Dodaj do ulubionych

W obronie wolności

IP: *.detekt.pl 28.10.02, 00:24
Nie jest łatwym zadaniem pozbycie się zarozumiałego intruza jakim jest rząd.
Ten znacząco spójny twór nie oszczędza sił w swej walce o utrzymanie
społeczeństwa w ryzach. Jest on w tej walce mocno wspomagany przez tych,
którzy liczą na finansowe profity z jego strony. Tymczasem wolność wszystkich
ludzi stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Poprzez wskazywanie palcami, wymienianie z imienia i z nazwiska czy
demaskowanie polityków-oszustów nigdy nie wygra się walki o wolność. W
rzeczywistości, praktyki takie mogą przynieść rezultat odwrotny do
zamierzonego, gdyż politykom łatwiej przyjdzie wmówienie ludziom, że sama
zmiana twarzy w rządzie wystarczy, aby przynieść pożądane efekty. To poglądy
muszą ulec zmianie, a jeśli tak się stanie, nie będzie problemu z doborem
odpowiednich ludzi.

Dla niektórych koncentrowanie się na ideach zdaje się być nieznośną,
długoterminową strategią. Tęskni im się do magicznego guzika, za
przyciśnięciem którego sprawy potoczą się lepiej. Wydaje im się, że wszystko
zależy od tego, kto w następnych wyborach dojdzie do władzy. Chcą oni wygrać
wybory tu i teraz, więc inwestują swoje pieniądze i czas w szyldy, naklejki
na zderzaki, zamiast w książki, artykuły, seminaria, czy inne narzędzia
edukacyjne.

Tym niecierpliwym przyjaciołom nie udaje się zrozumieć, że politycy rzadko
działają poza zasięgiem opinii publicznej. Jeden zamożny patron setki
kandydatów przez ostatnie lata wyrażał mi swoją frustrację mówiąc: "Chciałbym
móc coś zrobić, żeby choć raz ludzie, których popieram zostali wybrani. Nie
będę wtedy musiał stale wydzwaniać do nich żeby się dowiedzieć dlaczego
zbierają tak wiele złych głosów i podejmują tak wiele złych decyzji".
Powiedziałem mu, że najefektywniejszą rzeczą jaką może zrobić jest
inwestowanie w idee. "Podaruj komuś książkę - powiedziałem - a nie naklejkę
na zderzak".

Przedstawienie argumentów w obronie wolności nie jest krótkotrwałym
ćwiczeniem retorycznym, ale wieloaspektowym zadaniem. Przyciąga ono poparcie
wielu intelektualnych dyscyplin takich jak ekonomia, nauki polityczne,
socjologia czy historia. Wymaga ono wykształcenia wielu cnót osobistych,
takich jak: poleganie na samym sobie, przedsiębiorczość, szacunek dla innych
oraz ich własności, inspiracja moralna i optymizm w stosunku do dzieła, które
wolni ludzie mogą ukończyć. Popiera ono cierpliwą, długoterminową
perspektywę, a nie natychmiastową gratyfikację krótkoterminowych obsesji. Do
tej listy dodam jeszcze jeden składnik, który wart jest wzmożonej uwagi -
odmistyfikowanie rządu.

Zbyt wiele bitew zostało przegranych na korzyść polityków koncentrujących
polityczną i ekonomiczną władzę w państwie. A wszystko to za sprawą ślepej -
wręcz nie na miejscu - wiary w rząd sam w sobie. Mimo wszystkich jego
niekończących się niepowodzeń, rząd ciągle jest uważany jako prawdziwy i
rzeczywisty, podczas gdy wolnorynkowe alternatywy są uważane za mgliste i
wyimaginowane.

Zbyt wielu Amerykanów uważa, że skoro rząd zapewnia edukację, to może ona
funkcjonować tak nieefektywnie - no ale przynajmniej jakiś podstawowy poziom
nauczania będzie istniał. Podobnie uważają, że jeżeli rząd zaangażuje się w
interes niskodochodowych mieszkań komunalnych, rezultat wprawdzie może być
skandaliczny, ale przynajmniej biedni będą mieli gdzie mieszkać.

Permanentnie zadziwia mnie, że od obrońców wolnego rynku oczekuje się
gwarancji i perfekcji, podczas gdy rządowi wystarczy, że poczyni obietnice i
wykaże dobre intencje. Np. wiele razy słyszałem jak ludzie mówią: "wolny
rynek w szkolnictwie to zły pomysł ponieważ gdzieś jakiemuś dziecku może się
nie powieść". Mówią tak, choć w dzisiejszych szkołach milionom dzieci nie
powodzi się, a ich edukacja kończy się fiaskiem.

Zadaniem naszym - jako przyjaciół wolnego rynku - jest odwrócenie tych
kłamliwych sytuacji. Musimy przedstawiać obietnice rządu oraz upolitycznione
społeczeństwo jako mgliste i wyimaginowane. Musimy wyjaśnić korzyści płynące
z wolnego rynku i cywilnego społeczeństwa ponieważ to właśnie one są
prawdziwe i rzeczywiste. Poza tym, czyż dowody na to nie są przygniatające?
Gdzie gonią uciskani ludzie, kiedy da im się szansę - do wolnych czy do
socjalistycznych krajów? Gdzie w większym stopniu zwalcza się ubóstwo poprzez
produkcję większej ilości towarów, które podtrzymują ludzi dłużej przy życiu
i na wyższym poziomie? W którym otoczeniu ludzie osiągają największą
satysfakcję i samospełnienie - w otoczeniu zależności i lenistwa czy w
otoczeniu polegania na sobie samym i wysiłku? Amerykanie powinni się
wstydzić, że w ogóle zadają takie pytania.

Na obronę wolności trzeba będzie jeszcze poświęcić wiele czasu, informacji i
edukacji. Król jest nagi; nie trzeba ludzi zachęcać, by zdjęli klapki z oczu
i zobaczyli rzeczywistość.


Lawrence W. Reed
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka