redykolek
05.01.06, 15:17
Witam wszystkich. Przeglądając forum Gazety zajrzałem m. in. do naszego
ulubionego forum bez katocenzury i natrafiłem w nim na taką wypowiedź jego
założyciela:
"Gdzieś natknąłem się na (przygłupią) tezę jakiegoś katolika, że tylko
katolicy są prawdziwie wolni. O co mogło mu chodzić? Przecież religia
katolicka to system nakazów i zakazów. Gdzie tu wolność???"
(Źródło cytatu znajduje się tutaj )
Hm, cóż można na to odpowiedzieć? Żadna religia nie jest systemem nakazów i
zakazów, ponieważ w takim przypadku byłaby systemem prawnym, a nie religią (w
najgorszym zaś razie - instrukcją obsługi ;)).
Mnie jednak zastanawia coś innego. Często w tekstach domorosłych ateistów i
wolnomyślicieli istnienie nakazów i zakazów traktowane jest jako zło. W takim
razie dobrem jest całkowita swoboda działania (tzn. całkowita wolność). Takie
postawienie sprawy stwarza jednak pewien problem. Otóż już dawni filozofowie
(z Karlem Popperem na czele - ateistą i wolnomyślicielem jak najbardziej,
tyle że myślącym) zauważyli, że całkowita wolność prowadzi do zniewolenia
(słabszych przez silniejszych ma się rozumieć). Aby więc każda ludzka
jednostka mogła cieszyć się największą możliwą wolnością proponowali oni jej
ograniczenie, skutkiem czego było pojawienie się wolności optymalnej -
największej wolności po najniższych kosztach. Paradoks taki po prostu ;).
I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi?