Dodaj do ulubionych

kocham mojego tatę

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 12:29
Mój tata to moja wielka miłość.Moja duma. To człowiek mądry, skromny, dobry i
niezwykle przystojny. Dla mnie ideał człowieka i męskiej urody. To pierwszy
mężczyzna, który powiedział mi, że jestem najmądrzejsza, najpiękniejsza,
naj...naj...naj..Rozpieszczał mnie do granic możliwości pokazując
jednocześnie, że skromnośc i wrazliwośc na drugiego człowieka jest ogromną
zaletą. A kiedy odeszłam z domu jako mężatka, cieszył się moim dorosłym
szczęściem. Dał mi coś, czego nie potrafię nazwać, jakąś siłę.

Wczoraj były jego imieniny. Odwiedziłam go z bukietem złocistych chryzantem.
1 listopada znowu zawiozę mu kwiaty i znicze. Pogadam z nim. Odszedł tak
szybko, zaraz po pięćdziesiątce. Tęsknię za nim okropnie. Kocham go.

To nieprawda, ze umarł mój tata. On ciągle żyje w moim sercu.


Obserwuj wątek
    • Gość: Marlena Re: kocham mojego tatę IP: *.ipt.aol.com 30.10.02, 20:29

      Jakze Ci zazdroszcze takiego Taty ,ja tez bym chciala powiedziec o moim ojcu to
      samo ,niestety nie moge.Mialas wiele szczescia .
      pozdrawiam
    • capa_negra Re: kocham mojego tatę 31.10.02, 09:24
      Ja też kocham mojego tatę.
      Wychował mnie i brata.
      Dał nam wykształcenie i podstawy do startu w zycie.
      Jest skałą i opoką na której zawsze mogę sie oprzeć.
      Nie dopuszczam do siebie mysli, ze kiedys może go zabraknąc.
      Wszystko i wszyscy , których mam to rzecz nabyta - dzis jest jutro moze tego
      niebyć.
      Tato jest zawsze.
      Kocham cie tato mimo, że nigdy tego ci nie powiedziałam.....ale ty wiesz.
      • alfika Ja też kocham mojego tatę 03.01.03, 10:48
        Mój tata - człowiek o kryształowo czystym sercu.
        Dobry, wspaniały, mądry, skromny, miał zawsze własne zdanie i cudownie słuchał.
        Mówiąc jedno zdanie umiał przekazać wszystko.
        Kochał, szanował, rozumiał, "przeżywał" ludzi. Był dzielny, autentyczny,
        szczery, uprzejmy, taktowny - naprawdę to godził i wzbudzał niesamowity
        szacunek - w całym otoczeniu.
        Czasem się mylił, ale umiał o tym powiedzieć - tak po prostu.
        Tyle było głębokich rozmów. Tyle i moich, i jego, i naszych kłopotów. I całe
        morze radości!
        Nie wzbudzał nigdy sensacji swoją osobą. Wprowadzał taki ciepły dystans. Nie
        był wylewny, ale bez problemu wchodził w niesamowicie bliski kontakt - bo
        rozumiał.
        Płakał ze mną po śmierci psa. I był kwintesencją męskości - tej bezpiecznej,
        czułej i mądrej.
        Był zawsze i nigdy nie zawiódł. Taki cichy, najprawdziwszy Anioł. (Na dodatek z
        niebieskimi oczami :))
        Był też uparty, zwykle nie dawał się przekonać, ale jeśli go do czegoś
        przekonałam, miałam pewność, że mam rację - to było jak potwierdzenie.
        Jest moim największym autorytetem.

        Powiedział, że mnie kocha, gdy miałam dwadzieścia parę lat, ale przenigdy nie
        czułam inaczej. Nie musiał tego mówić, ale zapamiętam tę chwilę na całe życie.
        Chyba, że stracę na starość rozum :)

        Zabrakło przynajmniej połowy świata, gdy umarł.

        Nie wiem, jak Wam napisać, jak dobrzy są niektórzy ludzie i jakie cuda nam się
        zdarzają.

        To tak w kwestii odgrzania listopadowego wątku przy karnawale i Dobrej Nowinie.
        • karelia Re: Ja też kocham mojego tatę 03.01.03, 13:27
          moj tata byl strasznie , strasznnie pracowity i uczciwy. Mial bardzo
          odpowiedzialna prace i duze mozliwosci "wzbogacenia" sie, ale zawsze
          widzielismy, ze mozemy spac spokojnie. Nigdy nie grozila nam wizyta bardzo
          smutnych panow ciemna noca...Jego pracowitoscia i uczciwocia mozna by , choc
          symbolicznie, obdzielic kilka osob. W swojej pracy byl zawodowcem duzej klasy,
          uczyl innych , gdy preszedl na emeryture. Nie zwsze to doceniono:-(
          • Gość: dodo Re: Ja też kocham mojego tatę IP: 216.191.157.* 03.01.03, 17:28
            w toronto pada dzis snieg a moje pierwsze swiadome wspomnienia z tata to sanki,
            potem narty. ach - jak mysmy sie umieli bawic w sniegu. tylko we dwoje, bo moja
            mama nie lubila zimy a moj brat juz ganial gdzies z kolegami.
            moj tata... cieple rece, usmiech, pieknie spiewal, piekne bajki opowiadal,
            nauczyl mnie jezdzic na nartach, potem jezdzil jeszcze z moim najstarszym synem.
            zima jakos bardziej mi go brak...
            mam takie zimowe zdjecie, to musial byl jakis rok 1960 albo cos kolo tego -
            dodo wczesna-nastolatka w spodniach narciarskich jakie juz mozna zobaczyc tylko
            na filmach z bardzo zamierzchlej przeszlosci i tata z dlugasnymi nartami, na
            jakich nikt by juz pewnie jezdzic nie potrafil. i gdy nadchodzi zima... tak bym
            chciala znow stanac kolo taty na stoku kasprowego... i szuuu w dol...
            ach, tato - potrafiles dac nam takie piekne dziecinstwo w tych szaro-burych,
            zgrzebnych, smutnych czasach... przy tobie zimy nigdy nie byly zimne!
            • Gość: ** Re: Ja też kocham mojego tatę IP: *.proxy.aol.com 03.01.03, 21:03
              Pieknie to napisalas. Taki sliczny liscik, ktory ukoi jego dusze w oblokach.

              Pozdrawiam
    • speedymika Re: kocham mojego tatę 03.01.03, 23:01
      chcialabym moc napisac cos podobnego.
      ale jedyne co bedzie prawda to ze kochalam go nawet jak krzywdzil nasza rodzine.
      i ze zawdzieczam mu lekko skrzywiona psychike, ale ja i tak wyszlam z tego
      ulgowo porownujac do mojego mlodszego brata. mimo to raz bylam na jego grobie.
      i moze jeszcze kiedys pojade.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka