xkya
24.11.05, 15:11
(gdyby poniższy tekst nie zmieścił się w jednym poscie, to w kolejnym będzie
jego kontynuacja, sorki za kłopoty techniczne)
Debata w TVP1 prowadzona przez red. Durczoka, zakończyła się po 45 minutach,
jak zwykle - bez żadnych wniosków. Jak zwykle politycy usiłowali zdobywać
punkty dla swoich partii. Głosu udzielono kilkorgu z licznie zgromadzonych
młodych ludzi. Sporo czasu wykorzystały osoby, zwykle zasiedziałe przed
kamerami, które zawsze bardzo mądrze mówią, choć nigdy ze sobą się nie
zgadzają.
Jedynym stwierdzeniem, które z tego programu wyniosłem jako istotne i dające,
przynajmniej mnie, do myślenia było stwierdzenie prof. Zolla. "Nie potrafimy
ze sobą rozmawiać". Może nie dokładnie zacytowałem, ale takie przesłąnie
odebrałem.
Trudno się z tym nie zgodzić, bo jak zwykle, stosowana przez red. Durczoka
formuła debat telewizyjnych, nie ma na celu doprowadzenia do jakiegokolwiek
porozumienia.
Bo nie rozmawiamy "ze sobą" tylko "o sobie" i to w bardzo napastliwy sposób.
Dlatego uważam, że formułę debaty trzeba zmienić, bo służy one jedynie
politykom a nie społeczeństwu.
Z debaty jednakże, dowiedziałem się właśnie od homoseksualistów, że
homoseksualiści są dyskryminowani i bardzo brutalnie traktowani,
bo nie pozwala im się publicznie zwrócić uwagę społeczeństwa na to,
że są dyskryminowani, a przecież są normalnymi ludźmi jak każdy Polak.
Skoro dowiedziałem się z publicznej debaty o tym ze "że homoseksualiści są
dyskryminowani i bardzo brutalnie traktowani, bo nie pozwala im się
publicznie zwrócić uwagę społeczeństwa na to, że są dyskryminowani"
to ja przynajmniej czuję się już o tym poinformowany.
Ale to się przecież nie może liczyć, gdyż tak naprawdę to zostałem
poinformowany przy okazji debaty o dysktyminacji homoseksualistów, a nie na
temat dyskryminacji homoseksualistów. Z ich ust, ale nie ich głosem.
Z telewizji, a nie na ulicznej demonstracji.
Podejrzewam, choć bardzo bym chciał się mylić, że podobne zdanie na ten temat
będą prezentowali homoseksualiści.
Przyszłość pokaże.
Zatem, podejmując uwagę prof. Zolla zwracam się do red. Durczoka oraz do
homoseksualistów by podjąc właśnie publicznie naukę takiego dialogu. Żyjemy w
21 wieku, w warunkach nowoczesnej techniki, zatem uważam, że najwyższa pora
by tego typu bezpośredni dialog prowadzony był w telewizji.
Jak widać, w warunkach marszy ulicznych, taka nauka nie chce i nie może
zaistnieć.
Dodatkowo marsze są zdarzeniami o bardzo lokalnym zasięgu. Ile lat trzeba by
poświęcić na to, by tak bezpośrednią metodą poinformować całe społeczeństwo?
To są XIX wieczne metody. A palące problemy trzeba załatwiać szybko.
Przy tej okazji, chce się upewnić, że intencją homoseksualistów jest
informowanie o problemie a nie wywoływanie na ulicy niepokojów społecznych
zmuszających policję do interwencji.
Chcę także upewnić się, że oprócz innych preferencji seksualnych już niczym
specjalnie, jako Polacy, się nie różnimy.
Zatem chcę usłyszeć z ich własnych ust, czym dla nich jest Polska, Ojczyzna,
patriotyzm, polska kultura, polska historia, jak rozumieją zdradę narodową,
polskie przywiązanie do tradycji katolickich, jaki mają system wartości i
jaki jest ich stosunek do innych, ważkich dla Polaków problemów.
Uważając homoseksualistów za ludzi bardzo wrażliwych, chciałbym byśmy
wspólnie mogli obejrzeć kilka migawek z protestów uliczych:
1. Scenę z Gdańska 1970r - trzech zomowców legitymujących uczestnika zajść,
z których jeden prawym prostym uderza uczestnika w twarz, drugi bardzo
wprawnie, od tyłu obija mu łydki, po czym w trójkę wszyscy tłuką go pałami w
głowę i gdzie popadnie.
2. Kulminacyjy moment ostatnich starć górników pod sejmem z policją
3. Scenę transmitowaną przez TVN24 jak starsi górnicy chcą spokojnie
komentatorowi coś powiedzieć do mikrofonu, a on się od nich opędza.
4. Scenę usuwania uczestników ostatniego marszu w Poznaniu przez policję.
Chciałbym, byśmy mogli skomentować te sceny, własnymi słowami, jak normalni
obywatele.
Chciałbym poznać zdanie homoseksualistów jak odnoszą się do tych zdarzeń, jak
wartościują stopień brutalności tych zajść.
Jak oceniają wielkość doznanej krzywdy w porównaniu do krzywd przedstawionych
przez 3 pierwsze migawki, w których moim zdaniem większość poszkodowanych
stanowiły MOHERY.
Chciałbym móc usłyszeć ich zdanie na temat:
Gdzie kończą się "prawa człowieka" jednego, a gdzie zaczynają się "prawa
człowieka" drugiego.
Gdzie leży granica między "kulturą, dobrym obyczajem,.." a "prawami
człowieka".
Chciałbym także, by homoseksualiści przedstawili konkretne przypadki ich
dyskryminowania, by wzorem red. Jaworowicz, któryś z kolegów redaktorów, mógł
ukazać wszystkim takie sytuacje i spowodował, by zostały one odpowiednio i
odpowiedzialnie potraktowane (łacznie z odpowiedzialnością karną, jeśli okaże
się konieczna).
Mam tu na myśli konkretne przypadki, a nie ogólne o nich komentarze.
Chciałbym się także dowiedzieć: czy homoseksualiści będą żądali (w skrócie)
praw do małżeństw i adopcji, gdyż już słyszałem, że "nie", ale zaraz
dodano "tymczasem nie".
Słyszałem także, po marszu w Poznaniu stwierdzenie organizatorki w odpowiedzi
na pytanie redaktora:
"Jakie było przesłąnie marszu", że "przesłanie nie jest ważne, ważne jest
to, że transmisja poszła w świat".
Zatem chcę wiedzieć: czy chodzi o to by rozmawiać i informować, czy może o to
by szkodzić Polsce przy pomocy obcych, samemu wywołując hecę?
Nie chcę w tym programie widzieć żadnego polityka. Zainteresowanie moje
akurat tym co oni mają do powiedzenia jest zerowe.
Nie chcę widzieć tych wszystkich, którzy zawsze chcą reprezentować cudze
interesy mając zawsze na uwadze włąsny.
Chcę natomiast zobaczyć, usłyszeć i poznać prawdziwego geja, prawdziwą
lesbijkę i... oczywiście MOHERA.
Jeżeli zatem ma być to nauka, to potrzebny jest profesor, który będzie nas
uczył, przerywając nam rozmowę w chwili kiedy uzna, że
przekraczamy granice, których przekraczać z różnych względów nie należy. Taką
rolę z pewnością mógłby pełnić prof. Zoll, gdyż jest jednocześnie profesorem
i sędzią oraz cieszy się dużym szacunkiem.
Redaktor Durczok, mógły zakończyć program w chwili, gdy uznałby, że
kontynuacja nauki rozmowy dla redaktora telewizyjnego przestaje być ciekawa
jako problem, do którego rozwiązywania w ten sposób skutecznie mógłby się
przyczynić.
W ten sposób telewizja publiczna, przy okazji będzie mogła zrealizować w
końcu "misję", na którą społeczeństwo łoży środki.
I niechaj transmisja takich rozmów "idzie w świat". Niech świat to zobaczy.
Może się też czegoś przy okazji nauczy.
Odnoszę wrażenie, że już dość: rzucania kamieniami, obustronnego ubliżania,
rzucania gazów łzawiących i strzelania gumowymi kulami przez policję.
Stwórzmy sobie tę szansę. Zróbmy to zanim stanie się coś, czego później
będziemy żałować.
Jeżeli, ktoś ma kontakt do red. Durczoka, proszony jest o przekazanie mu tego
tekstu, by wiedział co sądzi o jego debacie oraz czego od niego oczekuje
zwykły MOHER.
Wszystkich zainteresowanych gorąco zapraszam do wyrażania opinii.