ijaw
05.12.05, 16:30
Ile jest rodzin, w których dzieci tyranizują swych rodziców? Nie dziwię, się
milczeniu na temat, bo wnioski proste, błędne wychowanie. A jeśli coś
innego? Z tyg. Forum fragment artykułu:
"Piekło w domu
Awantury między małżonkami albo bicie dzieci przestały już być traktowane jak
sprawa absolutnie prywatna. W sferze tabu nadal pozostaje przemoc stosowana
przez dzieci wobec rodziców.
Antonio Jiménez Barca
Tego popołudnia zajęcia terapeutyczne odbyły się w nietypowy, nieco dziwny
sposób. Psycholog umieścił przed Teresą koszyk z różnokolorowymi skrawkami
materiału i poprosił pacjentkę, aby wykorzystała je, tworząc plan swojego
mieszkania. 50-letnia kobieta, opuszczona przez męża matka dwojga dzieci,
wzięła się do pracy. Jasnymi kolorami zaznaczyła kuchnię, jadalnię, pokój
młodszego syna i swój. Ale jednemu pomieszczeniu przyporządkowała czarną
tkaninę. Pokojowi córki.
– Dopiero później uzmysłowiłam sobie, że czerń symbolizowała moje starsze
dziecko – powiedziała Teresa. – Dziewczynka nie skończyła jeszcze 18 lat, a
już biła mnie i mojego syna. Byliśmy zdani na jej łaskę i niełaskę. Nie miałam
nawet prawa wejść do jej pokoju. Dyktowała nam, co mamy robić, co możemy
jeść, kontrolowała nawet to, co wyjmowaliśmy z lodówki. Wystarczało, żeby
powiedziała: „To moja coca-cola”. Rodzicowi trudno się przyznać, że maltretuje
go własne dziecko. A jednak kilkakrotnie musiałam wezwać policję, żeby
doprowadzić córkę do porządku. Teraz już rozumiem, dlaczego wybrałam czarny
kolor – przyznaje kobieta."
Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Forum".