b_j
14.06.06, 13:10
Coraz więcej Polaków wypisuje się formalnie z Kościoła. Apostaci mają już
swoje logo, a nawet sklepik z gadżetami
"Ja, Jan Kowalski, oświadczam, że - będąc w pełni świadom swej decyzji, z
własnej i nieprzymuszonej woli - postanawiam, że nie chcę już dłużej być
uważany za członka Kościoła katolickiego i pragnę wykreślenia mego nazwiska ze
wszystkich kartotek kościelnych" - dokumenty o takiej treści coraz częściej
trafiają do skrzynek pocztowych kancelarii parafialnych w całej Polsce. To
tzw. akty apostazji, czyli prośby o wypis z listy wiernych. Jeszcze dwa lata
temu można je było policzyć w Polsce na palcach jednej ręki, w zeszłym roku -
według statystyk kościelnych - było ich ponad sto. W I kwartale tego roku
złożyły je co najmniej 152 osoby! Dlaczego się wypisują? - Ochrzcili mnie
rodzice, byłem dzieckiem i nie miałem nic do gadania. Teraz jestem ateistą i
od 40 lat nie chodzę do kościoła. Nie chcę zawyżać statystyk katolików - mówi
Zbigniew Kaczmarek, taksówkarz z Olecka na Mazurach, który od października
zeszłego roku stara się o status apostaty. Nie zgadza się na to jego proboszcz.
Częstym powodem wypisywania się z Kościoła są także dane osobowe wiernych
zebrane podczas chrztu. Choć oni na msze dawno już nie chodzą, parafie nadal
je przechowują. - Gdy proboszcz otrzyma akt apostazji, dokonuje w księdze
parafialnej odpowiedniej adnotacji i nie wykorzystuje już danych - mówi
Jarosław Milewczyk, założyciel portalu www.apostazja.pl, który jest mekką dla
Polaków chcących zostać apostatami. Tylko przez pierwsze dwa tygodnie czerwca
wzór aktu apostazji ściągnęło z niego 1,9 tys. osób. - Pytających o rady
zawsze ostrzegam przed konsekwencjami wystąpienia z Kościoła. Wielu nie zdaje
sobie sprawy, że będą pozbawieni dostępu do sakramentów jak ślub kościelny, a
rodzina może ich zacząć gorzej traktować. Po śmierci mało prawdopodobny będzie
udział księdza na ich pogrzebie - mówi.
Wypisanie się z Kościoła nie oznacza jednak unieważnienia chrztu. - On nigdy
nie przestaje być ważny, bo Kościół nikogo nie odrzuca. To apostaci odrzucają
Kościół - mówi bp. Tadeusz Pieronek.
Zainteresowanie apostazją jest tak duże, że warszawiak Robert Prochowicz, szef
innego serwisu - www.apostazja.info - założył tam sklep ze specjalnymi
gadżetami. Można w nim kupić kubki, podkładki pod mysz i T-shirty z herbami
apostatów: symbolem wskazującym wyjście ewakuacyjne z kościoła i znakiem
drogowym "Skrzyżowanie z drogą podporządkowaną": - Pierwszy to parafraza znaku
informacyjnego "wyjście ewakuacyjne" znanego z klatek schodowych, a drugi
pokazuje, że choć w Polsce jest jedna droga, którą podąża 90 proc. obywateli,
to jednak można skręcić w bok - opowiada Prochowicz, który jest apostatą od
października.
SONDAŻ
Czy jesteś zainteresowany poradami portalu www.apostazja.pl?
Tak (478)51%
Nie (408)44%
Nie wiem (50)5%
Liczba oddanych głosów: 936