Dodaj do ulubionych

chrzest dziecka bez slubu koscielnego

30.09.02, 10:12
Jestem niewierzaca, nie mamy z mezem slubu koscielnego, czy moja osmioletnia
corka moze byc ochrzczona jesli moja tesciowa zobowiaze sie wychowywac
wnuczke w wierze katolickiej? Dlugo zastanawialam sie nad zasadnoscia
chrzczenia corki, teraz dochodzi problem pierwszej komunii - corka chce do
niej przystapic i chce byc ochrzczona. Wczesniej ksiadz odmowil jej chrztu
mowiac ze bedzie to mogla zrobic w przyszlosci, kiedy bedzie pelnoletnia, ale
skoro dziewiecioletnie dzieci sa dosyc dojrzale aby przystapic do komunii, to
dlaczego nie mialyby decydowac o przyjeciu chrztu? Dodam ze mieszkam w malej
miejscowosci i obawiam sie nietolerancji i wrogosci innych dzieci wobec corki
i w ogole dlaczego ma ona ponosic konsekwencje moich decyzji. Czy ksiadz ma w
ogole prawo odmowic jej chrztu, bo mam wrazenie ze szkoda swieconej wody dla
takich dzieci jak ona?
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 30.09.02, 10:32
      Też mnie ciekawi ten problem .
      Mój przyszły to "chłopak z odzysku" wiec kościelnego wziąc nie może, a poniewaz
      mi osobiście na kościelnym nie zalezy - to nie ma problemu.
      Problem tkwi w czym innym.
      Budujemy sie poza miastem , właściwie na wsi.
      Ustaliliśmy , ze "dla dobra" (czytaj: "Zeby nasze katolickie społeczeństwo
      kamieniami nie rzucało) naszego przyszlego dziecka ochrzcimy go.
      A tu widze, że nie tak chop...
      Moja kolezanka mając ślub cywilny musiała na parafii - przy chrzcie dziecka-
      podpisać zobowiązanie, że weźmie ślub kościelny.
      W naszym przypadku nie ma takiej możliwości.. Wiec?? pewnie trzeba będzie
      poszukać jakiegoś znajomego księdza.....
      • Gość: Ewa Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: warspite.ch.u* 30.09.02, 11:02
        Na pewno mozna takie rzeczy zalatwic w duzym miescie, a z autopsji moge
        powiedziec, ze stosowna "ofiara" bardzo pomaga przy pozytywnym rozpatrzeniu
        wniosku;-))
      • Gość: Astra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.ima.pl 30.09.02, 12:18
        capa_negra napisała:

        > Też mnie ciekawi ten problem .
        > Mój przyszły to "chłopak z odzysku" wiec kościelnego wziąc nie może, a
        poniewaz
        >
        > mi osobiście na kościelnym nie zalezy - to nie ma problemu.
        > Problem tkwi w czym innym.
        > Budujemy sie poza miastem , właściwie na wsi.
        > Ustaliliśmy , ze "dla dobra" (czytaj: "Zeby nasze katolickie społeczeństwo
        > kamieniami nie rzucało) naszego przyszlego dziecka ochrzcimy go.
        > A tu widze, że nie tak chop...
        > Moja kolezanka mając ślub cywilny musiała na parafii - przy chrzcie dziecka-
        > podpisać zobowiązanie, że weźmie ślub kościelny.
        > W naszym przypadku nie ma takiej możliwości.. Wiec?? pewnie trzeba będzie
        > poszukać jakiegoś znajomego księdza.....
        >
        >
        • Gość: Serena Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.09.02, 13:01
          Gość portalu: Astra napisał(a):

          >
          >
          > Nie rozumiem nadal po co chcesz ochcić dziecko skoro nie zależy ci w ogóle
          > na "kościele".Przeprzaszam bardzo,nie chcę cię urazić,ale to ty myślisz "po
          > wsiowemu",uzależniając przyjęcie sakramentu od miejsca urodzenia.
          > Jeżeli wiara katolicka nie jest ci bliska,to nie chrzcij dziecka,pozostaw to
          >
          ============
          Moim zdaniem to nie Ona myśli po wsiowemu ale 90% Polaków, a reszta z tych jak
          Ona (i ja) co są mniej konfliktowi chcą uniknąć różnego rodzaju kłopotów.
          Ostracyzmu społeczeństawa, trudnych [pytań dziecka "dlaczego", pocieszania
          dziecka że nie dostanie prezentu na komunię itp
          Poza tym jak się samemu jest nie wierzącym a dziecko jest odsunięte od religii
          (jedynie słusznej-w naszym państwie)to ciężko jest zaproponowac dziecku coś w
          zamian.
          Doskonale zdaje sobie sprawę, że tak jak ja myśli wielu Polaków i dlatego
          własnie mamy aż 90-parę % katolików w społeczeństwie.

          ==
          .Nie zaczynaj wychowywania swojego
          >
          > dziecka w duchu hipokryzji.Wiara czy jej brak - to twoja sprawa a nie ludzi -
          > sąsiadów.
          ==============
          Trzeba mieć tę cywilną odwagę aby przyznac że brak hipokryzji w stosunku do
          dziecka to droga przez męke.


          ==
          Kto ma je
          > wychować w duchu katolickim?Czysta hipokryzja! Natomiast brak ślubu kośc. z
          > przyczyninnych - czyli podobnie jak u ciebie gdy jeden z małżonków jest
          > rozwodnikiem - nie jest napewno przeszkodą w udzielaniu sakramentów ich
          > dzieciom.
          > Pozdrawiam.
          ===================
          W duchu katoplickim mają je wychować rodzice chrzestni. A brak ślubu
          kościelnego owszem przeszkodą jest. Proboszcz parafii mojego męza nie zgodził
          się na ochrzczenie dziecka dopóki nie weźmiemy ślubu koscielnego. A byliśmy
          ponad rok po cywilnym. To się jeszcze musiał mój z tego spowiadać.....

          Poza tym czasem wziąc trzeba pod uwagę rodzinę: ja tam wolę dzieciaka ochrzcic
          niż cały czas wysłuchwac od teściowej że antychryst jestem i dziecku krzywde
          robie....
          • arte77 Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 30.09.02, 14:17
            No wlasnie. Ja naprawde chcialabym zyc bez hipokryzji i tak wychowywac corke,
            czasem jednak nie wiem po co mi to wszystko: o ilez latwiej gdybym wziela ten
            slub, chodzila co niedziele do kosciola itp. a nie robie tego miedzy innymi z
            szacunku dla ludzi wierzacych, ktorych nie chce oszukiwac. Niestety ze strony
            tych ludzi nie doczekalam sie ani uznania ani nawet zrozumienia, mysle nawet ze
            mniej by im to przeszkadzalo gdybym chodzila do kosciola nie czujac potrzeby
            tam isc, poza tym mam dosyc tych wszystkich uwag typu "robisz krzywde swojemu
            dziecku, przez ciebie pojdzie do piekla". Ja w to nie wierze, ale corka chodzi
            na religie, chodzi do kosciola z babcia i bywa ze tez musi znosic uwagi
            typu "twoja mamusia pojdzie do piekla". I jak ma sie wtedy czuc osmiolatka?
            Nie, zdecydowanie, gdybym miala zaczynac jeszcze raz - wybralabym hipokryzje
            - pozdrowienia
            • capa_negra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 30.09.02, 14:42
              No i wywołałyśmy burze w szklance wody.
              Wiec jest tak.
              W kwestii kościoła: jestem wychowana w wierze katolickiej, a że od paru lat
              niepraktykująca to mój wybór i zasługa , chociaż kościół tez ma w tym swój
              udział.
              W kwestii ślubu: gdyby przyszły nie był z odzysku i chciał kościelny to byśmy
              go wzięli- szczerze mówiąc z mojej strony dla świętego spokoju – choćby po to
              żeby uniknąć takich dyskusji
              Jeśli chodzi o dziecko no cóż tu będzie dłużej
              Religia katolicka jeśli nie jest mi bardzo bliska to na pewno jest dla mnie
              bardzo ważną częścią tradycji . I chciałabym, żeby moje dziecko ja poznało tak
              jak chcieli moi rodzice żebym ja ją poznała. Dorośnie będzie miało wybór czy
              chce czy nie chce wierzyć.
              To po pierwsze
              Po drugie – „niestety” nasza decyzja wyprowadzki z miasta na wieś pociąga za
              sobą konsekwencje które odczuje i nasze dziecko.
              I tak w katolicko wiejskim środowisku będziemy tymi co żyją na „kocia łapę” i
              nie chce do tego dokładać „ nawet dziecka nie ochrzcili.. tfuu”
              Wiec może mam wsiowy sposób myślenia” ale... To nam dorosłym świetnie się
              rozmawia na tematy co jest prawdą a co zakłamaniem, a ja nie chce żeby moje
              dziecko przychodziło z płaczem do domu bo jest inne....
              I tak się zastanawiam czy to trzeba pracowac na moim tokiem myślenia czy tez
              może nad tolerancja i miłosierdziem naszego katolickiego społeczeństwa.
              • Gość: Astra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.ima.pl 01.10.02, 10:37
                capa_negra napisała:

                > No i wywołałyśmy burze w szklance wody.
                > Wiec jest tak.
                > W kwestii kościoła: jestem wychowana w wierze katolickiej, a że od paru lat
                > niepraktykująca to mój wybór i zasługa , chociaż kościół tez ma w tym swój
                > udział.
                > W kwestii ślubu: gdyby przyszły nie był z odzysku i chciał kościelny to byśmy
                > go wzięli- szczerze mówiąc z mojej strony dla świętego spokoju – choćby p
                > o to
                > żeby uniknąć takich dyskusji
                > Jeśli chodzi o dziecko no cóż tu będzie dłużej
                > Religia katolicka jeśli nie jest mi bardzo bliska to na pewno jest dla mnie
                > bardzo ważną częścią tradycji . I chciałabym, żeby moje dziecko ja poznało
                tak
                > jak chcieli moi rodzice żebym ja ją poznała. Dorośnie będzie miało wybór czy
                > chce czy nie chce wierzyć.
                > To po pierwsze
                > Po drugie – „niestety” nasza decyzja wyprowadzki z miasta na
                > wieś pociąga za
                > sobą konsekwencje które odczuje i nasze dziecko.
                > I tak w katolicko wiejskim środowisku będziemy tymi co żyją na „kocia łap
                > ę” i
                > nie chce do tego dokładać „ nawet dziecka nie ochrzcili.. tfuu”
                > Wiec może mam wsiowy sposób myślenia” ale... To nam dorosłym świetnie si
                > ę
                > rozmawia na tematy co jest prawdą a co zakłamaniem, a ja nie chce żeby moje
                > dziecko przychodziło z płaczem do domu bo jest inne....
                > I tak się zastanawiam czy to trzeba pracowac na moim tokiem myślenia czy tez
                > może nad tolerancja i miłosierdziem naszego katolickiego społeczeństwa.
                >
                >
                • capa_negra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 01.10.02, 11:26

                • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 02.10.02, 18:37
                  > W tym wypadku masz do czunienia z kołtunami ale to nie jest 99%katolików.
                  > Zrobisz jak chcesz,ale dziecko prędzej czy pózniej wykryje nieścisłośc w
                  twoim
                  > postępowaniu.
                  > Serdecznie pozdrawiam.

                  To niestety jest 99% kaolików!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: barbinator Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 12:33

                  > Nie chciałam cię urazić tym "wsiowym",mam nadzieję że się nie gniewasz.
                  > Doszliśmy chyba do sedna sprawy - dla ciebie wiara to tradycja a dla mnie NIE
                  > TYLKO,powiedziałabym więcej - na samym końcu.

                  Nie wydaje mi się, bo to było sednem tej sprawy. IMHO problem w tym, że dla
                  ciebie dziecko jest przedmiotem, w pełni od ciebie zależnym. Skoro ty jesteś
                  katoliczką to ono też musi. Skoro państwo X są ateistami, to ich dziecko
                  powinno być trzymane z dala od kościoła. To takie proste.....i takie
                  niesprawiedliwe w stosunku do dziecka (ale ty tego nie zauważasz, prawda?)
                  Teraz moja historia - oboje z mężem jesteśmy niewierzący, córka jest
                  ochrzczona, chodziła na religię i miała swoją Pierwszą Komunię. W wieku 12 lat
                  oznajmiła nam, że nie chce już chodzić na religię. Była to jej ŚWIADOMA
                  DECYZJA, bo dzieci tez maja do takowych prawo. Posyłając córkę na lekcje
                  religii daliśmy jej szansę poznania innego niż nasz własny światopoglądu.
                  Daliśmy tez szansę Kościołowi na zdobycie nowej owieczki i teściowej na
                  przekazanie wnuczce swojej wiary (jest głęboko wierząca). Potraktowaliśmy córkę
                  uczciwie i za to teraz czuje do nas wdzięczność i szacunek. Gdybyśmy kiedyś
                  postąpili zgodnie z twoją radą (wiele osób tak właśnie nam radziło, oskarżając
                  jednocześnie o hipokryzję) teraz córka miałaby do nas pretensje, że
                  postąpiliśmy egoistycznie i nie daliśmy jej szansy (wiem, bo sama miałam o to
                  pretensje do moich rodziców) Jeśli uwazasz, że dziecko pary niewierzących, nie
                  posyłane do kościoła ma szansę na poznanie zasad wiary, to wybacz, ale jesteś
                  naiwna. Aby podjąć decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu wiary dziecko musi
                  najpierw ją POZNAĆ, także poprzez emocje związane z Pierwszą Komunią.


                  No i pewna konsekwencja.
                  > Katolickie społczeństwo - to zbytnie uogólnienie bo bo ja już nie wiem,ty też
                  > do niego należysz czy nie?Chciałabyś ale inaczej??
                  > Na koniec dyskusji - jestem praktykującą katoliczką i wierz mi ,zachowania
                  > ludzi których się obawiasz są mi obce,zakładając że nie wyolbrzymiasz
                  problemu.
                  > W tym wypadku masz do czunienia z kołtunami ale to nie jest 99%katolików.

                  Zgadza się, kołtunów jest tylko 98%. Pozostałych 2% to ludzie głębokiej wiary i
                  równie dużej tolerancji. Ja znam dwie takie osoby - mojego teścia i kolegę z
                  klasy który został księdzem.

                  > Zrobisz jak chcesz,ale dziecko prędzej czy pózniej wykryje nieścisłośc w
                  twoim
                  > postępowaniu.

                  W moim rozumowaniu nie ma nieścisłości. Życie to potwierdziło.
                  Pozdrawiam
                  > Serdecznie pozdrawiam.
                  • alfalfa Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 07.10.02, 12:41
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    >
                    > > Nie chciałam cię urazić tym "wsiowym",mam nadzieję że się nie gniewasz.
                    > > Doszliśmy chyba do sedna sprawy - dla ciebie wiara to tradycja a dla mnie
                    > NIE
                    > > TYLKO,powiedziałabym więcej - na samym końcu.
                    >
                    > Nie wydaje mi się, bo to było sednem tej sprawy. IMHO problem w tym, że dla
                    > ciebie dziecko jest przedmiotem, w pełni od ciebie zależnym. Skoro ty jesteś
                    > katoliczką to ono też musi. Skoro państwo X są ateistami, to ich dziecko
                    > powinno być trzymane z dala od kościoła. To takie proste.....i takie
                    > niesprawiedliwe w stosunku do dziecka (ale ty tego nie zauważasz, prawda?)
                    > Teraz moja historia - oboje z mężem jesteśmy niewierzący, córka jest
                    > ochrzczona, chodziła na religię i miała swoją Pierwszą Komunię. W wieku 12
                    lat
                    > oznajmiła nam, że nie chce już chodzić na religię. Była to jej ŚWIADOMA
                    > DECYZJA,

                    W wieku 12 lat świadoma decyzja?

                    bo dzieci tez maja do takowych prawo. Posyłając córkę na lekcje
                    > religii daliśmy jej szansę poznania innego niż nasz własny światopoglądu.
                    > Daliśmy tez szansę Kościołowi na zdobycie nowej owieczki i teściowej na
                    > przekazanie wnuczce swojej wiary (jest głęboko wierząca). Potraktowaliśmy
                    córkę
                    >
                    > uczciwie i za to teraz czuje do nas wdzięczność i szacunek. Gdybyśmy kiedyś
                    > postąpili zgodnie z twoją radą (wiele osób tak właśnie nam radziło,
                    oskarżając
                    > jednocześnie o hipokryzję) teraz córka miałaby do nas pretensje, że
                    > postąpiliśmy egoistycznie i nie daliśmy jej szansy (wiem, bo sama miałam o to
                    > pretensje do moich rodziców) Jeśli uwazasz, że dziecko pary niewierzących,
                    nie
                    > posyłane do kościoła ma szansę na poznanie zasad wiary, to wybacz, ale jesteś
                    > naiwna. Aby podjąć decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu wiary dziecko musi
                    > najpierw ją POZNAĆ, także poprzez emocje związane z Pierwszą Komunią.
                    >
                    >
                    > No i pewna konsekwencja.
                    > > Katolickie społczeństwo - to zbytnie uogólnienie bo bo ja już nie wiem,ty
                    > też
                    > > do niego należysz czy nie?Chciałabyś ale inaczej??
                    > > Na koniec dyskusji - jestem praktykującą katoliczką i wierz mi ,zachowania
                    >
                    > > ludzi których się obawiasz są mi obce,zakładając że nie wyolbrzymiasz
                    > problemu.
                    > > W tym wypadku masz do czunienia z kołtunami ale to nie jest 99%katolików.
                    >
                    > Zgadza się, kołtunów jest tylko 98%. Pozostałych 2% to ludzie głębokiej wiary
                    i
                    >
                    > równie dużej tolerancji. Ja znam dwie takie osoby - mojego teścia i kolegę z
                    > klasy który został księdzem.
                    >
                    > > Zrobisz jak chcesz,ale dziecko prędzej czy pózniej wykryje nieścisłośc w
                    > twoim
                    > > postępowaniu.
                    >
                    > W moim rozumowaniu nie ma nieścisłości. Życie to potwierdziło.

                    Życie się nie skończyło i wiele się może zdarzyć, prawda? Poza tym postawa
                    poprawna:)
                    pzdr.

                    > Pozdrawiam
                    > > Serdecznie pozdrawiam.
                  • Gość: Astra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.ima.pl 07.10.02, 18:53
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    >
                    > > Nie chciałam cię urazić tym "wsiowym",mam nadzieję że się nie gniewasz.
                    > > Doszliśmy chyba do sedna sprawy - dla ciebie wiara to tradycja a dla mnie
                    > NIE
                    > > TYLKO,powiedziałabym więcej - na samym końcu.
                    >
                    > Nie wydaje mi się, bo to było sednem tej sprawy. IMHO problem w tym, że dla
                    > ciebie dziecko jest przedmiotem, w pełni od ciebie zależnym. Skoro ty jesteś
                    > katoliczką to ono też musi. Skoro państwo X są ateistami, to ich dziecko
                    > powinno być trzymane z dala od kościoła. To takie proste.....i takie
                    > niesprawiedliwe w stosunku do dziecka (ale ty tego nie zauważasz, prawda?)
                    > Teraz moja historia - oboje z mężem jesteśmy niewierzący, córka jest
                    > ochrzczona, chodziła na religię i miała swoją Pierwszą Komunię. W wieku 12
                    lat
                    > oznajmiła nam, że nie chce już chodzić na religię. Była to jej ŚWIADOMA
                    > DECYZJA, bo dzieci tez maja do takowych prawo. Posyłając córkę na lekcje
                    > religii daliśmy jej szansę poznania innego niż nasz własny światopoglądu.
                    > Daliśmy tez szansę Kościołowi na zdobycie nowej owieczki i teściowej na
                    > przekazanie wnuczce swojej wiary (jest głęboko wierząca). Potraktowaliśmy
                    córkę
                    >
                    > uczciwie i za to teraz czuje do nas wdzięczność i szacunek. Gdybyśmy kiedyś
                    > postąpili zgodnie z twoją radą (wiele osób tak właśnie nam radziło,
                    oskarżając
                    > jednocześnie o hipokryzję) teraz córka miałaby do nas pretensje, że
                    > postąpiliśmy egoistycznie i nie daliśmy jej szansy (wiem, bo sama miałam o to
                    > pretensje do moich rodziców) Jeśli uwazasz, że dziecko pary niewierzących,
                    nie
                    > posyłane do kościoła ma szansę na poznanie zasad wiary, to wybacz, ale jesteś
                    > naiwna. Aby podjąć decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu wiary dziecko musi
                    > najpierw ją POZNAĆ, także poprzez emocje związane z Pierwszą Komunią.
                    >
                    >
                    > No i pewna konsekwencja.
                    > > Katolickie społczeństwo - to zbytnie uogólnienie bo bo ja już nie wiem,ty
                    > też
                    > > do niego należysz czy nie?Chciałabyś ale inaczej??
                    > > Na koniec dyskusji - jestem praktykującą katoliczką i wierz mi ,zachowania
                    >
                    > > ludzi których się obawiasz są mi obce,zakładając że nie wyolbrzymiasz
                    > problemu.
                    > > W tym wypadku masz do czunienia z kołtunami ale to nie jest 99%katolików.
                    >
                    > Zgadza się, kołtunów jest tylko 98%. Pozostałych 2% to ludzie głębokiej wiary
                    i
                    >
                    > równie dużej tolerancji. Ja znam dwie takie osoby - mojego teścia i kolegę z
                    > klasy który został księdzem.
                    >
                    > > Zrobisz jak chcesz,ale dziecko prędzej czy pózniej wykryje nieścisłośc w
                    > twoim
                    > > postępowaniu.
                    >
                    > W moim rozumowaniu nie ma nieścisłości. Życie to potwierdziło.
                    > Pozdrawiam
                    > > Serdecznie pozdrawiam.



                    Skoro państwo X są ateistami, to ich dziecko
                    powinno być trzymane z dala od kościoła. To takie proste.....i takie
                    niesprawiedliwe w stosunku do dziecka (ale ty tego nie zauważasz, prawda?)
                    Teraz moja historia - oboje z mężem jesteśmy niewierzący, córka jest



                    Skoro państwo X są ateistami to dlaczego wybierają dla dziecka KK?
                    Dlaczego nie adwentystów,jehowych,buddystów???
                    Małe dziecko mam zapytać:do którego kościółka chcesz chodzić???
                    Skoro ja i mój mąż jesteśmy katolikami i mamy ślub w kościele katolickim to
                    proste chyba że przekazujemy dziecku NASZĄ wiarę i bierzemy za to
                    odpowiedzialność, tak samo by się sprawa miała gdybyśmy oboje byli niewierzący
                    i wzięlibyśmy na siebie odpowiedzialność za wychowanie dziecka w duchu laickim.
                    I gdzie tu niesprawiedliwość???A chrzest i pozostałe sakramenty można wziąć w
                    każdym wieku,jeżeli dzieco,a raczej dojrzały człowiek wyrazi taką wolę.
                    Nie rozumiem po co ludzie niewierzący chrzczą dziecko.I tylko to budzi moje
                    wątpliwości.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: barbinator Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 11:38
                      >
                      > Skoro państwo X są ateistami to dlaczego wybierają dla dziecka KK?
                      > Dlaczego nie adwentystów,jehowych,buddystów???

                      Oczywiście rodzaj kościoła jest bez znaczenia, jednak w praktyce jedynie koścół
                      katolicki prowadzi zajęcia z religii (za pieniądze podatników, czyli ateistów
                      też, więc nie można nam zarzucić nieuczciwości)


                      > Małe dziecko mam zapytać:do którego kościółka chcesz chodzić???
                      > Skoro ja i mój mąż jesteśmy katolikami i mamy ślub w kościele katolickim to
                      > proste chyba że przekazujemy dziecku NASZĄ wiarę i bierzemy za to
                      > odpowiedzialność, tak samo by się sprawa miała gdybyśmy oboje byli
                      niewierzący
                      > i wzięlibyśmy na siebie odpowiedzialność za wychowanie dziecka w duchu
                      laickim.
                      >
                      > I gdzie tu niesprawiedliwość???

                      Niesprawiedliwością wobec dziecka jest narzucenie mu światopoglądu rodziców bez
                      dania szansy na samodzielny wybór. Jeżeli wasze dziecko jest wychowywane w
                      wierze katolickiej, zgodnie z waszymi przekonaniami to wszystko jest OK pod
                      warunkiem, że mówicie dziecku o istnieniu innych światopoglądów i religii,
                      podkreślając przy tym, że samo musi ocenić który z nich jest lepszy, że nie
                      mówicie przy dziecku o niewierzących czy np ewangelikach jako o gorszych, tych
                      co to pójdą do piekła i inne takie bzdety. Oczywiście to co i jak się mówi jest
                      uzależnione od wieku dziecka.




                      A chrzest i pozostałe sakramenty można wziąć w
                      > każdym wieku,jeżeli dzieco,a raczej dojrzały człowiek wyrazi taką wolę.

                      Człowiek wychowany w wierze może stać się ateistą i często tak się dzieje. Do
                      ateizmu dochodzi się poprzez rozum, logikę, życiowe doświadczenie i racjonalne
                      myślenie. Tylko proszę - nie oburzaj się, bo wcale nie mam na myśli tego, że
                      każdy kto posługuje się rozumem rozum MUSI stać się ateistą - wcale tak nie
                      myślę. W drugą stronę to nie takie proste. Bardzo niewielu ludzi wychowanych w
                      rodzinach niewierzących zaczyna, już jako dorosły, wierzyć w Boga. Chyba
                      wynika to z tego, że wiara to emocje, wspólne doznania we wspólnocie ludzi
                      wierzących, jak udział w mszy czy choćby ta pierwsza komunia, która dla dziecka
                      jest przecież wielkim przeżyciem. Tego nie można się "nauczyć" będąc dorosłym,
                      to trzeba przeżyć, i to własnie jako dziecko, gdy umysł jest najbardziej
                      chłonny i gdy myśli się jeszcze sercem a nie rozumem.


                      > Nie rozumiem po co ludzie niewierzący chrzczą dziecko.I tylko to budzi moje
                      > wątpliwości.

                      Z powodów które opisałam wyżej - gdyż chca dać mu możliwość wyboru, gdyż tak
                      jest uczciwie wobec dziecka i wobec np wierzących dziadków i babć, którym
                      dajemy w ten sposób szansę na wpływanie na światopogląd wnuka (moja córka
                      chodziła do kościoła z moimi teściami tak długo jak sama chciała) Jezeli potem
                      dziecko wybierze swiatopogląd rodziców (tak stało się u nas, ku mojemu
                      zadowoleniu) to mam przynajmniej pewność, że niczego jej nie narzucałam, lecz
                      dałam córce MOŻLIWOŚĆ WYBORU.

                      > Pozdrawiam.

                      Pozdrawiam też.
                      • Gość: J.S. Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: proxy / *.hemocleanse.com 08.10.02, 16:33
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        > Z powodów które opisałam wyżej - gdyż chca dać mu możliwość wyboru, gdyż tak
                        > jest uczciwie wobec dziecka i wobec np wierzących dziadków i babć, którym
                        > dajemy w ten sposób szansę na wpływanie na światopogląd wnuka (moja córka
                        > chodziła do kościoła z moimi teściami tak długo jak sama chciała) Jezeli
                        potem
                        > dziecko wybierze swiatopogląd rodziców (tak stało się u nas, ku mojemu
                        > zadowoleniu) to mam przynajmniej pewność, że niczego jej nie narzucałam, lecz
                        > dałam córce MOŻLIWOŚĆ WYBORU.

                        > Pozdrawiam też.
                        **********
                        Nie neguje tego co napisalas powyzej. Ale aby moc naprawde samodzielnie
                        decydowac i dokonywac wyborow trzeba miec uksztaltowany rozum, myslec logicznie
                        kojarzyc fakty,wyciagac wnioski. To jest raczej malo prawdopodobne w wieku
                        nawet 14-16 lat. Sadze ze i tak zanizam granice wieku. Co chce powiedziec z
                        autopsji. Mlody czlowiek nie lubi obowiazkow, a kocha swobode. A wiara to pewne
                        obowiazki od najmlodszych lat. Wiec jesli daje mu sie wobor, kierowany wlasna
                        wygoda wybiera wiecej wolnosci, wolnego czasu. Nie wiem w jakim wieku wasza
                        corka zmienila zdanie, ale ja "wystrzelilem" z orbity wiary na dobre dziesiatki
                        lat. Jak patrze do tylu decudowala tutaj moja niecierpliwosc. Po co tracic
                        godzine czasu na msze skoro tak pieknie swieci slonce za oknem. W pozniejszym
                        okresie studenckim brakowala go naekolekcje, msze bo zaburzaly niedzielne
                        wypady w gory na wedrowki czy narty.
                        A do wiary mozna dojsc przez rozum bo "wiara szuka zrozumienia". Tak bylo chyba
                        ze mna. Potrzebowalem zrozumiec wiec zaczalem szukac, czytac, analizowac. Czas
                        rowniez poczal odmierzac "dluzsze godziny", okazalo sie ze wystarcza go na
                        wszystko.
                        J.S.
                        • Gość: barbinator Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 13:00
                          Drogi jot-esie
                          Jako "feministyczny mason" tudzież "krwiożercza modliszka" chyba powinnam sie
                          trochę poupierać przy swoim, ale co robić skoro uważam, że w tym co piszesz
                          jest sporo racji. Zapewne na decyzję mojej Kasi mogła mieć wpływ chęć
                          uwolnienia się od obowiązków jakie niesie religia, w jej przypadku dodałabym
                          jeszcze potrzebę odróznienia się od innych, bo to wielka indywidualistka.
                          Dwunastoletni dzieciak na pewno nie jest też wystarczająco dojrzały, żeby w
                          pełni świadomie decydować o sobie. Jednak czy gdybym nigdy nie posyłała jej na
                          lekcje religii, to łatwiej by jej było podjąć decyzję? Chyba jednak łatwiej
                          jest wrócić "na łono kościoła", jeśli kiedyś się w nim było niż zaczynać od
                          zera? Pożyjemy, zobaczymy. Mimo, że jestem niewierząca (i jest mi z tym
                          dobrze), to uważam, że wiara może być cenną wartością, pod warunkiem, że wierzy
                          się naprawdę, a nie fasadowo jak niestety wielu katolików, których znam. Jedyne
                          czego nie chciałabym dla mojej córki, to tego by stała się taką "fasadową
                          katoliczką", która jak mawiała moja babcia "modli się pod figurą, a diabła ma
                          za skórą"....
                          Pozdrawiam
                      • Gość: Astra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.ima.pl 08.10.02, 16:50
                        wnuka (moja córka
                        chodziła do kościoła z moimi teściami tak długo jak sama chciała) Jezeli potem
                        dziecko wybierze swiatopogląd rodziców (tak stało się u nas, ku mojemu
                        zadowoleniu) to mam przynajmniej pewność, że niczego jej nie narzucałam, lecz
                        dałam córce MOŻLIWOŚĆ WYBORU.

                        > Pozdrawiam.


                        Moim skromnym zdaniem córka raczej nie dokonała wyboru tylko wzięła przykład "z
                        domu". W każdej książce dot.wychowaniu dziecka psycholodzy zwracają uwagę na to
                        że dziecko przede wszystkim bierze przykład z rodziców.
                        A na koniec - religia w szkole jest prowadzona nie tylko przez katolików ale
                        również przez ewangelików,przykład: liceum ogólnokształcące w Wiśle.
                        I na tym chyba można zakończyć tę dyskusję,miło było.
                        Pozdrawiam
          • Gość: Astra Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.ima.pl 01.10.02, 10:26
            Gość portalu: Serena napisał(a):

            > Gość portalu: Astra napisał(a):
            >
            > >
            > >
            > > Nie rozumiem nadal po co chcesz ochcić dziecko skoro nie zależy ci w ogóle
            >
            > > na "kościele".Przeprzaszam bardzo,nie chcę cię urazić,ale to ty myślisz "p
            > o
            > > wsiowemu",uzależniając przyjęcie sakramentu od miejsca urodzenia.
            > > Jeżeli wiara katolicka nie jest ci bliska,to nie chrzcij dziecka,pozostaw
            > to
            > >
            > ============
            > Moim zdaniem to nie Ona myśli po wsiowemu ale 90% Polaków, a reszta z tych
            jak
            > Ona (i ja) co są mniej konfliktowi chcą uniknąć różnego rodzaju kłopotów.
            > Ostracyzmu społeczeństawa, trudnych [pytań dziecka "dlaczego", pocieszania
            > dziecka że nie dostanie prezentu na komunię itp
            > Poza tym jak się samemu jest nie wierzącym a dziecko jest odsunięte od
            religii
            > (jedynie słusznej-w naszym państwie)to ciężko jest zaproponowac dziecku coś w
            > zamian.
            > Doskonale zdaje sobie sprawę, że tak jak ja myśli wielu Polaków i dlatego
            > własnie mamy aż 90-parę % katolików w społeczeństwie.
            >
            > ==
            > .Nie zaczynaj wychowywania swojego
            > >
            > > dziecka w duchu hipokryzji.Wiara czy jej brak - to twoja sprawa a nie ludz
            > i -
            > > sąsiadów.
            > ==============
            > Trzeba mieć tę cywilną odwagę aby przyznac że brak hipokryzji w stosunku do
            > dziecka to droga przez męke.
            >
            >
            > ==
            > Kto ma je
            > > wychować w duchu katolickim?Czysta hipokryzja! Natomiast brak ślubu kośc.
            > z
            > > przyczyninnych - czyli podobnie jak u ciebie gdy jeden z małżonków jest
            > > rozwodnikiem - nie jest napewno przeszkodą w udzielaniu sakramentów ich
            > > dzieciom.
            > > Pozdrawiam.
            > ===================
            > W duchu katoplickim mają je wychować rodzice chrzestni. A brak ślubu
            > kościelnego owszem przeszkodą jest. Proboszcz parafii mojego męza nie zgodził
            > się na ochrzczenie dziecka dopóki nie weźmiemy ślubu koscielnego. A byliśmy
            > ponad rok po cywilnym. To się jeszcze musiał mój z tego spowiadać.....
            >
            > Poza tym czasem wziąc trzeba pod uwagę rodzinę: ja tam wolę dzieciaka
            ochrzcic
            > niż cały czas wysłuchwac od teściowej że antychryst jestem i dziecku krzywde
            > robie....

            Po pierwsze - rodzice są od wychowywania arodz.chrzestni mają wtym POMAGAĆ.
            Po drugie - twoje podejście do tej kwestii to "dla świętego spokoju",dla mnie
            nie,jestem ciekawa ile jeszcze w życiu razy tak sobie powiesz i machniesz ręką,
            no ale cóż, to twoje życie. Moje dziecko chodzi do szkoły gdzie są dzieci
            niewierzące,innej wiary,"kolorowe",i jakoś problem ostracyzmu ich nie dotknął.
            Pytam wiem jeszcze raz,tym razem ciebie,po co ci ślub kościelny,chrzest dla
            ywojego dzieck???Dla świętego spokoju?A może jednak zrobisz tak jak ty chcesz a
            nie teściowa?
            Życzę ci udanych TWOICH decyzji.
            • Gość: Serena Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.10.02, 13:15


              > Po pierwsze - rodzice są od wychowywania arodz.chrzestni mają wtym POMAGAĆ.
              ==================
              No właśnie pomagac jak również zastępować w pzrypadku utraty rodizców --
              przypadek drastyczniejszy, lub niekompetencji rodziców
              • Gość: Astra Re:do Sereny IP: *.ima.pl 01.10.02, 14:57
                Gość portalu: Serena napisał(a):

                >
                >
                > > Po pierwsze - rodzice są od wychowywania arodz.chrzestni mają wtym POMAGA
                > Ć.
                > ==================
                > No właśnie pomagac jak również zastępować w pzrypadku utraty rodizców --
                > przypadek drastyczniejszy, lub niekompetencji rodziców
                • Gość: Serena Re:do Astry IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.10.02, 15:10
                  Gość portalu: Astra napisał(a):

                  >
                  > Droga Sereno,właściwie ten wątek dla mnie się już kończy,i musiałabym w tej
                  > chwili powielać to co napisałam do capa_negra - różnimy się w pojmowaniu dla
                  > nas spraw istotnych i mniej istotnych.
                  > Dla mnie wiara jest sprawą zasadniczą,ty jesteś niewierząca ale w imię
                  miłości
                  > do swojego męża zgodziłaś się na ślub kośc.,bez twojego "czynnego"udziału.
                  Ale
                  > jak sama piszesz,zobowiązałaś się do wych.dziecka w duchu katolickim,i
                  > przyrzekłaś to mężowi a nie Bogu,bo przecież nie wierzysz w niego.
                  > A więc to jest teraz sprawa między tobą a mężem,jak wiele innych spraw,i
                  życie
                  > pokaże jak się z tego rozliczysz.
                  ===========================
                  Droga Astro,
                  W zasadzie w najistotniejszych punktach się zgadzamy, chcę tylko podkreślić
                  dwie istotne sprawy, bo lubię być dobrze zrozumiana:)) :
                  --Ja nie zobowiązywałam się wychowywac dziecko w wierze, tylko NIE PRZESZKADZAĆ
                  I NIE ZAKAZYWAĆ TEGO mojemu mężowi. To istotna różnica, nieprawdaż? Bo nie do
                  mnie należy --zgodnie z tą obietnicą
            • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 02.10.02, 18:46
              Powtarzasz frazesy usłyszane w Kościele Katolickim. Chrzestni służą tylko do
              dawania prezentów (przynajmniej w Polsce!!!). Chrzest dzieci jest wynalazkiem
              Kościoła Katolickiego (aby więcj kasy zarobić). Poczytaj najpierw Biblię na
              której (rzekomo) opiera się nauka Czarnych.
      • Gość: rsad Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.pbks.pl 22.10.02, 13:16
        capa_negra napisała:


        > [...] W naszym przypadku nie ma takiej możliwości.. Wiec?? pewnie trzeba
        będzie
        > poszukać jakiegoś znajomego księdza.....
        >
        Trzeba znaleźć księdza - naprawdę jest wielu takich, a nie "księdza" o jakim
        piszecie.

        rsad
    • alfalfa Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 02.10.02, 13:46
      To proste - proszę poszukać najbliższego Duszpasterstwa Rodzin
      Niesakramentalnych i się poradzić. Ostrzegam, że to może wymagać trochę wysiłku
      i dobrej woli:)
      • arte77 Re: do alfalfa 02.10.02, 18:53
        Dziekuje za rade, poszukam, tylko gdzie?
        Moze ktos wie?(Mieszkam kolo Gdanska)
        • Gość: Astra Re: do alfalfa IP: 62.233.233.* 02.10.02, 20:58
          arte77 napisała:

          > Dziekuje za rade, poszukam, tylko gdzie?
          > Moze ktos wie?(Mieszkam kolo Gdanska)


          O ile się nie mylę to takie duszpasterstwo jest przy Katedrze Oliwskiej.
          Pozdrawiam z Gdańska.
          • Gość: Robert Re: do alfalfa IP: *.itpp.pl 02.10.02, 21:49
            Mam 39 lat, 12-letniego syna, w zwiazek wsatpilem kiedy syn mial ok 2 lat.
            Niedosc, ze mialem proble - ozenic sie, czy nie - to jeszcze ten chrzest!

            Generalnie uwazam, ze chrzest powinien byc sprawa wyboru, a zatem nie powinien
            dokonywac sie poza swiadomoscia - w tym przypadku dziecka.

            Ale, OK, wyszlismy z prostego zalozenia, ze syn nasz sam bedzie decydowac o
            swoim zyciu i jezeli nie bedzie mu pasilo kultywowane w Polsce wyznanie, to
            zmieni je, zgodnie ze swoim sumieniem. W sumie to niczemu nie szkodzi! Od
            czegos nalezy zaczac. To jest jak start!

            Kochani, po podjeciu decyzji o ochrzczeniu dziecka w wieku juz zaawansowanym
            (prawie rok!), ruszylismy na podboj parafii w Wrszawie, a jakze). Przypominam,
            ze dziecko nasze jest dzieckiem nieslubnym.

            I co? I zaczelo sie. Byl to rok 1991. Poszlismy do parafii mojej zony.
            Poszlismy do proboszcza, bo po jaka cholere (tu sorki za slowo) walic do
            podwladnych. I zaczelo sie ..... Potok oskarzen, slow, ktore przerwalem jednym
            stwierdzeniem: NIE TA PARAFIA, TO INNA. JA BEDE PUKAL TAK DLUGO, AZ POWIEDZA OK.

            Nie wiem, czy proboszcz byl zdecydowany na samym poczatku, nie wiem, czy moja
            determinacja zadzialala, ale ochrzcilismy dziecko w tejze parafii.

            Teraz, Syn chodzi na religie, chodzi do kosciola (nazwijmy to, od wielkiego
            dzwonu!). Babcie, a jakze!, w dewocji zatopione molestuja (i niech molestuja!).
            ALE! TO MY! To MY, Jego rodzice mamy wplyw na Niego. I wiecie co? Nie mamy
            sobie nic do zarzucenia, podajemy Mu prawde jako "wiare", ktora broni sie sama,
            do ktorej nie przekonujemy.

            DO AUTORA FORUM: oochrzcij, to nie szkodzi, ale nie zapominaj, ze jestes
            RODZICEM!
            • roanbu Re: do alfalfa 06.10.02, 14:07
              NO NIE! NIE SĄDZIŁEM, ŻE KTOŚ TAKIM ŻYWCEM ŚCIĄGNIE MOJĄ HISTORIĘ.
              PODPISUJĘ SIE POD WSZYSTKIM.

              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Mam 39 lat, 12-letniego syna, w zwiazek wsatpilem kiedy syn mial ok 2 lat.
              > Niedosc, ze mialem proble - ozenic sie, czy nie - to jeszcze ten chrzest!
              >
              > Generalnie uwazam, ze chrzest powinien byc sprawa wyboru, a zatem nie
              powinien
              > dokonywac sie poza swiadomoscia - w tym przypadku dziecka.
              >
              > Ale, OK, wyszlismy z prostego zalozenia, ze syn nasz sam bedzie decydowac o
              > swoim zyciu i jezeli nie bedzie mu pasilo kultywowane w Polsce wyznanie, to
              > zmieni je, zgodnie ze swoim sumieniem. W sumie to niczemu nie szkodzi! Od
              > czegos nalezy zaczac. To jest jak start!
              >
              > Kochani, po podjeciu decyzji o ochrzczeniu dziecka w wieku juz zaawansowanym
              > (prawie rok!), ruszylismy na podboj parafii w Wrszawie, a jakze).
              Przypominam,
              > ze dziecko nasze jest dzieckiem nieslubnym.
              >
              > I co? I zaczelo sie. Byl to rok 1991. Poszlismy do parafii mojej zony.
              > Poszlismy do proboszcza, bo po jaka cholere (tu sorki za slowo) walic do
              > podwladnych. I zaczelo sie ..... Potok oskarzen, slow, ktore przerwalem
              jednym
              > stwierdzeniem: NIE TA PARAFIA, TO INNA. JA BEDE PUKAL TAK DLUGO, AZ POWIEDZA
              OK
              > .
              >
              > Nie wiem, czy proboszcz byl zdecydowany na samym poczatku, nie wiem, czy moja
              > determinacja zadzialala, ale ochrzcilismy dziecko w tejze parafii.
              >
              > Teraz, Syn chodzi na religie, chodzi do kosciola (nazwijmy to, od wielkiego
              > dzwonu!). Babcie, a jakze!, w dewocji zatopione molestuja (i niech
              molestuja!).
              > ALE! TO MY! To MY, Jego rodzice mamy wplyw na Niego. I wiecie co? Nie mamy
              > sobie nic do zarzucenia, podajemy Mu prawde jako "wiare", ktora broni sie
              sama,
              >
              > do ktorej nie przekonujemy.
              >
              > DO AUTORA FORUM: oochrzcij, to nie szkodzi, ale nie zapominaj, ze jestes
              > RODZICEM!
              • tempus Re: do alfalfa 06.10.02, 17:53
                Chrzczenie małych dzieci jest wynalazkiem Kościoła Katolickiego. W Biblii nie
                ma nic takiego. No cóż, żyjemy w kraju gdzie panuje kompletny brak wiedzy na
                takie tematy i mało kto wie o tym...
    • Gość: Ed Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 00:01
      arte77 napisała:

      > Jestem niewierzaca, nie mamy z mezem slubu koscielnego, czy moja osmioletnia
      > corka moze byc ochrzczona jesli moja tesciowa zobowiaze sie wychowywac
      > wnuczke w wierze katolickiej? Dlugo zastanawialam sie nad zasadnoscia
      > chrzczenia corki, teraz dochodzi problem pierwszej komunii - corka chce do
      > niej przystapic i chce byc ochrzczona. Wczesniej ksiadz odmowil jej chrztu
      > mowiac ze bedzie to mogla zrobic w przyszlosci, kiedy bedzie pelnoletnia,
      ale
      > skoro dziewiecioletnie dzieci sa dosyc dojrzale aby przystapic do komunii,
      to
      > dlaczego nie mialyby decydowac o przyjeciu chrztu? Dodam ze mieszkam w malej
      > miejscowosci i obawiam sie nietolerancji i wrogosci innych dzieci wobec
      corki
      > i w ogole dlaczego ma ona ponosic konsekwencje moich decyzji. Czy ksiadz ma
      w
      > ogole prawo odmowic jej chrztu, bo mam wrazenie ze szkoda swieconej wody dla
      > takich dzieci jak ona?

      www.batman.icn.pl/abc/chrzest.htm#02
      www.klerokratia.pl/formula_chrzcielna.htm
    • Gość: nonlegal a ja mam odpowiedź IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.02, 09:51
      Nie chce mi sie czytać postów... Odpowiem ja to jest u mnie. Z różnych powodów
      slubu kościelnego nie mam. Ślub cywilny a i owszem. I nie ma to żadnego wpływu
      na chrzest dziecka. Dziecko normalnie chrzczone - w dodatku było chrzczone w
      szpitalu i jesteśmy również rodzicami chrzestnymi naszego dziecka. TU NIE MA
      SPRZECZNOŚCI. AAAALLLLEE - powinnaś uzasadnić księdzu powody (sensowne, a nie
      chęć dziecka przystąpienia do Komunii Sw.): np. chcesz, by dziecko wychowywane
      było w takich zasadach moralnych i religijnych jakie katolicyzm oferuje..
      Zastanawiałam sie nad takimi przyczynami przed urodzeniem dziecka i
      przychyliłam sie do prosby męża, teraz jestem zadowolona, bo nie utożsamiam
      wiary z instytucją kościoła i wszystkimi jego "przedstawicielami", choć i wśród
      nich RÓWNIEŻ znajduja się ludzie godni szacunku i zaufania. Nie musisz chrzcić
      dziecka w "swojej" parafii, nie ma rejonizacji :) Pewnych rzeczy w zyciu
      inaczej niż przez wiarę "wyjasnić się nie da"!

      Pozdrawiam
      • arte77 Re: a ja mam odpowiedź 19.10.02, 11:58
        Gość portalu: nonlegal napisał(a):

        powinnaś uzasadnić księdzu powody (sensowne, a nie
        > chęć dziecka przystąpienia do Komunii Sw.): np. chcesz, by dziecko
        wychowywane
        > było w takich zasadach moralnych i religijnych jakie katolicyzm oferuje..

        Hm...powody są całkowicie jasne i sensowne- po prostu uznałam, że moja córka
        jest osobą wierzącą i jako taka zasługuje na chrzest, pozostaje pytanie, czy
        jest ona wystarczająco dojrzała do takiej decyzji
        No ale skoro chrzczone są niemowlęta?
        A 9-letnie dzieci przystępują do Pierwszej Komunii? ... trochę to wszystko
        zawiłe,
        uważam jednak, że w moim postępowaniu nie ma sprzeczności

        > Pozdrawiam

        i ja również pozdrawiam i dziękuję za głos w dyskusji
        • Gość: Milka Re: a ja mam odpowiedź IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 19:03
          Kosciol katolicki kosciolowi katolickiemu jednak nierowny.
          Rodzice chrzestni naszej corki maja slub ewangelicki, Ojciec chrz. mial juz
          przedtem dwie zony.Nas nikt nie pytal, czy mamy slub koscielny.
          Zglosilismy dziecko do chrztu, przedstawiajac akt urodzenia i to wszystko.
          Dziecko zostalo ochrzczone i to ZA DARMO!
          Dlaczego sa takie roznice? Czy to nie jest jakos odgornie ustalane?
          A moze ksieza w Polsce ustalaja zasady sami sobie, wedlug wlasnego uznania.

          Pozdrawiam
          • tempus Re: a ja mam odpowiedź 19.10.02, 19:59
            Gość portalu: Milka napisał(a):

            > Kosciol katolicki kosciolowi katolickiemu jednak nierowny.
            > Rodzice chrzestni naszej corki maja slub ewangelicki, Ojciec chrz. mial juz
            > przedtem dwie zony.Nas nikt nie pytal, czy mamy slub koscielny.
            > Zglosilismy dziecko do chrztu, przedstawiajac akt urodzenia i to wszystko.
            > Dziecko zostalo ochrzczone i to ZA DARMO!
            > Dlaczego sa takie roznice? Czy to nie jest jakos odgornie ustalane?
            > A moze ksieza w Polsce ustalaja zasady sami sobie, wedlug wlasnego uznania.
            >
            > Pozdrawiam

            Zależy, czy chcą zmienić telewizor na plebani, czy samochód.
    • Gość: słuchacz RM Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: 217.97.199.* 19.10.02, 20:34
      - możliwość pierwsza - zabić dziecko
      - możliwość druga - zabić teściową (ze szczególnym okrucieństwem)
      - możliwość trzecia - zajebać księdza (wedle uznania)

      Dobra rada - wziąć sie samodzielnie za wychowywanie córki, i nie patrzeć sie
      na małomiasteczkowe brewerie. Czasy sie zmieniają, ludzie też, może wiec
      lepszym wyjściem bedzie uchronienie dziecka przed Wartościami Chrześcijańskimi,
      które w efekcie mogą doprowadzic do czwartej możliwości - nie chce
      niewierzących rodziców.
      Ale istnieje tez kompromis - kasa.
      Zastanówcie sie zatem, czy chcecie byc pierwszymi wsrod katolikow(o ile was na
      to stać) i nie mieć kłopotów z córką, czy też samemu próbować kształtować
      swiadomość swojego dziecka (o ile w ogóle jesteście w stanie).
      • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 19.10.02, 21:17
        Gość portalu: słuchacz RM napisał(a):

        > - możliwość pierwsza - zabić dziecko
        > - możliwość druga - zabić teściową (ze szczególnym okrucieństwem)
        > - możliwość trzecia - zajebać księdza (wedle uznania)
        >
        > Dobra rada - wziąć sie samodzielnie za wychowywanie córki, i nie patrzeć sie
        > na małomiasteczkowe brewerie. Czasy sie zmieniają, ludzie też, może wiec
        > lepszym wyjściem bedzie uchronienie dziecka przed Wartościami
        Chrześcijańskimi,
        > które w efekcie mogą doprowadzic do czwartej możliwości - nie chce
        > niewierzących rodziców.
        > Ale istnieje tez kompromis - kasa.
        > Zastanówcie sie zatem, czy chcecie byc pierwszymi wsrod katolikow(o ile was
        na
        > to stać) i nie mieć kłopotów z córką, czy też samemu próbować kształtować
        > swiadomość swojego dziecka (o ile w ogóle jesteście w stanie).

        Czasy się zmieniają, ale bardzo wolno. W Polsce - kolonii Watykanu samo
        przyznanie że jest się niewierzącym jest bardzo ryzykowne! Większość
        katolików - pseudochrześcijan nie akceptuje czegoś takiego. Wydaje im się, że
        klepiąc formułki w kościele i utrzymując Czarnych są kimś lepszym od
        niewierzących lub należacych do innych kościołów...
        • kamfora Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 19.10.02, 21:45
          tempus napisał:
          > W Polsce - kolonii Watykanu samo
          > przyznanie że jest się niewierzącym jest bardzo ryzykowne! Większość
          > katolików - pseudochrześcijan nie akceptuje czegoś takiego.

          A dlaczego zależy Ci na ich akceptacji?
          • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 20.10.02, 19:47
            kamfora napisała:

            > tempus napisał:
            > > W Polsce - kolonii Watykanu samo
            > > przyznanie że jest się niewierzącym jest bardzo ryzykowne! Większość
            > > katolików - pseudochrześcijan nie akceptuje czegoś takiego.
            >
            > A dlaczego zależy Ci na ich akceptacji?
            >
            >
      • arte77 Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 20.10.02, 23:01
        Nie rozumiem, skąd to przekonanie, że nie potrafię
        samodzielnie wychowywać córki
        - przecież gdybym uznała, że chodzenie do kościoła z babcią
        może być dla córki szkodliwe, na pewno bym na to nie pozwalała
        i w ogóle nie byłoby sprawy.
        Jednak sprawa jest, moim zdaniem bowiem wiara to wspaniała rzecz i być może
        coś, czego mi osobiście w życiu brakuje.
        Także wiara katolicka, oczywiście pomijając rozmaite wypaczenia, np. pazerność
        (nie wszystkich) księży czy choćby antysemityzm.
        Tak poza tym mam wspaniałą córkę, tolerancyjną, DOBRZE wychowaną
        i potrafiącą samodzielnie myśleć.

        Zabicie kogokolwiek na szczęście nie wchodzi w rachubę
        • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 20.10.02, 23:17
          arte77 napisała:

          > Nie rozumiem, skąd to przekonanie, że nie potrafię
          > samodzielnie wychowywać córki
          > - przecież gdybym uznała, że chodzenie do kościoła z babcią
          > może być dla córki szkodliwe, na pewno bym na to nie pozwalała
          > i w ogóle nie byłoby sprawy.
          > Jednak sprawa jest, moim zdaniem bowiem wiara to wspaniała rzecz i być może
          > coś, czego mi osobiście w życiu brakuje.
          > Także wiara katolicka, oczywiście pomijając rozmaite wypaczenia, np.
          pazerność
          > (nie wszystkich) księży czy choćby antysemityzm.
          > Tak poza tym mam wspaniałą córkę, tolerancyjną, DOBRZE wychowaną
          > i potrafiącą samodzielnie myśleć.
          >
          > Zabicie kogokolwiek na szczęście nie wchodzi w rachubę

          Pamiętaj, (wiem, że dla osoby wychowanej w katolicyźmie to tudne, ale jest
          wiele chrześcijańskich kościołów (przeczytaj inne moje posty). W tych
          kościołach istotna jst wiara i postawa danej osoby, a nie to czy się pokazuje
          w kościele i płaci...
    • Gość: Aguś Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego IP: nat:* / 192.168.2.* 21.10.02, 00:18
      Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej mądrości, odpowiedzialności i tolerancji.
      Ja chyba nie byłabym w stanie na Twoim miejscu, na tym forum, wobec tylu
      skrajnie debilnych wypowiedzi zachować taki spokój.
      Też niedługo stanę przed podobnym problemem. Chciałabym, aby moje dziecko dla
      własnego dobra poznało jedynie słuszną drogę - niestety nie będzie nikogo, kto
      mógłby z nim chodzić do kościoła, bo mieszkamy z daleka od swoich rodzinnych
      domów. A po co go chrzcić, skoro nie będzie mogło od najmłodszych lat
      praktykować.
      Cóż, już się z tym pogodziłam. Moje dziecko będzie miało przechlapane, a potem
      wypomni mi, że to przeze mnie. I będzie miało rację, że nie potrafiłam go
      obronić przed hienami. Prawdopodobnie będzie mi też zarzucać, że nigdy nie
      miało szansy wcześniej poznać tak wspaniałej rzeczy jaką jest wiara - bo na
      zasadzie przekory kiedyś dojdzie do takiego wniosku. A może opowiem mu o
      buddyzmie... Przecież i tak będzie mieć przerąbane, że nie chodzi do kościoła.
      Jesteśmy zgnębieni i bezsilni. Nigdy mój ateizm nie był dla mnie problemem - w
      dupie mam katolicki klimat mojego kraju. Ale dlaczego niewinny mały człowiek ma
      z tego powodu cierpieć? I tu jest powód mojego zmartwienia.
      A może nie będzie tak źle? Może wyolbrzymiam problem? Może porąbani są tylko
      radiomaryjni?
      Cóż, zapomniałam o mojej rodzinie. Z jej strony na pewno będzie miało przerąbne
      (mamusia nie mówiła ci o odmawianiu paciorka?!).
      • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 21.10.02, 08:34
        Gość portalu: Aguś napisał(a):

        > Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej mądrości, odpowiedzialności i
        tolerancji.
        > Ja chyba nie byłabym w stanie na Twoim miejscu, na tym forum, wobec tylu
        > skrajnie debilnych wypowiedzi zachować taki spokój.
        > Też niedługo stanę przed podobnym problemem. Chciałabym, aby moje dziecko
        dla
        > własnego dobra poznało jedynie słuszną drogę - niestety nie będzie nikogo,
        kto
        > mógłby z nim chodzić do kościoła, bo mieszkamy z daleka od swoich rodzinnych
        > domów. A po co go chrzcić, skoro nie będzie mogło od najmłodszych lat
        > praktykować.
        > Cóż, już się z tym pogodziłam. Moje dziecko będzie miało przechlapane, a
        potem
        > wypomni mi, że to przeze mnie. I będzie miało rację, że nie potrafiłam go
        > obronić przed hienami. Prawdopodobnie będzie mi też zarzucać, że nigdy nie
        > miało szansy wcześniej poznać tak wspaniałej rzeczy jaką jest wiara - bo na
        > zasadzie przekory kiedyś dojdzie do takiego wniosku. A może opowiem mu o
        > buddyzmie... Przecież i tak będzie mieć przerąbane, że nie chodzi do
        kościoła.
        > Jesteśmy zgnębieni i bezsilni. Nigdy mój ateizm nie był dla mnie problemem -
        w
        > dupie mam katolicki klimat mojego kraju. Ale dlaczego niewinny mały człowiek
        ma
        >
        > z tego powodu cierpieć? I tu jest powód mojego zmartwienia.
        > A może nie będzie tak źle? Może wyolbrzymiam problem? Może porąbani są tylko
        > radiomaryjni?
        > Cóż, zapomniałam o mojej rodzinie. Z jej strony na pewno będzie miało
        przerąbne
        >
        > (mamusia nie mówiła ci o odmawianiu paciorka?!).
        >
        Martwienie się na zapas nie jest zbyt rozsądne - nie gniewaj się (łatwo się
        mówi :)). Gdyby dziecko zapragnęło kiedyś religii, to w każdy momencie może
        spróbować. W tym kraju praktyki religijne (przynajmniej te katolickie)
        większość ludzi wykonuje tylko dla zasady. W związku z tym może nie będą się
        szczególnie intersować sytuacją Twojego dziecka. Ja mam nieco podobny problem,
        stąd moje przemyślenia.
        Głowa do góry, idziemy do Europy ;), trzeba być dobrej myśli - historia uczy,
        że czasy się zmieniają (papieże też).
        pozdrawiam
      • arte77 Re: do Aguś 23.10.02, 23:55
        Dzięki serdeczne za miłe słowa :)

        Cóż ja mogę odpowiedzieć: na pewno nie jest dobrze i nie jest łatwo.
        Na tym forum przynajmniej nawiązuje się jakaś dyskusja, cóż że na różnym
        poziomie to trudno
        ale gdybym na przykład chciała pogadać na ten temat z rodziną, czy o zgrozo
        - z sąsiadami - to tak jakbym mówiła do ścian.
        Rzeczywiście nadal w Polsce strach się przyznać, że jest się niewierzącym,
        a tym bardziej kiedy jest się matką (wyrodną matką), która nie ochrzciła swojego
        biednego dziecka.

        Właściwie to Twoja sytuacja jest bardziej jasna - mieszkasz daleko od rodziny,
        a więc sama odpowiadasz za wychowanie dziecka, myślę że takie rzeczy jak np
        niechodzenie do kościoła można łatwo dziecku wyjaśnić, w końcu rodzice są dla
        dziecka przez długi czas największym autorytetem,
        u mnie sprawa wygląda troszkę inaczej: ja totalna ateistka, rodzina męża
        zdeklarowani katolicy, teściowa min 5 razy w tygodniu w kościele modli się o
        moje rychłe nawrócenie... Pomiędzy tym wszystkim moja córka, próbująca znaleźć
        się jakoś w tej sytuacji, czy to takie dziwne, że chcę jej pomóc?

        I niech sobie forumowicze mówią co chcą, łatwo jest oskarżać innych o
        hipokryzję, tylko kto tak naprawnę nigdy, w żadnym wypadku tym hipokrytą nie
        jest?
        Cóż, nikt nie obiecywał, że życie będzie łatwe, ale trzeba jakoś tam sobie
        radzić, najlepiej trzymając się swoich zasad, o których wiemy, że są słuszne -
        bo to pomaga.

        - pozdrawiam
    • 4you Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 23.10.02, 10:54
      arte77 napisała:

      > Jestem niewierzaca, nie mamy z mezem slubu koscielnego, czy moja osmioletnia
      > corka moze byc ochrzczona

      może, kościołem rządzi pieniądz, tak było, jest i będzie

      > teraz dochodzi problem pierwszej komunii - corka chce do
      > niej przystapic i chce byc ochrzczona

      ona i tak nie rozumie, co to jest komunia (niedługo do komunii będą
      przystępować pięciolatki, żeby tylko biznes sie krecił!), daj jej żyć i chwalic
      sie jakie prezenty dostała!

      > Dodam ze mieszkam w malej miejscowosci i obawiam sie nietolerancji i wrogosci
      innych dzieci wobec corki

      Rozumiem to w 100%, znam to z obdukcji :) , i to jest dodatkowe "za"

      > Czy ksiadz ma w ogole prawo odmowic jej chrztu

      Nie znam praw kościelnych, ale wiem, że nawet na Jasnej (bardzo świętej)Górze
      (!!!) chrzczą dzieci osób niewierzących, bez ślubu kościelnego, ośmioletnie
      przed komunią (ciekawe, jak to się załatwia?)


      A teraz mnie zjedzcie, bo ja też ochrzciłam dziecko w imię świetego spokoju,
      bez slubu nawet, hihi :)) i co?
      • tempus Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 23.10.02, 13:37
        4you napisała:

        > arte77 napisała:
        >
        > > Jestem niewierzaca, nie mamy z mezem slubu koscielnego, czy moja osmioletn
        > ia
        > > corka moze byc ochrzczona
        >
        > może, kościołem rządzi pieniądz, tak było, jest i będzie
        >
        > > teraz dochodzi problem pierwszej komunii - corka chce do
        > > niej przystapic i chce byc ochrzczona
        >
        > ona i tak nie rozumie, co to jest komunia (niedługo do komunii będą
        > przystępować pięciolatki, żeby tylko biznes sie krecił!), daj jej żyć i
        chwalic
        >
        > sie jakie prezenty dostała!
        >
        > > Dodam ze mieszkam w malej miejscowosci i obawiam sie nietolerancji i wrogo
        > sci
        > innych dzieci wobec corki
        >
        > Rozumiem to w 100%, znam to z obdukcji :) , i to jest dodatkowe "za"
        >
        > > Czy ksiadz ma w ogole prawo odmowic jej chrztu
        >
        > Nie znam praw kościelnych, ale wiem, że nawet na Jasnej (bardzo świętej)Górze
        > (!!!) chrzczą dzieci osób niewierzących, bez ślubu kościelnego, ośmioletnie
        > przed komunią (ciekawe, jak to się załatwia?)
        >
        >
        > A teraz mnie zjedzcie, bo ja też ochrzciłam dziecko w imię świetego spokoju,
        > bez slubu nawet, hihi :)) i co?

        Spoko, spoko, na forum nikt Ciebie nie zje. Akurat fani Kościoła Katolickiego
        nie mają wiele do powiedzenia, poza tym że Papież jest wielkim Polakiem i że
        trzeba chodzić do kościoła i klepać formułki. Dlatego bardzo rzadko zabierają
        głos... A tak na marginesie, chrzczenie małych dzieci to wynalazek KK, w
        kościołach protestanckich ludzie chrzczą się gdy są dorośli...
        • tybr Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 23.10.02, 15:25
          Wchodzę w temat, który rozwija się już od dłuższego czasu. Aby nie wpaść weń
          jak Filip z konopii poświęciłem trochę czasu na przeczytanie wszystkich
          wcześniejszych wypowiedzi i mam wrażenie, że niezależnie od podejscia - czy to
          stricte katolickiego, czy ateistycznego, czy też takiego trochę katolickiego -
          co to niby 99% katolików w Polsce = na pokaz, możliwe jest jeszcze spojrzenie
          na problem jak na... logikę matematyczną. Choć może nie jestem najbardziej
          biegły w tej dziedzinie. Każda z wypowiedzi budzących wątpliwość powinna dac
          się zakwalifikować do którejś z kategorii - prawdy lub fałszu. Łańcuch Waszych
          wywodów jest wieloelementowy. Jeśli któreś z jego ogniw będzie fałszywe to i
          efekt końcowy bedzie fałszywy. Bo prawda jak wiadomo nie znosi... fałszu.
          Niezależnie od tego jak bardzo wierzymy albo chcemy aby fałsz został uznany
          przez kogokolwiek za prawdę - nawet a może zwłaszcza jeżeli tym "kimkolwiek"
          jesteśmy my sami. Co zaś sie tyczy chrztu dziecka bez slubu kościelnego...
          Jeśli kto może pamięta - na akt chrztu składa się czynność obmycia wodą wraz z
          wypowiedzeniem formuły "... ja ciebie chrzczę, w imię Ojca, i Syna i Ducha
          Świętego" Warunkiem jest aby wypowiadający te słowa (i wcale nie musi to być
          kapłan) miał swiadomość tego co robi, lub inaczej jakie to powoduje
          konsekwencje. I tu zaczyna się problem pierwszy. Wielu z nas tak naprawdę nie
          wie o co w tym wszystkim chodzi. Zgodnie z nauką Kościoła ten akt
          powoduje "zmazanie" w duszy ochrzczonego tzw. grzechu pierworodnego i jako
          konsekwencja powoduje włączenie go dożywotnio w społeczność Chrześcijan. Trudno
          sobie wyobrazić logiczne uzasadnienie dla dokonania takiego aktu np. przez
          niewierzących rodziców na własnym dziecku - a przecież mogliby. W oczach i w
          świetle nauki Kościoła sam akt miałby charakter dokonanego i ważnego. Tak samo
          trudno zrozumieć oczekiwanie, że miałoby logiczny sens zwrócenie się takich
          niewierzących rodziców do kapłana o dokonanie tego aktu. Stanąwszy w prawdzie -
          w jakim celu, z jakiego powodu mieli by to robić, skoro przeciez nie wierzą że
          poprzez ten akt dokonuje sie oczyszczenie duszy ich dziecka. Problem drugi.
          Dlaczego z zasady Kościół odmawia ochrzczenia dziecka rodziców żyjących w
          związku niesakramentalnym To stanowisko jest również jedynie logicznym
          następstwem i pozostające w ścisłym związku z głoszonymi przez Kościół zasadami
          wynikającymi z postawy Prawdy. Rodzice odmawiający sakramentalności swojemu
          małżeństwu i podejmujący jednocześnie współżycie płciowe (skądże inaczej
          dziecko) postępują wbrew głoszonym przez Kościół zasad (wielu różnych, których
          nie chcę tu wymieniać). Czy zatem można uznać za logiczne oczekiwanie od
          Kościoła aby Ten łamał głoszone przez siebie zasady. A przecież ochrzczenie
          dziecka które wobec braku uznanego przez Kościół małżeństwa powinno było nie
          istnieć (nie powinno istnieć tego rodzaju zjawisko jak dziecko poczęte i
          urodzone poza związkiem małżeńskim) Czy można się dziwić zaleceniu
          Koscioła "proszę zalegalizować związek a wtedy ochrzcimy dziecko) Czy to nie
          logiczne?
          No i cała reszta wywodów , pełna hipokryzji, pozbawiona uczciwości w pierwszej
          kolejności samych głoszących te wywody, pełnych wiary w to że fałsz to prawda.
          Przypuszczam, że czasem nawet nie jest to cyniczne udawanie, być może są wśród
          Was także tacy którzy mają zwyczajnie trudność z odnalezieniem w głoszonych
          przez siebie poglądach fałszu. Bo jakże można oczekiwać, że Kościół uzna za
          wystarczającą podstawę do udzielenia chrztu dziecku 9 letniemu tylko na
          podstawie jego własnej gotowości do tego aktu, i wbrew woli rodziców. Oburzenie
          rodziców byłoby przecież co najmniej tak samo uzasadnione jak w przypadku
          przyjęcia od tego dziecka przez firmę tatuaży zlecenia na pokrycie nim całego
          ciała tego dziecka. Czy w przypadku odmowy rodzice również byliby zdumieni.
          Cały ciąg zdarzeń - wymuszanie udzielenia chrztu po to aby dziecko mogło
          przystąpic do komunii , aby w dalszym ciągu wypadków uchronic je przed
          odrzuceniem przez środowisko czymże jest jak nie próbą wymuszenia odstąpienia
          od swoich zasad stosowaną wobec Kościoła tylko dla tego, że rodzicom wygodniej
          jest uniknac konsekwencji włąsnych decyzji. Jeśli kochani jesteście swoich
          decyzji pewni, wierzycie w ich słuszność, to dlaczego dziecko chcecie
          wychowywać w zakłamaniu. I sądzicie że Kościół od którego Wy sami żądacie aby
          nieugięcie stał na straży PRAWDY dla Waszych potrzeb powinien od tych prawd
          odstąpić? Wszystkie wasze zarzuty poddane analizie przez pryzmat prawdy...
          Choć prawdą jest także że ludzie będący kapłanami należą do tego samego
          gatunku. Są takimi samymi ludźmi jak ja i Wy. Są wychowani wśród nas i przez
          nas. Nas Homo Sapiens. A podobno ludzie inteligentni sie nie dziwią...
          • 4you Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 24.10.02, 11:12
            > Jeśli kochani jesteście swoich decyzji pewni, wierzycie w ich słuszność, to
            dlaczego dziecko chcecie wychowywać w zakłamaniu.

            Ponieważ niestety żyjemy w piekiełku, zaścianku i czasem lepiej jednak schować
            głowę w piasek, może mnie nie zauważą i przeżyję? :)))

            > Choć prawdą jest także że ludzie będący kapłanami należą do tego samego
            > gatunku.

            I tu widzę najważniejszy problem - nie powinni należeć do tego samego gatunku,
            ponieważ KK narzuca im celibat, muszą wierzyć w to co głoszą itd. A jeżeli
            wierzą i są świadomi, że łamią zasady chrzcząc dziecko, którego nie powinni
            ochrzcić, to co? Są dobrymi kapłanami? Postępują prwidłowo? Jeżeli oni mają
            rozterki i łamią swoje prawa kościelne, to co mamy zrobić my? Zwykłe szaraczki,
            żyjące w tym zakłamanym od podstaw świecie? Walczyć o ideały? Czym? dzieckiem?
            • tybr Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 24.10.02, 19:05
              4you napisała:

              > > Jeśli kochani jesteście swoich decyzji pewni, wierzycie w ich słuszność, t
              > o
              > dlaczego dziecko chcecie wychowywać w zakłamaniu.
              >
              > Ponieważ niestety żyjemy w piekiełku, zaścianku i czasem lepiej jednak
              schować
              > głowę w piasek, może mnie nie zauważą i przeżyję? :)))
              >
              > > Choć prawdą jest także że ludzie będący kapłanami należą do tego samego
              > > gatunku.
              >
              > I tu widzę najważniejszy problem - nie powinni należeć do tego samego
              gatunku,
              > ponieważ KK narzuca im celibat, muszą wierzyć w to co głoszą itd. A jeżeli
              > wierzą i są świadomi, że łamią zasady chrzcząc dziecko, którego nie powinni
              > ochrzcić, to co? Są dobrymi kapłanami? Postępują prwidłowo? Jeżeli oni mają
              > rozterki i łamią swoje prawa kościelne, to co mamy zrobić my? Zwykłe
              szaraczki,
              >
              > żyjące w tym zakłamanym od podstaw świecie? Walczyć o ideały? Czym? dzieckiem?

              A któż nam "zwykłym szaraczkom" nie pozwala postępować prawidłowo. Czy
              wystarczającym usprawiedliwieniem jest : Bo inni tak robią? Kto powiedział że
              kapłan ma monopol na "życie w prawdzie" To przecież tak samo jakby Millerowi
              czy Leperowi przyznać prawo do twierdzenia że z chwilą otrzymania swoich
              tytułów otrzymali monopol na wiedzę.
              • tybr Re: chrzest dziecka bez slubu koscielnego 24.10.02, 19:11
                C.D. do poprzedniej mysli.
                I tylko proszę nie twierdź, że kapłan to co innego bo kapłaństwo to sakrament,
                uświęcony przez tego Boga którego jakgdyby kapłan ma za zadanie reprezentować.
                Kto pamieta że małżeństwo to też taki sam sakrament a jakoś nikt nie próbuje
                kwestionować przwa do ułomności (przeróżnych) małżonków. Ba! ale to przecież MY
                a kapłani to całkiem co innego. Czyżby?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka