Dodaj do ulubionych

3 lata po zdradzie partnera

08.05.09, 14:58
Zdradę mojego męża wykryłam 13 marca 2006 roku. Dobrze to
pamiętam.... Był to regularny związek trwający już ponad rok.
Wyprowadziłam się z domu. Przepraszał, prosił bym wróciła, dała
szansę. Wróciłam. Przez ponad trzy miesiące patrzyłam jak będąc ze
mną tęskni za tamtą, leży w łóżku, nieobecnym wzrokiem wpatrzony w
okno... Mimo to walczyłam o niego. Te trzy miesiące kosztowały mnie
załamaniem psychicznym, myślami samobójczymi, stanem
przedzawałowym... Przetrwałam. Nadal jesteśmy razem. Nie jestem
jednak już szczęśliwa w tym związku. Przynamniej nie do końca. Przez
cały czas gdzieś w zakamarkach mojej świadomości kryje się lęk przed
jego ponowną zdradą...
Wiem, ze wszystko bardzo streściłam, ale jakbym się rozpisała, to
kto by to czytał... Nie wiem czy był sens ratowania tego związku.
Jakbyśmy się rozstali to przynajmniej pozbyłabym sie oczekiwania i
lęku przed kolejnym ciosem, który w każdej chwili on może zadać mi
ponownie. Nie mam już siły żyć w ciągłym napięciu.
Mąż mówi, że popadam w paranoję, że to był jednorazowy wyskok, że
już nigdy to się nie powtórzy. Bardzo chciałabym w to wierzyć, ale
jakoś nie potrafię. Mimo tego, że upłynęło już tyle lat, ja mam
wrażenie, ze ciągle stoję w tym samym miejscu...
Pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
      • uleczka_k Re: 3 lata po zdradzie partnera 12.05.09, 19:46
        Beforek działa mi wybitnie na nerwy, jest jak komar w letni wieczór. I tyle samo znaczy, na szczęście co komar. Ewentualnie jest też typem, który przybiera maskę takiego cwaniaka z bańką w nosie, który ma na wszystko odpowiedź (często, niestety, głupią). Udaje twardziela po to, by chronić to, co w nim delikatne. Pewnie kocha jedną taką bez wzajemności i jest na każde jej skinienie. A ona się nim bawi. Jak tam, Beforek?
        • beforek Re: 3 lata po zdradzie partnera 14.05.09, 22:03
          uleczka_k napisała:

          > Beforek działa mi wybitnie na nerwy, jest jak komar w letni
          wieczór. I tyle sam
          > o znaczy, na szczęście co komar. Ewentualnie jest też typem, który
          przybiera ma
          > skę takiego cwaniaka z bańką w nosie, który ma na wszystko
          odpowiedź (często, n
          > iestety, głupią). Udaje twardziela po to, by chronić to, co w nim
          delikatne. Pe
          > wnie kocha jedną taką bez wzajemności i jest na każde jej
          skinienie. A ona się
          > nim bawi. Jak tam, Beforek?


          haha... no nie trafilas.. czasy milosci to ja juz mam za soba. teraz
          biore co chce i won :DDD
          • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 18.05.09, 10:54
            > haha... no nie trafilas.. czasy milosci to ja juz mam za soba.
            teraz
            > biore co chce i won :DDD

            Z Twojego zachowania można wywnioskować, że zostałeś kiedyś mocno
            zraniony i teraz nie chcesz się angażować. Jak bym odeszła od męża
            to też bym tak się prawdopodobnie zachowywała. Z pewnością nie
            związałabym się już z nikim na stałe. Też mogę powiedzieć, że czasy
            miłości mam już za sobą
    • uleczka_k Re: 3 lata po zdradzie partnera 12.05.09, 19:50
      Bardzo Ci współczuję i podziwiam siłę. Zdrada to chyba przede wszystkim
      upokorzenie, a wybaczenie zdrady i próby naprawy związku to w pewnym stopniu
      stłamszenie swojej dumy. Przeżywasz piekło. I on pewnie też. Czy ktoś Ci tutaj
      pomoże? Czy będzie umiał Ci poradzić? Wątpię, bo decyzję podejmujesz zawsze Ty
      sama.
      Może warto obsesyjnie uczepić się myśli, że skoro przetrwaliście po tamtym
      wydarzeniu trzy lata. I oboje chcieliście to ratować. On wolał zostać z Tobą,
      nie z tamtą, a Ty wolałaś poświęcić swoje poczucie godności i zostać z nim,
      zamiast odejść. To może jednak to, co jest między Wami jest coś warte?
      • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 18.05.09, 10:39
        Dziękuję Ci Uleczko za słowa wsparcia. Może nasz związek jest coś
        warty, ale będąc w nim żyję w ciągłym napięciu. Tamten związek nie
        wygasł samoistnie. Ja go odkryłam i przerwałam i to w momencie
        największego rozkwitu. Obawiam się, że jak tamta pani odezwie się do
        mojego męża to on do niej wróci. Że ta jego miłość do niej nie
        wygasła a jest tylko uśpiona. I ta właśnie sprawa nie daje mi spokoju
    • arleta12-1214 Re: 3 lata po zdradzie partnera 24.05.09, 22:22
      współczuje ci bardzo rozumiem co przechodzisz wiem jakie to
      trudne,ile kosztuje bycie z kims po zdradzie,doradzac nie bede bo
      sama musisz zadecydowac zadaj sobie tylko pytanie czy warto zdrowia
      twojego,bo widze fatalnie to znosisz a zycie jest jedno i to jak je
      przezyjemy zalezy od nas tak naprawde,ja rzucilam na luz bedzie co
      bedzie jak ma zdradzic niech idzie 1 to zrobil 2 raz tez
      moze,przejmowalm sie,plakalam i co mi to dalo na sile nic nie
      zrobie.wiem jedno ze raz mu pozwolilam wrocic bo mi zalezalo na
      nim,dziecko mamy teraz juz mi jest obojetne zrozumialm ze na nim
      swiat sie nie konczy i naprawde chocbym niewiem co robila gdy on
      zechce to zdrazdi a wtedy dowidzenia z mojego zycia,szczerze mysle
      ze odrazu powinno sie zakonczyc taki zwiazek kazdy ma honor i
      zasluguje na szacunek a my sie niestety ponizamy w pewnym
      sensie,lepiej byc juz samemu niz z kims kto nas olal kiedys upokozyl
      i wrocil pytanie czy nie z litosci?zycze ci powodzenia i usmiechu:)
      • ewik154 Re: 3 lata po zdradzie partnera 06.06.09, 19:38
        Odczuwam to podobnie. Okoliczności nieco inne, mąż staje tera na
        rzęsach, o tamtej wyraża się z pogadrą ale ja mu tego niegdy nie
        zapomnę i nie wybaczę. Myślałam, że tak ale to niemożliwe. Wróciłam
        po pół roku jego starań (mamy dziecko) rodzina nalegała, żebym dała
        mu szansę, jest cudownym ojcem, dba o nas ale to, co siedzi w mojej
        głowie jest nie do wyplenienia. Myślę tylko o tym, co będzie gdy
        nasza córka się usamodzielni, z ulgą myślę, że się rozstaniemy i
        gdzieś tam czeka moja prawdziwa połowa. Nie chcę budować domu bo od
        razu pojawia się myśl, jak gopodzielimy. Teraz mam mieszkanie i
        poczucie, że sama jestem sobie sterem, żeglażem i okrętem. Denerwuje
        mnie bo pamiętam, jak mi nadskakiwal, wyznawal milość a przy tym
        kłamał...

        Nie wierzę w związek po zdradzie i żałuję że podjęłam taką decyzję.

        Trzymaj się ciepło
        • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 08.06.09, 12:38
          Ewik, mam sytuację podobną do Twojej. Mąż teraz również stara się
          bardzo. Chociaż już nie tak bardzo jak na samym początku (opadł
          zapał?). Też miałam nadzieję, ze mu wybaczę, ze choć trochę zapomnę,
          ale nie potrafię... Jego wspaniałe zachowanie w tej chwili nie robi
          na mnie wrażenia. Kiedyś byłabym tym wszystkim zachwycona, teraz
          jest to dla mnie raczej obojętne... Prawdopodobnie dlatego, ze będąc
          z tamtą kłamał, tak jak Tobie, wyznając mi miłość i prawiąc
          komplementy. Nie mam poczucia, że coś w jego zachowaniu diametralnie
          się zmieniło, co pomogłoby mi dojść do wniosku, że on naprawdę się
          zmienił. Obecnie jest na konferencji a mi odżyły wszystkie negatywne
          wspomnienia... Właśnie na takiej konferencji poznał swoją ówczesną
          kochankę... Mozecie się tylko domyślać co czuję mimo jego zapewnień,
          że już nigdy mnie nie zdradzi i ze życie beze mnie straciłoby sens.
      • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 08.06.09, 12:19
        Dziękuję za słowa wsparcia. Ja też zaczynam chyba dochodzic do
        podobnych wniosków. Z tym, ze nie potrafię tak naprawdę dac na luz,
        nie potrafię pozbyc się lęku przed ponownym upokorzeniem. Ale to nie
        zmienia faktu, ze dałam mu ostatnią szansę, i on o tym wie, że jak
        zdradzi mnie ponownie to się pożegnamy. Tylko od niego będzie
        zależało w jakiej formie będzie to rozstanie. Jeżeli sam przyzna sie
        do zdrady to rozstanie będzie na bardziej partnerskich warunkach,
        jeżeli znowu ja odkryję jego wyskok po jakims czasie - już nigdy nie
        zobaczy swoich dzieci. Mamy 2 dzieci. Drugie urodziłam w ubiegłym
        roku. Może łudziłam się, że ten fakt jakoś sklei nasz związek, że
        zwiększy moje poczucie bezpieczeńsktwa... Mam teraz wyrzuty sumienia
        w stosunku do dziecka, bo prawdopodobnie już na starcie funduję mu
        rozbitą rodzinę.
    • gorn73 Re: 3 lata po zdradzie partnera 09.06.09, 13:13
      Miałem identycznie po tym jak zdradziła mnie żona. Nie bedę sie
      rozpisywał co i jak, dlaczego się to stało (zresztą do dzis nie wiem)
      w kazdym bądź razie piekła psychicznego jakie przeszedłem nie
      zyczyłbym najgorszemu wrogowi. Zdrada wyszła na jaw w maju 2003
      r.Dzis dopiero moge stwierdzić, że się wygrzebałem i pozbierałem do
      kupy. A i to jeszcze do dziś te psychiczne blizny dają znac o sobie
      (inaczej nie pisałbym o tym na forum...)tak czy owak anmari, 3 lata
      to to moim zdaniem absolutne minimum na lizanie ran po zdradzie.Ja w
      tej chwili (6 lat po tycm koszmarze) chyba juz jestem ok. Zostałem z
      żoną - chyba tylko dziecko mnie wtedy zatrzymało (berbec miał 3
      latka i to przy nim chwilami udawało mi się o wszystkim zapomnieć),
      ale nie wiem czy kocham żonę, nie potrafię jej zaufac, do dziś
      chociaz coraz rzadziej potrafię jej prztrząsnąc torebkę czy
      przekrzec komórkę (nie wiem czego szukam ale po takiej sesji troche
      cisnienia ze mnie uchodzi) robię to oczywiscie w tajemnicy.Wiem, że
      być może nie powinienem tego robić ale cóż...i tak to robię...Ufałem
      jej niegdys bezgranicznie...teraz już nie zaufam nikomu. Zdrada
      zrobiła mnie cynicznym i wyrachowanym facetem. Nie ma już we mnie
      tego dobrotliwego ufnego misia. Zabiła we mnie to co wydawało mi się
      najwartościowsze.kończę bo chyba się zaczynam nakręcać....w każdym
      bądx razie trzymaj się dziewczyno, poradzisz sobie z tym, bo czas
      faktycznie leczy takie rany. tyle, że będziesz już innym
      człowiekiem. Bo zdrada zabija w sensie duchowym. I tworzy nowy byt.
      niekoniecznie lepszy.
      • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 09.06.09, 13:59
        Bardzo Ci współczuję i podziwiam Twoją cierpliwość i siłę. Tym
        bardziej, ze widzę, iz mimo upływu lat i mimo tego, że jak
        powiedziałeś "czas leczy rany" Ty nadal jednak się męczysz.
        Potrafisz bardziej kontrolować swoje myśli, ale nie pozbyłeś się
        ich. Przeraża mnie to, że ta trauma będzie ciągnąć się przez resztę
        życia. Ja nie chcę tak żyć. Nie mogę. Nie potrafię. Dlaczego moje
        życie ma być już tylko pasmem udręki i strachu przed kolejną
        zdradą??? Mam dopiero 32 lata...
        • gorn73 Re: 3 lata po zdradzie partnera 09.06.09, 14:34
          To nie tak. To nie jest pasmo udręki. przynajmniej teraz. Raczej
          jest się już innym człowiekiem. I inaczej sie postrzega zwiazek,
          miłość itp. Juz sie nie boję ze mnie zdradzi, skrzywdzi czy zrani.
          Człowiek sie jakoś tak opancerza, twardnieje...Bo co mi gorszego
          najblizsza osoba moze zrobić? Zdradzić znowu? Zostawić mnie? Jakoś
          mnie to nie rusza teraz. Zdradę już przezyłem, odejśc to mogłem ja...
          a teraz..ot, zyję sobie w miarę bezstresowo, czasem cos ukłuje
          (coraz rzadziej zresztą)...Już nie ma we mnie tego wulkanu uczuć, to
          i automatycznie mniej udręk...Uwierz mi nie jest tak źle jak wygląda.
          Po prostu zycie po zdradzie. Mniej emocjonalne, bardziej
          zdroworozsądkowe. Tylko trochę zal mam do niej, ze zabiła we mnie
          tego dawnego mnie. :(
          • gorn73 Re: 3 lata po zdradzie partnera 09.06.09, 14:46
            i jeszcze jedno - ją tez to uwiera i gniecie ;) wczoraj ogląddalismy
            jakis film i był nim moment gdy zdradzony facet zaczał płakać nad
            fotką przedstawiająca jego i żonę przy ołtarzu. Moja "oprawczyni" ni
            stad ni zowad zaczeła skakać po kanałach, rozmawiac o jakichś
            banalnych rzeczach, w końcu stwierdziła, ze cos tam w kuchni ma do
            zrobienia i szybciutko się sprzed tv. ja film sobie obejrzałem z
            klinicznym zainetresowaniem. a moje słonko zmywało naczynia choć
            mamy zmywarkę. I dobrze jej tak ;) niech troche i ja cos gryzie.
          • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 10.06.09, 10:12
            Gorn, bardzo Ci dziękuję za pocieszenie. Może jednak nie wszystko
            stracone. Może też za kilka lat, tak jak Ty, okrzepnę i nie będzie
            mnie to wszystko już tak bolało. Nie chciałabym rozwalać mojego
            związku choćby ze względu na dzieci. Mąż, mimo wszystko, jest dobrym
            ojcem a i względem mnie również się stara. Przeraziłam się jednak
            wczoraj, że mój stan, który trwa już parę lat, będzie nadal sie
            utrzymywał i nie będę mogła żyć w miarę normalnie, nie myśląc
            codziennie o tym, co mnie wtedy spotkało i czekając, kiedy ponownie
            mnie to spotka. Watpię w to, że kiedykolwiek zapomnę o zdradzie, ale
            dzięki Tobie mam nadzieję, że kiedyś nauczę się z tym żyć.
            Naprawdę podniosłeś mnie na duchu.
            Pozdrawiam serdecznie
    • knokkelmann1 Re: 3 lata po zdradzie partnera 13.09.09, 20:21
      anmari77 napisała:
      Wróciłam. Przez ponad trzy miesiące patrzyłam jak będąc ze
      > mną tęskni za tamtą, leży w łóżku, nieobecnym wzrokiem wpatrzony w
      > okno... Mimo to walczyłam o niego.

      Nie rozumiem po co on wrócił? Nie miał gdzie mieszkać? Przyjęłaś dupka którego
      tamta pogoniła? Co za wieśniak. Wrócił do żonki. Przepraszam, jakie cechy
      atrakcyjnego mężczyzny ma twój mąż? Chyba nie honor? Bardzo się tobie dziwię.
      Jemu nie bo to frajer.Bo zostaniesz sama?
      • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 17.09.09, 14:53
        Po co on wrócił? Nie miał gdzie mieszkać?
        Nie mam pojęcia... Ona go zostawiła, wróciła do męża.
        Nie miał gdzie mieszkać. A ja nie miałam serca go wyrzucać z domu, w
        końcu to też jego dom. Po drugie wolałam przeprowadzić się na jakiś
        czas do rodziców, żeby odizolować się od tego wszystkiego. Nie
        miałam siły spędzać czasu w tamtym domu i spać w swoim łóżku. Po
        trzecie ktoś musiał mi pomóc zająć się dzieckiem, bo ja psychicznie
        nie byłam w stanie wszystkiego objąć. Tylko płakałam i spałam no i
        chodziłam do pracy, kończyłam studia. Przez tydzień nic nie jadłam.
        Przyjęłaś dupka którego tamta pogoniła?
        Tak, przyjęłam tego dupka. Prawdopodobnie przez słabość, którą nadal
        mam do niego - kocham go.
        Przepraszam, jakie cechy atrakcyjnego mężczyzny ma twój mąż?
        Mąż mój był i jest dość atrakcyjny fizycznie (przynajmniej dla
        mnie), poza tym do tamtej pory był dobrym mężem. Naprawdę nie miałam
        powodów by narzekać na niego. W pewnym momencie naszego małżeństwa
        zaczęło dziać się gorzej, było między nami wyczuwalne napięcie,
        wisiały jakieś złe emocje. Często się kłóciliśmy. Nie wiedziałam
        dlaczego. Dopiero po fakcie wydało się, że w tym czasie był już z
        tamtą panią i im bardziej zbliżał się do niej tym bardziej oddalał
        sie ode mnie. I coraz bardziej go denerwowałam bo nie byłam tamtą....
        W związku z tym, że wcześniej nie dawał mi żadnych powodów, bym
        myślała o odejściu od niego i że nadal go kochałam, postanowiłam dać
        mu szansę. Jedyną szansę. Nie jestem aż taką masochistką ;)
        Chyba nie honor? Faktycznie, honorowo to on wtedy się nie zachował...
        Bardzo się tobie dziwię.
        > Jemu nie bo to frajer.Bo zostaniesz sama?
        Wiesz, wtedy, lęk, że zostanę sama z pewnością się w mojej głowie
        przewijał... Fakt zdrady małżonka napewno nie podbudował mojego
        poczucia własnej wartości. Bałam się, że nikt nie zechce prawie 30-
        letniej rozwódki i do tego z dzieckiem. Teraz już się nie boję.
        Byłoby napewno ciężej, ale już okrzepłam. Nigdy nie byłam od niego
        uzależniona finansowo ani bytowo. Raczej psychicznie. Może nadal
        jestem... W każdym bądź razie wiem jedno, że jeżeli raz jeszcze
        wywinie mi taki numer, to nie będzie miał na co u mnie liczyć. On
        też o tym wie. Póki co staram sie pracować nad sobą. Rozwijać siebie
        i nie skupiać się na nim, jak to było wcześniej. Po wolutku odrywam
        się od niego psychicznie i myślę, że drugi raz (jeżeli się stanie)
        nie będzie już tak boleć jak ten pierwszy. No i ja z pewnościa będę
        już silniejsza.
        • sempronia87 Re: 3 lata po zdradzie partnera 18.09.09, 01:23
          Zdrada to przykra sprawa. Ale pod żadnym pozorem nie daj sobie wmówić, ze to Cię upodla, że poświęciłaś swoje poczucie godności... Postąpiłaś dojrzale i honorowo, uniosłaś się ponad tą nikczemność, której dopuścił się Twój mąż i uratowałaś rodzinę. Masz dzieci myśl o nich, a z mężem spróbuj się zaprzyjaźnić. Może jesli miłości nie da się uratować, a wiem, ze przy nadszarpniętym zaufaniu trudno pisać o przyjaźni, ale można żyć zgodnie, pewnie możesz na niego liczyć w ciężkich chwilach, w chorobie. Nie mogłaś liczyć jedynei na jego wierność. Wierność jest ważna, ale nie najważniejsza. Życie jest długie. Nie skupiaj się na tej jednej chwili. Wolałabym żeby mój maż mnie zdradził, przeprosił, wrócił do rodziny... i był nadal ze mną na dobre i na złe, był ojcem dla dzieci w całym wymiarze przede wszystkim, a podziękowałabym za małżonka, który całe życie był mi wierny, zachowywał się wspaniale, a w cięzkiej chorobie powiedział: żegnaj, nie chcę być Twoją pielęgniarką.
          No coś się skończyło, ale może nadal być fajnie. Zaufanie nie jedno ma imię. Może nie uzalezniaj losu rodziny od zdrady tylko od tego jak radzicie sobie na codzień. Jeśli dobry z niego chłopak, tylko ma skłonności do kobiet, to warto od[uścić sobie tą wyłączność i skupić się na innych wartościach. To trudne,ale chyba lzej tak życ.
          p.s. rodzice mojej koleżanki rozwiedli sie przez zdradę i nie było to dobrym wyjściem, dziewczyna czuje się rozdarta, neichciana wręcz chwilami, tylko dlatego, ze mamusia się uniosła honorem... a ja uważam, ze zachowała się niepoważnie, powinna zmienić podejście i ratować rodzinę. To jest honor. Godność, a nie żadne upodlenie. Jego wina, jego sumienie, jego upodlenie. Nigdy nie dzielnej kobiety, która walczy o dom dla własnych dzieci. Łatwo jest wyrzucić za drzwi. Tylko co potem? 3mam kciuki za wszystkie zdradzone, czas leczy rany choc brzmi to trywialnie skupcie się na dzieciach, one Wam podziękują za tą decyzję kiedyś.
          • yonna3 Re: 3 lata po zdradzie partnera 20.09.09, 22:31
            Co za głupota. Większych bredni dawno nie czytałam. Dzieci wam
            podziękuja?? To niehonor odejść? Małżeństwo dla dzieci nie jest
            żadnym wyjściem z sytuacji. Dzieci podziękuja za to, że beda patrzeć
            na rodziców którzy szarpią się emocjonalnie, nieufającym sobie i
            martwych duchowo? Trzeba pamietac, że dzieciom przekazujemy wzorce
            zachowania i bliskosci w związku. Zdrada to nie jest słabość tylko
            cios, którego sie nie spodziewamy, bo jest od osoby najbliższej, tej
            która ślubowała.
            • sempronia87 Re: 3 lata po zdradzie partnera 21.09.09, 21:43
              Nie pisałam, ze odejście jest niehonorem.. pisałam, ze brak honoru dotyczy tu zdradzającego wyłącznie i nie moze rozciągać się na kobietę. Można zdradę wybaczyć i żyć dalej. A jak patrzę na te rozhisterowane kobiety wyrzucające walizki męża za drzwi to ja w tym dobra dzieci nie widzę... i wcale nie wygląda to tak godnie jakby sobie tego życzyły... Umieć wybaczyć- to chyba wymaga żywego ducha, prawda? Nie mówimy o tolerowaniuz drady i zagryzaniu zębów bo to bez sensu tylko o zaczynaniu na nowo... jesli oboje wykażą sie dobrą wolą... przeskoczą ten problem.
        • knokkelmann1 Re: 3 lata po zdradzie partnera 22.09.09, 12:15
          W każdym bądź razie wiem jedno, że jeżeli raz jeszcze
          wywinie mi taki numer, to nie będzie miał na co u mnie liczyć.

          Z całym szacunkiem ale chyba jeszcze za mało dostałaś po d.... Cóż, to bardzo
          romantyczny wpis. Niestety, ale próba usprawidliwiania skończy się kolejnym
          romansem Pana i Jedynej Miłości. Wcześniej lub później. A ty i tak goo
          rpzyjmiesz z powrotem, bo to w gruncie dobry chłop tylko zaczeliście się od
          siebie oddalać, Przejrzyj na oczy dziewczyno!!! Kopnij go w dupę!!! Szanuj
          siebie!! To nie tak że udzielam Ci rad bo mi się tak wydaje. sam to przerabiałem
          i dobrocią nic nie zdziałasz!! nic k.. nic!! Nie usprawiedliwiaj się nie dręcz
          !!! to on zrobił źle a nir ty. Ty masz mieć dobry humor!!! Pozd
    • zlotabrama Re: 3 lata po zdradzie partnera 13.10.09, 23:14
      anmari77 napisała:

      > Zdradę mojego męża wykryłam 13 marca 2006 roku. Dobrze to
      > pamiętam.... Był to regularny związek trwający już ponad rok.
      > Wyprowadziłam się z domu. Przepraszał, prosił bym wróciła, dała
      > szansę. Wróciłam. Przez ponad trzy miesiące patrzyłam jak będąc ze
      > mną tęskni za tamtą, leży w łóżku, nieobecnym wzrokiem wpatrzony w
      > okno... Mimo to walczyłam o niego. Te trzy miesiące kosztowały
      mnie
      > załamaniem psychicznym, myślami samobójczymi, stanem
      > przedzawałowym... Przetrwałam. Nadal jesteśmy razem. Nie jestem
      > jednak już szczęśliwa w tym związku. Przynamniej nie do końca.
      Przez
      > cały czas gdzieś w zakamarkach mojej świadomości kryje się lęk
      przed
      > jego ponowną zdradą...
      > Wiem, ze wszystko bardzo streściłam, ale jakbym się rozpisała, to
      > kto by to czytał... Nie wiem czy był sens ratowania tego związku.
      > Jakbyśmy się rozstali to przynajmniej pozbyłabym sie oczekiwania i
      > lęku przed kolejnym ciosem, który w każdej chwili on może zadać mi
      > ponownie. Nie mam już siły żyć w ciągłym napięciu.
      > Mąż mówi, że popadam w paranoję, że to był jednorazowy wyskok, że
      > już nigdy to się nie powtórzy. Bardzo chciałabym w to wierzyć, ale
      > jakoś nie potrafię. Mimo tego, że upłynęło już tyle lat, ja mam
      > wrażenie, ze ciągle stoję w tym samym miejscu...
      > Pozdrawiam wszystkich



      Witaj,
      ja polecam radykalne wybaczanie, które bardzo mi pomogło po
      zdradzie. Chodziłam na terapię tradycyjną, ale akurat mnie nie
      pomogła, zatrzymywałam się ciagle w tym samym miejscu.
      Można sobie przeczytać książkę Tippinga "Radykalne Wyabczanie", jest
      ogólnie dostępna. W tej metodzie wybacza się na poziomie duchowym.
      Oczywiscie to nie dla każdego, ale możesz spróbować. Polecam też grę
      satori na takie sprawy jak Twoja. 3 lata to już długo męczarni:)
      czas zadbać o siebie:)

      pozdrowienia, Sylwia


      --
      pozdrowienia:)
      www.zlotabrama.pl - rozwój osobisty i duchowy, coaching, wybaczanie,
      EFT (tapping)
      • gorn73 Re: 3 lata po zdradzie partnera 27.01.10, 14:38
        Zaczynam nabierać przekonania, że chyba wyszedłem z tej traumy. jest
        rok siódmy od tych wydarzeń. w sobotę lekko wstawiony ;) znowu
        zaatakowałem moją zdrajczynię potokiem żalów. No i udało mi sie
        doprowadzić ja do płaczu, smutku itp. I wcale mi się k...a lepiej po
        tym nie zrobiło. Czuję sie podle. Zaatakowałem bez ostrzeżenia,
        wybuchłem i ..... żal mi jej autentycznie. Nie bedę jej w
        nieskończoność karał. Zwłaszcza, że chyba już przstałem mieć do niej
        żal. Ta historia sprzed lat wydaje mi się teraz taka żałosna i
        niesmaczna, niepotrzebna i trochę jakby przerysowana, choć wiem jak
        bolało.. Czas jednak leczy rany i chyba tylko po pijaku coś tam ze
        mnie wylazło. I mam nadzieję że zdechło.
        Teraz wiem ze ja kocham. I nawet chyba jej ufam. Bo musiałaby być
        nienormalna, zeby ponownie mnie zdradzić i ryzykować że zostanie
        sama lub kolejne 6 lat takich jazd.
        Pozdrawiam :)
    • anmari77 Re: 3 lata po zdradzie partnera 25.03.10, 12:19
      Minął kolejny rok.... A ja bez mała nadal w tym samym miejscu....
      Jedno co się zmieniło, to coraz bardziej przestaje mi na nim
      zależeć. Potrafie powiedzieć mu w twarz co o nim myślę i nie
      przepraszam go później za to (jak bywało wcześniej). Tak szczerze
      mówiąc, to wydaje mi się, ze chyba robię wszystko, by znowu mnie
      zdradził, bym mogła w końcu podjąć decyzję o rozwodzie. Niby
      wszystko jest ok. Widzę, że mąż się stara pokazać mi że mu na mnie
      zależy. Dzielnie znosi moją bezpośredniość (nie zawsze miłą) w
      stosunku do niego. Nie daje mi powodów do podejrzeń (oprócz wyjazdów
      służbowych, które jednak kosztują mnie dużo stresu). Ale coś jest
      już nie tak... Brakuje mi tego zaufania, którym go niegdyś darzyłam
      i które, zdaję sobie z tego coraz bardziej sprawę, już nigdy nie
      powróci.... To chyba jest najgorsze. We wszystkim - każdym jego
      wyjeździe (mimo szczerych chęci, by tego nie robić) widzę drugie
      dno. Każdy taki wyjazd oddala mnie od niego. Przestaje mi na nim
      zależeć. Ostatnio zaskoczyłam się odkrywając, ze jak nie ma go w
      domu jest mi łatwiej. Wszystkie sprawy wtedy układam po swojemu, bo
      wiem że nie mam na kogo liczyć. Nie ma stresów i złości, ze on
      czegoś nie zrobił czy nie dopilnował. Staję się coraz bardziej
      niezależna. Działam nie oglądając się na niego. Zostaje tylko ten
      strach przed ponownym upokorzeniem, choć zdaję sobie sprawę, że
      prędzej czy później się rozstaniemy. Albo on nie wytrzyma ze mną w
      obecnym wydaniu, albo ja nie zniosę w końcu stresu związanego z jego
      kolejnym wyjazdem (lub pojawi się na horyzoncie nowa czy stara
      miłość mojego m.)Podsumowując. Nie jest ciekawie. Niby żyje się
      normalnie, dni jakoś lecą, ale brakuje już tego czegoś... Brak
      zaufania jest sprawą najgorszą i najbardziej wyniszczającą związek
      po zdradzie partnera. Co będzie dalej, zobaczymy....
      • uleczka_k Re: 3 lata po zdradzie partnera 01.04.10, 07:23
        Skoro tak, to może czas zacząć obliczać i planować życie bez niego? To przecież
        też ważny aspekt całej sprawy: co z mieszkaniem, majątkiem, itp. Nie doczytałam
        się czy macie dzieci. Może trzeba zająć myśli spokojnym planowaniem życia po
        rozstaniu?
        --
        kotburger.pl/5185/Zostaw-mnie-w-spokoju
        • wertykaln Re: 3 lata po zdradzie partnera 25.04.10, 23:15
          Moim zdanie, podsiwadomie przygotowujesz sie.. do odejscia. Masz w
          sobie taka poduszke bepzieczenstwa..ktora pozwal, byś ogla coraz
          bardzij oddalac sie od niego i gdy juz postanowisz odejść.. bedzie
          latwiej.

          Nie bylam zdradzona, ale wiem co czujesz, bo dzialaja mi podobne
          mechanizmy..
          Trwasz w tej chwili w pewnym procesie, widocznie rana sie nie
          zablizni, tylko przyschnie. Proces zakonczony bedzoe sukcesem, gdy..
          zacnniesz czekac na nową miłoąśc. I szybciej zrobisz porządek z
          obecna sytuacją, tym szybciej zakończysz żalobe:)
    • janjan82 Re: 3 lata po zdradzie partnera 15.01.19, 10:52
      A teraz prawie 10 lat po zdradzie... jak jest teraz?
      Wiem co przechodzisz, przechodzilas... Wspolczuje. Fajnie by bylo jakbys mogla napisac, ze wasza milosc odzyla, ze sie na nowo zakochaliscie w sobie, ze ta zdrada to tylko kamien na drodze do szczescia... ze zrozumialas ze nie mozesz zyc bez swojego meza, ze jest miloscia Twojego zycia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka