Dodaj do ulubionych

Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mozna?

08.01.06, 14:02
Jak to wygląda wg nauki Koscioła?
Jak to jest w Waszej sytuacji,waszych swiatopogladach?
Czuy wg katolicyzmu wiara katolicka=praktykowanie?
NIech ktos mnie oświeci:)
Lub ześle na jakieś fachowe forum:)

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aktsieta Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 14:05
      jeszcze trochę i za takie pytania mogą zesłac na Syberię :)
      • kamajkore Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 14:06
        hehe... w tym temacie najlepiej pisać z kafejki i szybko się ulotnić ;)
        • zloty_delfin Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 14:08
          A Wy się nie boicie?
          • kamajkore Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 19:38
            a niech tam... raz się żyje!
            :)
            • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 19:43
              Jakby co, to w tej celi będzie cholernie wesoło :)
              • Gość: marysia75 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.246.81.adsl.skynet.be 08.01.06, 19:59
                yoma napisała:

                > Jakby co, to w tej celi będzie cholernie wesoło :)

                Paczuszki dostaniecie:)
                • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:29
                  Wiedziałam, że można na ciebie liczyć :)
                  • Gość: marysia75 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.246.81.adsl.skynet.be 08.01.06, 20:32
                    Ja jestem solidna firma, zawsze to powtarzam;)
                    • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:34
                      Cmok... Nie, to może zostać źle zrozumiane

                      Dziękuję ci bardzo, w imieniu własnym i innych potencjalnych siedzących :)
                      • marysia75 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:41
                        yoma napisała:

                        > Cmok... Nie, to może zostać źle zrozumiane
                        >
                        > Dziękuję ci bardzo, w imieniu własnym i innych potencjalnych siedzących :)

                        Ja kocham ludzi (w tym kobiety):)

    • Gość: M Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.elk.mm.pl 08.01.06, 16:30
      Dorosły człowiek sam wybiera czy wierzy, czy nie. Wg KK nie istnieje pojęcie "wierzący- niepraktykujący", po prostu.
    • markus.kembi Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 16:43
      Jeśli ktoś nie praktykuje to widocznie nie wierzy. Nie wierzy w sens
      uczestniczenia w religijnych obrzędach.
      • Gość: ramadayes Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 17:52
        markus.kembi napisał:

        > Jeśli ktoś nie praktykuje to widocznie nie wierzy. Nie wierzy w sens
        > uczestniczenia w religijnych obrzędach.
        Dlaczego? ja wierzę w Boga, natomiast nie czuję potrzeby ciąglego biegania do
        kościoła na różnego rodzaju msze w różnorakich intencjach, jak to zazwyczaj ma
        miejsce w KK. chodzę wtedy, kiedy czuję potrzebę pójścia do kościoła. czasami
        jest tak, że nie pójdę w niedzielę, ale pójdę w tygodniu, bo właśnie wtedy CHCĘ
        wejść do kościoła i porozmawiać z Bogiem, a czasami po prostu posiedzieć w
        ciszy i "pomedytować". i co, jestem z tego powodu niewierząca? pewnie popełniam
        grzech, ale postępuję w zgodzie z własnym sercem. nic na siłę. pozdr
        • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 19:37
          > Dlaczego? ja wierzę w Boga, natomiast nie czuję potrzeby ciąglego biegania do
          > kościoła na różnego rodzaju msze w różnorakich intencjach, jak to zazwyczaj ma
          > miejsce w KK.

          To jest tak jak kazda wirtuozja. Mozna powiedziec, nauczylam sie gry na
          skrzypcach w konserwatorium i lubie sluchac muzyki ale praktykuje tylko jak
          czuje potrzebe.

          Czy jestem wirtuozem? Czy w ogole staram sie podtrzymywac wartosciowa
          umiejetnosc? Czy mozna utrzymac sie na odpowiednim poziomie bez pewnej
          dyscypliny? Odpowiedz sobie sama.

          Historycznie, modelem dla profesjonalizmu byla praktyka religijna i ciagle jest.
          Prasa amerykanska rozpisuje sie nad zrozumieniem prawniczym religii u katolikow.
          Przykazania, swieta obowiazkowe, rachunek sumienia etc. Wlasnie temu przypisuja
          sukces katolickich sedziow. Niedlugo 5 z 9 sedziow Sadu Najwyzszego bedzie
          katolikami.
          • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 19:43
            Wirtuozja?
            • kamajkore Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 19:52
              Echo jest WIRTOUZĄ słowa (forumowego)...
          • Gość: ramadayes Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 20:29
            nie mierzę swojej wiary częstością odwiedzin w kościele, ale tym, co mam w
            sercu, jaką jestem osobą dla siebie i innych, i jak postępuję w życiu. a z tym
            jest często u mnie lepiej niż u wielu katolików chodzących co niedzielę do
            kościoła. pozdr
            • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 20:46
              > nie mierzę swojej wiary częstością odwiedzin w kościele, ale tym, co mam w
              > sercu, jaką jestem osobą dla siebie i innych, i jak postępuję w życiu. a z tym
              > jest często u mnie lepiej niż u wielu katolików chodzących co niedzielę do
              > kościoła. pozdr

              Gratuluje samopoczucia!!!!
    • b-beagle Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 18:10
      od dawna nie zawracam sobie tym glowy
    • 0golone_jajka Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:01
      Nie można być katolikiem i nie praktykować. Tak samo jak nie można być śpiewakiem operowym i śpiewać sobie w domu, względnie na weselach, a do opery chodzić raz w roku.
      Katolicyzm do czegoś zobowiązuje. Zobowiązuje do przestrzegania zakazów i nakazów wymyślonych przez kościół.
      Jeśli ktoś sie nie podporządkowuje kościołowi katolickiemu i nie robi tak jak ten mu każe (dotyczy tylko spraw wiary, ale także nierobienia zakupów w niedzielę na przykład) to tan ktoś NIE JEST KATOLIKIEM. Może być osobą wierzącą w boga, może nawet być bliski katolicyzmowi, ale katolikiem nazwać się nie może.

      Zapraszam na moje forym o religii: Kościół, religia dla każdego
      • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 20:11
        Ja robie czasami zakupy w niedziele. Czasami nieoczekiwanie ktos wpada w
        odwiedziny i nie mam czym poczestowac. Zreszta moj maz jest czesto na dyzurach
        w niedziele i czasami oboje pracujemy 6 dni w tygodniu. Zreszta amerykanskie
        zakupy wygladaja tak jak pojscie do szafy czy spizarni. Jade samochodem, laduje
        do koszyka, ide czesto przez automatycznego kasjera (bez zywego czlowieka),
        i w 15 min. jestem z powrotem.

        Tak wiec kazdy katolik postepuje zgodnie z sumieniem i przede wszystkim nakazami
        Chrystusa: "szabat jest dla czlowieka nie czlowiek dla szabatu". Ale faktem
        pozostaje ze zrobienie z niedzieli dnia odpoczynku i uduchowienia jest
        koniecznoscia.
        • 0golone_jajka Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:20
          Poza tym należy dzień święty święcić (inna sprawa który to dzień, ale według katolików niedziela). Jeśli ktoś nie chadza więc regularnie co tydzień do kościółka, to katolikiem nie jest.
        • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:29
          To jest odhumanizowanie społeczeństwa!
          • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 20:47
            > To jest odhumanizowanie społeczeństwa!

            Co jest ?????
            • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 21:15
              Automatyczny kasjer
              • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 21:25
                > Automatyczny kasjer

                A moze dohumanizowanie? Zawsze mozna oszukac a jednak
                ludzie tego nie robia. Cos takiego nie bardzo jest jeszcze
                mozliwe w Polsce.
                • yoma Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 22:01
                  Żadna frajda maszynę oszukiwać...

                  Jeśli to jest dohumanizowanie, to ja ci z serca współczuję.
    • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:14
      "Wierzący niepraktykujący"-ulubiony temat kazań i obiekt inwektyw niektórych
      księży.W naszej parafii ksiądz raz powiedział, że katolicy nieprzystępujący do
      sakramentów przynoszą Kościołowi więcej szkody niż pożytku. Innymi słowy:
      "Ludzie przeżywający kryzys wiary-wypierd..ć, nie potrzebujemy was tu w naszej
      wspólnocie."
      • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 20:45

        > "Wierzący niepraktykujący"-ulubiony temat kazań i obiekt inwektyw niektórych
        > księży.W naszej parafii ksiądz raz powiedział, że katolicy nieprzystępujący do
        > sakramentów przynoszą Kościołowi więcej szkody niż pożytku. Innymi słowy:
        > "Ludzie przeżywający kryzys wiary-wypierd..ć, nie potrzebujemy was tu w naszej
        > wspólnocie."

        Papiez ma podobne poglady. Uwaza ze KK powinien byc mniejszy ale zlozony z
        prawdziwych katolikow. Jak widzicie to nie pasuje do teorii "kasy".
        • po_godzinach Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 20:46

          > Papiez ma podobne poglady. Uwaza ze KK powinien byc mniejszy ale zlozony z
          > prawdziwych katolikow.

          Wydaje się, że papież ma rację.
        • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 08.01.06, 21:13
          Moim zdaniem jest to logika nie do końca chrześcijańska. Chrześcijanin powinien
          mieć na uwadze zbawienie bliźnich. Jeśli czyjaś wiara jest niedoskonała z punktu
          widzenia KK a mimo to człowiek nie doznaje poczucia odrzucenia, to chyba ma
          większe szanse się nawrócić. Jeśli "wykopany", odejdzie na dobre od Kościoła,
          tym bardziej ulegnie zgorszeniu.
          • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 21:31
            > widzenia KK a mimo to człowiek nie doznaje poczucia odrzucenia, to chyba ma
            > większe szanse się nawrócić. Jeśli "wykopany", odejdzie na dobre od Kościoła,
            > tym bardziej ulegnie zgorszeniu.

            Alez nikt ich mnie wykopuje. Popatrz na Francje: 40 milionow katolikow
            nominalnych, ilu rzeczywistych? Nikt ich nie wyklina, nie wykopuje. Nikt ich
            jednak nie ciagnie na sile. Lubia swoje dlugie wakacje. Nie lubia klopotow
            (starych ludzi zostawiaja w domu bez opieki). Nie lubia patrzec prawdzie w oczy.
            Kraj w stanie negacji. Kto chce sie przyznac do takich katolikow. Forumowcy
            nazwaliby ich "postympowymi". Ja ich uwazam za zwyklych dekadentow... Nie mozna
            do nich dotrzec bo agresywnie sie bronia przy pomocy urojen.
            • Gość: Echo Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 21:34
              Obserwujac Francje ciagle zadaje sobie pytanie jak "oswiecone"
              umysly doszly do tego stopnia degryngolady ze sie trzesa przed
              "mlodzieza" i usiluja wszystko odwyjasniac. Musialo byc cos nieprawdziwego
              w tym "oswieceniu" skoro dalo takie skutki.
              • po_godzinach czytając Wiktora Hugo 08.01.06, 21:37
                nie widzi się obrazu katolickiej Francji jako raju na ziemi :)

                Po prostu: wszystko ma swoje dobre i złe strony.
                • Gość: Echo Re: czytając Wiktora Hugo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 21:57
                  Hugo pisal o po-rewolucyjnej Francji. Czy czytalas nedznikow????
                  To jest wlasnie kwint-esencja odnawiajacej sily katolicyzmu, ktorej
                  nagle we Francji zabraklo.
                  • po_godzinach Re: czytając Wiktora Hugo 08.01.06, 22:01
                    W Nędznikach rewolucja ma miejsce w II tomie, ale napisał tez Katedrę
                    Najświętszej Panny :)
                    • po_godzinach Re: czytając Wiktora Hugo 08.01.06, 22:03
                      Tfu, Katedrę Marii Panny w Paryżu, sorry :)
                    • Gość: Echo Re: czytając Wiktora Hugo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:06
                      > W Nędznikach rewolucja ma miejsce w II tomie, ale napisał tez Katedrę
                      > Najświętszej Panny :)

                      Porownaj jak podobni ludzie sie mieli gdzie indziej i zastanow
                      sie ile mozna przypisac katolicyzmowi a ile poziomowi rozwoju ekonomicznego
                      ktory wlasnie byl mozliwy dzieki katolickiemu systemowi edukacji i sublimacji
                      ludzkich instynktow do czynienia wiekszych rzeczy.
                      • po_godzinach Re: czytając Wiktora Hugo 08.01.06, 22:31
                        Można tak porównywać - jak ludzie w tym samym czasie mieli np we Francji i w
                        czarnej Afryce, można tez inaczej: jak mieli w tym samym miejscu, ale w różnych
                        czasach. Wybieram tę drugą metodę na tę okoliczność.

                        Ja jestem wielką fanką Średniowiecza, ale nie mówmy, ze przez rewolucję
                        francuską świat się spsił, bo to jest wielkie nadużycie. Pomijając, że i tu
                        (jak zawsze) rewolucja zjadła własne dzieci, następstwa Rewolucji były (i są)
                        dla Europy pozytywne.
                        • Gość: Echo Re: czytając Wiktora Hugo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:42
                          > Ja jestem wielką fanką Średniowiecza, ale nie mówmy, ze przez rewolucję
                          > francuską świat się spsił, bo to jest wielkie nadużycie. Pomijając, że i tu
                          > (jak zawsze) rewolucja zjadła własne dzieci, następstwa Rewolucji były (i są)
                          > dla Europy pozytywne.

                          Idealy jak zwykle byly dobre: oddzielenie religii od panstwa. Do czego sie
                          to sprowadzilo: do tepienia religii na kazdym kroku: w szkolach, w miejscach
                          publicznych etc. I juz kiedy sie wydawalo ze wszystko jest oswiecone, zaczely
                          sie wojny swiatowe i systemy totalitarne ktorych KK nawet nie mogl sobie
                          wyobrazic. Lewica oswieceniowa zdegenerowala sie w lewactwo ktore zupelnie
                          nie kontaktuje z rzeczywistoscia. Walcza z katolicyzmem: zagrozeniem jest islam.
                          Walcza z przeludnieniem: zagrozeniem jest depopulacja. Walcza z definicja
                          rodziny ktora decyduje o przetrwaniu cywilizacji. Nade wszystko propaguja
                          "wolnosc" bez odpowiedzialnosci. Ja bede robil co mi sie podoba ty zaplacisz
                          za leczenie AIDS i chorob wenerycznych. Bede traktowal kobiety jak dziwki,
                          od czego sa skrobanki. To juz nie jest dekadencja. To jest pomieszanie zmyslow.
                          • po_godzinach Re: czytając Wiktora Hugo 08.01.06, 22:47
                            Ja tego nie czytam, jak "tępienia Kościoła", raczej, jak wołanie o oddanie
                            Bogu, co boskie, cesarzowi, co cesarskie - zgodnie z wolą Chrystusa.

                            Konflikt bowiem często budzi sie na styku religii z inną religią (bądź jej
                            brakiem) w przestrzeni publicznej - która jest wspólna dla wszystkich ludzi.
                            Dlatego chce się ją umieścic tam, gdzie jest indywidualną ączłowieka. I ja się
                            z tym zgadzam.
                            • Gość: Echo Re: czytając Wiktora Hugo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:54
                              > Konflikt bowiem często budzi sie na styku religii z inną religią (bądź jej
                              > brakiem) w przestrzeni publicznej - która jest wspólna dla wszystkich ludzi.
                              > Dlatego chce się ją umieścic tam, gdzie jest indywidualną ączłowieka. I ja się
                              > z tym zgadzam.

                              Problem w tym ze lewactwo nie tylko nie atakuje islamu i neguje jakoby byl
                              zagrozeniem ale wrecz odwoluje sie do "swiezych" argumentow sprzed 500 czy 1000
                              lat zeby dokopac katolicyzmowi przez wyrywanie faktow z kontekstu, negacje
                              jakiegokolwiek wkladu w rozwoj cywilizacji etc. Katolicyzm okazuje sie ostatnia
                              przeszkoda do zniszczenia cywilizacji Zachodu i dlatego jest i pozostanie
                              celem atakow lewactwa.
              • 3promile Re: Francuska choroba... 08.01.06, 21:47
                Musialo byc cos nieprawdziwego
                > w tym "oswieceniu" skoro dalo takie skutki.

                Taaa, nie ma to jak stare poczciwe Średniowiecze, i Iron Maiden była pod ręką, i
                stosik... Echo, echo, ty naprawdę nie osiągnęłaś jeszcze szczytu głupoty - ty
                się stale rozwijasz! Chapeau bas!
                • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:00
                  3promile napisał:

                  > Musialo byc cos nieprawdziwego
                  > > w tym "oswieceniu" skoro dalo takie skutki.
                  >
                  > Taaa, nie ma to jak stare poczciwe Średniowiecze, i Iron Maiden była pod ręką,
                  > i
                  > stosik... Echo, echo, ty naprawdę nie osiągnęłaś jeszcze szczytu głupoty - ty
                  > się stale rozwijasz! Chapeau bas!


                  Widze ze nie masz zielonego pojecia o Sredniowieczu. Wczoraj podalam
                  ksiazke kogos kto ma pojecie:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31011470&a=34603360

                  • yoma Re: Francuska choroba... 08.01.06, 22:03
                    Istotnie. My jesteśmy grubo za młodzi, żeby pamiętać średniowiecze :(
                    • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:09
                      > Istotnie. My jesteśmy grubo za młodzi, żeby pamiętać średniowiecze :(

                      Nie trzeba pamietac zeby zrozumiec. Jednak trzeba uczciwie starac sie zrozumiec.
                • lenore13 Re: Francuska choroba... 08.01.06, 22:17
                  promile napisał:

                  > Taaa, nie ma to jak stare poczciwe Średniowiecze, i Iron Maiden była pod ręką,

                  jak już to w okresie wojen religijnych(też chlubny okres w dziejach
                  chrześcijaństwa ;D) choć i to niepewne, najbardziej wiarygodny egzemplarz to
                  Dziewica Norymberska, ale i ona może być repliką z XIXw
                  odczepić się od ekipy Steve'a Harrisa
              • lenore13 Re: Francuska choroba... 08.01.06, 21:53
                "młodzież", która "rozrabia" wywodzi się ze środowisk słabo zasymilowanych
                kulturowo, chociaż porządnymi muzułmanami też z rzadka bywają-raczej agresywnymi
                bandziorami, subkulturą z przedmieścia
                Francja jest "Starszą Córą Kościoła" i katolicka wizja świata jest zakorzeniona
                w tamtejszej kulturze-np. literatura: Mauriac, Bernanos, Claudel,etc.,
                współczesna teologia... Jest też krajem Rewolucji wraz ze spadkiem po
                niej-rozdziałem Kościoła od państwa. To jest bardziej skomplikowane, niż się z
                zewnątrz wydaje-i tam są religijni ludzie(osobiście znam kilku), ale religia
                jest traktowana jako rzecz bardziej indywidualna niż publiczna - zupełnie
                inaczej jest w Polsce
                • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 22:34
                  >Francja jest "Starszą Córą Kościoła" i katolicka wizja świata jest zakorzeniona
                  >w tamtejszej kulturze-np. literatura: Mauriac, Bernanos, Claudel,etc.,
                  >współczesna teologia...

                  Francja byla zwana "Najstarszą Córą Kościoła" ale teraz sie ja okresla
                  jako "najmlodsza core islamu". Oczywiscie katolicyzmu nie da sie wymazac
                  z dnia na dzien, ale jest to mozliwe. Wystarczy pojechac do Istanbulu i zobaczyc
                  architektonicznego pajaka ktory kiedys byl piekna katedra Hagia Sophia.
                  Pomimo wyczerpania sie konfliktu na linii KK - Oswiecenie, lewactwo z uporem
                  godnym lepszej sprawy ciagle usiluje wyeliminowac katolicyzm (albo co z niego
                  zostalo) ale nie czepia sie albo wrecz chwali sojuszniczy islam.

                  Co do Sredniowiecza, to oczywiscie ze wiele rzeczy pachnialo barbarzynstwem
                  z naszego punktu widzenia ale nie z punktu widzenia tamtych czasow. Ojcowie
                  Oswiecenie pod niebiosa wychwalali hiszpanskich maurow za "tolerancje" ktora
                  polegala na: (1) zakazie budowy nowych kosciolow; (2) bicia w dzwony (3)
                  procesji (4) figur; (5)muzyki; (6) malzenstw z muzulmlankami. Za to istnial
                  bezwzgledny nakaz placenia wysokich podatkow. Gwalt na chrzescijankach nie byl
                  karalny, na muzulmlankach byl karany smiercia. Zabojstwo chrzescijanina bylo
                  czasami karane grzywna, muzulmlanina - smiercia. Uprowadzenia chrzescijanskich
                  kobiet do haremow Bliskiego Wschodu byly nagminne. Takie byly standarty
                  demokracji zachwalane przez mistrzow Oswiecenia.
                  • lenore13 Re: Francuska choroba... 08.01.06, 22:57
                    problemy z muzułmanami Europa "zawdzięcza" złej polityce migracyjnej, a ta
                    wywodzi się nie tyle z lewackości , co z wartości uniwersalnych (humanitaryzm,
                    prawa człowieka).Jak piszesz, w średniowieczu się z tym nie pieprzyli:Maurowie
                    dyskryminowali chrześcijan, ich Arcykatolickie Wysokości też się z nimi
                    odpowiednio potem obeszły, a także z Żydami...
                    A we Francji wielu czuło się winnymi(rzecz głupia w polityce) za Algierię...
                    • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 08.01.06, 23:47
                      > problemy z muzułmanami Europa "zawdzięcza" złej polityce migracyjnej, a ta
                      > wywodzi się nie tyle z lewackości , co z wartości uniwersalnych (humanitaryzm,
                      > prawa człowieka).

                      Lewackie trendy przyniosly eliminacje europejskich dzieci i zastepowanie ich
                      przez "importowane". Dodaj jeszcze lewacki "multikulturalizm" w stylu "wszystkie
                      religie sa jednakowe"a zrozumiesz dlaczego zaden lewak nie odwazy sie powiedziec
                      ze islam to religia i system polityczny zaprojektowany do przejmowania wladzy i
                      dominowania wszystkich kultur i religii. To takie proste! Niestety narusza
                      dogmaty lewackie i im dluzej nie da sie tego powiedziec glosno, tym wieksza
                      grozba dla naszej cywilizacji.
                      • lenore13 Re: Francuska choroba... 09.01.06, 12:27
                        Gość portalu: Echo napisał(a):
                        > Lewackie trendy przyniosly eliminacje europejskich dzieci i zastepowanie ich
                        > przez "importowane". Dodaj jeszcze lewacki "multikulturalizm" w
                        stylu "wszystki
                        > e
                        > religie sa jednakowe"a zrozumiesz dlaczego zaden lewak nie odwazy sie
                        powiedzie
                        > c
                        > ze islam to religia i system polityczny zaprojektowany do przejmowania wladzy
                        i
                        > dominowania wszystkich kultur i religii. To takie proste! Niestety narusza
                        > dogmaty lewackie i im dluzej nie da sie tego powiedziec glosno, tym wieksza
                        > grozba dla naszej cywilizacji.

                        To już teoria spiskowa, a fakt jest chyba taki, że do 11 IX nikt w świecie
                        Zachodu nie zdawał sobie jasno sprawy, czym może objawić się islamski
                        ekstremizm. To nikogo nie obchodzilo, co najwyżej czasem pojawiał się jakiś
                        reportaż, że za górami, za lasami kobiety podejrzane o zdradę są oblewane
                        benzyną i podpalane-ot taka egzotyczna ciekawostka, żeby było się przy czym
                        powzruszać.
                        • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 13:16
                          > To już teoria spiskowa, a fakt jest chyba taki, że do 11 IX nikt w świecie
                          > Zachodu nie zdawał sobie jasno sprawy, czym może objawić się islamski
                          > ekstremizm. To nikogo nie obchodzilo, co najwyżej czasem pojawiał się jakiś
                          > reportaż, że za górami, za lasami kobiety podejrzane o zdradę są oblewane
                          > benzyną i podpalane-ot taka egzotyczna ciekawostka, żeby było się przy czym
                          > powzruszać.

                          Jest ponad 4 lata od 11 wrzesnia i dalej to nie dociera do lewactwa.
                          "Islam jest religia pokoju", terrorysci to "bojownicy o wolnosc", ci co zgineli
                          11 wrzesnia to "male Eichmanny". Ja tego nie wymyslam. Ja cytuje.
                          • Gość: Echo Re: Francuska choroba... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 13:26
                            Jesli idzie o lewakow z Francji, to ich ulubionym zdaniem bylo "Bush jest
                            najwiekszym terrorysta" i "protesty mlodziezy nie ma nic wspolnego z islamem."
                            Najbardziej ulubionym filmem jeszcze rok temu byl "Fahrenheit 911" i widownia
                            bardzo sie cieszyla tym propagandowym bezmozgowiem.


                            A wiec z czym? Ile milionow europejskich imigrantow wziela po wojnie Francja i
                            ile spalili sammochodow?. Ano podobno Francuzi dyskryminuja. Oczywiscie ze kazdy
                            imigrant jest dyskryminowany. Ale to sa "Francuzi" ktorzy gardza Francja.
                            Wychowani na "egalite, fraternite, liberte". Komunikujacy sie sprawnie smsami
                            i majacy gotowe wytwornie z bombami zapalajacymi.
                            • zloty_delfin Re: Francuska choroba... 09.01.06, 13:30
                              Gość portalu: Echo napisał(a):

                              > Jesli idzie o lewakow z Francji, to ich ulubionym zdaniem bylo "Bush jest
                              > najwiekszym terrorysta" i "protesty mlodziezy nie ma nic wspolnego z islamem."
                              > Najbardziej ulubionym filmem jeszcze rok temu byl "Fahrenheit 911" i widownia
                              > bardzo sie cieszyla tym propagandowym bezmozgowiem.

                              Fakt. Nie tylko we Francji lewacy tak mieli, a szkoda.
    • Gość: g Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 22:56
      Nie nie moża,
      Jest to raczej wiara w swoje Ego, nie w Boga, Kto nie praktykuje tworzy
      swojego "boga" według swoich potrzeb,
      • po_godzinach Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 12:32
        Gość portalu: g napisał(a):

        > Nie nie moża,
        > Jest to raczej wiara w swoje Ego, nie w Boga, Kto nie praktykuje tworzy
        > swojego "boga" według swoich potrzeb,

        Zapominasz, że mozna być chrześcijaninem nie będąc katolikiem :).

        Mozna wierzyć w Boga nie będąc chrześcijaninem.






        • Gość: agrest Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: 217.149.242.* 09.01.06, 12:37
          Jasne, ale pytanie dotyczyło wiary w obrębie kościoła katolickiego. Jak sądzę,
          g chodziło o kogoś, kto uważa sie za katolika, a nie praktykuje.
          Pozdrawiam. Agrest.
          • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 12:48
            Skoro ktoś niepraktykujący mówi, że wierzy, to pewnie tak jest. Dlaczego miałby
            kłamać?
            Pytanie KTO decyduje o tym, czy dany człowiek MA PRAWO nazywać siebie
            wierzącym, czy nie. Czy należy uznać, że to sprawa między nim a Bogiem, a innym
            ludziom nic do tego, czy też ktoś inny , np. kapłan może
            zawyrokować:"Nieprawda,ty nie jesteś prawdziwym wierzącym" (w myśl
            zasady "Cokolwiek zawiążecie na ziemi, będzie zawiązane w niebie")
            • vandoren Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:03
              dokadnie. z tego samego powodu pan pt. "ogololone jajka" nie powinien upraszczac
              sprawy i mówić, że jak ktoś nie praktykuje to nie powinien nazywaćsiebie
              katolikiem; o ile wiem katolikami, członkami kościoła katolickiego są osoby
              ochrzczone w tym kościele, i to jest główne kryterium; niepraktykowanie jest
              natomiast uznawane za grzech,i tyle, inna sprawa czy słusznie
            • Gość: agrest Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: 217.149.242.* 09.01.06, 13:04
              Skoro ktoś niepraktykujący mówi, że wierzy, to pewnie tak jest. Dlaczego miałby
              >
              > kłamać?

              Myslę, że chodzi raczej o takie osoby, które mówią: jestem katolikiem, ale
              antykoncepcji nie uznaję itd.

              > Pytanie KTO decyduje o tym, czy dany człowiek MA PRAWO nazywać siebie
              > wierzącym, czy nie. Czy należy uznać, że to sprawa między nim a Bogiem, a
              innym
              >
              > ludziom nic do tego, czy też ktoś inny , np. kapłan może
              > zawyrokować:"Nieprawda,ty nie jesteś prawdziwym wierzącym" (w myśl
              > zasady "Cokolwiek zawiążecie na ziemi, będzie zawiązane w niebie")

              Myślę, że to zależy. Skłaniałabym sie do stwierdzenia, że to sprawa między
              człowiekiem i Bogiem, ale co wtedy, gdy ktoś otwarcie grzeszy, ale twierdzi że
              jest wierzący?

              Nawiasem mówiąc: wiele nieporozumień bierze się z tego, ze (choć na pewno to
              wiele osób dotyka), w języku polskim słowo "wierząćy" jest w powszechnym
              rozumieniu tożsame ze słowem "katolik".
            • mala.mi74 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:08
              Pytanie było o katolicyzm a nie o wiare czy niewiare. Wierzacym w Boga mozna
              byc bez przynaleznosci do żadnej wspólnoty wierzacych. Mysle,że uczciwie byloby
              wtedy jednak sobie zadac pytanie:kim jest Bóg, w którego wierze?
              Katolicym zas to wiara w Biblie i cała tradycję Kościoła od czasów Chrystusa do
              dzis. "A wiara bez czynów martwa jest"(Jk)
              • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:31
                Myślę, że w naszej kulturze będzie to co najmniej Bóg ewangelistów i to raczej
                z uwzględnieniem katolickiej interpretacji Biblii (wpływy protestantyzmu są u
                nas jak wiadomo słabsze)Problem w tym, że komuś mogą nie pasować pewne elementy
                doktryny, obrzędy,etc. np. etyka seksualna czy forma spowiedzi(chyba
                najbardziej kontrowersyjne). Dlatego "otwarcie grzesząc" może nie mieć
                problemów z sumieniem. W istocie jest więc heretykiem. Co z takimi robić?
                Piętnować? Ośmieszać? Przegonić?
                • zloty_delfin Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:34
                  lenore13 napisała:

                  > Myślę, że w naszej kulturze będzie to co najmniej Bóg ewangelistów i to
                  raczej
                  > z uwzględnieniem katolickiej interpretacji Biblii (wpływy protestantyzmu są u
                  > nas jak wiadomo słabsze)Problem w tym, że komuś mogą nie pasować pewne
                  elementy
                  >
                  > doktryny, obrzędy,etc. np. etyka seksualna czy forma spowiedzi(chyba
                  > najbardziej kontrowersyjne). Dlatego "otwarcie grzesząc" może nie mieć
                  > problemów z sumieniem. W istocie jest więc heretykiem. Co z takimi robić?
                  > Piętnować? Ośmieszać? Przegonić?

                  Musiałabym piętnować, ośmieszać i przeganiać 2/3 znajomych i sporą część
                  rodziny.
                • vandoren Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:36
                  lenore13 napisała:

                  > W istocie jest więc heretykiem.

                  a to niby dlaczego?

                  Co z takimi robić? Piętnować? Ośmieszać? Przegonić?

                  nic, zostawić, ludzie są różni, chyba ze masz jakies inkwizycyjne zapędy
                  • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:41
                    > W istocie jest więc heretykiem.
                    >
                    > a to niby dlaczego?
                    Przeczytaj definicję herezji w katechiźmie KK.
                    To nie ja mam jakieś zapędy, tylko sama byłam obiektem wymienionych zabiegów
                    wychowawczych ( wychowałam się na wsi). Zastanawiam się czy mieli/mają prawo.
                    Może słusznie czynią z punktu widzenia mojego zbawienia?
                    • vandoren Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:43
                      lenore13 napisała:

                      > Może słusznie czynią z punktu widzenia mojego zbawienia?

                      ....na dwoje babka wróżyła;-)
                      • mala.mi74 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:47
                        Z doświadczenia wiem,ze herezje czesto biora się z niewiedzy.
                        Np. ostatnio w programie "Rozmowy w toku" homoseksualisci twierdzili ,że wg
                        Biblii homoseksualizm czynny jest ok i nigdzie nie ma o nim w Biblii. I tu sie
                        klania zwykła niewiedza-stad herezja.
                  • mala.mi74 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:45
                    Koscioł (wspólnota wierzacych w Chrystusa)ma nauczac zgodnie z przesłaniem
                    ewangelicznym. Na ile ktos to nauczanie weźmie "do siebie" i jak je bedzie
                    realizowac w życiu to sprawa konkretnego czlowieka i jego sumienia.
                    Drzwi do Pana Boga otwieraja się tylko z jednej strony: z naszej. Bóg naszej
                    woli nie łamie.
                • Gość: agrest Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: 217.149.242.* 09.01.06, 13:47
                  Zawsze będzie źle. Jak się zaostrzy kryteria i w kościele katolickim będzie się
                  wymagać poważnego traktowania jego nauki, to znajdą się ludzie tacy jak Ty,
                  którzy uważają, ze kościóół powinien być bardziej otwarty. Jak będzie otwarty,
                  większość spraw pozostawi sumieniu ludzi, to usłyszy częste juz teraz zarzuty,
                  że księzom wszystko jedno, jacy są wierni, byle było ich więcej.
                  • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 13:59
                    Może to i dobrze, gdyby w KK nie ścierały się różne tendencje, toby skostniał i
                    popadł w ludową obrzędowość.
                    BTW zawsze wkurzają mnie ludzie, którzy mówią sami o sobie:"Jestem osobą
                    głęboko wierzącą" ="ładna jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie..."
                    • mala.mi74 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 14:07
                      lenore13 napisała:

                      > Może to i dobrze, gdyby w KK nie ścierały się różne tendencje, toby skostniał
                      i
                      >
                      > popadł w ludową obrzędowość.
                      > BTW zawsze wkurzają mnie ludzie, którzy mówią sami o sobie:"Jestem osobą
                      > głęboko wierzącą" ="ładna jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie..."

                      Dla wiekszosci piszacych na tym forum okreslenie "głeboko wierzaca" jest
                      rownowazne z najgorsza obelga, wec nie ma czym się chwalic.
                      Dla mnie osobiscie znaczy"Bog, wiara sa dla mnie najwazniejsze w życiu"
                      • Gość: agrest Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: 217.149.242.* 09.01.06, 14:12
                        Ale też przypomina mi się faryzeusz i celnik. Jeśli dla kogoś wiara jest ważna,
                        to przeważnie widzi, ze ma jej ZA mało, niz mógłby.

                        Ja tez uważam, że to dobrze, że w kościele są rózne nurty i tendencje. Bo
                        kosciół to nie organizacja, tylko raczej cos na podobieństwo rodziny, a w
                        rodzinie jest i łagodna babcia, i groźny zasadniczy wujek, i denerwująca
                        ciocia, i tak dalej.
                        • mala.mi74 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 14:26
                          Gość portalu: agrest napisał(a):

                          > Ale też przypomina mi się faryzeusz i celnik. Jeśli dla kogoś wiara jest
                          ważna,
                          >
                          > to przeważnie widzi, ze ma jej ZA mało, niz mógłby.

                          Jasne, tyle,że faryzeusz nie nie mówił o wierze tylko o swojej sprawiedliwosci
                          i bezgrzesznosci. fFktycznie, im czlowiek jest blizej Boga tym bardziej widzi
                          swoją od Niego zaleznosc i swoja słabosc w drodze do Boga. Ale tez wystrzegac
                          sie tez trzeba fałszywej pokory ,która mówi ,ze o Bogu nic nie wiem i nigdy Go
                          nie doswidczam itd. To prowadzi czesto do pychy i usprawiedliwiania swego
                          grzechu,
                          >
                          > Ja tez uważam, że to dobrze, że w kościele są rózne nurty i tendencje. Bo
                          > kosciół to nie organizacja, tylko raczej cos na podobieństwo rodziny, a w
                          > rodzinie jest i łagodna babcia, i groźny zasadniczy wujek, i denerwująca
                          > ciocia, i tak dalej.
                          Własnie,dlatego draznią mnie stwierdzenia typu: "typowo katolickie" i inne
                          głupie uogólnienia
                    • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 17:38
                      > Może to i dobrze, gdyby w KK nie ścierały się różne tendencje, toby skostniał i
                      >
                      > popadł w ludową obrzędowość.
                      > BTW zawsze wkurzają mnie ludzie, którzy mówią sami o sobie:"Jestem osobą
                      > głęboko wierzącą" ="ładna jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie..."

                      Jest chyba na odwrot. Amerykanie zauwazyli ze wychowanie katolickie ktore
                      nawoluje do pokory i poczucia winy, czasami zamienia sie w zakompleksienie.
                      • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 17:43
                        Wiec co trzeba pisac zamiat "gleboko wierzaca." Ja nie wiem czy taka jestem.
                        Ale wiem ze im wiecej mysle i czytam nt. mojej Wiary, tym bardziej widze
                        o ile rzedow przekracza wszystko co pokazalo sie w historii religii/filozofii.
                        I, co najdziwniejsze, o prawdziwosci katolicyzmu utwierdza mnie patologiczna
                        nienawisc do tej religii demonstrowana nie tylko na tym forum.
                      • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 18:35
                        Gość portalu: Echo napisał(a):

                        >
                        > Jest chyba na odwrot. Amerykanie zauwazyli ze wychowanie katolickie ktore
                        > nawoluje do pokory i poczucia winy, czasami zamienia sie w zakompleksienie.

                        Ale chrześcijaństwo nawołuje do pokory. To oczywiste, wynika z koncepcji łaski
                        Bożej, która dana jest człowiekowi gratis i bez której człowiek nie jest zdolny
                        do czynienia dobra. Owo rzekome lub nie, upokorzenie człowieka, jest jednym z
                        najcięższych zarzutów stawianych chrześcijanom przez zwolenników innych religii|
                        (buddyzm) oraz ateistów(najdobitniej pisał o tym Feuerbach, "z domu" zresztą
                        luteranin)

                        Jeśli, polemizując, przyjmiemy, że otrzymanie łaski jest raczej powodem do dumy,
                        to i tak religia jest na tyle tajemniczą sferą życia człowieka, że krzykliwość
                        i buńczuczność jest tu nie na miejscu.
                        • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 19:06
                          Ja sie z tym wszystkim zgadzam. Historycznie jednak biorac, katolicyzm
                          bardzo sie koncentrowal na winie i pokucie a mniej na lasce przebaczenia
                          pochodzaca z Ofiary Chrystusa. Dopiero po Vaticanum II Ofiara i przebaczenie
                          zaczely wychodzic na pierwsze miejsce. Protestanci nigdy sie specjalnie
                          nie frasowali swoja wina bo wiedzieli ze z gory sa albo zbawieni albo potepieni
                          (predestynacja).

                          Jesli ktos mowi ze jest "gleboko wierzacy" i tak czuje, to nie wiem na czym
                          polega problem. Moze na Twoim francuskim punkcie widzenia ze wiare trzeba
                          starannie ukrywac. To juz piosenka przeszlosci. Wiara jest rdzeniem czlowieka
                          wierzacego i nie powinien sie z nia ukrywac bo tak nakazuja jakies jakobinskie
                          dogmaty.
                          • lenore13 Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo 09.01.06, 19:50
                            Ok, mnie nie zależy, żeby się czepiać, kwestia indywidualnych odczuć.

                            Wiara jest rdzeniem czlowieka
                            > wierzacego i nie powinien sie z nia ukrywac bo tak nakazuja jakies jakobinskie
                            > dogmaty.

                            Jeśli ten jakobinizm to o mnie, to sobie wypraszam. Z tym rdzeniem-racja, ale
                            problem pojawia się np. wtedy, gdy osoba wierząca staje sie jednocześnie osobą
                            publiczną (politykiem).Problem, jeśli zależy nam na demokracji.
                            • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 20:24
                              > Jeśli ten jakobinizm to o mnie, to sobie wypraszam. Z tym rdzeniem-racja, ale
                              > problem pojawia się np. wtedy, gdy osoba wierząca staje sie jednocześnie osobą
                              > publiczną (politykiem).Problem, jeśli zależy nam na demokracji.

                              Nothing personal. Jakobinizm to ogolne okreslenie trendu zaczetego w czasach
                              rewolucji francuskiej zeby pod terrorem zmusic ludzi do ukrywania uczuc
                              religijnych. W nowszych czasach zamieniony na zasade "prywatnosci religii."
                              Rownoczesnie nie potrzeba prywatnosci ideologii ani nienawisci antyreligijnej.
                              Polityk ma prawo opierac swoje poglady na czymkolwiek, w tym przekonaniach
                              religijnych, tak dlugo jak przestrzega konstytucji. O tym czy jego przekonania
                              sa akceptowalne czy nie, decyduje wyborca.

                              • Gość: Echo Re: Katolicyzm - wierzyć a nie praktykować-czy mo IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 09.01.06, 20:36
                                Musze przyznac ze tez mnie drazni gdy politycy podpieraja sie religia,
                                ale glownie wtedy gdy doznaja "naglego nawrocenia" albo wzrostu uczuc religijnych
                                przed wyborami. Kaczynscy byli w miare konsekwentni. Tusk wzial slub koscielny
                                przed wyborami a teraz PO udaje sie na grupowe rekolekcje. Poniewaz sa w
                                opozycji wiec to chyba jest OK, ale ciagle podejrzane. Ogolnie, instrumentalne
                                traktowanie
                                religii jest nie do przyjecia.

                                Prywatne osoby powinny miec wiecej swobody wypowiedzi niz to chciala PRL pod
                                plaszczykiem "prywatnosci religii."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka