cóż chodzi. Jeśli postawi się znak równości między Kościołem a
      państwem, a w Cesarstwie Rzymskim już chrześcijańskim ten znak postawiono
      bardzo szybko, to człowiek burzący jedność Kościoła równocześnie burzy jedność
      państwa. Jego działalność można wtedy utożsamić ze zdradą. Trzeba pamiętać, że
      w starożytności kwestie dogmatyczne budziły o wiele większe emocje niż dziś.
      Bazylii Wielki opowiada, że człowiek nie może spokojnie przejść przez ulicę:
      idzie do fryzjera, a ten opowiada, że Syn jest współistotny Ojcu, a idzie się
      na targ, kupić sobie jajko u przekupki, a ona mówi, że Syn jest tylko podobny
      do Ojca. Gdy jest taka atmosfera, cesarz nie może na to patrzeć obojętnie.
      Próbuje administracyjnie narzucić jedną oficjalną wykładnię chrześcijaństwa.
      Mówimy tu o postawie władzy rzymskiej, z którą Kościół początkowo nie bardzo ma
      ochotę się spotkać. Gdy prześledzimy starożytne sobory, nigdzie nie znajdziemy
      tekstu, z którego by wynikało, że Kościół aprobuje taką postawę władzy
      państwowej.

      - Tylko że jeżeli nawet tekstu nie znajdziemy, to fakty były takie, jakie były.

      - Więcej, fakty w jakiejś mierze były aprobowane nie tyle przez oficjalny
      Kościół, co przez bardzo ważnych teologów, takich jak Augustyn. Poza tym
      Kościół - już średniowieczny - pozostał bardzo przywiązany do rzymskiego prawa.
      Badania nad rzymskim prawem weszły w nowe stadium w wieku XII. Powstałe wtedy
      pierwsze uniwersytety europejskie , zwłaszcza włoskie, tworzyły się wokół
      studiów nad rzymskim prawem, później także - prawem kościelnym. Dramat polega
      na tym, że odkrycie rzymskiego prawa (z czasów Teodozjusza, Justyniana,
      kodeksów, które karały herezję nawet śmiercią) zbiegło się w czasie z
      pojawieniem się herezji i to herezji masowej (tzw. ruchy ubogich, m.in.
      katarzy, waldensi). Dla Kościoła zachodniego, który naraz zetknął się z herezją
      i to tak bardzo popularną, było to nowe doświadczenie. Szukał jakiegoś
      narzędzia.

      - Ale zderzenie tych dwóch fal - Kościoła z herezją i stopniowo utworzenie
      Inkwizycji do walki z tymi zjawiskami sprawiło, że Inkwizycja stała się
      swoistym aparatem policyjnym Kościoła do czyszczenia dlań pola. Inkwizytorzy
      stopniowo zdobywali coraz większą władzę, nawet przewyższającą władzę
      miejscowego biskupa.

      - Inkwizytor łączył w swoim ręku cały szereg funkcji. Począwszy od tego, że on
      wykrywał zbrodnię, udowadniał ją, osądzał. Obrońcy nie było a od wyroku
      inkwizytora nie było odwołania. Był on sędzią papieskim, z papieskim
      autorytetem. Władza inkwizytora rzeczywiście była duża, i przeciwko niej
      biskupi niejednokrotnie się burzyli. Już w pierwszym pokoleniu inkwizytorów
      okazało się, że taka władza może człowieka bardzo deprawować. Inkwizytorzy
      okazywali się ultragorliwi. Biskupów to niepokoiło, czasem udało się odwołać
      takiego człowieka z urzędu. W latach 1311 - 1312 podczas soboru w Vienne
      podsumowano działalność inkwizytorów. Stwierdzono, że nieraz lekarstwo okazało
      się znacznie gorsze niż choroba. Od tej pory wymagało się od inkwizytorów
      odpowiedniego wieku do sprawowania tej funkcji, jakiegoś wykształcenia i
      ścisłej współpracy z biskupem miejsca. Fakt, iż Kościół zajął się tym na
      soborze, pokazuje wielkość zjawiska. Zdecydowano się uruchomić pewne hamulce.
      Rzecz stała się niebezpieczna. Ówczesne problemy sobór nazywa po imieniu
      mówiąc, że obiektywizm procesów jest wyraźnie wykrzywiony przez cały szereg
      pokus, na jakie człowiek mający wyjątkową władzę jest narażony.

      - Jakie były liczby skazanych, jak to się miało do innego rodzaju przestępstw?

      - Na szczęście proces inkwizycyjny musiał być protokołowany. Dla każdej sprawy
      sporządzano osobne akta. Jest różny stopień ich zachowania, np. akta Inkwiz
      • Gość: m Re: Rozmowa o inkwizycji , cz.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 22:08
        - Jakie były liczby skazanych, jak to się miało do innego rodzaju przestępstw?

        - Na szczęście proces inkwizycyjny musiał być protokołowany. Dla każdej sprawy
        sporządzano osobne akta. Jest różny stopień ich zachowania, np. akta Inkwizycji
        Rzymskiej rozproszone są niemalże po całym świecie. Nie mamy wszystkich akt
        Inkwizycji Hiszpańskiej, dlatego dane, które się podaje dla Hiszpanii, są
        szacunkowe, ale ocalały akta w Portugalii. Mówię o różnych regionach, dlatego,
        że zasadą działania trybunałów inkwizycyjnych aż po wiek XIX było to, że nie
        były one scentralizowane, działały na powierzonym sobie obszarze i nie
        podlegały Inkwizycji Rzymskiej. Dopiero w XIX w. powstała w wyniku
        przekształcenia tejże Kongregacja Świętego Oficjum i z czasem, po Soborze
        Watykańskim II, przyjęła nazwę Świętej Kongregacji Doktryny Wiary i objęła swym
        działaniem cały Kościół. Poszczególne lokalne trybunały z czasem poupadały.
        Albo w trakcie Rewolucji Francuskiej albo trochę później. Słynny jest proces
        inkwizycyjny przeprowadzony w Montaillou, w wiosce w Pirenejach. Inkwizytorzy
        aresztowali wówczas całą wieś, 98 osób. Proces trwał ponad rok, przesłuchano
        nie tylko oskarżonych, ale też ponad stu świadków z okolic. Pięć osób zostało
        skazanych na śmierć, czterech katarów i jeden waldens. A więc wyroki śmierci
        stanowiły 5%, reszta wyroków była różna. Ludzie zostali skazani albo na
        więzienia, albo na noszenie oznakowanego stroju, co było bardzo uciążliwą karą,
        pozbawiającą człowieka dobrego imienia - piętnowała go ona i pokazywała
        społeczeństwu jako kogoś niebezpiecznego, z kim nie wolno się kontaktować.
        Takich oznakowanych osób w średniowieczu prócz heretyków było jeszcze kilka
        grup, np. Żydzi i prostytutki.

        - Z dzisiejszego punktu widzenia zestawienie bulwersujące. A śmierć ponosili
        przez spalenie?

        - Tak, z reguły stos. Wybierano rodzaj śmierci sugerujący oczyszczenie. 5% to
        może być niewiele jak i ogromnie dużo, wszystko zależy od liczby prowadzonych
        spraw. Przy 90 - będzie to 5 osób, ale w przypadku Inkwizycji Hiszpańskiej,
        działającej od XV w. do lat 30. W XIX w., szacuje się, iż wykonano ok. 5-10
        tys. wyroków śmierci. Dla porównania, męczenników Kościoła z pierwszych trzech
        wieków jego istnienia jest ok. 3 tys. Inkwizycja Hiszpańska ma na swym koncie
        więcej ofiar niż Rzym zabił chrześcijan.

        - W Hiszpanii w tej liczbie znalazło się wielu Żydów?

        - Tak, tylko że musimy pamiętać iż dopóki Żyd nie został ochrzczony, nie
        podlegał Inkwizycji. Lecz gdy przyjął chrzest, a nadal praktykował judaizm,
        traktowany był jako upadły chrześcijanin. XIV wieczna Hiszpania była krajem, w
        którym narodził się nowożytny antysemityzm, taki sam, jak kilka wieków później
        w nazistowskich Niemczech czy w faszystowskich Włoszech. Mówiono o czystości
        rasowej, o wyższości rdzennych Hiszpanów, którzy mieli wywodzić się jeszcze od
        Wizygotów, w stosunku do ludności napływowej - Arabów i Żydów. Ten etniczny
        antysemityzm jako narzędzie walki wykorzystywał inkwizycję. Trzeba wszakże
        pamiętać, że Inkwizycja Hiszpańska była instytucją podporządkowaną królowi -
        państwową, a nie kościelną (obsługiwali ją jednak duchowni).

        - Wróćmy jednak do wyroków...

        - W aktach Inkwizycji Weneckiej z lat 1544-1724 czytamy, iż we wszystkich
        sprawach wydano 23 wyroki śmierci, spośród których wykonano 18, a 5 przypadków
        przekazano do Rzymu. Wśród nich najsławniejszy był Giordano Bruno, który
        ostatecznie został osądzony i spalony w Rzymie. Inkwizycja w Akwilei i
        Concordii wydała 14 wyroków śmierci. Trybunał działający w Portugalii ma
        natomiast na przestrzeni 200 lat, 1700 wyroków śmierci. Gdyby wszystkie te
        cyfry zsumować, będzie to liczba znacząca. Ale nawet gdyby jeden człowiek
        został spalony, to jest o jednego za dużo i jest to zbrodnia w imię fałszywie
        pojętej prawdy.

        - Jak to się stało, że Kościół zaczął wycofywać się z takiego sposobu radzenia
        sobie z herezjami i odstępstwami od wiary?

        - Na takie wycofywanie się trzeba było długo czekać. Przede wszystkim dlatego,
        że w ten sposób myślał nie tylko Kościół, czego przykładem są choćby wojny
        religijne, które toczyły się w XVI i XVII wieku i pochłonęły masę ofiar, czy
        Noc św. Bartłomieja. Po okresie średniowiecza i rozmaitych przemianach
        politycznych ukształtowała się Europa absolutystyczna, której zasadą stało się:
        jedna władza, jedno prawo, jedna religia, a w Niemczech: czyja władza, tego
        religia. Jeśli książę był katolikiem, poddani mieli być katolikami, jeśli
        luteraninem, luteranami itd. Państwo miało stanowić monolit wyznaniowy. Potem
        przyszedł czas Rewolucji Francuskiej a wraz z nią haseł: wolność, równość,
        braterstwo. Zaś po niej mamy powrót wszystkich idei konserwatywnych, Europa,
        która odrodziła się po Napoleonie, była bardzo konserwatywna. Dopiero w 2. poł
        XIX wieku pojawiają się hasła liberalne, wśród których
        najbardziej "podejrzanym" było hasło wolności religijnej, czyli rozdziału
        Kościoła od państwa. Dopiero wówczas można mówić, iż kończy się czas myślenia w
        duchu Inkwizycji, a Kościołowi pozostają dla obrony Ewangelii jedynie środki
        ubogie, którymi są słowo i sakrament. Wśród teologów hasło rozdziału Kościoła
        od państwa po raz pierwszy pojawiło się w latach 30. XIX wieku, dla nich był to
        postulat mający prowadzić do wolności Kościoła. Chodziło o to, by wyzwolić
        Kościół spod kurateli i omnipotencji państwa. Dla hierarchii w dużej mierze te
        postulaty były nie do przyjęcia, ze względu na niełatwy kontekst historyczny.
        Hasła liberalne kojarzyły się z Rewolucją Francuską, która była czasem
        prześladowania Kościoła. Papieżowi liberalizm kojarzył się z liberalnym ruchem
        włoskim, który sprawił, iż państwo, którym władał od VIII w. zostało mu
        odebrane, a sam stał się więźniem Watykanu. Oczywiście pojęcia wolności nie
        dało się zanegować, gdyż w końcu to słowo wpisane jest w Ewangelię, Listy
        Pawłowe. Ale znalazłoby się na indeksie, gdyby jego autorami byli autorzy
        Syllabusa, który powstał w 2. poł XIX wieku, gdzie wśród wszystkich możliwych
        błędów ówczesnego świata na pierwszym miejscu znalazła się wolność religijna,
        jako przesąd fałszywy i bardzo szkodliwy.

        To wycofywanie się Kościoła trwało bardzo długo, bo musiał odpowiedzieć sobie
        na pytanie o wolność religijną i stwierdzić, że chrześcijaństwo nie musi być
        religią stanu, nie musi być też pierwszą religią w państwie, katolicyzm nie
        musi być religią oficjalną. Dla bardzo wielu ludzi Kościoła model prawny
        przekłada się na zagadnienia teoretyczne i mówią: jeśli się postawi na poziomie
        prawa znak równości między religiami, czy to nie oznacza, że wszystkie religie
        są równe, czy to nie jest tak, że się stawia znak równości między prawdą a
        błędem? To jest problem schizmy arcybiskupa Lefebrea, a nawet naszych lat. Do
        dzisiaj myślenie w kategoriach deklaracji o wolności religijnej wcale nie jest
        oczywiste.

        - Gdzie w takim razie w tych wszystkich sporach o miejsce religii, o sposób
        funkcjonowania Kościoła jest miejsce dla Ewangelii?

        - Kościół Ewangelię czyta, natomiast czy ludzie Kościoła Ewangelię czytają?
        Czytają ją przez wieki i ufamy, że robią to coraz lepiej. Dla mnie przykładem
        dającym wiele do myślenia jest Tomasz Morus. Poniósł on śmierć w obronie
        własnego sumienia, na pewno był człowiekiem ewangelicznym i on właśnie, jako
        kanclerz Anglii uważał, że herezję można karać śmiercią. Co to oznacza? Że
        Ewangelię zawsze czyta człowiek jakoś uformowany, wychowany w określonym
        środowisku, na takim a nie innym uniwersytecie, w takim a nie innym rozumieniu
        prawdy. Każdy z nas, kiedy sięga po tekst ewangeliczny, ma jakieś
        przedrozumienie. Rozumiemy Ewangelię w taki a nie inny sposób. To nieraz jest
        bardzo bolesne, że do zrozumienia prawd najbardziej oczywistych Kościół musi
        się przebijać przez 20 wieków. Jest to też jakąś miarą grzechów ludzi Kościoła.
        Trzeba było doczekać XX wieku i nowoczesnej biblistyki, żeby
        • Gość: m Re: Rozmowa o inkwizycji , cz.3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 22:11
          - Gdzie w takim razie w tych wszystkich sporach o miejsce religii, o sposób
          funkcjonowania Kościoła jest miejsce dla Ewangelii?

          - Kościół Ewangelię czyta, natomiast czy ludzie Kościoła Ewangelię czytają?
          Czytają ją przez wieki i ufamy, że robią to coraz lepiej. Dla mnie przykładem
          dającym wiele do myślenia jest Tomasz Morus. Poniósł on śmierć w obronie
          własnego sumienia, na pewno był człowiekiem ewangelicznym i on właśnie, jako
          kanclerz Anglii uważał, że herezję można karać śmiercią. Co to oznacza? Że
          Ewangelię zawsze czyta człowiek jakoś uformowany, wychowany w określonym
          środowisku, na takim a nie innym uniwersytecie, w takim a nie innym rozumieniu
          prawdy. Każdy z nas, kiedy sięga po tekst ewangeliczny, ma jakieś
          przedrozumienie. Rozumiemy Ewangelię w taki a nie inny sposób. To nieraz jest
          bardzo bolesne, że do zrozumienia prawd najbardziej oczywistych Kościół musi
          się przebijać przez 20 wieków. Jest to też jakąś miarą grzechów ludzi Kościoła.
          Trzeba było doczekać XX wieku i nowoczesnej biblistyki, żeby przełamać
          fundamentalistyczne czytanie Biblii, jakie było normą w Kościele, jeszcze
          dziewiętnastowiecznym. Wartości się nie zmieniają, tylko z czasem zmienia się
          ich rozumienie. Papież nie bez powodu mówi o zgorszeniu, o antyświadectwie czy
          o tym, co było grzechem ludzi Kościoła. Jest tak, że czasem najpierw jest
          grzech, a dopiero potem dorabia się do tego ideologię i na to jak człowiek
          czyta nawet teksty objawione wpływa, takie a nie inne jego życie.

          - Co Ksiądz myślał prywatnie, gdy pisał o Inkwizycji? Czy historyk odczuwa
          wewnętrzne emocje w stosunku do rzeczywistości, którą opisuje?

          - Nigdy nie bałem się mówić ani pisać o rzeczach, które są bolesne w historii
          Kościoła. Takich spraw jak Inkwizycja w Kościele jest wiele. Mojemu mistrzowi,
          prof. Kracikowi zawdzięczam zasadę, że prawda broni się sama. Półprawda zawsze
          przekształca się w mitologię - czarną albo białą, ale zawsze szkodliwą. To, że
          Kościół jest ludzki i przez to jednocześnie święty i grzeszny nie ma to
          przełożenia na moją wiarę - absolutnie wierzę w święty Kościół.

          z ks. dr GRZEGORZEM RYSIEM,
          historykiem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie,
          rozmawiała Iwona Budziak


          • husyta Dyrektywy dla inkwizytorów 21.10.05, 23:15
            „Dyrektywy dla inkwizytorów”
            są zaczerpnięte z Directorium Inquisitorum, opublikowane w Rzymie w
            październiku 1584 roku z polecenia Kardynałów Generalnej Inkwizycji; dedykowane
            papieżowi Grzegorzowi XIII; z wersji angielskiej tłumaczonej przez J.P.
            Callendera, ‘Illustrations of Popery, Nowy Jork 1838.
            Umieszczone jako Appendix 1, w książce „Rome and the Bible”, David W.Cloud,
            published by Way of Life Literature, Bethel Baptist Print Ministry, Canada.

            “Ze względu na konieczność zbawienia wszyscy wierzący w Chrystusa są poddanymi
            rzymskiego Pontifa, który nosi dwa miecze i sądzi wszystkich, nie będąc
            sądzonym przez kogokolwiek. Oznajmiamy, mówimy, definiujemy i ogłaszamy, że
            poddanie się rzymskiemu Pontifowi jest konieczne do zbawienia.”

            „Heretykiem jest ten, który nie wierzy w to, czego naucza hierarchia rzymska.
            Heretyk zasługuje na bóle ognia. Zgodnie z ewangelią, kanonami, prawem cywilnym
            i zwyczajami, heretyk musi zostać spalony.’

            „ Heretykiem jest ten, kto odstępuje od któregokolwiek artykułu wiary.”

            „Spowiednicy nie mogą udzielać rozgrzeszenia tym, którzy przechowują księgi
            uważane za potępione. Ten, kto pisze książki zawierające herezję zostanie
            uznany za heretyka. Ten, kto przechowuje zakazane książki, zostanie uznany za
            sprzymierzeńca heretyków.”

            „Ten, kto grzebie zwłoki ludzi, którzy byli ekskomunikowani, bądź tych, którzy
            ich przyjmowali, bronili albo byli ich zwolennikami, nie otrzyma rozgrzeszenia
            dopóki nie wykopie zwłok, a miejsce to zostanie pozbawione zwyczajowej
            nietykalności grobu.”

            „Heretyk może zostać oskarżony i potępiony po śmierci.”

            „Po śmierci heretyka jego majątek zostanie zajęty.”

            „Samo podejrzenie o herezję wystarczy, aby wymagano oczyszczenia się z
            podejrzeń”
            (Oczyszczenie z oskarżeń bądź podejrzeń polegało na złożeniu przysięgi”; uw.
            moja)
            • husyta Kilka dat z historii inkwizycji 21.10.05, 23:22

              Sobór Laterański w 1215 roku ustanowił inkwizycję episkopalną, to znaczy, że
              każdy biskup miał podejmować działania w celu wykrycia występowania herezji w
              jego diecezji, aby ja z zniszczyć.
              (The History of Christianity, Justo l. Gonzales, Vol. 1, Harper & Row,
              Publishers, San Francisco, 1948, str. 310,).

              Inkwizycja byłą instytucją całkowicie papieską, opracowaną we wszystkich
              szczegółach przez papieży w XIII wieku, począwszy od Innocentego III i nie
              kończąc na Bonifacym VIII. W swoim słynnym podręczniku na temat traktowania
              herezji, inkwizytor Bernard Guy, który pomimo swego urzędu zasługuje na nasz
              respekt, oznajmia, że „urząd Inkwizycji czerpie swoje dostojeństwo ze źródła
              swego pochodzenia, gdyż pochodzi, jest uprawomocniony i znany jako ustanowiony
              przez samą Stolicę Apostolską.”

              […]
              The legislation, fixing the Inquisition as a Church institution and elaborating
              its powers, began with the synod of Tours in 1163 and the oecumenical council
              of 1179. A large step in advance was made by the council of Verona, 1184. The
              Fourth Lateran, 1215, and the council of Toulouse, 1229, formally established
              the Inquisition and perfected the organization. Gregory IX., Innocent IV., and
              Alexander IV. enforced its regulations and added to them. From first to last
              the popes were its chief promoters.

              Legislatura, ustanowienie Inkizycji jako instytucji Kościoła wraz z
              opracowaniem zakresu jej władzy, rozpoczęło się od synodu w Tours w roku 1163
              i soborze ekumenicznym w roku 1179. Duży krok naprzód był dokonany na soborze w
              Veronie w roku 1189. Czwarty Sobór Laterański, w 1215, oraz Sobór w Tuluzie, w
              1229, formalnie ustanowiły Inkwizycję i udoskonaliły jej organizację. Grzegorz
              IX, Innocenty IV i Aleksander IV wzmocnili i dodali jej mocy prawnej. Od
              początku do końca, papieże byli jej promotorami

              By the famous bull ad exstirpanda, of 1252, Innocent IV. authorized torture as
              a measure for extorting confessions. The merciless use of this weapon was one
              of the most atrocious features of the whole procedure.

              Na mocy słynnej bulli ‘ad exstirpanda’, z roku 1252, papież Innocent IV
              zaaprobował tortury jako sposób postępowania w celu wymuszenia zeznań.
              Bezlitosne używanie tej broni było jedną z najokrutniejszych cech całego
              procederu.

              Więcej na temat inkwizycji znajdziecie w Historii Kościoła Philipa Shaffa, tom
              V, Rozdział X.
              Adres w internecie:
              www.ccel.org/s/schaff/history/About.htm
              • Gość: * Re: Terror fanatyków - czarną kartą Kościoła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 15:38
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16459163&a=16482677
                • Gość: * Re: Bez inkwizycji, ale za to konsekwentnie :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 15:42
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12057092&a=12202805
                  • Gość: * Re: Postna zupka inkwizycyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 15:45
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12059768&a=12068474
                    • Gość: * Re: Bezczelnie chwilowo wzięte na wstrzymanie :(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 15:58
                      To są fakty, a nie tylko wrażenia. Papież leon XIII (1878-1903) jeszcze w roku
                      1903 bezczelnie pisał:

                      "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
                      ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale
                      bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie
                      się możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych
                      i karania winnych".
                      • viceroyek Re: Bezczelnie chwilowo wzięte na wstrzymanie :(( 17.11.05, 12:14
                        Gość portalu: * napisał(a):

                        > To są fakty, a nie tylko wrażenia. Papież leon XIII (1878-1903) jeszcze w roku
                        > 1903 bezczelnie pisał:
                        >
                        > "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
                        > ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale
                        > bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie
                        > się możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych
                        > i karania winnych".
                        Wrócilismy do tego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka